TyfloPrzegląd Odcinek nr 350

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
TyfloPodcast
W tym tygodniu w TyfloPrzeglądzie
Nowości w Victor Reader Stream 3
Powstał emulator historycznych notatników Blazie Engineering
Fedra dostaje niewidzialny interfejs, dźwięki i wersję na Maca
Duża aktualizacja FastPlay
FastTrack. Prosta aplikacja do nagrywania dla iOS.
MaccessHub. Kilka przydatnych narzędzi dla Maca w jednej aplikacji.
Score Reader. Dostępne czytanie nut na iOS.
Scroll Cast Radio. Nowa, ciekawa aplikacja do słuchania radia na Androida.
AudioNet. Łatwe przesyłanie dźwięku z komputera na prawie każde urządzenie.
QUILL Lite, prosty edytor tekstu z funkcjami sztucznej inteligencji.
Nowości w Quill Radio 3.
Nowości w Tapestry 2.
Fill wypełni każdy formularz PDF w dostępny sposób.
Trwają prace nad udźwiękowieniem Flippera Zero.
Poprawki dostępności w bibliotekach tworzących interfejsy graficzne.
Jednak nie będzie poprawek NVDA w obsłudze terminala, przynajmniej na razie.
Accessible PDF View. Czytaj PDF-y jak strony internetowe.
Nowości w grach.
Nowości w dodatkach do NVDA.
Definitywny koniec asystenta Google.
Nowy, tani plan Netflixa z reklamami trafi do Polski.
Chciałbyś mieć domowego robota?
Za nieco ponad 3,5 tysiąca dolarów może być Twój.
Koniec produkcji tańszych kontrolerów Native Instruments.
Pierwsze Googlebooki, czyli laptopy oparte o Androida, trafiają do sprzedaży.
Nowości ze świata sztucznej inteligencji z konferencji METY i OpenAI.
Wszystko to, a pewnie jeszcze więcej już za chwilę.
Zaczynamy!
TyfloPrzegląd jest audycją prowadzoną na żywo,
Więc serdecznie zachęcamy Państwa do współtworzenia go razem z nami.
Oczekujemy na wiadomości głosowe na Whatsappie oraz połączenia telefoniczne pod numerem 663-883-600, powtarzam 663-883-600.
Oraz zapraszamy Państwa do wyrażania komentarzy w formie tekstowej poprzez formularz na stronie kontakt.tyflopodcast.net
lub z poziomu aplikacji Tyflocentrum dostępnej na systemy Windows, Android oraz iOS.
Odczytujemy również Państwa wypowiedzi zamieszczone pod transmisjami na Facebooku i YouTubie.
O, teraz już mnie słychać. Audycja 350 TyfloPrzeglądu zaczęła się mało naszą… małym tutaj falstartem można powiedzieć, ale już jest chyba wszystko w porządku.
Paweł Masarczyk, Piotrek Machacz, który tutaj…
A, jest już Piotrek Machacz.
Witajcie, witajcie.
Ja, czyli Tomek Bilecki. No i mały jubileusz, 350 audycja…
Kiedy to zleciało?
Tak, no, sześć lat?
Siedem.
Siedem, no właśnie.
Siedem lat i trzysta pięćdziesiąt odcinków.
A na początku, przepraszam, będę powtarzał bardzo często,
na początku naprawdę zastanawialiśmy się,
czy co miesiąc nie będzie za często,
a teraz cztery godziny to jest norma,
bo tyle tych newsów jest.
I tyle się tam tutaj udaje zebrać.
Także, no tak. Dobra, no to zaczynamy ten mało jubileuszowy,
znaczy no taki jubileuszowy w pewnym sensie odcinek.
Rzeczą od… o tu coś mi się… Aha, już mam.
Od komentarza, od Michała, ale nie tego Michała tutaj zdaje się,
tylko Michał inny napisał komentarz na temat krajalnicy do chleba na korbkę.
Tak, zgadza się.
I teraz Michał, nie wiem, przeczytać? Czy przeczytasz?
Ja mogę przeczytać, bo czytałem już gdzieś tam ten komentarz.
Rzeczywiście dosyć to ciekawe, o czym tutaj Michał wspomniał.
A napisał do nas tak.
Cześć, może komuś przyda się polecajka ręcznej na korbkę i bez silnika krajalnicy do chleba.
Mam sceptyczny stosunek do krajalnic zasilanych elektrycznie w kwestii ich bezpieczeństwa.
Krótko mówiąc, jak dotąd nigdy nie miałem odwagi użyć.
I nadal boję się. Choć do majsterkowania także elektronarzędziami, jestem pierwszy, ale krajalnica jakoś nie.
Więc ta krajalnica jest na korbkę i jest rewelacyjna. Co do cech, to produkt z Azji.
Przychodzi nieco w kawałkach. W opakowaniu jest część główna, z deski należy zdjąć dwie osłony plastikowe,
które przyciskają piankę lub gąbkę zabezpieczającą. Wśród akcesoriów jest cztery przyssawkowe nóżki
Do samodzielnego wkręcenia w deskę, korbka, łożysko i jedno kółko zębate.
Drugie kółko zębate jest już zamontowane pod tarczą.
Aby zamontować korbkę należy odkręcić trzy wkręty na tarczy.
Ważne, na tarczy i nie na obudowie.
Nie należy odkręcać śrubki na płaski wkrętak pośrodku tarczy.
Tylko trzy wkręty na obwodzie.
Są słabo wyczuwalne i zlicowane z powierzchnią tarczy.
Aby odkręcenie i ponowne przykręcenie tarczy przebiegło bez problemów, warto dobrze dobrać końcówkę wkrętaka.
Warto poprosić drugą osobę, aby przytrzymała deskę na blacie w pozycji pionowej, bo wtedy tarcza znajdzie się w pozycji poziomej
i po zwolnieniu wkrętów nie odfrunie siejąc spustoszenie ostrzem.
Gdy już tarcza jest odkręcona, to po zapamiętaniu, którą stroną leży w górę, można tarczę zdjąć.
Następnie należy wcisnąć łożysko z zachowaniem zasad wciskania łożysk.
W tym konkretnym przypadku nacisk tylko na zewnętrzny pierścień łożyska.
Później przez całość konstrukcji i przez łożysko jednocześnie przekładamy korbkę
i dokręcamy dodatkowym kółkiem zębatym z opakowania z akcesoriami.
Warto zwrócić uwagę, że po jednej stronie tego kółka zębatego jest zgrubienie w odlewie,
Jest swoista podkładka i właśnie tę stronę kierujemy do łożyska, a strona gładka będzie od tarczy.
Kółka zębate nie są w jednej powierzchni zlicowane i to, które dokręcało korbkę jest głębiej w obudowie.
Być może te kilka milimetrów pozwala na to, aby to kółko nie ocierało tarczy.
Na koniec można ponownie położyć tarczę z ostrzem i przykręcić ją trzema wkrętami jak była na początku.
Choć opis tego montażu wydaje się skomplikowany i wymaga odrobiny sprawności manualnej i umiejętności montażu urządzeń technicznych,
to po przykręceniu korbki krajalnica w mojej ocenie jest świetna.
Posiada regulację grubości plasterków od 0 do chyba 15 mm.
W każdym razie gruba kromka. Co do ceny to jest jaka jest.
Obawiam się, że marża zarobkowa jest spora, choć moim zdaniem i tak super, że jest krajalnica bez silnika.
Jakiś czas temu ta cena była bardzo znacznie niższa. Może ktoś zna coś tańszego tej klasy.
Ja to miałem w ręku i mogę to polecić poniżej link.
I tutaj mamy link do serwisu Allegro, więc ten link znajdzie się pod najnowszym tym naszym 300…
Chociaż nie, on już jest, bo przecież to komentarz.
Więc on się już znalazł pod naszym 349 tyflo przeglądem.
Także jeżeli macie ochotę, to nie musicie czekać na to, aż opublikujemy audycję.
Tylko po prostu 349 TyfloPrzegląd. Tam już macie link do Allegro.
Jeżeli was ten temat interesuje, to możecie po prostu taką krajalnicę nabyć.
Dobrze, a my tymczasem odbieramy telefon. Dobrze się składa, że ktoś do nas zadzwonił.
To będziemy mogli zrobić sobie taką chwilę przerwy. Kto jest z nami?
Dobry wieczór, Milena z tej strony.
Dobry wieczór, Mileno. Z kolei ciebie jakoś głośno tutaj u nas słychać.
To widocznie po prostu wszystko nam się rozregulowało od tego urlopu.
Z czym do nas dzwonisz?
Słuchajcie, ja mam do was takie pytanie, bo przymierzam się do zakupu iRobota Roomby.
I zastanawiam się, czy któryś model z iRobota Roomby jest modelem, który do nas mówi.
Czy jak to wygląda? Wiecie coś na ten temat?
To znaczy, te roboty generalnie do nas mówią, tylko pamiętaj o tym, że te roboty, te komunikaty w tych robotach, one są takie raczej skromne, że tamże rozpoczyna odkurzanie, zakończył odkurzanie,
parę jeszcze jakichś dodatkowych komunikatów typu naładuj robota, przynajmniej z moich jakichś takich obserwacji. To są sample, to jest, wiesz, to jest bardzo proste takie udźwiękowienie.
Tu diabeł tkwi w szczegółach aplikacji, która z tego co wiem to się ostatnio popsuła.
Aplikację wybrałam, ale na razie urządzenia jako takiego nie mam, więc też nie mam możliwości sprawdzić czy ona faktycznie się popsuła.
Te starsze modele iRobota, które ja też mam akurat Roombę sprzed kilku lat, nawet nie pamiętam jaki tam jest to dokładnie model, to obsługiwało się z tej aplikacji dobrze.
I tam się dało zrobić w zasadzie wszystko.
Natomiast ponoć im nowszy model, tym większe problemy.
Tam chyba w międzyczasie też wyszła jakaś w ogóle nowa aplikacja
do obsługi tych odkurzaczy.
To jest iRobot Home, wydaje mi się.
Tak, tak, to tam właśnie wersję pobrałam.
Ja znalazłam model iRobot Roomba 105 Combo.
Tylko on właśnie ma to mopowanie.
Ja tak zbytnio nie chciałam tego mopowania.
Znalazłam, znalazłam też znowu, model i7, bodajże i7 jakoś tak, nie i5 przepraszam, i J7 też, no nie ten i5 niby ma właśnie, model tylko jest taki, że bez tego mopowanie, no mi to mopowanie w sumie nie jest potrzebne, nie jest typowo potrzebne do odkurzenia nic więcej.
Jasne, chociaż no to wiesz to mopowanie to w sumie też może być jakąś tam fajną opcją.
Może, ale ja tam na przykład czytałam w tym robocie tam, tym 105 Combo, że oni ogólnie za bardzo nie zalecają z tego korzystać, nie wiem czemu.
A to po co coś dodają z czego nie zalecają korzystać?
No właśnie, właśnie o to chodzi. Dlatego, no właśnie o to chodzi, że lepiej, no nie zalecały jest.
Tak na stronie właśnie producenta pisze iRobota, nie?
Jest no… właśnie…
Ciekawe.
No ciekawe, właśnie. I tam na przykład na temat właśnie tych komunikatów głosowych za bardzo na stronie nic nie piszą.
No bo to wiesz, bo to się nie ma czym jakoś tak chwalić i ekscytować, bo tych komunikatów jest kilka na krzyż.
No u mnie są po polsku. Możesz sobie wybrać język, polski również jest.
No ale to dobrze, no to nawet jakieś takie właśnie proste komunikaty, bo wiadomo, że większość tam na przykład mapę, żeby tam zrobić i tak dalej, no to w aplikacji, to ja…
No i ze zrobieniem tej mapy, to to może być w ogóle dostępnościowy problem, to tak od razu powiem.
No nic, będę się męczyć albo sama…
Czyli nie polecacie tego kupować, tak powiem?
Czy polecamy, czy nie polecamy? Ja nowego iRobota nie mam.
Trzeba by było popytać ludzi, którzy mają i którzy są zadowoleni bądź też nie, z różnych odkurzaczy.
Tutaj w Tyflo Świecie na przykład Adrian Wyka ostatnio, znaczy już jakiś czas temu pisał o jednym z odkurzaczy.
Co prawda nie o iRobocie, ale o innym sprzęcie, więc na przykład może warto…
W iRobocie chyba też coś było o tej nowej aplikacji, chyba że mylę, ale wydaje mi się, że wszyscy wspominają o tej nowej aplikacji.
Tak, tak.
Ja mam Roborocka na przykład i o Roborockach są też podcasty.
To chyba Wojtek Dulski swego czasu nagrywał.
Ciężko mi powiedzieć, czy polecam, czy nie.
Działa, ale są podobne problemy, o których mówił Michał,
czyli stworzenie mapy takiej zwłaszcza, jak chcecie mieć podziały na strefy,
to jednak bez osoby widzącej może być ciężko.
Słuchajcie, z mapami to generalnie to będzie zawsze problem, niestety, w tych aplikacjach,
nawet jeżeli cała reszta będzie dostępna, bo tu, bo mapa to jest akurat taka kontrolka
i taki obszar, który trzeba naprawdę intencjonalnie dostosować.
To trzeba wiedzieć coś o dostępności, żeby to zrobić.
To prawda.
Aczkolwiek można by wymyślić tak nawet na chama, że pozamykasz wszystkie drzwi,
niech on objedzie to, co widzi, to zaznaczamy jako jeden pokój.
Potem otwierasz mu drzwi, wypuszczasz, on sobie to kamerą przeanalizuje,
Można. Znowu gdzieś zamykasz.
Mogliby zrobić, tak? Ale to jest takie, co by było w nieco.
Mamy kuchnię otwartą, to by zrobił salon, korytarz i kuchni.
Inaczej to jako jedno by chyba to przytyło.
No dobra, czyli…
Nie wiem, będę myślała.
Albo zakupimy któryś z tych modeli, co wspomniałam,
Nie macie jakichś pomysłów na jakiś taki odkurzacz?
Jakiś super, jakiś robot taki, żeby dobrze sprzątał?
Albo w miarę dobrze…
No ale Rafale, przed chwilą powiedzieliśmy o paru odkurzaczach.
Ja z tego Roborocka jestem zadowolony.
Możemy mówić, tak. Możemy mówić o tym, z czego my korzystamy.
Ja powiem tyle, że koniec końców jest taki, że ja i tak w tym momencie, bo coś z tą moją Roombą na przykład po paru latach się stało, że jest niezbyt chętnie, wjeżdża do tej stacji dokującej i skończyło się na tym, że ja i tak zazwyczaj używam odkurzacza pionowego.
No właśnie, trzeba się też nie kupić zwykłego odkurzacza, bo jednak zwykł to zwykły. Wszystko to na prąd.
Znaczy na prąd. Zainteresuj się odkurzaczami pionowymi, bo to jest wygodne.
To prawda.
To znaczy, bo zwykły odkurzacz, żeby zacząć nim sprzątać, to musisz go… wyjąć trzeba każdy.
Podłączyć zazwyczaj do rury końcówkę. Ta rura też się trochę plącze.
podłączyć to wszystko do kontaktu i potem jeździć z tym kablem, z tym wszystkim.
Pionowy odkurzacz.
Jeżeli chcesz korzystać ze standardowej końcówki, to przeważnie wygląda to tak.
Bierzesz odkurzacz, zdejmujesz ze stacji, włączasz i sprzątasz.
Problemy z takimi odkurzaczami jest kilka.
Po pierwsze, czas na baterię jest zdecydowanie skończony,
Więc jeżeli długo odkurzasz, może się zdarzyć, że nie starczy czasu.
Ale na takie mieszkanie, powiedzmy 50 metrów kwadratowych, to taka bateria w dzisiejszych tych odkurzaczach spokojnie starczy.
Tak, ale znam osoby, które po prostu bardzo długo odkurzają i wtedy może być z tym problem.
Wtedy może być z tym problem, natomiast zawsze można dokupić drugą.
No przeważnie można kupić drugą.
Natomiast druga rzecz jest taka, że ten odkurzacz prowadzi się zupełnie inaczej niż taki odkurzacz tradycyjny.
To prawda.
Właśnie dlatego, że tam nie ma tej rury, która jest sztywna, która się zmienia.
I to z jednej strony jest dużo łatwiejsze, ale z drugiej mi się na początku wydawało, że ten odkurzacz jest aż za czuły na wszelkiego rodzaju zmiany.
To znaczy, że wystarczy, że ja go delikatnie coś tam zmienię,
nie wiem, w ułożeniu dłoni i on już mi zaczyna skręcać.
Ten stary odkurzacz, on miał swój opór, trzeba było użyć siły,
ale on był w związku z tym bardzo odporny na wszelkiego rodzaju
właśnie jakieś zmiany, niedokładności.
Tutaj trzeba się trochę nauczyć takiego bardzo odpowiedniego ruchu,
żeby on nie zaczął sam z siebie skręcać.
I to jest coś, przed czym warto gdzieś tam ostrzec.
Natomiast rzeczywiście przez to, że taki odkurzacz pionowy ma domyślnie taką szczotkę,
która się bardzo szybko kręci i wciąga różne rzeczy,
to to sprzątanie jest dużo bardziej efektywne, zwłaszcza na dywanie.
Z dywanów on naprawdę potrafi wyciągnąć bardzo dużo.
I to jest jakiś pomysł. Też są takie odkurzacze,
ich jest coraz więcej, które mają takie automatyczne wykrywanie
ilości kurzu, które wciągają. To znaczy, one startują z takiej prędkości
średnio niskiej i jeżeli wykrywają, że o, jest kurz,
to one sobie same zwiększają moc. I to się niektórym podoba, innym nie,
Nie, bo z reguły jakby ten tryb eco, on może działać. Tylko no właśnie, to też te odkurzacze pionowe są w bardzo różnych cenach.
Bo można taki odkurzacz kupić za 600 złotych, można kupić za 2000. Zazwyczaj taki zwykły odkurzacz, no to za 500 złotych to już jest taki odkurzacz, który jest okej.
800 zł to już jest taki, no fajny. 1500 to już jest naprawdę odkurzacz, który ma jeszcze
ileś różnych bajerów dodatkowych i w ogóle, w ogóle. Odkurzacz pionowy za 600 zł to jest taki,
no to można iść tutaj, niektórzy będą mieli do tego jakieś, ale za 1200 jest okej, za 2000…
No po prostu to jest odkurzacz, który sprząta podobnie jak taki zwykły za 500 zł.
One są odpowiednio droższe, to jest prawda.
Ale z drugiej strony roboty sprzątające też są odpowiednio droższe.
No, jeszcze droższe, bo flagowy odkurzacz pionowy to jest 2-2,5 tys. zł.
Flagowy robot sprzątający to jest 6 tys. zł.
Ja nie mówię, że to jest w ogóle jedyny odkurzacz, który ma…
Absolutnie nie. Tylko chodzi o to, że ciężko znaleźć odkurzacz pionowy
za więcej niż 2,5 tysiąca złotych. Natomiast robot sprzątający?
5 tysięcy złotych? No oczywiście. 6? No, jak najbardziej.
6,5? No tak. Więc tu jest troszkę różnic. Natomiast rzeczywiście
Odkurzacz pionowy. Coś się rozsypało.
Biorę odkurzacz, sprzątam, odkładam na miejsce i już, koniec.
Nie ma podłączania, odłączania, zwijania przewodu,
walki z rurą, odłączania końcówek, coś tam jeszcze.
W dodatku odkurzacz pionowy można zrobić z niego odkurzacz ręczny,
czyli odłączyć silnik od tej rury
i podłączyć do niego bezpośrednio końcówkę albo mniejszą końcówkę
i odkurzyć kanapę, półki, biurko, łóżko, coś tam.
No samochód ludzie odkurzają, ale…
No.
Także…
To chyba nie ma jednego słusznego rozwiązania.
Wszystko ma swoje jakieś wady i zalety.
No tak.
To prawda.
No dobra. Będziemy myśleć.
Coś na pewno wymyślimy.
Tylko chciałam tak naprawdę właśnie
tam gdzieś tam…
Poradzić się. Poradzić się dokładnie.
No ja tak jak mówię, ja jestem naprawdę
Bardzo zadowolony, zresztą jak słyszycie, nie tylko ja, z odkurzacza pionowego.
Jest to bardzo fajne rozwiązanie, także polecam.
Oczywiście te roboty sprzątające też są fajną opcją,
tylko tutaj jesteśmy bardziej zależni od aplikacji.
Ale jest niedostępna.
No, wiesz, to zależy.
Zależy, która.
Poza tym to też z odkurzaczami, z robotów sprzątających można, jak się śmieję, pisać doktorat.
Dlatego, że zupełnie inaczej będzie wyglądał…
Inny odkurzacz będzie potrzebny komuś, kto ma w domu podłogę z paneli, ewentualnie z kafelków.
A zupełnie inaczej, jeżeli ktoś ma w domu dwa psy, trzy koty i dywany.
I wysokie progi.
Bo to wtedy zupełnie różne te odkurzacze, roboty trzeba kupować, dlatego że roboty teraz mogą…
No wszystko zależy od tego, bo to też nie jest tak, że odkurzacz taki jeżdżący sobie żadnym progiem nie poradzi.
Są pewne wysokości.
Są takie roboty, które potrafią wjeżdżać na progi do 6 cm wysokości.
6 cm to już jest kawał progu.
2 cm? No to już większość robotów powinna sobie radzić.
No ale na przykład kwestia kabli.
No właśnie.
Czegoś. To warto naprawdę poczytać jakieś testy.
Ja mam swoją stronę, znaczy swoją stronę.
Jest taka strona, agdManiaK.
To jest gość, który bardzo dużo testuje tych odkurzaczy.
Czasami ma sponsorowane testy.
Ja rozpoznaję test sponsorowany, oprócz tego, że to jest napisane,
ale taki bardzo szybki sposób na sprawdzenie,
to jest sprawdzenie, czy na stronie jest tabelka.
Jeżeli jest tabelka, w której są zalety, wady,
to znaczy, że to jest jego test.
Jeżeli na stronie nie ma tej tabelki, to jest artykuł sponsorowany.
Tam też oczywiście będzie napisane, no tylko to może być artykuł sponsorowany,
test tam, współ… coś tam przez jakąś tam firmę itd.
Współpraca jakaś, marketingowa.
Tak, różnie to może być opisane.
Natomiast jeżeli jest tabelka z zalety-wady, no to prawdopodobnie to jest taki test właśnie
standardowy, gdzie tutaj, no, czepia się ten pan różnych rzeczy w tych odkurzaczach.
I co ważne, też z naszego punktu widzenia, odpowiada na komentarze.
Ja już kilka razy pytałem o jakieś tam rzeczy w sprzętach,
które mnie jakoś tam interesowały i najczęściej dostawałem odpowiedź.
Czasami po kilku godzinach, czasami po dwóch dniach, ale dostawałem.
Może też to warto tutaj zaznaczyć.
agdManiaK, tak?
Tak, agdManiaK, oczywiście zachęcam wszystkich do różnych testów,
no bo wiadomo, co człowiek to opinia i warto sobie gdzieś tam wyrobić zdanie.
Natomiast no, rzeczywiście teraz w tych odkurzaczach to tych technologii
dochodzi dużo, no bo np. teraz są urządzenia, które mopują obrotowym takim padem,
taką szmatką obrotową albo rolką, przemywają mopa ciepłą wodą.
zimną wodą, gorącą wodą.
Podgrzewają wodę, nie podgrzewają.
Te stacje czytają taką albo inną.
Mają kamerę, mają lidar, mają laser.
To wszystko też powoduje, że łatwo są w stanie znaleźć kable.
My też mamy taki problem,
że jeżeli to jest mieszkanie, w którym są tylko osoby niewidome,
to niekoniecznie zapalamy zawsze światło.
Więc robot no też powinien pracować dobrze w ciemnym pomieszczeniu.
A z tym bywa różnie.
Tak, więc o to też jakby warto gdzieś tam pytać te osoby, które testują takie rzeczy.
Więc no to naprawdę jest dużo rzeczy, które warto sprawdzić.
No chyba, że właśnie macie takie mieszkanie, w którym zasadniczo jest mało porozrzucanych rzeczy.
Jeżeli ktoś ma mało raczej porozrzucanych rzeczy,
raczej kabli na podłodze to z reguły nie ma, nie ma zwierząt,
są panele, kafelki, niskie progi, o ile w ogóle,
to można kupić cokolwiek. Chyba.
No i każda dodatkowa rzecz…
Mamy światłowód i takie są długie kable strasznie,
że to może też gdzieś tam kolidować.
Tak to robione było jakoś śmiesznie, że kable są jakieś mniej metrowe chyba, w każdym praktycznie pomieszczeniu.
I to też gdzieś tam trochę utrudnia, no bo przeszkadzają te kable.
No jeżeli nie macie tego jakoś poukładanego, tych kabli pozabezpieczanych, zwłaszcza światłowodu,
to z odkurzaczem to może być takim jeżdżącym bardzo duży problem, bo światłowody są dość delikatne.
dość cienkie jeszcze i one też, no zdecydowanie nie każdy
odkurzacz musi zauważyć taki cieniutki kabel.
To prawda. To nawet może warto samemu sobie, nie wiem,
gdzieś ten kabel, nie wiem, do jakiejś ściany,
czy do czegoś, na jakąś, nawet ta, no taśma może jest słaba,
ale no jest kilka, jakby, sposobów na przyczepienie takich kabli.
Jedne są trochę łatwiejsze dla nas, inne są trudniejsze
W jednym miejscu związaliśmy gumką.
No to tak jest w tym faktycznie miejscu i nie jest rozwalone, nie?
No ale to tak, no…
No, także to rzeczywiście może być ciekawe.
No warto właśnie porozmawiać z osobami, które to testują.
Dokładnie.
Bo naprawdę sposobów na test jest bardzo dużo.
Też kiedyś widziałem taki kanał na YouTube, Vacuum Wars.
To jest kanał amerykański chyba,
gdzie w ogóle gość robi jakieś testy typu…
Rozsypałem na dywanie 5 g włosów długości 20 cm,
a potem sprawdziłem, że w odkurzaczu w tym worku jest 4,7 g,
więc tam ileś zostało.
Potem wkłada jakiś miernik ciśnienia do środka i tam mierzy wszystko.
Robi jakąś masową procedurę testową itd.
Więc ilość tych testów jest bardzo duża.
Dobra, dzięki za opinię. Będziemy myśleć.
Dzięki za telefon, a jak już się na coś zdecydujecie, to pochwalcie się, co tam kupiliście ciekawego.
Miłego prowadzenia audycji.
Dzięki, do usłyszenia.
A teraz już przechodzimy do newsów, które przygotowaliśmy.
Zacznijmy sobie od Victora Reader Stream, czyli odtwarzacza książek różnego rodzaju.
I w tym odtwarzaczu wyszła nowość, dla niektórych ta nowość będzie bardzo fajna,
dla niektórych zupełnie nic nie zmieni, bo wchodzi nowy syntezator mowy eSpeak.
Między innymi. A co jeszcze?
Jest eSpeak, jakby ktoś chciał. Można go sobie po prostu pobrać jak każdy inny głos,
Więc głos Acapela cały czas są w dyspozycji i możemy mieć maksymalnie właśnie dwa głosy Acapela
plus dwa dowolne języki z eSpeaka zainstalowane.
No i po prostu ten eSpeak tam może służyć do wszystkiego.
Do nawigacji po interfejsie, do czytania książek.
Także jak ktoś bardzo nie lubi takich naturalnych głosów, lubicie eSpeaka,
no to właśnie na Victorze właśnie można sobie z tego syntezatora korzystać.
HumanWare tłumaczy głównie dodanie tego tym, że dzięki temu Victor Reader teraz wspiera bardzo dużo języków.
No ale właśnie przy okazji, pewnie dzięki temu może jakieś osoby się tym urządzeniem zainteresują,
te, które bardzo oni lubią, właśnie takich naturalnie brzmiących głosów.
Ponadto ta aktualizacja 1.7 przyniosła kilka innych rzeczy, m.in. zmiany w obsłudze amerykańskiej biblioteki BARD.
No to te rzeczy nas raczej nie interesują.
Natomiast co nas może interesować, to np. nowa funkcja poprawiająca czytanie książek,
Czyli elementy pomijalne, skippable elements, to było też dostępne w Victorze drugiej generacji,
działające z książkami zawierającymi odpowiednie znaczniki, struktury, jak tutaj możemy przeczytać w Tyflo świecie.
Czyli to nam pewnie pomija jakieś stopki i tak przypuszczam tego typu rzeczy, nie jest tutaj wyjaśnione ani w liście zmian od producenta,
ani tutaj w Tyflo świecie, co to dokładnie pomija, no ale pewnie po prostu to powinno poprawić trochę czytanie różnych materiałów,
Przynajmniej te, które zostały prawidłowo otagowane, dostępnościowo.
Możliwość pobrania samouczka Mystic Access bezpośrednio na urządzenie.
To raczej też nas nie będzie dotyczyć, bo to jest samouczek po angielsku.
Chyba, że ktoś chce sobie posłuchać,
to można go bezpośrednio z samego urządzenia pobrać.
Timer uśpienia zatrzymujący nagrywanie,
czyli tak jak mamy usypiacz, taki sleep timer do odtwarzania,
który nam po jakimś czasie może odtwarzanie wyłączyć,
To możemy teraz podobnie zrobić z nagrywaniem.
Tak że gdybyśmy nagrywali coś tym urządzeniem
w czasie, kiedy nas nie ma w pomieszczeniu
i chcemy, żeby o konkretnej godzinie nagrywanie się zatrzymało,
to można sobie coś takiego teraz skonfigurować.
Możliwość zapętlenia zakładek wyróżnienia Highlight Bookmarks.
To są takie zakładki, które mogą mieć ustalony początek i koniec
i teraz można je zapętlić.
To też może być bardzo przydatne, np. jeśli te zakładki sobie dodaliśmy do jakiegoś utworu,
którego się uczymy grać na jakimś instrumencie,
to można sobie tak zapętlić taką zakładkę i powtórzyć jakiś fragment.
Możemy mieć kilka takich zakładek, które możemy zapętlić,
czyli poszczególne zwrotki, na przykład można sobie tak oznaczyć.
Wyszukiwanie na półkach z książkami.
Należy nacisnąć klawisz Go To, czyli klawisz Idź Do,
aż do uzyskania opcji wyszukiwania.
No i też bardzo fajna sprawa, jak ktoś ma bardzo dużo materiałów na tym urządzeniu,
tak dużo książek sobie skopiowaliśmy, no to po prostu możemy teraz je sobie przeszukiwać.
Mamy też poprawki błędów i tych poprawek błędów jest całkiem sporo,
m.in. przeszukiwanie TuneIn Radio z filtrem języka ponownie zwraca wyniki,
czyli tam filtr języka wcześniej po prostu nie działał, no i teraz to powinno już być naprawione.
Kod urządzenia TuneIn jest odczytywany znak po znaku.
Naciśnięcie Play na końcu książki tekstowej
powoduje ponowne uruchomienie książki od początku.
Naprawiono problem,
gdzie chronione odcinki podcastów były niesłusznie usuwane.
Możemy sobie zaznaczyć,
że podcast miał być niekasowany i to nie działało.
Teraz już powinno działać.
Ustawienie powiadomień,
bi, talk lub silent, informacje podczas nawigacji.
To jest generalnie uwzględniane teraz na każdej półce z książkami.
Naprawiono obsługę kanałów podcastów zawierających niestandardowe pliki XML.
Czyli po prostu więcej podcastów powinno działać.
Sygnał dźwiękowy towarzyszący uruchomieniu lub zatrzymaniu nagrywania notatki
nie będzie już się nagrywał.
Czyli to nagrywanie uruchamiało się za szybko prawdopodobnie.
Teraz ten dźwięk po prostu nie powinien być nagrywany.
Klawiatury Bluetooth działają poprawnie w polach wprowadzania hasła.
Bardzo fajnie, no bo pewnie to jest jedno z kilku miejsc,
gdzie taka klawiatura może być całkiem przydatna.
Hotspoty iPhona z apostrofem w nazwie
są teraz prawidłowo wykrywane i obsługiwane,
czyli możemy się po prostu połączyć jak z hotspotem z iPhona.
Poprawiono czytanie czasu w językach innych niż angielski
i usunięto błędy pojawiające się w niektórych książkach
zawierające tekst i audio,
kiedy przełączamy się między tymi trybami.
No i to jest wszystko, jeśli chodzi o tę aktualizację.
Jeśli ktoś takie urządzenie posiada, no to po prostu można z poziomu samego
Victora sprawdzić dostępność aktualizacji, no i sobie tą wersję pobrać.
No myślę, że tutaj największą nowością jest właśnie eSpeak.
Generalnie mam wrażenie, że dość duża grupa osób prosi o takie bardziej
syntetyczne syntezatory na tego typu urządzeniach i Victor chyba jest takim
pierwszym urządzeniem, które oficjalnie coś takiego dodało, a to myślę, że może
być całkiem ciekawe. No fajnie byłoby, żeby jeszcze jakieś syntezatory się
A tymczasem mamy kolejny telefon. Kto jest z nami tym razem?
No z tej strony Patryk.
Cześć Patryku, słuchamy.
No ja tutaj przychodzę z takimi newsami dla posiadaczy telefonów Samsung,
A mianowicie zaczęło się wdrażanie stabilnego One UI 9.0 z Androidem 17 na Samsungi.
Na pierwszy strzał w Polsce poszły S26-ki i już dostały.
Teraz na dniach powinno ruszyć to dalej, czyli S25, S24, S23.
No i wiadomo, te wszystkie średniopółkowe telefony, bo tych telefonów, wiadomo, Samsung ma dużo.
Co w ogóle to wnosi?
Dla nas, osób z dysfunkcją wzroku, najważniejsza zmiana, TalkBack w końcu jest.
Typowo googlowski, bez żadnych udziwnień, więc będzie aktualizowany na bieżąco,
normalnie przez Sklep Play, bo do tej pory było tak, że po prostu Samsung miał swoją wersję TalkBacka
I oni ją po prostu aktualizowali tak, jak im się to podobało.
Czyli zazwyczaj aktualizowali go w momencie, jak aktualizowali cały system.
Czyli ewentualnie dwa razy w roku. Tak to po prostu wyglądało.
Więc myślę, że zmiana bardzo fajna na plus.
Widać, że Samsung powoli przekonuje się do Google’a.
Bo jest jeszcze jedna zmiana, a mianowicie galeria Samsunga
Do tej pory synchronizowała się z chmurą OneDrive, ale wczoraj się to zakończyło i wdrożają natywną synchronizację swojej galerii z normalnie z chmurą google’owską, więc to też jak dla mnie, gdzie ja korzystam z różnych urządzeń, no wygodniej mi się z tej chmury google’a korzysta, więc to też fajna zmiana, może dla innych też.
No to rzeczywiście pozytywne zmiany.
Myślę, że ten TalkBack samsungowski to była taka największa wada tych urządzeń w tym momencie.
Tak, tak.
Jak to była wersja beta, więc fajnie, że w końcu te aktualizacje będą pojawiały się od razu.
Tak. I on jest szybszy. Ten googlowski TalkBack jest po prostu szybszy, działa bardziej responsywnie,
więc nawet jeżeli jakieś błędy się gdzieś tam pojawią, będzie to szybciej łatane.
To też jest ważne, bo różnie to z tym bywało na samsungach, jeśli chodzi o tego TalkBacka.
Czasami niektóre modele miały jakieś dziwne przypadłości
Trzeba było zgłaszać, kombinować, żeby oni tu odkręcali jakieś zmiany.
A tutaj będziemy mieli TalkBacka tak jak wszyscy tak naprawdę,
bo to tylko Samsung miał takie swoje udziwnienia.
Chociaż te ostatnie wersje, które były na Samsungach,
to prawie były już na równi z tym TalkBackiem Google.
Jeden numerek może tak naprawdę było na niekorzyść Samsunga,
ale tutaj dogonili troszeczkę w ostatnich wersjach Androida.
Problem się tak naprawdę rozwiąże i problemu już z tym nie będzie.
Ja tu jeszcze, zmieniając temat odnośnie odkurzaczów, robotów sprzątających,
ja bym nie wybierał pomiędzy robotem a odkurzaczem pionowym.
Najpierw odkurzacz pionowy, robot niech sobie będzie dodatkiem,
który sobie tam będzie sprzątał, ale zacząłbym od tego,
Kupić sobie fajny odkurzacz pionowy i od tego zacząć.
Bo z tymi robotami sprzątającymi to jest różnie.
Dzisiaj aplikacja jest dostępna, jutro się obudzimy
i nagle nie uruchomimy robota z poziomu aplikacji, bo coś nam się zmieniło.
Na całe szczęście z reguły te roboty jeszcze można wystartować przyciskiem,
aczkolwiek to wtedy i tak już ogranicza nam mocno wybór funkcji, z jakich możemy korzystać.
Tak, to jest właśnie największa wada tego wszystkiego.
Taki odkurzacz pionowy zawsze będzie działał.
O każdej porze dnia i nocy tak naprawdę.
Ja bym zaczął od odkurzacza, nie kombinował.
Ewentualnie, mówię, można sobie później gdzieś tam dokupić taki robot.
Ja mam Roborocka kupionego za 600 zł.
Ma lidar. To jest jakby podstawa.
Bez tego nawet bym nie kupował robota.
On nawet po ciemku sobie chodzi.
Jest w stanie gdzieś tam się poruszać
i naprawdę radzi sobie to.
Okej, wiadomo, jak są jakieś kable,
No to on sobie z tym nie poradzi, no bo to nie ta półka cenowa.
Ale jeśli chodzi o przeszkody, jakiś, nie wiem, wykrywa, że są schody,
nie spada ze schodów, jeszcze bynajmniej nie spadł, to znaczy, że sobie radzi.
Jakieś, nie wiem, postawimy mu jakąś butelkę czy coś i jest w stanie ją ominąć.
Fajnie sobie planuje mapy. Jako takie dodatkowe urządzenie,
naprawdę obok takiego odkurzacza pionowego jest to bardzo fajna opcja.
Można sobie sterować przez Geminiego, są przyciski, on też nam tutaj ładnie mówi po polsku, jaki jest tryb, czy powraca do stacji, czy rozpoczyna sprzątanie, czy cokolwiek, więc to też jest fajnie rozwiązane pod tym kątem.
To jeszcze Patryku może tak do kolekcji powiedz, z jakiego ty odkurzacza pionowego korzystasz.
Ja w tym momencie mam taki odkurzacz, taki z Lidla,
który z jednym był problem, mam drugi, ale generalnie działa.
Jakby to powiedzieć, cena tutaj grała rolę.
Pomysł tego odkurzacza był bardzo dobry, ale z wykonaniem.
To kosztowało 350 zł, więc nie ma co tutaj wymagać nie wiadomo czego.
Ja tutaj mam niedużą powierzchnię, bo to jest na moim piętrze pięćdziesiąt parę metrów.
Zwierząt tutaj prawie u mnie nie ma, bo z reguły psa nie chce tu się wspinać,
koty raczej unikają, nie przychodzą tutaj do mnie, więc odpada problem sierści
i tego typu spraw, bo z tym zawsze jest najtrudniej.
Tutaj naprawdę, jeżeli ktoś ma zwierzęta, to odkurzacz też musi być troszeczkę lepszy.
Ja ogólnie też polecam… Moja siostra korzysta Samsung.
Jeśli chodzi o odkurzacze, naprawdę świetnie to działa.
To kosztuje, bo tam około 2 tys. zależy z jakim wyposażeniem,
bo tam są różne stacje dodatkowe.
Zależy, co tam chcemy tak naprawdę, ale świetne są odkurzacze.
I tam nawet są takie, które się łączą też z aplikacją SmartThings,
więc jak ktoś by chciał, to sobie tam można coś pogrzebać, poustawiać.
Mówię z tymi odkurzaczami, z którymi miałem do czynienia, to właśnie ten Samsung.
I to jest w ogóle mocne. Ja byłem w szoku, że odkurzacz pionowy może dywanik podnosić do góry.
Tak, bo to już nie są te czasy, kiedy jedynym odkurzaczem pionowym, który miał sens, to był Dyson.
Bo kiedyś to rzeczywiście tak było i to parę lat temu naprawdę niczego innego nie było sensu kupować niż właśnie Dysona.
Tak mam wrażenie, że przez te ostatnie jakieś trzy lata mniej więcej tych urządzeń takich naprawdę wartych uwagi, różnych, także i tych chińskich zaczęło się pojawiać naprawdę dużo.
Tam to w ogóle, na rynku właśnie jakieś te mowa i te inne takie, chyba nawet Roborock też ma coś…
Tak, ten Dreame, Jimmy…
Dreame, o tak, tak, tak samo.
Tego jest dużo.
Mnóstwo jest tego.
Tak samo właśnie, a propos tych robotów sprzątających, tak samo Chińczycy też rozruszali ten rynek.
No bo co wcześniej mieliśmy? Roombę, która…
Która teraz jest chińska.
No która jest teraz chińska i w końcu ona ma sens.
Powoli, oprócz tej aplikacji, która jest podobno niedostępna, bo tam jest chyba inna aplikacja teraz,
do sterowania tymi nowymi robotami Roomby.
Ona jest podobno w ogóle niedostępna, więc to też jest ciekawe.
Ale one w końcu mają sens, mają lidar tak naprawdę w standardzie.
Chodzą normalnie, nie obijają się jak te starsze wersje,
które naprawdę pod kątem nawigacji były straszne.
Więc widziałem kilka tych robotów Roomby z różnych przedziałów cenowych.
No i nie widziałem robota jeszcze sprzed tej ery przejęcia
przed Chińczyków, które chodziły jakoś tak w miarę sensownie.
Ja uważam, że to było zawsze pieniądze wywalone w błoto.
Teraz Chińczycy ruszyli ten rynek. Są różne skanery, lidary,
jakieś lasery, wykrywanie jakichś tam kabli innych tego typu
przez AI, jakieś kamery. Mnóstwo, mnóstwo tego jest.
Jakieś te właśnie mopy, które one same się tam płuczą.
Mamy wodę ciepłą, zimną do tego. Wszystko tak naprawdę w tych robotach jest.
Stacje takie… naprawdę. Do 2000 zł można mieć tak fajnie zrobionego chińskiego robota,
że naprawdę. Tylko zawsze z naszej perspektywy jest jeden problem.
Dostępność aplikacji.
To prawda.
I to jest…
Jeszcze zauważyłem jedną rzecz, w momencie gdy jeszcze było tak,
że te chińskie firmy konkurowały z europejskimi,
które się jeszcze trzymały, to jakoś często było tak,
że te, powiedzmy, europejskie tudzież USA firmy,
to one nie miały problemów najczęściej tych, które miały firmy chińskie.
Chińskie firmy technologicznie miały bardzo podobny produkt w dużo niższej cenie i tamte parametry takie, które na papierze są, jakieś ciśnienie ssania, coś tam jeszcze.
To wszystko było naprawdę bardzo fajnie zrobione, tylko tam były na przykład problemy takie, że jakieś spasowanie było nie takie, elementy nie były ogumowane
Kawałek przyklejonej gumy załatwiłby sprawę tego, żeby to nie obijało mebli.
Jakieś takie małe rzeczy, z których mam wrażenie nadal część czasem występuje.
To znaczy to, co było standardem w tych firmach starych, znanych od lat,
to w tych firmach chińskich nieraz czegoś tam brakowało.
Oni się pewnie uczą i już jest coraz tym lepiej.
Niemniej zwłaszcza na początku był z tym problem.
Coś jeszcze tutaj zostało. Mam wrażenie, że to są takie standardy.
Takie różne drobne rzeczy, których nie widać.
Może inaczej widać, ale nie ma ich specyfikacji.
No to tutaj czasami mam wrażenie, że są jeszcze problemy.
Natomiast to się zmienia.
Ja powiem tak. Ja mam tego Roborocka, który jest chińskim robotem.
Fakt, że ta firma jest już od kilku ładnych lat na rynku.
No ale to jest jeden z najtańszych…
No chyba najtańszy w ogóle wtedy był robot, który miał stację opróżniającą,
żeby po prostu się tego nie dotykać.
I on jest świetnie wykonany.
Właśnie jeśli chodzi o te elementy gumowe, żeby on gdzieś tam…
Zresztą on jest tak zrobiony, że on praktycznie nie uderza u meble.
On ma tak te czujniki zrobione, że on sobie podjeżdża, zwalnia i tyle.
Świetnie zrobili.
Tak, to prawda. Też mam Roborocka S8.
Ciekawe, czy mamy tego samego.
Ja mam 7 też plus.
OK. I on fajnie zwalnia rzeczywiście.
I na przykład też miałem porównanie z Roombą.
Jakby podobny produkt, cenowo wyszedł w tym samym czasie.
I na przykład Roborock dużo łatwiej wjeżdża do stacji dokującej,
która jest gdzieś w rogu, gdzieś pod łóżkiem.
Tak, u mnie jest tak samo, to się zgadza.
Jakoś lepiej to sobie ogarnia niż Roomba, która troszkę tam musiała się najeździć, nakombinować, wymanewrować, zanim sobie tam gdzieś znalazł swój rzecz, swoje miejsce.
To u mnie jest tak samo, że właśnie ta stacja, ten robot w ogóle stoi
pomiędzy łóżkiem a ścianą i specjalnie go ustawiłem, żeby przypadkowo
gdzieś tam go nie wdepnąć. I on z każdej strony, właśnie od strony łóżka
i od strony ściany, on tam może ma po dwa, trzy, cztery centymetry
tak na oko i on jest w stanie w taki mini korytarzyk wjechać
i bez problemu za pierwszym razem zadokować w tej stacji.
I to jest robot 160 złotych. Ja to będę podkreślał.
Ja sobie nie jestem w stanie teraz wyobrazić, jaki taki robot od Roborocka jeździ za te 3, 4, 5, 6 tysięcy, bo takie też są.
Więc dla mnie, jeśli chodzi o roboty, to Chińczycy tutaj odjechali dawno, dawno, dawno.
Nawet nie ma co porównywać.
A z tymi Roombami to miałem do czynienia, chyba ze 3 czy 4 widziałem.
I żadna nie jeździła, chociaż w połowie tak, jak to robi Roborock.
On jeździ od linijki.
On sobie zaplanował trasę na samym początku, mapę stworzył, pojeździł.
I on jeździ od linijki. Nie ma w ogóle problemu.
Więc takie tutaj moje wrażenia i przemyślenia.
Okej. Czy my się słyszymy?
Tak. W tym momencie tak.
Okej. Mieliśmy jakiś mały problem.
Patryku, czy coś jeszcze? Bo tematów mamy jeszcze sporo.
Pochwalę się też, że właśnie jeszcze tak na koniec pozytywnie rozpracowali mój wniosek o to finansowanie,
więc będę miał nowy komputer, telefon i też może kogoś to zaciekawi, więc no udało się, więc też fajnie.
No to gratulacje, to gratulacje.
To dzięki bardzo, już więcej tutaj Wam czasu nie będę zabierał, będę po prostu słuchał dalej.
Dzięki za telefon, do usłyszenia.
Dobrze, to przechodzimy w takim razie do następnych tematów od nas.
I może teraz Michał, o z Ciebie tutaj news, bo emulator historycznych notatników od Blazie Engineering.
Zgadza się, zgadza się.
Braille ’n Speak, Type ’n Speak to notatniki, które w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, to w Stanach Zjednoczonych, a w Polsce, zresztą też i notatniki Braille Lite,
a w Polsce to, ja bym powiedział, że końcówka lat dziewięćdziesiątych, początek lat dwutysięcznych, to były urządzenia, które się gdzieś tam pojawiały i które, no, myślę, że zyskały swego czasu wiernych użytkowników.
Ja naprawdę, jak ja mam gdzieś tam podać przykład takiego wzorcowego jak dla mnie notatnika brajlowskiego, jeżeli chodzi o działanie,
o responsywność, o to, o ten taki komfort pracy, to dla mnie nadal jest to mimo wszystko Braille Lite 2000, zwłaszcza porównując to do tego,
jak to wygląda dziś. Do ceny to jest jedno, ale przede wszystkim jak system operacyjny wygląda.
Jakie to wszystko jest jednak spowolnione. Jak to wszystko zdecydowanie gorzej działa.
Braille Lite’a mogliśmy wyłączyć, włączyć po iluś latach i byliśmy dokładnie w tym samym pliku, w którym skończyliśmy pracę.
I te notatniki były naprawdę… no one miały swoje oczywiście problemy. Tam przede wszystkim to miały bardzo mało funkcji.
One były bardzo proste. Były bardzo prostymi urządzeniami, bo tam mieliśmy… co tam było?
Kalkulator, no oczywiście notatnik, jakiś terminarz, możliwość pracy, jeżeli to było urządzenie z linijką brajlowską, no to jako brajlowski terminal.
Jako syntezator mowy też to mogło pracować. No i niewiele więcej tam byliśmy w stanie z tego wycisnąć.
Z jednej strony to było mało funkcji, ale z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę, że kiedy te urządzenia powstały, w tych późnych latach 80.,
Kiedy osoby widzące jeszcze nie miały PDA takich typowych, to tam było SDK i tam deweloperzy pisali, że tam w ogóle bardzo dużo…
Właśnie o tym chciałem wspomnieć, że były też programy, bo można sobie było do tych notatników dokupić nawet stację dyskietek.
I były w komplecie dyskietki właśnie z moim Braille Lite’em i tam były jakieś programy różne.
Z jakiegoś powodu, nie wiem czemu, ale nie bardzo chciały mi się one uruchamiać na tym moim notatniku.
Może czegoś ja nie potrafiłem z kolei wtedy zrobić, albo jeszcze był tu jakiś inny powód.
Natomiast tak, rzeczywiście, było tam oprogramowanie. Ba! Te notatniki to można było nawet podłączyć do modemu
i można było się łączyć, no nie z internetem, tak dobrze to nie było, ale można się było łączyć z tymi tak zwanymi BBS-ami.
Czyli BBS-y to były takie systemy, w Polsce zresztą też, że wdzwanialiśmy się do jakiegoś tam numeru telefonu,
Tam się odzywał modem i nie łączyliśmy się z takim internetem, jaki znamy dziś, tylko to był taki system, do którego się wdzwanialiśmy.
Tam była np. jakaś poczta, programy, które można było ściągnąć, jakieś tam fora dyskusyjne itd., itd.
Były, co prawda, niektóre BBS-y, które w latach 90. pozwalały na dostęp do internetu, chociażby słynny Maloka BBS,
w którym to jakieś tam swoje udziały miał Stan Tymiński, który to kandydował swego czasu na prezydenta Polski.
Natomiast tak generalnie, no to takie właśnie te notatniki można było w odpowiedni sposób podłączyć do internetu, do takiego modemu i połączyć się z BBS-em.
Drukarkę można było nawet do tego podłączyć, bo Braille Lite miał na przykład port równoległy i można było sobie spokojnie tam podpiąć po prostu po porcie równoległym drukarkę i wysłać coś na drukarkę i wydrukować tekst, który sobie pisaliśmy.
I ta cała historia sprowadza się do tego, że powstał emulator notatników Braille Lite, Braille ’n Speak,
generalnie tych archiwalnych, historycznych notatników, które były rozwijane przez firmę Blazie Engineering.
I jak to w ogóle obsługiwać? Program pobieramy sobie z linka, który będzie dostępny w naszych notatkach,
uruchamiamy program i już w tym momencie jakiś tam któryś z tych notatników nam się uaktywnia.
Obsługa jest bardzo prosta, mianowicie pracujemy tak jak w notatniku klawiaturą brajlowską, a klawiatura brajlowska to są literki F, D, S to są punkty pierwszy, drugi, trzeci, J, K, L to są punkty czwarty, piąty, szósty, a spacja to jest spacja.
I w ten sposób możemy po prostu zarządzać całym notatnikiem.
Ja żałuję, bo chyba już nie mam, polskich plików do Braille Lite’a.
Może gdzieś mi się to uda jeszcze odnaleźć.
Ale gdyby to się udało, to z miłą chęcią się bym tym podzielił z autorem.
Może na przykład firma Altix jeszcze gdzieś ma w swoich archiwach takie pliki,
Bo ten Braille Lite działa na pewno w języku angielskim, ten emulator i hiszpańskim też.
I ma być słowacki, bo to mi Tomasz właśnie tam na Mastodonie wrzucił prośbę,
jeśli ktoś jeszcze ma jakieś stare dyskietki, żeby właśnie się z nim kontaktować.
I tutaj ktoś ze słowackiej społeczności właśnie znalazł taką dyskietkę,
więc jeszcze właśnie ma język słowacki. Nie wiem czy już się pojawił, czy ma się pojawić,
ale no te trzy języki mamy na ten moment.
Miło by było, żeby udało się też odnaleźć właśnie ten notatnik w języku polskim, bo byłoby to bardzo fajną sprawą, żeby sobie pokorzystać z takiego systemu.
On, wiadomo, miał swoje problemy, ta synteza w języku polskim była taka dość koślawa, ale jak ktoś chciał z tym pracować, to naprawdę się dało.
I ja całe liceum i całe studia przepracowałem po prostu na Braille Lite’cie.
Tam pisałem wszystkie swoje notatki. To było moje podstawowe urządzenie do pracy.
Na studiach to wiadomo, jeszcze też laptop, ze względu też na kierunek, no bo ciężko byłoby to programować na przykład w Braille Lite’cie jako takim
i potem komuś pokazywać gdzieś tam powiedzmy te kody, które się wytworzyło.
No, ten notatnik to naprawdę, to jest dla mnie taki sentyment.
I sentyment, który działał.
Co jest w ogóle też ciekawe w tym wszystkim,
to się oczywiście zaczęło od syntezatorów mowy,
bo Tommy wziął sobie za cel stworzenie emulacji Votraxa,
czyli tego czipu, o którym mówiliśmy jakiś czas temu,
którym m.in. właśnie Braille Lite na tym czipie wtedy jego pierwsze wersje pracowały.
To było o tyle trudne, że ten czip ma więcej wspólnego
wspólnego z analogowym jakimś syntezatorem niż czymś cyfrowym.
Tam nie ma sampli.
Tam jest coś, co ma naśladować gardło, przełyk ludzki.
I odpowiednio tam modulując filtrami,
tam fonemy są zaszyte gdzieś na tym czipie, to mówi.
I to jest w ogóle ciekawe, jak ta emulacja powstała,
bo tam właśnie były zrobione godziny nagrań,
chyba z Braille Lite’a właśnie,
na których m.in. właśnie Tommy ze sztuczną inteligencją
Porównywali te nagrania, żeby ten dźwięk odtworzyć.
To nie jest jeszcze idealne odwzorowanie tego, ale jest bardzo, bardzo, bardzo blisko.
I to jest też w ogóle o tyle ciekawe, że przy okazji nie tylko Braille ’n Speak został
zemulowany, bo tam powstało dużo tych syntezatorów.
Na tym jednym czipie ktoś by zapytał, no ale jak to, to one tak brzmią różnie od siebie.
No, no tak, bo możemy zrobić szybką demonstrację.
Włączymy sobie… bo o czym to jest też dodatek do NVDA?
No właśnie, jakby ktoś chciał mieć tylko ten syntezator,
to jest jeszcze opcja syntezator, jakby ktoś chciał.
I to jest ten oryginalny głos Braille ’n Speaka,
który, znaczy Braille Lite’a,
który można bardzo sobie przyspieszyć.
O, to mówi dosyć szybko.
Ale na przykład na tym samym chipie powstał
Syntezator Accent.
Jak komuś się nie podoba, że Braille ’n Speak ma taki głos monotonny…
No to tutaj mamy inny syntezator, który brzmi trochę bardziej naturalnie.
Tutaj jeszcze są jakieś problemy z tą emulacją, widzę po prostu tutaj.
Jest ta taka intonacja, tak trochę rodem z Apolla, bym powiedział.
No, w sumie tak. I tutaj…
Jak sobie wyjdziemy na jakąś stronę, gdzie tutaj będzie trochę więcej tekstu, to będzie lepiej słychać.
Wejdźmy na AudioGames, na przykład.
Wykrzyknik, on nawet ten wykrzyknik zareagował.
I to jest jeszcze koniec syntezatorów, które na tym jednym czipie powstały,
bo firma GW Micro, którą możecie znać z Window-Eyesa na przykład,
też stworzyła taki syntezator na tym czipie, to był SpeakOut znowu.
I on też został zemulowany.
I tutaj znowu to brzmi trochę inaczej. To jest cały czas jakby ten sam głos.
Baza jest ta sama, ale w inny sposób użyta.
Inny sposób sterowany jest ten syntezator, tak.
Także no to właśnie wszystko się pojawiło w ciągu ostatnich kilku dni
i to jest naprawdę… no to, że ten chip został zemulowany, to właśnie otworzyło drogę do
No, to rzeczywiście naprawdę fajnie. Ciekawe, ja robiłem takie przymiarki i to zastanawiam się, w jaki sposób tu można by było do tego podejść, bo jedyne co na chwilę obecną AI mi podpowiada, jeżeli chodzi o emulację na przykład Apollo, bo też bardzo chętnie bym zrobił, no to zaleca mi rozebranie tego syntezatora i zgranie układu, zgranie tego EPROMa z językiem, który tam jest.
Samemu tego nie chcę robić, bo syntezator mam na ten moment pod ręką jeden, więc nie chciałbym czegoś tam popsuć, ale może jakiś inny sposób byłby też na to.
Skoro tutaj mówisz, Piotr, że autor po prostu nagrywał jakieś tam godziny i analizował to potem, to może…
Tak, no bo tam są jakby dwa, dwa czipy. Taki jeden czip zawiera ten system i ten ROM, tak, słowniki i wszystko,
no a drugi czip jest odpowiedzialny za syntezę, a Apollo jest podobnie chyba zresztą.
Tak, tak, tak, tak, bo tam są, tam, tam głosy można było sobie… Języki właściwie można było sobie wymieniać,
sobie zmieniać, jeżeli ktoś… Albo mieć na przykład kilka języków w syntezatorze.
Ja z kolei myślę, że to jest pewien znak chyba tego, jakim segmentem ulubionym użytkownika jest,
To są użytkownicy Blazie, produktów Blazie Technologies.
Bo o tym, że ten emulator powstał, no to fajnie,
ale bardzo, zdaje się, emocjonalnie zainwestował w niego
i bardzo się o nim rozpisał w ogóle na różnych mailingowych listach
David Goldfield, który też pracował i pracuje dla Blazie.
On się PR-em tam zajmuje generalnie, David, zdaje się, w Blazie.
Więc to nie jest to, że to sobie po prostu powstało i sobie żyje
tak jak wiele innych produktów, tylko ktoś z Blazie,
autentycznie w taki sposób, troszkę miękki, ale pobłogosławił ten projekt, promując go dalej. To jest dla mnie też niezłe.
Mhm, no to jest rzeczywiście fajne, fajne. Dobrze, że takie rzeczy są i dobrze, że takie rzeczy się zachowują,
bo no sprzęt jest gdzieś tam ulotny. On dziś jest, jutro go może nie być, coś się może popsuć, coś się może stać.
Zresztą my w Polsce też mamy nieodżałowanego chociażby Kubusia, którego też by się gdzieś tam fajnie było wskrzesić.
Może ma jeszcze fanów. SMP zrobiono software’owo, tak? Ale Kubusia nie, a Polacy…
Jak gdzieś jest ROM zgrane.
No właśnie, no właśnie. To jest pytanie, czy to gdziekolwiek w ogóle jest dostępne.
Tu trzeba by się było gdzieś do Harpo odezwać.
Mamy kolejny telefon, więc odbierzmy. Kto jest z nami?
Dobry wieczór, Roberto Lombino z tej strony.
Cześć Roberto, słuchamy.
Tak. Pierwsze pytanie mam takie. Nie słuchałem headów i słucham was teraz tak wyrywkowo, przepraszam.
Więc tak się zastanawiam, czy może mówiliście o tym, albo będziecie mówić dzisiaj.
Ale, czy coś wiecie na temat Samsunga i jakości głosówek na Whatsappie?
Bo od jednego użytkownika dostaję wiadomości z Samsunga i one są w tej iPhone’owej jakości.
Może wiecie coś na ten temat?
Ja też ostatnio słyszałem jakieś takie pogorszenie tej jakości.
Raz lepiej, raz gorzej działające na Whatsappie u kogoś tam.
Tomek, może jeśli jesteś Tomek,
ty chyba też dostajesz…
Znaczy wiem, że jesteś w kontakcie z tym użytkownikiem,
który mi też wysyła te wiadomości z Samsunga
i że właśnie on ma dobrą jakość.
To może ty wiesz, czy faktycznie Samsung coś tam robi,
Nie wiem, ale rzeczywiście zwróciłem na to uwagę.
Natomiast jak to jest w tej chwili?
To chyba jakiś czas temu sprawdzałem.
Rozumiem. Czyli na razie na iPhone’ach jest lepsza jakość,
na Androidach ogólnie jeszcze jest to taka workshopowa, tak?
Na Androidach coś się zaczyna, wiesz co?
Coś się zaczyna dziać.
Coś się zaczyna dziać, tak.
Bo na przykład na mojej Motorola do tej pory wszystkie głosówki
były bardzo ciche.
Od pewnego momentu są głośne, więc coś się zmienia. Na ile i co będzie dalej to zobaczymy, ale rzeczywiście coś się dzieje.
Ale to się potrafi zmienić tak, że nagle jest dobra jakość, a powiedzmy dwa dni później jest gorsza. To tak jeszcze jest niepewne.
Tak. Druga rzecz to jest kwestia apek bankowych, o której rozmawiałem tutaj prywatnie z Pawłem Masarczykiem,
ale chciałbym o tym opowiedzieć Wam i słuchaczom. Ciekaw jestem, co o tym myślicie.
Bo jestem klientem w Czechach, jestem klientem banku z grupy Erste, który ma już tą aplikację George.
I jakiś czas temu na Androidzie nagle George zaczął mi się zawieszać.
To znaczy po prostu TalkBack nagle nic tam nie czytał.
Więc domyśliłem się, że jest jakaś blokada dostępnościowa,
że coś tam w tę stronę.
I zacząłem drążyć temat.
Napisałem do swojego doradcy do banku.
On to przekazał odpowiedniemu działowi.
I teraz wyobraźcie sobie…
Ja naprawdę byłem pod wrażeniem, jaką dostałem od nich odpowiedź.
Dzień dobry, bo my mamy tu w logach, nie, że klient używa aplikacji Wispr Flow,
a Wispr Flow nie ma na naszej białej liście czytników ekranu, na której są.
I teraz nie dość, że był tam TalkBack i Jieshuo+, to był tam nawet TalkForward
i tam różne inne czytniki, które są mniej popularne.
To ktoś tam stara się być na bieżąco.
Tak, natomiast Wispr Flow używa dostępności androidowej,
dostępności do wklejania tekstów do pól edycji.
I no to jest, jak wiecie, bardzo wygodne dyktowanie.
No na ten moment się przerzuciłem na Google przecinek,
do którego trzeba dyktować w taki oto sposób, kropka.
Albo piszę brajlem znowu, ale brakuje mi troszkę tego Whispera,
którego musiałem po prostu wyłączyć z dostępności
i dowiedziałem się potem, że po prostu George ma tą białą listę,
a poza nią cokolwiek, co jest włączone jako usługa dostępności,
powoduje, że George się zamyka dla czytników
i dla tych aplikacji wspomagających.
Umówmy się, Wispr Flow nie wykorzystuje dostępności
w tym celu, w jakim powinien się rozumieć.
Co wy o tym myślicie? Czy to jest dobre, takie zabezpieczanie?
Czy właśnie to, waszym zdaniem, nie powinno tak być jednak?
Ja rozumiem, dlaczego to banki robią.
Ja myślę, że jeśli oni nadążają za tym,
jakie tam czytniki ekranu się pojawiają…
Gdzie ja widziałem o tym informacje? W skrócie dostępności.
George zaczął blokować niektóre usługi dostępności.
Ale jak mówisz, że tego typu aplikacje są na tej liście,
Okej, czyli może na początku nie działały, ale jeśli reagują na zgłoszenia użytkowników, no to okej.
To zostaje mieć nadzieję, że na przykład tego Wispr Flow dodadzą do tej białej listy, no bo to rzeczywiście jest gdzieś tam użyteczna aplikacja.
Nie wiem, nie wiem. Nie chcę Wam zajmować czasu, ale nie wydaje mi się, żeby to było dobre,
Teoretycznie Wispr Flow może przechwytywać treść pól i nie wiadomo co wszystko, mimo że…
A właśnie, to jest druga sprawa.
Jeśli mam zainstalowane i włączoną usługę w dostępności.
Bo ta usługa, przepraszam, ta usługa Wispr Flow na Androidzie działa tak, że się pojawia taka ikonka, zawsze jak się otwiera klawiatura, to się pojawia taki bąbel, oni na to mówią.
I w ten bąbel klikasz i po prostu się włącza dyktowanie. I co chciałem jeszcze powiedzieć. Ja napisałem do Wispra w tej sprawie, odpowiedział mi AI, ale odpowiedział mi bardzo rzeczowo.
Bo napisałem, że może by jednak warto, tak samo jak na iOSie,
po prostu zrobić z tego klawiaturę.
I AI mi odpisało, że podpinam twojego maila do już ticketu,
który u nas istnieje, właśnie w tej sprawie.
Nie wiem, na ile mogę AI-owi wierzyć, ale chyba nie jestem pierwszy,
kto zauważył, że Wispr Flow po prostu używa dostępności
Google tego chce, jak Google przewiduje.
To nie jest tak, że to jest nielegalne, tylko Google… tak, tak, tak.
W sumie prawda.
Bez jakiegokolwiek certyfikowania, bez jakiegokolwiek zezwalania, więc tu myślę, że przynajmniej powinna pojawić się informacja konkretna w aplikacji, jeżeli jest taka biała lista rzeczywiście,
że ty użytkowniku korzystasz z aplikacji Wispr Flow, która nie jest na naszej białej liście i jeżeli chcesz korzystać z naszego banku, to ty te aplikacje wyłącz.
W sumie prawda.
Tak, plus Wispr Flow też właśnie zgodnie z tym co AI mi napisało już się jakoś wyłącza w aplikacjach bankowych.
Ale widocznie George i tak to widzi.
A ten sam problem miał Revolut z Advanced Braille Keyboard, które też było instalowane z Google Play z tego co wiem.
I tam trzeba było, to dzwonił Mir Staneczyk, miał ten problem i dopiero jakiś agent po dniu, po dniu pisania, po dniu komunikacji ze wsparciem technicznym.
Gdzieś jeden agent powiedział, a moment, ja tu widzę w pana logach jakieś coś, co nam przeszkadza. ABK, no okej, dobra.
No więc właśnie, więc brak takiej jednoznacznej informacji dla tego użytkownika, dlaczego coś mu nie działa.
Tak, prawda, prawda.
A jeszcze jeden aspekt tej zabawy jest taki, że pytanie na bazie czego ta aplikacja twierdzi, że coś jest niepożądaną, czy tam niezlistowaną usługą?
Bo jeżeli to jest nazwa pakietu…
Na bazie takiej, że to Michaela Dloha z kolei mi pisała z tego człowieckiego newslettera technologię bez zraku i nie tylko, że po prostu oni mają taki mechanizm.
To co jest na białej liście z tych usług dostępności tak, a wszystko inne po prostu nie ma.
Skąd oni identyfikują, że coś, co jest na Twoim telefonie, pochodzi z białej listy lub nie?
Czy to jest po nazwie pakietu? Czy to jest po jakiejś innej cesze?
Po nazwie pakietu można bardzo łatwo podrobić.
Jeszcze przez jakiś czas stosowało taki trick, że był specjalny pick-up,
który instalował się jako TalkBack helper i było widać Jieshuo jako TalkBacka.
To w sumie trzeba by było z nimi o tym pogadać, z ludźmi z Erste albo Georgia,
bo pytanie ile tych takich nielegalnych aplikacji, które oszuści,
podrzucało ile z nich przeszło certyfikację Google’a.
Tego nie wiemy.
Ja jestem w kontakcie tutaj z testerem w Austrii,
który też zdarza mu się testować na inne rynki.
Z tego co wiem, nie wiem czy w tym celu, czy ogólnie do celów wyższych, nabył na razie telefon z Androidem.
I będzie wracał jakby do użytkowania Androida, żeby mieć taki szerszy pogląd.
Więc no miejmy nadzieję, że zaowocuje to tych subskrybcji, którymi on ma bezpośrednio.
No coś Pawle, czy u Pawła jest problem, czy u nas?
Tak, to u mnie coś przycina, nie wiem czy jest lepiej.
No na razie jest.
Chyba jest okej.
Więc mówię, że miejmy nadzieję, że to zaowocuje jakimś dialogiem.
Tak, dobra. Jeśli mogę jeszcze jeden temat, postaram się krótko.
Taką ciekawostkę. Byłem w sierpniu w ambasadzie Szwecji w Pradze
na prezentacji projektu, który się nazywa Are You There?
Zaraz wam powiem, dlaczego o tym mówię. Mój znajomy, niewidomy,
się dowiedział, że coś takiego ma być, taka instalacja,
i że to jest taka wymiana nagrań z odpowiedziami na różne pytania,
nagranymi przez ludzi z Pragi i ze Sztokholma.
Stwierdził, że dobra, jeśli to jest dźwiękowe,
to sprawdźmy, czy może być to dostępne, czy jest to dostępne.
I skontaktował się z nimi i po prostu napisał na czeskich grupach dla niewidomych,
czy ktoś by był zainteresowany.
Między innymi ja byłem zainteresowany, pojechałem tam.
To jest instalacja, która teraz będzie jeszcze w różnych innych miejscach w Pradze.
Wchodzi się do takiej chmury niby. Oni to opisują. My tego tak nie odbierzemy,
nie mając porównania wzrokowego. Ale powiedzmy, że to jest taki namiot
i tam jest panel z dwoma przyciskami. Tak i nie. I tam oczywiście co od razu?
Pytania mają niby połączyć Pragę i Sztokholm po prostu,
żeby ludzie się mogli powymieniać różnymi swoimi przeżyciami anonimowo.
Więc pomysł jest ciekawy moim zdaniem,
ale niestety dostępny to nie jest.
Dlaczego? Bo same pytania się wyświetlają na ekranie.
Pytano nas, jak można by to rozwiązać.
No to powiedzieliśmy, że dałoby się każde z tych pytań nagrać,
bo to jest określony zestaw pytań, np. czy czujesz się tutaj,
jak u siebie w domu, czy czujesz, że to jest twoje miejsce.
Takie pytanie dostałem ja.
Czyli to nie są jakieś losowe pytania,
albo to też nie są pytania, które zadają ci użytkownicy,
tylko to są pytania zaproponowane przez autorów.
No i są przyciski tak, nie,
i jest trzeci przycisk do nagrywania,
który trzeba trzymać, jak krótkofalówkę,
i nagrywać, nagrać tam odpowiedź.
Chyba po angielsku jest wskazane,
ale jeśli nagramy w swoim języku,
to jakaś AI to przetłumaczy.
No i cóż, wyszliśmy stamtąd
Nawet jeśli coś jest oparte o dźwięk, to to absolutnie nie musi to implikować, że to będzie dla nas dostępne, bo otoczka też jest bardzo ważna.
Ja wiem, że wszyscy o tym wiemy, ale chyba mówię tu o tym głównie po to, żeby zwrócić uwagę na to.
Gdyby ktoś się dowiedział, gdyby ktoś nas słuchał, kto wie o jakimś podobnym projekcie.
No jeśli już coś jest oparte o dźwięk, to moim zdaniem jednak warto dbać,
żeby to było też dostępne dla nas, jako dla ludzi, których ten dźwięk interesuje
i dla których jest to jeden z ważniejszych zmysłów, tak? Słuch.
Ja byłem kiedyś na wystawie, która, zdaje się, świętowała 100 lat.
Radia w Austrii. To jest tutaj w Domu Historii Austriackiej, w centrum.
I tam był taki komponent, gdzie każdy zwiedzający mógł nagrać jakieś takie
do minuty czy do dwóch minut nagranie dźwiękowe, dzieląc się…
Tam stał mikrofon. Dzieląc się tym, co dla niego znaczy radio
i jakie tam ma wspomnienia z radiem, albo jaką rolę radio odegrało
w życiu tej osoby. No i tam problemem znowuż było to, że jak wiele rzeczy
w muzeach ostatnio, wszystko się opierało na jakimś ekranie dotykowym.
Więc i uruchomienie nagrania i przeglądanie nagrań już powstałych,
no niestety ekran dotykowy.
Także jest to jakiś wycinek naszej rzeczywistości,
że w sferach audio, nawet z takich kultury itd. niekoniecznie się myśli.
Ja już nie zakładam z góry, że jakiś eksperyment
Forma sztuki, która bazuje tylko na dźwięku, też z definicji musi być jakoś tam dostępna.
Bo cała otoczka wokół tego nie przewidziała.
No tak, jakby kogoś interesował temat, to się nazywa Prago Projekt i Stockholm Projekt.
Czy tam projekt po szwedzku, to się pisze Stockholm Projekt.
Możecie sobie znaleźć tych twórców, to jest po angielsku oczywiście, wszystko z tego co wiem.
I tam jest to opisane, to będzie teraz wędrować po różnych miejscach w Pradze.
Znajomy był tam, żeby napisać artykuł krótki do jakiegoś czasopism.
Artykuł powstał z oceną, czy jest to dostępne, czy nie.
Nie czytałem tego tekstu, ale cel został osiągnięty.
Pytanie, czy o takie coś chodziło.
Inna rzecz, że tego typu projekty mogłyby spokojnie być też dostępne online.
Czyli, żeby te nagrania można było nagrać, przejrzeć, cokolwiek, online.
No bo oczywiście fajnie jest być tam na miejscu i to przeżywać
w taki sposób, w jaki zaprojektowali to twórcy.
Ale inna rzecz jest też taka, że możesz sobie w domu na spokojnie,
w swoim czasie, bo też nie każdy ma, pomijając już niepełnosprawność,
ale czas, albo chęć, albo możliwość, albo po prostu nie jest ani z Pragi,
ani z Sztokholmu, ale temat interesuje,
Tak, a jedna z naszych sugestii to były kody QR.
Kod QR na samym tym stanowisku, żeby się otworzyła jakaś stronka,
tak jak w niektórych muzeach są eksponatów, są właśnie kody QR
i tam się otwiera stronka z opisem tego.
Kurczę, dobrze, że o tym mówisz i przepraszam, że przedłużę wątek,
ale postaram się szybciutko, bo temat jest dla mnie ciekawy
i myślę, że warto o nim podyskutować.
Doświadczyłem w zeszłą sobotę po raz pierwszy
audioguida, przewodnika audio po muzeum,
robionego AI po polsku.
I to jest, gdyby kogoś interesowało
i chciał kiedyś tu odwiedzić, to w Wiedniu jest
willa Gustava Klimta, czyli takiego znanego malarza.
I po tą willę można zwiedzać z audioguidem.
Ten audioguide ma w opór języków, w tym też polski.
A ja byłem tam z moją mamą. Moja mama nie zna języków obcych,
więc dla niej taki przewodnik audio po polsku to było obietnica czegoś super.
I to było dobre przy założeniu, że jest to lepsze niż nic.
Czyli my zrozumiemy tę główną treść. O co w tym chodzi?
Problem zaczyna się w szczegółach i problem zaczyna się w tym,
że tam generowane było AI-em absolutnie wszystko
od tłumaczenia przez głos po wykonanie.
Pytanie, czy to było AI-em, czy to było zwykłym takim translatorem…
Wiesz co? Chyba jednak AI, bo miał takie bardzo charakterystyczne cechy,
taką charakterystyczną cechą tłumaczenia robionego w takim najbardziej podstawowym
czatem GPT, bo ja już nie wgryzam się w jakieś tam dodatkowe modele
i gdyby sobie poprzełączać i włączyć deep thinking itd.,
że on sobie dość średnio, powiedziałbym, radzi z tłumaczeniem zdań,
które wymagają wyrażenia czegoś w trochę inny sposób, a nie dosłowne.
Podam tu przykład. Ostatnio czegoś szukałem chatem GPT
i wypluło mi takie zdanie po polsku, jak
możemy więc hardly założyć, że coś tam, coś tam jest przykładem.
I tutaj było też coś takiego, że
nie wiemy genału, kiedy ta wanna została zainstalowana.
Przepraszam, ty nie masz, rozumiem, subskrypcji GPT, tak?
To był ChatGPT, taki właśnie…
Mam GPT+, ale nie bawiłem się jeszcze tym,
żeby przełączać różne tryby i wchodzić.
Kurcze, ale to jest bardzo ciekawe. Ja dużo pracuję z AI i też dużo korzystam z tłumaczeń AI, ale ja chyba po prostu korzystam ze zbyt dobrych modeli, bo to, o czym ty mówisz, Pawle, to ja tego u siebie nie widziałem.
Widziałem za to jedną rzecz, gdzie chyba to jest sztuczna inteligencja i gdzie to po prostu działa fatalnie. To jest Facebook.
Nie wiem czego oni tam teraz używają, ale po prostu Facebook jest w tym momencie tłumaczenie postów z innych języków na polski jest koszmarne, koszmarne.
Na czeski tak samo, tak, tragiczne, po prostu to nie.
No to tutaj z tym, o czym ja mówię, no to właśnie bywały takie jakieś kwiatki z odmienianiem słowa kitel.
miał bardzo duży problem, że Kittla, Kittela, Kitła,
jakieś takie, miał z tym problemy.
Natomiast sam głos, który był też, nie wiem, czy był głosem Czata,
czy Pityczow, jakiś ElevenLabs,
bo chyba nie słucham tego dostatecznie często,
żeby się nauczyć jeszcze rozpoznawać.
Natomiast on sobie wybitnie nie radził np. z odmienianiem nazwisk
albo z wymawianiem chociażby nawet w mianowniku
jakichś zagranicznych nazwisk,
powiedzmy tych austriackich różnych malarzy, architektów itd.
Więc on jakieś takie przeciągał, że jakiegoś tam Józefa,
jakiegoś tam, względnie nawet mu się raz zaczęło zakrzyknąć.
No co było już trochę niezręczne, nawet przy innej głośności.
Przypominała Acapela Ania.
Słucham?
Acapela Ania się przypomina.
Tak, ta Acapela Ania miała to dość kontrolowane,
a tutaj to wykrzyknięcie było tak nagłe,
że trochę nawet było niezręcznie przy innych zwiedzających.
Mimo, że mieliśmy dość niską głośność na smartfonie.
Także słuchaliśmy sobie raczej prywatnie,
my dwie osoby z jednego telefonu.
Momentami byliśmy zaskoczeni
tym, jak ta intonacja poleciała.
No ale takie rzeczy się dzieją.
Fajnie, że to jest
dla osób, które tego potrzebują.
Natomiast troszkę szkoda, że to mogłoby
się stać na tyle standardem, że już nie powstawałyby
takie korygowane chociażby tłumaczenia
ludzkie, bo
w pewnych momentach to po prostu niedomagało.
Ja jestem ciekawy,
czy to w innych językach też tak,
Tak, ale ja nie rozumiem, czemu taki kraj jak Austria
naprawdę nie mógł dopłacić trochę i pozwolić sobie na lepsze AI.
No przepraszam, ale to jest niepoważne jakieś to, co ty mówisz.
To jest też trochę małe muzeum.
Kraj krajem, ale te muzea to warto się wgryźć w to.
Ja też nie chcę usprawiedliwiać, bo zgadzam się, że
No jak się zwiedza, jak się robi wizytówkę jakiegoś miejsca, które jest dość znane.
Właśnie o to chodzi, a przecież Wiedeń, oni są dumni z tego wszystkiego, tak?
Tak, tylko właśnie historia tej willi jest dość zawiła i tam koniec końców,
to, że ona w ogóle jest teraz taka reprezentatywna jaka jest,
to jest jakaś inicjatywa w ogóle obywatelska,
bo to przez wiele, wiele lat w ogóle była jakaś szkoła handlowa.
A, rozumiem, okej.
Więc tam nie wszystko, co się dumnie nazywa i tak dalej,
No i jest w rękach jakichś wielkich decydentów i posiadaczy pieniędzy, bo nagle się okazuje, że to obywatele reaktywowali albo jest, czuwa nad tym jakieś obywatele, jakiś malutki NGO, który do tego celu został powołany.
No i ogólnie…
No może jeszcze…
Wejście w kulturę…
Może jeszcze pójdą lepsze czasy, nadejdą.
Wejście w kulturę poza wielkimi muzeami szumnie promowanymi przez miasta,
no nagle być może się okazało, że tych pieniędzy na rozwijanie tego
i robienie w tym fajnych rzeczy często po prostu nie ma.
Im coś jest mniejsze, im mniej takie okazałe, no to się nagle okazuje,
że pieniądze… Tak samo Wiktor Frankl na przykład jest bardzo znanym
psychoanalitykiem, psychoterapeutą, przeżył obóz koncentracyjny,
Pisał książkę, a jego muzeum to jest tak naprawdę jego mieszkanie składające się z dwóch pokoi i jedna pani siedzi w recepcji, sprzedaje bilety i jest tam kilka tablic postawionych, jakieś tam parę nagrań i to jest wszystko.
Okej, dobra, dziękuję. To ja już się rozłączam i cóż, życzę wam miłego wieczoru, miłej reszty audycji i trzymajcie się, do usłyszenia.
Do usłyszenia, trzymaj się.
Mamy jeszcze kilka wiadomości tekstowych.
Mamy na przykład…
tutaj Ania napisała.
Cześć Panowie, miło mi Was na żywo słyszeć.
Dziękujemy.
Jest od Piotra.
Serdecznie Was pozdrawiam z ciągłej, ciepłego Rzymu.
Siedzę na balkonie i słucham TyfloPrzeglądu.
Temperatura 24 stopnie.
Fajnie.
W Austrii niedawno też jeszcze, w zeszłym tygodniu jeszcze też było 25 chyba.
U mnie, nie wiem czy osiągnęliśmy 24, ale było blisko.
Więc cieszę się, że ten ostatni tydzień takiego lata,
tak które zwijmy jeszcze mamy.
Złotą polską jesień.
Tak.
Mamy też informację na temat, tutaj też Piotr nam wysłał
taką informację na temat programu Klangten,
czyli no właśnie, coś o czym chyba troszeczkę dotknęliśmy
On jest dość śliski pod różnymi względami. Nie wiem, czy to jest to samo.
To znaczy, nie, tu chodzi o to, że z poziomu tego, ja to przynajmniej tak rozumiem,
patrząc na wiadomość, którą napisał do nas Piotr, że z poziomu klango, tego obecnego klango,
niemieckiego klango, o którym mówiliśmy swego czasu, da się korzystać z Eltena.
Myślę, że Dawid nie będzie zadowolony z tego faktu.
Być może. Ja tylko mam nadzieję, bo z drugiej strony Elten jest, zdaje się, otwarty.
Tak, jest otwarty, jakby kod serwera jest otwarty, natomiast tu jest kwestia integracji, mam wrażenie,
z Eltenem jako Elten Network, Elten Link, że klientem Klango da się też podłączyć do Eltena.
A ja to przynajmniej tak zrozumiałem, ale to… Gdybyś, Piotrze, mógł to doprecyzować, to…
Tak, bo to jest bardzo tak pisane, że wieloznacznie, no, troszeczkę.
Więc tak, tutaj też nie ma linka, nie ma niczego.
Natomiast to jest rzeczywiście coś takiego, no…
To jest temat, który może nakręcić niezłą dramę w internecie.
Trochę nie chcielibyśmy stawać po którejś ze stron w tej dramie ewentualnej,
ewentualne, więc chyba troszkę tak nad tym spokojnie.
Marcin też à propos Eltena pisał i myślę, że warto będzie o tym powiedzieć,
tak w ogóle w tym, nie wiem, czy w tym typu przeglądzie, bo tu Łoi i tu dużo
mamy tematów. Elten dostał klienta Spotify i wielki Elten Game Room,
który notabene, to już jest informacja ode mnie, zmienił dzisiaj nazwę.
To się teraz nazywa Power Games? Czy jakoś?
Już to pamiętam, ale rzeczywiście duża.
Znaczy, no tych gier tam jest sporo, ma być więcej i to rzeczywiście, no to jest niezłe szaleństwo.
Wszystko jest oczywiście vibe-kodowane, z tego co wiem, i jest klient Spotify, tylko że do klienta Spotify należy mieć konto Spotify Premium.
Jest klient Freesound, jest jakaś prognoza pogody, jest jeszcze jedna gra,
w której chodzi o takie budowanie z klocków,
bardziej już nawet nie tylko z…
Znaczy, dobra, z czegoś w rodzaju klocków,
ale które mają też nazwy, typu drzwi, ściany, coś tam.
Można jakieś pomieszczenia budować.
Jest taki analizator, który nam sprawdza,
czy to nasze pomieszczenie faktycznie jest pomieszczeniem,
znaczy, czy jest zamknięte.
Ma wszystkie ściany, sufit, podłogę itd., itd.
Czy ma dach? Jakby cały jest zadaszony i tak dalej, i tak dalej.
Ciekawa rzecz i tutaj sporo się tworzy i rzeczywiście od momentu,
kiedy wyszedł Elten 3, no to użytkownicy z jakimiś dostępami
do sztucznej inteligencji rzeczywiście zaczęli tutaj tworzyć tych programów dość dużo.
To zobaczymy, co będzie dalej, bo tutaj też są zapowiadane jakieś
jakieś nowe rzeczy.
Gdzieś na forum też się przewinęła informacja, że
być może, być może te wszystkie programy i to,
ja trochę na to czekam, że pojawią się na tym
Eltengerze, czyli na tym mobilnym kliencie.
Zobaczymy, czy to faktycznie będzie miało miejsce.
W każdym razie, gdyby tak się stało,
to ja widzę duże tego zastosowanie, bo rzeczywiście
ja widzę, znaczy ja widzę,
to duże słowo, w każdym razie wydaje mi się, że
Można jeszcze stworzyć na urządzenia mobilne trochę takich aplikacji przydatnych dla nas.
A jeżeli to będzie takie coś, gdzie można te aplikacje rzeczywiście wpisać.
Jedną, powiedzmy aplikację, która będzie dostępna i na komputer, i na smartfona.
To może być rzeczywiście duża rzecz.
Mamy jeszcze na WhatsAppie wiadomość.
Mam wiadomość od Mariusza.
Jest też zapamięty polski syntezator o nazwie Milena, trochę mniej znany niż Ivona,
ale z chęcią używany przez Polaków i nie tylko, również przez obcokrajowców.
Przede wszystkim na Linuxie zdaje się, że…
Czy to był Festival czy to jest coś osobnego?
To jest chyba Festival właśnie.
Chyba Festival, tak.
Nie wiem czy właśnie gdzieś ktoś też nie…
No można nawet z naszych słuchaczy nie zrobił, bo gdzieś mi się zaplątał dodatek do NVDA.
Około Mileny.
Tak, tutaj Piotr napisał, to tak.
Klangten to jest aplikacja, kopia Eltena, która nie działa na serwerze Eltena, tylko Klango.
Tylko znowu, tu chodzi o to nowe Klango, które nie ma nic wspólnego ze starym Klango.
Bo Elten jest dużo stabilniejszy i szybszy, mamy wiadomości fora, blogi, ankiety, feedy,
ale nie na Eltenie, tylko na serwerze Klango.
Tu się dzieją ciekawe rzeczy i zobaczymy rzeczywiście, co będzie dalej.
Dobrze. To co? Nowości w aplikacjach, Piotrze?
Dobrze. No i tutaj się dzieje dużo.
Ciągle mówimy właśnie o różnych nowościach związanych z praktycznie wszystkim.
I teraz będą aplikacje. A co się dzieje w aplikacjach? Bardzo dużo.
Zaczniemy sobie od Fedry, która doczekała się kolejnej dużej aktualizacji.
Konkretnie jest to wersja 0.7.0.
FEDRA to jest klient do Mastodona, który cechuje się tym, że jest prosty, szybki, chyba najszybszy z tych wszystkich klientów,
aczkolwiek ten nowy FastSMRW też tam jest dość szybki. Nie wiem, czy FEDRA nie jest jeszcze mimo wszystko szybsza.
To jest aplikacja od Quin i też kilku innych osób, które nad tą aplikacją pracują.
Do tej pory była dostępna tylko na systemie Windows. Cechowała się tym, że w przeciwieństwie do wielu aplikacji takich dla niewidomych,
No to, zamiast nie mieć żadnego interfejsu, tutaj było skupienie na takim interfejsie natywnym.
No, teraz już nie jest tylko na Windowsie, bo też pojawiła się na Macu.
Jeden z tego powodu pewnie jest coś, o czym powiemy później w drobnych newsach.
Tam generalnie dobre rzeczy się dzieją, jeśli chodzi o to, jak ktoś chce wieloplatformowe i dostępne aplikacje pisać.
Więc, no, taka pierwsza duża nowość właśnie jest to, że mamy wersję na Maca,
ale to nie jest jedyna nowość związana z Fedrą,
Bo oprócz tego mamy polecenia, które pozwalają wyczyścić wybraną oś czasu lub wszystkie osie czasu.
Mamy informacje, że jeśli wyślemy wiadomość bezpośrednią do osoby, która nas nie obserwuje, to nasza wiadomość niekoniecznie może do nich trafić,
tylko trafi do takiej skrzynki osobnej, odbiorczej, tak? Prośby o wiadomości, tak? Coś à la Messenger na przykład.
Nie wszystkie klienty to wspierały i Fedra chyba jest pierwszym takim klientem dla osób niewidomych, które właśnie to mają.
Bo to jest kolejna nowość właśnie, że te message requests, te prośby o kontakt są teraz wspierane.
Mają osobną oś czasu, którą sobie można wyświetlić i dzięki temu dużo osób właśnie dowiedziało się, że ludzie do nich pisali, a oni o tym nie wiedzieli.
Więc warto sobie Fedrę pobrać albo ewentualnie w interfejsie webowym sprawdzić.
Mamy opcję z uruchomieniem przy starcie.
Więc można tak skonfigurować, że Fedra się z systemem uruchomiła.
Jest też niewidzialny interfejs, więc jak ktoś bardzo ten niewidzialny interfejs chce,
to teraz Fedra też takiego interfejsu się doczekała.
Można go sobie w ustawieniach skonfigurować, jakie klawisze są używane.
Domyślnie jest on wyłączony, więc jak ktoś bardzo tego nie lubi,
to spokojnie nam się nie włączy losowo.
I to jest na ten moment tylko na Windowsie.
Przynajmniej ja na maku tej zakładki w ustawieniach nie widziałem.
Synchronizacja pozycji na osi czasu głównej
i na powiadomieniach z naszym serwerem to jest też bardzo fajne,
więc np. między Fedrą, a jakąś aplikacją mobilną,
wiele aplikacji mobilnych wspiera taką synchronizację,
więc możemy czytać tam, gdzie skończyliśmy, co jeszcze mamy.
Możemy włączyć sobie powiadomienia o nowych postach
dla każdej osi czasu, więc jak np. otworzyliśmy jakąś listę
oś czasu jakiegoś użytkownika, oś jakiegoś serwera,
Można sobie po prostu powiadomienia włączyć.
I dodatkowo można sobie opcjonalnie włączyć dźwięki.
I a propos dźwięków, to teraz też w Fedra dla każdej osi czasu
możemy osobny dźwięk ustawić, bo Fedra nie stoi dźwiękami
tak jak wiele innych aplikacji. Nie mamy dźwięku na wszystko.
Ale na przychodzące posty czy powiadomienia
można sobie dźwięki ustawić.
I w najlepszej wersji można sobie te dźwięki też powybierać.
Mamy też stałe osie czasu, czyli można sobie oś czasu przypiąć.
Jeśli to zrobimy, to po prostu polecenia typu zamknij, po prostu, no, nie zamkną takiej osi czasu.
No i też będziemy wiedzieć, że przy starcie takie osi czasu zawsze będą dla nas widoczne.
W ekranie szczegółowego czytania postów wyświetla się tekst alternatywny obrazków.
Możemy dodawać aliasy dla użytkowników, więc jak na przykład ktoś ma nazwę bardzo długą, pełną,
jakiś emoji, jakiś flag, no, tam emoji, wyłączenie emoji to jest osobna kwestia,
Ale jeśli mamy kogoś, co co drugi dzień zmienia nazwę użytkownika,
to możemy sobie na sztywno ustawić jakiś prywatny alias,
że Fedra nam będzie nazywała jakąś osobę bardziej zwięźle.
Mamy autouzupełnianie i to jest też bardzo fajnie zrobione,
bo to działa tak, jak powinno.
Działa to tak, jak w aplikacjach zwykłych, np. na forze webowym.
To nie jest tak, jak czy w Twiscake’u, czy w FastSME,
że jeśli chcemy włączyć autouzupełnianie,
Musimy coś pisać i nacisnąć dedykowany przycisk,
tylko po prostu jak napiszemy małpkę,
piszemy pierwsze litery jakiejś nazwy użytkownika,
to nam Fedra będzie automatycznie czytać ewentualne wyniki.
Możemy strzałkami góra, dół sobie jakiś wynik wybrać
i tabulatorem zatwierdzamy, to się do pola edycji wpisuje.
Możemy pisać dalej.
Po prostu działa to tak, jak powinno. Bardzo fajnie to zostało zrobione.
Fedra jest o 1 piątą jeszcze mniejsza.
Tutaj mamy ulepszenia dotyczące edycji profili.
Dużo drobniejszych poprawek.
Myślę też, że nie będziemy czytać wszystkiego,
bo tutaj też takich kilka drobnych poprawek się w tej wersji pojawiło,
ale generalnie myślę, że to są takie największe zmiany,
jeśli chodzi o to, co się w Fedrze zmieniło.
Kolejna aplikacja, w której zmieniło się dużo,
to FastPlay od Paysona czy od Breen.
Tutaj na przykład imiona są widzę stosowane.
Aplikacja, która jest takim bardzo prostym,
ale jednocześnie rozbudowanym odtwarzaczem,
którego kilka unikalnych kwestii jest to,
że też możemy sobie zrobić taki ale niewidzialny interfejs.
Mamy coś takiego jak suwaki,
które nam pozwalają albo skakać po plikach,
albo zmieniać różne parametry,
nie wiem, głośność czy różne inne efekty,
bo tam w tej aplikacji też jest dużo efektów,
jakieś kompresory, pogłosy.
No i jest tego trochę.
Zmiana szybkości, taka bardzo naturalnie brzmiąca,
bo używająca bibliotek Google’a.
No, tych efektów jest dużo.
No i tym wszystkim możemy sterować
z prostymi skrótami klawiszowymi, które też można zrobić globalnie.
FastPlay doczekał się dość dużej aktualizacji,
gdzie baza kodowa została zunifikowana.
To był program, który był osobno pisany na Windowsa i na Maca.
Teraz mamy jedną bazę kodową, ale to nie jest Python,
więc to jest bardzo mały i dość szybki program,
w którym dzięki temu użytkownicy Maca dostali funkcje, których brakowało.
Np. niektórych efektów,
tej lepszej biblioteki i zmiany szybkości, tam na Macu była trochę gorsza biblioteka,
używana teraz we wszystkich, można sobie wybrać tą bibliotekę Speedy od Google’a,
która bardzo fajnie brzmi. No i do tego dochodzą wszystkie nowe rzeczy,
które do fast playa zaczęły dochodzić, a trochę tam też się pozmieniało,
bo między innymi w najnowszej wersji też dostaliśmy bibliotekę.
Nie trzeba jej konfigurować, jak ktoś jej nie chce, ale jak ktoś lubi właśnie sobie
przeglądać bibliotekę muzyczną, no właśnie według różnych tagów,
albo według folderów, bo taka opcja też jest,
to można sobie foldery skonfigurować w ustawieniach
i później Ctrl-L lub Cmd-L.
Można sobie tą bibliotekę otworzyć i po prostu coś z niej wybrać.
Oprócz tego zostało dodane znacznie właściwie,
nawet bardziej rozbudowane wsparcie dla YouTube’a.
Jeśli chodzi o YouTube’a, to tutaj kiedyś to było takie bardzo proste,
bo mogliśmy tylko wpisać jakiś link albo coś sobie wyszukiwać
I to było tak naprawdę wszystko. Mogliśmy tak sobie jakiś film odtworzyć,
ale jeszcze do tego musieliśmy ręcznie sobie pobrać program yt-dlp,
który to tym wszystkim zarządza i pobiera.
Musieliśmy o to zadbać sami. Aktualizacje też.
Teraz nie musimy, po prostu. I to też działa na Macu, wcześniej nie działało.
Kiedy pierwszy raz wywołamy sobie tą funkcję YouTube’a
i coś sobie wyszukamy albo coś zaczniemy odtwarzać, wkleimy jakiś link,
no to FastPlay nam automatycznie tego youtube-dl, yt-dlp pobierze
…ze wszystkimi zależnościami, no i zacznie tym zarządzać.
Jakby były jakieś aktualizacje potrzebne, to on je też powinien sam zaktualizować.
Więc dla użytkownika to zostało znacznie uproszczone,
ale też, jakby ktoś chciał, można cały czas ścieżkę wskazać ręcznie.
I co jeszcze w tym YouTubie się stało?
Oprócz wyszukiwania mamy ulubione, więc możemy sobie jakiś kanał
w cudzysłowiu zasubskrybować w samym Fastplayu,
na przykład szybko sobie jakieś nowe filmy oglądać, jak podcast.
Możemy sobie od razu taki film przyspieszyć,
Generalnie robi z nim wszystko, na co FastPlay normalnie pozwala.
Włącznie z pobieraniem.
I to pobieranie jest banalnie proste.
Jak ktoś zapyta, jakiś fajny, dostępny program do pobierania z YouTube’a,
to ja nie wiem, czy nie będę FastPlaya rekomendować,
bo po prostu wklejamy coś albo wyszukujemy, wybieramy film,
naciskamy przycisk download i to się po prostu pobiera.
Tak naprawdę bardzo prosto to jest zrobione.
Ale jak ktoś chce mieć nad tym kontrolę, to można.
I w ustawieniach można sobie wybrać ścieżkę, gdzie to będzie pobierane.
Można zdecydować, czy mają być dodane metadane, czy mają być zapisane opisy filmu, czy mają być zapisane napisy, jeśli tak, to czy w osobnym pliku, czy zagnieżdżone do samego pliku, który zawiera ten film.
Czy to ma być audio, czy wideo. Jeśli tak, to w jakim formacie, łącznie na przykład z funkcją, która mnie bardzo cieszy, można poprosić, żeby była pobierana najlepsza dostępna jakość.
Ja na przykład, jak pobieram z YouTube’a, nie lubię konwertować do mp3.
Wolę, żeby on mi albo pobierał m4a, albo Opus,
to zależy od filmu, co tam YouTube podeśle.
FastPlay może to robić.
Właśnie jest tam opcja po prostu BestAudio chyba to się nazywa
i wtedy nic nie jest konwertowane.
Z drugiej strony właśnie, jak ktoś woli mp3,
to taka opcja też jest dostępna.
Po prostu tam bardzo dużo rzeczy można sobie,
jeśli chodzi o to pobieranie, pokonfigurować.
Oprócz tego jeszcze takie inne, drobne rzeczy zostały pozmieniane.
Nowa biblioteka do odtworzenia, która powinna działać trochę szybciej nawet.
I nowe tryby przyspieszania.
FastPlay teraz może włożone w fast playu.
Można przewijać coś tak jak na magnetofonie.
I to tak słychać faktycznie, to się ustawia jak szybko.
Dopóki trzymamy przycisk, klawisz, przewiń,
no to słychać ten dźwięk jakby przyspiesza
i po prostu tak sobie możemy jakieś materiały przyspieszać.
Oprócz tego na Macu doszło wsparcie klawiszy multimedialnych,
Play, pauza, następny, poprzedni utwór, po prostu też powinna działać bez wstępnej konfiguracji.
I to jest nowy FastPlay. Bardzo dużo tego i pewnie coś czuje, że te aplikacje będą się cały czas aktualizowały.
Zdaje się, że nawet są już trochę plany zdradzone, co jako następne ma się pojawić,
bo Mason rozważa jakiś serwer, taki HTTP, czyli rozumiem, że stronkę internetową w przeglądarce do odpalenia
z dowolnego urządzenia, gdzie będziemy mogli tym programem sterować zdalnie,
łącznie z transmisją dźwięku z tego programu przez właśnie tą przeglądarkę.
Także to będzie super.
No, myślę, że fajna funkcja.
I to nie jest jedyna nowość od Masona, bo jeszcze dwie aplikacje zdążył wypuścić.
Był FastPlay, to może teraz coś do nagrywania, czyli FastTrack.
Natomiast to nie jest program na komputery.
Tym razem przeniesiemy się na iPhone’y, bo to jest aplikacja, która na ten moment jest w TestFlight
I geneza tej aplikacji jest bardzo prosta.
To ma być prosta nagrywarka, po prostu prościutki dyktafon.
Więc możemy sobie w ustawieniach wybrać, w jaki format się mają być pliki nagrywane.
Jest na przykład, tutaj myślę, że też trochę osób się może ucieszyć,
obok mp3 i WAV-ów i takich rzeczy, których się możemy spodziewać, jest FLAC na przykład.
Więc możemy od razu nagrywać do formatów bezstratnych.
Mamy też dość rozbudowane możliwości wyboru, z jakiego mikrofonu to ma nagrywać.
Więc jeśli wybierzemy sobie, czy to nagrywanie mono czy stereo z mikrofonu wbudowanego,
to możemy zdecydować, który mikrofon ma być użyty, czyli np. czy ten koło kamery,
czy ten koło na dole telefonu, który jest używany podczas rozmów telefonicznych.
Jeśli mamy stereo, to jaki wzorzec stereo ma być użyty,
w jakim położeniu trzymamy telefon, to wszystko możemy sobie skonfigurować.
Nagrania zapisują się po prostu do katalogu, który jest dostępny w aplikacji Pliki,
Ale też kolejnym atutem tej aplikacji jest to, że jeśli ktoś korzysta z Dropboxa,
no to z FastTracka można do tego Dropboxa podpiąć i on będzie automatycznie
wszelkie nagrania po prostu w tle wysyłał od razu na tego Dropboxa.
Więc to też myślę, że bardzo fajne, jak ktoś właśnie lubi od razu tak sobie
nagrania na Dropboxa wrzucać, no to FastTrack na to pozwala.
To jest na ten moment bardzo, bardzo prościutka aplikacja, tam nawet nie można
później tych nagrań odsłuchiwać, tam na ekranie głównonocowym mamy przycisk
I chyba jakaś informacja, jaki format jest wybrany i to wszystko tak naprawdę.
Więc no chyba prościej się nie da. Zobaczymy, co w przyszłości będzie,
bo znając Masona, to tam pewnie też ta aplikacja w jakimś ciekawym kierunku się rozwinie.
Był iPhone, to teraz Mac. I na Maca Mason wypuścił też coś bardzo ciekawego.
Program nazywa się MaccessHub. Tak chyba to się powinno czytać.
I jest to program, którego główne założenie jest takie,
że ma zastąpić kilka rzeczy, które do tej pory musieliśmy konfigurować w Hammerspoonie.
Te skrypty, tak? To nie jest najprostsza rzecz do zrobienia,
bo tam po prostu trzeba ręcznie edytować pliki konfiguracyjne.
To jak ktoś dopiero zaczyna przygodę z Macami, no to może być trochę uciążliwe.
No i też pewnie to przez to nie działa tak szybko, jakby mogło.
A więc Maxis Hub kilka takich najbardziej popularnych wtyczek do Hammerspoona
…scala w jedną natywną aplikację i dorzuca parę fajnych rzeczy od siebie.
I co tutaj mamy?
Mamy coś na kształt Triggered, czyli dźwięki na różne zdarzenia.
Podłączenie i odłączenie urządzeń USB,
połączenie, rozłączenie urządzenia Bluetooth,
brak lub połączenie z internetem,
otwieranie i zamykanie okien, menu,
jakieś pojawianie się czy usuwanie dysków z pulpitu.
Podłączymy np. jakiegoś pendrive’a,
taki system załadujący, to mamy na to dźwięk.
Alerty o naładowaniu czy rozładowaniu baterii.
Tego typu rzeczy, które właśnie nam Trigger pozwala.
Tutaj mamy na to dźwięki. Oczywiście wsparcie dla paczek dźwiękowych,
więc każdy sobie może te dźwięki zmienić.
Ponadto, jakie jeszcze Hammerspoony zostały zastąpione,
mamy resource monitora, czyli monitor zasobów.
I możemy sobie naciskać tam CTRL, SHIFT, cyfry
i dostawać informacje o zużyciu procesora, pamięci, dysków i tak dalej.
Plusem tego rozwiązania jest to, że możemy też taki klawisz nacisnąć dwukrotnie.
Jeśli to zrobimy, to uzyskamy bardziej szczegółową informację.
Czyli ja, na przykład, gdybym nacisnął Ctrl Shift R w tym momencie,
to mówi mi tylko, ile procesora jest zużyte
i ile używa użytkownik, a ile aplikacje systemowe.
A podwójne naciśnięcie poda mi też informację o tym,
jakie procesy konkretnie w tym momencie najbardziej procesor wykorzystywałem.
I podobnie też mam informację o GPU.
To jest też fajne, jak na przykład korzystamy z narzędzi AI,
to chcemy je monitorować, to możemy też takie informacje uzyskać,
Czy faktycznie karta graficzna na naszym Macu jest obciążona i no i też to po prostu jest udostępnione.
Mamy też skróty na sprawdzenie informacji o ikonkach, które mamy na pasku menu, czyli takim zasobniku Macowym.
I tutaj też była do tego kiedyś wtyczka.
Do Hammerspoona option shift od 1 do 0. Te skróty też można sobie wszystkie pozmieniać.
No po prostu od pierwszej do dziesiątej ikonki nam czyta, nie poruszając focusa, więc tak na przykład możemy szybko sprawdzić, nie wiem…
Czyli nasza chmura skończyła się aktualizować na przykład.
Tak jak coś wyświetla status na pasku menu,
no to możemy go sobie łatwo sprawdzić.
Podwójne naciśnięcie spowoduje,
że taka ikonka po prostu zostanie kliknięta
i od razu możemy do jakiejś danej aplikacji przejść.
Możemy też takim skrótem sprawdzić zawartość schowka,
stan akumulatora baterii,
o tym też chyba nie wspomniałem, jeśli chodzi o monitory zasobów.
Mamy też skróty do szybkiego przełączania między urządzeniami audio,
zarówno wejścia i wyjścia, do tego też kiedyś była wtyczka,
A to jest tutaj po prostu zintegrowane.
Mamy też zintegrowaną moją wtyczkę,
która odgrywa dźwięki na wprowadzanie tekstu do pola edycji, czyli key clicks.
I tutaj też to można skonfigurować tak, żeby te dźwięki były tylko w momencie,
kiedy fokus jest faktycznie w polu edycji, a nie wszędzie.
I to też zostało zintegrowane.
I zupełna nowość, której nie było do tej pory na Macu,
to jest coś na kształt wtyczki unspoken do NVDA,
czyli kiedy my sobie chodzimy po ekranie,
to będziemy dostawać dźwięki, które będą się zmieniać w zależności od tego,
jaki typ kontrolki jest pod fokusem, czyli mamy dźwięki na przyciski,
mamy dźwięki na pola wyboru, mamy dźwięk na łącza i tak dalej.
Jak ktoś z Unspokena w NVDA korzystał, to wiecie, o co chodzi.
Tutaj możemy sobie komunikaty mowy zastąpić dźwiękami,
no tylko musimy sobie te komunikaty w voiceoverze wyłączyć,
no to nam aplikacja tego nie zrobi sama.
Jest oczywiście do tego dźwięk binauralny,
można sobie zdecydować, ile pogłosów chcemy.
I jeszcze do tego w najnowszej wersji,
…i jedna bardzo fajna funkcja.
To mnie bardzo ucieszyło.
Długo, długo chciałem coś takiego na Macu.
Mamy dźwięki na zmiany w paskach postępu na NVDA.
Czyli po prostu nam ta aplikacja będzie pikać,
jak na przykład nam coś się pobiera, coś się kopiuje.
Tak, no tutaj na Macu musieliśmy ręcznie ustawić się
na takim pasku postępu, żeby zobaczyć, co się dzieje.
A teraz tutaj nie musimy.
I nawet to, moim zdaniem, działa trochę lepiej niż w NVDA,
bo jeśli mamy kilka pasków jednocześnie,
to te dźwięki nie przerywają siebie nawzajem.
I jeszcze są odgrywane z tego miejsca, gdzie ten pasek postępowy jest na ekranie.
To jest częścią tego binauralnego środowiska, więc bardzo fajnie to zostało zrobione.
No i to po prostu działa. To jest bardzo fajne i nawet z tego powodu polecam sobie
tą aplikację pobrać.
Jedyne czego nie ma, to jeszcze chyba tej wtyczki o informujących wcięciach,
ale to może zasugeruje i pewnie wpadnie w następnej wersji.
Teraz w ogóle nie będzie nic chyba już takiego dużego z Hammerspoona potrzebne,
Zobaczymy, jak to się będzie rozwijało.
Zostajemy w tematach aplikacji mobilnych,
bo pojawiła się aplikacja Score Reader,
czyli program, który ma pomóc osobom niewidomym czytać nuty.
I tutaj deweloper tej aplikacji napisał na portalu AppleVis,
że szuka testerów.
Firma nazywa się Open Independence.
Deweloper się nazywa Ashley.
Właśnie opisuje swoją aplikację w taki sposób, że
Score Reader importuje pliki MusicXML oraz
proste nuty w formacie PDF, czyli jakieś skany na przykład
i pozwala nam poruszać się po tej muzyce z VoiceOverem
i odsłuchać tego, co jest na stronie.
O co developer prosi najbardziej?
Nawigacja po nutach, czyli to jest intuicyjne.
Import MusicXML, proste czytanie plików .pdf oraz odtwarzanie.
Jest, tutaj też developer szczerze mówił, że takie bardzo skomplikowane nuty i skany
zrobione po prostu aparatem np. telefonu nie są bardzo dokładnie czytane.
I tutaj woli właśnie o tym powiedzieć, żeby ktoś się nie rozczarował,
że jeszcze jakieś błędy mogą się wkraść, ale generalnie aplikacja,
zwłaszcza jeśli importujemy pliki .xml, powinna po prostu działać całkiem fajnie.
A aplikacja jest na TestFlighcie, link oczywiście będzie w wątku AppleVisowym,
który tradycyjnie będzie pod komentarzem dostępny.
Także jak ktoś chce sobie znaleźć to szybciej, to po prostu można sobie wejść na stronę AppleVis
i tam to znaleźć, na forum.
A teraz Android i aplikacja do radia, bo taka aplikacja się pojawiła.
Scroll Cast Radio.
Aplikacja pozwalająca na szybkie przeskakiwanie gestami
po stacjach radiowych nadających na żywo całego świata.
Coś jak rolki, tylko że dla radia.
Czyli to inspiracja TikTokiem na przykład,
czy Instagramem właściwie nawet bardziej.
Każda stacja jest jednym przesunięciem dla TalkBacka
z własnymi działaniami, czytanymi komunikatami
oraz sterowaniem przez słuchawki, czyli przyciski na słuchawkach.
Mam wyszukiwanie po nastroju, ulubione, wyrównywanie poziomów głośności,
darmowa i otwartoźródłowa, używająca katalogu Radio Browser.
I jest link do GitHuba, do tej aplikacji, jakby ktoś chciał sobie pobrać.
Czyli tutaj domyślam się, że na ten moment w sklepie Play tej aplikacji nie ma,
więc jakby ktoś chciał sobie to przetestować, no to musimy sobie ten program
pobrać ręcznie i po prostu załadować ten plik APK.
Co mamy dalej?
Dalej mamy aplikację Audionet,
której zadaniem jest przesyłanie dźwięku z komputera
na praktycznie dowolne inne urządzenie.
To nie jest jedyna aplikacja tego typu, teraz powiemy o jeszcze jednej.
Jak opisuje ją Matthew Dovey, który tę aplikację stworzył?
Opisuje ją w ten sposób.
Jeśli korzystaliście z Unimica,
to też jakaś aplikacja, która kiedyś była dostępna,
wiecie, o co chodzi.
Twój telefon działa jako mikrofon dla komputera,
czyli też można pójść w tę stronę.
Ale dźwięk był przesyłany tylko w jedną stronę
i żeby słyszeć komputer,
najbliższa rzecz, jaka była dostępna, to jest Jump Desktop,
czyli taka aplikacja do zdalnego pulpitu.
A co, jeśli chcesz po prostu słyszeć komputer
…wysłać jego dźwięk bez jego sterowania.
Wszystko w jednej aplikacji.
AudioNet przesyła dźwięk w czasie rzeczywistym w dowolnym kierunku pomiędzy Windowsem, Makiem, iPhone’em i każdą współczesną przeglądarką.
Darmowe i otwartoźródłowe na licencji MIT.
Jak to działa? Centralny serwer pomaga naszym urządzeniom znaleźć się, a później dźwięk jest wysyłany bezpośrednio pomiędzy nimi.
Nie ma, nie jest potrzebny żaden VPN jak Tailscale.
Dźwięk jest zawsze zaszyfrowany i przechodzi przez serwer,
tylko jeśli bezpośrednie połączenie jest niemożliwe.
Cały czas szyfrowany.
Opóźnienia są niskie, strumienie się odzyskują,
gdyby coś poszło nie tak.
Na przykład, gdyby coś z siecią się stało.
Użyj oficjalnego serwera lub postaw własny.
Co możesz zrobić?
posłuchać mikrofonu lub dowolnego wyjścia.
Dźwięk z komputera na telefonie,
jednego komputera na drugim,
dźwięk z Maca, wymagany macOS 14.2 lub wyższy,
lub mikrofon iPhona.
Wyślij dźwięk z mikrofonu lub dźwięk z komputera
do dowolnego innego wyjścia na innym urządzeniu.
Odsłuchuj kilka strumieni jednocześnie
i każdy ma własną głośność, użyje kilku kont, każdy ma własny przełącznik do udostępniania,
możemy z przeglądarki słuchać dowolnego urządzenia i wysyłać dźwięk z mikrofonu,
więc na przykład nawet na Chromebooku to można słuchać. Wszystko jest dostępne z czytnikami
ekranu, aplikacje na Windows na Maca same się aktualizują, aplikacja na Maca jest podpisana,
Natomiast aplikacja na iPhone jeszcze nie jest ani w App Store lub w TestFlight.
Miejmy nadzieję, że to też pewnie za jakiś czas się zmieni i też wszystko jest otwarte źródłowo,
więc kod źródłowy jest też dostępny.
Aplikacja była stworzona z pomocą Claude’a.
I to nie jest pierwsza aplikacja, która coś takiego pozwala, bo też jest w sobie
programik RemSound, który już jest od dłuższego czasu rozwijany.
Mówiliśmy o tym tutaj przed audycją i też niedawno doczekał się dość dłużej,
Czyli wersji 6.0 i on generalnie też właśnie pozwala wysyłać dźwięk między komputerami.
On był bardziej zoptymalizowany na sieć lokalną, aczkolwiek no da się też właśnie to spiąć po sieci.
I najnowsza wersja doczekała się też wtyczki VST.
Więc możemy teraz też ten dźwięk wysyłać, no od razu na przykład nagrać sobie w Reaperze,
czy jakiejś innej aplikacji do obróbki dźwięku, co też myślę, że może być całkiem przydatne.
Natomiast RemSound oficjalnie jest dostępny tylko na Windowsa.
Jest też nieoficjalna aplikacja na iPhona, która też pozwala słuchać.
I na Maca też, ale ona też właśnie pozwala tylko na słuchanie.
Ponoć trwają prace nad zwiększeniem jej o dwóch aplikacjach na Maca,
które też mają umożliwić wysyłanie dźwięku z RemSounda.
Żadna jeszcze oficjalnie nie została udostępniona.
Może to też w przyszłości się zmieni,
ale fajnie, że kilka takich alternatyw jest.
Właśnie korzystałem trochę m.in. poprzez jedną z tych nieoficjalnych aplikacji na Maca i nawet to działało, to bardzo fajnie nam właśnie pozwala mieć głos z kilku komputerów np. w jednych słuchawkach, czy właśnie jakby ktoś chciał sobie na iPhone’a przerzucić dźwięk i np. nie wiem, pomóc sobie też NVDA Remote’em i komputerem sterować, to można.
I to jeszcze też nie jest koniec nowości w aplikacjach,
bo tego po prostu mieliśmy bardzo dużo.
QUILL się znów uaktywnił i to na kilka sposobów tak naprawdę,
bo jak kojarzycie ten edytor tekstu,
bo QUILL właśnie takim edytorem tekstu i środowiskiem właściwie
nawet do redagowania tekstu jest,
no to ta aplikacja stała się dość duża.
Tak miało być prosty edytor, a skończyło się na tym,
że ten program potrafi tak naprawdę wszystko związane z jakimkolwiek tekstem,
czy to jest kod źródłowy, czy jakieś pliki Worda,
czy jakieś prezentacje, czy coś innego.
Dużo rzeczy można robić i dużo osób stwierdziło,
że to się stało mało intuicyjne i za duże.
I dlatego właśnie powstał QUILL Lite,
który, jak piszą niektóre deweloperzy,
ma być odpowiednikiem Notepada czy WordPada,
czyli takiego bardzo prostego notatnika,
który takie najbardziej podstawowe pliki txt czy rtf,
czy np. też markdown, jakieś pliki konfiguracyjne, otworzy.
I no to tak naprawdę tyle, jakieś właśnie proste formatowanie możemy sobie zrobić.
Mamy sprawdzanie pisowni i to są chyba takie naprawdę takie najbardziej podstawowe funkcje,
co nie znaczy, że nie mamy funkcji AI, no bo jak to QUILL jest przez AI pisane,
tutaj też funkcje AI są. Możemy poprosić, aby nam do AI coś napisało albo podsumowało.
I tutaj coś ciekawe, deweloperzy nam dają jakiś taki ograniczony dostęp do ich chmury,
która chyba działa przez jakieś GPT, ale teraz nie pamiętam,
Ale też możemy, to ciekawe, wpisać własne klucze API
lub zalogować się do subskrypcji OpenAI.
Jak ktoś sobie wykupił ChatGPT
i chce się z poziomu prostego edytora prosić,
żeby ten czat nam w czymś pomagał,
to można. Możemy podpiąć tę subskrypcję.
To jest nowość, którą OpenAI niedawno udostępniło.
To jest oficjalnie wspierane, że takie otwartoźródłowe projekty
mogą pozwalać użytkownikom zalogować się na własne konto czata GPT
i korzystać z własnych środków, które mamy na abonamencie,
no to właśnie z poziomu Quilla można sobie coś takiego skonfigurować.
I to nie jest jedyna nowość od Quilla,
bo też doczekaliśmy się nowej wersji Quill Radia,
czyli programu, który zaczynał od słuchania radia,
ale jak to bywa, z tymi projektami na radiu się nie skończyło,
bo tam też pojawiło się wsparcie dla podcastów,
wspiera kilka zresztą katalogów, potem jeszcze doszedł YouTube,
Aczkolwiek, co ciekawe, tutaj pobierania nie ma i to, co jest zaznaczone, że nie ma i nie będzie.
Jest też Spotify, ale do Spotify też tutaj właśnie potrzebujemy konta premium.
I jest też jakaś prosta obsługa telewizji, używająca jakiejś otwartej bazy danych z kanałami telewizyjnymi,
której tam też kilka tysięcy stacji jest.
Oprócz tego pojawiło się dużo innych nowości.
Mamy powiadomienia na nowe podcasty, mamy oś czasu,
więc możemy sobie między rozdziałami np. w podcastach przeskakiwać.
Jeśli jakiś podcast ma transkrypty odpowiednio wyświetlone,
czy np. film na YouTubie, to też możemy z poziomu tej aplikacji
tymi podcastami zarządzać.
Możemy sobie włączyć powiadomienia, kiedy np. utwór się zmienia.
Zostawić sobie notatki dla danej jakiejś stacji,
Co tutaj jeszcze się zmieniło?
Automatyczne aktualizacje, których wcześniej nie było.
I generalnie to takie właśnie największe nowości to są te nowe funkcje,
te nowe właśnie katalogi, które zostały udostępnione.
Podcasty można sobie pobierać.
No i wszędzie mamy pomoc pod F1.
I też podobnie jak w tej aplikacji Oddo Radia, którą Lia Mervyn zrobił,
o której Paweł ostatnio mówił,
jeśli mamy jakieś ulubione stacje skomplikowane,
to też je możemy uruchomić z klawiszami od Alt-1 do Alt-0.
I ostatnia nowość aplikacji ode mnie, której w notatkach nie ma,
ale myślę, że warto o niej wspomnieć.
Tutaj też dziękuję Andre Louisowi,
który mi wysłał wiadomość, że to miało miejsce.
Jego aplikacja, czyli program, który nam pozwala monitorować różne zasoby komputera,
czy to z poziomu takiego prostego interfejsu, czy to ze skrótami klawiszowymi,
doczekał się polskiego tłumaczenia od Pawła Podolskiego, czyli jednego z naszych słuchaczy.
Bardzo dziękujemy, że właśnie takie tłumaczenie zostało popełnione.
No i dzięki temu, jakby ktoś takiej aplikacji potrzebował,
jeśli pobierzecie najnowszą wersję, czyli to jest konkretnie wersja 6.4,
no to ona po prostu powinna nam się też odezwać po polsku,
co też myślę, że jest bardzo fajną informacją.
To wszystko ode mnie, ale to jeszcze nie jest koniec nowości w aplikacjach.
Zgadza się, bo ja też kilka mam dzisiaj przyniosłem.
I zaczynamy od Tapestry, czyli aplikacji Iconfactory,
która wyszła chyba jakieś dwa lata temu,
no już dość dawno w każdym razie, może nawet trzy,
i pozwalała nam do tej pory na czytanie treści,
na konsumpcję w jedną stronę,
Czyli podpinamy sobie różne serwisy, to może być Mastodon, to może być BlueSky, to może być Reddit, to może być YouTube, to mogą być kanały RSS, to może być serwis, który ktoś dopiął przez wtyczkę, bo tam też był system wtyczek i jest nadal, i tak zwanych konektorów.
I no to jedyne, co można było robić, czyli czytać, konsumować treści. A teraz wyszła wersja 2.0 i ona dodaje możliwość tworzenia postów i odpowiadania na posty.
Na ten moment działa to w Mastodonie i w BlueSky’u,
natomiast oczywiście, jeżeli ktoś tworzy jakieś własne tam konektory, wtyczki,
to można w nich te opcje również dodać.
Jest możliwość dołączania różnych multimediów,
czy to zdjęć, czy filmów, czy ankiet i tak dalej.
Można do zdjęć dopinać opisy alternatywne.
Także wszystkie takie znane rzeczy z typowych teraz aplikacji
do tych różnych mediów społecznościowych tam są.
Też usprawniono aplikację na Maca, która stała się bardziej natywna,
I dużo doszło skrótów klawiszowych, poprzyspieszano różne rzeczy.
Podsumowując, ta aktualizacja, tak opisują ją autorzy,
no bo Iconfactory to przecież firma stojąca raz na dawno temu
za aplikacją Twitterrific, że właśnie Tapestry powoli staje się
takim unowocześnionym Twitterrificiem. Także jeżeli podoba wam się
Twitterrific i chcielibyście pokorzystać z różnych tym razem
już źródeł informacji, no to Tapestry myślę, że spokojnie
Teraz coś na Windowsa, czyli Fill, aplikacja do wypełniania formularzy w PDF-ie.
Ponoć radzi sobie nie tylko z formularzami, gdzie ta struktura formularza jest rzeczywiście już zrobiona,
czyli to co robi np. Adobe Reader, który lubi się często wysypać i otwierać tysiąc niepotrzebnych pasków,
jakiś tam reklam, a może premium, a może AI, a może coś tam.
Tutaj po prostu otwieramy, ładujemy i wypełniamy.
Ale podobno też…
Tylko, tylko jest jeden problem z tym.
I to już sprawdziłem, bo zaciekawiła mnie ta aplikacja.
Ona jest rzeczywiście dosyć interesująca.
I tam jest w ogóle bardzo ciekawy sposób, w jaki można wypełniać te PDF-y.
Bo tak naprawdę to można te PDF-y wypełniać w dowolnym miejscu.
Można po prostu po tym PDF-ie pisać.
Kiedy to już tam napiszesz, no nawet aplikacja informuje Cię ile masz miejsca w danym wierszu,
żeby się wypisać, nie wiem z czego to jest mierzone, być może z jakichś tam parametrów wizualnych tego pliku PDF.
No, to potem po prostu możesz te informacje wprowadzić, dać OK i ona jest.
I zapisujesz sobie kopię takiego formularza i ten formularz się, już jakby sprawdzałem później
Otwierając go w innym programie do odczytu PDF-ów i rzeczywiście ta treść jest dodana, tylko jest jeden mały problem.
Otworzyłem sobie jakiś tam dokument PDF z polskimi znakami i wpisałem coś też z polskimi znakami.
I dostałem błąd, że ta czcionka nie obsługuje polskich znaków.
Nie obsługuje tego konkretnego znaku. Nie, że polskich znaków nie obsługuje, tylko tego konkretnego znaku.
I tam był wymieniony ten diakrytyk, którego ja akurat użyłem.
Także, no tu niestety jest problem, ale koncepcja jest naprawdę ciekawa.
Jestem bardzo ciekaw, jak to wygląda wizualnie.
Bo to, jeżeli ktoś ma ochotę sobie posłuchać, to swoją drogą zachęcam do
sięgnięcia do nie tak znowu nasz, dalekich odcinków TyfloPodcastu,
kiedy to ze Sławkiem Mirskim rozmawialiśmy o dostępności dokumentów elektronicznych.
I tam mówimy też między innymi, że w plikach PDF to tak naprawdę warstwa wizualna i warstwa tekstowa to mogą być zupełnie dwa różne światy.
I jestem bardzo ciekaw, jak to wizualnie wygląda. Czy dla nas jest to okej, fajnie, czytelne, ale czy na przykład jakoś wizualnie nie wygląda to źle.
Okej. No to dobrze, że zgłaszasz taki problem. No pewnie trzeba będzie też to zgłosić autorowi.
Co ciekawe, w ogóle aplikacja jest dostępna za darmo, ale jeżeli ktoś chciałby używać jej komercyjnie, tak to nazwijmy, to trzeba wykupić licencję.
To jest sprawiedliwy model cenowy, myślę.
Co my tu jeszcze mamy?
Start Speaking, czyli kolejny czytnik książek,
też ze stajni tej, teraz mi uciekła nazwa,
jak oni się nazwali jako kolektyw,
bo to nie jest Beats.
To chyba nie jest Beats, chociaż…
bo promuje to na Mastodonie Taylor Arndt,
która z Beats tutaj się współpracuje.
No to jest tam też ta ekipa od Quilla,
Jeff Bishop, Michael Babcock i tak dalej.
Natomiast to jest pierwsze dzieło pani, która ma na imię Becky.
I ona stworzyła sobie aplikację właśnie do czytania książek.
Więc zaraz tutaj zobaczymy, jaki opis ma ta aplikacja.
Szczerze mówiąc, nie wiem, czy ona nie jest po prostu…
nie robi już tego, co robi np. Paperback,
który niedługo ma swoją drogą się ukazać już oficjalnie.
W Play Storze w ogóle Paperback już jest.
Kosztuje chyba 20 dolarów,
Więc przypuszczam, że koło 80 do 100 złotych, zależy jakie przeliczniki teraz Google oferuje,
powinna być już dostępna, a Apple trochę się ociąga, jak to Apple, z uznaniem, z recenzją i przeglądem kodu.
I jak tylko się uporają, to Paperback również wyjdzie już jako Paperback 1.0 w App Store.
Także będzie już kolejna oficjalnie dostępna aplikacja, która na dodatek ma bardzo dopracowane,
Oprócz fajnych funkcji oczywiście,
cała sztuka w stworzeniu stabilnej aplikacji do czytania dokumentów
leży w tym, żeby ta aplikacja wspierała nie tylko różne formaty,
ale też różne pliki, które czasami bywają dziwnie sformatowane
w bardzo dziwnych miejscach.
I to jest coś, nad czym Quin w Paperbacku pracowała
przez bardzo długi czas.
Jest ten cały backend w Ruście napisany,
gdzie naprawdę różne, dziwne, jakieś takie nieoczywiste przypadki
zostały ujęte. I przypuszczam, że taka nowo powstała aplikacja,
która jest pierwszym chyba czyimś projektem takim vibe kodowanym,
no może tutaj nie podołać aż tak. Zobaczymy.
Czytaj książki i wspierane dokumenty za pomocą łatwej do zrozumienia
i elastycznej mowy i dostępnego czytnika zbudowanego dla każdego.
StartSpeaking pomaga czytać książki oraz wspierane dokumenty
w sposób taki, który najbardziej Ci pomaga i najlepiej działa.
Czytaj na ekranie, słuchaj mowy oraz przemieszczaj się naturalnie
między obydwoma trybami, w miarę jak czytasz.
Nieważne, czy czytasz powieść, uczysz się, czy też przeglądasz
po prostu dokument, żeby zweryfikować jego poprawność.
Czy nadganiasz zaległości w swoim ulubionym audiobooku?
StartSpeaking przenosi Twoją bibliotekę, kontrolki czytania oraz osobiste preferencje
w jedno miejsce, w którym możesz się skupić.
Więc przypuszczam, że tutaj chodzi o to po prostu, o jakie funkcje są.
Można czytać lub słuchać, czyli po prostu można przeglądać wizualnie tekst na ekranie.
Przypuszczam, że VoiceOverem też lub po prostu włączyć sobie, żeby czytała to synteza.
No i można też skorzystać opcjonalnie z głosów AI, które są dostępne,
o ile zalogujemy się na nasze konta. Nie wiem, czy to jest gpt czy jakiś inny ElevenLabs.
Można sobie organizować bibliotekę, możemy sobie dzielić ją na półki, regały itd.
i po prostu tam trzymać książki.
Można używać nawigacji po książce za pomocą nagłówków, spisu treści,
Czyli wyszukiwania, przejścia do strony i tak dalej.
Można wybierać czcionki, różnego rodzaju motywy kolorystyczne i tak dalej.
Wspierane są formaty EPUB, TEZ, Word, PDF, TXT, Excel, prezentacje
i inne kompatybilne formaty plików.
Ciekawe, czy wspiera, bo to chyba paperback jest na ten moment jedynym
iPhone’owym czytnikiem, który wspiera pliki pomocy CHM.
Jakby ktoś chciał czytać.
No bo ty chyba teraz wspierasz to jeszcze starsze HLP w ogóle z Windowsa 3.11.
No, gdyby ktoś potrzebował na iPhone’ie takich dokumentów. Czemu nie?
No i można też wklejać tekst. No i oczywiście wszystkie usługi
dostępności VoiceOver, dynamicznie dostosowywana czcionka i tak dalej
są wspierane. I to jest powiązane oczywiście z tymi aplikacjami z serii
Perspective, czyli Perspective AI i tak dalej, Perspective Intelligence,
Czyli można wykupić sobie subskrypcję na to wszystko i wtedy się pokazuje nam opcja
czytania np. arkuszy excelowskich w formie tabeli lub w formie po prostu dokumentu.
Tak, możemy przeglądać też slajdy w prezentacjach powerpointowskich i można
też dołączyć do tego notatki prezentera. No i można korzystać z tych wszystkich opcji
innych aplikacji, że jedną aplikacją subskrybując, subskrybujemy je wszystkie.
No więc taka jest aplikacja do czytania książek.
No i też powstaje nowy fork Soft Braille Keyboarda, czyli też osoba,
którą już dzisiaj wymieniliśmy od Scrolling Radio, czyli Breezy.
Jest kolejną osobą, która się przymierza do sforkowania
Soft Braille Keyboarda i różne nowe funkcje tam mają być dodane.
Ma to być bardziej zintegrowane z klawiaturą brajlowską TalkBacka,
Widać, że gesty w podobny sposób działają, dźwięki są gdzieś tam podobne
i mają nadchodzić też nowe funkcje.
Także, gdybyście jeszcze potrzebowali, to taki mod jest.
No i na sam koniec ekipa Media Access,
chyba francusko-kanadyjska, francusko z Francji i z Kanady, z Quebecu,
która jest znana m.in. z Reaper Access, przepraszam.
Ekipa Media Access to jest ich odtwarzacz multimediów,
który możecie kojarzyć.
Ostatnio mówiliśmy o WinGet Accessie,
no to teraz mają też qBittorrent Access,
czyli klient BitTorrent na bazie qBittorrent,
który jest dostosowany po prostu pod czytniki ekranu.
No i to wszystko też ode mnie, jeśli chodzi o aplikację.
To teraz proponuję, żebyśmy odebrali telefon od słuchacza,
który… Ciekawe, czy jest jeszcze z nami. Halo?
Jest, jest jeszcze. Gracos.
Cześć, Gracjanie, słuchamy.
Więc tak, ja zamienię się troszkę w redaktora,
Dlatego, że mam kilka informacji, ale zanim, to takie szybkie pytanko do Piotra i do Picioka, do Pawła, bo mianowicie wy obaj macie taki dodatek do NVDA, który generuje takie krótkie dźwięki, takie siup, siup, siup, takie i to ja nie mówię o Unspokenie, bo Piotrek mówi, że on wyłącza Unspokena jak generuje. Co to może być za dodatek?
Przypomnij mi, Piotrze, jak on się nazywał.
A to do Firefoxa.
Phoenix, czekaj.
Od Akasha Kakkara.
Tak.
To jest dodatek, który jest do przeglądarki, więc on jest niezależny od czytnika ekranu.
I on dodaje chyba z 60 różnych zdarzeń, do których można przypisać dźwięki.
W samej przeglądarce.
O, ten do Firefoxa.
Finch. Ja sobie to znalazłem w międzyczasie.
To na pewno było to linkowane, w którymś TyfloPrzeglądzie, teraz nie pamiętam.
Tak, było, było. Ja pamiętam, pamiętam.
No to będę musiał sobie to przetestować, zobaczyć, czy to są faktycznie te dźwięki.
No, także dziękuję za informację.
Więc tak, i teraz moje rzeczy, które mam tutaj do przekazania.
Czy są tutaj wśród was jacyś Paypalowcy, czy nie za bardzo?
Zdarza się. Jak mogę, to unikam. Jak nie, to nie mogę, to nie unikam i korzystam.
A, rozumiem, rozumiem. No więc tak, ja akurat korzystam z Paypala.
Może nie bardzo często, ale jednak.
I tak, tutaj są zmiany w aplikacji.
Z tego, co wiem, to i na Androida, i na iPhone’a.
Ja akurat iPhone’a teraz aktywnie nie użytkuję,
więc po prostu iPhone’a to się nie wypowiem.
Mianowicie, na Androidzie były ostatnio spore zmiany.
PayPal strasznie kombinuje z tym interfejsem użytkownika.
Bo tak, otwieram sobie w pewnym momencie aplikację PayPal
jakiś miesiąc temu i co tu widzę?
Interfejs webowy. No, ładnie, pięknie, cudownie, nie?
Oczywiście nie byłem z tego faktu zadowolony,
bo to wszystko chodziło wolniej, bardziej toporniej i tak dalej.
Bo wiadomo, to, co się dało zrobić, to się dało zrobić.
No, więc tak to mniej więcej wygląda.
Ale potem postanowiłem robić parę eksperymentów,
no bo mam dwa telefony z Androidem.
Drugi Xiaomi, jeden Pixel.
No i właśnie na Pixelu miałem ten webowy interfejs,
A na Xiaomi też mi się zaktualizowała aplikacja PayPal do najnowszej wersji.
Też ją sobie odpalam.
A tu mam jakiś inny wygląd, w ogóle też inny od tej starej,
ale z jakimiś takimi zakładkami na górze.
Ja myślę sobie, kurczę, no to co to może być? Wersja jest ta sama.
Dobra, myślę sobie, okej, no to zrobię tak.
Na Pixelu wyczyściłem dane aplikacji i dostałem trzeci wygląd.
Tym razem już całością się nie niełebowy, ale trzeci wygląd.
I tutaj mam właśnie rozpisane, jak te wyglądy wyglądają.
Znaczy wyglądają, trochę masło maślane wyszło.
Ale czym się te wyglądy charakteryzują?
Chodzi o zakładki. Na dole lub na górze.
Więc tak, stary wygląd, to były zakładki na dole i było tak.
Strona główna, portfel, wysyłaj i żądaj, działania, oferty.
I teraz tak, teraz mamy nowy wygląd.
I te zakładki, one były na…
Ja go miałem dosłownie tylko przez chwilę,
teraz go już nie mam.
Te zakładki były na górze, nie na dole.
Te zakładki karty właściwie bardziej.
Rachunki, działania, subskrypcje, ustawienia.
I to były zakładki na górze.
A ten wygląd, który mam teraz obecnie,
to są dwie zakładki,
Właśnie syntezę mówię jako zakładka, nie jako karta,
bo tam mówiło jako karta, że tam rachunki, karta itd.,
teraz mówią zakładka, czyli ja zakładka, wyślij zakładka.
No i jak się wchodzi w wyślij, to tam można te różne działania robić.
Ja akurat korzystam z Paypala, bo ja tam kupuję te płyty na Discogsie,
tam jest właśnie system płatności Paypala, no to akurat głównie dlatego.
To już mamy za sobą.
Kolejna sprawa.
GitHub i sytuacja, którą miałem z GitHubem przez ostatni miesiąc,
dosyć mocno nieprzyjemna.
Myślę, że warto uczulić wszystkich użytkowników,
bo oczywiście, żeby nie było, nikomu tego absolutnie nie życzę.
To nie jest tak, że to się może zdarzyć każdemu,
ale może się zdarzyć.
i bardzo mocno w nieoczekiwanym momencie.
Chciałem sobie coś zrobić na swoim koncie,
a tu patrzę, repozytorium zniknęły mi wydania,
ja się zastanawiam, co to jest.
Patrzę, patrzę, patrzę, tagi są. Jak wejdę w dany tag, to były releasy.
Nie będę się rozwlekać, bo chcę to skondensować,
ale chodzi o to, że konto GitHub zostało oflagowane,
Czyli zostały nałożone na nie jakieś takie ograniczenia.
U mnie to się charakteryzowało tym, że nie było to widoczne,
że to konto było niewidoczne dla użytkowników niezalogowanych
i też nawet dla niektórych zalogowanych.
Więc jeśli wchodziło na mój profil, to było 404,
tak samo repozytoria i tak dalej.
Ja miałem dostęp do swojego kodu, mogłem go normalnie edytować,
to nie było żadnego problemu.
Nie mogłem forkować repozytoriów.
Mogłem na przykład tworzyć, nie wiem, issues,
ale te issues stworzone przeze mnie były po prostu niewidoczne.
Jak wchodziłem na moje konto, to były.
Jak wchodziłem bez konta, to było 404.
One były utworzone na danym repozytorium, ale były 404.
Czyli prawdopodobnie maintainer albo ich nie widział,
albo były jakoś bardzo mocno ukryte.
No i oczywiście istnieje procedura, że do supportu GitHuba
trzeba się tam zweryfikować sms-em.
Pisze się prośbę o przywrócenie dostępu do konta.
No i ja oczywiście taką prośbę napisałem.
No i tam dostałem taką automatyczną odpowiedź,
że no tak, że tam wykryto jakąś podejrzaną aktywność.
W sumie do tej pory nie wiem, co to było tą podejrzaną aktywnością.
Ciężko stwierdzić. Ja mam takie podejrzenie,
bo ja przed tym całym incydentem
Przenosiłem repozytoria z konta kolegi na moje konto, jest taka opcja transfer repozytoriów.
I tam było bardzo dużo akcji w przeciągu krótkiego czasu.
Ja tam usuwałem, bo ja tam miałem sforkowane.
Potem chciałem, żeby to się pod mój adres przeniosło.
Potem kolega mi to transferował i tak dalej.
I mam podejrzenie, że to mogło jakoś zaalarmować GitHuba.
No ale ciężko tutaj stwierdzić, bo support mi jakby nie podał, co to konkretnie za działanie.
No i w sumie, no okej, no dobra, no to oni się tam mnie zapytali,
jak chcę użytkować GitHuba. No to ja tam odpisałem, że
forkowanie repozytoriów, tam prace nad tłumaczeniami,
bla, bla, bla, bla i takie inne rzeczy, rozwijanie aplikacji,
jakichś dodatków do NVDA i tak dalej.
No i w sumie, no przez miesiąc była totalna cisza i,
szczerze mówiąc, ja traciłem nadzieję, że to jakkolwiek się zakończy.
I w sumie jakiś tydzień temu to napisałem tak zwany follow-up,
bo to jest jakby dozwolone,
Czy po jakimś czasie można napisać?
W tym follow-upie, o którym napisałem,
mniej więcej to samo, że już od ponad miesiąca
jest cały czas ta sama sytuacja.
Bardzo mi zależy na odzyskaniu dostępu do tego konta,
żebym mógł dalej pracować nad swoimi rzeczami.
No i w końcu, dosłownie wczoraj, chyba w nocy,
bo to Ameryka, to inna strefa czasowa,
odezwał się człowiek z supportu,
Przepraszamy za długą odpowiedź.
Mamy po prostu więcej zgłoszeń niż zwykle.
Wiadomo, takie inne rzeczy.
I tam, że te działania, to co się stało z moim kontem
wymagało ręcznego przejrzenia przez support GitHub.
I oni cofnęli te restrykcje i mogę już normalnie korzystać z konta.
Zgłoszenie zostało zamknięte.
Nie otrzymałem odpowiedzi, co jakby spowodowało
To wszystko, ale teraz jest już wszystko okej. Mogę już wszystko robić z konta Github, tak jak robiłem.
Sprawa się zakończyła happy endem, bo myślałem po prostu, że będę dzisiaj zadzwonić i się będę żalić, że o, co z tym moim kontem będzie.
A całe szczęście, to się wszystko zakończyło dobrze.
Happy end nastąpił. Super.
Tak, tak. Nie wiem, co to się stało, ale miejmy nadzieję, że już więcej nie będę mieć takich sytuacji.
Przynajmniej teraz jest u mnie spokój z tymi całymi przenosinami.
Tak że pod tym kątem jest dobrze.
I ostatnia sprawa, jaką mam na dzisiaj, to nowości w WinZappie.
Ogólnie szykuje się wersja WinZappa 2.0.0.0.
Ona nie jest jeszcze oficjalna, bo ona się dopiero szykuje.
Będzie za bliżej nieokreślony czas, bo ta aplikacja się rozwija,
Są już migawki alfa z tego, więc jak ktoś by chciał bardzo mocno potestować, to może sobie z Githubu pobrać.
Tutaj jeszcze taka informacja à propos polskiego tłumaczenia. Ja tutaj troszkę, delikatnie mówiąc, pałeczkę przejąłem.
Poprawiałem parę błędów, które były w tłumaczeniu, bo wiadomo, co zostało przetłumaczone przez AI i to zostało.
Nie wszystko oczywiście było perfekcyjnie.
Tam było parę takich niedociągnięć językowych, znaczeniowych itd.
Terminologię trzeba było ujednolicić.
No, także tłumaczenie jest już poprawione i tam staramy się w miarę na bieżąco
jakoś to wszystko łatać.
I tak…
Przede wszystkim najważniejsze, to w ogóle myślę Gracjanie, że warto powiedzieć,
że WinZapp znowu działa i da się z niego korzystać.
Bo przez pewien czas to po prostu źle się korzystało, nie dało się tego używać.
Ja sobie go właśnie parę dni temu skonfigurowałem na nowo, ustawiłem i no i po prostu działa.
No tak, ja od początku września go testuję, jakoś od 7-8 września, jakoś tak mniej więcej.
Nie wiem kiedy był okres tego niedziałania, może sierpień, bo we wrześniu mi już działał dobrze.
Początek września też jeszcze.
Okej, okej, no tak, tak, rozumiem, rozumiem.
No to wtedy jakoś trafiłem po prostu już na to okienko,
takie, że tak powiem, szczęśliwe, że tak powiem.
I teraz tak, mam tu po prostu rozpisane nowości,
jakie się szykują. Oczywiście ta lista zmian może…
No, że tak powiem, może ulec…
Inaczej, ta lista może ulec zmianom,
ale tak, takie najważniejsze nowości ja teraz będę czytać,
bo ja to sobie rozpisałem.
Pełna obsługa połączeń głosowych i wideo.
bezpośrednio z WinZappa nawiązywanie, odbieranie i odrzucanie
połączeń, dostępne okno rozmowy, skróty klawiaturowe oraz
wybór mikrofonu, głośnika i kamery. Kolejna rzecz.
Nowa karta połączenia z historią połączeń
A, podziałem na odebrane, nieodebrane i odrzucone
oraz możliwością szybkiego oddzwonienia.
Zablokowane czaty chronione pinem
tak, chronione pinem
trafiają do osobnego folderu
…znikają z normalnej listy i wyszukiwania,
a ich powiadomienia nie ujawniają nazwy czatu,
kontaktu ani treści wiadomości.
Wiadomości głosowe stereo.
Jeśli mikrofon daje dwa kanały,
WinZapp może zachować prawdziwe stereo.
Ze względu na ograniczenia WhatsAppa na iPhonie,
stereo jest wysyłane jako zwykłe
Zwykłe audio zamiast klasycznej wiadomości głosowej.
Tak, bo Whatsapp ma ogólnie dwa protokoły przesyłania wiadomości.
Audio ma ten PTT, czy to jest wiadomość głosowa, i jako audio.
I na iPhone’ie był taki problem, że jeśli się wysłało wiadomość stereo w PTT,
to iPhone po prostu twierdził, że nie udało się znaleźć wiadomości głosowej.
Taki błąd wyskakiwał.
Bo to ja akurat z kolegą testowałem, który miał iPhone’a.
Bo ja mam iPhone, ale on jest na tyle stary, że…
Znaczy nie, tam akurat WhatsApp w sumie zadziała,
tylko po prostu nie chcę już tam logować,
bo musiałbym potem to konto znowu aktywować i tak dalej,
chociaż mógłbym teoretycznie urządzenie podpiąć.
Ale dobra. Kolejna nowość.
Nagrywanie mikrofonu razem z dźwiękiem komputera.
Można nagrać w jednej wiadomości
własny głos oraz np. muzykę, film albo dźwięk czytnika ekranu
z osobną regulacją poziomów, przepraszam.
Szybkie połączenie urządzeń audio z skrótami klawiszowymi.
Można w locie zmieniać mikrofon lub urządzenie odtwarzające
również podczas trwającego połączenia.
To też, myślę, jest ciekawa funkcja.
Lepsza obsługa wielu kont.
Można zamknąć tylko bieżące konto bez wyłączania całego WinZappa.
Poprawiono też aktualizację programu przy kilku otwartych kontach.
Większa kontrola nad powiadomieniami.
Można wybrać, czy w tle ma być odtwarzany dźwięk, nazwa czatu, treść wiadomości, tylko dźwięk i nazwa, albo sam dźwięk, bez żadnej informacji głosowej.
Wyszukiwanie w zarchiwizowanych czatach
oraz kilka usprawnień w nawigacji klawiaturą,
m.in. lepszy tryb zaznaczania wielu wiadomości
i obsługa spacji oraz Escape’a.
Eksport i import ustawień między kontami lub komputerami
oraz rozbudowane ustawienia kopii zapasowej profilu WhatsApp Web
Shift plus F5 do ponownej synchronizacji
tylko aktualnie otwartego czatu.
Zamiast pełnego F5,
które powoduje synchronizację wszystkich czatów naraz.
Dużo poprawek stabilności i dostępności.
Lepsze odzyskiwanie sesji
Po problemach z profilem, poprawki po wybudzeniu komputera z trybu uśpienia albo hibernacji,
poprawione liczniki nieprzeczytanych wiadomości.
Z tym był problem. Zobaczymy, jak to z tym dalej będzie.
Jak ostatnio to testowałem, u mnie dalej był problem z tymi nieprzeczytanymi,
Problemy z fokusem, odtwarzaniem, audio i synchronizacją.
Logi mają być bezpieczniejsze do wysyłania twórcom.
Numery telefonów, indeksy, identyfikatory i nazwy konta.
Dwa nowe języki, turecki i rumuński.
Polskie tłumaczenie zostało ponownie przejrzane.
No tak, to już o tym mówiłem.
I to tyle, jeśli chodzi o te zmiany.
Tyle, co miałem tutaj rozpisane.
Także, no i to też tyle, co było ode mnie.
Także ja bardzo dziękuję tutaj.
Bardzo się cieszę, że mogłem się z wami tym wszystkim podzielić i życzę wszystkiego dobrego.
Dzięki Gracjanie za telefon. Do usłyszenia.
Do usłyszenia.
Mam jeszcze wiadomość od Mariusza, wiadomość tekstową.
Wznowiono działalność polskich komunikatorów Nasza Klasa i Gadu-Gadu.
Ciekawy jak z ich dostępnością dla czytników ekranu.
Ktoś testował?
Gadu-Gadu zawsze działało, chyba tam nic się nie zostało zawieszone.
A nasza klasa, nie wiem, no ale to już chyba też troszkę czas minął na takie, na ten portal.
On miał chwilkę swojej chwały, potem to wykupił chyba, nie był jakiś rosyjski inwestor?
Tamtych inwestorów to było…
Wielu.
Wielu.
No ciekawe, nie, nikt z nas nie testował.
Mam jeszcze kilka wiadomości, ale może zanim wiadomości, to może jeszcze coś od nas.
Paweł, rusza Double Talk, czyli…
Double Tap Live.
Tak.
Tak, to nawet nie tyle podcast, co stacja radiowa,
czy powiedzmy taki stream radiowy,
gdzie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu
mają być emitowane treści,
oczywiście w języku angielskim,
dotyczące dysfunkcji wzroku.
I jak to ma działać?
No, wczoraj odbyła się premiera,
gdzie przez dwie godziny, zdaje się,
Prowadzący podcast Double Tap, który my znamy, ten technologiczny,
aczkolwiek warto wspomnieć o tym, że Double Tap to nie jest jakaś
prywatna inicjatywa, która nie wiadomo skąd się wzięła,
tylko jest to część całej fabryki medialnej, jaką jest AMI,
czyli Accessible Media Incorporated chyba, Kanada.
I to jest firma, która produkuje mnóstwo zarówno materiałów
Wideo, jak i audio, jest zarówno Doubletap TV, jak i Doubletap w formie podcastów,
które znamy, ale tam jest też oprócz technologii też kwestie jakieś właśnie społeczne,
kwestie jakieś omawianie audiobooków, czy nawet jakieś fragmenty książek
w dozwolonym zakresie są odtwarzane. Także tych treści powstaje w ramach AMI mnóstwo.
No i teraz rusza nowa inicjatywa, czy powiedzmy nowy stream,
gdzie tych podcastów będzie lecieć jeszcze więcej i niekoniecznie tylko ze stajni AMI.
No bo tutaj się dogadali prowadzący prawdopodobnie czy zarządcy z różnymi innymi twórcami
i ma być tam mnóstwo podcastów. Właśnie patrzę teraz, co tu ma być,
bo ma być dużo też ich nowych produkcji, oczywiście czegoś, co oni serwują.
Jest to już dostępne na TuneIn, można wywołać.
No bo oczywiście musi z Alexami działać i z innymi różnymi głośniczkami.
Ale też w innych aplikacjach powinno być to znalezione.
I patrzę… tak, ponad 20 audycji.
Oprócz tych mainstreamowych i weekendowych edycji Double Tap,
DoubleTap, bo zawsze DoubleTap wychodzi codziennie, tak?
Każdego dnia wychodzi jakiś odcinek.
No i są też edycje w weekendy i są edycje te mainstream, czyli
gdzie też z perspektywy osób z dysfunkcją wzroku, ale omawia się takie newsy,
które raczej wychodzą w tych, no, głównych źródłach informacyjnych.
Nie, że jakieś nasze specyficzne, tylko co tam Google, co tam Meta,
co tam Apple i tak dalej.
Takie nasze technikalia.
O, tak. No, tak, tak, tak.
I jakie tutaj audycje będą dołączały?
Więc, mamy Tuesday Topics, American Council of the Blind.
Hadley Presents, Hadley to jest taka platforma również kursów i takiej
chyba samoprowadzonej, czy też nawet są też kursy prowadzone przez instruktorów.
Ale taka amerykańska platforma, gdzie osoby niewidome mogą się uczyć różnych rzeczy.
Kiedyś było w ogóle korespondencyjne, można było się uczyć chyba hiszpańskiego
albo jakiejś obsługi komputera korespondencyjnie.
Ciekawe to było.
Vispero Connect, dawniej FSCast.
Zresztą wyszedł chyba wczoraj nowy odcinek.
Eyes on Success, to też jest taki podcast, który prezentuje bardziej
takie lifestyle’owe rzeczy, czyli osoby niewidome, które coś ciekawego robią.
The Blind Life Podcast, to tutaj nie jestem do końca pewien.
Mam wrażenie, że to subskrybuję, ale nie wiem, czy to nie jest jedna osoba,
która coś tam prowadzi.
That Real Blind Tech Show, to jest taki podcast również amerykański
prowadzony przez pana, który się nazywa Brian, Brian, Brian.
Uciekło mi nazwisko, ale wiem, że jest komikiem
i wokół też niepełnosprawności swojej tworzy cały swój program kabaretowy,
czy powiedzmy taki komediowy stand-up.
I on też z paroma osobami.
Nie wiem, czy tam nie ma też Janine Stanley z Airy.
Czasami się nie przyłącza jako współprowadząca.
No, w każdym razie prowadzą taki…
No, właśnie w takim śmiesznym trochę stylu
podcast o technologii i o tym, co się ostatnio wydarzyło.
Też w kontekście osób niewidomych.
Sunday Edition with Anthony Corona.
Ja nie wiem, czy on nie jest jakimś instruktorem też amerykańskim,
szkoleniowcem, który szkoli po prostu.
i też się dzieli jakimiś swoimi poradami, bo z tego głównie kojarzę.
I EBU in Action to nawet bardzo kojarzę,
więc mój głos również się na tej platformie pojawi.
Notabene niedługo wychodzimy z nowym odcinkiem,
dam znać, jak będziemy, bo temat myślę, że jest dość ciekawy.
Pathways to Zero Barriers from the Zero Project.
Jakoś nie umknęło mnie, że Zero Project ma też swój podcast.
Triple Vision w produkcji Pandora Project.
Nazwa mi też mignęła, ale tego nie znam.
No i też AMI-owe produkcje będą.
I będzie tam nowy podcast, który tej jesieni zadebiutuje,
czyli Access in Progress.
Nie wiem, o co w nim będzie chodziło, ale takie tam będą rzeczy.
I też Double Tap zaprezentuje swoje własne dwa nowe audycje,
czyli Double Tap Presents Good Vibes i Our Perspectives with Colby and Michael.
Będzie też więcej relacji na żywo z takich wydarzeń jak CES,
z wydarzeń technologicznych i z konferencji dotyczących osób niewidomych.
No i jeszcze więcej słuchaczy dzwoniących z całego świata
i dzielących się swoimi perspektywami.
No więc jeżeli temat interesuje Was i chcielibyście jeszcze więcej
zgłębić treści dotyczących osób z dysfunkcją wzroku
i angielski dla Was przeszkodą nie jest,
no to Double Tap Live może być czymś rzeczywiście dla Was.
Dobrze, to w takim razie myślę, że można by odtworzyć kilka wiadomości, które od Was dostaliśmy.
Tym razem będą to wiadomości głosowe.
Witajcie, nagrywam się z aplikacji TyfloCentrum.
Chciałem poinformować, że coś się porobiło z trybem recovery na iPhonie od najnowszej bety,
Ponieważ chciałem sobie sprawdzić ten tryb odzyskiwania
i odkryłem, że nie jesteśmy w stanie w tym trybie odzyskiwania
w iPhone’ie włączyć VoiceOvera.
Jak wcześniej, kiedy włączył się tryb odzyskiwania,
mogliśmy włączyć VoiceOver poprzez trzykrotne wciśnięcie przycisku bocznego,
tak teraz, kiedy już jesteśmy w tym trybie odzyskiwania
i wciśniemy przycisk boczny,
No to wtedy iPhone wyda nam takie pląknięcie charakterystyczne do tego, kiedy się wyłącza telefon i pojawi się na ekranie coś.
Bo nie jesteśmy w stanie z tego wyjść w taki normalny sposób, jak poprzez twardy reset iPhona.
Trzykrotne naciśnięcie przycisku bocznego włącza coś, a nie włącza VoiceOvera.
No i ja się nie mogłem nigdzie dokopać do tego, co Apple zrobiło
i jak tego VoiceOvera włączyć obecnie,
no bo na pewno trzykrotny przycisk boczny to nie jest takiego w ogóle do tej pory.
Także nie wiem, może ktoś coś wie.
Ja próbowałem się dokopać do jakiejś informacji w sztucznej inteligencji w internecie,
no i się nie dokopałem.
A chciałem sobie coś sprawdzić w tym trybie odzyskiwania.
Chociażby to, czy jest możliwość przez Wi-Fi pobrania stabilnego iOS-a,
żeby w razie czego się pozbyć bety, gdyby na przykład chciał.
Ja na przykład nie wiem.
To była wiadomość od Mojsiora, natomiast teraz będą dwie wiadomości od Kasi.
Cześć, z tej strony Kaśka.
Ja przede wszystkim gratuluję 250. audycji,
dziękuję za przegląd.
I chciałabym tutaj parę punktów włożyć do tematów,
o których mówiliście wcześniej,
i to mam jeden taki swój mały temat.
Więc tak, jeszcze odnośnie tych odkurzaczy
i wyboru pomiędzy Roombą a odkurzaczem pionowym,
to ja bym chciała zwrócić uwagę na jeszcze jeden temat,
Bo nie jest to tylko kwestia dostępności aplikacji i ceny, która w przypadku robotów jest wyższa.
Jest to też kwestia miejsca. Taki robot zwłaszcza, jeżeli on ma stację czyszczącą i ma funkcję mycia, to ja taki widziałam.
I taki Roborock jest wielki po prostu, więc to trzeba wziąć pod uwagę. Ale to jeszcze nie jest istotne.
Natomiast moja refleksja jest taka, że przy robocie, przy czymś generalnie, co jeździ samo, trzeba dużą uwagę poświęcić temu, żeby temu posprzątać, temu jakby stworzyć możliwości do tego, żeby to mogło swobodnie jeździć.
Czyli to my musimy, zanim go puścimy, zadbać o to,
żeby a nie leżał gdzieś jakiś papierek,
a żeby właśnie jakiś kabelek nam się nie zapomniany nie ostał,
bo odłączyliśmy jakiś sprzęt od ładowania i sobie to kabel,
żeby, nie wiem, no…
Są takie bardzo drobne rzeczy albo, nie wiem,
jakaś poduszeczka z łóżka, która spadła gdzieś, no cokolwiek.
Przy takim odkurzaczu pionowym,
ja akurat używam Boscha z serii Unlimited,
nie jestem bardzo zadowolona z tego,
ale to już jest kwestia tego,
co sobie ktoś chce kupić, wiadomo.
No ale przy takim odkurzaczu pionowym,
jeżeli ja po prostu nim jadę
i on jakąś przeszkodę typu właśnie
chusteczka, papierek, cokolwiek innego,
napotyka, to on to zaczyna wciągać,
Ja jestem w stanie sekundę na to zareagować i mu go wyłączyć,
i mu to wyciągnąć. Także w moim odczuciu te roboty jeżdżące są
dla ludzi, którzy mają zwierzęta i dla ludzi, którzy właśnie jednak
bardziej lubią sprzątać niż ci, co używają odkurzaczy pionowych.
Co do notatników, to mam też taką już refleksję, którą się chciałam,
która do mnie wróciła teraz po przesłuchaniu podcastu o BrailleSense’ie.
Tylko że wtedy nie zdążyłam się nagrać.
Natomiast ja mam takie wrażenie,
że niepotrzebnie dodaje się do tych notatników dzisiaj
funkcji, które sprawiają,
że one koniecznie muszą być małymi komputerkami
albo małymi telefonikami, którymi nie są.
Nie no, kurczę, po co w takim notatniku GPS?
Wiadomo, że my nie będziemy z tym nawigować, jest Scrap Play itd.,
a nikt nie pomyśli o takiej podstawowej rzeczy właśnie,
czyli że notatnik powinien mieć Bluetooth i współczesne notatniki
oczywiście mają Bluetooth, ale co dla mnie powinien mieć notatnik,
którego ja bym chciała używać?
Klawiaturę brajlowską, właśnie Bluetooth, ewentualnie jakąś syntezę,
ale przede wszystkim powinien mieć albo w sobie, albo dołączony
konwerter plików taki, żebym ja mu była w stanie podać, czy ja piszę brajlem sześciopunktowym,
czy ośmiopunktowym, i jaką tablicę obsługuję. I on by wtedy skonwertował mi taki dokument
napisany bezpośrednio w notatniku na Worda, na PDF-a, na jakikolwiek inny plik. I po prostu
Tu więcej nie byłoby nic potrzebne, bo ja z mojego notatnika, którego mam mojego od Help Techa, jestem bardzo zadowolona.
Ale ten problem się właśnie pojawia wtedy, kiedy to, co w nim napisałam, trzeba przenieść na komputer.
I wtedy, jeżeli nie jest to długi tekst, to jest mi go dużo wygodniej przepisać, niż poprawiać błędy,
które wynikają z tego, że a, pisałam po polsku niemiecką tablicą,
bo zapomniałam jej przełączyć, a zazwyczaj piszę w sześciopunkcie,
więc zamiast tam hasza pojawia się dolar, w sensie zamiast dużej
litery pojawia się dolar, zamiast znaku liczbowego zaniosły liczb,
to się pojawiają jakieś hasze i litery i tego typu kwiatki, nie?
I gdyby ktoś wypuścił na rynek właśnie taki prosty notatnik,
To po pierwsze byłby on i tańszy, i…
Notatniki są bardzo przydatnymi urządzeniami.
Tam kiedyś padła taka kwestia, że nie.
Ja uważam, że jak najbardziej.
Tylko właśnie ta kompatybilność ze wszystkim byłaby istotna.
To może już mój newsik w kolejnej wiadomości wyszła za długo.
Jeszcze wam opowiem króciutko o aplikacji,
którą wczoraj odkryłam
Do rozpoznawania kolorów.
Apka nazywa się Colors PicScan.
Jest na Androida i ma trzy przyciski.
Niestety niezaetykietowane,
ale właśnie jak się w nią wejdzie,
to ona troszkę wygląda jak moje stare Colorino.
Jeżeli nawet o takie ułożenie tych przycisków,
że one się gdzieś tak na dole ekranu układają,
jakby na środku ekranu, ale bardziej u dołu.
Mamy trzy przyciski. Pierwszy przycisk to jest w menu, w którym możemy włączyć latarkę i zmienić język.
Polski też jest. Drugi przycisk służy do skanowania kodów QR, ale jakieś chyba inne kody niż te kody stosowane na produktach,
bo żadnego produktu mi tym nie rozpoznało, więc nie wiem, jak to działa.
A trzeci to jest właśnie to, co nas interesuje najbardziej, czyli rozpoznawanie kolorów właśnie.
I to jest wszystko, co ta apka robi.
Taka fajna, prosta.
Nie musimy, jeżeli chcemy na szybko coś rozpoznać,
wchodzić na przykład, nie wiem, w Lookoucie,
szukać tego rozpoznawania kolorów,
czy też w innym aplikacji do rozpoznawania czegoś.
Po prostu odpalamy i działa.
I gdzieś tam to jest fajne.
Dajcie znać, czy ewentualnie mam tekstową wiadomość,
przesłać z linkiem.
W ogóle to jakoś interesuje.
Już pozdrawiam i miłego prowadzenia audycji, słucham was dalej.
A dalej Piotrze, co nowego w Androidzie?
O co mi chodziło z tym nagłówkiem?
Konkretnie tutaj będziemy mówili o dostępności Androida,
gdzie pojawiły się dwie bardzo ciekawe rzeczy.
Mianowicie tutaj będziemy mówić o czytnikach ekranu.
I jakby dla kogoś było mało, że mamy TalkBacka,
Mamy TalkForwarda, mamy jeszcze był taki screen reader z Turcji, teraz nie przypominam sobie jak się nazywał.
Ferda.
Ferda, dziękuję bardzo. Mieliśmy też Selina z Japonii.
To jeszcze do tego wszystkiego dochodzi Backtalk. Tak, nie mylić z TalkBackiem.
Natomiast jest to faktycznie, jak się można trochę domyślić z nazwy,
Kolejna modyfikacja kodu źródłowego, oficjalnego TalkBacka.
Dlaczego akurat o tej aplikacji mówię?
Głównie dlatego, że jednym z autorek tej modyfikacji jest Quin,
czyli osoba odpowiedzialna za Fedrę, Paperbacka,
za parę innych bardzo fajnych rzeczy.
Osoba, która na co dzień pracuje w Pneuma Solutions, nad Rebamp.
Tak jak z tymi innymi aplikacjami,
Można by się zastanowić, jak to będzie działało.
Tutaj na pewno mamy do czynienia z kimś, kto wie, co robi,
nawet jeśli tam jest jakaś sztuczna inteligencja zaprzężona,
żeby pomóc w rozwoju tego.
Ma konkretne cele, które chce osiągnąć,
jednocześnie nie psując tego, co już dziś w Google,
co Google dodał do tego TalkBacka.
Więc to może być faktycznie, myślę, że modyfikacja,
która może być warta zainstalowania.
i tutaj prawdopodobnie nam nic się nie popsuje.
A też jakby ktoś chciał sprawdzić, to w przeciwieństwie do TalkForward,
mamy do czynienia z projektem w pełni, otwartoźródłowym,
tak żeby ktoś chciał zobaczyć, co dokładnie zostało zrobione.
I zresztą z GitHuba też pliki instalacyjne pobieramy.
Więc co tutaj zostało zrobione?
Zaczynamy może od ogólnego opisu.
Backtalk to jest fork TalkBacka Google,
czyli czytnik ekranu dla niewidomych i słabowidzących użytkowników Androida.
Dodaje poprawki i nowe funkcje na bazie kodu Google.
Nie jest związany z Googlem.
Jakie są cele tego projektu?
Bo to jest też myślę kwestia istotna.
Oczywiście też jeszcze zapomniałem o tym.
Jeszcze jeden fork TalkBacka, przecież jest ten Tshin.
Jak on się nazywał?
Prudence.
Prudence, dziękuję.
Jest tego trochę.
Dobrze.
Sprawić, żeby TalkBack był szybszy i bardziej responsywny.
Przywrócić funkcjonalność przydatną
Zostań w miarę blisko do wydań Google i jeśli jakaś nowa wersja od Google się pojawi, żeby tę zmianę połączyć ze sobą.
I tutaj myślę, że będzie kwestia dla większości najbardziej istotna.
Mamy ustawienie czas między stuknięciami,
co znajdziemy w ustawieniach zaawansowanych Backtalka.
Redukcja opóźnienia czas między stuknięciami,
żeby zdecydować, jak długo Backtalk czeka na kolejne stuknięcie,
czyli chodzi na przykład o stuknięcie dwukrotne.
Domyślnie jest to 0,25 sekundy,
Ale można to zmienić maksymalnie nawet o 0,1 sekundy.
Skrócony czas powoduje, że wszystkie gesty wymagające wielokrotnego stuknięcia zareagują szybciej,
ale wolniejsze podwójne stuknięcie może zostać zarejestrowane jako dwa pojedyncze stuknięcia,
czyli np. nam focus gdzieś zostanie przeniesiony.
Więc musimy sami zdecydować, jak to chcemy sobie skonfigurować.
Jak się stukamy szybko w miarę, to możemy sobie tą rozpoznawalność tak przyspieszyć.
Jeśli nie, no to lepiej tej opcji pewnie zmieniać.
Mniej opóźnienia podczas przewijania.
Po każdym przewinięciu TalkBack przeszukiwał zawartość listy w poszukiwaniu nowego elementu,
żeby ustawić na nim fokus.
To blokowało eksplorację dotykiem i mogło spowodować, że gesty nie reagowały,
bo telefon po prostu TalkBack był zajęty.
Backtalk teraz robi to wyszukiwanie raz, kiedy przewijanie się zakończy.
Czyli po prostu przewijanie na Androidzie, które jest znane z tego, że czasami jest mało responsywne,
ale na pewno mniej responsywne niż na iPhone i po prostu powinno działać lepiej.
Szybsze przewijanie, szybsze gesty prawo-lewo na listach.
Żeby znaleźć następny element na liście, TalkBack tworzył kolejność czytania,
…i tak sobie tworzył mapkę tych kontrolek całego ekranu trzy razy.
Raz, żeby sprawdzić, czy jesteśmy na końcu listy.
Raz, żeby zobaczyć, gdzie jest następny element.
I jeszcze raz, żeby zobaczyć, czy element wymaga przewinięcia listy, żeby był widoczny.
Backtalk tworzy tą mapkę raz, a później wykorzystuje ją do kolejnych zapytań.
Czyli ekranomista się nie aktualizuje, to powinno być bardziej rozpoznawne dzięki temu.
Szybsza nawigacja gestami na ekranach, które się nie zmieniają.
TalkBack prosił aplikację o każdy element na ekranie
za każdym razem, kiedy nawigowaliśmy gestami.
I czekał na każdą odpowiedź.
Backtalk teraz zapisuje kolejność czytania pomiędzy gestami
i tworzy ją tylko w momencie, kiedy ekran się zmieni
lub backtalk przewinie ekran lub na coś kliknie.
W teście na telefonie realme
trzy z czterech gestów użyły tej zapisanej kolejności
i najdłuższa pauza między gestem i kiedy mowa zaczęła mówić
skróciła się z 450 milisekund, czyli to jest jakieś pół sekundy,
do 150 milisekund,
Czyli to jest niecała, trochę ponad 1 dziesiąta sekundy.
To jest bardzo odczuwalne, to będzie jakoś trzy razy szybciej,
mniej więcej ten Backtalk powinien być bardziej responsywny.
Jasność ekranu.
Mamy na tej sekcji tego pokrętła, jakby to nazwijmy, ustawień,
mamy dodaną jasność ekranu,
więc można sobie z poziomu TalkBacka to zmienić.
Do tego jest wymagane uprawnienie, żeby zmienić jasność.
Krótszy komunikat u kurtyny.
Jeśli zawsze…
Jeśli zaznaczymy…
Zawsze to pokazuj na ekranie
ukrywanie ekranu.
Backtalk mówi tylko ekran ukryty.
I pomija instrukcję jak
znów pokazać ekran.
No bo pewnie wiemy jak to zrobić.
Przez 3 minuty kiedy ukryliśmy
ekran TalkBack ustawiał jasność ekranu
na pełną jasność. O no to pewnie było
bardzo fajne dla naszej baterii.
No, Backtalk po prostu tego nie robi.
Czujnik zbliżeniowy jest domyślnie wyłączony,
więc tam nie wycisza syntezatora.
Gdyby ktoś to chciał, to też można sobie to włączyć.
Gesty. Nowe domyślne gesty.
Stuknięcie raz czterema palcami przejść wstecz.
Podwójne stuknięcie czterema palcami przejść na ekran główny.
Trzykrotne stuknięcie czterema palcami ostatnio otwarte aplikacje.
I czterokrotne stuknięcie czterema palcami otwiera ekran powiadomień.
Oprócz tego stuknięcie dwukrotne i przytrzymanie dwoma palcami
otwiera i przełącza do i otwiera klawiaturę brajlowską.
I stuknięcie i przytrzymanie trzema palcami przekaż następny gest
do telefonu, czy do aplikacji właściwie.
I trzykrotne stuknięcie trzema palcami skopiuj ostatnią frazę do schowka.
Trzykrotne stuknięcie i przytrzymanie trzema palcami wklej ze schowka.
Tryb zaznaczenia nie ma przypisanego gestu,
można sobie to zrobić w ustawieniach, gdyby ktoś chciał.
Mamy też gest na pasek statusu.
Stuknij dwukrotnie trzema palcami,
żeby usłyszeć, co zawiera pasek statusu.
Godzina, poziom naładowania baterii, stan Wi-Fi i sieć sygnału,
stan dzwonka, tryb nie przeszkadzać oraz tryb samolot,
jeśli są włączone.
Żeby usłyszeć nazwę sieci Wi-Fi,
Musimy zezwolić dostęp do lokalizacji, o co Backtalk zapyta po raz pierwszy.
Jeśli tego nie przyznamy, to nie będziemy nazw sieci słyszeli.
Możemy w ustawieniu zdecydować, co ma być czytane i w jakiej kolejności,
jeśli chodzi o czytanie paska statusu, gdzie mamy działania.
Przesuń w górę lub w dół, można to skonfigurować.
Menu Backtalk.
Domyślnie menu jest krótsze, dużo pozycji zostało ukrywane.
M.in. są to działania, wyszukiwanie ekranu,
Dodaj, edytuj etykiety, opisz formatowanie tekstu, skopiuj ostatnio wypowiedzianą frazę.
Mamy gest do tego w sumie, język czytania, polecenia głosowe, skróty klawiszowe oraz ustawienia monitora brajlowskiego.
Działania są zawsze dostępne gestami.
Synteza jest zawsze włączona, więc zawsze możesz dojść do ustawień mowy, jeśli silnik przestanie działać.
Aby je z powrotem włączyć, można w ustawieniach sobie te polecenia znowu włączyć, powrócić.
Gdy, jak ktoś pamięta, w pierwszej wersji TalkBacka,
to tam menu działało tak, że mieliśmy takie kółko
i sobie palcem jeździliśmy po tym kółku, żeby jakąś pozycję wybrać
i puszczaliśmy palec na menu i się od razu polecenie uaktywniało.
To mi się akurat bardzo podobało.
Jak się tego nauczyłem, to z tego się korzystało bardzo szybko.
Ale dużo osób właśnie narzekało, że działała trochę ta klawiatura.
Jak tylko puściliśmy palec, to opcja się aktywowała.
Ludzie chcieli takie klasyczne menu,
że musieliśmy coś wybrać, stuknąć dwukrotnie.
To zostało dodane.
Wiadomo, działa to trochę wolniej.
Natomiast po czasie Google to menu,
gdzie nawigowany kółkiem, usunęło.
I Backtalk po prostu tę opcję przywrócił.
To było w ostatnio dostępnej wersji 8.py i 1.pk.
Więc to jest po prostu dostępne, nie jest to włączone domyślnie.
Jak ktoś nie lubi tego starego menu, to nie musi z niego korzystać.
A jak komuś tego brakowało, to w ustawieniach ta opcja jest dostępna.
Mowa. Mamy ustawienie czytaj powiadomienia, więc jakby ktoś nie chciał, żeby powiadomienia były czytane, to można to sobie po prostu wyłączyć.
Cały czas będziemy mieli informację, na przykład jak ktoś dzwoni, kto do nas dzwoni.
I też nie mówi zwinięte na każdym powiadomieniu, jak sobie przeglądamy ekran blokady lub ekran powiadomień.
Dotyk bezpośredni. Tutaj chodzi o to, że deweloperzy mogą oznaczyć, że ich aplikacja wymaga interakcji bezpośredniej.
i to jest głównie używane przez gry, tam jest taki atrybut,
który można sobie wpisać do aplikacji.
Oprócz tego możemy też sobie, podobnie jak w Jieshuo,
po prostu dodać konkretne aplikacje, w których wiemy,
że nie chcemy, żeby gesty były przechwytywane przez czytnik ekranu.
I jeśli sobie taką aplikację damy, to po prostu gesty będą zawieszone,
możemy sobie po grze czy po aplikacji nawigować.
Natomiast to też nie wycisza nam syntezę, więc synteza nam cały czas będzie działała.
Gdyby wyskoczyła np. klawiatura albo jakieś okienko dialogowe,
no to te regacje nam się automatycznie włączą.
Także to, jak ktoś lubi sobie na Androidzie pograć
albo na przykład korzystać z jakiejś aplikacji,
które wymagają właśnie takiej interakcji bezpośredniej,
to można sobie to skonfigurować,
więc no to działa dużo szybciej.
Klawiatura brajlowska.
Mamy ustawienia, żeby zamienić kolejność punktów,
czyli można zarówno punkty
w pierwszy, trzeci i czwarty, szósty zamienić,
tam z prawo na lewo,
i też w kolejność tych punktów.
Możemy pominąć samouczek klawiatury brajlowskiej.
Lepsza haptyka.
Nawigacja zostaje w polu tekstowym.
Jeśli użyjemy gestów prawo-lewo i przejdziemy do następnej kontrolki,
nawigacja zostaje w polu tekstowym.
A więc jeśli użyjemy nawigacji po znakach, po słowach,
to będzie nam poruszony kursor,
a nie będzie czytane następne słowo tego elementu,
który był pod fokusem.
I to jest wszystko, co na razie Backtalk oferuje.
Myślę, że kilka takich fajnych zmian.
To jest taka drobna aktualizacja TalkBacka.
Natomiast warto też wiedzieć o tym, że jeśli ktoś na przykład lubi
opisy zdjęć generowane przez AI, które ma TalkBack oficjalny,
no to tutaj tego nie ma.
I tutaj nie ma jakichś właściwości Quin, tylko po prostu Google
te części zostawił dla siebie.
One nie są publikowane z kodem źródłowym TalkBacka.
A więc po prostu no jak ktoś chce sobie to zaimplementować no to po prostu takich opcji nie ma.
Natomiast Quin znalazła obejście w pewnym sensie. Po prostu musimy sami sobie AI zrobić.
To znaczy możemy sobie wpisać klucz API w ustawieniach kompatybilne.
Jest to kompatybilne ze wszystkimi usługami, które są kompatybilne z API OpenAI.
To nie jest tylko ChatGPT. Generalnie większość usług właśnie w ten sposób działa.
No i jeśli sobie taki klucz wpiszemy, no to znów te opisy AI zostaną nam z powrotem włączone.
Także będzie link do TalkBacka, czy Backtalka, już mi się myli.
Natomiast jeszcze, jeśli chodzi o Androida, to doczekaliśmy się też nowej wersji.
Jieshuo. Dla tych, którzy korzystają.
Ma on numerek 2026101, więc to jest bardzo świeża wersja, która tak naprawdę wyszła dzisiaj.
I czego się możemy z tej nowej wersji skorzystać, spodziewać?
No właśnie, Jieshuo też pozwala nam własne modele AI dodać do obsługi funkcji AI,
gdybyśmy chcieli korzystać z tych, które są dostępne.
I tutaj też właśnie klucz kompatybilny z OpenAI możemy wpisać.
I jeśli to zrobimy, to możemy osobno ustawić sobie model
dla asystenta głosowego, dla chatbota, dla tłumaczenia,
rozpoznawania tekstu na ekranie, rozpoznawania egzaminowego.
Nie wiem, o jaką funkcję chodzi, ale może ktoś z Jieshuo korzysta.
Domyślicie się, o co chodzi?
Nie wiem, czy to nie jest rozpoznawanie kodów na stronach.
A, CAPTCHA jakieś, tak?
Możliwe, że to różne takie ułóż obrazki i coś tam, ale nie jestem pewien.
Może i tak.
Rozpoznawanie twarzy.
Polecenia głosowe.
Pytaj o element pod fokusem.
Opisz element pod fokusem.
Szczegółowy opis elementu pod fokusem.
Rozpoznaj ikonę elementu pod fokusem.
Opis wideo.
Identyfikacja i zaznaczenia pól wyborów.
Identyfikowanie zawartości na ekranie.
Korekcja tekstu AI.
Czyli pewnie jakieś przepisywanie.
Podsumowanie AI.
Więc generalnie tutaj wszystkie rzeczy
Możemy sobie własną usługę AI, gdyby ktoś chciał skonfigurować.
Na ten moment te opcje w wersji angielskiej są nieprzetłumaczone,
więc musimy sobie tłumaczeniem pomóc, żeby te opcje zaznaczyć.
Możemy wpisać adres IP, wpisać klucz, jeśli jest potrzebne,
wpisać sobie prompty.
I to jest wszystko dostępne tylko dla użytkowników
korzystających z wersji płatnej,
która swoją drogą przez kilka dni jest dostępna
i możemy wyczytać w promocji.
Nowe presety dla syntezatora mowy, czyli mamy taki korektor, to też jeszcze nie jest przetłumaczone.
Znajdziemy to w ustawieniach TTS.
Mamy domyślnie ustawiony preset standardowy, który nie wpływa na mowę, ale mamy też opcję
podkręcone tony wysokie i jakieś inne też presety.
No wiadomo, wyniki mogą się różnić, zależnie od głośnika, od modelu telefonu itd.
Natomiast no fajnie, że tutaj też Jieshuo takiego korektora się doczekał.
Polecenia do końca i do początku działają teraz na suwakach,
więc szybko możemy suwak ustawić na maksymalną lub minimalną wartość.
Więc to też zależy, to nie wszystko działa…
Nie działają ze wszystkimi suwakami,
a tam, gdzie generalizacja dostępna została w miarę zaimplementowana,
no to powinny zadziałać.
Możemy też lepiej spersonalizować automatyczne czytanie,
Możemy skonfigurować, wyłączyć właściwie automatyczne czytanie powiadomień
w trzech dodatkowych sytuacjach.
Kiedy mamy włączony tryb nie przeszkadzać.
Kiedy są odtwarzane multimedia, to jest akurat bardzo fajne.
Oraz kiedy są aktywne minutniki Jieshuo.
Te opcje są dostępne w ustawieniach czytania powiadomień.
Tłumaczenie zostało naprawione, bo przez zmiany,
które dokonało Google przestały działać, no i no, to powinno znów działać.
Mamy też zmiany dotyczące tego, jak działa funkcja stuknij i przytrzymaj.
Możemy sobie skonfigurować, jak długo, jeśli tą funkcję skorzystamy.
Domyślnie jest to 59 sekund, to się pewnie przydaje podczas nagrywania jakichś wiadomości głosowych.
I działa to tak, że po prostu jak stukniemy ekran lub wykonamy dowolny gest,
To po prostu zostanie przedłużone to przytrzymanie.
Gdybyśmy chcieli puścić dany przycisk,
użytkownik musi znów stuknąć ekran jednym palcem.
Inne gesty nie działają, żeby puścić przycisk.
Było to testowane przez 2 minuty 30 sekund
i przycisk nie został puszczony.
Więc generalnie to powinno działać trochę lepiej.
Mamy większą kontrolę nad tym.
Jeśli mamy automatyczne przewijanie stron wyłączone,
No to Jieshuo nie powinien zmieniać stron na ekranie głównym.
Przynajmniej to zostało przetestowane w launcherze Lawnchair,
w takim programie, i tam to zostało naprawione.
Oprócz tego lista zmian mówi o zmianach na niektórych urządzeniach,
m.in. telefonach Vivo i innych.
No i można je pobrać z GitHuba lub z poziomu Jieshuo też po prostu
sprawdzić aktualizację.
No i jeszcze właśnie ta informacja o tej zniżce,
która trwa do 5 października, więc to raczej dla tych, którzy nasłuchają w tym momencie na żywo.
Gdybyście chcieli sobie dostęp do Jieshuo przedłużyć, no to jest dostępna 20-procentowa zniżka,
więc warto, myślę, skorzystać.
Patrzę tutaj na wszelkie komunikatory, czy mamy jakieś wiadomości.
I jest jedna, którą trochę wcześniej przeoczyłem i ona wydaje mi się w pewnym sensie ważna,
bo to jest kwestia, troszeczkę mam wrażenie, pewnej dezinformacji, która być może poszła,
Nie wiem, bo Piotr pisze, że to nie klango,
że to jest to samo klango, stare klango,
które było kiedyś. Otóż nie.
To znaczy, to jest program, który jest bazowany na kodzie
starego klango, ale jest robiony zupełnie nie przez…
jest robiony przez zupełnie innych ludzi,
którzy, o ile mi wiadomo, i chyba nam tu wiadomo wszystkim,
że nie kontaktowali się w ogóle z firmą Simplito,
czyli z ludźmi, którzy tworzyli to Stare Klango.
Ten kod nie jest, o ile mi wiadomo, otwarty, więc to jest trochę igranie z ogniem
i to jest troszeczkę no taka kwestia, która może być trochę kontrowersyjna.
Ja myślę, że kod jak kod tu jest większym problemem tak naprawdę, bo ten kod to już
To już jest stare, gdzieś tam powiedzmy stara zaszłość i wątpię, żeby ktoś się jakoś tam chciał przesadnie o to bić.
Natomiast tu jest większy problem. Problem jest taki, że tam dane użytkowników byłego Klango po prostu zostały wciągnięte w ten portal.
A właśnie prawdopodobnie z tego powodu i z tego powodu, że po prostu nie chcieli mieć w żaden sposób firma Simplito.
Nie chciała brać sobie na głowę obowiązków związanych z RODO,
dlatego zamknęli ten portal.
A tutaj po prostu, no jednak, no jest to bardzo ryzykowne.
Przede wszystkim z tego powodu.
No właśnie, no tak czy inaczej, to nie jest to samo klango,
bo nie jest stworzone przez tych samych ludzi.
Znaczy to, że to jest jakby oparte na tym samym kodzie, to…
No właśnie.
Gdyby ktoś zrobił Facebooka, opartego na kodzie Facebooka,
ale nie będący zupełnie… Czy to będzie test na Facebook?
No tak, nie. Nie wiadomo.
Tak czy inaczej, to ciężko powiedzieć, że to jest to samo Klango.
To na pewno nie jest kontynuacja tego samego Klango
i myślę, że dobrze, żeby to wybrzmiało mimo wszystko.
A co do jakichś ocen tego, to ja nie chcę się w to mieszać.
W związku z powyższym przechodzimy do kolejnych naszych rzeczy, które znaleźliśmy. Były nowości w Androidzie, to może teraz nowości we wtyczkach do NVDA.
Tak, i tutaj tradycyjnie jeśli chodzi o wtyczki, to dzieje się dużo.
I pewnie tylko tutaj zahaczymy o wierzchołek góry lodowej.
Jeśli chodzi o to, jakie nowe dodatki się pojawiły.
Między innymi dla tych, którzy korzystają z głośników Sonos,
czyli myślę, że znana wielu osobom osoba,
stworzył dodatek Sonos Redux,
który integruje się z aplikacją Sonos na system Windows
i dodaje do niej kilka bardzo ciekawych funkcji.
Generalnie po prostu dzięki tej wtyczce są różne rzeczy lepiej czytane w aplikacji.
To jest jedna rzecz, a też mamy kilka dodatkowych funkcji,
których nawet w oryginale nie ma.
To jest zresztą na bazie już istniejącego dodatku,
który od jakiegoś czasu już nie jest aktualizowany.
Dodane skróty klawiszowe.
Jakie to tutaj możemy sobie sprawdzić?
Ctrl-1 czyta bieżący tytuł utworu,
dwukrotne naciśnięcie kopiuje.
Ctrl-2 pokazuje informacje o teraz odtwarzanym.
Alt-Shift-G czyta wybraną grupę głośników i ich pomieszczenie.
Alt-Shift-Q czyta liczbę utworów w kolejce.
Alt Shift N czyta, jaki utwór będzie odegrany jako następny.
Alt Shift V czyta poziom głośności.
Alt Shift M stan wyciszenia.
Alt Shift R tryb powtarzania.
Alt Shift E tryb odtwarzania losowego.
Alt Shift E, czy są płynne przejścia włączone.
Alt Shift U czas, który upłynął.
Alt Shift I pozycja w utworze, zarówno jako sekundę i procenty.
i Alt-Shift-O czyta czasy pozostałe.
Alt-Shift-S czyta stan usypiacza.
I to są funkcje klawisze informacyjne.
Mamy też kilka dodatkowych funkcji.
Shift-strzałka w lewo przewija do tyłu 5 sekund.
Shift-strzałka w prawo przewija do przodu.
Shift-strzałka w górę ustawia fokus na suwaku pozycji.
Ctrl-J to okienko skok do czasu.
Możemy wpisać konkretną wartość albo plus, minus.
Możemy pisać plus dwie minuty i przeskoczyć dwie minuty do przodu.
Ctrl-V pozwala nam ustawić głośność wybranych głośników.
Ctrl-Shift-V robi nam takie płynne ściszenie.
Czyli to wygląda tak, że muzyka ścisza, włącza się pauza
i później głośność jest przywracana.
Domyślnie to trwa pięć sekund.
Gdy to działa, to musi być okno Sonos aktywne.
Więc tam pewnie jest ręcznie suwak przesuwany.
Alt Shift L włącza, wyłącza zapisywanie odtwarzanych utworów do pliku.
Możemy taki dziennik tworzyć.
Alt Shift K przełącza automatyczne czytanie, jaki utwór jest akurat odtwarzany.
Może to być wyłączone, może być to czytane wszędzie lub tylko kiedy okno Sonos jest na pierwszym planie.
Alt Shift J przeskakuje do ostatnich 30 sekund utworu.
To jest konfigurowane, czy to jest 30 sekund, czy np. mniej albo więcej.
Szuka na YouTubie aktualnie granego utworu.
A to może być fajne, jak słuchamy radia.
Można sobie szybko jakiś utwór odszukać.
Alt-Shift-Y nam wyszukuje tekst aktualnie granego utworu.
To jest jakaś baza danych.
Teraz wam powiem, jaka.
Alt-Shift-A kopiuje wyświetlaną okładkę albumu.
Do czego nam jest to może przydać się?
A na przykład możemy sobie do AI wysłać, żeby nam opisał.
Możemy też sobie zapętlić jakiś fragment.
Więc, gdyby ktoś chciał i to działa tak, że Alt Shift F5 ustawiamy początek zapętlania, Alt Shift F6 ustawiamy koniec, Alt Shift F7 uruchamia pętlę, a Alt Shift F8 nam zatrzymuje i kontynuuje odtwarzanie, Alt Shift F9 czyta informacje jakie ustawiliśmy początek i koniec, do tego też musi być aktywne okno aplikacji i też niektóre skróty klawiszowe, które po prostu natywnie oferuje aplikacja mają dodane komunikaty głosowe, które nas informują czy skrót
M.in. Ctrl-M, kiedy wyciszamy, to informuje nas o stanie wyciszenia.
Ctrl-R przełącza tryby powtarzania.
Ctrl-E przełącza odtwarzanie losowe.
Ctrl-D przełącza płynne przejścia.
Ctrl-8 otwiera ulubione.
Ctrl-3 przełącza do poprzedniej grupy i ją czyta.
Ctrl-.” to następna grupa.
I Ctrl-K otwiera okno ze skrótami klawiszowymi.
Okno kiedyś było bardzo słabo dostępne, a teraz po prostu jest dostępne.
Jeśli chodzi o teksty piosenek, to one są pobierane z bazy danych LRCLIB.
I po prostu mamy to wyświetlane i sobie możemy przeczytać i zapisać do pliku.
Mamy też kilka ustawień, na przykład właśnie jak długie jest ściszenie
ze skrótem Ctrl-Shift-V, jak szybko, jak daleko przewijają nas klawisze
Strzałka w lewo, w prawo.
Mamy zapisywanie utworów do plików.
O tym wspominałem.
Można skonfigurować, jak to jest czytane.
Kilka fajnych funkcji jest dostępne.
W wielu miejscach okienka dialogowe są czytane lepiej.
Jak coś było nieczytane dobrze, to powinno być naprawione.
JJ prosi o pomoc w tłumaczeniu rozszerzenia na inne języki.
Jakby ktoś chciał pomóc, tu jest też podany link,
gdzie można swoje tłumaczenia zaproponować.
Tak że jak korzystacie z głośników Sonos,
to myślę, że to może być całkiem przydatny dodatek.
Następny dodatek jest taki dość eksperymentalny,
mianowicie jest to dodatek Telephone Operator.
I jest to dodatek, który pozwala nam po prostu z poziomu komputera
wykonać połączenie telefoniczne.
Jak to działa? No, jest to bardzo ciekawe.
Jak to działa?
Telephone Operator uruchamia mały serwer na naszym komputerze.
Działanie jest takie.
Zaznaczamy lub postawiamy fokus na numerze telefonu.
Wysyłamy numer telefonu.
Numer pojawia się na telefonie.
Weryfikujemy. Naciskamy zadzwoń.
Telefon łączy się z serwerem Telephone Operator poprzez sieć lokalną.
Możesz połączyć się wpisując wyświetlony adres
do przeglądarki telefonu lub skanując kod QR.
Telephone Operator nie wykonuje automatycznie połączenia.
My jesteśmy pod kontrolą, zanim naciśniemy wybierz.
No więc to jest bardzo ciekawy pomysł,
więc po prostu wygląda to tak, że mamy
skrót klawiszowy NVDA Alt Z domyślnie, to jest menu narzędzia,
możemy sobie to ustawić.
No i po prostu właśnie to wygląda tak, jak tutaj mówimy.
Wtedy się wyświetla okienko, tam jest podany adres IP naszego komputera.
Jest też kod QR, więc jak ktoś ma po prostu ekran podłączony,
to można ten kod zeskanowany i…
To kojarzę z dwiema sytuacjami.
Przede wszystkim dużo takich dyskusji się prowadzi.
Ja prowadziłem kiedyś, no zwłaszcza, że sporo osób niewidomych pracuje
czy w telemarketingu, czy w jakiejś obsłudze,
gdzieś tam klienta, czy tu w Austrii jako telefoniści.
I pytanie, czy telefon dotykowy może być na tyle…
Można nad nim pracować na tyle sprawnie, żeby obdzwonić ileś tam numerów dziennie,
gdzie trzeba naprawdę wpisywać dużo numerów z bazy i obdzwaniać.
No, to tutaj mamy pewne rozwiązanie w formie tego dodatku.
Ciekawy pomysł.
No, też mi się wydaje. A drugie, to mi się też kojarzy,
że ja w jednej z moich poprzednich prac miałem kiedyś takie zadanie,
właśnie poobdzwaniać konkretne numery i tam o coś zapytać ludzi.
Ja wiem, że sobie radziłem tak, bo mieliśmy telefon stacjonarny po prostu w biurze,
że na szczęście miałem monitor brajlowski, linijkę i po prostu trzymałem słuchawkę przy uchu
i z linijki sobie odpisywałem numer. To było fajne, bo nie musiałem mieć słuchawek i słuchawki,
tylko słuchawki komputerowe mogłem odłożyć na bok, przyłożyłem telefon do ucha
i po prostu spisywałem numer z linijki. No a teraz mamy na przykład takie rozwiązanie.
Tak, czyli my właśnie sobie konfigurujemy, to później gdzieś zaznaczamy numer telefonu.
W Excelu to nawet nie musimy zaznaczyć, tylko ustawiamy się na komórce,
które numer telefonu jakiś posiada, naciskamy NVDA+Alt+C
i wtedy te numery wysyłane do tej stronki, którą mamy na telefonie otwartą.
No i stamtąd już po prostu możemy nacisnąć zadzwoń,
tam numer nam się wyświetla, po prostu możemy potwierdzić,
czy to jest ten numer, no i w ten sposób sobie po prostu możemy dzwonić.
I mamy też jeszcze jeden dodatek, nazywa się on ClassicSpeech
i to jest dodatek z kategorii, które nam pozwalają trochę ingerować w to,
jak NVDA nam czyta wszystko, tak naprawdę.
I tutaj już nie będę wchodził szczegółowo w to, co ten dodatek może robić,
bo tutaj, no to jest dużo bardziej rozbudowany dodatek,
bo tutaj mamy kilka okienek dialogowych, które mają jeszcze karty.
Mniej więcej, jak ktoś, komuś się podoba…
podobał menadżer schematów mowy i dźwięków w JAWS-ie,
czy ustawienia szczegółowości VoiceOvera na Macu,
no bo na iPhone’ie takiego ustawienia nie mamy,
no to generalnie mniej więcej wiecie, na co nam ten dodatek pozwala.
Czyli po prostu możemy zdecydować, jak NVDA nam czyta informacje o różnych kontrolkach.
Mieliśmy do tego dodatki do tej pory, czyli właśnie Unspoken, czy ten dodatek earcons,
z którym mogliśmy sobie zastąpić informacje dźwiękami.
I tutaj też można zresztą tak zrobić.
Ale różnica tutaj jest taka, że oprócz dźwięków możemy też na przykład poprosić,
żeby NVDA nam jakąś konkretną kontrolkę czytał.
Innym głosem, z inną szybkością, z inną wysokością.
Generalnie wszystkie parametry głosu, które wspiera dany syntezator,
Dostępne i też możemy po prostu zmienić kolejność tych informacji.
Więc na przykład mnie, ja nigdy nie rozumiałem, dlaczego w czytnikach ekranu,
jak mamy na przykład jakieś pole wyboru, na Macu tak nie jest,
ale na Windowsie tak chyba wszyscy robią.
Mówią pole wyboru zaznaczone.
Mi się zawsze wydawało bardziej logiczne, by to było zaznaczone pole wyboru,
nawet bardziej gramatycznie.
No i tym dodatkiem m.in. można sobie po prostu tą kolejność przestawić.
Można też sobie poprosić, żeby były pauzy wstawiane.
Więc jak nie chcemy, żeby nam NVDA mówił OK przycisk od razu,
a chcielibyśmy, żeby było to bardziej po iOS-owemu, żeby było OK przycisk,
no to można sobie też taką pauzę dodatkową wstawić.
Oprócz tego, że możemy tak praktycznie każdy typ kontrolki przypisać,
to też możemy dodać sobie komunikaty lub dźwięki
na konkretne atrybuty formatowania.
I tutaj zaczynamy od takich rzeczy jak pogrubienie, kursywy
i przekreślenie, takie tradycyjne rzeczy.
A kończymy na tym, że możemy konkretną czcionkę,
konkretny styl lub rozmiar tekstu ustawić.
I to, jak ktoś sobie skonfiguruje to w konkretnej aplikacji,
na przykład wiemy, że błędnie jest zapisana informacja,
bo takie podświetlone są napisane konkretną czcionką
i my chcemy być o tym informowani, bo potrzebujemy tego w pracy,
no to można sobie taki wpis na przykład dodać
i w ten sposób całkiem fajnie
Można sobie pracę jeszcze poprawić i ułatwić sobie życie.
Więc jak komuś takich rzeczy brakowało, no to warto sobie tym dodatkiem sprawdzić.
W ogóle jeden z autorów tego dodatku, czyli Josh Kennedy,
to w ogóle ostatnio zaczął pracować nad dodatkami, które mogę najlepiej podsumować.
Jak zrobić, żeby NVDA nie był JAWS-em i tam można importować ustawienia.
Nie wiem, jak dobrze to działa.
Niedawno wypuścił dodatek, który powoduje, że nawigacja obiektowa NVDA
Takie rzeczy też są. Nie są jeszcze w sklepie, ale też takie dodatki zaczęły się pojawiać.
Jeszcze ich nie sprawdzałem, więc tutaj nie mogę się więcej wypowiedzieć.
Natomiast takie rzeczy też powstają i to też jeszcze nie jest koniec dodatków,
bo tutaj też Paweł jeszcze kilka rzeczy przygotował.
No i Paweł chyba zgadza się.
Nie słychać. O, teraz.
Nie, teraz? Jestem?
Jest, jesteś.
O kurcze, to znowu coś z internetem się nam dzieje.
Mam nadzieję, że teraz nie będzie rwało.
Więc jeżeli się słyszymy, to pierwszy dodatek,
to jest dzieło, skoro wspomniałem już o podcaście Double Tap,
jednego z prowadzących, nie Stevena Scotta,
Shaun Preece, który tworzy różne rzeczy, też widziałem, że stworzył i nie wiem,
czy już chyba wyszło, że jakieś pierwsze wydanie program do obsługi
RØDECasterów, czyli tych takich przenośnych studio nagraniowych.
Jedno urządzenie, które jest dżinglownicą, rejestratorem audio
z funkcją bluetooth i z funkcją tam jeszcze podpięcia iluś mikrofonów,
tak jakby te zoomy H6, tylko jeszcze bardziej doładowane
funkcjami radiowo-podcastowymi z Windowsa, żeby tam jakieś
presety i te dżingle i tak dalej programować.
Natomiast to, co ja dzisiaj przyniosłem, to jest bardzo fajna
wtyczka, bo wtyczka się nazywa dial.
I no dial, czyli pokrętło, czy też dawniej nawet tarcza przy
wybieraniu telefonem, czyli dodatek, który pozwala nam stworzyć
całe menu, które jest przypisane do pokrętła głośności.
Jeżeli takie pokrętło mamy, najczęściej takie pokrętło jest na klawiaturach multimedialnych.
Czy na klawiaturach, nie wiem, gamingowych, które mają jakieś funkcje multimedialne.
Nie wiem, czy laptopy jeszcze mają pokrętła głośności.
Takie, które by wysyłały zdarzenia.
Głośność w górę, głośność w dół.
Może też działałyby z jakimkolwiek headsetem,
który miałby, nie wiem, poprzedni, następny utwór.
Możemy sobie organizować takie menu w ogóle w kategorię
i tam może być absolutnie wszystko.
Pliki, foldery, strony internetowe, zegary świata, komendy NVDA,
stacje internetowe, radiowe i tzw. workflow, czyli po prostu takie przepływy,
które sprawiają, że kilka rzeczy się dzieje naraz.
A, i też wycinki tekstu. I można też dodać komendy, polecenia NVDA,
katalog stacji radiowych z całego świata, tutaj lista, którą Shaun stworzył chyba sam,
250 ponad stacji z całego świata.
No i można ustawić osobną kartę dźwiękową.
Skoro już o tym mowa, to też warto, myślę, wspomnieć o tym,
że rozwija się Free Radio, a w zasadzie Free Audio.
Teraz się już ten dodatek nazywa.
No i już daleko, daleko jest poza tym, że tylko odtwarzał radio i nagrywał.
Teraz też odtwarza podcasty, odtwarza audiobooki z różnych publicznych
tam LibriVoxów i Gutenbergów.
Ma mirroring, czyli można wysyłać dźwięk na dwie karty dźwiękowe
i równocześnie ma rozpoznawanie tekstu, rozpoznawanie utworów
Shazamem, jakieś presety, equalizery, przeróżne rzeczy.
I z tego co wiem, nasz kolega redakcyjny i słuchacz Kazek
również się tam ze swoimi jakimiś sugestiami i pull requestami
do tego dodatku dokłada.
Ale wracamy do dial.
Tak, chyba jak się przytrzyma kontrol i kręci,
jeżeli dobrze rozumiem tym pokrętłem, to mamy historię schowka.
Można też kręcić i wysłuchiwać różnych zegarów świata,
które jest godzina, gdzie i ogólna kategoria
do najczęściej używanych skrótów z tego wszystkiego
i opcja importu i eksportu, no i wbudowana pomoc.
Ciekawy dodatek. Ja już dawno temu nie miałem klawiatury z pokrętłem multimedialnym.
No ale jeżeli ktoś ma…
Ja właśnie mam.
No widzisz, to możesz sobie spróbować.
Możesz sobie zorganizować na pokrętle jakieś NVDA-owskie rzeczy.
Następnie mamy kolejny dodatek do wielojęzyczności.
To jest dzieło Rashada, którego możemy kojarzyć z różnych modów do gier.
I prosi on również o tutaj jakiś feedback.
Chodzi tu o to, żeby… to jest trochę jak enhanced language switching,
czyli za pomocą modelu, jakoś wytrenowanego modelu neuronowego
wykrywany ma być język, nawet w środku tekstu,
nawet jeżeli nie jest jakoś oznaczony atrybutem lang itd.,
jeżeli strona czy dokument tego nie deklarują,
to dodatek i tak ma to wykryć.
Ma być też wykrywanie różnych rodzajów pisma,
Czyli jak jest cyrylica, no to też będzie różny głos od głosu dla alfabetu łacińskiego,
ale też w ramach cyrylicy mają być wykrywane różne języki i tak dalej.
Także warto, myślę, przetestować.
Potem dzieło Cary’ego Rowena z chińskiej społeczności, czyli NVDA Clipboard.
I to jest znowu dodatek, który robi różne rzeczy ze schowkiem, bo jest tu możliwość
synchronizacji schowka między urządzeniami.
Jest możliwość przeglądania schowka pod kątem plików,
które w nim są, całej historii.
Jest nawet synchronizacja z czymś, co się nazywa Tiantan Cloud.
To jest Tiantan, to jest znowu jakiś inny, nie Jieshuo,
ale jakiś inny czytnik na Androida.
I tu można sobie włączyć też synchronizację z Androidem.
Można przeglądać tekst w schowku w ogóle też po wierszach,
No i można też przeglądać, właśnie są tu różne polecenia,
którymi można przeglądać też pliki.
Jest też AutoBraille, czyli dodatek do przełączania
automatycznego języków, już tym razem nie syntezy, tylko brajla.
I to jest oczywiście wykrywanie różnych języków,
ale też przełączanie różnych skryptów,
różnych rodzajów pisma.
I np. jeżeli mamy, nie wiem, tekst cyrylicą,
ale jest jakieś zapożyczenie z angielskiego,
jest napisane łacinką, oznaczone 7 i 8 punktem, żeby było wiadomo, że to jest inny rodzaj pisma.
No i takie różne ulepszenia brajla.
I na sam koniec NVDA API Router Oriola Gomeza, czyli dodatek, który pozwala nam wybrać
albo wyciszyć konkretne aplikacje, które korzystają z tej biblioteki NVDA Controller,
czyli te różne gry i aplikacje, które bezpośrednio z NVDA rozmawiają i wysyłają swoje komunikaty.
Gdyby któraś aplikacja nam za bardzo w danym momencie spamowała,
to możemy ją na poziomie NVDA wyłączyć.
I to chyba nie jest wszystko, Piotrze, bo my też rozmawialiśmy przed audycją
o dodatkach do powiadomień, prawda?
Czy ty masz to jakoś tam pod ręką?
Bo jedno to jest Jamie Teh, czyli orygina jeden z twórców NVDA tak naprawdę,
który teraz dla Mozilla pracuje i wiele też ważnych rzeczy,
o których my tu często mówimy, stworzył.
OSARĘ na przykład i tak dalej.
Więc on sobie stworzył dodatek do NVDA, który pozwala na przypisywanie różnych dźwięków do powiadomień,
które przychodzą nam z różnych aplikacji na Windowsie.
Czyli możemy sobie na Unigrama ustawić inne, na Fedre inne, na coś tam jeszcze inne.
Także fajne wydaje mi się.
A drugie, to chyba wysłałem linka, nie wiem czy podebrałeś to z czata.
Nie zdążyłem, zanim mi się komputer zrestartował.
Ale widziałeś ten dodatek, NVDA Notifications Controller.
Tak.
Czyli taka historia powiadomień Windowsowych w formie dodatku do NVDA.
Coś trochę jak JAWS ma, zdaje się.
Tak, że tam można sobie właśnie skonfigurować powiadomienia o konkretnym tekście
i tam mają być czytane, czy mają być po prostu dźwięk odegrane, czy mają być wyciszone.
I tam też mamy podział na komunikaty właśnie z Windowsa, z aplikacji,
ale na przykład też obszary dynamiczne na stronach internetowych,
To może skoro już o JAWS-ie mówiliśmy, to pozwolicie, że ja zreferuję moje dwa ostatnie newsy, które są troszkę większe i się z wami na dziś pożegnam.
Ale zanim się pożegnam, to jeszcze porozmawiajmy może o JAWS-ie.
Dzisiaj wrześniowa aktualizacja JAWS-a i co my mamy w niej nowego?
Przede wszystkim usprawnienia są tu dla użytkowników Facebooka i Reddita,
bo od teraz można znowu nawigować po aktualnościach,
czy tam powiedzmy po kanale jakimś właśnie osi czasu
na tych obydwu portalach za pomocą po prostu litery H po nagłówkach.
No i też przy przewijaniu się lepiej JAWS nam zachowuje,
bo…
bo JAWS już przy przewijaniu treści, bo tam się dynamicznie przewijają treści,
to przewijanie nigdy nie ma końca.
Nie przenosi się jakoś raptownie fokus,
w związku z czym można przeglądać sobie dalej starsze treści.
Ale są też usprawnienia, jeśli chodzi o
synchronizowanie ustawień w chmurze
na tym nowym koncie Vispero,
no na przykład ustawienia Vocalizerów Expressive będą zapisywane.
Też są poprawki różne, gdzie
Synchronizacja ustawień nie powinna wyrzucać jakichś okienek o konfliktach.
W pasku statusu JAWS jest podany status tej synchronizacji.
No i poprawki też są z fokusowaniem tego okna ustawień.
Mamy też poprawki w Office’ie. Poprawiony jest troszeczkę Outlook.
Np. podczas pisania w nowym Outlooku nie jest powtarzane ciągle
wiadomość, wiadomość, wiadomość.
Oznajmianie wiadomości na pasku informacyjnym, jeżeli jest włączone,
No to JAWS będzie ten pasek informacyjny czytał.
Dalej poprawione jest wsparcie dla treści matematycznych na slajdach w PowerPoint.
No i teraz bardziej wiarygodnie CTRL ENTER na wiadomościach w Teamsach pokaże nam te wiadomości do przejrzenia wirtualnym kursorem.
Poprawki są też w internecie. Przy nawigacji po stronach wirtualny kursor przesuwa się nam bardziej wiarygodnie i bez problemów bardziej niezawodnie.
z pól rozwijanych na przyciski.
Nawigacja literą i po elementach listy.
To jest taki skrót, o którym ja nie wiedziałem dość niedawno,
że on istnieje. Pozwala nam też na przesuwanie się po elementach
w listach zagnieżdżonych, czy jak mamy listę w liście.
Poprawiono oznajmianie elementów, które oferują treści dodatkowe,
które możemy wywołać insert backslashem.
I podpowiedzi w polach wieloliniowych edycyjnych też są teraz bardziej niezawodnie odczytywane.
Mamy też poprawki do brajla, na przykład od teraz Mantis Q40 ma swoje własne przypisanie klawiszy do różnych skrótów i poleceń
i nie polega już jego wsparcie na przestarzałych sterownikach.
Można teraz już przesuwać przyciskami przesuwania monitora brajlowskiego w nowym notatniku.
Naprawiono przesuwanie na monitorach wielowierszowych.
Poprawiono błąd, w którym nie zapisywane były, mimo zapisów,
w odpowiednim pliku .jcf, ustawienia dla Monarcha.
I jeżeli połączymy monitory Help Techa za pomocą protokołu
tego HID, uniwersalnego HID, to możemy od teraz też już pisać treści.
I są też usprawnienia dla konkretnych języków,
Na przykład, cyfra 6 jest odczytywana poprawnie koreańskimi głosami Vocalizer.
Bułgarski instalator od teraz posiada neuronową wersję syntezatora SpeechLab,
żeby mieć syntezę lepszej jakości.
Elementy OCR w menu kontekstowym eksploratora plików
nie przełączają już więcej na angielski,
jeżeli język systemu operacyjnego jest inny niż angielski.
Od teraz poprawiony jest błąd przy zmianie nazwy plików w eksploratorze plików,
że jeżeli naciśniemy Enter, to nie odczytuje nam starej i nowej nazwy naraz.
Poprawiono instancje, gdzie JAWS odczytywał nam po załadowaniu nowej treści
jeszcze treści z poprzedniego ekranu zamiast nowego.
Przy naciskaniu tabulacji w tabelach odczytywane są teraz też komórki
rozciągające się na wiele wierszy, na wiele linii.
I naprawiono to, że skróty klawiszowe do przemieszczania się
po wierszach i kolumnach, czyli alt, ctrl, lewo, prawo, góra, dół
nie czytały zawartości komórek w niektórych tabelach.
I to jest wszystko, jeśli chodzi o JAWS-a. Natomiast ostatnia rzecz, jaką ja na dzisiaj mam,
i to może trochę zająć, to wyniki jedenastej ankiety WebAIM
odnośnie preferencji użytkowników, czytników ekranu. To jest taka ankieta,
która odbywa się co roku, my też co roku o niej mówimy, no i śledzimy,
jak tam się zmieniają trendy, jeśli chodzi o to, skąd ludzie wypełniają tę ankietę,
zarówno jeśli chodzi o systemy operacyjne, jak i czytniki,
jak i przeglądarki, jak i też w jaki sposób nawigują w internecie,
jak i metody używają, no więc spróbujmy się w to zagłębić.
Więc mamy, z którego regionu mamy najwięcej respondentów?
Bez zaskoczeń, bez niespodzianek jest to Północna, Ameryka Północna.
931 głosów na chyba 1000, w tym roku było chyba 700?
Nie, to może tysiąc…
Wszystko do tego, 1600 na passhackiem.
Bo 54% jest to respondentów z Ameryki Północnej.
Nic dziwnego, bo ankieta jest po angielsku.
Ja już też zasugerowałem i NV Access nawet polubiło mój post,
więc to jest też ciekawe, żeby zintegrować jakoś tę ankietę w czytnikach.
To znaczy zwłaszcza NVDA mogłoby już się na tym etapie
dorobić jakiegoś dodatku, skoro ludzie vibe codują różne rzeczy.
Zwłaszcza, że ja odnoszę wrażenie, i to teraz będzie bardzo widoczne,
Było dwa lata temu i w tym roku też jest widoczne.
Vispero bardzo intensywnie na swoich kanałach
promowało tą ankietę.
Tak, a NV Access bardzo tak powolutku…
Raz oni chyba napisali, nie przypomnieli się więcej
i tylko gdzieś na LinkedInie, czy nie…
Wiem, że mogli wykorzystać bardziej te swoje kanały typu InProcess
i tak dalej, to już też ktoś im zwrócił na to uwagę.
Europa, 477 respondentów.
To jest 27,7%.
No i potem już w dół Azja.
Do 6%. No i dalej mamy właśnie gdzieś Afrykę.
I Bliski Wschód.
Potem jest Ameryka Południowa.
Potem Australia i Oceania.
I Ameryka Środkowa i Karaiby.
Jeśli chodzi o niepełnosprawność.
Czy używa czytnika ekranu z uwagi na niepełnosprawność?
1687, czyli 94%.
Jakie typy niepełnosprawności?
Całkowite niewidzenie.
1481 i to jest 83,2%.
Potem mamy osoby niedowidzące i to jest 18%.
Niepełnosprawności poznawcze lub związane z uczeniem się.
3%, no i niepełnosprawność słuchu, 7,5%.
I motoryczne, 1,9%, ruchowe.
I inne, 3%.
I też 6,5% to są osoby głuchoniewidome,
a 0,16% to są niepełnosprawności sprzężone.
Na ile czujesz się zaawansowanym użytkownikiem czytników?
A zaawansowani użytkownicy to 57%.
Na poziomie umiarkowanym 38%.
I początkujący 3,4%.
To znowu pokazuje, że tą ankietę głównie wypełniają ludzie,
którzy znają się na internecie jakoś.
Więc te preferencje będą troszeczkę, mam wrażenie, zafałszowane.
Ten odsetek osób, które się czują pewnie
i z zaawansowanymi użytkownikami głównie jest większy
W przypadku osób z niepełnosprawnością niż osób bez.
Jak czujesz się, na ile czujesz się zaawansowanym użytkownikiem internetu?
64,6% zaawansowany, 33,0% umiarkowany, 2,4% początkujący.
No i osoby bez niepełnosprawności najczęściej deklarowały,
Niektórzy są bardziej zaawansowane niż osoby z niepełnosprawnością,
co też jakoś nie dziwi, bo prawdopodobnie ktoś, kto używa czytnika ekranu,
nie mając niepełnosprawności, pracuje w branży dostępności
albo w jakiejś pokrewnej, web development, rozwój stron itd.,
więc ciężko, żeby…
Który z następujących czytników jest twoim głównym na komputerze?
A więc, JAWS 55.0 i to jest jakiś wzrost zdaje się.
To znaczy, to nie jest tak, że NVDA miało duży spadek, one rosną sobie równolegle,
ale o ile w 2019 w ogóle, czy 2018 był taki jakiś jeden rok, że NVDA wyszło gdzieś tam na top,
no to teraz JAWS, że tak powiem, jest znowu od kilku lat stabilnie i tu 55%.
Potem jest NVDA 32.9
VoiceOver na Maca jak rozumiem 6.5
ZoomText i Fusion 2.1
Orca 1.4
Narrator 0.4 to jest smutne
No jeszcze jest też Dolphin SuperNova 0.2
i ChromeVox 0.1
i inne 1.4
Zdaje się, że w Stanach jest największe użycie JAWS-a, 72%, i w Australii, 59%.
I JAWS, ale w Europie jest to dość wyrównane.
42.8% JAWS, 42.3% NVDA.
A tutaj te różnice były dużo większe, bo to 72,5%.
W Stanach JAWS-a jest, a NVDA 15,6%.
Nie wiem, do kogo ta ankieta tam dociera, ale było aż tak mało użytkowników.
A w Australii 59%, a w NVDA 29,8%.
Duże są te różnice. U nas wyrównane.
No i potem wiadomo, w Afryce dużo mniej osób korzysta z JAWS-a niż z NVDA.
W Azji i w Ameryce Południowej.
Potem mamy, jakich powszechnie się używa czytników,
czyli których używasz po prostu powszechnie.
Nie, że jako pierwszego, tylko ogólnie.
Więc JAWS 69,2%, NVDA 59,3%, VoiceOver 42%.
O, narrator, 36,1, czyli trochę osób używa jako dodatkowego, okej.
ZoomText, Fusion, 7,3.
Orca, 6,5.
ChromeVox, 3,7.
Dolphin SuperNova, 1,3.
I 3,3 czegoś innego.
Szkoda, że nie wypisali, jakie tam inne się pojawiły.
Teraz czas na przeglądarki.
Jakiej przeglądarki używasz jako głównej?
Kurczę, mało. Ja dalej używam Firefoxa.
Jakie kombinacje czytników i przeglądarek?
7,2%, NVDA z Chrome’em 17,3%, JAWS z Edge’em 17,0%, NVDA i Firefox 9,1%, NVDA z Edge’em 5,4%, JAWS z Firefox’em 5%, JAWS, VoiceOver i Safari 4,3%, VoiceOver i Chrome 1,6% i to tyle.
Jakie systemy operacyjne rządzą?
No to Windows definitywnie dominuje. 90,7%.
To ciekawe, bo myślałem, że więcej jest Maców też w Stanach.
Mac 6,3. Linux 1,6.
A coś innego, 1,4.
Zauważ też, ile osób korzystało z VoiceOvera jako ich główny czytnik ekranu,
A ile zaznaczyło VoiceOvera jako jeden z czytników ekranu,
z którego korzystają? Tam było kilkaset osób.
No.
I to gdzieś trochę pokazuje, no bo o tym gdzieś wiemy,
że z reguły osoby niewidome, które korzystają z Maca,
gdzieś prędzej czy później też z Windowsa mają jakąś styczność.
Mhm, to prawda.
Dlaczego używasz swojego preferowanego czytnika ekranu?
Istniejący przyzwyczajenie i ekspertyza 49,3.
Czyli dużo osób jest do tego JAWS-a pewnie też przyzwyczajonych po prostu i już tak zostało.
Oferowane funkcje 24,3%.
Dostępność w sensie, że łatwo można, nie wiem, kupić i skorzystać 11%.
Koszt 9,3%.
Wsparcie techniczne 6,1%.
I to tyle.
Jak jesteś zadowolony z czytnika ekranu?
Bardzo zadowolony, 66,3.
No, zasadniczo jakoś tam satysfakcjonowany 28,3.
4,1 lekko, nieznacznie.
I 0,8, nie jestem zadowolony.
Czy widzisz darmowe lub niskokosztowe czytniki takie jak NVDA czy VoiceOver jako realne alternatywy?
I tak, 74,6. Nie, 14,7. Nie wiem, 10,7.
Teraz czytniki mobilne. Jakiego używamy telefonu?
Czy używasz czytnika na urządzeniu mobilnym?
Tak, 91,8 zdecydowanie. Nie, 8,2.
Jakie mobilne systemy operacyjne są używane?
Moment, Chrome OS jest mobilny?
Co oni tu zrobili? No nic.
I inny system, 2,2.
Jakie czytniki ekranu są używane?
A więc, VoiceOver, 72,2.
TalkBack, 29,5.
Commentary, Jieshuo, 8,2.
Voice Assistant, 5,4.
To jest ciekawe, bo to muszą być strasznie stare Samsungi,
chyba że ktoś dalej uważa TalkBackowego Samsunga
za Voice Assistanta i się ludziom myli.
Być może, bo może ludzie nie kojarzą tych różnic aż tak.
Tak. VoiceView, czyli Amazon 4,2% i inne 5%.
Przeglądarka mobilna Safari 56%, Chrome 28,2%, Firefox 5,2%
i Internet Explorer lub Mobilny Edge…
Nie, oni powinni te pytania ewidentnie zaadaptować.
2,1%.
I inne 8,4%.
Czy używasz czytnika najczęściej na urządzeniu stacjonarnym czy na mobilnym?
Desktop, laptop 42,6%.
Używam tak samo urządzeń mobilnych jak i stacjonarnych 49%.
Mobilne urządzenia 8,3%.
I to tyle.
Czy bardziej jesteś skłonny używać stron internetowych czy aplikacji mobilnych?
Aplikacja 54,8%, a strona internetowa 45,2%.
Które z następujących stwierdzeń najlepiej opisuje Twoje ustosunkowanie do postępu,
jaki poczyniła dostępność internetu w stosunku do roku poprzedniego?
Dostępność się poprawiła, 32,2. No to proszę, prawie jedna trzecia tak uważa.
No ciekawe. Nic się nie zmieniło, 44,9. A jest gorzej niż było, 22,9.
Co uważasz, że miałoby największy wpływ na poprawę dostępności?
Lepsza technologia asystująca, 16,1%.
I żeby strony były bardziej dostępne, 83,9%.
Używanie znaczników położenia, czyli punktów orientacyjnych.
Czy ludzie ich używają, gdy tylko są dostępne? 15,5%.
Często 12,8%. Czasami 32,7%.
Rzadko 23,7% i nigdy 15,6%.
Czyli ludzie nie są przyzwyczajeni do tego, że te znaczniki po prostu są
i te nagłówki są bardziej instynktowne gdzieś tam.
Co prawdopodobnie zrobiłbyś na początku,
jeżeli szukałbyś informacji na stronie, której nie znasz.
Nawigowanie po nagłówkach 67,8%.
Przeglądanie całej strony od góry do dołu 9,7%.
Używanie opcji wyszukiwania 12,5%.
Nawigowanie po linkach 6,7%.
Nawigowanie po znacznikach 3,4%.
Nawigując po nagłówkach, czy ważna jest dla Ciebie struktura nagłówków?
Czyli na przykład, że poziom pierwszy, drugi, trzeci i tak dalej.
Bardzo użyteczna 51,9%.
Ciekawe, czy nasi słuchacze też używają konkretnych poziomów nagłówków.
W jakimś stopniu użyteczne 36,4.
Niezbyt użyteczne 7,1.
I w ogóle bezużyteczne 2,2.
Skip linki, czyli linki przejść do treści,
przejść do wyszukiwania itd.
Jeżeli niedostępny jest link, przeskocz do nawigacji,
przeskocz do treści. Czy byś go używał?
Zawsze 20,4%. Często 17,3%. Czasami 29,8%. Rzadko 19,3%. I nigdy 13,2%. Bardzo podzielone to jest.
Jak wysoce prawdopodobne jest to, że dokumenty PDF stanowią dla Ciebie poważną barierę.
Bardzo prawdopodobne 46,7. 38,9, że w jakimś stopniu.
W jakimś stopniu nieprawdopodobne to jest 7,2.
Że raczej nieprawdopodobne 3, bardzo nieprawdopodobne, mało prawdopodobne 3,7.
I nie wiem, 3,5.
Jaką barierę stanowią dokumenty w Wordzie?
9,6%, że bardzo prawdopodobne, że będą stanowiły barierę, w jakimś stopniu prawdopodobne 21,5%, w jakimś stopniu nieprawdopodobne 31% i bardzo niskie prawdopodobieństwo 33,5%, a 4,4% niezdecydowanych.
Czyli tu jest dużo więcej zaufania do Worda.
Teraz takie pytania się też pojawiają.
60,1% bez zaskoczeń do generowania opisów zdjęć.
49,7% do wygenerowania głębokiej analizy
i zaawansowanych opisów złożonych obrazów.
28,7% używa do generowania tekstów lub alternatyw dla multimediów.
17,9% do generowania alternatyw audio dla tekstu.
37,1% to podsumowania stron internetowych.
40,6% aby uzyskać pomoc w wykonaniu różnych zadań online.
19,5% do dokonywania ewaluacji oceny dostępności treści
i inne zastosowania 16,3%.
No i to wszystko, więc kurczę, nie wiem, jakieś komentarze
a propos tych statystyk?
A propos tego AI, to ciekawa rzecz, na którą tyle osób zwróciło uwagę.
Tylko 8%, tam chyba tak było informacje, 7-8%,
nie zaznaczyło żadnych z tych opcji, czyli coś koło 90%,
No dobra, można powiedzieć, że on całkiem, teraz nie procent użytkowników, w jakimś stopniu z tego AI korzysta, więc to trochę pokazuje, że u nas to się przyjęło.
My jesteśmy bardzo, bardzo i bardzo dużo zyskujemy z tego AI w różnym stopniu, w różny sposób, ale jednak to jest technologia, która nam daje bardzo, bardzo duże możliwości.
No mnie naprawdę zadziwia popularność JAWS-a, jednak mimo wszystko i nadal.
I mam takie wrażenie, że to chyba jednak też świadczy o tym, że chyba te próbki badawcze tak się nam dość mocno nierównomiernie rozłożyły.
Szczerze mówiąc, to są też Stany, więc pamiętaj, że tam jest ten model roczny abonamentowy.
No tak, tak, tak, tak.
A mnie to nawet nie dziwi, jak chodzi o Europę, bo JAWS-em stoi Zachód de facto.
Ja tu w Austrii mam może na palcach jednej ręki znajomych,
którzy są użytkownikami NVDA.
Wszyscy siedzą naprawdę twardo w JAWS-ie
i to z takich powodów bardzo błahych,
które wydaje mi się, że wynikają z tego,
że testowali tego NVDA może 10 lat temu albo dawniej
i nie do końca im pokazano albo po prostu NVDA
ma mało sensowne ustawienia domyślne,
które są dla użytkowników JAWS-a niezrozumiałe.
…na przykład linki i tekst w tej samej linii, czyli ten układ ekranu nie jest włączony.
I to użytkowników JAWS-a bardzo gdzieś gubi.
I rzeczy typu, no ale on gada takim robotycznym głosem,
czyli to była definitywnie jeszcze stara wersja, gdzie był eSpeak domyślny.
I to ludzie sobie zapamiętali, czyli no można, może nadszedł już czas,
zwłaszcza, że teraz te ceny podskakują gdzieś tych licencji i zmieniają się ich warunki,
żeby do tego NVDA wrócić i chociażby się mu przyjrzeć.
Jeszcze a propos tych statystyk, to jedna rzecz, która mi się rzuciła w oczy,
to w tym pytaniu, czy w Twoim zdaniu darmowe czytniki ekranu są sensowną materią typu napłatnych.
Bez zaskoczenia, może tylko w unice NVDA 96% powiedziało, że tak.
Natomiast jeśli chodzi o JAWS-a, to było tylko 60%.
Te osoby, które z tego JAWS-a korzystają, mają powody.
Albo wydaje im się, że mają.
Ja też bardzo, bardzo byłbym ciekawy osobiście,
chociaż tutaj te informacje nigdy nie były zbierane, a szkoda w sumie,
jak prezentują się dane demograficzne w sensie wieku.
Bo jestem na przykład ciekawy, czy wśród młodszych użytkowników
na przykład emilię nie jest częściej używane niż w przypadku osób starszych.
Też kwestia, może warto by rozdzielić, czy ten czas jest używany
do celów zawodowych czy prywatnych.
Właśnie o tym miałem wspomnieć, bo bardzo mnie to zastanawia,
Jak bardzo dużo osób, które korzystają z JAWS-a, faktycznie korzystają zawodowo.
A jak wiele jednak, no po prostu tak jak mówisz, z przyzwyczajeniem, tak?
Używam tego od lat. Jakieś tam są dofinansowania na licencje albo jestem w stanie zapłacić ten abonament,
jeżeli mowa np. o Stanach Zjednoczonych i po prostu już będę na tym pracował i tyle.
Mnie troszeczkę…
może nie martwi, ale daje do myślenia
inna rzecz, mianowicie to,
jak wiele osób deklaruje, że
w kwestii nawigacji po stronach internetowych
nagłówki i długo, długo nic.
I to mi trochę też pokazuje, że…
I też ile osób zadeklarowało, że
bardziej chętnie używałoby aplikacji niż strony.
I kurczę, to jest z jednej strony smutne, bo
Ja, odskąd teraz pracuję w dostępności cyfrowej i widzę, jak to wygląda od środka,
jak działa czytnik, jak działa drzewo dostępności, w ogóle ta cała hierarchia,
to, co robi przeglądarka, jak negocjuje z czytnikiem, co ma być pokazane,
jak i tak dalej, te różne, jak teraz też, ile oferuje w ogóle HTML,
fajnych rzeczy i ARIA mądrze zastosowana, to to mi daje do myślenia,
że coś jest chyba nie tak w tym, jak to jest prezentowane.
To, że te punkty orientacyjne, że te rzeczy gdzieś wychodzą przypadkiem, że nie wszyscy o tym wiedzą, że ja sam o wielu rzeczach nie wiem.
Wiesz co, właśnie ja mam wrażenie, że tu głównie chodzi o to, że one wychodzą przypadkiem i one są stosowane przypadkiem.
I ja powiem szczerze, ja po dziś dzień, ja nie korzystam z punktów orientacyjnych. Ja o nich zapominam.
Ja też, ale bo ich historycznie długo nie było.
Tak, bo ich długo nie było.
A teraz jest ich coraz więcej.
Znaczy, one nawet gdzieś były, tak kilkanaście lat temu,
ale pamiętam, że to wtedy była tylko ta nawigacja i ten główny punkt.
I pamiętam, że one dla mnie generowały więcej hałasu, tak naprawdę.
Z czego korzystam teraz, ale to znów, to jest wyłączone domyślnie,
nie wiem czemu, artykuły.
I w niektórych czytnikach ekranu, na przykład w JAWS-ie takie coś jest,
w narratorze chyba też.
Główny punkt orientacyjny, konkretnie.
Tak. Ja do NVDA otwarłem ticket a propos tego
i nawet NV Access się zgodziło ze mną,
Coś trzeba z tym zrobić, w jakiś sposób dać opcję przeskoczenia,
tylko tam największy problem jest chyba taki, że a jak jemu skrótowi to przepisać,
to nam się już skróty kończą w trybie przeglądania.
No i najlepiej chodźmy z róbcie, czyli żeby ktoś ze społeczności
zrobił pull request. No więc możemy jeszcze poczekać.
Są do tego dodatki. Natomiast mnie zastanawia troszkę inna rzecz,
że mamy tyle bogatej informacji strukturowej o tym, z czego ta strona się składa,
Że każdy element do czegoś służy. Czym się różni na przykład przycisk od linku?
Też wiele osób chyba nie wie. Ważne, że kliknę i że się aktywuje.
Przycisk wykonuje akcję na stronie, a link przenosi nas do innej strony.
To jakby ktoś chciał się dowiedzieć.
O ile są odpowiednio semantycznie zaprogramowane i oznaczone.
Ja mówię o tym, jak to powinno być.
Wielu programistów o tym nie wie, patrz: używanie roli menu do menu nawigacyjnych.
I właśnie, Pawle, w tym jest to, mam wrażenie, że jest ten problem, o którym ty mówisz i że tu jest to sedno tego problemu.
Bo ty teraz zgłębiłeś jakby kwestię tej dostępności, jakie to jest fajne. Tylko to będzie fajne wtedy, kiedy wszyscy się umówimy, że zaczniemy tego używać.
I tu jest niestety problem, że po prostu dużo osób z tego nie korzysta, nie korzysta w taki sposób, w jaki to powinno być, w związku z czym
Nam jako użytkownikom jest się niezwykle trudno do tego przyzwyczaić, że to już w sumie jest.
To jest jedno, ale też ja się zastanawiam, kurczę, czy my naprawdę musimy prezentować te informacje,
które są strukturą, one są drzewem, w tak płaskiej formie.
Bo efekt tego jest taki potem, że po prostu czytnik gada 20 typów semantyki naraz
Mamy, nie wiem, menu główne, nawigacja, punkt orientacyjny,
lista pięć elementów, link odwiedzony, coś tam, coś tam, coś tam.
I teraz, a to jest wszystko? To są jakieś folderki, kontenery.
Mamy punkt orientacyjny, czyli mamy nawigację.
Ta nawigacja jest skończona w jakiś sposób.
Ma swój początek, ma swój koniec.
W tej nawigacji jest lista i lista jest też jakimś kontenerem,
który zawiera elementy.
I to wszystko można by, mam wrażenie, troszkę inaczej poprezentować.
Ja wiem, że my się tak przyzwyczailiśmy do tego modelu dokumentu.
Właśnie i tu też jest, mam wrażenie, że duży problem.
To znaczy byłby duży problem z tym.
Bo to tak podejrzewam, że trochę nawiązujesz do tej aplikacji,
którą gdzieś tam próbujesz, czy próbowałeś rozwijać.
Próbuję dalej.
Próbujesz dalej.
Także na ten moment tylko sygnalizuję, że mam pewien pomysł
I tak, próbuję coś z tą kwestią zrobić chociażby tzw. proof of concept, czyli coś co udowadnia, że pewien interfejs może zaistnieć i żeby sprawdzić na ile on by się przyjął.
Ja ten Twój koncept testowałem i moje wrażenie było takie, kurczę fajne, ale takie dziwne, inne i czy ja się do tego jestem w stanie przyzwyczaić.
Miałeś to nieszczęście, że dostałeś tą pierwszą, pierwszą, pierwszą wersję,
która była, ledwo co wyszła po moim limicie na darmowym planie, GPT,
a w międzyczasie ja już to zdążyłem rozbudować.
To może, kurczę, bo już troszeczkę naciągnęliśmy temat,
to może się przyznam, ale nie będę jeszcze tego udostępniał,
nad czym pracuję, bo też nie wiem, jak daleko to pociągnę,
bo nie wiem też, jakie są limity technologii, która z tego korzysta.
No to nie jest przeglądarka.
To jest coś, co potrafi wyświetlić stronę internetową.
I to jest, myślę, ważne rozdzielenie, bo…
To jest taki klient www.
Klient www, tak.
To nie jest i nigdy nie będzie pełnoprawne zastępstwo,
no nie wiem, Chroma czy Firefoxa,
bo za chudy w uszach jestem,
ale to, co to robi.
Wpisujemy adres strony, naciskamy go na razie.
To będzie oczywiście tam pouprzątane w jakieś menu,
w jakieś skróty fajne klawiszowe i tak dalej.
I pokazuje nam się drzewko.
To drzewko ma z reguły trzy elementy.
Nagłówek, treść zasadniczą i stopkę.
To się oczywiście jeszcze bardzo technicznie nazywa.
To też trzeba uporządkować.
Rozwijamy te gałęzie i teraz dla każdej z tych gałęzi
albo możemy nacisnąć tab i wtedy zobaczymy elementy,
które bezpośrednio w tym kontenerze leżą
Czy w tej treści głównej, czy w stopce, czy w nagłówku, w formie kontrolek, taki…
I znowu nam Pawła wycięło.
Windowsowa, czyli ze stron internetowych robimy apki Windowsowe.
Pola edycji, jeżeli jest tam lista, to mamy listę, taką listę, słyszymy się czy rwiemy, nie?
Słyszymy się, tak, już teraz tak.
Tak, tak. Jeżeli mamy pole edycji, tekst to pole edycji.
Jeżeli mamy listę, to jest to lista, po której chodzimy strzałkami góra-dół.
Jeżeli mamy tabelę, to jest to siatka, po której chodzimy prawo-lewo, góra-dół.
Jeżeli jest to formularz, formularz jest osobną gałęzią w drzewie,
jeżeli taki jest na stronie, w ramach tam treści najczęściej głównej,
to ten formularz również pokazuje nam wszystkie swoje kontrolki
w formie właśnie pole edycji, pole wyboru, lista rozwijana,
przycisk opcji niezaznaczony i tak dalej.
Nagłówki są w tym drzewie w ramach tych nagłówek treść główna i stopka jako hierarchia.
Na razie wszystkie nagłówki są na jednym poziomie, ale plan jest taki,
żeby były, tak jak w liście elementów NVDA, pogrupowane według poziomu,
czyli nagłówek poziomu pierwszego, rozwijam.
Jeżeli bezpośrednio pod tym nagłówkiem jest jakieś H2,
to tam będzie poziom drugi itd.
I to, co się wyświetla pod tabem, jest ograniczone do tego,
To jest to, co jest dla danego elementu w drzewie.
Jeżeli jestem bezpośrednio na treść główna,
to w HTML-owym żargonie jest po prostu element main.
To będą tylko rzeczy, które należą bezpośrednio do treści głównej,
ale przed jakimkolwiek nagłówkiem.
Jeżeli chcę rzeczy spod nagłówka, to muszę najechać ten nagłówek w drzewie.
I teraz fajna rzecz, którą też dorobiłem i ona już działa.
To są menu nawigacyjne pod lewym altem.
Czyli przykładowo na TyfloPodcaście mamy menu główne,
nawigację boczną i chyba, powiedzmy, paginację,
czyli przechodzenie po stronach podcastów.
I chyba tam jeszcze jest jakaś trzecia nawigacja,
teraz nie pamiętam.
Otwieram Alt i tam mam menu główne w prawo,
menu boczne w prawo, paginacja.
Rozwijam menu, powiedzmy, to boczne.
Tam jest posłuchaj.
Posłuchaj jest na stronie przyciskiem rozwijanym,
Jak go nacisnę, to się rozwija. Tu jest to pod menu po prostu.
I naciskam w prawo, rozwija mi się pod menu i mam elementy.
To, co planuję jeszcze dodać…
To jest fajne, bo menu i strony wyglądają jak menu w aplikacjach Windowsowych.
To, co planuję jeszcze dodać, to jest artykuły, o których Piotr wspomniał,
które bardzo często, nie zawsze niestety,
bardzo często są używane do grupowania na przykład tytułów.
My używamy w TyfloPodcaście do listy podcastów.
Wiele, widziałem, portali newsowych używa tego jako nagłówków z artykułami.
Komentarze w różnych portalach też są w ten sposób zagęszczane itd.
Tak że można będzie z menu osobnego też te artykuły
w takim osobnym podmenu przeglądać, mieć do nich szybki dostęp.
Coś planuję porobić z odtwarzaniem multimediów,
…żeby zademonstrować, że z elementu audio w HTML da się coś wyciągnąć.
Coś planuję jeszcze porobić z np. wprowadzaniem daty.
Ogólnie zamierzam się tak pobawić,
żeby na maksa wyciągnąć rzeczy z semantyki, z HTML-a, z ARIA itd.
Wiem, że to wielu rzeczy nie obsłuży.
Ja nie jestem w stanie zagwarantować bezpieczeństwa takiego rozwiązania.
Więc nawet jak to upublicznie kiedyś będę chciał, myślę,
to nie będę zalecał tego, żeby przepuszczać przez to jakiekolwiek wrażliwe dane.
To się będzie… chyba, że znajdę kogoś, kto mi zaudytuje to jakoś sensownie,
ale to są skomplikowane rzeczy, bo to jest internet i o exploity nietrudno.
Więc z dużym prawdopodobieństwem będę rekomendował używanie tego
na jakichś testowych formularzach, na jakichś stronach informacyjnych,
gdzie nic od tego nie zależy.
Na pewno nie będę rekomendował logowaniu się do mObywatela.
Jeżeli będzie logowanie, bo nie ogarnąłem polityki cookies,
jak mają być przechowywane, gdzie ma powstać magazyn
na pliki tymczasowe itd.,
to jest też decyzja designowa, na którą będę musiał się zdecydować.
Na pewno to nie obsłuży skomplikowanych aplikacji.
Google Docs tym raczej obsługiwać nie będziemy.
Wracamy pewnie do jakichś tam platform wideokonferencyjnych, też raczej się nie będziemy meldować,
chociaż to jest bardziej prawdopodobne, jak chodzi o wykonanie tego, tak mi się wydaje,
bo pod maską siedzi Chrome bez interfejsu i Playwright, czyli takie środowisko do testowania stron,
które symuluje kliknięcia. To jest kolejny challenge, czy da się przejść przez Cloudflare’a,
czymś takim, bo na razie AI mi sugeruje, że może się nie udać.
Na razie pracuję nad poprawką, żeby renderowała mi się ramka z tym wyzwaniem,
nie jestem robotem, gdzie trzeba zaznaczyć pole wyboru.
Zobaczymy, czy mnie przepuści.
Ale na ten moment mi się renderują na przykład ramki z MDN Docs,
czyli z Mozilla Developer Network.
Jak chcę podejrzeć przykład jakiegoś elementu HTML na przykład,
to tą ramkę już mi ładnie renderuje i jestem w stanie tam nawigować
po tych kontrolkach, więc ja tego używam na razie do jakiejś diagnostyki
I sprawdzania, czy konkretne kontrolki i konkretne wzorce,
gdzieś tam aria, mi się wyświetlają poprawnie, czy są błędy i korygujemy.
Ostatnio walczyłem z paskiem zakładek na przykład,
żeby zakładki się podświetlały ładnie i pokazywały swoją treść.
Także różne fajne rzeczy można z tym pomysłem zrobić,
ale to, co mnie najbardziej będzie chyba ciekawiło,
to jest to, czy właśnie osoby takie, które trochę się boją tego Internetu,
nie lubią, niechętnie wchodzą na strony, a bardziej wchodzą w aplikacje,
Czy taki układ bardziej do nich przemówi?
Czy chociażby, nie wiem, przejrzenie jakiejś informacji na stronie,
nie wiem, zapoznanie się z ofertą operatora telefonii komórkowej
albo jakiegoś tam, nie wiem, prądu, gazu, wody i tak dalej,
jakieś porównywanie danych, zapoznawanie się z czymś,
jakiś prosty formularz. Czy to się okaże bardziej przystępne
w takiej właśnie formie? Ja pewnie też dodam coś takiego,
Mam pomysł, żeby opcjonalnie można było sobie wybrać,
że to nie będą kontrolki windowsowe,
tylko drzewko będzie używane do nawigowania po strukturze
jak po spisie treści danej strony.
Natomiast pod tabem się pokaże widok webowy,
który pokaże tylko ten wycinek strony danej na raz.
Pomysły są, plany są.
Jak będę miał coś bardziej konkretnego, to pewnie dam znać.
Ale dużą radość sprawia mi pracowanie nad tym projektem.
Także jestem bardzo ciekaw, jak daleko mnie to zaprowadzi.
Bo sama koncepcja, tak jak mówiłem, sama koncepcja jest bardzo ciekawa,
tylko po prostu tak zupełnie inna od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni,
a wiadomo, jak to jest z przyzwyczajeniem.
Druga natura człowieka.
No tak. Nie wiem, mi się wydaje, że samo to, że strona nas wita
dużo mniejszą ilością treści naraz, a bardziej takim układem właśnie spisu treści
To się może uczynić różnicę, ale to jest może wyobrażenie, które istnieje w mojej głowie.
Także jak będzie prototyp gotowy, to się chętnie podzielę i aż będę ciekaw. Uwag.
No, będziemy, że tak powiem, śledzić.
Okej, no to w takim razie z mojej strony to było już wszystko.
Ja się więc będę na dzisiaj żegnał i słyszymy się, myślę, w następnym odcinku.
To ja proponuję, żebyśmy jeszcze posłuchali wiadomości, którą nam wcześniej,
I akurat tu do mnie, prywatnym kanałem, poodesłał Michał Kasperczak.
Dobry wieczór, Michał Kasperczak.
Krótki news, zachęcony opisem, zainstalowałem sobie tą aplikację mailową z…
Jak ona się nazywa? Coś tam Box, ZBox, albo coś takiego.
Ten klient mailowy, pythonowski, oparty na programie Himalaya, coś tam.
Przepraszam, tak nieskładnie mówię, nie do końca zapamiętałem.
I, o ile jestem sceptyczny, bo ta aplikacja wcześniejsza,
niby fajna, a jakoś tak nie do końca mi przypadła do gustu,
ale nie poświęcimy jej też tyle czasu, ile bym chciał.
Tam naprawdę z kontami nie chciało mi za bardzo działać.
Nie wiem dlaczego.
To aplikacja ZBox, mimo ostrzeżeń na początku
i tego, że ona naprawdę jest we wczesnej fazie
i tego, że ona nie obsługuje wszystkich kont,
no to bez problemu dodałem poprzez login do…
nie poprzez login, tylko poprzez kod do aplikacji
Dodałem konto Google, Gmaila, i powiem tak, pierwsze wrażenia bardzo obiecujące.
To znaczy, temu programowi sporo brakuje.
Mnie wkurza taka pierdoła, że naciskam delete, kasuje wiadomość,
to on mówi, że wiadomość skasowana, OK, przycisk, jest taki pop-up.
No ale to są kwestia zgłoszeń i ileś jest takich rzeczy,
gdzie ona nawet, czy program nawet za dużo mówi,
mimo że on ma całą taką sekcję accessibility,
teraz tak ten niewidomi programy, ja też tak zresztą trochę robię,
tworzą programy, gdzie w normalne opcje są wklecione różne opcje oznajmiania,
opcje odczytywania, że ma robić to, o tamto, to ma czytać, tamtego nie ma czytać,
ale jakby to chyba jest bardziej kwestia interfejsu, no ale to zakładam,
że do zgłoszenia. Natomiast najważniejsze, że aplikacja ogólnie działa,
to znaczy da się przekazać dalej, odpowiedzieć na wiadomość,
napisać maila. Te maile w podglądzie takim bardzo prostym,
tekstowym się otwierają. Kiedy naciśniemy Enter, bo to jest pod tabem,
Naciśniemy Enter, to jest podgląd taki bardziej HTML-owy,
to już jest troszkę wolniej, ale działają to jest standardowe
skróty klawiszowe, jak kiedyś w Thunderbirdzie działa fajnie
Escape. No w ogóle to jest taki program podobny,
taki uproszczony Thunderbird dawnego typu.
Ja kibicuję, oczywiście to jest moje takie pierwsze 40 minut,
więc trudno mi powiedzieć, jak wielkie IMAP-y,
jak wyszukiwanie, bo tu mogą być jakieś tam problemy,
ale do takiej zupełnie podstawowej, roboczej pracy,
przejrzenia kilkunastu, kilkudziesięciu maili bez żadnego problemu.
No mi maile, bo tam sobie tak oznaczyłem, ile ma mniej więcej pobrać i maile,
nie wiem, z półtora roku łyknął bez problemu i poczytałem, sprawdziłem,
przeszukałem, co trzeba. No ma takie dziwne jeszcze z książką adresową,
że to, co otworzysz, to od razu się dodaje do książki adresowej.
No ale w sumie co szkodzi, czy to źle? Nawet nie wiem, czy to można wyłączyć,
Pewnie jest wiele jeszcze takich rzeczy, które można jakoś tam usprawnić, tak?
No ale jest dobrze. Moim zdaniem tak na pierwszy ogień jest co najmniej dobrze.
I to tyle. No to w takim razie, bo ja już nie pamiętam, czy my mieliśmy już drobne newsy?
Jeszcze nie.
Bo Paweł miał chyba swoje, ale ty chyba nie miałeś.
Nie, nie miałem, to się zgadza. Były nowości w aplikacjach, a teraz nowości…
Związane z technologią, ale niekoniecznie z aplikacjami.
A, tutaj coś chciałem sprawdzić.
Nie ta audycja.
Drobne newsy.
Kilka bardzo ciekawych rzeczy się dzieje.
Jeśli chodzi o dostępność różnych rzeczy, zaczniemy od czegoś,
co może się zaciekawić tych, którzy lubią majsterkować przy technologii.
Jest takie urządzonko, nazywa się Flipper Zero.
Jest to taki malutki sprzęt, który pozwala rozglądać się i robić różne rzeczy z wszelkimi transmisjami bezprzewodowymi.
Czy jest to podczerwień, czy jest to NFC, czy jest to Bluetooth. Wi-Fi chyba też.
Generalnie, jak na przykład podobało, jeśli na przykład lubicie rozglądać się, jakie urządzenia w okolicy na Bluetoothie działają,
Macie jakieś tagi NFC, macie jakieś piloty, no to Flipper Zero pozwala na różne ciekawe rzeczy, zrobić różne ciekawe rzeczy z tymi urządzeniami.
Może udawać jakieś tagi NFC, można było zaprogramować jakieś piloty i później używać tego Flippera jako pilota.
No i do tego urządzenia korzystają osoby, które na przykład później chcą mieć jakieś protokoły, jak sterowania konkretnych urządzeń, rozgryźć.
Generalnie to jest urządzenie, które pozwala nasłuchiwać
i robić różne rzeczy z tego typu kwestiami.
Problem z nim jeden jest prosty i podstawowy.
Właśnie to, że to urządzenie ma bardzo prosty i podstawowy procesor
i bardzo mało pamięci.
Tam chyba jest jakieś 10 kilobajtów pamięci Flash.
Nie pamiętam teraz, ile RAM-u, ale to chyba też było coś w kilobajtach,
z tego, co pamiętam, kilkuset kilobajtów góra.
Więc, no to urządzenie dostępne na razie nie było, ma wyświetlacz, może chyba wibrować i ma jakiś taki, ma taki beeper, zresztą może coś sobie zapiszczeć i to było tak naprawdę wszystko.
Są osoby niewidome, które tym sprzętem się interesują, m.in. Robin Keeb z Niemiec, który postanowił coś w tym temacie zrobić, bo Flipper Zero, urządzenie stworzone dla hakerów, używam tutaj tego słowa w takim pozytywnym znaczeniu, jest urządzeniem otwartoźródłowym, wszystko tak naprawdę tam można zmieniać, łącznie z oprogramowaniem.
Więc stwierdził, że ja tam wcisnę jakiś czytnik ekranu.
To nie było łatwe, bo tam naprawdę było już mało pamięci, żeby coś takiego zrobić.
Więc generalnie z tej pamięci zostało wyrzucone wszystko, co było dla osoby niewidomych z gremla.
Jakieś animacje, jakieś lepsze czcionki, rzeczy związane z grafiką.
To wszystko wyleciało, żeby upchać tam program, który będzie ekran tego urządzenia czytał.
No i przecież ten mikrokontroler, który tam jest używany, nie jest też jakiś bardzo szybki.
To tam też nie dało się za bardzo zrobić takiej typowej syntezy.
Przynajmniej czegoś, co by brzmiało jakkolwiek sensownie.
Tam ponoć… jakoś tam ledwo ten SAM udało się odpalić.
Ten z Black Boxa, jak ktoś pamięta, z Commodore’a.
I wiecie, jak to brzmiało.
No tutaj Robin chciał coś trochę lepszego i stwierdził, że w sumie chyba będzie lepiej to zrobić na samplach.
I na samplach się skończyło.
To też w okazji trochę mniej procesora wymaga i… no i udało się.
Udało się takie coś zrobić.
Na razie to jeszcze nie jest opublikowane, ale już mamy demonstrację, jak to brzmi.
To będzie wszystko podlinkowane.
No przez to, że ten głośniczek na tym urządzeniu nie był w sumie stworzony do odgrywania dźwięków,
no to nie brzmi to jakoś bardzo rewelacyjnie, ale mowa jest zrozumiała.
I wszystkie funkcje tego urządzenia zostały udostępnione.
Robin pokazuje właśnie, jak tam sobie symuluje taga NFC i też sczytuje,
sczytuje swojego pilota od telewizora i później tym telewizorem steruje.
Plan jest taki, żeby niebawem to zostało udostępnione.
Właśnie zapytał na Mastodonie, czy byłoby w ogóle to zainteresowanie.
Zainteresowanie jak najbardziej jest i za jakiś czas prawdopodobnie na GitHubie
Robina to alternatywne oprogramowanie z udźwiękowieniem powinno zostać
udostępnione. Ono też oczywiście, jak się można trochę spodziewać w dzisiejszych
czasach, było stworzone z pomocą AI.
Chyba Claude’a tutaj konkretnie Robin użył, żeby mu pomóc w rozgryzieniu tego.
Idąc dalej, jeśli chodzi o poprawki dostępności, kilka bibliotek,
które nam tworzą interfejsy graficzne, stały się dla nas bardzo dostępne.
To jest też bardzo fajna informacja. Co to są te biblioteki?
To jest coś, czego bardzo często deweloperzy korzystają, żeby napisać
jedną aplikację, która uruchomi się na wszystkim. Czy to jest Windows,
czy to jest Mac, czy to jest jakiś iPhone, czy to jest coś innego,
żeby właśnie taka aplikacja uruchomiła się na kilku systemach.
Z reguły właśnie korzystają z takich bibliotek i mówią jej np.
zrób mi przycisk na ekranie i ta biblioteka, ten przycisk,
w zależności od tego, jaki to system odpowiednio rysuje.
I taką najbardziej popularną biblioteką wśród niewidomych jest wxWidgets,
który w dużej mierze korzysta z natywnych kontrolek
na wielu systemach operacyjnych.
Z tego np. korzysta Fedra, FastPlay, TweeseCake,
bardzo, bardzo dużo aplikacji z WX korzysta.
Mówię z reguły natywnych,
Bo bardzo często może się okazać, że są kontrolki,
które np. na jednym systemie są natywne, a na innym nie.
Dobrym przykładem niech będzie coś tak prostego jak widok listy,
który na Windowsie jest widokiem listy natywnym,
a na Macu, jeśli użyjemy złego widoku, to nie jest.
Dzięki temu np. właśnie TweeseCake,
te walki w TweeseCake’u przez długi czas były kompletnie niewidoczne dla VoiceOvera.
Jak ktoś chce tworzyć aplikację wieloplatformową,
No to musi różnych kontrolek używać.
Tam jest jakiś inny typ kontrolki, który ma odwrotny problem,
że na Macu to jest relatywna lista, a na Windowsie jest kompletnie niedostępna.
I takich kwiatków jest więcej.
Pasek statusu na Macu jest niewidoczny, a przynajmniej nie był.
No, parę takich jeszcze rzeczy się znajdzie.
No, na ten temat wzięła się Quin,
no bo m.in. właśnie paperback z wx-a korzysta.
I dość intensywnie popracowała nad dostępnością wx.
I co tutaj zostało poprawione?
No głównie to są związane z Makiem,
bo na przykład ta lista, ten widok listy,
który jest tak często używany w końcu na Macu
powinien być natywnie dostępny.
Podobnie Pasek statusu.
Dodano natywne polecenie dla okien
ustaw etykiety dostępności.
Trochę jestem zdziwiony, że tego nie było do tej pory,
ale no to pozwolili deweloperom na przykład
oetykietować odpowiednio pola edycji,
na przykład czy jakiekolwiek inne kontrolki.
I też tam kilka innych drobnych rzeczy związanych z wyświetleniem pól tekstowych linków na przykład też zostało poprawione.
Więc bardzo fajnie, że w końcu ktoś za ten temat się wziął.
Jeszcze bardziej istotną rzeczą jest to, że silnik Tk też staje się dostępny z czytnikami ekranu.
No tutaj sprawa była trochę bardziej gruba, bo on do tej pory nie był dostępny kompletnie.
I np. dużo aplikacji w Pythonie, bo Python przychodzi też z środowiskiem Tkinter,
a to się nazywa, jest stworzone i one właśnie były kompletnie niedostępne.
Przykładem takiej dość popularnej aplikacji, która z tego korzysta,
jest Ultimate Vocal Remover i tam ludzie np. musieli z OCR-a korzystać,
żeby tego obsłużyć i to, no już miejmy nadzieję, w niedalekiej przyszłości,
nie będzie problemem, bo po prostu…
No bo po prostu on pomału staje się dostępny z czytnikami ekranu.
Podobnie zresztą jak Godot, czyli tutaj to jest silnik do tworzenia gier,
który już jakiś czas temu stał się dostępny na komputerach
dzięki temu, że zintegrował się z biblioteką AccessKit.
A w międzyczasie AccessKit doczekał się też wsparcia dla urządzeń mobilnych.
A co za tym idzie, Godot też po prostu pozwoli deweloperom gier,
ale też w sumie Godot można do aplikacji użyć,
pisać aplikacje, które będą dostępne zarówno na iPhone’ie, jak i na Androidzie.
I to jest o tyle fajne, że to jest natywne.
To nie jest taki wirtualny czytnik ekranu à la Unity.
Jak ktoś grał w gry napisane w Unity, to wiecie, o co mi chodzi.
Na Androidzie trzeba usypiać czytnik ekranu.
I to zachowuje się trochę dziwnie i nie działa z brajlem.
Tutaj te kontrolki będą natywnie przez VoiceOvera,
czy TalkBacka, czy backtalka, czy to, co lubimy, po prostu czytamy.
Kiedy to się stanie? Wtedy, kiedy Godot w wersji 4.8 zostanie oficjalnie opublikowany.
I to jest też bardzo, bardzo fajna informacja.
Co jeszcze się tutaj zmieniło a propos dostępności?
Gdyby ktoś chciał zainstalować sobie Linuxa na MacBooku z procesorem Apple Silicon,
to z reguły tego używamy biblioteki dystrybucji Asahi Linux.
I ta dystrybucja doczekała się aktualizacji biblioteki AT-SPI Bridge,
która jest dość kluczową biblioteką, która włącza dostępność w wielu aplikacjach,
na przykład w czegokolwiek używającego Chrome’a, Electrona i tego typu rzeczy.
Jak pisze autor tej modyfikacji, dzięki temu aplikacje takie jak Steam
i różne gry korzystają z tej biblioteki.
Dzięki temu na przykład można sobie Steama w tej dystrybucji zainstalować m.in.
To też myślę, że bardzo fajna informacja.
Mniej fajna jest informacja dotycząca nadchodzącej wersji NVDA,
która doczekała się wielu poprawek wydajności.
Jedną z tych poprawek było to, że terminal był bardziej responsywny
i się nie zawiesiał, kiedy przechodziło dużo tekstu.
Działało to w ten sposób, że jeśli za dużo tekstu przechodziło,
to NVDA nam piszczał
i niektóry z tekstów był pomijany, musieliśmy go sobie czytać ręcznie.
Nie wszystkim się to podobało i NV Access postanowiło
w becie trzeciej NVDA 2026.3 tą zmianę cofnąć.
A więc, jak możemy dosłownie przeczytać w wyniku zmiany NVDA Terminalu,
jeśli dużo tekstu przyjdzie, może znów się zawieszać.
Ale przynajmniej wszystko jest czytane.
Jeśli się nie zawiesi, to wszystko powinno być czytane automatycznie.
Tak że to są moje wszystkie drobne newsy.
Natomiast widzę, że tutaj Paweł też jeszcze miał informację o tym uzupełnianiu PDF-ów. Już chyba było, no nie?
Tak, było o tej aplikacji.
Tak, o tym było, ale nie wiem, czy tutaj była rozmowa m.in. tutaj na Mastodonie odnośnie laptopów Lenovo.
O właśnie, o Lenovo. O Lenovo nie było.
O Lenovo nie było. No to tutaj mogę powiedzieć o co chodzi.
Paweł na Mastodonie na przykład czy na naszej grupie pisał o tym, że na jego służbowym laptopie
NVDA zaczął czytać informacje o zmianie jasności ekranu i zastanawialiśmy się, czy to w końcu Lenovo coś zmieniło,
że NVDA te skróty z klawiszami FN, bo o to tutaj chodzi, włączyło te wszystkie czytniki ekranu, bo do tej pory to tylko działało z narratorem.
No, nie do końca, bo te komunikaty przychodzą natywnie od samego Windowsa.
Zmiana głośności czy jasności jest czytana na każdym komputerze pod warunkiem, że jesteśmy w eksploratorze Windows.
Jeśli jesteśmy w jakiejś innej aplikacji, no to te zmiany czytane po prostu nie będą.
Natomiast kwestia Lenovo, to też dotyczy wielu takich bardziej niestandardowych klawiszy,
na przykład wyłączenie Wi-Fi, kamerki, trybu samolot.
I te rzeczy faktycznie są czytane głosem SAPI, to my o tym będziemy bardzo wiedzieć,
na laptopach Lenovo. Natomiast tylko faktycznie, kiedy narrator jest uruchomiony.
Więc w takiej sytuacji, jak można oszukać, to oprogramowanie są to sposoby,
Ale tutaj pod tym względem nic się nie zmieniło.
Natomiast jeszcze jedna informacja, którą wpisał Paweł,
dotyczy kolejnych wersji Windowsa 11, które mają niebawem nadejść.
Czyli w tym momencie to jest w wersjach insiderskich.
Nie wiem dokładnie, w której kompilacji.
Ale w ustawieniach dostępności została dodana nowa,
bardzo przydatna moim zdaniem, opcja,
która mianowicie po prostu powoduje,
że nowe aplikacje, które otwieramy,
Będą od razu otwierały się w widoku zmaksymalizowanym.
To jest bardzo fajne, bo bardzo często współczesne aplikacje
czy strony internetowe lubią niektóre informacje zmieniać
albo nawet po prostu w ogóle nie wyświetlać, jeśli okno jest za małe.
My często o tym możemy nie wiedzieć,
a potem trzeba jakiś kod QR zeskanować,
no i jest ciężko, bo kod jest za mały.
No i jak sobie to włączymy,
to w większości sytuacji po prostu nie będziemy musieli się tym martwić.
No bo Windows zadba o to, żeby aplikacje zawsze otwierały się od razu,
zmaksymalizowane, co też myślę, że jest bardzo fajną zmianą.
No i to są wszystkie dobre newsy.
Dobrze, to w takim razie zostały jeszcze w tych odwieściach nowości w grach.
Tak jest, bo mamy 1 października, a co za tym idzie pojawiło się na stronie
kolejne zestawienie nowości Audiogames.net, które jak zwykle jest bardzo treściwe.
Starałem się mówić o wszystkich nowościach na bieżąco.
Natomiast, jak to często bywa, i tak trochę nowych rzeczy zdążyło w międzyczasie się pojawić.
Co też myślę, że nikogo pewnie nie zdziwi.
Między innymi, może zacznijmy od tego, co się pojawiło w tym zestawieniu,
o czym jeszcze nie mówiliśmy.
Wspominałem o tym, że Papa Sangre zostało przeportowane na Windowsa.
To jest bardzo kultowa gra na iPhona.
Ludzie zaczęli się zastanawiać, co z pozostałymi grami od studia Somethin’ Else,
które też były kultowe.
No i te pozostałe gry też doczekały się portów.
Konkretnie jest sequel, czyli Papa Sangre 2,
który pod różnymi aspektami jest lepszy od jedynki.
Na pewno mechanik jest więcej, pod innymi jest, moim zdaniem, trochę gorszy.
Natomiast obie gry są zdecydowanie warte przejścia i ogrania.
I podobnie jak z częścią pierwszą, tutaj ten port wspiera, oprócz klawiatury,
myszki i kontrolery, więc można sobie grać na kontrolerze.
I cała gra generalnie jest wykrywalna.
Oprócz tego mamy grę The Nightjar, w której to zresztą…
na przykład mamy bardzo znanego aktora, jakim jest Benedict Cumberbatch.
Zresztą w Papa Sangre 2 też mamy Seana Beana, którego na przykład fani Władcy Pierścieni mogą kojarzyć.
On ma Boromira tam tutaj, że grał, a Benedict Cumberbatch, no to Dr. Strange między innymi i jak ktoś zna uniwersum Marvela i dużo, dużo innych też postaci.
W The Nightjar jesteśmy uwięzieni na statku kosmicznym, który dziś dryfuje i musimy z niego uciec.
Nie jest to łatwe. Te gry też nie są jakieś bardzo długie, ale bardzo fajne.
No i też została przeportowana gra Audio Defence, czyli gra, w której
strzelamy do zombie dla takiego szalonego doktora, który po prostu
na nas trochę eksperymentuje, czy sobie poradzimy z coraz to trudniejszymi zombiakami.
Mamy też Trepienie Skończone, kolejna bardzo ciekawa, kultowa gra.
Jeśli chodzi o Audio Defence, to tutaj co ciekawe, ten rozwój tej gry ma być kontynuowany.
To znaczy, mamy repozytorium, w którym mamy w tym momencie dostępne dwie wersje.
Jest wersja Classic, w której to po prostu gra została przeportowana
i znów tutaj też doszło wsparcie dla kontrolerów i kilka takich rzeczy,
natomiast rozgrywka została bez zmian.
Ale deweloperzy planują dodawać jakieś nowe rzeczy, jakieś nowe poziomy,
może jakieś jeszcze trudniejsze wyzwania.
Natomiast to będzie wykonywane w osobnej gałęzi,
tak że jak ktoś chce sobie pograć w klasycznego Audio Defence’a,
To po prostu taka opcja jest.
Więc te dwie wersje zostaną osobne.
To nie jedyne gry, które zostały z iOS-a przeportowane.
Bo np. też a propos takich strzelanek, których strzelamy do zombie,
została przeportowana gra z Sixth Sense,
w której to celujemy w konkretne godziny zegarowe.
Tutaj rozgrywka jest troszkę prostsza.
Też tam są różne rzeczy do odblokowywania, jak komuś tej gry brakowało, to ona też się pojawiła, moim zdaniem, jakoś bardziej cieplej Audio Defence’a wspominam, ale no dużo osób od Sixth Sense’a przeprosiło i to się stało.
Kolejna kultowa gra z iOS-a, która została przeportowana, to jest Aurifi i to jest jedna z pierwszych gier, które… gier audio, które powstały na iPhone’y i to jest generalnie taka gra rytmiczna, w której musimy różne zadania do muzyki wykonywać,
Czy to powtarzanie rytmu, omijanie jakichś przeszkód, rysowanie różnych kształtów.
No tutaj to robimy w taki dziwny sposób na klawiaturze.
Mam wrażenie, że ta gra lepiej działała na ekranie dotykowym, ale jak ktoś jeszcze nie grał,
albo chciał sobie przypomnieć, a ta gra długo, długo przestała, dawno temu przestała działać,
ona dość szybko, pamiętam, że miała problemy z nowszymi iOS-ami, to można
wspomnieniami też do Aurifi wrócić, albo jak ktoś nie grał, to można sobie
przypomnieć. Też z takich portów, no to Bop It został przeportowany.
To jest oficjalna wersja od EA iOS-owa, która też miała kilka takich motywów swoich.
Tam był motyw świąteczny, pamiętam motyw halloweenowy i pewnie to wszystko w tej
przeportowanej wersji nie jest dostępne. O, Bop It zresztą jeszcze dzisiaj będzie w ogóle.
I to nie są jedyne nowe gry na iOS-a, o których chciałbym dzisiaj wspomnieć, bo
Na przykład doczekaliśmy się bardzo ciekawych pomysłów na roguelike’i.
Jak na przykład jest gra Pegfall, w której to mamy taką klasyczną progresję roguelike’ową,
czyli pokonujemy coraz trudniejszych potworów, żeby w końcu zabić bossa
i za każdym razem możemy sobie jakąś kartę na przykład dobrać, czy umiejętność.
Natomiast nie gramy kartami. Naszą bronią jest piłeczka, którą strzelamy z takiej procy.
Możemy ustalić, gdzie chcemy wycelować.
I ta piłeczka sobie spada po takiej planszy, zbijając takie drewniane pionki.
Każdy pionek zadaje obrażenia i może też przynieść różne inne efekty.
Niektóre mogą nas leczyć, niektóre są obrażenia krytyczne,
więc też musimy trochę zdecydować, w którą stronę chcemy tą piłeczką wycelować.
To ciekawy pomysł na grę. Bardzo zresztą fajnie, moim zdaniem, dźwiękowo to zostało zrobione w takim trochę stylu retro.
Mamy też grę Restaurant Rush, która pozwala nam prowadzić restauracje.
Bardzo fajnie zresztą też zrobioną od tego samego dewelopera.
I tutaj też dostajemy zamówienia.
Musimy je szybko uzupełnić tak, żeby nasi klienci się nie obrazili na nas, nie poszli sobie.
I tutaj też zdobywamy to coraz trudniejsze poziomy.
Akurat roguelike nie jest, ale też tutaj mamy poziomy.
Dostajemy pieniądze, którym możemy naszą restaurację rozbudowywać, czy to np.
Na przykład budując nowe, coraz to większe stanowiska, żeby gotować więcej, personalizując wygląd naszej restauracji, trochę dźwięki, też najnowszej aktualizacji, której jeszcze nie zdążyłem sprawić, ale tam też jakaś personalizacja dźwiękowa doszła, więc tutaj też całkiem dużo ciekawych rzeczy, jeśli o tą grę się dzieje.
I to nie jest jedyna nowa gra na iPhone’a, która się pojawiła,
bo w międzyczasie na AppleVis pojawiła się taka nowa gra
w RPG trochę z elementami bezczynnymi, inkrementalnymi,
czyli Quiet Grind. Developer tej gry szuka testerów.
Która, co ciekawe, też oprócz iPhone’ów wspiera też Maki i Apple Watch’a.
Tu mało mamy gier na Watch’a, więc nawet to jest ciekawe.
Jest to relaksująca gra w stylu klasycznych RPG’ów.
Trenujesz 30 umiejętności od poziomu pierwszego do 100,
zdobywając umiejętności takie jak łowienie ryb, kopanie, rąbanie drewna itd.
I dzięki temu możemy później zdobyć takie rzeczy jak w alchemie, gotowanie itd.
To, co tworzymy, spowoduje, że nasz bohater staje się silniejszy w pojedynku.
Wysyłamy naszego bohatera do jednego z pięciu stref.
Każda z tych stref ma na końcu bossa i główna idea jest taka,
Sama się gra, kiedy nas nie ma.
Wysyłamy naszego bohatera na jakieś zadanie,
blokujemy ekran i za jakiś czas wracamy,
zanim powiadomienie, kiedy wszystko jest gotowe.
Wszystko generalnie jest dostępne z VoiceOverem,
jak obiecuje developer.
I gra jest dostępna…
Jest sama za darmo, bez reklam.
Są jakieś takie drobne płatności, które nam pozwalają różne rzeczy dokupić, aby komuś się ta gra spodobała.
To jest kilka nowych gier, które chciałbym zaznaczyć, ale tradycyjnie też nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o kilku modach, które się pojawiły, a kilka modów całkiem ciekawych się pojawiło.
Z takich rzeczy, o których jeszcze nie mówiliśmy, na przykład pojawił się mod do dziewiątej gry z edycji Dragon Quest, czyli Dragon Quest IX.
To jest gra na Nintendo DS i mod współpracuje z odpowiednim emulatorem.
To jest taki klasyczny japoński RPG, czyli coś w stylu A Hero’s Call, na przykład, jak ktoś grał.
Tylko, że tutaj bardziej taki, no, japońskie klimaty zdecydowanie, więc oprawa dźwiękowa i muzyczna trochę się jednak różni
od takich zachodnich gier RPG.
Ale oprócz tego zaczęły się pojawiać kolejne mody,
m.in. nasz kolega Miłosz Nowicki stworzył moda do Bop Ita,
tylko tym razem na komputery,
bo Bop It niedawno pojawił się też na Steamie jako gra,
która ma takie swoje unikalne funkcje,
tylko że same menu nie były udźwiękowane.
Ale gra była prosta, ale nie trzeba było się nauczyć.
No i ten mod po prostu to udostępnia.
Więc jakby ktoś chciał sobie to sprawdzić, to można.
I z takich bardzo ciekawych modów, które się pojawiły,
to bardzo świeża sprawa,
pojawił się mod do Diablo 4.
I ktoś zapyta, ale po co?
Przecież Diablo 4 jakieś miało udźwiękowienie, no miało.
Ale miało takie dość istotne braki nawigacji,
która gdzieś po świecie istniała,
ale nie istniała w lochach i nie istniała w miastach.
Więc jakby chcieliśmy np.
znaleźć odpowiednią postać albo jakieś przedmioty,
z których mogliśmy coś zdobyć, no to za bardzo nie mogliśmy.
No bo po prostu nie było na to dźwięku, musieliśmy trochę na ślepo to robić.
Były osoby, którym i tak udało się całą grę przejść.
Natomiast nie każdemu się to podobało.
No i dlatego właśnie powstał mod, który te braki uzupełnia.
Co ten mod robi? Mówi nam, do jakiego pomieszczenia wchodzimy i gdzie są wyjścia.
Na przykład mówi nam takie skrzyżowanie wyjścia z przodu i po prawej.
Przejście w prawo nie było jeszcze eksplorowane.
Mamy podpowiedź, naciskając strzałkę w lewo na kontrolerze,
która dźwiękami nas kieruje do następnego celu na misji na przykład.
Dźwięki na portale, dźwignie, przedmioty potrzebne do ukończenia misji, skrzynie, drzwi, księgi, notatki, postacie z którymi możemy porozmawiać i na innych rzeczach, o które Loch prosi nas, żeby zabić.
Dźwięki na bezpieczne miejsca podczas walki z bossami, wie o barierach, które są włączone na niektóre lokacje.
Mówi, wspiera wszystkie języki, w których wspiera gra.
Wszystko oprócz angielskiego i hiszpańskiego jest tłumaczone maszynowo, ale np. polski tutaj powinien być dostępny.
Natomiast gra nie będzie tutaj za nas chodziła, więc jak lubicie mode z auto-chodzeniem, tutaj tego nie ma.
Ale akurat myślę, że w przypadku takiej gry jak Diablo to może być fajne.
Gra czyta wartość, to co się dzieje z pamięci gry, co mogłoby teoretycznie być uznane
to Blizzard za ingerencję, więc to jest jakiś ryzyko,
że nasze konto akurat w tej grze może zostać zbanowane o tym.
Warto pamiętać, autor o tym nas ostrzega,
natomiast jemu taka sytuacja nie miała miejsca
i już jakiś czas tego moda rozwija.
To może, myślę, bardzo dużo osób ucieszyć,
bo dużo osób czekało na tą autonawigację w Diablo 4.
Ona ostatecznie nigdy się nie pojawiła.
Czy się pojawi, zaczynam coraz bardziej wątpić.
Po pierwsze, patrząc na to, co się dzieje w Microsoftie.
Po drugie, patrząc na to, że Blizzard ogłosił, że Diablo 4 chyba już nowych treści nie będzie dostawało, więc uznali, że gra jest ukończona, no bo po prostu pracują na Diablo 5 już w tym momencie.
Więc no, każdy tutaj musi zdecydować sam, czy chcemy… po prostu można sobie tego moda sprawdzić, natomiast właśnie warto o tym ewentualnie pamiętać.
Nie wpływamy na statystyki naszej postaci, więc może pod tym względem raczej, myślę, że stać się nic nie powinno.
Ale wiadomo, warto też o tym pamiętać, że to jedna gra, która ma elementy wieloosobowe, więc może to różnie zareagować.
I oprócz tego w zestawieniu jest bardzo, bardzo dużo nowych rzeczy.
Jest możliwe, że coś przeoczyłem w tych ostatnich tygodniach.
Jeśli jest jakaś gra, na którą czekaliście i zastanawiacie się, czemu o niej nie wspomniałem,
Także jeśli was takie tematy gamingowe interesują, to po prostu polecam sobie wejść na stronę Audiogames.net, na forum, do sekcji newsroom z aktualnościami i tam to zestawienie już zostało opublikowane.
Tam jest bardzo, bardzo dużo zmian. Mnóstwo aktualizacji też się pojawiło do wielu gier i platform, także po prostu polecam sobie to prześledzić.
Jeśli też coś przegapiliście w tym miesiącu poprzednich audycji,
no to tam też takie tematy różne były omawiane.
Dobrze, przechodzimy w końcu do technikaliów.
No, idziemy na rekord.
Będzie teraz o domowym robocie,
bo, no właśnie, coraz tańsze są te roboty,
te, o których mówiło się kiedyś,
w latach 50., 60., można było w różnych książkach SF
A no jest i jeżeli ktoś miałby ochotę takiego robota sobie kupić, to nawet już można go mieć w tym roku.
I teraz pozwólcie przeczytam informację, którą dziś znalazłem, no a przy okazji będzie możliwość trochę ją tu pokomentować.
No bo temat jest rzeczywiście ciekawy, chociaż no wiadomo, ten robot to nie będzie kosztował 50 zł.
Otóż start-up, amerykański start-up Flourish Robots rozpoczął 29 września przyjmowanie zamówień na pierwsze 50 egzemplarzy robota Flourish One.
Dostawę zaplanowano na grudzień tego roku.
Firma zapowiada również opcjonalną subskrypcję
obejmującą obliczenia w chmurze dla niektórych funkcji
opartych na sztucznej inteligencji.
No, czyli już wiadomo, że to z jednej strony
to będzie tylko taka jakaś tam opłata wstępna
za tego robota.
Te trzy tysiące pięćset pięćdziesiąt pięć
bodajże dolarów.
No, ale potem trzeba będzie miesięcznie
jeszcze to i owo dopłacić za tego robota.
Producent informuje, że robot jest przeznaczony do wykonywania powtarzalnych zadań domowych takich jak zbieranie i sortowanie przedmiotów, podlewanie roślin, czy czyszczenie kuwety kota.
No to rzeczywiście to nie miałby co czyścić.
Robot może również samodzielnie powtarzać i harmonogramować zadania, w tym zbieranie ubrań i zabawek, załadunek zmywarki, wycieranie stołów, czy przynoszenie przedmiotów.
Kluczową funkcją w tym robocie jest możliwość nauki nowych czynności za pośrednictwem aplikacji mobilnej.
No i tu pytanie, czy dostępne i do tego to się pewnie tak łatwo nie dowiemy. Trzeba by było tego robota przetestować.
Użytkownik pełni tu rolę teleoperatora, demonstrując robotowi zadanie przy użyciu smartfona jako obiektu zastępczego.
Na przykład przesuwając telefon po stole, aby pokazać sposób jego wycierania.
Robot obserwuje i naśladuje ruchy w czasie rzeczywistym.
Po upływie godziny potrzebnej na przyswojenie nowego procesu,
Flourish One wysyła powiadomienie o gotowości do samodzielnego wykonania lub zaplanowania zadania.
Prezes tej firmy, Flourish Robots, Antoine Marcel, podkreśla, że robot nie rejestruje i nie odtwarza mechanicznie sekwencji ruchów, lecz rozumie cel zadania.
Jeśli uczysz Flourish One czegoś w rodzaju włóż buty do szafki na obuwie, to uczysz go zadania, a nie stałej sekwencji współrzędnych.
Celem jest, aby robot rozumiał, co musi znaleźć i jakie efekty musi osiągnąć buty.
Nie muszą więc codziennie leżeć dokładnie w tym samym miejscu, bo system percepcji odnajduje je w otoczeniu, a robot odpowiednio dostosowuje swoje ruchy.
Marcel zaznacza również, że w normalnym trybie pracy żaden człowiek zdalnie nie steruje robotem.
No i ponoć to jest tak, że niektóre te roboty, bo ten Flourish One to nie jest jedyny robot, który jest obecnie w sprzedaży,
A teraz kilka słów o wymiarach, bo ten Flourish One mierzy nieco ponad metr w wysokości, waży ponad 20 kilogramów i ma zasięg ramion wynoszący 89 centymetrów.
Czas pracy na jednym ładowaniu wynosi 12 godzin. Robot porusza się na kołowej podstawie i tu producent celowo i świadomie zrezygnował z nóg na rzecz stabilniejszej i tańszej platformy.
Urządzenie ma jednak wyraźne ograniczenia. Nie powinno być narażane na kontakt z wodą, no a ze zmywarki naczynia jest w stanie rozładować na przykład.
No to ciekawe, to podejrzewam, że nie powinniśmy tego robota gdzieś tam, nie wiem, kazać mu czyścić basenu na przykład, albo takich rzeczy, bo tam jakieś lekkie zachlapanie to nie powinno mu krzywdy zrobić, natomiast no po prostu tu producent wyraźnie zastrzega, że co woda to, to nie, tego nie robimy.
Nie może urządzenie to przenosić przedmiotów cięższych niż półtora kilograma, ani też niczego co jest kruche. Nie radzi sobie również ze schodami.
A niektóre roboty to już sobie chyba nawet jakoś powoli gdzieś tam radzą, przynajmniej z tym, żeby tych schodów unikać.
Ciekawe jak ten robot. Miejmy nadzieję, że tak. Że się nie okaże, że dobije gdzieś do schodów i nagle z nich spadnie.
Producent wprost ostrzega na swojej stronie internetowej, że robot działa w pobliżu dzieci, ale ich nie pilnuje.
W kwestii bezpieczeństwa to prezes tego startupu informuje, że robot jest zaprojektowany tak,
…aby zatrzymywać ruch w momencie wykrycia osoby lub zwierzęcia wchodzącego w jego obszar pracy.
Ograniczona nośność i moc ramion to według producenta celowe decyzje projektowe zmniejszające ryzyko podczas pracy w otoczeniu ludzi.
W zakresie prywatności firma zapowiada, że użytkownicy będą mogli zrezygnować z udostępniania swoich danych w celu trenowania modeli sztucznej inteligencji.
Stosowna opcja ma być dostępna w aplikacji mobilnej.
Ciekawe, czy na przykład spowoduje to jakiś droższy abonament, albo tańszy, jak się zgodzimy na to trenowanie.
Cena 3555 dolarów za tego robota, to jest rzeczywiście wyróżnik tego robota na tle konkurencji.
Dla porównania, robot One X Neo ma kosztować 20 tysięcy dolarów,
A dla tych, co nie mają takiej gotówki, to będzie można sobie zapłacić 499 dolarów miesięcznie w abonamencie.
A Wave Isaac jest dostępny w przedsprzedaży za 7999 dolarów jednorazowo lub też 499… nie, 449 dolarów miesięcznie.
No ale tutaj też będzie jakaś tam opcja sterowania tym robotem z aplikacji, jakaś sztuczna inteligencja, także to też nie będą takie do końca jednorazowe opłaty.
Producent tłumaczy, że niższa cena tego robota Flourish One wynika ze świadomych wyborów inżynieryjnych, a firma nie sprzedaje urządzenia poniżej kosztów produkcji.
Niektóre platformy humanoidalne dodają nogi, które same w sobie mogą kosztować dziesiątki tysięcy dolarów, albo budują ramiona zaprojektowane do przenoszenia dziesięciu kilogramów i pracy w środowiskach przemysłowych.
Do zadań domowych naszym zdaniem tego nie potrzebujesz, tak twierdzi prezes tej firmy. Jej adres to jest flourishrobots.com,
Więc jeżeli czujecie się zachęceni, no to te 50 egzemplarzy, to podejrzewam, że dość szybko się rozejdzie, ale może ktoś miałby ochotę na takiego robota.
Ja szczerze powiedziawszy tak zupełnie serio, nie wiem, tak czytając po opisie tego, co ja miałbym mu zlecać, przede wszystkim gdzie tego robota ustawić w takim mieszkaniu,
Bo w domu to jeszcze może, ale nie wydaje się tak po opisie to na ten moment czymś takim naprawdę bardzo atrakcyjnym.
No i cena też nie jest mała.
Tak, chociaż… Znaczy, bo wszystko zależy od tego, ile on z tych rzeczy, o których mówią, będzie umiał.
I ile będzie w stanie się nauczyć.
Tak, bo ja sobie, zakładając nawet optymistycznie,
że faktycznie będzie to umiał robić,
to naprawdę wyobrażam sobie jakiegoś starszego człowieka,
który ze względu na, no nie wiem, problemy ze stawami
nie jest w stanie odkręcić butelki wody.
A to prawda.
Czy nawet nie jest w stanie przynieść sobie szklanki z wodą,
Być może jakaś współpraca tego robota, nawet z kimś, no będzie od czasu do czasu, no ale właśnie od czasu do czasu przychodził
i ten robot być może będzie mógł właśnie robić jakieś takie rzeczy, które faktycznie pomogą osobom starszym, a tych osób starszych
będziemy mieli coraz więcej.
No i my też kiedyś tacy będziemy.
Osób młodszych będziemy mieli coraz mniej.
To prawda.
I na razie nic nie wskazuje na to, żeby to się zmieniło
No i albo sobie zrobimy roboty, albo będziemy musieli korzystać z siły roboczej, z krajów, powiedziałbym o zupełnie innej kulturze niż nasza.
Co w przypadku osób bardzo mocno starszych i totalnie uzależnionych od innych jest też rzeczą dosyć nieprostą.
Może tak to nazwę. Roboty też to jest kwestia skomplikowana, no bo z tego co wiem, na razie te roboty naprawdę są w stanie się wywalić
Na różnych prostych rzeczach, ale z drugiej strony, jeżeli te roboty sięgają już cen
właśnie na 100 tysięcy złotych, to ja sobie już wyobrażam kogoś,
kto, nie wiem, zarabia w sumie podobne pieniądze miesięcznie,
czyli na przykład ktoś, kto robi w IT,
żeby sobie takiego robota potestować. A niech mi przyniesie picie z lodówki, haha.
I coś tego typu.
I być może to jest właśnie ten…
No bo wiecie, to może jest tak samo jak z tymi modelami językowymi.
Póki to było GPT-2, no to praktycznie nikt o tym nie wiedział.
Nawet GPT-3 powiedzmy, mimo że on już umiał w sumie sporo.
Pamiętacie, że u nas to w zasadzie Mikołaj Hołysz opowiadał jakieś takie rzeczy.
Że coś takiego jest w ogóle.
Że coś takiego jest. Ja pamiętam, miałem takie…
No dobra, może jest.
No fajnie.
A może coś tam…
Może to tylko w jakimś laboratorium on to zrobi.
A coś tam…
No i potem nagle wyszedł ChatGPT
i po prostu wielkie wow.
I nagle ileś osób zaczęło to robić.
No i na dobrą sprawę
no myślę, że te
takie modele, które już można
uruchomiać na sprzętach za, dobra,
Grube dziesiątki tysięcy dolarów, ale czy one są gorsze od takiego GPT-3,5 czy lepsze?
Myślę, że lepsze. Dużo lepsze.
A ten GPT-3,5 nadal był, zdaje się, uruchomiony i musiał być uruchomiony na sprzętach za jakieś miliony.
Tak, to wszystko będzie taniało i to mocno będzie taniało.
No więc myślę, że jesteśmy w stanie dożyć czasów,
ale no to też zobaczymy, bo na razie jest jeszcze dużo problemów,
o ile wiem, do rozwiązania. Ale jest szansa, że
powiedzmy nasze pokolenie, albo i nawet ludzie trochę starsi od nas
dożyją czasów, że powiedzmy taka opieka już,
znaczy nie będzie wymagana całodzienna opieka,
tylko być może ktoś przyjdzie na godzinę,
Poustawia coś, skontroluje tego robota, czy wszystko jest w porządku, a resztę będzie robił robot.
Właśnie takich rzeczy związanych z obsługą bardzo starszej, schorowanej osoby.
Ja się tylko zastanawiam i chyba największym problemem w tym wszystkim będzie to, mam wrażenie,
bardziej taka akceptacja społeczna tego wszystkiego, tych rozwiązań.
Zwłaszcza jeżeli te roboty miałyby przypominać ludzi i chyba celowo tego się jednak nie robi.
Wiesz co, ale z drugiej strony, bo gdybyś się zapytał w 2018,
powiedzmy, czy 19, czy nawet 20 roku, czy nie będzie wielkich sprzeciwów społecznych,
no i w sumie były, gdyby faktycznie komputery zaczęły udawać, że myślą jak człowiek.
No i w pewnym sensie są. I co z tego?
I nic.
Chata GPT używa prawie każdy?
Dokładnie.
Mimo wszystko?
Oczywiście.
Więc myślę, że to coś podobnego będzie z tymi robotami.
No bo z drugiej strony, ile razy…
Zwłaszcza mówię o osobach, które mieszkają jako osoby niewidome same.
Coś spadło.
Co i… Znaczy, co wiadomo, ale gdzie to jest?
Bo to jest malutkie.
Być może taki robot to zauważy, podniesie.
I ja sobie wyobrażam naprawdę, że ileś osób…
Ja na przykład mam często problem z tym, że gdzieś zostawię telefon, już nie wiem gdzie.
Taki robot, ja mogę się domyślać, że on by mógł…
Powiedzmy, byłby podłączony do jakiegoś systemu, powiedzmy, kamer w mieszkaniu.
Mówię, daj mi telefon, mi daje telefon, nie?
Oczywiście.
Prosta rzecz.
Kolejna prosta rzecz.
Weź mi skarpety sparuj, żeby miał takie same wzory.
Tak jest.
I on to sam zrobi. Niech mu to zajmie 20 minut, ale ja w tym czasie mogę robić inne rzeczy.
Jest to bez wątpienia ciekawy kierunek i zobaczymy, jak bardzo to się upowszechni,
bo na razie to są takie jaskółki, wprowadzane są takie roboty.
Wracamy też trochę do początku naszej audycji.
Odkurzacze, roboty jako odkurzacze są z nami od lat.
Teraz po prostu pytanie, ile rzeczy jesteśmy w stanie jeszcze
pójść z tą robotyzacją takich czynności domowych?
Myślę, że dużo. Wiesz, też myślę, że pamiętasz taki czas,
kiedy mówiło się, a bo te roboty to co, spadną ze schodów,
zaplączą się i faktycznie te pierwsze roboty sprzątające,
które jeszcze nie miały żadnych systemów lokalizacji,
no to one odkurzały takim algorytmem, który wyglądał trochę losowo.
Na zasadzie, jak się wystarczająco dużo pokręcę po tym pomieszczeniu,
no to chyba w miarę to będzie sprzątnięte.
No a w tym momencie, no to naprawdę mamy…
Ja pamiętam, jak kupiłem jednego z takich pierwszych faktycznie robotów
i to było już wtedy duże coś, to był rok 2006,
nawet jest o tym podcast, takiego pierwszego robota,
który miał kamerę zamontowaną u góry i on wiedział, gdzie jedzie.
I on faktycznie nie poruszał się takim ruchem chaotycznym,
tylko jechał po prostych. I to wtedy było wow.
I to był chyba jedyny robot w Polsce albo jeden z bardzo,
bardzo nielicznych, który coś takiego umiał.
No i no właśnie pytanie, jak to będzie z tymi robotami?
Być może to będzie trochę tak, jak z tymi odkurzaczami,
Kupi jakaś tam mała grupa ludzi, którzy, no bo akurat mi się coś przyda gdzieś.
Zwłaszcza, że takie roboty to nie jest jakby coś, co może robić tylko jedną czynność,
czyli sprzątanie, ale, no nie wiem, ktoś może wykorzystać tego robota
do bardzo, bardzo różnych czynności. To tylko pomysłowość ludzka.
No pytanie, do czego on będzie zdolny, tak? Natomiast jeżeli to już kosztuje
na tyle małe pieniądze, że to jest właśnie kilkanaście tysięcy złotych,
No to umówmy się, jeżeli ktoś pracuje w IT i jest jakimś tam senior programistą, to tyle na miesiąc zarabia.
Też jeszcze taka ciekawostka. Ostatnio widziałem, to jest co prawda chyba droższy interes niż taki robot, bo to już idziemy tam w kilkanaście tysięcy dolarów łącznie,
Ale widziałem na przykład, że jest taki projekt otwartoźródłowego, robotycznego ramienia do różnych operacji precyzyjnych.
I to jest też trochę coś, o czym ty, zdaje się, Tomek, kiedyś tak sobie myślałeś, że fajnie by było.
I rzeczywiście, z tego co gdzieś tam czytałem, to na przykład można by było takie ramię, dajmy na to, sprząc ze sztuczną inteligencją
I kazać mu wykonywać jakieś operacje. Ba! Takie ramię jest wykonywane według jakichś tam różnych takich standardów przemysłowych, które pozwala nawet na wykonywanie operacji chirurgicznych na odległość.
I powiedzmy, okej, ja się zgodzę z tym, że no fajnie, ale kto wykonuje operacje chirurgiczne na odległość? Ale prosta rzecz.
Chciałbym stworzyć taką zupełnie, nie wiem, wagę mówiącą, załóżmy.
Mam wagę zwykłą, chcę do niej zrobić udźwiękowienie.
Droga sztuczna inteligencja. Po pierwsze, napisz mi program,
po drugie, znajdź mi czip, znajdź mi głośnik,
zrób z tego projekt do zlutowania, drogie ramię,
zrób to, co Ci każe sztuczna inteligencja.
I być może, no znowu, nie wiadomo, ale ja sobie wyobrażam taki świat,
w którym sztuczna inteligencja mówi mi, słuchaj, kup następujące rzeczy.
To, to, to, to, to, to, to, to. Jak to przyjdzie, ramię mi to wszystko montuje
według wskazówek, które dostanie i mam zmontowane. Ja się wcale nie zdziwię,
jak takie roboty, jeżeli będą już troszeczkę, powiedzmy, no dobra,
to nie będzie półtora kilo, bo, stroszni i tak dalej, tylko pięć,
no bo to pewnie będzie coraz więcej one mogły podnosić.
Przychodzi nam w szafka do zmontowania z Ikei. Już nie trzeba będzie za 100 złotych
wzywać być może kogoś, kto to zmontuje, bo wie jak, tylko będzie instrukcja
w internecie dla tego typu robotów i on to zmontuje. No a z tym to też są problemy,
żeby to robić po niewidomemu, bo instrukcja to A, B, C, D,
Rys 1, Rys 2, Rys 3, dziękuję. I tyle jest jakby z tekstu.
I oczywiście są osoby, które się są w stanie domyślić z tej
układanki, gdzie co włożyć, ale nie oszukujmy się,
zdecydowanie nie wszyscy. Tak że no, tu naprawdę mogą być
różne. A jeszcze jeżeli wejdziemy w jakieś konkretne hobby
No nie wiem, ja jeszcze mam do czynienia z kasetami.
Nie wiem, czy jestem sprawny manualnie na tyle, że mógłbym na przykład skleić taśmę.
Być może tak, ale może takie ramię by to zrobiło lepiej?
No tylko może niech to nie kosztuje nasie tysięcy dolarów.
Jeszcze musimy poczekać, aczkolwiek te wszystkie rzeczy, gdzieś tam powiedzmy to ramię, o którym ja mówię i które widziałem, to jest projekt otwartoźródłowy.
Więc jakby wszystkie komponenty też są… Podejrzewam, że na przykład jeżeli zależałoby nam na mniejszej precyzji być może,
A nie potrzebujemy przecież tej precyzji takiej skali przemysłowej, tak, chirurgicznej.
Nie będziemy robić operacji.
No to wystarczy nam jakiś taki, może tylko kilka tysięcy dolarów i też by było dobrze.
To jest jedno, ale ja sobie wyobrażam na przykład jeszcze inną rzecz,
że mamy taki projekt i jest uruchomiona jakaś usługa,
gdzie tych robotów skupionych takich ramion jest 20.
Podsyła się właśnie takie małe projekty do zmontowania
i za dwa dni jest odsyłana paczka z gotowym.
Też jest to opcja.
Także zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Z drugiej strony też trzeba pamiętać o tym, że dyski SSD
w roku 2010 to naprawdę mało kogo było stać na jakikolwiek dysk.
Już nie mówię sensowne, ale 16 giga wtedy kosztowało tam ładnych kilkaset złotych.
Sprawdzałem chyba w 2012 roku albo 2011. W jednym ze sklepów komputerowych był
największy dwuterowy dysk SSD za 12 tysięcy złotych.
Minęło 10 lat. No i wiem, jakie są ceny. Dobra, teraz są trochę droższe,
ale to nadal w porównaniu z dwunastoma tysiącami to jest nic.
Także, no zobaczymy, co będzie się działo.
Ja też nie mówię, ja też nie jestem jakimś super…
żeby nie było, ja też nie jestem, mam nadzieję, przynajmniej fanbojem
tego typu rozwiązań, bo na razie te roboty mają
szereg wad, szereg problemów, one się czasami wywalają.
Fanbojami to będziemy mogli zostać, jak będziemy mieli coś takiego w domach.
Dokładnie, także zobaczymy, jak się będzie rzecz rozwijała.
Tak jest.
Myślę, że ma to szansę na rzeczywiście kolejną być może nawet jakąś rewolucję w pewnych kwestiach.
A czy tak się stanie, to oczywiście zobaczymy.
Dobrze, mamy zatem tematy na przyszły tydzień, a teraz się w takim razie żegnamy.
To już wiemy, że będziemy w przyszłym tygodniu.
Nawet wy wiecie, o czym będziemy mówić.
Piotrek Machacz, Paweł Masarczyk i ja, czyli Tomek Bilecki, braliśmy dzisiaj udział w audycji.
No i do usłyszenia, miejmy nadzieję, za tydzień. Nawet nie cały.
Tak jest, do usłyszenia.
Był to TyfloPodcast. Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.