TyfloPrzegląd Odcinek nr 349

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
Tyflo Podcast
Witajcie, witajcie. 349 odcinek Tyflo Podcastu.
Nie po raz pierwszy, aczkolwiek tym razem po raz pierwszy
od dość długiego czasu właśnie w takiej formie,
czyli w formie Michałowo-urlopowej, tak bym to nazwał,
bo Michała z nami nie ma, a co za tym idzie też nie ma możliwości,
Aby ta audycja została wyemitowana na żywo, co nie oznacza, że nam brak, tym którzy na urlopie nie są, którzy z niego wrócili albo którzy aktualnie na niego nie wyjechali, jakichś ciekawych informacji, które chcielibyśmy Wam przedstawić.
Więc z tej strony dziś w roli prowadzącego Paweł Masarczyk, a ze mną w studio dzisiaj Piotr Machacz. Witaj Piotrze.
Cześć, witajcie.
I też Tomek Bilecki, być może do nas się przyłączy, chociaż Tomek zapracowany, bo on teraz na REHA FOR THE BLIND zbiera materiały.
Także miejmy nadzieję, że Tomek powróci, jeśli nie dziś i nie spotka się tu z nami, to w następnych odcinkach albo też potem ze swoim własnym materiałem osobno.
Powodzenia, Tomku.
Co za tym też idzie, że Michała nie ma, nie ma również dzisiaj headów, w związku z czym po prostu popłyniemy tak, jak jesteśmy.
Tematów mamy myślę, że kilka. Na pewno jeden taki większy ode mnie, ale…
Tutaj kilka takich dużych tematów mamy. Takie dwa, myślę, duże.
Tak, to prawda. No więc myślę, że bez
przedłużania możemy spokojnie już skoczyć w te
tematy, które dziś dla Was mamy.
No i pierwszy temat, taki trochę rzutem na taśmę z ostatniej audycji.
Michał zapowiadał i jest.
TyfloCentrum na iPhona ukazało się już w App Store.
Także mamy link, mamy aplikację, można ją wyszukać.
Ja próbowałem, jak się wpisze TyfloCentrum, to jak najbardziej
wychodzi i taka miła niespodzianka nas zaskoczyła i chyba jeszcze
Do końca ani my, ani Michał, nie wiemy z czego to wyniknęło w ogóle, ale wygląda na to, że bijemy media głównego nurtu na głowę w popularności, bo przez chwileczkę TyfloCentrum było czternaste w Polsce, to w Polsce jest chyba polski ranking, tak?
Tak, to rankingi są zawsze lokalne.
Dokładnie. Czternaste miejsce w Polsce w kategorii wiadomości. Także przez chwilę naprawdę wyprzedziliśmy takie media jak TVN24, chyba nawet Gazetę Wyborczą?
Jak ja dzisiaj ściągałem TyfloCentrum, bo troszkę jeszcze urlopowo mam zaległości, no to było to miejsce czterdzieste piąte. Ile tam jest miejsc w sumie, Piotrze?
To jest chyba top sto?
Nie.
Nie?
Na pewno więcej, bo widziałem sto pierwsze i tam sto ileś, więc może, nie wiem, sto pięćdziesiąt, może dwieście. Na pewno więcej niż sto. Ale my jesteśmy na czterdziestym piątym. No i z kogo teraz przebijamy?
Gazetę Prawną, Radio Katowice, Radio Wrocław, Radio Republikę.
publikę, chyba nawet update’a, z takich znanych bardziej aplikacji z wiadomościami.
No więc trzymamy się nieźle, a to wszystko za Waszą sprawą i może nie tylko Waszą,
może też nowe osoby, dzięki tak wysokiemu plasowaniu w rankingu,
odkryły TyfloCentrum i nasze materiały. Jeśli tak jest, to witamy.
Miło Was tu mi także. Oby tak dalej, oby tak dalej.
A Wy, którzy już od dawna czekaliście, może mieliście aplikację w TestFlight’cie,
a może czekaliście, aż z tego TestFlight’a ona wyjdzie, no ściągajcie,
Na pewno warto.
Zresztą, jak jeszcze nigdy nie widzieliście tego interfejsu,
no, myślę, że przypadnie wielu osobom do gustu.
Tak?
No to co, Piotrze, to czym teraz byśmy się zajęli?
Nowościami audio?
Bo też takie dość duże, prawda?
Tak, tutaj mamy trzy takie wiadomości.
Znaczy, ostatnio ta rubryka się pojawia
w praktycznie każdym Tyflo Przeglądzie.
Nie wiem, czy tak będzie zawsze.
Ale na pewno, jeśli takiej wiadomości się nazbiera,
to postaram się ją tutaj umieścić.
No i tym razem kilka powodów znów się do tego znalazło,
znalazło, dlaczego nowości w audio znów zagościły w Tyflo Podcaście, w Tyflo Przeglądach.
Zaczynając od kolejnych wtyczek, które od
początku były projektowane z myślą o dostępności.
Tego jest coraz więcej i to bardzo cieszy.
I taką nową wtyczką, która się pojawiła, jest wtyczka nazywająca się Sting.
I nie mylić tutaj z znanym artystą, tutaj w ogóle rodzaj muzyki, do której jest
To jest zupełnie inny rodzaj niż ten, który nagrywa Sting, bo to jest muzyka elektroniczna, to jest konkretnie acid, czyli taki rodzaj muzyki elektronicznej wywodzący się z urządzenia firmy Roland, które miało robić podkład dla zespołów, które grały po prostu sobie na weselach czy na jakichś koncertach, ale nie miały basisty swojego na przykład.
I to miało imitować bas takim bardzo analogowym syntezatorem, bo to są lata 80-te.
Do tej roli nie sprawdziło to się praktycznie w ogóle, bo brzmiało to bardzo słabo.
Natomiast dziesięć lat później odkryli to młodzi producenci, którzy nie mieli pieniędzy
i gdzieś znajdowali te urządzenia na pchlich targach między innymi, po prostu za
grosze je kupowali. No i okazało się, że te urządzenia mogą takie bardzo
charakterystyczne elektroniczne bity tworzyć.
Ona miała taki sekwencer swój, którym dało się taką muzykę zaprogramować.
I oni odkryli, jak tam była taka sekcja filtrów, jak te filtry się ustawiło tak dość
agresywnie, że one zaczęły tak piszczeć charakterystycznie.
No to tak narodził się gatunek acid.
Tam jeszcze było to połączone z też kultowym automatem perkusyjnym TR-808.
I dzięki temu właśnie nowy gatunek muzyki elektronicznej się narodził.
I Sting jest właśnie takim syntezatorem, który pozwala nam taką muzykę tworzyć.
I właśnie ten sekwencer, który nam tam pozwala taką melodię sobie ułożyć, nadać akcenty,
czyli które nuty mają być akcentowane, mają być odgrywane głośniej.
I to wszystko jest zrobione w taki bardzo
dostępny też między innymi dla nas sposób, bo wszystko działa z klawiatury.
Autorem tej wtyczki jest osoba, która w sumie też nie jest do Tyflo Podcastu nowa, bo
jest to artysta, który używa pseudonimu Iftah.
I możecie kojarzyć Iftaha, jeśli
I korzystaliście lub interesowaliście się Abletonem Live, bo Iftah dużo też wtyczek
stricte pod Abletona tworzył i zresztą te wtyczki właśnie też były, przynajmniej jego
nowsze produkcje, bardzo dostępne i dlatego też właśnie Iftah w Tyflo Przeglądzie już
parę razy się pojawił, bo tam stworzył np.
dostępny tuner, który nam pozwalał sprawdzić wysokość instrumentów, czy np.
gitara jest dobrze nastrojona. Stworzył też dostępne mierniki audio,
Między innymi my coś w nią słyszeliśmy, czy np. mamy jakieś przestery, czy coś nie gra za głośno albo za cicho.
No i teraz właśnie też stworzył taki syntezator z tym, że w przeciwieństwie do jego poprzednich produktów, Sting jest po prostu wtyczką VST3 oraz AudioUnit, a więc po prostu działa praktycznie wszędzie.
Oczywiście z Abletonem też, ale oprócz tego działa czy to na Macu w Logiku, czy to na Windowsie, czy na Macu zresztą też pod Reaperem i tutaj zresztą na stronie też jest wymienione z nazwy NVDA.
Jest wymieniona JAWS, jest wymieniona OSARA, która działa z REAPER-em.
Więc niezależnie od tego, z jakiego programu do tworzenia muzyki korzystacie,
no to z tej wtyczki można skorzystać.
Wtyczka w ogóle też jest dostępna w taki bardzo ciekawy sposób, bo generalnie to
wtyczka jest płatna, kosztuje 35 euro i jest też opcja, żeby ją dostać za darmo.
Natomiast jak to działa, to jest też bardzo ciekawe, bo darmowo tą wtyczkę może
Pięć osób na dwie albo trzy godziny, bodajże.
I jak wejdziemy sobie na stronę, no to po prostu mamy dwie… dwa linki do pobrania.
No mamy po prostu link do wersji płatnej za 35 euro i mamy przycisk do wersji darmowej.
To jest przycisk, który sobie możemy rozwijać.
I… i te okna widzę otwierają się właściwie nawet nie tyle chyba codziennie, co nawet co tydzień.
I następne takie darmowe okno akurat w momencie pisania pojawi się, będzie udostępnione 19 września o godzinie czwartej czasu UTC, czyli to w tym momencie dwie godziny do tyłu za Polską, czyli u nas to będzie godzina 6, i będzie otwarte przez 5 minut, więc przez 5 minut właśnie w tym momencie każdy może sobie tą wtyczkę pobrać za darmo, natomiast gdybyśmy chcieli tego autora wesprzeć, to po prostu możemy ją za 35 euro sobie wykupić i myślę, że akurat jeśli chodzi o Iftaha, to to warto,
Bo te instrumenty, te wtyczki, które on robi, są naprawdę bardzo dobrej jakości, no i też, co ważne, dla nas są po prostu dostępne.
To była wtyczka do jakiejkolwiek aplikacji do tworzenia muzyki.
A teraz coś dla tych, którzy chcieliby dokonywać obróbki dźwięku na urządzeniach Apple.
Może kojarzycie taki bardzo fajny edytor audio na iPhone’a, który nazywa się Hokusai.
Hokusai to jest dość stary program, bo on już kilkanaście lat jest na rynku, ale on cały czas rozwija się bardzo prężnie.
I teraz doczekał się dużej aktualizacji Hokusai wersji 3, która doczekała się przeprojektowanego interfejsu, który też wspiera Liquid Glass, ma nowe funkcje, m.in. eksport do plików mp3.
Szczerze mówiąc myślałem, że to było wcześniej, ale jak widać nie.
Teraz już jest, więc jak sobie coś nagramy albo wyedytujemy, to po prostu można taki plik
sobie później wyeksportować i co ważne dla nas to wszystko było i jest cały czas
dostępne z VoiceOvera. Developer tych aplikacji zarówno właśnie Hokusai’a jak i
Ferrite’a. Ferrite to jest takie jeszcze bardziej rozbudowane środowisko.
Jakby tutaj można było te dwa programy do siebie porównać, no to Hokusai to jest
bardziej właśnie reaperowy sposób pracy. Natomiast ten nowy Hokusai chyba też
pozwala na niedestrukcyjną obróbkę audio, czyli tak plik oryginalny dopóki go nie
zapiszemy zostaje jakby nienaruszony. Ale to wszystko bardzo fajnie działa czy to z
VoiceOverem właśnie, z gestami, czy z klawiaturą, bo też możemy sobie klawiaturę
podłączyć i na klawiaturze pracować. Możemy dokonywać obróbki, możemy nagrywać.
Nawet w najnowszej wersji mamy nagrywanie wielokanałowe, jeśli mamy jakieś
rozbudowane interfejsy. Mamy mnóstwo efektów wbudowanych i takie wszystkie najbardziej
Potrzebne efekty są włącznie też z wsparciem dla wtyczek, no bo na iPhone’ie też mamy wtyczki.
I teraz też kolejną dużą nowością, jeśli chodzi o Hokusai jest to, że wersja trzecia
też ukazała się jako natywna aplikacja na Maca i działa bardzo podobnie do wersji
iPhone’owej z tym, że po prostu przez to, że działamy na komputerze tutaj jakby z
automatu dostajemy skróty klawiszowe.
Ja chwilę przed audycją się tą wersją na Maca pobawiłem i wydaje mi się, że to jest
To jest aplikacja, która wielu osobom może się spodobać, zwłaszcza jeśli Reaper był dla was zbyt skomplikowany.
Bo tu… bo korzysta się z tego bardzo prosto.
Tutaj też mamy pracę na kilku ścieżkach, bo ktoś chciał sobie np. podłożyć muzykę i dźwięk na tym coś wypracować.
Ale np. samo obrabianie dźwięku, no to działa bardzo prosto.
Po prostu spacją mamy, play, pauza, strzałkami możemy się po pliku przemieszczać.
Lewy kwadrat, prawy kwadrat, robimy sobie zaznaczenie.
Kiedy zaznaczenie mamy, to możemy wycinać, możemy kopiować, możemy nakładać efekty.
Na tym zaznaczeniu pracuje się z tym bardzo, bardzo prosto.
I co ważne, z VoiceOverem to wszystko też jest bardzo fajnie rozwiązane do tego stopnia,
że podobnie jak na przykład w Reaperze, kiedy nawigujemy sobie po projekcie,
wykonujemy jakiekolwiek polecenia, to Hokusai u nas mówi, co robimy.
Jak przesuwamy się po projekcie strzałkami, to mówi nam, gdzie jest kursor.
Wykonujemy zaznaczenie tymi kwadratami tak, lewy kwadrat to jest początek,
W prawej kwadrat jest koniec, też nam o tym mówi. Więc tutaj też widać, że dostępność była w tej aplikacji przemyślana.
Np. jak strzałkami wybieramy ścieżki, to wszystko do nas mówi. I przez to, że ta aplikacja jest dostępna na obu platformach
i przez to, że to się wszystko synchronizuje po iCloudie, no to np. nam pozwala na bardzo ciekawe rzeczy,
typu rozpoczynamy sobie jakieś nagrywanie na Macu, coś sobie nagrywamy, mamy jakąś sesję, jakiś podcast, nie wiem,
co byśmy tam chcieli. No a później, następnego dnia, w drodze do pracy, do szkoły, na studia,
Otwieramy sobie Hokusai’a na Iphone’ie i dalej pracujemy z naszym projektem na Iphone’ie, wykonujemy jakieś dalej obróbki, wycinamy różne rzeczy, nakładamy efekty, no i później ewentualnie możemy wrócić do domu i znów na Macu pracę kontynuować.
Więc nawet z tego powodu też myślę, że to jest bardzo ciekawa aplikacja, którą powinny osoby, które interesują się urządzeniami Apple i dźwiękiem zainteresować. Zwłaszcza, że też ona nie jest jakoś bardzo droga, bo mamy w ogóle wersję darmową,
która oferuje wiele funkcji za darmo.
Jakieś podstawowe efekty, eksport do formatów beztratnych, czyli np. do WAV-a itd.
W wersji płatnej mamy tych efektów więcej, mamy wsparcie dla wtyczek,
mamy eksport właśnie m.in. do MP3, mamy dodawanie znaczników,
czyli takie rozdziały np. można sobie robić itd.
I ta wersja płatna też nie jest jakoś bardzo droga, bo kosztuje 49 zł rocznie,
więc jest abonament, ale to nie jest jakiś bardzo drogi abonament.
Dla porównania na przykład Reaper to jest koszt 70 dolarów potężny, czyli jakieś tam no powiedzmy około 300 złotych chyba teraz za Reapera będziemy musieli dać.
Więc tutaj też jest ta aplikacja trochę tańsza, a nawet jeśli ktoś ma już Reapera, to myślę, że takiej właśnie szybkiej obróbki audio do Hokusai może być bardzo ciekawą opcją, przynajmniej na urządzenia Apple.
No i ta wersja na Maca, muszę powiedzieć, z tego co się z nią chwilę poprawiłem, jest naprawdę bardzo fajnie zrobiona.
I ostatni news dotyczący audio dzisiaj.
Przenosimy się teraz do sprzętów, konkretnie do urządzeń firmy Roland,
której myślę, że nie muszę przedstawiać.
Nawiązali oni współpracę z Jasonem Dasentem,
czyli bardzo znaną osobą w świecie muzyki, niewidomych muzyków.
Jest to producent i kompozytor, który współpracował już z wieloma firmami
nad dostępnością ich sprzętu czy oprogramowania
z lepszymi lub różnymi skutkami, ale generalnie to jest znana osoba w
środowisku i teraz właśnie nawiązał współpracę z firmą Roland, która obiecała, że
będzie poprawiała stopniowo dostępność ich produktów.
Od czego się zaczęło?
Zaczęło się od przewodnika, które
znajdziemy na oficjalnej stronie Rolanda w internecie, oczywiście wszystko będzie
podlinkowane, jak bezwzrokowo obsługiwać keyboardy z serii V-STAGE.
To są takie chyba najbardziej rozbudowane urządzenia z tej serii od tego producenta, więc są takie urządzenia, które nam mogą pomóc, jeśli na przykład gdzieś koncertujemy w trasie, czy właśnie też gramy na różnych jakichś wydarzeniach między innymi, no to na takim urządzeniu możemy spokojnie pracować, on nam też ewentualnie zaoferuje jakieś podkłady, gdybyśmy tego potrzebowali, no to jest takie bardzo profesjonalne urządzenie, nawet wręcz stacja robocza, bym powiedział, no i te instrukcje mówią nam, gdzie są wszystkie przyciski, jak po większości funkcji się
z menu nawiguje, mimo to, że to wszystko no niestety udźwiękowane nie jest, ale może w przyszłości.
I tutaj wkraczamy my, bo też na tej stronie została zaoferowana ankieta i Jason prosił,
zresztą sama firma Roland też, żeby tą ankietę wypełnić, pokazać zainteresowanie,
że po prostu to jest coś, co by nam było potrzebne, żeby kolejne sprzęty były
udostępniane, czy to właśnie przez takie podręczniki, czy po prostu też przez
udostępnianie ich oprogramowania zarówno sprzętowego,
Kolejne ich urządzenia były dźwiękowione, ale też w stronie programowej, no bo Roland też produkuje dużo wtyczek audio, gdzie możemy grać programowo ich kultowymi instrumentami, ale z dostępnością do tego jest różnie.
W ogóle ich takie centrum dowodzenia, czyli, jak nie pamiętam co się nazywało, Roland Cloud chyba, to aplikacje tutaj pobieramy, to wszystko generalnie też nie jest bardzo dostępne, a tam trzeba sobie pomagać OCR-em, więc jest źle pod tym względem.
I m.in. takie rzeczy, np. jakby ktoś chciał, można w tej ankiecie wypełnić.
Może coś się ruszy w tej sprawie. Byłoby naprawdę fajnie.
No, a co tu mamy? Jeśli ktoś akurat z tego urządzenia korzysta, albo jest może zainteresowany,
no to myślę, że też fajnie, że takie materiały powstały, oby było ich więcej w przyszłości.
No i to wszystko.
No ja też wiem, że ukazało się Audacity 4 i nie miałem jeszcze okazji, żeby przetestować.
No mówiłem o tym w zeszłym tygodniu, no jest…
Jestem ciekawy Twoich wrażeń, może powiem tak.
Okej, w porządku.
Ja jedyne co widziałem na razie to, że już jest jakiś problem z monitorami brajlowskimi, z NVDA,
że tam coś, te kontrolki nie są zmapowane jak trzeba
i na monitorach brajlowskich nie widać nic,
albo widać co drugą czy co trzecią kontrolkę jak się idzie tabem.
Nie wiem, z jakiegoś powodu nagle na ekranie głównym pod tabem są różne opcje.
Tam cały interfejs został przeprojektowany od zera, to jest Qt teraz.
Okej, dobrze.
No to rozumiem, że szykujemy się na ciekawą…
Okej. Dobrze. No nic. Trzeba będzie jakoś z tym żyć i zobaczyć, albo nieaktualizować.
No co, to może ja troszeczkę się pochwalę, bo troszkę się naprzeżywałem ostatnio różnych ciekawych doświadczeń,
bo wróciłem właśnie, to też był powód, dla którego mnie te trzy ostatnie tygodnie tu nie było,
z urlopu. Z urlopu, który w pewnym sensie zorganizowałem sobie sam,
bo mam sobie taką tradycję od kilku już lat, że organizuję sobie sam różne wyjazdy wakacyjne.
Wyjazdy są to wyjazdy zagraniczne, bo w jakiś sposób mnie to kręci, w jakiś sposób jestem ciekaw po prostu, jakie są limity tego, co jestem w stanie w tej kwestii zdziałać sam, jako osoba niewidoma,
mając do dyspozycji różne kontakty, które gdzieś tam przez lata pozbierałem, mając do dyspozycji technologię, mając do dyspozycji internet, mając do dyspozycji różną wiedzę na temat pewnych lokalnych rozwiązań,
Niektóre nam gdzieś tam w różnych miejscach pomagają i podczepiając się też pod różne okazje,
które często gdzieś tam, no na przykład tak jak ta, o której za chwileczkę opowiem, się pojawiają.
I w tym roku stwierdziłem, że pojadę sobie do Paryża, do Francji.
Początkowo nie chciałem się skupiać tylko na samym Paryżu, bo już dostawałem sygnały gdzieś od znajomych,
że no zwiedzić sam Paryż to wcale nie jest zwiedzić Francję.
Natomiast tak się poukładał plan, że ostatecznie uznałem, że na ten moment się ograniczę do Paryża.
No i też nic w tym złego, żeby sobie troszeczkę powolutku podróżować.
Ja rzeczywiście podróżuję troszkę powoli, bo ja podróżuję pociągami.
I to zwłaszcza pociągami nocnymi. Bardzo polubiłem ten sposób podróżowania.
Odkąd odkryłem, że po Europie na pewnych trasach da się tak całkiem fajnie jeździć.
Nie są to przejazdy najtańsze, na pewno dobrze szukając,
może nawet nie całkiem dobrze szukając,
dałoby się znaleźć tańsze przeloty samolotem.
Ale co się okazuje, przynajmniej na mnie tak to wpływa,
że taki przejazd pociągiem nocnym
można całkiem fajnie przeżyć
i nawet może człowiek się poczuć w jakimś sensie wyspany,
bo wystarczy włożyć sobie nawet jakieś słuchawki
wygłuszające tłos z noise cancellingiem
I w tym momencie naprawdę nawet zależy to wszystko oczywiście od nocy, od tam gdzieś nastroju i tak dalej, innych czynników, ale mam już na koncie kilka nocy naprawdę całkiem nieźle przespanych.
Do tego stopnia, że nawet się nie budziłem w nocy, zasnąłem o przyzwoitej porze, obudziłem się o przyzwoitej porze i byłem w stanie funkcjonować w ten kolejny dzień.
No czego nie mogę powiedzieć o przejazdach na przykład autobusami, takimi dalekobieżnymi, które gdzieś tam potrafią w różne miejsca nas po kilkanaście godzin zawieść.
Z mojej strony ogromny kciuk w górę dla pociągów nocnych.
Fajnie jest to zorganizowane, przynajmniej tak jak jeżdżę koleją austriacką, to jest to całkiem fajne.
O, mój telefon tu jeszcze się odzywa.
No i co mogę powiedzieć? Ja w tym roku sobie tą podróż troszkę rozbiłem, bo pojechałem sobie z Wiednia.
Normalnie pojechałbym do Paryża bezpośrednio, bo były kiedyś połączenia bezpośrednie,
Nie, natomiast zostały one odwołane, to co najczęściej się mówi gdzieś tam, tak jak już słyszałem, gdzieś plotki, że no to rząd francuski gdzieś tam się z niemieckim nie dogadali, bo to pociąg, który przez Niemcy też jedzie, że gdzieś tam opóźnienia, jakie powstawały na terenie Niemiec, były jakoś tam nie do zaakceptowania i w ten sposób połączenie zostało gdzieś tam odwołane.
Potem spotkałem się też z opiniami, że to nieprawda, że są inne metody dojazdu z Niemiec do Francji pociągami, koleją i wcale tam też tak dużych opóźnień nie ma, więc może jakieś powody były inne.
No ale fakt jest taki, że tego połączenia już nie ma, więc muszę kombinować z alternatywami.
No i tutaj gdzieś podpowiedziała mi strona kolei austriackiej, że mógłbym pojechać sobie przez Niemcy i to przez taką część Niemiec, która jest mi już dobrze znana, bo jest to Nadrenia Północna-Westfalia,
A nawet miasto Essen, w którym kiedyś byłem na Erasmusie i nawet parę podcastów z Essen zostało gdzieś tam nagranych.
Chociażby mówit z tamtych czasów pochodzi.
No i ja na tą opcję przystałem. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to dało się zrobić lepiej.
Jest dużo bardziej stabilne połączenie przez Brukselę. Z Brukseli jeździ dużo więcej pociągów do Paryża.
Czasowo wyszłoby to prawdopodobnie dużo lepiej. Rozbiłem sobie podróż na dwa dni,
Dojechałem najpierw nawet już nie do Essen tylko do Dortmundu, bo w międzyczasie się okazało, że pociąg, który mam złapać, połączenie, nie jedzie z Essen, a poza tym tak się zazębiały te pociągi, a są w dwóch różnych sieciach, bo tutaj pociąg państwowy, czyli jakby kolei państwowej, austriackiej, a tutaj prywatny Eurostar, niegdyś Thalys, no i nie spotkałyby się te pociągi, a tutaj z uwagi na to, że są z dwóch różnych przewoźników, no nie mógłbym liczyć na jakąś, myślę, przesiadkę na fajnych warunkach,
Warto pamiętać, że w tej chwili nie ma żadnych warunków, żeby poczekał pociąg.
W związku z czym, ja już z góry założyłem, że po prostu złapanie tego samego pociągu tego dnia się nie uda.
Ale nic to, spędziłem sobie dzień w Dortmundzie, który też znam, kojarzę.
Miałem okazję się też tam spotkać z kimś, więc nic straconego.
Natomiast, dlaczego o tym wszystkim tak szczegółowo wspominam?
Bo tu dochodzimy do pierwszego punktu technologicznego, który chciałbym, żeby został tu jakoś wspomniany.
A mianowicie chodzi o aplikację FAIRTIQ. Pisze się F-A-I-R-T-I-Q.
F-A-I-R-T-I-Q. To jest bardzo ciekawe rozwiązanie, bo mój problem, jaki zazwyczaj miałem,
a ci, którzy gdzieś tam części Tyflo Podcastów słuchają, to wiedzą, że zdarza mi się dość często
po Niemczech jakoś tam poruszać. Problem polegał zawsze na tym, że wiadomo,
ja niemieckiej legitymacji osoby z niepełnosprawnością nie posiadam, w związku z czym
nie mam gdzieś też prawa do przejazdu za darmo, tak jak mają to osoby niewidome w Niemczech.
W związku z czym trzeba sobie jakoś radzić.
I to sobie jakoś radzić polega na tym, że trzeba w jakiś sposób znaleźć metodę, żeby kupić bilet.
I to nie tylko w Niemczech, to w każdym innym mieście, gdzie nie mam uprawnień do jeżdżenia za darmo, jest również tematem.
No i zazwyczaj było tak, że po prostu albo kupowałem te bilety jakoś fizycznie, bo z appkami jest znowu widzicie taki problem,
że wiele oficjalnych aplikacji, i to nie tylko w Niemczech, to ja już to widziałem i w Wiedniu,
Ja to też widziałem w Budapeszcie nawet.
Nie wiem, jak w Polsce. W Polsce mamy te różne nasze skycash’e, mamy jakiś tam mobilet, mamy też w niektórych aplikacjach chyba bankowych.
W aplikacjach bankowych chyba też są komunikacje miejskie, prawda? W dobrych miastach.
Świetnie, tak.
Tak. Więc jest tych aplikacji trochę takich zagregowanych, gdzie możemy po prostu wybrać sobie miasto i kupujemy bilet i hej.
No, w innych krajach aż tak dobrze z tym nie ma. Tam coś koleje próbują.
Wiem, że i w Niemczech DB… DB Navigator,
co się nazywa aplikacja kolei niemieckiej,
ma wsparcie dla niektórych gdzieś tam regionów, ale nie dla wszystkich.
Potem się okazuje, że akurat ten, którego ja potrzebuję, tu nie ma.
No więc trzeba ściągać oficjalne aplikacje danego przedsiębiorstwa komunikacyjnego.
No i się okazuje nagle, że właśnie to, o czym mówię, czyli ten problem,
który występuje, to jest po pierwsze konieczność założenia konta.
I nawet nie byłoby w tym nic złego, no bo okej, rozumiem,
aczkolwiek z drugiej strony, kurczę, no fajnie by było, gdyby to konto nie było wymagane.
Fajnie, żeby je mieć pod jakieś tam kwestie, żeby tam coś do ulubionych dodać, jakieś tam dane zapisać.
No ale jak ja jestem tylko turystą i prawdopodobnie, nie wiem, w danym mieście jestem raz albo na czas bardzo, bardzo długi, albo w ogóle w życiu,
no to nie potrzebuję konta, bo aż tak często podróżował nie będę.
Ale co gorsza, rejestracja ta wymaga podania dużej ilości danych osobowych, w tym adresu zamieszkania.
I to jest coś, co już dla mnie jest troszkę taką przesadą, bo po co komu do biletu mój adres zamieszkania?
To jest jedno. A po drugie, po prostu wypełnianie tego profilu trwa długo.
Te aplikacje bywają różnie dostępne, więc często kończyło się tak, że ja się po prostu
poddawałem i albo kupowałem u kierowcy, jak się dało, albo gdzieś się kupowało
na jakichś dworcach, w automatach, się kogoś prosiło o pomoc itd.
No FAIRTIQ ten problem nam bardzo ładnie rozwiązuje, bo FAIRTIQ jest takim rozwiązaniem,
gdzie my tworzymy jedno konto i ono rzeczywiście nie wymaga wielu danych.
Tam jest po prostu imię, nazwisko, data urodzenia, e-mail, cześć.
I my w ramach tego konta możemy podpiąć sobie jakąś metodę płatności.
I może być to Apple Pay, Google Pay na przykład, albo tam kilka innych.
Jest oczywiście, jest Karta, jest ten jakiś PayPal, kilka innych tam w Niemczech jest Klarna,
też popularna jako bramka płatnicza, także jest troszeczkę takich różnych.
I w tym momencie dzieje się rzecz następująca. Tam, gdzie jest to wspierane,
my sobie po prostu wsiadamy do jakiegoś środka komunikacji.
To może być cokolwiek, to może być tramwaj, to może być autobus, to może być metro,
może być kolej miejska. Wybieramy, na jakiej jesteśmy stacji,
bo tam gdzieś te stacje w pobliżu są nam podpowiadane.
I klikamy przycisk Rozpocznij przejazd.
I w tym momencie nam na ekranie pokazuje się kod QR.
Gdyby konduktor lub kontroler biletów sprawdzał,
pokazujemy ten QR i to jest po prostu ważny bilet na przejazd.
Wysiadamy, naciskamy, zatrzymaj przejazd.
To jest też swoją drogą fajne, bo on wykryje na przykład to,
bo tam jest prośba o uprawnienie do czujnika ruchu,
że my się już nie przemieszczamy, że tu się nic nie dzieje,
że my stoimy w miejscu albo po prostu się poruszamy w tak wolnym tempie,
że nie może być to jazda jakimś tam pojazdem.
To on nam sam się przypomni, że hej, hej, chyba zapomniałeś zatrzymać przejazd.
Tego wariantu wolałem nie testować, więc po prostu zatrzymałem ręcznie.
No i on stwierdził, no fajnie, no to jest jeden przejazd zakończony.
Koszt wyniósł, tyle, a tyle.
I teraz to nie jest tak, że on pobiera tę opłatę od razu.
On sobie czeka, zdaje się, że 24 godziny i zlicza, ile my tych przejazdów wyrobiliśmy,
na jakich trasach, bo to wiadomo, w różnych miastach różnie jest,
są tam jakieś strefy, niestrefy i tak dalej.
I pod koniec dnia, czy tam po tych 24 godzinach, on sobie wylicza najbardziej optymalny wariant biletu.
Jeżeli opłacało się nam kupić, nie wiem, pojedynczy przejazd, to skasuje nam pojedynczy przejazd.
Jeżeli dane przedsiębiorstwo oferuje jakiś tam pakiecik, powiedzmy, nie wiem, 10 przejazdów w tańszej cenie,
no to kupi nam ten pakiecik. Jeżeli jeździliśmy aż tyle, że to bardziej by się opłacało kupić bilet całodzienny,
no to nam ściągnie tak, jak za bilet całodzienny.
Także jest to naprawdę fajne. Aplikacja jest bajecznie prosta w obsłudze, jest dostępna, więc ja się w mig w niej połapałem.
Także naprawdę jest to fajne. I co najlepsze, nie działa to jedynie w Niemczech, bo w Niemczech istotnie działa to w wielu, wielu miastach.
Natomiast działa to też w Austrii, na przykład w Linz i okolicy, albo w takim rejonie jak Vorarlberg.
To są takie góry za Tyrolem, gdzieś w stronę Szwajcarii. Jezioro Bodeńskie na przykład, może coś kojarzyć.
Malowniczy, turystyczny rejon.
Działa to we Francji, w takim rejonie jak Oksytania czy Normandia.
Czyli gdzieś tam Toulousa, no kilka takich miast, gdzieś tam południe i północ, właśnie tak rozbite bardzo to gdzieś jest.
Działa to też na Słowacji, co ciekawe, w mieście Zlin oraz na kolei słowackiej.
Dowolne pociągi, jakimi się jeździ na Słowacji, można też w ten sposób obsłużyć.
W kilku miasteczkach w Norwegii, też w Szwajcarii i Liechtensteinie.
No i zdaje się, że to wszystko się jakoś tam poszerza i z czasem miejmy nadzieję, że może i do Polski wejdzie, a jeśli nie, to jest kilka ciekawych destynacji, które można by z tą aplikacją prawdopodobnie zwiedzić.
Także ja jestem pozytywnie zaskoczony i sam mechanizm chyba nawet się przyjął, bo już widziałem coś podobnego w aplikacji kolei austriackiej, co działa rzekomo w całej Austrii, nie wiem jak tam w poszczególnych miastach.
Nazywa się to ÖBB, no bo ÖBB to jest Kolej Austriacka, taki ma skrót, Simply Go.
Po prostu w aplikacji do biletów można tą zakładkę wybrać, włączyć sobie to naliczanie
i tam czy za bilet kolejowy, czy za bilet komunikacji miejskiej w danym mieście
po prostu zostanie nam ściągnięte tyle, ile wyjeździliśmy.
No sporo miast ma chyba też ten system, że płaci się kartą płatniczą,
że po prostu wchodzę, wsiadam do autobusu, przykładam kartę, wysiadam z autobusu,
Tu przykładam kartę, jest tak z check-in, check-out i w tym momencie mi też nalicza jakieś opłaty, także tu jest taka wersja apkowa tego.
Natomiast to był Dortmund, no i następnego dnia wyruszamy do Eurostarem, do Paryża.
Dlaczego w ogóle Paryż i co sprawiło, że w ogóle tak już podjąłem tę decyzję o tym, jak te wakacje mają przebiegać?
Otóż wystąpiłem na konferencji State of the Map 2026, która właśnie w Paryżu się odbyła.
Jest to taka największa, oficjalna, światowa konferencja OpenStreetMap,
czyli tych danych kartograficznych, tych danych mapowych, które, że tak powiem,
wspierają różne nasze aplikacje GPS, które my znamy i lubimy,
czyli przede wszystkim Seeing Assistant Go, czyli też np. MyWay Pro,
czyli też np. DotWalker, czyli też np. feelSpace, jeżeli ktoś używa
feelSpace’a, pasa nawigacyjnego feelSpace, to tam jest OpenStreetMap
I prawdopodobnie znajdzie się jeszcze parę apek, które na tym OpenStreetMap’ie bazują.
Kiedyś GRMap’a też korzystała. Teraz taka bardziej nowoczesna implementacja to jest Audiom,
o którym też w czasie konferencji wspomniałem.
O, VoiceVista też i Soundscape, to też OpenStreetMap.
Chociaż VoiceVista nie tylko, ale też.
No więc gdzieś tam myślę, że całkiem fajne wydarzenie, na którym można by o czymś opowiedzieć.
Czemu w ogóle postanowiłem tam wystąpić?
Bo ostatnimi czasy, o czym też tu na łamach tych flopszeglądów wspominałem, bardzo mnie zaciekawiły metadane, które kryją się w miejscach.
Czyli jak wejdziemy sobie w okolice, na przykład w Seeing Assistant Go, a następnie wybierzemy jakieś miejsce, to możemy sobie przeczytać wiele bardzo ciekawych informacji na temat tego miejsca.
Czyli, no chociażby, oczywiście godziny otwarcia, jakaś tam strona internetowa, numer telefonu, czy na przykład restauracja ma dania, nie wiem, wegetariańskie, wegańskie,
czy można płacić kartą, czy są miejsca na zewnątrz.
No, takie różne rzeczy, które i w Google Mapach znajdziemy.
Natomiast tam są też ciekawe informacje jak np. jak wysokie są budynki.
No, może to kogoś ciekawić, bo my tego nie widzimy.
A może się to okazać przydatne np. gdy pytamy przechodniów na ulicy o drogę.
No i chcemy w jakiś sposób wskazać, nie wiem, szukamy konkretnego adresu.
No i wiemy, że to jest budynek taki powiedzmy pięciopiętrowy,
czyli wiemy, że już jest z takich troszkę wyższych.
Możemy o tym wspomnieć.
Swoją drogą na konferencji też uczestniczyłem w takim warsztacie,
gdzie taka organizacja wspomagająca osoby z niepełnosprawnością z Berlina chyba, czy gdzieś z Niemiec,
Sozialhelden e.V., oni opowiadali o tym, że oni też mapują swoje tam gdzieś rejony pod kątem chyba głównie
dostępności dla wózków, ale, co ciekawe, oni na przykład też wrzucają do OpenStreetMap dane o tym,
czy dane miejsce, jakiego koloru jest dany budynek, więc w tym momencie, jak już pytamy kogoś na ulicy
o jakiś budynek, to możemy powiedzieć, jak duży jest ten budynek oraz jakiego jest koloru.
Bez znaczenia.
W związku z czym, no takie to ciekawe wydarzenie.
Wystąpienie przebiegło myślę całkiem fajnie.
Jest jego nagranie, ja je zamieszczę w linkach w komentarzu pod audycją,
także możecie go wysłuchać, jest ono w języku angielskim.
Starałem się w taki dość zabawny sposób przedstawić cały temat,
aczkolwiek wiem, że potem byłem przez moderatora mojej sesji
troszkę zbyt szybko popędzony czas na czas,
bo troszkę on sobie chyba źle spojrzał, ile to moje wystąpienie ma trwać.
Więc troszkę już czułem się zestresowany, więc z czasem, no, było to już troszkę bardziej takie, mam wrażenie, wygłoszone, jak wykład.
Ale mimo wszystko pokazałem Seeing Assistant Go, pokazałem właśnie okolice, pokazałem jak można fajnie sobie przejrzeć różne szczegóły odnośnie punktów,
pokazałem jak ciekawie są tam kategorie zaimplementowane i jak szczegółowo pokazałem kierunek do punktu,
pokazałem właśnie nawigację, jak wygląda z kompasem, czyli z położeniem telefonu na ręce.
Wspomniałem o VoiceViście, wspomniałem o Audiom, pokazałem też feelSpace’a, sam pas, oczywiście nie chodziłem w nim tam, bo to była zamknięta sala wykładowa, ale pokazałem urządzenie, opisałem jak działa, także myślę, że wstydu nie było.
Kilka ciekawych rozwiązań udało mi się zaprezentować. No i odzew na to był również ciekawy, bo pojawiła się nawet wzmianka na temat mojego wystąpienia,
chociażby w biuletynie podsumowującym wydarzenie dla włoskiej społeczności OpenStreetMap,
Gdzieś tam się słowo rozniosło. Wyświetleń nie mało ani dużo, jak na tak niszową konferencję.
Ponieważ jest wielkim projektem, sponsorowanym np. przez takie firmy jak TomTom.
Ale jak tak patrzyłem na różne wystąpienia, to mają one podobną ilość wyświetleń.
Moja ilość na ten moment to 53.
Są takie wystąpienia, które mają po 200 coś.
Takie najpopularniejsze chyba ma 400, 60.
Także ja jestem zadowolony.
Czy to jakoś zmieni stan rzeczy?
bo też nie ukrywam, że jakby miałem tam swój cel na tej konferencji.
No, chciałem zmobilizować społeczność OpenStreetMap,
żeby tworzyli bardziej dostępne narzędzia, chociażby do mapowania.
No, w takim nawet zakresie, żeby osoby niewidome mogły uzupełniać te różne dane o miejscach.
Czy jakiś tam brakujący numer telefonu, czy tam godziny otwarcia, które się zmieniły,
czy choćby zaznaczyć, że miejsca już nie ma.
No, bo na ten moment te narzędzia, które są popularne w obiegu
i takie bardzo ukierunkowane na użytkownika końcowego,
No to gdzieś tam są no kiepsko dostępne, trzeba sobie powiedzieć szczerze.
Czy osiągnąłem ten cel? Jestem troszkę sceptycznie nastawiony.
Spotkałem się z deweloperami kilku narzędzi i gdzieś mam wrażenie, że
powtarza się ten sam motyw, który w Open Source’ie powtarza się
już od dość dawna, czyli to wszystko jest dzieło jednego człowieka,
który robi to w swoim wolnym czasie, bez żadnego wsparcia finansowego.
Chce zaimplementować jakieś swoje funkcje, więc teraz dostępność stoi
po prostu w konkurencji z jakimiś innymi rzeczami, które ta osoba chce wprowadzić.
Albo po prostu te narzędzia są wizualne z natury i trochę ciężko stworzyć jakiś
poziom abstrakcji, który nie wymagałby np.
umiejętności nawigowania po mapie.
Takim narzędziem, które dostępne jest, jest MapComplete.
I to jest narzędzie, które dostępne jest w przeglądarce i ono pokazuje nam różne
mapy takie podzielone na kategorie.
Czyli np. mamy mapę Wszystkie restauracje wegańskie albo Wszystkie kosze na
Wszystkie drogi, na których prędkość to tam jest ograniczenie do 50 km na godzinę.
Albo wszystkie punkty OpenStreetMap, w których brakuje tam jakichś konkretnych danych.
I można sobie wejść w taką mapę i pokazuje się nam wtedy rzeczywiście mapa.
I my możemy strzałkami po niej chodzić. Tam ponoć da się też włączyć jakąś listę.
Możemy iść na północ, południe, wschód, zachód i czekać na informację,
czy przesunęliśmy ten kursor na tyle, że pojawiły się jakieś miejsca.
Jest ponoć jakiś też widok listy. Tu już z autorem trwają dyskusje,
żeby ten widok listy jednak wszedł jako taka bardziej widoczna opcja,
bo na smartfonie jednak taka nawigacja raczej nie jest możliwa,
jak sobie to autor wymyślił. No a jednak, przynajmniej ja tak mam,
wyobrażam sobie większość takich aktywności maperskich raczej na smartfonie,
jak jestem gdzieś w trasie.
Było dużo ciekawych wystąpień. Takich, które mi zapadły w pamięć,
to strażacy w Niemczech, którzy używają OpenStreetMap
Do lokalizowania, gdzie się wydarzył jakiś wypadek do dispatchingu, do rozsyłania z dyspozycji, z punktu dyspozycyjnego po prostu patrolów albo strażaków, którzy mają gdzieś tam jakąś interwencję, na jakąś akcję pojechać.
No i przy okazji sami uzupełniają te mapy, na przykład hydranty, jakieś tam gaśnice publiczne, jakieś syreny alarmowe itd.
Także im zawdzięczamy, czy też Niemcy zawdzięczają dość kompletną bazę danych tego typu obiektów.
TGV, francuskie koleje, chcą wprowadzić, no bo wiadomo, jest Wi-Fi w pociągach, to Wi-Fi ma swój portal pasażera.
Swoją drogą taka ciekawostka, no niby to logiczne, ale nie wiem czy my w Polsce mamy taki portal pasażera w PKP Intercity,
jakiś taki z własnymi filmami, muzyką i tak dalej. Chyba nie.
Na pokładach pociągów chyba nie.
Właśnie sporo kolei to ma. Wiem, że niemiecka kolej to ma, francuska też.
Chyba Flixbus też coś takiego ma.
Tak, miał to chyba też ten RegioCzech, co było chwilę, te czeskie koleje.
No ale tego już nie ma u nas.
Ciekawostka jest taka, że oni takie portale tworzą m.in. po to, żeby
nie nadużywać łącza z internetem zewnętrznym,
który jest, ale przez to, że to jest pociąg
i on się przemieszcza, jeździ… Słucham? No tak.
Tak. No to oni by chcieli, żebyśmy jak najmniej korzystali
…z różnych stron zewnętrznych, a bardziej jest to Wi-Fi po to, żebyśmy mogli jakąś tam rozrywkę mieć,
jakoś sobie podejrzeć jak tam pociąg jedzie, jakieś informacje takie przydatne nam jako pasażerom itd.
No i tutaj francuskie koleje wpadły na pomysł, żeby użyć OpenStreetMap do pokazywania mapy jak jedzie pociąg,
bo można zrobić to przecież offline. No to tutaj takie pomysły są.
Teraz się okazuje, bo prawdopodobnie słyszeliście o powodziach w Nepalu, to też gdzieś się echem odbiło w mediach,
No tam ponoć dane takie rządowe na temat stanu i sytuacji są na tyle znikome,
że różne organizacje humanitarne, typu Czerwony Krzyż, które chcą jakiejś tam udzielać pomocy,
nie wiedzą w sumie, dokąd ta pomoc powinna się w pierwszej kolejności udać.
I tutaj OpenStreetMap również pomaga. W ogóle OpenStreetMap ma cały zespół wsparcia humanitarnego,
który w ogóle okazuje się, że dzięki obrazom satelitarnym prywatnych firm
jest w stanie ustalić i stworzyć mapę takich miejsc.
Tu np. pomaga bardzo Microsoft z Bing Images.
Tu pomaga taka firma jak Esri.
Okazuje się, że OpenStreetMap ma też w takich dziedzinach zastosowanie.
Z takich ciekawszych projektów, o jakich słyszałem, np. to jest GeoBard.
To jest coś, co stworzył jeden z włoskich, w ogóle włoska grupa.
Kurczę, pozdrawiam Was, chociaż tego nie słuchacie,
bo mnie po prostu zaadoptowali jak swojego
i wszędzie się z nimi kręciłem, bo mieszkaliśmy w jednym hotelu
i bardzo dużo pomocy od nich dostałem.
Natomiast to jest chyba stronka internetowa, czy jakaś taka aplikacja,
która za pomocą też jakiegoś czata GPT, czy innego modelu językowego,
na podstawie jakiejś tam wpisanej trasy GPS-owej,
czy od punktu A do punktu B, nie wiem, bo jeszcze nie testowałem,
generuje nam opisy tego naszej drogi.
Powiedzmy, że idziemy sobie i on nam opowiada,
koło czego przechodzimy, jakie punkty mijamy,
na podstawie danych wyciągniętych z OpenStreetMap.
Zostało to stworzone pod kątem kampanii RPG.
Taki GeoBard, po prostu.
Taki narrator, który opowiada nam jakąś historię
i robi klimat pod różne lokacje w kampaniach RPG-owych.
Także, no, takie różne ciekawe rzeczy ludzie tworzą.
Co jeszcze ciekawego byłoby mapy historyczne.
Także były mapy OpenStreetMap, na przykład, nie wiem, Europa, czy tam jakieś miasto, kraj w XII wieku.
Możemy tylko przypuszczać, że za wielu POI, to wtedy tam…
Ale granice miast przynajmniej są zaznaczone i można sobie jakoś tam analizować obszary.
Także jest to wszystko niesamowite.
Ja mam osobiście nadzieję, że mimo wszystko, może za jakiś czas,
ziarno zostało zasiane i jakiś plon to zbierze.
Natomiast na ten moment myślę, że tak można Open State of the Map 2026 podsumować.
Ciekawe wydarzenie, warto było się pokręcić.
Fajnie było wyjść trochę z tej takiej typowej dla mnie dostępnościowej bańki.
I chociaż wiem, że moje wystąpienie było o dostępności,
To ja przez trzy dni byłem w otoczeniu ludzi, którzy interesowali się kartografią, tworzeniem map.
To jest kompletnie nie moja działka. Nie miałem pojęcia, co tam robię w ogóle.
Ale było ciekawie posłuchać, co oni mają też do powiedzenia.
Także warto pomyśleć o tym, kiedy będziecie korzystać chociażby z Seeing Assistant Go,
że w różnych miejscach na świecie są po prostu całe grupy osób odpowiedzialne za to,
żeby w tych mapach cośkolwiek po prostu było.
Ale nie na tym zakończyła się moja podróż po Paryżu,
bo stwierdziłem, że potem zrobię sobie jeszcze kilka dni.
No, takiego typowo urlopu i będę sobie zwiedzał.
Więc troszkę się do tego przygotowałem i muszę przyznać, że myślę, że fajnie mi to wyszło.
Myślę, że fajnie mi to wyszło. Były dwa takie dni z czterech, kiedy autentycznie od rana do wieczora byłem na nogach.
Wyszedłem rano, wróciłem wieczorem i byłem tak zmęczony, że myślę, że niejeden turysta by się mógł powstydzić.
Przede wszystkim myślę, że warto wspomnieć o transporcie miejskim w Paryżu.
Bo jest on bardzo ciekawy.
Przede wszystkim, czemu on jest ciekawy?
Bo w bardzo prosty sposób możemy kupić na niego bilety.
Tu nie ma aplikacji FAIRTIQ.
Jest tu aplikacja IDF Mobility,
bo IDF, czyli Île-de-France, to nazwa regionu, w którym znajduje się Paryż.
Aplikacja jest, powiedziałbym, średnia.
Tam ktoś wpadł na przykład na bardzo genialny pomysł, że…
no, jak jest mapa pokazana na głównym ekranie,
gdzie się znajdujemy i tam najbliższe przystanki,
to my tą mapę zrobimy, proszę Was, jako obszar trybu interakcji.
Więc w tym momencie, jak my w to wejdziemy, tam nie dzieje się nic, przestają działać gesty lewo-prawo,
więc trzeba wynawigować eksplorację i iść np. od tyłu, żeby znaleźć opcję, znaleźć trasę od Adobe.
Ja zauważyłem, że taki problem się pojawia coraz częściej, bo tam chyba też kiedyś w Disney Plus,
chyba kiedyś widziałem, że ten suwak do przeskakiwania po filmie też był tak zrobiony.
A przecież jakiś czas obszar rysowania na zrzutach ekranów w samym iOS-ie był tak zrobiony.
Ale to było ciekawe doświadczenie.
Mogłeś rysować po screenshotu.
Trudniej było znaleźć przyciski, bo ten screenshot to wyświetlał się na całym ekranie prawie.
Ja szukałem tam głównie połączeń i wybierałem opcję na najmniej chodzenia,
bo wtedy mogłem najbardziej wykorzystać transport miejski i nie trzeba było szukać różnych przejść.
Natomiast Paryż jest jednym z tych niewielu miast na świecie pobłogosławionych przez Apple,
gdzie możemy po prostu kupować bilety prosto w aplikacji Portfel Appu.
Czyli otwieramy portfel. Ja mogę to nawet jeszcze zresztą pokazać.
Zobaczmy, czy będzie nas słychać.
Rozumiem, że słychać iPhona.
Tak, może jakbyś się…
Tak, słychać.
Bardzo dobrze.
Wejście monitora Braille’a.
Zatrzymuję mapę. Moje położenie. Gajowa 15. Główny.
Przymienienia. Jeden z wejściów monitora Braille’a.
Portfel. Zatrzymuję wejście monitora Braille’a.
Otwieram portfel. Portfel. Zamknij. Przycisk. Zamknij.
Przycisk. Zamknij. Portfel.
Portfel. Dodaj kartę. Przycisk. Dodaj kartę.
W toku.
Dodaj do portfela. Wyrazy. Szybkość mówień 50.
Wszystkie karty, kluczyki i bilety,
które używasz każdego dnia.
Nie znaleziono na karty karta debetowa
O, dokładnie, to jest karta transportu publicznego.
No, nas Chiny kontynentalne nie interesują.
A to już jak najbardziej.
Wybieramy sobie Navigo Paryż.
Tak.
Tu możemy sobie wybrać.
Mamy kartę na cały dzień.
Navigo to jest ogólnie nazwa na wszystkie te bilety komunikacji miejskiej w Paryżu.
A właśnie. Paris Visite, czyli to jest rozszerzone Navigo.
O, jeszcze przejazd do lub z lotniska Orly.
Czyli jednego z większych… nie Charles de Gaulle’a,
tylko chyba to jest drugie takie dość duże lotnisko w Paryżu.
Tu mamy na dwa dni, mamy na trzy dni i na pięć dni.
Mamy jeden przejazd tramwajem lub autobusem.
I mamy pakiecik, taki bloczek dziesięciu.
I analogicznie dla metra, jeden lub dziesięć.
Przejazd tylko na lotnisko.
To są zniżkowe bilety, ja się na nie nie kwalifikuję.
I to w zasadzie tyle.
Nie ma biletu na przykład rocznego.
Wiem, że coś czytałem właśnie, że albo w czasie jak tam byłem, albo już po moim powrocie,
ten chyba roczny bilet Navigo pojawił się w aplikacji.
I teraz pytanie, jak w takim razie taki bilet skasować, skoro mam jego kupionego.
No ja przez cały tydzień się męczyłem, bo się okazało, że to nie jest konieczne.
I wiecie, za każdym razem otwierałem portfel, naciskałem dwa razy power,
Przycisk boczny, w sensie wybierałem sobie sto z innych kart, bo mi się często włączała moja karta płatnicza.
Wybierałem to Navigo, tych Navigo się robiło potem coraz więcej, zaczęły mi się mylić bilety metro, autobus itd.
I to za każdym razem, przy wejściu na bramki, przy wyjściu z bramek.
No, ostatni dzień, już przy samym wyjeździe, kiedy po raz ostatni przykładałem telefon, okazało się, że nawet nie trzeba telefon odblokowywać.
Wystarczy go wyjąć z kieszeni, nie naciskać nic, przyłożyć do bramek, tam się samo inteligentnie wykryje, o który bilet chodzi i się bramki otworzy.
To w ogóle ponoć działa do tego stopnia, z tego co pamiętam z materiałów Apple’a, że to nawet powinno zadziałać jakby telefon się rozładował.
O, to jest ciekawe. To nie, nie próbowałem.
Nie sprawdzałem i nie wiem czy chciałbym sprawdzać, natomiast tak pisali.
A jak działa to na Watchu? Było coś opisane?
Myślę, że podobnie.
O, no proszę. No, więc mi się to bardzo podobało. Było to bardzo poręczne, bo przede wszystkim interfejs portfela jest już znany
i mogłem sobie Apple Pay’em bardzo szybko te bilety dokupić w miarę jakich potrzebowałem.
I tak wszystkich nie zużyłem, więc nawet nie trzeba było kupować gdzieś tam tego biletu dziennego.
No, gdzieś tam taki system udało mi się przetestować.
Co więcej, bardzo ciekawe są zapowiedzi, które są wygenerowane czy w metrze,
czy w takim środku transportu, który się nazywa RER, czyli jakaś tam regionalna kolej.
To jest coś jak nasza kolej miejska w niektórych miastach.
Nie wiem, jest szybka kolej miejska w Warszawie, czy w krajach niemieckojęzycznych,
To jest ten koncept S-Bahn. To jest coś takiego, że po prostu przez miasto jedzie sobie pociąg i on potem wyjeżdża poza granice miasta,
tylko w przypadku Paryża są tylko trzy linie tego pociągu A, B i C.
I on na obrzeżach Paryża się potem rozgałęzia i rozjeżdża się w różne, różne strony na różne podmiejskie miejscowości.
I to jest ponoć taki unikatowy koncept, który jest znany właśnie z Paryża.
No więc tam bardzo ciekawie są zrobione zapowiedzi. Myślę, że tutaj się pojawi nagranie.
Jak usłyszycie, no to po prostu pada nazwa stacji, na którą przyjeżdżamy dwukrotnie.
Po raz pierwszy, kiedy dojeżdżamy, a po raz drugi, kiedy już tam jesteśmy.
Przy czym odstęp między tymi dwiema jest jakieś kilka sekund.
Nie wiem czemu w sumie nie zdecydowali się na to, żeby ta pierwsza zapowiedź była wcześniej.
Ale tak jest. Natomiast to, co jest ciekawe w tych zapowiedziach, to jest to, że one są…
Tam nie ma tej frazy, którą my znamy, że następny przystanek, tylko tutaj jest zadziałane tonem głosu.
I ta pierwsza zapowiedź jest taką intonacją głosu, która idzie w górę i tak sugeruje, że nie wszystko zostało jeszcze powiedziane. Takie to jest urwane.
A drugie to jest intonacja opadająca w dół. Taka, która kojarzy się jednoznacznie z tym, że koniec, kropka.
Ja to spróbuję zdemonstrować, zresztą usłyszycie to w nagraniu.
Ja bardzo często wysiadałem na takiej stacji jak Noisy-Champs.
Tam była właśnie konferencja.
No więc tam podjeżdżamy. Noisy-Champs.
Potem Noisy-Champs.
Châtelet Léal.
Châtelet Léal.
Więc jest to bardzo charakterystyczne.
Ponoć znany z tego jest właśnie Paryż, że tak są zrobione te zapowiedzi.
No i tak działa też to w metrze, aczkolwiek metro to jest troszeczkę loteria.
Które linie mają zapowiedzi, a które nie.
No i Paryż z tego był do niedawna przynajmniej znany i chyba dalej troszkę jest, że jest to jedyna stolica europejska, która nie ma w pełni udźwiękowanej sieci metra.
Także są linie, tak jak np. linia 12, gdzie tych zapowiedzi nie ma, więc musiałem pytać pasażerów, za ile tam jakaś moja stacja i się dopytywać, i się dopytywać.
Także, no nie powiem, nie było to jakieś bardzo przyjemne doświadczenie.
Autobusy już mówią raczej bez problemu i nawet czasem, nie wiem od czego to zależy, podają na zewnątrz linię i kierunek.
Tutaj już bez problemu można było pojechać.
To, co też w Paryżu jest ciekawe, to są piloty do sterowania światłami.
U mnie się akurat tak złożyło, że dzięki konkursowi letniemu, rok temu, podcastu Oxytude,
czyli tego francuskojęzycznego podcastu dla niewidomych, który ma bardzo podobny format do naszych Tyflo Przeglądów,
bo to są też takie przeglądy tygodniowe tego, co tam w technologii piszczy,
Ale dużo się w godzinie mieszczą.
To wygrałem rok temu pilota firmy Okeenea, który jest takim pilotem stosowanym we wielu francuskich miastach
do odpalania świateł, sygnalizacji dźwiękowej, akustyki w światłach na przejściach dla pieszych,
czy też, na przykład, i tu też będą nagrania zarówno jednego jak i drugiego, mam nadzieję,
stacji metra, tak jak może ktoś kto był w Pradze i ma czeskich znajomych
…albo mamy też słuchaczy z Pragi, z Czech, będzie kojarzyć ten system, że się chodzi po stacji metra, naciska przycisk i się odzywa tam jakiś bikon, który podaje informację, przekaźnik, który podaje informację koło czego stoi, czyli tutaj jest informacja, tutaj są automaty do biletów, tu są bramki i tak dalej, więc ja próbowałem tym pilotem się jakoś orientować.
To, co jest fajne w tych światłach francuskich, to jest to, że przede wszystkim ich dźwięk jest taki bardzo miękki.
My jesteśmy przyzwyczajeni do piszczenia bardzo szybkiego i raczej syntetycznego,
takie pip, pip, pip, pip, pip, albo klekot bociana.
A tam jest taki bardzo miękki, dłuższy dźwięk.
Ja obstawiałbym tu jakieś brzmienie midi, takie ping, ping, będzie to w nagraniu.
Natomiast kiedy światło jest czerwone, to jest informacja głosowa, że światło czerwone
i nazwa ulicy, przez którą przecina to przejście.
Róż, Pieton, Rów, Wujje.
Róż, cyton, ryb…
Róż, cyton, ryb…
Róż, cyton, ryb…
To jest bardzo użyteczna informacja, bo często kiedy korzystamy z nawigacji GPS,
po prostu słychać, taką wskazówkę dostajemy, że przejdź przez jakąś tam ulicę.
No i się nagle okazuje, że musimy przejść takim oficjalnym przejściem dla pieszych.
No i możemy potwierdzić sobie, czy chcemy rzeczywiście przekroczyć w tym miejscu przejście, czy to jest przejście przez jakąś inną ulicę.
Także, no bardzo fajny system i udało mi się z niego też skorzystać.
W ogóle nawigowanie po Paryżu całkiem fajnie działało. Ja byłem zaskoczony, jak dobrze to wszystko szło, bo dużo osób chciało pomagać.
Naprawdę ludzie rzucali się do pomocy i z tego, co zdarzało mi się już słyszeć, że we Francji nie bardzo, że tam ludzie tak się do pomocy nie garną itd.
Plus to, że może być problem z angielskim i on rzeczywiście bywa.
Rzeczywiście jest tak, że sporo osób, zwłaszcza troszkę starszych,
nawet nie, że bardzo, ale gdzieś tam pokolenie, powiedzmy, moich rodziców,
czyli osoby urodzone gdzieś w latach 60., końcówka 50., może 70. trochę też,
mają z tym angielskim rzeczywiście problem.
I ten francuski jednak się przydaje, przynajmniej jego takie podstawy,
które ja jakoś tam mam, bo kiedyś, mieszkając czy przez miesiąc w Brukseli,
czy przez pół roku w Luksemburgu, troszeczkę się tego języka uczyłem.
No to pamiętam jeszcze na tyle, żeby…
Przede wszystkim liczby, które no…
Francuski jest znany z tego, że ma bardzo skomplikowany
system liczb. Na przykład osiemdziesiąt
po francusku nie jest jakoś osiemdziesiąt,
tylko jest cztery dwadzieścia.
Czyli tam już ten system od chyba
sześćdziesięciu jest rozbijany…
Nie, od siedemdziesięciu to jest chyba rozbijany, że jest
sześćdziesiąt dziesięć, sześćdziesiąt jedenaście,
sześćdziesiąt dwanaście, potem jest cztery dwadzieścia,
cztery dwadzieścia jeden, cztery dwadzieścia dwa,
cztery dwadzieścia dziesięć.
Także to się zaczyna potem komplikować, jak wchodzą wyższe liczby, czyli setki, tysiące.
No, jest to trochę główkowania. A myślał człowiek, że niemieckie 1,20 to jest…
Natomiast jakieś takie podstawy typu lewo, prawo, typu szukam czegoś tam, przystanek autobusowy, metro…
No, przydają się. I tutaj znowu pomysł, który mi się w głowie pojawia.
Fajnie by było jakby stworzyć takie mini rozmówki dla osoby niewidomej w różnych językach.
Tak, są takie podstawowe dla osób widzących, gdzie są dużo takich właśnie pytań o nie wiem…
Jakieś takie proste dialogi w prostych punktach usługowych,
czy w jakichś restauracjach, jakieś zwroty typu
tam, dzień dobry, dziękuję, gdzie znajdę coś tam, jak dojść…
To takie pod kątem osób niewidomych,
żeby były takie różne zwroty typu właśnie,
czy słówka nawet potrzebne, tak?
Jakieś właśnie liczby wyjaśnione jakieś,
coś, autobus, metro, gdzie znajdę coś tam,
czy może mi pani pomóc, albo pan i tak dalej.
No, to gdzieś tam nie pogardziłbym.
A byłby to może, myślę, ciekawy projekt.
Wiem, że teraz mamy też translatora itd.
Co ciekawe, nie używałem tego, żeby porozumiewać się z ludźmi.
Chyba miałem dość dużą wiarę jeszcze w moją szczątkową wiedzę z języka francuskiego,
plus chciałem zobaczyć na ile się to zda, po prostu.
Plus oczywiście w takiej sytuacji, że chodzimy po ulicy i zaczepiamy przypadkowych ludzi,
szybciej jest mieć pewne zwroty tak na szybko w głowie, po prostu.
Tak mi się przynajmniej wydaje.
No i Seeing Assistant Go okazywał się bardzo pomocny.
Nie wszędzie, bo np. w miejscu, w którym miałem pobyt, już po konferencji,
Okazało się, że nie jest zmapowana w ogóle cała ulica, jak chodzi o adresy.
Jest tylko punkt, który ma kategorię adres, ale nie przypisano mu ani ulicy, ani numeru.
Więc na przykład moje miejsce pobytu nie dało się go znaleźć na OpenStreetMap,
więc tu się wspomagałem tymi mapami Apple, ale te mapy Apple pomogły mi dojść,
bo to była taka dość prosta trasa, często z tego przystanku autobusowego,
to była kwestia tam skręcić w odpowiednią stronę po chodniku,
albo przejść na drugą stronę ulicy po chodniku,
Więc tam ani nie musiałem kręcić się po jakichś specjalnie przejściach dla pieszych skomplikowanych, ani nic.
Także szczęście polegało na tym, że tam bardzo proste było dojście do przystanku autobusowego.
No i teraz… Nawet mi ten Seeing Assistant Go pomagał w znajdowaniu na przykład przejścia z jednego przystanku autobusowego na drugi.
Tu polecam w sekcji Okolica, jak będziecie szukać przystanków, rzeczywiście zajrzeć w szczegóły.
I jest tam taki tag, taka pozycja jak rel no, to jest relationship number, czy to nie, relation no, po prostu numer relacji autobusowej czy też komunikacji miejskiej, która jest obsługiwana przez dany przystanek.
I warto się zorientować, czy na tym danym przystanku, na który chcecie iść, podjeżdża ta linia w tą stronę, której potrzebujecie wedle Waszej aplikacji do komunikacji miejskiej.
Teraz to jest w Polsce bardzo ułatwione, bo dzisiaj chyba wyszła już oficjalnie wersja Seeing Assistant Go.
Która oficjalnie też współpracuje z Time for Busem.
Więc tam będzie już bez problemu opcja, żeby donawigować sobie do Time for Bus, do danego przystanku.
Natomiast no, we Francji takich bajerów nie ma.
W związku z czym, no, trzeba sobie radzić na okrętkę.
A nawet nie tak bardzo na okrętkę, tylko po prostu w aplikacji IDF Mobility wyszukać sobie połączenie.
Zobaczyć, w którą stronę ma jechać autobus.
Seeing Assistant Go porównać przez okolice, czy na pewno na tym przystanku podjeżdża ta linia w tą stronę.
I rzeczywiście już parę razy mi się taki patent sprawdził, także bez problemu można sobie to zrobić.
A propos pilota, jeszcze nie wspomniałem o tym, jak ten pilot sobie jest przymocowany.
Otóż z pilotem dostajemy trzy rodzaje podpięcia.
Pilot to jest takie kwadratowe, trochę z zaokrąglonymi rogami.
Tamagotchi z jednym przyciskiem, który po wciśnięciu piszczy.
Reakcja ze strony tych świateł czy nadajników przekaźników na stacjach metra jest dużo szybsza,
Jeszcze nie zdąży wybrzmieć to PIP, a już się odzywają.
I mamy podpięcie takie, że możemy taki uchwyt na laskę.
Bardzo prosty w konstrukcji, bo jest element, który zahaczamy wokół laski,
takie jakby szczypce, które po prostu przeciskamy przez nie,
czy uchwyt laski, czy niżej tego patyk, trzon właściwy.
Do tego na zatrzask przyczepiamy taki plastikowy uchwyt
i do uchwytu wkładamy pilota. Nie jest to konstrukcja idealna.
Już zdążył mi ten pilot kilkakrotnie wypaść.
Najbardziej kłopotliwe jest rozkładanie i składanie laski,
bo można łatwo tym sznureczkiem, przynajmniej w moim Ambutechu,
zahaczyć od tego pilota i potem on wypada nam.
Więc już mi się zdarzyło, że wypadł mi gdzieś przy łóżku w hotelu
i potem szukałem gdzieś na ulicę.
No, także nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie,
ale ma się go przynajmniej pod ręką.
Jest też przyczepienie do plecaka i do czegoś tam jeszcze kluczy.
Tak nas wyposaża właśnie Okeenea w tego typu różne podpięcia.
Co w tym Paryżu robiłem? Dobre pytanie, bo byłem już tam w kilku miejscach.
No, co też oznacza, że po prostu sobie jakiś tam plan turystyczny zorganizowałem.
Moja pierwsza meta to był taki instytut, który poznałem troszeczkę w toku moich różnych działań zawodowych,
który nazywa się CEA, czy też CEA po francusku.
To jest taka instytucja badawcza, nie wiem czy ona jest bezpośrednio powiązana z rządem francuskim,
czy z którąś z uczelni, ale robi różne badania
takie w takich sektorach też gdzieś tam rządowych, czy
obrony, czy, czy tam na przykład sieci 5G i tak dalej.
No i ja byłem w takim laboratorium tam,
które zajmuje się technologiami różnymi
dotykowymi, czy też haptycznymi.
I tutaj nie będę się rozwodził, bo planuję
z przedstawicielką tej instytucji w ogóle
zrobić kiedyś wywiad na Tyflo Podcastu.
Już rozmawialiśmy wstępnie i zainteresowanie
jest, ale no więcej o tym, jak, jak
Będzie już wszystko gdzieś dograne i doumawiane.
Natomiast to, o czym mogę wspomnieć, to jest to, że bardzo ciekawe efekty haptyczne
można stworzyć za pomocą odpowiedniej manipulacji, chyba jakichś reakcji też chemicznych
na podstawie płynu, którym można odpowiednio gdzieś tam poruszać,
które można programowo z poziomu komputera ustawić.
Czyli przykładowo mamy pokrętło i kojarzycie, jak są pokrętła na różnych sprzętach.
Czyli mamy pokrętło na pralce i ono może przechodzić gładko,
…czyli bez jakiegoś skoku, albo może przechodzić skokowo.
No i to z reguły jest kwestia tego, jak zostało stworzone dane pokrętło.
Jak ten mechanizm fizycznie, sprzętowo wygląda.
Tutaj możemy to regulować za pomocą oprogramowania komputerowego.
Czyli sam mechanizm może być sobie jeden.
A w zależności od tego, jak stworzymy, skonstruujemy program komputerowy…
…może być albo gładkie, albo skokowe.
Albo może się np. odbijać.
Albo może być sztucznie zablokowane.
Że w jedną stronę np. się już nie przekręci.
I to wszystko można robić oprogramowaniem.
Był też suwak. Nie inny suwak niż taki od miksera.
Który sobie chodził w górę, w dół.
Mógł chodzić gładko.
Mógł chodzić tak, że skakał.
Mógł skakać tak, jak jeździł po piasku.
Mógł być blokowany.
Mógł wibrować. Wszystko się tam mogło dziać.
Był joystick, który symulował np. wyciskanie cytryny.
Czyli jak cytryna jest cała, jest w niej pełno soku,
To bardzo opornie ten joystick szedł do tyłu.
Tak z takim dość dużym obciążeniem.
W miarę jak cytrynka nam się wyciskała z soku, to praktycznie chodził każdy inny joystick w tył w przód bez żadnego problemu.
A to wszystko było grą komputerową gdzieś tam uruchomioną na jakimś laptopie.
Także strasznie ciekawe rzeczy. Może mieć to wiele zastosowań.
Na razie jest to technologia gdzieś tam w laboratoriach, instytucji badawczych itd.
Ktoś musiałby to po prostu skomercjalizować.
Natomiast samo to, że da się coś takiego zrobić, to już jest spore osiągnięcie i mi się wydaje, że może to mieć zastosowanie w różnych sprzętach, przykład gospodarstwa domowego, czy nawet w sprzęcie audio, no w końcu suwaki na różnych mikserach czy innych instrumentach i tak dalej, nie są jakąś rzadkością, więc kto wie, może za jakiś czas taką technologię byśmy zobaczyli.
Więc zwiedziłem też Hackerspace. Hackerspace należący do jednej z uczelni ENS, czyli École Normale Supérieure.
Jedna z takich topowych paryskich uczelni, jeśli chodzi o nauki ścisłe. O matematykę, fizykę, informatykę itd.
Dość małe miejsce, jeśli chodzi o Hackerspace. Taka jedna piwnica, kilka pokoi.
O Hackerspacach, czyli o przestrzeniach, w których entuzjaści bawią się wszystkim, co stworzył człowiek.
Było to nie tylko technologią, w sensie komputerową, ale też troszkę chemią,
jakimiś procesami, typu wywoływanie filmów, tworzenie własnych napojów z jakichś tam receptur,
jakieś tam szycie, szydełkowanie, sztuka.
Różne rzeczy, które człowiek może tylko sobie wymyślić.
Druk 3D.
Też chciałbym kiedyś nagrać osobny podcast, także trochę się tego robi.
Natomiast z takich ciekawych projektów, nad którymi pracuje Paola,
która mnie po tym Hackerspace’ie oprowadziła,
To na przykład było… Nie wiem czy ty Piotrze kojarzysz, był taki automat do gier japoński takiej Arcade, czyli automat do gier taki instalowany w różnych tam salonach, restauracjach, barach i tak dalej.
jubeat, czyli jest muzyka i w rytmie muzyki świecą się światła i trzeba naciskać przyciski odpowiadające temu światłu.
Kojarzę, znaczy nie wiem czy kojarzę ten tytuł konkretnie, ale tego dużo było faktycznie. Były takie rzeczy, tak.
Paola pozyskała taki automat i planuje go jakoś tam dostosować, pohakować trochę nad nim,
przede wszystkim go zrekonstruować i na jakimś otwartym oprogramowaniu wszystko wypuścić.
No i dyskutowaliśmy sobie tak po prostu nieformalnie o tym, czy kurczę, może dałoby się tam na przykład
dorobić jakieś dźwięki albo, nie wiem, jakieś wibracje, żeby dało się też po niewidomemu
na takim arkeidzie sobie pociupać. Zwłaszcza, że z tego co wiem, była tam dość ciekawa muzyka też.
Inna rzecz, warta rozgrzebania, to była na przykład Yamaha.
Keyboardzik dla dzieci z Yamahy, który miał swoje własne kartridże.
I na tych kartridżach były jakieś tam muzyczki, ale były też brzmienia MIDI
konkretne przez Yamahę wgrane. No to plan jest taki, żeby tą Yamahę z D
zrobić reverse engineering, dowiedzieć się po prostu jak ten system działał
i na przykład wrzucać własne kartridże z własnymi brzmieniami MIDI.
To są rzeczy, którymi bawią się osoby w hackerspacach m.in.
Ja uważam, że są to bardzo ciekawe kwestie.
Myślę, że z czasem o takich projektach będę też więcej mógł coś powiedzieć.
Co było mi dane jeszcze zrobić? Było mi dane przetestować dwa systemy
nawigacji wewnątrzbudynkowej i tu niestety żaden się nie wykazał.
Po jednym był Ezymob, który miał mnie prowadzić po takim dość dużym kompleksie jakim jest Paris Expo,
czyli taki kompleks konferencyjno-eventowy, dużo biurowców, dużo bankomatów, jakieś tam toalety itd., taka hala targowa.
I miał mnie prowadzić kamerką, czyli ja włączam kamerę, wybieram to miejsce, chcę dojść np. do bankomatu,
od wejścia do bankomatu i on, analizując obraz z kamery, podając mi dźwiękiem i wibracją,
ma mnie kierować na konkretne miejsce.
No, próbowałem iść według jego wskazań i niestety wszedłem na płot.
Więc albo coś tam jest niedokładne, albo, no niestety, ten system jakoś nie do końca działa,
albo ja nie umiem z niego korzystać, także tu niestety misja się nie powiodła.
Natomiast też nie powiodła się misja z Evelity, czyli systemem właśnie od Okeenea,
który nawet nie byłem w stanie się zorientować, jak działał.
Byłem pod Grand Palais, czyli takim muzeum sztuki dość znanym,
No i tu niestety, nawet nie wiedziałem do końca jak, nie było opcji, żeby ten system mnie jakoś zlokalizował.
Ciężko było wybrać jakieś konkretne miejsce. On raczej podawał mi jakieś wskazówki.
Żadnych nie byłem w stanie odbiorników złapać, czy przekaźników, które by mi, nie wiem, podały dźwiękowo coś, trochę jak to TOTUPOINT.
No, jakoś się to po prostu nie udało. Więc tutaj niestety nie ma o czym opowiadać.
Ale z takich jeszcze ciekawszych, turystycznych rzeczy, które zrobiłem, to poszedłem sobie na tzw. food tour’a.
I to jest coś, co mogę, myślę, spokojnie polecić osobom niewidomym, które gdzieś jadą
i chciałyby doświadczyć czegoś dla tak naprawdę wielu zmysłów, bo zapach, smak, przede wszystkim
sama atmosfera też prawdopodobnie takich miejsc jak różnego rodzaju targi nie jest bez znaczenia.
Czyli jest to oprowadzanie szlakiem jedzenia.
I to jest w ogóle coś, co ja odkryłem dwa lata temu w Amsterdamie i myślę, że mogę spokojnie polecić,
bo teraz się to robi coraz bardziej trendem i przez to też trochę trudno jest znaleźć.
Ja bym polecał jednak nie takie oprowadzania robione przez jakieś powiedzmy wielkie międzynarodowe firmy,
które robią to w 10 krajach i w 50 miastach, tylko poszukać rzeczywiście firmy, gdzie robi to osoba,
która jest stamtąd, założyła sobie pod tym kątem jakiś swój własny mały biznes
i zna się na tym konkretnym jakimś obszarze.
I to nie będzie oprowadzanie po całym mieście, tylko na przykład wybrany zostanie
Jeden taki lokalny targ, który jest mniej turystyczny.
Mi się to udało. To, co w Paryżu mogę polecić, to jest
Eat Like the French. I to nazywa się co prawda
jest jak francus, ale prowadzi to Anglik. I no gdzieś tam
po prostu on ma…
On sam jest kucharzem zawodowym i gdzieś tam
sobie przez lata pobudował różne kontakty, więc
prowadził… Oprowadzanie było po takim targu lokalnym,
który nazywa się Bologne Magde. I tam rzeczywiście
Oczywiście możliwiśmy zakosztować wielu rzeczy.
Od takiego typowo francuskiego śniadania w piekarni, czyli boulangerie, składającego się z croissanta, z rogalika lub innego takiego drobnego pieczywa na słodko.
Soku wyciskanego świeżo z pomarańczy i jakiegoś ciepłego napoju, czy to jest herbata, czy kawa, czy gorąca czekolada.
Przez sery francuskie wiadomo, przez wędliny, przez wino, przez czekolady, przez ostrygi nawet, czy po prostu owoce morza.
Z możliwością zakupu tychże różnych lokalnych produktów, także bardzo fajna rzecz, którą osoba niewidoma może naprawdę, której może doświadczyć.
Taka ciekawostka, są gatunki różne, czy powiedzmy firmy zajmujące się czy rozlewnie win, takich gdzieś powiedzmy nawet już droższych, które mają etykiety w brajlu na butelkach.
No i takie rzeczy da się też znaleźć.
Udało mi się też zrealizować moje naprawdę wielkie marzenie.
Jakim było dowiedzenie się czegoś więcej o takim francuskim wynalazku, jakim jest Minitel.
Minitel to taki francuski system, który jest jakby połączeniem internetu z telegazetą.
Jak kojarzycie telegazetę z telewizji, czyli wchodzimy na jakiś kanał, naciskamy przycisk
i mamy różne strony, takie strona 600, strona 601, na każdej stronie są jakieś, nie wiem,
wiadomości, sport, pogoda, jakieś reklamy, ogłoszenia drobne itd.
No to we Francji w sumie ktoś wpadł na pomysł, że można by zrobić coś takiego tylko, żeby połączyć telefon z telegazetą i zrobić to w dwie strony.
I jakieś prace nad tym zaczęły się w latach siedemdziesiątych, a i nawet gdzieś pod koniec chyba już zaczęły się pierwsze jakieś takie implementacje dostępne dla szeroko pojętej publiki.
Natomiast gdzieś w latach osiemdziesiątych, początkiem lat osiemdziesiątych, telekomunikacja francuska zaczęła rozdawać pierwsze terminale, które rzeczywiście trafiały do ludzi do domów.
I to były takie podstawowe terminale, bo oczywiście z czasem powstały bardziej zaawansowane firmy prywatne…
Można było sobie kupić, jeżeli ktoś bardzo tego chciał.
Jak działał taki system?
Otóż, mieliśmy sobie takie urządzenie, które wyglądało jak taki stary kineskopowy telewizor…
I rzeczywiście jak się włączało ten ekran, to robił ten charakterystyczny dźwięk, to takie ziiiing,
tak jak takie czarno-białe telewizory.
I ten model podstawowy chyba działał tak, że do tego była doczepiana taka klawiatura,
która była jednocześnie pokrywą.
I można było zamknąć tę pokrywę, zasłonić nią ekran.
A potem się naciskała na tę pokrywę, pokrywa odskakiwała
i się rozkładało klawiaturę i ukazywał się ten ekran.
Klawiatura składała się z jednej strony z liter.
I te litery, to jest ciekawa historia,
w pierwszej wersji były ułożone w ogóle alfabetycznie,
więc całkiem nieergonomicznie.
No a potem był już francuski układ, czyli AZERTY.
Nie QWERTY, nie QWERTZ, tylko AZERTY.
Gdzie jest A, Z, E, R, T, Y, a reszta to już jest cała nauka,
żeby się przekonać, gdzie różne znaczki i litery na francuskiej klawiaturze są.
I oprócz tego jest klawiatura do wybierania numerów telefonu.
I też kilka przycisków, takich jak Connect, czyli inicjowanie połączenia z linią telefoniczną
i rozłączanie, jak np. Index, czyli lista wszystkich stron na gdzieś tam danym numerze.
I tam jeszcze kilka innych. Jakiś HELP, jakiś ENTER, jakieś strzałki i tak dalej.
I o co teraz chodzi? Tam usługi miały swoje numery telefonów troszeczkę tak jak dziś są strony internetowe.
I tak to wyglądało we Francji. Ja muszę się jeszcze wgłębić to od strony takiej antropologicznej, kulturoznawczej.
Czyli na przykład filmy z lat 80-tych, 90-tych albo muzyka. Czy ktoś o tym wspominał na przykład?
No bo to było tak obecne. Pół kraju było do tego podpięte. To już były dwadzieścia parę milionów jednostek chyba było w obiegu.
Jak nie więcej, no bo to wystarczyła linia telefoniczna i terminal, który Telekom rozdawał za darmo.
I czy tam za jakąś przysłowiową opłatę.
I w książkach telefonicznych, na plakatach reklamowych były numery telefonów do różnych usług.
To mogło być wszystko. To mogło być koleje, można było sobie sprawdzić czasy odjazdu w pociągu, kupić bilety.
To mogła być wysyłka, znaczy ten handel wysyłkowy, czyli po prostu…
No to jak dziś mamy Amazona, no to tam mieliśmy katalog, w którym można było przeglądać produktów,
można było sobie je kupić.
To były zapisy na uczelnie,
to były gazety z jakimiś takimi skróconymi wersjami wiadomości,
to był jakiś czat, nawet jakieś tam portale randkowe się zaczęły pojawiać,
to był jakiś tam wstępny e-mail, czyli wymiana wiadomości.
Nawet działało to w ten sposób, że można było zadzwonić do siebie nawzajem,
czyli wybrać numer drugiej osoby
i jeżeli pod tą linią był podpięty minitel,
to włączał się czat tekstowy
i osoby niesłyszące mogły w ten sposób korzystać z telefonu.
Działało to tak, że się dzwoniło pod taki numer,
wyświetlała się taka… po prostu linijki tekstu,
plus jakieś takie proste obrazki na bazie jakiś tam pixel artów,
tak zwanych, czyli robienia na przykład obrazków ze znaczków interpunkcyjnych.
Chociaż nawet jakieś tam proste obrazki były.
W ogóle historia jest mówiąc taka, że format JPG powstał pod kątem Minitela przede wszystkim,
żeby jakaś wysoka kompresja obrazu, żeby dało się wyświetlić na takim ekranie
i w miarę szybko przesłać.
Więc tam nawet jakieś animacje podstawowe były.
No i można było sobie tam działać i klikało się indeks i wyświetlało się, że nie wiem, była strona jeden, to coś tam, pod dwójką coś tam, pod trójką coś tam.
A jak się w ogóle wpisze MES, to były takie skróty, to message, czyli wiadomości, no i się otwierały wiadomości.
No i można było działać w dwie strony, czyli tak samo jak o ile w telegazecie można było tylko czytać wiadomości, znaczy czytać treści,
to tu można było też pisać i wysyłać jakieś treści.
Takie rzeczy były jak najbardziej możliwe.
Jak wyglądała kwestia opłat za takie usługi?
My płaciliśmy za czas spędzony pod danym numerem,
czyli po prostu za to ile spędziliśmy czasu,
tak jakbyśmy dzwonili na linię telefoniczną.
Po drugiej stronie SAO Server, który obsługiwał takie połączenia,
czyli de facto był to też taki terminal z funkcją serwera,
czyli telefon, na którym były zainstalowane te treści
i te treści można było sobie zażądać, jak się zadzwoniło pod ten numer.
Pod koniec danego miesiąca zliczało się na rachunku danej osoby całe koszta zużyte na połączenia minitelowe,
a dostawca danej usługi otrzymywał wszystkie środki nabite za to, ile ktoś spędzał czasu na jego serwerze.
Oczywiście tam pewnie z jakimś procentem dla telekomunikacji i tak dalej.
Były różne możliwości, jak można było zapłacić. Były już nawet takie pomysły, ale to weszło w czasach,
Gdzie już powoli wchodził internet i no niestety już ten Minitel nie ma takiego znaczenia,
że były takie terminale, gdzie można było podpinać czytniki kart,
więc były nawet takie już pomysły, żeby płacić kartą przez tego Minitela.
Osoby niewidome niestety ta rewolucja ominęła z tego, co mi wiadomo,
bo no niestety to były lata 80., więc czasy, kiedy no syntezatory mowy
były jedynie sprzętowe albo programowo w jakimś ograniczonym zakresie
i na takim Minitelu, który no nie był zbyt potężny jako komputer,
No coś takiego by raczej nie ruszyło.
A były pomysły, jakieś zakusy na to, żeby powstały syntezatory sprzętowe do Minitela,
ale były to bardziej jakieś próby.
Było parę jakichś instalacji takich, powiedzmy, publicznych gdzieś tam może w Paryżu,
na jakiejś budynku poczty, że tam był taki publiczny Minitel,
z którego każdy mógł korzystać i rzeczywiście wtedy coś tam może jakaś synteza była.
Do rąk konsumentów to nie trafiło z tego, co mi się udało ustalić.
Był też jakiś taki terminal do Minitela na komputery Apple II.
No ale w dużym skrócie, tak naprawdę pierwszy dostęp do Minitel’a
ponoć dopiero zapewniły urządzenia braillowskie Eurobrailla w latach dziewięćdziesiątych,
ale to już były czasy, kiedy tak naprawdę internet zaczął wchodzić.
Także ten Minitel jakoś wyminął osoby niewidome.
Szkoda, bo była to naprawdę rewolucja, która wstrząsnęła gdzieś Francją.
No więc fajnie by było, może nawet w ramach jakiegoś takiego hobbystycznego zacięcia,
pokazać osobom niewidomym, jak to działało.
To jest ciekawe, gdzieś na przykład porównując jak to wyglądało, no nie wiem, to pierwsze co mi przychodzi do głowy, no bo gdzieś mamy o tym informacje Stanów Zjednoczonych, gdzie przez to, że ludzie uruchamiali swoje BBSy, no to trochę działało inaczej, bo wtedy każdy sobie z domu jakby, czy na przykład jakieś instytucje miały swoje takie BBSy, czyli też ludzie się wzwaniali na modem danej osoby.
No to tam, przez to, że to się, może dlatego, że to się robiło jednak na komputerach, właśnie między innymi na Apple II, który nie wiem czy w ogóle miał francuską syntezę, może to był problem, no bo w Stanach, no to było to echo, które było.
Wiesz jak stworzył karty do tego, wiesz? Jakoś te kartelicze.
A może.
Coś, bo ja czytałem o tym i wiem, że pod Minitel’a były właśnie próby na Apple II.
To nawet nie wiedziałem, że we Francji to też było, bo ja myślałem, że to tylko w Stanach jakoś było ograniczone, no bo w Anglii to były tak BBC rozwiązania, no ale dobra.
No właśnie, czyli w Stanach jednak tak ludzie już się łączyli i nawet właśnie gdzieś te zalążki tej społeczności zaczęły powstawać dzięki temu, a tutaj, no tak jak mówisz, to ominęło. To w ogóle właśnie o tyle szkoda, że tam dużo takich usług było, takich publicznych.
Tak, ja nawet pytając różnych francuskich znajomych, takich nawet w moim wieku, bo Minitel został wyłączony ostatecznie w roku 2012. Czyli to jeszcze, jeszcze szło i tam jeszcze były jakieś aktywne połączenia i nawet na parę lat jeszcze zostawili tą opcję, żeby połączyć te osoby niesłyszące.
Minitel, tekst, coś tam, teletekst.
I wiem, że to jeszcze trochę osób takiego z mojego pokolenia
coś tam pamięta, że babcia miała Minitela,
że był w domu, ale nikt z tego nie korzystał.
Ale na pewno się to odcisnęło, bo w różnych muzeach, techniki itd.
ma on swoje szacowne miejsce.
I co ciekawe, jest Muzeum Minitela jako forum internetowe.
I ktoś stworzył takiego współczesnego Minitela
i my nawet się z tym Minitelem, z Christianem,
który sam gdzieś w tym muzeum i w całym tym ruchu minitelowym się udziela.
Uruchomiliśmy. W ogóle dzięki też Christianowi, bo zaprosił mnie do swojego w ogóle domu,
zrobił mi herbatkę i przyniósł mi ze dwa czy trzy terminale minitelowe i siedzieliśmy po prostu
i próbowaliśmy to uruchomić. No i teraz można się połączyć przez VoIPa,
jest normalnie numer telefonu i jest taki hobbystyczny serwer minitelowy,
który sobie lata. W ogóle co ciekawostka, Christian stworzył jeden z pierwszych
takich programowych serwerów minitelowych, które były dostępne dla ludzi,
Że można było po prostu sobie, czy będąc mniejszą firmą, czy osobą prywatną, stworzyć swoją własną linię minitelową.
Także był bardzo w ten ruch gdzieś tam zaangażowany.
Natomiast połączyliśmy się z czymś, co się nazywa MiniPavi, czyli taki hobbystyczny serwer minitela.
No i tam w tym momencie się dzieje większość takiego ruchu.
Tam są… To, co się da z jakimiś otwartymi API i danymi zrobić, to jest.
Jest wyszukiwanie połączeń kolejowych we Francji.
Jest ChatGPT, bo czemu nie? Wszędzie teraz jest ChatGPT.
Jest klient Mastodona stworzony w stylu portalu z anonsami towarzyskimi z tamtych czasów, włącznie z animacjami.
Jest jakaś książka telefoniczna, taki katalog, że można było rzeczywiście przeglądać tam różnych ludzi, którzy tam są zarejestrowani.
Jakaś pogoda, jakieś różne wiadomości. Także ludzie się bawią i fajnie, że to gdzieś dalej żyje.
Ponoć dużo osób, które są w to zaangażowane, to rzeczywiście osoby gdzieś tak między 50 a 70 lat,
które to jeszcze pamiętają ze swoich czasów tam świetności tego protokołu.
Natomiast trochę osób młodszych też się w to angażuje i jest żywo zainteresowanych.
Także jest to taka ciekawa, dość niszowa zajawka.
No i zobaczymy, w którą stronę się to rozwinie.
No ja na pewno tematu tak nie zostawię, bo jest on ze wszech miar fascynujący.
Takim ostatnim miejscem, które zwiedziłem było Muzeum Języków Mundolingua.
I to też było takie muzeum, które rzeczywiście dużo ma takich eksponatów związanych w jakiś sposób z językiem.
Od tego, w jaki sposób my jako ludzie uczymy się kojarzyć np. słowa ze zjawiskami.
Jest np. taka wystawka pokazana, że mamy dwie kuleczki podpisane H, jedna O.
Na półce niżej jest już butelka z wodą, czyli H2O to woda.
Obok tej wody jest ziarenko kawy, no a na dole jest już zaparzona filiżanka kawy.
Także, jak się uczymy np. wiązać ze sobą różne słowa,
że koncepcje, które mamy w głowie, coś oznaczają.
Był np. model aparatu mowy i przymapowane do niego pod przyciskami różne dźwięki,
które wydajemy, wypowiadając jakieś tam litery czy słowa.
Znaczy, no, dźwięki, tak? Fonemy.
Tu musiałbym się wgłębić w fonetykę.
No, w każdym razie, odgłosy, które wydajemy naszym gardłem, czy przeponą,
czy też podniebieniem, zębami, językiem.
Kiedy wymawiamy jakieś tam dźwięki, no, angielski może się tu wykazać.
Gdzie jest cała gimnastyka, przecież mamy wszystkie f, w, ż, sz, r, jakieś tam l, różne odmiany itd.
Tam akurat były języki ONZ-owskie, te oficjalne, więc też był arabski, był rosyjski, francuski, hiszpański.
No i podświetlały się wtedy różne części tego aparatu mowy. Niestety nie było to niejak dla osób niewidomych dostępne.
Był jakiś quiz na rozpoznawanie języków, były różne takie układanki pokazujące z jakich różnych elementów składają się zdania
Całe, w różnych językach. Jak jedno zdanie w kilku językach brzmi i z jakich elementów się wtedy składa.
Że na przykład, nie wiem, w jakimś niemieckim czy francuskim mamy rodzajniki, których w angielskim czy w polskim nie mamy.
Że czasowniki się inaczej odmieniają. No dla mnie, jako dla magistra anglistyki, było to bardzo ciekawe.
Była dość mała kolekcja maszyn do pisania. I to jest też ciekawe. To wiem, że są muzea całe maszyn do pisania.
I tym też byłbym się w stanie zafascynować, bo wydawałoby się, że maszyna do pisania w każdym języku działa tak samo.
No ale na przykład taki język chiński czy japoński,
gdzie tych znaków jest zdecydowanie więcej niż w alfabecie łacińskim czy nawet w cyrylicy.
Już jest troszkę inna, bo tu już nie wystarczy klawiatura.
Bo na tej klawiaturze by się te wszystkie znaki nie zmieściły.
Tu jest taka matryca, po której jeździmy głowicą tej maszyny.
Taka siatka takich małych różnych płyteczek.
I my musimy tą głowicą najechać na konkretną płyteczkę z jakimś tam znakiem
i naciskamy tą głowicę i wtedy się dany tam znak wybija na papierze.
Było to bardzo ciekawe, już pominę to, że są różne designy tych maszyn,
że jakaś z okrągłą klawiaturą, czyli klawiatura na podstawie okręgu itd.
Także naprawdę było tego dość sporo.
I myślę, że było dość dużo takich ciekawych konstrukcji.
Właśnie Minitel również był pokazany.
Apple II, czyli to musiał Apple II jakoś w Polsce być dostępny.
Chociaż pan prowadzący to muzeum jest z Nowozelandczykiem,
więc możliwe, że skądś sobie to sprowadził.
Bo tam też cała sekcja była poświęcona,
jak człowiek tę mowę czy język zapisywał na różnych nośnikach,
czyli papier, dyskietka, płyta, komputer, smartfon, minitel,
jakieś tam inne, różne kaseta.
Była cała sekcja, gdzie były nagrania,
jak w różnych językach naśladujemy odgłosy zwierząt.
I z takich rzeczy, które zapamiętałem,
na przykład po grecku żaba rechocze,
DREX, DREX, KREK, KREK, KREK.
Także…
Bardzo jest to ciekawe.
Kolekcja różnych skrabli. Ciekawostka.
Można grać w skrable alfabetem fonetycznym,
międzynarodowym, czyli tak zwaną IP-ą,
ale nie można grać w skrable po chińsku.
Tam jest inna koncepcja słów i też
jest dużo znaków. To jest ciekawe.
Była na przykład cała mapka pokazująca, jak się
w różnych krajach pisze adresy.
I to jest w wielu miejscach na świecie dość proste.
Jest ulica i numer. No, we Francji
na przykład jest numer i ulica. Zresztą w Wielkiej Brytanii
No i chyba też i w Stanach, nie? Jest No. 10, Downing, Downing, także…
No jest to ciekawe. W Japonii ponoć jest w ogóle jakoś inaczej.
No a są też miejsca, gdzie nie ma w ogóle adresów w krajach afrykańskich, jak odniewsze.
I wszystko działa bardzo opisowo. Co jeszcze tam było?
No brajl. Była mała sekcja poświęcona brajlowi.
Jakieś tam brzydkie kaczątko w skrótach francuskich.
Brajl wyjaśniony na zasadzie gwoździków powbijanych gdzieś tam w tablicę.
I jakiś tam cały alfabet. No, bardzo ciekawe. Języki migowe.
No także takie… takie też ciekawe dość miejsce.
Myślę, że mogę spokojnie polecić.
No i tak wyglądała ta moja podróż do Paryża, więc mam nadzieję, że może troszeczkę zainspirowałem.
No a nagrania troszeczkę, chociaż nie jest ich zbyt wiele, chociaż troszeczkę te moje suche opowieści wzbogacą.
No dobrze, no to co? Myślę, że możemy gdzieś tam się przemieścić dalej.
I co my tam mamy?
Systema Happy może powiedzmy, no bo wyszły.
No i mają dużo nowości, a mają też dużo chyba błędów.
Nie wiem czy opowiesz tu dużo więcej, Piotrze, niż to, co już było mówione w tych audycji,
Którą zaraz z Arkiem poprowadziliście.
…z dźwiękami.
Największy problem, na który zwraca uwagę AppleVis, to jest coś, czego np. ja nie mam. Nie miał tego Arek. Nie mieli tego moi znajomi. I nie wiem, czy ty aktualizowałeś już swój telefon?
Nie, jeszcze nie.
Jeszcze nie. Jeszcze nie. No to AppleVis tutaj pisze, że po prostu profil dźwięku VoiceOvera się zmienił. I oni to opisują tak, że po prostu VoiceOver brzmi cały czas, jakbyśmy byli w rozmowie telefonicznej, czyli on tak jakby po prostu nie ma basów.
Teraz nie ma jak tego pokazać. Wyobraźcie sobie, że po prostu łączycie ścisk niższy telefon, ten bas jakby ucieka i ten dźwięk jest taki trochę cichszy, no i po prostu właśnie nie ma tego dołu.
Płaski, no.
Płaski, właśnie. Fajne określenie, tak.
I no i co, niektóre osoby faktycznie ten problem mają, ale nie wszyscy.
Ja ten problem… to nie jest tak, że ten problem był wymyślony, bo ja go mogę potwierdzić, ja go też miałem, ale to w pierwszych, nie wiem, dwóch albo trzech betach z tych systemów i on po prostu po czasie zniknął.
Z tego co wiem właśnie, czy to u Arka, czy u tych znajomych, z którymi rozmawiałem, było podobnie. Ten problem był, ale zniknął.
Natomiast jeszcze są osoby, u których ten problem występuje. Pytanie, czy coś zostanie z nim zrobione.
Bardzo możliwe, że tak. W ogóle tutaj, w momencie, kiedy my tę audycję nagrywamy, a jest to środa, 16 września,
już pojawiła się informacja na Mastodonie, między innymi, czy w internetach, że już się rozpoczęła faza beta kolejnej wersji systemu
Czyli 27.2.
Pominęliśmy jedynkę, bo była tak zwa- nie no, żartuję.
Pominęliśmy jedynkę, bo ona będzie na nowych iPhone’ach, o których będzie później.
Natomiast może już w tej wersji beta ten problem został naprawiony.
To nie występuje u wszystkich.
Natomiast podsumowując, nie zdziwcie się, gdybyście zdecydowali się
zaktualizować ten system, że VoiceOver może brzmieć dziwnie, może brzmieć inaczej.
To jest problem, który głównie występuje z tego, co rozumiem na głośniku telefonu.
Jak korzystamy ze słuchawek na przykład, no to aż tak tego nie słyszymy. Wtedy VoiceOver brzmi normalnie.
Idąc dalej, zajrzyjmy sobie na listę błędów, które AppleVis skategoryzował jako poważne.
I tutaj coś z czego… nie wiem czy to mogę potwierdzić. Wydaje mi się, że to nie występuje tak często jak tutaj bym mógł pisać AppleVis.
Natomiast kiedy stan jakiegoś elementu się zmienia lub ekran się odświeża,
VoiceOver nie zawsze rozpoznaje, czy czyta zaktualizowane informacji.
Ten problem manifestuje się na wiele różnych sposobów, m.in.
kiedy budzimy urządzenie VoiceOver może przeczytać godzinę, w której urządzenie zostało ostatnio budzone, a nie bieżącą godzinę.
Tego nie zauważyłem, zauważyłem z czytaniem godziny na ekranie blokady inną kwestię, o tym to chyba będzie później.
Kiedy informacje aktywizują się na ekranie, np. status jakiejś operacji w aplikacji, VoiceOver nie zawsze może przeczytać ją od razu i może przeczytać poprzednio wyświetlaną informację.
Nie ma obejścia, VoiceOver w końcu prawidłową informację przeczyta.
Warto po prostu nawigacją lewo-prawo przejść z poprzedniego do następnego elementu.
Czy coś się aktualizuje wolniej? Mówię, ja u siebie akurat tego tak nie zauważyłem.
A propos brzmienia VoiceOvera, korektor nie działa, więc jak ktoś korzystał z korektora, zapewne ustawiliśmy inaczej pasma dla różnych głosów, no to to po prostu w tym momencie nie działa.
I ten problem faktycznie występuje, wiem z tego co wiem, on też wiele razy został zgłoszony.
Nie działają też zawsze słowniki, po prostu nie w każdej sytuacji one są respektowane.
Tego też nie zauważyłem, akurat trochę wpisów mam w słowniku.
Generalnie widzę, że ten słownik nie działa, więc to jest znów problemy, które nie występują u wszystkich.
Nie wiem, jak to jest też w poszczególnych językach.
Na niektórych urządzeniach, znów to słowo, na niektórych urządzeniach, nie działa kurtyna dźwiękowa i kurtyna dotyku.
To są funkcje powiązane z brajlem, jeśli mamy podłączony monitor brajlowski, to VoiceOver nam może wyciszyć dźwięk w telefonie cały lub wyłączyć dotyk.
I po prostu te funkcje też nie zawsze działają u wszystkich.
Częściowo rozwiązanie jeśli chodzi o kurtyny dźwięku, no to możemy po prostu ustawić głośność na 0%, jak tutaj AppleVis rekomenduje.
Jeśli mamy podłączone zewnętrzne urządzenie, mowa VoiceOvera nie działa, kiedy odtwarzamy dźwięk w Safari.
Wstrzymanie dźwięku, tak jak włączenie pauzy w Safari, powoduje, że dźwięk wraca.
Znów, ja tego nie zauważyłem, przynajmniej na AirPodsach. Może problem występuje, jeśli korzystamy z zewnętrznego urządzenia na kabel.
Nie, nie wiem. Jeśli korzystacie z słuchawek na kabel, to może faktycznie lepiej nie aktualizować.
Ale trudno mi powiedzieć, bo znów to jest też coś, czego ja osobiście nie zauważyłem i też osoby, z którymi rozmawiałem, też akurat tego nie zgłaszały.
Czasem podczas czytania tekstu VoiceOver przestaje mówić i nie wznawia czytania automatycznie.
Problem nie pojawia się. Zawsze, znów, nie wiem czy to zauważyłem, kiedy się pojawia, mowa wstrzyma się, wstrzymuje się w połowie zdania.
Słowa, dotknięcie ekranu lub wykonanie jakiegoś gestu, na przykład gest dla poprawy jednym palcem, przywraca mowę i użytkownik może po prostu znów ustawić fokus na elemencie, które było czytane i wznowi czytanie.
Więc no tutaj też nie wiem czy powiedziałbym, że to jest jakiś bardzo ważny problem, natomiast faktycznie też warto o tym wiedzieć.
W nowym menu odzyskiwania w iOS 27 nie ma mowy w trybie diagnostyki.
Czyli, podobnie jak macOS, iOS ma taki menu odzyskiwania,
które nam po prostu pozwala bez kabla na przykład sobie iPhone’a przywrócić,
żeby coś się z systemem stało, a tak jak na Macu mamy taki tryb odzyskiwania,
gdzie można system zainstalować od nowa, no to na iOS mamy coś podobnego.
Wygląda to tak, że jeśli telefon ma połączenie z Wi-Fi, to chyba nawet
Można sam sobie system poprać albo ewentualnie też wiem, że on jakoś nadaje
informację, że jest w trybie odzyskiwania i jeśli pobliżu jest inny iPhone lub iPad,
który to wspiera, to ten iPhone może wykryć, że jest jakieś urządzenie w trybie
odzyskiwania i po prostu zdalnie np. oprogramowanie zaktualizować.
I tam generalnie VoiceOver jest, możemy z tego trybu normalnie korzystać.
Natomiast tam też mamy dostęp do menu
diagnostyki i właśnie to jest ta rzecz, w której mowy nie ma.
Można tego, że to jakieś bardzo niskopoziomowe tam, może to przed startem systemu system się restartuje i po prostu tam są jakieś bardzo niskopoziomowe testy wykonywane, tam po prostu mowy nie mamy.
Gdybyśmy do tego przez przypadek weźli, no to wystarczy poczekać kilka minut i po czasie system powinien sam się z powrotem zrestartować, no i wtedy po prostu mowa nam znów powinna działać.
Następnie mamy błędy z takim średnim stopniem powagi, tak to nazwijmy średnim priorytetem.
W Safari przyciski, żeby przełączać się pomiędzy listą czytania, stroną startową, historią oraz zakładkami, nie działają.
Obejście na to jest takie, że zamiast stukania dwukrotnie, stukamy dwukrotnie i trzymamy te przyciski.
Podobnie sytuacja wygląda w aplikacji telefon, jeśli korzystamy z widoku klasycznego, gdzie przełączanie się pomiędzy wszystkimi i nieodebranymi połączeniami te przyciski też nie zawsze reagują.
Znów nie u wszystkich, bo ja np. tego problemu nie miałem, ale słyszałem właśnie, że niektóre osoby zgłaszały, że taki problem się pojawiał.
Kiedy VoiceOver ustawiamy w polu tekstowym, a następnie przenosimy focus na pole kombi, na jakąś listę rozwijaną, menu otwiera się automatycznie.
To głównie chodzi o strony internetowe.
Czasem, kiedy nawigujemy po ekranie blokady gestami lewo-prawo, focus VoiceOvera może po prostu źle działać.
Na przykład nawigując pomiędzy, poruszamy się w prawo, na przykład po tym elemencie przesuniemy odblokować.
Powinno być tak, że VoiceOver ustawi się na pierwszym powiadomieniu, jeśli są jakieś powiadomienia.
Następnie przycisku trybu skupienia, znów gdyby był widoczny.
Lub pierwszym elemencie na ekranie, na przykład latarka, aparat, tak, te skróty, które mamy.
A w iOS 27 jest tak, że VoiceOver może ustawić się na przykład na pasku statusu.
Czasami jak przejdziemy po pasku statusu, to możemy dojść do pierwszego elementu na ekranie blokady.
Natomiast czasem Focus może się nam zapętlić między godziną, komunikatem przesunie obręb blokować,
i pas na elemencie informujący nas o połączeniu na pasku statusu.
Można też się tak zapętlić na przykład na powiadomienie lub jeśli mamy jakieś widżety.
To na przykład to zauważyłem u mnie.
Na przykład Focus się lubi zapętlić, jak mamy widżet pogody.
Więc tam faktycznie gdzieś z tą nawigacją, gestami na ekranie blokady jest średnio, tak bym powiedział.
Tutaj na pewno lepiej poruszać się w eksplorację.
Czasem VoiceOver nie czyta godzinę, kiedy budzimy urządzenie przyciskiem włącznym.
Gdyby to się stało, to obudzenie, dostukając ekran, powinno zadziałać.
I tak faktycznie generalnie jest.
Natomiast tutaj też znów ja bym tutaj dodał taką sytuację,
Właśnie włączony jakiś tryb skupienia,
na przykład, albo nie wiem, mamy
ekran blokady snu,
tak mamy ustawiony budzik, sobie telefon leży,
ładuje się, to VoiceOver nam może
zamiast odczytania godziny
odczytać na przykład
właśnie jakiś widget. Czyli
na przykład może być tak, i to wiele
to na początku mnie bardzo przestraszyło,
zamiast czytać bieżącą godzinę
czytamy godzinę, na jaką mamy ustawioną budzik.
I może nam się wtedy wydawać,
że nam budzik nie zadzwonił na przykład. No to jest
takie trochę niepokojące, albo jak mamy jakiś minutnik ustawiony, to też zamiast
godziny nam czyta przycisk pauza na przykład.
No generalnie tam też z tym czytaniem godziny, zwłaszcza jeśli coś na ekranie
blokady się wyświetla, jakieś live activity, takty aktywności,
mamy jakiś tryb skupienia włączony, jest różnie niestety.
Więc tutaj też, no to znów, da się to znaleźć z eksploracją,
natomiast z automatycznym czytaniem jest czasem różnie.
Mamy tutaj problemy dotyczące Siri, AI.
Jeśli poprosimy, gdzie jak mamy jakąś rozmowę aktywną, mamy przycisk otwórz
Wyświetlone na ekranie.
W takich sytuacjach przycisk pokaż powiadomienia jest widoczny.
Ale w tych sytuacjach naciśnięcie tego przycisku nie powoduje, że to powiadomienie się wyświetlą.
Obejście. Znów stukamy dwukrotnie i trzymamy przycisk i wtedy on powinien nam zadziałać.
Jeśli też przesuniemy po prostu palcem w górę.
I tutaj nawet nie trzeba tego robić w ten sposób. Możemy też na przykład przesunąć trzyma palcami w górę.
A tak by wykonać ten gest przewijania ekranu i wtedy te powiadomienia się nam powinno wyświetlić.
Polecenie skopiuj ostatnią frazę, kopiuje wszystkie semantyczne informacje, a nie tylko przeczytany tekst.
O co chodzi? Od jakiegoś czasu, jak użyliśmy tego polecenia, kopiuj ostatnio wypowiedziany tekst.
A na przykład byliśmy, no nie wiem, na… no powiedzmy na wiadomości jakiejś.
I była informacja tak, ta wiadomość wysłana o tej godzinie.
I później mieliśmy na przykład informację
Stuknij dwukrotnie i przytrzymaj, aby
wziąć z menu opcji
przycisk. No to, używając
tego gestu, ta informacja, ta podpowiedź po prostu
nie była kopiowana. Była tylko sama treść wiadomości
skopiowana. Albo, no nie wiem, na stronie
tak jak był jakiś nagłówek poziomu X
tak, to też nie było kopiowane. Teraz po prostu
jest. I no tutaj AppleVis
to uznaje jako błąd. No w sumie faktycznie
bo z reguły nie chcemy, żeby te informacje były
tylko później je i tak usuwamy
i to fajnie wcześniej działało, teraz po prostu
Ostatnia fraza kopiowana dosłownie.
Rozpoznawanie ekranu nie pojawia się w panelu szybkich ustawień VoiceOvera nawet jeśli jest wybrana.
Na obejście można je sobie dodać na pokrętło albo przypisać gesty.
Aplikacja aparatu pokazuje niepotrzebne elementy do dodawania i usuwania przycisków kontrolek.
Teraz w aplikacji możemy zastosować jakie przyciski są widoczne, natomiast nawet jeśli nie jesteśmy w trybie edycji, to VoiceOver widzi przyciski usuń i też ciekawe w ogóle ten błąd to w ogóle pojawił się w wersji RC, która pojawiła się zaraz po… jakoś zaraz właśnie… no… w trakcie naszej edycji, no to był błąd stosunkowo późno, który się pojawił. To też szkoda, że niektóre takie błędy właśnie się pojawiają później.
Kiedy otwieramy jakąś aplikację i kursor VoiceOvera jest przenoszony na ikonę baterii, nie jesteśmy w stanie dojść do innych elementów na pasku statusu, czyli musimy znowu sobie po prostu pomóc eksploracją.
Opcja tryb interakcji bezpośredniej w panelu szybkich ustawień nie działa, czyli tutaj podobnie jak z rozpoznawaniem ekranu, musimy sobie ją dodać np. do pokrętła, ewentualnie na pozostawieniu VoiceOvera to skonfigurować.
I takie bardziej drobne błędy.
W centrum powiadomień
czynność na pokrętle
wyczyść wszystkie powiadomienia po prostu nie działa.
Obejście jest
takie, że
mamy przycisk,
szukamy przycisku wyczyść.
Stukamy dwukrotnie, wtedy tam będziemy mieli opcję
potwierdzić wyczyszczenie, stukamy dwukrotnie
jeszcze raz i wtedy
nam się powiadomienia wyczyszczą.
Na zakładce przyciski w aplikacji
telefon przycisk do wykonania
Połączenie jest zaetykietowane jako odbierz, zamiast połącz.
W aplikacji CD-AI mamy dwie czynności usuń, no tutaj akurat nas to może nie dotyczy, bo my tej CD nowej nie mamy.
Kiedy urządzenie jest ustawione na 24-godzinny zegar, to VoiceOver nie źle czyta pełne godziny.
To też problem, który akurat chyba nie dotyczy nas w Polsce.
Kiedy zmieniamy gesty VoiceOvera i wybieramy, żeby zastąpić jakiś gest z innym poleceniem, to nie zawsze to zastąpienie działa.
Po prostu musimy wtedy ponowić operację, tylko nie wiemy, że to się stało, tylko musimy sobie to sprawdzić.
Jeśli pasek Safari ustawiliśmy, żeby wziąć tam się na dole ekranu, to przycisk pokaż, otwórz zakładki jest zaetykietowany po prostu jako zakładka.
I kiedy focus VoiceOvera dochodzi do pierwszego lub ostatniego elementu w aplikacji aparat,
Focus się zapętla, zamiast zatrzymując się na pierwszym lub ostatnim elemencie.
Ale oprócz tego mamy poprawki i tych poprawek też jest kilka.
Między innymi, o ironio, tutaj mówiliśmy ile razy nam gesty nie działają, trzeba pomagać sobie eksploracją,
ale taką poprawką dużą jest to, że generalnie ten focus jest bardziej stabilny.
Już nam tak nie pływa. Myślę, że każdy dobrze wie, jak to jest z pływającym focusem na iOS-ie.
Faktycznie z tym jest generalnie lepiej.
Ekran też się nie blokuje, kiedy VoiceOver czyta jakieś dłuższe powiadomienia na ekranie,
blokady. Dźwięki klawiatury zawsze działają niezależnie od tego, jak mamy ustawione
zwagodzenie dźwięku. Na ekranie przełączania programu Focus też nie pływa i została też
zwiększona głośność Eloquence’a, m.in. względem innych syntezatorów. Też z brajlem
dużo jest poprawek, też dotyczącego m.in. Focusu czy wpisywania dłuższych akapitów
tekstu, m.in. więc kilka poprawek też tutaj się znalazło.
Natomiast jeśli chodzi o Maca, to tutaj generalnie lista jest krótsza, ale też kilka takich istotnych rzeczy się znalazło.
Jeśli chodzi o to, jakie błędy się w Macu 27 pojawiły, to…
Między innymi to są rzeczy dotyczące Apple Intelligence, z tego co widzę, aż tak nas tutaj nie dotyczą.
Między innymi przyciskam poprawę gramatyki, gdzieś focus się zapętla.
No, drugi problem jest taki, że nie mamy łatwego sposobu, żeby otworzyć lub pobrać ponownie aplikacje z sekcji zakupione w aplikacji App Store.
No, wejście na to jest takie, że po prostu wchodzimy na szczegóły danej aplikacji. Ogólnie App Store na Macu to od kilku wersji nawet jest po prostu tragiczny to nawet, co niestety…
No, z tym jest tak samo źle jak było, więc tutaj nie mogę powiedzieć, że coś się zepsuło bardziej, ale też się niestety nie poprawiło.
W menu strony w Safari przyciski są niezaetykietowane.
Wchodząc w interakcję z jakimś nagłówkiem sekcji to już znajdziemy poszczególne elementy i one tam już są zaetykietowane.
Czyli nie są jakby te grupy zaetykietowane, więc no generalnie da się z tym radzić.
Kiedy odtwarzamy jakiś dźwięk lub film, VoiceOver ogłasza system, ma nowe okno i za bardzo nie wiadomo skąd ten komunikat pochodzi,
bo w menu wyboru okna nic się nie pojawia.
Drobna kwestia nawet, ale no generalnie to też niczemu nie przeszkadza.
I oprócz tego mamy też kilka błędów naprawione.
Na przykład VoiceOver teraz zawsze czyta wszystkie elementy na listach w stronach internetowych.
Przerwy między zdaniami, kiedy czytamy wszystko ze wszystkimi translatorami zostały trochę skrócone.
W aplikacji wiadomości czynność odpowiedź już działa prawidłowo.
I oprócz tego też menu czynności na wiadomościach już nie ma powielonych akcji, tam Tapbacków, czyli tych reakcji w aplikacji wiadomości.
I jeśli chodzi o Watcha, to tutaj AppleVis wraca, że uwaga na jedną rzecz, że tutaj według AppleVisa mamy spadek responsywności wojskowej, jeśli chodzi o to, kiedy słyszymy dźwięki, czujemy haptykę względem, kiedy odzywa się zentylator.
Ja tego nie zauważyłem. Mam wrażenie, że u mnie WatchOS działa podobnie.
Więc no to też pewnie jest kwestia indywidualna w zależności od tego, z jakiego watcha korzystacie, to z tym może być lepiej lub gorszej.
Także, jak to często bywa, tak, poezjacje.0 mają jakieś swoje błędy, mniej lub bardziej poważne, kilka tutaj irytujących rzeczy z focusem jest, ale czy to są rzeczy, z którymi da się żyć?
No myślę, że tak. Tutaj ogólnie też ta kwestia z dźwiękiem VoiceOvera. Nie wiem, czy u Was to będzie występowało, ja mam wrażenie, że to też nie jest coś, co występuje u wszystkich.
Natomiast to jest też coś, o czym warto wiedzieć, jeśli np.
macie problemy ze słuchem i zależy Wam na tym, żeby głos był najbardziej głośny, to
może faktycznie lepiej na ten momencie wstrzymać.
Natomiast jeśli chodzi o samą aktualizację, jeśli bylibyście ciekawi, co tam się
pozmieniało, no bo kilka ciekawych rzeczy doszło.
Niestety wiele z nich wymaga zmiany języka u nas, no i nowszego sprzętu.
Głównie jeśli chodzi o te funkcje AI, no to no to zachęcam posłuchać podcastu o
o nowościach w systemach Apple, który
zrobiliśmy z Arkiem
i z Dorotą. On już na stronie się pojawił.
Także jeśli Was te tematy
interesują, no to po prostu polecam sobie
ten podcast posłuchać. No tak, wiele zmian.
Wiele też błędów. Zobaczymy
jak to się wszystko rozwinie.
No to co? Myślę, że możemy w tym momencie
do drobnych newsów przejść,
bo też mamy ich troszeczkę.
I zarówno Ty, Piotrze, jak i ja.
To może ja zacznę od swoich.
No tu po pierwsze kolejne
Dzieło Hektora Beniteza, czyli człowieka, którego znamy m.in. z takich kiedyś wtyczek jak zRadio czy zPod, do NVDA ostatnio WASAPI Recorder, czy też jego nowsza wersja, no i wiele różnych innych, tam chyba Tienda też sklep, Tienda para NVDA, czyli ten sklep z dodatkami pierwszy, zanim jeszcze Addon Store był, to też było dzieło właśnie Hektora, a tym razem dostępna aplikacja do sterowania słuchawkami dla graczy HyperX Cloud Alpha, nie wiem czy Piotrze masz jakieś
doświadczenia z tymi słuchawkami.
One ciekawsze niż takie Arctisy albo inne czy po prostu…
Myślę, że one generalnie jeśli chodzi o jakość dźwięku to trzymają wysoki poziom.
Ale takich bezpośrednich doświadczeń nie znam.
Patrzę na funkcje jakie ta aplikacja ma.
Wykrywanie nadajnika
podczerwieni bezprzewodowego i samych słuchawek.
Stan mikrofonu i procent naładowania baterii.
Możliwość wyciszania i sprawdzenia wyciszenia mikrofonu.
Monitorowanie mikrofonu i sterowanie poziomem tego monitorowania.
Aktywacja i deaktywacja chyba tych komunikatów głosowych.
Odczytanie danych technicznych, takich jak adres HID, seria, numer seryjny, model, różne adresy.
Aktualizacja automatyczna i ikonka w treju.
No i używa się tutaj standardowych kontrolek Windows.
Czyli jeżeli macie takie słuchawki, to tu możecie…
Ja wiem, że były jakieś skrypty robione też do Arctisów,
Ale szczerze mówiąc nie orientowałem się, gdzie tam można by jakoś lepiej sobie tego SteelSeries, ten program SteelSeries, gdzieś tam jakoś lepiej nim sterować.
Dużo ciekawsza propozycja też od Brandona, czyli Serrebiego, bo program Caster, nie wiem, też Piotrze czy miałeś okazję testować, bo to już po jakiejś chwilkę lata?
Nie.
To jest program do wysyłania dowolnego materiału audio, czy ma być to plik, czy ma być to dźwięk z obecnej karty dźwiękowej,
Czy jakiś ekran dowolnie otwartej aplikacji, czy adres URL na dowolne urządzenie wspierające jakikolwiek protokół transmisji bezprzewodowej.
Jakie mamy tu funkcje? Możemy wysyłać lokalne pliki, dowolne adresy URL, kanały IPTV lub linki z YouTube’a.
Można wysłać cały ekran komputera, dowolny ekran aplikacji lub cały dźwięk z komputera.
Czyli rozumiem, że nie można wysłać np. dźwięku z pojedynczej aplikacji. To trochę szkoda.
Może kiedyś się będzie dało, bo to jest chyba wykonalne.
Kompatybilne z sześcioma protokołami.
Chromecast, Airplay, w nawiasie RAOP.
Nie wiem, czy Ty, Piotrze, wiesz, że tu chodzi o jakąś konkretną implementację.
Chyba tak, może jakaś biblioteka.
UPnP DLNA, to jest chyba najszersze zastosowanie.
Sonos i Roku i Kodi.
Wspieranie systemów Multiroom, czyli można wybrać kilka urządzeń i będą grały naraz.
Grupowanie głośników Sonos na strefy, tak żeby był dźwięk wysyłany do całej grupy jednocześnie,
a nie, że jest synchronizowany osobno na każdym urządzeniu z osobną kopią.
W ciągu pięciu sekund jest w stanie znaleźć wszystkie urządzenia na wszystkich sześciu protokołach.
W przypadku rendererów, czyli tych urządzeń, które odbierają po UPnP, sprawdza rzeczywiście parametry,
czyli na przykład nie wyśle stereo do głośnika mono.
Jest też wsparcie dla Yamaha MusicCast i tu potrafi włączyć odbiornik, wysłać jakieś tam audio, po czym go wyłączyć i przywrócić do tego na czym był zanim go przechwyciliśmy.
No i sterowanie głośnością jest również możliwe w decybelach, a nie w jakichś tam procentowych umownych wartościach.
Jest możliwość remuksingu HLS-ów, jeżeli czegoś tego nie wspiera.
Wysyłanie dźwięku z systemów PCM, czyli najbliższy temu czasowi rzeczywistemu, jak tylko możliwe.
Możliwość wydania różnych presetów, np. poświęcenie jakości kosztem opóźnień.
Można też wmiksować swój własny mikrofon, więc można też mówić coś i tam opowiadać, robić DJ-kę do tego dźwięku, który puszczamy.
Można też zdesynchronizować jakieś ustawić od opóźnienie dźwięku względem obrazu.
dla urządzeń, gdzie jest to wymagane.
No i są też skróty klawiszowe, sześć skrótów klawiszowych globalnych,
które pozwalają na kontrolę tego castingu, gdziekolwiek byśmy nie byli.
Jest też wyłącznik czasowy, kontrolki w ikonce, w zasobniku systemowym.
Lista ostatnio używanych adresów oraz ulubionych.
No i jest też opcja automatycznych aktualizacji
Informacje podawane są bezpośrednio do NVDA, gdy coś się zmienia.
Myślę, że fajne. Kiedyś szukałem takich narzędzi, nawet coś znalazłem,
ale to było tak sobie dostępne, więc fajnie, że ktoś zrobił narzędzie,
które rzeczywiście działa.
Też od Serrebiego mamy wtyczkę do NVDA, która usprawnia nawigację po Apple Music.
Rozumiem, że jeszcze o tym nie było w ostatnich audycjach,
także mogę tutaj, myślę, opowiedzieć, jakie funkcje ma ta wtyczka.
Ułatwia nam korzystanie z aplikacji Apple Music na Windows.
Możemy się przemieszczać pomiędzy wyszukiwaniem,
paskiem bocznym, odtwarzaczem i główną zawartością
oraz panelami kolejki i tekstu piosenki F6 oraz Shift F6.
Jeżeli nawigujemy po sekcjach, to po powrocie do danej sekcji
będziemy na tej kontrolce, na której ostatnio byliśmy.
Przenoszenie automatycznego fokusu do nowo otwartych albumów i playlist
oraz przenoszenie na pierwszy plan aktualnie podświetlonej piosenki.
Podświetlone album, playlista lub piosenka lub audycja radiowa zagra po naciśnięciu Entera.
Dodawanie czegoś do ulubionych skrótem klawiszowym.
Tak, troszkę bardziej uposprzątane jest odczytywanie metadanych na kartach na ekranie głównym.
I można też konfigurować skróty w ustawieniach.
No więc jeżeli korzystacie z Apple Music, ja korzystam, ale jeszcze nie na Windowsie,
To można się takim dodatkiem tutaj sposiłkować.
Jeśli chodzi też o NVDA, to też myślę warty uwagi jest dodatek
NVDA Document Settings.
To jest coś, co stworzył jeden z członków chińskiej społeczności
i myślę, że o tyle ten dodatek warto przetestować, że ma on być
podstawą do późniejszego kiedyś.
Nie wiem, czy to zostało zatwierdzone przez NVDA, czy to jest
na razie takie życzenie pobożne autora. Redesign ustawień odczytywania
dokumentów. No bo na ten moment tam się nagromadziło mnóstwo
po różnych pól wyboru, a czy mają być odczytywane nagłówki, a tabele, a w tabelach co, a listy, a linki, a błędy gramatyczne, a jak tak, to dźwiękiem, brajlem, czy czym, no i narobiło się tego strasznie dużo, no i plan jest taki, żeby zrobić z tego jeden wielki widok drzewa i pogrupować bardziej te ustawienia dla tych, które mają tylko stan włącz-wyłącz zrobić pola wyboru, dla tych, które mają więcej opcji zrobić pola rozwijane, listy rozwijane i tak dalej, więc warto ten
Zgłaszać jakieś tam uwagi i błędy, no bo bardzo możliwe, że kiedyś taka implementacja wyląduje w głównym kodzie NVDA.
Myślę, że też warto zwrócić uwagę na to, że Home Assistant, czyli to takie otwarte rozwiązanie do sterowania całą automatyką domową w jednym miejscu,
no dorobiło się na przykład udźwiękowionych wykresów.
Więc jeżeli jakieś urządzenie nam podaje jakieś dane w formie wykresów,
Przypuszczam, że to będą np. jakieś gniazdka inteligentne do prądu, jakieś termostaty itd.
No to teraz możemy po tych wykresach nawigować strzałkami i będą nam odczytywane kolejne wartości oraz będą odgrywane dźwięki.
Co ciekawe, te dźwięki są włączone domyślnie, więc nawet jak ktoś nie używa czytnika, a nawiguje z jakiegoś powodu po tych wykresach klawiaturą, strzałkami, to te dźwięki będzie słyszał.
No i jest też pod linkiem, który będzie w komentarzu dołączone krótkie wideo, które pokazuje, takie dość przyjemne są te dźwięki i sobie ten wykres idzie gdzieś tak w stereo od lewa do prawa, no trochę tak jak w Apple kojarzymy tą implementację.
No i ostatnie co u mnie jest w drobnych newsach, to jest Scanbox, czyli kolejna aplikacja od Sama Tylera. I czym jest ta aplikacja?
Scanbox 2006 to aplikacja dbająca o prywatność, a służąca do skanowania, rozpoznawania obrazów, opisywania zdjęć, rozpoznawania tekstów itd.
Możemy tu zeskanować tekst, możemy go rozpoznać, możemy pozwalać na opisywanie obrazów, zadawać o nie pytania.
Więc na Windowsie mamy na ten moment dwa lokalne modele.
Jest to na przykład mniejszy model Florence 2 Base, około 350 MB.
I większy, bardziej dokładny Qwen3-VL 2B.
No więc możemy używać jednego z tych modeli.
Ale możemy też wybrać jakikolwiek model, który wykryje nam Ollama, LM Studio lub VLM Services.
Także można tutaj użyć kamery do skanowania zdjęć, albo skanera, albo plików i tak dalej.
Także jeżeli chcielibyście pobawić się takim zestawem, to jest do tego też program.
No i teraz myślę, że przekazuję Piotrze Tobie pałeczkę, bo Ty masz dalsze drobne newsy.
Tak, i tutaj kontynuujemy wątek różnych ciekawych aplikacji, między innymi i tak na przykład…
Dużo ogólnie będzie aplikacji na iPhone’a, tak się jakoś wyszło.
Pierwszą aplikacją, którą tutaj mam wymienioną jest ZeroBooks Reader, czyli znów kolejny czytnik książek na iPhone’a.
Aplikacja, która jest dostępna jako jednorazowy zakup.
No i tutaj pewnie zaraz zapytacie, co jest ciekawego w tej aplikacji?
No tutaj też ta aplikacja powstała z tego powodu, że po prostu autor trochę był zniesmaczony tym, co się działo w przypadku Voice Dream Reader’a
i po prostu postanowił stworzyć alternatywę po prostu dla VoiceDream’a,
który jest zakupem jednorazowym, więc nie mamy żadnych subskrypcji czy powtarzalnych cyklicznych płatności.
Wszystko ma być dostępne dla osób niewidomych i słabowidzących.
Jego aplikacja pozwala na słuchanie dokumentów takich jak PDF, Word, TXT oraz dokumenty audio,
czyli też możemy po prostu w tej aplikacji słuchać audiobooków.
Mamy też dostęp do głosów AI, jeśli mamy własny klucz API, który musimy sobie wygenerować sami,
bo my wtedy sami płacimy za te głosy AI.
No to można sobie do tej aplikacji wpiąć taki głos i z niego korzystać.
Jest dużo.
Jak to autor oznacza, że sama zakładka ustawień ma tyle opcji, że może się trochę zakręcić w głowie.
Ale no, dużo tych opcji jest i niektóre z nich zostały wymienione.
Ustawienia wymowy i czytania. Możemy ustawić jak dokładnie one są czytane.
Dostosować wymowę oraz wybrać, czy mowa zatrzymuje się na końcu wierszy.
No to pewnie też w przypadku głosów AI się przydaje. Możemy zdecydować czy to jest czytane po linii, czy po zdaniu na przykład.
Wiele języków i głosów. Używaj różnych głosów dla różnych języków, nawet wewnątrz jednego dokumentu.
Zaawansowany OCR. Wybierz jeden z wielu dostępnych silników OCR wbudowanych do aplikacji, żeby czynić dokumenty bardziej czytelnymi.
Więc możemy sobie po prostu rozpoznawać jakieś niedostępne PDF-y na przykład.
Wbudowana przeglądarka, pobieraj dokumenty wewnątrz aplikacji i dodawaj je do biblioteki.
Organizacja plików, organizuj bibliotekę według folderów i pracuj ze wspieranymi archiwami, takimi jak pliki zip.
Więc też można sobie od razu rozpakowywać jakieś książki.
Formatowanie i edycja, więc tutaj już trochę wykraczamy poza aplikację do czytania książek, ale okej.
Pracuj z pogrubieniem pod kursywą oraz zwykłym tekstem, łącznie z sterowaniem formatowania na poziomie słowa i edytuj swoje dokumenty wbudowanym edytorem.
Więc gdybyśmy też chcieli dokonać jakiejś edycji prostej, to też można.
Cytaty zapisz ulubiony fragment dokumentu, zapisz go na później lub wyeksportuj z zakładki.
Oznacz ważne miejsca i wróć do nich tam, gdzie skończyłeś czytać.
Odtwarzanie w tle. Odtwarzaj wybraną przez siebie muzykę w tle, w tym samym czasie jak czytasz lub słuchasz.
Więc aplikacja wspiera też po prostu sobie, jak możemy sobie włączyć jakąś muzykę też na przykład w tle.
Podkręcenie głośności. Podgłośniaj cichy audio do bardziej komfortowego czytania.
Więc jeśli mamy jakieś książki, które zostały nagrane cicho, to można je podgłośnić.
Możemy też pisać notatki. Te notatki mogą też nawiązywać do innych notatek.
Możemy otworzyć linki między nimi.
To są tylko niektóre z funkcji, które są wspierane.
Napisałem ZeroBooks Reader, żeby dać ci więcej kontroli nad tym, jak czytasz, słuchasz i organizujesz swoją pracę i swoje dokumenty.
Aplikacja jest dostępna w App Store i oczywiście to będzie wszystko podlinkowane.
Wątek na AppleVisie i jeśli chodzi o cenę tej aplikacji, to wynosi ona 50 złotych. 49,99 złotych ta aplikacja kosztuje.
Trochę szkoda, że nie ma tutaj jakiejś wersji próbnej. Ja rozumiem, że to jest jednorazowy zakup, ale dałoby się to zrobić, żeby po prostu jakąś wersję darmową zrobić, żeby przetestować aplikację.
Patrzę tutaj na opis w App Store, że jeszcze tu jakieś ciekawe rzeczy są dostępne.
Można pomieszczać je między np. sformatowanymi treściami, co jest też myślę, że fajne.
No i poza tym też nie wiemy wiele więcej co zostało umieszczone w tym opisie na AppleVisie.
Więc aby kogoś ta aplikacja zainteresowała, może chcecie sobie sprawdzić, no to można.
Też tutaj przypominam, w razie czego Apple oferuje dwutygodniowe okno zwrotu.
Gdyby na mamy jakaś aplikacja nie działała, nie tylko ta ogólnie,
Można zawsze poprosić o zwrot pieniędzy, jak jesteśmy w Unii Europejskiej, to generalnie nie ma z tym problemu.
Natomiast musimy to zrobić przez stronę reportaproblem.apple.com
To jest adres wypisany jednym słowem tam. Po prostu jest formularz, który trzeba wypełnić.
Wybieramy jako opcję chyba odstąpienie od umowy.
I wtedy zawsze każdą aplikację, czy nawet zakup aplikacji, jakbyśmy kiedyś zapomnieli jakąś subskrypcję anulować,
To generalnie nie ma problemu, żeby…
Jeśli w miarę szybko zareagujemy, to można zwrot pieniędzy uzyskać.
Od tego samego autora mamy jeszcze jedną aplikację.
Tym razem syntezator mowy ZeroDTS.
Są to głosy AI. Głosów w aplikacji jest 30,
czy może 20, czy kilkanaście głosów jest na pewno.
Mówią w 30 językach, w tym w języku polskim.
Natomiast na moment audycji nie udało mi się przygotować tych głosów,
tak żeby Wam je pokazać.
Bo ogólnie wybór języka w tej aplikacji jest też tak zrobiony, moim zdaniem, trochę dziwnie, mało intuicyjnie, trochę tak jak w tej aplikacji Piper, w sumie, na iPhone’a.
Bo język wybieramy w aplikacji. Wszystkie głosy mogą mówić w każdym języku.
I po prostu wewnątrz aplikacji możemy sobie wybrać, w jakim języku właściwie aplikacja ma nam mówić i później sobie dodajemy te głosy do VoiceOvera.
Nie możemy sobie na przykład dodać głosu dwa razy, na przykład mówiąc tego po, nie wiem, po polsku i po angielsku. A szkoda.
Jeśli chodzi o same głosy, no to u mnie to są one nawet responsywne.
Natomiast sam algorytm jest taki sobie. Może tak bym to podsumował.
Rozmawialiśmy przed audycją, nie wiem czy ty Paweł też coś testowałeś.
Tak, słuchałem i brzmią bardzo tak sztucznie te głosy.
Słychać, że jest to AI, słychać, że one próbują brzmieć jak ludzkie.
I mnie to jakoś nie porwało. Rzeczywiście wszystkie głosy były w stanie mówić po polsku
Mimo, że ich imiona były naprawdę przeróżne, no i nie wiem, co mogę więcej powiedzieć.
No, nie brzmi to jak coś, co miało być responsywne przede wszystkim, ale no, nie przetestowałem tego w VoiceOverze, więc…
No, nie, powiem tak, nie ma tragedii, ale to też nie jest rewelacja, jeśli chodzi o responsywność.
Na pewno nie jest to RHVoice czy nawet, nie wiem, nawet ReadSpeaker, który też niedawno się pojawił, tak?
Tak, tak.
Ja, no, mi się nie udało tego po polsku uruchomić, natomiast nawet po angielsku te głosy bardzo lubiły różne rzeczy sobie zjeść.
Zerotyk jest, mówią Zerots.
Jakieś liczby były tak trochę mamrotane.
No, takie przypadłości głosów AI.
Tak bym to podsumował.
Słychać, że to są głosy AI, to taki nie najwyższych lotów.
Niestety.
Więc na ten moment jest to TestFlight, nie jest to płatne.
Więc jakby ktoś chciał sobie sprawdzić, to można.
Czy będzie warto to kupić, jak już te głosy staną się płatne?
Mam wątpliwości.
Ale to gdzieś moje zdanie.
Następna aplikacja może być bardziej warta swojej ewentualnej ceny, a mianowicie jest to Remote Incident Manager, o którym co jakiś czas mówimy.
I znów tutaj nam Pneuma Solutions dało powód, żeby o tej aplikacji powiedzieć, bo pojawiła się ona po prostu na urządzenia mobilne.
Konkretnie na iPhone’a, natomiast wiemy, że aplikacja na Androida też jest w przygotowaniu i pewnie niebawem powinna się pojawić.
Natomiast jeśli chodzi o RIM-a na iPhone’ie, to też tutaj warto zaznaczyć, jest to aplikacja działająca w jedną stronę, tzn. my z poziomu RIM-a na iPhone’ie możemy połączyć się z komputerem, czy to jest Windows, czy to jest Mac, ale to jest generalnie komputer, natomiast nie możemy pójść w drugą stronę i np. kontrolować sobie naszego iPhone’a, no jest to spowodowane tym, że po prostu Apple w ogóle nie pozwala jakiejkolwiek aplikacji na takie zabiegi, nawet dla osób widzących nie mają takich aplikacji,
które by pozwoliły tak nad iPhone’em kontrolę przejąć.
Jeśli chodzi o samą tą aplikację na iPhone’a,
no to z tego co wiem, to ona działa dobrze. Nie zdążyłem jej jeszcze sprawdzić,
natomiast nie wiem, czy tutaj są jakieś gesty wspierane. Ja przypuszczam, że tak słuchając
z tego jak kiedyś to było mówione o tym w wywiadach, natomiast może w przyszłym tygodniu
do tematu wrócimy, jeśli będzie tutaj coś jeszcze do dodania, że po prostu
będziemy z tej aplikacji korzystać, będziemy musieli też mieć gotowość i klawiaturę jakąś.
Jak mamy klawiaturę, to normalnie możemy wszystko z tym RIM-em robić, nawigować po komputerze, tak dźwięk będzie przesyłany, mowa, schowek, pewnie będzie można pliki przesyłać, bo generalnie na to RIM pozwala, obraz też, natomiast gdyby ktoś chciał to sprawdzić, no to tutaj mam też dobrą wiadomość, mianowicie, właśnie żeby tą technologię przetestować, Pneuma Solutions oferuje, nie wiem czy nazwać to promocją w sumie, bo oni tak tego nie nazywają, ale generalnie przez bliżej nieokreślone
Po prostu mamy informację, że wszelkie połączenia na słowo klucz z aplikacji RIM na iPhone’a są bezpłatne.
Także jakby ktoś chciał sobie to potestować, to można. Wystarczy po prostu pobrać sobie aplikację i to na naszego iPhone’a i na nasz komputer.
Założyć konto. Konto zakładamy podając numer telefonu. I potem, kiedy konto sobie założymy, to po prostu musimy ustanowić połączenie przez słowo klucz.
Czyli po stronie komputera tam mamy jakby dwie sekcje, że chcemy poprosić o pomoc lub chcemy uzyskać pomoc.
Klikamy, że chcemy poprosić o pomoc, wpisujemy jakieś słowo klucz, które zapamiętamy, no i z poziomu iPhone’a też to samo słowo wpisujemy.
I niezależnie od tego, jakie mamy połączenie, to RIM po prostu połączy nasz telefon z komputerem i możemy sobie tą aplikację poduzetować.
Ja myślę, że na przyszły Tyflo Przegląd spróbuję to zrobić i no i zobaczymy, jak to działa w praktyce.
No to może być ciekawe rozwiązanie. Mamy takie rozwiązania, które korzystają stricte z NVDA Remote’a, natomiast jakby ktoś chciał jednak cały dzień przesyłać obraz, też korzystać z innych czytników ekranu, no to myślę, że tutaj w takich sytuacjach RIM może być bardzo fajną opcją ewentualnie.
Idziemy dalej i kolejna aplikacja na iPhone’a. Tym razem aplikacja nazywa się Folio i jest to aplikacja do organizowania, no, tak naprawdę wszystkiego.
Bo jak pisze tutaj deweloper, o co chodzi w tej aplikacji?
Folio to jest coś więcej niż zwykła lista zadań.
Pozwala nam tworzyć zeszyty, które dopasowują się do tego tak jak my organizujemy nasze życie.
Każdy notes może mieć własne pola, kategorie, statusy, kolejność sortowania, przypomnienia i reguły powtarzania.
Możesz użyć folio do wielu różnych zadań, m.in. pakowanie i podróż, listy ze stanami np. do spakowania, spakowane, listy zakupowe, organizuj je według kategorii np. jedzenie, chemia, kosmetyki, listy zadań z datami, godzinami, priorytetami oraz rzeczami, które jeszcze nie zrobiliśmy, a których daty już minęły.
Listy osób, które pojawiły się np. na spotkaniu, na lekcjach i na szkoleniach.
Śledzenie opłatności i rachunków z datami i przypomnieniami.
Śledzenie zamówień ze stanami takimi jak zamówienie przyjęte, w drodze oraz dostarczone.
Urodziny, książki do przeczytania, filmy do obejrzenia itd.
Mamy 30 szablonów, ale też możemy własne tworzyć.
Czyli po prostu to wygląda tak, że możemy zdecydować jak te poszczególne notatki mają nam się wyświetlać i jakie mamy mieć dostępne informacje.
Tak, tutaj właśnie mieliśmy kilka takich przykładów podanych, więc zależnie od tego np. czym się zajmujemy, no to moglibyśmy to na różne ciekawe sposoby wykorzystać.
I też mamy tutaj właśnie przypomnienia, tutaj te reguły tworzenia tych przypomnień też są całkiem rozbudowane.
Wszystko się fajnie zsynchronizuje przez iCloud pomiędzy iPhone’em i iPad’em.
Można też te pliki udostępnić jako plik tekstowy lub CSV.
Na ten moment nie ma ani wersji na Mac’a, ani na inne systemy,
chociaż już ludzie o to na AppleVisie proszą.
Natomiast deweloper już tutaj deklaruje, że aplikacja powinna być dostępna z VoiceOverem
i prosi tutaj o informację, czy ta aplikacja nam się sprawdza.
A to jest też aplikacja, która chyba jest z zakupem jednorazowym.
No mamy tutaj akurat jakieś płatności. Aplikacja sama w sobie jest darmowa, ale mamy płatności wewnątrz aplikacji.
Więc tutaj chyba mamy jakąś wersję demo może.
A nie wiem. Tutaj akurat mamy abonament w wersji pro.
Nie wiem tutaj jaka jest różnica między wersją darmową a wersją pro.
Natomiast możemy sobie taki abonament wykupić rocznie za 130 zł za rok.
Miesięcznie za 20 zł.
lub wykupić wieczysty dostęp za 300zł
też a propos wersji na Maca. Mówiłem, że tej wersji nie ma,
ale aplikację na Macu można zainstalować, jak tutaj
widzę na stronie na App Store.
Także gdyby ktoś chciał, to też można sobie tą aplikację
zainstalować. Teraz przejdziemy
do aplikacji na komputery i zaczniemy sobie może
od NV Access i NVDA, bo już tutaj
kilka dodatków było, a jeszcze kilka rzeczy się, jeśli chodzi o NVDA,
Mianowicie NV Access uruchomiło swój coroczny, coroczną właściwie, ankietę satysfakcyjną.
Czyli po prostu właśnie, jak bardzo jesteśmy z NVDA zadowoleni, jest to do wypełnienia.
I akurat tutaj jest bardzo proste, bo mamy tak naprawdę dwa pytania.
Mianowicie, na skali od 1 do 10, jak prawdopodobne jest, że polecisz NVDA znajomemu?
Wiadomo, tutaj sobie wybieramy i mamy drugie pole.
Jakie są powody Twojej oceny?
I następne, ostatnie już pytanie.
Czy Twoje korzystanie z e-maili jest głównie w celach testowania dostępności? Tak lub nie?
I to jest cała filozofia. Bardzo prosta ankieta.
I można po prostu sobie tutaj to wypełnić.
Ankieta jest anonimowa.
Gdyby ktoś chciał otrzymać odpowiedź w tym polu, gdzie ustanowimy naszą ocenę,
Można też zostawić adres e-mail i NV Access. Tutaj pisze, że wtedy odpowiedzą na takie wiadomości, gdyby ktoś tego chciał.
I zostając w temacie aplikacji. W zeszłym tygodniu mówiłem o GPT-6, nowym modelu od OpenAI, który zacząłem dość intensywnie testować do różnych zadań.
No i faktycznie ten model jest imponujący. Dużo osób niewidomych też zaczęło z niego korzystać do otworzenia dodatków, modowania gier i wiele więcej.
OpenAI postanowiło, żeby pokazać, że ten model jest tak bardzo fajny i tak o ile lepszy,
dodać animacje, jakichś takich błysków, kiedy korzystamy z Codexa w wierszu poleceń.
I te animacje powodują, że nam czytniki ekranu głupieją i po prostu zaczynają czytać bzdury.
Na szczęście da się je wyłączyć. Musimy odpowiednie linijki wpisać do naszego pliku konfiguracyjnego.
Jak to się robi? Będzie podlinkowany link, gdzie konkretne instrukcje po prostu są rozpisane.
Więc gdybyście z Codexa korzystali właśnie z GPT-6 i zastanawiacie się, jak sobie z tym poradzić, to jest sposób, żeby się z tym uporać.
Myślę, że warto sobie to sprawdzić.
I ostatni drobny news, którego jeszcze nie ma w notatkach, ale zaraz dopiszę, dotyczy Clipmana od Andrego Louiego, czyli też aplikacji, która ostatnio pojawia się u nas dość często,
czyli takiego bardzo fajnego menadżera schowka, nawet on doczekał się bardzo fajnych funkcji,
Bo teraz też możemy wersję na iPhone’a synchronizować bez serwera między kilkoma komputerami, a to wszystko dzięki aplikacji pliki i iCloud.
Bo wystarczy w Clipmanie w ustawieniach wskazać folder w aplikacji pliki, który właśnie jest w iCloudzie.
Może nawet inne chmury też w sumie zadziałają, aczkolwiek Andre tego nie potwierdził, on to akurat na iCloudzie testował.
Następnie na innych komputerach, no na Macu iCloud jest wbudowany, tam też po prostu ten sam katalog wskazujemy.
Na Windowsie musimy sobie iClouda dla Windows pobrać, ale kiedy to zrobimy też wystarczy folder wskazać i wszystko powinno działać bez potrzeby postawienia własnego serwera.
A to może być bardzo ciekawe, no bo jednak dzięki temu mamy w historii schowka na kilku urządzeniach. No szkoda cały czas, że nie ma historii plików.
Też o tym rozmawialiśmy. Dlatego nie ma, ale inne jakieś wpisy tekstowe powinny się między komputerami wtedy synchronizować.
No i to są wszystkie darowyniusy.
No to teraz chyba nie dam Ci za bardzo odpocząć, Piotrze, bo jeszcze został nam jeden vlog.
Tyflowieści, czyli gry.
Dużo, tak.
Co się dzieje w świecie gier?
W świecie gier, jak zwykle, dzieje się bardzo dużo.
I zaczniemy sobie od takiej dość istotnej informacji
ze świata tak zwanego AAA, czyli tych takich największych gier
tworzonych przez firmy tworzące gry na konsolę
dla osób widzących, mianowicie tutaj będziemy mówić o
firmie Insomniac Games, to jest studio należące do Sony.
Czyli to są ci ludzie od Spider-Mana na przykład, którego druga część była całkiem
dostępna do nas, ale jeszcze miała swoje braki.
Natomiast oni wypuścili,
kiedy ta gra się pojawiła? Wczoraj, już oficjalnie 15 sierpnia, września nawet,
czyli Marvel’s Wolverine, więc tutaj wcielamy się w bardzo znaną postać.
Myślę, że jak ktoś czyta komiksy Marvela albo oglądał filmy czy to o X-Menach czy o
No to wiecie kogo chodzi. O niej właśnie też powstała gra i ona faktycznie dla nas też stała się grą bardzo dostępną.
Ale zacznijmy sobie może od samej gry, bo myślę, że to jest taka informacja istotna.
I czytając tutaj z oficjalnego opisu ze strony PlayStation.
Zupełnie nowa, pełna akcji, przygodowa gra oparta na legendarnej postaci z komiksu.
Marvel’s Wolverine to przygodowa gra akcji od nagradzonego studia Insomniac Games, twórców serii Marvel’s Spider-Man, przygotowana we współpracy z Marvel Games.
Produkcja przedstawia zupełnie nową oryginalną historię legendarnego bohatera komiksów.
Logan sądził, że etap życia jako Wolverine ma już za sobą. Jednak przeszłość ponownie dała o sobie znać.
Trzy lata po opuszczeniu zespołu X,
grupy uderzeniowej mutantów,
Wolverine powraca w wyjątkowo trudnym dla ich czasie.
Bolivar Trask, napędzany fanatyczną wiarą w wyższość rasy ludzkiej,
porywa mutantów.
Tylko Wolverine może ich ocalić.
Tocząc walkę o przyszłość, musi połączyć siły z mutantami z całego świata.
Odwiedzając takie miejsce jak Kanada, Japonia, czy znana z uniwersum Marvela, wyspa Madripoor.
Mam nadzieję, że czytam to dobrze.
Logan wie, że gdy ważą się losy ludzkości i mutantów, świat potrzebuje bohatera.
Tym razem będzie musiał zadowolić się w Wolverine.
I generalnie jeśli chodzi o samą grę, to generalnie jest to taka typowa bijatyka, no gra akcji z elementami przygodowymi, ale tutaj dużo się bijemy.
Z tego co czytałem. Jeszcze tej gry nie zdążyłem sprawdzić, natomiast na pewno to zrobię, bo no jeśli chodzi o jej dostępność, to co mogę o niej powiedzieć? No jest tego dużo.
Funkcji dostępności, zwłaszcza dla osób niewidomych, też jest bardzo dużo. Myślę, że warto zwrócić uwagę na to, że w tej grze konsultowały osoby niewidome.
Mianowicie Ross Minor, więc osoba, która jeśli jesteście gdzieś w tym środowisku, to możecie osobę znać. Jest to m.in. też właśnie streamer.
konsultant dostępności, który też pracował nad kilkoma innymi grami.
Dusk Falls na przykład chyba też przy tej grze pomagał.
A więc co mamy? Mamy udźwiękowienie, niestety nie po polsku, więc tutaj musimy
sobie grę uruchomić po angielsku, natomiast jest screen reader pełny.
Mamy dźwięki na różne interakcje, np.
podczas walki, kiedy musimy zrobić uniki, czy tam różne rzeczy możemy uaktywnić.
To wszystko jest udźwiękowione.
Mamy asystę nawigacyjną, więc gra nas
Co ciekawe, też można wybrać, czy nawigacja ma nas prowadzić do znajdziek, czyli tak przedmiotów, które gdzieś są porozrzucane, czy po prostu do następnego celu.
I w wersji, którą dostali recenzenci, ta nawigacja miała kilka błędów.
Tam niektóre ponoć poziomy były trochę dla nas trudniejsze do przejścia.
Na przykład SightlessKombat pisał, że on potrzebował pomocy osoby widzącej, żeby tam niektórych bossów pokonać.
To, miejmy nadzieję, będzie stopniowo naprawiane, natomiast no to też nie była najnowsza wersja, która teraz się pojawiła w sklepach.
90% gry powinno być grywalne, z tego co wiem, a też te rzeczy no albo będą naprawione, albo może być tak, że po prostu ktoś rozpisze jak te poziomy przejść.
Sama gra nie jest jakoś bardzo długa, bo przejście jej powinno nam zająć jakieś 20 godzin, z tego co czytałem.
No, generalnie myślę, że jest na co czekać, faktycznie dawno nie mieliśmy takiej pełnej…
Przesadziłem, bo Rhythm Heaven na Switchu wyszło. Ostatnio faktycznie w tym roku było więcej tego niż w zeszłym roku.
Ale na konsolę Sony to dawno takiej pełnodostępnej gry nie mieliśmy, przynajmniej w dużej mierze.
Więc fajnie, że coś takiego się pojawiło. Na pewno rozczarowani mogą być gracze pecetowi,
bo tutaj myślę, że wiele osób mogło się nastawić na to, że jak wyszło Last of Us, wyszedł Spider-Man 2,
to Wolverine też wyjdzie na pecety, a jakiś czas temu Sony z tego się wycofało.
Także jeśli ktoś nie kupił PS5 i liczył na to, że właśnie kolejne gry takie właśnie jednoosobowe będą się na komputery pojawiać, no to niestety Sony z tego zrezygnowało.
A swoją drogą też tak to zrobili słabo, że no te gry na komputery pojawiały się kilka miesięcy później, a potem narzekali na to, że były za mała sprzedaż.
No trochę, trochę chyba sami sobie tutaj podłożyli kłody, mam wrażenie.
No ale niestety, generalnie ta gra będzie ekskluzywnie dostępna na konsoli PS5 i na tej konsoli właśnie można sobie tą grę właśnie zakupić.
No cena jest taka typowa jeśli chodzi o takie gry, czyli jakieś 340 złotych. Pewnie za kilka miesięcy jak ktoś nie chce w tej cenie tej gry kupować, no to pewnie jakieś obniżki też po jakimś czasie zaczną się pojawiać.
Gdzie stworzyło taką radę niewidomy gracze, którzy mają właśnie konsultować z deweloperami.
Między innymi właśnie Ross Minor jest na tej liście.
No więc oby takich gier po prostu wychodziło więcej.
A jak ktoś nie ma PS5, a chciałby w coś pograć, co można?
No jak zwykle jest tego dużo.
Może zaczniemy od wspominania.
Bo jest sobie taka bardzo kultowa gra na iPhone.
Gra, która pewnie spowodowała, że dużo osób na iPhone albo na iPoda
To przejścia, w których różne zadania musimy wykonywać, unikając takich różnych potworów, które też po tym świecie chodzą.
No gra bardzo ikoniczna, to była jedna z pierwszych gier, które wykorzystywały dźwięk binauralny, jeszcze na iPhone’ie.
Świetnie zrobiona oprawa głosowa, muzyczna, dźwiękowa i ogólnie wszystko w tej grze było zrobione dobrze.
Nie jest to jakaś bardzo trudna gra, ani długa, ale jak ktoś to nie grał, może bo przegapiliście właśnie czas, kiedy ta gra była dostępna,
No to jest na pewno must play. Każdy powinien chociaż raz tą grę doświadczyć i znów możemy to zrobić.
Właśnie. Bo pojawiła się jej wersja na komputer.
Po prostu osoba podpisująca się jako Mohamed Hadjar wziął kod aplikacji na iPhone’a.
Też silnik samej gry jakiś czas temu został zastąpiony na otwartych źródłach.
I po prostu to wszystko połączył ze sobą używając też pomocy AI.
Udało mi się grę przeportować na system Windows.
I teraz po prostu w Papa Sangre możemy sobie pograć na komputerze.
Czy to z klawiatury, czy to z kontrolera.
Gramy cały czas tak jak oryginał na iPhone’ie, gdzie nie mamy po prostu przycisku iść do przodu,
tylko osobno sterujemy lewą i prawą stroną.
I jeśli chcemy iść szybciej, no to po prostu musimy szybciej naciskać przyciski.
I to też znaczy, że na przykład jeśli będziemy chodzić źle, no to możemy się potknąć.
I to też jest taki czynnik, na który będziemy musieli podczas rozgrywki o czym pamiętać.
Wszystko zostało przeniesione.
Wszystkie poziomy, cały dźwięk binauralny.
Jak ktoś jeszcze nie grał, no to odróbcie zaległości, polecam.
A jeśli już graliście, to warto sobie przypomnieć, bo to jest gra, która myślę, że dla wielu z was jest bardzo nostalgiczna.
Dla mnie na pewno, właśnie to są gdzieś początki mojej przygody z iPhone’ami, iOS’em.
No z grami audio już może nie, ale na pewno właśnie grami mobilnymi to mam dużo ciepłych wspomnień, jeśli chodzi właśnie o tę grę.
Czy zresztą jej sequel i inne gry od tego dewelopera.
Teraz coś na iPhone’a.
Tutaj znów nam się uaktywnił Matthews Reign wrzucając kolejną ciekawą grę na Apple.
Wiza nazywa się No Wifi Mini Games i jak trochę można się domyślić z nazwy.
Jest to kolekcja minigier na iPhone’a, które działają w każdej sytuacji, nawet kiedy nie mamy Wi-Fi.
I generalnie tych gier jest dużo w tej aplikacji, bo tutaj to jest kolekcja, która zawiera ponad 150 takich minigier.
Nie wszystkie jeszcze są dostępne. Jest dużo gier zręcznościowych, które jeszcze dostępne nie są, ale z czasem powinny być udostępnione.
Ale jest dużo gier bazujących na słowach, na cyfrach, na kościach.
Gry karciane jakieś też są dostępne.
Mamy osiągnięcia codzienne, jakieś nowe wyzwania.
I bardzo dużo z tych gier już zostało udostępnione z VoiceOvera i z czasem kolejne gry mają być dla nas udostępniane, więc to jest też gra, którą warto sobie monitorować.
Dużo gier, właśnie też karcianek, kościanek i dużo więcej. No tutaj też ciekawe, czy developer też te zręcznościowe gry będzie stopniowo udostępniał, bo myślę, że dałoby się to zrobić, a to też mogłoby być naprawdę bardzo, myślę, ciekawe.
A teraz mody. Bo jak zwykle modów pojawiło się bardzo dużo. Zaczniemy sobie może od gry Paralives, którą udostępnił Florian Beijers, m.in. o tej grze Patryk jakiś czas temu mówił, kiedy do nas dzwonił, z tego co pamiętam.
Jest to taka gra bardzo przypominająca Sims’y, tylko że od niezależnego studia.
Sama gra jest we wczesnym dostępie, więc tam jeszcze dużo rzeczy będzie dodawane do tej gry,
natomiast już teraz, z tego co wiem, jest w niej dużo dla nas do zrobienia.
I mod, który mamy, który na razie jest dostępny, jak zaznacza Florian, we wczesnej wersji rozwojowej,
i tak już w tym momencie pozwala na całkiem dużo,
bo, no, większość rzeczy w grze już możemy zrobić.
Nie jest jeszcze dostępny tryb budowania,
Więc jakby ktoś chciał własny dom sobie zbudować, jeszcze się nie da, natomiast już jest pomysł jak to udostępnić, tylko to po prostu musi zostać zaimplementowane, a na razie po prostu Florian skupił się na tym, żeby sama gra była dla nas dostępna.
Fajnie, że tego typu gra staje się dla nas dostępna, na pewno to jest coś, co też będę musiał sprawdzić, a generalnie myślę, że wiele osób na coś takiego czekało, więc myślę, że tutaj dużo osób może być tym zainteresowane.
Co mamy dalej, jeśli chodzi o mody?
Na przykład mamy moda do Mario Kart Wii.
Ostatnio mówiliśmy…
Ostatnio nie wiem, kiedy to będzie.
Może będzie miesiąc, może więcej.
O modzie do Mario Kart 64.
Czyli to jest taka gra, w której ścigamy się gokartami,
używając różnych postaci Nintendo.
Właściwie, no, konkretnie z uniwersum Mario.
Jak się można domyślić.
I zresztą same tory też są nawiązujące do Mario.
Ale oczywiście też to nie są takie typowe wyścigi, bo możemy na trasach znajdować różne znajdźki i używać przedmiotów przeciwko innym osobom, z którymi się ścigamy.
I ten mod rozumiał tę grę w bardzo podobny sposób jak np. działa Forza, jak ktoś grał, czy Top Speed, bo bardzo podobnie się to sterowało.
Natomiast no przez to, że to była gra dla widzących to do tego sterowania też trzeba było się przyzwyczaić.
No a teraz mamy moda do dużo nowszej produkcji z tej serii, na już dużo nowszą konsolę.
I tutaj już nie mamy tylko gokartów, mamy też motory, chyba też jakieś inne pojazdy.
No generalnie po prostu też w tej grze jest więcej zawartości, jest więcej torów, więcej postaci, więcej przedmiotów i więcej wszystkiego.
I to wszystko zostało przynajmniej w jakimś stopniu do nas udostępnione.
I jeszcze nie wszystkie tory, zwłaszcza te tory z serii Rewind, czyli tam właśnie z poprzednich gier, zostały udostępnione.
Natomiast to wszystko stopniowo jest naprawiane, co też fajne jest w tej grze.
Projekt, na którym to bazuje, ma też tryb wieloosobowy.
On chyba jeszcze z modem nie działa, ale wiem, że to ma też być udostępnione.
A myślę, że to już wiele osób może ucieszyć.
Będziemy mogli sobie w taką ścigałkę pograć na przykład ze znajomymi.
A to już może być naprawdę bardzo ciekawe.
Co jeszcze się pojawiło, jeśli chodzi o mody?
Pojawił się też mod do gry Perfect Dark.
I tutaj znów konsola Nintendo 64 się kłania, bo na tą konsolę właśnie ta gra się pojawiła.
I jest to strzelanka. Strzelanka w klimacie Science Fiction, w której wcielamy się w agenta, który musi tam wykonać jakąś misję.
Teraz dokładnie nie pamiętam, jakie to jest tam było zadanie.
Jest to w pewnym sensie kontynuacja kultowej gry GoldenEye, którą studio, którą tą grę stworzyło, czyli firma Rare, stworzyła na licencji Jamesa Bonda.
No później licencję stracili, ale pomysł na kolejne gry mieli, więc zrobili kolejną strzelankę, już tym razem właśnie osadzoną w klimacie Science Fiction.
I mod nam to wszystko udostępnia, natomiast nie robi to tak, że np. mamy jakąś automatyczną nawigację, tylko mamy dźwięki, które nas informują o otoczeniu, o tym gdzie są drzwi, gdzie są ściany, gdzie są przedmioty, do których musimy dojść i po prostu w ten sposób możemy sobie tą grę stopniowo przechodzić.
Autor sugeruje też mieć w gotowości jakiś przewodnik, jakiś tutorial, gdybyśmy gdzieś utknęli, ale generalnie dużą część gry już z tym modem można przejść stopniowo ku kolejnej części tego moda.
Czy te gry właściwie powinny być naprawiane?
Mamy też znów wątek Pokemonów.
W ogóle chyba we wrześniu będzie tak, że
pierwsza większość gier
z serii Pokemonów będzie dla nas w jakimś stopniu
dostępne, bo pojawił się
mod Fourth Gen Access i to jest
mod udostępniający czwartą generację
Pokemonów. Tutaj też to są gry na konsolę Nintendo DS.
Ostatnio mówiłem o modzie,
który udostępniał generację piątą.
A teraz, aby ktoś chciał się cofnąć
i pograć sobie w takie gry
jak Pokemon Platinum. To jest typowo
Oprócz tego pojawił się mod do bardzo uroczej gry na playstation.
Mianowicie do PaRappa the Rapper.
I jak ktoś kiedyś śledził Liama Ervena na youtubie, on chyba kiedyś let’s play tej gry robił.
Jest to gra rytmiczna, w której wcielamy się w…
To jest jakieś zwierzątko, teraz właśnie próbuję sobie to na szybko sprawdzić.
Tak, to jest mały, to jest mały piesek, który próbuje po prostu zdobyć serce swojej, swojego, swojej największej miłości, swojego crusha.
I jak to robi? No to po prostu próbuje uczyć się różnych umiejętności, na przykład karate, jak piec ciasto, jak prowadzić auto i tak dalej.
A to wszystko robimy w formie takiej bardzo fajnej gry rytmicznej.
Tutaj mamy nazwę, w samej nazwie, właśnie PaRappa the Rapper, więc jakiś rap się powinien pojawić.
No i ten rap właśnie pojawia się w poszczególnych poziomach, gdzie to np. osoba, która nas uczy właśnie jak gotować, jak prowadzić auto, jak robić to karate,
wydaje nam konkretne polecenia i my po prostu musimy je powtarzać.
I mod po prostu nam udźwiękawia menu tej gry i daje odpowiednie sygnały dźwiękowe, jakie słowo, jakie polecenie jest przypisane do jakiego przycisku.
Bo tego wcześniej nie mieliśmy, to jest coś czego dał się nauczyć na pamięć, natomiast no wtedy musielibyśmy po prostu każdy poziom przejść kilka razy, a grając tym modem, no to po prostu to wszystko będzie dla nas udostępnione, od razu mamy na to wszystko dźwięki i też dodatkowo, kiedy już jakiś poziom skończymy, no to mamy informacje o naszym wyniku, jak dobrze nam faktycznie poszło.
Bardzo jest to wdzięczna gra, muzyka do tej gry też jest wręcz kultowa, jak w przypadku wielu gier rytmicznych.
Także jeśli ktoś, komuś się na przykład podobał, czy to Rhythm Doctor, czy jakiekolwiek gry tego typu, to warto sobie będzie PaRappę sprawdzić.
Oczywiście do tego będziemy potrzebowali obrazu gry, bo ta gra wyszła na oryginalne PlayStation, więc tutaj będziemy musieli sobie gdzieś, no, ten obraz pozyskać.
Emulator przechodzi samym modem, więc my po prostu musimy tylko właśnie samą grę dostarczyć, no i wtedy możemy sobie śmiało pograć.
Jeśli mówimy o grach rytmicznych z kultową muzyką, to powstał też mod udostępniający Rhythm Heaven.
Fever. I to jest gra, która doczekała się podcastu z swojego czasu na Tyflo Podcaście. Tomek Tworek tą grę pokazywał na oryginalnej konsoli Nintendo Wii, bo generalnie ta gra była dla nas dostępna, tylko po prostu musieliśmy się w interfejsu nauczyć na pamięć, no bo same gry, jak to w całej serii gry Rhythm Heaven, są po prostu dźwiękowe, możemy bez problemu je sobie przechodzić, no natomiast właśnie musieliśmy gdzieś uczyć się tych menu na pamięć, no powstał mod, który ten problem niweluje i po prostu nam właśnie czy to menu, czy to samouczki, czy to właśnie jakieś informacje
A tutaj dużo śmiesznych rzeczy nawet możemy przeczytać, bo te gry mają bardzo też specyficzną osobowość jeśli chodzi o to np. jakie dostajemy informacje.
Jak ktoś słuchał podcastu o Rhythm Heaven Groove na Switchu, który też jest udźwiękowany, to wiecie o czym mówię. W poprzednich częściach to też było, tylko po prostu o tym nie wiedzieliśmy.
A z tym modem też po prostu to wszystko jest dla nas udźwiękawiane.
Także jakby ktoś chciał się cofnąć, albo sobie przypomnieć jak się w tą grę grało.
Co też akurat mamy do tego powód.
I może kończąc jeszcze wątek w gier rytmicznych.
To pojawił się też mod, czy właściwie nie mod, tylko taka aktualizacja nieoficjalna do Rhythm Rage Oriola Gomeza.
Przez to, że ta gra została jakiś czas temu udostępniona jako kod źródłowy.
No to po prostu ktoś przeportował tą grę po pierwsze na Maca do silnika NVGT, żeby po prostu to wszystko działało bardziej współcześnie, lepiej na współczesnych systemach i to po prostu wszystko teraz powinno działać trochę lepiej.
I jeszcze mamy jednego moda, mianowicie do gry Suzerain.
I jest to mod do gry, w której wcielamy się w prezydenta państwa, które…
To jest taka fikcyjna gra, w której wcielamy się w prezydenta państwa, które właśnie wyszło z rządów czegoś na ala wschodniego bloku, koniec zimnej wojny.
I po prostu musimy odpowiednio tym państwem zarządzać, podejmując różne decyzje.
W samą fabułę gry też jest wplatane nasze życie prywatne.
I też po prostu na tej zasadzie musimy odpowiednio tym państwem zarządzać.
Mamy też jakieś DLC, w którym wcielamy się w jakiegoś króla.
I to też generalnie przez tego moda jest udostępniane, generalnie wszystko jest po prostu czytane.
I do wszystkiego mamy dostęp z klawiatury.
Więc jak ktoś lubi takie gry bardziej właśnie fabularne, z elementami polityki.
No to też m.in. właśnie taka gra została dla nas udostępniona.
No i to wszystko jeśli chodzi o gry.
Bardzo dużo się działo. Znów mamy kolejną taką dużą grę udostępnioną, co bardzo cieszy.
No i też autorzy modów nie próżnują. Kolejne kultowe tytuły zostały dla nas
udostępnione, co myślę, że naprawdę bardzo cieszy.
Tak. Wiele kolejnych tytułów. Ja na przykład próbowałem
grać ostatnio w Call of the Kitchen. O, właśnie. Mówiłem o tym chyba tak
w zeszłym tygodniu. Tak, tak. Ja właśnie słyszałem o Call of the Kitchen z Tyflo Podcastu, więc
akurat byłem u jednej z naszych słuchaczek w odwiedzinach i stwierdziliśmy, że
Spróbujemy sobie zagrać.
Nie wiem, strasznie nudne się to wydawało akurat.
W takim sensie, że po prostu
ta gra nie przedstawia żadnych wyzwań.
Tam, gdzie my graliśmy
doszliśmy do takiego etapu nawet, że
ona się zawiesiła. Tam chyba jak się
robi naleśniki chyba,
to gdzieś tam na tej animacji z patelnią
po prostu się zawiesza cała gra
i niewiele da się z tym zrobić.
Ale dobrze, że ludzie tworzą różne rzeczy.
Myślę, że to na pewno
jest duże źródło inspiracji.
No i tak właśnie kończymy Tyflowieści na ten tydzień.
No i zmierzamy do technikaliów. Ja szybko tylko podrzucę jeden temat,
który wydaje mi się, że może być dość ważny, a potem przekażę znowu Tobie, Piotrze.
No bo chyba to, na co wiele osób czeka, chociaż większość już pewnie się
doinformowała w innych źródłach, czyli co tam nowego w Apple, ale zanim to,
to jeszcze szybkie, krótkie ostrzeżenie dla użytkowników Windowsa,
bo wrześniowa aktualizacja, i to już Microsoft potwierdził, ta, która ukazała się
Poprawka bezpieczeństwa 8 września niszczy w niektórych sytuacjach dźwięk.
Dźwięk w urządzeniach podłączonych przez USB. Chodzi tu głównie o urządzenia klasy 1.0.
Po prostu dzieją się różne rzeczy. Może być błąd niewykryto urządzenia.
Może być błąd taki, że dźwięku po prostu nie będzie słychać.
Może być błąd, że nie będzie się dało sterować głośnością.
Może być błąd, że nie będzie działał dźwięk wielokanałowy.
Niektórym udało się to naprawić np. przełączając się na dźwięk dwukanałowy albo na mono.
Także dzieją się szalone rzeczy. Myślę, że jeżeli ktoś tu ma jakieś zewnętrzne karty dźwiękowe,
miksery, headsety i tak dalej, to może być takie szybkie ostrzeżenie.
Natomiast, Piotrze, tobie już przekazuję, bo Apple miał konferencję, która to, jak to wie,
ktoś napisał na Mastodonie, ta konferencja mogła spokojnie być mailem.
No, coś w tym jest.
Była dość krótka i dość tak robotycznie chyba też przeprowadzona, już nie było tego amazing, znaczy było one more thing niby, ale zdaje się, że ostatnio…
No w ogóle miałem wrażenie…
…bez miłości jakości.
Ja miałem wrażenie w ogóle, że niektóre głosy, które tam były podłożone, co tak ze znajomymi oglądaliśmy, mieliśmy wrażenie, że tam chyba jakieś AI było użyte.
Nie wiem, czy to prawda, to jest teoria spiskowa, ale jak…
To jest wykluczone.
Jeśli AI odpowiada w dziale Apple Accessibility, to tak też ostatnio na wpisie się pojawił taki wątek, co nic by mnie nie zdziwiło.
Natomiast faktycznie może skupmy się na tym wydarzeniu, na którym to po prostu zostało zaprezentowane dużo nowego sprzętu Apple.
I pójdziemy może mniej więcej w takiej kolejności jak Apple, ale tak nie do końca.
Zaczęli od nowych iPhone’ów, więc my sobie myślę, że też od tego tematu zaczniemy i
zaczniemy sobie w takim razie od iPhone’ów 18 Pro i Pro Max i tutaj właśnie też była taka trochę
pierwsza niespodzianka, bo ludzie spodziewali się tego, że też może podstawowo
się nacki się pojawią. Nie, nie pojawiły się. Mówi się o tym, że to może na początku
przyszłego roku, że teraz Apple właśnie będzie tak to rozrzucać te swoje wydania.
Mieliśmy wcześniej nowe Mac’i i to faktycznie był po prostu e-mail.
Teraz mieliśmy nowe iPhone’y z tego segmentu Pro, tak to nazwijmy.
Natomiast nie było np. nowych iPad’ów, nie było Apple TV nowego.
O tym też nie mówiło, że może coś się pojawi.
No i nie mieliśmy tych modeli podstawowych.
Mówi się, że właśnie one może pojawią się w przyszłym roku.
iPad’y to może w październiku zobaczymy.
Natomiast iPhone 18 Pro i Pro Max.
Co się nie zmieniło?
Nie zmienił się wygląd, dosłownie.
Wymiary, jeśli chodzi o przekątne ekranów, to tutaj zostało to wszystko tak jak było.
Czyli iPhone 18 Pro to jest ekran 6,3 cala, a Pro Max to jest 6,8 cala.
No, wymiary są identyczne do tego stopnia, że jak ktoś ma na przykład etui do modelu 17, serii 17 Pro, Pro Max,
to one też do 18 Pro będą pasowały.
Te telefony są o kilka gramów cięższe i to jest jedyna różnica jeśli chodzi o wygląd pod tym względem.
Natomiast oczywiście zmiany znajdziemy pod maską.
I tutaj warto zacząć od omówienia procesora A20 Pro, który w tych iPhonach się pojawił.
Jest to procesor produkowany w technologii 2nm, ma nowe 7-rdzeniowe GPU, czyli kartę graficzną, która według Apple jest do 40% szybsza od GPU w A19 Pro, czyli w modelu poprzednim.
Przepustowość zunifikowanej pamięci wzrosła o 50%. To będzie o tyle istotne, że oczywiście tutaj dużym naciskiem są nowe funkcje AI.
W ogóle tak mam wrażenie, że jedna trzecia tej konferencji to było powtarzanie to, co było omówione w czerwcu na WWDC, czyli ta CD-AI, to wszystko było po prostu znów pomagane.
Natomiast a propos właśnie tych funkcji AI, to mamy tutaj też nowy, podwójny, 16-rdzeniowy Neural Engine, czyli łącznie 32 rdzenie, a więc tutaj matematyka nie jest jakoś bardzo skomplikowana.
Dwa razy większa moc do lokalnych zadań AI, co jest właśnie połączone z tą przepustowością pamięci.
No tutaj rzeczy typu lokalne Whisper pewnie by poszły bardzo szybko, a tak przypuszczam, że tutaj no ta moc jest dość duża.
Czy na przykład jakieś lokalne modele AI, to też trochę widać na przykładzie na tych funkcji Apple Intelligence, tych lokalnych modeli.
Aczkolwiek te modele, które mamy w Apple’u, no to nie umywając tego co na przykład możemy sobie pobrać, no w ogóle w App Store jest dużo aplikacji do tego typu zastosowań
i Apple pewnie stawia na to, że z czasem będzie tego więcej.
Apple gruntownie zmieniło chłodzenie.
Komora parowa, czyli taka komora parowa, tam jest jak wodór chyba ciekły,
jest około trzy razy większa, ma trzy razy większą powierzchnię,
niż rozwiązanie w iPhone’ie 17 Pro, dzięki czemu długotrwała wydajność
może być nawet o 40% wyższa niż w poprzedniej generacji.
Samo Apple zaznacza, jeśli chodzi o to, jeśli chodzi o sam procesor, to on ma być do 20% szybszy niż A19 Pro, czyli ta różnica w procesorze takim samym nie jest aż tak duża jak w karcie graficznej, która tutaj jest znacznie przyspieszona, ale to największe różnice odczujemy w przetwarzaniu AI, co też nie dziwi.
Idąc dalej, kolejne duże różnice znajdziemy w aparatach, które generalnie wyglądowo się jako coś nie zmieniły, bo wszystkie trzy tylne aparaty pozostały w technologii 48MP Fusion, ale największa nowość dotyczy głównego aparatu, bo główny aparat dostał fizycznie zmienną przysłonę.
Użytkownik może wybierać m.in. wartości od 1.48, F1.8, F2.8 lub F4.
A telefon może również regulować ją automatycznie.
W praktyce daje to większą kontrolę nad głębią ostrości, zdjęciami grupowymi i ilością wpadającego światła.
Co to dla nas znaczy? No pewnie dla nas, w sensie osób niewidomych, pewnie niedużo.
Ogólnie, z tego co wyczytałem w sieci, to to się przydaje np. w sytuacji gdybyśmy chcieli ukadrować jak mamy dużą grupę osób, np. chcielibyśmy zrobić selfie, zrobić zdjęcie, no to dzięki tej przysłonie możemy więcej osób ukadrować.
Natomiast, co ciekawe, dużo producentów telefonów z Androidami eksperymentowało właśnie z tą zmianą przysłoną i zrezygnowali z niej. Też z tego co czytałem, tutaj Apple właśnie w tą stronę poszło.
Ale sama też ta przysłona jest, z tego co rozumiem, trochę większa, więc w praktyce nawet jeśli do zmiana przysłony nie korzystamy z niej, to i tak te zdjęcia powinny wychodzić trochę lepiej.
Ale to są już tutaj trochę mniejsze różnice.
W aplikacji Aparat pojawiły się nowe Pro Controls.
Ręczne sterowanie, przysłoną czasem naświetlenia, balansem bieli oraz histogramem.
Czyli to są takie bardzo zaawansowane opcje, dlatego tutaj właśnie w aplikacji Aparat pojawiły się możliwości edycji tego, co tam widzimy, no bo pewnie 90% osób nie będzie potrzebowało tych funkcji, natomiast te osoby, które mogą ich potrzebować, no to może już nie będą sięgały po aplikacje firm trzecich, które na takie rzeczy już wcześniej pozwalały, a teraz po prostu na tych nowych iPhone’ach możemy to uregulować nawet w tej aplikacji wbudowanej.
Dochodzi też funkcja Apple Reference Image.
Aparat może zapisać podpisane dane sensora, pozwalając później zweryfikować, czy zdjęcie zostało zmodyfikowane.
Więc wiadomo na przykład, że jakieś AI nie przetworzyło zdjęcia, tak to rozumiem.
Nagrywanie nadal dochodzi do 4K, 120 klatek na sekundę, Dolby Vision, ale efekty filmowe można teraz nakładać również po nagraniu materiału.
Czego wcześniej nie mogliśmy robić, po prostu musieliśmy to, na przykład jak chcieliśmy tryb kinowy sobie włączyć, czy inne efekty tego typu, no to musieliśmy to zrobić przed nagrywaniem, a teraz możemy po czasie stwierdzić, a w sumie to ja bym sobie to chciał włączyć.
Można.
Bateria. Według Apple, iPhone 18 Pro osiąga do 36 godzin odtwarzania wideo, a Pro Max do 45.
w wersjach eSIM. To jest też istotna różnica, bo tutaj w tej wersji z fizycznym slotem na kartę SIM, no to tam jest kilka godzin mniej. Nie jest jako to jakoś bardzo duża różnica, ale jednak jest. Mówię o tym dlatego, że jak poprzednio w wielu rynkach np. w Stanach Zjednoczonych, Japonii, Kanady, Apple sprzedaje iPhone już bez fizycznego slotu na kartę, no ale dzięki temu np. właśnie mamy większą baterię trochę. Natomiast w Europie cały czas dostajemy wyłącznie w
Kolejny wariant, który fizyczny slot na kartę ma.
Czy to dobrze, czy źle?
No to zależy już od nas.
Ja bym się ucieszył, gdybyśmy mieli wybór.
Tego wyboru nie mamy.
Natomiast jak ktoś by się martwił, że już nie ma
fizycznego slotu na kartę,
spokojnie jest.
Pro Max ma największy wzrost czasu
w historii
iPhona. No tutaj te różnice są duże.
Ten iPhone 18 Pro generalnie
powinien trzymać na baterii tyle, co
poprzedni Pro Max.
Myślę, że tak najbardziej ilustracyjnie możemy porównać jak duży, przynajmniej teoretycznie, ten skok w baterii jest.
Natomiast Apple to trochę zmieniło metodologię pomiarów, więc to też musimy brać poprawkę na to, że to jest marketing.
A jak będzie w praktyce, no to pewnie jak zaczną się pojawiać recenzje, no to będzie wiadomo.
Natomiast faktycznie bateria powinna po prostu działać dłużej.
iPhone 18 Pro można naładować do około 50% w 15 minut przewodowo i do 50% w około 30 minut bezprzewodowo.
50% do 15 minut przewodowo to jest nowość. Tego wcześniej nie było.
Natomiast do tego musimy mieć już 60 watową ładowarkę na USB.
Natomiast bezprzewodowe ładowanie to tutaj jest bez zmian.
To 50% do 30 minut jeśli mamy 25 watową ładowarkę bezprzewodową.
Tak było w poprzednich modelach i generalnie tutaj nic się nie zmieniło pod tym względem.
W Pro Max 5 minut ładowania przewodowego ma wystarczyć na około 7 godzin odtwarzania wideo.
Taką statystyką nam rzuciło Apple.
Pozostałe istotne zmiany, na co jeszcze warto zwrócić uwagę.
Dynamic Island, czyli wyspa dynamiczna, jest mniejsza, ale jednocześnie może wyświetlać do 3 Live Activities jednocześnie.
Czyli możemy mieć 3 takie informacje, nie wiem, np. jakiś minutnik, informacje co jest otworzone i np. postęp naszego Ubera.
Bo sobie zamówiliśmy Ubera.
Nowy układ N1 obsługuje Wi-Fi 7, Bluetooth 6 i Thread.
Modem C2 zużywa według Apple o 15% mniej energii niż C1 i poprawia wysyłanie danych iOS 27 przynosi nową Siri AI, no to o tym już mówiliśmy.
Mocniej wykorzystuje lokalne modele AI, choć część funkcji Siri AI ma ograniczoną dostępność regionalną. No, u nas to jest bardzo ograniczona dostępność regionalna.
Ceny w Polsce, jeśli chodzi o iPhone 18 Pro.
iPhone 18 Pro zaczyna się od 6299zł, a Pro Max jest o 500zł droższy przy odpowiadającej pojemności.
Czyli, no po prostu musimy, jakby ktoś chciał większy ekran, no to musimy dopłacić 500zł i wtedy zapłacimy 6799zł.
Natomiast, gdybyśmy chcieli zwiększyć pojemność, to mamy też warianty 256, 512, 1TB oraz nowość, pojawił się też 2TB iPhone, gdyby ktoś chciał.
Więc z modelu Pro, no to tutaj za 512 my musimy zapłacić 7299, czyli o 1000 zł więcej.
Z przeskoku do 1TB, no to już tutaj dopłacamy 2000 zł.
Ale co ciekawe, to już wchodzimy w… a nie, przep… tak, no tak, musimy tu już 2 tysiące zapłacić za 2 terabajty, tutaj płacimy prawie 9300, a gdybyśmy chcieli 2 terabajty, no to tutaj już musimy zapłacić 12300 złotych, no to już jest ładny pieniądz, jeśli chodzi o tą pojemność.
Generalnie te wyższe wskoki na wyższą pamięć faktycznie, ta różnica jest i generalnie, jeśli chodzi o ceny iPhone’u z porównaniem do tego, z jakich cen zaczynał się iPhone 17 Pro, no to te ceny są o 500 zł wyższe i chyba z tego co rozumiem, też nie było takiej przeskoków, jeśli chodzi o to, jak zdecydowaliśmy się na wyższą pamięć i tutaj niestety, jakby ktoś też chciał, stwierdził, a dobra, to ja sobie kupię starszego iPhone’a, to tutaj też mały spoiler, ale Apple też był generalnie postanowiony
CENY WSZYSTKICH MODELI, przynajmniej w dystrybucji oficjalnej, właśnie o 500zł podnieść, także jeśli jeszcze znajdziecie jakieś egzemplarze w poniższych cenach, no to warto ewentualnie się na nie zdecydować, bo generalnie nawet jak ktoś nowego iPhona nie chce kupować, no to ceny tych modeli, które cały czas są dostępne, czyli iPhone 17, 17R, 16E, generalnie tam wszędzie ceny poszły o 500zł w górę, natomiast kiedy też zdecydujemy się na większe ilości pamięci, to też w niektórych sytuacjach te podwyżki są właśnie trochę większe.
Teraz może omówimy coś, co Apple dało na koniec prezentacji, a my za chwilę to damy teraz, bo skoro mówimy o iPhone’ach, no to ciężko nie powiedzieć o iPhone’ie Duo, czyli pierwszym składanym iPhone’ie.
O tym się mówiło od dłuższego czasu, że Apple nad czymś takim pracuje i zostało to po prostu zapowiedziane.
No i co tutaj mamy? Mamy tutaj konstrukcję, która po złożeniu daje nam ekran 5,4 cale.
90% powierzchni iPhone’a 18 Pro. Tak to Apple porównało.
Natomiast generalnie jest to konstrukcja, która nie wygląda jak iPhone z serii Pro.
Jest jednak to mimo wszystko konstrukcja, która jest trochę krótsza i szersza generalnie.
To jest taka bardziej właśnie taka bryła, która bardziej przypomina na przykład taką złożoną książkę.
Jest to też urządzenie dość ciężkie, kiedy jest złożone.
Można w sumie przejdziemy sobie, zanim pójdziemy dalej tutaj,
Jego tutaj specyfikacje.
Kiedy ten iPhone Duo jest złożony, to ma 117 mm wysokości, 84 szerokości i 11 mm grubości.
Także to na pewno odczujemy. Wagę też odczujemy, bo to jest 254 gramy.
I to jest ciekawe, cięższy ten telefon jest niż na przykład konkurencja z Androidem.
jakieś składane telefony, czy to od Samsunga, czy np. od Xiaomi.
Więc to na pewno czujemy, tak w porównaniu iPhone 18 Pro to ma 211 gramów, więc to jest dość duża.
Teraz tak, wracając do tego ekranu, to jeśli ekran sobie rozłożymy, po otwarciu urządzenia
pojawia się 7,6 calowy ekran wewnętrzny.
O około 50% większej powierzchni niż ekran iPhone’a 18 Pro Max.
I kiedy ten telefon mamy rozłożony, to już nie jest 11 mm grubości, a 5,2 mm.
Więc tutaj to urządzenie staje się dużo cieńsze.
I Apple chwaliło się tym, że ta konstrukcja powinna być bardzo wytrzymała.
Z drugiej strony zawias składa się ponad 100 elementów, więc jakby tam coś poszło nie tak,
to może być różnie. Ja bym tego nie opuszczał i unikał kurzu itd.
No natomiast tutaj zapowiadajmy, że to ma być bardzo wytrzymałe.
To podział między tymi ekranami ma być prawie niewidoczny.
Natomiast on zawsze gdzieś tam będzie i też da się go wyczuć.
Nie jest on jakoś bardzo wyczuwany, ale jest to do wyczucia z tego, co czytałem.
Natomiast sama konstrukcja też używa nanomateriałów.
Ogólnie sam telefon jest zrobiony z tytanu, właśnie żeby był jak najlżejszy.
I sam ruch otwierania, czy zamykania tego telefonu, to ma to chodzić po prostu wszystko bardzo gładko.
Oba ekrany mają ProMotion, Always On Display, czyli zawsze może coś tam się wyświetlać.
Oraz maksymalną jasność do 3000 nitów, więc bardzo dużo.
Ekran wewnętrzny ma nanostrukturalne wykończenie, które ogranicza obrazki i zmniejsza widoczność miejsca zgięcia.
Obudowa jest wykonana z tytanu klasy V, a zawias składa się z ponad 100 elementów.
I tutaj ciekawostka. Ja tutaj oglądałem tę konferencję z znajomymi, zarazowałem.
Czy z tego powodu ile osób i niewidomych zainteresuje się na tego iPhone’a?
Face ID został tutaj zastąpiony Touch ID w przycisku bocznym.
Apple stwierdziła, że po prostu na ten moment nie są w stanie tych modułów do Face ID umieścić na tym ekranie.
A więc po prostu stwierdzili, że bezpieczniej będzie wrócić do Touch ID.
Więc jak ktoś za Touch ID tęsknił, no to ewentualnie możecie się pomyśleć nad iPhone’em Duo, który ma Touch ID.
Więc w jakimś stopniu do Touch ID powróciło.
Jak radzi sobie system z tym ekranem? Bo to jest też bardzo ciekawe.
No bo co możemy z takim dużym ekranem zrobić?
No, zacznijmy od tego, że po otwarciu telefonu, ekran domowy może pokazywać dwie strony jednocześnie.
Tak, czyli jedną stronę mamy na tym dolnym ekranie, drugą na górnym. Fajnie, czyli więcej aplikacji nam się pomieści.
Ciekawe jak to zadziała z VoiceOverem. Czy on będzie w stanie płynnie przejść między tymi elementami? No, przypuszczam, że tak.
Kolejna rzecz, do której będzie trzeba się przyzwyczaić, to elementy nawigacji i część przycisków przeniesiono na bok, aby zostawić więcej miejsca pionowego na treść.
Konkretnie zostały one przeniesione na prawą stronę, czyli tam właśnie znajdziemy dock.
Jeśli mamy jakieś zakładki, to one też właśnie pojawią się generalnie z prawej strony.
Ogólnie to będzie bardziej wyglądało jak taki pasek boczny, który np. znamy z iPadów m.in.
Co ciekawe, i tutaj też zwróciło uwagę na to dużo osób, nie ma opcji, żeby to przenieść na lewą stronę.
Jakby ktoś np. był leworęczny, to to może być trudno, będzie trzeba się do tego przyzwyczaić.
Natomiast ogólnie na pewno będzie trzeba się przyzwyczaić do tego, że wszystkie przyciski, właśnie nasz dock, to wszystko będzie właśnie z prawej strony, a nie na dole ekranu.
Dynamic Island jest przekrojektowana i znajduje się przy bocznej krawędzi. System automatycznie reaguje na składanie urządzenia.
Treść może zmieniać układ, obracać się albo przechodzić pomiędzy ekranem wewnętrznym i zewnętrznym.
Możemy sobie przykładowo częściowo złożyć i wtedy system dostosuje się co ma być wyświetlane.
Pojawia się pełny Split View, dwie aplikacje obok siebie, czyli właśnie, tutaj nie mamy takiego pełnego trybu wielozadaniowości, jaki mamy na przykład na iPadzie.
Co nie znaczy, że nie możemy sobie na przykład właśnie otworzyć dwóch aplikacji obok siebie, czy na przykład zrobić tak, że jedną aplikację mamy na dolnym ekranie, a drugą na górnym.
I to może być bardzo fajne, jak ktoś lubi pracować na ekranie dotykowym, na przykład możemy mieć jednocześnie otwarty jakiś dokument, nad którym pracujemy,
A z drugiej strony sobie przeglądać jaką stronę internetową, na przykład.
No, zastosowań na tego typu rozwiązanie pewnie może być dużo.
I na pewno to nie będzie tak dezorientujące jak na iPadzie, gdzie tych okien możemy mieć więcej.
Tutaj zawsze możemy mieć tylko dwie aplikacje otwarte, ewentualnie dwa okna tej samej aplikacji.
Więc na przykład, nie wiem, dwie strony w Safari, dwie wiadomości w poczcie, dwie notatki.
Taka opcja też jest dostępna.
No i pewnie to też z VoiceOverem powinno całkiem fajnie działać.
Parę aplikacji można zapisywać i później przywołać.
Czyli to tak na iPadzie, tam też na ekranie przełączania programów można sobie to się wszystko zapisywać.
Siri może działać po jednej stronie ekranu, podczas gdy użytkownik pracuje w innej aplikacji, po drugiej.
Standby, czyli tryb ten, kiedy aplikacje mam, kiedy mam podłączony telefon na przykład do ładowarki.
Tam się wyświetla pogoda, różne tego typu informacje. Działa zarówno na ekranie wewnętrznym, jak i zewnętrznym.
Nawet iPhone nie jest ładowany. No właśnie, więc to nawet można wyłączyć wtedy.
Częściowo rozkładając telefon można go jakby oprzeć.
I w ten sposób osoby widzące mają taki fajny wgląd na ten ekran.
Oznacza to, że Apple traktuje iPhone’a bardziej jak hybrydę iPhone’a niż małego iPod’a,
niż zwykły telefon z większym ekranem.
Co ważne, oczywiście też aplikacje będą się dostosowały do tego układu, że mamy większy ekran.
A więc na przykład, znów, jak to mamy na iPadzie, gdzie w wielu aplikacjach mamy pasek boczny.
Czyli na przykład jak mamy otwartą pocztę, czy wiadomości, no to na iPhone jest tak, że po prostu mamy listę konwersacji, wchodzimy w konwersację, mamy listę wiadomości.
A na iPadzie to jest tak, że mamy pasek boczny, na tym pasku bocznym mamy listę konwersacji, listę wiadomości, szukamy jakąś konwersację i cały czas ta lista jest widoczna, natomiast na pozostałej części ekranu wyświetla nam się wybrana treść.
I to właśnie tutaj na tym iPhone będzie działało analogicznie. Apple właśnie też to pokazywało na przykładzie aplikacji poczta.
No i pewnie, prawdopodobnie, deweloperzy też będą się do tego nowego wyglądu dostosowywali.
O wydajności już wspominaliśmy, bo tutaj mamy identyczny procesor jak w iPhone’ach Pro i Pro Max.
Jeśli chodzi o aparaty, no tutaj mamy główny aparat Fusion 360, 8 megapikseli z funkcją dwukrotnego zoomu optycznego.
Mamy też aparat ultraszerokokątny, można robić selfie głównymi aparatami, wykorzystując ekran zewnętrzny jako podgląd.
Duoplay preview pokazuje fotografowanej osobie kadr na zewnętrznym ekranie.
Smart Take automatycznie wykonuje zdjęcie, gdy AI rozpozna, że fotografowane osoby odpowiednio pozują.
Telefon można częściowo złożyć i postawić bez statywu. No właśnie, jakby sobie tak zdjęcia robić.
Filmowanie dochodzi do 4K, 120 klatek na sekundę.
Co tutaj nie zostało powiedziane, jeśli chodzi o te aparaty, no to nie są aparaty z iPhone’a Pro.
Na przykład tutaj brakuje tego trzeciego obiektywu makro, między innymi, i to, co może zainteresować osoby niewidome, to jest, że tutaj nie mamy czujników LiDAR, więc jakby ktoś chciał korzystać z tych funkcji typu wykrywanie drzwi na przykład, czy wykrywanie osób, no to one na iPhonie duo nie zadziałają, i tutaj no to nie tylko my jakby na tym tracimy, tutaj nawet też właśnie osoby widzące dostają trochę gorszą jakość zdjęć.
Czego jeszcze nie ma iPhone Duo? O tym w sumie nie wspomniałem przy okazji wyglądu, a to też wydaje mi się, że może być kwestia istotna.
Mam nadzieję, że to nie pokazuje w jaką stronę pójdzie Apple z mniejszymi iPhone’ami. Mianowicie, na iPhone’ie Duo nie mamy przycisku akcji.
Więc mamy tylko przyciski głośności, mamy przycisk zasilania, no i mamy tą nieszczęsną kontrolę aparatów, której nie da się przemapować na żaden sposób.
Natomiast jak ktoś na przykład sobie przypisał przycisk akcji do jakiegoś skrótu, czy nawet do tego nowych funkcji AI, czy do czegokolwiek, zależało nam na tym, że możemy sobie szybko na przykład telefon wyciszyć, przełączyć w tryb nie przeszkadzać, no to niestety na iPhone’ie Duo po prostu tego przycisku nie mamy.
Ja naprawdę mam nadzieję, że to nie jest coś, co czasem też przejdzie do kolejnych modeli iPhone’ów, to też coś, na co trochę osób zwracało uwagę, zresztą słusznie,
bo myślę, że dla nas akurat to może być dość istotne, ewentualnie brak.
Idąc dalej, bateria.
Duo ma osobny akumulator w każdej połowie urządzenia.
System zarządza nimi jak jednym pakietem.
Do 31 godzin na ekranie wewnętrznym,
do 44 godzin na ekranie zewnętrznym.
A więc tutaj też żywotność baterii będzie w dużej mierze
zależała od tego, z którego ekranu korzystamy bardziej, tak?
Więc jeśli korzystamy z tego ekranu wewnętrznego, tego ekranu większego,
no to żywotność baterii będzie nam trochę spadała.
Apple deklaruje około 24 godziny mieszanego użytkowania,
czyli właśnie po prostu jak zmieniamy, tak?
Czasami korzystamy tylko z tego mniejszego ekranu,
czasem otwieramy ten ekran większy,
no to tutaj ten czas działania po prostu będzie się trochę różnił.
50% baterii w około 20 minut przewodowo
lub około 30 minut przez MagSafe, czyli to też właśnie ładowanie bezprzewodowe, to najnowsze działające, do 25 W.
I ceny tego nowego iPhona Duo zaczynają się w Polsce od 10 tysięcy złotych za wariant 256 giga.
Za 512 giga musimy zapłacić 11 tysięcy, za jeden terabajt musimy już zapłacić 13.
Przeskok z 512GB do 1TB to ta różnica w cenie jest trochę większa.
Natomiast jak chcemy przeskoczyć do 2TB to to czujemy jeszcze bardziej.
Bo 2TB iPhone Duo kosztuje 16 tysięcy złotych.
Mam nadzieję, że jak ktoś takiego iPhone’a kupi to go nie opuści.
Bo to może być droga naprawa. Coś przypuszczam.
Przedsprzedaż rusza 16 października.
A oficjalna sprzedaż 23 października, wtedy te urządzenia zaczną trafiać do użytkowników czy też do recenzentów, bo na ten moment po prostu tam serwisy technologiczne miały dosłownie chwilę, żeby z tymi telefonami się zapoznać, natomiast na takie dłuższe recenzje, no to będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
No te ceny są na pewno astronomiczne, natomiast no generalnie składane telefony też nie są tanie, zresztą też konkurencja cenowo wypada w miarę, przynajmniej w tych niższych poziomach, nie wiem jak to z tymi większymi pamięciami, z tego co wiem, podobnie nowe Samsungi też nie są urządzeniami tanimi.
Natomiast no sam telefon zapowiada się ciekawie. Ja bym mimo wszystko chyba bał się z takiego telefonu korzystać jednak, ale na pewno oferuje to jakiś ciekawy potencjał.
Czy to właśnie na pracę na kilku aplikacjach jednocześnie, czy to na przykład jakby ktoś wolał pracować w brajlu na tym trybie na stole.
No bo na przykład mając porównanie jak się pisze w brajlu na iPadzie niż na iPhone’ie, no to jest na pewno więcej miejsca, to jest wygodne.
No to może być ciekawe urządzenie, no z drugiej strony właśnie mamy też to Touch ID, to też może wielu osobom się spodobać.
No ale z drugiej strony mamy brak lidar i mamy brak przycisku akcji.
I to na pewno za tym bym tęsknił, no bo tutaj nie mamy też tego przyłącznika do wyciszenia, po prostu nie mamy nic, więc no to tego na pewno trzeba byłoby się przyzwyczaić.
Ale to nie jedyne rzeczy, które zapowiedziało Apple, bo na przykład też doczekaliśmy się nowych AirPodsów, AirPodsów piątej generacji i tutaj to jest coś, co myślę, że może wiele osób zainteresować,
Bo największą zmianą jest to, że ANC staje się standardem podstawowych AirPods 5, mimo to, że nadal jest to otwarta konstrukcja bez silikonowych końcówek.
ANC, czyli aktywna redukcja hałasu.
Więc nawet jak ktoś właśnie nie lubi słuchawek takich typowo dołusznych, dokanałowych, gdzie faktycznie mamy te końcówki i lubicie właśnie ten wygląd AirPodsów,
No to w tym momencie za mniejsze pieniądze już dostajemy słuchawki, które mają aktywną redukcję hałasu, która, z tego co wiem, mimo to, że nie działa tak dobrze jak w tych modelach pro, które faktycznie nam te uszy zatykają i naprawdę nas izolują, to jest naprawdę imponująca, a tutaj Apple nawet deklaruje, że ANC w tych nowych erpocach jest o 50% bardziej efektywne, więc to może być bardzo ciekawa propozycja dla wielu osób.
Co jeszcze możemy o tych AirPodsach przeczytać? Mamy nową wieloportową konstrukcję akustyczną i Adaptive EQ nowej generacji, czyli to jest adaptacyjny korektor, który dostosowuje się do otoczenia ANC, ma usuwać o 50% więcej hałasu niż AirPods 4, o tym już wspominałem, poprawioną tryb kontaktu, więc będzie po prostu lepiej słychać Live Translation, to funkcję tłumaczenia tego u nas nie ma, można odpowiadać Siri ruchem głowy,
No to też już wcześniej było.
Zwiększona odporność na pył, pot i wodę.
No to też myślę, że bardzo fajna informacja.
I też Apple oferuje dwie wersje tych słuchawek.
Mianowicie AirPods 5 podstawowe za 600 złotych i one dają nam do 4 godzin słuchania z ANC
i do 20 godzin razem z etui.
Natomiast mamy też wersję AirPods 5 z bezprzewodowym etui i ta wersja kosztuje 700 złotych i ona nam
Dostaje do 5 godzin słuchania z ANC i do 20 godzin z etui.
Ten wariant dostaje również czujnik nacisku umożliwiający regulowanie głośności
przesunięciem palcem po nóżce słuchawki oraz ładowanie przez Qi
i ładowarkę Apple Watch, czyli to mamy właśnie te etui bezprzewodowe.
I też tutaj mamy, mamy tutaj tą końcówkę, tak jak w AirPods Pro na przykład,
którą możemy ścisnąć, żeby włączyć pauzę albo właśnie po prostu przesuwać na niej,
żeby regulować głośność, tak, żeby ktoś chciał taki model, no to też właśnie można sobie na taki wariant się zdecydować.
Natomiast nawet jeśli kupimy tę wersję trochę tańszą, to i tak redukcję hałasu dostajemy i ona powinna działać jeszcze lepiej.
I to myślę, że może być produkt, który wiele osób zacieka, może bardzo zainteresować, bo generalnie, no akurat jeśli chodzi o Airpocy, no to jest urządzenie, które w różnych jego wersjach towarzyszy mi od już 6-7 lat i nie wyobrażam sobie teraz
Nie posiadają takich słowego, są bardzo poręczne i faktycznie jakość dźwięku jest ogólnie w AirPodsach naprawdę fenomenalna.
Pojawiły się też nowe Apple Watche, Apple Watch Series 12 oraz Ultra… 3 czy albo 4?
No mniej więcej jest nowy Apple Watch Ultra, który generalnie po prostu jest trochę większy, ma większą baterię.
Ja tutaj głównie skupię się na Watchu Series 12, natomiast no generalnie wszelkie nowości dotyczą obu tych wariantów.
Pozostają, jeśli chodzi o Apple Watch Series 12, pozostałe dwa rozmiary 42 i 46 milimetrów, ale mocno rozbudowany wybór materiałów, bo mamy wersję Aluminium i tutaj mamy dostępne takie kolory jak Ciemny Prąc, Czarny, Jasne Złoto i Gwiezdna Szarość.
A swoją drogą kolorów to tam też iPhone’y zarówno jeśli chodzi o wersję Pro i ten iPhone Duo też mają nowe kolory.
Ja teraz nie pamiętam jakie to są kolory, ale jakby ktoś chciał popatrzeć sobie na stronie, tam kilka nowych wariantów kolorowych zostało udostępnionych.
Także jak ktoś lubi, też dużo osób widzących ekscytowało się właśnie tymi nowymi kolorami.
Mamy też wersję tytanową, naturalny oraz żywe złoto.
I zupełna nowość, możemy też sobie zdecydować się na Apple Watcha z obudową zrobioną z ceramiki.
Ceramiczny Apple Watch Series 12 jest dostępny w kolorze białej perły lub granatowej nocy.
I ta ceramika jest trochę cięższa od tych modeli z aluminium czy z tytanu.
O tym też warto pamiętać, tutaj kilkanaście gramów jest ten model cięższy.
No i to jest pewnie coś co odczujemy na ręce.
Natomiast jakby ktoś chciał właśnie ceramicznego Apple Watcha, to taka opcja jest dostępna, natomiast jeśli chodzi o ceny, to wersja aluminiowa w Polsce zaczyna się od 1900 zł, więc tutaj akurat podwyżek cen nie mieliśmy, jeśli chodzi o Apple Watcha. Co ciekawe, czujniki zdrowia, tutaj mamy zdecydowanie najwięcej zmian, bo największą zmianą sprzętową jest… mamy nowy system sensorów mierzących nasze zdrowie, współpracujący z nowym procesorem S11,
Apple deklaruje dokładny pomiar tętna i zmienność rytmu serca HRV są mierzone z większą częstotliwością.
Z większą częstotliwością to znaczy teraz one są mierzone nawet w stanie spoczynku raz co 5 sekund.
W poprzedniej wersji było to raz na minutę i dzięki temu te pomiary generalnie są dużo bardziej dokładne.
Dochodzą pomiary HRV podczas regeneracji, no właśnie też z tego powodu.
Dane dzienne można teraz analizować obok danych nocnych, no właśnie też, właśnie przez to.
Nowe algorytmy krokomierza poprawiają liczenie kroków i szacowanie dystansów.
Mamy też nową aplikację Gotowość organizmu.
To jest jedna z ważniejszych funkcji oprogramowania.
Zegarek analizuje, analizuje sen, analizuje HRV i inne parametry życiowe.
Niedawne treningi, obciążenie treningowe, aktualną aktywność.
Następnie przyznaje wynik od 1 do 10 i podpowiada, czy organizm powinien się regenerować, działać spokojniej, czy jest gotowy na mocniejszy wysiłek.
Wynik może aktualizować się w ciągu dnia.
I tutaj między innymi też pojawiły się nowe opcje, które nam na przykład pomogą, jeśli na przykład się rehabilitujemy, dochodzimy do zdrowia i ćwiczymy nasz krok.
No to Apple Watch, używając też iPhone’a, tak iPhone’a stawiamy np. na biurku, tak żeby nas mógł widzieć i idziemy w miejscu i Apple Watch np. na tej podstawie widzi nasze kroki i nam może podpowiedzieć, czy idziemy dobrze, czy źle, czy jeszcze np. nasz krok jest nierówny.
Nam też takie nowe funkcje się pojawiły. Oczywiście w aplikacji zdrowia też jest Apple Intelligence, która tam nam może różne rzeczy podpowiadać na podstawie tego, co tam się m.in. dzieje.
Jeśli chodzi o baterie, to nic się nie zmieniło.
Mamy nadal 24 godzin normalnej pracy.
Trening na zewnątrz to 10 godzin,
czyli o 25% więcej niż wcześniej.
15 minut ładowania daje do 12 godzin pracy,
co według Apple oznacza 50% poprawę względem poprzedniej generacji.
No to faktycznie to jest dość duża różnica.
Jeśli jeszcze chodzi o sprzęt, to wiemy nieoficjalnie,
że ta nowa jednostka, S11, nowy procesor, ma więcej RAM-u.
Wcześniej Apple Watche miały 3GB, teraz mają 4GB.
A do czego nam ten RAM się może przydać?
No, oczywiście do funkcji AI, których tradycyjnie w Polsce nie będzie, niestety.
Natomiast, no, Watch OS 27 wprowadza nowe funkcje Apple Intelligence,
co o tym już było.
Natomiast później w tym roku mają pojawić się funkcje Audio Intelligence,
takie jak wykrywanie istotnych dźwięków, Live Rewind,
pomagający przypomnieć sobie fragment rozmowy oraz Siri Recap
przygotowujący jej podsumowanie.
I to warto rozłożyć na czynniki pierwsze, bo niektóre sekwencji
są dość kontrowersyjne w tym momencie w Internecie.
W rozpoznawaniu dźwięków to jest akurat
bardzo fajna rzecz dla osób z problemami słuchowymi,
no bo po prostu nam Apple Watch może poinformować, tak jak iPhone od dłuższego
do tego czasu, że na przykład dzwoni dzwonek, jakiś alarm, że szczeka pies.
Tam parę przedefiniowanych dźwięków jest.
Możemy też nagrywać dźwięki własne i mamy też rozpoznawanie imienia, więc też nam
zegarek może poinformować jakby ktoś nas na przykład wołał.
Natomiast te funkcje AI to jest temat bardziej kontrowersyjny.
Ta funkcja Live Rewind, o której się mówi,
generalnie wygląda tak, że zegarek nam cały czas nagrywa otoczenie.
Oczywiście te nagrania nie są nigdzie wysyłane, to wszystko jest zabezpieczone.
Tam jest osobna część procesora, która się tym zajmuje, jak pisze Apple.
Generalnie, co z tym później możemy zrobić?
Możemy dwukrotnie nacisnąć koronkę tego nowego zegarka i wtedy ostatnie 15 sekund,
co było powiedziane, jest po prostu transkrybowane i wyświetlane na ekranie.
Po pierwsze, już wiemy dlaczego zniknął ekran przełączania programów, natomiast
szkoda, że te nowe zegarki dostały tę funkcję i dlatego ten gest musiał zostać
Ale no fajnie byłoby gdyby jednak dało się to ustawić, bo teraz na starszych zegarkach to na polecenie nie robi nic, tylko otwiera nam ten nowy ekran Siri, który też nie zawsze nam daje to, czego byśmy chcieli.
I tutaj też dużo osób w internecie na to narzeka. Zresztą słusznie, mi tego akurat też brakuje. No a zwłaszcza, że tych funkcji Siri to nawet u nas po prostu nie użyjemy, a i tak nam gest został zajęty.
Druga kwestia to są kwestie prywatności. Dużo, nawet w Stanach Zjednoczonych, osób mówi, że niektórych Stanach tego typu funkcje mogą być po prostu nielegalne, bo tak naprawdę cały czas nasz urządzenie słucha.
No chociaż, wiadomo, jest to Apple, więc to powinno być faktycznie prywatne i być przetwarzane na urządzeniu, ale rozumiem ludzi, którzy mogliby się przy tym czuć niepewnie.
Oczywiście będziemy mogli to sobie wyłączyć, będzie można to skonfigurować tak, że urządzenie będzie mogło słuchać np. tylko w wybranych miejscach czy w wybranych trybach skupienia, bo po prostu możemy z centrum sterowania na bieżąco te funkcje włączać lub wyłączać, niemniej jednak no faktycznie to jest dość kontrowersyjna funkcja, podobnie zresztą jak Siri Recap, która po prostu działa tak, że np. podczas spotkania gdzieś możemy sobie włączyć takie bardziej ciągłe nagrywanie i wtedy później na podstawie
Na końcu dnia może wygenerować podsumowania i później możemy się tam różne rzeczy dopytywać, czy po prostu poczytać na przykład o czym jakieś spotkanie było.
No to było fajne w sumie, o tyle, że mamy urządzenia tego Plaud Note, o których był podcast o Plaud Note.
A teraz możemy coś takiego też sobie zrobić na zegarku, przynajmniej w wybranych krajach.
Natomiast no, na pewno jest to funkcja, która, mam wrażenie, trochę, jeśli chodzi o kontrowersję, to osiągnęła, może nie wiem, czy podobny poziom, ale chyba bliski temu, co na przykład Microsoft miał z recallem na Windowsie, gdzie Windows robił zdjęcia naszego ekranu, żebyśmy mogli je wyszukiwać.
No tutaj mamy 15 sekund nie ekranu, a dźwięków z otoczenia, no ale jednak to jest coś, przez co niektóre osoby poczuły się, myślę też trochę słusznie, niekomfortowo.
Niemniej jednak nowe zegarki też już są generalnie dostępne przy sprzedaży.
Ich wysyłka też ruszy niebawem w przyszłym tygodniu.
Tutaj tylko ten iPhone Duo to jest produkt, który został opóźniony najdłużej.
Minimalnie też zwiększyły się ramki wokół ekranów.
Natomiast to są bardzo subtelne różnice kilku milimetrów góra.
Więc jeśli chodzi o nowe Apple Watche, to tutaj zdecydowanie mamy do czynienia z ewolucją, a nie rewolucją.
No ale też po prostu to jest coś, co zostało przez Apple zaprezentowane.
No i to była cała konferencja właśnie. Pojawiły się nowe iPhone’y, nowe AirPodsy,
które też wydaje mi się są bardzo ciekawym i nowy Apple Watch.
Natomiast jak ktoś czekał na jakieś inne produkty, cały czas mówi się o tym,
żeby jakiś nowy Apple TV wyjść, nowe iPady, no to na to jeszcze pewnie będziemy musieli poczekać.
To, co ja wyciągam z tej konferencji, to trzeba się pospieszyć z zakupem
jeszcze po jakichś starych cenach czegoś nowego,
Bo mój telefon już też powoli posłuszeństwa odmawia w różnych aspektach.
No i szkoda, że Fold, a nie Flip.
Bo ja jednak jestem zwolennikiem Flip.
Niech ten ekran będzie mały wzdłuż
i niech się go potem rozłoży na dłuższy po prostu telefon.
I w sumie też mogą być te funkcje, że dwie apki na ekranach.
Ja bym chętnie przyjął. No nie za taką cenę, wiadomo.
Ale sam design… Widziałem już kiedyś motorolkę flipową
No i to w sumie tyle. Chyba, że coś jeszcze się na koniec przyplątało.
Mi się przyplątało bardzo szybko. Po pierwsze, a propos tego Navigo, tego Paryża,
to czytałem jeszcze, że trochę głupotę palnąłem, bo powiedziałem, że roczny bilet się pojawi
po raz pierwszy w aplikacji. To nie jest prawda, bo bilet już w aplikacji oczywiście dawno był,
Ale możliwość dodania go do portfela Apple i to nie jest to, że można go w portfelu kupić,
ale podobnie jak w Koleo bilety my dodajemy, to ten roczny bilet można z aplikacji tej IDF Mobility
po prostu bezpośrednio dodać.
A druga rzecz to, jeszcze tak zostając w tych francuskich klimatach, ekipa od ReaperAccessible,
czyli tworząca po francusku, ale też po angielsku różne materiały i też narzędzia użyteczne,
które ułatwiają pracę osobom niewidomym z Reaperem.
No, też odpowiedzialna m.in. za MediaAccess, czyli kolejny odtwarzacz multimediów.
Ma kolejny swój produkt, czyli Winget Access.
I to jest taki interfejs prosty, dostępny do obsługi Wingeta,
czyli wyszukiwanie pakietów, instalacja tego, co normalnie przez Uruchom wpisalibyśmy
Winget, install itd., to tu możemy po prostu przeszukiwać tego Wingeta.
No, to jest, ja bym powiedział, taki troszkę uproszczony Microsoft Store bez konta.
Z dużo większym katalogiem.
O, też, prawda. Więc możemy tam wyszukiwać pakiety,
Możemy je od razu instalować, możemy też aktualizować te, które już mamy zainstalowane, no i jest też log, który nam w razie czego pokazuje w taki dostępny sposób jakieś tam komunikaty, które się po prostu pokazują.
Także no, gdybyście nie byli zbytnio fanami wiersza poleceń, ani Microsoft Store, no to może taki Winget Access pomoże w taki prostszy sposób różnymi rzeczami zarządzać i je również instalować.
Idąc tym tropem, to też jeszcze tego nie dodałem, bo chciałem to sprawdzić, ale myślę, że warto wspomnieć. Wyszedł Homebrew 7.0, czyli odpowiednik Wingeta na Macu.
Jedną z nowości jest to, że Homebrew też doczekał się swojej własnej graficznej aplikacji. Musimy ją sobie pobrać ręcznie.
Musimy wpisać brew install brev myślnik app w terminalu. Pewnie z czasem to może będzie dołączane.
I znów, to jest też po prostu graficzny interfejs do Homebrew, który też nam pozwala przeszukiwać katalog i pobierać aplikacje.
Tutaj też znajdziemy dużo aplikacji, których w Mac App Store nie ma i one też mogą być automatycznie aktualizowane.
Zresztą Homebrew nawet napisałem kiedyś artykuł w Tyflo Świecie, dlatego że właśnie dużo więcej rzeczy możemy w ten sposób znaleźć.
Natomiast nie wiem jak jest z dostępnością tego. Po prostu to jest świeża informacja. Jeszcze nie zdążyłem tego sprawdzić.
A propos świeżych informacji mówiłem, że pojawiła się pierwsza wersja developerska iOS 27.2 i zastanawialiśmy się czy jakieś błędy już w niej zostały poprawione
I już pierwsza informacja, która dziś zaczęła krążyć po social mediach jest taka, że ten problem z płaskim dźwiękiem VoiceOvera właśnie został naprawiony w tej pierwszej becie.
No to są świetne wiadomości na koniec tego…
Chociaż raz, zakończymy na coś pozytywnym.
Nie, nie wiem, czasem im się zdarza.
Tak, zdarza się.
I tak właśnie kończymy. 349. odcinek Tyflo Przeglądu. Do usłyszenia w kolejnym, w 350. okrągłym, już niebawem. Także do usłyszenia.
Do usłyszenia.
Był to Tyflo Podcast.
Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.