TyfloPrzegląd Odcinek nr 352

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
TyfloPodcast
W tym tygodniu w TyfloPrzeglądzie
Aktualizacja TyfloCentrum i kilka przydatnych usprawnień
Accessible Android Emulator, czyli jak uruchomić Androida w dostępny sposób na Windowsie
FastRoute, namiastka Audio Hijacka na system Windows.
Retroreader, sprzętowy odtwarzacz książek w wersji zrób to sam.
Kolejne dostępne wtyczki audio.
Tallfree, udźwiękowienie dla grooveboxa Roland SP-404.
Własne modele sztucznej inteligencji w Jieshuo.
Proste narzędzie do pobierania z GitHuba.
Emulator notatników Blazie dostaje obsługę języka polskiego.
ElevenLabs Speech Generator. Prosty generator do syntezy mowy ElevenLabs.
Audiflix. Dostępny klient Audiobookshelf na Windows.
Accessible Auphonic. Frontend na platformę Auphonic od Briana Hartgena.
Nowości w grach.
Apple zaprezentowało nowy sprzęt do inteligentnego domu.
Drobne nowości dotyczące sztucznej inteligencji.
Sony ujawniło mikrofon do nagrywania dźwięku przestrzennego podłączany do smartfona.
Wszystko to, a pewnie jeszcze więcej już za chwilę.
Zaczynamy!
TyfloPrzegląd jest audycją prowadzoną na żywo,
więc serdecznie zachęcamy Państwa do współtworzenia go razem z nami.
Oczekujemy na wiadomości głosowe na WhatsAppie oraz połączenia telefoniczne
Pod numerem 663-883-600, powtarzam 663-883-600, oraz zapraszamy Państwa do wyrażenia komentarzy w formie tekstowej poprzez formularz na stronie kontakt.tyflopodcast.net lub z poziomu aplikacji TyfloCentrum dostępnej na systemy Windows, Android oraz iOS.
Odczytujemy również Państwa wypowiedzi zamieszczone pod transmisjami na Facebooku i YouTubie.
I zaczynamy 352. chyba odcinek TyfloPrzeglądu.
Zgadza się.
Paweł Masarczyk, Piotrek Machacz i ja, czyli Tomek Bilecki.
Dzisiaj jesteśmy do Waszej dyspozycji. No i zaczynamy jeszcze z, no taki temat,
który się co jakiś czas pojawia i to nie dziwne, że się ten temat pojawia,
czyli aplikacja TyfloCentrum. Bojo, nowe idzie.
Tak jest. Nowe jak nowe. Kilka usprawnień, zwłaszcza w przypadku iOS-a, doszło, chociaż tak naprawdę to najważniejsze usprawnienie doszło we wszystkich trzech edycjach aplikacji TyfloCentrum.
Jeżeli macie jakiś podcast albo artykuł z TyfloŚwiata i chcecie wiedzieć, czy macie czas na to, żeby się z tym materiałem zapoznać,
No to od najnowszej wersji już będziecie mieli te informacje na bieżąco.
Bo na przykład na liście aktualności przy każdym podcaście, przy każdej audycji
wyświetlany jest dokładny czas. W przypadku artykułów ten czas oczywiście jest
bardzo orientacyjny, no ale też zawsze możecie mniej więcej sobie przynajmniej
oszacować ile czasu zajmie Wam przeczytanie danej publikacji.
Także to jest efekt z zeszłego tygodnia moich prac.
Też, jeżeli chodzi o komentarze, to trochę ucywilizowałem ten wygląd komentarzy,
że nie trzeba już teraz wchodzić za każdym razem w każdy komentarz i go czytać,
tylko po prostu każdy komentarz zaczyna się od nagłówka.
Wszystkie te komentarze wyświetlane są od najstarszego do najnowszego
pod daną audycją, kiedy w nią sobie wejdziemy.
I możliwe jest po prostu odczytywanie tych komentarzy właśnie tam.
Także, no, mam nadzieję, że to będzie, że to będą takie zmiany, które będą dla Was przydatne.
A jeżeli jeszcze coś można by było poprawić, coś jeszcze zrobić w TyfloCentrum, żeby było fajniej i milej,
to ja jestem jak najbardziej otwarty na wszelkie sugestie.
Tak, wiem, na pewno powiadomienia. I to jest taka rzecz największa, którą bym chciał zrobić, jeżeli chodzi o TyfloCentrum.
Ale powiadomienia w przypadku trzech różnych aplikacji, w przypadku trzech różnych platform, to jest naprawdę dość dużo zabawy, bo każda, bo powiadomienia to jest akurat taki mechanizm, no skądinąd, mnie to jakoś specjalnie nie dziwi, ale jest to taki mechanizm, który w każdej platformie trzeba osobno włączyć, trzeba tam odpowiednie jeszcze rzeczy dopracować, a chciałbym wypuścić to możliwie równocześnie, więc tu z powiadomieniami jest jeszcze trochę zabawy,
Takim moim marzeniem i taką moją myślą jest to, żeby każdy mógł sobie wybrać, że na przykład chce dostawać informację o tym, że zaczęliśmy właśnie nadawać, więc warto włączyć TyfloRadio, że przyszła nowa audycja, że jest nowy artykuł w TyfloŚwiecie, że na przykład może kiedyś jeszcze, że będzie można sobie poustawiać w ogóle te powiadomienia, o czym chcecie być powiadamiani, a na przykład może jeszcze nam się uda…
To zdaje się, że ty Pawle jakiejś tak gdzieś tam w którejś rozmowie zaproponowałeś, żebyśmy na przykład mogli naszym słuchaczom w trakcie audycji na żywo wysyłać jakieś informacje na bieżąco.
No jakieś linki.
Tak. No to też byłoby fajne.
O czym teraz mówimy.
Dokładnie. To też byłoby fajne i też bym chciał to wprowadzić, tylko takie mówię.
To powiadomienia nie jest taką prostą sprawą. Oczywiście to nie jest tak, że to nie jest niewykonalne.
Chciałbym po prostu to wykonać dobrze i żeby to rzeczywiście działało fajnie.
No, gdyby TyfloCentrum było jedynym, czym się zajmuję, to podejrzewam, że już by to dawno było, a że no to jest taka aplikacja, którą gdzieś tam od czasu do czasu do niej zaglądam i tak sobie myślę, co by tu jeszcze poprawić, no to wygląda to, jak wygląda.
A Michale, powiedz w takim razie, bo mówisz o komentarzach, że od najstarszych do najnowszych, a będzie jakaś opcja zwijania wątków?
Muszę o tym pomyśleć, chociaż tak naprawdę to nie wiem, czy aż tak wielkie dyskusje u nas są, żeby to robić.
No pod niektórymi audycjami owszem, natomiast tych komentarzy aż tak bardzo dużo nie ma. Ale jest to oczywiście do przemyślenia.
Zdarza się, że pod jakąś audycją wyjdzie jakiś temat, który potem się rozgałęzia.
Zgadza się.
Dobrze, to przechodzimy w takim razie do newsów, które są nowe zupełnie i zacznijmy od Androida,
bo można sobie uruchomić, znaczy można było dawno, ale niekoniecznie w taki dostępny dla nas sposób,
Androida czy emulator Androida na komputerze z Windowsem, no i teraz tutaj dostępność wkracza.
Tak, i to jest w ogóle drugie podejście do tematu, bo ci, którzy nas słuchali w zeszłym tygodniu albo sprawdzili sobie archiwum z zeszłego tygodnia, które dzisiaj trafiło, no to możecie kojarzyć, że w poprzednim TyfloPrzeglądzie Paweł opowiadał o emulatorze do też uruchamiania Androida na komputerach na Windowsie i na Macu, o emulatorze Dromaius, mam nadzieję, że tutaj dobrze to odczytałem.
Ja też tak bym to odczytał, tak, Dromaius.
Jest to emulator, który nam tego androida przedstawia
w formie takiej strony internetowej,
gdzie jest on czytany przez nasz czytnik ekranu.
A to, co ja wam pokażę, to jest troszeczkę inne podejście do tematu,
natomiast też bazujące w sumie na podobnym rdzeniu,
bo to jest też cały czas oficjalny emulator oferowany przez Google,
a to jest o tyle istotne, że dzięki temu mamy,
gdybyśmy tego potrzebowali, pełny dostęp do sklepu Play,
bo jest to aplikacja Accessible Android Emulator
Od Aarona Hewitta, więc osobę, którą możecie kojarzyć np. z aplikacji Shortcut Menu,
z wielu zmian, które wkroczyły do BackTalka m.in., więc to generalnie jest osoba,
która też wie, co robi, jeśli chodzi o dostępność Androida. No i właśnie dlatego
powstało to narzędzie, bo okazuje się, że ten oficjalny emulator Androida
od Google ma swoje bolączki dostępnościowe. Zaczynając od tego,
Tak, on ma dość duże opóźnienia w audio, to audio też lubi trzeszczeć, a też bardzo istotna jedna kwestia, która dla nas praktycznie ten emulator wyklucza.
Taki oficjalny sposób jest taka, że układ klawiatury, który z tym emulatorem jest instalowany, jest takim układem pod telefony.
To bardziej symuluje taką klawiaturę telefonową T9, czy taką pełną klawiaturę i więc na przykład brakuje nam klawisza akcji,
Tak, klawisza szukaj, to on ma różne nazwy. Generalnie jest odpowiednik klawisza Windows lub Command, którego na przykład wymagają nowe wersje TalkBacka.
Więc nie jesteśmy po prostu w stanie w większości poleceń tego TalkBacka wykonywać. Ja też ten problem miałem.
No i właśnie dlatego powstał Accessible Android Emulator. Narzędzie, które po prostu jest takim emulatorem Androida, stworzonym pod potrzeby osób niewidomych.
I będzie to narzędzie przydatne zarówno dla tych, którzy piszą jakieś aplikacje pod Androida i chcecie je sobie na komputerze potestować, jak i dla osób, które nie mają telefonu z Androidem, a chcielibyście czasami po prostu nawet może zobaczyć, jak ten Android wygląda, uruchomić jakąś aplikację, która jest tylko pod Androidem dostępna, albo jest bardziej dostępna na Androidzie, albo macie telefon z Androidem, ale chcielibyście zobaczyć na przykład, co się zmieniło w nowszych wersjach tego systemu, których na waszym sprzęcie nie macie, albo chcielibyście na przykład przetestować coś ze starszą wersją,
I żeby pokazać, jak prosta jest ta aplikacja,
to teraz zrobimy coś… może nie tak odważnego,
ale po prostu zrobimy demonstrację na żywo,
jak prosto takiego wirtualnego Androida się konfiguruje
i jak się z niego korzysta.
Więc w tym celu ja sobie teraz przerzucę dźwięk komputera
na… tutaj tak, żebyście go słyszeli,
tylko sobie może najpierw zwolnię VoiceOvera
i zobaczymy, co się stanie.
Mam nadzieję, że słychać mojego VoiceOvera i mam nadzieję, że nie mamy zwrotki.
Wszystko jest okej?
Chyba zwrotki nie ma. Dobrze.
Więc aplikacje pobieramy sobie generalnie z GitHuba.
Jest dostępna zarówno na Windowsach i na Maca.
Interfejs z tego, co rozumiem, jest na obu systemach podobny.
Ja będę akurat na Macu pokazywał, ale generalnie skróty,
czytając dokumentacje, są analogiczne na obu systemach.
Więc otwieramy sobie AAE.
Właśnie.
Accessible Android Emulator.
Ja tutaj mam już skonfigurowane jedno wirtualne urządzenie,
ale my sobie utworzymy nowe.
W tym celu naciskam Command-N.
Oczywiście na Windowsie będzie to Control-N, jak nowe.
Możemy sobie je nazwać, napiszemy sobie TyfloPodcast.
Jest Android Version.
Tutaj mamy listę rozwijaną, w której możemy sobie wybrać,
jakiego Androida na tym urządzeniu chcemy.
I tutaj też, ogólnie opcji jest dość dużo.
No właśnie, mamy 54 opcje.
No tutaj mamy też warianty tych systemów,
więc tych wersji jest trochę mniej niż 54.
Ale tutaj kilka ciekawych rzeczy mamy,
bo idąc od góry…
No tutaj mamy Androida App 17.
Nawet są wersje jakieś rozwojowe, bo ja sobie zaznaczyłem, żebym im pokazywał wersje rozwojowe.
I tutaj na Macu jest taka jeszcze jedna ciekawostka.
Dobra, może już nie będę tej jednej wersji szukał,
ale generalnie pamiętacie, jak w zeszłym tygodniu mówiłem wam o tym,
że Google wypuściło nowe laptopy oparte o Androida, tak zwane Googlebooki?
A tutaj mamy też wirtualną maszynę takiego Googlebooka.
Natomiast przez to, że Googlebooki generalnie bazują w dużej mierze na procesorach ARM
i to działa z trochę innego emulatora,
no to ta opcja uruchomienia takiego wirtualnego Googlebooka
jest tylko w tym momencie w wersji na Macu.
Natomiast takiego czystego Androida z usługami Play
możemy uruchomić na każdym komputerze.
I tutaj mamy od Androida 17
do chyba najstarszy dostęp do Androida Android 5.
No właśnie, tutaj Googlebook to jest na samym dole listy, a nad nim…
No właśnie, mamy tutaj Androida 5 z usługami Google, które ma 300 megabajtów,
Android 16 z usługami Google to już są 2 gigabajty. To jakby ktoś był ciekawy, o ile…
Się trochę rozrósł.
Tak, się trochę rozrósł, tak.
I tutaj mamy właśnie wersję z usługami Play, mamy też Androida z usługami Play,
ale bez sklepu i mamy też Androida czystego bez aplikacji Google,
który nie ma wbudowanego czytnika ekranu, ani syntezatora,
ale akurat dla AAE to nie jest problem i o tym też za chwilkę powiem.
Ale my sobie sprzągniemy Androida 16 z usługami Play,
bo on już też na moim komputerze jest pobrany.
Gdybym wybrał jakiś inny obraz,
on się po prostu przy pierwszym uruchomieniu pobiera.
To chwilka potrwa, a później ten obraz jest zawsze dostępny.
No właśnie, tutaj mam opcję, czy chcę widzieć
wydania rozwojowe Androida,
dlatego tutaj miałem też tyle tych pozycji na liście.
To domyślnie jest odznaczone.
Rozmiar. Czyli chcemy symulować smartfona,
tableta, telefon składany
lub mały telefon. Tutaj takie po prostu mamy
układy dostępne. Zostawmy sobie opcję telefon.
Te pole edycji w najnowszej wersji, którą pewnie
jak audycja się ukaże, już będziecie mieli dostępne, będą zaetykietowane.
To pierwsze pole to jest rozdzielczość ekranu.
Nie, przepraszam. To pierwsze pole to jest RAM.
Domyślnie urządzenie dostaje dwa gigabajty, ja tutaj sobie na przykład wpiszę osiem gigabajtów, bo tutaj trochę tego RAM-u mam.
Więc jednak chciałbym mi tej wirtualnej maszynie poświęcić trochę więcej.
Oczywiście to nie znaczy, że ona wykorzysta od razu tą całą pamięć, ale po to to jest.
Następnie możemy sobie wybrać ile rdzeni chcemy przeznaczyć. Domyślnie tutaj się wpisało cztery, ja sobie wpiszę sześć, więc tak wykorzystam połowę swojej…
Na tym skręcie.
Tutaj wybieramy sobie, jak duży ma być dysk.
To jest o tyle istotne, że w nowszych wersjach Androida,
gdybyśmy później chcieli ten dysk powiększyć,
to musimy wymazać całą pamięć, więc tutaj warto pomyśleć do przodu.
Tutaj też to nie znaczy, że od razu na ten dysk będzie zajęty.
Domyślnie to w ogóle te nowsze wersje Androida
przyznawały 8 GB, co się okazało niewystarczające,
Bo usługi Play same z siebie tyle po instalacji zajmują.
Więc tutaj to 16 GB, które jest domyślnie wpisane, to jest taki minimum.
Jeśli będzie się dużo dziś tych aplikacji gier instalować,
to warto sobie tutaj wpisać więcej.
Zostawię te 16 GB, bo zaraz ta maszynę i tak usunę.
Puste pola używają wartości domyślnych.
Czyli tutaj te wartości, które mi czytał niskim głosem,
to są te wartości domyślne.
To też 10 GB.
Rdzenie to można sobie zawsze zmienić później.
Czytnik ekranu. Jeśli obraz ma wbudowany czytnik ekranu,
to on zostanie uruchomiony automatycznie.
No, w przypadku tych obrazów ze sklepem Google, no to wiadomo,
tutaj mamy pełnego TalkBacka, mamy syntezę Google.
Gdyby natomiast tego nie było, no tutaj możemy wskazać własny plik APK,
więc jak na przykład ktoś bardzo lubi Jieshuo, no to od razu można sobie
Jieshuo zainstalować. Oczywiście, jeśli nic nie wybierzemy,
to też nam się pobierze BackTalk najnowszy.
Natomiast jeszcze zostaje kwestia syntezatora
Jest tutaj rozwiązywana albo przez eSpeaka, albo też w ustawieniach możemy sobie włączyć mostek.
A mostek, jak jest włączony, to po prostu mówi przez nasz czytnik ekranu.
Czyli przez VoiceOvera na Macu lub przez NVDA na Windowsie,
lub przez głosy SAPI, jeśli NVDA uruchomiony nie jest.
Właśnie, czy głośność tego screenreadera od razu ma być ustawiona na full.
I to warto sobie zostawić zaznaczone, to domyślnie zresztą jest zaznaczone.
I to wszystko.
Utwórz i uruchom, więc naciskamy utwórz i uruchom.
No i czekamy. Pierwszy start trwa trochę dłużej.
Później takie uruchomienie trwa jakieś 30 sekund.
Tutaj nam się ten Android konfiguruje.
Pierwszy kreator konfiguracji jest pomijany,
więc to też chwilka potrwa,
ale pewnie za kilkanaście sekund
dostaniemy kolejne komunikaty.
Tutaj mamy wszystko sprawdzane, czy dźwięk działa.
Sprawdza, czy synteza działa.
No i rzeczywiście zadziałało. Tylko Piotru, a teraz nie słychać.
Słychać? OK. Po prostu tutaj nie przerywałem emulatorowi.
Było dużo komunikatów, instalowanie klawiatury, włączanie usług,
dostępności, sprawdzanie dźwięku. TalkBack jest włączony.
Ale u nas nie było słychać tych komunikatów.
To znaczy nie, było słychać.
Przez chwilę, ale potem była taka cisza.
Więc nie wiem.
A nie słychać tej syntezy Google?
Teraz nie.
Teraz słychać…
Android, keyboard, coś tam.
Ale okej, czyli…
Dobra, z jakiegoś powodu
jak zmieniłem kartę całego systemu,
to nie zmieniła się karta emulatora,
ale tutaj dało się zmienić to osobno.
Sekunda.
Spróbuję to zmienić.
O, jest.
Teraz słychać?
Też nie.
Na razie cisza.
Okej, no tutaj może przez to, jak to mam skonfigurowane tutaj coś to…
No to dobra, może obejdziemy to w ten sposób. Przerzucę to na głośniki MacBooka.
I tak sobie to obejdziemy.
Jest.
No, trzeba sobie jakoś radzić.
No właśnie, więc tutaj słychać tego TalkBacka, natomiast on w tym momencie, jak słyszycie, mówi po angielsku.
Więc zanim może pokażę, co tutaj dalej można zrobić, to warto pokazać wam, jak się zmienia język,
bo tutaj moglibyśmy nawigować do ustawień Androida i to zrobić ręcznie, ale aplikacja nam to znacznie ułatwia,
bo na pasku menu mamy taki menu device, tutaj po opcji mamy bardzo dużo, ale nas będzie na ten moment interesowała opcja…
Dysplay and language, tak, wyświetla, czyli język, command, oprzym, przecinek, czyli tutaj nie udało się, pewnie będzie, ctrl, shift, przecinek, może jako skrót.
No i tutaj można sobie wybrać język, więc ja tutaj sobie to rozwijam.
Wybieramy polski.
Za chwilkę nam się też synteza zmieni.
O, proszę bardzo.
No i tutaj nam się w tle coś zaczęło pobierać.
Ale tutaj też można sobie rozdzielczość zmienić, tego wyświetlacza i parę innych rzeczy, to okno już można zamknąć.
I jak mamy już jakąś maszynę wybraną, no to teraz możemy przekazać na nią kontrolę klawiatury całej.
I to działa tak w wirtualnych maszynach, gdzie naciskamy jeden skrót, konkretnie tutaj będzie Command Shift E lub Control Shift E.
Wtedy klawiatura przechodzi do emulatora.
Android Gergoard. Android Gergoard. Android Gergoard on.
Control command escape.
Tutaj mamy komunikat Control Command Escape, wraca do Maca.
Na Windowsie to jest Control Windows Escape.
No i w tym momencie możemy sobie po ekranie chodzić.
W tym Androidzie 16 to jest starszy TalkBack,
w którym to klawisz TalkBacka to jest jeszcze Alt,
a nie Windows, tak to nazwijmy.
Jak TalkBack wam się zaktualizuje, to ten skrót się zmieni.
O tym warto pamiętać.
Nie zezwalaj. Przycisk. Zezwól. Przycisk.
Pyta nas o powiadomienia, sobie te powiadomienia włączymy.
No i tutaj już możemy sobie po tym systemie chodzić.
Ciekaw jestem, czy dałoby się jakimś,
czy tym androidowym gładzikiem, czy jakimś, nie wiem nawet,
czy są takie urządzenia do kupienia, zasymulować gesty na ekranie.
A to jest bardzo ciekawe pytanie i na to też jest kilka rozwiązań.
Więc tutaj mamy Command-Shift-E, żeby sterować klawiaturą.
Ja teraz sobie tę klawiaturę wypuszczę.
A zamiast tego nacisnę teraz Command-Shift-G.
Use gestures. Android Kalkoart, Group, Desture Modeon, Arrows, Swipe, Spacedo,
Pletabs, Question, Mark, List, Stheckels, Central,
Sommandes, Zapere, Turnstot, Hemat.
I w tym momencie jestem w trybie symulowania gestów.
I dostaliśmy taką króciutką podpowiedź, która mówi nam,
strzałki wykonują gesty, czyli tutaj strzałka w prawo.
Wyszukiwanie obiektyw. Widzimy i…
Idziemy w prawo, strzałka w lewo.
Przechodzi w lewo. Spacja to jest dwukrotne stuknięcie, więc na przykład…
A tutaj nam się jeszcze nazwa ikonki nie zmieniła, ale to są ustawienia, gdybym nacisnął spację.
Oto dwukrotne stuknięcie.
Mogę też przytrzymać dwie strzałki jednocześnie, na przykład w dół i w prawo.
No i wtedy nam się zrobił taki dwuczęściowy gest, z których Android słynie.
Gdybym chciał wykonać gest z kilkoma palcami, to też nie jest problem,
bo wystarczy nacisnąć na przykład najpierw cyfrę 2
i później strzałkę jakąś.
Wielka litera O. Olga.
Czytaj od zaznaczonego elementu.
Używanie poleceń głosowych podczas korzystania z Alba.
No właśnie, i wtedy mi się jakieś inne polecenia wywołują.
To nie wszystko.
Bo co ciekawe, tutaj można też nacisnąć znak zapytania.
…
No właśnie, można też przytrzymywać. Jest dużo tych skrótów.
I co ciekawe, też można sobie tabulatorem chodzić po ekranie i przesuwać nasz wirtualny palec.
Używanie poleceń głosowych podczas korzystania z TalkBack.
I generalnie on nam teraz czyta, co mamy pod palcem, bo on ma własną usługę dostępności, która nam też ten ekran czyta.
Ja teraz sobie przypomniałem, że w sumie mogę po prostu włączyć ten mostek syntezy i tak byśmy tą kwestię syntezy rozwiązali, ale dobra.
I gdzie bym teraz nie nacisnął spacji, no generalnie z tego miejsca te gesty są wykonywane.
Można też na przykład nacisnąć C, żeby ustawić nasz wirtualny palec na środku ekranu.
To jest jedna opcja.
Druga opcja to dla tych, którzy mają telefon z Androidem,
jest aplikacja Android AAE Remote.
Ona też jest w repozytorium na GitHubie.
Jeśli sobie ją pobierzemy, możemy nasz telefon sparować z emulatorem
i wtedy po prostu przekazywać gesty z naszego prawdziwego telefonu z Androidem
do tej wirtualnej maszyny, więc to jest jedna opcja.
Czekam, aż ktoś zrobi aplikację na iPhone’a do tego.
W sumie Aaron pewnie sam tego nie zrobi,
…bo mówi, że ogólnie nie lubi pisania pod iOS-a, głównie przez App Store’a.
Więc pewnie to będzie musiała być jakaś inna osoba.
Ale pewnie byłoby to do zrobienia.
Jest jeszcze opcja trzecia.
Mamy pełny zestaw poleceń.
Na wierszu poleceń jest taka aplikacja towarzysząca.
Jest też tak zwany serwer MCP,
więc na przykład jak ktoś chciał to narzędzie wykorzystywać
do pisania aplikacji z pomocą AI,
na przykład jakichś audytów dostępności,
to AI też może z tym emulatorem wchodzić w interakcje i stukać.
Mamy jeszcze jedną bardzo fajną opcję, której rzeczywiście trochę mi brakowało, a teraz to otwiera naprawdę fantastyczne możliwości, bo można sobie, dzięki temu, że tu jest wiele tych Androidów, to testować na przykład naszą aplikację na różnych wersjach systemu.
Dokładnie, dokładnie.
I można sobie sprawdzić, okej, działa tutaj. Ktoś zgłasza na przykład problem, że ma taki i taki system i coś mu tam nie działa.
Nie ma problemu, ładujemy ten konkretny system, nawet jeszcze możemy sobie załadować jego czytnik ekranu i każemy nawet AI-owi przez MCP, a sprawdź, tu taki i taki jest problem.
Jest dostępne drzewko dostępności, więc to AI widzi, jak czytnik ekranu to widok postrzega. Jest rejestr syntezy, więc to też AI słyszy, co TalkBack czy inne czytniki ekranu mówił, więc to też jest bardzo fajnie zrobione.
I jeszcze na koniec może przejdźmy się po tym menu device,
tym bardzo rozbudowanym, i pokażę wam, co tutaj jeszcze można fajnego zrobić.
Edit w menu i start.
No, wiadomo, start. Stop, wiadomo.
Restart.
Też wiadomo.
Zimny start.
Jakby coś się stało, czasami możemy mieć taką potrzebę.
Use android keyboard.
Przekazywanie klawiatury.
Use gestures.
Gesty. Open in own window.
Otwórz w własnym oknie, no bo tutaj też właśnie można mieć
kilka takich wirtualnych androidów otwartych jednocześnie,
Jakbyśmy chcieli tak masowo testować różne rzeczy przez AI.
Move, stand, no to po prostu mówi, czy jest włączona dana maszyna,
czy TalkBack, czy jakiś inny czytnik ekranu działa, czy wszystko jest OK.
Tu możemy sobie rozglądać je po drzewku dostępności.
Rejestr syntezy mowy.
Tutaj zdarzenia, urządzenia.
Powłoka, to bardziej dla deweloperów.
Można sobie tę powłokę ADB od razu otworzyć.
Przycisk wstecz symulowany.
Ostatnie aplikacje, to są te androidowe przyciski.
Powiadomienia, czyli ten ekran powiadomień.
Szybkie ustawienia, to też androidowe skróty.
Przycisk zasilania możemy zasymulować.
Zasymulować przycisk asystenta.
Głośniej.
Ciszej, to po prostu symuluje naciśnięcie konkretnych przycisków.
Obróć w lewo.
Obróć w prawo.
Wzłóż, tak dla telefonów składanych.
Wycisz.
Głośniej i ciszej.
Sprawdź, czy dźwięk działa, to po prostu nam wysyła dźwięk na urządzenie.
Włącz mikrofon, bo tutaj też mikrofon działa.
Włącz mostek syntezy, czy jak bym to zaznaczył,
to po prostu nam zaczęłoby mówić przez VoiceOvera.
Otwórz plik audio do mikrofonu, do kanału mikrofonu,
Więc możemy po prostu jakiś konkretny sygnał podać do mikrofonu, jakby.
I tutaj mamy udostępnianie schowka.
Skopiuj schowek Androida na Maca.
I vice versa wyślij schowek Maca do Androida.
Możemy też po prostu wpisać.
Tak, że tutaj emulator zasymuluje naciśnięcia na klawiaturze.
W listę aplikacji możemy coś otworzyć konkretnego.
Usługi dostępności.
Tutaj możemy w okienku po prostu włączyć lub wyłączyć konkretne usługi.
Open link wielokropek.
Otwórz, łączę.
Send intent wielokropek.
Wyślij. Jak to przetłumaczyć?
To są generalnie polecenia, które można do konkretnych aplikacji,
jeśli aplikacja udostępnia jakieś funkcje.
Tak, ja nie wiem, czy było jakieś polskie.
Mam wrażenie, że było, ale na tych intentach oparte są np. działania,
które mamy w skrótach aplikacji pod ikonką.
Jeżeli przytrzymamy, to wyskakują czasem jakieś opcje typu
Otwórz blika, otwórz tam jakieś bilety itd.
Plus, no działaniami się fajnie bawiło,
pod na przykład Nowa Launcherem,
robiąc im skróty albo przypisując je w Taskerze.
Jak pamiętacie te audycje,
to wiele aplikacji, zwłaszcza takich rozbudowanych,
trochę tak jak teraz skróty na iOS-ie,
wystawiało swoje intenty
i można było tymi aplikacjami sterować z zewnątrz.
Także…
No i właśnie tutaj można też…
Tak.
No można sobie takie zapisy stanu tworzyć.
To też jest bardzo fajne.
Mamy taki, wiemy, dobry stan.
Zanim coś zaczniemy grzebać w tym systemie,
to można sobie taki snapshot zapisać.
Możemy ustalić tutaj, jaką system widzi,
lokalizację, jaką sieć,
a powiem z T-Mobile ustawione, jakbyśmy chcieli sobie
na własną sieć wymyślić poziom naładowania baterii,
lokalizacja, jaka ma być widoczna dla aplikacji.
Tutaj już byliśmy, zmiana języka i ustawienia wyświetlacza.
Zainstalacja aplikacji, tutaj możemy plik APK wskazać
i on nam się zainstaluje.
Tutaj możemy właśnie dla tych, którzy piszą aplikację,
wskazać, że na przykład w konkretnym katalogu
nowe kompilacje się pojawiają,
już tutaj emulatory automatycznie zainstaluję.
Podobna kwestia, tylko konkretnie
pod czytnikiem ekranu, więc tutaj jeśli wskażemy
jakiś plik APK, który właśnie jest usługą
dostępności, to nam
automatycznie aplikacja
po instalacji włączy ten czytnik ekranu
i to nawet można robić na kilku maszynach jednocześnie.
Więc jak właśnie coś tworzymy,
to można to i na kilku urządzeniach
Zrzuty ekranu.
Nagrywanie ekranu, to też może być bardzo fajne do testów.
Sprzęt, no tutaj możemy sobie zmienić parametry, tak procesor, pamięć, dysk i tak dalej.
No, eksport wiadomo.
Zmiana nazwy.
Kopiuj, czy właściwie duplikuj to nawet bardziej.
Wyczyść, czyli tutaj przywracamy do stanu fabrycznego.
No i wiadomo, usuwanie.
Wcale się nie zdziwię, jeśli kolejne możliwości nie dojdą.
Ja tutaj widzę obsługę gładzika przynajmniej na Macu.
Myślę, że to też pewnie byłoby do zrobienia.
Może przekazywanie urządzeń USB.
Jeszcze jedno.
Jeszcze kamera by się przydała.
A no właśnie.
Ja widzę takie rozwiązanie.
Część użytkowników iOS-a ma oczywiście…
Rozpoznawanie tekstu i innych rzeczy w iOS-ie.
Natomiast Lookout czasami może się okazać lepszy.
Na pewno na komputer, ja nie znam takiej aplikacji,
która by była takim odpowiednikiem Lookouta na komputer.
Czyli powiedzmy mamy jakąś kamerkę, czy to wbudowaną, czy na USB
i przekładam sobie przed kamerą jakąś kartkę,
i sobie próbuje sczytywać ten tekst normalnie z kamery.
Są chyba takie kamery, które instalują się jako kamery USB,
które mogą być do czytania książek, czyli kładę sobie książkę pod kamerę
i kamera już tak jest zoptymalizowana, żeby jak najlepiej sczytywała
tekst wielkości książki w dokładnie takiej odległości, jaka jest
od tej książki właśnie.
I być może też takie aplikacje na Androida mogłyby się do tego przydać.
A to jest bardzo fajny pomysł.
A też na Macu to w ogóle mamy ten kontenuity camera,
gdzie po prostu nasz iPhone jest kamerą dla komputera.
Więc tutaj w ogóle można by popłynąć,
jakby ktoś chciał właśnie z Lookouta w ten sposób korzystać.
No to na pewno…
Z Lookouta jedno, ale znowu.
Bo tutaj też mamy taki adekwatny do tego komentarz,
Bo Sylwester pisze, że to jest głównie dla programistów na Windows i macOS.
Trochę tak, a trochę nie.
Z jednej strony rzeczywiście dużo tych funkcjonalności
jest kierowane pod pisanie programów dla Androida.
I teraz po pierwsze, jest ileś osób…
Myślę, że ty, Michał, być może też się pod to załapiesz.
Do niedawna nie miałeś w ogóle telefonu z Androidem.
Zgadza się. Mam, tak, jeden.
To właśnie jest to, Tomku, o czym mówiłem. Dokładnie.
O tym wspominałem.
Z jakiejś nakładki.
Tak, z jakiejś nakładki czy z czegoś takiego.
Niemniej w tym momencie, jeżeli ktoś chciałby stworzyć program dla Androida
i do tej pory była ta bariera, że nie mam urządzenia,
nie będę specjalnie kupował smartfona tylko po to, żeby przetestować aplikacje,
coś tam jeszcze, problem znika.
To jest jedna rzecz.
Druga rzecz to jest to, że bywają takie aplikacje,
Te aplikacje, które na Androida czy iOS-a, są, to nie to, że dostępne, ale w ogóle są,
a na komputer ich nie ma. Klasyczny przykład Messenger.
To nie ma aplikacji w tym momencie na komputer z Messengerem.
Ja nawet wczoraj słyszałem przykład, przepraszam, że się wetnę, Tomku,
ale tak się uśmiecham do tego, bo przypominają mi się czasy,
jak Mirandą się zajmowałem i ludzie mówili, no, jeszcze żeby ta Miranda kawę robiła,
czy tam… Miranda to niedługo będzie kawę robić.
Jeden z naszych słuchaczy i znajomych wczoraj nawet stwierdził,
że hej, ja sobie to zainstaluję, bo będę mógł obsługiwać
ekspres do kawy z kompa.
No właśnie, bo często właśnie są jakieś aplikacje do inteligentnego domu,
do czegoś i oczywiście można to uruchamiać nieraz z Androida,
ale już mi się zdarzyło widzieć kilka aplikacji, które na przykład
na Androidzie miały lepszą dostępność niż na iOS.
I znowu, w takich przypadkach ktoś, kto ma iOS może sobie zainstalować
takiego Androida właśnie po to, żeby coś takiego robić.
Druga rzecz to obsługa wszelkiej maści komunikatorów, które być może
są tylko na smartfona, ale pisanie na smartfonie dla wielu osób stanowi
jakiś problem. Jakimś rozwiązaniem jest klawiatura, taka osobna dla
Ale być może po prostu zainstalowanie sobie tej aplikacji na komputerze w takim właśnie emulowanym Androidzie też mogłoby być może rozwiązać…
Dziękujemy bardzo.
No też mogłoby rozwiązać się kilka rzeczy. No schowek. No widzę tu kilka różnego rodzaju rozwiązań, które rzeczywiście mogłyby gdzieś tam zadziałać.
No, rzeczywiście dla programistów jest to bardzo dobra rzecz, ale to myślę, że iluś jest osób niewidomych, które chciałoby coś zrobić nieraz na Android, ale no nie mają sprzętu, nie mają czegoś.
No tak, no szczególnie jeżeli naszym głównym telefonem jest iPhone, no to nie każdy chce gdzieś tam inwestować w sprzęt, którego z założenia i którego zakłada, że raczej nie będzie używał tak po prostu na co dzień.
Tylko chciałby na przykład sobie coś tam przetestować, czymś się pobawić, tak po prostu?
Ja nawet mogę powiedzieć, że ja już wykorzystałem dzisiaj AAE w pracy.
I to do rzeczy, jak można się domyślić, związanej z dostępnością.
No bo testujemy aktualnie aplikacje dla klienta, zarówno na iPhonie, jak i na Androidzie.
Oczywiście mam urządzenie z Androidem, więc jakby do tej pory testowałem na żywym sprzęcie.
Natomiast teraz zauważyłem, że odkąd mam emulator,
to ja w sumie większość tych testów, czy nawet wszystkie,
mogę przeprowadzić na emulatorze.
A jeszcze będę widział drzewko dostępności,
dzięki czemu mogę sprawdzić np. w czym leży problem.
Dlaczego, nie wiem, coś nie jest czytane tak, jak powinno.
Czy… Piotrze, dalej dźwięki idą do nas.
Tak, właśnie próbuję, bo chciałem po cichu wyciszyć te dźwięki.
I fajnie, że głowa się wyciszyła sobie do monitora, że czytam.
W każdym razie widzę właściwości tych różnych kontrolek.
No i to pomaga też bardzo w debugowaniu.
Ja mam dwa podstawowe problemy z tym emulatorem.
Po pierwsze, trochę mnie irytuje fakt, że tak na okrętkę
muszę przełączać się między gestami a klawiaturą.
To znaczy, do nawigacji używam gestów,
do wpisywania rzeczy używam klawiatury.
I teraz, żeby przejść z gestów na klawiaturę,
Jakoś nie ogarnąłem tego, że Windows jest…
bo ja mam już Androida 17 w moim emulatorze,
że Windows jest tym klawiszem akcji.
Okej, będę pamiętał.
Natomiast jest to trochę irytujące,
że muszę gdzieś donawigować gestami tymi zaemulowanymi,
potem zrobić Control-Windows-Escape,
wyjść w ogóle z obsługi tej maszyny wirtualnej,
przełączyć się na gesty…
przepraszam, na klawiaturę,
wpisać, co potrzebuję
i albo tabem dojść do jakiegoś tam przycisku, zaloguj na przykład, tak?
Dzisiaj na przykład próbowałem, i to zajęło mi dużo więcej czasu niż powinno,
zalogować się na moje konto Google w sklepie Play.
I no, tam cały czas ten tryb przeglądania się wyłączał, włączał.
Ja naciskałem tab, to mi się akurat wtrążalała gdzieś całe, cały widżet z
Captcha, Friendly Captcha, bo tam akurat gdzieś miałem.
Nie mogłem wrócić do tego pola edycji.
Jak już wróciłem i przejechałem jedną strzałeczkę w lewo czy w prawo za daleko,
To już wyłączał mi tryby formularzy,
wyłączał tryb przeglądania, znowu musiałem wracać.
Tak że było to bardzo czasochłonne i irytujące.
A nie pomaga też fakt, że, no nie wiem,
może kwestia jest mojego laptopa,
który jest zwykłym takim biurowym, roboczym Lenovo ThinkPadem,
ale po prostu ten dźwięk mimo wszystko jednak miał pewne opóźnienia.
I też rozmawiałem ze znajomym wczoraj, który próbował tej aplikacji
I on też, ta responsywność była, no…
Między naciśnięciem klawiszy, a reakcją urządzenia było trochę,
i to nie ma nawet znaczenia, że zainstalowałem najnowszego BackTalka
i powyłączałem, pozmniejszałem opóźnienia do minimum,
bo po prostu nadal jest jakieś pewne opóźnienie.
Z tym da się już teraz żyć, zwłaszcza jak włączyłem Mostek,
bo ja sobie po NVDA podsłuchuję, co tam on opowiada.
Natomiast nadal jest to dostrzegalne opóźnienie.
Nie jest tragicznie, ale da się to odczuć.
Nie wiem, czy to się da jakoś przyspieszyć emulację.
Próbowałem nawet zwiększyć mu, ile on RAM-u i rdzeni
mógłby zużywać takie urządzenie wirtualne,
bo myślałem, że wtedy będzie więcej zasobów do dyspozycji
i jakoś to na niego wpłynie, ale ponoć nie.
Tak że gdzieś tam muszę żyć z tym,
że delikatnie spowolnione są te reakcje na naciśnięcie tych klawiszy.
No ale istotnie bardzo użyteczne i bardzo łatwe w obsłudze ustrojstwo. Podoba mi się.
No dobrze, to odbierzmy może telefon, bo ktoś do nas dzwoni, albo już nie.
Zobaczymy, czy miał cierpliwość. Kogo witamy po drugiej stronie?
Dobry wieczór, po bardzo długim czasie.
No, doczekałeś się Marcelu. Cześć.
Znacznie bardziej mi chodzi z długim czasem o to, że po bardzo długim czasie do was dzwonię,
bo dawno mi nie było po prostu.
No to też prawda, to też prawda. Z czym tym razem?
Generalnie, nie wiem czy o tym mówiliście, czy nie,
ale znalazłem jedną fajną rzecz na REHA FOR THE BLIND w tym roku,
a mianowicie GoBox, takie urządzenie.
Nie wiem czy wspominaliście, czy też nie,
bo chyba audycji o REHA takiej stricte nie było,
a w tych sobie przeglądach się nie bardzo doszukałem.
W przygotowaniu. Będą na pewno wywiady z wystawcami,
tylko muszę je obrobić.
Okej, no to tak skrótowo, czym jest GoBox i czym mnie to urzekło.
Jest to urządzenie, które umożliwia odczytywanie napisów we filmach
i powiększanie ich dla osób niedowidzących.
Konkretnie jest to taka jakby przystawka do telewizora,
wpinana między telewizor a dekoder po HDMI
i w zamyśle ma działać z Netflixem, różnymi serwisami,
na żywo, czy nawet płytami DVD, jeśli oczywiście napisy istnieją.
Więc możemy dzięki temu oglądać filmy w innych językach,
na przykład jeśli mamy napisy po polsku.
Urządzenie wygląda mniej więcej jak taki mały dekoder.
Takie kwadratowe pudełko, można powiedzieć.
I na prezentacji miałem okazję się tym pobawić,
w sensie posłuchać, jak to wygląda.
Sam producent pisze o tym bardzo szeroko,
więc może tak pokrótce przeczytam te ciekawsze rzeczy.
GoBox to innowacyjne urządzenie technologii wspomagającej,
zaprojektowane specjalnie dla osób starszych i niedowidzących.
Jest to kompaktowe rozwiązanie, które podłącza się do telewizora,
aby powiększać napisy nawet dwukrotnie i odczytywać je na głos w czasie rzeczywistym.
Urządzenie przechwytuje tekst wyświetlany na ekranie
i nakłada go na obraz w formacie dostosowanym do swoich potrzeb.
Powiększenie X2.
Tekst można powiększać stopniowo, aż do dwukrotności jego rozmiaru.
Tryb wysokiego kontrastu.
Natychmiast popraw czytelność, przełączając się na formaty kolorów o wysokim kontraście.
Takich jak żółty tekst na czarnym tle lub biały tekst na czarnym tle.
Czcionki z możliwością dostosowania.
Wybieraj spośród kilku stylów czcionek specjalnie dobranych pod kątem wysokiej czytelności.
Funkcja odczytu na głos.
Jeśli w ogóle nie widzisz tekstu, urządzenie wykorzystuje wysokiej jakości
głosy cyfrowe, aby odczytywać na głos każde słowo.
GoBox nieustannie analizuje sygnał telewizyjny, a następnie odczytuje
napisy w momencie, gdy pojawiają się na ekranie naszego telewizora.
Działa na wszystkich platformach, w tym telewizji na żywo, serwisach
streamingowych, takich jak Netflix, Disney, HBO Max, Comcast oraz
fizycznymi nośnikami, takimi jak płyty DVD.
Dzięki obsłudze słuchawek Bluetooth możesz słuchać napisów z wybraną
Nie przeszkadzając innym osobom w pomieszczeniu.
I tutaj też jedna rzecz.
Z tego, co pamiętam, słuchawki mogą być również wpięte po jacku z przodu urządzenia.
GoBox jest dostępny w następujących językach.
Chorwackim, duńskim, niderlandzkim, angielskim, angielskim, hiszpańskim, cóżkolwiek to jest.
Może błąd tłumaczenia.
Chińskim, francuskim, niemieckim, islandzkim, norweskim, portugalskim, słoweńskim, szwedzkim.
Jeśli swojego języka nie ma na tej liście, skontaktuj się z nami.
Możemy dostosować ten produkt i sprawić, że będzie działał w wymaganym przez Ciebie języku.
To jest ciekawe, tak ogólnie ten opis.
No tak, że ta lista krajów jest taka… znaczy tych języków dziwna, polskiego nie ma.
Ciekawe, czy jeszcze?
To znaczy…
Jeszcze.
Krótka wcinka, bo to urządzenie wcale nie jest takie nowe.
Ono już istnieje od wielu, wielu, wielu lat na rynku, zwłaszcza holenderskim,
bo urządzenie pochodzi z Holandii.
Ja chyba nawet rozmawiałem z wystawcami na SightCity 2017, co ciekawe.
Więc jak sobie zajrzysz, Marcelu, do tej audycji starej, jak świat,
tam możliwe, że o tym też usłyszysz.
No bo to w Holandii też oni wpadli na to, że po prostu tam nie było już od dawna
dość ani dubbingu, ani lektora do filmów obcojęzycznych,
więc po prostu były napisy i trzeba było coś do tych napisów wymyślić.
Mhm.
No generalnie rzecz biorąc, rozmawiając z wystawcą właśnie, z przedstawicielem,
dowiedziałem się, że właśnie przy okazji REHA tegorocznej próbują znaleźć dystrybutora w Polsce.
I na tejże REHA mieli nawet wgrany polski syntezator,
konkretnie Ania Acapeli.
Czytała co prawda tekst po angielsku, bo napisy mieli angielskie
do jakiegoś właśnie filmu, nie wiem czy to holenderski, był
czy to francuski, jakiś inny, w każdym razie nie polski.
No i działało to całkiem nieźle, wam powiem, tak jak się przez
chwilę przysłuchiwałem.
Jakby bardzo mi się to spodobało, ogólnie rzecz biorąc.
Dostępnych dla mnie informacji, których mi udzielono,
szukają dystrybutora na Polskę.
Ale skoro mają na stronie ten opis, że mogą dostosować
i w sumie już wgrali polską syntezę,
teoretycznie można by pewnie to jakoś sprowadzić.
Na zasadzie jest polska synteza, fajnie,
ustawienia mogą być sobie tam po zagranicznemu,
a napisy i tak będą czytane.
Jeżeli oczywiście OCR jest w polskim języku,
Nie wiem, bo to działa trochę na zasadzie OCR.
No bo generalnie, jeśli chcemy czytać napisy filmowe, to byłoby dobrze, żeby to na przykład obserwowało tekst, który jest gdzieś na dole ekranu, a nie na przykład cały ekran, bo wtedy by mogło zacząć czytać za dużo.
Chyba, że można tak by skonfigurować.
No właśnie, to by trzeba sprawdzić.
No właśnie, bo czasami są napisy na dole ekranu, ale czasami też z drugiej strony są takie napisy,
które nam są jakoś potrzebne, które pojawiają się w samym filmie.
Bo gdzieś ktoś wchodzi i coś jest tam napisane.
Zadzwoń pod numer widoczny na ekranie, czy cokolwiek.
To może nie jest w filmie, ale w filmie nieraz ktoś wchodzi do jakiegoś pomieszczenia.
Ciekaw jestem, jak to wygląda.
Co do personalizacji, to na stronie napisali,
za pomocą menu głosowego użytkownik może stosować
następujące elementy. Powiększenie do dwóch razy,
poprawa kontrastu kolorów, różne czcionki, język, prędkość
czytania, poziom głośności niezależny od dźwięku telewizora
i to jest w zasadzie wszystko, co opisali jak chodzi
o konfigurację. Więc na ten moment nie wiem,
czy jest jakakolwiek opcja
zrobienia tego, o czym mówisz.
Ja to jeszcze nie pytałem, bo to w zasadzie trochę tych stoisk do wejścia miałem.
Byłem ciekaw wielu różnych rzeczy, ale tak pobieżnie jak właśnie popatrzyłem,
to mi się mega spodobało. Przede wszystkim też wielkość tego,
bo to nie jest jakiś wielki klocek. To jest coś, ale nie wiem,
dekoder UPC, ten taki mniejszy, można powiedzieć.
No właśnie ja pamiętam, że byłem u nich, ale oni to przedstawili
Kolejny taki powiększalnik, urządzenie do czytania napisów,
ale nie powiedzieli, że to jest wpinane do telewizora,
tylko ja to na początku zrozumiałem, że to jest kolejna kamerka,
która gdzieś tam… I dopiero gdzieś tam potem się zorientowałem,
że to właśnie jest zupełnie co innego.
Tak że być może ominęło mnie trochę okazję do zadania tych pytań,
które teraz tutaj mam i jakieś takie wątpliwości tutaj się między nami kształtują.
No ciekawe, ciekawe.
Czy można ich dopytać? Oni mają kontakt na stronie, plus nawet na stoisku rozdawali wizytówki,
więc teoretycznie łatwo się do nich dobić, obstawiam.
No to w takim razie zobaczę, co mi powiedzą. Być może faktycznie do nich napiszę,
Widzę jakieś możliwości, jakieś zastosowania tego oprócz oglądania telewizji.
Pytanie tylko, czy rzeczywiście to rozwiązanie uwzględnia takie rzeczy,
bo urządzeń z wyjściem HDMI jest coraz więcej chyba.
Być może jakieś niedostępne czasami sprzęty, niektóre przynajmniej
Na pewno lepiej by się dało obsłużyć po HDMI, mając dostęp bezpośredni do treści ekranu, niż robiąc sobie zdjęcia biosu telefonem.
No to prawda, bo ręka zawsze drży, coś wejdzie w kadr oprócz ekranu.
Ten ekran też być może będzie jakiś…
Mały albo mało widoczny.
To by miało naprawdę sens i fajne zastosowanie takie poboczne.
No więc z mojej strony to chyba w sumie tyle.
Tak się chciałem podzielić, bo nie było o tym, a mówię…
Widziałem. Trzeba powiedzieć, że fajne.
Na koniec tylko dodam, że z tego co z nimi rozmawiałem, to cena nie ma być jakoś giga wygórowana.
To nie ma być parę tysięcy złotych jak w przypadku większości sprzętów naszych, ale dokładnej ceny nie byli w stanie podać.
Raczej po prostu mówili, że na polskie pieniądze to nie będzie jakoś giga dużo względem reszty sprzętów, które mamy.
To się okaże.
Bo zależy jaki dystrybutor to weźmie, nie?
Być może, natomiast czasami tak jest, że jak ktoś mówi
nie, no to tam nie będzie jakoś dużo.
Jak na coś tam?
Oni mi podali widełki cenowe jakieś,
tylko ja teraz nie pamiętam, czy to było
między 100 a 150 euro, czy dolarów, czy czego.
Po prostu nie pamiętam w tym momencie.
A mogło mi się w ogóle coś pomieszać i mogłem to źle usłyszeć, no bo wiadomo, tam był hałas.
Natomiast jako, że mówili, że będzie tanio i podali mi sensowne widełki cenowe wtedy,
których trochę nie pamiętam, to wydaje mi się, że tragedii nie będzie.
No to oby tak rzeczywiście było, także trzymamy kciuki za rozwiązanie.
Dziękuję, dzięki i do usłyszenia.
Dzięki.
Mamy jeszcze komentarz na naszym panelu kontaktowym.
Ten Grzegorz do nas napisał.
Cześć Wam. Fajny ten emulator Androida.
Co do testów, to zapewne tanio można kupić ekran dotykowy na USB.
Kanał Światlinuxa kiedyś pokazywał taki ekran dotykowy na USB,
który działa na zapewne wszystkich systemach.
Ewentualnie jakiś gładzik na USB też dał radę.
No tak, tylko właśnie pytanie, czy ten wirtualny Android
Jeżeli internet pozwala coś takiego włączyć w swoją infrastrukturę, to się jeszcze okaże, to to też jest nowy program, więc jest też szansa, że to będzie rozwijane,
bo podejrzewam, że ludzie będą mogli chcieć właśnie jakiejś kamerki, jakiegoś czegoś. Zobaczymy, bo z drugiej strony ja na przykład wyobrażam sobie taką sytuację,
Nie wiem, oglądam film na YouTubie i przepuszczam go przez lookouta tego lokalnego i on lokalnie mi rozpoznaje powiedzmy tekst jako alternatywę dla tych wszystkich NVDA wtyczek.
Być może to też byłoby dosyć ciekawe. No ale zobaczymy, czy coś takiego się ułoży.
Dobrze, to teraz przechodzimy do Windowsa i coś, co nazywa się FastRoute, czyli taka namiastka Audio Hijacka, tylko że na Windowsa.
Czym jest Audio Hijack? To może Piotrze opowiedz, co to jest, ja już to sobie zainstalowałem, sprawdziłem, działa, fajne, lubię.
Tak. No to zacznijmy od tego, czym jest Audio Hijack.
No to jest jeden z powodów, dla których dużo ludzi decyduje się na Maca zamiast Windowsa.
A czy ta aplikacja spowoduje, że takich ludzi będzie mniej? Może. Nie wiem.
Mniej więcej Audio Hijack to program, który w ogóle doczekał się całej audycji swojego czasu,
więc jeśli was ten temat interesuje, to polecam sobie odświeżyć.
Ale generalnie jest to program, który pozwala różne rzeczy z dźwiękiem na komputerze zrobić.
Możemy go przechwycić z jakiejś aplikacji,
z urządzenia wejściowego, czyli mikrofonu,
i coś z tym dźwiękiem zrobić.
Możemy go nagrać, przetworzyć w jakiś sposób.
Jeśli słuchamy czegoś, co jest za ciche,
możemy podgłośnić albo na odwrót.
Mamy aplikację, gdzie nie ma suwaka głośności
albo jest on niedostępny, możemy sobie ściszyć.
Możemy przepuścić nasz mikrofon albo dźwięk z jakiejś aplikacji
…przez jakieś efekty np. odszumiające, no i oczywiście można nagrywać, można nadawać, wysyłać dźwięk na zarówno serwery takie typowo audio do stacji radiowych jak i wideo np. nadając na YouTube’a, wrzucając też jakąś grafikę do tego i wiele, wiele więcej.
No ja np. w tym momencie używając Hijacka sobie odszumiam dodatkowo jeszcze mikrofon i dzięki temu np. jak nie słychać mojej klawiatury i pogłosu z pomieszczenia, więc no generalnie to jest aplikacja, która ma bardzo dużo zastosowań.
No i do tej pory to była aplikacja, która była dostępna tylko na Macie.
No i sam Audio Hijack to cały czas jest aplikacją dostępną tylko na Macie.
Natomiast ludzie się zastanawiają, czy kiedyś coś przypominającego Hijacka
pojawi się na inne…
Dodajmy do tego, że Audio Hijack darmowy bynajmniej nie jest.
Nie jest. Nie, to jest koszt…
Oj, teraz cena tej aplikacji stopniowo się podniósła.
Nie wiem, na czym teraz stanęliśmy.
To jest koło 70 pewnie, albo 80 dolarów w tym momencie.
Więc to też nie są małe pieniądze, z drugiej strony na szczęście jest to koszty generalnie jednorazowe, to nie jest jakiś abonament, więc no też mogłoby być gorzej, natomiast faktycznie to jest aplikacja płatna.
Tymczasem, Mason, osoba wam pewnie znana, która pojawia się ostatnio chyba co TyfloPrzegląd, stworzył aplikację FastRoute, która jest po prostu, jak napisałem tutaj w nagłówku, jak przed chwilą przeczytał Tomek,
taką namiastką Audio Hijacka na system Windows,
która mimo wszystko pozwala na całkiem dużo.
Może tutaj nie będę pokazywał całego interfejsu przez mikrofon,
natomiast generalnie jest to faktycznie też bardzo prosta aplikacja,
która działa w podobny sposób jak pełny Audio Hijack.
Działa generalnie na podstawie sesji.
Sesja to jest np. jakieś zadanie, które chcemy wykonać.
Załóżmy, że chciałbym zrobić sesję do nagrywania podcastów,
gdzie chcę, żeby mi nagrywał się mikrofon,
i jedna lub kilka aplikacji.
W związku z tym mógłbym sobie utworzyć nową sesję,
nazwać ją jak chcę, np. znowu nazwę TyfloPodcast.
Dzisiaj bardzo oryginalne mamy nazwy.
Otworzyłem tę sesję, żeby wam opowiedzieć, co tutaj mamy.
W oknie górnym mamy dwie zakładki.
Mamy zakładkę Sessions, czyli wszystkie sesje, które sobie zapisaliśmy.
Mamy zakładkę Schedule, czyli harmonogram,
coś, co też w Hijacku jest, więc np. możemy sobie zaprogramować,
że o danej godzinie nam się np. jakaś stacja radiowa nagra,
jakaś konkretna sesja się uruchomi.
Natomiast sam ekran aplikacji, jak mamy już jakąś sesję otwartą,
składa się z trzech elementów.
Mamy bibliotekę wszystkich dostępnych elementów, dostępnych klocków.
Mamy listę, która zawiera tak naprawdę naszą sesję
i mamy pole edycji z takim statusem,
które nam mówi, czy sesja akurat pracuje, czy jest zatrzymana.
Generalnie tak działa Hijack, że po prostu sobie te klocki łączymy ze sobą,
tak, żeby dźwięk przepływał z jednego klocka do drugiego
i coś z tym dźwiękiem się robiło.
Jakie mamy dostępne klocki?
To nam pokaże, na co ta aplikacja pozwala.
One są podzielone na kilka kategorii.
Pierwsza to są wejścia, skąd aplikacja może ten dźwięk czerpać.
Pierwsza to klocek application,
Czyli możemy sobie przechwycić dźwięk z konkretnej aplikacji.
Co ciekawe, i to jest bardzo fajna rzecz, której w Hijacku nie ma,
możemy wskazać, żeby dźwięk był przechwytywany z aplikacji,
która jest na pierwszym planie.
Więc możemy sobie stworzyć np. taką dynamiczną sesję,
która np. nam nagrywa konkretnie tą aplikację, w której pracujemy.
Można sobie tak to zrobić.
Można takich klocków sobie dodać kilka
i tak właśnie kilka aplikacji przechwytywać.
Następny klocek to jest input device, czyli urządzenie wejściowe.
Tak byśmy mogli sobie na przykład jakiś mikrofon,
jakieś coś podłączone po kablu do jakiegoś interfejsu audio,
nie wiem, jakiś na przykład magnetofon,
tak zgrywamy jakieś stare kasety,
no generalnie wszelkie rzeczy,
które na komputerze są widoczne jako mikrofony.
System audio, czyli dźwięk z całego systemu.
I tutaj też na przykład można konkretne aplikacje sobie wykluczać,
więc na przykład moglibyśmy sobie zrobić,
stworzyć taki klocek, który zbiera cały dźwięk z komputera,
oprócz na przykład naszego czytnika ekranu
i nie wiem, dźwięków samego Windowsa czy jakichś powiadomień,
które są w tle, dałoby się tak zrobić.
Stream URL, czyli tutaj można wpisać link do np. jakiejś stacji radiowej,
jakiegoś strumienia internetowego.
Net Receive, bo można też wysyłać i odbierać dźwięk po sieci.
To np. moglibyśmy między kilkoma komputerami sobie dźwięk przesyłać.
I mamy jeszcze opcję ASIO Input,
więc jak ktoś ma taki lepszy interfejs audio,
który wspiera standard ASIO,
no to też tutaj można konkretnie ze sterownika ASIO sobie działać.
I tu też warto zaznaczyć taką jedną istotną rzecz,
o której warto pamiętać i to jednak też pokazuje,
że mimo wszystko taki pełny Audio Hijack, tak jak to mamy na Macu,
nie jest i to jest bardziej spowodowane ograniczeniem Windowsa.
Jeśli przechwycimy dźwięk, czy to z całego systemu,
czy to z jakiejś aplikacji, na Macu powodowało to to,
że ten dźwięk był w systemie wyciszany.
Chyba, że sobie dodaliśmy kloca,
który nam ten dźwięk wypuszczał na zewnątrz, np. na słuchawki.
Musieliśmy to robić, gdybyśmy chcieli sobie coś nagrywać.
Musimy zapewnić sobie wyjście, żeby dźwięk był słyszalny.
Ale gdybyśmy nie chcieli tego słyszeć, a czasami może tak być,
bo nagrywamy sobie audycję, jakiś program,
ale chcemy go ściszyć, bo robimy coś innego,
to w tej aplikacji tak nie możemy zrobić.
Przechwytywanie dźwięku na Windowsie działa tak, że po prostu aplikacja może przechwycić dźwięk, ale nie może go wyciszyć.
Więc po prostu gdybyśmy wypuścili taki dźwięk przechwycony na słuchawki, no to byśmy go słyszeli dwa razy.
To też oznacza tyle, że zastosowania, gdzie sobie po prostu nie tyle nagrywamy, a przetwarzamy dźwięk z jakiejś aplikacji,
bo na przykład go słyszymy źle i chcemy go sobie odszumić, no to tutaj po prostu nie mogą mieć miejsca, no bo po prostu będziemy ten dźwięk słyszeć dwa razy.
Ciekaw jestem, czy nie dałoby się tego obejść,
gdyby ten Route, FastRoute, instalował sobie,
tylko ciekaw jestem, czy to się da zrobić tak prosto,
instalował sobie wirtualną kartę dźwiękową,
na którą by mógł, bo właśnie, ciekawe,
czy aplikacje zewnętrzne mogą, no mogą przecież,
bo NVDA ma swoje coś, co może przekierować dźwięk
z dowolnej aplikacji na dowolną kartę,
to pewnie nie będzie zawsze działało,
Ale być może w wielu aplikacjach by zadziałało, no bo Zoom przecież chyba…
Tylko wirtualne karty i to wszystko to się wiąże z koniecznością podpisywania cyfrowego
sterowników w systemie i tu się obawiam, że może być kłopot.
Oczywiście wiadomo, że po prostu trzeba by było zapłacić za jakiś ten certyfikat.
To jest rzecz jedna, ale rzecz druga, o której warto pamiętać,
że te wszystkie wirtualne karty, one są naprawdę bardzo ciekawymi urządzeniami,
ale ja tak średnio bym polecał ludziom tak bez większego przygotowania
instalować sobie taką wirtualną kartę z jednego prostego powodu,
bo one od czasu do czasu, też nie zawsze, ale one czasem
lubią się ustawiać w systemie jako urządzenia domyślne.
I jak nam się zrobi takie coś,
to się może nagle okazać, że nie słyszymy nic
I jeżeli nie mamy np. podpiętego monitora brajlowskiego, albo sprzętowego syntezatora, mowy jak ja, a ja jestem w zdecydowanej mniejszości,
podejrzewam w jakimś tam promilu użytkowników, którzy tak pracują, no to mamy bardzo poważny problem.
Też prawda.
No właśnie, a też pytanie, jaki to był mógł być kabel, bo to też przed audycją rozmawialiśmy, to też może wyprzedzę, jakby ktoś miał pytanie.
Czy łatwo ten dźwięk później można sobie wyprowadzić, jak np. sobie przetworzymy mikrofon?
Możemy, bez problemu, ale kabel wirtualny musimy zapewnić sami, bo generalnie, żeby taki kabel na Windowsie zainstalować, to w nowszych wersjach systemu ten sterownik musi być podpisany, a to kosztuje.
Niestety, więc to też nie jest ponoć takie łatwe.
No dobrze, więc jak już mamy jakiś dźwięk przechwycony, to co z nim możemy zrobić?
Mamy efekty i tutaj tych efektów jest całkiem dużo.
Mamy zarówno 10- i 4-pasmowe korektory, mamy też dwupasmowy korektor, czyli bass i treble.
Mamy mikser kanałowy, czyli tutaj pewnie jakieś zmiany, operowanie na kanałach stereo,
no właśnie tutaj można sobie panoramę ustawić, redukcja środkowego kanału, tego typu operacje.
Jest kompresor, jest wprost zmiana głośności, jest limiter, jest bramka szumowa,
Jest normalizator, jest zmiana wysokości, jest wykrywanie przesterowania, jest bufor, więc jakbyśmy na przykład chcieli do tyłu nagrywać, sobie zrobić skrót, zapisz ostatnie 30 sekund, bo tutaj każdy klocek też może mieć globalne skróty klawiszowe, o tym jeszcze nie wspomniałem, które nam można na różne parametry wpływać.
Mamy redukcję szumu opartą o takie proste AI.
To jest algorytm RNNoise.
To nie jest z najwyższych lotów, ale też nie jest tragiczny,
tak bym go podsumował.
I mamy też algorytm dostępny z kodeka Speex też do redukcji szumów.
Gdyby dla kogoś to było mało,
to można też ładować własne wtyczki VST i CLAP.
Więc jak macie jakąś ulubioną wtyczkę do przetwarzania dźwięku,
tutaj można własne wtyczki też stosować.
No i później możemy ten dźwięk wypuścić na świat.
I tutaj mamy klocki wyjściowe, to jest urządzenie wyjściowe po prostu, czyli właśnie tak można na przykład na jakiś wirtualny kabel coś wysłać.
Nagrywarka, NetSend, czyli też wysyłanie po sieci i wyjście ASIO, więc jak tutaj ktoś ma właśnie taki lepszy interfejs z ACO, z ASIO, to też można taki dźwięk wypuścić.
I generalnie z tego możemy sobie taką sesję tworzyć.
Co ciekawe, ten interfejs jest jednak prostszy niż w Hijacku,
co może trochę dawać nam mniej funkcjonalności,
o tyle że tu to jest lista.
Te klocki możemy przesuwać w górę lub w dół.
One idą od góry do dołu, dźwięk jest przetwarzany.
Natomiast w Hijacku mieliśmy do czynienia z siatką.
To miało swoje minusy, bo ten interfejs jest dla nas trudniejszy do nauczenia się,
Aczkolwiek odkąd firma Rogue Amoeba też wprowadziła ręczne tworzenie połączeń,
to dało się to stosunkowo fajnie ogarnąć.
No to tutaj, gdybyśmy chcieli równolegle przetwarzać dwie rzeczy jednocześnie,
to jest to trochę trudniejsze do zrobienia.
Albo żeby z kilku źródeł wysłać dźwięk do jednego efektu
i później go gdzieś wysłać, to też jest trochę utrudnione.
Niemniej jednak i tak bardzo dużo rzeczy w tej aplikacji da się zrobić.
Na tej podstawie właśnie można sobie takie naprawdę dość rozbudowane łańcuchy
np. do przetwarzania dźwięku tworzyć i właśnie czy coś nagrać,
czy sobie zaprogramować jakiś harmonogram.
Jakbyście np. chcieli coś, nie wiem, na TeamTalku, na Zoomie,
jakiejś innej aplikacji do rozmów pokazać, przesłać,
tak jak zarówno nasz mikrofon przetworzony i np. dźwięki z jakiejś aplikacji,
no to do takich zastosowań FastRoute zdecydowanie się bardzo fajnie nada.
Może Audio Hijack to nie jest jednak po części spowodowane ograniczeniami Windowsa,
po części filozofią tej aplikacji, która z drugiej strony też powoduje, że interfejs jest prostszy.
Ale jednak to jest bardzo fajna aplikacja i też o tyle fajna, że nie tylko jest darmowa,
to też otwartoźródłowa.
Także jeśli ktoś ma jakiś pomysł, jak by się dało ją jeszcze ulepszyć,
no to też można po prostu jakieś sugestie wysyłać.
Ja też widzę jeszcze jedno takie rozwiązanie.
Jakiś czas temu spotkałem się z takim problemem, że ktoś chciał mieć dźwięk
monofoniczny na TeamTalku właśnie w związku z problemami ze słuchem.
I to być może też jest takie rozwiązanie, które jeżeli ktoś gorzej słyszy troszkę,
no to może sobie tutaj albo ten sygnał jakoś zmonofonizować,
coś sobie dać na lewy kanał, coś na prawy kanał, coś przygłośnić.
Skorzystać z tego algorytmu RNNoise być może, bo RNNoise to jest coś takiego,
co teoretycznie ma zostawiać głos, wycinać to, co głosem nie jest.
I być może to też w niektórych przypadkach mogłoby się sprawdzić.
A w związku z tym, że to obsługuje wtyczki VST-3, to też są takie wtyczki VST-3,
które właśnie do tego służą. One są czasem płatne, czasem darmowe.
W sensie te, które używają, te które używają, znaczy te które są takimi
procesorami, no to często są wtyczkami płatnymi.
Niemniej rzeczywiście być może też do takich problemów ze słuchem coś takiego
by mogło się przydać. Właśnie zwłaszcza w sytuacji, kiedy jakiś program jest trochę
zbyt cicho. Czasami jest tak, że na przykład jakiś, nie wiem, oglądam film
na YouTubie, który jest fajny, tylko cichy i wtedy można
przeglądarkę sobie podpiąć pod taki program, przegłośnić.
No tylko trzeba ją najpierw jakoś zrobić tak, żeby jej nie było słychać
na tej domyślnej karty dźwiękowej.
To w niektórych przypadkach może być problem, bo często jest tak, że mamy jakąś
jedną kartę dźwiękową, no to rzeczywiście jakieś wirtualne
kable czy inne tego typu karty pewnie się polecają,
bo ich zdaje się kilka i wydaje mi się nawet, że jest jakieś
darmowe rozwiązanie. Już nie pamiętam, jak się ono zwało
i jaką ma stronę internetową, ale wydaje mi się,
że widziałem coś takiego. Myślę, że aplikacja ma swój potencjał
i nie tylko może służyć do jakiegoś nagrywania
czy przepuszczenia przez efekty, ale właśnie być może
Dla osób, które mają problemy ze słuchem też taka aplikacja może się przydać.
No a do takiego bardziej profesjonalnego użytku też widzę tutaj mostek między aplikacjami,
które obsługują ASIO czy ASIO i nie obsługują.
Widziałem kilka takich aplikacji, na przykład mój mikser też ma kilka kanałów takich,
które są widoczne w systemie, ale część kanałów jest widoczna tylko jako ASIO.
I w tym momencie mógłbym sobie właśnie coś wyprowadzić na którejś wyjścia ASIO
i potem to skierować na jakąś kartę systemową.
Też na przykład REAPER ma swoje karty, takie wirtualne sterowniki ASIO właśnie.
No i też widzę tutaj możliwość taką, żeby wprowadzić jakąś aplikację do REAPER-a.
Nawet jeżeli ta aplikacja nie obsługuje ASIO, no to tutaj też można przez ten program
Wydaje mi się coś takiego zrobić, dlatego że te karty wirtualne w REAPER-ze,
ReaRoute to się właśnie nazywa, polegają na tym, że to, co jest na wyjściu jakiejś karty,
automatycznie też wchodzi na wejście i wtedy można w REAPER-ze też na ścieżkę sobie
taki sygnał zapiąć i coś tam sobie, nie wiem, testować, sprawdzać albo
jakoś inaczej tego używać. No to jest fajny, myślę, programik.
Nie wymaga instalacji, jest mały i taki, myślę, to może być taki dość mocny przydaś dzisiaj, zwłaszcza dla tych, którzy właśnie chcą nagrać jakiś podcast albo coś, no to rzeczywiście może być ciekawe.
Mamy komentarze od Kaśki.
Cześć. Pozostając przy pytaniach telewizyjnych, chciałbym zapytać, jak na iOS włączyć audiodeskrypcję. Dzięki. Pozdrowienia.
Ja na przykład nie wiem…
Pytanie w czym? Bo zasadniczo w ustawieniach dostępności jest audiodeskrypcja i można ją tam zahaczyć, no i pod warunkiem, że aplikacja coś sobie robi z tego.
Właśnie, aplikacja musi to wspierać, czyli na przykład Netflix takim najbardziej koronnym przykładem jest.
I to tak naprawdę robi tylko tyle, że ułatwia nam ten cały proces, bo generalnie to te audiodeskrypcje da się włączyć też po prostu z poziomu interfejsu danej aplikacji, wybierając odpowiednią ścieżkę dźwiękową.
Ale jeżeli ta opcja jest w ustawieniach zahaczona, w ustawieniach dostępności, no to po prostu mamy łatwiej, bo już od razu z automatu wybierana jest ta odpowiednia ścieżka.
Czyli to jest tylko taki komunikat dla aplikacji.
Słuchaj, użytkownik chciałby audiodeskrypcję.
Aplikacja albo to zrozumie, albo tego nie zrozumie.
Jakoś to zignoruje i tyle.
Natomiast pytanie, czy np. jak włączyliście audiodeskrypcję np. w WP Pilocie, czy się da?
Jak to jest? Bo ja już się zgubiłem troszeczkę.
Czy teraz WP Pilot wspiera audiodeskrypcję, czy nie?
Na kanałach można zmieniać ścieżki?
Tak, WP Pilot od dłuższego czasu pozwala zmieniać ścieżki.
Nie wiem, czy to się dzieje automatycznie. Chyba niestety nie, ja mam tą opcję zahaczoną.
Tam faktycznie to trzeba zrobić ręcznie, natomiast nie jest to jakieś bardzo trudne.
Przynajmniej jeśli chodzi o iOS, a jeśli chodzi o stronę internetową,
to te przyciski są bardzo fajnie opisane, więc po prostu wchodzimy w przycisk ustawienia.
No dobra, tam w przeglądarce pisze, wybierz ścieżkę audio, ale da się to znaleźć.
Mamy jeszcze komentarz od użytkownika Kot, czyli to jest Marcel, bo pisze tak.
Odezwaj się jeszcze tu. Ostatnio na listach i w internecie ogólnie dużo mówi się o SonarPadzie.
Ponoć doszła tam opcja generowania audiodeskrypcji. Czy ktoś się tym bawił? Jak to wygląda?
Wiem, że to się robi w AI, aczkolwiek nie miałem okazji tym się pobawić.
To chyba jest na bazie jakichś modeli Gemini, z tego co pamiętam.
Tak, tam chyba w Skrócie Dostępności którymś było to testowane i te opisy były takie bardzo proste, nie oczekujmy od tego, że to będzie Bóg wie jaka audiodeskrypcja, ale po prostu potrzebujemy zorientować się mniej więcej co się w filmie dzieje, no to to działa.
Tak naprawdę ta audiodeskrypcja i te wszystkie mechanizmy robiące audiodeskrypcję za pomocą sztucznej inteligencji, to się składają z dwóch elementów.
po prostu wywołania jakiegoś modelu, do którego mamy dostęp.
No właśnie jakoś bardzo często tu się stosuje Google’a.
No i jeszcze do tego odpowiedniego promptu.
I teraz w zależności od tego, jak ten prompt napiszemy,
na co każemy tej sztucznej inteligencji zwracać uwagę,
no to będzie po prostu w ten sposób te audiodeskrypcje nam przedstawiać.
I to też jest, zdaje się tak, że no ta audiodeskrypcja nie wygląda w ten sposób,
Jest taki sposób, że tam przesyłany jest cały film, tylko jest przesyłana co któraś tam klatka danego materiału wideo i dzięki temu otrzymujemy jakiś tam opis tego filmu.
Natomiast z audiodeskrypcją problem jest taki, generalnie z audiodeskrypcją tworzoną przy pomocy sztucznej inteligencji, że jak zresztą w każdej sytuacji, żeby AI działało dobrze, to musi mieć odpowiedni kontekst.
Jeżeli damy mu jakikolwiek na przykład materiał wideo, bez takiego kontekstu, bez informacji o tym, co się w tym materiale wideo dzieje,
to dostaniemy zawsze audiodeskrypcję w rodzaju mężczyzna ubrany w jakiś tam sweter, idzie ulicą.
A bez jakiejkolwiek informacji, kto jest tym mężczyzną, na przykład jaką ulicą, co on tam robi, bo po prostu ten materiał, ta audiodeskrypcja
nie będzie miała tego kontekstu, do którego się musiałaby odwołać.
I tak naprawdę, chcąc zrobić taką, jakąś fajną audiodeskrypcję za pomocą sztucznej inteligencji,
to wydaje mi się, że najpierw to fajnie by było zebrać w ogóle jakikolwiek materiał na temat danego filmu.
Załóżmy, że robimy rzeczywiście taką audiodeskrypcję filmu, bo to chyba z tym by było najprościej.
To zebrać na przykład jakiś materiał, dajmy na to, z Filmwebu albo z IMDb na temat bohaterów,
może jeszcze jakieś artykuły w Wikipedii, dostarczyć temu modelowi jakąś bazę wiedzy,
żeby on sobie był w stanie porównać, jak wyglądają te postaci, żeby nie mówił, że tam mężczyzna
w szarym swetrze, kobieta w różowej sukience, tylko konkretnie był w stanie je nazwać.
No i wtedy coś byśmy mogli z tego jakoś tam uzyskać. Przy założeniu oczywiście,
…i my chcemy taką audiodeskrypcję stworzyć.
No bo jeżeli jesteśmy widzący i na przykład tworzymy audiodeskrypcję na potrzeby naszych niewidomych znajomych,
to o tyle mamy prościej, bo widzimy, więc jesteśmy w stanie tą sztuczną inteligencją jakoś posterować,
żeby ten efekt odpowiedni uzyskać.
To prawda. I jeszcze jedna wiadomość również od użytkownika KOT.
Efekty i import VST oferuje już od lat Equalizer APO, więc jeśli ktoś potrzebuje
tylko tego bez zmiany kart itp. może użyć tego. Tak, tylko rzeczywiście Equalizer APO pozwala
dać efekty na kartę wyjściową i wyjściową również, tylko to korzysta z tego mechanizmu
Ulepszeń, które jest w Windowsie. Tutaj ten FastRoute zupełnie omija ten mechanizm, on działa zupełnie inaczej.
Czyli na przykład, jeżeli ja dodam jakiś efekt na mikrofon, to jakaś inna aplikacja może z tego mikrofonu skorzystać w taki sposób,
znaczy każda aplikacja, która będzie korzystała z tego mikrofonu, będzie korzystała z tego mikrofonu w taki sposób standardowy.
Więc ten mikrofon, który przepuszczę przez efekty jakieś czy tam, nie wiem, coś innego z nim zrobię,
mogę go wysłać do, nie wiem, do nagrywarki, albo go wysłać do internetu i odebrać, nie wiem, na innym komputerze, powiedzmy,
albo na kartę wyjściową. Natomiast nie mogę go wysłać, nie wiem, do aplikacji jakiejś tam.
Tego się zrobić nie da, no i to jest, mam wrażenie, no to nie jest raczej alternatywa, tak mi się wydaje, dla Equalizer APO,
tylko raczej takie uzupełnienie ewentualnie jego możliwości, tak mi się wydaje bardziej.
Zwłaszcza, że w niektórych przypadkach laptopów i komputerów, które mają jakieś wbudowane efekty,
włączenie tego mechanizmu, który jest obsługiwany przez Equalizer APO,
powoduje włączenie jakichś domyślnych efektów,
które czasami są niestety niewyłączalne
i które dość mocno ingerują dźwięk.
Nie zawsze w sposób, który jest oczekiwany.
Może tak to określę.
Niestety.
Więc to jest jakby program, który działa na zupełnie innej…
jakby w zupełnie innym miejscu
i też trochę służy do czegoś innego,
no bo też Equalizer APO nie pozwala na przykład
przetworzyć jakiejkolwiek aplikacji
przez jakiś efekt.
Także to wszystko jest takie…
To są dwie różne aplikacje, które mimo wszystko różnie działają
i myślę, że ja obu będę używał.
No i tak.
Teraz jeszcze Kasia napisała, zapomniałem, że chodzi…
Ojej, WP Pilot chyba miało być,
aczkolwiek tutaj jakieś chochliki chyba się wkradły
w klawiaturę.
U Kasi. Krystian jeszcze napisał.
Witajcie. Ode mnie krótka wiadomość
dotycząca nowej platformy do gier o nazwie Power Games.
To jest rzeczywiście na Eltenie to, o czym mówiliśmy w zeszłym tygodniu.
Jest to program, w którym znajduje się ponad 30 gier.
Taki Kurnik, ale dla niewidomych.
Program posiada dużo karcianek, np.
Pokar99 czy Wojna, Wojna Naukowa.
Są też gry kościane, np. Farcle, z gier mniej znanych.
To np. Axel Pong, gra która trochę przypomina Showdowna.
Polega na odbijaniu piłki do przeciwnika i bronieniu bramki.
Jest też Audioball, gra wzorowana na audio-discu.
W gry na Power Games można grać przez Eltena.
Trzeba pobrać program właśnie o nazwie Power Games,
następnie go otwieramy i gotowe.
Eltena można pobrać ze strony elten.link.
Z ciekawostek dodam, że praktycznie wszystkie gry zostały zrobione przy pomocy sztucznej inteligencji.
Nie jest to takie proste tworzenie, ale te wszystkie gry powstały w lekko ponad miesiąc.
Power Games jest na GitHubie, więc samemu można przy pomocy AI coś dodać. Pozdrawiam.
No, rzeczywiście, tu się bardzo rozwija ta platforma i tych gier jest dodawanych bardzo dużo.
I tu są też, oprócz tych gier karcianych, kościanych,
jest kilka takich gier słownych, że się tak wyrażę,
czyli chociażby scrabble.
Jest jeszcze coś, co nazywa się krowa,
czyli takie odgadywanie słów z podpowiedzi,
ile liter znajduje się na właściwym miejscu.
Jest kółko i krzyżyk z takich prościutkich gier.
Są szachy, warcaby, chińczyk.
Rzeczywiście takie dość znane nieraz gry są tutaj zaimplementowane,
więc można sobie gdzieś tam ze znajomymi pograć.
I rzeczywiście tego jest sporo, dochodzi ciągle coś nowego.
Teraz jakiś wyścig kaczek został dodany, w którym też są pionki,
też się ścigamy do mety, tylko że są jakieś jeszcze zadania po drodze.
I to takie zadania jakby z różnych dziedzin.
Czasami na refleks, czasami na jakieś inne rzeczy.
Ja w to jeszcze nie grałem, przyznam szczerze,
Ale rzeczywiście jest coś takiego.
Dobrze, przejdźmy sobie teraz do sprzętów,
do odtwarzania książek.
I jest taki sprzęt, który
jest trochę z kategorii zrób to sam.
Ma to się nazywać Retroreader.
Tak, i to jest zadanie dla hackerspacesów.
Po prostu jest to coś, nad czym
Chyba już od dość długiego czasu pracował Sean Randall, brytyjski niewidomy entuzjasta technologii,
który już w tej technologii to siedzi dość długo. Nie wiem, czy on też jakiś kiedyś nie zrobił ulepsza,
czy dla Skype’a swego czasu, jeszcze dla JAWS-a. To był jakiś… nie był to Skype Talking, ale to był jakiś też…
To był SK Read. To jeszcze było przed Skype Talking, to przez Tappy mówiło, pamiętam.
Tak, tak, tak, tak.
No i Jawter oczywiście.
A tak, racja, czyli klient Twittera w formie skryptów do JAWS-a.
Niewidzialne interfejsy, zanim niewidzialne interfejsy były popularne, no tak.
No więc od jakiegoś czasu jemu chodzą po głowie jakieś takie pomysły
właśnie sprzętu, zrób to sam. Na początku wiem, że była dyskusja,
jak tylko NVDA wprowadzili remote’a, znaczy zdalne sterowanie,
kontrolę zdalną, no to, żeby stworzyć jakieś takie urządzenie
właśnie na bazie otwartego oprogramowania i sprzętu,
…łatwo dostępnego do sterowania
instancją NVDA Remote z czegoś, co jest małe,
co wygląda jak pilot do telewizora
albo może troszkę większe, mieści się w kieszeni
i tak dalej.
No i pewne konsekwencje tego myślenia też chyba widać
w tym, tutaj, w tym tutaj
dziele, jakim jest Retrobook, czy też
raczej Retroreader.
No i co mogę więcej powiedzieć? Znowu chyba Piotra
dźwięki słychać, albo przyjaźń?
Tym razem to nie moje.
Oj, to może Michał albo Tomek.
No, w każdym razie…
Ode mnie, przepraszam.
W każdym razie, no tutaj troszkę się zmieniła optyka i przeszło,
przepunktowano to na czytnik książek.
No więc, z czego składa się to urządzenie?
Z zestawu, który się nazywa Freenove Media, Freenove.
Jest to gotowy zestaw na bazie oczywiście ESP32.
ESP32 to taki popularniejszy obok Arduino.
Mikrokomputerów już wyposażonych w takie podstawy z podstaw,
czyli Wi-Fi, Bluetooth, czy też nie czytnik kart, USB, jakieś inne wyjścia.
No i należy to… to jest taka płyteczka, taki komputerek mały,
płyteczka, którą należy sobie tam zlutować z czym trzeba,
włożyć do jakiejś obudowy, ewentualnie popodpinać inne peryferia.
I zrobić z tego coś użytecznego.
No tutaj to, co Freenove dodaje od siebie, to jest cały zestaw do multimediów,
czyli po prostu przyciski, ekran, LCD, taki chyba mały wejście na słuchawki,
głośniczek i tak dalej.
No i to domyślimy jakieś tam swoje oprogramowanie demonstracyjne.
Natomiast Sean Randall stworzył swoje własne, które jest udźwiękowione i pozwala
na czytanie książek w EPUB-ie i TXT-ku na ten moment, no i odsłuchiwanie mp3 i
M4a czy M4b, konkretnie tych Apple’owych książek.
Syntez jest do wyboru trochę,
aczkolwiek wszystkie na ten moment po angielsku
i wszystkie kapitalizują na tym boomie teraz
i wysypie tych retrosyntezatorów anglojęzycznych,
czyli mamy np. OpenEVV,
czyli taki otwarty port Eloquence’a, który aktualnie się rozwija.
Otwarty port Eloquence’a to jest nie do końca trafny opis,
IBM ViaVoice, czyli coś, na czym Eloquence też przez długi czas bazował.
Co nie do końca otwarte, to po prostu jest to oprogramowanie Abandonware,
które zostało rozprute na części pierwsze i na jego podstawie się teraz buduje
różne implementacje, ale brzmi to jak Eloquence.
Mamy TruVoice, mamy tego Doubletalka chyba, tak się to nazywało.
Mamy DECtalka, mamy jeszcze tam jakiś konkretny chyba syntezator angielski.
No i możemy tym czytać książki.
Mamy do dyspozycji cztery strzałki i OK.
No i tym obsługujemy całe urządzenie.
Możemy chodzić po bibliotece, możemy wybierać z niej książki,
możemy pozyskiwać różne informacje o postępie czytania i tak dalej.
Możemy sobie tę syntezę przyspieszać, zwalniać, zgłaśniać, ściszać.
Podnosić i obniżać wysokość.
No i różne inne…
takie funkcje odtwarzania.
Na stronie jest wypisane wszystko
po prostu w przewodniku. Jest instrukcja
jak z tego
oprogramowania należy korzystać.
On podkreśla, że jest to oprogramowanie w wersji alfa.
Że dużo się tam będzie zmieniało.
Że sam ten zestaw jest dość kłopotliwy.
Najlepiej na niego jakąś solidną obudowę
chociażby w 3D wydrukować.
Bo bardzo, domyślnie
bardzo jest wyeksponowany przycisk RESET
który może nam wymazać całe oprogramowanie,
że tam jakaś antena będzie wystawała i tak dalej.
Więc nie będzie to wyglądało bardzo elegancko.
Niestety te sprzęty takie robione samodzielnie mają to do siebie,
że nie jest to ta przemysłowa jakość,
gdzie wszystko jest idealnie ze sobą zlutowane, sklejone, znitowane
i wygląda to rzeczywiście jak gotowy produkt.
Natomiast jest to, myślę, ciekawe.
Tam jeszcze jakiś jest tryb NVDA Remote’a i REMSounda,
który polega na tym, że po prostu możemy odbierać mowę i dźwięk z naszego komputera.
Bo jest oczywiście też Wi-Fi na tym urządzeniu i my możemy sobie przez serwer WebDAV wrzucać tam książki.
Natomiast drugą funkcją, którą przez Wi-Fi można realizować, jest właśnie odbiór dźwięku i mowy z naszego komputera.
Także to jest na razie to, co zostało z pomysłów na przenośne urządzenie do sterowania komputerem.
Natomiast, no cóż, syntez jakichś polskich na razie nie ma.
Samo to urządzenie jest też dość mocno ograniczone, jeśli chodzi o zasoby,
więc nawet nie wiem, czy jakiś R.H.
Voice byłby w stanie na tym ruszyć, to jest dobre pytanie,
ale eSpeak na pewno.
Ja też jestem ciekawy sam Eloquence, wiem, że zanim on zaczął działać tak sensownie,
to też trochę czasu minęło, bo tam z początku pamiętam,
że tam Sean zmagał się z tym, że te książki się ładowały chwilę.
W sumie cały czas się ładują pierwsze otwarcie, chyba 30 sekund trwa.
Więc ciekawe czy RHVoice by ruszył.
To jest dobre pytanie. Natomiast ja zawsze kibicuję takim inicjatywom.
Gdybyście chcieli, to nawet na stronie są linki podane do oficjalnego sklepu
gdzie można kupić taki zestaw. Już Sean zaznacza z góry, że on trochę będzie
szedł do nas. Przypuszczam, że pewnie z Chin.
Natomiast też są linki na Amazony różne, gdyby ktoś potrzebował, bo no oczywiście jak z wieloma chińskimi produktami, ktoś to lokalnie też skupuje i sprzedaje po troszkę wyższych cenach, ale z krótszymi czasami dostawy.
No więc możliwe, że u nas też gdzieś na jakimś Allegro ktoś takie rzeczy oferuje albo w innych sklepach, może są jakieś sklepy dla majsterkowiczów technologicznych i grzebaczy.
No to wtedy będzie można sobie coś takiego skonstruować.
A być może ktoś kreatywny wymyśli sobie, że będzie takie rzeczy składał i sprzedawał również po jakiejś nieco podwyższonej cenie ludziom, którzy czegoś takiego sami nie są w stanie zrobić.
Tak, bo taka manufaktura to wbrew pozorom nie jest coś, co jest jakąś rzadkością w przypadku tyflosprzętów.
Czasem zdarza się, że ktoś produkuje, ma jakąś tam powiedzmy odpowiednią ilość form, ale to nie jest taka produkcja seryjna, że wynajmuje się dajmy na to jakąś tam fabrykę, która to składa. Nie, to się bardzo często zdarza tak, że może nie bardzo często, ale często są takie przypadki, że po prostu taki nasz tyflosprzęt jest montowany jakoś nawet i lokalnie po prostu.
Zobaczymy, co z tego wyniknie.
Patrzę na wiadomości, które do nas wysyłacie, ale nic nowego na razie nie ma.
W związku z czym, przechodzimy dalej do naszych nowości.
Tym razem ze świata audio, bo tutaj znowu podejrzewam, że vibecoding robi robotę
i nowe wtyczki się pojawiają.
I to tworzone przez niewidomych, nie wiem czy programistów, w każdym razie ludzi,
Zechcieli coś takiego stworzyć tak przez niewidomych dla
niewidomych ale nie tylko i tutaj takie dwie wtyczki
dzisiaj dla was mam a potem będzie coś jeszcze zacznijmy
sobie od wtyczek pierwsza wtyczka jest od Dereka Lane’a
który już kiedyś się u nas tutaj pojawił bo to i tworzył
nam inteligentne dopasowujące się korektory stworzył też
wtyczkę do wyrównywania poziomów audio której nazwa
Natomiast jego trzeci produkt, który tym razem dzięki pomocy społeczności nie jest tylko ograniczony do Windowsa.
No, jego poprzednie wtyczki wyszły tylko na Windowsa. Ta też pojawiła się na Macu, to SpaceTrace.
I to jest po prostu wtyczka, która nam pozwala sobie dźwięki rozmieszczać w przestrzeni, używając dźwięku binauralnego.
Jest dostępna ta wtyczka jako wtyczka VST3 oraz CLAP. I no po prostu możemy sobie ten dźwięk binauralnie rozmieszczać.
Co ciekawe, wtyczka zarówno działa z sygnałami mono, jak i stereo.
To też nie jest takie częste, jeśli chodzi o takie wtyczki.
I nawet jak mamy sygnał stereo,
to ona inteligentnie nam oddziela kanał lewy od prawego
i możemy sobie to rozmieszczać.
I też, co ciekawe, ta wtyczka pozwala nam wybrać kilka różnych wersji
tego dźwięku binauralnego,
bo generalnie dźwięk binauralny jest bardzo specyficzny i nagrywa się…
I bardzo trudno go zaemulować.
To naprawdę tutaj bardzo dziwne czasami technologie się do tego stosuje.
Największy problem z takim dźwiękiem binauralnym jest… znaczy są dwa w sumie.
Po pierwsze taka kalibracja, czyli to żeby u każdego było takie samo wrażenie,
czyli jeżeli u mnie jest dźwięk z tyłu po prawej, to żeby u innych ludzi też był z tyłu po prawej,
to nie zawsze się zdarza.
Po drugie, też wielkim problemem tych wtyczek jest zachowanie barwy tego dźwięku.
I to jest rzeczywiście problem. Ja nie znam jeszcze takiego rozwiązania,
które by z tym problemem poradziło sobie w stu procentach.
Są różne na to jakieś tam pomysły.
Tutaj też Derek mówi, że próbował jakoś to zlikwidować, ten efekt.
Szczerze mówiąc, nie bardzo się to udało.
Mam wrażenie, że to powoduje podobne problemy jak inne tego typu rozwiązania.
Niemniej jest to wtyczka, która jest dostępna dla nas.
Ma rzeczywiście pięć chyba tych modeli,
według których było to wszystko mierzone, robione, sprawdzane.
Testowałem tę wtyczkę, bawiłem się trochę nią i rzeczywiście jest, działa.
Wszystko jest oczywiście dostępne w związku z tym,
że to jest tworzone przez osobę niewidomą.
Myślę, że to się może nieraz przydać do jakichś słuchowisk czy innych tego typu produkcji.
A druga wtyczka to w sumie też się może do słuchowisk przydać, ale nie tylko.
Tutaj może też nawet bardziej ktoś na przykład lubi tworzyć własne dźwięki
albo do tworzenia muzyki w sumie też to może być przydatne.
To Astralay i to jest wtyczka też takiego opóźnienia, tak zwanego delaya.
Tym razem autorstwa Brandona Crossa.
Brandon to jest osoba, która dziś bardzo zajmuje się inżynierią dźwięku.
Między innymi też ostatnio dużo rzeczy vibe kodował.
I stworzył sobie taki bardzo ciekawy pogłos,
tak zwany wielotapowy, taki multitap to się nazywa,
gdzie ten dźwięk generalnie…
Wtyczki typu delay to po prostu powoduje, że dźwięk jakby się odbija.
Coś jak echo.
To jest echo, tylko że normalnie jest tak, że echo jest takie…
Ma jedną taką… jedną częstotliwość, czyli jeden interwał, w którym ten dźwięk się odbija.
Raz, raz, raz, raz więcej. Natomiast mogą być delaye takie wielo…
Czasami to się nazywa po polsku wieloodczepowe, czy jakoś jeszcze inaczej.
W każdym razie multitap, czyli mamy jakby kilka ech nałożonych na siebie.
Każde z innym czasem.
Echo robi się znacznie ciekawsze, inni powiedzą chaotyczne,
w każdym razie takie zupełnie…
Tak jak mamy w rzeczywistości, że powiedzmy dźwięk się odbija
o jakiś przeszkód, to możemy te przeszkody,
tak to nazwijmy, te odczepy, rozmieścić po swojemu
i inne interwały im poustawiać.
A w tej wtyczce, i tutaj przechodzimy gdzieś do sedna,
Dobra, to w ogóle taki jeden odczep na przykład może być ustawiony tak, że jak ten dźwięk do niego dotrze, to zostanie nałożony jakiś efekt, na przykład ten dźwięk zostanie tak rozmyty, zacznie być jakoś zniekształcony, na przykład będzie odtwarzany od tyłu, będzie odtwarzany z inną prędkością i każdy taki odczep może mieć inne efekty, można też tam w sobie włączyć tryb losowy i tam się parametry nam same zmieniają, ale też można grać na tym, że mamy skróty klawiszowe, mam taki tryb live perform chyba to się nazywa,
Gdzie używając konkretnych skrótów klawiszowych możemy przejąć kontrolę nad jednym lub kilkoma odczepami
i na przykład dźwięk tymczasowo zamrozić, przyspieszyć, zwolnić, zmienić mu parametry tych efektów.
Więc to jest takie bardzo… to jest coś wykraczającego poza taki zwykły delay.
I naprawdę dziwne efekty można tym osiągnąć.
Brandon na Audiopubie nagrał dość długą demonstrację tej wtyczki, ona trwa chyba prawie pół godziny,
więc tam faktycznie jest co w tej wtyczce robić, co tam grzebać.
I to jest to ciekawe wtyczka dostępna zarówno na Windowsa i na Maca
w formacie VST3 oraz CLAP znów, używająca JUCE’a,
czyli środowiska do tworzenia wtyczek.
Jak widać, niewidomi też mogą z pomocą AI pisać w tym dostępne interfejsy.
Tak że to jest bardzo ciekawe narzędzie,
które warto sobie sprawić,
jeśli lubicie takie eksperymenty robić w dźwięku czy w muzyce.
Do muzyki elektronicznej to może być bardzo przydatne.
wtyczka, bo tam też można sobie różne rzeczy synchronizować do taktu, jak mamy np.
tam ustawiane. I a propos muzyki, to mamy też kolejne bardzo
ciekawe narzędzie, to właściwie program, to jest właściwie zmodyfikowane oprogramowanie
do komercyjnie dostępnego grooveboxa od firmy Roland i do takiego bardzo
popularnego, czyli Rolanda SP-404MKII.
I mówiliśmy już kiedyś, czym są takie grooveboxy.
To jest takie urządzenie do tworzenia muzyki opartej na pętlach, na samplowaniu, czyli nagrywaniu na przykład czegoś.
Kiedyś to z winyli, ale nie tylko, tak z różnych źródeł.
I używając takich dużych gumowych klawisz tak zwanych padów na tym urządzeniu, możemy na przykład w czasie rzeczywistym sobie grać na tych samplach.
Na przykład inne jakieś rytmy układać, zmodyfikować ich tony, jakieś inne efekty.
Też dogrywać coś w czasie rzeczywistym, bo to urządzenie oczywiście też ma swoje wejścia.
Synchronizować je z innymi urządzeniami i w ten sposób sobie takie beaty tworzyć.
To jest bardzo popularne w muzyce typu hip-hop, rap na przykład, ale też inne gatunki.
Można takimi grooveboxami skutecznie grać.
No i do tej pory jedynym takim dostępnym grooveboxem był dla nas Ableton Move.
Z pomocą na początku smartfona, bo czegoś sobie nam czytało ekran.
Później też dzięki AI to zostało udostępnione natywnie.
Jest oczywiście też Maschine, ale Maschine wymaga komputera od Native.
A tutaj też mamy urządzenie, które kiedy już to alternatywne firmware sobie wgramy, nazywa się ono Tallfree.
Po prostu do nas przemówi. No i też mamy wtedy dostęp do wszystkich wbudowanych funkcji tego urządzenia.
Można sobie nagrywać, zmieniać wzorce, korzystać z sekwencera, układać sobie własne sety, własne utwory.
Manipulować efektami, korzystać z dźwięków, które sobie tam załadujemy.
On ma jakieś proste swoje syntezatory.
Mamy bibliotekę chmurową,
gdzie można sobie ładować różne rzeczy z komputera czy smartfona.
Dzięki temu to bardzo popularne urządzenie stało się dla nas dostępne.
Myślę, że trochę osób, które jakkolwiek się interesują muzyką,
zwłaszcza elektroniczną, to może być bardzo fajna informacja.
To prawda.
Jeszcze jakiś czas temu widziałem na kanale Muzykuj.com, chyba
Taki bardzo ciekawy film, w którym twórca tego kanału, czyli Paweł Lemański,
wykorzystywał tego rodzaju urządzenie. Nie wiem, czy to był dokładnie ten Roland,
ale myślę, że na tym Rolandzie by spokojnie można coś takiego zrobić.
Coś do takiego urozmaicania takich zwykłych występów, gdzie gra na jakimś tam
fortepianie cyfrowym, pianinie cyfrowym. To znaczy, chodzi o sytuację taką.
Jest piosenka, zwykła piosenka, która akustyczna powiedzmy,
która wymaga właśnie jakiegoś fortepianu, wokalu, coś tam, coś tam.
Ładna piosenka, taka powiedzmy wzruszająca i na końcu tej piosenki
czasami by się przydał taki dźwięk takich, wiecie, takich dzwoneczków,
jak to się czasami kończy. I wykorzystał właśnie taki sampler,
nie wiem czy to był dokładnie Roland, czy to jakiś Akai,
na jednym z tych padów wgrał coś takiego
I na końcu utworu właśnie często, znaczy często, no można właśnie coś takiego sobie
dograć, co no to też gdzieś tam urozmaici, jakieś poprawi efekt.
I takie rzeczy myślę, że też można sobie spokojnie wykorzystywać do jakichś
swoich występów na żywo, takich powiedzmy, że w takich zwykłych piosenkach.
Nie trzeba być DJ-em, żeby takie urządzenie miało, myślę, dla nas sens.
Choć oczywiście urządzenie kosztuje troszkę ponad dwa tysiące złotych,
więc to też trzeba gdzieś tam wiedzieć, że coś takiego się przyda.
Niemniej to też jest taki jakiś trop, którym teoretycznie można pójść
i sobie to wszystko jakoś spróbować wykorzystać.
Ciekawe, ciekawe. Wszystko rzeczywiście dzięki tej chyba sztucznej inteligencji
Widać, że robi się tego coraz więcej. Zobaczymy, co z tym dalej będzie.
Bo niestety oprócz tego, co robi się dla nas z punktu widzenia dostępności,
czyli udostępnianie różnych urządzeń, które do tej pory były niedostępne,
czasami następuje jakaś kradzież intelektualna.
Ludzie zaglądają tam, gdzie im zaglądać nie wolno.
Próbują sobie podglądać różne tajemnice firm.
No i to na pewno już doszło do właścicieli, do deweloperów tych wszystkich modeli sztucznej inteligencji.
No i pewnie coś takiego w związku z tym, że to może być gdzieś tam powodem do jakichś procesów sądowych, innych takich rzeczy,
no może być jakoś tam problematyczne, więc zobaczymy.
To jest w ogóle bardzo ciekawy temat, bo ostatnio właśnie, to pewnie też gdzieś tam Tomku czytałeś,
A propos tego, co się dzieje, czyli że bardzo ostatnio modnym stał się temat
dekompilowania tak naprawdę wszystkiego, co się rusza. Ja bym to tak kolokwialnie ujął.
I to naprawdę jakichś bardzo dużych projektów. Ostatnio na tapet wzięto bardzo mocno
produkty firmy Adobe i zaczęły powstawać otwartoźródłowe wersje różnych produktów Adobe.
Dla nas to może średnio gdzieś tam, powiedzmy, istotny temat, bo Adobe to przede wszystkim programy graficzne.
No, ale taki na przykład Premiere, albo na przykład taki InDesign, który jest programem do składu DTP,
ale na przykład z InDesigna tak naprawdę powstają najlepiej dostępne pliki PDF, co też jest, myślę, że dość ciekawym tematem.
Oczywiście tu wiadomo, że tu na ten temat dyskusje będą, bo to jest coś, co kiedyś było zdecydowanie na mniejszą skalę, że tam sobie ktoś na przykład podglądał, jak działa jakiś program i na jego, jakby czerpiąc z tego wzorca, tworzył coś swojego, no to kiedyś wymagało bardzo żmudnej, ręcznej pracy.
W dzisiejszych czasach to bardzo prosto jest wziąć sobie sztuczną inteligencję, kazać jej to zrobić i ona to po prostu zrobi.
I nawet jeżeli w tym momencie ci najwięksi zachodni gracze, czyli Anthropic i OpenAI będą to jakoś starali się ukrócić,
no to mamy jeszcze Chiny, które z jednej strony mają te modele zdecydowanie mniej wrażliwe na takie rzeczy,
a z drugiej strony one są otwarte i są takie projekty, za pomocą których w ogóle można te modele odcenzurować zupełnie
i pozbawić się wszelkich hamulców, bo nawet i chińskie modele, te hamulce jak najbardziej mają.
Natomiast, żeby to zupełnie nie był taki off-topic, do czego zmierzam, jeżeli chodzi o portowanie takich programów,
no na przykład też powstała właśnie w ten sposób stworzona wersja Microsoft Worda i zdaje się Excela też.
No i słuchajcie, ja testowałem sobie tego Worda, bo on jest dostępny po prostu na GitHubie.
Swoją drogą program niewiele tam ważący, bo kilkadziesiąt megabajtów.
Podejrzewam, że nie ma jeszcze wszystkich funkcji Worda, ale nawet jeżeli jakiekolwiek ma, to nie miałem okazji się o tym przekonać.
I tu jest rzecz, do której, dla której w ogóle poruszyłem ten temat w tym momencie, bo to jeszcze nie są technikalia, a to jest, to są tyfloaktualności,
bo dotykamy problemu dostępności. Okazuje się, że najlepiej portuje się te wszystkie programy i tworzy tego typu takie dekompilowane, otwarte wersje,
W języku Rust. I to jest język bardzo fajny, bardzo wydajny, naprawdę świetny.
Tylko ma jeden podstawowy problem. Nie ma za bardzo dostępnych interfejsów.
To znaczy, jeżeli ktoś wie, co z tym robić, czyli na przykład tak jak Quin,
chociażby, tworząc Paperbacka, gdzie jego rdzeń jest napisany w Raście,
ale ma interfejs w wx-ie, więc jak najbardziej da się to zrobić.
Tylko to bardzo rzadko, niestety, domyślny taki program, który zostanie w ten sposób stworzony, będzie programem dostępnym.
I tu zaczyna się też z naszej perspektywy problem. Jak zacznie takich narzędzi powstawać coraz więcej, no to by nawet chcąc czegoś tam skorzystać, to może nie zawsze będziemy mogli.
To tak jeszcze dodam na marginesie. A teraz odbieramy telefon. Kto jest z nami?
Halo, dzień dobry, Dominik z tej strony, taką wieczorową porą.
Przychodzę do Was z kilkoma informacjami,
też również odnośnie sztucznej inteligencji,
ale również właśnie w sensie muzycznym.
Ale najpierw zaczniemy sobie od gier.
Więc tak, na Audiogames od kilku tygodni
mamy dostępny mod dostępnościowy dla The Sims 4.
Autoryzowany przez Maxis.
W tym modzie można…
W sumie ten mod pozwala na ogólne poruszanie się po grze.
Można również za pomocą tego moda
budować w trybie budowania.
Również mod przedstawia nam wszystkie informacje
odnośnie naszych simów w języku polskim.
Więc jest on w pełni dostępny.
Jest on dostępny na system Windows, nie próbowałem na Macu.
Ciekaw jestem w ogóle, czy na Maca ten mod do The Sims 4 jest również napisany.
Kolejna sprawa. I tutaj właśnie dotknę kopiowania za pomocą sztucznej inteligencji.
a mianowicie covery. Covery w aplikacji Suno, niezależnie czy to był iOS, Android, czy Windows,
czy jesteśmy na stronie internetowej. Teraz już nie zrobimy sobie coverku utworu,
ponieważ Suno przy opublikowanym nagraniu wywali nam komunikat
This audio is matched to catalog, czyli że egzystuje w katalogu.
This audio matched and existing in to catalog, czy jakoś tak jest taki komunikat.
Więc sobie coveru niestety nie zrobimy, jeśli chodzi o taką piosenkę bardziej znaną.
Jeśli wrzucimy mniej znaną, no to już to przepuści.
Ja robiłem taki prywatny eksperyment.
Kiedyś wrzuciłem jeden motyw z serialu Kryminalni
i normalnie go wziął i przerobił na hip-hop energetic
i można było normalnie dodać do niego słowa
i na przykład, żeby gość rapował.
A na przykład jak wrzuciłem drugi,
to już mi wywalił komunikat, że
że to audio ma dojść do katalogu, czyli że istnieje w katalogu.
Tak, i Suno zaczęło właśnie te ograniczenia stosować.
Nie, to nie jest nic nowego.
Rzeczywiście Suno jakoś starało się pilnować, żeby takich znanych rzeczy
nie bardzo dawać. Być może w związku z tym, że teraz nawiązali współpracę,
teraz już jakiś czas temu, ale niedawno ukazał się publicznie model,
który jest na treściach, które są licencjonowane i powstały we współpracy
z jedną z wytwórni muzycznych, to być może tutaj jeszcze zostało
Zostało to bardziej dopięte, bo wcześniej pamiętam, że ludzie robili masowo covery i przechodziło.
Ale to też były na to sposoby odpowiednie. To się robiło, były jakieś tam triki. Wiem, że to też nie było tak prosto już od pewnego czasu.
Tak, ale no właśnie, tak jak mówiłem, właśnie masowo wcześniej ludzie, no też za pomocą właśnie trików, typu zmiana tonacji, czy zmiana prędkości, robili jakieś covery, typu na przykład Bajm, Dwa serca, dwa smutki, ale to disco osiemdziesiąt i takie rzeczy różne właśnie.
Trzeba pamiętać, że nie samym Suno świat żyje.
Tych modeli do tworzenia muzyki jest coraz więcej.
Niedawno też pokazały się dwa takie środowiska,
które pozwalają na tworzenie takiej muzyki lokalnie, na własnym komputerze.
Jedno to jest chyba A-step 2, a C-step się to pisze.
Drugie to jest chyba YU-E2 chyba, albo YU-E2 zdaje się.
Oba są chyba w dwóch wersjach, jedna taka troszkę słabsza.
Należy mieć do niej co najmniej 8 GB pamięci, najlepiej tej takiej graficznej.
Druga wersja jest teoretycznie lepsza i to już idzie chyba albo na 12,
albo na 16 gigabajtach takiej pamięci.
Nie testowałem tego AC-STEP-a czy ACE-STEP-a.
Gdzieś tam ze znajomymi testowałem to UE-2.
No i to jest, tak mi się wydaje na obecną chwilę, takie Suno w wersji 2, czyli to takie
pierwsze dostępne przez stronę, które już było stereofoniczne.
No ale wielu gatunków jeszcze nie umiało.
Jeszcze właśnie takie trzeszczące piosenki, tak jak w V3, V3.5.
Takie już bardziej zelektronizowane, takie trzeszczące.
Niektóre te głosy takie warczące, że tak powiem.
Natomiast tego już oczywiście jest coraz więcej.
Coraz więcej będzie takich też lokalnych.
Różne są tutaj takie modele i strony,
na których można w różnych cenach tworzyć sobie taką muzykę,
więc podejrzewam, że takie kanały na YouTubie
nadal będą mogły treści promować tego rodzaju,
tyle że podejrzewam, że trzeba będzie coraz więcej szukać.
Być może, no być może nie. Tego nie wiem, zobaczymy.
No tak.
No to kolejna informacja ode mnie od aktualizacji ChatGPT,
która miała miejsce niedawno na nasze telefony z jabłuszkami,
zaczęły wiadomości pojawiać się w widoku podzielonym na wiersze.
Czyli to już nie jest cały ciąg wiadomości, tak jak to było wcześniej,
że cała wiadomość była od dechy do dechy czytana.
Tylko np. mamy… nie wiem, co by tu powiedzieć.
Co by tutaj np., załóżmy, pytamy go o informację do TyfloPrzeglądu
Jest tak.
I kolejny wiersz.
Jak już przeciągniemy sobie paluszkiem do prawej strony, to mamy jeden.
Możesz opowiedzieć o dostępności nowej aktualizacji WhatsAppa, nie?
To ja w takim razie zadam pytanie. Jeśli tak jest, to jest fajne.
Tylko w takim razie teraz, czy wiadomości są na przykład oddzielone nagłówkami.
Żebyśmy mogli, jak mamy dłuższą konwersację, okej.
Tak, są nagłówkami, nawet jak mamy, jak mamy nawet opis zdjęć,
jak generowaliśmy opis zdjęć, to on na przykład ma trzy.
Widok z ekranu i ustawienia komputera Mac na przygaszonym tle, nagłówek.
To już jest ponagłówkowane.
Tak samo jest i również występuje taka sytuacja,
Jak np. szukamy czegoś w internecie za pomocą czata,
bo np. chcemy się dowiedzieć czegoś o produkcie,
to on najpierw nam produkuje wypowiedź, później ją przerywa,
mówi przetwarzano przez kilka sekund, a następnie znowu czyta
tą samą odpowiedź od dechy do dechy jeszcze raz od początku.
Taka jest sytuacja z ChatGPT. Nie mówię tutaj,
…żeby ten błąd był jakoś rażący i problematyczny w użytkowaniu tego ChatGPT,
bo da się tego czata użytkować bez problemu.
W porównaniu do zeszłych wersji, gdzie trzeba było wykazać się dużym refleksem,
żeby kliknąć w przycisk zapytaj ChatGPT, zanim fokus nam nie przeskoczy,
no to tutaj już jest o wiele lepiej, ponieważ te pole tekstowe wiadomości
zostało już w kilku wersjach nawet.
Jest ustawiony u dołu ekranu po prostu, więc mamy tutaj i tak samo jak w iMessage po prawej stronie nad klawiaturą mamy przycisk wyślij, więc tutaj jest bardzo dobrze to rozwiązane.
Jeszcze informacje od ChatGPT, odnośnie ChatGPT. ChatGPT będzie dodawać niewidzialny znak wodny do wiadomości.
Czyli tak samo jak Anthropic.
Tak, na razie to jest opcja testowana, ale do niektórych użytkowników powinna już w najbliższym czasie trafić.
No, także na razie to tyle ode mnie. Zastrzyk informacji był dosyć duży ode mnie dzisiaj, aż się sam dziwię, że ty…
A! Jeszcze jedna informacja. TeamTalk na iOS-a i iPadOS-a zyskał odświeżony wygląd.
Od aktualizacji, która miała miejsce niedawno,
TeamTalk teraz ma odświeżony wygląd.
Niektóre elementy interfejsu zostały pozmienione.
I tak jak mieliśmy widok na trzy razy,
czyli mamy serwer, następnie nazwę public server lub local server,
a następnie połącz, już mamy to umieszczone w jednej ikonie.
Tak samo jak już się wejdzie na serwer,
wystarczy w niego teraz kliknąć
i on się nam otworzy, nie tak, jak to wcześniej było, trzeba było kliknąć połącz.
Teraz trzeba kliknąć nazwę serwera i nam się automatycznie połączy.
I teraz od góry zaczynając. Mamy channels, messages, settings, disconnect.
Mamy nazwę użytkownika, nazwę serwera, stwórz nowy kanał.
Stan milczący, dajmy na to, milczy Michał Dziwisz, mówi Piotr Machacz.
I tam mamy zero kanał, audycja, zero osób, nie?
A następnie mamy, tak jak wcześniej było, tx inactive, active.
To teraz mamy push to talk, active, unactive.
Okej, to jak rozumiem, Dominiku, wszystko.
Tak, to będzie wszystko.
Dziękuję.
Triki to była zmiana tonacji, prędkości jak mówi Dominik, ale najlepszym sposobem było wrzucenie midi.
Teraz niestety nawet midi nie przechodzi, powiem więcej.
Ostatnio zagrałem sobie jakiś prosty, wymyślony motyw, by wrzucić go tam z ciekawości i co?
Też dostałem błąd, że zgadza się to z jakimś audio, a wymyśliłem sam.
Zresztą od wersji 6 Suno nie ma sensu. Wszystko brzmi o wiele gorzej względem generacji piątej i jest bardzo generyczne i popowe.
Jak chcemy nieco lepiej, to musimy napisać gigantyczny prompt np. instrumentów tempa, miksu, a jak lubimy Suno za to, że potrafiło generować dziwne rzeczy po niemuzycznym prompcie.
Jeszcze mam taką wiadomość. Nie rozumiem ludzi, którzy używają AI
do pisania wiadomości w swoim języku ojczystym.
To widać od razu i dla mnie to zwykłe lenistwo.
Z tym to bym akurat nie szalał, dlatego że rzeczywiście znam ludzi,
którzy naprawdę mają problemy z różnymi rzeczami spowodowane
z takim fajnym wysłowieniem.
Więc ja wolę mieć sensowną wiadomość, dobrze napisaną przez AI
niż wiadomość, która jest po prostu… źle się czyta.
Albo niż taka, która jest podyktowana i w ogóle nieprzetworzona,
bo to też czasem bywa tak, że na przykład wcześniej ktoś,
kto miał problem z tym, żeby się jakoś…
czy po prostu fizycznie pisać na klawiaturze,
czy z zebraniem myśli, to dyktował.
To dyktowanie działało, jak działało
i mieliśmy taki bardzo duży strumień świadomości,
a AI jest jednak tam w stanie to jakoś
Ja zdecydowanie wolę taką wiadomość przeczytać, niż zastanawiać się potem, co poeta miał na myśli.
To prawda. Zwłaszcza, że też czasami również zdarzają się osoby, które mają jakieś problemy intelektualne czy jakieś,
które do tej pory mogły być wyśmiewane za swój styl wypowiedzi, za język, którym piszą, za ilość błędów, które popełniają.
No i dla takich osób rzeczywiście AI może być zbawieniem w takich sytuacjach.
No oczywiście teraz może być z kolei w drugą stronę, że używasz AI, więc w ogóle jesteś leniem.
No wcale nie musi tak być jak się okazuje i ja bym chyba przestrzegał przed taką stereotypizacją ludzi,
że jak piszesz z czatem, to już w ogóle nie, nie, nie, to ja bym tam uważał z takimi rzeczami.
I to wszystko, co tutaj w tej chwili… Nie, nie, to jeszcze nie wszystko, co mamy,
bo mamy jeszcze wiadomość głosową od Kasi.
Aha, tylko, że tego nie słychać, ale już będzie słychać.
Cześć, z tej strony Kaśka. Ja przepraszam za moją ostatnią wiadomość.
Miałam jakiś chwilowy problem z echem klawiatury.
Już tłumaczę, o co mi chodziło z tym WP Pilotem.
Mianowicie, znalazłam to menu podczas odtwarzania
jakiegoś tam programu, na którym tę audiodeskrypcję chciałam włączyć.
To takie menu kontekstowe, gdzie tam są ścieżki audio i napisy.
No i w tych ścieżkach audio mam tylko jedną ścieżkę w tamtym wypadku,
Czyli audio polski przycisk.
No i jak wciskam ten przycisk, to nie zmienia się nic.
I jakby moje pytanie było,
czy ja czegoś może w ustawieniach WP Pilota nie włączyłam,
co powinno było się włączyć,
czy po prostu w tym programie audiodeskrypcji nie ma w takim razie.
Czy właśnie może coś zrobiłam ja źle, czy czegoś nie ma po prostu.
Dzięki, pozdrawiam i miłego prowadzenia.
To też niestety zależy od stacji i może być też tak, i tutaj nie wiem jak to dokładnie jest, ale może też być tak, że niektóre stacje, które np. mają audiodeskrypcję w tej wersji powiedzmy nadawanej na dekoderach czy w telewizji naziemnej, nie mają jej w pilocie WP.
Ja mogę potwierdzić ze swojej strony, że Polsat na pewno audiodeskrypcję ma, stacje TVP też.
Natomiast jeśli ten przycisk po prostu tak nie reaguje, to znaczy, że po prostu ta ścieżka polska jest jedyną dostępną ścieżką.
I tyle jeżeli chodzi o Wasze wiadomości. W związku z tym przechodzimy dalej.
Znowu będzie AI, bo można teraz w Jieshuo zastosować własne modele AI.
A do czego i o co chodzi? O tym więcej Paweł.
Tak, bo Jieshuo doczekało się swojej październikowej aktualizacji,
która jest też jubileuszową aktualizacją,
jako że Jieshuo jest już na rynku lat dziewięć.
My znamy ten program od około siedmiu lat.
Z tego, co pamiętam, w 2019
Arek zaprezentował szerszej publice ten czytnik.
Natomiast sam czytnik istniał sobie przez około dwa lata wtedy.
I z tej okazji też odbyła się, która już nas niestety minęła,
mała promocja,
Gdzie te licencje można było dostać po bardziej atrakcyjnych cenach?
Te licencje roczne na dwa i na trzy lata.
Natomiast teraz się tu powołam na to, co Matěj Plch z czeskiej społeczności
spisał na swoim blogu i przekazał potem portalowi Pélion,
czyli taki krótki spis zmian, co tam się wydarzyło,
a mianowicie najważniejszą funkcją jest właśnie możliwość
wyboru własnego modelu AI.
Z tego co rozumiem, do każdego zadania można wybrać sobie jakiś tam inny model,
czy to do OCR, czy to do tłumaczenia, czy to do ogólnie konwersacji.
I teraz nie wiem, czy chodzi o to, że tam jest po prostu API OpenRouter
zaimplementowane, więc można po prostu wpiąć się gdziekolwiek,
czy można sobie wręcz załadować własny jakiś model, ten tak zwany open-weight,
jeżeli nasze urządzenie tylko potrafi to obsłużyć.
Oprócz tego mamy tam rozszerzone ustawienia tematów dźwiękowych,
mamy też współpracę z trybem nie przeszkadzać,
co nie wiedziałem, że jest nawet możliwe.
Czyli na przykład możemy sterować z poziomu gesture’a tym,
czy nie przeszkadzać mamy czy nie, od kiedy do kiedy,
ale też na przykład możemy sprawić, aby dźwięki powiadomień
nam nie przeszkadzały w czasie odtwarzania multimediów.
Więc taka, myślę, ciekawa funkcja.
No poza tym mamy różne poprawki, poprawki na przykład na urządzeniach Honor,
gdzie powiadomienia nie były odczytywane, nie wszystkie były odczytywane.
Na urządzeniach Vivo, gdzie w różnych sytuacjach, zwłaszcza w launcherze,
czasami jakieś przesunięcie gestem powodowało nie przesunięcie do następnego elementu,
tylko przewinięcie strony na inną i tak dalej. Także ponaprawiano różne błędy.
No i tym właśnie jest październikowe Jieshuo.
Dobrze, przechodzimy w takim razie do naszych standardowych pakietów nowości.
Jeszcze chyba nie.
Nie, jeszcze nie.
Nie.
Bo jeszcze news od Ciebie rzeczywiście.
Accessible Auphonic control.
Czym jest Auphonic? Warto powiedzieć, bo nie każdy może znać,
a zwłaszcza podcasterom, czy youtuberom, czy ludziom, którzy coś chcieliby
ze swoim głosem jakoś poprawić, a nie bardzo się znają na rzeczy,
albo i nawet się czasem znają, to myślę, warto wiedzieć naprawdę.
Tak, zdecydowanie.
Serwis Auphonic to jest taki serwis, do którego, i tu jest ważna rzecz,
ładujemy nasze pliki audio, żeby coś z nimi zrobić.
I zrobić tam można kilka różnych rzeczy, m.in. można zastosować korekcję,
można zastosować kompresję, można zastosować jakieś tam odszumianie,
Można też zrobić ponoć to, co potrafi chociażby czyściciel, czyli usunąć różnego rodzaju wypełniacze.
Czy to działa lepiej w przypadku języka polskiego w Auphoniku? Nie wiem. Być może sprawdzę.
Bo jest opcja w ogóle darmowa korzystania z tej usługi za zupełne 0 dolarów, 2 godziny audio miesięcznie.
Jesteśmy w stanie przez to przepuścić, bo to też jest ważna rzecz, że Auphonic generalnie jest usługą płatną.
To jest taka webowa usługa, w której wykupujemy sobie albo odpowiedni abonament i mamy co miesiąc ileś tam godzin do naszej dyspozycji.
Możemy też wykupić kredyty i w ramach tych kredytów w nieograniczony sposób, oczywiście w ich zakresie, korzystać z tego serwisu.
To są takie dwa sposoby. Jest też możliwość skorzystania z zewnętrznych usług, które integrują się z Auphonikiem i wykorzystują klucz API i właśnie w ten sposób Brian Hartgen razem z Desiree Simione stworzyli narzędzie, dzięki któremu obsługa Auphonica będzie prostsza.
Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że, no, Auphonic to jest strona internetowa.
Ze stronami internetowymi jest różnie. Raz lepiej, raz gorzej.
W przypadku Auphonica tam zdaje się, że było trochę problemów, jeżeli chodzi o takie efektywne używanie,
bo sam generalnie serwis dało się obsłużyć z czytnikiem ekranu, no ale to wiadomo.
Co strona, to strona, a co aplikacja webowa, aplikacja desktopowa, to aplikacja desktopowa.
No i mamy właśnie tego naszego Accessible Auphonica w wersji 1.0.
Według zapewnień twórców działa na Windows 10 oraz 11 w wersjach 64-bitowych.
Do dyspozycji mamy dwie wersje, wersję przenośną i wersję instalacyjną.
Zarówno jedna jak i druga będzie miała możliwość sprawdzania aktualizacji program.
No i tu zaskoczenie, bo to Brian Hartgen tworzy to rozwiązanie,
Więc specjalista od JAWS-a, ale Brian zapewnia, że zarówno z JAWS-em, jak i z NVDA ten program będzie działać.
No i możemy po prostu na stronie Auphonica wygenerować klucz API.
Możemy sobie ten klucz podłączyć do naszego programu i po prostu korzystać.
Możemy wgrywać tam odpowiednie pliki, możemy wgrywać pojedyncze materiały audio.
Też zdaje się, że jest jakiś tam tryb wielościeżkowy.
Natomiast on chyba nie jest dostępny w tych darmowych pakietach, no bo siłą rzeczy dość szybko by nam te darmowe kredyty zeszły, gdybyśmy tak chcieli wiele ścieżek obrabiać.
I możemy, po pierwsze, stosować te efekty, o których wspominałem, czyli odszumianie, kompresję, wycinanie różnych wypełniaczy, usuwanie echa, korekcję itd., itd.
I zanim użyjemy takiego zestawu efektów na naszym całym materiale, i to jest myślę, że dość fajna rzecz,
to możemy sobie podsłuchać jakąś tam niewielką próbkę materiału, żeby sprawdzić, czy jest okej, czy tu trzeba coś poprawić,
zanim zlecimy wysyłkę tego do Auphonica w całości i zanim okaże się, że na przykład, no w sumie fajnie, ale warto by było jednak poprawić.
No oczywiście wiadomo, jeżeli ktoś na co dzień korzysta z REAPER-a, zna albo ma po prostu jakieś wtyczki VST, to podejrzewam, że Auphonic dla niego może nie być jakąś rzeczą bardzo atrakcyjną.
Natomiast jeżeli ktoś po prostu chce załadować plik i mieć efekt, całkiem niezły, to myślę, że tym narzędziem warto się zainteresować.
Szczególnie, że jest za darmo.
Auphonic jest usługą płatną, ale Accessible Auphonic jest stworzony za darmo.
Można sobie go po prostu pobrać, instalować i używać.
No, a dwie godziny za darmo w ramach Auphonica też oczywiście są.
No nie do tego, żeby sobie przetestować, czy w ogóle to ma dla nas jakiś sens.
W przypadku TyfloPodcastu to zdecydowanie nie ma.
Na pewno nie na darmowym planie, bo byśmy się nie wyrobili nawet z TyfloPrzeglądem.
No i tak, to zdecydowanie.
Dobrze, to w takim razie już faktycznie przechodzimy sobie
do naszych standardowych newsów.
Czyli co, może najpierw zacznijmy sobie
od nowości w aplikacjach.
I tutaj zaczniemy od aplikacji,
która, jak wiele aplikacji, o których
mówimy Wam często, jest na GitHubie
i służy do pobierania w łatwiejszy sposób
Aplikacji właśnie z GitHuba. O co często pytacie?
No jest na to kilka rozwiązań. Oczywiście jest strona github.com, która działa,
ale nie ze wszystkimi repozytoriami.
Czy jest jakiś prostszy sposób?
No, Gianluca Apollaro stwierdził, że w sumie dałoby się to zrobić prościej
i stworzył w tym celu aplikację GitHub Release Downloader,
której nazwa trochę sugeruje nam, co ta aplikacja zrobi.
Oczywiście ona będzie podlinkowana jako link bezpośredni,
Spokojnie, nie będzie trzeba się przez GitHuba przeklikiwać.
Wystarczy kliknąć link i pobierze się wam plik zip.
I po prostu, kiedy już ten plik sobie pobierzemy,
to możemy aplikację rozpakować.
Jest to program przenośny na system Windows.
I faktycznie prościej się nie da.
Kiedy go otworzymy, to widzimy pola edycji combo,
czyli mamy historię repozytorium, który pobieraliśmy,
w których wklejamy link do repozytorium na GitHubie.
Czyli takie repozytoria, które często podajemy Wam w komentarzach.
I ja sobie tutaj na przykład jakiś link wpiszę.
Na przykład sobie wpiszę link do programu FastPlay,
bo znam jego adres na pamięć.
Tabulatorem przechodzimy, mamy przycisk Search for Releases,
czyli szukaj nowych wersji, naciskamy ten przycisk.
Fokus tam od razu jest przenoszony na listę
i od razu pierwszy wynik jest podświetlony.
FastPlayInstaller.exe, na przykład tutaj mam jako pierwszą opcję.
Pod spodem mam fastplay.zip, czyli wersję przenośną.
Pod spodem fastplay macos.zip, czyli po prostu mam kilka wersji dostępnych.
Gdyby akurat ten program był dostępny jako jeden plik na jedną platformę,
to tutaj po prostu bym miał jedną rzecz dostępną.
Załóżmy, że chcę ten instalator fastplayinstaller.exe.
Znów tutaj przechodzę tabulatorem. Nie wiem, czemu tutaj nie działa Enter,
ale mamy przycisk Download. Naciskam przycisk Download.
Wyświetla mi się standardowe okienko zapisywania,
więc mogę wskazać, gdzie mi się ten plik ma pobrać.
Naciskam zapisz i wyświetla mi się okienko dialogowe Download Complete i mi się po prostu ten plik pobrał.
Prościej się nie da. Myślę, że to jest program, który wielu z Was może być bardzo przydatny.
Zwłaszcza, że GitHub ma to do siebie, że czasami może trochę odstraszać, a naprawdę nie ma czego się bać.
Dużo bardzo ciekawych rzeczy na GitHubie się pojawia, więc myślę, że warto.
A niestety git.rls czasem po prostu nie działa. Czasem generuje z jakiegoś powodu błędy 500. Więc fajnie, że jest alternatywa.
Tak, generuje błędy. Problem jest jak autor nie zadeklaruje konkretnej wersji. Jak tam po prostu wydaje wydanie jako latest, czy jako najnowsze jakby.
Bez podania numerku wersji. Niektóre aplikacje tak robią. Ja ten problem zgłosiłem. Nawet tutaj jego autor dwa rozwiązania zaproponował.
Natomiast już od wielu miesięcy nie dostałem odpowiedzi na mój komentarz, który gdzieś tą dyskusję kontynuował.
Także nie wiem, czy kiedyś GTRLS będzie naprawiony.
Właśnie tutaj sprawdzałem to narzędzie z takimi repozytoriami.
Właśnie FastPlay jest takim repozytorium, które z GTRLS nie działa i tutaj działa.
Także to może być bardziej stabilne rozwiązanie właśnie do tego.
A co można pobrać z tym sobie?
No na przykład następną aplikację, o której chciałbym opowiedzieć, czyli NoPilot.
To jest aplikacja dla tych, którzy Copilota na Windowsie nie lubią.
Konkretnie klawisza Copilot.
Jeśli macie nowszy komputer z Windowsa 11,
gdzie klawisz menu kontekstowego albo prawy kontrol
został właśnie zastąpiony klawiszem Copilot,
to ta aplikacja może Wam się przydać.
Pierwsze pytanie, które może Wam się pojawić, to to po co?
Bo przecież od jakiegoś czasu Windows sam z siebie
oferuje możliwość przemapowania tego skrótu,
żeby robił coś innego.
No i powstało też wiele skryptów, które to robią.
No, owszem, takie możliwości są, ale one są ograniczone.
Natomiast nawet jeśli ten klawisz przemapujemy do jakiejś innej funkcji,
tym narzędziem wbudowanym w Windows, to tak naprawdę cały czas,
kiedy ten klawisz naciśniemy, to on nie ma swojego kodu,
tak zwanego klawisza, tylko jakby ten klawisz Copilot do systemu wysyła
kombinację Windows-Shift-F23.
Windows, jak tą kombinację widzi, to interpretuje to jako okno z nacisną przyciską Pilot.
Co, na przykład, byśmy chcieli faktycznie użyć tego klawisza jako klawisza Control, no to stanowi problem.
No i właśnie NoPilot jest narzędziem, które po prostu ma zadanie wgryźć się w system trochę głębiej w taki sposób,
żeby to Windows-Shift-F23 faktycznie przechwycić i wysłać nam ten klawisz, akurat tutaj jest to prawy Control,
W taki sposób, żeby on był w stanie np. być użyty z kombinacji z innymi klawiszami,
nawet właśnie np. z klawiszem Shift, jakbyśmy chcieli nacisnąć Ctrl-Shift i jakąś kombinację.
Narzędzie jest bardzo proste.
Przy pierwszym uruchomieniu możemy zdecydować, czy ono ma nam od razu się uruchamiać systemem.
Jeśli tak, to zostaniemy poproszeni o dostęp do administratora, żeby po prostu to narzędzie nam się odpowiednio skonfigurowało.
No i po prostu od tego czasu, jeśli jest uruchomione, no to jak naciśniemy klawisz Copilot,
No to on nam automatycznie zostanie przemapowany właśnie jako prawy kontrol i możemy go właśnie w dowolny sposób wykorzystać i to faktycznie będzie w systemie widoczne jako prawy kontrol, a nie właśnie Windows Shift F23.
Aplikacja jest otwartoźródłowa, właśnie dostępna na GitHubie, więc jakby ktoś chciał sobie podejrzeć dokładnie jak to działa, no to można sobie podejrzeć.
A teraz klimat retro z poprzedniej audycji.
Mówiliśmy o emulatorze syntezatorów mowy
opartych na czipie Votrax SC-02
czy tam Artec SSI-263.
On miał kilka różnych nazw.
Mówiliśmy o tym, że tych syntezatorów wyszło całkiem dużo.
No i przy okazji wspomnieliśmy też o tym,
że na bazie tego powstał emulator
starych notatników firmy Blazie,
czyli Braille Lite’ów, Braille ’n Speaków i tego typu urządzeń.
Wtedy to ten emulator był dość prosty i nie wspierał wielu języków.
Tam był dostępny tylko język angielski i hiszpański.
No, od tego czasu trochę się zmieniło, bo ten emulator się rozrósł.
Jeśli chodzi o sam syntezator mowy, to on brzmi teraz jeszcze bardziej dokładnie.
Kolejny syntezator, który na bazie tego czipu doszedł ze komputera Apple II.
Okazało się, że tam też taki syntezator powstał.
Powstały też wersje na inne systemy.
Jakby ktoś chciał sobie pobrać ten syntezator teraz w wersji na SAPI 5, w wersji na Linuxa, w wersji na Androida, czy w wersji na urządzenia Apple, czy to jest iPhone, czy Mac, to tam w TestFlighcie teraz ten emulator też się pojawił, bo tam musimy własne ROM-y, tak zwane, załadować, ale da się je stosunkowo łatwo pozyskać, no to można.
Natomiast jeśli chodzi o emulator notatników Blazie, tutaj też się trochę zmieniło, bo po pierwsze można ładować własne pliki łatwo z różnego samej aplikacji,
Więc jakby ktoś chciał jakieś stare programy na przykład załadować, to można.
Jest obsługa brajla, więc jeśli mamy podpiętą linijkę,
emulujemy Braille Lite’a, który taką linijkę miał,
to też będziemy po prostu widzieć to, co się tam w brajlu wyświetlało.
Niestety nie możemy pisać na klawiaturze linijki.
Musimy cały czas pisać w komputerze, ale da się czytać.
No i najważniejsza informacja dla nas jest taka,
że dużo nowych języków zostało dodanych.
Konkretnie tam języków doszło 17.
Niektóre działają lepiej niż inne.
Natomiast właśnie na tej liście też pojawił się język polski.
Także, aby ktoś chciał sobie powspominać, jak to czytało się Braille Lite’em.
Powiem tak, bardzo to specyficzne, zwłaszcza na przykład to, jak są cyfry czytane,
czy liczby właściwie, bo nie jest to tak, jakbyście się spodziewali, ale działa.
Można sobie właśnie tego Braille Lite’a włączyć, czy to w tym środowisku emulowanym,
czy jako syntezator właśnie pod praktycznie wszystko, czy to NVDA,
Na innych urządzeniach po prostu można sobie z tego syntezatora
pokorzystać, a pewnie jeszcze kolejne jakieś usprawnienia tego emulatora
będą dodawane. Ogólnie teraz trwają prace, żeby jeszcze bardziej
odwzorować to, jak ten chip brzmi, więc tam pewnie ten projekt
jeszcze cały czas będzie się prężnie rozwijać.
Ale jak ktoś właśnie na polski czekał, no to już nie trzeba.
Po prostu doczekaliśmy się, można sobie go pobrać i potestować.
Będę wspominał.
No właśnie.
Bardzo fajnie, że takie rzeczy się dzieją.
A propos syntezy mowy,
no to też firma ElevenLabs nie śpi
i wypuścili nowe modele.
Tak a propos właśnie takich nowych wydań.
ElevenLabs V4.
No, nie wiem, czy ktoś z was się bawił.
Ja bawić się nie bawiłem,
ale słyszałem próbki.
I to jest imponujące.
To robi wrażenie.
To znaczy, nie wiem, czy to jest kwestia tego,
Ale to się jakoś dziwnie zbiegło właśnie z ElevenLabs V4.
Czasami słucham kilku kanałów, do których treści są generowane
ewidentnie przy pomocy ElevenLabsa i to słychać.
W sensie on do tej pory miał takie bardzo specyficzne swoje artefakty.
Taki pisk pojawiał się podczas generowania.
W pewnym momencie głos się troszkę zmieniał.
Natomiast mniej więcej od czasu, kiedy wyszła ta wersja czwarta,
to tych błędów jakby nie ma.
Albo jest ich dużo, dużo mniej.
To chodzi bardzo stabilnie.
Polskie to są kanały.
I też dużo ładniej syntezator przełącza się na angielski.
To znaczy na przykład, jeżeli nawet jest jakieś jedno słowo angielskie,
nazwisko, to on potrafi się przełączyć na angielski
i tylko dla tego jednego słowa, a potem już mówi po polsku.
Wydaje mi się, że ten model to jest rzeczywiście dość duża zmiana.
Tak jak z wersji 2 i 3, przejście na trójkę to jakieś takie, mam wrażenie, nieduże zmiany.
Natomiast w wersji czwartej to jest po pierwsze ta stabilność,
po drugie i tego, to chciałbym naprawdę zobaczyć na kilku jakichś głosach,
Tylko muszę się jakoś spiąć i albo sobie kupić ten plan Creator,
żeby mieć tam dość dużo tego tekstu.
Jeszcze chyba przez jakiś czas tam za darmo, przez kilka dni chyba można
to testować po API.
A, po API, okej.
No i właśnie a propos API.
Tak, tylko ze swoimi głosami. W każdym razie…
Okej, no tak.
Tak, bo tam jest jeszcze taka rzecz, że w wersji czwartej dodali takie tagi
które pozwalają głosom na mówienie z różnymi emocjami.
Wyżej, niżej, ze śmiechem, płaczliwie.
Jakoś zdenerwowane te głosy mogą być itd., itd.
Więc teoretycznie, jeżeli ktoś by chciał jakąś książkę zrobić,
to teoretycznie się da.
Do jakichś słuchowisk, do gier.
Do gier myślę, że to w ogóle będzie dość ciekawe.
Jeżeli to rzeczywiście tak działa, jak jest to pokazane na tych próbkach,
to jest efekt wow. Ja naprawdę jestem ciekaw, czy jak ja wgram
kilka głosów, które są bardzo neutralne i bardzo sztywne,
to czy te głosy też będą potrafiły się roześmiać, mówić z radością,
jakoś ekspresyjnie. Być może tak. I to może być ciekawe też.
No ja słyszałem nawet próbki po prostu, gdzie ktoś tak surowo treść jakiejś książki wkleił, akurat to było po angielsku, i on nawet bez tych tagów naprawdę…
Nie było to idealne, zwłaszcza jak się zaczęły dialogi, gdzie były dwa głosy, ale sytuacja typu narrator i na przykład jakiś głos, jakaś postać mówiąca konkretne rzeczy w konkretny sposób,
to była jakaś walka nawet z tego co pamiętam, no to sobie nawet bez tagów poradził.
Tagłań tam podobno ma jakiś mały model językowy,
który stara się rozumieć coś i jakoś tą syntezą sterować podobno.
Też dodali coś, co nam się może przydać.
To też się może przydać i być bardzo pomocne,
czyli ten międzynarodowy alfabet fonetyczny.
Chyba tam jest w końcu wspierany.
Jeżeli mamy słowo, które jest wypowiadane w bardzo specjalny sposób,
którego się nie da zapisać tak po prostu,
No to teoretycznie można to zrobić i podobno to jest też poprawione,
więc znowu do jakichś, nie wiem, plików z jakąś instrukcją obsługi do czegoś,
taką mówioną, no to też może być bardzo fajne.
No i znowu postacie w grach lubią to.
Tak. No i wracając do ElevenLabsa, nowości w aplikacjach.
Andre Louis stworzył program, który nam pozwala znacznie uprościć pracę z ElevenLabsem.
Po prostu możemy się zalogować do naszego konta, znaczy podając klucz API, które sobie wygenerujemy.
No i po prostu możemy w łatwy sposób sobie generować krótsze czy dłuższe teksty wybranym głosem.
Mamy też dostęp do naszych historii, byśmy chcieli cofnąć się do rzeczy, które wygenerowaliśmy sobie wcześniej.
Więc tutaj można dużo rzeczy sobie zrobić.
Mamy też słowniki, możemy sobie słownikami zarządzać.
Więc to generalnie tutaj też, no jest to dość rozbudowane narzędzie.
Andre też osobnie, osobno stworzył narzędzie ElevenLabs Music,
no do obsługi generowania muzyki czy efektów dźwiękowych przez ElevenLabs,
no bo też mają do tego osobne API.
Oczywiście klucz i dostęp do takiego konta, no to musimy już zapewnić sami.
Samo narzędzie jest zupełnie darmowe dla nas,
także tylko musimy za samego ElevenLabsa sobie zapłacić.
Teraz coś dla osób, które dużo pracują w terminalu,
zwłaszcza z narzędziami AI, ale nie tylko na Macu.
vo-art-squash to jest narzędzie od Victora Tsarana,
które po prostu dodaje do słowników VoiceOvera
wszystkie znaki dekoracyjne, które są bardzo często używane w terminalu,
żeby np. rysować takie ramki.
I do tego bardzo często właśnie narzędzia AI korzystają.
Codex na pewno korzysta, gdzie np. jak nam coś przygotowuje,
…to swoje myśli na przykład umieszcza w takiej ramce jakiejś animacji, kiedy on coś myśli, tam się jakieś symbole pojawiają, no i VoiceOver lubi nam przez te symbole gadać.
I Victor właśnie stworzył taki słownik, który takich ponad chyba 140 czy coś koło tego mówił, znaków usunął, po prostu wycisza je i dzięki temu po prostu nam ich VoiceOver nie czyta.
A co jeśli ktoś korzysta z innych systemów operacyjnych? No też już Victor się na tym zastanawia i planuje coś podobnego stworzyć do NVDA,
Tam prawdopodobnie to powstanie w formie dodatku, żeby mieć nawet trochę więcej funkcji niż to, co nam oferuje VoiceOver.
W tym przypadku to po prostu to narzędzie nam dodaje się do słownika, po prostu nam dodaje te konkretne rzeczy do słownika
i po prostu w ten sposób możemy sobie łatwo te symbole uciszyć.
Co mamy dalej? Kolejny wątek retro, tym razem na system Windows od Jasona Smitha.
Voxulator, czyli emulator jednego z dość popularnych, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych mówiących zegarów, sprzedawanych przez dość kiedyś popularną sieć RadioShack, który był takim elektromarketem w Stanach Zjednoczonych, też mieli dużo produktów pod własną nazwą.
I teraz ktoś by tutaj zapytał, po co, jeśli mamy narzędzia typu VAL, typu Steve’s Clock.
No to jest dużo niższy poziom emulacji, bo ten zegar jakiś czas temu chyba był w emulatorze MAME dodany.
A tutaj mamy aplikację, która właśnie tą emulację nam odpala na komputerze,
synchronizuje jej czas z naszym zegarem komputerowym,
ale też wzorowuje inne takie dziwne aspekty tego zegara, które emulowane do tej pory nie były.
No, na przykład możemy wszystkie ustawienia sobie zmieniać, bo ten zegar oprócz tego, że mówi, tam można ustawiać alarmy, kuranty sobie włączyć, możemy po prostu nim sterować przyciskami, ale też tam są odwzorowane rzeczy typu, bo to był zegar na prąd, jeśli mieliśmy spadek mocy i tam później prąd powracał, to ten zdenerwator tam jakieś dziwne dźwięki wydawał, to można zasymulować.
Można przyspieszać i zwalniać ten czip odpowiedzialny za tę syntezę,
więc można też po prostu się tym tak trochę bawić.
I można też sobie grzebać w RAM-ie tego zegarka.
Mamy wymienione wartości pamięci.
Ktoś jest ciekawy, co się stanie, jak coś gdzieś pozmienia.
To też takie rzeczy można z tym robić.
Albo używać tego jak zwykłego zegarka.
Odpalić go systemem, on siedzi w zasobniku.
No jeśli sobie włączyliśmy jakieś kuranty, czy ogłaszanie godziny, co wybrany okres,
no to też nam po prostu taką podstawową rolę może pełnić.
I na koniec coś bardziej praktycznego.
Portal groups.io, na którym bardzo dużo list dyskusyjnych jest umieszczonych,
m.in. listy Davida Goldfielda, listy do REAPER-a, do NVDA,
no generalnie dużo takich grup zrzeszających osoby niewidome z tego portalu korzysta,
wprowadziło dużo poprawek dostępności.
Między innymi chwalą się tym, że wszystko powinno być teraz dostępne z klawiatury.
Generalnie po prostu dzięki temu teraz portal spełnia wszystkie standardy WCAG 2.1 AA.
Czyli tutaj mamy ten podwójny poziom dostępny.
Wszystkie strony mają link przeskocz do treści głównej.
Wszystko powinno być właśnie dostępne z klawiaturą i czytnikiem ekranu.
Nawet gdyby nas wylogowało, to też nie stracimy treści posta,
bo też można z poziomu przeglądarki pisać.
Mamy widoczne podświetlenie fokusa, kiedy korzystamy z klawiatury.
Kolory też zostały trochę poprawione, żeby były bardziej czytelne.
Etykiety narzędzia też są zawsze widoczne,
jak gdzieś na nie najdziemy, później można Escape’em zamknąć.
Jest generalnie też dużo drobniejszych poprawek.
To, co ja zauważyłem, to jest bardzo fajna rzecz,
że wszystkie wiadomości teraz są oddzielone nagłówkami,
są w osobnym artykule,
Są tutaj punkty orientacyjne fajnie zastosowane i jeszcze mamy separatory.
Więc faktycznie, to wcześniej też był całkiem dostępny portal,
ale teraz po tych zmianach to jeszcze szybciej można pomiędzy wiadomościami się poruszać.
Także no, fajnie, że tutaj też, no, ten portal słynie właśnie z tego,
że był dla nas dostępny, dlatego tyle osób niewidomych z niego korzysta.
No i jak widać, tym jest po prostu jeszcze lepiej.
To wszystko ode mnie, a teraz czas na wielkie powroty, m.in.
I nie tylko, bo trochę się zebrało też ode mnie w tym tygodniu
różnych ciekawych rzeczy i na przykład, no jeżeli już o powrotach mowa,
no to napisał do mnie w zeszłym tygodniu Philip Heyse, nie mylić z znanym
polskim prezenterem telewizyjnym, to nie, jednej literki brakuje,
deweloper takiej aplikacji, którą może pamiętacie tak sprzed 10 lat albo
troszkę więcej, czyli Blind Accessibility Keyboard.
To była taka dostępna klawiatura na Androida,
która pozwalała na tamte czasy, na naprawdę wiele.
I myślę, że na dzisiejsze czasy też pewne rzeczy jeszcze tam są,
które mogą się spodobać.
Czyli tam było możliwe wybieranie wtedy sobie,
jak ma być wpisywanie czy podwójne stuknięcie w literę czy odrywanie.
Tam były jakieś usprawnienia przy dyktowaniu nawet.
Tam były strzałki,
którymi można było nawigować po tekście,
no bo TalkBack wtedy średnio trochę jeszcze obsługiwał…
czy było gdzieś tam ten tryb edycji,
ale to było wszystko takie bardzo gdzieś podstawowe i niestabilne.
I wiele opcji personalizacji gdzieś tam też było.
Może jeszcze nie, że własne układy klawiatur, ale blisko.
I Philip napisał, że trochę się w życiu pozmieniało
i trochę czasu upłynęło,
ale zamierza dalej klawiaturę rozwijać.
Więc zachęca do pobierania, a pierwszą nową funkcję jaką dodał, co zupełnie nie dziwi, bo teraz myślę, że jest to podstawa w większości klawiatur, to jest dyktowanie whisperowe za pomocą modelu, który jest na urządzeniu.
Także to na ten moment jest nowością, ale myślę, że warto dalej obserwować, jak klawiatura się będzie rozwijać.
Natomiast drugi powrót po ponad roku pracy i ja troszkę to też przez Mastodona obserwowałem, bo Steve Troughton-Smith pisał regularnie o swoich różnych przygodach z przeprojektowywaniem tej aplikacji, wróciło nam w nowej odsłonie Broadcasts, czyli bardzo rozbudowana, bardzo spełniająca różne wymogi Apple i korzystająca z natywnych różnych opcji i interfejsów aplikacja
No i czemu tak długo to zajęło?
No bo tyle zajęło przepisanie aplikacji w sposób, zdaniem autora, sensowny pod Liquid Glass.
Steve jest jednym z dość głośnych krytyków tego, jak ten interfejs wygląda,
z tego, jak Apple nie do końca wyjaśniało, jak pewne rzeczy zrobić,
żeby to było w ogóle logiczne i jak kolei przejrzyste,
że brakowało dokumentacji, że po prostu deweloperzy byli wręcz zniechęceni do tego,
żeby się do tych nowych wytycznych dostosować. No a teraz po roku już to mamy, ale to nie wszystko,
bo troszkę, troszkę nowych funkcji, różne usprawnienia dla np. CarPlaya, a też jeżeli
macie dostęp do tych foundational models, które m.in. oferują dyktowanie i transkrypcję,
no to teraz można też na żywo transkrybować audycje radiowe.
Myślę, że jest to dość ciekawa funkcja.
Z rzeczy dostępnościowych doszły czynności na pokrętle
i one na przykład są widoczne w tym widoku wszystkie stacje,
bo tam możemy sobie albo wyświetlać szczegóły,
albo przenosić między kolekcjami,
albo po prostu te stacje przeciągać
i układać sobie tak, jakbyśmy je chcieli.
Każda kolekcja jest nagłówkiem,
także ta nawigacja po tych wszystkich naszych stacjach
Bardzo, bardzo przyjemna.
No, a ja ze swojej strony mogę powiedzieć,
że najważniejsza funkcja…
Znowu działa wyszukiwarka.
Bo ja ostatnio z tym w Broadcasts trójce
miałem jakieś problemy.
Co prawda, chwilkę trzeba poczekać,
aż się Radio Browser załaduje.
Tam, nie wiem, czy on sobie tworzy jakąś lokalną kopię
tych stacji, czy w czym dzieło,
ale chwilkę musiałem poczekać
i pokazywał mi taki pasek postępu,
że ładowanie katalogu, nie wiem,
180 z 240 krajów.
Myślę, że chwilkę poczekać trzeba będzie,
ale to czekanie się jak najbardziej opłaca,
bo mamy dostęp do wszystkich stacji radiowych
i rzeczywiście one się wyszukują.
Z takich ciekawych funkcji jest też historia
tego, co przeszazamowaliśmy.
Jeżeli dużo z opcji Shazam korzystamy,
to wtedy możemy przejrzeć wszystkie utwory
Nie wiem, czy gdzieś nie ma też większej historii wszystkiego, co szazamowaliśmy.
Trochę szkoda, że nie jest zapisywana historia, z tego co widzę, tego co radio samo podaje,
no bo w końcu też byłoby fajnie, gdyby można było te metadane zmieniające się
gdzieś też sobie zapisywać. W końcu jest to też cenna i bardzo często prawdziwa informacja.
A co poza tym?
Tak, a poza tym co jeszcze?
Poza tym wyszły sobie takie ciekawe aplikacje jak np. Audiflix
autorstwa Felixa Steindorffa z Niemiec
czyli dostępny nareszcie klient na Windowsa
takiego czegoś jak Audiobookshelf.
Ja o Audiobookshelf już mówiłem
to jest self-hosting, serwer, który możemy sobie postawić
plus klient, plus interfejs webowy, API itd.,
do zarządzania naszymi zbiorami treści mówionych w audio.
Domyślnie audiobooki, ale jak mamy słuchowiska, audycje, podcasty,
raczej słowo mówione, to możemy sobie tam to wszystko wystawić.
Możemy stworzyć konta użytkowników, mogą mieć swój zapisany postęp tego,
czego aktualnie słuchają i w jakim stopniu jest to wysłuchane.
Można wznowić odtwarzanie na kolejnym urządzeniu.
Także bardzo fajna rzecz, jak macie dużo różnych materiałów audio
i chcielibyście sobie na przykład ich słuchać na różnych urządzeniach.
Na iOS-a sam interfejs webowy tego rozwiązania jest tak sobie dostępny.
Na iOS-a do tej pory było całkiem dużo dostępnych aplikacji.
Na pewno wspiera to BookPlayer z takich znanych,
ale ja też kiedyś podlinkowywałem ShelfPlayera chociażby
I jeszcze była druga taka aplikacja, która obydwie stały się albo były już bardzo dostępne.
Także polecam Waszej uwadze.
Natomiast teraz na Windowsa mamy Audiflixa.
No i miałem okazję przetestować, bo mam dostęp do jednego serwera audiobookshelfowego
i rzeczywiście program po zalogowaniu pokazuje nam w takim interfejsie zakładkowym
albo to co mamy aktualnie, że niedawno odtwarzane
odtwarzanie w toku, potem mamy dostęp do autorów, do serii, tytułów i tak dalej,
więc można na różne sposoby sobie tą bibliotekę przeglądać.
Możemy sobie wejść do środka, zobaczyć jakie książki danego autora
serwer nam oferuje, naciskamy Enter, zaczyna się odtwarzanie,
Mamy pod tabem dostęp do różnych kontrolek nawigowania.
Możemy ustawić sobie też sleep timer, czas usypiania.
Możemy też otrzymywać w ogóle powiadomienia takie dźwiękowe
czy też wypowiadane przez syntezę o różnych rzeczach, które się zmieniają.
Czyli np. przewijamy sobie książkę,
to, w którym miejscu wylądowaliśmy po przewinięciu.
Jeżeli zacznie się nowy rozdział, to też otrzymamy komunikat,
Jeżeli tylko będziemy tego chcieli.
Ja tu mogę w sumie się zresztą rozejrzeć.
Chwilkę jeszcze opowiedzieć.
To czego na pewno Audiflix nie ma,
albo tego nie znalazłem, to jest
na przykład zmiana karty dźwiękowej.
I mamy też, o mamy też przyspieszanie.
Kolekcje.
Jeżeli ktoś sobie poukładał w kolekcje.
Aha, no i serie.
To są te zakładki, a w menu mamy
menu plik. Mamy odśwież.
Ze skrótem F5.
Mamy przeskanowanie ponowne biblioteki i tagów.
Możemy wybrać bibliotekę, jeżeli tych bibliotek jest więcej.
Są ustawienia i możemy się też wylogować z danej instancji.
Mamy też menu odtwarzania.
Tu mamy CTRL-SPACE odtwarza i pauzuje.
CTRL-LEWO, CTRL-PRAWO przewija.
CTRL-SHIFT-LEWO, CTRL-SHIFT-PRAWO to poprzedni i następny rozdział.
Mamy też CTRL-SHIFT-C, listę rozdziałów.
Mamy też oznajmianie obecnego rozdziału.
CTRL-ALT-W-LEWO i CTRL-ALT-W-PRAWO to poprzedni następny plik audio.
CTRL-G to przeskoczenie do konkretnego miejsca w minutach i sekundach.
Mamy przyspieszanie i…
CTRL-PLUS to przyspieszanie, CTRL-MINUS zwalnianie.
Control Zero resetuje prędkość.
Można ustawić też prędkość indywidualnie dla każdej słuchanej książki.
Głośność regulujemy Control w górę, Control w dół, strzałkami.
Control T oznajmia nam, gdzie aktualnie jesteśmy w książce i ile jeszcze zostało czasu.
Control L ustawia czas do usypiania, wyłącznik czasowy.
Control-Alt-L oznajmia aktualny stan automatycznego usypiania wyłącznika czasowego.
Control-B dodaje zakładkę.
Control-Shift-B zarządzanie zakładkami.
No i to tyle tutaj.
Mamy też widok.
I tu możemy skakać między zakładkami.
Control-1 to przegląd, Control-2 to podcasty, książki, Control-3 autorzy, Control-4 to serie i kolekcje, Control-5, Control-F to wyszukiwanie, Control-I to informacje o danym tytule i to w sumie tyle.
No i mamy menu item, gdzie mamy na przykład dodaj do kolekcji, oznacz jako skończony, przejść do autora.
Wyedytuj szczegóły mediów.
Pobierz do wysłuchania offline.
Usuń pobrany plik.
No i w sumie tyle.
To jest w sumie wszystko.
W ustawieniach też wiele więcej nie ma.
Chociaż mamy skróty klawiszowe, które możemy ustawić.
Zaraz zobaczymy.
Mamy język do wyboru.
Mamy do wyboru co ile ma być synchronizowany nasz postęp z serwerem.
Domyślnie jest to 15 sekund.
I mamy też ustawienia odtwarzania.
I tu możemy ustawić o ile będzie nas przewijało.
Do tyłu domyślnie 15, do przodu domyślnie 30 sekund.
Domyślne chyba przyspieszanie tu jest 1-0.
Domyślna głośność w procentach.
O ile ma głośność skakać.
domyślne wartości wyłącznika czasowego.
Czy ma się nam powoli wyciszać przed uśpieniem kompletnym.
Czy ma pamiętać prędkość dla każdej książki osobno.
Czy mają, nawet jeżeli Audiflix jest gdzieś w tle, być używane przy klawisze
multimediów.
Jeśli chodzi o pobieranie, gdzie mają być pobierane folder.
Potem mamy ustawienia dostępności i tu mamy to o czym mówiłem, czyli
I oznajmianie automatyczne czasu, kiedy przewiniemy i oznajmianie rozdziałów, kiedy nowy rozdział się pojawi.
O, tu możemy wybrać też czas, jak ma być oznajmiany czas w brajlu, czy mową, czy jako cyfry, czy jako słowa, np. jedna minuta, dwadzieścia trzy sekundy itd.
Możemy też skonfigurować skróty klawiszowe i tutaj mamy to, co już widzieliśmy w menu.
Tak, i tu mamy wszystkie opcje w menu, nawet wylogowanie, właśnie odświeżenie biblioteki, ustawienia, to wszystko możemy sobie ustawić tutaj w polach edycji, po prostu.
Tak, każdy element menu ma skróty klawiszowe. No i to w sumie wszystko, co mamy.
Więc no, ja myślę, że jest to bardzo fajna aplikacja. Fajnie, że jest na Windowsa wreszcie takie rozwiązanie, bo możemy wreszcie jakoś na własnych zasadach
Jak synchronizować sobie audiobooki między np. Windowsem a iPhone’em?
Wiem, że Michale, Ty kiedyś szukałeś takiego rozwiązania.
Tak i muszę sobie to przetestować, bo to rzeczywiście wygląda fajnie w ogóle.
Muszę potestować sobie ten hosting Audiobookshelfa. Jak to uruchomić?
W ogóle z takich rozwiązań self-hostingowych, skoro już o nich mówimy,
to właśnie się zorientowałem, że foobar2000 się doczekał komponentu
do Navidroma i Subsonica.
Jeżeli używamy jakiegokolwiek rozwiązania bazującego na tych…
nie wiem, czy Jellyfin na przykład też nie jest jakimś tam forkiem
czy czymś na bazie tego protokołu,
to też możemy naszą kolekcję muzyczną sobie gdzieś zachostować
na jakimś naszym serwerze.
Do iOS-a dawno temu Mikołaj Hołysz znalazł jakiś tam dostępny klient.
No a tutaj mamy wtyczkę do Foobara,
Także możemy się wpiąć do takiej zdalnej biblioteki i również z niej korzystać.
Znajdziecie taki komponent na stronie foobar2000.org w zakładce komponent.
Natomiast z dostępnych klientów to też powstał TVB, czyli dostępny klient Thingiverse.
Thingiverse to jedna z większych stron internetowych, takich portali, sieci,
gdzie ludzie wrzucają i wymieniają się modelami do druku 3D.
Tak że możecie, nie musząc chodzić po stronie,
po prostu sobie pościągać modele TVB.
No i ostatnia rzecz to aplikacja FunnelHound.
Bo okazuje się, że App Store Connect, to jest aplikacja na iPhona,
nie pokazuje nam często bardzo ważnych informacji,
zwłaszcza kiedy tych aplikacji mamy już kilka wydanych w App Store
i na nich chcemy też zarabiać.
FunnelHound w sposób bardziej przystępny pokazuje nam, która z naszych aplikacji
generuje u nas najwięcej przychodu, gdzie z tym przychodem jest problem,
bo użytkownik nie jest w stanie do czegoś dotrzeć, więc różne takie dane,
które pokazują nam rzeczywiście, ile my na tych aplikacjach zarabiamy,
a nie tylko, że tu ktoś pobrał, a tu ktoś kliknął itd.
No i ta aplikacja doczekała się m.in. w różnych usprawnieniach
Albo niedługo się doczeka, bo autor tej aplikacji o tym gdzieś pisał na Mastodonie.
Wykresów audio tych aplowskich, także myślę, że też bardzo przydatna rzecz.
No i pyta aktywnie o feedback, jeśli chodzi o dostępność.
To jest wszystko, jeśli chodzi o moje newsy na ten tydzień,
więc ja standardowo już tradycyjnie się pożegnam.
No i do usłyszenia.
Tam jeszcze chyba coś w grach miałeś.
Tak, w grach miałem tylko tyle, że po prostu Timecrest
i druga gra, Lenguard, ja nawet jej nie kojarzyłem,
ale Timecrest wiem, że był bardzo popularny właśnie wśród osób niewidomych.
To była, zdaje się, taka gra, w której byliśmy nastolatkiem,
Ashleyem, który przez zegarek, który dostał, nie wiem, w prezencie chyba,
komunikował się z jakimś przyjacielem z dalekiej planety,
którą to planetę musiał, czy z profesorem, którą to planetę musiał
Przed nadciągającym złem, więc była to bardzo ciekawa gra też w kontekście tego,
że tam relacja tych bohaterów się rozwijała i te wiadomości przychodziły
jako powiadomienia push, to był taki trochę idle, może nie clicker,
ale taka gra, w której można było sobie spokojnie tą aplikację zamknąć
i później do niej wrócić, kiedy mieliśmy czas albo kiedy już coś tam się zrobiło
i się wydarzyło. Wiem, że Jonathan Mosen swego czasu tą aplikację
bardzo reklamował jeszcze na Living Blindfully,
no a tymczasem ta gra znika niedługo z App Store’a
i też serwery będą wyłączane, także…
No, jeżeli chcieliście sobie pograć, to pograjcie jeszcze teraz,
no bo niebawem ta aplikacja zniknie.
A czym był Lenguard? Pamiętasz, Piotrze, bo ja…
Chyba kontynuację tej fabuły, to w podobnym stylu chyba coś było.
Okej.
Więc no też szkoda, szkoda, bo to jest faktycznie bardzo ceniona produkcja.
Mhm.
No, więc z mojej strony to na ten tydzień wszystko.
Trzymajcie się i do usłyszenia w kolejnym odcinku.
Dobrze, to skoro już zaczęliśmy gry, to może kontynuujmy ten wątek.
Piotrze, tutaj przygotowałeś troszeczkę nowości.
Jak zwykle, tutaj w świecie gier dzieje się bardzo dużo
i pierwsza rzecz, o której chcę powiedzieć, to w ogóle stała się jakąś godzinę
przed tym, jak weszliśmy na antenę, więc tutaj trochę się dzieje.
Zaczniemy sobie od gier na iPhone’a.
Konkretnie od Jonathana Chacóna,
który zresztą bardzo dużo innych aplikacji,
to jest też autor np. Vox libri.
Ale też swego czasu dużo gier stworzył i postanowił stworzyć kolejną grę.
I to taką rozbudowaną z tego, co widziałem.
Gra generalnie kosztuje jakieś około 15 zł, jeśli dobrze pamiętam.
I jest to gra, która nazywa się Boat Hunter.
Jest to gra, w której wcielamy się właściwie nawet nie w kapitana,
jesteśmy algorytmem, który steruje jakąś super współczesną łodzią podwodną,
która jest w stanie reagować na wszelkie jakieś zagrożenia, które się pojawią.
Fabuła w ogóle tej gry też jest bardzo specyficzna, bo toczy się w roku 2077,
w którym to możemy wybrać albo, że gramy po stronie Unii Europejskiej
albo po stronie krajów amerykańskich, co by to nie znaczyło.
Mamy różne misje, które musimy na morzu wykonywać i jak najprościej tę grę wytłumaczyć.
Jak ktoś grał w Lone Wolfa na komputery, bardzo kultowa gra od GMA, gdzie też zarządzaliśmy łodzią podwodną,
natomiast akurat ona była osadzana w klimatach II wojny światowej, no to to jest coś w tym stylu,
tylko że na iPhone’a. To trochę inne mechaniki, tutaj chyba nie mamy aspektu zanurzania naszej łodzi,
Ale i tak musimy na szybkość naszą uważać i na inne aspekty.
Mamy też różne bronie, które możemy wykorzystać, ale też np.
możemy gdzieś zasłony dymne tworzyć.
Musimy czasami po prostu zdecydować, kiedy chcemy uciekać.
I też misji jest różnych więcej, bo od takich typowych, że musimy jakiś cel
zniszczyć, po eskortowanie jakiegoś konwoju przewożącego jakieś towary.
No tam kilka różnych rodzajów misji mamy.
One są generowane na bieżąco.
Mamy też taką całkiem rozbudowaną oprawę dźwiękową i muzyczną.
Co jest ciekawe, jeśli chodzi o dźwięki, to w ogóle tam w opcjach mamy ustawienie
użyj kilku dodatkowych głosów i jeśli sobie to włączymy,
no to w grze będą użyte dodatkowe syntezatory mowy,
które mamy zainstalowane na urządzeniu
i one będą nałożone, będą na niej efekty.
Także to jakby nasza załoga do nas mówi, a to jest też dźwięki
binauralnie rozmieszczone. No bardzo ciekawe daje to efekt.
Nie zdążyłem za dużo pograć, no bo musiałem się do audycji przygotować
Jakieś dziesięć minut z tą grą właśnie spędziłem, żeby zobaczyć, o co w tym chodzi i z czym to się je.
No, to jest taka dość rozbudowana strategia i symulacja.
Także jeśli szukacie czegoś trochę bardziej skomplikowanego na iPhone’a, to polecam sprawdzić,
bo muszę powiedzieć, że to zapowiada się bardzo ciekawie.
I to na pewno będzie tytuł, do którego będę z pewnością wracał.
Co jeszcze się ciekawego pojawiło na urządzenia mobilne?
Od tego samego autora, który nam niedawno udostępnił takie gry, jak Restaurant Rush oraz P.E.G.F.O.
Mamy grę Tindrift i to jest kolejny roguelike, w którym, co ciekawe, akurat nie tyle używamy różnych umiejętności naszych postaci,
No, natomiast też tutaj mamy właśnie sześć klas żołnierzy do wyboru i można sobie to wszystko udostępnić.
Pięcioaktowa fabuła rozmieszczona po stu piętrach, czyli takie typowo roguelike’owe elementy.
I tutaj różne synergie, możemy odwołać więcej postaci, które sobie możemy wybrać i jest też bardzo dużo.
Jak to przystało na takiego typowego roguelike’a, to dużo można sobie poustawiać.
No i gra też jest dostępna z VoiceOverem, oprócz tego wszystko jest nam czytane mową, to też mamy dźwięki, które nam pomagają rozejrzeć się, co tam na tej planszy się dzieje i w ten sposób sobie można sprawdzić, co się z tą naszą planszą dzieje, no więc fajnie, że takie kolejne gry stają się dostępne, to zresztą nie jest jedyny roguelike, który niedawno się pojawił, pojawiła się też gra, która ma nazwę Astonischika, bardzo trudna nazwa,
Pisane przez SCH to jest i to jest kolejna gra na iPhone’a i to jest taki
bardziej typowy roguelite połączony z elementami RPG.
Tutaj mamy kilka klas do wyboru, są takie bardzo tradycyjne klasy typu Mag,
Wojownik, Kleryk, Łotr, coś tam jeszcze chyba jakiś Rycerz był, no generalnie takie
typowe RPG-owe klasy.
Tworzymy sobie taką drużynę z trzech takich postaci i wchodzimy sobie po takiej
planszy à la Slay the Spire, gdzie po prostu wybieramy jedną z kilku ścieżek, co
Czasami trafimy na jakiegoś handlarza i możemy coś od niego sobie kupić.
Czasem oczywiście będziemy też napotykać bossy, no i po prostu w ten sposób sobie
przechodzimy w to coraz to wyższe poziomy na tym roguelike’u.
Co jeszcze się ciekawego dzieje?
Na AppleVis developer poprosił o przetestowanie
dostępności jego gry.
Tym razem jest to taka prostsza łamigłówka, nazywa się ReSort.
I jest to gra, której po prostu sortujemy, przelewając wodę między różnymi kubkami o różnych kolorach, tak żeby, jak tutaj jest to opisane, że mamy przed sobą kilka takich rurek, każdej z rurek jest kolorowa woda, te kolory są połączone ze sobą, są zmieszane ze sobą, na dole niebieski, powyżej czerwony, zielony na górze i tak dalej.
Niektóre rurki są puste. Naszym zadaniem jest przemieścić wodę między tymi rurkami w taki sposób, żeby każdy kolor był we własnej rurce.
Więc niebieski w jednej, czerwony w następnej itd.
Natomiast generalnie wygląda to tak, że możemy przelewać tylko tą górną warstwę, więc musimy się upewnić, że dobrze to przelewamy.
Możemy przelewać tylko tego samego koloru lub do pustej rurki.
No więc musimy po prostu odpowiednio zaplanować jak to przelewać, żeby się po prostu nie wprowadzić w jakąś sytuację bez wyjścia.
Mamy tutaj ponad 100 poziomów, ponadto są codzienne jakieś wyzwania dodatkowe generowane.
Wszystko jest dostępne z VoiceOverem i ta gra też już jest dostępna po prostu na App Store,
żeby ktoś szukał sobie czegoś troszkę bardziej relaksującego.
Całkiem ciekawe to jest.
Podobnego stylu gra, która tym razem jest na temat dostępna tylko na komputery z Windowsem i na Androidem,
aczkolwiek App Store jest w drodze na iOS-a, to Audio Memory Puzzle.
I to jest gra, w której słyszymy sekwencje dźwięków w odpowiedniej kolejności.
Znaczy, słyszymy np. kilka dźwięków i później nas gra zapyta np. na który dźwięk,
to w kolejności to był np. dźwięk psa.
No i wydaje się proste i generalnie jest.
No chyba, że gramy np. przez internet i nasz przeciwnik nam uprzykrzy życie i np. pomiesza te dźwięki, albo da nam mniej czasu, tam różne jakieś przeszkadzajki można swoim przeciwnikom ich wysłać, więc w ten sposób taka stosunkowo prosta rozgrywka została przez developera rozszerzona, żeby była troszeczkę trudniejsza.
I teraz co jeszcze tutaj, o czym jeszcze chciałbym powiedzieć.
Oczywiście cały czas rozwijają się mody. W wersji testowej powstaje mod do gry Guildrun.
Guildrun to jest autobattler, czyli jak komuś się podobały na przykład ustawki w Hearthstone,
czy na przykład The Bazaar, no to tutaj jest w podobnym tonie ustawiona, usadzona gra,
gdzie mamy różnych bohaterów, których możemy odpowiednio ulepszać,
kupując im nowy ekwipunek, czy np. jakieś misje, które możemy wykonać.
Jeśli je wykonamy, to ci bohaterowie mogą dostać jakąś nagrodę,
jakiś unikalny ekwipunek, jakieś inne bonusy.
I też kluczowe w tej grze jest rozmieszczenie tych bohaterów
i odpowiednie nabranie w taki sposób, żeby wszystko ze sobą grało.
I ten mod nam to udostępnia.
Sama gra też jeszcze nie wyszła, bo na Steamie jest dostępna tylko demo.
Zanim pełna wersja dziś zostanie udostępniona.
Natomiast już mod do tej gry został wydany i można go sobie testować.
To oczywiście nie jest jeszcze koniec, bo jeszcze zanim przejdziemy do kolejnych modów,
to pojawiła się bardzo ciekawa gra audio na ten moment na komputery z systemem Windows.
Nazywa się Convenience Express i jest to gra, w której, co ciekawe, prowadzimy własny sklepik.
Mały sklep spożywczy w coś w rodzaju żabki, ale może bardziej takiego sklepu obok stacji benzynowej.
Tu w Stanach Zjednoczonych właśnie bardzo dużo takich sklepów jest, no generalnie i u nas w stacjach też.
Można wejść na stację i na stacji mamy sklep, na którym sobie można kupić wszystko od chipsów, napoi, papierosów,
czy też jakichś innych słodyczy na przykład, czy też takich rzeczy typu płyn do mycia, spryskiwaczy i tak dalej.
I właśnie taką symulację sobie możemy pobrać.
Natomiast nie jest to taka prosta tekstowa symulacja.
Tylko tutaj faktycznie naszą postacią możemy sobie chodzić.
Mamy wszystko rozmieszczone w dźwięku binauralnym.
Wszystko ma swoje dźwięki. Zresztą, jak przystało na dobrą symulację,
to możemy też nasz sklepik spersonalizować.
Np. sobie własną muzykę wybrać. Już jest wgrane z grą,
ale też można własną wgrać i ona jest faktycznie
odgrywana na głośnikach w tym sklepiku.
I później zaczynamy prosto, bo jesteśmy sami jedynym pracownikiem, więc musimy obsługiwać wszystko sami, więc siedzimy na kasie i po prostu kasujemy klientów, którzy przychodzą.
Co ciekawe, gra korzysta z własnego serwera do syntezy, gdzie są wszystkie, to słowo prawie tak to nazwijmy, wszystkie angielskie głosy świata SAPI wgrane,
Więc będziemy napotykać w sytuacji,
gdzie naszymi klientami może być jakiś DECtalk,
jakiś eSpeak, jakiś Orpheus,
jakieś głosy bardziej naturalne Microsoftu czy vocalizery.
Będą sobie po tym sklepie chodzić, komentować ceny.
Będą do nas podchodzić i różne rzeczy od nas kupować.
My, jako kasjer, musimy zadbać o to,
że jeśli ktoś kupuje alkohol albo inne używki,
to musimy sprawdzić, czy mają dowód, czy się wszystko zgadza.
Jeśli zapłacą gotówką, musimy im wydać resztę.
I tak dalej. Możemy też ustawić sobie tak,
jeśli ktoś sobie kupi jakieś napoje,
to czy mogą sobie podejść, tam jest taka stacja,
taka dolewki, jak ktoś widział, jak dolewki w restauracjach wyglądają,
żeby sami sobie nalewają. Czy my to obsługujemy?
Jeśli osoby robią to samo, to wiadomo,
idzie to wszystko szybciej, ale mogą
na przykład nam gdzieś coś rozlać.
No i oczywiście też nie będziemy czasami mieć sytuacji, że będziemy napotykać niemiłych klientów, którzy będą się w kolejce przepychać.
Możemy napotykać pijanych klientów, których czasami będzie po prostu trzeba wyrzucić albo wezwać policję.
Nieletni, którzy będą próbowali kupić coś właśnie nie pokazując, nie mając dowodu i to też może gdzieś tam później stanowić problem, bo kontrole mogą przejść.
Czasem też możemy nasz sklep rozwinąć i też zatrudnić innych pracowników,
którzy nam pomogą czy co sprzątać, czy obsługiwać kasę.
My wtedy możemy się na innych rzeczach skupić.
Tak że to jest też dość rozbudowana symulacja.
Co ciekawe, sama ta gra była pisana przez AI,
natomiast ewidentnie jeśli chodzi o tę część dźwiękową,
to tutaj faktycznie była dość dużo pracy przyłożona
i faktycznie to brzmi bardzo spójnie.
Tak bardzo często gry robione przez AI to nie zawsze wychodzą dobrze.
A tutaj no bardzo fajny klimat ta gra oddaje, także jeśli to was jakkolwiek ciekawi, to przynajmniej te pierwsze poziomy, te pierwsze godziny, to są nawet całkiem spokojne, bardzo przyjemnie się w to gra.
A propos takich bardzo przyjemnych, relaksacyjnych gier, to bardzo ciekawa gra pojawiła się na platformie Marvel Realm, która teraz doczekała się nowej kategorii gier osadzonych na dzikim zachodzie.
Może dziki zachód wam się na pierwszy rzut oka nie kojarzy z pokojem,
no ale nie zapominajmy, że tam są takie otwarte przestrzenie, jakieś stepy,
u których często kowboje jeździli na koniach. No i właśnie gra, która się pojawiła,
Dust and Distance, właśnie jest po prostu taką bardzo relaksacyjną grą,
w której sobie jedziemy przed siebie koniem. I po prostu naszym zadaniem jest
przejechać jak najdalej. Możemy w każdej chwili
się zatrzymać, rozejrzeć. Jednocześnie
Musimy pilnować tego, żeby w jakieś przeszkody nie wjechać.
Będziemy znajdować różne marchewki.
To jest nasze główne zadanie, żeby te marchewki zbierać,
żeby nasz koń był bardziej szczęśliwy.
Możemy sobie przyspieszyć do szybkiego kłusa czy nawet do galopu.
Słychać, jak nam wiatr zaczyna wiać we włosach.
Możemy słuchać, co tam się wokół nas dzieje.
A co się będzie działo?
Dużo. Będziemy mijać pasące się owce,
Dyliżanse przejeżdżające, czy innych jeźdźców, pociągi, bo tam są też tory kolejowe.
Będziemy słyszeć, jak taki cały pociąg będzie przejeżdżał.
A czemu ta gra powstała?
No po pierwsze, żeby właśnie pokazać, nad czym pracują.
Nie wiem, jak to zostanie rozwinięte.
Może będą jakieś bardziej pełnoprawne gry, w których wcielimy się w kowboja.
Ale też, po prostu, Marvel Realm doczekał się dużej aktualizacji 2.0
i taką największą nowością w tej aktualizacji jest alternatywny silnik oparty o Steam Audio.
I w tym momencie Marvel Realm doczekał się takiego pełnoprawnego dźwięku binauralnego
właśnie opartego o tę bibliotekę Steam.
Z niej na przykład Elten chyba korzysta do konferencji.
Też wiele innych gier audio. NVGT też z tej biblioteki korzysta.
Ona nie wszystkim się podoba.
Moim zdaniem subiektywnie ona brzmi lepiej niż ten dźwięk Windows,
który w Windowsa jest zbudowany.
Więc mnie to bardzo cieszy.
No i oprócz tego Marvel Realm już do tej pory słynął z tego,
że ma takie bardzo realistycznie odwzorowane pogłosy,
Wymiary mapy i budynków, przez które przechodzimy.
No i Steam też właśnie z tych rzeczy słynie.
I dzięki temu, no te pogłosy stały się jeszcze bardziej realistyczne.
Więc Steam Audio jest jakby kolejną opcją, którą możemy sobie włączyć.
Autorzy zastrzegają, że ona wymaga dość dużych zasobów na niektórych komputerach.
Zwłaszcza, jeśli dzieje się dużo.
Te gry bardzo dynamiczne na małym wymiarze.
Jakieś strzelanki, tam faktycznie, no jak mamy słabszy komputer.
Nie wiem, co to dokładnie znaczy.
No to może być taka sytuacja, że ten dźwięk może się zacinać, no i wtedy po prostu trzeba spróbować przełączyć je na jakiś inny silnik, który miejmy nadzieję po prostu będzie zużywał mniej zasobów.
No i to są wszystkie takie wiadomości, które zostały publicznie opublikowane, ale oprócz tego warto wspomnieć o tym, co się dzieje na Discordach, bo tutaj czasami też o to pytacie.
No to na tym głównym Discordzie, Accessibility Discord, dużo ciekawych rzeczy się dzieje, tam w różnych stadiach rozwojów mody są cały czas rozwijane.
I stwierdziłem, że pokrótce powiem, co tam się ciekawego dzieje.
Między innymi ludzie pracują nad modami do serii XCOM, zarówno części pierwszej i drugiej.
To są takie bardzo kultowe gry strategiczne, turowe, w których zarządzamy taką grupą żołnierzy,
którzy akurat w serii XCOM walczą przeciwko jakimś kosmitom, którzy wylądowali na Ziemi.
To są takie taktyczne strzelanki.
A propos takich taktycznych gier RPG, to Fire Emblem Three Houses to jest dość nowa gra Nintendo Switch.
Jeszcze doczekała się moda dostępnościowego, który już tam coś czyta i mamy jakąś nawigację po świecie i też na przykład powstają kolejne mody do gier z uniwersum Dragon Balla i coś, co mnie osobiście bardzo cieszy, trwają też prace nad modem do gry Killer Instinct, czyli takiej bardzo kultowej bijatyki, która już kilka… no, pierwsza wersja powstała 30 lat temu, natomiast ten mod jest do remake’u, który powstał no, ponad 10 lat temu na konsolę Xbox One i później też na komputery.
Który, no, ma moim zdaniem najlepszego soundtracka, jeśli chodzi o bijatyki i no po prostu ten mod nam udostępnia, udźwiękawia całe menu, więc nie musimy jeszcze nic uczyć na pamięć, daje nam dźwięki na lokalizację postaci, to też jest całkiem przydatne i udostępnia, ma udostępnić, chyba jeszcze to nie zostało dodane, ale wiem, że autor nad tym pracuje, tryb Shadow Lords, czyli to jest taki tryb RPG, który w tej grze się znajduje i jak to zostanie udostępnione, no to pewnie po dłuższej przerwie, ale jednak do Killer Instinct wrócę, bo akurat z tą grą mam bardzo ciepłe słowa.
Jak ktoś lubi takie dość szybkie bijatyki z takim konkretnym dźwiękiem, takim zbliżonym bardziej do Mortal Kombata niż Street Fightera, to jeśli jeszcze w Killer Instinct nie graliście, to gorąco polecam sobie sprawdzić, bo zarówno muzyka i dźwięk w tej grze są fenomenalne.
Sama gra też jest bardzo szybka jeśli chodzi o rozgrywkę i całkiem przyjemnie się w to gra. Także jak zwykle w świecie gier dzieje się po prostu bardzo dużo.
A Patryk teraz do nas dzwoni, więc pytanie, czy w świecie gier nie będzie się działo jeszcze więcej. Dobry wieczór.
Dobry wieczór. No, ja musiałem zadzwonić. Zastanawiam się, Piotrze, dlaczego nie powiedziałeś o Wiedźminie 3?
A tam coś się zmieniło? Nie widziałem tej informacji po prostu. Niezłośliwie.
Oczywiście to bardzo dużo się zmieniło, to coś przez wielkie C,
bo jak większość z Was wie, to Wiedźmin 3 mamy w wersji remaster,
czyli w takiej nieco ulepszonej wersji.
Jeżeli chodzi o samego Wiedźmina remaster, to głównie są to rzeczy związane z grafiką.
Natomiast co jeszcze dodatkowo?
No to będzie nowy dodatek do Wiedźmina Trójki.
Kiedy to? To jeszcze nie wiem.
Natomiast mają kuszę zostać wywalone
i generalnie w ogóle cały Wiedźmin Trójka przyszedł…
jakby system progresji jest nieco zmieniony.
Jest co mnie bardzo cieszy
poprawiony system rozwoju postaci.
Całe drzewko umiejętności.
Natomiast w dalszym ciągu ta gra mnie wkurza problemem, który ma,
czyli jeżeli chodzi o zdobywanie EXP-a, czyli tego punktu doświadczenia,
no bo Wiedźmin trójka jest z grą RPG.
I nadal po prostu jest absurdalny system zdobywania punktu doświadczenia,
czyli że za zabijanie mobów, czyli potworów, czyli to z czego Wiedźmin bądź co bądź słynie,
No to za zabijanie zwykłych potworów dostajemy malusieńką experience.
Natomiast dostajemy z tego XP bardzo duże za robienie fabuły.
Więc jeżeli w ogóle chcemy rozwijać naszą postać,
to wbicie czasami jednego poziomu potrafi zająć kilka godzin nawet.
Jeżeli nie robimy fabuły, tylko po prostu eksplorujemy.
Więc na pewno są mody, które to poprawiają, ale jakby to tyle, jeżeli chodzi o wersję Remaster Wiedźmina jako takiego.
Natomiast wyszedł mod. No i ten mod to jest coś przez wielkie C, bo po pierwsze, co nam dodaje, to dodaje nam audiodeskrypcję.
I to audiodeskrypcję we wszystkich wspieranych językach.
Jest to audiodeskrypcja, która może być mówiona naszą syntezą mowy naszym czytnikiem ekranu,
ale też może być mówiona jakimiś tam nagranymi samplami.
Ja nie mam pojęcia, czy to są sample syntetyczne, czy nie,
ponieważ ja tej audiodeskrypcji… mi nie zadziała, ale może pewnie dlatego,
że ją trzeba włączyć jakoś sobie w opcjach moda.
Natomiast tak, audiodeskrypcja jest we wszystkich językach do różnych scenek,
do różnych filmików, przerywników filmowych, przez co ten mod troszeczkę miejsca zajmuje.
Kolejna rzecz, która została zrobiona, to zostało dodane wsparcie dla łódek,
co sprawiało, że nie mogliśmy progresować gry dalej do końca,
ponieważ tam dalsza część fabuły wymagała tego, że musimy przepłynąć sobie statkiem.
Tak teraz już mod te łodzie nam wspiera.
No i wersja moda wyszła wczoraj.
I tu jest szczegół, o którym zaraz powiem, bardzo istotny.
Bo po pierwsze ta wersja moda jest, jak już wiecie albo nie, ciągle na Patreonie.
Czyli jest za tak zwanym embargiem płatnym.
Czyli jeżeli wesprzemy autora, który się Pyrhamy nazywa i jeżeli ukażemy mu jakieś wsparcie, to będziemy mogli tego pobrać.
Natomiast autor do 16 października na Patreonie i to jest też na forum Audio Games Net w wątku playtesting, jest też wątek.
Jest możliwość 30% zniżki.
Te osoby, które nie mogły płacić autorowi, bo nie miały takiej możliwości,
mogą sobie do 15 października tego moda spłynąć praktycznie za nic.
Ja nie miałem okazji sprawdzić, czy to faktycznie działa i jak to działa,
ponieważ ja już autora wspieram od jakiegoś czasu.
Natomiast można sobie wejść w to, kliknąć i wpisać kod,
który jest podany na wątku audiogames.net
właśnie na forum, gdzie jest ten mod z Wiedźmina 3.
Pan Pyrhame podaje ten kod i tam jak go wprowadzimy,
to w tym momencie możemy uzyskać dostęp do tego moda,
zanim ten mod ukaże się za darmo w serwisie Nexus.
No i co ten mod jeszcze nam dodaje?
Ponieważ jakiś czas temu mod bazował na autowalku,
czyli w zasadzie wszystko działo się automatycznie.
Jak my wybieraliśmy cel zadania, to nasza postać poruszała się automatycznie.
Co z tym idzie, też automatycznie się wspinała po drabinach,
gdzieś tam przeskakiwała.
Teraz nawigacja została zrobiona w taki sposób, jaki mamy w The Last of Us,
Jeżeli wciśniemy klawisz F na klawiaturze albo drążek na padzie,
to jak mieliśmy The Last of Us, kamera nam się odwróci w miejsce, gdzie jest nasz cel,
co też zostanie odegrany dźwięk, taki bum, taki, że tam kamera się nam obróciła
i jak idziemy, to odgrywa się nam znowu kolejny dźwięk mówiący,
że musimy znowu ten przycisk wcisnąć, żeby obrócić kamerę.
I to się tyczy wszystkich, nie tylko naszych zadań, znaczników.
Tylko jak sobie na mapie też coś wybierzemy i wybierzemy jako znacznik, to też to działa.
I autor jeszcze sobie mówi, że nie ma do końca pewności,
czy to będzie działać jak koniem, jak się Płotką poruszamy.
Więc tutaj musimy użyć autonawigacji, jeżeli chodzi o konia.
No i też pod wodą mówi, że mogą być z tym problemy.
Natomiast autor mówi, że trzeba to przetestować,
bo zanim on wywali całkowicie autonawigację,
no to chcę, żeby po prostu wszyscy to przetestowali.
No i też dlatego właśnie umieścił tą 30-procentową zniżkę,
że do 16 października kto chce może takiego moda przetestować.
Dlatego właśnie musiałem zadzwonić i o tym powiedzieć.
No bo najprawdopodobniej jak już się przyszły TyfloPrzegląd zacznie, to już ta promocja nie będzie obowiązywać.
No oczywiście mod też jest w języku polskim i tu trzeba też podziękować za to Tomkowi Tworkowi, który pracuje nad tym modem.
Ale to jeszcze nie jest koniec, jeżeli chodzi o mody,
ponieważ pojawił się kolejny mod do mojego ukochanego gatunku gier RPG,
jakim jest hack and slash, czyli do gry Last Epoch.
Nazywa się LeAccess.
Jest to mod zrobiony przez użytkownika Alisson.
To jest tutajże użytkownik z Brazylii, z którymi ja też mam ostatnią okazję
współpracować, ponieważ pracujemy nad modem do Diablo 2 Resurrected,
który już też wspomniany na forum AudioGames.net,
a który niedługo też ujrzy światło dzienne,
więc on też zresztą zrobił moda do Diablo 4.
No to tak, mamy już modę do Last Epoch,
w którym jest to gra, która jest powiedzmy…
wyszła już parę lat temu.
Miała być to troszeczkę taką odpowiedzią,
taką troszeczkę pstryczkiem w stronę Blizzarda i Diablo 4.
No niestety Last Epoch został ostatnio sprzedany przez firmę inną,
która zapowiedziała, że będzie grę monetyzować.
Co za tym idzie, mogą być płatne postacie w postaci płatnych DLC.
Ale na razie to jeszcze nie ma tego,
więc grę można sobie kupić na Steamie i z modem będzie działać.
Jeszcze jej nie kupiłem i jej nie przetestowałem.
Natomiast jest to bardzo porządny hack and slash.
Bardzo zaawansowany, na pewno bardziej zaawansowany niż Diablo 4.
To wiadomo.
Jak ktoś w Diablo 2 grał albo słyszał o Diablo 2,
to Last Epoch bardzo mocno tutaj bazuje w to.
O fabule też za bardzo nie wiem, ale ciężko się mówi o fabule w grze.
A czym jest hack’n’slash?
No to zachęcam do podcastu o moim modzie do Diablo.
Gdzieś w Diablo Act jest tam bardziej… mówię co to jest hack’n’slash.
Kolejny mod, a propos Discordów, no to kolejny mod, który Tomek Tworek tworzy
i który jest na razie dla wspierających, no to powstaje mod do gry Absolum.
Czyli takiego beat’em up roguelike’a, który jest po prostu tym,
Znamy z Hadesa chociażby, no tyle, że tu po prostu chodzimy, poruszamy się w 2D i po prostu tak jak w Hadesie zabijamy potwory i ulepszamy małe metaprogresje, no to Tomasz Tworek wypuścił dla wspierających tego moda, który ukaże się niedługo.
Jakąś godzinę temu też umieścił moda do jakiejś gry rytmicznej, która zdaje się wczoraj ukazała jakiś…
Animal Rhythm…
Ojejku, nie pamiętam dokładnie teraz nazwy.
Jest na jego Discordzie i nie wiem, czy na forum AudioGames też się nie pojawiła.
Także tam Tomek Tworek też tworzy, też działa.
Jeżeli właśnie chodzi o swoje mody.
Także się dzieje właśnie, jeżeli chodzi o tą tematykę.
Także to ode mnie byłoby tyle, jeśli chodzi o ogólnie to, co miałem na ten moment.
Dzięki, dzięki, bo sporo jeszcze tu informacji użytecznych dostarczyłeś.
Jeżeli by na przykład była taka możliwość jeszcze, Piotrze, jakbyś mógł ten wątek gdzieś odgrzebać.
I taka właśnie też nasunęła mi się myśl, jeżeli chodzi o TyfloCentrum.
No właśnie na przykład jak jest teraz sytuacja, kiedy ja mówię o właśnie tym Wiedźminie,
że przypuśćmy teraz do 15 października jest możliwość właśnie z tego Patreona sobie za darmo.
I może na przykład ktoś z słuchaczy byłby zainteresowany.
No to w tym momencie, gdyby ta aplikacja faktycznie miała taką możliwość,
można by było przez ten TyfloCentrum wrzucić taki link, żeby po prostu teraz słuchaczy…
No jest to coś Patryku, o czym właśnie już myślimy.
I to jest kwestia tylko zrobienia powiadomień tak naprawdę, ewentualnie może jakoś, jeżeli nawet nie powiadomienia,
to jakby w trakcie audycji możliwość wypuszczania takich linków dla słuchaczy.
Tak po prostu, że jeżeli kogoś coś interesuje, to że może sobie intencjonalnie gdzieś tam wejść w jakieś takie pole.
I to podejrzewam, że to dałoby się zrobić nawet szybciej i prościej.
Ok, pomyślę, jak to zrobić w miarę możliwości szybko.
Bo naprawdę uważam, że to jest coś, co bardziej mówię, Wiedźmin, no to to jest nasza polska duma, tak?
I to, że mamy moda do tego, to naprawdę jest… a jeszcze mówię, nie każdy może sobie na tego Patreona pozwolić.
Bo to jednak wymaga zapłacenia, a tutaj mamy taką zniżkę, no to trudno nie powiedzieć i nie skorzystać z niej.
No pewnie, jasne. Natomiast tak jak mówię, to muszę po prostu przemyśleć strategię, jak to zrobić i to się na pewno da. Tylko kwestia tego jak.
Jeszcze w ogóle chciałem powiedzieć taką ciekawostkę, bo mi się teraz przypomniała.
Przepraszam jeszcze. A propos Claude’a, którego ostatnio używam.
I czy mam powiedzieć, czy Codex też tak ma?
Ponieważ ja sobie coś tam robiłem na tym kodzie i ostatnio miałem moment,
który tam Claude mi mówi, no dobrze, dobrze, ja mu coś tam mówię,
a on mówi, dobrze, to słuchaj, ja tutaj widzę, że tu ci się kończy za chwilę sesja.
Zostało ci 18% do końca sesji.
W związku z tym ja nie będę robić tego i tego,
tylko zrobię dokumentację dla ciebie lokalnie.
A żeby tej sesji nie przekroczyć…
Co się dzieje z Codexem?
Jak coś robimy i ta sesja się nam skończy,
to w tym momencie Codex przerwie czynność.
Claude zachował się w taki ludzki sposób,
że mnie nawet zapytał, no tutaj widzę, że ci się kończy sesja, powiedz mi, czy mam zrobić tą dokumentację,
czy może mam sobie tutaj zapisać sesję i my sobie wrócimy do tego. Ja korzystam z Visual Studio akurat, Visual Studio Code.
No i on mnie się zapytał i on faktycznie to zrobił. I co ciekawe, jak na przykład wróciłem w następny dzień do tej sesji
I w ogóle zacząłem mu coś tam pisać, to on mówi tak, tak, pamiętam już od razu tutaj, żeśmy skończyli, jak się nam sesja skończyła.
I że ja mu nawet nie musiałem nic mówić. Czyli po prostu Claude sam zauważył, że mu się kończy sesja.
Ale chodzi o to, że mu się kończy… Co masz na myśli, mówiąc sesja?
Czy chodzi o twój limit zużycia, czy sesja w rozumieniu? Właśnie sesja i okno kontekstu.
Chodzi o limit zużycia. Przepraszam, źle się wyraziłem. Chodzi o limit zużycia.
składa w tym takim rozumieniu bardzo często, czy to programistycznym, czy to takim użytkowym, składa się z dwóch elementów.
Jest model, czyli to, do czego my wysyłamy informacje i co tam sobie je przetwarza, czyli to można powiedzieć mózg tej całej operacji,
ale jest też coś, co się nazywa harnessem, czyli z jednej strony to się można tłumaczyć jako jakaś tam uprząż, coś w tym stylu,
To jest po prostu to wszystko, to co się wykonuje wokół tego modelu i dzięki czemu on pracuje.
I to są wszystkie te właśnie tak zwane skille, czyli umiejętności, to są odpowiednie prompty, zarówno nasze, jak i prompty systemowe.
I dzięki temu właśnie, tak naprawdę na tym samym modelu, z którego korzystamy, z dwóch różnych właśnie tych harnessów agentowych,
Możemy mieć zupełnie inne efekty i zupełnie inaczej to może działać.
Więc nawet podejrzewam, że gdybyś korzystał z Claude’a na przykład w OpenAI,
to też by się to mogło zdarzyć, jeżeli dałoby się podpiąć ten model.
Bo tam ktoś po prostu intencjonalnie zakodował to,
że w jakichś tam sytuacjach ma on to sprawdzać.
Także to chciałem zaznaczyć, ale też Claude jest fajny pod tym względem, że np. ja to mogę powiedzieć jak pracuję nad tym modem do Diablo 2 Resurrected właśnie, który jest od kogoś i np. ja mu czasem piszę weź mi sklonuj nową wersję tego moda i wgraj do gry.
On to robi i pisze mi w podsumowaniu, że tutaj zostało to poprawione
i okazuje się, że autor poprawił coś, nad czym pracowaliśmy,
co wcześniej było jakimś problemem.
Mimo że ja z nim prowadziłem konwersacje na ten temat wcześniej
i on się do tego odwołuje, pamiętając ten kontekst.
No dobrze, także to tyle ode mnie już na pewno. Także do usłyszenia wszystkim.
Dzięki Patryku za telefon. Pozdrawiamy. Dobrej nocy.
Tak jest. Jeżeli chodzi o wiadomości, mamy jeszcze wiadomości.
Tutaj na naszym panelu kontaktowym napisał Bartek i napisał tak.
Wolę do Was napisać, ponieważ nie mam pewności, czy werbalnie udałoby mi się Wam to wytłumaczyć, o czym chcę powiedzieć.
Piszę ponownie w temacie Polsat Box Go na iOS.
Wiem, że w poprzednim TyfloPrzeglądzie problem odtwarzania telewizji był poruszony, ale mogę powiedzieć, że znalazłem obejście.
Mianowicie, po uruchomieniu programu, na przykład Polsatu, stukam jednym palcem dwukrotnie i wywołuję okno odtwarzania.
Tam szybko gestem w prawo, szukam przycisku na żywo i klikam.
Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy chcę zamknąć odtwarzany aktualnie program.
Wtedy wyłączam VoiceOver i dotykam ekranu jednym palcem.
Następnie za pomocą skrótu dostępności włączam ponownie VoiceOver
i powinno pojawić się okno odtwarzania.
Wtedy szukam przycisku zamknij odtwarzacz.
Z góry podkreślam, nie daję gwarancji, że zadziała to w każdym przypadku.
Tak, ją mamy wiadomość. No to w takim razie przechodzimy do technikaliów.
I tutaj w zasadzie, no tutaj głos będzie miał w zasadzie Piotr. Zacznijmy sobie od czego?
Od Apple’a, który zaprezentował nowy sprzęt do inteligentnego domu.
No słuchajcie, nie dają mi spokoju z tymi konferencjami.
Coś ostatnio.
No tym razem konferencji nie było.
Myślałem, że będzie jakiś taki event wideo.
Dzisiaj trochę później ściągnąłem do domu.
Myślałem, że przegapię.
A okazało się, że to po prostu był taki event
bardziej dla dziennikarzy.
Więc tutaj takiej typowej konferencji nie było.
Natomiast prezentacje sprzętu jak najbardziej były.
Ale podobnie jak to zrobił pan,
który to podsumował dla portalu iMagazine,
to też będzie to was podlinkowane w swoim wideo.
Mały spoiler, żaden z tych produktów nie pojawi się w Polsce na ten moment,
więc jak chcecie, to w dobrym momencie,
żeby ewentualnie sobie coś jeszcze ciepłego zrobić
albo po prostu ściszyć sobie, jak je tutaj przysypiacie,
to do nas, nie wiem, to…
no to tutaj niestety i przynajmniej na ten moment
jeszcze na te produkty poczekamy.
A co tutaj nam Apple przygotowało?
No generalnie są to rzeczy,
które gdzieś były trochę przepowiadane w przeciekach, na przykład.
No i są to dość ciekawe rzeczy.
Natomiast faktycznie z różnych powodów
nie wiadomo, jak one by się w naszych realiach odnalazły.
I taką największą nowością jest inteligentny ekran,
który Apple zaprezentowało,
który ma być takim centrem dowodzenia zarządzania naszym smart domem.
Oczywiście byłoby najlepiej, żeby był oparty o technologię Apple’a,
kompatybilność z nowymi protokołami takimi jak Matter.
Ale głównie tutaj chodzi to oczywiście o HomeKit’a.
Urządzenie nazywa się HomeView
i generalnie jest dostępne w dwóch wariantach.
Wersji stojącej i wersji wiszącej.
W obu mamy do czynienia z 7-calowym ekranem Retina.
O dużej rozdzielczości generalnie ten ekran będzie po prostu bardzo wyraźny.
On co ciekawe też może mieć bardzo minimalną jasność
0,6 nita do 1000 to jest o tyle istotne, że na przykład nas
nie będzie denerwował w nocy na przykład jakbyśmy sobie taki
ekran postawili na tutaj na półce tak obok nas na przykład
na półce nocnej przed łóżkiem No to nie powinien nas w nocy
denerwować jest to też taki naprawdę rozbudowany głośnik
i tutaj co ciekawe jest różnica między wersją stojącą a
wiszącą bo w wariancie bo ogólnie tak mamy generalnie w
Dwa takie rozbudowane głośniki do wysokich i średnich częstotliwości,
które oczywiście też podobnie jak na przykład w HomePodach,
też słuchają otoczenia, tam oczywiście mamy kilka mikrofonów
i dostosowują się do środowiska.
Natomiast oprócz tego, w tej wersji stojącej,
w bazie tego urządzenia oczywiście jest wszystko zrobione z aluminium,
o tym chyba nie wspomniałem.
Mamy też kolejny głośnik odpowiedzialny za głębokie basy.
W wersji wiszącej tego nie ma z przyczyn oczywistych.
Po prostu tam nie ma tej podstawki, więc nie było gdzie tego trzeciego głośnika wcisnąć, po prostu.
Więc no, ta wersja stojąca będzie grała lepiej.
Co jeszcze mamy na tym urządzeniu?
Mamy kamerkę Center Stage 12-megapikselową, a więc urządzenie po prostu widzi.
I między innymi widzi po prostu, kto do niego podchodzi.
Możemy mieć takich sześć profili skonfigurowanych.
I na podstawie tego, kto akurat na to urządzenie patrzy, po prostu będzie wyświetlało spersonalizowane informacje,
Oparte też o nasz personalny kontekst, który jest czerpany z Apple Intelligence, jeśli mamy wspierany sprzęt.
Także tutaj też wracamy do tych funkcji AI, których po prostu…
na których po pierwsze musimy mieć język angielski, po drugie musimy mieć wspierany sprzęt
i po trzecie być poza Unią Europejską, tak?
No bo na ten moment cały czas tego jakby w Unii nie mamy.
Co ten 7-calowy ekran może robić?
Jest to ekran dotykowy, może nam wyświetlać obrazy z kamery.
Mamy kilka kamer skonfigurowanych, maksymalnie dziewięć takiej kamery może być wyświetlanych.
Może być wyświetlany nasz kalendarz, pogoda.
Generalnie w ogóle ten interfejs wygląda tak, że podobnie jak na Apple Watchu,
mamy do dyspozycji różne tarcze.
I zależnie od tego, jaką tarczę sobie wybierzemy,
to po prostu różne informacje będą na nim wyświetlane.
Więc po prostu możemy spersonalizować, co tam jest wyświetlane.
Tutaj te treści mogą być spersonalizowane.
Oczywiście mamy Siri. To jest konkretnie tylko i wyłącznie Siri AI.
I to Siri AI oczywiście może być użyte do odtwarzania multimediów na HomeView,
odpowiadania na pytania z wiedzy ogólnej, rozmowy o przepisach,
o właśnie tutaj zastosowanie w kuchni. I tutaj taka ciekawostka.
Możemy na przykład sobie skonwertować przepisy, które gdzieś są na przykład
na jakiejś stronie internetowej z poziomu iPhone’a wyświetlanej.
I one są konwertowane na taki bardzo czytelny, widoczny sposób na tym urządzeniu.
No i mamy też wsparcie na ten kontekst osobisty,
więc możemy na przykład pytać o nasze wiadomości, które mamy, jeśli mamy w pobliżu.
Rozmowy przez Siri AI są zsynchronizowane po iCloud z aplikacją Siri na innych urządzeniach.
No to o tej aplikacji opowiadałem przy okazji omawiania nowości w systemach 27,
przynajmniej jak to na Macu wygląda.
Możemy oczywiście te głosy zastosowywać, to też się synchronizuje.
HomeView posiada różne tarcze, tak właśnie w stylu watchOS,
które mogą wyświetlać różne informacje.
Zdjęcia użytkowników, też czy interaktywną jakąś sztukę,
czyli też mamy na przykład jakieś wygaszacze.
Co ciekawe, też urządzenie, przez to, że ma tą rozbudowaną kamerkę do FaceTime,
Widzi, jak blisko podchodzi użytkownik od tego urządzenia
i w ten sposób jest w stanie wyświetlać więcej albo mniej informacji.
Także np. jesteśmy od niego daleko, no to np. może być pokazywana
tylko taka ogólna pogoda, taka, jeśli będziemy się zbliżać,
no to ci z tych informacji po prostu może być inteligentnie wyświetlane więcej.
Wsparty z subskrypcją iCloud+, która nam daje dodatkowe funkcje,
Jeśli chodzi o kamery, no to kamery mogą rozpoznawać ludzi, zwierzęta, przesyłki, pojazdy i może opisywać nagrane filmy używając AI.
Mamy też rozpoznawanie dźwięku, to też może być przydatne, jeśli np. urządzenie wykryje, że np. włączył się gdzieś czujka dymu, zadzwonił dzwonek, zaczął szczekać pies,
może nam się na urządzeniu wyświetlić powiadomienia.
Zresztą powiadomienia wtedy mogą być wysłane do aplikacji Dom.
Na naszym telefonie, gdybyśmy byli poza domem,
możemy się połączyć z urządzeniem i porozmawiać z domownikami.
Na tym urządzeniu możemy sobie wykonywać połączenia po FaceTime.
Urządzenie jest oparte o chip A18.
To jest chip, który na przykład pojawił się w iPhone’ach z serii 16.
On nam oczywiście te wszystkie dane synchronizuje i szyfruje na urządzeniu, że wszystko tak zostaje prywatnie.
Wersja montowana na ścianie może być profesjonalnie zainstalowana.
No to jeśli kupimy te urządzenia oficjalnie w sklepie Apple,
no to tutaj po prostu możemy poprosić, żeby nam ktoś z Apple’a to urządzenie
Zainstalował, jest stworzone w 2% z recyklowanego aluminium i co ciekawe, mamy też kilka kolorów do wyboru.
Ceny zaczynają się od 300$ i co ciekawe, obie te wersje, czyli ta zarówno stojąca i wisząca tyle kosztują.
Natomiast wersja wisząca, jak to przystało na Apple? Jak ktoś pamięta jak się kupuje AirTag i one też domyślnie nie mają żadnego mocowania.
No to tutaj ta wersja ścienna, która mocowanie potrzebuje i jakieś rozwiązanie, żeby je podłączyć do prądu, nie przychodzi z tym.
I musimy jeszcze sobie dokupić uchwyt. Oficjalny uchwyt. Mam kilka opcji właściwie, jeśli chodzi o mocowania.
Najtańsza, tworzona przez firmę Schneider, kosztuje 70 dolarów, więc ta wersja wisząca tak naprawdę wychodzi w sumie trochę drożej.
Niektóre aplikacje też z tym będą w jakimś stopniu kompatybilne.
Tutaj też się zastanawialiśmy, jaki tam jest system, tego do końca nie wiemy.
Też, co ciekawe, Apple jeszcze nie opublikowało nigdzie,
a przynajmniej nie dotarłem do tego, a trochę szukałem informacji o dostępności.
Czy tam np. będzie VoiceOver? Przypuszczam, że tak.
Bo jeśli np. nawet na HomePodzie,
którego takiego stricte wyświetlacza nie ma, tylko ma LED-y,
które tam różne kontrolki sygnalizują, są dotykowe,
i tam był VoiceOver, to miałbym nadzieję, że tutaj VoiceOver też się pojawi.
Natomiast to nie będą jakieś takie pełne aplikacje.
Mówi, że wszystkie aplikacje kompatybilne z CarPlayem się będą wyświetlały.
Czy to są takie aplikacje zoptymalizowane pod ekrany w samochodach,
czyli wszelkie jakieś serwisy streamingowe.
Jeśli mamy iPhona kompatybilnego w pobliżu,
to jakieś Netflixy, tego typu rzeczy jak najbardziej.
Właśnie tutaj Spotify, Apple News, jak wiadomości, to jak najbardziej.
Natomiast czy taki pełen App Store dla tego urządzenia będzie?
No to raczej nie.
I to urządzenie w Polsce sprzedawane, czy w ogóle całej Unii Europejskiej, nie będzie,
bo po prostu tak bardzo polega na Siri AI, a Siri AI po prostu nie ma.
Natomiast Apple zapewnia nas, że konstruktywnie pracuje z Unią Europejską,
żeby w końcu to Siri AI do tej Unii trafiło.
Miejmy nadzieję, że w końcu to się stanie.
No pytanie, ile jeszcze poczekamy na Siri AI po polsku, ale to jakby osobna kwestia.
Coś, co mogłoby bardziej się w naszych realiach sprawdzić,
to jest nowy Apple TV, Apple TV 4K, który został zaprezentowany.
To jest odświeżenie, na które dużo osób czekało,
bo ostatni Apple TV pojawił się 4 lata temu, w roku 2022,
więc trochę czasu już minęło.
Dużo osób czekało na to, że w końcu to urządzenie zostanie odświeżone
i to się właśnie stało.
I co tutaj się zmieniło, jeśli chodzi o tego Apple TV 4K?
Nowy Apple TV 4K daje nam o 50% szybszą wydajność i dwa razy szybszą wydajność graficzną,
dwa razy szybsze GPU.
Chip A19 to jest chip na przykład używany w iPhone’ie 17.
Mamy też wbudowany sprzętowy dekoder AV1, dzięki czemu po prostu streamingowanie
będzie bardziej wydajne. To jest taki bardzo popularny kodek video
używany w wielu miejscach.
Oczywiście tutaj też mamy wsparcie Siri AI, aczkolwiek to, co ciekawe, też trafi do poprzedniego modelu Apple TV 4K.
Natomiast pewnie tam będzie działało trochę wolniej.
I tutaj też mamy te wszystkie funkcje osobistego kontekstu i tak dalej, i tak dalej.
Co ciekawe, ten Apple TV sam w sobie ma na sobie trzy mikrofony.
I nawet jeśli nie mamy pilota w pobliżu, to możemy mu wydawać jakieś polecenia
i po prostu ta sama skrzyneczka, która stoi pod telewizorem,
będzie w stanie nas usłyszeć i na nasze polecenia zareagować.
Właśnie tutaj o tych mikrofonach wspomnieliśmy.
Co ciekawe, też z tym urządzeniem przechodzi nowy pilot,
który wspiera usługę Find My,
więc mamy to precyzyjne lokalizowanie, jeśli mamy wspieranego iPhone’a,
tak jak np. w AirTagach czy nowych AirPodsach.
Więc mamy to precyzyjne wyszukiwanie.
Co ważne, ten pilot też ma głośniczek i może wydać z siebie dźwięk, żebyśmy byli lepiej w stanie go zlokalizować.
I co ciekawe, jeśli to się komuś podoba, a nie chcecie koniecznie kupować nowego Apple TV, to ten pilot będzie sprzedawany osobno za 60 dolarów.
Oczywiście dane są szyfrowane z recyklowanych materiałów tak standardowo, jak to było do tej pory.
Co może zaboleć?
To jest cena, bo nowy Apple TV 4K teraz kosztuje 300 dolarów.
A więc tak naprawdę, no tutaj już przekroczyliśmy.
On kosztuje praktycznie dwa razy tyle, co Apple TV 4K tej poprzedniej generacji.
Ja bym doczekał się też podwyżki ceny.
No ale tutaj jeszcze dodatkowo to urządzenie trochę podrożało.
I to wszyscy, nawet najbardziej zagorzali fani Apple’a zwracają na to uwagę,
Jest to urządzenie dość drogie.
No i co ciekawe, właśnie jeszcze w Polsce niedostępne.
Pytanie, kiedy to się zmieni, nie wiem.
Informacji o tym nie mamy.
Natomiast, no pewnie tutaj takich ograniczeń, jak w przypadku tego z tej Siri, nie mam.
Więc tutaj przypuszczam, że prędzej czy później to urządzenie powinno się pojawić.
Został też ujawniony, a propos Smart Home’u, nowy głośnik HomePod mini.
A więc jest mniejszy głośnik z rodziny HomePoda.
On swoją drogą też trochę podrożał, ale nie tak bardzo jak Apple TV.
No tutaj też mamy dość duży skok w procesorze, bo używa chipu S10.
W poprzednim HomePodzie mini to było S5, więc tutaj też to jest chip
Apple Watch Series 10 na przykład też używany.
Używa zaawansowane audio komputacyjne.
Dzięki temu cztery HomePody mini lub dwa takie większe HomePody
I dwa HomePody mini mogą być połączone ze sobą, żeby stworzyć zestaw kina domowego z nowym Apple TV 4K.
Więc do tego też właśnie jest po prostu ten nowy Apple TV wymagany.
Siri AI też się pojawi na tego HomePoda, aczkolwiek co ciekawe, nie od razu.
To też będzie troszeczkę opóźnione.
Więc o Siri i tak mówiło się, że ten nowy HomePod od razu będzie miał tą nową, inteligentną Siri.
No nie, okazuje się, że nie od razu.
I nie mamy informacji, kiedy to się stanie.
Ale mamy ten osobisty kontekst dla sześciu osób w rodzinie, więc o czym mówiliśmy wcześniej.
Jest funkcja Sound Glow, czyli ten panel górny może mrugać do muzyki czy do różnych animacji, jak mamy to włączone.
Jak ktoś lubi takie rzeczy, to można sobie te animacje dostosowywać.
No i też jest stworzony z różnych odnowionych materiałów.
Dostępny w kolorze różowym, zielonym, niebieskim, białym i nocnym za 150 dolarów.
On chyba wcześniej zaczął się o 99. Tam też później jakieś były podwyżki, ale no to też jeszcze tutaj u nas jest niedostępny.
No i oprócz tego Apple zaczęło wypuszczać nowe akcesoria, to się nazywa Apple Home Connection,
to znaczy one już nie są produkowane przez Apple bezpośrednio, ale w ścisłej współpracy z Apple.
Głównie współpracują z dwoma firmami jest to LG i jest to
Schneider i z tymi dwoma firmami po prostu wypuścili No
tutaj już może nie będę wchodził w takie duże
szczegóły ale pojawiło się kilka kamerek kamerki z
rozdzielczością 2k to są zarówno kamery z reflektorami i i
bez takiej która też mogą obracać się w górę lub
dół zależnie do tego czy jesteśmy w domu czy nie mają
też wbudowaną pamięć to nawet jak tam się gdzieś padnie
Przez jakiś czas nagrywać, a my później będziemy mogli te nagrania sobie odczytać.
Jeszcze został wprowadzony od LG zamek inteligentny, który też ma chip ultrawideband,
więc wystarczy, że podejdziemy z iPhone’em, przełożymy go i nam się drzwi otworzą.
Nowy termostat, tutaj właśnie od firmy Schneider, który potrafi połączyć się z naszym
istniejącym systemem grzewczym, no i sterować tym. Czujniki temperatury,
Temperatury też wewnętrzne i zewnętrzne, które z tym się też integrują, właśnie Apple też wypuściło, LG też wypuściło inteligentny dzwonek z kamerką,
który też możemy sobie zamontować, kilka takich akcesoriów. Zostały wypuszczone ceny, tutaj też nie są małe, no te czujniki to tylko 40$,
natomiast te kamery i dzwonki, no to już tam po 200$ podchodzimy. No one generalnie też niestety jeszcze u nas dostępne nie są.
Także, czy to brzmi ciekawie? Nie wiem, na pewno tutaj ceny poszły do góry.
Ten HomeView może byłoby produktem gdzieś ciekawym,
jeśli faktycznie na tym jakiś VoiceOver jest,
ale jaką to nam daje wartość jako osoby niewidome?
Nie wiem, tutaj może trochę gdzieś ten dźwięk na pytanie,
jak to gra w porównaniu np. do takiego HomePoda.
Trudno mi powiedzieć, natomiast też po prostu z tym nowym sprzętem
musimy się obejść smakiem.
Najbardziej mnie zdziwił Apple TV, szczerze mówiąc,
bo spodziewałbym się, że to jednak u nas będzie dostępne
A jednak przynajmniej na ten moment nie.
Czy to się zmieni?
Będziemy musieli poczekać i zobaczyć.
To prawda. Mamy jeszcze wiadomość
od użytkownika Mojsior,
czyli Patryk. I pisze tak.
Gra, o której wspomniałem,
a której nazwy nie pamiętałem
w kontekście Mondalina,
to Rhythm Animal Café.
Przechodzimy w takim razie dalej
do krótkich nowości.
Ej, ej.
I tutaj kilka takich naprawdę króciutkich informacji,
bo też nie chcę tutaj się wczytywać jakiejś szczegółowej statystyki.
Natomiast kontynuując wątek, że nie dają mi spokoju z konferencjami,
to tutaj akurat konferencja nie była, natomiast Meta jeszcze nie skończyła
ogłaszać nowości związanych z AI, bo wypuścili nowe takie modele
przodujące, tzw. frontier model, co się ładnie po angielsku mówi,
Mianowicie Muse Wonder i Muse Wonder Full.
Tu coś mówię na serio.
Kto te nazwy wymyślił, powinien podwyżkę dostać z marketingu.
Są to modele, które są dostępne w aplikacji Muse Code,
używane przez ich agentów m.in.
Są to modele, które potrafią programować.
Głównym zastosowaniem jest rozumienie informacji dla użytkowników.
One są też w stanie rozumieć umowy prawnicze,
kwestie, z którymi zwykły użytkownik może mieć do czynienia,
może o takie rzeczy zapytać.
To jest dobry pomysł, żeby na takich rzeczach takie modele trenować.
W tę stronę poszedł meta.
Takie modele, które też mają być konkurencyjne,
z innymi firmami wypuścił.
A propos modeli konkurencyjnych z innymi firmami,
mówiliśmy ostatnio dużo o OpenAI, o Anthropicu.
Ale też ostatnio ucichła Google, które to miało wypuścić Gemini 3.5 Pro.
Nie wypuściło. W międzyczasie wyszły Flash wersji 3.6, 3.7.
Jeszcze trochę tego powychodziło. Natomiast już w końcu postanowili coś nowego wypuścić.
Mianowicie Gemini 4 Argon w końcu został udostępniony użytkownikom.
Jest już na tyle bezpieczny, że sam siebie nic nie schapuje. Przynajmniej tak nas zapewnia Google.
Ale już tak na serio, no oczywiście jest to model, który jest dużo lepszy w porównaniu do poprzednich modeli od firmy Google.
Ale też co ciekawe, on ma być w różnych testach, przynajmniej właśnie też według Google, porównywalny czy to z Astrą z GPT-6 Astra, czy to z Opusem 5.5 Claude.
Więc faktycznie Google deklaruje, że ich modele nie były tak dobre w programowaniu niż konkurencyjne, to się ma zmienić.
Każdy, kto korzysta z planu AI Pro, czyli plan za 100 zł, ale będzie lepiej, gdybyśmy korzystali z planów wyższych,
bo Google też ma swoje 5-godzinne limity, może już ten model testować.
I co ciekawe, oni są tego tak pewni, że aplikacja Gemini na Maca
doczekała się przycisku, który nas automatycznie przełączy
do aplikacji Antigravity, czyli Antigravity to jest
google’owski odpowiednik Codexa, na przykład Claude Code,
czyli takie środowisko lokalnie działające do programowania
po prostu używając ich modeli. Czy jest faktycznie lepiej?
No, każdy może teraz się przekonać.
Też ten model ma położony nacisk na przykład na pisanie.
Google chwali się tym, że to pisanie ma nie wyglądać jak pisanie AI ma unikać takich tropów, w które często AI wpada.
Czy też tak jest? Nie wiem, ale też się tym chwalą. To też może być coś ciekawego do ewentualnie sprawdzenia.
Także tutaj też w końcu Google postanowiło trochę się obudzić i też coś dla użytkowników wypuścić.
Chwalą się ile rzeczy im się udało u siebie usprawnić używając tego modelu.
No i teraz każdy też to może sobie sprawdzić dla siebie.
Swoją drogą, też muszę do tematu jednego wrócić, że Gemini pojawił się też na Windows jako aplikacja.
Nie wiem, czy ktoś z was jeszcze zdążył to sprawdzić.
Nie, nie sprawdzałem tego.
Taka aplikacja, jak rozumiem, okienkowa.
Okienkowa, tak.
Aha.
Właśnie jestem ciekawy, czy to jest Electron, czy co na Macu, to jest typowo okienkowa, tam jest chyba jakiś Swift użyty.
Więc no muszę sprawdzić, jak to na Windowsie wygląda.
No to ciekawe.
No i on też tam oczywiście ma
konwersację głosową, tak można jej ekran
udostępnić, tak że no też trzeba
będzie to sprawdzić.
I tutaj jeszcze a propos takich
dużych firm była meta, był Google,
no to byłże Microsoft.
Microsoft w ogóle miał też swoją
konferencję, ale tutaj
było dużo takiego korporacyjnego
bełkotu, szczerze mówiąc.
Tutaj głównie mówiło się właśnie
o tym, jak to Windows będzie
po prostu lepszym miejscem
dla uruchamiania agentów AI.
I takim największą nowością
Miejsce, o której warto powiedzieć, też będzie to podlinkowane,
bo ktoś sobie poczyta, co tam było opowiedziane.
To jest tzw. funkcja Hybrid Intelligence,
czyli tacy agenci uruchomioni na Windowsie
będą w stanie w inteligentny sposób przełączać się,
zależnie od zadania i od potrzeb, między modelami lokalnymi,
które możemy uruchomić na naszym sprzęcie,
a modelami działającymi w chmurze.
To może być całkiem fajne, zwłaszcza gdyby było to zrobione całkiem sensownie.
Tutaj też to była jedna wielka promocja dla komputerów, nowych laptopów opartych o architekturę RTX Spark, o tym już mówiliśmy.
To są generalnie czipy od NVIDII z procesorem ARM, który jest porównywany z czipami od Apple, Apple Silicon, ale też to jest, że to jest RTX.
Tam też mamy rdzenie CUDA od NVIDII, czyli ich taki GPU, a jak wiadomo, no to na tym właśnie stoi AI i tam można naprawdę imponujące modele AI uruchomić.
To jest natomiast za imponujące pieniądze, najtańszy Microsoft Surface Laptop Ultra.
Tu jest takim flagowym sprzętem, który ma to uruchomić.
Jego ceny zaczynają się od 2600 dolarów.
Więc tutaj wchodzimy w kilkunastotysiącowe na złotówki ceny.
Także to jest zdecydowanie sprzęt dla użytkowników wymagających.
Tak to można podsumować.
Z takich też istotnych rzeczy, no to Microsoft bawi się tym,
że będzie łatwa instalacja i konfiguracja Hermesa i OpenClaw.
Więc właśnie jak ktoś z takich narzędzi korzysta, to to ma być ułatwione i ma być też coś tutaj dla zwykłych śmiertelników, tak to nazwijmy.
Ulepszona wyszukiwarka w Windowsie, która już znów ma nie korzystać z widoków www, to mają być znów kontrolki natywne, które też mają być szybkie.
Będziemy mogli mu wydawać polecenia, nawet typu zmniejsz głośność mikrofonu.
Na przykład jak tam się będzie wyświetlał suwak, w tych wynikach będzie można sobie wyłączyć, nie przeszkadzać.
Spotlight na Macu, ten współczesny, więc tam po prostu będziemy mogli więcej rzeczy zrobić, wszystko byłoby fajnie, ale ponoć ta nowa wyszukiwarka, która jest na razie testowana, ale ma niedługo trafić dla wszystkich, ma poważne problemy z dostępnością.
Tak Joseph Lee zgłaszał, że tam od lipca walczy z Microsoftem i nic się nie zmieniło w tej sferze, no to trochę niepokojące, że tam jak się zejdzie strzałką w dół, to tam czyta jakieś dziwne rzeczy, a nie to, co faktycznie mamy na tych wynikach.
W ogóle to wyszukiwarka w menu start to jest coś co z
dostępnością tego co potrafiły być problemy już
wcześniej.
I ostatni drobny news AI na koniec to tym razem OpenAI i
tutaj taka nowość która pomału też zaczyna się
pojawiać u użytkowników zwłaszcza tych korzystających
z planu pro, mianowicie inteligentne interfejsy czyli
po prostu jak będziemy o coś trzeba pytać na to niekoniecznie
…na przykład może wygenerować jakąś interaktywną prezentację, jakiś wykres itd.
Pytanie, jak to będzie dla nas dostępne? Nie wiem. Na szczęście przez to, że jest to chat, nawet gdyby coś, co nam wygenerował, było niedostępne, to pewnie możemy go poprosić, żeby po prostu nie używał tego inteligentnych interfejsów albo żeby nie zrobił w jakiś bardziej dostępny sposób.
Ja na przykład bardzo często, nie wiem czy wy też tak robicie,
jak proszę go, żeby na przykład mi coś porównywał,
wyszukiwał jakieś informacje w sieci, żeby nie używał tabele,
tylko mi wszystko pisał w listach.
I bardzo z reguły fajnie to robi.
Więc no, też można go po prostu wtedy o to poprosić.
No i generalnie to są wszystkie takie…
Czemu nie pytasz go o tabele?
Bo on chyba tworzy takie tabele standardowe, chyba dostępne.
Czasem miałem z nim jakiś problem.
Może to jeszcze jakieś wspomnienia z Gemini w sumie.
No jakiś powód miałem.
Jeżeli rzeczywiście tabele, to no zależy, bo czasem zdarzało się kiedyś, i to rzeczywiście było kiedyś, że on te tabele potrafił tak renderować w markdownie, a ta tabela niby powinna być HTML-em, to kiedyś, kiedyś to było.
Nagłówków nie było, to jest taki problem.
Jakieś dziwne były z tym historie, ale to kiedyś, dawno nie testowałem, to też prawda.
A propos w ogóle ChatGPT, to kilka razy, pamiętam jakiś czas temu
poprosiłem go na zasadzie, a co mogę niby stracić?
Mam obok siebie, znaczy w miarę obok siebie, dwa sklepy tej samej marki,
no tylko jeden jest trochę gdzie indziej, drugi jest trochę gdzie indziej
i się zastanawiałem, a może któryś jest większy?
Na zasadzie może jest szansa, że będzie miał jakieś lepsze zaopatrzenie.
No to pytam czata.
Który jest większy, daje linki oczywiście do źródeł.
No i okazuje się, że jest w ogóle fajna strona
Sprawdźadres.pl
I to jest strona, na której wpisujemy adres.
Tam ma jakąś fajną wyszukiwarkę, że nie trzeba tego adresu
tak literka w literkę dodawać.
I on podaje informacje różne, które o tym budynku znajdzie.
Czyli na przykład jego powierzchnia, ilość pięter, ale też z OpenStreetMap, co znajduje się w pobliżu tego budynku, czyli przystanki autobusowe, edukacja, sklepy, usługi itd., itd.
To się przydaje w kilku sytuacjach. Po pierwsze, gdy gdzieś jadę, nie wiem, na wczasy czy coś, no to właśnie mogę się dowiedzieć, jak daleko jest, jaki przystanek od tego budynku, więc co tam jeździ, jakie tam są sklepy.
Oczywiście należy brać pod uwagę, że to jest OpenStreetMap
i czasami te informacje są nie do końca aktualne.
Niemniej, strona jest dosyć ciekawa, a przy okazji,
gdybym nie poprosił czata o podanie źródła,
nie znalazłbym prawdopodobnie tej strony w tym kontekście
i czat ma czasami takie różne, dziwne informacje.
Tak samo, to Michał pewnie wie, że dosłownie parę dni temu
Zdarzyło mi się troszkę zalać ten mój kontroler,
ten sterownik do miksera, który posiadam.
No tak.
No i oczywiście sprawdzam, szukam, pytam.
Między innymi mówię, no spytam czata, bo czemu nie.
Co zrobić?
No oczywiście linki do źródeł.
No oprócz tego, że no odłącz zasilanie, wiadomo,
tam nie susz coś tam, no bo tam może skorodować,
Bo to on coś oczywiście pyta, czy to jest cuk, czy to jest słodki napój,
czy to jest co to jest i tak dalej, i tak dalej, na co to się wylało.
No i w pewnym momencie mówi, no bo jakby coś,
to są w sklepach muzycznych, i faktycznie tak jest,
bo ten kontroler korzysta z tam suwaków Behringer coś tam, coś tam 100,
i te suwaki są faktycznie do kupienia w sklepie.
Ja sprawdziłem, bo tak nie wiem, i faktycznie, w sklepach,
w niejednym sklepie muzycznym, te suwaki są do kupienia w kompletach
po pięć sztuk. Co mnie w ogóle zdziwiło, no bo rzadko kiedy się zdarza,
że producent udostępnia tak po prostu do kupienia pokrętła albo suwaki
do jakichś swoich urządzeń. No a tutaj coś takiego ma miejsce.
Czasami czat faktycznie wpadnie na coś, o czym byśmy mogli nie wiedzieć.
A swoją drogą, Tomku, to taki suplement jeszcze do naszego Punktu Widzenia o mikserach,
że gdyby zdarzyło Ci się zalać mikser analogowy, to miałbyś, nawet przy założeniu,
żeby Ci ten sprzęt padł, to miałbyś większe koszty.
Bo zakładam, że ucierpiał tylko kontroler, a nie sama jednostka.
No to prawda. Na szczęście wychodzi na to, że to działa.
Natomiast przez kilka godzin był np. efekty takie, że ten kontroler
po pierwsze ma te suwaki czułe na dotyk i ta czułość na dotyk
to tak średnio chciała działać i część suwaków tam jest zmotoryzowanych,
czyli one są w stanie same siebie przesuwać. One mają silniczek wbudowany.
I na kilku suwakach te silniczki nie chciały działać.
To jest jedna rzecz. Po drugie, czy po trzecie, czy nie wiem po które,
te suwaki przestały tak precyzyjnie reagować.
Czyli ustawią je w jakimś tam położeniu, a one sobie zmieniają
o cztery, pięć, sześć decybeli sobie zmieniają głośność.
Bo tak. No i mogłem oczywiście w takim przypadku
Ten kontroler odłączyć i sterować mikserem,
no to nie jest oczywiście tak wygodne,
ani tak natychmiastowe,
no ale oprogramowaniem.
No i jakby, no trudno, nie mam kontrolera,
ale mam w razie czego oprogramowanie,
więc no znowu, nawet gdyby to był mikser analogowy
i gdyby nawet ścieżki nie padły sygnałowe,
tylko no faktycznie potencjometry,
Trochę nie mam innej możliwości sterowania takim mikserem niż tym konkretnym suwakiem.
No bo się nie da.
To prawda.
Także to są takie sytuacje, które się zdarzają.
Na szczęście to w zasadzie wstało.
Mam nadzieję, że coś się nic więcej z tym nie stanie.
Zobaczymy.
Także tak.
Dobrze, sprawdzam czy ktoś tu coś napisał.
Coś tu widzę, jakieś wiadomości na WhatsAppie, ale ciekawe jest to, że nie widziałem tych wiadomości jako nowych.
Więc to jest ciekawe. W takim razie zaraz sobie zobaczę, co tutaj na WhatsAppie faktycznie nowego się pojawiło.
Na panelu nie ma nic, to w takim razie ja tu sobie będę powoli przygotowywał te wiadomości, które są na WhatsAppie,
A tymczasem Sony, który ujawnił mikrofon do nagrywania dźwięku przestrzennego na smartfonach.
Tak, dźwięk przestrzenny, czyli to jest…
No, może nie do końca coś w stylu dźwięku ujawnionego, ale jeśli sobie zrobimy nagranie dźwięku przestrzennym,
to potem możemy sobie w takim nagraniu się dosłownie rozglądać.
To jest takie nagranie 360 stopni, możemy faktycznie po prostu się nad nim rozglądać.
To jest bardzo popularne, jak ktoś nagrywa też filmy przestrzenne w rozszerzonej rzeczywistości.
Ale dla nas to też może być fajne, jak ktoś sobie nagrywa jakieś pejzaże dźwiękowe, jakieś koncerty.
No to tutaj coś takiego może być całkiem ciekawe.
No i do tej pory generalnie tego typu urządzenia to były dedykowane rejestratory,
które nie zawsze były dla nas dostępne, z reguły nie były.
Czasem możemy napotkać urządzenia, które są w stanie takie nagrania robić.
W jakimś stopniu, aczkolwiek te nagrania na pewno nie wychodzą tak dobrze, jak na takim profesjonalnym sprzęcie.
A ponadto Apple korzysta z jakiegoś swojego kodeka. Nie wiem, czy w końcu wyszło coś, co by pozwalało na przykład takie nagranie w REAPER-ze otworzyć zachowujące kanały.
Bo jak kiedyś szukałem, to nie było, ale no dawno nie zgłębiałem tematu.
Natomiast tutaj mamy coś, co będzie kompatybilne z otwartymi standardami i na dodatek po prostu będzie pewnie brzmiało po prostu lepiej, przez co jest to dedykowany sprzęt do nagrywania.
O co w tym chodzi?
Tutaj czytam z artykułu Tabletowo.
Co oferuje? I tutaj mamy model tego mikrofonu.
to jest Sony ECM-AX10.
Jakby kogoś ten mikrofon interesował,
no to właśnie jego model to jest ECM-AX10.
Więc…
cel, jaki wyznaczyło Sony mikrofonowi dla smartfonów,
to zapewnienie przestrzennego, naturalnego
i wiernemu rzeczywistości dźwięku w nagrywanych filmach.
Aby to osiągnąć,
Główny moduł wykorzystuje cztery kapsuły mikrofonowe, które w połączeniu z nagrywaniem Ambisonic, czyli to jest właśnie takie nagrywanie przestrzenne, więc tutaj nie mamy tylko lewego i prawego kanału, tylko tutaj mamy kanały odpowiedzialne za szerokość i wysokość, zależy jaki tam jest format użyty w Ambisoniku, ale generalnie to nie jest takie zwykłe stereo po prostu, są w stanie zarejestrować dźwięk dobywający się z każdej strony.
Zaawansowane przetwarzanie dźwięku pozwala akcesoriów zastosować kierunek oraz odległość źródeł dźwięku tak, aby atmosfera nagrania wyniosła imersję na wyższy poziom, nieważne czy chodzi o filmy podróżnicze, wydarzenia sportowe czy relacje z festiwali.
W zależności od typu treści, sposobu ich odtwarzania i docelowej platformy do aplikacji ECM-AX10 umożliwia wybranie trzech trybów nagrywania.
Domyślną aplikacją do obróbki audio i wideo jest w tym przypadku
Spatial Audio Video Tool, czyli to jest po prostu taka aplikacja,
którą sobie musimy pobrać, pozwalająca wydobyć z mikrofonu
jego wyjątkową cechę. Jest nią certyfikat Eclipsa.
Eclipsa Audio oznacza to, że urządzenie oferuje dźwięku przestrzennego
o otwartym kodzie źródłowym, opartej na specyfikacji IAMF.
To jest specyfikacja, nad którą np. Google i chyba jeszcze Netflix pracuje.
Generalnie takim standardem w tym wszystkim jest Dolby i Dolby Atmos.
Też THX chyba ma konkurujący standard,
natomiast to są standardy opłaczone drogimi licencjami.
Tutaj np. m.in. Google i parę innych firm stwierdziło,
że chcieli zrobić tańszą alternatywę i m.in. to jest tutaj wspierane.
Dzięki niej oraz wyżej wspomnianym w rozwiązaniu Ambisonics,
Taki też popularny w obróbce dźwięku standard.
Użytkownicy mogą przygotować wyjątkowe, przestrzenne wrażenia dźwiękowe,
konfigurując całość na wielu kanałów.
W trybie binauralnym oprogramowanie
korzysta z autorskiej technologii przestrzennego Sony,
wykorzystując również materiał 360 Reality Audio.
Dzięki czemu słyszenie trójwymiarowe sceny
Nie ogranicza się wyłącznie do sprzętu obsługujących standard Eclipsa Audio.
Czyli rozumiem, że da się jakoś to wyeksportować też.
Po prostu w takim formacie już mamy ten dźwięk zwirtualizowany, tak to nazwijmy.
W celu zapewnienia jak największej kompatybilności można wykorzystać również tryb stereo.
Mikrofon współpracuje z popularnymi aplikacjami do nagrywania dźwięku i obrazu.
Czyli po prostu mamy też taki tryb kompatybilności i wtedy mikrofon zachowuje się tak normalnie.
Łączność mikrofonów z urządzeniem mobilnym odbywa się za pomocą złącza USB-C.
Pozwoliło to uniknąć skomplikowanej konfiguracji czy konieczność korzystania z oddzielnego rejestratora.
Akcesorium cechuje również kompaktowość oraz niska waga wynosząca zaledwie 24 gramy, więc to nie jest bardzo jakieś duże urządzenie.
Jest jednak smutna wiadomość.
Spatial Audio Video Tool zostało przetestowane takimi urządzeniami.
Jak mówię, to generalnie mamy kilka urządzeń flagowych,
natomiast ten artykuł na Tabletowo też nie wymienia wszystkich urządzeń.
Tutaj mamy wymienioną Xperia 1.6,
Galaxy S25, S26 Ultra,
Google Pixel 10, 10 Pro,
Oppo Find N7,
Xiaomi 15T
oraz 17 Ultra.
Ja się zastanawiałem, czy urządzenie też jest kompatybilne z iPhone’ami,
no bo tutaj jest wspomniana, dedykowana aplikacja.
Jest, bo dokopałem się też do strony oficjalnej produktu,
dla tego produktu na stronie Sony
i aplikacja Spatial Audio Video Tool jest też dostępna w App Store,
a dodatkowo też ten mikrofon był testowany np. na iPhone’ie 15 oraz 15 Pro,
czyli to są też urządzenia wyposażone w port USB-C,
więc tutaj przypuszczam, że niezależnie od tego,
To też nie znaczy, że jeśli podłączymy to urządzenie do jakiegoś telefonu, który nie został przetestowany, to ono nie zadziała.
Tylko po prostu tutaj mamy wymienione, jakie modele działają.
Tutaj właśnie trzeba powiedzieć, że ta współpraca nie jest potwierdzona, a nie, że po prostu nie będzie działać.
Urządzenie jest dostępne w przedsprzedaży, kosztuje 900 zł i wysyłka ma się rozpocząć dzisiaj.
Właściwie, czyli od 13 października.
Ciekawe urządzenie.
Ciekawe, czy faktycznie nagrywa sensownie.
Zobaczymy, być może.
I to wszystko, jeżeli chodzi o wiadomości, które do Was przygotowaliśmy.
Mnie dzisiaj coś WhatsApp chyba nie lubi
i jakoś nie chce mi pokazać tych wiadomości,
które dzisiaj się pojawiły na WhatsAppie.
Mam nadzieję, że uda się w przyszłym tygodniu.
Także dziękujemy Wam za dzisiejszą obecność,
No i przypomnę tylko, że Piotrek Machacz, Paweł Masarczyk i ja, czyli Tomek Bilecki.
Dzisiaj przygotowywaliśmy dla Was nowości. No i do usłyszenia, miejmy nadzieję, za tydzień.
Dobrej nocy.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.