Związki

Dodany 5 grudnia 2014
19 komentarzy

W rozmowie z Alicją witek o swoich związkach, w których jedna z osób jest widząca, druga zaś niewidoma opowiadają Beata i Robert Wiśniewscy, oraz Dominika Podgórska i Paweł Pluszczyk.

Pliki do pobrania :

Komentarze

  • welka11 pisze:

    Witam serdecznie. Dziękuję za bardzo ciekawą i interesującą audycję. Powiem krótko jestem w związku z Arturem już 6 lat mieszkamy razem od 3 lat poznaliśmy się w 2009 r. w Krakowie w szkole masażu. Na drugim roku szkoły masażu coś między nami za iskrzyło i postanowiliśmy być razem i tak się stało. Po ukończeniu szkoły postanowiliśmy razem za mieszkać mieliśmy wątpliwości jak to będzie jak sobie damy radę mimo naszej niepełnosprawności, poradziliśmy sobie. Obowiązki wykonujemy wspólnie opłaty dzielimy po połowie to znaczy raz ja płacę raz Artur dzięki bankowości elektronicznej możemy być niezależni. Gotowaniem, praniem i innymi czynnościami życia codziennego należą do mnie, ale on też pomaga w miarę wolnego czasu, ponieważ pracuje w ten sposób sobie radzimy prowadzimy samodzielnie własne gospodarstwo, zwykle nie potrzebujemy pomocy osób trzecich. Jeśli są trudne sytuacje np. wypełnienie papierów do urzędów tylko wtedy pomoc jest potrzebna. Teraz może kilka słów o akceptacji naszych rodziców. niestety, rodzice mojego partnerera nie byli przychylni naszemu związkowi, powodem tego była nadmierna nadopiekuńczość mojej mamatki w szczególności. Oni uważają że jak nasz syn jest niewidomy i wykonuje wszystkie obowiązki do niego należące to ja też mogę oni zawsze chcieli żebym pokonywała wszystkie trudności tak jak osoby sprawne i tak jak on, dlatego nie zostałam zaakceptowana ptrzez jego rodzinę jako jego partnerka życiowa. Moja matka skolei nie chciała żebym skim kolwiek się wiązała powiem tak chciała ae tylko na swoich warunkach tzn. chciała abym związała się z mężczyzną, którym będzie mogła dyrygować na każdym kroku tak jak mną. Z wymienionych przeze mnie powodów niestety nie uzyksałam akceptacji ani przez jednych ani drugich rodziców mimo trudu i przeciwności losu to nie poddajemy się i cały czas jesteśmy razem. pozdrawiam

  • Paweł Pluszczyk pisze:

    Witaj Ewelino. Dziękuję ci za twoje uwagi. Ja myślę, że grunt to robić swoje i w miarę możliwości cieszyć się życiem. Nie ulega dla nikogo chyba wątpliwości, że związek dwojga niewidomych to trudna decyzja a i codzienność do łatwych nie należy. Jednak celem audycji było niejako skonfrontowanie pełnosprawności z niepełnosprawnością w odniesieniu do związku partnerskiego. Życie w każdym związku ma swoje cienie i blaski i mam nadzieję, że chociaż częściowo udało się nam zrealizować cel jaki założyliśmy sobie przed audycją. Tak czy inaczej, powodzenia;)

  • welka11 pisze:

    Dziękuję Alu za miłe słowa. pozdrawiam

    • Zator pisze:

      Pomyliła się dziewczyna. Nie ma co się głupio czepiać, chyba, że skonsternowany jesteś tematem jakże ważnym w ogóle.

  • Skonsternowany pisze:

    Ja rozumiem, że jesteśmy aktualnie w dwudziestym pierwszym wieku, czyli w dobie ideologii gender i tych wszystkich innych szaleństw, ale jednak chyba można odróżniać podpis od podpisu i płeć od płci, prawda? Zatem droga Ewelino, czy mogę dowiedzieć się, dlaczego za słowa napisane przez Pawła dziękujesz Ali?

  • welka11 pisze:

    witam serdecznie pomyliłam się nie sprawdziłam podpisu ktoś ma racje że to po prostu pomyłka czasem nie sprawdzi się podpisu i niechcący coś innego się wpisze. pozdrawiam

  • Paweł Pluszczyk pisze:

    .

  • Damian Z. pisze:

    Witam,
    Tu co prawda była poruszona kwestia związku osoby widzącej z niewidomą i świetnie. Ja zaś zastanawiam się co sądzicie tak ogólnie na temat związku dwuch niewidomych osób? Zgadzam się z Pawłem, że to trudna decyzja ok, też niejednokrotnie mam co do tej kwestii wątpliwości niemniej jednak jak mówią serce nie sługa i dlaczego miałbym nie wiązać się z niewidomą kobietą jeśli akurat między nami zaiskrzy i chcemy wspólnie żyć? Inną kwestią jest akceptacja rodzin, ale ja kiedyś powiedziałem w sposób jasny, że jakby nie było jest to moje życie a nie mojej rodziny i to ja a nie moja rodzina będę je sobie układał zgodnie ze swoją wolą. Nie chcę i nie będę na siłę szukał widzącej kobiety tylko po to by być z osobą widzącą. Trzeba pokonywać swoje słabości no tak czy nie? Przecież po to jesteśmy ludźmi z reguły daj Boże samodzielnie się poruszającymi żyjącymi itp. i tylko, jeśli w ogóle potrzebujemy czasem pomocy osób widzących ale to nie powód by od razu się z taką osobą wiązać. Zgoda, jeśli akurat między widzącą a niewidomym zaiskrzy to nie mam obiekcji jak najbardziej trzeba się wiązać, ale i wtedy kiedy uczucie wyniknie między dwojgiem niewidomych osób.
    Smutne jest to co kiedyś było poruszone bodaj na Klango, że osoby niewidome szukają sobie po to widzących partnerów aby mieć przewodników. Daj Boże, że to tylko nie do końca przemyślana powielona stereotypowa opinia…
    Pozdrawiam i zapraszam do polemiki
    Wesołych Świąt

  • Paweł Pluszczyk pisze:

    Witaj Damianie. Mam nadzieję, że wszyscy komentujący na łamach tyflopodcastu, jak i ci którzy czytają owe wpisy rozumieją, że każdy z nas wyraża swoją prywatną opinię i w większości przypadków nie ma to na celu podważyć zdania innych czytających i komentujących, jak również nie oznacza to, że ktoś kto ma odmienną opinię od większości ma rację, czy też jej nie ma. To po prostu prywatna opinia każdego z nas. A teraz do rzeczy. Ja osobiście nie związałbym się z niewidomą osobą. Sam rzecz jasna będąc niewidomym. Uważam, że jeśli osoba pełnosprawna jest przy okazji naszym przewodnikiem nic złego w tym nie ma. Nie rozumiem owczego pędu sporej części niewidomych, do pokazywania za wszelką cenę, jacy to są samodzielni, lub też jak dobrze radzą sobie ze wszystkim na co dzień i od święta. Tak wśród osób pełnosprawnych jak i niepełnosprawnych, są tacy którzy lepiej i gorzej sobie radzą. Ja uważam, że moja ślepota jest na tyle hm uciążliwa, a życie i tak nas nie rozpieszcza, więc możliwość ułatwienia go sobie nie jest niczym nagannym. Są pary gdzie oboje to osoby całkowicie niewidome. Uważają, że świetnie sobie radzą, że praktycznie nie potrzebują pomocy i, że jest po prostu wszystko super. Tylko ilu tym parom sąsiedzi z grzeczności nie mówią, że chodzą w brudnych ciuchach, że mają źle umyte okna, że mają pożółkłe firanki i temu podobne. To tylko przykłady, mogą się one różnić od siebie w różnych sytuacjach. Oczywistym chyba jest, że powyższe nie ma wskazywać jednoznacznie na to, że związek dwojga osób niewidomych jest niemożliwy. Po prostu ja wiedząc co znaczy życie na własną rękę, bez pomocy rodzinki która jest kilkaset km ode mnie bez finansowego i, że tak powiem technicznego wsparcia, otóż życie takie jest mega trudne. A już gdy oboje jesteśmy niewidomi i musimy ciągle się z czymś zmagać, znajdować sposób na rozwiązanie takiego czy innego problemu podczas gdy mając widzącego partnera problemu albo nie ma wcale, albo jego rozwiązanie zajmuje wielokrotnie mniej czasu. Może patrzę tylko i wyłącznie z punktu widzenia własnej wygody, ale wychodzę z założenia, że życie to też ma być przyjemność, rozrywka, radość, a nie tylko ciągłe zastanawianie się czy jadąc na wakacje poradzimy sobie w nieznanym miejscu, lub też co zrobić jeśli nagle zaprzyjaźniona właścicielka osiedlowego sklepiku nie wytrzymuje konkurencji marketu z sąsiedniej ulicy i zamyka interes. Pewnie jestem w mniejszości, ale tak właśnie uważam. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby miała miejsce audycja z udziałem dwojga całkowicie niewidomych, mam tylko nadzieję, że wtedy szczerze odpowiezą na pytania, jak często wpada do nich mamusia czy teściowa, albo ile razy dziennie zawracają głowę sąsiadom swoimi sprawami.
    Żyć samą miłością i udawać, że zawsze wszystko jest super się nie da. Proza życia odezwie się prędzej czy później, ja zdecydowanie stawiam na to, że prędzej.

  • Mati pisze:

    Ja myślę, że troszkę się mądrzysz Pawle, bo masz osobę widzącą, mało tego troszkę idziesz na latwiznę. Jaką masz pewność, że para niewidomych osób sobie aż tak może nie poradzić? Nawet jeśli są osoby, które mogą im pomóc, bo nie oszukujmy się ta pomoc jest potrzebna, ale bez przesady. Jak mój ojciec wyjechał na 2 miesiące za granicę a jestem w związku z osobą niewidomą, to serio. Niepotrzebowaliśmy aż tak dużej pomocy a uwierz mi, że pierwszy raz mogłem wtedy zamieszkać samodzielnie i się sprawdzić. Moja dziewczyna ma psa przewodnika z którym sobie szliśmy gdzie mieliśmy ochotę, dojechać też z nawigacją czy bez a wrazie problemów pytaliśmy ludzi. Nie mówię, że osoby widzące nam pomagały, ale tak jak pisałem pomoc mniej lub bardziej się przydaje i nie ma w tym nic złego. Miałeś po prostu szczęście, bo z mojego punktu widzenia w dzisiejszych czasach zdrowa osoba nie chce sobie brać przysłowiowego problemu na głowę, bo zapewne wiesz, albo spotkałeś się z tym, że w naszym pięknym kraju często osoby niewidome, niepełnosprawne są dyskryminowane. Nie każdy ma to szczęście i znajduje sobie osobę widzącą za partnerkę. Sądzę, że to mniejszość co nie znaczy, że to źle. To jest bardzo pomocna opcja, ale nie ma co tu zaraz pisać takie bzdury, że jak już niewidoma para to zaraz ciągle trzeba im pomagać, wmawiać, że chodzą brudni. Co złego jest w pomocy takiej parze? Ja jestem w związku z osobą niewidomą i sam jestem niewidomy i jakoś nie narzekam wiesz? Mało tego, mogę się bardziej uczyć samodzielności, rehabilitacji a nie iść na łatwiznę, bo widząca partnerka jest i wiele pomoże. Fajnie i nie jestem przeciwnikiem takich par. Oby jak naj więcej tyle, że niech to działa w obie strony, a znam takich co to na siłę szukają osób widzących będąc niewidomym, bo się boją, bo nie są zrehabilitowani. Wygodnictwo czasem bardziej kaleczy, ale każdy żyje jak chce. Ja tam się cieszę ze związku takiego jaki mam i choć wiele razy będzie trudno, to grunt chcieć robić tak, by było lepiej. A tobie gratuluję szczęścia, ale nie każdy to szczęście widzące znajdzie, gdyż ludzie dzisiaj są zawistni i nawet najbardziej zrehabilitowani niewidomi czasem po prostu będą woleli partnerów z tego samego świata, bo przecież stereotypy są jakie są. Ty wiesz, że wszystko dąrzy ku lepszemu, ja to wiem i fakt faktem ludzie widzący chętniej teraz poznają niewidomych niż kiedykolwiek, lecz do złamania tego stereotypu żeby pogodzić całkowicie te 2 świata potrzeba mnóstwo czasu, jak nie lat, pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego na święta.

  • Paweł Pluszczyk pisze:

    Witam. Kilka razy napisałem w mojej wypowiedzi, że wyrażam tylko i wyłącznie swoje zdanie. Niczego nie piętnuję, nie mądrzę się, ani nie twierdzę, że obiektywnie jedna sytuacja jest lepsza od drugiej. Wyraziłem subiektywną opinię, co przecież mi wolno. Szanuję twoje zdanie, a że mam odmienne przecież niczego ani w mojej, ani w twojej sytuacji nie zmieni. Wiem, co to samotne życie, samotne w kontekście bycia niewidomym i samodzielnego mieszkania i ja się na to nie piszę. Faktycznie jestem wygodny i lubię sobie ułatwiać życie. Dążę do tego aby mieć pieniądze, dążę do tego aby mieć własne mieszkanie a nie mieszkać kątem u rodziców czy w czymś wynajmowanym i tak dalej. I wybacz ale na innych nie zamierzam się oglądać, bo wystarczy mi mojego prywatnego zmagania się z codziennością. Każdy musi znaleźć własną drogę do szczęścia i jeśli uznaje ją za właściwą to bardzo dobrze. Nie jest wcale powiedziane, że obiektywnie jedna czy druga jak napisałem jest lepsza. Wszyscy wybieramy to co w danej chwili wydaje nam się właściwe i niech tak zostanie. Nikogo nie zamierzałem urazić czy też pisać z wyższością bo ja akurat mam widzącą partnerkę. Przyznam szczerze, że znam znacznie więcej par w których jeden z partnerów jest pełnosprawny niż sytuacji w której oboje są na przykład niewidomi. Ale to i tak o niczym nie świadczy. Czujesz się szczęśliwy w swoim związku to ta informacja dla mnie zamyka dyskusję. Bo przecież o to w gruncie rzeczy chodzi. Audycja miała na celu pokazać takie a nie inne związki i raz jeszcze podkreślam, że Alicja jest otwarta na każdy temat, tylko muszą być odpowiedni ludzie, którzy umieją w sposób składny się wypowiedzieć i tyle. Raz jeszcze podkreślam bo niektórzy zdają się tego nie rozumieć, nie chodzi o pokazanie co jest lepsze czy gorsze, tylko o pokazanie określonej drogi życiowej….

  • Mati pisze:

    No dobrze, a ja napisałem to co uważam i nie napisałem nic takiego, że bycie w związku z pełnosprawną osobą jest czymś złym. Każdy żyje jak chce i to temu komuś ma być najlepiej. Tobie jest tak dobrze, super. Mnie jest dobrze będąc z niewidomą partnerką, też wspaniale i o to chodzi, pozdrawiam serdecznie.

  • Bystrooki pisze:

    Bardzo fajna i ciekawa audycja, a co najważniejsze nie wyszły z tego tematu tzw. „Rozmowy w toku”. Pozdrawiam Prowadzoncą i gości z którymi zgadzam się w wielu kwestiach – szczególnie z Pawłem.

  • Ala Witek pisze:

    Witam to ja też pozwolę sobie na prywatną wypowiedź. Dla mnie wszystko jest super jeśli osoby: niewidoma i widząca, zakochują się w sobie i postanawiają stworzyć związek. Zastanawiam się natomiast, czy do końca uczciwą jest sytuacja kiedy osoba niewidoma wyklucza właściwie możliwość związku o podłożu emocjonalnym, z powodu niepełnosprawności partnera. Jest to dla mnie ciekawe podejście, iż niewidomy oczekuje, że z nim będzie się chciała związać osoba zdrowa, podczas gdy sam z niewidomą nigdy związku by nie stworzył. I jeszcze jedna kwestia Paweł, Znam też związki „mieszane, którym też rodzina czy znajomi nie mówią, że mają brudne podłogi czy kanapy, bo o takich rzeczach, chyba po prostu nikomu się nie mówi. Co do pomocy to osoby zupełnie dobrze widzące korzystają z pomocy: finansowej, przy dzieciach i innej. I to na taką skalę, że ja na ich miejscu byłabym zażenowana. Jeśli już chodzi o szczerość, jakkolwiek ktoś miałby ocenić to co napiszę. Wolę być z miłości z osobą niewidomą i czasem korzystać z pomocy kogoś z zewnątrz, niż broń boże nie wiązać się z osobą niewidomą, bo nic dla siebie na tym nie zyskam. Wolę nie rozstrzygać co dowodzi większego egoizmu: korzystanie okazjonalnie, jako związek z pomocy innych widzących, czy szukanie partnera pod kontem, ewentualnych ułatwień dla siebie. Mi, jest wszystko jedno czy osoba z którą tworzę związek widzi czy nie. Ważne, że włoży w niego tyle zaangażowania co ja. Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie pozytywne oceny.–

  • Ala Witek pisze:

    I jeszcze co do tezy, że w takim związku jest po prostu łatwiej. Zastanawiam się komu? Bo raczej nie osobie widzącej. Jej łatwiej będzie jeśli zwiąże się z widzącym partnerem. Po co więc miałaby się angażować w trudniejszy związek z niewidomym. Już chyba rozumiem dlaczego lwia część związków mieszanych, to relacje najwyżej na kilka lat. Widzący nie są idiotami i bardzo szybko orientują się, czy osoba niewidoma jest zaangażowana w związek na płaszczyźnie emocjonalnej, czy szuka darmowego: kierowcy, sprzątacza, kucharza. Pozdrawiam.

  • Paweł Pluszczyk pisze:

    Cóż, dopiero z takim opóźnieniem zauważyłem Alu twój komentarz. Oczywiście nie będę się bronił. Każdy ma swoje zdanie i ja napiszę tylko, że chciałem powiedzieć, że jako osoba w zasadzie całkowicie niewidoma i wcale nie radząca sobie jakoś rewelacyjnie, nie wyobrażam sobie związku z osobą o podobnym stopniu jak się to mówi zrehabilitowania. Fakt, że umiem zrobić to czy tamto, nie oznacza wcale, że radzę sobie świetnie. Gdybym związał się z osobą o zbliżonym stopniu zaradności, sądzę, że w znacznej mierze bylibyśmy zależni od osób trzecich a to z kolei byłoby raczej niekomfortowe dla wszystkich zainteresowanych stron. Każdy znas co jest w pełni zrozumiałe spogląda na świat z własnej perspektywy. Ty Alu jesteś osobą, która łapie życie za Jaja i trzyma tak długo, aż owo życie nie wypluje z siebie tego, czego oczekujesz. Powyższe rozumiem jako komplement. Nie każdy potrafi wykazać się taką zaradnością, determinacją samozaparciem i jakimś takim ogarnięciem życiowym. Tak jak osoby widzące, radzą sobie gorzej i lepiej. Ja rzecz jasna cieszę się, że jestem związany z osobą pełnosprawną, ale wcale przez to mimo, że być może wynika to z moich słów nie uważam się za lepszego od innych. Bo fakt, że w sporej części omijają mnie być może problemy z którymi co dnia zmagają się osoby niewidome, nie oznacza to przecież wcale, że nie mam innych być może nawet bardziej złożonych. Rzecz jasna nie piszę jednoznacznie, że tak jest. Czy jestem egoistą, cóż, myślę, że na swój sposób każdy jest. Natomiast pragnę jeszcze raz podkreślić, tutaj wyrażam tylko swoje zdanie i absolutnie nie patrzę na nikogo z góry dlatego, że jestem związany z osobą widzącą.

  • wrzos pisze:

    Dzień dobry! Chciałabym zaproponować, aby w kolejnej audycji poruszyć temat związków osób niewidomych, gdyż interesuje mnie to ze względów osobistych. Dziękuję i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie www.tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.
Przekaż nam swój 1% podatku 1 procent Logo FIRR Logo PFRON Logo Tyfloswiat.pl

Czym jest Tyflopodcast?

Tyflopodcast to zbiór instrukcji oraz poradników dla niewidomych lub słabowidzących użytkowników komputerów o zróżnicowanej wiedzy technicznej.

Prezentowane na tej stronie pomoce dźwiękowe wyjaśniają zarówno podstawowe problemy, jak metody ułatwienia sobie pracy poprzez korzystanie z dobrodziejstw nowoczesnych technologii. Oprócz tego, Tyflopodcast prezentuje nowinki ze świata tyfloinformatyki w formie dźwiękowych prezentacji nowoczesnych urządzeń i programów. Wiele z nich dopiero znajduje sobie miejsce na polskim rynku.

Zapraszamy do słuchania przygotowywanych przez nas audycji i życzymy dobrego odbioru!

Tematyka

Pozycjonowanie i optymalizacja stron internetowych