TyfloPrzegląd Odcinek nr 351

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
Tyflo Podcast
W tym tygodniu w Tyflo Przeglądzie
WinZapp w wersji 2.0 oficjalnie dostępny
Koniec produktów Envision
Nowości w grach
Milestone 411, stacjonarny odtwarzacz po raz pierwszy z udźwiękowionym dubem
Paperback 1.0, wydany.
Program do łatwego tworzenia podpisu.
OneFindMe, prosta wyszukiwarka AliExpress, stworzona pod czytniki ekranu.
Airwaves, dostępny program do obsługi RTL-SDR.
PlanCake, prosty program do czytania i edytowania plików Markdown.
vMovie, prosty edytor plików wideo.
Shortcut menu.
Mówiące menu do przełączania ustawień dostępu na Androidzie.
Emulator Androida dostępny z czytnikami pod Windowsem.
Presentable.
Tworzenie dostępnych prezentacji niestety tylko z JAWS-em.
Definitywny koniec asystenta Google.
Najtańszy plan Google AI traci dostęp do Gemini Pro.
Nowy, tani plan Netflixa z reklamami trafi do Polski.
Nie tylko Apple podnosi ceny.
Koniec produkcji tańszych kontrolerów Native Instruments.
Pierwsze Googlebooki, czyli laptopy oparte o Androida, trafiają do sprzedaży.
Nowości ze świata sztucznej inteligencji z konferencji METE i OpenAI.
Wszystko to, a pewnie jeszcze więcej już za chwilę. Zaczynamy!
Tyflo Przegląd jest audycją prowadzoną na żywo, więc serdecznie zachęcamy Państwa do współtworzenia go razem z nami.
Oczekujemy na wiadomości głosowe na Whatsappie oraz połączenia telefoniczne pod numerem 663-883-600, powtarzam 663-883-600.
Oraz zapraszamy Państwa do wyrażenia komentarzy w formie tekstowej poprzez formularz na stronie kontakt.tyflopodcast.net
…lub z poziomu aplikacji TyfloCentrum dostępnej na systemy Windows, Android oraz iOS.
Odczytujemy również Państwa wypowiedzi zamieszczone pod transmisjami na Facebooku i YouTubie.
I oto trzysta pięćdziesiąta pierwsza audycja Tyflo Przeglądu.
Paweł Masarczyk, Piotrek Machacz i ja, czyli Tomek Bilecki, dzisiaj jesteśmy do Waszej dyspozycji.
Za chwilkę już uruchomimy, chyba że Ty, Michale, już to zrobiłeś…
Już zdążyłem.
To w takim razie już możecie do nas pisać.
No tam gdzie zawsze.
No i zaczynamy w takim razie.
Od newsa takiego, który już nam się przewijał przez jakiś czas,
to znaczy program, do którego będzie ten news dotyczył,
czyli WinZapp, bo pojawiła się wersja 2.0.
Tak jest, pojawiła się wersja 2.0 i w zeszłym tygodniu
Gracjan dzwonił do nas i zapowiadał, jakie to nowości w WinZappie się pojawią.
Mówił o tym dość szczegółowo. Ja powiem o tej rzeczy i o tej nowości najistotniejszej myślę, która różni wersję 1X od dwójki.
Mianowicie w wersji 2.0 WinZappa możliwe jest wykonywanie połączeń zarówno audio jak i wideo.
No zweryfikowałem tylko audio, wideo zweryfikować mi się nie udało.
Nawet nie mam w komputerze kamery w żaden sposób podpiętej, więc tego zrobić by się nie udało.
Natomiast rzeczywiście muszę potwierdzić, że możliwe jest dzwonienie za pomocą WinZappa.
Dźwięk jest no taki Whatsappowy, tu nie ma żadnej innowacji, nie ma i nie działa to w ten sposób,
że nagle nas słychać będzie lepiej, bo na głosówkach to jest rzeczywiście i te głosówki z Whatsappa
potrafią być, kiedy wysyłane przez WinZappa, lepsze niż nawet w tej mobilnej wersji.
Natomiast no tutaj rozmowy głosowe brzmią tak jak wszędzie, czyli to jest taka jakość,
Powiedziałbym HD Voice mniej więcej. Ani lepiej, ani gorzej to nie brzmi.
Więc to jest to. Można sobie w WinZappie skonfigurować odrębne urządzenia zarówno wejściowe, jak i wyjściowe do rozmów głosowych.
Więc gdyby komuś było to potrzebne, to jest to rzeczywiście przydatne, że można sobie to wszystko tak dość fajnie rootować i ustawiać pod względem urządzeń audio.
Natomiast co jest istotne i na co muszę gdzieś tam zwrócić uwagę wszystkich tych, którzy z WinZappa korzystają i będą go aktualizować.
Przynajmniej u mnie taki problem się pojawił, bo wyskoczyło mi powiadomienie o tym, że dostępna jest aktualizacja.
No to ja radośnie klikam tak, że chcę teraz ją pobrać, zaktualizować, zainstalować.
No i coś tu się dzieje niedobrego w trakcie tego procesu aktualizacji, bo ja sobie mogę tak klikać, że chce, że on pobiera.
Próbuję to zainstalować. No i tak w kółko, bo po ponownym uruchomieniu WinZappa okazuje się, że nadal jestem w wersji 1.x tej mojej poprzedniej,
więc najprostszą metodą, jaka u mnie pomogła, jest po prostu zaktualizowanie WinZappa ręcznie.
Czyli pobieramy sobie z GitHuba instalator, uruchamiamy go, no i wszystko już się w tym momencie dzieje prawie, że automatycznie.
Prawie, bo po pobraniu i po zainstalowaniu WinZappa dostaniemy jeszcze jedno pytanie, mianowicie dotyczące tego silnika, który pod WinZappem tam sobie pracuje i dzięki któremu możliwe jest w ogóle korzystanie z Whatsappa w taki wygodny dla nas sposób, bo on też doczekał się nowej wersji i on musi być pobrany osobno, więc nie zdziwcie się, że jeżeli pobieracie WinZappa i instalujecie go, to co on od nas jeszcze dodatkowo chce?
O co mu chodzi? No, chodzi mu o to, że jeszcze musi sobie zainstalować i zaktualizować dodatkowe komponenty.
Jest opcja, teoretycznie, żeby tego nie robić, żeby się trzymać tych starszych bibliotek, które tam są i pracują.
Natomiast podejrzewam, że konsekwencją tego może być to, że po prostu te nowe funkcje w WinZappie nie będą działały,
o czym zresztą jesteśmy lojalnie ostrzegani.
Tak więc, no myślę, że te aktualizacje przeprowadzić warto, to trwa chwilę, bo tam się pobierają różne komponenty, no ale koniec końców to działa.
I na koniec tylko a propos WinZappa, to ja cały czas przypominam i ostrzegam, żeby tutaj nie było zdziwienia, że WinZapp jest nieoficjalnym klientem Whatsappa.
I meta, w przeciwieństwie np. do Telegrama, w żaden sposób nie zachęca do używania zewnętrznych klientów.
Wręcz przeciwnie, to chyba nawet gdzieś tam w jakimś regulaminie jest zapis, że nie bardzo można tego robić.
Więc jeżeli zależy wam bardzo mocno na Whatsappie, jeżeli to jest np. wasz podstawowy komunikator z pewnymi osobami albo grupami,
No to musicie się naprawdę poważnie zastanowić, czy tego WinZappa chcecie używać.
Bo może to w jakichś skrajnych przypadkach spowodować to, że po prostu zostaniecie odcięci.
Że będzie, że wpadniecie w jakąś tam detekcję mety i oni stwierdzą, że wy coś złego robicie na tym koncie
i wam dostęp zabiorą i trzeba będzie się potem słono tłumaczyć.
Być może nawet jakieś skany dokumentów z tożsamości wysyłać albo inne tego typu przyjemności.
Jeśli co pamiętamy, że ileś lat temu w przypadku Facebooka takie sytuacje były, to ja pamiętam, bo ja się sam też na to naciąłem, jak korzystałem z Mirandy i wtyczki Mirandy do Messengera, no i się okazało, że tam mi parę razy zablokowali to konto i musiałem odblokowywać i wysyłać skan dowodu do mety.
Więc każdy robi to na własne ryzyko. Jeżeli uważacie, że nie jest to warte tego ryzyka, to się po prostu powstrzymajcie od instalacji WinZappa.
Sprawa jest na tyle prosta.
Natomiast, no, akurat w moim przypadku, ja uważam, że tu jest więcej plusów niż minusów.
Ja sobie zainstalowałem, używam i bardzo sobie to narzędzie chwalę.
A tymczasem mamy telefon pierwszy dziś. Kto jest z nami?
Halo, halo, Dominik z tej strony. Dzień dobry.
Cześć, Dominiku. Słuchamy.
Także, kochani, przychodzę do was z nowościami DJ-skimi
odnośnie programu djay Pro, wersja stabilna 5.6.9.
Wersja ta została wydana 22 września 2026 roku.
I co ona wprowadza?
Wsparcie dla kontrolera Denon DJ Prime 4 drugiej generacji
oraz wsparcie aktualizacji OTA dla systemu Engine OS 5.2
wzwyż. Czyli jak się pojawi aktualizacja po Engine OS 5.2
Będzie można ją przez djay Pro na urządzenia takie jak Denon DJ Prime 4, Numark Mixstream Pro, Mixstream Pro Go, Mixstream Platinum oraz inne odmiany urządzeń stand-alone Numark oraz Denon DJ zainstalować z poziomu DJ-a.
Również na Windowsie zostały poprawione otagowania tempa, BPM oraz klucze jeśli chodzi o eksplorator utworów.
Również został dodany na odtwarzaczach CDJ widok na wyświetlacze,
że na wyświetlaczach teraz jest widoczna muzyka.
I zostało również wprowadzone tempo dla płyt winylowych 45 obrotów na minutę.
Teraz jest obsługa nie tylko 33,1 obrotu na minutę,
Ale również została właśnie wprowadzona obsługa 45 obrotów na minutę dla płyty gramofonowej wersji 569 djay Pro.
No to rzeczywiście całkiem sporo zmian, ale takich myślę, że korzystnych dla tych wszystkich, którzy się DJ-ką parają.
I również korzystają z systemów DVS, ponieważ DJ zarówno jak i oferuje wsparcie dla wczoraj omawianej GRV-6 jak i masy różnych kontrolerów,
Właśnie systemów tak zwanych DVS.
To rzeczywiście zmian jest trochę i zmiany są fajne. Czy coś jeszcze Dominiku masz dla nas?
Na razie nie, ale jakby w razie się coś pojawiło, to będę nagrywać się zarówno jak i na TyfloCentrum, jak i na Whatsappie.
Jasne.
Przetestuję sobie w ogóle TyfloCentrum, bo niedawno ściągnąłem.
A no to testuj, testuj.
Aplikacja, jak sprawdzałem, to jest teraz na 46. miejscu w rankingu, jak wcześniej sprawdzałem.
No spadło nam się troszkę. Ja mam takie wrażenie, że to jest trochę tak, że Apple w jakiś tam sposób,
jak te aplikacje są w pierwszych swoich dniach w sklepie, to on je w jakiś sposób premiuje na chwilkę.
Tak mi się wydaje. I to po prostu dlatego tak.
Ale to nie zmienia faktu, że z dostępnością aplikacja działa naprawdę super.
Rozumiem.
No, ja też mam taką nadzieję. Mam nadzieję, że też właśnie jeśli chodzi o mój komputer, to on też mi nie zapiszczy, że mam mało miejsca, bo mam dużo numerów w koszu, a muszę je poprzestawiać na folder i po prostu je pousuwać.
No, to się rzeczywiście przyda. Dobrze, Dominiku, dzięki za telefon w takim razie.
Dziękuję, trzymajcie się, miłej audycji, hej!
Dzięki, hej.
To ja sobie sprawdzę, czy ktoś tutaj nam coś napisał, ale na razie na WhatsAppie nie widzę.
I na naszym panelu kontaktowym Klangowicz napisał, że Klango dostał katalog mediów,
menadżer plików, YouTube, Spotify i gry z Eltena.
No to jest znowu temat, który pewnie być może jeszcze będzie się przewijał,
chociaż jest to sprawa, która nie wiadomo jak się zakończyć,
więc z tym tutaj też warto troszeczkę sobie jakoś poczekać,
albo obserwować przynajmniej.
DJ Graco napisał, że u mnie WinZapp się zaktualizował bez problemów
Nie musiałem z instalatora robić. No to cieszymy się.
Co komputer, to obyczaj, jak widać.
Tak jest. To skoro już jesteśmy przy aplikacjach i co nowego,
no to właśnie, Piotrze, kilka aplikacji tutaj też uzyskało nowości.
Niektóre dość dużo tych nowości mają.
Tak, i znów mamy tutaj taki blok nowości z aplikacji,
bo się tego znów nazbierało i myślę, że zaczniemy od takiej informacji,
Myślę, że zainteresuje większość słuchaczy, a mianowicie znów wraca do Tyflo Przeglądu Paperback, który doczekał się wielkiego, w przynajmniej świecie tworzenia aplikacji, numerka 1.0 z przodu.
Bo taka wersja właśnie w końcu została wypuszczona na komputery i na urządzenia mobilne, no prawie, to znaczy wyszła na Androida, na Androidzie już można tą aplikację sobie zakupić.
To jest koszt 20$, czyli nie wiem ile to będzie na złotówki w tym momencie, jak to tam Google przelicza.
Natomiast na iOS-ie ta aplikacja też się pojawi, natomiast jakby ktoś nie wiedział, Quin też widocznie nie wiedziała,
no bardzo prosty, przecież jest regulamin App Store’a. Okazało się, że aplikacje nie mogą mieć w nazwie rzeczowników,
chociaż takie aplikacje jak Poczta czy Kalendarz w samym iOS-ie mają, ale w przypadku Paperbacka,
Czyli jak ktoś nie zna angielskiego, to po prostu to jest książka papierowa,
tak słownie jakby to tłumaczyć.
No to… Właśnie to znaczy paperback.
I tutaj Apple właśnie do tego się przyczepiło.
Tak że aplikacja była sobie w weryfikacji…
Top. Serio? W sensie…
Przepraszam za zdziwienie, aż tak mocno wyrażone,
ale chodzi o to, że rzeczownik nie może stanowić całości nazwy.
Nazwy, tak.
Czyli będziemy się nazywać paperback reader na przykład albo…
I wtedy będzie okej.
Może.
Chciałbym zrozumieć tę zasadę, na czym polega jej ograniczenie, no bo…
Ja myślę, że Quin sam do końca nie rozumie tej zasady.
A w jakim języku to ma być? W angielskim? Bo Telegram to jest też rzeczownik.
No właśnie.
TyfloCentrum w sumie też.
Zadajecie za dużo pytań, słuchajcie.
Nie, ja po prostu chciałbym wiedzieć, bo teraz jak się koduje aplikacje na iPhone’a…
Quin też.
To są rzeczy, które warto wiedzieć.
Okej.
Ja też chciałabym to wiedzieć. Możecie zobaczyć sobie na Mastodonie.
Ja rozumiem, że tylko Apple może takie rzeczy robić.
Powiem wam, powiem wam taką rzecz. Też, a propos tego jak się vibe-koduje i jak się robi różne aplikacje i jakie tam są procedury, które się przechodzi przy publikacji do sklepu,
to też mogę powiedzieć, bo przechodziłem przy publikacji, to trzeba np. m.in. nagrać filmik z wszystkimi funkcjami aplikacji.
Więc ja się obawiam, że np. jak ktoś ma tych funkcji dużo, to ten filmik może być bardzo, bardzo długi.
No ale cóż, takie są zasady Apple’a.
I ty nagrałeś, Michale?
Tak, nagrałem. Nagrałem.
Z VoiceOverem?
Tak, oczywiście, że z VoiceOverem.
A najciekawsze było to, słuchajcie,
to też à propos AI jeszcze mogę powiedzieć,
bo jakby ten cały proces review
i wysyłania różnych zgłoszeń itd.
to robiłem we współpracy ze sztuczną inteligencją.
I wyobraźcie sobie, że ja sobie nagrywałem
Odpaliłem go, wysłałem tam, wrzuciłem do jakiegoś tam określonego katalogu i słuchajcie, tak się mówi, że sztuczna inteligencja, prawda, to naszą prywatność to tak może niekoniecznie chroni, ale w niektórych sytuacjach to jest naprawdę zapobiegliwa.
Bo wyobraźcie sobie, że ja nie włączyłem sobie trybu żadnego tam nie przeszkadzać i przyszła mi jakaś tam wiadomość pocztowa.
I wyskoczyło powiadomienie w trakcie tego filmiku.
I AI od razu podniósł alarm, że słuchaj, tu w minucie i sekundzie tej i tej,
na… oprócz aplikacji TyfloCentrum, wyświetla Ci się baner z programu
Microsoft Outlook i powiadomienie jest takie i tu jest taki i taki nadawca
i może to prowadzić do jakiegoś tam naruszenia i wycieku danych osobowych,
Czy ty absolutnie jesteś pewien, że chcesz puścić ten filmik do Apple?
No warto sobie takie rzeczy przepuścić przez AI.
Ja tak robię z rzutami ekranu.
Też parę razy złapałem się na tym, że tam np. było widoczne jakieś powiadomienia z Discorda,
jakiś kawałek innego okna, więc no dobrze to robić właśnie.
Czyli niezależnie od tego, czy nagrywamy, czy po prostu jakieś screeny robimy.
Mniej więcej…
Tym najbardziej można nie przeszkadzać chyba, warto.
Tak, tak.
Takie rzeczy.
Na aplikacji też można maksymalizować sobie, tak włączać pełne ekrany.
Jeśli aplikacja taką opcję oferuje.
W międzyczasie sprawdziłem sobie,
ile kosztuje wersja na Androida i muszę powiedzieć,
że Google ma równie dobry przelicznik jak
Apple, bo Quin pisała, że aplikacja
kosztuje 20 dolarów, a aplikacja
w sklepie Play kosztuje 93 zł.
Natomiast to jest jednorazowy zakup, to nie jest
subskrypcja, a myślę, że
może to nie jest tania
aplikacja, ale myślę,
że dla wielu osób może być warto swojej ceny.
Zwłaszcza, jeśli będzie tak samo prężnie się
rozwijać jak do tej pory.
A się rozwija cały czas.
Tak, tak.
Wracając do tej wersji 1.0,
która się już oficjalnie pojawiła
na wszystkich platformach, w tym na Linuxie.
Nie wiem, czy wspominaliśmy o tym, że na Linuxa
Paperback też się niedawno pojawił, a pojawił się.
Można sobie ze strony pobrać kompilację
na Linuxa.
Mamy tutaj pełną listę zmian.
Myślę, że w całym,
w samym miejscu się nie będziemy wczytywać,
bo tam dużo jest drobnych poprawek dotyczących różnych formatów.
Między innymi dzięki wam,
Wy też wysyłaliście poprawki, to ja kilku osobom pomagałem zgłaszać na GitHuba różne rzeczy z plikami pdf i rdf na przykład.
No to tutaj takich kilka sztandarowych nowości myślę, że warto wymienić.
OCR dla plików pdf, które po prostu zabierają jakieś zdjęcia, używając silników wbudowanych w Windowsa i macOSa.
Naciśnij Enter na zeskanowanej stronie, czyli jeśli paperback wykryje, zamiast tylko obrazek, na przykład dostaniemy o tym poinformowani.
Wykonaj wsadowe OCR kilku stron jednocześnie, skrótem CTRL-SHIFT-O.
I to nam się wtedy z-OCRuje.
Można też otwierać obrazki, z tego co pamiętam.
Więc jakby ktoś chciał sobie jakiś obrazek otworzyć w Apple Macu, to nam się też ładnie skanuje.
Polski działa, przynajmniej na Macu, na Windowsie nie sprawdzałem, ale przepuszczam, że też powinno zadziałać.
Działa, bo to jest ten Windowsowy mechanizm OCR.
Na Macu też po prostu ten systemowy Macowy OCR.
Jak ktoś korzystał z VOCR, to wiecie, że on akurat działa bardzo przyzwoicie.
Oprócz tego mamy wsparcie dla równań matematycznych poprzez MathML,
zarówno w plikach HTML i EPUB.
Domyślnie wyświetlają się w formacie ASCII Math,
czyli po prostu w polu edycji jest to konwertowane do prostszego zapisu,
poprzez MathCAT, czyli znaną bibliotekę,
z której wszystkie czytniki ekranu korzystają.
Możemy przeskakiwać między równaniami,
używając skrótów M oraz Shift.
Możemy otworzyć oryginalny widok MathML,
naciskając Enter lub Spację na równaniu.
Wtedy nam się to wyświetli w widoku www.
Jeśli jest to bardziej skomplikowane równanie,
gdzie mamy kilka poziomów, pierwiastków, ułamków,
możemy po nich nawigować, używając skrótów czytnika ekranu.
Czytniki ekranu mają dość rozbudowane możliwości nawigacji
po takich równaniach.
Mamy też opcję Znajdź Wszystko, która wyświetla wszystkie pasujące wiersze,
tak abyśmy mogli przeskoczyć do tej, która nas interesuje.
Czyli po prostu możemy, zamiast wpisywać sobie jakieś słowo klucz
i później ciągle naciskać F3, F3, żeby przechodzić do następnego,
do następnego wyniku, możemy sobie wszystkie wyniki wyświetlić na liście.
Będziemy mieli pewnie trochę kontekstu na kilka zdań podanych
wokół tego tekstu, który nas interesuje.
I po prostu możemy nacisnąć Enter na tym wyniku, który nas interesuje
I po prostu zostaniemy do niego przeniesieni.
Widoki, tabel, list oraz stron na liście elementów, czyli pod F7.
Oprócz łącz tam kolejne elementy doszły.
Możemy zaznaczyć miejsce skrótem ALT F9, a potem skopiować wszystko od miejsca,
gdzie zaczęliśmy, do miejsca, gdzie mamy w tym momencie kursor skrótem ALT F10.
Nie musimy cały czas trzymać SHIFT i naciskać strzałki przez 40 stron.
Czyli no właśnie takie blokowe zaznaczanie, tak?
Naciskamy jeden skrót, rozpoczynamy zaznaczenie, idziemy do końca, który chcemy skopiować.
Naciskamy drugi skrót i od razu nam się od tego miejsca zaznaczenia
do miejsca, gdzie jest kursor, kopiuje coś. Bardzo fajna funkcja.
Zmiana prędkości audiobooków o 0,5 razy, czyli można zwolnić do 3 razy szybciej.
I muszę powiedzieć, że ten algorytm, który tam jest stosowany
do przyspieszania tych audiobooków, jest naprawdę przyzwoity.
Nie wiem, co to jest, ale to jest dobre.
Każdy dokument może być teraz otwarty w widoku www.
To nie zawsze chciało działać, zwłaszcza przy mniejszych plikach.
Czasami aplikacja lubiła wyświetlić komunikat, że nie wie za bardzo,
którą część tego dokumentu ma wyświetlić.
Teraz po prostu tego problemu nie ma.
Wszystko możemy sobie w takim widoku przeglądarkowym otworzyć.
Nagłówki to bardziej kwestia dla osób, które widzą ekran,
ewentualnie dla osób słabo widzących.
Nagłówki są rysowane w rozmiarze dopasowanym do ich poziomu,
Im większy nagłówek, tym większa ściąga na ekranie.
Względna nawigacja w okienku
wskoczy do wiersza, strony i procentów.
Czyli w tych oknach,
oprócz tego, że możemy wpisać 50%, żeby przejść do 50% pliku,
możemy też wpisać plus i minus jakąś wartość.
Gdybyśmy wpisali plus 10, to przeskoczymy o 10% do przodu,
o 10 stron do przodu i tak dalej.
Nawigacja po nagłówkach ze spisu treści dla plików EPUB, MOBI oraz plików w pomocy CHM, nawet w takich, które nie mają nagłówków.
Czyli możemy spotkać takie książki, które mają zeszyty spis treści, ale nie mają nagłówków.
No i w takiej sytuacji jak Paperback sobie z tym poradzi, po prostu jak wejdziemy do listy nagłówków, no to wtedy potraktuje ten spis treści jako nagłówki.
Ale to też działa w drugą stronę, bo podobna funkcja została oddana jakiś czas temu,
że jeśli książka nie posiada spisu treści, a ma nagłówki, no to wtedy też paperback jest na tyle inteligentny,
że sobie ten spis treści uzupełni. Jest też przykład na język ukraiński.
Przypominamy, że polski też jest od jakiegoś czasu i mamy też wsparcie.
Dużo, dużo ilość poprawek, zwłaszcza dla plików PDF.
Cały czas nienawidzę PDF, pisze Quin w nagle się. Rozumiem to doskonale.
Plików Mobi, AZW3, czyli to są książki Amazona,
które teraz powinny być szybsze, szybciej się ładować
i nie ucinać po 20 megabajtach,
bo ludzie bardzo dużo książki musieli ładować,
no ale paperback sobie z tym teraz poradzi.
Fiction Book oraz duże książki ogólnie.
No i oczywiście aplikacje mobilne.
Otwierają wszystkie formaty, które otwiera aplikacja komputerowa
z pełną nawigacją,
Używając głosu systemowego, odtwarzanie w tle, nawigacja po nagłówkach, stronach, linkach, tabelach i wiele więcej.
Usypiacz, funkcja eksportu oraz skróty klawiszowe dopasowane do komputerowej wersji.
No i tutaj, jak wspomnieliśmy, kosztują 20$ jednorazowo, zależnie od platformy i kupowanie tych wersji mobilnych to jest to, co opłaca pracę nad paperbackiem.
Wersje komputerowe zostają darmowe. Także tutaj jakby ktoś też martwił się, że przez to też wersje komputerowe staną się płatne.
Nie, spokojnie, po prostu, no… Zresztą widzieliście, co na przykład Quin musi przejść z App Store’em, a jeszcze tutaj nie doliczyliśmy tej opłaty sekundą do wolopryskiej Apple’a.
Więc tutaj trochę też jest to zrozumiałe, że te wersje są płatne.
Ale mało tego, ten kod źródłowy aplikacji mobilnych jest dostępny.
Więc jeżeli ktoś miałby ochotę sobie skompilować ten kod, uruchomić sobie go, to też jest żaden problem, po prostu no jeżeli chcecie mieć wygodnie, to sobie po prostu paperbacka kupujecie w wersji mobilnej i ja myślę, że naprawdę warto, bo to jest aplikacja, która daje nam naprawdę bardzo fajne możliwości dla bardzo wielkiej ilości formatów i to już myślę, że Piotrze możemy powiedzieć, że jak się ukaże wersja iOS-owa,
No to na pewno zrobimy osobną audycję o Paperbacku, bo mówimy o tej aplikacji dużo, ale myślę, że warto, żeby też po prostu ją pokazać, co potrafi, jak potrafi.
No ja powiem szczerze, większość typów dokumentów w tym momencie na Windowsie mam ustawionych domyślnie na otwieranie w Paperbacku.
Jak potrzebuję coś edytować, no to odpalam te kobyłę w postaci Worda, albo jak potrzebuję coś zaudytować, jakiś na przykład plik PDF pod względem dostępności, to już się przemęczę z tym Adobe Acrobatem, ale… a właściwie Adobe Readerem.
Ale tak, to po prostu wszystko otwieram w paperbacku, bo to jest… macie takie odczucie, jakbyście otwierali po prostu plik tekstowy. I to niezależnie od tego, jaki plik otwieracie.
I to jest naprawdę szybkie. Z tym, że gdybyśmy chcieli jednak na przykład te nagłówki, to one cały czas są.
I to jest świetna sprawa, naprawdę. Ja też paperbacka używam do wszystkiego, łącznie nawet właśnie do plików Word.
No, mimo to, że Worda mam, ale jeśli nie potrzebuję czegoś edytować, to właśnie sobie odbieram w paperbacku.
Nawet pliki markdown, no bo paperback ładuje się szybciej niż na przykład, nie wiem, Visual Studio,
czy co tam wam skojarzone z tymi plikami i license na Macu. No to jest po prostu szybkie.
A propos formatów, to jedna rzecz, o której jeszcze nie wspomnieliśmy.
Ta nowa wersja też przynosi kilka nowych i starych wspieranych formatów.
Myślę, że warto to wymienić.
Możemy sobie czytać komiksy w formacie CBZ.
Możemy sobie czytać audiobooki w formacie M4B oraz MP3.
Włącznie ze wsparciem dla rozdziałów, jeśli taka książka ma te rozdziały.
Warto zahaczyć o informację,
że pliki M4B to są głównie książki pobierane z Audible
Na przykład chyba niektóre amerykańskie strony takie książki sprzedają.
Natomiast jeśli chodzi o pliki .im3, to możemy sobie ładować cały folder takich plików.
Możemy sobie załadować plik zip zawierający .mp3 i to też się nam załaduje i to po prostu wtedy będzie traktowane jak jedna książka.
Także jak ktoś sobie na przykład coś pobierał z jakiegoś jednego z naszych serwisów, no to też nie ma z tym problemu.
Mamy też wsparcie dla stron, dla manpages, zarówno w formacie man oraz bsd.doc,
Czyli to są podręczniki do różnych narzędzi uruchamianych z wiersza poleceń.
To wbudowane narzędzie do czytania tych one-pages, tak zwanych,
też jest średnio wygodne z czytnikami ekranu, zwłaszcza z tymi na terminalu,
bo tam generalnie przewijamy w jedną stronę spację.
Średnio wygodnie się z tego korzysta.
Ja z reguły rozwiązywałem to tak,
że sobie szukałem przeglądarkowych wersji tych one-pages.
A w sumie nie wiem, czy nie zasugeruje to Quin, żeby nie tracić jakiejś opcji gdzieś w paperbacku, jeśli ma Mac czy Linux, żeby tam otworzyć jakiś manpage, który jest na komputerze zainstalowanym tam jednym poleceniem.
Ale no generalnie można też takie rzeczy sobie otwierać.
Format Restructured Text to coś w stylu plików Markdown, takie tekstowa składnia, w której później można na główki inne rzeczy tworzyć.
Dokumentacja NVIDIA kiedyś w tym formacie była pisana, nie wiem czy już też nie przesiadli się na Markdown.
Czasami możemy się z tym spotkać.
I uwaga, tutaj teraz zaczyna się retro,
bo mamy wsparcie dla plików
Windows Write .wri, czyli to jest
Windows 3.11, Windows 95.
Przed Wordpadem były takie pliki.
I pliki
WinHelp.hlp znów.
Windows 3.11, Windows 95,
co przed formatem pomocy HTML
właśnie były te pliki hlp, które swoją drogą
nawet wtedy były średnio wygodne do czytania.
I kończąc wątki retro,
też mamy wsparcie plików
…generowanych w wersji Worda 6.0 oraz Worda 95.
Także, jak ktoś ma jeszcze jakieś bardzo stare pliki, które chcielibyście otworzyć w paperbacku, to też można.
Więc warto pobierać. Jeśli macie telefon z Androidem, to wersja ta mobilna już jest.
Jeśli macie iPhona, no to musimy jeszcze chwilkę poczekać.
Ale kiedy ta wersja się pojawi, to na pewno damy Wam znać, niezależnie od tego, pod jaką nazwą się pojawi.
Miejmy nadzieję, że jednak ta nazwa paperback w jakimś stopniu pozostanie.
To jest też bardzo fajna nazwa.
Dobrze, co jeszcze się pojawiło, jeśli chodzi o aplikacje?
Pojawiła się np. aplikacja Accessible Signature Capture,
która pozwala nam w łatwy sposób podpisać sobie jakiś dokument,
używając np. gładzika w komputerze z systemem Windows.
Wygląda to w ten sposób, że, jak pisze deweloper,
możemy rozejrzeć się po obszarze, na którym będziemy się podpisywać,
a następnie włączyć lub wyłączyć podpisywanie.
Nasz podpis jest przetwarzany na naszym urządzeniu.
Nic, co narysujemy, nie jest wysyłane nigdzie.
Wygląda to tak, że na gładziku sobie dotykamy po prostu obszar,
w którym podpisujemy. Następnie naciskamy spację,
żeby włączyć rysowanie czy przechwytywanie.
Wtedy ruszamy palcem, żeby narysować, bez klikania,
czyli po prostu ruszamy palcem po gładziku i naciskamy spację jeszcze raz,
żeby wyłączyć przechwytywanie.
Mamy też wsparcie dla ekranu dotykowego, więc nam można palcem lub rysikiem to zrobić.
Oprócz tego mamy też kilka skrótów, żeby wyczyścić obszar i tak dalej.
Natomiast kiedy już skończymy, wszystkie zapisane zdjęcia są automatycznie
W taki sposób, że zostaje tylko nasz podpis zapisany.
Tło jest albo przeźroczyste, albo białe, zależnie od formatu,
bo generalnie to wygląda tak, że już kiedy taki podpis sobie zrobimy,
to on jest zapisywany po prostu do obrazka albo pliku PNG, albo pliku JPG,
no i później wiele aplikacji, jak gdzieś musimy wstawić podpis,
pozwala nam taki plik zaimportować, no i wtedy możemy sobie właśnie
już taki przygotowany podpis zaimportować, no i wstawić
wstawić w odpowiednie miejsce.
Pewnie z tym wstawianiem jeszcze będzie problem
w niektórych przypadkach,
no ale przynajmniej samą kwestię podpisu
będziemy mieć w dostępny sposób ogarniętą,
więc można sobie taki plik w gotowości
gdzieś przechować, gdyby nam był potrzebny.
Ja testowałem tą aplikację w ogóle na stronę.
I kurczę, to jest trudne.
Jednak mimo wszystko, mimo tego, że to jest dostępne,
że można sobie obejrzeć,
jakby jak szerokie jest to nasze to pole do podpisu,
To jest to trudne. Ja, co ciekawe, miałem troszeczkę, podkreślam troszeczkę,
lepsze rezultaty na iPhone’ie, na ekranie dotykowym obróconym w poziomie.
Mam wrażenie, że tu jest chyba najlepszy potencjał, bo touchpad,
przynajmniej na moim Lenovo ThinkPad’cie, jest jakoś tam…
On jest przede wszystkim dużo mniejszy niż taki, mam wrażenie, ekran w poziomie,
ale też mam wrażenie, że ciężko było mi wyczuć granicę tego pola do podpisu,
tego pola do podpisu, że co chwilę byłem gdzie indziej,
że jakoś nie potrafiłem tak jednoznacznie ustalić,
gdzie to się zaczyna i gdzie to się kończy.
No, najlepsze, co mi się na razie udało, to że dwie pierwsze litery
mojego nazwiska, nazwisko Masarczyk, no, do najkrótszych nie należy,
udało mi się napisać w sposób czytelny, no, reszta się zlała
jedno z drugim, w sensie ponachodziły te litery na siebie.
Ja jeszcze może się będę tym bawił i może sobie tam będę to ćwiczył,
natomiast, no, to, czego na przykład brakuje, to to, żeby on te granice
tego pola też oznajmiał w czasie podpisywania, bo tego nie robi.
Jak się jeszcze przegląda, no to wtedy spokojnie, jesteś na polu podpisu,
jesteś poza polem, ale jak już zaczynasz robić podpis, czyli włącza się to
nagrywanie, jakby, czy uchwytanie podpisu, to on wtedy już tego nie oznajmia.
I to jest troszkę szkoda, to będę musiał zgłosić, bo to Stephen Clower,
którego my na przykład możemy kojarzyć z Stephen Stocking Clock,
takiego programu, to jest jego produkt, więc na pewno zgłoszę,
Jest to ciekawe, na pewno.
Natomiast na ten moment jeszcze mi się nie udało napisać w pełni mojego podpisu.
Może sobie troszkę nie ufam w kwestii tego, jak duże powinny być te litery.
No ale zobaczymy.
No właśnie, co mamy dalej?
Dalej mamy stronę, która może być przydatna dla tych, którzy chcieliby sobie coś kupić
ze portalu AliExpress.
Nazywa się OneFindMe i jest to po prostu dostępny portal
pozwalający nam AliExpress przeszukiwać.
I to ciekawe, to jest portal, który też jest dostępny po polsku, m.in.
To jest też bardzo fajne. Będę musiał podlinkować wersję polskiej,
bo widzę, że podlinkowałem wersję angielską.
Natomiast na stronie można język sobie zmienić.
Jakby ktoś chciał sobie zobaczyć, adres jest też bardzo prosty.
onefindme.com.ukośnik.pl
Tak można sobie na tę polską stronę wejść.
I generalnie po co ta strona powstała?
No, po to, żeby po prostu było łatwo nawigować między tymi filmikami.
A też przy okazji mamy sztuczną inteligencję, która nam później też te wyniki ewentualnie jest w stanie opisać.
I pomysł generalnie jest fajny.
Ogólnie autor strony deklaruje, że zrobił ją dla swojego chyba brata, jeśli się nie mylę.
Ale była przetestowana na ten moment tylko z VoiceOverem na Macu.
I prosi też, żeby właśnie ludzie przetestować to, zwłaszcza z NVDA.
To chyba właśnie na listę NVDA zresztą trafiła ta informacja.
Mogę powiedzieć, że ten Willy i ta strona działają.
Zresztą myślę, że możemy ją zademonstrować.
Tylko sobie przyłączymy syntezę.
I co by tutaj sobie wyszukać?
Pierwsza rzecz, która mi przychodzi do głowy.
Sobie wpiszemy głośnik Bluetooth.
Tak, możemy pisać po polsku.
Aczkolwiek z tymi wynikami wyszukiwania,
to zresztą o tym też zaraz powiem,
jest, mam wrażenie, różnie.
Wpisałem do pola…
I automatycznie
Fokus mi został przeniesiony na główę,
która informuje nas o pierwszych wynikach.
Wydaje mi się, że jest ich więcej niż 18.
Ale dobrze, idźmy sobie po linkach.
Tu już później na główku nie ma, mamy link.
Amazon, strzałka w górę, w prawo, link.
Orwizan, Bluetooth, Speakers, 40, Venhance, AdBus, Portable,
Outdoor, VLS, Speaker, 30, HRS, X7, Waterproofs, Hover, Speaker,
Bluetooth, 5.3, ZTU, 170, .19, zamiast ZTU, 370, .62,
ocena 4.9 na 5, 8, 414, zamówień, najlepszy wybór, link.
Tutaj mamy jakiś głośnik, możemy sobie iść dalej.
Orwizan, Bluetooth, Speakers, 40, Venhance, AdBus, Portable,
Outdoor, VLS, Speakers, 30, HRS, X7, Waterproofs, Hover,
Dla tych produktów jest dużo. Generalnie te linki chyba są od razu dość pośrednie.
Tak, natomiast to zresztą potem też autor strony informuje zresztą,
to są linki afiliacyjne, więc jeśli my coś kupimy, używając tej wyszukiwarki,
to autorzy też tutaj jakiś drobny procent dostaną z tego zakupienia.
Oprócz tego, tej informacji o produkcie samym,
Można sobie zapisać tutaj na samej stronie.
Możemy udostępnić.
Opisz produkt. Czyli tutaj możemy poprosić sztuczną inteligencję,
nie wiem jaką, żeby nam to opisała.
Tego jeszcze nie sprawdzałam, ale w sumie brak się żyje.
Możemy zobaczyć na żywo, co się stanie.
Opisuję produkt.
Czy to będzie po polsku?
Sam jestem ciekawy.
Na podstawie cztery zdjęć,
przenośny głośnik w czarnym kolorze z teksturowanym materiałowym wykończeniem.
Na obudowie widoczne przyciski.
Zasilanie eku oraz strzałki regulacji.
Na jednym ze zdjęć na obudowie widnieją oznaczenia 0HS oraz symbol gniazda zasilania 5V2.
Na przedniej membranie świetny widoczny napis ORTIZAN.
Tytuł oferty podaje moc 40W oraz standard IP7 Waterproof, co zgadza się z opisem na zdjęciach IPX7 Waterproof.
Na jednym zdjęciu widać wnętrze głośnika z dwoma przetwornikami niskotonowymi,
ale widnieje tam napis Ohio różniący się od nazwy ORTIZAN z tytułu i pozostałych zdjęć.
Prezentacja pokazuje też tryby dźwięku, popularne bazę z focal.
Zdjęcia mogą przedstawiać inne kolory, zestawy lub akcesoria niż te objęte tą ofertą.
Na podstawie cztery zdjęć to przenośny głośnik Bluetooth Martyzan w czarnym kolorze z teksturowanym materiałowym wykończeniem.
Na obudowie widoczne przyciski, zasilanie Gag’u oraz strzałki regulacji.
Na jednym ze zdjęć na obudowie widnieją oznaczenia 0HS oraz symbol gniazda zasilania 5V.
No i tutaj chyba nam się to zaczyna pokażeć. Możemy sobie to teraz też przeczytać,
bo focus mi został znów przeniesiony do tego opisu.
Strzałk gniazd podaniem odpatrowy. Widnieje tam prezentacja.
Inne kolory. Bluetooth Martyzan. Inne kolory. Zestawy lub akcesoria. Link. Link.
No i sobie gadamy, nie możemy lecieć dalej.
Pomysł fajny, nawet ten opis był całkiem sensowny,
jak na to jakiś tutaj produkt był opisywany.
Szkoda, że nie można to pytywać w tym momencie,
a myślę, że to byłoby fajne.
Ale też, robiąc testy offline, przed audycją,
porównałem sobie wyniki, które dostałem,
wpisując tutaj na stronie,
a też wpisując po prostu w pełnego AliExpressa,
na którym, szczerze mówiąc, też tak jakoś tragicznie
po tych wynikach się nie nawiguję,
Dobra, to było OneFindMe, a teraz program Airwaves,
który jest dostępną aplikacją do sterowania
tak zwanymi RTL-SDR-ami, o których chyba kiedyś, dawno, dawno temu był podcast, tego co pamiętam.
Ale może się mylę, może to było o SDR-Sharpie chyba samym.
No na pewno, na pewno temat SDR-ów jako takich był poruszany, ale czy rzeczywiście o samych RTL-SDR-ach to już też nie pamiętam, szczerze powiedziawszy.
Generalnie to są bardzo tanie urządzenia oparte o taki konkretny model czipu od firmy Realtek,
które miały być generalnie odbiornikami do telewizji cyfrowej,
podłączonymi do komputera, ale ludzie odkryli, że one w sumie,
jeśli mamy odpowiednie oprogramowanie, odpowiednią antenę,
są w stanie odbierać nie tylko telewizję.
I tak możemy sobie słuchać radia, bardziej radia FM,
ewentualnie też AM, ale np. z falami krótkimi też,
jeśli mamy odpowiednie anteny, przetworniki,
możemy różne rzeczy odbierać.
Możemy też odbierać np. komunikację z wież,
kontrolnych samolotów m.in.
Czy w Stanach Zjednoczonych też ich radio to pogodowe?
Problem jest taki, że narzędzia, które pozwalają nam tego typu sprzęty obsłużyć,
często są średnio dostępne.
I dlatego kartę RTM też myślę, że osoba znana może niektórym,
stworzył aplikację Airwaves,
czyli po prostu aplikację, która pozwala takiego RTL-SDRa
w tych celach obsłużyć z poziomu wiersza poleceń.
I co nam ta aplikacja pozwala?
Możemy sobie właśnie stroić ten odbiornik i możemy sobie po prostu różnych stacji słuchać.
Są wspierane wszystkie spasmy, które RTL-SDR generalnie wspiera i jak to generalnie wygląda?
Mamy wsparcie dla radia AM od 0,53 do 1,7 MHz.
Tutaj chyba są podane te pasma amerykańskie,
natomiast też jest dostępny tryb europejski.
Tak że tutaj, jak ktoś się martwi,
to tutaj jest kilka takich funkcji typowo przydatnych w Stanach Zjednoczonych,
ale też mamy tutaj tryb, który przystosowuje odbiorne częstotliwości
do reali europejskich.
Mamy też fale krótkie, od 2-3 MHz do 14,4 MHz
w kanałach o 5 kHz.
Radio FM w stereo, z nazwą stacji i tekstem, często artystę lub tytuł, poprzez protokół RDS, przepraszam, odbierany, więc też możemy sobie informacje RDS odczytać.
Kanały HD Radio i to jest typowo standard amerykański.
Zastanawiam się w sumie, czy RT-LSDR nie jest w stanie też odbierać częstotliwości, do których DAB korzysta nasz.
Bo jeśli tak, to myślę, że nie byłoby problemu, żeby poprosić, żeby też tutaj jakaś obsługa DABA była dodana.
Ale nie jestem pewny. Może tutaj ktoś, kto nas słucha, będzie w stanie coś powiedzieć.
Mamy te częstotliwości używane przez samoloty.
To jest od 118,000 do 136,175 MHz.
Wskoki co 25 kHz.
Tylko samoloty i wieże lotnicze nadają tylko jeśli ktoś mówi.
Między transmisjami będziemy słyszeć po prostu trzaski.
To nie wiem, czy jest jakaś bramka w tym momencie.
To są Stany Zjednoczone.
Tutaj mamy wsparcie też dla alertów,
które są wyświetlane w formie tekstowej.
I mamy też rozkodowanie komunikatów ACARS.
To jest też związane z samolotami.
To są tekstowe wiadomości wysyłane przez samoloty.
Tak, na przykład są raporty pozycji samolotów wysyłane,
ale też są inne rzeczy.
W ogóle, jak kogoś ten temat interesuje,
Na Mastodonie jest taki bardzo ciekawy profil Akarsdrama, bo generalnie każdy może to czytywać.
I jest kilka takich kont, właśnie między innymi na Mastodonie, które takie co ciekawsze wiadomości,
bo to z czystym tekstem wysyłane, właśnie wrzucają w media społecznościowe.
Między innymi z Polski też, tam generalnie już praktycznie cały świat jest pokryty.
Tam jak ktoś właśnie ma taki odbiornik, to może się zapisać i swoje dane gdzieś udostępnić.
No właśnie, jak wspomniałem, mamy wsparcie dla pasm amerykańskich i europejskich.
I tutaj generalnie można dużo rzeczy sobie skonfigurować.
Też można, co ciekawe, z tej aplikacji wysyłać odbierany sygnał
na głośniki Sonos lub AirPlay.
I tam też np. informacje RDS są wysyłane jako informacja o tym,
jaki utwór jest teraz odtwarzany.
Więc jakby ktoś chciał dodać radio FM do Sonosa,
chociaż Sonos, ogólnie radio FM nie ma,
no to w ten sposób można sobie to tak ogarnąć.
Więc bardzo ciekawy pomysł na projekt.
Jest on otwarto źródłowy, na Windowsa są dostępne wersje binarne,
na inne systemy, można sobie ewentualnie ze źródeł to skompilować.
Idąc dalej, mamy program PlanCake,
który jest bardzo ciekawym programem do czytania i zostawiania notatek
w plikach Markdown.
To nie jest typowy notatnik, to program, w którym otwieramy plik,
np. plany implementacyjne, które sztuczna inteligencja tworzy,
zanim zaczniemy pracować nad projektem.
To nie tylko sztuczna inteligencja.
Jak jest większy projekt, często lubimy coś rozpisać.
W takim planie możemy mieć różne założenia projektu wpisane.
Możemy też mieć zadania, które musimy wykonać.
Markdown wspiera listę zadań, gdzie mamy pole wyboru,
które możemy zaznaczyć i odznaczyć.
To pierwsza rzecz, na którą nam PlanCake pozwala.
Jeśli mamy w pliku pole wyboru, pole co zaznaczymy,
to plik zostanie zaktualizowany, żeby to pole się zapisało.
Oprócz tego możemy sobie w tym pliku zostawiać notatki.
Notatki są dodawane do pliku jako czysty tekst.
Można po nich przeskakiwać po regionach,
bo generalnie plik jest wyświetlany jako strona internetowa.
Możemy sobie takie notatki zostawiać, które później też każdy zobaczy.
Gdybyśmy używali takiego pliku ze sztuczną inteligencją,
co bardzo często ma miejsce,
to ta sztuczna inteligencja też może na tym pliku działać,
bo PlanCake też ma wersję z wiersza poleceń,
…i więc takie najczęstsze polecenia używane, które nam pobiorą wszystkie notatki z danego pliku i tam parę innych rzeczy, można właśnie z pierwsza poleceń wykonać, więc AI też jest w stanie na bieżąco, na podstawie tego co się dzieje, aktualizować ten klik.
Następny program to jest vMovie i jest to edytor wideo na system Windows, który ma założenie być dostępny z czytnikami ekranu.
Jest to w tym momencie bardzo prościutki program,
który pozwala nam załadować kilka plików wideo.
Możemy też dogrywać sobie ścieżkę audio.
I po prostu później w tym momencie jedyne, na co nam ten program pozwala,
to właśnie możemy wstawiać kolejne klipy i je łączyć ze sobą
i dokonać bardzo prostej przycinki.
Działa to bardzo podobnie jak na przykład Reaper,
gdzie sobie plik dzielimy na takie mniejsze klipy.
No i później taki klip możemy usunąć
i po prostu ten plik nam się potem scala z powrotem.
I taki projekt możemy później wyeksportować
do kilku najbardziej popularnych formatów.
Tam można sobie rozdzielczość, jakość wybrać.
I to tak naprawdę wszystko.
Plan jest taki, żeby funkcji było więcej,
różne efekty, audio, wstawianie tekstu,
jakieś bardziej ciekawe przejścia między klipami i wideo.
Natomiast to wszystko może zająć się w przyszłości,
jeśli projekt zostanie wsparty.
I tutaj generalnie na ten moment autorzy próbują osiągnąć
Jeśli uda się ten próg osiągnąć, to też kod ma zostać udostępniony na otwartych źródłach.
W wielu miejscach jesteśmy proszeni o po prostu dotację, bo generalnie sam program jest darmowy.
Każdy go sobie może pobrać. No można faktycznie w tym dokonać obróbki.
Udało mi się parę rzeczy na próbę z pliku wideo wyciąć.
Natomiast to tak naprawdę wszystko, na co ten program pozwala.
I sama nawigacja po tym pliku, mam wrażenie, jest trochę mało precyzyjna.
Zwłaszcza, jeśli chcemy tak bardzo precyzyjnie coś wyciąć,
na co też użytkownicy, na przykład na forum Adiogames,
wracają uwagę.
Ale wątek dostępnej edycji wideo to jest temat,
który to jakiś czas wraca,
więc sygnalizuję, że taki program powstał
i może dla kogoś to będzie w zupełności wystarczające narzędzie.
Generalnie, sam interfejs jest faktycznie taki naprawdę prosty,
więc jak ktoś takiego programu szuka,
to warto sobie sprawdzić.
I na koniec kilka wątków mobilnych.
Jedyna informacja ode mnie,
Kolejne zdanie, które jest w notatkach, związane z urządzeniami mobilnymi,
to jest program Shortcut Menu od Aarona Hewitta,
który stworzył aplikację, która generalnie ma być takim dostępnym menu
do zarządzania skrótami dostępności na Androidzie.
O co tutaj chodzi?
Chodzi o to, że jeśli mamy do skrótu dostępności,
czyli przytrzymania obu przycisków głośności,
przypisane więcej niż jedną usługę dostępności.
Np. mamy kilka czytników ekranu
I akurat żaden czytnik ekranu nie jest włączony,
no to to menu dla nas jest kompletnie niedostępne.
Po co to komu? Ktoś może mieć kilka czytników ekranu.
Ostatnio zresztą mówiliśmy o tym,
że jeśli chodzi o czytniki ekranu na Androidzie, to się dzieje dużo.
No bo wcześniej był TalkBack i Jieshuo.
Możemy mieć TalkBack od Google i od Samsunga.
Może ktoś jeszcze mieć zainstalowanego Prudence’a.
Może jeszcze jakieś inne czytniki ekranu, bo trochę tego powstało.
No i jakbyśmy się chcieli między nimi przełączać w łatwy sposób,
No, to jest ciężko.
Apple pokazało, jak to można zrobić, bo jakby ktoś nie wiedział…
Tam też, jeśli mamy przypisane kilka usług dostępności do tego skrótu,
tak trzykrotnego naciśnięcia przycisku zasilania,
a VoiceOver jest wyłączony, to jeśli przytrzymamy palec na ekranie
i zaczniemy nawigować palcem góra, dół, jeździć,
no to nam synteza przeczyta na głos, jakie tam mamy usługi.
Jak puścimy palec, to nam wybrana usługa się aktywuje.
Android czegoś takiego nie ma i właśnie to robi shortcut menu.
Jest to usługa, którą sobie instalujemy.
Ona dodaje się jako usługa dostępności.
Możemy ją sobie przypisać właśnie do tego skrótu.
Musimy jej też jeszcze przyznać systemowe uprawnienie
do przełączania funkcji dostępności.
I to musimy zrobić z podłączonym komputerem,
używając narzędzia ADB.
To jest taka jedyna kwestia,
która tutaj będzie wymagała trochę
więcej znajomości obsługi komputera,
ale to jest opisane w dokumentacji,
jak to się robi i kiedy to zrobimy,
no to generalnie właśnie działa to dokładnie tak,
Jeśli program wykryje, że jakiś czytnik ekranu jest włączony,
to po prostu nam się wyświetla menu.
Naciskamy sobie coś normalnie z przycisku na szczytnik ekranu,
to przeczyta.
Jeśli wykryje, że nie mamy czytnika ekranu,
no to wtedy właśnie działa to tak, jak opisałem w przypadku iOS-a.
Więc kładziemy palec na ekranie, jeździmy sobie tym palcem góra-dół,
program nam czyta, co mamy pod palcem,
puszczamy, dana usługa się włącza.
Gdyby nam synteza z jakiegoś powodu padła,
nam syntezator się zawiesił,
To program ma wbudowany syntezator SVOX PICO.
On nie mówi chociaż po polsku, ale mówi po prostu
i on wtedy wykryje, że coś jest, jak przełączycie na ten syntezator.
On też nie mówi w językach używających innego alfabetu niż łaciński.
I w takich sytuacjach też jest na to obejście,
bo wtedy nazywa je, numeruje te usługi.
Czytnik ekranu 1, czytnik ekranu 2 i tak dalej.
I wtedy nawet można sobie z tym poradzić.
Jest też awaryjny skrót, to znaczy jeśli otworzymy to menu,
a na przykład nasz czytnik ekranu się zawiesił,
to trzykrotne kliknięcie przycisku głośniej
spowoduje, że czytnik ekranu, który jest akurat włączony,
zostanie wyłączony i shortcut menu przejmie kontrolę,
właśnie znów zacznie tym głosem pico wbudowanym
mówić, żebyśmy byli w stanie sobie włączyć coś innego,
co nam zadziała.
Także jeśli ktoś lubi eksperymentować z czytnikami ekranu w Androidzie,
macie tego zdecydowanie… no nie wiem, czy zdecydowanie za dużo,
ale macie dużo tego zainstalowane
i chcecie to jakoś okiełznać,
no to myślę, że to może być fajny sposób.
To zresztą nie jedna rzecz, która dzieje się w Androidzie,
bo ostatnio mówiliśmy o BackTalku,
czyli takim, wydaje mi się, jednym z najbardziej sensownych kontynuacji TalkBacka.
No to on cały czas się rozwija.
Między innymi doszło do niego pokrętło,
doszły schematy dźwiękowe, jak ktoś takie rzeczy lubi.
Można tam sobie konkretne dźwięki włączać, wyłączać.
Konkretne wibracje tak samo.
I też duże, duże poprawki dostępu do wydajności.
Tam odkryli ludzie, którzy pracują nad tym czytnikiem ekranu,
czyli właśnie Quin, Aaron Hewitt m.in.,
że TalkBack średnio dobrze wykorzystuje dźwięk w systemie
i dodaje ponad 100 milisekund opóźnienia przy każdym gestie.
Też się udało to zredukować, jak ktoś ma Androida 11 lub nowszego.
Warto BackTalka śledzić, bo tam też dużo się dzieje.
I ostatnia nowość z aplikacji ode mnie,
którą jeszcze muszę dopisać do notatek,
ale warto o niej wspomnieć, jest jeszcze wątek Masona.
Mason się jeszcze dzisiaj nie pojawił.
A też cały czas dużo rzeczy rozwija.
FastPlay doczekał się też właśnie w wersji mobilnej,
konkretnie na iOS-a i jest dostępna w TestFlighcie.
Link do notatek tutaj dopiszę.
I można sobie po prostu właśnie z tego FastPlaya na iPhone’ie
teraz też korzystać. Tutaj też mamy ten koncept suwaków
zarówno do przeskakiwania, jak i efektów.
Możemy albo z niej korzystać albo właśnie jak z suwaków,
czyli mamy regulację VoiceOverową,
albo możemy sobie włączyć obszar bezpośredniej interakcji na ekranie,
gdzie po prostu palcem przesuwając lewo, prawo, góra, dół
możemy tymi suwakami operować.
To też jest bardzo ciekawy sposób na nawigację.
No i sama aplikacja też pozwala ładować pliki
na kilka sposobów z aplikacji pliki.
Mamy wsparcie dla radia, dla podcastów
i też jest bezpośrednie wsparcie do Dropboxa.
Możemy się zalogować i z poziomu FastPlaya sobie pliki importować.
To też zresztą nie jest jedna rzecz, którą Mason niedawno wypuścił,
bo jak komuś się podobał program do tworzenia piosenek Vocal Writerem,
czyli Vocal Writer Studio, to doczekaliśmy się kontynuacji projektu.
W pewnym sensie teraz się to nazywa Singing Voice Studio.
I oprócz Vocal Writera, to teraz możemy też tworzyć piosenki,
które oprócz niego łączą w sobie DECtalka,
łączą w sobie Votraxa, którego ostatnio pokazywaliśmy,
czyli z Brian Zwicka na przykład.
I też te ciekawe głosy Microsoftu.
Więc jakby ktoś chciał sobie zrobić piosenkę, którą śpiewa Microsoft sam,
z Vocal Writerem, DECtalkiem i Votraxem,
Także to też ciekawe rzeczy się dzieją.
No to wszystko ode mnie, ale jeszcze tutaj kilka ciekawych rzeczy mamy.
Tak, ja się jeszcze tylko zapytam,
czy FastPlay skoro ma na przykład globalne skróty do sprawdzania różnych rzeczy
na Windowsie i globalne skróty do sterowania jakkolwiek tym odtwarzaczem,
to czy ma też skróty na iPhone’ie?
Ale to jest dobry pomysł, nie wiem, nie sprawdziłem, ale…
Żeby można było skrótami Apple’owskimi po prostu tam sterować, nie?
Przypiszę jakieś gesty VoiceOverowe, odczytaj mi jakąś tam daną konkretną.
To byłby dobry pomysł.
Przesuń cokolwiek. Jakieś wykorzystanie rotora mogłoby być fajne.
Ale tak, u mnie też są nowości, jak chodzi o aplikację.
Coś, czego…
nie przetestowałem jeszcze, niestety.
Brzmi obiecująco, jest to Dromaius, czyli kolejne dzieło Sam Taylor.
I jest to emulator Androida, bo na Windowsa jest dużo emulatorów Androida,
czyli w sumie można sobie uruchomić na Windowsie jakieś aplikacje androidowe
i je nawet testować, zwłaszcza jeżeli ktoś tworzy aplikacje na Androida,
to może sobie zweryfikować w takiej maszynie wirtualnej,
czy to wszystko działa zgodnie z zaleceniami.
No ale pewnie niektóre aplikacje takie już istniejące, jak się ma pliki apk
i nie ma tam za dużo jakichś zależności,
Chociaż niektóre emulatory może też umieją i usługi Google Play zaemulować.
No to da się jak najbardziej testować.
No, a tutaj jest troszkę inne podejście, bo Dromaius
pozwala na uruchomienie aplikacji androidowych w emulatorze,
tylko że zamiast, nie wiem, doinstalowywać talkbacka do emulatora
i bawić się w ten sposób,
to po prostu te aplikacje są nam prezentowane
w naszej normalnie powłoce windowsowej
jako widok takiej strony htmlowej www
i wszystkie elementy tych aplikacji,
I tak jak one są semantycznie podeklarowane w strukturze aplikacji,
są nam pokazane i można czytnikiem ekranu po prostu po nich nawigować,
jak po stronie internetowej, po nagłówkach, po przyciskach, po tekście i tak dalej.
Także myślę, że dość ciekawe zjawisko.
Ciekawe, na ile by takie coś było efektywne do testowania dostępności.
Musiałbym kiedyś spróbować.
To taki pomysł.
Teraz coś od Briana Hartgena, aczkolwiek tym razem nie tylko Brian Hartgen,
bo tutaj współpraca była z kimś takim jak Jonathan Simeon.
Simeon, przypuszczam, czyli prawnik niewidomy, który dużo tworzy prezentacji
w ramach swojej gdzieś tam pracy. No i w związku z tym stwierdził,
że brak mu w sumie jakiegoś narzędzia, którym można byłoby w stu procentach
jakoś tę prezentację sobie stworzyć, nie korzystając z pomocy osób widzących.
Vibe coding się odezwał, a Brian Hartgen pomysł podłapał
i postanowił to włączyć do grona swoich produktów.
Tak oto mamy Presentable.
Chyba się to czyta, bo jest Present i Able z dużej litery.
Nie chodzi o Presentable, że prezentowalne coś,
tylko Presentable, że osoba z niepełnosprawnością może.
To jest program, który pozwala nam
albo stworzenie prezentacji od zera, albo zaimportowanie jej z PowerPointa,
albo zaimportowanie jej z Markdowna, czy to z gotowego pliku,
czy po prostu po wklejeniu składni Markdown, czy też z chyba z HTML,
czy z jakiegoś jeszcze czwartego formatu.
No i co my tam możemy robić?
Możemy oczywiście wkładać wszystkie możliwe rzeczy, możemy wkładać slajdy,
Możemy przestawiać, w jakiej kolejności mają być elementy tych slajdów
fokusowane przez czytnik ekranu.
Możemy dodawać bloki tekstu.
Możemy tekst formatować.
Możemy dodawać notatki prezentera,
czyli takie notatki, które widzimy tylko my
i możemy sobie z nich gdzieś tam prezentować.
Możemy sobie dodawać oczywiście wszystko to, co Markdown pozwala.
Nagłówki, tabele, listy, linki i tak dalej.
Możemy sobie dodawać oczywiście multimedia,
Zdjęcia, audio, wideo, możemy nawet audio nagrywać bezpośrednio w aplikacji,
więc jeżeli mielibyśmy nagrać jakąś prezentację np. naszej aplikacji
czy jakiegoś zjawiska, mi się już zdarzało w czasie moich prezentacji
coś pokazywać, jak czytnik coś czyta na bazie nagrań,
no to można jak najbardziej też to zrobić.
No ale najlepsze zaczyna się potem, bo możemy sobie dokonać
takiego skanu dostępności, czyli oczywiście, czy to wszystko
będzie dostępne gdzieś tam na koniec, czy po wszystkim
W tym da się nawigować, czy obrazy mają opisy alternatywne itd.
Ale możemy też sobie sprawdzić, jak to wszystko wizualnie wygląda.
Czy tekst nie wylewa się poza slajd, czy nie jest za bardzo pościskany.
To problem, który ja często mam, że nawalę treści na slajd,
sprawdzamy to ze sobą widzącą i się okazuje,
że bez przewijania slajdu nie widać całości treści.
Wtedy najbardziej się opłaca rozbić tę treść na dwa slajdy.
Czy się nie nachodzą jakieś obiekty i nie są pościskane,
gdzieś tam nie nakładają się na siebie i tak dalej, i tak dalej.
Także można sobie jak najbardziej takie rzeczy tutaj robić.
Można też skorzystać opcjonalnie z AI,
żeby to AI nam pomogło właśnie też tą prezentację jakoś uporządkować,
poopisywać zdjęcia, z których korzystamy.
Właśnie jeszcze też tak po AI-owsku sprawdzić właśnie,
czy ta prezentacja jakkolwiek wygląda.
No tutaj już potrzebny jest własny klucz do OpenAI,
Natomiast jest to jakby opcjonalny komponent, nie trzeba z niego korzystać,
można i wtedy też wiemy, że nasza prezentacja wraz z całą treścią
idzie sobie na serwery OpenAI do przeanalizowania.
No i to wszystko gdzieś tam fajnie brzmi. Problem jest tylko jeden.
Jako że to jest projekt, pod którym podpisał się jakoś też Brian Hartgen,
No to on, podobnie jak Leasey, będzie działał tylko z JAWS-em.
I na ten moment jest, z tego co wiem, tylko po angielsku.
No więc pytanie będzie brzmiało, czy to będzie działało z JAWS-em
w innej wersji językowej niż angielska.
Ja tym produktem nie ukrywam, jestem dość mocno zainteresowany.
Licencję do JAWS-a mam. Troszkę nie ukrywam, że ja wiem, że Payone Hardware
jest jak najbardziej zaufanym dostawcą różnych produktywnościowych narzędzi,
Mam trochę zgrzyt, jak jestem proszony na jego stronie, żeby w celu zakupów
przed sprzedaży programu podać numer licencyjny JAWS-a, żeby on mógł tutaj licencji podpiąć,
po prostu licencję Presentable.
No to jest metoda generalnie autoryzacji różnych skryptów do JAWS-a.
To z tego, co kojarzę, to to nie tylko Brian tak robi, ale generalnie,
jeżeli chcesz mieć jakby jakiś płatny skrypt, to to jest po prostu
…przez Freedom czy Vispero, no taka funkcja w produkcie.
Że sobie jakby tam, wiesz, łączysz to, autoryzujesz jedno z drugim.
Także, no, z samym numerem seryjnym JAWS-a to nikt nie jest w stanie zbyt wiele zrobić,
bo po prostu potrzebny jest jeszcze ten kod blokujący, żeby gdzieś tam…
A teraz to już w ogóle te zalogowane konto musisz mieć, więc to już w ogóle jest historia.
Okej, w porządku, dzięki za wyjaśnienie. Natomiast mnie martwi trochę też inna rzecz,
Myślę też, że nie będziemy do końca pewni, czy po prostu jak ja mam JAWS-a ustawionego w tym momencie na język niemiecki, to czy to Presentable nie będzie się gryzło w jakiś sposób.
Powiem tak, ja miałem trochę do czynienia ze skryptami robionymi przez Briana, kiedy używałem Station Playlist z JAWS-em i tam rzeczywiście potrafią być problemy, zwłaszcza w takich komponentach datowych, czasowych.
Tak, bo Brian, no bardzo to wszystko powiązał z tym amerykańskim, tudzież brytyjskim sposobem wyświetlania
daty i czasu. Być może teraz już jest rozwiązane to lepiej, bo to kiedyś to było, to już było kilka lat temu,
kiedy jeszcze nie bardzo działały skrypty do NVDA, do Station Playlista, więc korzystałem wtedy z JAWS-a
i właśnie z tych skryptów, które stworzył Brian. No i tam były pewne problemy, ale tylko w tych miejscach,
Tak, więc mam nadzieję, że już tyle lat minęło, że ten drobny manchament rozwiązał i że to już rzeczywiście będzie działać.
Nie, bo ja kojarzę z Leasey jakieś takie historie.
No Leasey, wiesz, Leasey jest takim komponentem, który się bardzo wgryza zarówno w JAWS-a, jak i w system.
To tutaj, no, spodziewam się, że mogą być jakieś problemy. Natomiast to chyba nie jest aż tak mocna ingerencja.
Bardziej właśnie ja bym to traktował jako coś takiego, jako takie narzędzie
porównywalne z tymi skryptami do SPL albo może coś odrobinę bardziej zaawansowanego.
Więc mam nadzieję, że nie, że aż takich problemów nie będzie.
No ale zawsze zresztą myślę, że w takiej sytuacji, w sytuacji jakichś takich wątpliwości
z Brianem się warto skontaktować. On akurat dość szybko odpowiada na wszelkie maile.
No więc pewnie tak zrobię.
Premiera narzędzia wyznaczona jest na 23 listopada.
Wersja darmowa pozwala na przetestowanie przez pierwszych 30,
czy uruchomień JAWS-a.
Natomiast potem już jest potrzeba gdzieś tam tej wersji płatnej.
No i ona póki co, czyli do końca roku, jak ją zakupimy,
będzie w tej cenie takiej przedsprzedażowej,
czyli 80 funtów brytyjskich.
Natomiast już ceną docelową ma być funtów 100.
No i rozumiem, że jest to jednorazowy zakup, chociaż już była mowa o tym,
że na tym jednym zakupie aktualizacje są przewidziane przez rok, więc prawdopodobnie…
To jest taki standardowy model dystrybucji rzeczy przez Briana, że to jest zakup jednorazowy,
ale jak chcesz aktualizację, to jednak musisz płacić.
Tak, to będziemy potem dokupywać jakieś aktualizacje.
No więc zobaczę, czy mi się uda pracodawcę przekonać, żeby…
Przede wszystkim muszę sam przetestować, czy to narzędzie spełnia dla mnie
jakiekolwiek zadanie, a jeśli tak, to czy mi się uda przekonać
albo w jakiś sposób też tutaj uzyskać może dofinansowanie nawet,
bo mogę tutaj poprosić o dofinansowanie pewnych narzędzi,
które mi konkretnie ułatwiają pracę, więc jeżeli okaże się,
że jest nad czym kopie kruszyć, to będziemy się wtedy
pewnie o to jakoś martwić.
No i ostatnia rzecz dla tych, którzy chcieliby wejść w kontakt z jakąś społecznością osób niewidomych,
bardziej międzynarodową, może troszkę poćwiczyć angielski, może troszeczkę po prostu się porozglądać
i posłuchać, co tam osoby niewidome z różnych krajów do powiedzenia mają, no to Ramblio,
czyli jedna z takich większych na ten moment platform, gdzie mamy zarówno posty takie głosowe,
jak i też tak zwane hangouty, czyli po prostu rozmowy na żywo, trochę jak na clubhouse’ie.
To bywało. Są dostępne teraz klienty natywne dla Windowsa i dla Maca, więc nie trzeba już używać koniecznie aplikacji mobilnych albo tamtej uproszczonej wersji przez stronę internetową.
Tylko teraz są już rzeczywiście dedykowane ku temu aplikacje.
A tymczasem mamy telefon, więc proponuję, żebyśmy odebrali. Ktoś czekał, czekał i się doczekał. Ktoś z nami?
Patryk z tej strony.
Cześć Patryku, słuchamy.
To zacznę może od tego co było w zeszłym tygodniu.
Nie wiem czy wiadomość w ogóle dotarła TyfloCentrum.
No i właśnie chodzi po prostu o ten tryb odzyskiwania w tym iOS-ie.
Czy wiecie jak to po prostu wygląda z tym włączeniem VoiceOvera?
Co tam dokładnie się dzieje jak wciskamy ten przycisk boczny trzy razy?
Bo coś się dzieje, natomiast VoiceOver się nie włącza.
I pytanie, czy może wydało się komuś z was dojść do tego, jak tego VoiceOvera tam włączyć?
Chodzi mi o ten taki tryb odzyskiwania, który uzyskujemy poprzez trzymanie dłuższe przycisku bocznego.
Polecamy tryb odzyskiwania. Ta funkcja powinna być dostępna, tylko w diagnostykach nie działa.
Ja się szczerze mówiąc nie bawiłem, ale tak się zastanawiam,
Czy to przypadkiem na przykład nie jest spowodowane, nie wiem, kwestiami językowi?
Może tam ktoś zapomniał dać inne głosy niż angielski, więc jak masz system po polsku,
to to właśnie nie włącza, nie wiem.
Znaczy tam się po prostu jakieś takie pląknięcie odbywa, jak wciskam trzykrotny home
i coś tam jakby się pojawiało na ekranie i jedyne, żeby to, żeby to coś wyłączyć,
to jest twardy reset. A przy tym to działało, jakby w poprzednich betach,
Bo to nie jest tak, że to po prostu przestało nagle działać.
Jakby to próbowałem w pierwszej albo w drugiej becie iOS-a 27, to to działało.
No Patryku, jak widzisz, to nikt z nas nie testował tego,
natomiast no może ktoś z naszych słuchaczy coś wie więcej.
Jak tak, to czekamy na sygnał.
Natomiast chciałem powiedzieć a propos aplikacji Polsat BoxGo,
bo ostatnio był problem w poprzedniej aktualizacji
za zakupieniem sobie chociażby z pozycji iOS-a abonamentu,
a problem dotyczył po prostu akceptowania wszelakich umów licencyjnych,
które tam trzeba zaznaczyć i kliknięciu w ogóle w płacenie.
No to spieszę powiedzieć, że ostatnia aktualizacja to naprawia,
ponieważ wczoraj kupiłem abonament właśnie w Polsat.com
No i bez problemu mogłem taki abonament zakupić i się po prostu tym abonamentem cieszę i wszystko to dalej działa.
Ale jeszcze zostajemy przy wątku telewizji, ponieważ ostatnio miałem okazję testować tą telewizję od T-Mobile, czyli Magenta TV.
To jest ta telewizja, którą T-Mobile głośno reklamuje, że tam 70 kanałów zdarmo i w ogóle, że tam można sobie oglądać i nie trzeba mieć już do tego usługi żadnej kupionej w T-Mobile.
Po prostu tworzymy sobie konto i sobie oglądamy.
No to w przypadku aplikacji na iOS’a testowałem.
Aplikacja Magenta TV jest jak najbardziej dostępna z VoiceOverem.
Do tego stopnia, że nawet ta dostępność została zrobiona w sposób świadomy,
ponieważ Magenta TV ma podpowiedzi dla VoiceOvera jakieś.
Co ciekawe, ta aplikacja jest na tyle dziwna, że żeby móc oglądać jakiekolwiek kanały,
przełączać się między tymi kanałami, to musimy to zrobić przez zakładkę EPG.
I w ogóle całe aplikacje, trochę to jest dziwnie zaprojektowane,
bo jakby na samej górze, jeżeli sobie chodzimy flikiem w lewo i w prawo,
przypuśćmy mamy na przykład kanał, nie wiem, TVP1,
no to mamy na przykład w TV zaraz jakby na pierwszy rzut,
jakby w pierwszym wyniku, który się nam pojawi,
To mamy pokazane, co będzie, czyli co poleci.
Poniżej tego mamy, co akurat w danym momencie leci w telewizji.
Jeżeli w to klikniemy, to w tym momencie zacznie się kanał odtwarzać.
Moim zdaniem kolejność powinna być inna zachowana.
Powinniśmy najpierw zobaczyć, co w danej chwili leci,
A potem, pod spodem, powinniśmy w następnym fliku zobaczyć,
pod następnym flikiem widzieć, co będzie.
No i co ja mogę powiedzieć jeszcze o samej Magencie?
No to kiedy na przykład program ma dostępne nagrywanie,
ponieważ w Magencie możemy sobie nagrywać jakiś program,
no to nam na przykład w EPG też pokazuje,
czy dany program, czy możemy go nagrać
Jakiś program, który zaraz się skończy, bo nam to też pokazuje Magenta,
to pokazuje nam, czy na przykład możemy ten program, który właśnie się kończy,
czy możemy go sobie odtworzyć.
Bo my nie musimy oglądać tego, co nam telewizja proponuje na żywo.
My możemy sobie na przykład obejrzeć coś, co właśnie się…
nie wiem, wiemy, że spóźniliśmy się na jakiś serial czy coś,
to możemy sobie w magentzie, po prostu papiąc w to, co właśnie się kończy,
możemy to odtworzyć po prostu tam.
Jedyna rzecz, na której nie mogłem ani nagrać, ani nie mogłem odtworzyć później,
to była msza święta, transmisja mszy świętej na TVP1 w niedzielę,
ponieważ pojawił mi się tam komunikat, że nie można tego zrobić
ze względu na jakieś prawa autorskie.
Mszy świętej się nie da.
Natomiast co zasługuje na minus, jeżeli chodzi o Magentę?
To mimo to, że możemy sobie wybrać w odtwarzaczu ścieżkę audio,
w ogóle sam odtwarzać, żeby działał, no to musimy go trochę potraktować
tak jak w Polsat Box, czyli po prostu musimy w niego najpierw popnąć,
żeby się pojawiły przyciski tego odtwarzacza w orientacji poziomej.
No i jeżeli my wejdziemy sobie w ścieżkę audio,
No to niestety nie ma ścieżki z audiodeskrypcją.
Jest tylko język polski do wyboru.
Co ciekawe, nawet jeżeli przeglądając sobie po kanałach,
znalazłem na przykład, że na TV Polonia jest kanał,
tam jest serial M jak Miłość i nawet jest napisane przy tym serialu
M jak Miłość, że dostępne ułatwienia dostępu
zawiera napisy dla niesłyszących oraz ścieżkę z audiodeskrypcją.
No dobra, fajnie, to wejdę w to, to może ta audiodeskrypcja się w końcu pojawi.
Ale no niestety, jeżeli sobie otworzyłem tą ścieżkę audio,
to jedyne, co tam zobaczyłem, to był polski oryginał i polski.
Ale żadne z tych ścieżek, ani jedna, ani druga, to nie była audiodeskrypcja.
Więc nie wiem, czy magenta, skoro umożliwia nam wybór tej ścieżki,
Oni czegoś nie kombinują i te audiodeskrypcja się nie pojawi,
bo ta Magenta TV to jest, z tego co mi wiadomo, dość nowa usługa.
Natomiast jeżeli ktoś chce jakieś tam kanały sobie obejrzeć za darmo…
na tym Magenta i mobilnie, w dostępny sposób, to jak najbardziej to zrobić.
Można nawet dodawać kanały do ulubionych.
Tam na przykład, jeżeli chcemy sobie na przykład obejrzeć kanały, które nie są w tym płatnym pakiecie,
jak na przykład TVN24, co ja akurat mnie by interesowało,
no to nie jesteśmy w stanie tego zakupić sobie,
bo tam Magenta ma coś takiego, że chyba za każdy kanał się płaci osobno.
Ja nie wiem, czy tam jest jakiś pakiet.
Jak chcemy mieć TVN24, to musimy osobno TVN24 zapłacić.
To już tak kolorowo nie jest.
W przypadku aplikacji mobilnej, to nam wtedy ta aplikacja powie,
że ten kanał jest niedostępny.
Ale nie kupimy z aplikacją mobilną tego kanału TVN24,
czy jakiegokolwiek byśmy tam chcieli.
Musimy to zrobić przez stronę Magenta TV po zalogowaniu.
Tam chyba się kartę podpina.
Nie wiem, bo ja jeszcze tego nie robiłem, ale uważam, że to też jest fajna alternatywa, nawet lepsza niż WP Pilot,
no bo w WP Pilocie to mamy za darmo troszeczkę tych kanałów mniej.
No i jeszcze mamy reklamy. Magenta TV takich reklam nie posiada, więc chcemy odpalić TVP1,
po prostu odpalamy i oglądamy. Nie musimy słuchać przez 15 minut reklam WP Pilota,
No i fajnie, że nie trzeba mieć konta w każdym T-Mobile’u. Tak to było dotychczas.
Tak, to znaczy ja mogę powiedzieć, że w T-Mobile’u myślę o dostępności, bo przecież ja mam aplikację tą Red Bull Mobile, która wcześniej była jako HEJA, a to też są sieci związane z T-Mobile’em
Aplikacje naprawdę są niczego sobie dostępne.
Może nie jest idealnie, ale przyjemnie się z tego korzysta.
No ja żałuję, że aplikacja…
Ja jeszcze tylko chciałem dosłownie powiedzieć króciuteńko,
bo wiem, że o grach będzie mówione.
Natomiast ja chciałem powiedzieć a propos Diablo 4,
ponieważ już je pojawił ten taki powiedzmy companion app,
Jest ten asystent taki, który nam dodaje tę asystę dla osób niewidomych,
która tam trochę dodaje, ale ja nie o tej asyście,
aczkolwiek testowałem ją w otwartym świecie.
No i muszę stwierdzić, że to naprawdę sprawia,
że nawet tam po prostu się o wiele szybciej dochodzi do NPC-ów,
bo to wszystko ma swoje dźwięki, ale jest po prostu łatwiej.
Ja nie o tym, aczkolwiek też o Diablo 4 chcę powiedzieć.
Przez jakiś czas, jak pojawiła się aktualizacja Diablo 4,
sporo osób żyło w przeświadczeniu, że Blizzard zepsuł wsparcie
dla czytnika ekranu NVDA.
To znaczy, że jeżeli skopiowaliśmy kontrolę klient NVDA
I włączyliśmy zewnętrzny czynnik ekranu, no to już słyszeliśmy ciszę albo fallback do SAPI.
Ja też tak myślałem, ale mądry Claude, mądry AI, pomógł mi rozwiązać problem.
I okazuje się, że Blizzard, nie wiem czy to dlatego, że przez Microsoft został przejęty, czy jak,
że Blizzard odmawia ładowania jakichkolwiek zewnętrznych bibliotek,
które nie posiadają podpisu.
I w czym jest problem?
W tym jest problem, że tych kontrolerów do NVDA
to już jest kilka sprzed kilku lat.
Więc jeżeli my na przykład sobie skopiujemy jakiś Control Client,
który gdzieś tam nam zalega na dysku
i jeżeli nam tak się stanie, że nam nie zacznie to gadać NVDA,
To znaczy, że najprawdopodobniej został użyty kontroler-klient,
który jest podpisany przez NV Access.
W ogóle jak można sprawdzić, czy kontroler jest podpisany?
Wystarczy sobie wejść we właściwości takiego pliku
i w zakładce podpisy mamy, jeżeli pod tabem mamy, że to jest podpis,
to będziemy mogli widzieć, gdzie jest podpisany kontroler-klient.
Natomiast w jaki sposób możemy zdobyć taki Control Client,
który jest podpisany i który nam zadziała?
Jest strona internetowa nvaccess,
download.nvaccess.org.org.releases
i tam w tej zakładce należy wejść bodajże w pierwszą wersję beta,
Należy wejść w taki folder i tam w tym folderze będziemy mieć plik, który się nazywa nvdacontroller.zip.
No i po pobraniu tego pliku zip wybieramy sobie z katalogu x64 nvdacontroller.dll
i zmieniamy mu nazwę, żeby on nazywał się nvdacontroller.x64.dll
i taki kontroler kopiujemy go do Diablo 4 i wtedy jak włączymy zewnętrzny czytnik ekranu, to już nam powinien się odezwać NVDA.
Co ciekawe, plik tolk.dll, który jest biblioteką do obsługi czytników ekranu, został również podpisany przez samego Blizzarda,
bo jak wiemy, tolk.dll nie jest już rozwijaną biblioteką, więc Blizzard podpisał tolk.dll.
Więc jak gdybyśmy chcieli skopiować jakiegoś innego tolka,
no to nam się też to zakończy błędem,
ponieważ Blizzard od najnowszej aktualizacji Diablo 4
odmawia, nie przyjmuje żadnych bibliotek,
które takiego podpisu nie mają.
Także to taka informacja,
gdyby ktoś myślał, że jest wsparcie dla NVDA zepsute.
Nie, nie jest.
Nie jest, tylko musi być warunek cyfrowy podpis.
Pewnie chodzi o jakieś bezpieczeństwo, nie wiem w sumie.
No zapewne, zapewne.
Natomiast jeszcze chciałem powiedzieć a propos jednym modzie Piotrze, o którym nie powiedziałaś,
a to jest informacja moim zdaniem po prostu taki bęger, że aż normalnie, aż zadech zapiera w piersiach,
ponieważ tydzień temu pojawił się mod do Simsów czwórki.
Który może ma kilka błędów, ale powiem szczerze,
że ja spędziłem już kilka godzin w Simsach i to naprawdę da się grać.
Jeszcze moja znajoma w ogóle powiedziała, że ona ma dodatki do tych Simsów kupione,
a też warto o tym młodzie powiedzieć, bo Simsy czwórka są normowe.
Jeśli nie chcemy kupować dodatków do nich, które są…
No jakbyśmy chcieli kupić na Steamie wszystkie dodatki, no to tak pół tysiąca złotych to chyba wydamy na to.
Ja tylko uspokaję, że tych dodatków po prostu wyszło kilkadziesiąt, większość to są jakieś nowe ubrania na przykład,
także jak ktoś chce konkretne rzeczy sobie kupić, to trzeba czytać.
Natomiast w Simsie się da grać. Sam autor poprawia kilka rzeczy.
Więc jeszcze jeden mod, o którym chciałem powiedzieć, który zrobił Arctic Labs, to w ogóle jest też taka ciekawa społeczność, która się modami zajmuje i oni tam trochę tych modów mają.
ArcticLabs.com się to pisze, ich adres strony. Ostatnią wypuścili moda to King of Dragon Pass.
To jest gra, która w ogóle, co jest dziwnym paradoksem, ona była dostępna, ona jest dostępna zresztą na systemy iOS pełni z voice overem.
Natomiast co mnie nurtuje, to wyszła wersja na Windowsa, zremasterowana nawet.
No i nie wiem, czy wydawca inny, czy co, ale dostępność to to nigdy nie miało na Windowsa.
Może to po prostu zostało, jak to się ładnie mówi, outsourcowane do jakiegoś innego studia,
tak samo jak kiedyś było ze Skullgirlsami, które nigdy niestety nie doczekało się
dostępności na Macu, chociaż na Windowsie czytało, że ładnie to było dostępne.
Tak, bo tam z mobilnego Skullgearsa zrobił zupełnie ktoś inny.
No, mobilnego to swoją drogą, ale nawet po prostu ta pełna wersja Levaka po prostu nie miała udźwiękowywań.
Niestety.
Tak, natomiast King of Dragon Pass z tej strony moda można pobrać, no i co ja mogę powiedzieć?
No, to po prostu działa.
Ja nie natrafiłem na jakieś problemy, z którymi to miało… żeby to miało coś nie działać.
W ogóle oni mają bardzo dużo ciekawych modów, bo do Backshot’a nawet chociażby jest mod do Cookie Clickera.
Jezus Maria, mi się wydaje, że do Cookie Clickera trzy mody się pojawiły, bo jest jeden mod od kogoś,
drugiego moda zrobił chyba Miłosz Nowicki, a trzeci mod jest od nich.
Serio, oni też mają moda do Cookie Clickera, naprawdę.
Ja już teraz nawet nie wiem, który mod jest który i który jak działa.
Na pewno mogę powiedzieć, że ten mod Miłosza to powstał na bazie moda mojego znajomego,
który później był rozwijany przez innego mojego znajomego, więc to jest mod sprawdzony.
Czy Arctic Cup zaczęli od zera, to nie wiem. Na pewno myślę, że jeśli chodzi o moda Miłosza,
to możemy śmiało potwierdzić, mogę potwierdzić, że powinien działać dobrze.
No tak, na pewno bardziej da się zaufać, jakby, ufam jemu modowi mimo wszystko.
Tak, informacja dla tych, którzy używają Claude’a, a powiem szczerze, że ja ostatnio porzuciłem Codexa, bo naprawdę uważam, że Claude…
W ogóle mnie, zresztą jak mówiłem raz, w którym się tylko zaprzyglądałem, od Claude’a,
no to muszę jeszcze milej powiedzieć o Claude’ie,
że Claude w rozszerzeniu Visual Studio dla Visual Studio Code
ostatnio dostał aktualizację, która dodaje bardzo ważną rzecz
dla czytników ekranu, wsparcie dla ARIA,
Dzięki czemu sam Claude czyta, jeżeli mamy Visual Studio Code, co się dzieje.
Samo wsparcie dla tego dodatku jest naprawdę szczerze.
Ja nigdy w życiu po tym, co ja widzę, jak Claude działa z Visual Studio Code,
ja nigdy w życiu nie zatęsknię za konsolą.
Choćby mnie, nie wiem, siłą po prostu przekonywali.
i ja się okopię, i ja zostaję tam.
Dlaczego?
Bo samo przeglądanie tego wszystkiego
jest naprawdę…
w bardzo ciekawy sposób działa.
Co mi się też np. podoba,
że np. Claude w przeciwieństwie do Codexa,
jeżeli np. proponuje mi jakieś rozwiązania
i np. on mnie pyta,
że słuchaj, tutaj mam takie rozwiązania,
weź mi powiedz, co ty byś chciał,
co ty byś chciał, żebym zrobił.
I jest to zrobione w taki sposób, tak jak mamy ankiety Google w Google Docs.
Mamy np. przyciski radiowe, że np. A, ja chcę zrobić to, to, to, to, to.
Następny przycisk B, ja chcę zrobić to, to, to, to, to.
C, inna odpowiedź.
Wiadomo, jeżeli zaznaczamy przyciski radiowe,
jeżeli wybierzemy inną odpowiedź, to pojawi się nam pod spodem pole edycji,
gdzie możemy Claude’owi wpisać, jaka jest ta inna odpowiedź, co ma być zrobione.
W wyjęciu przycisk Submit wysyłamy taką pseudo-ankietę, którą nam Claude dał.
I on na tej podstawie dalej robi.
Same ustawienia Claude’a też możemy bardzo łatwo edytować z Visual Studio Code.
Czyli np. czy Claude ma pytać o to, co robi nas, czy ma nie pytać.
Możemy sobie wybrać model. Akurat w tym momencie od niedawna mamy dostępny model Opus 5.5,
który uważam bardzo dobrze, że bardzo się poprawił, jeżeli chodzi o działanie samego Claude’a.
No i przede wszystkim, jeżeli my wpisujemy coś do Claude’a
i Claude nam odpowiada czytnikiem ekranu,
no to on na przykład nam czyta konkretnie rzeczy, co robi.
Na zasadzie teraz zajmę się na przykład dekompilowaniem czegoś tam.
A teraz znalazłem funkcję takie i takie,
no to będę zajmować się tym i tym i tym.
Natomiast on nie czyta nam rzeczy typu dodatkowych,
typu na przykład finding files, c program files, coś tam, coś tam, no wiecie,
takich typowo kodowych, jak to na przykład Codex lubi czasami w konsoli czytać,
jakiś tam thinking, ble, ble, ble i tak dalej. Nie, Claude po prostu ogranicza się faktycznie
do takich automatycznych informacji, które rzeczywiście szaremu użytkownikowi
są potrzebne, czyli dzięki temu wiemy na przykład istotnie, co Claude robi,
może mnie nie obchodzić, w jakich plikach on tam grzebie,
jakie on tam pliki w rejestrze zmienił konkretnie,
w jakie ścieżki on tam wszedł, żeby zrobić coś tam.
Oczywiście, jak mnie to interesuje, to sobie nad polem edycji
sobie to sprawdzę.
Jest to takie po prostu bardzo intuicyjne,
ten automatyczny system czytania w Claudzie.
Ciekawe z którą drogą jak ta wersja konsolowa, bo kiedyś, pamiętam jak dawno temu używałem Claude Code’a, to właśnie tam mnie denerwowało w porównaniu do Codex’a to, że on bardzo dużo takich rzeczy, które kompletnie były nieistotne, wyrzucał na konsolę. I Codex robił tego na przykład mniej.
Myślę, że tam na pewno jest ten tryb Screen Reader, który część interfejsu upraszcza,
natomiast tam też jest polecenie. Teraz nie przypomnę sobie, jakie jest to polecenie.
Codex zresztą też ma coś takiego, ale aplikacja Codex… znaczy Codex w przeglądarce
jest okej, ale właśnie też słyszałem, że Claude jest lepszy.
Mamy w Claude Code polecenie, które nam po prostu chyba remote, jeśli dobrze pamiętam,
które po prostu nam pozwala wznowić sesję z poziomu aplikacji desktopowej,
Natomiast ja osobiście jestem bardzo z tego rozwiązania zadowolony i w ogóle z samego Claude’a, no po prostu uważam to za, o wiele mi się lepiej pracuje właśnie nad tym,
I chyba po prostu zostanę przy Claudzie.
Uważam nawet po prostu, że licencja PRO, nawet jeżeli się wypstrykam z limitów,
to na przykład tam poczekam sobie w Claudzie trzy godzinki,
zrobię przerwę na przykład odpoczynku i po trzech godzinach mogę znowu na tym Claudzie pracować.
Natomiast w Codexie, jak wypstrykałem się z tego czasowego,
godzinnego tam limitu, to oj, to ja musiałem trochę sporo poczekać,
więc Codex zdecydowanie w tej wersji najbardziej podstawowej ma te limity zdecydowanie bardzo.
Chyba Claude też nie ma takiego pięciogodzinnego limitu. Wydawało mi się, że to podobnie akurat działa w obu aplikacjach.
Tak, znaczy to działa podobnie, natomiast ty musisz, Piotrze, mniej czekasz na to, aż ci się to wznowi.
Ja tam czasem, ja w Claudzie czekam od dwóch do trzech godzin,
Limit mi się resetuje, natomiast w Codexie ja musiałem dużo dłużej czekać, na jednym koncie. Czasami nawet dwa dni.
To bardzo dziwne, to naprawdę ciekawe. Ale generalnie to jest, wiesz Patryku, z tymi limitami i z tymi oknami limitów to jest sytuacja bardzo dynamiczna.
Przecież jeszcze parę miesięcy temu to właśnie Claude miał taki problem, że były godziny szczytu i w godzinach szczytu to np. nie dało się zrobić praktycznie nic, bo serwery zajęte i wtedy po prostu mieli dostęp tak naprawdę do Claude’a ci, co płacili najwięcej.
To jest jedno, ale tam chyba też było coś takiego robione, że w tych godzinach szczytu limit był liczony dwa albo trzy razy więcej. Jakoś tak dziwnie było, że te kredy były jakoś inaczej rozliczane.
A z kolei teraz zdaje się, że Codex albo wprowadza, albo planuje wprowadzać na przykład dodatkową możliwość skrócenia tego naszego limitu, czyli zniesienia tego naszego limitu tymczasowego, ale za dodatkową opłatą.
Więc tu sytuacja jest dynamiczna bardzo. Co chwilę ktoś coś wymyśla.
Natomiast jeszcze po prostu na korzyść Claude’a też przekonałem się, że właśnie dla mnie jako do dla modera gier to po prostu uważam, że naprawdę
Claude o wiele lepiej sobie potrafi poradzić z czytaniem kodu w assemblerze. Jakoś po prostu lepiej mu to idzie to analizowanie kodu i to…
W ogóle, jak mu jeszcze zrobiłem serwer MCP, to to już w ogóle po prostu była totalna miazga,
gdzie np. Codex… Miałem jeden problem do rozwiązania w Codexie,
gdzie właśnie np. była taka sytuacja, że lista obiektów mi się nie odświeżała
i po prostu chyba zmarnowałem chyba 10 promptów w Codexie i Codex tego nie rozwiązał.
Claude bez serwera MCP, wystarczył mi jeden prompt i tym jednym promptem po prostu rozwiązałem swój problem.
No to widzisz, to jest wszystko kwestia tego, do czego stosujemy dany model.
Ja na przykład jestem bardzo ostatnio z Astry zadowolony, jak działa.
Ja też. Astra? Co to jest?
No to jest model od OpenAI.
Ja z kolei na GPT-6 1Sol pracuję i też sobie chwalę, bo dużo…
Tak, bo ten model powstał na bazie Astra, więc one są ponoć bardzo podobne do siebie.
Właśnie nie zużyła mi praktycznie limitów, nawet tych 5-godzinnych.
Przynajmniej w takim obciążeniu, jak ja pracuję, gdzie wcześniej i Astra, i…
Tak, Astra głównie, zużywała mi te limity dość szybciutko.
No i nie wydaje mi się, żeby ten… żebym musiał się jakoś bardziej z nim męczyć,
żeby zrobić to, co chcę zrobić.
No to mówię, to zależy… no, wy się nie zanujecie jakby modowaniem, więc to…
Ja się zajmuję. Nie powiem jeszcze czego, ale raczej myślę, że niedługo jakieś alfabety się zdarzą.
Piotrek, Piotrek, Piotrek…
No to ciekawe, ciekawe jest.
Mam nadzieję, że się dowiemy.
Będzie niespodzianka, tak.
A, może na Mikołaja? Co się wyrobisz?
Myślę, że postaram się szybciej.
Dobrze, Patryku, bo fajnie się gada, ale tematów jeszcze mamy trochę.
I też jeszcze chyba trochę innych tu wiadomości od słuchaczy. Czy coś jeszcze?
To wszystko. Naprawdę przepraszam, że tak długo wisiałem na antenie, ale chciałem powiedzieć po prostu.
Powisiałeś i wcześniej, także nadrobiłeś z nawiązką. Trzymaj się do usłyszenia.
To w takim razie, zanim przejdziemy do wiadomości, bo rzeczywiście tych wiadomości jeszcze mamy dość dużo,
to proponuję, żebyśmy jeszcze coś powiedzieli od siebie.
i w związku z tym, że były nowości w aplikacjach różnych,
to może teraz coś ze sprzętu, czyli odtwarzacz Milestone 411,
który ma dźwiękowane radio, ale radio cyfrowe.
Tak, i jest to wiadomość w pewnym sensie z ostatniej chwili,
sprzed kilku dni, bo oto 1 października,
Ja teraz tutaj cytuję za podcastem Sightnews, czyli tym podcastem dzięki któremu mieliśmy, moim zdaniem, fantastyczne pokrycie tego, co działo się na SightCity w tym roku.
1 października ukazał się tego miesięczny biuletyn centrali pomocy specjalistycznych dla osób z dysfunkcją wzroku w Hanowerze w Niemczech.
No i podali oni do wiadomości, że firma, szwajcarska firma Bones, zapowiedziała i wkrótce ruszy ze sprzedażą Milestone 411.
Ja mówiłem już a propos SightCity, bo też był wywiad z panem Stefanem Knechtem,
czyli prezesem, szefem firmy Bones, a propos planów co do Milestone’a,
że gdzieś ten wątek dabu się pojawi, że ten dab ma się jakoś w Milestone’ach pojawić.
No ja to wtedy zrozumiałem tak, że po prostu albo wyjdzie nowy model,
albo zostanie po prostu wypuszczony jakiś, nie wiem, update,
czy w jakiś sposób zostanie rozbudowany ten model 312 ACE, który znamy.
Natomiast nie, okazuje się, że chodzi tu o zupełnie nowe urządzenie.
Urządzenie sygnowane modelem 411.
I jest to tym razem urządzenie stacjonarne.
Urządzenie o wymiarach 23x22x11 cm.
Wykonane z plastiku, metalu oraz drzewa bukowego.
Ciekawe.
No i urządzenie to ma posiadać możliwość…
oczywiście Wi-Fi, Bluetooth, właśnie FM i DAB.
No Wi-Fi po to, żeby się móc podpiąć do różnych bibliotek specjalistycznych
dla osób z dysfunkcją wzroku, ale też nie jest to jedyne źródło multimediów,
bo możemy oczywiście też czytać sobie wbudowaną syntezą,
przypuszczam, że dalej chodzi o acapellę, chociaż może na coś innego
się w tym modelu przesiądą, nie wiem, plików TXT oraz ePub.
No i ma być też oczywiście radio, internetowe podcasty itd.
Natomiast ma też być możliwość zdalnego sterowania.
Nie wiemy jeszcze, jak to będzie zorganizowane.
Natomiast podejrzenie jest takie, że przede wszystkim po raz pierwszy
trzeba będzie urządzenie jakoś wprowadzić do Wi-Fi.
No a po drugie, pewnie będzie do tego jakaś aplikacja.
I chodzi o to, żeby właśnie takiej osobie mniej technicznie wprawionej
albo starszej, albo komuś, kto będzie tego potrzebował,
ktoś z rodziny czy ze znajomych mógł po prostu to urządzenie
Jakoś tam wstępnie konfigurować albo dorzucać tam jakieś nowe treści,
gdyby użytkownik sobie z tym nie poradził samodzielnie.
Jeśli chodzi o tego DAB-a, bo już o nim wspomniałem,
to ma tutaj rzeczywiście być zarówno dla UKF-u, jak i dla DAB-u
możliwość odczytywania zarówno częstotliwości,
w przypadku DAB-u to raczej mówimy tu o multiplexach,
ale przede wszystkim też nazwa rozgłośni radiowej, której słuchamy.
Pytanie, czy to oznacza, że tu będzie cały…
to się nie nazywa RDS, tylko tam pewnie Journaline
albo ten drugi standard,
który w DAB-ie też chyba jest,
kodowania różnych informacji, które stacja nam chce przekazać
warstwą tekstową.
No i pytanie, czy to też będzie odczytywane,
czy tylko nazwa stacji w takim zakresie się podstawowym.
No tutaj Christian, który jest prezenterem Sightviews,
już szalał, że kurczę, pierwsze dostępne radio,
które w pełni będzie czytać DAB.
Pytanie, czy rzeczywiście tak to będzie, czy będzie czytana rzeczywiście tylko nazwa.
Natomiast na pewno jest to jakaś alternatywa dla np. mówiącego Albrechta, którego już nie ma ponoć.
Tak, ten Albrecht, który przy okazji SightCity gdzieś wypłynął chyba z rok czy dwa lata temu.
Po czesku mówił, po polsku nie.
Czy też były kiedyś jakieś San Dziejana dostępne, radioodbiorniki mówiące itd.
W związku z czym był też DG, Technissat DG, Radio Voice 3,
czy też 3 Voice, nawet go żona mówiła jedynie po niemiecku.
No więc w dużym skrócie ciężko było z tymi mówiącymi radiami z DAB-em,
w ogóle ich raczej nie było.
No a teraz ten Milestone, co prawda stacjonarny i troszkę szkoda,
bo wielu z nas też lubi sobie jakieś airchecki pozgrywać
czy pośledzić radio w terenie, zwłaszcza na jakichś wyjazdach itd.
A tutaj będzie to troszeczkę utrudnione.
Natomiast jest to jakieś mówiące radio, które ma się pojawić.
Historia pozwala wierzyć, że również w Polsce prawdopodobnie
dystrybucją firmy Altix może się pojawić to radio w Polsce.
Wkrótce ma się ono pojawić w Niemczech w cenie 620 euro.
Zobaczymy, do czego nas to doprowadzi.
I Milestone 411 tak się właśnie prezentuje.
W takim razie te wiadomości teraz od słuchaczy, bo rzeczywiście tych wiadomości mamy dość dużo.
Na przykład Sylwester żali się tutaj nam, że nie mamy wiadomości takich dla niego, Sylwestrze.
Znaczy w ogóle to jest, myślę, też taka wiadomość może do wszystkich.
Słuchajcie, jeżeli Was, drodzy słuchacze, jakiś temat interesuje, a o którym nie mówimy,
No to możecie, no, podrzucać w komentarzach, bo czasami trafiamy na bardzo różne jakieś nowości, artykuły.
No i być może coś się z tej listy tutaj też pojawi, tych tematów, które Was interesują.
Także jeżeli coś tutaj chcielibyście, jakieś jeszcze tematy, żebyśmy poruszali, których nie poruszamy,
no tylko wiadomo, nie wszystkie będziemy w stanie poruszyć, no bo nie o wszystkim czytamy,
My nie wszystko jesteśmy w stanie jakoś sensownie ogarnąć,
ale może jest to też…
No to też może być dla nas jakiś sygnał o tym, o czym warto coś powiedzieć.
Ja już wystrzeżeć się interesuje poniekąd Japonia,
więc u mnie w szufladzie leży do przerobienia,
jak będę miał troszeczkę więcej czasu,
bo się będą musiał wczytać w pewne standardy,
które też no po angielsku nie są,
więc jakiś translator tu będzie musiał pójść.
Ale mam pewien japoński temat, który leży u mnie w szufladzie
Jak tylko do niego dotrę, to zreferuję.
DJ Graco napisał do nas tak.
Właśnie, zapomniałem wspomnieć.
WhatsApp również szykuje się dla Maca.
I szczególnie teraz jestem ciekaw opinii użytkowników
z nadgrysionym jabłkiem, jak to tam działa,
bo szczerze nie wiem, jak oficjalna aplikacja WhatsAppa
na Maca się zachowuje.
Ostatnio do tego podpowiem, to jest aplikacja dla iOS-a, więc generalnie to da się z tego korzystać, ale ostatnio tak jak tutaj z Maćkiem to jakiś czas wspominaliśmy, psuje się, psuje się czasami menu i kontekstowo nie chce wyskakiwać, czasami czynności nie chcą działać, no i na przykład też kompletnie nierozrębne stały się kontrolki odtwarzania wiadomości głosowych, a więc na przykład nie jesteśmy w stanie sobie w dostępny sposób przyspieszyć głosówek, a to szkoda.
No a WinZapp to naprawdę działa bardzo fajnie, jeżeli przynajmniej chodzi o tę wersję Windowsową, o te, szczególnie o te operacje na jakichś wiadomościach, które dostajemy.
No bo dostajemy taka prosta rzecz, która bardzo się różni w Whatsappie, a WinZappie.
Dostajemy na przykład jakiś plik, jakiś załącznik, zdjęcie albo inny tam dokument na Whatsappie i teraz, no chcemy go sobie gdzieś wrzucić do jakiegoś tam katalogu,
czy gdziekolwiek, w WinZappie, to po prostu na tej wiadomości dajemy Ctrl-C,
wchodzimy do jakiegoś folderu, Ctrl-V i ten plik już tam po prostu się znajduje.
Taka niby drobna rzecz, ale to właśnie to pokazuje,
że to jest po prostu oprogramowanie, no, zrobione w taki użyteczny sposób dla nas.
Swoją drogą, właśnie skoro tak mówimy a propos komunikatorów,
to ostatnio zaktualizowałem Unigrama i w końcu
Działa też tam jedna mi bardzo przydatna rzecz, mianowicie, bo kiedyś nie działało, a teraz działa kopiowanie wiadomości, też po prostu ze skrótu.
Ctrl-C, naciskamy Ctrl-C i wiadomość, którą mamy na czacie w Unigramie, jesteśmy sobie w stanie gdzieś tam w inne miejsce skopiować, nie trzeba używać menu kontekstowego.
To zostało poprawione ostatnio w jednej z nowszych wersji.
Mamy jeszcze taką wiadomość, którą spróbuję jakoś strecić,
bo jest ewidentnie podyktowana i chyba w jakimś hałasie
i jest tu troszkę rozsypanki.
Chodzi o najprawdopodobniej problem z Polsat Box Go
i tam chyba kanały się nie odtwarzają.
Nie wiem, czy coś wiecie na ten temat, że jakieś kanały się nie odtwarzają?
To to już jest chyba od jakiegoś czasu problem.
Czyli problem mówiliśmy.
Tak, problem jest zdaje się zgłoszony, no i czekamy co będzie dalej.
I też drugi problem z tej samej wiadomości dotyczy aplikacji Messenger
i nie wiem czy dobrze zrozumiałem, że chodzi o odczytywanie wiadomości z powiadomienia,
że się nie da, trzeba wejść do Messengera, ale nie wiem czy to tak faktycznie jest
Drodzy słuchacze, jeżeli nam wysyłacie jakieś świadomości, to przeczytajcie je przed wysłaniem, bo faktycznie czasem jest niezły rebus.
Tymczasem mamy telefon, więc proponuję, żebyśmy ten telefon odebrali. Kto jest z nami?
Słuchacz, który dzwonił rzadko, ale Was słucha.
Dygret, Was dzwoni Jadzieński Emil z tej strony.
Cześć, witaj, słuchamy.
Ja mam takie dwie pytania. Odnośnie Polsat Box, kolega mówił, że tam abonamentem, ale jest problem z dostępnością, jeśli chodzi o kanały. Tym zdałem i nie wspominał.
No bo po zainstalowaniu iOS 27, mimo, że wybieramy katalog, zakładkę katalog w iPhonie, wybieramy dany kanał, on się nie odtwarza. Trzeba kombinować, czy się z tym spotkaliście być może.
To znaczy, to chyba właśnie jest ten temat, o którym przed momentem dosłownie mówiliśmy.
Ten problem z Polsat Boxem to jest zdana sytuacja od pewnego czasu. Tam jest jakiś problem, niestety.
Ale wiecie co jest najśmieszniejsze? Pisałem z kolegą maila, wysłaliśmy im skrima, chcieli kolejnego.
I mimo, że pojawił się opis przy aktualizacji, że problemy, które były zgłoszone zostały rozwiązane, on istnieje dalej.
No cóż, ciężko nam poradzić coś na to, bo po prostu nie jesteśmy w stanie. Pozostaje tylko pisać dalej do nich.
Ja to rozumiem, tylko czy to tylko my mamy takie problemy?
Nie, nie. Z tego co mówiliśmy w Tyflo Przeglądach, to już te problemy z aplikacją Polsatu były.
I to najśmieszniejsze, ale też jest to zabawne, że oni nie wiedzą w ogóle jak nam pomagać.
Dzwonię do tych, którzy się zajmują osób. No oni, ale się wyloguj, ale to, ale możemy pomóc.
No mówię, że jestem niewidomy, wylogowanie nie pomaga, ale oni i tak nadal mówią to samo.
Pamiętaj, Emilu, i to zresztą też myślę taka uwaga do wszystkich, którzy nas słuchają,
że ci ludzie, z którymi rozmawiacie na wszelkiego rodzaju infoliniach,
Czyli są na tej tak zwanej pierwszej linii frontu, to zazwyczaj są ludzie, którzy absolutnie nie mają żadnej wiedzy technicznej i oni nie są specjalistami.
Bo gdyby byli specjalistami, to pracowaliby przy rozwoju oprogramowania i podejrzewam, że za wyższe pieniądze.
Oni po prostu mają odpowiednie skrypty, mają gdzieś tam opisy tych rozmów, jak mają się zachować.
To zwykle są studenci, ewentualnie jakieś tam może no nieco starsze osoby, które po prostu no pracują, bo tak i oni nie mają wiedzy.
Czasem zdarzy się rzeczywiście jakaś osoba, która ma trochę więcej świadomości z jakiegoś tam powodu.
Też oczywiście to wszystko bardzo zależy od konkretnej firmy, bo na przykład są firmy, chociażby takie jak Apple i nie tylko zresztą,
które szkolą swoich pracowników, także tych konsultantów, w zakresie dostępności.
I oni też mają w tej swojej bazie wiedzy i informacji o dostępności.
No, ale to niestety nie jest zawsze taka praktyka.
I podejrzewam, że w przypadku Polsatu tak właśnie jest.
A drugie mam pytanie. A zresztą Messengera…
No, takie, że na przykład kiedyś miałem coś takiego, że jak ktoś za mnie napisał
na iPhone’ie, to iPhone od razu odczytywał, kto napisał.
A teraz dopiero odczytuje mi, jeżeli ja wejdę w Messengera.
Czy wy się z tym spotkaliście, że jest powiadomienie, tak, Messenger, ale nie czytuje ani wiadomości, ani nie wiadomo kto to napisał, dopiero jak wejdę w Messenger.
Czy meta tak bardzo już Messengera popsuła? Ja ostatnio nie dostałem wiadomości na Messengerze, ale…
Ja tam z jakichś kanałów informacyjnych czasem coś dostanę i nie, i u mnie te powiadomienia są odczytywane.
U mnie też, u mnie jest normalnie, widzę kto, co.
Ale u mnie odczytuje, tylko chodzi o to, że powiadomienie mam, ale ani nie czytuje treści, ani nie mówi kto to napisał.
Nie, to ja widzę wszystko.
Czy to ma tylko miejsce z Messengerem, a na przykład inne komunikatory działają normalnie?
Tak.
Okej. Bo jest takie ustawienie w ekranie BKD, czy powiadomienia mają się pojawić dopiero jak popatrzymy na telefon, jak mamy Face ID.
Ale to by wtedy dotyczyło wszystkich komunikatorów, więc no… no właśnie.
A to jest ciekawe.
Ale to jest w ogóle ciekawa kwestia.
No bo myślę, że też znajdą się ludzie, którzy właśnie nie chcieliby,
żeby takie powiadomienie było z automatu czytane.
Bo załóżmy, że jesteśmy na jakimś spotkaniu, gdzieś na studiach,
na jakimś, nie wiem, poważnym czymś.
Jest jakaś bardzo prywatna wiadomość, no i to też nie każdy by chciał,
żeby wszyscy wokół słyszeli, bo akurat nam się rozładowały słuchawki,
powiedzmy jakichś nam lutów, że ktoś nam coś napisał takiego bardzo prywatnego.
Więc z tymi powiadomieniami no to ja się naprawdę nie zdziwię, jak tutaj część osób
będzie pisało, słuchajcie, włączcie nam powiadomienia.
Część osób będzie pisało, słuchajcie, wyłączcie nam powiadomienia, bo ja nie chcę,
żeby wszyscy wokół wiedzieli, kto i w jakiej sprawie do mnie pisze.
Nie no, to znaczy mamy do tego opcje, które pozwalają nam tym zarządzać.
No właśnie.
A ja właśnie…
A ja właśnie bym sobie zastanawiał,
bo kiedyś właśnie jak ktoś do mnie napisał,
to on nie tylko mówił, że powiadomienia,
ale mówił, kto napisał i kto napisał.
No rozumiem, że nie chce czytać wiadomości,
ale żeby chociaż mówił, kto napisał,
a dopiero mówi, jeżeli ja wejdę w Messengera.
No ja jestem bardzo ciekawy,
jak to wygląda dla osób widzących w takim razie,
no bo generalnie po prostu aplikacja,
jak wysyła powiadomienie,
to taki system dostaje tytuł i treść powiadomienia,
tak to rozumiem.
Tak, a właśnie, a tutaj nie.
Może właśnie obrazek.
Nie, tylko mówi w powiadomieniu Messenger.
I to jest tylko jak jesteś na, na przykład na ekranie blokady, czy jak na przykład rozwija się tam ten powiadomień, to już czyta normalnie?
Nie, nawet nie. Dopiero jak wejdę w Messenger, to tutaj mi się pojawia, kto napisał i treść.
Może jakieś znowu testy A, B, może?
No nie wiem. A drugi też mnie zastanawia, że jak wejdę na iPhone 12, bo mam dwa, to powiadomień mi nie chce odczytywać, muszę przez menu.
A na 17 normalnie powiadomienia wejdę i normalnie przeczytam. No to też jest ciekawostka.
Ale które powiadomienia?
No na przykład wchodzę w Facebooka i tam jest powiadomienie na przykład 5, załóżmy.
No to jak wejdę w 17, to normalnie włączę powiadomienie i mi przeczyta, że takie powiadomienie się pojawiło, a na 12 tego mi nie chce czytać, dopiero jak przez menu wejdę.
Menu Facebooka i tam zakładkę powiadomienia.
No to też…
Ale zdaje się, że te problemy z powiadomieniami z Facebooka, to ktoś tam też zgłaszał jakiś czas temu.
Ktoś o tym coś wspominał, że takie rzeczy się dzieją. Tak, tak, tak.
Naprawdę, ta meta tu jest po prostu zepsuta.
Nic nowego, to co mi ostatnio, ja zauważyłem na Facebooku, możecie potwierdzić, czy też tak macie,
Kiedyś nie miałem przycisków po lub zostaw komentarz pod flikami, czyli gesty prawo-lewo, teraz znów mam te przyciski, więc to trzeba więcej machać na wszelkich osiach czasu, więc no tak, to po prostu.
No utrudniają czasami, no właśnie.
Opsuje się ta dostępność.
No niestety. I super, że jesteście już dostępni na iOS, a nie wiem czy to mówiliście, ale to już nie ma bety tylko.
Jesteśmy, jesteśmy.
Właśnie ja to zauważyłem i was z przyjemnością pobrałem.
Tak, i raczej w waszej aplikacji błędów dostępności nie będą.
Staramy się przynajmniej.
Staramy się, żeby ich nie było.
Dobrze Emilu, dziękujemy ci bardzo za telefon.
Trzymaj się, pozdrawiamy serdecznie.
Tak jest. To nie koniec wiadomości, które od was dostajemy.
Mam jeszcze pytanie, cóż to za tajemnicza audycja.
Jutro się u nas będzie odbywać, to myślę, że tak szybko można wyjaśnić.
To jest taki nowy pomysł na audycję, w której jest może mniej informacji,
więcej jakichś naszych przemyśleń, poglądów, rozmowy zwykłej na jakiś temat.
No jutro akurat będzie to temat rzeczywiście mikserów analogowych
i cyfrowych, no bo w audio jest akurat tak, że w tym momencie coraz więcej
To jest tych mikserów audiocyfrowych, natomiast analogowych, no to robi się, jakby nowych modeli wychodzi coraz mniej i coraz więcej firm, no tworzą miksery cyfrowe.
Jednak nadal można kupować takie i takie. No i teraz pytanie, co robić?
Co dla kogo i co robić przede wszystkim? Tak, tak. Jutro sobie o tym pogadamy.
Tak, bo to nie jest łatwy temat, jak się okazuje i tu nie ma jednej prostej recepty na to.
I podejrzewam, że też tutaj ktoś będzie mógł się wypowiedzieć.
Też zapraszamy do takiej właśnie wymiany myśli, wymiany poglądów,
bo to myślę będzie taka właśnie audycja, w której będzie sobie można porozmawiać.
No bo dzisiaj w Tyflo Przeglądzie to jest jednak przegląd newsów,
nowych jakichś informacji i tutaj byśmy się chcieli bardziej…
A jak byśmy sobie chcieli czasami o czymś tak luźnie porozmawiać,
A może i pofantazjować. No to myślę, że w nowej audycji to taki nasz…
Na razie zobaczymy, czy to nazwa zostanie. Znając życie, zostanie punkt widzenia.
I zobaczymy, jak to się przyjmie i co tu się będzie działo.
Od Piotra mam jeszcze komentarz.
Dobry wieczór. Mówiliście o aplikacji do czytania książek,
że jest dostępna w Google Play i jakoś nie mogę jej znaleźć.
Czy ona już jest dostępna? Jeżeli tak, to jak ją odszukać?
Paperback?
Paperback na Androidzie jest.
Paperback.
Zresztą na stronie, nawet jak sobie wejdziesz, Piotrze,
paperback.dev to jest adres strony i tam jest link do playa.
Tak, właśnie sprawdziłem.
paperback.dev to jest adres strony.
Tam trzeba kliknąć na link download.
i następnie na przykład wyszukiwaniem w czytniku ekranu
możesz sobie wpisać Google, spacja Play i tam jest link
paperback on Google Play, to jest bezpośredni link do sklepu Play
i tak to można sobie to szybko znaleźć.
I jeszcze DJ Graco napisał tak…
Wbrew pozorom to nie takie oczywiste, bo Google Docs
nie umożliwia tak prostego tworzenia
Znalazłem fajną aplikację.
Nazywa się Simple Text Editor.
Jest do bólu prostym edytorem.
Coś jak Windowsowy notatnik.
I, co najważniejsze, dostępny.
Mam tam pole edycji.
W którym możemy pisać.
Menu, gdzie mamy zapisz, zapisz jako.
Link do sklepu play jest podany.
No i tak.
Myślę, że tu też będzie można podać ten link.
W komentarzach.
Natomiast…
Na Whatsappie mamy jeszcze wiadomości od Łukasza.
Łukasz pisze tak.
Witam. Ciekaw jestem, jak działa system percepcji tego robota z poprzedniej audycji.
Co tam jest w środku, że nie programuje się go klasycznie, nie wpisujemy współrzędnych.
On jednak umie wykonywać dość skomplikowane ruchy i operacje.
Ciekaw jestem, jak on przetwarza nasze ruchy.
Naśladowane telefonem na pracę silników i wykonanie finalnego zadania.
Pozdrawiam. Myślę, że o czymś takim to można pisać. Było wiele, wiele prac naukowych i to się też będzie w szczegółach zmieniać, no bo to są chyba znowu coraz bardziej, no, te algorytmy typu sieci neuronowe czy jakieś inne takie i to jest, podejrzewam, niezmiernie skomplikowane.
Tak, no i sztuczna inteligencja, jakieś małe modele, których też jest coraz więcej do wykonywania, jakiś różnych zadań i prawdopodobnie też coś tam może takiego być.
Tak, ja kiedyś np. słyszałem o takiej metodzie, że tworzy się najpierw takie wirtualne środowisko, w którym jest zaimplementowana powiedzmy grawitacja, jakieś ruchy powietrza, praca silników, bezwładność, jakieś takie rzeczy i puszcza się takiego wirtualnego robota, który nie umie nic.
I każe mu się to coś zrobić, nie wiem, wstać czy coś.
Ale robot na początku nie umie nic.
I on zaczyna tworzyć jakieś zupełnie losowe ruchy.
To oczywiście dzieje się dużo, dużo szybciej niż w czasie rzeczywistym,
bo to wszystko jest symulowane.
No i ten robot na początku się tak miota po ziemi.
I to tak coraz bardziej, coraz bardziej przypomina wstawanie.
Potem coraz bardziej przypomina chodzenie.
Teraz są jakieś takie metody,
że w ogóle daje się nagrania z jakichś kamer, z czegoś.
Kiedyś też uczyłem w jakimś takim badaniu,
w którym modele językowe uczyło się czegoś
na podstawie takich filmików,
które zostało poproszonych iluś rodziców, niemowląt,
żeby tym niemowlętom przyczepiano jakoś kamerki na głowę,
oczywiście w taki sposób nieinwazyjny, żeby to jakoś dziecku nie przeszkadzało,
i żeby co najmniej godzina tygodniowo była nagrana jakichś takich interakcji,
które z tymi dziećmi robili, czyli jedzenie, zabawa, jakieś samodzielne działa,
jakieś aktywności dziecka, kąpiel, coś tam jeszcze.
I takich nagrań to mieli jakieś dziesiątki, dziesiątki, setki, tysiące godzin.
Tysiące to nie wiem, ale dali to potem sztucznej inteligencji,
tak bez żadnego komentarza i sztuczna inteligencja nauczyła się tam jedno słowo
lepiej, drugie bardziej, jakaś tam piłka, miś. Zaczęło to rozpoznawać,
trochę jak dziecko właśnie. Także różne są metody, różne są pewnie sposoby
…i to się będzie rozwijało, no bo teraz też taki, no chyba się trochę robi hype na roboty, no bo to jest mimo wszystko coś, co, no zwłaszcza w kilku krajach, w których, no, z tym przyrostem jest bardzo słabo i ludzi starszych jest naprawdę dużo, no to dla takich ludzi jakiś taki robot, który byłby w stanie, no, jakieś zwykłe czynności im jakoś pomagać w takich, w takich zwykłych czynnościach, no to już niedługo może być
Bardzo duże zapotrzebowanie. Zresztą nie tylko tak. Praca w jakichś magazynach to już się pewnie dzieje od jakiegoś czasu.
Ale coraz więcej osób chciałoby mieć takiego pracownika fizycznego, który się nie męczy, którego można wyłączyć,
któremu nie trzeba nic płacić, a jak się zepsuje to się go oddaje do serwisu, a nie do lekarza.
Także myślę, że na coś takiego było, jest i będzie zainteresowanie.
Jako że coraz tańsze to chyba wszystko wychodzi,
więc coraz więcej osób się tym interesuje.
Mam takie wrażenie. Zobaczymy, czy rzeczywiście tak się stanie.
I mamy jeszcze wiadomości również głosowe.
Ja tu sobie jeszcze do nich się muszę dostać.
Ale już mam. Na początku w takim razie będzie wiadomość od Mateusza.
Witajcie. Odnośnie kontrolowania tego, czy nam coś nie wyciekło w screenshotach,
przy przesyłaniu właśnie poczułem się w pewnym sensie wywołany do tablicy.
Naprawdę polecam wam też to robić, w sensie sprawdzać screenshoty przed wysłaniem
za pomocą EA chociażby. Miałem taką sytuację, grałem z ekipą gdzieś tam
Jesteśmy w jakiegoś RPG-a, siedzieliśmy na Discordzie
i chciałem wysłać screenshota z jakimś ekranem equipunku
i w momencie, gdy wrzuciłem sobie do czata GPT, żeby sprawdzić,
czy to jest rzeczywiście ten screen, który chcę,
no to okazało się, że w momencie, gdy robiłem fotkę,
przyszło powiadomienie z banku o przelewie.
Tak że na szczęście się zorientowałem
i zrobiłem już poprawnego screena jeszcze raz,
ale gdybym nie sprawdził, no to mogłoby być
Delikatnie, moment nieciekawie, także przed wysyłaniem screenshotów sprawdzajcie kilka razy, bo może nam coś umknąć.
Swoją drogą, nagrywam się już z oficjalnej aplikacji TyfloCentrum z App Store’a. Działa elegancko, dobra robota Michale, oby tak dalej.
Pozdrawionka, jestem dalej na odsłuchu.
Ja tylko dodam jedną rzecz a propos tego sprawdzajcie czy coś wam nie wyciekło sztuczną inteligencją.
Jeżeli sprawdzacie, czy coś wam nie wyciekło sztuczną inteligencją i sztuczna inteligencja wam powie, że wyciekło, to to znaczy, że to już wyciekło.
Wyciekło konkretnie do tej sztucznej inteligencji. To tak tylko myślę, że jest to z jednej strony oczywiste, ale myślę, że podkreślać tego nigdy nie dosyć,
bo jeżeli chcemy mieć rzeczywiście absolutną pewność, że jakieś tam nasze zdjęcia, czy inne materiały
nie będą używane do trenowania tych dużych modeli językowych,
no to musimy po prostu używać modeli lokalnych. Na ten moment to wiadomo, że nie każdy
taki odpowiedni sprzęt może się wyposażyć. Inna sprawa, że rzeczywiście, no, wrzucenie gdzieś tam, powiedzmy,
Do internetu czy grupce naszych znajomych takiego obrazka z jakimiś informacjami, na przykład tak jak tu Mateusz powiedział, o przelewie z banku, to uczyni nam potencjalnie większą szkodę niż to, że to poleciało gdzieś tam do modelu.
No ale niemniej jednak to warto mieć to gdzieś z tyłu głowy.
Ja przynajmniej szczerze, że ostatnio mam dość dużo sukcesu po prostu w takich kwestiach z OCR-em w NVDA.
Przepraszam, się wciąłem.
Nie, to ten sam pomysł.
Nawet sprawdzam sobie podstawowe ogarnięcie tego,
czy na slajdzie widać dokładnie to, co ja chcę przedstawić.
Robię OCRem NVDA i w momencie, kiedy widzę,
że ten tekst, zwłaszcza u dołu, ten tekst w dolnych linijkach,
jakiś już się robi przycięt, w sensie tu jakieś robaczki,
tu jakaś literka źle rozpoznana, a tego to w ogóle nie widać,
to już jest dla mnie taki pierwszy sygnał.
Ja to oczywiście zawsze zweryfikuję z kimś widzącym, ale dla mnie to jest już taki pierwszy sygnał, że o, tej treści chyba jest troszkę za dużo.
I myślę, że z takimi screenshotami, zwłaszcza jak chodzi o zwykły tekst, no bo wiadomo, rozpoznawanie zdjęć, rozpoznawaniem zdjęć, ale jaki tekst jest zawarty na screenie, no to ja zdecydowanie OCR-em NVDA.
Uwiadomienie nam to wygraje, jeśli jesteśmy na urządzeniu mobilnym, to też jest o tyle łatwiej, że zarówno TalkBack, no i jeśli mam odpowiednio ustawiony język w VoiceOver, no to mają narzędzia, które nam gdzieś to pomogą jakoś sprawdzić.
No teraz mamy to rozpoznawanie zdjęć, to najnowsze,
ale nawet bez tego rozpoznawanie ekranu też nam fajnie to przeczyta.
Generalnie, jeśli OCR na przykład nie wykryje nic,
a na przykład nie jestem do końca pewny, bo nie wiem, może nie chciałbym,
żeby na przykład był widoczny mój pulpit, jakieś ikonki,
coś, czego OCR nie wykryje, no to wtedy zawsze jako druga warstwa tego
można wtedy ewentualnie jeszcze dopiero później wysłać do AI.
Ale zawsze można od OCR-a zacząć, na przykład, tak jak tutaj Paweł mówi,
Jak mi się często zdarza robić screeny, np. jakichś okienek dialogowych,
okno ustawień jakiejś aplikacji, tutaj często mi się zdarza takie rzeczy,
potrzebuję do pracy, to jeśli widzę np. coś, czegoś nie widzę, np. wiem,
że gdzieś powinny być przyciski OK, anuluj, a ich nie ma albo jest za dużo,
no to wtedy się pytam, ej, czy tutaj coś jest ucięte, np. czy coś jest za dużo.
Ale warto właśnie od tego OCR-a zacząć to, bo np. takie coś typu powiadomienie,
które nam gdzieś wyskoczyło na górze czy na dole, to nam powinno wyłapać tutaj
Te powiadomienia wychodzą w różnych miejscach na urządzeniach mobilnych,
to raczej takie powiadomienia znajdziemy na górze.
Natomiast np. w systemie Windows powiadomienia wychodzą z dołu ekranu.
Więc tam jakieś treści pewnie nam się pojawią na dole tekstu.
I mam jeszcze wiadomości głosowe. Teraz wiadomość od Patryka.
Witam was wszystkich serdecznie. Z tej strony Patryk.
No ja tutaj też, jak mój imiennik, testuję sobie właśnie Magenta TV.
No i powiem szczerze, że naprawdę ktoś tutaj przysiadł do tej dostępności,
no bo jako że mam dostęp do wielu urządzeń u siebie, bo mam i telewizor Samsunga,
mam Chromecasta z Google TV, mam dostęp też do iOS-a, do Androida
i wszędzie ta aplikacja jest dostępna.
i ta dostępność jest naprawdę na przyzwoitym poziomie.
Bez problemu jesteśmy w stanie założyć konto,
się zalogować, tutaj nie ma najbliższych problemów.
I co jest fajne, że pomimo tego, że to jest darmowe,
to nie mamy gdzieś tam na siłę wciskanych reklam.
I naprawdę jest to jedna chyba z lepszych darmowych telewizji
na rynku, moim zdaniem.
Więc polecam też sobie właśnie potestować,
Bo faktycznie fajnie to działa. Naprawdę.
Ja nie natrafiłem na żadne urządzenie, żebym ja czegoś nie mógł zrobić.
I wiadomości mamy jeszcze od Roberta.
Dobry wieczór, Roberto Lombino z tej strony.
Ja przychodzę z taką ciekawostką, bo podejrzewam, że mało kogo to zainteresuje,
ale najpierw jeszcze powiem, nagrywam się specjalnie na Whatsappie,
A nie w TyfloCentrum, żeby pokazać, że faktycznie z tą jakością na androidzie coś się dzieje.
U mnie na pikselu już też głosówki brzmią lepiej jak słychać.
A przynajmniej mam taką nadzieję, że ta wiadomość się wyśle w tej lepszej jakości.
Chciałem się tylko podzielić taką informacją, że znalazłem dzięki słuchaczowi Grześkowi Turkowi,
Znalazłem klawiaturę dostępną dla TalkBacka i Commentary,
na której można dodawać własne układy klawiatury.
I najczęściej, wiem, że ludziom to się raczej nie przyda,
ale jak ktoś pracuje z jakimiś mniej popularnymi językami
typu międzysłowiański, to jednak taka cecha jest jakby ważna,
żeby można było dodawać swoje układy klawiatury.
A dosłownie wszystkie, o których wiem, klawiatury na Androida, gdzie dało się takie układy dodawać, do tej pory, przynajmniej te z Play Stora, nie są dobrze dostępne dla czytników ekranu.
Natomiast znalazłem w niedzielę, właśnie Grzesiek mi poradził, Futo Keyboard i ona ma też dyktowanie, tam można sobie zaimportować taki model z Whispera.
Problem WhisperFlow na Androidzie na razie jest rozwiązany.
WhisperFlow i kłócenia się z aplikacjami bankowymi.
Oczywiście podejrzewam, że WhisperFlow by rozpoznawał troszkę lepiej,
ale na razie ten model do dyktowania nie daje rady.
I z tego co rozumiem, jest to offline.
Nawet ten najbardziej dokładny plik, który stawia na dokładność,
a nie na szybkość rozpoznawania, ma 250 mega.
To nie jest jakoś za dużo.
No a jeszcze szybko wspomnę, dlaczego w ogóle zacząłem drążyć temat klawiatur.
Bo w najnowszej wersji klawiatury Google Gboard mam taki problem z TalkBackiem,
że przy wpisywaniu odrywaniem palca, czyli znajdujemy literę, puszczamy i ona się wpisuje,
nie są oznajmiane znaki narodowe. Czyli na przykład jeśli znajdziemy L i przytrzymamy je,
No to słyszymy tylko dostępne tam alternatywne opcje,
ale już TalkBack nie mówi nam, że jest EŁ i tak dalej.
Co ciekawe, kiedy ustawimy na pisanie to z podwójnym stukaniem,
to się chyba nazywa standardowe wpisywanie w iOS-ie, tak?
To wtedy normalnie wszystko jest oznajmiane.
Czyli przytrzymujemy literę tak puk-puk
i słyszymy dostępne alternatywne opcje
Wtedy możemy sobie tę literę daną narodową wybrać.
I dlatego zacząłem drążyć temat klawiatur.
Napisałem już do Google’a, nawet już mi odpowiedzieli ze wsparcia dostępności.
Mam nadzieję, że to się jakoś niedługo rozwiąże.
No, to przepraszam za nieskładne mówienie dzisiaj trochę.
Już kończę i życzę wam miłego wieczoru, miłej reszty audycji.
A jeszcze tylko dodam, a propos tych własnych układów klawiatury,
do klawiatury Futo Keyboard, że to są tak naprawdę pliki .txt, tylko w formacie .yaml,
gdzie można zdefiniować sobie bardzo ładnie cały układ. No i dlatego też i dodawanie i
samopisań jest dla nas dostępne. Jedyna różnica na razie w porównaniu do klawiatury Google jest
taka, że na Futo Keyboard z Commentary się wpisuje podwójnym stuknięciem tylko, a z kolei na
Na TalkBacku się wpisuje tylko odrywaniem palca.
I to jest w ogóle projekt Open Source, który trafił też do sklepu Play,
bo to jest modyfikacja klawiatury AOSP, czyli Android Open Source Project Keyboard,
więc na GitHubie myślę o tym, że zgłoszę im to,
albo poproszę kogoś ze znajomych, bo ja się nie polubiłem zbytnio z GitHubem,
czy mogliby zakomponować po prostu do klawiatury,
Uwzględnić tą zmianę trybu wpisywania dla czytników ekranu.
No, to miłego wieczoru jeszcze raz. Pozdrawiam.
I to jeszcze…
Zostały nam jeszcze wiadomości, dwie od Pawła.
Słuchajcie, ja mam do was dwa pytania.
Pierwsze dotyczy przenoszenia danych z jednego iPhona na drugi.
Miałem taką sytuację, że właśnie przenosiłem dane na nowy iPhone
i zgrała mi się tylko jakby pierwsza strona aplikacji na ekranie głównym.
Wszystkie foldery, katalogi…
A tych ekranów wszystkich miałem piętnaście.
No i pozostałe mi zniknęły.
No więc postanowiłem zapytać się czata GPT,
I co tu można w takiej sytuacji zrobić, bo już myślałem, że wszystko przepadło.
Albo, że będę musiał jeszcze raz zgrywać.
A chat GPT mi kazał wejść w edycję ekranu, sprawdzić, czy której strony mam niepoukrywane.
No i co ciekawe, wszedłem w tą edycję ekranu.
Sprawdziłem tylko, czy której strony mam niepoukrywane.
Nie miałem żadnej ukrytej.
Dałem gotowe i cały układ katalogów mi po prostu sam z siebie wrócił.
Zarówno na pierwszym telefonie, tym, z którego zgrywałem, jak i tym drugim, na który zgrywałem.
A drugie moje zapytanie brzmi o funkcję rozpoznawania, opisywania obrazu na najnowszych betach iOS-a.
Jak z tego korzystać, żeby on mi na Facebooku więcej mógł powiedzieć, co widzi na danym zdjęciu?
Albo czasami ktoś na Whatsappie wrzuci jakieś zdjęcie.
I chodzi mi o to, żeby jak najwięcej sztuczna inteligencja mogła mi w języku polskim na iPhone’ie opisać,
jakie są tutaj możliwości do zrobienia za darmo.
I w kolejnej wiadomości na Whatsappie podzielę się z Wami informacją jak się przenosi dane z Androida na iPhone’a,
bo to zostało wprowadzone stosunkowo też niedawno.
Najlepiej to jeszcze działa z telefonami typu Pixel,
ale będzie też działać z każdymi telefonami, które będą miały niedługo Android 17,
Więc jakby ktoś się chciał zapoznać, bo ja już znam takie osoby,
które sobie po prostu pożyczyły z tego… z PFRON-u właśnie
iPhone’y z tych wypożyczalni, żeby się zapoznać.
No i właśnie dzięki takiemu kreatorowi na pewno ten pierwszy kontakt
jest łatwiejszy.
Chciałem się z wami podzielić tym, że przetestowałem
Przenoszenie aplikacji z Androida na iPhone’a.
Czyli mamy, załóżmy, wyzerowanego albo nowego iPhone’a,
no i od jakiegoś tam czasu Apple się ogłosił,
że nawiązali współpracę z Googlem
i od tej pory można zarówno na Androidzie
przenosić aplikacje z iPhone’a,
jak i na iPhone’ie można przenosić z Androida.
Dotychczas było tak, że jeżeli ktoś chciał przenieść dane sobie z telefonu z Androidem na iPhona,
no i ja rozumiem, że u nas w środowisku niewidomych jest to mało popularna opcja,
bo jednak jeżeli już się ktoś przesiada, to albo z iPhona na Androida,
albo ma Androida jako drugą platformę, bo jednak wciąż, no jednak gdzieś tam jest Apple na pozycji dominującej.
No i z pewnych względów, oczywiście, jakieś tam argumenty to są choćby nawet, że bardzo łatwo się to wszystko przenosi.
VoiceOver zawsze działa, no i nie ma takiej opcji, że nam coś nie zagada to pod tym kątem.
Chociaż już moim zdaniem Android też bardzo wiele tutaj nadgonił.
Ale jednak tak na pierwszy strzał, na pierwszy kontakt Android wymagano jednak zdecydowanie wyższej świadomości i wiedzy.
No ale do czego właśnie zmierzam?
Że po prostu chciałem się testować, jak działa to, czym Apple się tak szczycił.
I przy tym było tak, że aby przenieść sobie dane z telefonu z Androidem na iPhona,
trzeba było najpierw ze sklepu Play ściągnąć taką aplikację Move to iOS.
Następnie trzeba było tą aplikację na Androidzie uruchomić,
wpisać dane do naszego Apple ID i hasło.
Z tego, co kojarzę, to się tam też zaznaczało, co ma być przeniesione,
ale ta aplikacja potrafiła stosunkowo niewiele.
Przeniosła zdjęcie, zdjęcia kontakty, jakieś multimedia, filmy,
tego typu rzeczy.
Natomiast to, co teraz zrobił iPhone ze współpracy z Google,
działa trochę inaczej.
Możemy się posługiwać oczywiście aplikacją Move to iOS,
ale ta druga metoda od Apple działa na pewno z urządzeniami kompatybilnymi,
czyli na pewno od Androida 17, na pewno ma to Google Pixel
i przypuszczam, że będą to miały wszystkie urządzenia,
na które Android 17 wejdzie.
On już tak naprawdę powolutku na różne telefony wchodzi.
No i byłem ciekawy, jak rzecz to się robi.
No i są dwie metody.
Albo wybieramy na iPhone przy konfiguracji, że będziemy przenosili dane z Androida.
To jest zaraz na jednym z początkowych ekranów po odpaleniu VoiceOvera,
Wi-Fi wybieramy jakby skąd chcemy.
To tam jest, że z iClouda, że nowy iPhone, że z drugiego iPhone’a,
bądź można z Androida lub z komputera, z tego co kojarzę.
No więc jak wybierzemy, że z Androida, to na iPhone’ie wyświetli nam się kod QR.
Musimy na Androidzie posłużyć się skanerem kodów QR, żeby właśnie ten kod zeskanować.
Można też posłużyć jakąś tam sensją i czymś tam,
ale mi się ta sztuka nie udała, bo nie bardzo jakby wiedziałem,
jak na Androidzie wywołać ten ekran, żeby te dane wpisać.
Ale udało mi się po raz pierwszy chyba w życiu zeskanować kod QR
i po zeskanowaniu tego kodu QR przenosi nas do takiego kreatora,
Idzie podobnie jak w aplikacji Move to iOS.
Zaznaczamy sobie, co ma być przeniesione.
Różnica jest taka, że o ile to się da,
to iPhone próbuje poszukać przynajmniej części aplikacji,
które mamy na Androidzie zainstalowane.
W moim przypadku udało się znaleźć przynajmniej te najnowsze aplikacje,
które miałem zainstalowane na Androidzie.
Bo to dopiero niedawno stosunkowo Apple udostępnił to przenoszenie.
Ale tak naprawdę, jeżeli komuś zależy na całej reszcie,
czyli właśnie kontakty, zdjęcia, wiadomości, kalendarze,
to to wszystko jest bardzo łatwo przez Wi-Fi przenoszalne,
w pełni udźwiękowione.
Sprawdziłem wczoraj i nawet miałem tego typu sytuację,
że jak skończyło się to przenoszenie, sprawdziłem ile on tego przeniósł,
no to stwierdziłem, że wrócę iPona do stanu początkowego, wyzeruję go.
I jakie było moje zdziwienie, gdy się okazało, że gdy potem wybrałem,
że przenoszę dane między dwoma iPhonami,
no to on potem się okazało zachował sobie w pełni
te wszystkie kontakty z Androida, wiadomości.
To wszystko mam do dyspozycji również.
Więc jak ktoś ma Androida,
bądź chciałby polecić osobie, która przez lata siedziała na Androidzie
i jednak przekona do iPhona,
no to już to przenoszenie powoli będzie coraz łatwiejsze,
No i na końcu mamy jeszcze wiadomość od Mariusza.
Chciałbym ostrzec użytkowników BlindShell Classic 2.
W telefonach BlindShell, zwłaszcza starszej generacji Classic 2,
A inaczej, niedolaty mimo zgodzenia się na umieszczanie danych na serwerze tej aplikacji.
Z logowaniem się przez Facebooka też jest problem.
Telefon staje i się zawiesza. Nawet po zresetowaniu występuje ten sam problem.
Przez e-mail też to nie działa. Inne aplikacje mają takie same problemy z logowaniem się.
Działają słabo bądź są bezużyteczne.
No i takie mamy wiadomości od was.
Więc teraz chyba przechodzimy do informacji od nas.
No to jeżeli tu zahaczyliśmy…
Jeśli mogę jeszcze się odnieść do tej wiadomości a propos to,
co Paweł pytał z rozpoznawaniem obrazów na iPhone’ie po polsku,
to ja generalnie odsyłam o naszego podcastu dotyczącego nowości
Ale w telegraficznym skrócie, jeśli ktoś chce skorzystać z tych nowych opisów, które oferuje VoiceOver, to niestety musimy mieć włączony Apple Intelligence.
Ażeby Apple Intelligence było włączone, to musimy ustawić zarówno język telefonu i język Siri na jeden ze wspieranych języków.
Polski na tej liście nie jest, więc musielibyśmy sobie przełączyć język, nie wiem, angielski na niemiecki, no generalnie na jeden z tych wspieranych języków.
I kiedy to zrobimy, to nam powinno to po prostu zacząć działać.
I wtedy, mimo to, że opisy przychodzą na początku po angielsku,
to można się dopytywać po polsku i ja to szczegółowo opisywałem,
pokazywałem nawet właśnie na przykładzie Facebooka w tym podcaście,
więc po prostu odsyłam do tego podcastu.
A jeśli nie chcesz zmieniać języka, no to rozpoznawanie ekranu zostaje,
to nam chociaż tekst odczyta po polsku, to zadziała,
No a do innych celów dni no to musimy już sobie wysyłać ewentualnie te zdjęcia do jakichś zewnętrznych aplikacji.
W takim razie, teraz już Envision.
No i tutaj koniec pewnej epoki, niektórzy mogliby powiedzieć.
Tak, właśnie czytałem przed chwileczką jeszcze,
żeby się doinformować tutaj, posta od panów kartlików obu.
No i tak, no, wygląda to niestety tak, że, no, panowie na ten moment
oczywiście jeszcze szukają gdzieś tam jakichś partnerów,
osób, które mogłyby im jakoś pomóc, w którą stronę można by to jeszcze pchnąć.
Ale na ten moment zamykają.
No okulary już od jakiegoś czasu nie były, zdaje się, sprzedawane,
czy gdzieś zarzucono rozwój. Natomiast ta aplikacja do końca roku
ma jeszcze podziałać. Natomiast potem, jeżeli nie znajdzie się jakiś pomysł
na to, co dalej zrobić, to powoli opcje online będą wyłączane,
a tyle opcji, ile się da, zostanie upchnięte do użytku offline
i ta aplikacja pozostanie bez jakiegoś wsparcia ani bez już potem nowości
dostępna po prostu za darmo.
Także taki tutaj gest ze strony firmy.
Powody są takie, że po prostu przekonali się panowie
przez blisko 10 lat prowadzenia tej działalności,
że to jest rynek dostępności, rynek technologii asystujących.
To jest rynek, na który jest trudno wejść
i trudno jest uzyskać na tyle użytkowników, żeby zwracały się koszty.
Osiągnęli milion użytkowników, co i tak jest dużo,
natomiast okazuje się nagle, że o ile stu pierwszych użytkowników jest dość łatwo dostać,
to osiąga się pewien cufit i jest to problem.
Nie jesteśmy aż tak dużą grupą gdzieś, żeby z tego powstał w wielu przypadkach
jakiś wiarygodny model biznesowy. Takie jest tłumaczenie tu na blogu.
Też mi się wydaje, że oni nie mieli takiego łatwego czasu z tymi okularami,
Bo sama aplikacja to było coś, co wydaje się, że było takim dość dobrym ruchem.
A potem, kiedy zaczęli tworzyć te okulary Envision, Envision Glasses, w oparciu o już przestarzałą technologię
i w momencie, kiedy zaczęły wychodzić zdecydowanie nowsze urządzenia w postaci chociażby tego, co mamy od Ray-Bana i Mety,
No to porównując cenę i patrząc na możliwości tych okularów Envision, które po prostu były słabe, to naprawdę nie dziwi, że najprawdopodobniej zbyt wielu użytkowników ten sprzęt nie miał.
A potem jeszcze próbowali się ratować jakimś abonamentem, dodatkowymi funkcjami. No i to już podejrzewam, że zdecydowanie się nie spięło.
Natomiast zastanawia mnie, co z tą aplikacją Ally, tak, od Envision, bo tutaj, no to też był jakiś pomysł, ale czyżby i to nie okazało się dobrą drogą?
No nie, tutaj zdaje się, że próby były w różne strony, bo były próby, żeby, że tak powiem, jakoś to spieniężyć, sprzedając do użytkowników bezpośrednio, do użytkowników niewidomych konkretnie.
No i się okazało, że właśnie, że problemem jest nagle brak dostępu do technologii, brak oczywiście pieniędzy,
No to próbowali, żeby sprzedawać do firm.
No to próbowali, żeby sprzedawać np. też osobom starszym, bo to jest szerszy troszkę segment.
Po czym się okazało, że tutaj to trzeba by w sumie od zera jakiś nowy produkt w ogóle,
bo to troszkę jednak inna demografia i inne potrzeby.
No i to wszystko doprowadziło jakoś tu, gdzie doprowadziło.
Także przypuszczam, że Ally też jako produkt się nie bardzo sprawdził.
Też to chyba konkurowało w gruncie rzeczy z prostym czatem GPT,
no bo jeżeli tak naprawdę w tym momencie mamy czat w tej wersji live Gliworosnu,
mogę go zapytać, faktycznie spytać, co on widzi i w zasadzie to jest to samo
co Eli, tylko tyle, że tam Eli miał niby jakieś dokładki, które to próbowały
jakoś doprocesowywać i być może okej w tych czatach, w tych GPT w wersji 4,
To nie tak, jak to się niektórzy mówią, mądre jak dzisiaj.
Dzisiaj faktycznie jest duża tutaj przepaść.
I tak naprawdę tutaj co chwila zmieniają się w zasadzie zasady promptowania.
Zasady tego, co on ma wiedzieć, jak do niego pisać.
W ogóle założenia tak naprawdę się bardzo zmieniają.
i tak naprawdę te trzy lata, no to co chwila tak naprawdę jakaś zmiana,
a co rok czy półtora, no to w zasadzie zmiana paradygmatu w zasadzie
rozmawiania z takimi modelami językowymi.
Tak, no teraz mówi się chociażby o tym, że już tak naprawdę, bo kiedyś
i jeszcze nie tak znowu dawno, tak powiedzmy w przypadku tego GPT-5,
To mówiło się, że trzeba tej sztucznej inteligencji tak bardzo rozpisać to wszystko.
Co ma robić, czego nie robić. Jeszcze tam powiedzmy, że ma się wcielić w kogoś i tak dalej, i tak dalej.
Że trzeba zrobić takie naprawdę dość rozbudowane te prompty.
Dzisiaj okazuje się, że tak naprawdę to czasem te prompty potrafią działać gorzej.
Że czasem to po prostu wystarczy rzeczywiście krótką, ale taką dość precyzyjną instrukcję wysłać do tego modelu,
a on sobie już sam resztę dopowie i zazwyczaj zrobi to dobrze.
Tak, i jak zwłaszcza, jak mamy dzisiaj, bo to też się mówi,
pewnie ty też być może słyszałeś, tylko kto to robił ten filmik
o tych kilku poziomach samoorganizowania się
sztucznych inteligencji? W każdym razie…
Mateusz Chrobok? No właśnie, albo Mateusz Chrobok,
albo… nie pamiętam, no, który z tych kanałów?
Chyba Mateusz ostatnio o tym mówił, ostatnio w kontekście tej samouczącej się sztucznej inteligencji,
że to DeepSeek ostatnio, ludzie od DeepSeeka, zdaje się, opublikowali taką pracę naukową,
że to już teraz jest tak naprawdę ostatnia sztuczna inteligencja, którą uczy człowiek,
i że potem będzie doskonaliła się sama. No, jeszcze tak dobrze to nie ma,
Tak, to taki trochę bardziej marketing, ale to idzie w tę stronę.
To słowo jeszcze, to nie jest tak bez znaczenia, tak podejrzewam,
choć oczywiście zobaczymy. W każdym razie, no ty Michał też u siebie
zauważyłeś, no bo ty dużo teraz, jak to się mówi, wipekodujesz,
czyli tworzysz programy ze sztuczną inteligencją, ja też zaczynam.
No i mamy obaj taki system, w którym pozwalamy tej sztucznej inteligencji
i zapisywać samej dla siebie różnego rodzaju notatki z tego, co się już nauczyła.
I to też bardzo dużo daje. Na przykład z tego, co wiem, to te aplikacje
to nadal działają w takim trybie, w którym jest taki jeden systemowy prompt,
który w zasadzie się nie zmienia. I tak mi teraz przyszło do głowy.
Gdyby stworzyć taką aplikację, która ten systemowy prompt
pozwala sztucznej inteligencji zmieniać w zależności od tego,
O co użytkownik dopytuje i wtedy rzeczywiście każdy tworzy, sobie hoduje poniekąd taką własną sztuczną inteligencję,
takie własne oko, takiego własnego Be My Eyes, który mówi coraz bardziej to, czego użytkownik naprawdę chce i myślę,
tak mi się wydaje, choć mogę się mylić, że to jest coraz bardziej realne, tak mi się wydaje.
W pewnym sensie w tą stronę miał iść Ally, bo tam był ten cały system tworzenia własnych asystentów,
w którym nam się dało dopasować.
Natomiast…
To znowu, to było jedno pole, w którym człowiek miał wpisać,
jaki ten model jest.
A tu bardziej chodzi o coś takiego, że…
Tak, tylko mogłeś sobie to zapamiętać, wiesz?
Tam te persony, jakby nie traciłeś ich,
tylko mogłeś sobie definiować ileś różnych.
Tak, tak, tylko tutaj chodzi o to chyba, że…
No na przykład, ty pytasz, opisz mi tego człowieka.
No i on zaczyna opisywać tego człowieka, jak jest ubrany.
I ty możesz w pewnym momencie powiedzieć,
ale mnie nie interesuje to, jaki ma kolor koszulki,
tylko mnie na przykład interesuje, w jakiej on stoi pozycji.
A jak opisujesz mnie, to ty nie opisuj właśnie pozycji,
tylko opisuj, czy mam czyste ubrania, coś tam.
Ale to nie jest tak, że ja muszę uczyć go tego,
tylko on z tych moich pytań, które ja mu zadaję,
On może, myślę, że teraz by mógł, sam tworzyć notatki dla siebie.
No właśnie, czego ja chcę.
No to mówisz właśnie o czymś takim, z czego korzystamy chociażby my,
czyli właśnie z Hermesa, czyli z narzędzia…
To jest narzędzie nie dla każdego, zdecydowanie to nie jest narzędzie dla każdego,
bo to jest, jeżeli ktoś na przykład pracował tylko z chatem GPT,
to skonfigurowanie tego wszystkiego, połączenie, ustawienie,
To już może być na dzień dobry takie trochę problematyczne.
Ale też ty mówisz, żeby wszyscy używali Hermesa, tylko się zastanawiam, czy…
Tak, tylko ja mówię właśnie, że to jest przykład takiego systemu, w którym można coś takiego zrobić.
Że tu masz pamięć, tu masz jeszcze te tak zwane skille i te skille ewoluują wraz z tobą, jak ty zaczynasz z tym pracować.
Więc to jest jakby ten mechanizm.
I zresztą to już zaczyna też na przykład chat GPT też powoli w to wchodzić, nie wiem jak Claude, ale chat GPT na pewno, bo przecież
właśnie GPT zaczyna coraz bardziej integrować też chociażby Codexa w takiej formie aplikacji, że to już nie jest terminal,
że to już nie jest coś takiego bardzo zaawansowanego i dla ludzi, którzy tylko gdzieś tam chcieliby wykorzystywać to do kodowania,
Ale to już jest coś takiego, co może po prostu ktoś sobie uruchomić
i zlecić mu wykonanie jakiegoś tam zadania.
Także tak, to idzie w tę stronę agentów.
I ja się zastanawiam właśnie, czy nie dałoby się stworzyć,
znaczy pewnie właśnie dałoby się stworzyć, tylko ciekaw jestem,
jak by to działało. No to znowu to takie jakieś nasze dywagacje,
więc zaraz tu przejdziemy do jakichś kolejnych wniosów.
Ale no właśnie, gdyby taka aplikacja pokroił Bima.ai,
No właśnie, od wszystkich użytkowników zbierałaby sobie takie pytania, czego oni chcą.
Oczywiście, no wiadomo, trzeba by się było na to zgodzić. Nie każdy się zgodzi.
Ale powiedzmy, ten kto się zgodzi, no to potem dawałoby takie pytania
tej sztucznej inteligencji. I na zasadzie, droga inteligentna,
ty sobie tak tego prompta ustaw, żeby to się łapało,
Te pytania, żeby ich coraz mniej zadawali, żeby po prostu uzyskiwali…
Wiadomo, to pewnie nie jest takie proste, ale się właśnie zastanawiam,
czy nie dałoby się stworzyć powoli takiego systemu,
który byłby taki samoorganizujący się, taki samouczący.
Nie wiem, tak mi się wydaje, że być może byłoby coś takiego możliwe i tak.
No ale zobaczymy, bo…
I ja bym jeszcze chciał wrócić do tego tematu Envision,
Tak naprawdę zaczęliśmy, no właśnie, czyli ten alaj, no mam wrażenie, że to nie był taki hit, jak oni się tego spodziewali, to generalnie działało wolno.
Czasem się zdarzyło, że on faktycznie do niektórych rzeczy działał lepiej niż taki tradycyjny system, tutaj głównie OCR.
Ale no, faktycznie było widać, że próbowali celować w inne osoby, na przykład po tym, jak ten alaj był reklamowany w podcastach.
Mówię o tym, że starsze osoby korzystają z tego,
żeby pytać o pogodę, kalendarz,
o takie typowo asystentowe rzeczy, tak to nazwijmy.
A jednak duża baza użytkowników oczekiwała od tego
takich funkcji z klasycznej aplikacji Envision,
które kiedyś miały do tego Ally’a trafić.
Nie trafią, w tym momencie nie wiemy, co będzie z tą aplikacją.
Myślę, że jeśli ta ogólna aplikacja Envision AI pozostanie,
Nie, bo tam te modele, no to do OCR-a przynajmniej to działa na urządzeniu i to pewnie będzie działało.
Natomiast na Ally, no po prostu może zniknąć pytanie, co z tymi osobami, które sobie kupiły te okulary.
Mówi się o tym, że abonamenty mają być anulowane, więc no tutaj nie musimy się martwić, jak ktoś tutaj pieniądze pod tym kontem stracił.
Ale co dalej? Już tutaj słyszałem takie sugestie, że może przydałoby się w takim razie oprogramowanie jakoś otworzyć.
Mieliście jakieś modele z tą częścią pokryte takimi prawami,
że nie da się ich wypuścić, okej.
Ale jednak, żeby ktoś chciał własne aplikacje na te okulary napisać,
żeby dało się to zrobić.
Nie wiem, może zadanie mają przenieść na tę oficjalną aplikację,
przynajmniej jeśli chodzi o te okulary nowsze, te Solos.
Oni mają jakąś swoją aplikację.
Ciekawe w ogóle, jak jest z tą firmą, czy ona cały czas jest na rynku.
Bo też trochę takich okularów powstało.
Jest jeszcze dużo rzeczy, których nie wiemy.
ma nadzieję, że jeszcze może ktoś ich wykupi do końca października, trudno mi powiedzieć.
Czy to się stanie? Możemy się spodziewać, że pewnie jeszcze jakieś informacje będą napływać w tym temacie.
Jakieś podcasty, wywiady, może jeszcze jakieś decyzje będą podejmowane. Zobaczymy.
Mój problem z Envision podstawowy był taki, zwłaszcza jak chodzi o Envision Glasses,
te pierwsze jeszcze na Google Glass, że tam było dużo takich podstawowych błędów konstrukcyjnych.
Zresztą możecie wysłuchać mojego podcastu o Envision Glasses. To było urządzenie…
Tam się nic nie udawało.
Tam się nic nie udawało, a było to urządzenie
bardzo drogie, jak na to, co
oferowało, a problemy były z takich
prozaicznie błahych powodów,
typu właśnie brak flesza,
typu umieszczenie tej kamery gdzieś
w ogóle z boku. Ja wiem, że to nie jest wina Envision,
tylko tak wyglądały te okulary, ale
że to było
tak ściśle z telefonem powiązane wręcz,
że tam bez telefonu to ani rusz,
że ta kamera była właśnie gdzieś z boku,
więc nawet bardzo ciężko było ją jakoś
Sensownie ustawić, mając nawet te okulary na głowie.
No aplikacja działała nie najgorzej, ale też nie najlepiej.
Jakoś moim domyślnym zawsze jest na ten moment jeszcze Seeing AI na przykład Microsoftu.
Nie no, aplikacja, kiedy ona była jeszcze na samym początku, kiedy była aplikacją płatną,
to ja mam wrażenie, że tamten OCR działał naprawdę dobrze.
I to zresztą potwierdzili sami twórcy, że potem, kiedy zrobili tę aplikację darmową,
to oni zmienili silnik, oni przerzucili się na coś innego, żeby nie generować sobie takich kosztów.
I to było rzeczywiście widać, bo po prostu nastąpiła regresja tego, jak to działa.
A naprawdę wtedy, kiedy Envision kupiłem swego czasu, tam jakaś promocja była, bo to też na początku ta aplikacja wcale nie była tania.
Ale kiedy kupiłem to i kiedy tam przez te kilkanaście miesięcy używałem jej właśnie jako takiego narzędzia OCR,
to to naprawdę była moja aplikacja pierwszego wyboru, bo po prostu uzyskiwałem najlepsze wyniki.
No, także zobaczymy, co się tu wydarzy. Ja mam pewną sugestię, jeżeli bym mógł.
Czy mogę teraz zreferować…
To poczekaj, Pawle, bo mamy właśnie Sławka na linii.
To jeszcze odbierzmy telefon, no i za chwileczkę przejdziemy dalej. Halo?
Cześć, Sławek mówi, tak krótko a propos tego co Tomek mówił, a tu się absolutnie zgadzam,
też myślałem podobnie i mi się wydaje, że faktycznie tutaj by trzeba było stworzyć
takiego agenta, który jest dedykowany typowo dla niewidomych, no tak jak na przykład
się robi te eksperymenty na razie na takich wirtualnych szpitalach, tak?
Tak jak np. miała działać sztuczna inteligencja prawie, że zamiast lekarzy,
albo używając jeszcze jakichś humanoidalnych robotów.
Więc to są wszystko dedykowane systemy. To nie jest otwarty czat GPT,
który opowiada bardzo często wiadomo co, konfabuluje, halucynuje,
jest nawet wręcz niebezpieczny dla nas.
Bo opierać się na informacjach, których on nam przekazuje na ulicy
albo na peronie, nie daj Boże, to Boże broń.
To są naprawdę… albo podaje coś sprzed iluś sekund.
Dziwnie to wszystko wygląda, więc ja tak myślę, że…
Bo to by było na przykład dobre, jeżeli by to reagowało tak,
jak, no dajmy na to, mamy osobę widzącą
wśród znajomych, przyjaciół czy partnera, partnerkę
i teraz ona nas zna na tyle, że ona doskonale wie,
Co należy komunikować i w jaki sposób niewidomemu, żeby to było niemęczące,
żeby nie dawać jakichś zbędnych informacji, tylko to, co jest nam potrzebne,
i wtedy to by było rzeczywiście idealne. I na przykład wtedy takie okulary,
które są z kamerą, one by rzeczywiście zdały egzamin, czy to w sklepie,
Czy właśnie na ulicy, czy na dworcu.
Bo one by właśnie reagowały jak taki nasz widzący znajomy.
I one by wtedy rzeczywiście tą rolę spełniały.
To by była już taka super proteza. Na razie to są takie protezy.
Takie jeszcze bez odpowiednich umiejętności.
Druga sprawa, którą chciałem poruszyć, dla mnie trochę dziwna,
ale to też o tym słyszałem już jakiś czas temu.
Co do sztucznej inteligencji w ogóle, to to, że chłopcy z Wall Street
po prostu się nakradli tego kontentu z internetu, bo taka jest prawda.
Oni w ogóle tam nikomu nie zapłacili za…
Oczywiście wiadomo, że jest własność intelektualna, jakieś prawo,
i taki użytkownik jak my musi zapłacić za zdjęcia, za muzykę,
za filmy, za różne inne rzeczy. Oni tego nie robili.
Oni po prostu wzięli tą sztuczną inteligencję i wszystko jej ładowali, pakowali,
a potem stwierdzili, dobra, teraz mamy już takie możliwości, teraz przystępujemy do monetyzacji.
No i teraz sobie fajnie na tym zarabiają. Także geszeft się udał.
Dlatego ja bardzo jestem zadowolony z tego, jeżeli Chińczycy ich ograją i coś wypuszczą darmowego
i że sobie tak świetnie radzą, bo nawet do tego stopnia chcieli zablokować Chińczyków,
Wprowadzili embargo na Nvidia, te chipy Nvidia, które są potrzebne do tego, żeby ten system funkcjonował, ale Chińczycy doskonale obeszli, bo mają świetnych inżynierów i stworzyli sobie sztuczną inteligencję, która nie potrzebuje nawet ani takiego zużycia energii elektrycznej itd.
I ta sztuczna inteligencja chińska, którą też mam okazję testować gdzieś tam od czasu do czasu.
To muszę powiedzieć, że ona naprawdę nie działa źle. To nie są te modele takie topowe rzędu Chata GPT obecnego powiedzmy, czy GPT nawet, bo nie Chata, ale po prostu GPT, czy właśnie modelów od Anthropica, tych takich topowych, ale to nie jest tak, że jak mamy taką technologię tam powiedzmy tego chińskiego, na przykład GLM-a 5.3, czyli no moim zdaniem to najlepszy chiński model w tym momencie,
To, że to się do niczego nie nadaje. No nie, to już naprawdę działa nie najgorzej, a coraz tańsze jest stawianie tego u siebie i po prostu przetwarzanie niezależnie.
To jeszcze i tak nie są takie pieniądze, żeby to sobie powiedzmy każdy mógł kupić, bo to idziemy raczej w dziesiątki tysięcy złotych.
No ale to już nie są miliony dolarów, o których się mówiło jeszcze parę miesięcy temu.
Tak jest. Jeszcze dwie sprawy. Może ktoś wiedział z Was, albo jeżeli to może ktoś słuchaczy zadzwonił.
Otóż kwestia dostępności. Pierwsze to jest OLX. Kiedy się wchodzi już w konkretną aukcję, to tam jest taki…
Właściwie to nie jest jako przycisk, bo tam nawet… Mówię tutaj o voice-over.
On nie mówi przycisk, tylko jest opis i dalej się idzie w prawo i w zasadzie się nic nie dzieje.
Zobacz, ale jak się wciśnie ten przycisk, to jakby on nie działa.
Mówię w aplikacji o Elixir, nie kiedy przeglądamy o Elixir w Safari.
Bo jeśli przeglądamy w Safari, rzeczywiście mamy dostęp bezpośrednio do opisu,
jeżeli wchodzimy w aukcję. A tutaj to nie za bardzo działa.
Czy są jakieś ewentualne sposoby obejścia, może ktoś korzysta z Elixir,
to niech się wypowie. A druga sprawa dotycząca Facebooka.
Bo teraz Facebook ma taką dynamikę, jeśli chodzi o filmy, rolki,
że u mnie na przykład ekran w aplikacji Facebook, nie gdy przeglądam to w Safari,
ale w samej aplikacji, on po prostu wariuje. To znaczy, że przechodzimy sobie w prawo
coraz dalej, bo chcemy zobaczyć, jakie są posty, tzn. nagłówki tych postów.
No i tak przelecimy powiedzmy przez kilka, a on nagle się cofa do początku. W ogóle nas zupełnie nie słucha.
No to są dostępnościowe problemy Facebooka, o których mówiliśmy ileś razy niestety, teoretycznie gdzieś tam…
Tak, ale to się pogorszyło teraz.
Tak, tak, tak, oczywiście. No to z wersji na wersję tak naprawdę są coraz większe problemy.
No niestety, teoretycznie Meta tam współpracuje z jakimiś amerykańskimi organizacjami na rzecz niewidomych, zdaje się z NFB.
Przynajmniej tak kiedyś deklarowali, ale to jakoś tej współpracy nie widać.
Ale może ktoś sobie tutaj jakoś tam poradził, może coś trzeba wyłączyć, nie wiem, może jakieś tam możliwości obejścia są.
Bo oczywiście, że można otwierać Safari, wpisywać stronę, ale no w sumie fajnie by było zostać w aplikacji.
No to powiedzmy, szczerze powiedziawszy, jak ja mam przeglądać Facebooka w Safari, to to, co ja mogę wyłączyć, to po prostu Facebooka.
Aha.
Bo to się… Nie, nie, to po prostu… Są pewne granice cierpliwości, które mam. I to już jest przekroczenie tej granicy.
Tak, tak. Dobrze, dzięki wam wtedy i dobrej nocy.
Dzięki za telefon, dobrej nocy.
I jeszcze tutaj się Patrykowi udało nagrać wiadomość. Zanim przejdziemy do następnych newsów, to zaraz tę wiadomość spróbuję tutaj odtworzyć. Muszę ją tylko znaleźć, ale już ją znalazłem.
Z tej strony jeszcze raz Patryk.
Co więcej, ogólnie przesyłanie różnych telefonów na różne systemy.
Mimo wszystko prekursorem był Samsung przez to, że mieli tego swojego smart switcha,
który działał od lat. Pamiętam jeszcze czasy Galaxy S10, gdzie nawet można było
z poziomu właśnie tego smart switcha wydobyć dane z iCloud’a
bez tam jakiegoś kombinowania. Jakieś kontakty i w ogóle można było sobie
No teraz fajnie, że to faktycznie się pozmieniało.
I właśnie od Androida 17 Google tu dogadało się z Apple’em
czy odwrotnie. No i między tymi platformami można
w miarę bezproblemowo te dane przesyłać.
I faktycznie to gdzieś tam działa. Więc fajnie, fajnie,
bo możemy w łatwy sposób gdzieś tam sobie migrować
i kombinować, tak? A co do jeszcze takiej dostępności
Jeśli Androida od początku, to tutaj też mieliśmy podcast z Robertem,
chyba bodajże o tym wspominaliśmy, że jednak to jest najlepiej zrobione na Samsungu,
bo to jest praktycznie tak jak na iOS-ie, że tak naprawdę ten język polski
macie praktycznie od początku, a tutaj np. w pikselach jest tak,
że trzeba niestety stop-backiem tą konfigurację przejść telefonem po angielsku.
I to dla niektórych ludzi może być wykluczające, bo sobie z tym nie poradzą.
A Samsung nam oferuje od samego początku konfigurację po polsku.
Więc to też taka ciekawostka,
jak ktoś będzie chciał się zainspirować migracją danymi,
bo to faktycznie można sobie w łatwy sposób gdzieś tam pogombinować,
to tak też stwierdziłem, że się podzielę taką swoją opinią.
Może komuś się przyda.
I ostatnia wiadomość, którą tutaj mam,
To jest od Kasi informacja, w zasadzie potwierdzenie tych problemów sklepowanych od Google’a, o których mówił Roberto.
Dobrze, to w takim razie czas na nasze wiadomości. Drobne newsy, tylko że chyba w tym tygodniu to drobny news jest jeden.
Tak i nie, bo ja tak rychle się pożegnałem z Wami w zeszłym tygodniu, że te drobne newsy z zeszłego tygodnia zapomniałem Wam zreferować.
Co wiele nie zmienia, bo tych drobnych newsów jest zaledwie dwa z zeszłego tygodnia.
Ale może zacznę od tego, który w tym tygodniu wrzuciłem.
A mianowicie chodzi o to, iż GitHub zazwyczaj jak się wejdzie na repozytorium,
jakiekolwiek, i oczywiście takie pliki tam się znajdują,
no to pokazywane nam jest domyślnie, jak sobie idziemy po nagłówkach,
plik readme.md. To jest z reguły po prostu taka podstawowa informacja
o tym, co w tym repozytorium się znajduje, do czego program służy,
jak go skompilować, jak go pobrać w wersji już do zainstalowania,
jak można się do tego kodu też dokładać, na jakich zasadach itd., itd.
Czyli takie podstawowe informacje zależy, co kto w takim rytmie napisał,
ale taką niepisaną zasadą jest, że właśnie tego typu informacje
powinny się tam znaleźć. Takich plików jest więcej
i można je sobie tam przełączać w takim panelu jako zakładki,
więc one są bardzo szybko dostępne. Bardzo często jest na przykład
plik security.md, czyli wszystkie zasady bezpieczeństwa,
na przykład przeaudytowany pod kątem bezpieczeństwa,
jak obchodzić się z lukami bezpieczeństwa w programie i tak dalej,
i tak dalej, jak zgłaszać.
Contributing MD, czyli na jakich zasadach możemy my
swój kod do danego projektu dokładać.
Tych MD, tam jeszcze jest kilka, to są pliki markdown oczywiście.
No i teraz osoba pracująca w sumie też nad dostępnością GitHuba,
czyli Eric Bailey, dał znać, chyba to była jedna z jego ostatnich decyzji
które udało mu się przepchnąć, że do tej listy tych szybko dostępnych plików
z różnymi informacjami dołącza też Accessibility MD.
No, czyli dostępność. I o co w tym pliku chodzi?
Ja mam wrażenie, że to jeszcze nie jest do końca jakoś ustandaryzowane,
czym ten plik ma być, bo już widziałem różne wskazówki, czym mógłby być
albo czym powinien, zdaniem różnych osób, być.
Jedni radzą, żeby to była taka swego rodzaju deklaracja dostępności,
Czyli tak, w tym projekcie pracowałem nad dostępnością,
żeby ją osiągnąć zrobiłem to, to, to, to, to, to, to.
To, co jeszcze nie działa, to jest to, to, to, to, to, to, to.
Planuję to zmienić.
Możecie też pomóc, jak zgłaszać błędy i tak dalej,
jaką mam politykę odnośnie dostępności.
To jest jeden kierunek.
Inny kierunek, który widziałem, np. w projekcie Aperio,
czyli ten kalendarz taki dostępny i lista zadań od Toniego Barta,
który jeszcze cały czas się rozwija.
Tam prawie cały czas codziennie coś się dzieje.
No, a ostatecznej jakiejś wersji takiej wypuszczonej jak nie było, tak nie ma.
Oprócz tych takich oczywiście wersji, które się budują same z siebie
w wyniku wrzucanego nowego kodu i kompilacji.
Ale tam na przykład accessibility…
Co prawda nie ma pliku chyba accessibility.md,
ale to jest jedna z części składowych readme.
Czy też design.mdo też są takie.
Natomiast te pliki md to też w ogóle powinienem podkreślić.
Często są też używane przez różnego rodzaju właśnie agentów sztucznej inteligencji,
Ja zaczynając swój projekt vibe kodowy nie napisałem jednego promptu,
tylko stworzyłem cały taki plan designowy. Plan to jest za dużo powiedziane,
bo ten dokument nie był jakiś bardzo szczegółowy ani długi,
ale taki dłuższą wypowiedź, bardziej ustrukturyzowaną,
w której wyłuszczyłem po nagłówkach, po listach itd.,
co powinno się w tym projekcie znaleźć i na jakich zasadach,
z czego on ma to budować, co ma konkretnie być czym,
Czyli nie tylko zrób, tylko po prostu cały taki plan.
I te pliki MD to są części składowe tego planu.
No więc Accessibility MD może też być tą częścią planu,
która dba właśnie o to, żeby agent robił to zgodnie z zasadami dostępności
i żeby to było dostępne tak, jak my sobie to wyobrażamy.
Czyli nie, że on sobie poczyni jakieś założenia,
bo bardzo często założenia domyślne
popularnych modeli sztucznej inteligencji są,
no, krótko mówiąc, dość dziwne czasami,
Ale żeby to było zgodnie z naszym życzeniem.
I tam możemy sobie wypisać, że na przykład każdą listę
buduj z, nie wiem, z WX, Widget, Python.
Oczywiście w zależności od tego, jaką mamy wiedzę i jak bardzo szczegółowo
chcemy tego AI-a nakierowywać na różne rzeczy.
Ale tam możemy się wyżyć w kwestii każdego detalu
co do szczegółów właśnie takiego designu
pod kątem dostępności. Czyli jak ta dostępność, czym ona ma się objawiać.
No i myślę, że to jest fajny krok
żeby ten dokument też w takim widocznym, łatwo miejscu podlinkować.
No bo jeżeli, zwłaszcza teraz, jak powstaje dużo tworzonych przez nawet osoby niewidome
vibe-kodowanych aplikacji, no to myślę, że niegłupim pomysłem jest
taki dokument sobie nawet dla siebie samego przygotować i żeby też było
wszystkim użytkownikom wiadome, w jaki sposób my do tworzenia danego interfejsu
i tego, żeby on dostępny był, podeszliśmy.
Także to jest jedna zmiana.
Druga zmiana jest w Windowsie,
w tych najnowszych buildach insiderskich, które wychodzą.
Drobnostka, ale myślę, że bardzo ważna i bardzo fajna.
Mianowicie, jak się wejdzie w dostępność
i w efekty chyba wizualne, to pojawiła się nowa,
aczkolwiek uważam, że bardzo ważna opcja,
czyli maksymalizuj domyślnie nowo otwierane okna.
I to jest o tyle ważne, że my tego nie widzimy,
Ale często z różnych przyczyn zdarzy się,
że jakieś okno, zwłaszcza okno przeglądarki internetowej,
ale nie tylko, otworzy się nam zminimalizowane.
U mnie się to dzieje normalnie na moim laptopie.
Nie mam pojęcia czemu, na Lenovo, czy ja na przykład coś naotwierałem
i po prostu sobie Windows stwierdził, że nie ma miejsca
i sobie otworzy malutkie okienko.
Bardzo często dzieje się to też u osób, które nie mają…
no, wśród nas trochę takich osób może być,
zwłaszcza z jakimiś desktopami pobudowanymi,
Niepodpięty monitor.
Lub z jakichkolwiek innych przyczyn.
No i w internecie na przykład okazuje się potem,
że jakaś strona nam zupełnie inaczej wygląda,
bo przez to, że mamy zminimalizowane okno,
albo niezmaksymalizowane okno, tylko trochę mniejsze,
to się wyświetliła wersja mobilna,
która troszkę inaczej ma menu,
która troszkę inaczej ma coś tam,
a tu jest coś ukryte pod przyciskiem,
który nie jest opisany,
a tutaj coś jeszcze się wydarzyło.
Więc dlatego tak ważnym jest od czasu do czasu,
Zajrzeć na przykład, czy okno jest zmaksymalizowane, jak nie jest to zmaksymalizować.
Do tego też był dodatek NVDA Windows State, jest chyba jeszcze.
No a tutaj Microsoft wreszcie wprowadził opcję, żeby ta maksymalizacja działała się automatycznie.
Także myślę, że to wielu osobom może gdzieś pomóc.
No a ostatnia rzecz to dodatek do Chrome’a, chyba do Firefoxa on też powstał, który się nazywa Accessible PDF View.
Dzieło osoby Oniku Mocchi, osoby bardzo zaangażowanej właśnie w japońską społeczność
odnośnie dostępności. To jest też osoba, która organizuje co roku kalendarze adwentowe
dostępnościowe japońskie, z których czasem mi się zdarza coś dla Was wyciągnąć.
Celem dodatku jest wyświetlenie PDF-a, którego sobie gdzieś tam w przeglądarce wywołamy
w formie takiej już przygotowanej strony, takiego widoku jakby w HTML-u.
To może być bardzo podobne gdzieś do tego widoku,
który mamy w PDF w przeglądarce,
bo przecież przeglądarki teraz wyświetlają pliki PDF i to całkiem nieźle.
Natomiast bez tych pasków PDF-owych, bez jakiegoś domyślania się,
bez tam różnych udziwnień, które wynikają z tego,
jak dana przeglądarka zaimplementowała PDF,
po prostu czysty gdzieś tam HTML,
niczego nie próbuje się to rozszerzenie domyślać,
więc nie tworzy jakiejś struktury, której nie ma,
nie domyśla sobie jakichś opisów obrazków, które nie są opisane.
Jak nie są opisane, no to nie są.
Jak będą opisane z automatu Chrome’em, no to będą Chrome’em i tak dalej.
Po prostu wszystko na bazie tej struktury tagów,
która w tym PDF-ie już jest.
No, gdyby ktoś potrzebował takiego widoku, to taki dodatek jest.
No i to jest wszystko, jeśli chodzi o drobne newsy.
Ja mam jeszcze jedną grę, więc może się tą grą podzielę.
Nie wiem, czy chcielibyśmy do gier teraz przejść?
To teraz przejdziemy do gier, bo ja myślę jeszcze, że
myślę, że można sobie omówić część nowości dotyczących Eltena,
które w zasadzie trochę nie wiadomo, kiedy można by było omówić.
Bo oczywiście mówiliśmy, że wyszła wersja Eltena 3.0 i że jest trochę zmian
i pod maską i w ogóle. Natomiast od wersji 3.0 do Eltena
i o tym też troszkę jakoś gdzieś nadmienialiśmy, ale myślę, że warto
Użytkownicy oraz sam autor programu, czyli Dawid Pieper,
zaczęli dodawać własne programy.
I tak jak kiedyś tych programów to było dosłownie kilka,
tam trzy chyba czy cztery, to teraz tych programów
nagle zrobiło się dużo, naprawdę dużo.
I myślę, że warto przynajmniej powiedzieć,
jakie są te programy.
Mamy Audio Memory, to jest gra, która wygląda troszeczkę jak piracka pamięć z klangą.
Czyli mamy sobie planszę kilka na kilka pól, na planszy mamy coś, co trzeba odkrywać
i jakby przypocząć kogoś w parę, trzeba pamiętać, gdzie co jest.
Taka gra na pamięć troszeczkę.
Bop It to jest zabawka, taka gra, zabawka, w której trzeba naciskać różne przyciski
Dużo takich gier programowych powstało.
Zresztą tutaj Piotrek też mówił o kilku implementacjach,
bo wita w trakcie tylu przeglądów.
Budowlańcy to jest układanie czegoś w rodzaju klocków,
domów, pomieszczeń. Dosyć ciekawa rzecz,
bo tam np. m.in. mamy analizę.
Czyli jeżeli wydaje nam się, że zbudowaliśmy pomieszczenie,
Zdanie, które jest całkowicie zamknięte, to program może sprawdzić, czy to jest rzeczywiście zamknięte pomieszczenie, czy tam nie ma jakichś szczelin czy czegoś.
No i można tutaj rzeczywiście próbować coś sobie tworzyć.
Freesound, czyli przeglądarka dźwięków właśnie z serwisu Freesound, na którym jest ponad 800 tysięcy w tym momencie chyba dźwięków różnych.
I przeglądarka, myślę, ta przyda się w kilku takich zastosowaniach.
Po pierwsze, no jeżeli tworzymy coraz więcej, znaczy może nie coraz więcej, ale jest grono osób niewidomych, którzy lubią robić słuchowiska,
a teraz w momencie jeszcze, gdy mamy no vibe coding, czyli można tworzyć jakieś gry, no to Freesound może być naprawdę dobrym źródłem wielu dźwięków do różnych, różnych gier.
Zwłaszcza te dźwięki są na otwartej licencji. Większość jest Creative Commons w dużej mierze.
No bo po pierwsze ta przeglądarka jest taka dla nas dużo fajniejsza, szybsza, sprawniejsza niż to, co oferuje strona internetowa.
No a druga rzecz, która też nie jest bez znaczenia, to jest jakość podglądu tych dźwięków, która też jest dużo lepsza niż to, co oferuje strona internetowa.
Zresztą to też można sobie wybrać w jakiej jakości chcemy te dźwięki podejrzeć.
Katalog mediów. Program, no właśnie, odtwarza z stacji radiowych i podcastów.
Dużo tam jest tych stacji. Dużo jest podcastów. Można sobie też słuchać.
Z takich programów, których nie było wcześniej. Pogoda. Prognoza pogody po prostu.
No, wybieramy miasto. Też można przegonać prognozę godzinową albo na ileś dni.
Można sobie zapisać jakieś swoje ulubione miasta i dla nich sprawdzać pogodę.
Elten ułożywia dawanie widżetów na stronę główną,
co powoduje, że możemy mieć na stronie głównej pogodę dla jakiegoś wybranego przez nas miasta.
O Power Games opowiem za chwilkę, jak przejdziemy do gier.
Potem mamy kolejną grę. Nie podejmuję się wypowiedzi tej nazwy,
chodzi o głaskanie kotów, żeby się z tym wyrobić na czas.
Sąsiedzki radar. To jest w sumie dosyć ciekawa aplikacja,
chociaż u mnie nie chce to na razie działać.
Chodzi o to, że mając te wszystkie programy do nawigacji,
na OpenStreetMap czasami pojawiają się jakieś nowe obiekty,
usuwają się stare i tutaj można sprawdzić,
czy w jakimś promieniu od naszego adresu
nie pojawiło się na OpenStreetMap coś nowego,
Co nas może interesować z jakichś przyczyn?
Skit, kolejna gra, Spotify.
To dla tych, którzy mają Spotify Premium, bardzo też fajny odtwarzacz Spotify.
Wyszukiwarka, playlisty, również te generowane przez Spotify,
playlisty znajomych, tworzenie playlists, organizowanie tych playlists.
Też z bardzo takim przyjaznym dla nas interfejsem.
I rzeczywiście ten program ma wrażenie, że jest taki znowu wygodniejszy
w wielu aspektach niż ten oryginalny klient z Spotify’a.
Choć nie wiem, czy ma wszystkie funkcje oryginału.
No ale myślę, że żeby po prostu wziąć, wyszukać, posłuchać czegoś,
to jest naprawdę przyjemne. Natomiast jeszcze raz to podkreślę,
należy mieć z Spotify’a premium.
TyfloCentrum, no to wiadomo, kolejne miejsce, w którym można sobie tutaj z nami korespondować.
YouTube, odtwarzacz, to już było wcześniej. I chyba tyle.
Być może coś przeoczyłem, ale myślę, że to jest większość programów.
I przechodząc już do gier, to na początku, skoro już jesteśmy w Eltenie,
no to uruchomię sobie Power Games. No i tutaj znowu jest gier bardzo dużo,
Przy czym idea tutaj polega na tym, że mamy stoły.
Czyli najpierw trzeba otworzyć stół albo dołączyć do stołu, który już otworzył.
Można też poczytać o zasadach gier, można wysyłać zaproszenia innym ludziom,
znaczy użytkownikom w zasadzie Eltena.
Można sobie zapisać stan gry, że jeżeli na przykład gram w coś,
muszę na chwilkę wyjść, to mogę zapisać grę i potem dowczytać jakieś rankingi,
i ustawienia co nowego.
Przy czym aktualizacje tutaj są czasami codziennie.
Albo co kilka dni tych gier naprawdę tu się pojawia bardzo dużo.
Przy czym to nie są jakieś gry bardzo, nie wiem, rozbudowane.
Bo mamy co? Tysiąc mil. Monopoly.
Quiz. No rzeczy…
Zaraz, moment. O, tutaj. Tysiąc miles. Trzy pięć osiem.
Audioball, axelpong, czyli mamy zarówno gry takie typowo karciane, jak i…
No właśnie, axelpong to jest taki powiedzmy showdown.
Audioball to też jest takie odbijanie piłeczki.
Biblios, jakaś karcianka, kat… nie wiem jak to się czyta.
Chińczyk, potem czterwrzęcie, domino, farkl, kółko i krzyżyk, krowa,
Macao, Mancala, Mexican Train,
Napoli, państwa, miasta nawet są,
piki, poker, quiz, remik, rewersji,
scrabble, statki, szachy, tabu,
tysiąc, po prostu tysiąc, uno,
warzaby, wojna, wojna naukowa
i akcji. Czyli mamy grę o bardzo różnym stopniu
trudności. Od wojny po prostu
jeden kładzie kartę, drugi kładzie kartę,
Kiedy wygrywa ten, który położy większą, przy czym ta kolejność, no po prostu kładzie się te, które mamy, no przez rzeczywiście jakieś takie gry, w których trzeba, no tutaj jest tych zasad dość dużo, albo trzeba się wykazać jakimś refleksem, no tego jest dość sporo i rzeczywiście kilka takich gier, w które jeszcze pokolenie naszych rodziców grało, no to myślę, że też tu można znaleźć, no i myślę, że tego będzie coraz więcej, właśnie z uwagi na to, że jest możliwość tworzenia
Zarówno Elten jest na GitHub’ie, więc można tworzyć programy do Eltena.
Aha, jest jeszcze na przykład program napisany przez Paulinę, Co Leci,
czyli program do sprawdzania programu telewizyjnego.
O tym zapomniałem, a tego nie mam, bo ja akurat nie korzystam z telewizji.
Natomiast rzeczywiście gier jest dużo, bo też Power Games jest na GitHub’ie,
więc też każdy może swoją gierkę tutaj dodać, albo samemu programując,
albo vibe-kodując, co się dość często zdarza.
No i dlatego tych gier rzeczywiście jest tyle, a myślę, że będzie więcej.
Więc tutaj robi się taki naprawdę klient dosyć taki potężny.
Mimo, że same gry nie są jakoś zaawansowane i nie wymagają jakichś ilości dźwięku
i nie mają jakiegoś scenariusza, to jest po prostu implementacja gier,
które już najczęściej są.
Ostatnio np. była spora dyskusja na forum,
jak pozyskiwać pytania do quizów.
No bo co wymyślać 15 tysięcy pytań?
Próbowano AI-em,
no ale AI akurat wymyślenia pytań quizowych
okazał się nie najlepszym wyborem,
bo te pytania były momentami tak abstrakcyjne,
że to trochę psuło zabawę, że dużo, dużo tutaj jest właśnie zabawy.
Niektórzy mają też zabawę z generowaniem nowych gier,
czy tworzeniem nowych gier, bo to też może być ciekawe.
Także tutaj też myślę zachęcam tych, którzy lubią takie proste gry,
jak właśnie nawet szachy, warcaby, czy jakieś takie karcianki,
które się nieraz za dzieciaka gdzieś grało, typu Makao.
No to można sobie gdzieś pograć.
No dobrze, to ja już powiedziałem o grach.
Co mi się rzadko zdarza, ale jednak w tym momencie
jakoś mogłem. No a Piotrze?
To może ja jeszcze.
Ja wam jedną grę tylko i ja wtedy się już pożegnam.
Otóż gra, która też dzisiaj wpadłem na nią dzięki Sightviews.
Dzięki niemieckiemu podcastowi Bawarskiego Związku Niewidomych.
Nie, on chyba niewidomy nie jest, ale dla niewidomych osób stworzył grę.
Developer właśnie z Niemiec.
Fajny w sumie pomysł, muszę to przetestować.
Nazywa się on to Cobble Gobble.
I chodzi w grze o to, że pobieramy sobie nasze miasto
i sobie po tym mieście chodzimy.
Chodzimy po jego ulicach.
Te ulice są na początku taką terrą inkognitą.
Po prostu biała plama na karcie.
A raczej szara, bo ulice, których nie odwiedziliśmy, są na szaro.
I w miarę jak po nich chodzimy, to za po prostu przechodzenie ulicy
jakiegoś jej etapu zbieramy monety. No, jaka zabawa.
I one stają się gdzieś tam złote, czyli widać, że coraz więcej
tego miasta odkrywamy, ale też możemy mijać różne ciekawe miejsca,
zabytki, architekturę itd. I za to zbieramy takie jakby bonusy,
które chyba są w tej grze owocami. No i wtedy też usłyszymy
co do tego jakąś taką historię, więc gra, która nas w jakiś sposób
Zachęca do tego, żeby poznać lepiej miasto, w którym mieszkamy.
Gra jest na razie dostępna po angielsku i po niemiecku.
Mam nadzieję, że nowe tłumaczenia dotrą.
Gra pozwala na to, żeby pierwsze nasze miasto sobie ściągnąć za darmo,
a kolejne mają już być potem płatne.
Dlaczego o niej wspominam?
Bo z polskich miast jest dostępny Kraków.
Tak że po Krakowie można z tą grą się przejść.
Tak jak mówię, na ten moment jeszcze nie po polsku.
Mam nadzieję, że… Bo dużo miast europejskich jest, więc kurczam…
To są takie wybrane miasta, tak? To nie jest tak, że można sobie po prostu…
Tak, bo to tam chyba trasy musiały być przygotowane, bo tam jest nawet wypisane, ile jest ulic
i ile to jest mniej więcej kilometrów i ile to mniej więcej zajmuje przejście.
No więc Kraków to są jakieś 43 ulicy i wyliczono całą zabawę po Krakowie na jakieś 5 godzin.
Dla porównania Wiedeń to jest jakieś 17.
Ja zamierzam się troszeczkę w Wiedniu pobawić, nie wiem, zobaczyć czy mi się uda w ten weekend.
Natomiast jak najbardziej można i gdzieś tam…
Może być to całkiem ciekawy sposób na odkrycie czegoś w mieście.
Gra będzie oczywiście podlinkowana na razie, jest dostępna na iPhona.
Jest plan, żeby była na androida, ale konkretnej daty na to jeszcze nie ma.
W takim razie ja już tym razem się żegnam. Do usłyszenia w przyszłym tygodniu.
No i oddaję głos Piotrowi, który ma tych gier z pewnością dużo więcej.
Dziękuję bardzo. Zanim gry, to jeszcze drobne newsy dwa.
Miałem nie mieć dzisiaj drobnych newsów, ale jak to Internet, to zawsze coś jeszcze dorzucam.
I pierwszy drobny news jeszcze odnosi się do tego, o czym mówiliśmy trochę, czyli GPT, konkretniej Codex,
o którym jeszcze dzisiaj będzie, bo tam generalnie ta aplikacja terminalowa, tutaj muszę dodać,
Doczekała się drobnego redesignu i część od tego redesignu została, część interfejsu
przeprojektowana w taki sposób, że NVDA, nawet jeśli korzystamy z tego współczesnego
terminala, który potrafi towarzystecznie przebijać się nieskończenie do tyłu,
to nie przebija się nieskończenie w Codexie. I na przykład możemy spotkać się
z taką sytuacją, że odpowiedź Codexa będzie ucięta. Jak sobie z tym poradzić?
No tutaj z pomocą przychodzi pani Jessica Tenner, która na Mastodonie odpowiedziała,
Jak to się robi? Generalnie, jeśli Codexa sobie wywołujemy z wiersza poleceń, to możemy na tym wierszu dopisać myślnik, myślnik, no, myślnik, alt, myślnik, screen i to wyłączy ten nowy tryb wyświetlania i wtedy to powinno znów ładnie nam się wyświetlać.
Jeśli jest jakiś sposób, żeby to gdzieś włączyć na stałe w konfiguracji, pewnie jest?
Pewnie tak, pewnie nawet samego Codexa można o to poprosić, jak sobie już to włączymy.
On akurat dość dobrze sobie radzi z takimi rzeczami.
On sobie potrafi wejść gdzieś tam nawet na GitHuba, przejrzeć swój kod i wpisać.
A to, co muszę w takim razie zrobić, to jeszcze jedną rzecz, którą warto sobie wyłączyć.
O tym chyba nie wspomniałem, a w sumie warto, tak a propos Astry.
OpenAI stwierdziła, że Astra jest tak dobra, że kiedy Astra coś robi, to fajnie byłoby zrobić taką błyskającą animację.
I ta animacja też fajne rzeczy robi z…
A nie, chyba mówiliśmy o tym w poprzeglądzie którymś, to chyba było podlinkowane.
No to też możecie się do tego cofnąć i to też sobie warto wyłączyć tam ustawienia,
żeby nam czytnik ekranu był mniej gatadliwy.
A druga nowość, co akurat przychodzi do nas z portalu takiego głównonortowego
i co w ogóle miała być informacja pod technikalia, ale zrobiłem z tego informację
po tyflowieści, może w sumie nawet bardziej pod RTV, nie wiem.
Mianowicie, akurat tutaj portal tabletowy mi wyskoczył jako pierwszy w RSS-ach.
Informujący o tym, że Apple TV zaczyna robić lektora dla swoich seriali.
To dopiero się zaczyna i na przykład…
Generalnie ich takie bardzo kultowe seriale to dostają.
Przytoczony był Ted Lasso na przykład,
więc jakby ktoś chciał sobie posłuchać, obejrzeć serial o tym,
jak to trener piłki nożnej staje się trenerem futbolu amerykańskiego.
To ponieważ bardzo dobra komedia, jeszcze jej nie oglądałem.
No to właśnie mamy tego dobry powód,
no bo Apple TV zaczęło robić do swoich seriali polskiego lektora.
Idzie to powoli, bo na razie, jeśli chodzi o Teda Lasso,
to jest zrobiony tylko pierwszy sezon i to też to powoli idzie,
ale już ten lektor jest i to mnie zainspirowało,
żeby sprawdzić, czy przypadkiem też nie zrobili audiodeskrypcji,
bo Apple TV generalnie jest akurat dość dobre pod tym względem,
że jeśli jakieś produkcje wypuszczają z innymi ścieżkami dźwiękowymi,
no to one z reguły mają też audiodeskrypcję.
No i słuchajcie, nie rozczarowałem się,
więc nie dość, że piszę tabletowo i to mogę potwierdzić,
mamy ludzkiego lektora, to mamy też audiodeskrypcję.
…też czytaną przez lektorkę.
Tak że jak ktoś właśnie był zrażony do Apple TV
przez to, że nie mieliśmy polskiego lektora, polskiej audiodeskrypcji,
to się pomału zaczyna zmieniać.
No i właśnie np. od Teda Lasso można sobie zacząć
pomału nadrabiać zaległości.
No, mamy cztery sezony, chyba piąty wychodzi, z tego, co pamiętam,
ale już pierwszy sezon można sobie z polskim lektorem obejrzeć.
Na stronie były też przytoczone inne seriale, jak np. Sea,
więc nie wiem, czy one też czasem do lektora się dorabią.
Myślę, że tak, może Fundacja też.
Trochę takich dobrych seriali na Apple TV jest,
zwłaszcza jak ktoś lubi science fiction,
to polecam sobie ich katalog przejrzeć.
To były drobne newsy, a teraz wracamy do tematów okołogamingowych,
których też trochę się nazbierało.
Zostając trochę w wątkach gier mobilnych,
to społeczność przeportowuje kolejne stare,
niedostępne już na App Store gry z iPhone’a na komputery.
I to też bardzo cieszy. W zeszłym tygodniu mówiliśmy o Papa Sangre,
dwójce o Najdżarze, o Audio Defense.
No i kolejne takie projekty się zaczęły pojawiać do takich bardzo kultowych gier.
Między innymi gra Soul Trapper,
w której to wcielamy się w człowieka łapiącego duszę,
jak się można tutaj domyślić.
To w ogóle była ta gra na tyle ciekawa,
która ona też się dorzekała własnej książki z słuchowiska.
Dawno w to nie grałem, muszę do tej produkcji wrócić.
To jest takie interaktywne słuchowisko z elementami przygodówki w niektórych miejscach,
że musimy wchodzić w interakcję z różnymi rzeczami w poszczególnych scenach.
Czasami mamy minigry, w których musimy wprowadzić się w trance,
żeby duchy złapać, to też jest taka prosta minigra.
Później musimy z nimi rozmawiać.
Gra zachowuje się też bardzo fajnie zrobionym voice actingiem.
Gra aktorska jest na wysokim poziomie.
Jeśli znacie język angielski, to polecam sobie tę grę sprawdzić.
Podobnie zresztą jak grę Aurifi.
Tutaj aż tak duża wiedza angielskiego nie jest potrzebna,
aczkolwiek się przyda.
Aurifi to jest też chyba pierwsza w sumie taka gra audio,
którą widziałem na iPhona, która mnie zainspirowała,
żeby w przyszłości później sobie iPada Touch kupić.
Jest to gra rytmiczna generalnie.
Gra, w której słuchamy takiej bardzo przyjemnej muzyki.
Głównie jest to taki… trip-hop chyba?
Taka bardzo przyjemna muzyka, trochę elektroniczna, trochę akustyczna.
I do tej muzyki przechodzimy różne minigry związane z dźwiękiem.
W różnym stopniu.
Musimy unikać przeszkód, które słyszymy z lewej albo prawej strony.
Musimy powtarzać rytmy, klaszcząc.
Musimy stukać w odpowiednie rogi urządzenia.
Musimy dopasować dwa dźwięki do siebie,
tak żeby ich ton był takiej samej wysokości.
Albo na przykład, co tam jeszcze było, rysowanie różnych figur geometrycznych, co mi nigdy nie wychodziło.
No generalnie można teraz sobie w tą grę pograć na komputerze, czy to na klawiaturze, czy na kontrolerze.
No niektóre z tych mini-gier gra się dziwnie właśnie na klawiaturze.
No zwłaszcza właśnie to rysowanie jest takie specyficzne. Da się to robić.
No developerzy to w miarę sensownie przeportowali.
Ale na pewno gra się to inaczej na klawiaturze niż kiedyś na iPhonie.
Nie no, ale na iPhone’ie, chyba że ktoś ma bardzo jakiś stary sprzęt i schowany, który ma, nie wiem, iOS’a 6 albo 7,
no to raczej w Aurifi oryginalnego już sobie nie pogramy, więc fajnie, że ktoś tę grę zachował.
Podobnie zresztą jak grę Stem Stumper, którą jeszcze dodatek muszę dopisać, to jest gra, w której wcielamy się w taką roślinkę,
która sobie tam gdzieś zbiera, tam zjada różne inne kwiatki na mapie.
I to jest też taka dość, to jest generalnie taka gra typu łamigłówki
przestrzenne, bo też będziemy napotykać różne przeszkody, które musimy
najpierw zlikwidować czy zjeść właściwie też i jak znaleźć jak najbardziej, jak
najbardziej bezpośrednią ścieżkę do wszystkich kwiatków, które tak naprawdę
mamy sobie zjeść.
Bardzo przyjemna oprawa muzyczna i dźwiękowa jest w tej grze.
No też szkoda, że od dłuższego czasu tej gry, czy to na iPhonie, czy na Androidzie
To też jedna z takich pierwszych gier, które pokazały,
że iOS jest bardzo fajną platformą do gier mobilnych,
takich dostępnych dla nas.
No i w sumie wymieniłem właśnie całe swoje iOS-owe lata nastoletnie.
Właśnie to był Papa Sangre, to był Soul Trapper,
to było Aurifi, to był właśnie Stem Stomper,
to później było jeszcze Sixth Sense, to były późniejsze gry.
Natomiast właśnie ktoś mnie zapyta, jak to kiedyś się grało na iPhonie,
to właśnie to są gry, które bym wymienił.
No i właśnie ktoś, nawet kilka osób właściwie, zaczęło je portować, co mnie też bardzo, bardzo cieszy.
A teraz coś bardziej współczesnego i zostajemy w tematach mobilnych, bo tutaj też kilka nowych gier się pojawiło.
Między innymi gra Delvekin, w której jesteśmy w lochach, zaczyna się standardowo dosyć, ale nie musimy tych lochów przejść.
My wcielamy się w osobę, która ma właśnie zapowiedź, żeby bohaterowie te lochy przeszli.
Sam koncept nie jest nowy. Były kiedyś takie gry na komputery, Dungeon Keeper na przykład była taka gra.
Generalnie to jest gra, w której bronimy loch, odgrywamy rolę mistrza lochów,
musimy odpowiednio różne pułapki rozłożyć, władać potworami i walczyć z bohaterami,
którzy wkraczają do naszych lochów przez różne spotkania i możemy różne wezwania też powtarzać,
żeby pokonać je jak najlepiej.
Z różnymi lochami będziemy mieli do czynienia,
w które każdy będziemy musieli inaczej do tematu podchodzić.
Będziemy musieli poruszać się z potworami,
wykonywać ich różne ataki czy specjalne umiejętności.
I dużo, dużo więcej.
Nowych bohaterów będzie coraz więcej.
Będziemy mieli typowych przeciwników,
czyli będziemy napotykać rycerzy, magów, łotrów, kleryków.
Czyli tutaj faktycznie takie postacie typowe z GRPG, tylko że nie będzie tak, że my się będziemy w nich wcielać,
tylko my się będziemy wcielać właśnie jakieś, nie wiem, gobliny, jakichś krasnoludów, jakichś innych typowych przeciwników,
u których spotykamy. I właśnie tutaj mamy takie elementy roguelike’owe i jak pisze informacja o najnowszej wersji,
I mamy wsparcie dla VoiceOvera, więc ta gra powinna być bardzo fajna, grywatna.
Gra też posiada dźwięki i muzykę. To jest pierwsza gra tego typu na urządzeniu mobilnym, która jest dla nas dostępna.
No i jak pisze Matthews, no bo on właśnie też znów napisał do tego rapora, żeby ta gra stała się dostępna.
No bardzo mu się podoba i myślę, że warto sobie ją,
Jeśli macie iPhona, sprawdzić.
A gdyby ktoś chciał coś mniej brutalnego w pewnym sensie,
to też mamy grę Piggy Smash,
która jest w pewnym sensie inspirowana grami typu Dola Lokatora czy Balatro,
gdzie mamy to coraz… Ale bardziej Dolą Lokatora właśnie.
Mamy to coraz trudniejsze wyzwania w postaci rachunków,
które musimy płacić naszemu właścicielowi mieszkania, w którym mieszkamy,
Bo po prostu to te rosną, rachunki.
A jak to robimy? No, gra nazywa się Piggy Smash, więc tutaj można się trochę z nazwy domyślić.
Będziemy rozbijać świnki z karbonki.
Tylko, że te świnki z karbonki będą latać po stole, będą nam uciekać
i my po prostu też właśnie musimy po pierwsze odpowiednio, w odpowiednim momencie
machać naszym młotkiem, żeby je zbić i zdobyć wydobywające się z nich żetony.
A po drugie też ulepszając naszą postać.
No bo oprócz tego, że pieniądze możemy wydać płacąc z rachunki,
to możemy też ulepszać różne aspekty naszej postaci.
To jak szybko machamy tym młotkiem, jak duże obrażenia zadaje,
czy dostajemy później jakieś procenty.
Możemy sobie taki konto oszczędnościowe, lokatę założyć i też tam coś odkładać.
No generalnie możliwości jak naszą postę się rozwijać jest dużo
i też gra ma dość rozbudowaną fabułę,
której jeszcze kilka rozdziałów możemy przetestować zupełnie za darmo.
Mamy też osobny tryb, Forge to już jest bardziej taki tryb bezczynny, czyli tutaj sobie ulepszamy naszą postać i nasz młotek i później młotek macha sam i rozbija kolejne skarbonki i w ten sposób zdobywamy więcej pieniędzy.
Gra też jest bardzo fajna, tutaj też mamy taką bardzo przyjemną oprawę muzyczną i dźwiękową, aczkolwiek tutaj wszystkie dźwięki i chyba muzyka zresztą też jest w 100% zrobiona przez AI, to się da słyszeć.
W tekście też trochę to widać.
Mówię o tym dlatego, że to znam osoby, które nie lubią tego.
Nie lubią, jak to właśnie słyszą, że np. tutaj Suno czy jakiś Eleven Love zrobił dźwięki,
no i sygnalizuje, że jak komuś to przeszkadza, kłuje w was, to w uszy, w oczy,
no to akurat tutaj z tym mamy do czynienia.
Ale jeśli wam to nie przeszkadza, to jest bardzo taka przyjemna gierka.
Gdyby ktoś szukał kolejnej platformy na gry takie wieloosobowe pod urządzenia mobilne,
takie gry karciane i tak dalej, no to pojawiła się taka kolejna platforma od Zero Vision Labs.
To chyba ci sami ludzie od ZeroGram, tak mi się wydaje, ale mogę się mylić.
Nazywa się Karmasa i jest to gra, która nam przynosi różne gry planszowe, karciane i kościane.
Możemy tworzyć publiczne i prywatne stoły, grać ze znajomymi czy z innymi graczami, są wspierane też
Mamy chat głosowy, no i tutaj wspierane gry to są takie dość standardowe, bo mamy, mamy szachy, mamy domino, mamy chińczyka, mamy bakamona, mamy… okej? Nie słyszałem o tej grze? Może źle czytam? Nie wiem.
Mamy mangalę, 99, skopę, mamy pisti, mamy blackjacka, pokera, sapera, statki, jachtzi, farku, shot the box i kółko i krzyżek.
Mamy też kręgle i turowego hokeja na lodzie. No to muszę nawet o te kręgli tego hokeja sprawdzić, bo jakby dało się to grać faktycznie przez internet, jak to jest zrobione fajnie, to czemu nie?
zwłaszcza, że ta gra też posiada grafiki.
Co nie jest tak oczywiste w przypadku wielu tych platform
typowo dla osób niewidomych,
a średnio łatwo jest czasami zakęcić osoby widzące,
żeby zagrały z nami w gry, które mają tekst, jeśli mają,
bo są też takie platformy, które w ogóle nie mają interfejsu graficznego.
Więc jeśli tutaj faktycznie jakiś interfejs jest,
to pewnie może trochę pomóc,
gdybyśmy chcieli zagrać z osobami widzącymi np. z naszego środowiska.
Co jeszcze się zmieniło? Co jeszcze się pojawiło?
Jeśli jeszcze chodzi o gry audio, tym razem już na komputery,
to tutaj jeden nowy tytuł, który się pojawił, to jest
Culinary Horizons. Jest to gra, w której mamy dwa aspekty
zrobione. Jeden aspekt to jest, prowadzimy własną
restaurację i w tej restauracji gotujemy różne potrawy
i generalnie wykonujemy to grając w taką prostą grę
Tak pisze deweloper.
A drugi aspekt to jest dostarczenie zamówień na naszym skuterze, motorze czy samochodzie.
Tam możemy sobie to stopniowo ulepszać.
Co ciekawe, ta gra też jest zrobiona zupełnie przez AI, przez Claude’a,
łącznie z dźwiękami, które są generowane w czasie rzeczywistym,
co też daje tej grze specyficzny klimat.
Gra jest stworzona przez tego samego człowieka, który stworzył grę Arcade Lux.
Chyba o tej grze mówiliśmy.
To jest generalnie kolekcja ponad 100 różnych minigier
Trochę inspirowany Crazy Party, ale tutaj też właśnie wszystkie dźwięki,
wszystka muzyka jest generowana przez AI i wiele osobom te gry się podobają.
I ja powiem szczerze, miałem wrażenie, że trochę
trochę rzeczy były niedogotowane i dałoby się je zrobić lepiej.
Pewnie to było po części spowodowane tym, że ta gra też była w dużej mierze
robiona przez AI i tutaj też ta gra pojawiła się w pokoju playtesting,
więc to jest wczesna wersja rozwojowa.
Także tutaj jeszcze pewnie będzie się trochę to rozwijało.
Ale gdyby ktoś chciał coś bardziej rozbudowanego, w którym możemy gotować,
no to w tym momencie wkraczamy w sekcję mówiącą o modach.
Pojawił się mod do gry Cook, Serve, Delicious 3. Bardzo długa nazwa.
Gra, która swoją drogą, jak wiele innych gier o tym jeszcze nie wspominaliśmy,
jest na wyprzedaży na Steamie.
W ogóle Steam ma w tym momencie gigantyczną wyprzedaż do 8 października,
więc jeszcze przez następne dwa dni, więc to raczej informacja dla tych,
którzy jeszcze są z nami teraz na żywo.
Jeśli interesują was jakiekolwiek gry, sprawdźcie sobie,
bo prawdopodobnie są przedcenione.
To jest dobry moment.
No i co robimy w tej grze?
W tej grze jesteśmy właścicielem własnego food trucka
i musimy po prostu w tym food trucku gotować.
Mamy czas, zanim dojedziemy do miejsca, na które jedziemy,
żeby tam różne rzeczy przygotować.
Już będziemy mieć trochę informacji, jakie jedzenie będzie gotowe.
I tutaj musimy trochę na pamięć nauczyć się przepisów,
więc tutaj też jest taka gra, że trochę musimy się spieszyć,
ale też pamiętać, jakie składniki położyć, kiedy i przez ile gotować.
I później, kiedy już dojedziemy na miejsce,
to musimy na bieżąco wydawać te zamówienia,
jednocześnie przygotowywać kolejne.
No i jeszcze dobrze byłoby, żeby nic nie pomylić.
Gra jest bardzo dynamiczna
i rozgrywka jest z tego, co słyszałem z gameplayi,
które były na przykład streamingowane przez autorów tego moda,
no to dużo dzieje się bardzo szybko, ale mamy też tryb zrelaksowany,
gdzie rozgrywka jest trochę zwalniana specjalnie,
więc jak ktoś nie lubi takich bardzo szybkich gier,
to też tam można sobie troszkę to zwolnić,
ale no to jest na pewno gra dość chaotyczna,
ale no musimy gdzieś znaleźć w tym chaosie trochę spokoju,
no bo to jest jedyny sposób, żeby tę grę ewentualnie sobie przejść.
Ale fajnie, że takie gry, w których sobie coś gotujemy,
Dostajemy się do nas dostępne.
Gra, która, co ciekawe, wygrała jakąś nagrodę.
Teraz nie pamiętam dokładnie, jak się ta nagroda nazywała.
To jest opisane na ich stronie na Steamie.
Za najlepszy dźwięk w grze Indie.
I słuchając gameplay, to mogę potwierdzić.
Właściwie tam bardzo fajnie słychać, jak tam coś się smaży, coś się gotuje.
Dźwięki klientów czy z tego samego food trucka, gdzie się jedziemy.
No, bardzo fajnie tam wszystko zostało zrobione.
Także jeśli to wam się jakkolwiek podoba, to warto sobie tego moda sprawdzić.
Następny mod to jest to gry Mimic Party i to jest gra, która może być fajna do grania np. jak mamy kilku znajomych i sobie chcemy pograć przez internet.
Zasada jest prosta. Wybieramy sobie paczkę dźwięków. W paczki kilka przychodzą z grą, ale też możemy pobierać własny.
Czy to z Steam Workshop’a, czy tworząc własny, czyli tutaj np. jakby ktoś chciał sobie pobrać jakieś znane cytaty z filmów,
Jakieś dźwięki ktoś tam sobie stworzy, dzwonki, dźwięki z gier audio,
nie wiem, jakie można mieć pomysły. Nawet muzykę, jakąś karaokę sobie zrobić.
I jak to wygląda później?
Dostajemy jakiś dźwięk i musimy go odtworzyć naszymi ustami.
Wygląda to właśnie w ten sposób, że musimy ten dźwięk odtworzyć
i jakieś lokalne modele działające na naszym urzędzeniu
sprawdzają, jak jesteśmy blisko.
Biorąc też pod uwagę, że ludzki głos też nie jest w stanie
każdego dźwięku w stu procentach otworzyć,
No i generalnie to jest sama gra, za to dostajemy punkty, ale elementem dodatkowym jest też takie koło, które nam może dać różne bonusy, na plus lub na minus.
I na przykład też gramy przeciwko innym naszym znajomym, bo to jest generalnie gra multiplayer, i ci znajomi, jeśli też im pójdzie gdzieś dobrze, mogą zdobyć jakieś pułapki, które mogą po cichu przekazać nam.
I nagle może się okazać, że kiedy odegramy nasz dźwięk,
jesteśmy dumni z tego, co zrobiliśmy,
okaże się, że nasz głos jest nagle się przyspieszył.
I teraz mówimy, jakbyśmy byli Alvinem z niewiórek na helu.
Albo, że został zwolniony.
Albo, że np. dźwięk został zastąpiony dźwiękami puszczania bąków.
Więc nasi znajomi też mogą nam po prostu trochę nasze odgrywanie popsuć.
A my o tym nie będziemy wiedzieć do momentu, kiedy dźwięki zostanie odegrane wszystkim.
Gra ma voice chat i w dużej mierze jest dostępna.
Co ciekawe, to jest też gra, która doczekała się dwóch modów,
bo jeden mod wrzucił człowiek na forum Audiogames,
natomiast drugi mod, o czym dowiedziałem się później,
właśnie też stworzyła ta grupa Arctic Labs, o której dzisiaj już mówił Patryk.
Fajny pomysł na grę, na pewno będę musiał sprawdzić.
Ona też chyba jest częścią tej Steamowej wyprzedaży.
Co jeszcze się pojawiło, tutaj następne kilka modów omówię trochę szybciej.
Doczekaliśmy się też modu do Silent Hill F, mod się nazywa
Uragiri Momo Project, mam nadzieję, że dobrze przeczytałem.
I generalnie jest to mod, który właśnie Silent Hill F udostępnia.
To jest generalnie gra, bardzo kultowa seria horrorowa, której najnowsza część
Dzieli trochę opinię w społeczności fanów samej serii,
bo jest to, generalnie do tej pory to była taka gra dość powolna,
która była bardziej taką grą przygodową, horrorową, taką survivalową.
Natomiast najnowsza część zachowuje te klimaty,
ale ma też taki dużo elementów akcji,
gdzie na przykład walczymy przeciwko różnym wrogom.
Generalnie jest to gra, w której dojeżdżamy do takiego miasteczka, właśnie Silent Hill.
No i tam dziwne rzeczy się dzieją i musimy ustalić, co tam się właśnie dzieje.
I ten mod nam to udostępnia. Generalnie to jest taka typowa gra z perspektywy pierwszej osoby.
Mamy tutaj nawigację zrobioną, no i też sama walka została nam udostępniona.
Jeszcze nie zdążyłem tego moda sprawdzić, ale generalnie jest to bardzo kultowa produkcja.
Fajnie, że ktoś to udostępnił.
Ale gdyby ktoś szukał czegoś prostszego, no to na przykład,
zaczekajmy się też moda do Street Fighter’a piątki.
To szóstki niedawno mod powstał, który nam udostępnił menu.
A teraz podobnie stało się z częścią poprzednią.
To jest o tyle fajne, że piątka ma taki też rozbudowany tryb fabularny.
I nawet z tego powodu może być warto sobie ją przejść.
No i ten mod generalnie nam też po prostu wszystko w Street Fighter V udostępnia.
Wszystkie menu, wszystkie tryby praktyki, tryby właśnie fabularne, wieloosobowe też.
Plus mamy dodatkowe dźwięki na to, gdzie są postacie.
Czyli tak to coś co znamy z Mortal Kombat, akurat Street Fighter V tego nie miał.
Szóstka miała, ale szóstka nie miała. Dźwiękowionek menu, a ten mod do piątki
nawet też takie właśnie dodatkowe sygnały dźwiękowe dodaje i kilka skrótów
klawiszowych, żeby zobaczyć ile życia mają, mamy my i nasz przeciwnik i też tam
parę innych pasków, co zostało udostępnione.
Powstał też mod do Shangha, czyli takiej już dość leciwej, ale bardzo fajnej gry
typu taki beat’em up akcji w trybie sidescroller, więc tutaj generalnie idziemy
Z lewo na prawo. Gra, którą dało się przejść po niewidomemu, ale nie było to łatwe o tyle, że tam mamy parę elementów platformowania, gdzie musieliśmy tam różne rzeczy przeskakiwać.
Dało się to po czasie na czuja zrobić, ale nie należało to do najprzyjemniejszych zadań. No i generalnie ten mod nam to po prostu troszkę ułatwia.
Udźwiękowia menu, dodaje dźwięki właśnie na przepaście, na przeciwników. No i dzięki temu możemy sobie spokojnie grać.
Generalnie Shang to jest gra, w której wcielamy się w człowieka,
któremu jakaś chyba mafia, jacyś gangsterzy generalnie zabijają dziewczynę.
I on po prostu postanawia się na nich zemścić,
używając pistoletów, swoich rąk, noży, granatów, piły łańcuchowej
i czego tam jeszcze znajdzie na drodze.
Generalnie to jest gra, w której dużo zabijamy.
Idziemy przy ciebie i po prostu pokonujemy coraz to trudniejszych bossów,
wspinając się wyżej gdzieś w prędze tej organizacji,
która nam tą dziewczynę zabiła.
Gdyby ktoś szukał spokojniejszych klimatów,
to też powstały dwa mody do takich gier,
które pozwalają nam się artystycznie wykazać,
m.in. do gry Sticky Business,
w której tworzymy różne naklejki i różne wzory,
i tam musimy je wysyłać później do klientów.
To zostało udostępnione i też powstał mod do Dressmakera,
w której szyjemy różne cukienki i inne ubrania.
Jakby ktoś chciał takie gry, to też sobie sprawdzić. No to można.
I jeszcze z aktualizacji, gra Freight Fates, doczekała się dużej aktualizacji, to jest gra, w której jeździmy sobie ciężarówką po Stanach Zjednoczonych.
Aktualizacja jest duża, bo gra została przepisana od zera w silniku, w języku Rust, dzięki temu powinna działać szybciej.
No i generalnie wszystko zostało trochę ulepszone, mapa jest dużo większa, dźwięki są dużo większe, jest bardziej realistycznie,
Bo kiedyś generalnie w tej grze po prostu ustawialiśmy szybkość.
To bardziej kojarzyło z symulatorem pociągu niż ciężarówki, szczerze mówiąc.
A teraz ciężarówka też nam może skręcać.
Musimy czasami skręcić odpowiednio, żeby ominąć ruch,
albo na przykład no właśnie skręcić odpowiednią ulicę.
No i jest generalnie bardziej realistycznie.
Natomiast też jak ktoś wolał tak grać bez skręcania,
to taka opcja też jest dostępna.
Można sobie to wszystko powyłączać, jakby ktoś chciał grać klasycznie.
No, więcej muzyki doszło, tam w ogóle a propos właśnie tego, co mówiłem wcześniej, jak nie wszyscy lubią muzykę tworzoną przez AI, przez Suno, no to ta gra w ogóle zaczynała od ścieżki dźwiękowej, która została zrobiona przez syntezę, przez MIDI jakieś takie, które jest tworzone w czasie rzeczywistym.
To po czasie zniknęło na rzecz muzyki właśnie zrobionej przez Suno i tam tej muzyki Suno dużo weszło. Nie wszystkim się to podobało i teraz między innymi właśnie w tej nowej wersji doszła opcja, żeby wrócić do tej muzyki starej.
Albo można słuchać radia i co ciekawe, radio jakie będziemy mieli dostępne jest ogólnie odtwarzane z internetu,
ale na podstawie tego, gdzie faktycznie jesteśmy, więc jak będziemy wyjeżdżać w zasięgu jakiejś stacji,
no to musimy sobie znaleźć jakąś inną, a jakby tego jeszcze było mało, to też można sobie własne mp3-ki puszczać.
Także też jakbyście chcieli jechać do własnej muzyki, to można. Można i to jest też bardzo fajne,
tak jak w GTA możemy też sobie własną muzykę ustawić, no to tutaj jest podobnie.
Także trochę się w świecie gier dzieje i pewnie w przyszłym tygodniu będę miał dla was jakieś kolejne ciekawe propozycje.
No i właśnie…
O, i dopiero chyba teraz mnie słychać.
Tak, dopiero teraz.
Tak, teraz mnie słychać. Dobrze, sprawdzę czy ktoś coś tu nam napisał.
Sylwester prosi żebyśmy powiedzieli coś na temat OpenAI i meta.
Powiemy, bo będzie rzeczywiście tutaj kilka informacji na temat sztucznej inteligencji,
tylko za jakiś czas. Poleca też stronę cederinfo.pl, tylko że sylwestrze.
Jak piszesz nam jakąś, jakiś adres jakiejś strony, to napisz go tak,
jak się go wpisuje do przeglądarki, bo ty to wpisujesz z odstępem i w związku
z czym musimy się domyślać, o jaką konkretnie stronę, jaką konkretnie stronę
I chyba to tyle, jeżeli chodzi o wiadomości. Jeszcze sprawdzę, czy coś piszecie nam na Whatsappie, ale na razie przynajmniej nie widzę.
W związku z czym przechodzimy do technikaliów. I tu w technikaliach też mamy kilka newsów, które dla Was przygotowaliśmy.
Tu głównie Piotrek będzie miał informacje. Może zacznijmy od tego, co miało być tydzień temu.
Czyli drobne newsy, może technologiczne najpierw.
Dobrze, no to co, jeśli chodzi o drobne newsy technologiczne, to zaczniemy może od tego, czego nie będzie.
Generalnie te drobne newsy to takie generalnie negatywne, niestety jakieś wyszły.
Mamy już definitywny koniec asystenta Google. Google zapowiedziało, że pod koniec września to będzie wygaszane.
I to po prostu na końcu września miało miejsce.
I generalnie na wszelkich telefonach po prostu ta ikonka asystenta Google ludziom zaczęła znikać.
…i być zastępowana przez aplikację Gemini,
która w wielu sytuacjach powinna być bardziej inteligentna,
ale czasami zdarza jej się działać gorzej niż asystent.
Nie mówię tutaj w takich pytaniach o wiedzę ogólną.
Pewnie jest z tym lepiej.
Ale jeśli chodzi o podstawowe czynności typu otwieranie aplikacji
czy wykonywanie połączeń, to słyszałem, że czasem to jest problem.
I zanim ktoś powie, że coś się przyczepiłem Google’a,
to ta nowa Siri podobno ma podobne problemy.
Więc jednak te LLM-y, jednak do takich podstawowych zadań nie zawsze są najlepszym rozwiązaniem.
No miejmy nadzieję, że Google się jakoś z tym upora.
No bo jest wiele powodów, dla których faktycznie Gemini jest lepszą opcją.
Natomiast jeszcze on nie znika z głośników Google, tam jest dostępny w wersji beta
i też dobrze, bo słyszałem, że ponoć ten Gemini na głośnikach działa tragicznie,
więc on też jest jeszcze do poprawy, jeśli chodzi o smart home.
No, ale może jak tutaj ktoś korzysta, to się coś ewentualnie wypowie.
Zostając w wątkach Gemini, jeśli ktoś nie płaci za Gemini, a czasami korzystacie z tych lepszych modeli, które Gemini nam oferuje, czy to są modele Pro, czy to są modele Flash, no to niestety sobie nie pokazujemy. Będzie trzeba zapłacić.
Jak to dokładnie będzie wyglądało?
Będzie to wyglądało tak, że od 13 października
to… Przepraszam, od 9 października nawet
będziemy mieli dostęp w wersji darmowej
tylko do modelu 3.5 Flash Lite.
Więc to jest jeszcze bardziej kolejona wersja modelu Flash.
Natomiast…
Natomiast abonenci planu AI Plus
to jest ten plan najtańszy za jakieś 30 złotych.
No to te osoby będą ograniczone tylko do modelu Flash i Flashlight.
Nie mamy modelu Pro.
Jeśli chcecie korzystać z modelu Pro,
to musimy przesiąść się na plan Google AI Pro.
Czy to wersja jest za jakieś 100 złotych,
to około 90 złotych ten plan kosztuje.
Lub komuś te limity, które tam są, były za małe,
to tam też Google oferuje plany wyższe
za 400 i 900 zł, tak jak GPT czy Anthropic też takie plany mają.
I generalnie Google postępuje podobnie.
Cały czas czekamy.
Google zapowiedziało Gemini 4 swoją drogą,
ale on jest tak dobry, że na razie tylko badacze bezpieczeństwa go dostali.
Więc na to będziemy musieli jeszcze poczekać.
Ale co ewentualnie możemy dostać?
Mówimy o tym, co znika, a co może zostać.
Na przykład, dla tych, którzy lubią sobie poglądać Netflixa.
No, mówi się o tym, że Netflix zaczyna wprowadzać plany z reklamami.
To w wielu państwach zaczyna obowiązywać.
I niebawem też zacznie obowiązywać w Polsce.
Jakby ktoś chciał sobie takiego Netflixa z reklamami wykupić.
No, a sam Netflix generalnie drożeje coraz bardziej.
No to ten plan będzie dostępny.
Niebawem.
Natomiast…
Czy mała tutaj informacja, że ten plan z reklamami będzie dostępny?
Bo tutaj mamy informację, że Netflix go zamierza wprowadzić.
Jak informuje serwis www.wirtualnemedia.pl,
prezes do spraw reklam w Netflixie zapowiedział,
Ktoś powiedział, że Netflix z reklamami trafi do Polski. No trochę jeszcze będziemy się nie poczekać, bo 1 marca 2027 roku plan ceny jeszcze nie zostały ujawnione.
Plan standardowy Netflixa w tym momencie kosztuje 55 zł. Pamiętam czasy, kiedy Prog 60 kosztował. No faktycznie trochę Netflix podrożał.
Także, no to może być ciekawa propozycja, jak ktoś reklam nie chce.
Jeszcze też do nas zawitał nowy abonament od Mety.
Mianowicie MetaOne.
To dla tych, którzy korzystają dużo z różnych usług Mety.
No bo mówiliśmy o tym, że wchodzi Facebook, bez reklam wchodzi Instagram.
Bez reklam tam też dostajemy jakieś dodatkowe narzędzia AI.
No i też tu wszedł WhatsApp+, który tam też nam oferuje kilka dodatkowych funkcji.
Jakieś tapety, dzwonki, możliwość przypinania więcej niż pięciu czatów na górę listy.
No i galanie te osobne abonamenty same z siebie kosztują jakieś 13 zł miesięcznie.
A gdyby ktoś tak intensywnie korzystał z usług firmy Meta, to teraz możemy sobie wykupić taki abonament Meta One,
który nam oferuje te wszystkie usługi za 29,99 zł w ramach jednego abonamentu.
Ta opcja już jest dostępna. Jest też plan wyższy, który nam oferuje jeszcze jakieś dodatkowe funkcje AI.
Nie wiem, to już bardziej dla osób, które gdzieś dużo publikują na platformach meta.
No to można się w tych miejscach, tymi planami zainteresować.
No i skoro mówiliśmy o podwyżkach cen, no to tutaj też warto odnotować,
że niestety Apple nie jest jedynym producentem telefonów,
który postanowił niedawno ceny swoich produktów podnieść,
bo podobnie zrobił Samsung.
Najpierw zrobił to z serią Galaxy S26 i generalnie te ceny w dużej mierze podskoczyły o 400zł i tak model Galaxy S26 podstawowy z 256GB teraz kosztuje 4900zł, wcześniej kosztował 4,5zł, podobnie sytuacja ma miejsce z modelem 512GB, on teraz kosztuje 5800zł, wcześniej kosztował o 400zł mniej.
Model Plus, czyli to jest ten z ekranem większym,
też generalnie o 400 zł podrożał.
Jeszcze tutaj mamy model Ultra,
którego cena teraz zaczyna się od 6900 zł.
Tutaj też generalnie mamy w przypadku 256 GB podwyżkę
o 400 zł.
Natomiast, co ciekawe, wersja z 1 TB
Podrożała o tysiąc złotych, a nie o czterysta.
Także no tutaj te wyższe modele pamięci też trochę podrożały.
A gdyby ktoś pomyślał, że dobra, to może zdecyduje się na któregoś Samsunga seria?
Można. Ale one też podrożały. Nie tak mocno jak Galaxy S26.
Natomiast tutaj też mamy do czynienia z podwyżkami.
Bo model Galaxy A37 5G, którego wersja 6GB RAM i 128GB pamięci kosztowała kiedyś 1869zł, teraz kosztuje 2049zł.
Wersja 256GB teraz kosztuje 2549zł, kiedyś kosztowała 2269zł.
No i generalnie z podobnymi podwyżkami mamy do czynienia z całą serią A,
czy to są te modele wyższe A57, czy niższe jeszcze A27.
Natomiast tutaj jeszcze można, jeśli poszukamy,
to są ceny tak sugerowane,
jeszcze gdzieś można trafić na egzemplarze w poprzednich cenach.
I podobnie zrobił Google, jeśli chodzi o Pixela 10a,
czyli najtańszego Pixela w propozycji tego producenta.
I tu…
Tutaj Pixel 10A kiedyś kosztował 2349 złotych.
Natomiast…
Natomiast teraz ta też podskoczyła na wystawach zjednoczonych o 100 dolarów.
I generalnie tutaj…
Teraz kosztuje ten model 128-gigabajtową pamięcią
kosztuje 2849 zł, więc tutaj też mamy podwyżkę akurat 500 zł,
a nie 400, jak w przypadku Samsunga.
I to nie są jedyne podwyżki, bo też np. podrożały znów
minikomputerki Raspberry Pi, bo ktoś myślał o tym,
że chcecie sobie takie urządzenie zakupić.
No to, no to tutaj jeśli chodzi o Raspberry Pi, no to tutaj podwyżka
wariantu z dwoma gigabajtami pamięci
jest o prawie 13 dolarów
i teraz ten wariant kosztuje 67 dolarów.
To zależy, to jest Raspberry Pi 4, natomiast Raspberry Pi 5
kosztuje prawie 80 dolarów.
Natomiast inne modele też zostały podwyżone.
Proponują, jakby dla kogoś to było za dużo, ewentualnie jeden z starszych modelów, np. model 3B, ewentualnie.
Pamiętam czasy, kiedy nasz Bearpack 35$ kosztował teraz, no trochę też te ceny poszły do góry,
a to jeszcze przecież nie wliczamy w tą cenę, nie wliczamy np. obudowy i innych komponentów,
Komponentów, które też często są potrzebne. Jakieś wentylatory, teraz nowe Raspberry Pi.
No i też widziałem, że przynajmniej w Stanach Zjednoczonych Blind Shell Classic podrożał.
Więc wcale bym się nie zdziwił, że też w polskiej dystrybucji chyba jeszcze to się nie stało,
ale jest jakieś prawdopodobieństwo, że u nas w Polsce Blind Shell też może za jakiś czas podrożać, niestety.
O ile też ceny, z tego co widziałem, były też podobne. Takie podskoki w wysokości jakieś 400-500 dolarów.
100 dolarów, czyli 400-500 złotych pewnie będzie.
Jeżeli chodzi o wasze wiadomości, mamy jeszcze wiadomość,
o której troszeczkę gdzieś zapomniałem, to jest wiadomość od Łukasza.
Łukasz pisze tak.
Cześć. Jeszcze zdanie na temat Flourish Robota.
Tu też podzieląc zdaniem Jehowa, że nie za bardzo taki sprzęt
przydałby mi się w domu.
A co do podlewa na roślin, to całkiem sceptycznie podchodzę.
Kto wie, czy kwiatka by nie przelał.
Ale pod względem mechatronicznym i informatycznym jest to interesująca maszyna.
Ciekawe czy interfejs jest dostępny i czy taki sposób programowania będzie można wdrożyć do przemysłu,
żeby niewidomi mogli pracować, programować różne ciekawe maszyny i zarabiać fajne pieniądze.
No to rzeczywiście to jest… zobaczymy jak to w przyszłości będzie wyglądało,
jak w ogóle programowanie będzie wyglądało, bo podejrzewam, że to też się będzie zmieniało z czasem.
W każdym razie tyle jeżeli chodzi o wiadomości, które tutaj widzę, to dalej kontynuujmy nasze newsy.
I tu w zasadzie Piotr w technikaliach będzie miał chyba wszystko, tak mi się wydaje.
I z poprzedniego tygodnia jest jeszcze news na temat klawiatur sterujących, czyli dla tworzących muzykę.
Native Instruments nie będzie produkować już swoich tańszych kontrolerów,
bo oni mają kilka różnych klawiatur i części z nich już produkować nie będą.
No i w dużym skrócie sytuacja wygląda po prostu tak, że wcześniej mieliśmy trzy modele tych kontrolerów,
trzy serie tak naprawdę do wyboru. Najtańsza była seria M32, pośrodku mieliśmy serie A,
Która miała trochę więcej funkcji. Te klawisze jednak były większe, to już były trochę większe urządzenia.
No i na topie to mieliśmy serię S.
Te kontrolery dla nas są tyle istotne, że jak wiele razy mówiliśmy, no właśnie dzięki oprogramowaniu, które z nimi przechodzi,
wiele wtyczek jest tak naprawdę dla nas dostępne. To jest jedyny w niektórych przypadkach sposób, żeby te wtyczki udostępnić.
Natomiast jak też mówiliśmy Wam niedawno, Native Instruments ostatnio miało duże problemy finansowe.
Firma ostatecznie została przejęta przez producenta innych.
Taką dużą firmę, która ostatnio wykupuje
dużo innych firm tworzących sprzęt.
I oprogramowanie audio i kontrolery.
Pewnie też tym to zostało podyktowane,
że z tych trzech serii, które wcześniej były dostępne,
została nam się seria jedna. To jest ta seria nadrożna, czyli S.
Co na pewno czujemy na portfelu?
Może tak, a może nie.
Dlatego, że ja już widziałem kontrolery, i to chyba właśnie Akai, tanie klawiaturki,
które teoretycznie, tylko nie wiem na ile, one są zgodne właśnie ze standardem NKS.
Przy czym to była tam jakaś klawiatura, która jeszcze miała w dodatku wbudowane głośniki.
I chyba nawet PAD-y, chociaż tego ostatniego nie jestem pewien.
Czyli to jest coś, co jest kartą dźwiękową i klawiaturą MIDI jednocześnie
i być może również sterownikiem do Komplete.
I gdyby tak było, to klawiaturę M32, która jest tylko klawiaturą,
moglibyśmy hipotetycznie zamienić na coś, co ma wbudowane głośniki
I w zasadzie gramy na czymś, co gra nam ze swoich głośników.
Ewentualnie do tego mogę sobie podłączyć słuchawki.
I to jeszcze bardziej przypomina, jakby w takim stylu pracy,
no, działanie na takim sprzętowym jakimś keyboardzie, tak?
No bo w zasadzie mamy dźwięk nabiegający
z tego samego miejsca, z którego gramy.
No, tam jest gdzieś komputer, który to wszystko przetwarza.
To wszystko jest takie blisko nas.
Tylko pytanie, na ile to jest rzeczywiście zgodne z NKS-em?
No na ten moment nie jest.
To znaczy, jest w takim sensie, że tam można przeglądać sobie presety i tak dalej,
ale, i to też zostało potwierdzone przez wsparcie Naintiva,
te kontrolery film trzecich, chociaż tak naprawdę to jest jedna firma,
ale to są kontrolery film trzecich,
nie komunikują się z tym programem Accessibility Helper, czyli tym, który do nas mówi.
Mam nadzieję, że to się zmieni.
Jeśli tak, to to, co powiedziałeś, będziesz miał rację i to będzie dla nas oczywiście zdecydowany duży plus,
bo wtedy takich urządzeń będzie więcej z różnymi wariantami dostępnych przycisków i właśnie czy padę, czy nie padę, czy ktoś chce.
Kółka do zmiany, do modulacji.
Na ten moment po prostu jedyną oficjalną opcją zostają kontrolery S, które niestety są droższe.
Z drugiej strony, w przypadku tych najnowszych kontrolerów Mark III, one faktycznie nawet dostępnością odbiegały od tego, co mieliśmy w serii IEM.
I tam kilka bardzo istotnych nowości wpadło. Tak m.in. sterowanie każdą wtyczką.
Dokładnie to się da w Reaperze zrobić, ale tam też ustawienia stały się dla nas dostępne.
Tam były dwa tryby ustawiania tych parametrów, taki prostszy i bardziej zaawansowany.
A więc one faktycznie też pod tym względem dostępnościowym było warto jednak zastanowić się nad tą eską.
Natomiast to jednak są faktycznie urządzenia droższe i też trochę większe, co dla niektórych osób mogło też jakieś znaczenie mieć.
No to prawda. Chociaż nie wiem, czy jest S25 MK3.
No to też nie jest taki bardzo duży, ale rzeczywiście to nie są tak małe klawiatury jak niektóre bywają.
To rzeczywiście można je schować do futerałów razem z laptopem praktycznie.
No niestety, aż tak dobrze nie ma.
I z poprzedniego tygodnia zostały nam jeszcze pierwsze Googlebooki,
czyli laptopy oparte o system Android od Google’a.
Tak, ale też jeśli chodzi o audio, to mam jeszcze jedną informację,
mianowicie Logitech wyjawniło nowy mikrofon, taki, który mi się wydaje
całkiem ciekawy, mianowicie postanowili wrócić do Yeti,
bo w jakiejś czasami Logitech wykupiło Blue, czyli oryginalnego producenta
I stwierdzili, że oni sobie ten Blue Yeti wskrzeszą jako Blue Yeti 2.
I dlaczego o tym mówię? To jest mikrofon, który swego czasu był nawet w naszym środowisku popularny.
Natomiast oni zrobili coś, co… Jestem bardzo ciekawy, jak to działa w praktyce.
Bo jest to urządzenie, które, jak tutaj możemy przeczytać, będziemy czytać z portalu tabletowo,
Blue Yeti 2 to jest nabiurkowy mikrofon z pojemnościowym przetwornikiem,
ale doczekał się inteligentnego czujnika zbliżeniowego.
Co to znaczy? Na bieżąco śledzi połączenie mówcy w trzech wymiarach
i na tej podstawie dostosowuje parametry wzmacniając wokal,
korygując barwę i optymalizując charakterystykę kierunkową.
Jestem bardzo ciekawy, jak to działa w praktyce.
Czy to faktycznie ma wpływ na to, że ten mikrofon
Też będzie zbierał dobrze, na zależności od tego, czy np. się spontanicznie oddalimy od tego mikrofonu.
Cały czas generalnie urządzenie pracuje w jakości 38 kHz, 24 bity.
To jest cały czas urządzenie USB.
Mikrofon też oferuje system redukcji szumów z wykorzystaniem sztucznej inteligencji,
która w czasie rzeczywistym izoluje ludzki głos od dźwięków otoczenia,
takich jak szum komputera czy kliknięcia myszki.
Integracja z GHUB, czyli to jest taka aplikacja do zarządzania
gamingowego sprzętu Logitech’a pozwala na zaawansowaną konfigurację
i personalizację. W tym też chyba włączenie tego wszystkiego
przetwarzania jakby ktoś nie chciał. Mamy też na froncie wyświetlacz
który tam różne informacje wyświetla właśnie jaki tryb jest ustawiony,
ale generalnie same zmiany ustawień cały czas dokonujemy fizycznym
pokrętłem. Także cały czas to urządzenie powinno być dla nas
Odłączany jest przez USB-C.
Dostępny jest w wersji czarnej i białej.
Sugerowana cena jest 749 zł.
Możemy też trafić w internecie na promocję, jeśli poszukamy.
Na przykład za 679 zł.
Ewentualnie taki mikrofon sobie kupić.
No to teraz te Google Boogie.
Czyli przyszłość Chrome OS.
Jest taka, że Chrome OS nie będzie.
Ale no jeszcze spokojnie, bo generalnie Chrome OS do 2034 roku ma być wygaszany,
a nowsze Chromebooki mają właśnie dostać migrację na Google Book OS-a,
czyli po prostu Androida z taką nakładką desktopową.
Dlaczego to Google zrobiło?
Między innymi, żeby było łatwiej im robić AI,
bo już zrobili dużo rzeczy, jeśli chodzi o AI na Androidzie.
No i też dzięki temu po prostu łatwiej im będzie dodawać,
będzie ten system bardziej zunifikowany, przynajmniej pod maską.
Też tam będzie dostępny aspekt takich Gemini Intelligence,
to chyba o tym wspominałem kiedyś, jak to ma wyglądać,
że tam będziemy mogli odpowiednim gestem na gładziku zamienić kursor,
taki kursor AI i tam wskazać coś i zadać mu pytanie, żeby nam coś stworzył.
Tak jak na androidzie, Gemini będzie nam w stanie stworzyć widżety
i też tego typu rzeczy wykonywać, ale jakby to podsumować po prostu
to będą laptopy, które będą miały androida na pokładzie
Pomału, przynajmniej w niektórych krajach w Europie i w Stanach Zjednoczonych,
pierwsze Google Bookie zaczynają pojawiać się w sprzedaży.
To mogą być ciekawe dość urządzenia, natomiast Google na początku celuje
w dość wysoką półkę, jeśli chodzi o ceny tych urządzeń.
Ale jestem bardzo ciekawy, jak to będzie działało w praktyce.
Natomiast z jakimi tutaj urządzeniami mamy do czynienia?
Google Box 14 to jest urządzenie z 14-calowym dotykowym ekranem OLED oraz z wielkości 2.8K z zawiasem 360 stopni, więc możemy z tego laptopa zrobić taki ala tablet.
Procesor InterCore Ultra 5, 16GB RAMu, dysk 512GB.
Mamy oczywiście tutaj NPU do zadań AI do wydajności do 39 trionów operacji na sekundę.
Podświetlana klawiatura i akumulator zapewniający do 16 godzin działania.
No właśnie, to jest główny atut tych systemów. Android jest bardzo energooszczędnym systemem
i tutaj na tych urządzeniach to na pewno odczujemy.
Będzie też dostępny XPS Google Book, czyli to jest Dell.
Tutaj mamy mniejszy ekran, 13-calowy, ale tutaj też rozdzielczość 2.5K, ekran dotykowy.
I tutaj mamy procesor Qualcomm Snapdragon X Elite,
Możemy go np. znać z laptopów Microsoftu.
Generalnie konkurencja dla Apple Silicona,
tylko że z Windowsem, teraz jeszcze z Androidem.
Też 16 GB RAM-u, 512 GB pamięci.
Też jest NPU.
I tutaj mamy do 18 godzin na baterii.
Czyli jednak ten Qualcomm jest bardziej wydajny,
ten ARM jednak.
Lenovo Ulebook 15.
Tutaj mamy 15,3-calowy ekran.
To generalnie są wszystkie ekrany dotykowe.
Oni też mają procesor Core Ultra 5, 16GB RAM-u, 512GB dysku,
podświetlaną klawiaturę, do 13 godzin na baterii.
Mamy też Asusa Google Book 14, tutaj też mamy procesor Ultra 5,
16GB pamięci i do 16 godzin na baterii.
I jeszcze HP też wypuściły swojego Google Booka.
Oczywiście też jest dodatkowy ekran.
Natomiast tutaj mamy procesor Snapdragon X Elite, więc jeszcze szybsze.
Też 16 GB pamięci RAM.
Tutaj mamy do 19 godzin na baterii.
Ceny zaczynają się generalnie od 9700 dolarów,
równa wartość około 3,5 tysiąca, tak 3410 złotych.
To za tego Acera, za Della już musimy zapłacić 1000 dolarów.
No, generalnie tutaj te ceny idą stopniowo tutaj do góry.
W zestawie dostaję maroczną subskrypcję Google AI Pro
oraz trzymiesięczną subskrypcję do Bundlab,
do Adobe Photoshop, do Luminara, Capcota, YouTube Premium i GeForce Now.
Więc nawet sobie można pograć.
Więc no, tutaj Google ewidentnie próbuje zachęcić użytkowników.
Czy to będzie dla nas dostępne?
No, widziałem tutaj, że w podcaście WTAP się o to martwią.
Ja myślę, że nie, no ja tutaj myślę, że nie ma o co się martwić,
no bo jednak Android ma TalkBacka.
A jeszcze zwracając uwagę na to,
że niedawno TalkBack zaczął dostawać takie bardzo komputerowe polecenia
typu czytaj pasek tytułu.
Dostaliśmy taki tryb przeglądania.
Teraz TalkBack domyślnie w internecie zachowuje się jak Emilia.
Jeżdżę z wyślałkami, chodzimy po stronach internetowych.
No i mogliśmy się zastanawiać, po co to?
Nagle to wszystko zaczyna być bardzo logiczne.
Więc jestem bardzo ciekawy, jak w praktyce,
jakby ktoś chciał zrobić z Androida podstawowy system do pracy biurowej,
jak to się sprawdzi w praktyce.
Jak jest z dokumentami Google na Androidzie
na taką dłuższą, bardziej zaawansowaną pracę?
Czy to mogłoby pakiet Office zastąpić?
Nie wiem, ale na pewno jest to sprzęt ciekawy,
bo wydaje mi się, że jest dużo aplikacji,
które działają lepiej na Androidzie niż na Windowsie.
Tak, to co teraz Meta zrobiła z Whatsappem, to to się dzieje na stronie.
Nie wiem jak jest z aplikacją Facebooka na Androidzie, ale generalnie tutaj
wszelkie tego typu aplikacje będziemy w stanie uruchomić.
Aczkolwiek, co ciekawe, ponoć te wersje z Intelem są trochę gorzej kompatybilne,
bo tam jest emulacja uruchomiona, ale generalnie większość rzeczy
powinna działać. Myślę, że to może być ciekawa opcja dla niektórych osób.
Tak, no rzeczywiście zobaczymy. Sprawdzam sobie, czy mamy jakieś jeszcze
Wiadomości. Na razie żadnych nowych wiadomości nie widzę, więc przechodzimy już do rzeczy z tego tygodnia.
I tu w zasadzie mamy tylko jeden news, czy w zasadzie taki duży news, bo AI chodzi i konferencje METE i OpenAI się odbyły jakiś czas temu.
No i co nowego?
No, tylko byłoby dobrze, gdybym jednak się nie wyciszył.
No, generalnie było bardzo dużo nacisku na AI.
Może zaczniemy od konferencji METY,
w której pojawiło się dużo ciekawych rzeczy,
dużo rzeczy trochę kontrowersyjnych.
Natomiast zaczynając z takiego podsumowania,
będziemy tutaj mówić o nowych okularach,
o nowych funkcjach na tych okularach,
o nowym agencie, który za nas
mogą robić różne rzeczy.
No, generalnie tutaj od czego się zaczęło?
Zaczęło się z prezentacji nowych okularów
i tutaj Meta wypuściła kilka bardzo ciekawych rzeczy.
Po pierwsze, okulary Ray-Ban
doczekały się najtańszego wariantu,
czyli Meta Ray-Ban Audio, czyli okulary bez kamery.
Tu wielu osobom nie podoba się,
że ludzie chodzą z tymi okularami i nagrywają różne rzeczy.
No właśnie, na potrzeby takich osób Meta zaprezentowała okulary, które po prostu kamery nie mają.
Mają być alternatywą dla słuchawek typu takich do usznych, czyli tutaj mamy przewodzenie powietrzne, jak zresztą wyczytamy bardziej.
Użytkownik ma normalne okulary, głośniki Open Ear, czyli uszy nie mamy przesunięte, dostęp do Meta.ai.
Meta przedstawia je jako najlżejsze i najcieńsze okulary w swojej ofercie.
Najważniejsze cechy, jakie tutaj można wymienić.
Brak kamery, przekierunkowe głośniki Open Ear Bluetooth, czyli tutaj pewnie podobnie jak w innych okularach Mety.
Wbudowane mikrofony do rozmów i Meta AI.
Tutaj co ciekawe, ten zestaw mikrofonów składa się z sześciu mikrofonów i to też pozwala na kilka ciekawych funkcji.
Do 12 godzin pracy na jednym ładowaniu.
Dodatkowo to 38 godzin z etui ładującym, masa około 43 gramy,
derykowany, konfigurowany przycisk akcji, czyli no właśnie możemy,
na przykład za program możemy nam konkretne polecenie wykonać,
sterował otwarzaniem i trochę innych rzeczy.
Regulowane noski i obsługa okularów korekcyjnych, które takie…
Mamy różne style do wyboru, włącznie 23 kombinacje oprawek i soczewek.
Tutaj myślę, że nie będziemy się wczytywać.
Przecisk akcji można wykorzystać np. do wywołania Meta.ai lub uruchomienia wybranego skrótu.
W USA te okulary zaczną się od 349$, natomiast ogłoszona cena europejska to 349€.
I tutaj co ciekawe, też przy okazji Meta ogłosiła, że później w tym roku, nie mamy konkretnej daty powiedzianej,
Wszystkie okulary mają też pojawić się w Polsce.
Czy to znaczy, że w końcu dostaniemy asystenta Meta.ai?
Tego nie wiemy. To oficjalnie potwierdzone nie zostało.
Więc to nie jest jednoznacznie…
To nie oznacza, że taki pełny Meta.ai będzie już u nas dostępny.
Nie będzie trzeba się bawić VPNami itd.
Ale można mieć na to nadzieję.
Na pewno po prostu będziemy w stanie sobie takie okulary po prostu zakupić.
Oprócz tego okulary tradycyjne Meta Ray-Ban już z kamerą zostały odświeżone.
I jakie tutaj mamy najważniejsze zmiany, to jest smuklejsza i wygodniejsza konstrukcja.
Nowy konfigurowany ten przycisk akcji. On na początku był tylko na tych okularach Meta.
Meta też właśnie wypuściła okulary AI bez Ray-Bana, czyli takie proste okulary Meta AI, dosłownie.
I one ten przycisk miały, też miały go te okulary takie bardziej do treningów, takie sportowe,
To były chyba okulary Oakley.
No i teraz generalnie na wszystkich modelach ten przecisk się znalazł.
Tu jest o tyle fajny, że na przykład można go sobie przepisać, nie wiem, do opisywania z tego.
Tam można pisać, jakie polecenia ma nam AI od razu wykonać.
To 9 godzin pracy, to są kilka godzin chyba dłużej.
Cały czas mamy nagrywanie 3K w 30 klatkach na sekundę.
Nowe oprawki są dostępne.
Tutaj mamy 27 kombinacji kolorów i soczewek.
Cena zaczyna się od 449$.
Co ciekawe tutaj mamy podwyżkę o 80$ w porównaniu z modelem poprzednim.
Więc tutaj do kolekcji rzeczy, które drożeją, możemy w sumie dorzucić okulary meta.
Co się zmieniło względem generacji dłużej?
No to właśnie tutaj mamy godzinę dłużej na baterii.
Nagrywanie jest podobnie.
Mamy też przyciski akcji.
Ray-Ban trzeciej generacji jest wyraźnie odchudzony.
No, generalnie cały czas mamy 32 GB pamięci,
które nam można do tysiąca zdjęć na przykład sobie w nich zapisać.
Natomiast, jeśli chodzi o meta Ray-Ban z wyświetlaczem,
to są te okulary, które mają tą opaskę,
której gestami rękoma możemy wywoływać różne funkcje,
która, to ciekawe, też doczekała się czytnika ekranu,
który pomału ludzie zaczynają testować.
Na razie podstawowe są te testy,
Ale tutaj nawet ludzie zaczynają to kupować.
To po pierwsze te okulary też zaczęły się w Europie pojawiać.
Od października to np. w Niemczech można sobie takie okulary zakupić.
Natomiast ważniejszą dla mnie informacją,
tutaj trochę przeskoczymy do tej części programistycznej,
ale myślę, że to jest dobry moment,
jest to, że zostało w końcu udostępnione SDK w wersji takiej stabilnej
do otworzenia programów na te okulary.
Jeśli chodzi o te okulary z wyświetlaczem,
to tutaj deweloperzy dostali całkiem rozbudowany dostęp do tych funkcji,
bo jesteśmy w stanie odbierać polecenia z tej opaski.
Tutaj deweloperzy mogą wykrywać różne ruchy,
które na przykład na tym urządzeniu są wykonywane.
Możemy coś z tymi ruchami zrobić,
ale też możemy pisać własne aplikacje,
które mogą mieć graficzny interfejs, albo jako strona internetowa,
albo też jest zostało takie pełne SDK wypuszczone
i możemy po prostu na tym jakiś interfejs zrobić.
Wykonuje się to takimi gestami przypłonającymi np. Apple Watcha,
gdzie po prostu kciukiem przesuwamy po innych palcach,
w ten sposób po tym urządzeniu wykonujemy, nawigujemy sobie.
I tak np. można sobie czytać wiadomości na WhatsAppie,
odpowiadać, nagrywać głosówki, odsłuchiwać i dużo, dużo innych rzeczy.
Ja tutaj widzę ogromny potencjał np. dla aplikacji nawigacyjnych,
Bo też dostęp do lokalizacji ma być,
bo cały czas urządzenie jest połączone z naszym telefonem.
Więc ciekawe, czy to by nie miało jakichś zastosowań dla nas,
m.in. w takim kontekście.
Oprócz tego, samo SDK na wszystkich okularach jest już dostępne stabilnie,
więc aplikacje, które z tego korzystają, nie muszą być dostępne w wersji beta.
I już trochę takich aplikacji nawet dla nas powstało.
Na przykład taki asystent Orion doczekał się tego,
jakby ktoś chciał mieć takie ciągłe audiodeskrypcje
i dużo takich aplikacji generalnie powstało.
BIM.AI chyba też ma połączenia.
Można aplikację teraz wywołać przez asystenta Meta.ai
w krajach, gdzie jest to wspierane.
To też jest taka dość istotna nowość.
I oprócz tego, i to też tutaj mi, jak sobie przygotowałem notatki,
to było dziś jedno zdanie,
że deweloperzy też mają dostęp do bezpośredniego strumienia audio-video.
Ja ten temat trochę zacząłem drążyć. Zapytałem, bo wcześniej jedyny sposób, żeby taki instrument dostać, no to po prostu korzystaliśmy z protokołu bluetooth.
A więc ten dźwięk z tych okularów nie umieniał się w żaden sposób do tego, co mamy np. podczas nagrywania wideo.
A propos nagrywania wideo, chyba o tym jeszcze nie wspomniałem, te okulary trzeciej generacji mogą nagrywać w Dolby Atmos,
więc jakby ktoś miał taki jeszcze bardziej dźwięk przestrzelony niż mieliśmy do tej pory w tych okularach,
No to teraz taka możliwość też została udostępniona.
Natomiast deweloperzy też piszący aplikacje na te okulary
będą mieć dostęp do bezpośredniego, zsynkronizowanego z kamerą
zrobienia PCM, czyli to już jest dźwięk beztratny.
Więc może w końcu będzie możliwość zrobienia dyktafonu na te okulary,
który cały czas na smartfon, bo aplikacje cały czas uruchamiamy na smartfonie,
ale aplikacji, która byłaby w stanie nam coś nagrać,
Coś, co trwa dłużej niż 3 minuty i takie nagranie zapisać.
Jestem bardzo ciekawy, kto to zrobi pierwszy.
Bo tutaj wydaje mi się, że potencjał jest duży.
Oprócz tego SDK zapewnia dostęp do kamery,
streaming audio i głosu, o tym już mówiliśmy.
Automatyczne rozpoznawanie mowy, dane o ruchu i orientacji głowy.
To też może być przydatne do tworzenia aplikacji nawigacyjnych.
Obsługa wyświetlaczna kompatybilnych modelów, o tym już mówiliśmy.
I ruchamianie rzeczy poprzez głos i jedna integracja może obsługiwać wszystkie te modele.
Także no tutaj dzieje się całkiem dużo i SDK też można z Polska pobierać.
Więc nawet jakbyś Meta.ai nie był, nie mieli, no to może jakieś rodzime aplikacje mogłyby i tak z tego korzystać.
Meta zaczyna tworzyć taki odpowiednik AppStore’a dla okularów.
W aplikacji Meta pojawi się sekcja Odkrywaj.
Więc w aplikacji będzie można to sobie sprawdzić, natomiast w meta Ray-Ban with Display, czyli tymi okularami z wyświetlaczem,
no to tutaj będziemy po prostu mieć dostęp do tego w formie takiego czegoś ala App Store. Tak by to można podsumować.
Oprócz tego, sam okulary to czekały się kilku funkcji.
Wspomaganie słuchu to jest coś, na przykład mieliśmy podobną funkcję w AirPodsach, która dostała certyfikację w Stanach Zjednoczonych.
Nie wymaga wizyty w klinice ani recepty, ale dla osób, które mają średnie, lekkie, doumiarkowanej utratę słuchu, no to można sobie ten dźwięk jakoś poprawić.
Tutaj też najpierw wykonujemy test.
Na podstawie testu urządzenie
dostosowuje się
do tego, jak słyszymy
i normalnie tam może coś podbijać.
Osobną kwestią jest funkcja
Conversation Focus, czyli tam, która tam
gdzieś bardziej delikatnie podbija tylko głosy
i izoluje hałas, która
przez chwilę była rysowana
w abonamencie. Później meta się z tego
wycofała, bo ludzie byli oburzeni, że trzeba było za to
osobno płacić. Natomiast
tutaj ta funkcja właśnie
Jako jednorazowy zakup 150 dolarowy, który nam odpokowuje funkcje, które są już na okularach, ale spokojnie można od rządu amerykańskiego dostać dofinansowanie, więc jest okej.
Mam mieszane uczucia co do tego jak to zostało rozwiązane, ale no też można to przetestować przez 30 dni, więc na szczęście ewentualnie jakby ktoś był zainteresowany, to można to sprawić, ale ta funkcja w przeciwieństwie do tego co nam oferują Airpocy jest dostępna tylko w Stanach Zjednoczonych.
Co jeszcze możemy zmienić? Możemy sobie włączyć dźwięk mono,
zmienić balans lewego, prawego kanału.
To już jest opcja dla wszystkich i za to nie trzeba na szczęście płacić.
Nowe treningi mają się pojawić.
Prowadzone głosowo treningi biegowe i rowerowe mają być dostępne.
AI nam może pomóc analizować nasze odżywianie
i jakieś personalizowane sugestie.
W sklepach AI będzie mogło rozpoznawać produkt,
znaleźć cenę, sprawdzić opinie, przeczytać,
Ustawić alerty celowe, potencjalnie dokonać zakupu głosem w naspiralnych platformach.
No to tutaj też może być ciekawie.
Natomiast też nie mamy informacji w jakich rynkach to będzie dostępne,
więc sobie można zakładać, że najpierw Ameryka, potem może kiedyś reszta świata.
O Dolby Atmos już wspomniałem.
Mamy też nawigację według punktów orientacyjnych.
To też nam było na początku tylko w Stanach,
Ale generalnie, jeśli mamy na przykład nawigację włączoną,
to zamiast powiedzieć nam, skręć lewo na ulicę taką,
możemy dostać naturalne komunikaty typu,
skręć lewo przy supermarkecie.
To może być fajne, jak jeszcze by dla nas to bardziej zastosowali
Google Maps, funkcje, które nam to trochę dostosowują,
to może być ciekawe, ale to też na początku
chyba u nas nie będzie dostępne.
Mamy też funkcje związane z transportem publicznym
na meta z wyświetlaczem, nawigacja rowerowa i transport publiczny w czasie rzeczywistym.
No ale w sumie taki time for bus na meta z wyświetlaczem,
niegłupi pomysł na aplikację w sumie.
No i to są generalnie okulary.
No tutaj kilka bardzo ciekawych rzeczy zostało zaprezentowane.
Jako osobę pasjonującą się dźwiękiem bardzo jestem zainteresowany,
czy faktycznie teraz uda się taki dźwięk stereo z tych mikrofonów
wydobyć z tych okularów, to może być fajne.
No i cały czas widzę duży potencjał w tych okularach uświetlaczem.
Wiem, to może brzmi dziwnie dla osób niewidomych, ale to właśnie jak to wykrywanie gestów palcami działa,
i to nawet właśnie było już sprawdzone przez osoby niewidome,
no ja w tym widzę jakiś potencjał dla niektórych zastosowań.
Jestem bardzo ciekawy, czy to faktycznie zostanie jakkolwiek zrealizowane.
No i drugie ogłoszenie, to bardziej kontrowersyjne.
Meta wprowadza własnego takiego agenta osobistego,
który zawsze będzie nam różne rzeczy pomagał wykonywać, zawsze dla nas działał,
czyli jest to Muse.
I co możemy o nim powiedzieć?
Muse nie ma być zwykłym chatbotem.
Meta przedstawia go jako osobistego agenta,
który może wykonywać długie procesy w imieniu użytkownika.
Na Connect pokazano rozbudowanego rozmowy w czasie rzeczywistym,
Możliwość projektowania głosu poprzez opis, czyli możemy powiedzieć mu szybciej, mu wolniej, mu z takim jakim akcentem na przykład.
Muse real time avatar, czyli po prostu nam się wyświetla taki po prostu avatar tego asystenta.
Działa on oczywiście na okularach, dostaje osobny adres e-mail, który możemy mu wysyłać różne rzeczy.
On też może za nas coś wysyłać.
Sterowanie aplikacjami na Macu, o tym więcej za chwilę.
I kolejne konektory dla usług zewnętrznych.
Dużo integracji już jest, a czasem będzie tego jeszcze więcej.
Na okularach Muse będzie mógł korzystać z tego,
na co patrzy użytkownik, czyli rozpoznawanie produktów,
czytanie plakatów, analiza listy, wykonać odpowiednią czynność.
Natomiast Muse jest tylko wdrażany w USA,
na iOSie, na Androidzie i na stronie muse.ai.
Obsługa okularów ma pojawić się później.
Jest też planowane nowe urządzenia.
Muse Charm, czyli taki mały wisiorek,
który jest przeznaczony do rozmowy z tym agentem.
Ma mieścić się w kieszeni, korzystać z modelu głosowego,
działającego w czasie rzeczywistym
i dawać szybki dostęp do Muse bez telefonu.
Ma być oposażony jakiś malutki dwucalowy ekran dotykowy.
Czy to będzie na zostępne? Nie wiem.
Natomiast tutaj też z tą dostępnością będzie na początku różnie.
Jeśli chodzi o MUSE, to tam też Meta wypuściło nowe modele.
Z tym związanym tutaj możemy taką małą dekresję zrobić,
bo tutaj już ludzie tego MUSE zaczęli korzystać.
Z dostępnością jest różnie.
Ponoć wiadomości czyta się średnio wygodnie,
ale jak to przystało na Metę?
Meta średnio martwi się naszą prywatnością.
i ma to dwa skutki. Po pierwsze, ten system jest zaskakująco dobry
w faktycznie zorganizowaniu tego, co nam może być potrzebne,
zwłaszcza jeśli damy mu dostęp do takich rzeczy jak nasza skrzynka odbiorcza na gmailu,
nasze wiadomości i tak dalej.
Natomiast okazało się też, że nawet ta jego część komputerowa,
która działa w murze, ma, miała dziury,
to dość poważne moim zdaniem bezpieczeństwa,
które według mety w sumie nie były dziurami.
Ktoś poprosił, daj mi ruta i zczytaj mi cały swój dysk.
Proszę bardzo.
To nawet chyba nie było tak.
To było na zasadzie takiej, że
ktoś poprosił, zrób mi jakąś tam
kopię na jakichś danych na dysku
Google’a.
I Muse był na tyle uprzejmy, że
oprócz tych danych, które
użytkownik zamawiał,
to dostał jeszcze cały jego
kod źródłowy, przynajmniej
jakiejś tam części. Wiadomo, że nie model
Nie dostał modelu, bo model to by się cały pewnie zapchał, ale sporo różnych plików systemowych dostał w gratisie i była właśnie taka analiza tego jak to działa i co tam jest tak naprawdę pod maską.
Także tak, tak, to takie bardzo ciekawe rzeczy. Zresztą też niektórzy niewidomi, nawet z tego co wiem, próbują z tym kodować. Efekty tego są różne.
Ale ponoć pod względem takiej czystości tego kodu, jakiejś takiej estetyki, to gdzieś czytałem takie opinie, że jest naprawdę dobrze, że ten kod jest tak ładnie przejrzyście napisany, nie ma takiego spaghetti.
Ale pod względem np. dostępności interfejsów, np. jak ktoś próbował zakodować jakąś aplikację na iOS-a, no to już tak dobrze nie było.
I swoją drogą, to też meta, no tak jak wspomniałeś, średnio się naszą prywatnością przejmuje,
a może się przejmować jeszcze mniej. I jeżeli my się niezbyt przejmujemy prywatnością,
to właśnie dostęp do tego modelu Muse, który jest w stanie pisać kod,
to można mieć naprawdę za jakieś bardzo niewielkie pieniądze, ale pod warunkiem,
Także się zgodzimy, że te wszystkie nasze prompty, to wszystko posłuży do trenowania tego modelu.
Także jak ktoś jest na to gotowy, to ponoć można całkiem fajnie.
No to jeszcze, jakby ktoś chciał tę wersję na Maca sobie przetestować, tam też trzeba bardzo uważać,
bo w dużym skrócie nawet jeśli powiemy Milsowi, żeby nie czytał naszych wiadomości, to on i tak czyta nasze wiadomości.
I to po instalacji oczywiście on pyta nas o wszelkie możliwe uprawnienia do
dostępności, do pełnym dostęp do dysku nieograniczony, który obchodzi
wszelkie piaskownice macOS-a.
No i właśnie okazało się, że tam już też sobie bazę danych wesoło wszczytał.
A dobra, użytkownik nie dał pozwolenia, jak nie się nie da drzwiami, to oknami.
I tak sobie z tym poradził.
I rezultat tego jest taki, że Apple zapowiedziało, że pojawią się jakieś
ograniczenia, jeśli chodzi o ten dostęp do dysku.
Ja mam tylko nadzieję, że dla tych aplikacji, które faktycznie tego potrzebują,
no bo, nie wiem, te aplikacje typu manager plików czy programy typu CleanMyMac,
które szukają różnych rzeczy na dysku, będzie się mimo wszystko dało to włączyć,
że to po prostu, nie wiem, będzie trzeba hasło wpisać albo coś.
Natomiast, no, też tam właśnie takie problemy z tym było.
Na tyle, że ja na przykład nie wiem, czy bym chciał na Macu Muse’a instalować,
jak on się kiedyś pojawi, ale no to też myślę, że warto o tym pamiętać.
Sama idea takich agentów nie jest zła, natomiast też musimy się zastanowić, na ile chcemy im dać dostęp.
Pojawiły się też nowe okulary VR. One faktycznie to już nie są takie gogle à la Apple Vision Pro,
tylko to są trochę grubsze, trochę większe okulary, ale jednak okulary, które mają taki pełny interfejs VR,
taki jaki znaliśmy na przykład z serii MetaQuest. To takie bardzo duże headsety,
były właśnie głównie używane przez graczy. Na tych nowych okularach wszystkie te rzeczy na Questa pójdą.
Tam też nowe gry zostały zapowiedziane, nowe SDK dla deweloperów.
Ja jestem ciekawy, czy to urządzenie też ma jakieś trójniki LIDAR,
jak Vision Pro, z których na przykład mogliby skorzystać deweloperzy,
bo tam na Questie jakiś trójnik LIDAR chyba nawet się pojawił.
Ale tutaj informacji o tym nie mieliśmy.
Tutaj też właśnie nowe platformy AI zostały udostępnione
do tworzenia takich rzeczy.
Jeśli chodzi o funkcje udostępnione dla deweloperów,
No to tutaj został udostępniony model Muse Spark 1.3, to jest model rozumowania dla agentów.
Muse Code, czyli to jest po prostu Codex czy Claude Code, tylko od Mety.
To jest wieloagentowe środowisko do długich zadań programistycznych, również na Windowsa.
Muse Image, generowanie obrazów.
Muse Voice Transcribe, czyli to jest model do transkrybowania.
Mamy też Muse Glimmer i to jest otwarty, 30 miliardowy model,
model, który można uruchomić lokalnie na pojedynczym GPU lub Macu Mini, oczywiście jeśli posiada odpowiednią ilość pamięci RAM, żeby taki model umieścić.
I mamy też API do korzystania z tego modelu i ono jest dostępne globalnie, także tak jak wspominał Michał, jakby ktoś chciał się tym pobawić, no to nie jest to jakoś bardzo trudne, można.
I to była konferencja METY, a jeszcze została nam konferencja OpenAI Dev Days i tutaj po pierwsze OpenAI też zaproponowało odpowiedź na MUSE’a i na przykład na Sparka chyba, bo tak się ta sama usługa od Google nazywa, czyli DOTS, jakby ktoś chciał przygarnąć kropkę, jak ktoś jeszcze pamięta.
No to OpenAI nam takie kropki zaoferuje.
Na razie jeszcze w Stanach, ale może za jakiś czas w Europie one też się pojawi.
I jakby tą konferencję podsumować, tak ogólnie,
to ta konferencja przyniosła ponad 20 większych ogłoszeń dotyczących chata GPT,
czyli tutaj idziemy na rekord.
Te ogłoszenia dotyczyły wszystkiego.
Chata GPT, Codexa, API, agentów oraz modelu pracy z AI.
Główny model w konferencji był bardzo wyraźny.
Przejście od AI, która odpowiada na pojedyncze polecenia,
do AI, które pracuje stale, zamówienie wykonuje zadania
i współpracuje z ludźmi oraz innymi agentami.
Najważniejsze nowości można podzielić na nowe modele,
więc tutaj może sobie tak to podzielmy.
Zacznijmy od tych dotsów.
Właśnie DOTS są stale działającymi agentami opartymi na GPT-6 Astra.
Każdy DOTS ma własny komputer w chmurze.
I tutaj, a propos dostępności DOTS-y, też ludzie zaczęli testować.
Oczywiście podstawowe problemy, które czasami możemy napotkać,
to jak np. musimy coś w tej wirtualnej przeglądarki sami kliknąć,
bo to się wyświetla jako grafika.
Ale np. ponownie da się zalogować, to jest jakoś inaczej wtedy wysyłane,
więc to jest też fajne.
Własną przeglądarkę, dostęp do podłączonych aplikacji,
Czasem ma przybywać pamięć kontekstu i preferencje użytkownika.
Możliwość wykonywania zadań w tle.
Możliwość inicjowania dalszej pracy bez kolejnej wiadomości użytkownika.
Czyli tutaj właśnie inteligencja, która działa dla nas.
Nawet jeśli my o to nie prosimy, to on i tak będzie w stanie jakoś to zrobić.
Więc w przeciwieństwie do zwykłej rozmowy w czacie GPT możemy na przykład powiedzieć
Obserwuj feedback klientów, grupuj powtarzające się błędy, przygotowuj poprawki, uruchamiaj testy, przygotowuj gotowe pull requesty.
I ADOT może to robić przez kolejne dni, bez kolejnych konieczności ręcznego inicjowania każdej sesji.
Czyli ona będzie po prostu sprawdzał pocztę, jak ktoś przyjdzie, od razu zacznie analizować skąd dany problem mógł się pojawić.
I rzeczywiście ja muszę powiedzieć, że Astra jest już na taką pracę gotowa. Co prawda ja nie używam dot, a samego modelu od GPT, właśnie Astry.
I no ten model jest w stanie tak naprawdę pracować przez kilka dni bez przerwy. Najdłużej to chyba udało mi się go skłonić do pracy przez 36 godzin.
I to też nie było tak, że on się w ogóle do mnie nie odzywał w tym czasie,
ale to było tak, że co jakiś czas dawał informacje na temat, co robi.
Ja mogłem nim sterować, ale to nie było tak, jak znamy to z tych
wcześniejszych modeli czy GPT, czy od Anthropica, że on się zatrzymywał.
Nie, on sobie pracował, ja mogłem po prostu coś jeszcze dodać,
coś jeszcze dopisać i to już rzeczywiście jesteśmy w tym miejscu.
A to nawet było widać w tym nowym kontekście,
jak na przykład on nam zadaje jakieś pytanie,
ja to zauważyłem u siebie, jak teraz na przykład
pracuję na czymś, co wymaga co jakiś czas testów,
gdzie on zaczyna pracować na komputerze,
na przykład przez NVDA i po MCP.
I powiedziałem mu, jak chcesz coś takiego robić, pytaj.
I on, nawet jak na przykład nie da mu odpowiedzi,
to on po prostu gdzieś dalej będzie robił te rzeczy,
na które jeszcze nie dostał pozwolenia,
ewentualnie jakby nie zareagował na to pytanie
i później może do czegoś wrócić.
I tutaj z tym, co właśnie mówiłeś tutaj też na tym przykładzie,
gdzie tutaj aplikator sam nam reaguje na sugestie użytkowników na błędy,
no to on nam co jakiś czas może wysyłać, było powiedziane, na przykład screeny.
O, słuchaj, tutaj taki błąd naprawiłem, teraz wysyłam ci wideo z testu,
bo on sobie aplikację skomplikował, odpalił na symulatorze i już coś sprawdził.
Więc my możemy to właśnie na bieżąco monitorować,
ewentualnie gdybyśmy musieli coś zarogować, no to po prostu możemy.
Co może robić Dot?
Może wykonywać kilka projektów równolegle,
korzystać z własnego komputera w Chmurze,
uruchamiać przeglądarkę,
korzystać z aplikacji podłączonych przez wtyczki,
wykonywać zadania cykliczne,
analizować nowe dane pojawiające się w podłączonych aplikacjach.
Tutaj naukowcy na przykład mogą to wykorzystać.
Jakieś nowe badania wykonujemy,
z czasem jakieś nowe wyniki się pojawiają,
to można to sobie zrobić.
Wysyłać użytkownikowi pytania lub informacje o postępach.
No to właśnie o tym mówiliśmy.
Tworzyć też zadania w Codexie i ChatGPT work.
OpenAI mówi też o Proactive Research.
DOTS może przeglądać nowe dane w podążonych źródłach
w typie tylko do czytu
i sam szukać okazji, w których może pomóc.
Oczywiście też może sterować w naszym komputerze
przez desktopową aplikację ChatGPT.
Jeśli damy mu taki dostęp, to może pracować na lokalnych plikach,
w plikach używać lokalnych skilli.
Jeśli mamy jakieś skonfigurowane, czyli to są takie…
o, też coś w rodzaju wtyczek.
Uruchamiać zadania Work lub Codex.
Skorzystać z lokalnej przeglądarki, jeśli Cloud Browser jest blokowany,
co czasem może się zdarzyć.
No tutaj dla nas to może być istotne, gdyby na przykład właśnie trzeba było
gdzieś się zalogować, coś zrobić ręcznie.
Natomiast oczywiście też mamy nad tym kontrolę.
Można zdecydować, na ile on ma być autonomiczny.
Może wykonać wszystko bez pytania.
Wykonuj, jeśli wcześniej zatwierdziłem.
Zawsze pytaj, przekaż zadanie mnie.
Niektóre wrażliwe kooperacje, na przykład zmiany hasła, agent nie może przejąć.
W firmach też można sobie taką kropkę przygarnąć.
OpenAI zapowiedziało również agentów nieprzypisanych nie do pojedynczego użytkownika.
Lecz do organizacji taki Specialist Dot może mieć własną tożsamość, własne uprawnienia,
dostęp do wewnętrznych systemów firm, określoną w rolę np. obsługa Factor czy Customer Support,
czyli wsparcie techniczne. Trwają też prace nad deklaracją z Microsoft Agent 365,
to takie typowo korporacyjne rzeczy, ale generalnie tak sobie można jakieś boty tworzyć,
które np. mogą nad jakimś aspektem zadbać.
Generalnie DOTS są dostępne dla osób, które mają plany pro, chyba te 200 dolarów wyż.
Natomiast z wyłączeniem Europejskiego Obszaru oraz Wielkiej Brytanii i Szwajcarii, więc my na razie sobie z DOTS-ów nie pokorzystamy.
Druga nowość to jest model 6.1 SOL. O tym już wspomniał Paweł, że ten model został zapowiedziany.
To jest ulepszona wersja GPT-6 SOL.
Główne obszary poprawy to są programowanie,
computer use, czyli obsługa komputera,
profesjonalna praca,
większa niezawodność przy wieloatapowych zadaniach
i lepsze respektowanie instrukcji i ograniczeń.
OpenAI opisuje jego możliwości
jako zbliżone możliwości do GPT-6 Astra,
ale przy znacznie niższym koście.
To jest dość istotna kwestia.
I generalnie ceny są na poziomie…
Na wejściu dwa dolary za milion tokenów.
10 centów za zakażowane tokeny,
czyli takie zapisane w pamięci za milion tokenów.
Na wejściu 10 dolarów za milion tokenów,
jeśli korzystamy tego oczywiście przez API.
Generalnie jest to jedna piąta kosztów Astry,
jakby tak obrazowo to porównać.
Dostępny.
I to już w Polsce jak najbardziej możemy z tego korzystać, ale jeszcze w czacie nie jest dostępny.
Mamy nowy płatny, jeszcze szybszy tryb szybkości Ultra Fast.
Tutaj przy okazji warto powiedzieć, że OpenAI wprowadziło nowy plan 500, który daje nam jeszcze większe limity.
Przy okazji limity w planie za 200 dolarów zostały zmniejszone.
Trochę tam z 20 chyba na 10 razy więcej.
Plan za 100 dolarów, czyli pięciokrotność limitu tego podstawowego cały czas zostaje przy obecnych limitach.
Co jeszcze zostało zapowiedziane?
Prywatna inteligencja dla firm.
Tutaj chodzi o takie bardzo rygorystyczne przechowywanie danych.
Też takie firmy mogą postawić przetwarzanie na prywatnych serwerach.
Tak to trochę tak, jak np. Apple Intelligence też na takich systemach pracuje.
Majta swoją drogą też zapowiedziała coś podobnego.
Takie komputery, które generalnie od razu zapominają, co zostało zrobione,
jak tylko zapytanie zostanie zakończone.
Oprócz tego mamy trochę nowości, jeśli chodzi o Codexa.
Codex staje się też usługą chmurową.
Codex staje się coraz mniej narzędziem działającym na komputerze,
a coraz bardziej usługą działającą niezależnie od niego.
Teraz zadanie Codex może działać lokalnie, w chmurze, po uruchomieniu z telefonu, na serwerze, jeśli laptop jest już zamknięty.
Więc, no to jest coś ciekawego, tam możemy sobie niektóre zadania przenieść do chmury.
Można tworzyć wielokrotnie wykorzystywane środowiska, czyli zawierające repozytorium, zależności, ustawieniami, uprawnieniami, narzędziami zespołu.
Dzięki temu każdy nie musi zacząć od konfigurowania środowiska od początku.
I to jest bardzo fajne, jak ktoś pisze sobie dodatki do NVDA,
to prawdopodobnie zawsze będziemy musieli zacząć od klonowania repozytorium z szablonem.
Ewentualnie z samym NVDA, bo często on lubi do kodu sięgać NVDA, żeby coś sprawdzić.
No to teraz moglibyśmy sobie taki szablon, taki zestaw repozytoriów na przykład zapisać.
To jest generalnie wszędzie już dostępne.
Nowy Codex CLI, czyli to jest interfejs na wierszu polecań.
Tutaj o tym trochę wspomniałem.
Mam na usługę głosów. Zadania można teraz rozpoczynać głosem
lub i później głosowo zmieniać ich kierunek.
To się wywołuje skrótem F8.
Jeszcze tego nie sprawdzałem, ale widziałem,
że mi się to pojawiło w skrótach klawiszowych.
Widok Agents. Nowy widok pozwala kontrolować wielu agentów jednocześnie.
Możesz na przykład delegować jeden problem agentowi,
drugi agent analizuje testy, trzeci przygotuje refactor, czyli zmiany w kodzie,
a my sobie możemy to wszystko obserwować.
Pozostałe ulepszenia…
Poprawiono edycję promptów, znawianie nowych sesji,
obsługę drzew roboczych, work trees,
czytelność drugiej sesji w terminalu,
akurat nam to trochę zepsuło, a nie poprawiło, niestety.
No i to wszystko jest dostępne we wszystkich planach.
Mamy też funkcję Code Review, czyli recenzję kodów.
Nowy interfejs Code Review pojawia się teraz w desktopowym czacie GPT.
Obsługuje GitHub Pull Requests.
Na GitLabie też to działa,
więc można sobie przeczytać automatyczne podsumowanie,
przeglądać diff, czyli różnicę w kodzie,
pytać Codexa o konkretny fragment, sprawdzić potencjalne błędy
I przygotować od razu komentarz do tego pull requesta.
Dodatkowo Codex może wykonać pierwszą taką recenzję,
nawet jak użytkownika nie ma przy komputerze.
To jest też dostępne we wszystkich planach.
No ciekawe, jak to jest w dostępności do tego,
bo generalnie jako sam Codex w przeglądarce to jest OK,
ale faktycznie jak tam jakieś dify się wyświetlały,
to średnio fajnie to było dostępne z tego, co kojarzę.
Mamy też funkcję Codex Security Cloud.
To jest osobna funkcja spełniona na bezpieczeństwie kodu.
Może przeskanować cały repozytorium Github, robić to ręcznie albo według harmonogramu, analizować każdą zmianę, badać potencjalne podatności, usuwać duplikaty zgłoszeń i przygotować propozycje poprawek i to wszystko się odbywa w chmurze.
I to jest dostępne we planach pro wzwyż.
Mamy nowe API dla woperów o podejmowanie decyzji.
Zamiast duże pytać, duży model całkowicie otwartą odpowiedź.
Developer definiuje konkretne pytanie.
Skończony zestaw możliwych odpowiedzi.
Model GPG-6 Luna, czyli to jest ten najmniejszy,
wypiera właściwą odpowiedź na podstawie kontekstu tekstowego lub obrazu.
Okej.
No tutaj czeka ostatnio moda na modele decyzyjne.
To też ta firma Typesafe, bodajże oni tak się nazywają,
Jeff czy Jew, on się tak nazywa i od tego czasu zrobiła się bardzo, bardzo duża moda na różnego rodzaju właśnie próby stworzenia tych modeli decyzyjnych i trochę otwarto-źródłowych tych modeli się pojawiło też na różnych modelach językowych.
Próbuje się właśnie takie decyzje podejmować i więc to taki dosyć ciekawy kierunek. Widać OpenAI też w to idzie.
Tak, no i tutaj mamy taki przykład, jak ktoś zastanawia się, o co tutaj chodzi.
Dostajemy jakieś zgłoszenie. Jak obsłużyć zgłoszenie? Gdzie je skierować?
Możliwe wyniki, wsparcie techniczne, sprzedaż, zwrot pieniędzy w zgłoszenie jakiejś skargi,
albo wymagana recenzja, czy wymagany przegląd przez człowieka.
A właśnie, używane do klasyfikacji, przekierowania, wyboru kolejnego agenta,
I mamy to jeszcze taki wczesny pogląd, co można potestować.
Mamy API agentów, czyli to jest infrastruktura Codex jako usługa.
To jest jedna z najważniejszych rzeczy dla weberaperów.
Poprzez API mamy dostęp do jej samej infrastruktury, czyli tzw. harnessu,
czyli tych narzędzi, których te modele korzystają, żeby pochodzić po komputerze,
Można wykonywać różne zadania i po prostu można z tym działać przez API.
I deweloper definiuje sobie zadanie, dane, narzędzia,
interfejs swojej aplikacji i OpenAI zajmuje się warstwą wykonawczą.
Od razu też mamy tutaj dostęp do Computer Use,
więc można tak z komputera korzystać.
Mamy też tutaj oczywiście zabezpieczenie z piaskownicy, a w tym są już takie bardzo
techniczne kwestie. Natomiast cała architektura
Dla Codexu cały czas jest otwartoźródłowa, więc AWP może sobie zobaczyć logikę działania tych narzędzi.
I integrację mamy z chmurowymi narzędziami Amazona.
Mamy rozszerzenia dla wtyczek, które się całkiem znacznie rozbudowały,
bo to już nie są… to nie będą tylko zestawem funkcji wykonywanych w rozmowie,
tylko będą… taka wteczka będzie mogła mieć własną pozycję na pasku narzędzi,
własny interaktywny panel, czyli tutaj mogą jakieś graficzne rzeczy się wyświetlać,
Własny interfejs właśnie i własne widoki plików,
czyli przykładowo wtyczka do Figmy,
to jest narzędzie do tworzenia szkiców, interfejsów, aplikacji graficznych.
Można nie tylko otrzymać komendę, zrób projekt,
może również wyświetlić od razu właściwy interfejs projektowania
bezpośrednio obok rozmowy i możemy zobaczyć, jak on tam pracuje.
No to jak na przykład jakieś dokumenty, jakąś pocztę,
generalnie jakaś usługa ma interfejs,
To jest istotny krok w stronę ChatGPT jako platformy aplikacyjnej, a nie tylko chatbota.
No i to jest faktycznie prawda. Ze wszystkimi wadami i zaletami tego.
Mamy też nowy kreator do tworzenia wtyczek. Cały proces tworzenia pluginów został przeprojektowany.
Ten nowy kreator ma pomagać tworzyć, próbuje opisywać akcje, konfigurować, testować i od razu publikować.
Został też przeprojektowany system odkrywania tych pluginów.
Mamy ranking, rekomendacje, lepsze wyszukiwanie.
CharGBD też będzie w stanie samodowolnie zarekomendować jakiś plugin, jakąś wtyczkę,
gdyby nam była potrzebna czy przydatna przy rozmowie.
Sites mogą korzystać z pluginów, czyli właśnie CharGBD jakiegoś,
co nam pozwala takie strony tworzyć i też np. one mogą z tych wtyczek korzystać.
I możemy tam zintegrować to z różnymi wtyczkami.
Wtyczki MCP, czyli to sterowanie, to jest komunikacja między różnymi usługami
i mogą właśnie też wysłać zdarzenia do AI.
To jest dopiero specyfikacja, która jest projektowana,
ale generalnie to po prostu działa tak, że wcześniej wyglądało tak,
że my wydajemy polecenie, agent sprawdza dane i wykonuje pracę.
A jeśli mamy te zdarzenia, to może być tak, że zewnętrzna aplikacja,
Mamy jakieś zdarzenie. Przyszła wiadomość, np. wtyczka informuje chat GPT i przyszła wiadomość automatycznie się uruchamia i agent wykonuje pracę, bo dostał informację, że np. jakieś nowe dane się pojawiły.
Więc to może być też całkiem przydatne.
Mamy też chat GPT Space. Space to Wspólna Przestrzeń Robocza Zespołu i AI.
W jednym space znajdują się współpracownicy, chat GPT,
doc, dokumenty, strony, wcześniejsze rozmowy, projekty,
czyli dokumenty Google Poczta i wszystko w jednym miejscu
z integracją chata GPT.
Czyli rozmowy grupowe na sterydach trochę.
Mieliśmy to wcześniej dostępne i to też jest dostępne
w chatie GPT Pro wzwyż.
Wersja komputerowa i przeglądarkowa oferuje pełną obsługę,
natomiast na wersji mobilnej możemy już wyszukiwać, czytać i udostępniać.
Natomiast pełna edycja mobilna ma pojawić się później.
Możemy właśnie też tworzyć dokumenty.
Pojawiło się coś, co się nazywa chat GPT Pages.
To jest coś pomiędzy dokumentem, notatnikiem, rozmową AI
i interaktywnym artefaktem, czyli to jest jakby dokument,
na którym możemy sobie pracować, możemy pisać tekst.
Od razu robić research, wygenerować wykresy, tworzyć obrazy, wizualizować dane, współpracować z innymi osobami, agentami AI.
I to też można rozpocząć w rozmowie i zaprosić od razu później innych do EO edycji.
Możemy też tworzyć wspólne prezentacje.
W czacie DPT Slidy można wygenerować rozmowy, rozpocząć z własnego tabletu, edytować z innymi osobami,
Edytować równolegle z AI, komentować, prezentować bezpośrednio z GPT.
OpenAI ewidentnie też idzie na konkurencję z dokumentami Google,
więc całkiem ciekawie się robi.
Później można to wyeksportować do PowerPointa czy Google Slides
z zachowaniem formatowania.
To może być fajne dla nas, jeśli chodzi o dostępność.
Pewnie takie slajdy w ten sposób
będzie można tworzyć w bardziej dostępny sposób.
Możemy też tworzyć zespoły wspólne.
No i tutaj właśnie można te wszystkie typy dokumentów tworzyć.
Łącznie też jeszcze z arkuszami.
Arkuszach nie było, arkuszy też będą.
I możemy mieć grupowe zadania.
ChadGBT pojawia się w Slacku i w Teamsach jako bot,
którego można sobie zaprosić.
On pewnie też będzie miał dostęp do wszystkich naszych danych.
Mamy wtyczkę do spotkań,
która nam automatycznie notatki.
Ale co ciekawe, on nie działa jak typowy bot,
który dołącza, jako dodatkowy uczestnik Zoom i Teams.
Wtyczka uruchomiona na Macu może słuchać rozmowy online
czy rozmów odbywających się fizycznie w pomieszczeniu.
Następnie tworzy nam transkrypcję, spersonalizowane podsumowanie
i rzeczy, które ewentualnie trzeba wykonać.
I to się w tym spacie naszym biurowym zapisuje.
OpenAI deklaruje, że audio zostaje usunięte po przygotowaniu notatek
i nie da się później go odtworzyć.
Każdy użytkownik może utworzyć publicznie udostępniany profil,
którym można pokazywać stworzone site czy nasze strony,
logijne wtyczki i projekty, nad którymi pracowaliśmy.
Możemy też logować się do różnych usług przez chat GPT.
Tak się logujemy przez Apple, Google.
Teraz też możemy zalogować się przez chat GPT.
To jest też bardzo fajna rzecz a propos wpisywania własnych kluczy API.
I muszę w sumie się tym dojaty zainteresować.
Czyli zamiast kupować z ChatGPT, a później osobno API w aplikacji X,
aplikację może zużywać część swojego limitu z planu OpenAI.
A, no jeszcze tego chyba wszędzie nie będzie,
Natomiast na starcie program obejmuje 16 partnerów, w tym Cognition, Notion, OpenClaw, proszę bardzo.
To jest dostępne w planach Plus i Pro, ale gdzieś widziałem też informację, że projektów odsłużliwowych
to też można za darmo jakoś zintegrować. Muszę jeszcze czytać, jak to dokładnie wygląda.
O planie Pro 500 już wspomniałem, za 500 dolarów miesięcznie ktoś bardzo dużych limitów potrzebuje.
I jeszcze pojawiło się OpenAI Marketplace i to jest rozwiązanie dla firm.
To jest zatwierdzanie za zakup narzędzi innych firm.
To też taka typowo jakaś korporacyjna nowość.
No, tutaj OpenAI też udostępniło całkiem dużo.
No, ciekawe się robi ewidentnie tutaj.
OpenAI ma ambicje na coś więcej niż tylko bycie chatbotem,
zarówno jeśli chodzi właśnie o tę agentyczność.
No myślę, że dla nas najciekawsze nowości to są te modele,
To są te dotcy, których jeszcze nie ma, ale w przyszłości będą,
ale już w jakimś stopniu możemy z tych modeli korzystać.
Jestem ciekawy, jak te narzędzia biurowe też się będą sprawować.
Trudno mi cokolwiek tutaj na ten moment mówić,
ale widać tutaj, w tą stronę właśnie OpenAI planuje pójść,
bo widzą, że każdy może jakiś lepszy model stworzyć,
a tutaj cały czas z Anthropikiem konkurują.
Więc próbują po prostu sprzelać coś jeszcze oprócz samych modeli.
I to w zasadzie wszystko, co przygotowaliśmy.
Jeszcze patrzę, czy mamy jakieś wiadomości od Was, ale wiadomości nie widzę,
więc chyba czas się pożegnać.
Piotrek Machacz, Paweł Masarczyk, który troszkę wcześniej nas opuścił,
, ja, czyli Tomek Bilecki, braliśmy udział dzisiaj w audycji.
Dziękujemy również Wam, słuchacze, za również tutaj udział
Do usłyszenia, miejmy nadzieję, za tydzień.
Był to Tyflo Podcast.
Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.