TyfloPrzegląd Odcinek nr 341

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
Tyflo Podcast
W tym tygodniu w Tyflo Przeglądzie
Dwie wiadomości o czytnikach książek
Nowości z targów SightCity
Focus Blue szóstej generacji oficjalnie zaprezentowany
Nowości w grach
QuickMail otrzymuje kalendarz i synchronizację kontaktów.
WheelRadio – kolejna aplikacja do słuchania radia internetowego z ciekawymi funkcjami.
TeamTokenG – alternatywny klient TeamToka na iOS.
Zmarł Jonathan Sharp, twórca notatnika BrailleNote.
Nowości w Clipmanie.
Fast SMRW. Duża aktualizacja klienta Mastodona i BlueSky’a.
Vantage PM. Dostępne narzędzie do zarządzania projektami.
Chat GPT wraca na Whatsappa.
Czyściciel. Narzędzie dla podcasterów i radiowców.
Poczta Polska uruchamia własną aplikację mobilną.
Orange poszerza usługę bezpieczny roaming i planuje zamknięcie rzadko używanych numerów informacji.
Wszystko to, a pewnie jeszcze więcej już za chwilę. Zaczynamy!
Tyfa Przegląd jest audycją prowadzoną na żywo, więc serdecznie zachęcamy Państwa do współtworzenia go razem z nami.
Oczekujemy na wiadomości głosowe na Whatsappie oraz połączenia telefoniczne pod numerem 663-883-600, powtarzam 663-883-600
Oraz zapraszamy Państwa do wyrażania komentarzy w formie tekstowej poprzez formularz na stronie kontakt.tyflopodcast.net lub z poziomu aplikacji Tyflocentrum dostępnej na systemy Windows, Android oraz iOS.
Odczytujemy również Państwa wypowiedzi zamieszczone pod transmisjami na Facebooku i YouTubie.
No to zaczynamy. 341. wydanie Tyflo Przeglądu.
Audycja już znowu wraca na swoje wtorkowe, tradycyjne tory.
Witamy Was bardzo serdecznie. Jak na razie we dwóch, ale będzie nas trzech.
Michał Dziwisz i Paweł Masarczyk.
Witajcie.
Dotrze do nas już za niedługo Piotr Machacz, także spokojnie.
Tutaj czekamy jeszcze na niego, ale wierzymy, że i my mamy Wam to i owo do opowiedzenia.
Chociaż ja tutaj też mam jedną ciekawą informację.
Ty dzisiaj dbasz o to, żeby w tym powiedzianym było mniej, ale to pokażesz chyba.
Tak, ja dbam o to, żeby było mniej, ale konkretniej. A jeżeli ktoś jest ciekaw
efektów narzędzia, o którym będę potem mówił, to może sobie posłuchać
tyflo przeglądu numer 340, który jest na naszej stronie i tam może coś zauważycie.
Ale to nie uprzedzajmy faktów. Na razie skupmy się na informacjach typowo z branży tyflo, że tak powiem.
Chociaż nie, nie do końca. Bo najpierw będzie taki powrót do przeszłości.
Kilka, chyba dwa tyfloprzeglądy temu, to Piotr wspominał o słuchawkach Nothing Ear 3.
I to jeszcze A, tak? Tak.
Takie słuchawki pozwalają na to,
żeby nagrywać to, co my w nich słyszymy.
Czyli z jednej strony są słuchawkami,
no a z drugiej strony są dyktafonem.
I Ty się, Pawle, skusiłeś.
Skusiłem się i już się nie kuszę,
to znaczy już słuchawki wróciły tam, skąd przyszły.
I bardzo chętnie opowiem o tym,
jakie to doświadczenie było.
Było. No otóż zachęcony, ewidentnie, tym, co dwa poprzednie lata temu opowiadał Piotr o tym, co te słuchawki potrafią,
stwierdziłem, że zaryzykuję i kupię je sobie, oczywiście pamiętając o tym, że mam prawo do zwrotu.
W przypadku sklepu, z którego tu kupowałem, czyli Alzy, tu w Austrii, był to miesiąc, więc troszkę czasu na zastanowienie bym miał,
natomiast ja już po kilku godzinach testów wiedziałem, że raczej z tych słuchawek zadowolony nie będę.
Natomiast co udało mi się w ciągu tych kilku godzin ustalić?
A więc słuchawki, tak jak Piotr opowiadał, mają dwa tryby, jeśli chodzi o nagrywanie.
Z jednej strony jest to audio snapshot, czyli nagrywanie tego,
co akurat w tych słuchawkach leci, tak po prostu.
Nieważne, czy jest to nasza synteza mowy, czy jest to jakaś muzyka,
czy jest to podcast, czy YouTube, cokolwiek.
No i ma też tryb, przynajmniej w teorii, nagrywania rozmów.
Same słuchawki wyglądają fikuśnie,
jeżeli mogę użyć takiego słowa,
bo o ile AirPods mają takie bardzo małe to etui,
które podnosi się takim wieczkiem z góry
i tam te słuchawki są włożone z góry do środka,
no to Nothing ma design dużo większy,
trochę większe jest to puzdereczko
i otwiera się to takim zatrzaskiem.
To wygląda dla mnie trochę jak paczka takich, nie wiem,
mniejszych gum do rzucia Winter Fresh
I tam sobie leżą te słuchawki, one są tymi nóżkami, powiedzmy,
tym elementem sterującym, który zwisa sobie w dół z naszych uszu,
zaczepione w takich rynienkach.
Same słuchawki są dokanałowe.
Właśnie, o to miałem zapytać. To są słuchawki dokanałowe.
Tak. Także dostajemy też w komplecie dodatkowe te elementy zatyczkowe,
które wchodzą nam do uszu. Możemy je sobie wymienić.
No i co? Obydwie te słuchawki mają taki…
Mówi się o tym, że to jest panel dotykowy, to jest de facto przycisk.
Tam jest taki ewidentny feedback.
Jak się to naciśnie, to czuć, że to wchodzi i odchodzi.
Kliknięcie delikatne.
No i te słuchawki można sobie połączyć z naszym smartfonem.
Można je też połączyć z apką Nothing X Matters.
Nie, Nothing X po prostu.
I w tej aplikacji można różne rzeczy odnośnie tych słuchawek ustawić.
To jest ogólnie taka aplikacja Hub, służąca nam do spinania różnych akcesoriów,
Nothing ma też jakieś opaski sportowe, smartwatche i takie rzeczy.
O, tutaj będzie do wycięcia programem, ale to później.
Więc mamy tą aplikację i aplikacja najdostępniejsza nie jest.
Szczerze powiedziawszy, dużo tam, fachową terminologią się posługując,
okien modalnych, czyli takich, które pokazują się w momencie,
jak wywołamy jakąś akcję i powinny zniknąć dopiero jak ją zamkniemy,
czyli jakieś okienka z informacją typu, o, tutaj jest jakaś nowa funkcja,
Może chciałoby się wypróbować… Wspróbuj, zamknij.
Ewentualnie menu główne,
ewentualnie rzeczy, które nie są widoczne dla osoby widzącej na ekranie,
a my mimo to możemy do nich dotrzeć voice-overem.
Są pokazane.
Ta aplikacja sprawia wrażenie nieuporządkowanej.
Są tam elementy niezetykietowane.
Nie za przyjemnie się z tej aplikacji korzysta, ale da się.
Tak że połączyłem słuchawki.
Pierwsza rzecz, która mi podpadła.
Ja mogę te słuchawki wyjąć z uszu i wtedy być może jakieś odtwarzanie nawet się wstrzyma,
ale to już nie są AirPodsy, że one po tym wyjęciu z uszu się odłączą.
No więc, jeżeli ja je wyjmę z uszu i nawet schowam do etui i go nie zamknę,
co jest rzekomo wymaganiem, żeby zaktualizować oprogramowanie na przykład,
czyli mam wyjąć słuchawki z uszu, mam włożyć je do etui, ale mam tego etui nie zamykać.
Takie są instrukcje. Mimo to ta aktualizacja nie zadziałała,
Takie instrukcje dostałem.
Efektywnie odcinam się od jakiegokolwiek sterowania telefonem,
bo VoiceOver leci sobie radośnie przez słuchawki, których nie słyszę.
Taki niezafajny element się pojawił.
Zignorowałem tę aktualizację.
Postanowiłem zobaczyć, jakie różne opcje te słuchawki mają.
Mają one tryb wygłuszania tła, całkiem niezły.
oraz tryb transparentny.
Śmieszne są dźwięki, które słyszymy, kiedy przełączamy to,
bo przy tym trybie transparentnym słychać taki oddech.
Takie bardzo zrelaksowane odetknięcie.
Ja bym nawet to określił jako oddech z ulgą.
Natomiast kiedy włączamy sobie wyciszanie otoczenia,
to jest takie… i to nam odcina wtedy już to tło.
Więc jest taki dźwięk intro.
No i to się przełącza przytrzymaniem tego przycisku,
tego tak zwanego stemu, czyli tego przycisku sterowania,
który jest na tej nóżce, na tym korzeniu tych słuchawek.
Co my jeszcze tam mamy?
No mamy różne equalizery, mamy wywoływanie asystenta,
przeróżne rzeczy tam są.
Można skonfigurować sobie, co te przyciski robią.
Mamy play, pause, jeżeli naciśniemy chyba szybko dwa razy,
A następny utwór jak trzy razy, przytrzymanie przycisku…
Raz jest play-pauza, dwa razy poprzedni, trzy razy następny.
Przechodzimy do sedna sprawy,
powodu, dla którego kupiłem te słuchawki, czyli nagrywanie.
Ciężko było mi znaleźć informację o tym,
czy nagrywanie rozmów jest dostępne w Unii Europejskiej
czy w którymś z krajów, z którym mam związek na ten moment,
czyli Polska lub Austria.
Ani strona producenta jakoś tego wtedy nie wspominała, ani chat GPT.
Alza… Pani w Alzie, bo zadzwoniłem specjalnie, żeby się dowiedzieć,
stwierdziła, że… bo sam opis w Alzie w ogóle nie uwzględniał
żadnej z tych funkcji. Ani audiosnapshotów, ani nagrywania rozmów.
Więc zadzwoniłem do Alzy, żeby się dowiedzieć i bardzo miła pani powiedziała,
że oficjalna specyfikacja techniczna wspomina o tych funkcjach,
więc na pewno powinny być. To, że nie ma ich w opisie produktu
to nic nie oznacza, bo czasami te opisy nie wspominają o wszystkich funkcjach.
Jeżeli to jest taka nietypowa funkcja, to dziwne, żeby on nie wspomnieli.
Ale okej, nie wspominają, no to nie wspominają.
No i ja tą funkcję znalazłem. Oczywiście jako, że ta funkcja,
ona nie jest stworzona z myślą o audiofilach czy ludziach,
którzy chcieliby sobie po prostu coś nagrywać.
Tu nie ma się co łudzić. Tu chodzi po prostu o AI.
Te nagrania można potem transkrybować, podsumowywać, tłumaczyć
i różne inne rzeczy z nimi robić, AI-owe.
W związku z czym, żeby w ogóle ta funkcja zadziałała,
bo ja też myślałem, że kurczę, może te słuchawki mają jakąś pamięć wbudowaną.
Może mogę je podłączyć do dowolnego urządzenia Bluetooth
i nagrywać sobie z dowolnych urządzeń Bluetooth
i potem to, nie wiem, synchronizować z telefonem
albo, tu się bardzo już rozmarzyłem, podłączyć to do komputera
i po prostu wyciągnąć sobie za pomocą USB.
No to ewidentnie się rozmarzyłem, bo żeby ta funkcja w ogóle działała,
to musimy stworzyć konto w aplikacji NothingX.
Konto na szczęście zbyt wielu danych nie wymaga, chcieli tylko maila i hasło.
No i tu zaczyna się zabawa, bo opcja audio snapshots, a jakże, jest.
Natomiast kilka rzeczy. Po pierwsze, zarówno ustawienia aplikacji,
jak i chat GPT, jak i wiele innych źródeł sugerują, żeby przytrzymać
No nie, u mnie to jakoś nie chciało działać.
W ogóle ta prawa słuchawka jakoś nie bardzo…
Nie wiem, czy to był feller mojego egzemplarza,
czy ja czegoś nie wiedziałem,
ale jakiekolwiek gesty wykonywane na tej prawej słuchawce
w ogóle nie reagowały.
Przez chwilę myślałem, że ta prawa słuchawka
ma jakoś inaczej skonstruowany ten sensor,
że trzeba go tam pogłaskać gestem
albo coś innego zrobić,
no ale nie, po prostu nie chciało mi to działać.
Była alternatywna opcja,
czyli naciśnięcie dwukrotne z przytrzymaniem jednego z przycisków.
Robiłem to na lewej słuchawce i rzeczywiście zadziałało.
Rozdegł się dźwięk.
Przy czym to nie jest tak, że to działa jako start i stop lub pauza.
To działa w ten sposób, że jest start.
Jeżeli nie słychać nic, to automatycznie jest stop
i zostawia się nam nagranie w pamięci, które trwało sekundę.
A jeżeli coś słychać, no to będzie słychać albo tak długo, aż zrobimy stop,
czyli nie będzie słychać nic, albo przez ten czas określony,
czyli tam chyba dwie minuty, aż skończy się czas ustalony w opcjach na ten snapshot.
Czyli nie da się tego zatrzymać z tej słuchawki.
Nie. Ja przynajmniej nie znalazłem takiej opcji.
Ponowne wykonanie tego samego gestu
zdaje się uruchamiało kolejne nagranie po prostu.
Jest też opcjonalnie możliwość nagrywania 30 sekund przed.
Czyli słuchawki nagrywają de facto cały czas,
a my w jakimś tam momencie decydujemy się
teraz zaczynaj nagrywać i to nagranie zawiera też
ostatnie 30 sekund przed wykonaniem gestu.
Tylko wtedy wiadomo, bardziej zużywane są baterie,
akumulatory tych słuchawek.
Czy te nagrania są dobre?
Ty, Michale, słyszałeś.
Mamy do wyboru dwie jakości.
Jest jakość standardowa i jakość wysoka.
Ty słyszałeś wysoko.
No, napisane jest to, że jest to plik Wave.
Okej.
No, plik Wave też może być zły.
Może być i ten jest.
8 bitów na przykład.
Pamiętamy rejestrator dźwięku w Windowsie
i to, co on robił z dźwiękiem i jakie to było podłe.
No, więc myślę, że to może nie aż tak, ale tam też się z tym dźwiękiem coś dziwnego dzieje.
On się po prostu gotuje, więc ja mam takie wrażenie, że tam ktoś po prostu zrobił tak,
że ten dźwięk jest kompresowany i tak jakimś kodekiem stratnym, a następnie renderowany do wave’a.
Nie wiem zupełnie po co. No tak to brzmi, być może nie mam racji, ale tak to brzmi.
Jak będziemy mieli chwilkę, to możesz też, Michale, albo ja, albo ty,
wyłuskać z naszej whatsappowej grupki wewnętrznej te nagrania.
Postaram się.
Możemy je zaprezentować po prostu.
W jednym po prostu przez chwilę mówił voiceover,
w drugim był kawałek tyfloprzeglądu od początku, tam dżingla.
Także słychać to kawałek muzyczki, słychać kawałek słowa mówionego.
Wszystko jest.
Jakość standardowa brzmi po prostu jak telefon.
Jest telefoniczna.
Niemniej jednak prawdopodobnie wystarczy to, żeby AI sobie z tymi nagraniami zrobiło to, co miało.
I tu dwie rzeczy. Lista nagrań owszem jest, ale co z tego?
Możemy z niej korzystać. Wszystko się da.
Tylko każdy z tych nagrań, zamiast być jakoś sensownie zaetykietowane,
to się nazywa po prostu przycisk przycisk, czyli nie mamy żadnej tekstowej etykietki
dla tych przycisków, dla konkretnych nagrań.
To zresztą tyczy się wielu przycisków w tym interfejsie.
Tutaj częściowo pomocą jest AI, już to takie od dawna wbudowane w iPhona,
które czasem przeczyta, że tu jest odtwórz, a tu jest jakiś więcej, a tu jest coś tam.
Także to podstawowe rozpoznawanie ikonek jak najbardziej coś tutaj zdziała.
No więc mamy to. I co my jeszcze mamy?
Mamy też reklamę, która się otwiera potem za każdym razem jak wchodzimy w nagrania.
I owszem, fajna funkcja, ale jak chcesz, to możesz sobie na trzy miesiące wziąć okres próbny,
a potem wykupić abonament jeszcze lepszego rozpoznawania i jeszcze lepszych mechanizmów czegoś tam.
Rozumiem, że ta funkcja sama w sobie w cenie słuchawek jest,
ale będziemy co wejście nagabywani o to, żeby rozszerzyć sobie do jakiegoś abonamentu AI,
który Nothing chce nam uporczywie wcisnąć.
No i teraz creme de la creme, bo ja bardzo liczyłem na nagrywanie rozmów.
No i niestety.
My z Michałem takie dwie rozmowy przeprowadziliśmy.
Ja też dzwoniłem w kilka innych miejsc.
I niestety nie dzieje się nic, kiedy wykonuję ten sam gest.
No co mam powiedzieć?
Jak zapytałem o to czy lata GPT na dzień drugi,
no to Radoślin potwierdził,
tak, Nothing już opublikował listę krajów, w których to działa.
I na tej liście jest Francja, Niemcy, Włochy, Holandia,
Wielka Brytania, Stany i tam jeszcze parę krajów,
Ale ani Austria, ani Polska.
Także my tą funkcję, podobnie jak w iPhone’ach, możemy się obejść smakiem, jeśli o to chodzi.
No i niestety, próbowałem w jakiś sposób dokopać się do tego, czy da się to jakoś obejść.
Czy da się w jakiś sposób, nie wiem, oszukać tą aplikację, że jest w innym kraju.
No niestety, prawdopodobnie jest to sprawdzane gdzieś po stronie serwera.
No i my do tej funkcji tak łatwo się nie dokopiemy.
Szkoda, no ale cóż poradzić.
Takie mamy te słuchawki i takie mamy też te regulacje.
W związku z czym, jako że słuchawki poza tym nie dawały mi w sumie niczego,
czego ja też bym nie miał już z tym sprzętem, który mam,
no to też te słuchawki zwróciłem.
One kosztowały 100 euro tutaj,
także ta cena, o której mówił Piotr, by się gdzieś tam potwierdzała.
No i tyle, jeśli chodzi o nothing.
Więc jeżeli liczyliście na to, że będziemy mieli stereo mixa na iPhone’ie czy na Androidzie,
myślę, że się przeliczyliśmy. Jeżeli liczyliśmy na to, że rozmowy głosowe będzie się dało,
czy jakieś rozmowy ogólnie nagrywać, to myślę, że w Polsce również się przeliczyliśmy.
Także chyba nie polecam, zwłaszcza jeżeli powodem do zakupu
mają być te dwie sensacyjne funkcje.
Ja dokopałem się do jednego dźwięku.
Whatsapp zachował się bardzo dziwnie, bo pozwolił mi pobrać jeden plik audio, a drugiego nie, bo wyświetlił, że pobieranie zostało zablokowane, więc cóż mi z nim dyskutować. Posłuchajmy tej dłuższej próbki, która jest po prostu nagraniem fragmentu Tyflo przeglądu.
Trzecia beta iOS 27 naprawia wejście ekranu Brailla i przynosi nowe funkcje.
Porada dla wymieniających bilety w Koleo.
Podwyżka cen niektórych produktów Apple.
Nowości w Mobywatel.
No i ekran zmian…
To jeszcze ja.
No i to jest właśnie to, próbuję znaleźć stop, tak?
I w końcu mi się chyba udaje.
Natomiast pewnie gdybym nie robił nic przez chwilkę,
to to nagrywanie by się samo zatrzymało, gdybym żadnego dźwięku tam nie emitował.
No, prawdopodobnie tak.
No i tak to brzmi.
I tak to brzmi, i tak to właśnie jest.
Mieliście też trochę krótkiej aplikacji, także…
Tak, chyba niestety to nie byłby najbardziej udany z zakupów.
W międzyczasie Piotr się pojawił w naszym wirtualnym studiu.
Witam Piotra.
Tak, witajcie, mam nadzieję, że mnie słychać.
Słychać cię głośno i wyraźnie.
Także jesteś i słuchacze też już są, słuchajcie, dzwonią, więc odbieramy.
Dzień dobry, Paweł się kłania.
Cześć Paweł, słuchamy.
Ja do was dzwonię, ponieważ chciałem poszerzyć troszkę tutaj wątek nagrywania w słuchawkach,
bo mnie Paweł zaciekawił, ale zanim jakby tutaj poszerzę, to powiem wam, że miałem Nothing Ear 2 słuchawki
I podobnie jak mój imiennik, no za długo te słuchawki u mnie się nie nabyły, bo z tego się korzystać nie dało, ale oprogramowanie zaktualizować jakimś dziwnym sposobem mi się w nich udało, choć do łatwych rzeczy to nie należy.
Czyli tak krótko mówiąc, to te słuchawki to generalnie tak nothing special.
No to delikatnie rzecz ujmując. Ale chciałem was zachęcić do słuchawek Xiaomi OpenWare Stereo Pro.
Tak one się nazywają. Są troszkę drogie, to jest może ich jedyna wada, ale mają właśnie tą funkcję
nagrywania różnych rzeczy, takiego dyktafonu jakby w słuchawkach.
Niestety nie wiedziałem, że będzie się dzisiaj coś takiego mówić, bo bym się po
prostu lepiej przygotował, bardziej to wytestował, żeby móc wam powiedzieć coś
więcej. A ja się tylko tak troszkę tym nagrywaniem pobawiłem i rzuciłem to w
Tam na pewno nie ma żadnych abonamentów, niczego takiego.
Możemy te nagrania sobie na pewno z poziomu aplikacji odsłuchać.
Aplikacja przede wszystkim jest w pełni dostępna, więc nie ma problemu z używaniem.
Te słuchawki przede wszystkim fajnie leżą na uszach.
Nie mają pałąka, więc jak ktoś jest przyzwyczajony do tego, że ma dwie słuchawki spięte pałąkiem, no to nie ma.
Ale nie należy się obawiać, one nie wypadają z uszów. Można nawet leżeć i nic się złego nie dzieje.
Są bardzo fajnie zaprojektowane.
Mają jakieś poprawiacze audio, jeżeli chodzi o sztuczną inteligencję przy odtwarzaniu dźwięku.
Jakieś firma Carman bodajże te rzeczy związane ze sztuczną inteligencją
tam w tych słuchawkach zaimplementowała.
No mogę powiedzieć, że jestem naprawdę bardzo zadowolony z tych słuchawek.
To są jedne z moich takich najbardziej ulubionych.
Jak ktoś by chciał właśnie nagrywać przynajmniej na pewno to, co się dzieje w naszym otoczeniu,
czyli jesteśmy gdzieś na jakimś, nie wiem, spotkaniu, czy chcemy nagrać, jak ktoś coś do nas mówi,
to naciskamy trzy razy prawą słuchawkę i nagrywanie się rozpoczyna.
Tak samo jak znowuż naciśniemy powtórnie trzy razy, nagranie się kończy.
Nie ma żadnych tam jakichś limitów, ani niczego takiego.
I na dzień dzisiejszy wam jestem w stanie tylko tyle powiedzieć,
bo tak jak już mówiłem, tylko przez chwilę się tym bawiłem.
Nie testowałem tego jakoś bardzo dogłębnie.
Pawle, ja mam pytanie w takim razie.
Czy mógłbyś przetestować, czy rzeczywiście da się nagrywać rozmowy?
A jeśli tak, to mam bardzo nietypowy test,
który bym prosił o wykonanie, jeśli to możliwe.
Gdybyś zadzwonił pod jakikolwiek krótki numer, typu 4604,
odezwie się komunikat, że połączenie nie mogło być zrealizowane.
Czy jesteś w stanie to nagrać? Czy on wtedy odmawia i stwierdza,
że to nie jest połączenie i nie nagrywa?
Bo to jest takie troszkę nietypowe użycie, do którego ja szukam
tego typu słuchawek. Zresztą mamy taką grupę na Telegramie też.
Telefon jest zabawa. Polecam. Bardzo fajnie się tam dzieje.
I my nagrywamy różne komunikaty serwisowe telefoniczne.
No to do grupy pewnie dołączę bardzo chętnie, a co do testu to możemy się umówić, że w przyszłym tygodniu zadzwonię i coś spróbuję więcej w tym kierunku podziałać.
A swoją drogą Pawle, bo nie wiem czy mówiłeś, bo wspomniałeś, że te słuchawki są droższe. Jaka to jest cena?
No o ile sobie przypominam, to w granicach 600 zł.
Okej, okej. No to już jest rzeczywiście…
Jasne, jasne. No to trzeba…
Tego nie wiem, bo nie wgłębiałem się.
Bo to są jedyne Xiaomi’ki, jakie generalnie widziałem i testowałem.
Akurat pod tym kątem zupełnie mi nie zależało, więc tego nie sprawdzałem, ale zrobię taki test do przyszłego tygodnia i wrócimy do tego.
Do usłyszenia, trzymaj się, pozdrawiamy Cię serdecznie.
Zajrzyjmy teraz do Waszych wypowiedzi, bo tu się pojawiają, jak na razie, głosówki.
Na przykład jest na naszym padelu kontaktowym Wiadomość od Sylwestra.
Pierwsze pytanie do Michała.
Mówił, no, RTV, sobotę, Bounce Radio, Suwałka.
Mi chodzi o to, czy FUBAR to radio będzie odtwarzał.
Drugie pytanie.
Tym razem do Piotrka, jeśli będzie.
Czy czytał artykuł o klawiaturze numerycznej?
Na marku.
O zewnętrznych klawiaturach?
Jeżeli tak.
Czy testował?
Dobrze, żeby się wypowiedział.
Jeżeli chodzi o Bounce Radio, to tak będzie działać stream do tej stacji w Fubarze.
Ja co prawda akurat słuchałem w Winampie i tam to działa, więc w Fubarze będzie działało tym bardziej.
No a jak ktoś doda do Radiobrowzera, no to będzie też do wyszukania w Fubarze.
Dokładnie, dokładnie. A ciekawe swoją drogą, czy już jest w Radiobrowzerze.
W katalogu tuning na pewno jest, wiem o tym przez testowanie Quill Radio, o którym powiem więcej później.
Natomiast co do klawiatury numerycznej, artykułu nie czytałem,
ale widziałem, że taki artykuł się pojawił.
Sporadycznie korzystam z tej funkcji, jak mam podpiętą taką pełną klawiaturę
do Maca i to jest faktycznie fajny sposób pracy.
Na pewno wygodniejszy, jeśli np. musimy coś zrobić jedną ręką,
jak nie chcemy bawić się szybką nawigacją,
to generalnie taką podstawową i nawet taką bardziej rozbudowaną nawigację,
bo czy to nawigację po elementach, czy interakcje,
to mamy tak naprawdę wszystko pod jednym klawiszem.
W ogóle, swoją drogą, ciekawostka, dużo z tych skrótów to jeszcze pamięta
czasy Outspokena na klasycznego Macintosha, czyli taki chyba pierwszy
poważny czytnik ekranu na graficzne systemy operacyjne,
które zresztą też na Windowsie był.
I te klawisze, tak z tego, co pamiętam, kiedyś,
chwilę Outspokenem bawiłem na Macu w emulatorze, to są bardzo podobne.
Tylko wiadomo, Outspoken to tam pracowało się bardziej myszką
i tam się chodziło głównie góra-dół, no a tutaj na Macu to mamy interakcje,
mamy dużo nowych poleceń, ale tam dużo skrótów jest,
Z tego, co wiem, wiarę podobnych do Ciebie.
O, patrzcie, jak czasem pewne elementy potrafią z historii do teraźniejszości przejść.
Jeszcze mamy jedną wiadomość głosową, tym razem od Roberta.
Cześć Wam, Roberto Lombino z tej strony.
Nagrywam tę wiadomość około godziny 18.15, czyli pewnie ze dwie godziny przed audycją.
I chciałem Was zapytać, czy też macie problemy z usługami Google?
A może do 20 to się rozwiąże. W każdym razie zauważyłem, ja wiem, 10-20 minut temu, że YouTube mi się wczytuje bardzo wolno i na komputerze i na Androidzie też, w ogóle na Androidzie dyktowanie Google mi nie działa i wyszukiwanie Google też mi nie działa.
Na Downdetectorze na ten moment Google i YouTube są chyba pierwszymi dwiema usługami, gdzie jest napisane doświadcza problemów.
Nie wiem jak te wykresy lepiej sobie zobaczyć, ale chciałem Was właśnie zapytać, czy może coś wiecie, czy faktycznie trwa jakaś awaria. Ja nie mogę w internecie na ten moment nic znaleźć.
A mówię, może do tej 20 to się rozwiąże, ale widzę już, że problem chyba nie jest po mojej stronie, bo to mam i na Androidzie niezależnie i na komputerze, to są dwa inne łącza.
Więc wydaje mi się, że być może zostało to zażegnane albo przynajmniej jakoś tam ten problem Google stara się rozwiązać.
Czy skutecznie? No ciężko stwierdzić. Pozostaje mieć nadzieję, że jak najszybciej uda im się to naprawić.
No ale skoro Downdetector też mówi o tym, że tam są problemy z tymi usługami, no to niestety, to chyba po prostu jest to jakaś tam większa awaria.
Jakiś czas temu przecież znowu Facebook miał awarię, GitHub z niedzieli na poniedziałek bodajże też miał taką dość poważną awarię.
Także, no te duże platformy czasem borykają się z takimi technologicznymi problemami.
A teraz proponuję, żebyśmy przeszli do kolejnego tematu.
Ty masz dla nas nowości książkowe.
Dotyczące konkretnie czytników książek.
Tak, tutaj mam dwie informacje.
Pierwszą dla Macowców, użytkowników Maców,
a drugą dla użytkowników systemu Windows.
No bo nam się pojawiły dwie aplikacje.
Jedna w sumie nie taka nowa, ale na Macu nowa,
a druga to po prostu… no w sumie to słowo nie się nazywa nowa,
tylko pisze przez V, ale może do tej aplikacji przejdziemy za chwilę.
Ale zaczniemy sobie od Maca, na którego to zawitała aplikacja Vox libri,
którą możecie znać z iPhone’a,
bo na iPhone’ie ta aplikacja jest od jakiegoś czasu.
Ona zresztą dobrze tam rozwija się, dość sprawnie.
Nierawno trafiły do tej aplikacji możliwości synchronizacji po iCloudzie,
które na początku to może nie były aż tak przydatne,
bo ewentualnie mogliśmy synchronizować sobie
między iPhone’em, iPadem i Watchem.
No właśnie, bo jeszcze na Watchu Vox libri jest dostępny jako aplikacja.
Natomiast teraz, kiedy mamy tę wersję na Maca,
to już te możliwości synchronizacyjne mają większy sens.
Możemy sobie zacząć czytać jakąś książkę na komputerze,
a potem płynnie przejść na naszego smartfona
i później z poziomu smartfona dalej czytać,
a potem jeszcze może zakończyć dzień na zegarku, bo czemu nie.
Więc niezależnie od tego, gdzie się poruszamy,
możemy sobie te postępy czytania synchronizować.
Jeśli chodzi o wersję na Maca, no to dobra wiadomość jest taka,
że tą wersję na Maca dostajemy w gratisie, jeśli mamy już tą aplikację na iOS-a zakupioną.
Ona teraz nie pamiętam, chyba coś około 40 zł kosztowała.
To nie jest abonament, to jest jednorazowy zakup.
Generalnie jego cena nie jest jakoś bardzo wygórowana.
Dobrą drugą wiadomością jest to, że wszystkie funkcje,
które znamy z wersji na iPhona, są też dostępne na Macu.
Mała wiadomość jest taka, że ten port, mam wrażenie,
że przeniesienie tej aplikacji na Maca zostało zrobione szybko i nierogładnie
i trochę aplikacja na tym traci.
Owszem, mamy tutaj natywne kontrolki,
bo generalnie aplikacje z iPhona na Maca przenosi się stosunkowo łatwo.
Natomiast to przeniesienie aplikacji to jedno,
ale zastosowanie jej do realiów danego systemu operacyjnego
to jest druga rzecz.
No bo jednak na iPhonie nie mamy niektórych rzeczy,
których byśmy się na komputerze spodziewali.
Mówię o takich rzeczach jak pasek menu,
jakieś skróty klawiszowe i tego typu kwestie.
I właśnie na tej wersji, na Maca, takich rzeczy nie mamy.
To po prostu jest wersja Vox libri z iOS-a
skopiowana na Maca z gipsem.
Do tego stopnia, że pierwsza rzecz, którą spróbowałem zrobić,
…to przejść sobie do ustawień w skrótem command, i generalnie ten skrót będzie działał w 99% aplikacji na Maca.
Nawet tych przenoszonych z iOS-a, z reguły, deweloperszy dbają o to, żeby jednak gdzieś ta opcja ustawienia na menu się pojawiła.
Tutaj tego nie mamy, tutaj po prostu musimy sobie na ekranie głównym, który zresztą też tak bardzo iOS-owo nam wyświetla tylko jedną rzecz na raz,
musimy kliknąć sobie przycisk ustawienia, no i tam ustawień możemy dokonać.
I tutaj też spotkamy się z kolejnymi miejscami,
gdzie ewidentnie widać, że ten port został zrobiony szybko.
Bo mamy pole w oboru do włączenia i wyłączenia haptyki,
które na Macu nam się w ogóle nie przytomują.
Chyba że pad nam zawibruje, jak jest podłączony.
Tego nie sprawdzałem.
W wielu miejscach będziemy mieli komunikatyk,
żeby stuknąć dwukrotnie w coś, żeby jakąś opcję wybrać,
ustawienia głosu zmienić na przykład.
Więc widać, że tutaj to po prostu zostało zrobione
tak średnio sensownie, tak bym to powiedział.
Do czytania sama aplikacja działa.
Jeśli załadujemy sobie książkę, możemy wybrać jakiś głos
i ona będzie tę książkę czytał.
Możemy też wejść w interakcję z zawartością treści.
Ona się dla voiceovera wyświetla w liście
i możemy od danego elementu zacząć czytanie.
Możemy z czynności inne opcje włączyć.
Natomiast przez to, że ta książka wyświetla się w formie listy,
a nie pola edycji,
No to nie możemy łatwo sobie literować treści czy zaznaczać.
Nie możemy łatwo jakiegoś dłuższego fragmentu zaznaczyć.
Nie możemy nawet strzałkami po tej liście chodzić,
bo ona nie przyjmuje tego systemowego fokusu, punktu uwagi.
Tylko jeden sposób, żeby się do niej dostać,
to wejść z interakcję z listą z voice-overem.
Nie wiem, jak by to się zachowało w sytuacji,
gdybyśmy mieli dłuższą książkę, gdzie nie jest widoczna cała treść.
Więc tutaj to by mogło działać lepiej,
a na dodatek jeszcze nie mamy żadnych skrótów klawiszowych dodatkowych.
A szkoda.
Możemy chociaż włączyć sobie Play, Pause
i przeskakiwać do przodu lub do tyłu po wybranej jednostce nawigacji,
używając klawiszy multimedialnych.
Czyli jak ktoś ma klawiaturę z klawiszami multimedialnymi,
to one to działają.
Czytam na MacBookach, to jest F7, F8 i F9.
To są poprzednia ścieżka, play, pause, następna ścieżka.
To działa, ale na tym nasza przygoda ze skrótami klawiszowymi się skończyła.
Całą resztę musimy sobie konfigurować z poziomu interfejsu,
gdzie też mamy jakieś kolejne drobne błędy,
które pokazują, że aplikacja chyba była bardzo mało testowana.
A tak na przykład na głównym ekranie
mamy coś, co na iOS pojawia się dość często,
czyli przyciski, które są też jednocześnie słowakami.
Na przykład słowak głośności, słowak szybkości głosu,
Tak możemy sobie na ekranie czytania te parametry dostosowywać.
One po prostu na wersji dla Maca nie działają.
Nie są czytane jako słuchawki.
Nie możemy wejść w interakcje z nimi, nie możemy nic z nimi zrobić.
Nie wiem, jak to przeszło,
bo jak ja bym przynosił taką aplikację,
to postarałbym się sprawdzić, żeby wszystkie jej funkcje działały
albo były zaadaptowane, a tu to się niestety nie stało.
Nie wiem jednak, jeśli dużo czytacie na iPhone przez aplikację Vox libri,
Bo ona generalnie na telefonie działa naprawdę fajnie i do takiego czytania po prostu, nie wiem, tak do przyjemności od początku do końca,
ewentualnie z jakimś sporadycznym skakaniem po książce, gdzie chcemy mieć synchronizację, no to ona na Macu też jak najbardziej się sprawdzi.
Natomiast gdybyśmy chcieli czytać jakieś bardziej techniczne materiały, gdzie będziemy chcieli skakać po nich, coś szukać, coś zaznaczać,
no to myślę, że w takiej sytuacji lepiej skorzystać z paperbacka, który też nam ostatnio się pojawił na Macu,
I nawet też niebawem mają się pojawić jakieś wersje mobilne.
Nie wiem, rozmawialiśmy o tym, że to byłoby fajne.
No i miejmy nadzieję, że tak się stanie.
Natomiast jeśli już macie Vox libri zakupione na iPhone,
to wersje na Maca możecie pobrać zupełnie za darmo.
I to jest też, myślę, że całkiem fajny atut tej aplikacji.
Więc warto ją chociaż sprawić.
Aczkolwiek mogłoby to być zrobione lepiej.
Miejmy nadzieję, że w kolejnych aktualizacjach
te błędy będą naprawiane, że dojdą skróty,
Jakiś pasek menisensowny i tak dalej. Będziemy musieli poczekać.
To była pierwsza aplikacja, a drugą jest aplikacja nowa,
napisana przez V, i to jest czytnik książek na system Windows,
napisany w języku RUST, więc w sumie bardzo podobnie do paperbacka.
I to nie jest jedyna rzecz, która do paperbacka
jest podobna w tej aplikacji,
bo sama filozofia działania też jest podobna,
bo książki wyświetlają się po prostu w takim polu edycji,
Tylko to czytu, po którym możemy się poruszać
i możemy czytać większość popularnych formatów książek.
Takich niepopularnych zresztą podobnie jak w e-booku.
Jest to e-pub, ale są też książki AZW, MOBI, FB2.
Są też pliki HTML, Markdown, pliki PDF, pliki Microsoft Word,
więc możemy dokumenty Docx ładować do tej aplikacji.
I możemy w tych dokumentach poruszać się o tyle, że mamy spis treści,
Możemy sobie zakładki robić zarówno takie,
gdzie po prostu oznaczamy sobie jedną pozycję,
jak i takie, gdzie podświetlamy jakiś fragment tekstu
i sobie taką adnotację na ten wybrany przez nas fragment dodajemy.
Tak że też można w ten sposób z tej aplikacji korzystać.
Możemy skakać do konkretnego wiersza, do konkretnej strony.
Ale co ciekawe, nie mamy tak rozbudowanych opcji nawigacyjnych
jak w Faberbacku, np. H, Shift, H, żeby skakać po nagłówkach itd.
Natomiast np. w inny sposób są wyświetlane tabelki,
bo w paperbacku mamy taki widok www, który możemy sobie w każdej chwili włączyć
i wtedy nam się po prostu dany fragment wyświetla w takim widoku przeglądarki
i tutaj nasz szczytnik ekranu nam może pomóc nawigować po tabelkach.
Natomiast w przypadku nowych te tabelki są konwertowane do takiego formatu
wiersz, kolumny, dwukropek i jego wartość.
I w ten sposób sobie możemy takie tabelki czytać.
Może to dla kogoś będzie wygodniejszy sposób pracy.
Może też ta aplikacja poradzi sobie lepiej z niektórymi plikami,
z którymi np. paperback mógłby mieć problemy.
Autor się chwali, że nawet duże, kilkudziestomegabajtowe pliki tekstowe
można w tej aplikacji otworzyć, aczkolwiek w paperbacku zresztą też.
Więc który program jest lepszy?
Każdy może sobie przetestować jeden i drugi.
Jeszcze jedna rzecz, nowa, której paperback nie ma,
To biblioteka, bo w Facebooku po prostu sobie otwieramy pliki z Control-O
i ewentualnie też Exploratora czy Findera.
One są później otwarte.
Mam list ostatnio otwartych plików
i możemy się do jakiegoś pliku wrócić i nasza pozycja będzie zapamiętywana.
W przypadku nowym możemy pracować tak,
ale mamy też bibliotekę, do której możemy sobie książki dodawać.
Jeśli to zrobimy, to mamy wyszukiwarkę i możemy sobie te książki kategoryzować.
Możemy przeglądać tylko te, które rozpoczęliśmy,
Które skończyliśmy, których jeszcze nie zaczęliśmy, które chcemy przeczytać ponownie.
Generalnie, jak ktoś lubi sobie tak śledzić postępy w czytaniu
i lubicie korzystać z takiego widoku biblioteki,
no to tutaj właśnie nowa coś takiego posiada.
Obie aplikacje są zresztą darmowe i otwartość głowy nową też pobieramy z GitHuba.
Jest dostępna zarówno w wersji instalacyjnej, jak i przenośnej.
Tak że jak kto woli, można sobie wybrać.
Więc jeśli paperback wam z jakiegoś powodu się nie podobał,
No to mamy tutaj konkurencję, którą każdy też może sobie ewentualnie sprawdzić.
To prawda. A teraz zaglądamy po raz kolejny na targi SightCity.
I co tam jeszcze, Pawle, z nowości nam się postało?
Kilka rzeczy się pojawiło, dość ciekawych. Zobaczmy, co w tym tygodniu udało mi się odkopać.
Pierwszy produkt, na który się pochylimy jest to CapX firmy Capsys.
CapX, czyli headset, który pozwala nam na wykrywanie przeszkód
oraz jednocześnie sterowanie smartfonem i nawigację.
Rok temu o nim już opowiadaliśmy.
Produkt przez firmę Capsys, znaną np. ze smartfonów Smartvision,
szeroko zapowiadany.
Już był obecny na zeszłorocznym SightCity, natomiast był to prototyp.
A tym razem prototypem już nie jest. Nie jest jeszcze na rynku dostępny,
Ale już jest to kwestia, z tego co mówili producenci, miesięcy.
No i czego się dowiedzieliśmy?
Że w ciągu ostatniego roku zoptymalizowano design,
czyli aktualnie uczyniono headset troszeczkę lżejszym.
Waży on obecnie około 60 g.
To sama słuchawki.
Natomiast 200 g waży mikrokomputer, który jest z tym słuchawką połączony,
czyli kolejne urządzenie, które musimy gdzieś schować,
do plecaka, do kieszeni, gdziekolwiek.
I to ono jest odpowiedzialne za to, żeby te słuchawki działały
i swoje funkcje potrafiły wykonać.
Z przodu, po prawej stronie,
mamy kamerkę, która wykrywa nam przeszkody.
I to jest dość szerokie spektrum.
Od przeszkód na podłożu, czyli pod naszymi stopami,
do gdzieś wręcz poziomu głowy.
I u szczytu prawego ramienia, tego headsetu, okularów,
Można różnie to urządzenie nazywać. Są trzy przyciski, które służą do sterowania urządzeniem,
a z drugiej strony jest pojedynczy przycisk, który…
To było tak trochę powiedziane, że do sterowania smartfonem.
Przypuszczam, że tu chodzi o wywołanie asystenta na smartfonie, czyli Siri,
albo pewnie teraz na Gemini, na Androidzie.
No i to, co też już wiedzieliśmy, czyli że po prostu dźwięk ze smartfona
jest podawany na ten headset. Także na przykład możemy korzystać z nawigacji.
Jest na ten moment lokalizowanie przestrzeni wolnej od przeszkód,
czyli po prostu będziemy za pomocą dźwięku 3D słyszeli, gdzie jest wolne.
Czyli to nie jest to, że słyszymy o przeszkody, tylko słyszymy, gdzie możemy iść.
I możemy też śledzić sobie jakiś konkretny obiekt,
czyli jak znajdziemy jakiś obiekt, który nas interesuje,
to możemy go śledzić i na niego sobie ustawić jakiś też dźwięk,
tak że będziemy mogli iść w tę stronę.
Na ten moment działa to tylko na otwartej przestrzeni,
Ale do nawigowania po budynkach też już w tym momencie jest przemyśliwany jakiś wariant.
Też pewien rozwój się dokonał na stanowisku firmy Unwired Things,
czyli duńskiego producenta systemu Icon. Icon, czyli system różnych urządzeń,
takich gospodarstwa domowego, które mogą nam się w codziennym życiu przydać,
które są ze sobą połączone albo pilotem, bazą, które sam z siebie coś tam nam mówi
i możemy sterować tymi urządzeniami, albo aplikacją mobilną,
Czyli te wszystkie informacje z tych urządzeń pojawiają się na naszym smartfonie.
Są cztery nowe urządzenia w tym systemie, bo do tej pory mieliśmy już różne termometry,
mieliśmy już jakieś takie mniejsze taśmy miernicze, jakieś wagi kuchenne,
no przeróżne rzeczy. A tu mamy cztery nowe urządzenia.
Mamy termometr do ciała, moduł rozpoznawania kolorów, suwmiarkę i kontomierz.
Także nawet jakieś proste naprawy domowe już ten system nam pomoże wykonać.
Rozpoznawanie kolorów było najszerzej opisane.
Rozpoznawanych jest 20 podstawowych kolorów,
ale łącznie z różnymi ich odcieniami,
no to mamy tych kolorów około setkę.
Jest też oznajmianie nasycenia,
czyli jak bardzo jasna jest dana powierzchnia
za pomocą dźwięku.
No i mamy trzy tryby tutaj.
Rozpoznawanie kolorów odzieży,
czyli powierzchni raczej płaskiej,
ale mało stabilnej,
różnokolorowej materiału itd. Powierzchni ewidentnie płaskiej,
czyli coś leżącego na stole itd., bardziej twardego.
I diody LED. To jest też fajne, że mamy urządzenie,
które rozpoznaje kolory przy diodach w różnych urządzeniach,
bo też te diody nam pewne rzeczy sygnalizują.
W planach jest też miarka. Miarka do 5 metrów.
I aparat do mierzenia ciśnienia. Firma pracuje także nad modułami,
które umożliwiają dostęp do urządzeń gospodarstwa domowego.
Czyli jakieś pralki, zmywarki itd.
Ale na ten moment bardzo mało o tym chcieli powiedzieć.
Stwierdzili, że jest to bardzo trudne, skomplikowane.
Nie wiedzą, jakie podjąć działanie.
Jeżeli urządzenie ma przyciski i pokrętła,
to po co im dokładać kolejne?
A jeżeli urządzenie ma app, to po co tworzyć kolejną?
No i tak to będzie jakoś w przyszłym roku.
Powinniśmy już troszkę więcej o tym usłyszeć.
Co w związku z tym wyniknie?
Blind Shell, no tutaj jest przeciekawie, bo tutaj, prawda,
firma Matapo opowiadała troszeczkę o Lunie,
o tym, co ostatnio w kwestii Luny podziałali.
Jest ona bardziej responsywna, czeka dłużej też na wypowiedź.
Czyli jeżeli ktoś mówi troszeczkę wolniej,
albo potrzebuje więcej czasu, żeby się wysłowić,
Luna jest bardziej cierpliwa i da nam trochę więcej czasu na dokończenie całej wypowiedzi.
Obserwo, czyli system rozpoznawania obrazów na Blind Shellu,
pozwala na rozpoznawanie obrazów z galerii albo udostępnionych z innych aplikacji,
na przykład z Whatsappa. Pewnie użytkownicy Blind Shella już to wszystko znają.
Można udostępniać też wygenerowane opisy dalej w innych aplikacjach.
No i też są różne tryby, na przykład wykrywanie banknotów itd.
No i poprawiono błędy w tandemie, np. niedochodzące powiadomienia
na aplikacjach androidowych i iOS-owych.
Teraz zacznie się festiwal tego, czego w Blind Shellu nie będzie.
Padło kilka pytań o kilka funkcji.
Nie będzie opcji blokady klawiatury.
O to było pytanie w zeszłym roku.
Dużo osób w społeczności niemieckiej ponoć o to pyta.
Nie, nie będzie, bo jest to ciężkie w zaimplementowaniu.
Producent powołuje się na inne funkcje,
Przypuszczam, że jakaś krutyna na ekran, żeby zachować prywatność itd.
Natomiast takie blokady klawiatury, jaką znamy z Nokii…
Coś z ciekawości, co się robi z Blanchelem, jak go chce się schować do kieszeni?
Teraz nie pamiętam, to jest jakiś przełącznik na blokadę?
Chyba nie, chyba się zakłada, że to się nie wciśnie, albo się ma jakoś atui.
Okej, może jakiś kodpin się da ustawić?
Może się da.
Więc to było ciekawe.
Też ma już wylecieć z katalogu aplikacji Lazario,
ponieważ bardzo utrudniony jest rzekomo kontakt
kontakt z twórcami tej aplikacji i już firma Matapo, twórcy Telefonu Blind Shell,
nie mogą liczyć na to, że ta aplikacja będzie dobrze z tym ekosystemem współdziałać.
Padło też pytanie o samo Matapo, bo Matapo oprócz tego, że ono Blind Shell,
to też jest Matapo Distribution Europe, czyli dystrybucja wielu tak naprawdę sprzętów,
takich jak np. DotPad monitor brajlowski, czy biped, czy różne inne sprzęty
DotPad, nie kupuje się go masowo, więc tutaj też producent odnotował,
że tych zakupów nie jest aż tak dużo. Natomiast też ciekawostka,
o tym nie wiedziałem, biped się zarzuca w produkcję i wycofuje się z rynku.
Kolejny produkt, o którym było dość głośno, wiem, że to było to
wśród słuchaczy, mam wrażenie, że zyskał taki przydomek Homonto,
czyli system zakładany na szyję, który za pomocą różnych kamer
miał nam wykrywać przeszkody i gdzieś pomagać w nawigacji
i dźwiękiem nam uzupełniać i pomagać docierać do różnych celów.
Także tu już i dla Bipeda ponoć czas nadszedł.
No i ostatni produkt, który wyłuskałem z wywiadów,
czyli Blindsonar, to jest startup ze Stuttgartu, Habrik,
założony w sumie przez uczniów przed maturą,
bo oni też skorzystali z jakiegoś funduszu
pozwalającego młodym ludziom w Niemczech
prowadzić różne badania i wynajdować jakieś rozwiązania problemów.
No i jest to opaska w takim formacie troszkę opaski sportowej na czoło,
która ma ultradźwiękowe sonary.
No i po prostu różnymi wibracjami będzie nam wskazywać przeszkody.
Ponoć, bo padło też pytanie, czemu nie kamera?
Skoro teraz wszystko ma jakieś aparat kamery, możemy użyć sztucznej inteligencji.
No tutaj chłopakom, którzy nad tym pracują, zależało nad tym, żeby zachowany był w miarę
żeby to było w miarę wygodne do noszenia i też mniejsze.
No, a rzekomo te ultradźwiękowe czujniki, które są wbudowane,
sensory, są na tyle dokładne, że jesteśmy w stanie odróżnić
latarnię od drzewa na przykład. Także tutaj wielką wiarę pokładają w to.
Aktualnie są prowadzone testy. Gdzieś zimą chcieliby wejść na rynek,
ale póki co, czy w Niemczech, czy w Europie, szukają testerów.
Testy wyglądają też tak, że gdzieś na 10-15 minut
Zostawia się użytkownika z takim wirtualnym światem,
który jest rozrysowany gdzieś na komputerze, zdaje się,
czy w jakiś sposób zaimplementowany w formie gry komputerowej.
Możliwe, że ta opaska jest jakoś z tym połączona.
I my nawigujemy po nim kontrolerem z Xboxa.
I te przeszkody są tam gdzieś nam oznajmiane.
Myślę, że możemy z czasem zobaczyć.
Może poza Niemcami też będą chcieli w jakiś sposób
żeby zawalczyć o rynek, albo przynajmniej znaleźć testerów.
Ja link do strony projektu zamieściłem,
tak że spokojnie można sobie zapoznać się z tym materiałem.
Też coś, co w głowie sobie tylko odnotowałem.
Mówiłem już o tym,
że wracają na rynek monitory braillowskie Vario.
Mają się pojawić dwa modele.
43 chyba znaki i 64, ale już bazujące na nowych komórkach brajlowskich,
ponieważ Vario to jest też seria monitorów z dość długą historią.
Zaczęło się od firmy Baum. Firma Baum z czasem się zwinęła i ogłosiła upadłość.
Potem przejęła to firma Metek. Firma Metek też już przestała produkować
komórki brajlowskie, więc też gdzieś tam się wycofali. No i aktualnie zajmuję się
Tą zarówno firmą, czyli produkcją samych monitorów, jak i komórek brajlowskich firma Lucas Components.
I to są te nowe komórki brailowskie. Poza tym wszystko po staremu. Troszkę się zmienił design.
Natomiast to, co w wywiadzie było bardzo szczegółowo omawiane, to była integracja tych monitorów z protokołem HID.
Aby bez konieczności instalacji sterowników możliwe było podpięcie tego do różnych czytników ekranu.
Bardzo szczegółowo przedstawiciel firmy wypowiadał się na ten temat,
jak skomplikowana jest implementacja tego protokołu,
jak bardzo trzeba uważać na to, co do czego się mapuje,
że ten protokół nie do końca przewiduje też różne takie nietypowe implementacje
typu jakieś joysticki, typu jakieś klawisze nawigacyjne.
Ostatecznie tutaj firma zdecydowała się na tak zwany D-pad,
czyli po prostu strzałka góra, dół, lewo, prawo i przycisk OK.
No bo jakieś problemy były z różnego rodzaju stanami pośrednimi tych joysticków,
Z tym, co jeszcze mam zdanie, jest Pappenmayer, czyli ten wózek taki,
który przesuwamy w lewo, w prawo, w górę, w dół.
Taki szeroki, na całą szerokość tej linijki, taki wózek,
czyli element taki, który chodzi w prawo, w lewo po szynach.
I się okazuje, że czy chcemy to zintegrować z JOS-em czy z NVDA,
pewne rzeczy trzeba nam nadpisywać, pliki specjalne tworzyć,
bo mimo wszystko ten podstawowy standard HID
nie przewidział nietypowych implementacji.
Jak ktoś bardzo by chciał sobie z niemieckiego taki materiał opracować,
to na siteviews.de jak najbardziej ten wywiad jest.
Można się zapoznać, jeżeli kogoś takie szczegóły techniczne interesują.
Była też przedstawiana, ja już też o nich mówiłem,
firma DL, czyli Dräger Lienert, która tworzy różne narzędzia
pomagające osobom niewidomym na rynku pracy.
W sumie w samym wywiadzie nie wydarzyło się nic, co nas tu,
jako słuchaczy Tyflo Przeglądu mogłoby poruszyć.
Natomiast ja już o tym wspomniałem kiedyś.
Ale pomyślałem sobie, że pokażę wam jeden z produktów tej firmy,
który mam przyjemność jeszcze przez trzy tygodnie testować.
I uważam, że jest tam parę ciekawych patentów,
które chciałbym wam pokazać, głównie z myślą o osobach,
które vibekodują i tworzą różne alternatywne interfejsy
dla osób niewidomych,
Żeby nam się łatwiej korzystało z różnych usług albo danych,
albo żeby nam się różne rzeczy łatwiej robiło.
Tak że tutaj ja udostępnię mój dźwięk.
Zobaczmy, czy mi się to uda.
Rozumiem, że słyszymy teraz syntezę.
Jest. Ja przejdę teraz do zakładki, do programu DLX Change
i przełączę się na angielską syntezę,
Ja korzystam teraz z mojego komputera służbowego,
więc wybaczcie, że nie mam tu jakiejś sensownej polskiej syntezy.
Będzie po prostu angielska zira.
Teraz mamy Paulina, więc…
Tak, więc jesteśmy w oknie głównym aplikacji.
To jest aplikacja kalendarza.
Ten kalendarz na ten moment działa z kalendarzami Microsoft Exchange,
czyli z ofisowskimi i z googlowskimi, co dalej jest jako beta.
Niestety nie działa to jeszcze ani z CalDAV-em, ani z iCal-em,
więc nie mogę tego podpiąć do swojego kalendarza w pracy.
No ale użyłem sobie po prostu mojego konta Gmail
i na potrzeby testów myślę, że nam tutaj wystarczy
zobaczenie sobie, jak to po prostu działa.
No więc ja tutaj sobie jestem i mam…
Tak, czyli mamy mój kalendarz, Paweł Masarczyk,
Tak jak mój adres e-mail. I jest oznaczony.
Tak, tutaj to są skróty D. Nie wiem, czemu nie przetłumaczyło na angielski.
To powinien być jakieś Tuesday, to jest Instag. Także to jest wtorek.
I to jest dzisiejsza data i mam tutaj jeden termin.
I teraz zauważcie jedną rzecz. To jest widok tabeli.
Ja mogę po tym widoku sobie po prostu teraz chodzić strzałkami lewo-prawo.
To jest wtorek, to jest środa, to jest czwartek.
Nie wiem, czy słyszycie takie piknięcia delikatne?
Są, tak.
A teraz będzie wtorek.
I jest takie trochę inne.
Tak brzmią dni, w których są jakieś terminy.
Czyli jak mamy wolne dni, to będziemy mieli właśnie takie piknięcie.
A jeżeli mamy coś zaplanowane na dany dzień, to mamy coś takiego.
I to jest szczególnie przydatne, jak jesteśmy w firmie,
tych osób, z którymi dzielimy kalendarze, jest więcej.
Chcemy sobie szybko przejrzeć,
czy ktoś inny w naszej firmie ma w danej chwili wolne.
Ewentualnie planujemy sobie jakieś wydarzenie
i chcemy przejrzeć, czy dane sloty godzinowe,
czyli chcemy ustalić jakieś spotkanie, czy wszyscy dadzą radę o 16.00.
Chodzę strzałkami i będę dźwiękami słyszał,
Tu wolne, tu wolne, tu wolne, więc ja nie muszę czekać, aż on mi przeczyta wszystko.
A datę, a godzinę, czy tą godzinę, a że ktoś ma spotkanie, a ktoś ma zajęte.
Ja po prostu lecę i tylko…
O, tu jest zajęte.
Także w ten sposób można bardzo szybko sobie tak naprawdę przelecieć po jakichś informacjach
i zapoznać się bardzo szybko, tak pasywnie dostać informację najważniejszą.
Ja wiem, że taki system też jest wykorzystywany w tych różnych klientach portali społecznościowych.
Chyba FastSM właśnie, o którym ty będziesz, Piotrze, mówił, czy ten RV, ta nowa wersja.
Coś tam już powoli takiego wprowadzasz. Na przykład są osobne dźwięki, jak podświetlimy sobie posta,
który ma załączone jakieś multimedia, albo który jest odpowiedzią na jakiś tam wątek,
albo który coś tam, coś tam. Więc nie musimy tego słyszeć, że zawiera multimedia,
czy tam multimedia, coś tam. Tylko po prostu słyszymy dźwięk i my już wiemy, o co chodzi.
I to jest taka fajna praktyka, którą można zaimplementować sobie w takich
vibe-kodowanych właśnie aplikacjach, jeżeli prezentujecie jakieś dane
i chcielibyście, żeby szybko, po prostu od razu od kopa była dla Was
dostępna jakaś tam informacja, która…
Może powinien szukać daleko, no to przecież nawet najnowszy Xcode
czy VS Code zresztą też mają dźwięki na błędy i ostrzeżenia w kodzie źródłowym,
czy tam, gdzie jest akurat… gdzie jest program uruchomiony w tym momencie.
Tak. No i taki kalendarz właśnie taką funkcję ma.
My takich widoków mamy więcej.
Jednym z takich widoków jest też…
Zaraz zobaczymy, czy mi się to otworzy.
F7. Otwarło się pole edycji.
I co my tu mamy?
Mamy tutaj cały mój terminasz
na ten dzisiejszy dzień.
Jak on wygląda?
07, dash, dash, comma, dash, dash, 08, colon, dash, dash, comma, dash, dash, 09, colon, dash, dash, comma, dash, dash.
Mamy godziny wypisane. 7, 8, 9. Mamy myślnik, myślnik, przecinek, myślnik, myślnik.
I zaraz zobaczymy, co mamy tutaj, jak będziemy mieli…
D2, 20, 100 hours to 23, 59, T flow pairs D2, 1, 0, 7, 10, dash, 11, dash, 12, dash, 30, dash, 40, dash, 50, dash, 6, dash, 7, dash, 80, dash, carriage return.
O!
O! I tu mamy już ten termin.
Tak. I tutaj mamy właśnie ten mój termin.
Był taki też widok, w którym udało mi się zrobić to, że te godziny były rozpisane
I na momenty, gdzie był jakiś zaplanowany termin,
miałem inny znaczek. To nie był myślnik, tylko jakaś gwiazdka.
Po co się coś takiego robi? Pod monitory brailowskie.
Czyli otwieram sobie terminasz na cały dzień
i jadę palcem po linijce, jeżeli nie korzystam z syntezy mowy.
Po prostu przesuwam sobie w prawo
i idę tym palcem tu myślnik, myślnik, myślnik.
Nie muszę czytać tych godzin, czuję ten wzorek,
że jest długa linia, a tu coś się różni.
I to jest bardzo fajne, właśnie jak ktoś chce szybko z jakiejś informacji
skorzystać za pomocą monitora brajlowskiego.
Ja wiem, że sporo osób monitorów nie ma pewnie i większość naszych słuchaczy
korzysta z mowy, ale to jest też inna rzecz, o której można by też pomyśleć.
Na przykład właśnie, czy tutaj gdzieś nie mamy jakiejś osoby z linijką
i pod tą linijkę zrobić jakieś delikatne ulepszenie,
czy jakiś specjalny widok, który by jakieś te dane pokazywał
Pokazywał tak troszeczkę bardziej graficznie, z pomocą znaczków.
O, tu mam ten dzień z terminami i jak chodziłem lewo-prawo, jak teraz zejdę w dół…
O, i tu mam jakiś termin, tak? I mam po prostu strzałką w dół, będę szedł po terminach,
a w prawo mogę sobie nawigować po konkretnych częściach tego terminu.
Czyli tu dostałem taki ogólny odczyt, a tu mam…
O, tu jest, że o 20. To wiem, że zaczyna się o 20.
To jest czas zakończenia. Bardzo jestem optymistyczny dzisiaj.
Tutaj użytkownik, no bo jeżeli mamy jakiś kalendarz spółdzielony,
no to warto wiedzieć, kogo ten termin dotyczy.
I to samo od początku.
I to wszystko od początku.
Gdybym miał tu więcej terminów, to bym z czołką w dół mógł schodzić.
Mamy też więcej widoków.
Mogę sobie tu przełączać na przykład między widokiem tygodnia,
czy mogę zobaczyć sobie na przykład cały tydzień.
Tak, tu jest widok tygodnia.
Widok miesiąca, mogę też sobie zrobić.
I roku.
Oraz tygodnia roboczego, ale…
To jest widok tekstowy, czyli ten dla monitorów brajlowskich,
o którym mówiłem.
To jest widok listy, ale mamy też na przykład…
Mam na przykład też widok drzewa.
I tu mamy.
To jest drzewko i w tym momencie mogę sobie chodzić po prostu jak po drzewie.
Tu mam wtorek.
I tu mam rozwinięte drzewo i zamiast chodzić jakąś dziwną strzałką w dół
i gdzieś tam nawigować, to mogę sobie chodzić po drzewie
i po prostu mam różne dni w formie drzewa,
a w tych dniach zagnieżdżone są na wyższym poziomie
…konkretne terminy, które mam, więc tak też sobie mogę zrobić.
Mogę też zrobić…
Mogę zrobić sobie też, że pokaż tylko wolny czas.
Mogę pokazać czas wolny właśnie jako tabelę.
Możemy zrobić coś takiego.
A tak, mogę wybrać sobie, jak to jest anonsowane.
O, i mam też widok tabeli.
Dobrze, no to przełączymy się na…
Dzień… ten?
O, i tu mamy tabelkę. I tabelka wygląda jak?
To jest pierwsza kolumna tabeli. Idę w dół.
I to jest cały mój dzień podzielony na terminy,
czyli mogę chodzić z góra do dół.
I tu mam wolne, od północy do 20 mam wolne
i to jest dźwiękiem oznaczone.
Tutaj mam zajęte, a tu mam już wolne.
No i to właśnie tak się sprawdza szybko.
Kiedy mam wolne?
Tak jest.
I tu mogę sobie…
No i tutaj chodzę sobie…
Tak, i tutaj trochę jest taka nielogiczna ta nawigacja, bo trzeba przejść strzałką w górę.
No, ale dowiem się, co to za termin mam, że nie jestem w ogóle wolny.
Także kilka takich prostych porad.
Które mogą komuś, kto sobie vibe koduje, na pewno może zainspirować w jakiś sposób do tego, jak można by jeszcze, skoro już tworzymy do czegoś dostępny interfejs, jeszcze go podkręcić, żeby po prostu korzystało się z tego nie tylko w sposób dostępny, ale po prostu szybciej i bardziej efektywnie.
Może macie też swoje jakieś takie porady, jakże coś tworzyliście własnego, jak można jakieś dane zaprezentować w jakiś bardziej ergonomiczny sposób.
Ja szczerze powiedziawszy nie, ale też jakoś nigdy nie skupiałem się właśnie na tych takich dźwiękach,
podpowiedziach dźwiękowych, a to wydaje mi się, że w niektórych sytuacjach rzeczywiście mogłoby być fajne,
żeby pewne rzeczy po prostu sygnalizować innym dźwiękiem. To, to naprawdę jest rzecz fajna.
Ja się zastanawiam na przykład, czy w Programiście by się to na czegoś mogło, nie by ją mogło przydać.
Nie wiem do czego jeszcze, ale to jest też taki typowy program, który pokazuje jakieś dane.
Dokładnie, dokładnie.
Można i pomyśleć, co tam by można było dźwiękiem troszkę to znajmić.
Też nie chodzi o to, żeby to wpychać wszędzie na siłę, nie?
Ale jest to jakaś koncepcja, jest to koncepcja ciekawa. To na pewno.
To na pewno. No i różne widoki, te dane można na milion różnych sposobów pokazać.
Ciekawie można się pobawić, jak się ma władza nad tym, jak ten interfejs będzie wyglądał.
A jeżeli chodzi o tę aplikację, no bo ona będzie aplikacją, czy nawet jest już aplikacją płatną, tak?
Tak i ona jest głównie pod miejsca pracy, to znaczy pewnie można by się jakoś postarać.
Oni teraz są gdzieś na takim etapie, że bardzo by chcieli, żeby to weszło też pod strzechy.
Natomiast no, zanim do tego dojdzie, to jeszcze trochę wody w rzece upłynie,
a na ten moment ona jest, ja nawet ceny, szczerze mówiąc, nie znam, bo te ceny głównie znają firmy
albo miejsca, które dofinansowują technologię do miejsca pracy.
Ja będę się starał, myślę jakiś czas o to, żeby dostać dofinansowanie na to,
żeby mieć taki kalendarz w swoim miejscu pracy, bo jest to na ten moment
najwygodniejszy sposób, jak mogę podglądać sobie jakieś tam właśnie terminy,
które się dzieją. Zwłaszcza, że to można zarządzać.
Tam można stworzyć sobie nowy termin, zaprosić osoby, dołączyć załączniki
i zobaczyć, czy te osoby mają wtedy czas. No i jest to bardzo ergonomiczne.
Sam prywatnie aż tak kalendarzami nie zarządzam,
…żebym potrzebował jakoś mocno je współdzielić, na przykład.
Natomiast, no, kto wie.
Team tam, znaczy ten, powstaje też Aperio.
Także mam nadzieję, że dla osób prywatnych też coś się znajdzie.
W sumie w Aperio też można by zasugerować takie bajery.
To też prawda, więc zobaczymy, jak to się wszystko będzie rozwijało.
Tymczasem, jeżeli chodzi o rozwój i mowa o rozwoju,
no to monitory Brailowskie Focus też się rozwijają
Tak, i ta informacja pojawiła się naprawdę po cichu, bo…
Znaczy, no dobra, mówiliśmy o tym, że Vispero prezentowało te monitory w taki bardzo krótki sposób,
bo tam był przez chwilę jakiś film demonstracyjny na ich stronie, który…
Znaczy, film został, strona została szybko zdjęta, bo chyba ktoś to opublikował za szybko, nie wiem do końca.
I to było właściwie tylko jedyna rzecz, którą mieliśmy, była ta strona.
I wtedy mówiliśmy o tym, że ten monitor nazywał się Focus 640.
I tak się zastanawialiśmy, może tutaj się zmieni nazwa.
No nie, bo teraz już mamy oficjalnie pierwsze miejsce, gdzie to urządzenie można kupić.
I co ciekawe, to nie są Stany Zjednoczone, to jest Wielka Brytania.
Bo na stronie brytyjskiego dystrybutora Sight & Sound Technologies właśnie to urządzenie się pojawiło.
Nie pod nazwą Focus 640, a bardziej znaną dla nas Focus 30 Blue, tylko po prostu szóstej generacji.
Zanim ktoś zapyta, z tego, co wiem, jeszcze wersji 14 i 80 nie ma.
Może w przyszłości też te modele się pojawią.
I co nam ta najnowsza generacja oferuje?
Tutaj mamy bardzo fajny skrót
dla tych, którzy właśnie zastanawiają się nad tym urządzeniem.
Co jest nowego w stosunku do generacji poprzedniej?
Największą nowością są przeprojektowane komórki brajlowskie,
które mają być bardziej wytrzymałe i odporne na jakieś uszkodzenia.
I tutaj firma sobie tą technologię oznaczyła znakiem towarowym,
bo właśnie postanowili zaprojektować własne komórki,
czyli to są komórki VSPEROMICROCELL,
czyli właśnie takie mikrokomórki.
Jak to ma dokładnie wyglądać?
Komórki stworzone od zera
i również wygląd pojedynczych pinów,
czyli tych takich bolców, jak to nazwijmy,
które wyświetlają nam pojedyncze punkty,
żeby były po prostu bardziej wytrzymałe.
Mamy też przyjemniejsze doświadczenie w czytaniu
poprzez pełne nakładki na całe komórki.
Nie wiem dokładnie, co to znaczy.
Może chodzi tutaj o to, że po prostu te komórki będą…
Zwłaszcza, jeśli mamy jakąś pustą komórkę,
to ona będzie taka bardziej gładka.
Generalnie po prostu ta pokrywa, która jest nad każdą komórką,
z której te punkty się wysływają, została jakoś przeprojektowana
po prostu, żeby nam się czytało lepiej.
Oprócz tego, włączność Bluetooth 5.1.
W poprzedniej generacji to było, bodajże, Bluetooth w jakiejś wersji 4.
4.coś, teraz nie pamiętam dokładnie.
Łączność USB-C i ładowanie.
Bez zaskoczenia, to wcześniej też było i to się sprawdza bardzo dobrze.
Parowanie poprzez NFC. To jest coś fajnego.
Czyli na urządzeniu mamy taki czip NFC
i wystarczy, że przyłożymy… No właśnie co? Zobaczymy.
Czy to zadziała też ze smartfonami, mam taką nadzieję,
czy z komputerami będziemy mogli linijkę przyłożyć do naszego komputera
i ona automatycznie powinna się połączyć.
Myślę, że to może być bardzo fajne.
Zwłaszcza, że nawiązywanie takich połączeń czasami jest powolnym procesem,
bo trzeba wiedzieć, gdzie do czytnika ekranu się dostać,
żeby to połączenie nawiązać.
W voiceoverze trzeba się trochę naszukać.
Nie możemy najpierw sparować linijki z telefonu,
tylko musimy to zrobić przez voiceovera.
Na komputerach to jest jeszcze bardziej skomplikowane,
bo na Windowsie najpierw musimy nawiązać połączenia,
a później skonfigurować czytnik ekranu.
No, JAWS się konfiguruje sam,
ale i tak musimy to urządzenie sparować.
No a po tej zmianie teoretycznie to powinno być znacznie uproszczone
i po prostu będzie wystarczyło przyłożyć linijkę do urządzenia,
tak jak głośnik Bluetooth na przykład,
i ona powinna automatycznie się połączyć.
Rozwinięta funkcja notatnika, czyli Scratchpad,
ze wsparciem dla Brailla skrótowego.
…no to myślę, że też może ucieszyć osobę, która z takiego brajla korzystają.
Tutaj oczywiście mówimy o brajlu angielskim,
aczkolwiek nie wykluczam, że kiedy to urządzenie trafi do Polski,
to może polskie skróty też będą w tym notatniku wspierane.
Czterostronny D-pad, czyli coś, o czym mówił przed chwilą Paweł
w przypadku tych monitorów Vario.
Tutaj też, jak dla kogoś, focusy miały jeszcze za mało przycisków,
no bo one miały gdzieś te dwa…
w tej piątej generacji to były te dwa rockery po każdej stronie monitora.
I też na przednim panelu tam były dwa klawisze shift,
jeszcze takie dwa zestawy takich strzałek góra-dół jakby.
Jeszcze w prawym i lewym rogu urządzenia też mieliśmy dwa przyciski,
które nam pozwalały różne rzeczy potwierdzać lub wychodzić.
No i w połączeniu z tymi przyciskami i różnymi literami
na klawiaturze brailowskiej mogliśmy różne rzeczy wywoływać
w zależności od naszego czytnika ekranu.
No i tutaj nie wiem, czy któreś z tych przycisków zostały usunięte
z tej nowej wersji, ale generalnie oprócz nich
też po prostu będziemy mieli takie cztery strzałki i przycisk OK.
To też może być całkiem fajne do nawigacji,
np. po komputerze czy po smartfonie.
To może być całkiem intuicyjny sposób na nawigację.
Skonfigurowane powtarzalnik nawiszy
dla szybszego przewijania po tekście czy po linii CBL-owskiej.
W piątej generacji w sumie ta funkcja też jest przynajmniej,
jeśli chodzi o te tak zwane rogery na prawym i lewym końcu monitora.
Nie wiem, czy producent postanowił tę funkcję powtórzyć.
Może można jeszcze szybciej to przewijanie ustawić.
Ewentualnie można je rozszerzyć na inne przyciski.
Jeśli tak, no to w sumie fajna funkcja, to też może być całkiem przydatne.
Poprawione przełączanie się między wieloma urządzeniami.
No to fajnie, aczkolwiek nawet też w poprzedniej generacji nie było z tym problemów,
ale jak to jeszcze zostało sprawione, to super.
Jeszcze bardziej wytrzymała konstrukcja z silikonowymi zabezpieczeniami
na obu kącach urządzenia.
To w sumie też już w poprzedniej wersji w jakimś stopniu było zrobione
i rozumiem, że w tej najnowszej wersji po prostu
Ja to nazywam tak zderzakami, bo tak odstają trochę z każdego końca monitora.
No po prostu ewentualnie to urządzenie zabezpieczają, gdyby nam upadło, czy coś się stało.
I czas działania na baterii do 20 godzin.
Także całkiem cały czas sporo.
No i poza tym wszystkie funkcje, które z Focusa znamy już w poprzedniej wersji,
cały czas są dostępne.
Jeszcze patrzę na szczegółowy opis, czy o czymś zapomnieliśmy.
Cały czas możemy połączyć się z pięcioma urządzeniami na Bluetooth plus USB.
Wszystkie urządzenia, które były wspierane do tej pory,
cały czas są wspierane.
Więc tutaj, czy to jest Windows, czy jest Chrome OS, czy iOS, czy Android,
generalnie ze wszystkim będziemy w stanie się połączyć,
co też myślę, że jest kwestią bardzo istotną.
I też co fajne, to te nowe Focusy, nawet w poprzedniej generacji,
Dzięki mają wsparcie właśnie tego protokołu HID, więc nie musimy już instalować sterowników, co w poprzednich wersjach było wymagane.
Na przykład, jakby ktoś chciał z Focusa korzystać, no to na Windowsie to nawet ostatnio trzeba było JOS-a instalować,
a teraz dzięki temu wsparciu HID to już nie powinno być takiej potrzeby.
Natomiast wiadomo, że Focusy zawsze najlepiej z JOS-em działały, no bo JOS jest porządnie zoptymalizowany.
Więc tak.
Okej, okej. Myślałem, że jeszcze, że już jakby skończyłeś Piotrze, ale kontynuuj.
Nie, nie, nie. Jeszcze tutaj patrzę, czy o czymś pominęliśmy, ale chyba nie.
Już tutaj z szczegółowej specyfikacji myślę, że nie będziemy czytać,
bo tutaj pozostała specyfikacja jest taka, jaka była.
Czyli to akurat w tym przypadku jest to znakowa komórka.
Przecinki, przełomowanie, kursora. No i wspierane urządzenia już przeczytaliśmy.
No to co, może pospekulujemy trochę na temat ceny.
Jakie to urządzenie może mieć w Polsce?
Jeśli chodzi o dystrybucję brytyjską,
to to urządzenie z podatkiem VAT
kosztuje 3186 funtów.
Na złotówki to jest około 16200 zł.
16183 na ten moment.
Bez podatku VAT to jest około 13 tysięcy z hakiem.
Teraz dokładnie nie pamiętam.
Gdyby tutaj doliczyć nasz polski VAT 8% na moje urządzenia badawskie,
no to by wychodziło około 15 tysięcy.
Jak ta cena będzie się kształtowała w Polsce?
To jest bardzo dobre pytanie.
Na ten moment na stronie Altixa tego urządzenia jeszcze nie mamy.
Cały czas mamy dostępny Focus piątej generacji.
Natomiast co ciekawe, on na stronie Altixa
jest dostępny w dwóch wersjach i nigdzie nie ma informacji,
czemu one się różnią. Na pewno różnią się rzeczą jedną,
a mianowicie ceną. I różnica jest bardzo istotna,
bo mamy wersję Focus Blue Edu, czyli rozumiem, jakaś wersja edukacyjna.
Nie wiem, czy to jest np. jakaś niżka, która dostępna tylko, nie wiem,
na uczniów dla studentów. I ona kosztuje 13 300 zł,
więc to mniej więcej tyle, ile kiedyś Focusy kosztowały.
I mamy wersję bez dopisku Edu.
I ta wersja na ten moment kosztuje około 17 tysięcy, 17,5 tysięcy.
No to jest dużo, jak na to, co to urządzenie potrafi.
I teraz pytanie właśnie, w jakim przedziale cenowym
będzie ta nowa wersja tego urządzenia.
To będziemy musieli zobaczyć.
No i też pytanie, jak będzie z wytrzymałością tego urządzenia.
No na pewno Focusy mają bardzo fajny design.
Są to urządzenia generalnie dość szybkie.
Przez to, że oni mają jakiegoś bardzo skomplikowanego oprogramowania,
No to są to urządzenia bardzo stabilne.
Natomiast one jakoś dużo funkcjonalności nie mają.
Więc ta cena, jeśli by się na tym poziomie kształtowała,
to nie jest, moim zdaniem, ceną małą.
Będziemy musieli po prostu poczekać,
kiedy to urządzenie trafi do Polski,
ile będzie kosztowało.
No i też jestem bardzo ciekawy właśnie,
jaka jest różnica między tym modelem EDU
a tym modelem nie EDU.
Bo na stronie nigdzie o tym informacji,
przynajmniej na ten moment, nie znalazłem.
No ale mniej więcej, jeśli ktoś Fokusy lubi i czekaliście na ich nową wersję,
no to już się pomału doczekaliśmy. Myślę, że stopniowo ta nowa wersja,
szósta generacja będzie wdrażona i miejmy nadzieję, że do Polski też niebawem trafi.
Oby tak było i oby cena była taka na naszą kieszeń, a przynajmniej na kieszeń dofinansowań.
Tego byśmy sobie, myślę, wszyscy życzyli.
Teraz zaglądam do waszych wypowiedzi, bo tutaj mamy kilka różnych wątków poruszonych.
Pierwsza wiadomość to jest wiadomość od Sylwestra.
Pytanie, jak pobrać polskie głosy Supertonic TTS na Windows?
Bo z GitHuba nie da się pobrać. Próbowałem, szukałem po całym GitHubie
i nie znalazłem numerów katalogów i innych informacji, wersji i rozmiarów.
Nic z tego. Może zadzwonię do Was w drugiej połowie audycji.
Sylwestrze, jeżeli chodzi o Supertonic TTS, to ja już zdaje się o tym mówiłem,
Ale wspomnę o tym jeszcze raz, że, no, ten syntezator nie jest taką syntezą czasu rzeczywistego,
która byłaby sensowna w użyciu czytniku ekranu. Ja próbowałem zrobić podejście do Supertonika,
do polskiego głosu i stworzyć do niego wtyczkę do NVDA. No i efekt tego niestety jest nie najlepszy,
bo ta synteza po prostu działa wolno, ona jest nieresponsywna, z niej się korzysta źle.
I z Supertonika, to jeżeli chciałbyś korzystać, no to bardziej jako jakiegoś takiego właśnie lektora,
żeby sobie na przykład plik tekstowy przetworzyć i zapisać w postaci audio jakąś ładną syntezą,
…żeby na przykład jakiś asystent na komputerze mówił Ci lokalnie generowaną syntezą.
No, to są tego typu rzeczy, a nie synteza do czytnika ekranu.
Niestety, bo rzeczywiście nie brzmi to najgorzej, a naprawdę jak na otwarty model,
który możemy sobie pobrać za darmo, to całkiem fajnie i też żałuję, że to tak,
Ale no, niestety, przynajmniej na razie, nic innego nie jestem w stanie Ci odpowiedzieć.
I mamy tu jeszcze wiadomości od Mariusza.
Dwie wiadomości. Mam w domu pralkę Haier iPro 3.
Ta pralka jest produkcji chińskiej, choć ta filma jest angielska.
Ten model jest wyprodukowany w Chinach.
Co ta pralka posiada?
Pralka ma wsad 9 kg, ma 23 programy takie jak miks, wełna, bawełna, kołdra, pościel, ekoprogram, wirowanie, płukanie, krótki program, 18 minut i wiele dodatkowych nieopisanych w tym modelu.
Ma 12 fizycznych przycisków, jest obsługiwalna manualnie, jest bardzo oszczędna, ma klasę oszczędności, woda A, prąd A.
Dawne A plus 4 razy. Ten model ma ukryte funkcje. Jak się zresetuje dając pokrętło na 0 i przycisk start, to pralka zyska nowe możliwości.
Dodatkowe wyższe obroty i możliwość ustawiania dodatkowych minut podczas wirowania.
Inaczej przedłużenie cyklu programów 8 do 11 stu minut lub większe obroty z 1400 do 1600 a nawet 1800.
Ta pralka ma programy i funkcje suszenia, a o popraniu i wirowaniu.
I funkcje rozrzucenia ubrań po bębnie, tak zwane trzepanie odzieży.
Posiada funkcję ułatwiającą prasowanie i funkcję odświeżania ubrań.
Ma zabezpieczenie drzwiczek przed dziećmi i wagę elektroniczną.
Sama dobiera ilość wody do ilości wsadu.
Ma program do prania ręczników, można dodać do cyklu programów dodatkowe trzy płukania i wirowania do prania jako dodatkowe opcje.
Ma regulację temperatury, obrotu z fizycznych przycisków, metalowe skokowe pokrętło ze znacznikiem do wybranego programu.
Ma dodatkowy dorzut pary przed praniem, w trakcie prania i po praniu.
Suszy trochę długo, w niektórych przypadkach nawet 12 godzin, w zależności od wsadu.
Taki to model tej pralki.
Przy resetowaniu pralki
zalecane jest wyłączanie urządzenia z gniazdka,
wyciągnięcie wtyczki z kontaktu.
Pralka ma program
antyalergiczny, dodatkowe
płukania i wirowania, które
wypłukują resztki
proszku i płynu.
Pralka jest bardzo
cicha.
Przy praniu, płukaniu, wypuszczaniu
wody i wirowaniu ma
silnik inwerterowy, który działa
Mała przerwa bardzo cicho podczas pracy pralki i zmniejsza drgania podczas wirowania.
Na niektórych programach ma tylko dwa płukania.
Zalecane jest włączać na dodatkowe.
Podczas wirowania zdarza się pralce na chwilę wyłączyć wirowanie,
a potem wznowić je ponownie.
Tak kilka razy zanim osiągnie właściwy poziom wirowania
i złapie odpowiednie maksymalne obroty.
Są inne wersje tego modelu.
Wersja 5 kg, 6 kg, 7 kg, 8 kg, 10 kg i inne.
Po skończonym cyklu należy wyzerować pokrętło ustawiając znacznikiem do góry, bo pralka się nie włączy na ten sam program w przeciwieństwie do innych pralek np. Beko, którą miałem poprzednio.
Ten model ma też wady. Jeśli wsadzi się zbyt dużo ubrań to pralka nie będzie chciała wirować lub będzie miała problemy z szybkim załapaniem maksymalnych obrotów.
Zajmie jej to więcej czasu. Beko nie miała żadnych problemów z załapaniem wirowania przy przepełnionym bębnie.
Hayery tak mają. Czasami przesadza z oszczędnością, niekiedy nie dopiera ubrań i nie dopłukuje.
Trzeba włączać jeszcze raz na płukanie, a czasem na dodatkowe wirowanie.
Pralka nie ma panelu dotykowego, bo wszystkie funkcje uzyskujemy z przycisków i pokrętła.
Funkcje pary uruchamiamy z przycisku i pokrętła,
tak jak płukania, wirowania czy ekoprogramy.
Po odpowiednim pokazaniu i zaznaczeniu programów,
niewidomy i słaby widzący w jakimś stopniu może obsłużyć tę pralkę.
Jak ktoś jest eko, to ten model jest dla niego.
Przyciski trochę stawiają opór, ciężko się je przyciska,
ale idzie się do tego przyzwyczaić.
Pralka ma dużo więcej funkcji, o których mógłbym pisać długo,
Start to informacja dla widzących.
Jak ktoś, ktoś pierze mało, a często,
to ten, no przypuszczam, że tu było dalej,
model jest dla niego, bo tu niestety się
wiadomość urwała.
Jeszcze jedna wiadomość od Mariusza.
Tak w ogóle, Mariuszu, bardzo Ci dziękujemy
za recenzję urządzenia. Bardzo fajnie, że się chwalicie
tym, co macie i tym, co Wam się sprawdza.
Na Blind Shellu, tak pisze Mariusz,
blokuje się klawiaturę i cały telefon,
Czyli po prostu to, o co tam ludzie proszą, to chyba jakaś inna kombinacja klawiszy w takim razie, no bo blokada ogólnie jest, na szczęście.
No właśnie, no właśnie, no to ciekawe. I mamy, słuchajcie, jeszcze wiadomości głosowe, ale zanim te głosowe, to jeszcze zajrzyjmy do waszych wypowiedzi na YouTubie, bo tutaj też piszecie, więc głosówki za momencik, a zaraz będą, najpierw te tekstowe, a zaraz będą głosówki.
O, tak chciałem powiedzieć. Pisze do nas Ewelina.
Cześć, mam pytanie do Piotra. Czy będzie kiedyś platformówka na iOS dostępna?
Dla nas pozdrawiam.
Też bym tego chciał.
Otóż to.
I jeszcze mamy taką wiadomość od kogoś, kto się podpisuje.
Akustyczne serce.
Kiedy tyflocentrum na iPhona oficjalnie?
Beta mega, ale nie mogę komentować na iPhonie.
A dlaczego nie możesz komentować na iPhonie? Powinno się dać, bez problemu.
Jeżeli jest to jakiś konkretny problem, konkretny błąd, to daj proszę znać.
Spróbujemy to jakoś naprawić, bo to jest coś, czego nikt mi nie zgłaszał.
A, dobra. Komentować, wysyłać komentarze. Faktycznie tej funkcji jeszcze nie ma.
To już wiem. Myślałem, że jest problem z komentarzem w trakcie audycji,
czyli z głosówkami i tekstówkami.
A sobie uświadomiłem, że rzeczywiście
nie ma jeszcze tej funkcji dodawania komentarzy na iOS-ie.
No to powiem tak.
Myślę, że za jakiś czas Tyflo Centrum doczeka się
wersji też już takiej publicznej
do pobrania w sklepie App Store.
Jeszcze chwilę nam to zajmie, ale mam nadzieję, że już długo
nie trzeba będzie czekać.
I teraz, zgodnie z obietnicą te głosówki, mamy pierwszą wiadomość od Maćka.
Cześć kochani, ja tak z doskoku dzisiaj, dosłownie.
Mianowicie tylko dlatego, że wpadła mi w ręce dosyć istotna nowość dla użytkowników Centrum Komunikacji,
o którym w zasadzie było jakiś czas temu dosyć szeroko, m.in. kiedy się też dzieliłem wrażeniami itd.
O co chodzi? A no o to, że najnowsza wersja aplikacji umożliwia w końcu, chciałoby się rzec, a lepiej późno niż później,
rejestrację, czy raczej potwierdzenie tożsamości i rejestrację przy pomocy węzła krajowego, jak oni to nazwali.
Dosłownie pół godziny temu wpadła do App Store’a, do mnie przynajmniej, ta aktualizacja, aplikacja w wersji 1.1.0,
właśnie gdzie jedyną nowością, bardzo istotną jest właśnie ta rejestracja za pomocą profilu zaufanego.
Ode mnie tyle na ten tydzień. Tylko tyle, albo aż tyle.
Z uwagi na mnogość obowiązków zawodowych.
Pozdrawiam Was cieplutko i mam nadzieję do następnego razu,
że już się faktycznie pojawię jako współprowadzący,
a nie gdzieś tam doskakujący, nawet niestety niesłuchający.
Trzymajcie się, dobrego prowadzenia audycji
i w kontakcie po tej, czy po drugiej stronie. Pa, pa.
Jeszcze jedna głosówka, tym razem od Wojtka.
Cześć, mam nadzieję, że to się nagra.
Ja mam takie pytanie odnośnie do tej informacji o monitorach Vario,
bo nie wiem, czy z niemieckim sobie poradzę.
Chciałbym wiedzieć po prostu, kto się tym teraz zajmuje,
czy jest jakaś strona internetowa, czy oni przewidują aktualizację
dla tych starszych modeli, bo my takie monitory posiadamy,
Vario Ultra 20, to są bardzo dobre monitory i niedawno je sobie odświeżyliśmy.
W sumie teraz mają gniazdo USB-C.
No i świetnie działają, ale już nie we wszystkich kontekstach.
Na przykład na Macu tylko można je podłączyć przez USB-C.
Nie można ich podłączyć przez Bluetooth.
Co ciekawe, na iPhonie nie ma najmniejszego problemu.
Także to by mnie ciekawiło, czy te zmiany obejmą więcej modeli niż tylko te nowe.
Czy do tych starych jest coś planowanego?
I ewentualnie jakaś strona internetowa tego obecnego, że tak powiem, opiekuna marki.
Pozdrawiam.
Na ten moment dalej wszystkie oficjalne informacje na temat monitorów są na jeszcze funkcjonującej stronie Visio Braille.
visiobraille.de przynajmniej po niemiecku.
Natomiast oficjalnie teraz tą całą produkcją i wszystkim zajmuje się Lucas Components.
Przy czym nie widzę jeszcze, żeby jakaś wystartowała z tym strona oficjalna.
Także to wszystko jest jeszcze chyba gdzieś w przenosinach.
Tyle Waszych wiadomości, przynajmniej na razie.
No to teraz pytanie Piotrze do Ciebie.
W cóż tym razem będziemy mogli pograć?
No jak zwykle całkiem sporo rzeczy się pojawiło.
Może zacznę od takiego bardzo ciekawego, nowego tytułu audio,
który myślę, że spodoba się fanom symulatorów.
No bo mieliśmy symulator samolotów, mieliśmy symulator pociągów.
No to jaki jeszcze środek transportu nie został zasymulowany?
No co powiecie na autobusy?
Bo grupa osób z Brazylii
postanowiła właśnie taki symulator stworzyć
i on właśnie doczekał się
angielskiego przekładu i teraz
więcej osób się o nim dowiedziało.
Projekt nazywa się SimBus,
pisane przez dwa S, a nie przez jedno,
jak by się można było spodziewać. Będzie oczywiście do wszystkiego
link, jest już wątek
na forum, a sama strona jest też
dostępna po angielsku. Jest też
grupa na Whatsappie, podlinkowana
na stronie projektu zrzeszająca
angielskich graczy tejże gry, no i jest to bardzo imponujący projekt.
Nie wiem, ile on już się rozwija. Są jeszcze jakieś drobne błędy.
Natomiast jak ktoś lubi symulatory, no to tutaj jest w co się gryźć.
I to jest gra dość skomplikowana, bo możemy sobie jeździć tak naprawdę
różnymi autobusami, nie tylko autobusami zresztą, bo nawet jakieś tramwaje,
trolejbusy też są dostępne. I to nie tylko w Brazylii.
No w Polsce jeszcze nic nie ma, ale no głównie jest to Brazylia,
Ale znalazło się też kilka tras w Niemczech, znalazła się trasa w Londynie, znalazła się też jakaś trasa w Toronto i chyba coś ze Francji jeszcze znajdziemy.
Modeli autobusów, które możemy prowadzić jest kilkadziescia jak nie więcej. Zarówno spalinowe jak i też kilka elektrycznych.
I są to różne autobusy, bo mamy takie linie miejskie, które sobie po różnych miastach jeżdżą, międzymiastowe i to już nawet takie dłuższe trasy,
RIO do São Paulo, to już taka trasa ala Flixbus, której przejechanie zajmie nam kilka godzin.
Na szczęście gra pozwala nam zapisywać grę, tak że jakby ktoś nie chciał tyle siedzieć przed komputerem,
choć oczywiście można, to też jesteśmy w stanie tę grę sobie zapisać.
O co musimy dbać podczas jazdy? Całkiem sporo.
Oczywiście przy uruchomieniu gry musimy najpierw sobie włączyć zasilanie, włączyć zapłon, odpalić silnik.
Musimy poczekać, aby nam się powietrze naładowało, żeby w ogóle autobus nam pozwolił otworzyć drzwi, oczywiście, jeśli akurat tak te drzwi się otwierają, tak z powietrzem sprzężonym.
No i wtedy pasażerowie sobie do nas po prostu wsiądą, no a później możemy ruszać.
I jeśli chodzi o prowadzenie, no to tutaj oprawa dźwiękowa jest zrobiona naprawdę na bardzo wysokim poziomie.
Niektóre autobusy brzmią lepiej niż inne, ale generalnie pozyskiwanie dobrych nagrań takich pojazdów pewnie nie jest łatwe,
A tutaj ewidentnie deweloperzy się postarali,
bo zarówno mamy dźwięki na środek i na zewnątrz tego autobusu.
Możemy przełączyć kamerę na kamerę zewnętrzną
i prowadzić sobie od zewnątrz albo otworzyć okno kierowcy.
Wtedy dźwięk się zmienia, dźwięki tła nie są przytłumione.
No i ten silnik czy wiatr słychać inaczej.
Słychać też ruch, który jeździ po ulicy,
bo podczas jazdy będziemy musieli uważać na inne pojazdy,
czy to inne autobusy, samochody, motocykle czy nawet pojazdy oprzywilejowane,
bo takie też się zdarzają.
No i też musimy odpowiednio na te różne pojazdy reagować.
Musimy oczywiście też skręcać.
Skręcanie jest najtrudniejszym aspektem w tej grze.
Ono wygląda bardzo podobnie do skręcania w Euroflyu.
To nie jest Forda, to jest bardziej Eurofly,
gdzie kiedy zbliżamy się do zakrętu, to mamy dźwięki klawiszem,
konkretnie tą literą F sprawdzamy, ile stopni musimy skręcić
i później literami D i A, bo generalnie tutaj synowanie wygląda tak,
że W to jest gaz, A i D to są skręty w prawo i w lewo,
a S wyśrodkowuje nam kierownicę,
no to w ten sposób te zakręty nabieramy.
I to jest ta część, która zajmuje na testowaniu
najwięcej czasu, ja się jeszcze tego uczę.
Gdyby ktoś chciał spróbować, no to tak to proponują nowodaperzy,
najlepiej, kiedy już podjedziemy do zakrętu,
się całkowicie zatrzymać,
skręcić maksymalnie z kierownicą w prawo, zwłaszcza jeśli jest zakręt na 90 stopni
i później delikatnie na pierwszym biegu w ten zakręt wchodzić.
Ale jednocześnie też musimy właśnie uważać na inne pojazdy.
Co mamy jeszcze innego symulowane oprócz tego?
Nie mamy, co ciekawe, na razie rozkładu jazdy,
więc akurat nie musimy się martwić, że się spóźnimy.
Ale są limity prędkości, są światła,
więc też musimy zatrzymywać się na czerwonych światłach,
gdybyśmy takie napotkali.
Jest symulowana pogoda, więc możemy jeździć zarówno w słońcu, czy w deszczu.
I co ciekawe, to jest pierwsza gra,
gdzie włączenie świateł czy wycieraczek jest faktycznie wymagane.
Generalnie w TWS-ie,
czyli w samolotach pociągów czy w Aeroflyu,
jak padało, mogliśmy sobie włączyć wycieraczki i to było fajnie.
Natomiast w tej grze, jeśli tych rzeczy nie włączymy,
to gra nam się poinformuje, że jest za ciemno i musimy włączyć światła,
czy musimy ustawić klimatyzację w autobusie,
żeby pasażerom było ciepło,
czy właśnie te wycieraczki w ciągu deszczu włączyć.
Jeśli oczywiście się z kimś zderzymy,
to nasz autobus dostanie uszkodzenia, które później musimy ewentualnie naprawić.
Jeśli już poziom uszkodzeń przekroczy 100%, to gra się kończy.
Więc musimy faktycznie się pilnować.
Jest to na pewno gra, która wymaga trochę nauki,
ale jak ktoś lubi prowadzenie różnych pojazdów,
lubicie symulatory, to myślę, że to projekt, który warto sprawdzić.
Nie wiem, czy do końca podoba mi się domyślna klawisiologia.
Niektóre klawisze są takie mało intuicyjne,
bo tak jak wspominałem, o tym, że W to jest gaz,
ale hamulec to już nie jest S, a domyślnie jest to znak minus.
Między innymi oczywiście też tam jest hamulec ręczny.
Właśnie jeszcze mamy pojazdy zarówno z automatyczną,
jak i ręczną skrzynią biegów.
I o tym też musimy pamiętać,
jeśli jedziemy autobusem z ręczną skrzynią biegów,
to też musimy najpierw naciskać sprzęgło, zanim zmienimy biegi.
Generalnie warto sobie dokumentację przeczytać,
Która wszystkie skróty klawiszowe wymienia.
Podobnie jak w Euroflyu, pod alt-h, jak help,
mamy w samej grze w każdej chwili dostępną listę skrótów.
Gdyby skróty nam nie pasowały,
to w ustawieniach gry możemy je sobie zmieniać.
Można grać offline, można grać online.
W tym momencie możemy też z innymi graczami rozmawiać na czacie.
Ja akurat jeszcze trybu online nie sprawdzałem, ale jest dostępny.
Gdyby ktoś chciał tworzyć własne pojazdy czy trasy,
No to też deweloperzy od razu udostępnili nam edytor.
Edytorem też się jeszcze nie bawiłem,
bo on, co ciekawe, też wymaga od razu rejestracji,
więc to, co robimy, jest chyba od razu wrzucane na serwer,
z tego, co wiem.
Ale jakby ktoś chciał pobawić się w tworzenie własnych tras,
no to można.
Na ten moment deweloper główny nie ma dostępu do komputera,
więc nie wiem, kiedy pojawi się kolejna aktualizacja,
ale ma się niebawem pojawić.
Natomiast to, co już nawet jest w tym momencie, jest naprawdę ciekawe.
Dla tych, którzy lubią symulatory i jeszcze raz gra SimBus,
no, to jest jeden z ciekawszych tytułów, które niedawno się pojawiły
obok tego symulatora komputerów, o którym mówiłem w zeszłym tygodniu.
Ale co jeszcze się pojawiło?
Pojawiło się tradycyjnie kilka modów, między innymi pojawiła się właściwie
pierwsza wersja moda do Dragon Ball Kakarot.
I to jest kolejna gra w uniwersum Dragon Balla.
Natomiast to jest taka bardziej otwartoświatowa gra RPG,
w której sobie chodzimy po otwartym świecie różnymi postaciami.
Próbkę, którą ja widziałem, odbywała się…
Chyba tutaj autor grał w młodym Goku akurat.
I mamy różne misje, które musimy sobie przechodzić.
I też oczywiście, jak to bywa w Dragon Ballu, też dużo walczymy.
Tego, że nie walczymy w takiej grze 2D,
jak na przykład to było w przypadku tego innej gry Dragon Ball,
która niedawno została moda, bo to jeszcze gier też wyszło dużo.
Wiem, że dwie zostały zmodowane, te najciekawsze i najnowsze.
No i w tym modzie na ten moment mamy zaimplementowaną nawigację.
Oczywiście praktycznie cały interfejs jest czytany.
Mamy dźwiękowy radar, który nam pomaga po świecie się poruszać.
I też autor opisał, co w tej bieżącej wersji jest wstępne.
Wszystkie menu są czytane.
Menu pauzy, sklepy, menu zarządzania przedmiotami,
Tak mówiąc, to jest gra RPG po postacie.
Zapisywanie i wczytywanie gry.
Opcje są czytane.
Wybór umiejętności.
Tak, drzewko umiejętności jest dostępne.
Gotowanie, łowienie ryb.
Więc tu widzicie też, jakie rzeczy będziemy musieli robić.
Statystyki postaci, czyli karta postaci jest czytana.
Dialogi, w tym napisy, samouczki i tak dalej.
To jest gra, która z tego, co wiem, jest udźwiękowana tylko po japońsku.
Po prostu mamy napisy, inna moda te napisy czyta.
No właśnie, bo my w tej grze chyba też jakoś rozgrywamy
fabułę z Dragon Balla, więc jak ktoś oglądał w dzieciństwie,
no to też może być fajny sposób, żeby sobie poprzemominać
różne rzeczy.
To już o tym wspominaliśmy.
Co jeszcze nie jest wspierane? To też myślę, że może być
ważna informacja.
Menu, fabuła i rozmawianie z innymi postaciami w naszej drużynie, w miastach.
To pewnie będzie nie dawało zaimplementowane.
I to jest, na ten moment to są jedyne rzeczy, które nie są wspierane.
Też ten mod przynajmniej, bo sama gra chyba jest grywana na klawiaturze,
natomiast ten mod na ten moment wymaga kontrolera.
Więc jeśli macie pada do gier, no to w tej grze się wam przyda.
Jeśli nie macie, no to na ten moment sobie w Kakarota, przynajmniej z tym modem nie pogracie.
Ewentualnie można użyć jakiegoś narzędzia, które symulują pada na klawiaturze,
bo takie narzędzia też są dostępne.
Co mamy jeszcze? Mamy grę, która jest darmowa do jutra.
I to zainspirowało Rashada, który już też pojawił się parę razy tutaj,
do stworzenia moda.
Właściwie zrobił to praktycznie jednym czy dwoma poleceniami do Claude’a.
I jest to taka typowa gra,
typu podejmujemy tę scenę bardziej jako powieść wizualna.
Nazywa się The Life and Suffering of Sir Branta.
Jest to gra, w której wcielamy się w postać, którą rozwijamy od dzieciństwa,
żyjącą w takim bardzo opresyjnym królestwie, gdzie każdy ma jakąś wybraną rolę.
Jeśli nie zgadzamy się z tym, co nam każą robić, to jesteśmy bardzo szybko karani.
No i generalnie musimy podejmować decyzje dla naszej postaci,
pamiętając o tym, że jeśli nie pójdziemy za tym, co ukaże władza,
no to możemy prawdopodobnie być ukarani.
Ale z drugiej strony, nowe takie pojedyncze decyzje
mogą wpływać nie tylko na nas samych, ale też na całe Imperium.
I jak tutaj pisze Steam, niektóre sceny w tej grze,
chociaż to jest gra tekstowa, są dość brutalne,
więc jak ktoś nie lubi takich gier, takich mrocznych,
to może nie być gra dla was.
Jeśli lubicie sobie czasami też bardziej poczytać,
to może być to całkiem ciekawa gra.
Ma pełną uprawę muzyczną i dźwiękową.
Muzyka jest całkiem fajna.
Miałem okazję posłuchać, jak ta muzyka brzmi.
A jeszcze gra jest darmowa.
Jeśli nas słuchacie na żywo,
ta gra też jest na forum Audiogames w sekcji New Releases.
SimBus i Dragon Ball są akurat w tym pokoju Playtest.
Jakbyście te gier szukali, to znajdziecie je tam.
Warto sobie je ewentualnie zakupić,
Nawet właściwie bardziej pobrać i potestować.
I jeszcze mam dwie gry na koniec.
Jedna gra jest na komputery. To jest gra darmowa.
Dla tych, którzy lubią sobie postrzelać do zombie.
Gra Welcome to the Apocalypse.
To jest pierwszy tzw. twin-stick shooter w audio.
To jest w ogóle ciekawe,
bo do tej pory nie mieliśmy tego gatunku zrobionego w audio.
A o co w tym gatunku chodzi?
Generalnie to jest gra, którą lepiej grać na padzie.
To jest też najbardziej naturalne, ale można to grać też na klawiaturze.
O co w tych grach chodzi?
W nazwie mamy twin stick, czyli dwa drążki. O co chodzi?
Lewym drążkiem w takich grach się poruszamy,
a prawym, niezależnie od tego, w jakim kierunku idziemy,
możemy celować.
Więc możemy na przykład iść do przodu,
ale strzelać w prawo albo w lewo, albo do tyłu,
albo do przodu, tak jak idziemy.
I właśnie tak możemy robić w tej grze,
a właśnie będziemy strzelać do zombie.
Gra to jest taka typowa zręcznościówka.
Mamy kilka minut do przejścia poziomu, w którym to właśnie musimy do zombie,
które się na planszy pojawiają, strzelać. Będziemy czasami znajdywać różne lepsze
bronie, zaczynamy od takiego podstawowego pistoletu, ale nawet możemy skończyć
z jakimiś karabinami maszynowymi czy nawet wyrzutniami rakiet,
więc bronie, do jakich będziemy mieli dostęp, no, zostają się coraz to bardziej
imponujące. I jednocześnie musimy też szukać cywili, którzy też na tej mapie
się będą znajdować, będą wołać o pomoc. I no, jeśli ich znajdziemy,
to też dostaniemy jakieś bonusy i czas gry zostanie przedłużony.
Jeśli nie uda nam się znaleźć wszystkich cywili na danym poziomie
albo po prostu zombie nas zabiją, no to tracimy życie
i po prostu dany poziom się dla nas kończy.
I na koniec jeszcze coś dla tych, którzy mają iPhone’y
i lubią gry logiczne.
Mianowicie pojawiła się bardzo ciekawa gra logiczna,
mianowicie nazywa się ona Erwin.
I jest to, można powiedzieć, gra 2048, ale na sześcianie,
gdzie nie mamy tylko takiej jednej planszy, którą musimy uzupełnić,
tylko mamy taki wpływający sześcian na ekranie,
w którym mamy, jak można się domyślić, sześć ścian.
Każda ściana ma planszę 4×4,
W której to, podobnie jak w 2038, mamy po prostu polach, na których są cyfry
i musimy tą planszą manipulować tak, żeby najeżdżać i te takie same cyfry,
takie same liczby właściwie nawet, żeby one się ze sobą mnożyły.
Czyli dwie dwójki dają nam czwórkę, jak połączymy dwie czwórki,
no to dostajemy ósemkę czy szesnastkę nawet, bo tak to wyglądało i tak dalej.
Naszym celem jest osiągnięcie 2048 na wszystkich sześciu polach.
Działa to bardzo intuicyjnie, chociaż gra nie jest stworzona dla osób niewidomych,
to sterowanie jest bardzo przemyślane, bo można tą grą sterować na kilka sposobów,
bo są czynności na każdym polu i możemy po prostu czynnościami poruszać planszę
w górę, w dół, w lewo, w prawo. Możemy użyć gestów przewijania trzema palcami,
więc podobnie jak na przykład w grze 2068 od Oriola.
No i też oczywiście możemy przewijać samą planszę,
Poza tą siatką i też przesuwając trzema palcami albo używając czynności.
I oprócz tego z kolejnymi poziomami będą jakieś inne dodatkowe efekty się uaktywniały,
które nam pozwolą te plansze różne jakoś ze sobą mieszać i inne tego typu ciekawe rzeczy się będą działy.
Sama gra kosztuje około 25 złotych, 5 dolarów jak tutaj pisze developer.
Natomiast jeśli ktoś chciałby tę grę przetestować za darmo,
To też dla osób niewidomych, bo właśnie chcę sprawdzić,
jak dobrze ta gra działa z voice-overem.
Oferuje dla pierwszych kilku osób,
które do niego napiszą kody promocyjne.
Więc jeśli to jest gra, która kogoś z was ciekawi
i chcielibyście taki kod dostać,
to też można napisać na adres
info małpa erwin-game.com.
Info małpa erwin-game.com.
Ewentualnie, jeśli chcecie po prostu sobie tę grę kupić,
No to wątek jest akurat tutaj na AppleVis, nie na forum Odnewgames.net i też gra powinna być do znalezienia w App Store’ze po prostu, także też można ją w ten sposób sobie znaleźć.
No i to wszystko jeśli chodzi o gry w tym tygodniu.
Ale to nie wszystko jeżeli chodzi o nasze informacje, które dla Was mamy. Zbliżamy się co prawda powoli do końca tyflu aktualności, ale jeszcze potem technikalia.
Także jeszcze na moment tu z wami zostaniemy.
Teraz czas na drobne newsy.
Tak, a w drobnych newsach co mamy tutaj zapisane jako pierwsze?
Ogólnie dużo będzie aktualizacji.
No i a propos kalendarzy. Rozmawialiśmy przed chwilą o kalendarzach
i do tematu wracamy, bo aplikacja Quick Mail, której
dawno nie mówiliśmy, ale ona cały czas jest i cały czas sprężnie się rozwija.
Właśnie taki kalendarz tu stała i on jest kompatybilny zarówno z Gmailem i chyba z Exchange’em jeszcze też.
I właśnie po prostu możemy sobie zarówno tworzyć i zarządzać zdarzeniami czy spotkaniami, które do tego kalendarza dodane.
Mamy też kilka widoków dostępnych, mamy listę, widok według tygodnia, tygodnia i miesiąca.
Do wszystkiego są skróty klawiszowe, jak przystało na aplikację dla osób niewidomych.
Możemy sobie przeskoczyć do konkretnej daty.
Możemy też sobie ustawiać przypomnienia dla danych spotkań.
Jeśli otworzymy wiadomość, która ma link do spotkania,
to też z poziomu aplikacji możemy od razu zaakceptować takie spotkanie
i dodać je do naszego kalendarza, co też jest, myślę, że bardzo fajnie.
Jakie mam wspierane kalendarze?
No, co ciekawe, jest to Microsoft i Google
oraz iCloud też jest wspierane,
czyli takie najbardziej popularne usługi kalendarzy są wspierane.
Oprócz tego mamy też synchronizację kontaktów,
której wcześniej nie było, wcześniej Quick Mail
Miał własną, zintegrowaną listę kontaktów,
do której musieliśmy kontakty sobie dodawać ręcznie.
Natomiast teraz, w tej najnowszej wersji,
jeśli mamy już jakieś kontakty po stronie serwera,
czyli to właśnie czy to na Gmailu, czy w Outlooku, czy w iCloudie,
to te kontakty będziemy w aplikacji widzieć.
To jest na razie synchronizacja jednostronna,
więc jakbyśmy jakiś kontakt dodali z poziomu aplikacji,
to on z tą humorową usługą się na ten moment przynajmniej nie synchronizuje,
a na pewnie w przyszłości taka funkcja też się pojawi.
Jeszcze nie zdążyłem tego kalendarza sprawdzić, natomiast to jest kolejna,
wydaje mi się, całkiem sensowna alternatywa dla takiego dostępnego kalendarza.
I myślę, że może kogoś to zainteresować.
Cały Quickmail ma całkiem przyjemny interfejs,
więc jeśli szukacie jakiegoś prostego klienta do poczty,
nie pasuje wam Thunderbird, nie pasują wam te aplikacje,
o których mówiliśmy, Outlook czy ten klasyczny, czy webowy,
no to może warto się właśnie Quickmailem zainteresować,
bo on też cały czas prężnie się rozwija.
Podobnie zresztą jak aplikacje z serii Quill.
W zeszłym tygodniu mówiliśmy o tym, że w Quillu dzieje się dużo.
Quill jako Quill, czyli edytor tekstu,
nie jest jedyną aplikacją, która jest dostępna,
bo powstają aplikacje poboczne.
I tak powstała aplikacja do radio, o której chcę powiedzieć trochę więcej,
jak i aplikacja do podcastów, która ma się niebawem pojawić.
Na razie rozwój nad aplikacją się zatrzymał,
Trwa konferencja ACB, czyli też jakiejś dużej drugiej organizacji
dla zrzeszającej osoby niewidomych w Stanach Zjednoczonych.
Ale po tej konferencji pewnie rozwój aplikacji zostanie wznowiony.
I długo zastanawiałem się, czy w ogóle o tej aplikacji mówić,
bo ostatnio takich aplikacji do słuchania radia pojawiło się dużo.
Niemniej jednak postanowiłem ją chociaż sprawdzić.
Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to to, że aplikacja jest duża,
bo ma prawie jeden gigabajt po rozpakowaniu.
Jest to spowodowane tym, że przychodzi z nią pełna wersja narzędzia FFmpeg
z jeszcze pobocznymi narzędziami i chyba skompilowane tak,
że są tam wspierane wszystkie formaty łącznie z formatami wideo.
I chyba przez to te binarki są tak duże.
Samo radio nie jest jakąś dużą aplikacją,
bo sama aplikacja radio to ma jakieś 24 megabajty,
natomiast właśnie te narzędzia pomocnicze już są trochę większe.
Natomiast dlaczego ostatecznie zdecydowałem się
na opowiedzenie o tej aplikacji.
Bo po prostu mamy naprawdę dużo możliwości,
jeśli chodzi o nie tylko słuchanie, ale też nagrywanie stacji radiowych.
I to myślę, że może wiele osób zainteresować.
Może zacznijmy od tego, czego taka każda aplikacja powinna mieć
i co tutaj w tej aplikacji jest.
Mamy kilka katalogów, bo nie jest to tylko radio browser,
ale na przykład jest to też tune-in radio.
Więc jak ktoś woli szukać stacji z tego katalogu,
to są one też dostępne.
Mamy też stacje od ACB i NFB,
czyli tych dużych organizacji dla osób niewidomych.
Soma FM to jest poddaję się głównie taka muzyka relaksacyjna chyba.
Tak, mam różne kanały takiego ambientu, tych wszystkich chill-outów, tych wszystkich lo-fi i tak dalej.
Tak mi się wydaje. Czyli taka muzyczka do pracy w tle.
Tak, no i właśnie tutaj załadował mi się ten katalog i faktycznie tutaj mamy różne takie gatunki,
które sobie można puścić. No i oprócz tego właśnie mamy katalog tuning, iHeart, katalog społecznościowy,
Co ciekawe, więc każdy może PGM3 uładować i w ten sposób ten katalog rozwijać.
Mamy też dostęp do katalogu Icecast.
I to jest wszystko. W sumie okazuje się, że radio browzera nie ma.
Myślałem, że jest, ale tutaj w tuningie też większość stacji znajdziemy
i ewentualnie można jakieś stacje dodawać do katalogu własnego.
Jak te stacje są sortowane, to już zależy od katalogu,
no bo na przykład tuning je organizuje inaczej niż właśnie Soma FM,
gdzie po prostu te wszystkie stacje mamy od razu na widoku.
Jest też oczywiście wyszukiwarka.
Jeśli jakąś stację sobie włączymy, to można ją łatwo dodać do ulubionych.
Ulubione nam się wyświetlają na głównym ekranie aplikacji Google.
Główne okno aplikacji jest proste, bo mamy drzewko ulubionych stacji.
Oprócz tego mamy przyciski Play, Alt-P, Record, Alt-R do nagrywania.
Browse Stations, czyli przeglądaj stację Alt-P.
To otworzy drugi ekran z drzewkiem, gdzie wszystkie katalogi przeglądamy
i z pola medycji, gdzie możemy szukać.
To wszystko na głównym ekranie.
Też z poziomu paska menu mamy różne skróty klawiszowe do zmieniania głośności, odtwarzania.
Też na tym ekranie przeglądania stacji jest słowa głośności.
Te skróty też generalnie są dość intuicyjne, bo tam kontrol, strzałka góra-dół na przykład, to jest zmiana głośności.
No i generalnie to działa tak całkiem logicznie.
Aplikacje można też zminimalizować. Skróty klawiszowe chyba nawet można sobie skonfigurować tak,
Także, żeby były globalne.
Mamy też kilka silników odtwarzania tych stacji radiowych.
Może to być automatycznie wybierane,
albo może to być Windows Media Player,
albo MPV, to jest taki otwartość źródłowy odtwarzacz.
Pewnie to też ma wpływ na wielkość aplikacji.
Można ma otwarzenie wznowić przy starcie,
więc jakbyśmy chcieli, żeby nam się konkretna stacja otwierała,
to można, więc to też jest całkiem fajne,
ale z ciekawszych funkcji, które nie zawsze mamy dostępne.
Możemy sobie ustawiać korektory.
Nawet te korektory mogą być zapisywane osobno dla każdej stacji.
Jeśli chodzi o nagrywanie, to to jest fajnie zrobione,
bo po pierwsze możemy nagrywać więcej niż jeden strumień.
Jeśli są dwie audycje, które nas interesują,
wiadomo, że nie możemy się rozdwoić, możemy słuchać tylko jednej,
to nie jest problem dla aplikacji.
bo możemy sobie nagrać po prostu jedną audycję, słuchając drugiej,
albo nagrywać obie, ale jednocześnie jednej z nich, słuchając.
Możemy sobie planować nagrywanie.
Nawet do tego stopnia, że też można sobie planować
włączenie aplikacji, gdybyśmy chcieli do jakiejś konkretnej stacji się obudzić,
jeśli komputer jest cały czas włączony, to można też z niej korzystać.
Mamy też całkiem rozbudowane opcje nagrywania.
I rzecz, która cieszy mnie,
No to w ustawieniach oprócz takich standardowych rzeczy typu
w jakim folderze stacje mają być zapisywane oraz jak ma być
tworzona nazwa pliku, no to mamy wybór formatu i domyślnie
to jest wybrany format MP3, jest też dostępny format OGG,
jest dostępny format FLAC, można sobie oczywiście parametry
tych opcji, tych formatów ustawić, jest też format WAV
i na dole mamy też, jeśli chodzi o formaty, opcję RAW STREAM,
Czyli po prostu surowy strumień, czyli co nam dane radio poda,
to aplikację nam do takiego samego typu pliku zapisze.
I to jest bardzo fajne,
jak ktoś nie chce, żeby te nagrania były rekodowane jeszcze raz,
to zawsze jest jakaś utrata jakości.
Można powiedzieć w aplikacji, że jeśli radio jest w MP3,
nagrywaj do tego, po prostu zapisz mi to MP3.
Jeśli to jest AAC, zapisz mi to AAC.
Nie wiem, jak to się zachowa w przypadku stacji działających po HLS.
Jeszcze tego nie zdążyłem sprawdzić.
Wydaje mi się, że byłoby to zrobienie. Jest tam FFMPEG, więc to jest jakieś AAC,
pewnie dałoby się to zrobić. Nie założyłem jeszcze tego sprawdzić.
Natomiast dla tych, którzy lubią nie tracić jakości,
chcecie dosłownie nagrać to, co leciało,
to w tej aplikacji można sobie coś takiego zrobić.
Też co jest bardzo fajne, to można skonfigurować,
co aplikacja ma zrobić, gdyby na jakiś czas połączenie zostało utracone.
Może automatycznie znów połączyć się z radiem,
Nawet można ustawić, ile razy ma próbować nawiązywać połączenie,
gdyby coś poszło nie tak.
I też można nagrać te efekty, które są na stacji nałożone,
ten korektor, jak ktoś chciał nagrywać przetworzony dźwięk,
to takie opcje też są w tej aplikacji dostępne.
Jedyną rzeczą, która nie będzie przydatna,
chyba że mieszkacie w Stanach Zjednoczonych,
to jest moduł pogody,
bo on jest ewidentnie nastawiony na Stanach Zjednoczonych.
Po pierwsze, mamy też w aplikacji wszystkie strumienie National Weather Service,
czyli takich 24-godzinnych strumieni, gdzie po prostu jest pogoda czytana cały czas.
No a też w poziomu aplikacji można sobie pogodę sprawdzić.
Natomiast to też właśnie działa tylko dla miast i stanów.
W Stanach Zjednoczonych w ten sposób dowiedziałem się,
że nawet jest jakieś małe hrabstwo, które ma taką samą nazwę,
jak miejscowość, w której mieszkam, więc to też tak ciekawe.
Ale jak ktoś jest w Stanach, to można nawet jakieś alerty sobie skonfigurować na tę pogodę
i posłuchać sobie lokalnej stacji pogodowej.
Dla miejsca, w którym jesteśmy, po prostu u nas to nie zadziała.
Natomiast takie rzeczy nam ta aplikacja pozwala.
Całkiem ciekawe funkcje. Myślę, że zwłaszcza to nagrywanie do tego samego formatu,
co daje nam dane radio i nagrywanie kilku strumieni jednocześnie
może być dla wielu osób przydatne.
Także może jednak jest jakiś powód,
dla którego warto się tą aplikacją zainteresować,
mimo to, że takich aplikacji do radia jest ostatnio całkiem dużo.
Całkiem dużo takich aplikacji.
Ja mam w sumie trochę inne pytanie,
bo oni coś zapowiadali i nie wiem, czy ta funkcja weszła ostatecznie,
że ma być funkcja wykrywania strumieni radiowych na stronach internetowych,
czyli że podajemy mu adres do jakiejś strony,
Gdzie wiemy, że jakieś radio tam gra, czy jest zakodowane
i on sobie sam to wyłuska.
Czy to też już weszło, czy…?
Wiesz co, myślę, że tak,
bo w Main Station jest polecenie Find Streams from Website.
Nie sprawdziłem tego, bo dużo jest tych funkcji,
ale faktycznie to też może być bardzo przydatne.
Ciekawe, jak dobry jest ten mechanizm ekstrakcji.
Czy to działa trochę tak, jak ta wtyczka HTTP Live Headers,
którą kiedyś tutaj używaliśmy sobie w Firefoxie,
Czy jakoś innym, jakimś innym mechanizmem jest to zrobione? Ale może to być ciekawe.
No ciekawe. Na pewno warto sprawdzić. Nie akurat, nie wiem czy ktoś ma jakąś taką stację pod ręką, gdzie to by mogło się przydać.
No ale jeśli właśnie jest jakaś stacja, która nie oferuje nam takiego bezpośredniego linku, no to w tej aplikacji może dałoby się to i tak obsłużyć.
Ciekawe czy to by zadziałało na strumieniu wideo.
Wszystko tak naprawdę, to bardzo mocno podejrzewam, zależy od tego, jak ten strumień jest ukryty, bo niektóre strumienie to dość łatwo wyłuskać, nawet jeżeli one nie są gdzieś tam, powiedzmy, wrzucone tak wprost, podlinkowane, tylko są osadzone na przykład jako obiekt audio na stronie, albo jakimś prostym playerem, tam typu JW Player, albo jakieś inne, czy WP Player.
Natomiast problem zaczyna się wtedy, kiedy komuś intencjonalnie zależy na tym, żebyśmy my tego radia nie posłuchali z innego miejsca niż strona internetowa.
No i tu się zaczynają różne triki na to, żeby coś takiego zablokować. No i tu sobie ta aplikacja może nie radzić.
Tak. No, miało być robleniuse, w sumie to ten Queer Radio to mógł być osobny segment, ale no tak wyszło, teraz będzie zdecydowanie szybciej, bo kolejne rzeczy pewnie zajmą dużo mniej czasu.
Dla fanów Team Talka pojawiła się nowa aplikacja na iPhone’y, na ten moment dostępna wyłącznie w Test Flight’cie.
I jest to z tego co rozumiem kontynuacja oficjalnej aplikacji do Team Talka, która ma więcej funkcji. Jakie to są funkcje?
Za dużo informacji nie mamy, jedyna rzecz, do której udało mi się dostać,
to na pewno aplikacja wspiera ładowanie własnych schematów dźwiękowych.
Jakby ktoś chciał sobie dźwięki pozmieniać, jakie są odtwarzane,
bo oficjalny mobilny Team Talk na to nie pozwala,
na komputerze jak najbardziej można takich zmian dokonywać,
no to w tej aplikacji można.
Czy jeszcze coś zostało zaoptymalizowane?
Tutaj deweloper pisze, że nawigacja po kanałach, bardzo możliwe.
Ja nie zdążyłem osobiście jeszcze tej aplikacji sprawdzić,
natomiast wiem, że generalnie te osoby, które to sprawdzały,
A tam dużo jeszcze zostało po staremu, więc jest to w dużej mierze po prostu oficjalny Team Talk, tylko z jakimiś drobnymi dodatkami.
Ale jeszcze jakieś błędy, które w tym oficjalnym Team Talku są w tej wersji, też jeszcze się znajdują.
Na przykład, jeśli wyciszymy sobie transmisję Magic Tappem, czyli tak dwukrotne stuknięcie dwoma palcami,
no to później nie wyłączymy z powrotem ten sam gest, a musimy nacisnąć ręcznie przycisk.
Także jeszcze tutaj na pewno jest potencjał do ulepszania tej aplikacji,
No bo jednak Team Talk na iPhonie ma braki pod względem wersji na komputery,
czy nawet na Androida ostatnio, bo na Androidzie np. mamy transfery plików,
których chyba na iPhonie nie ma, więc zobaczymy, czy ta aplikacja będzie się rozwijała
względem tej wersji oficjalnej, czy jak tutaj to będzie wszystko wyglądało.
Co mamy dalej? Dalej mamy smutną informację, bo zmarł Jonathan Sharp,
osoba, której możecie z imienia nie znać, ale jest to osoba,
która bardzo przyczyniła się do rozwoju sprzętu dla osób niewidomek,
bo jest to osoba odpowiedzialna m.in. za notatniki BrailleNote
czy właściwie nawet bardziej za oprogramowanie Keysoft,
które za nimi stoi.
Bo okazuje się, że Keysoft sięga od swoich początków
do połowy lat 80., w 1986 roku konkretnie.
Właśnie ten człowiek stworzył jego pierwszą wersję
na jakieś przenośne komputery firmy Epson,
które już wtedy pozwalały osobom niewidomym korzystać z pełnoprawnego notatnika,
który też później doczekał się na przykład funkcji terminala,
który pozwalał później łączyć się poprzez modem z różnymi BBS-ami tak zwanymi.
To już pozwalało na komunikację z innymi osobami z całego świata.
To były lata 80., kiedy to dużo osób widzących nawet nie miało jeszcze komputerów,
a tym bardziej laptopów.
A tutaj właśnie Jonathan Mosen wspomina
zarówno te pierwsze urządzenia, jak i samego pana Sharpa,
bo on właśnie był nowozelandczykiem, podobnie zresztą jak Jonathan Mosen.
I już właśnie wtedy, jeszcze wtedy jako nastolatek,
Jonathan Mosen pomagał w rozwoju tego rozwiązania,
które później trafiło na komputery PC, pod DOS-em.
A na początku lat 2000 właśnie pojawił się pierwszy notatnik,
To oprogramowanie było stworzone już na bazie Windowsa CE.
Te pierwsze wersje w Polsce nie były popularne,
ale na pewno urządzenia HumanWare,
czy wtedy to była Pulse Data,
później została przyjęta przez firmę HumanWare,
to myślę, że większość z was zna zespólczenia
czystych późniejszych wersji, które u nas już się pojawiły.
Jest to osoba, która ma duże dziedzictwo
i bardzo dużo tej osobie zawdzięczamy,
jeśli chodzi o rozwój notatników prorowskich,
monitorów radioskich czy interfejsów na te urządzenia.
Jak dobrze takie aplikacje projektować,
jak dobrze projektować tryby pomocy na tych urządzeniach.
Tak że niech będzie panu Szarpowi ziemia lekka.
I kolejna legenda, myślę, że tak można powiedzieć,
z tego świata odeszła.
Skoro mówimy o HumanWare, to krótka informacja,
która pojawiła się niedawno, ale tak naprawdę tyle wiemy.
Do użytkowników, którzy są zasubskrybowani na ich listę,
Oraz na ich profilach mediów społecznościowych została wysłana informacja,
że użytkownicy muszą szykować się na podwyżki cen sprzętu.
No bo wszystko drożeje. Głównie tutaj mówimy o komponentach takich jak pamięć,
czy to po prostu dyski, czy pamięć RAM.
Nowe ceny wejdą w życie na początku przyszłego roku.
Gdyby ktoś chciał kupić ich urządzenia w cenach obecnych,
no to lepiej to zrobić teraz niż później.
O ile te ceny wzrosną? Nie wiemy.
Nigdzie nie ma o tym informacji, spekulujemy.
Jakie dokładnie te podwyżki mogą być?
Na ten moment po prostu tego nie wiemy.
Może samo HumanWare tego nie wie,
bo jeśli chodzi o ceny konkurentów, to one dynamicznie się zmieniają
i to niestety nie na dobre.
Albo te podwyżki mogą być tak znaczące,
że nie chcą jeszcze ludzi przestraszyć
i podać ich do informacji publicznej.
Trudno mi powiedzieć.
Na ten moment nie wiemy, jakich produktów to dotknie.
Nawet BrailleNote najnowszy, który już był produktem drogim, jeszcze może podrożeć.
Pytanie, czy też inne urządzenia, czy to linijki bryalowskie, czy wiktory, stream,
czy inne urządzenia humanware też nie podrożają.
Jest możliwe, że tak, ale na jakieś bardziej konkretne informacje
będziemy musieli poczekać, jaki to będzie miało wpływ na ceny w Polsce.
Teraz może kilka bardziej pozytywnych informacji.
Między innymi Clipman od André Louisa cały czas prężnie się rozwija.
Ostatnio kiedy o tej aplikacji mówiliśmy, to wspominaliśmy,
że jest on dostępny na Maca oprócz Windowsa.
To zaczęło się od historii schowka,
ale później aplikacja doczekała się możliwości synchronizacji.
Później doszły zabezpieczenia.
Możemy skonfigurować program tak, żeby inteligentnie rzeczy typu hasła,
numery kart płatniczych nie były zapamiętywane.
po prostu inteligentnie wykrywa, że to coś z hasłem czy numerem karty
i po prostu tego nie dodaje.
Później doszła synchronizacja po plikach.
Czyli jak mieliśmy jeden plik na dysku lokalnym czy w Dropboxie
czy w jakichś innych murze,
to między kilkoma komputerami mogliśmy sobie schopki synchronizować.
A od najnowszej wersji doszedł jeszcze jeden tryb synchronizacji,
a mianowicie dedykowany serwer, który możemy odpalić
Czy to na jednym komputerze, czy to na jakimś serwerze,
czy to w naszej sieci lokalnej czy poza.
Wtedy wszystkie komputery będą się synchronizowały z tym serwerem,
co może mieć swoje plusy i w wielu sytuacjach działać lepiej,
jeśli nie mamy chmury albo nie chcemy poprzez pliki synchronizacji dokonywać,
co wtedy jest wszystko szyfrowane, więc nasze dane sobie nie latają.
A ma to jeszcze jeden istotny plus.
Taki serwer jest też kompatybilny z aplikacjami mobilnymi,
które są już w drodze i są w dość zaawansowanym stadium rozwoju.
Nierazem czytałem na Mastodonie, że Andrzej już wykupuje sobie
konto deweloperskie Apple, żeby te aplikacje opublikować niebawem.
Te aplikacje będą dostępne zarówno na Androide, jak i na iOS-ach.
Chyba nawet na GitHubie te aplikacje latają.
Muszę poszukać, czy uda mi się to zainstalować na iPhonie.
Jestem bardzo ciekawy, jak to działa.
Z tego, co widziałem z demonstracji, przynajmniej na Androidzie,
To nie jest tak, że aplikacja sobie…
Może nawet nie jest tak, że to działa w tle,
tak jak na Windowsie czy na Macu automatycznie schowek jest synchronizowany.
Na iPhonie może być z tym problem,
bo Apple nie pozwala na takie aplikacje działające w tle
w taki sposób, żeby one miały ciągły dostęp do schowka,
chyba że jest to Alt Store, tam w Alt Store jest taka aplikacja.
Generalnie pewnie najbardziej sensownym sposobem,
jakby to zrobić, to pewnie byłyby jakieś skróty,
że po prostu otwieramy aplikację i nam się wtedy…
Historia z chowka ładuje. Możemy szybko coś wkleić.
Na przykład sobie przypisać gest do tego.
Podobnie wysyłanie z chowka.
Jak coś skopiujemy, będziemy musieli ręcznie wywołać polecenie,
żeby nam się to do historii skopiowało.
Kiedy już się to skopiuje,
to bez problemu później możemy sobie na komputerze z Windowsem
później taki tekst skopiować.
A to może być jak najbardziej przydatne.
Ta aplikacja staje się bardzo ciekawą opcją
dla tych, którzy pracują na wielu urządzeniach.
Niezależnie od tego, jakie one mają systemy operacyjne,
czy nawet jak pojawią się te wersje na smartfony,
to może być ciekawie, zwłaszcza dla ludzi,
którzy mają Windowsa i iPhone’a, gdzie nie mamy uniwersalnego schowka.
Więc robi się ciekawie.
Będę musiał te aplikacje przetestować.
A kiedy one już pojawią oficjalnie w sklepach,
to na pewno też o tym damy znać.
Co jeszcze się dzieje?
Na przykład pojawiła się nowa wersja aplikacji FastSM.
Właściwie to jest teraz FastSM-RW,
czyli klient do Mastodona i do BlueSky od Masona,
który został przepisany.
Stąd jest właśnie to RW, RW jak Relight.
Aplikacja wcześniej była pisana w Pythonie,
a teraz jest to generalnie interfejs natywny.
I to zarówno na komputery, jak i na urządzenia mobilne.
Mamy jakby jeden rdzeń, który jest opowiedziany za komunikację zarówno z Mastodonem, jak i z BlueSky’em.
No i później na różne systemy jest wpisana aplikacja.
Najbardziej rozwinięta jest wersja na Windowsa, jak i na Maca.
I to są bardzo teraz szybkie aplikacje.
No i już pozwalają w tym momencie na takie wszystkie podstawowe działania na obu portalach.
Tak jak chyba ostatnio wspominał Paweł, mają też dźwięki,
kiedy najedziemy na jakiś post, który ma jakiś załącznik,
czy to jest obrazek, czy to jest jakiś dźwięk, czy coś innego.
Ale oprócz tego mamy takie funkcje,
jakich byśmy się mogli spodziewać w aplikacji dla osób niewidomych.
Oczywiście jest interfejs niewidzialny, jest interfejs graficzny,
ale co ciekawe, jak ktoś chce mieć taki interfejs niewidzialny,
ale nie chce sobie zaśmiecać całej klawiatury,
to FastSM ma taki bardzo fajny patent,
mianowicie możemy sobie pracować w trybie warstwy.
Jak to działa? Zamiast wypisywać całej masy skrótów klawiszowych do wszystkiego,
możemy sobie przypisać skrót 1, który uaktywnia nam warstwę.
Domyślnie jest to Control, Windows, Spacia.
I kiedy jesteśmy w warstwie, to wtedy klawiatura tymczasowo steruje,
tymfasta sama. I wtedy strzałkami możemy sobie chodzić po postach,
możemy odpowiadać na wszystkie generalnie takie najbardziej potrzebne funkcje.
Mamy do dyspozycji, bardzo to fajnie działa.
I kiedy skończymy, po prostu naciskamy Escape
i warstwa nam się wyłącza.
Ta opcja jest dostępna tylko na Windowsie.
Na Macu mamy cały czas interfejs graficzny, ale on jest szybki.
To jest największy atut tej aplikacji.
Tak jak wcześniej podobała mi się Fedra, bo ona też była szybka FastSM,
przez to, że to jest też taki bardzo ratywny interfejs,
no to jest równie szybki na Windowsie czy na Macu,
no z tym, że FastSM ma np. więcej dźwięków niż Fedra
i też można paczki dźwiękowe sobie wgrywać,
więc tutaj też ta aplikacja zdecydowanie wygrywa.
Co też jest bardzo fajnie rozwiązane, to konfiguracja tego,
co ma być czytane i jak.
Bo w tych aplikacjach z reguły mieliśmy po prostu szablony,
gdzie musieliśmy ręcznie odpowiednie polecenia
czy odpowiednie takie kody wpisywać.
A tutaj mamy po prostu listę.
I to wygląda tak, że jak mamy pole, co ma być czytane na postie,
to możemy sobie ształkami chodzić.
Nazwa autora, nazwa użytkownika autora,
data, tekst postu, opisy z nałączników i tak dalej.
Po prostu to, co nas interesuje, zaznaczamy,
to, co nas nie interesuje, odznaczamy.
I mamy też skróty, żeby posty przenosić,
żeby tę kolejność przystawiać w górę lub w dół.
Tak że tak sobie konfigurujemy, co ma być czytane.
Co też jest bardzo w tej aplikacji fajne,
to mamy skróty, mamy coś w rodzaju pokrętła.
I możemy tym pokrętłem poruszać się
Po różnych bardzo ciekawych jednostkach czasu.
Możemy skakać po dowolnej ośli czasu co godzinę, co trzy godziny.
Po postach od jednego autora, po danym wątku.
No i parę innych opcji jest.
I te pokrętła są też bardzo przydatne na urządzeniach mobilnych.
No właśnie.
Oprócz tego, że FastSM ma wersję na Windowsa i na Maca,
to mamy wersję mobilną.
Mówiliśmy o tym, że FastSM wcześniej już miał wersję na Androida
i ta wersja została.
To jest też rozwijana wersja na iPhone’a.
Ona rozwija się trochę wolniej na ten moment.
W tym momencie większość rozwoju jest skupiona na tych wersjach komputerowych.
Nie wiem też, czy ta wersja mobilna jest tak bardziej publicznie dostępna.
Jest generalnie testować, jak ktoś chciałby do niego dołączyć,
to można po prostu do Masona na Mastodonie na przykład napisać,
ale pewnie on też na dany dzień powinien się pojawić bardziej publicznie.
No i mogę potwierdzić, że tam to pokrętło też jest dostępne.
Więc pewnie za jakiś czas też te aplikacje na urządzenia mobilne
też znów zaczną być rozwijane.
Wtedy to może być bardzo ciekawa alternatywa
np. dla Mony i tego typu aplikacji.
Zwłaszcza, że ona jest naprawdę bardzo szybka.
W przeciwieństwie do innych aplikacji,
jak ktoś lubi grzebać, personalizować różne dźwięki,
to w tych wersjach mobilnych to będzie możliwe.
W przeciwieństwie do Mony, ona będzie w stanie
Synchronizować naszą pozycję w czytaniu na Mastodonie
pomiędzy różnymi urządzeniami, pomiędzy różnymi platformami.
Jak ktoś szuka mobilnej alternatywy do czytania czy to Mastodona czy BlueSky,
z BlueSky może być problem,
to FastSM może być bardzo ciekawą alternatywą.
I na koniec z mojej strony przynajmniej aplikacja,
która może być przydatna dla tych, którzy dużo pracują w korporacjach
i szukają narzędzia do zarządzania projektów,
czyli jakieś tutaj planowanie zadań,
jakieś listy błędów i tego typu rzeczy.
Mamy program Vantage PM,
który pozwala nam zarządzać takimi projektami
i sobie tworzyć listę zadań, które musimy sobie tworzyć.
Możemy sobie też zapisywać listę osób,
które w danym projekcie mają brać udział.
I tego typu zadaniami możemy się zajmować.
Aplikacja może zsynchronizować się lokalnie albo przez dysk Google.
Niestety nie integruje się z narzędziami firm trzecich,
z którymi dostępnością też jest różnie.
Ale jak ktoś takiego narzędzia szuka, to może być ciekawe narzędzie.
Aplikacja jest aplikacją webową, działającą pod elektronem.
Ale na ten moment nie mamy wersji skompilowanych.
Musimy sobie tę aplikację skompilować ręcznie.
Równolegle TaylorArn też opublikowała podobną platformę,
mianowicie StartTesting pod adresem starttesting.net.
To już jest usługa chmurowa, która jest też objęta abonamentem.
Dostępne są różne plany.
W zależności od tego, jak dużymi projektami chcemy się zajmować,
tam też można różne typy błędów zgłaszać
i później takimi błędami się zajmować.
to nawet AI nam może pomóc priorytaryzować błędy, które zostały zgłoszone.
To też może być kwitlat na tych, którzy audytują dostępność aplikacji
czy stron i tego typu rozwiązaniami.
Mamy też wersję termową do bardziej przetestowania,
bo tam możemy mieć jedno wszystko.
Jeden projekt, jeden błąd zgłoszony, jednego użytku wynika,
więc możemy się po interfejsie rozejrzeć,
ale to tak naprawdę wszystko, co w tej aplikacji możemy zrobić.
To też platforma, która rozwija się dynamicznie,
Bo na początku nie było możliwości dodawania załączników,
co może być przydatne, gdybyśmy chcieli jakiś zrzut ekranu
czy jakieś logi dołączyć, takie dzienniki zdarzeń.
Ale te rzeczy już zostały dodane, więc pewnie to jest projekt,
który będzie prężniej się rozwijał.
I to wszystko, jeśli chodzi o moje drobne newsy.
Ale generalnie drobnych newsów to jeszcze nie jest koniec.
Padło pytanie o ten program, który zamieściłem, czyli WhatCables.
On jest też tutaj w drobnych newsach zamieszczony.
To jest program na Maca, który siedzi sobie w naszym pasku menu
i opowiada nam troszkę o naszych kablach, które podpinamy do tego Maca,
czyli z jaką prędkością mogą być transmitowane dane.
Czy ten kabel potrafi ładować, czy nie, a jeśli tak, to również,
że tak powiem, którą technologią. Jakie to urządzenia są podpięte.
Też możemy sobie rejestrować, taki wykres tego, jak w miarę upływu czasu
te kable się zużywają, także dość szybko możemy też otrzymać informację,
może niedługo wymagać gdzieś tam wymiany.
Jest też wersja pro, ale w wersji podstawowej
da się dość sporo rzeczy załatwić,
także można z tego programu skorzystać.
A tutaj Piotr wspominał też o Vantage PM,
o tym zarządzaniu projektów.
Ja dzisiaj się tym bawiłem troszeczkę.
Na ten moment jest bardzo skomplikowany proces
sprawienia, że to w ogóle się u nas uruchomi.
Bo to jest instalowane przez Node.js,
a tam trzeba sobie w Google Cloud tak naprawdę
w tym takim środowisku do tworzenia różnych eksperymentów z kodem
i jakichś hostowania infrastruktury, potem jakieś nasze aplikacje i tak dalej.
Można sobie stworzyć projekt, więc jest to troszeczkę zachodu.
No sam program działa fajnie, działa ciekawie.
To znaczy interfejs jest fajny do śledzenia, kto nad czym pracuje,
dodawania tego, zarządzania tym, ile zadań jest aktualnie jakby do zrobienia,
a ile jest w trakcie, jakiś suwak i tak dalej.
Można spersonalizować, ile procent już danego zadania wykonaliśmy.
No i wszystko fajnie, tylko…
Są oczywiście błędy, bo jakieś komunikaty Arialive,
czyli te automatyczne powiadomienia,
czasami zostaje jakiś tekst po nich gdzieś tam na stronie,
nie jest to jakoś czyszczone na bieżąco.
Skróty klawiszowe, które są zapowiedziane, że mają działać,
to nie działają, przykładowo Alt-Q do szybkiego zadania.
Tak że jest tam jeszcze praca, a co najważniejsze,
Dla nas są dostępne te różne komponenty, ale największym wyzwaniem jest stworzenie,
i to ty, Michale, myślę, potwierdzisz, bo masz doświadczenie też z takimi narzędziami,
tych różnych wizualizacji danych, które osoby widzące bardzo lubią.
To prawda, te wszystkie tablice Kanban na przykład i inne takie.
Tak jest. Także mam wrażenie, że to jest jeszcze w powijakach, że po prostu chodzi
o samo zarządzanie zadaniami i przyporządkowanie ich do osób w zespole,
Natomiast no właśnie te wizualizacje i tak dalej, co mogłoby sprawić, że jakiś zespół, w którym osoba niewidoma pracuje, mógłby chcieć takie narzędzia zainstalować, zdecydować.
No to jeszcze tych wizualizacji tam nie ma.
No dobrze, to skoro to tyle drobnych newsów, to teraz odbieramy telefon, bo słuchacz czekał, czekał i się doczekał, o ile jest jeszcze z nami.
Kogo witamy? A już chyba nikogo nie witamy.
Słuchacz się znudził czekaniem tutaj na nas. No, trudno się dziwić, bo trochę tych drobnych newsów tym razem mieliśmy.
Natomiast skoro w takim razie tak, to teraz myślę, że możemy przejść do, do, do, do, do, do technikaliów.
A w technikaliach tutaj już mamy dla Was tak naprawdę kilka informacji.
No i zaczynamy od czata GPT, który wraca na Whatsappa.
Tak, to jest informacja, którą przesłał Maciek, za którą dziękuję.
I to może być informacja, która myślę, że sporo z Was może ucieszyć.
Z strony kontekstu możecie pamiętać, że jakiś czas temu czat GPT był dostępny na Whatsappie
…po prostu mogliśmy czy to napisać, czy wysłać jakieś załączniki ze zdjęciami, czy nawet nagrać jakąś klusówkę i on był w stanie nam na te wiadomości odpowiedzieć.
Nawet dało się z tego, co pamiętam, podpiąć go pod nasze konto i wtedy mieliśmy dostęp do pamięci, do historii naszych rozmów.
Wszystko skończyło się w momencie, kiedy Meta postanowiło zmienić regulamin Whatsappa i generalnie zakazać różnym botom,
No właśnie dającym dostęp takich usług AI tak po prostu przez Whatsappa.
Oczywiście ich AI, czyli meta-AI jak najbardziej, jest dostępny i jest nawet bardzo intensywnie promowany.
Na to nie spodobało się Unii Europejskiej, która w tym roku nakazała, żeby Whatsapp dawał dostęp do tego typu usług.
I no po prostu meta musiała na to pozwolić i bardzo szybko na to zareagowało OpenAI.
Czat GPT na Whatsappa wrócił.
Nie wiem, czy na całym świecie, czy tylko w Unii Europejskiej,
ale generalnie u nas ta opcja jak najbardziej powinna być dostępna.
Natomiast to jest wdrażane powoli i może być tak,
że kiedy spróbujecie taką rozmowę sobie utworzyć,
to na początku to jeszcze może nie zadziałać.
Gdyby tak się stało, to po prostu spróbujcie jeszcze za jakiś czas,
gdyby wam jakiś błąd wyskoczył. A jak to zrobić? Bardzo prosto.
W Whatsappie wchodzimy sobie w pole stworzenia nowej wiadomości
i musimy podać numer w Stanach Zjednoczonych,
ale oczywiście nie będziemy za to płacić dużych stawek,
bo przecież to jest Whatsapp.
Numer to jest 1-800-CHAT-GPT,
jak to lubią podawać w Stanach Zjednoczonych.
A po cyfrach jest to plus 1-800-242-8468.
I to jest ten numer.
Czyli jeszcze raz, plus 1 800 242 8478.
Jak wpiszecie ten numer, to z czatem GBT możemy porozmawiać.
I tak jak wcześniej, możemy pisać, mówić, wysłać zdjęcie.
I on nam na nasze pytania odpowie.
Jeśli komuś się nie podoba oficjalna aplikacja,
czy to na komputerze czy smartfonie,
Wolicie pracować przez Whatsappa, który no trochę od czasu świetności tej usługi się popsuł, zwłaszcza na komputerach, ale jednak myślę, że jest to interfejs, który wielu z Was lubi, no to ponownie możemy z takiej możliwości sobie na Whatsappie skorzystać.
No to w takim razie czas teraz przejść do Waszych wiadomości, bo kilka tu ich się zebrało, więc zanim opowiem o aplikacji Czyściciel, to najpierw jeszcze zajrzyjmy tutaj.
Mamy wiadomość od Tomasza.
Witajcie! Mam pytanie o tłumaczenie materiału z YouTube’a.
Jak najprościej na iPhone’ie pobrać film w postaci dźwiękowej,
dokonać transkrypcji i przetłumaczyć tekst na polski.
Często korzystam z YouTube’a na iOS, szukając praktycznych porad i instrukcji.
Pewnie tego typu operacja jest wykonywalna w kilku etapach,
ale poproszę o jak najprostszą instrukcję.
Bardzo się serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszelkie materiały dotyczące technologii wspierających, tak? Trzymajcie, Tomasz.
Hmm, to jest ciekawe pytanie, ale wydaje mi się, że tu mógłby pomóc Notebook LM od Google’a.
No, tak, to chyba byłoby najprostsze rozwiązanie, bo tam po prostu można wkleić link do filmu.
Tak.
Ja ostatnio miałem potrzebę coś sobie poprac nawet nie z YouTube’a,
a z Facebooka, gdzie nie za bardzo Facebook chciał współpracować,
bo to było zapis transmisji.
I ja sobie z tym poradziłem w taki bardzo techniczny sposób.
To na pewno nie będzie rozwiązanie dla wszystkich, ale jakby ktoś chciał.
Czy da się uruchomić YTDLP na iPhone’ie?
Da się. Da się przez aplikację a-Shell, o której jak jeszcze mówiliśmy,
czy to jest to takie terminalowe środowisko,
w którym niektóre narzędzia możemy uruchomić.
Tam na przykład jest Python, nawet zintegrowany.
I w tym Pythonie mamy dostępny manager pakietów PIP,
czyli tak się różne zależności pythonowskie instaluje.
Ytdlp jest jednym z narzędzi, które w repozytoriach PIP jest dostępne.
Więc jak komuś nie przeszkadza wpisywanie poleceń w terminal,
to wpisując pip install ytdlp,
No to możemy sobie go poprać.
Musimy też ręcznie ściągnąć sobie FFMPEG-a.
Gdybyśmy chcieli wydobyć tylko dźwięk z danego filmu,
a prawdopodobnie to nam będzie przydatne.
Pytanie tylko, tak teraz pomyślałem, to ja to pobierałem z Facebooka.
Natomiast na YouTubie, to tam ostatnio jeszcze jakieś środowisko
do Javascriptu trzeba poprać.
Czy to będzie w a-Shellu dostępne?
Bo tam Apple generalnie dość rygorystycznie podchodzi do wykonywania kodu.
Trudno mi powiedzieć. Trzeba byłoby sprawdzić.
Trzeba wtedy też sobie w internecie sprawdzić składnie YTDLP, natomiast kiedy już plik pobierzemy, no to on jest dostępny w aplikacji pliki.
Dałoby się go jeszcze później przepuścić, nie wiem, przez jakiegoś wispera na przykład, żeby wydobyć tekst, a potem taki tekst sobie przetłumaczyć.
Natomiast myślę, że pomysł Michała z Notebook LM będzie dużo szybszy, bo tam po prostu wystarczy wkleić link i poprosić go, żeby to przetłumaczył.
I to się wszystko zadzieje, a potem dodatkowo jeszcze możesz się pytać o różne rzeczy związane z tym materiałem,
Będzie nie tylko takie podsumowanie, czy opis, czy przetłumaczenie, ale na przykład możesz jeszcze po prostu zadawać pytania.
Wchodzi w taką interakcję z tym materiałem wideo z YouTube’a.
Teraz, teraz zaglądamy do waszych kolejnych wiadomości.
Tu mamy od Pawła wiadomość.
Cześć, mam pytanie odnośnie wspomnianej wcześniej aplikacji Vox libri, a konkretniej jej wersji na iOS.
Jak wskazuje App Store, ta aplikacja nie ma polskiego interfejsu.
Sama obsługa po angielsku nie stanowi dla mnie problemu.
Natomiast się zastanawiam, jak sprawa ma się z odczytem tekstów zawierających polskie litery.
Przypuszczam, że kodowanie UTF-8 to jest takie, z którym aplikacja sobie radzi,
ale jak sprawa ma się z odczytem środkowo-europejskiego ANSI.
Czy wiecie, jak przedstawia się ta kwestia?
Jeśli nie, to czy ktoś z Was mógłby to przetestować? Pozdrawiam!
Znaczy na pewno sam odczyt polskich znaków jest możliwy.
Ja ostatnio coś czytałem sobie w Vox libri.
Zaimportowałem sobie to ze strony www.
Akurat jedno opowiadanie zostało opublikowane na blogu wordpressowym.
I sobie je zaimportowałem. Tak, więc pewnie to wyszło w Unicodzie.
Można wybrać sobie dowolną syntezę z naszego pakietu dostępnych syntezatorów.
W tym też głosy polskie. No i wtedy będzie to czytane poprawnie.
Ale ANSI istotnie nie testowałem.
Generalnie to jest w ogóle problem z kodowaniem innym niż Unicode w obecnych czasach.
Pamiętam, że VoiceDream nawet miał problemy z kodowaniem.
Chociażby Windows CP 1250, w których to stronach kodowych sporo różnych plików tekstowych osobiście miałem.
Więc trzeba było to konwertować do Unicode’a, do UTF-8.
Zresztą w ogóle notatnik, jak późno w Windowsie, dostał możliwość zapisu do Unicode’a.
To jest przecież od tam iluś lat zaledwie.
A ten format jest z nami naprawdę długo, długo.
Microsoft bardzo skutecznie się bronił przed tą stroną taką uniwersalną kodową.
I bardzo długo trzymał ten swój standard.
Zresztą inny niż inne systemy, bo jeżeli ktoś pamięta dawne czasy internetu,
to zawsze było takie zalecenie, żeby polskie znaczki kodować w ISO 88592.
Dlatego, że to był system, który był wspierany przez większość, jeżeli nie wszystkie różne egzotyczne systemy.
A końcówka lat 90-tych, początek 2000-tych, no to były takie czasy, że ten Internet to był obsługiwany nie tylko przez Windowsa czy tam Maca, ale też i różne inne takie mniej znane systemy, no chociażby nawet jeszcze Amigi ludzie potrafili korzystać z Internetu i to wcale nie były jakiejś rzadkości, natomiast no tu taki standard był, zalecany, ale Microsoft bardzo skutecznie pilnował swojego i zachęcał,
A potem przyszedł Unicode i wyrównał wszystko i bardzo dobrze zresztą.
Mamy wiadomość kolejną od Mojsiora.
Takie informacje ode mnie. Najpierw zacznę od gry.
Dla tych, co lubią strategię jest gra strategiczna.
Podobna do Lords and Knights na system iOS o nazwie Sidera.
Gdzie rozbudowujemy nasze królestwo oraz musimy prowadzić wojnę z innymi graczami.
Gra jest online, na dzień dzisiejszy jest po angielsku i nie posiada dźwięków, ale autor planuje je dodać.
Gra jest w fazie beta, w test flight i można ją znaleźć na forum audio games w sekcji playtesting.
I to była pierwsza wiadomość od Mojsiora, a druga wiadomość od Mojsiora…
I jeszcze jedno. Gdyby ktoś szukał aplikacji Notebook LM, no właśnie tej aplikacji, tej aplikacji, o której wspominałem przed momentem,
to teraz aplikacja nazywa się Gemini Notebook. A to dobrze wiedzieć.
Konsolidacja mark.
Tak, tak. Po prostu Google tu rzeczywiście chce jednak wszystko trzymać pod jedną taką parasolową marką, żeby się to ludziom nie myliło.
I to są, słuchajcie, wszystkie wiadomości, które mamy.
No to teraz myślę, że czas przejść do mojego dzisiejszego wkładu, jeżeli chodzi o news w tej audycji.
Bo na dziś przyniosłem kolejną aplikację zrobioną przez siebie.
No i rzecz jasna przez sztuczną inteligencję, przez modele AI.
Ale to jest aplikacja, która rzeczywiście robi naprawdę pożyteczną rzecz.
Bo jeżeli chodzi o podcasty, czy w ogóle jakiekolwiek inne formy takie słowne, audycje radiowe, no nie każdy ma takie zdolności, dużo osób ich nie ma powiedziałbym, ja też ich nie mam, żeby mówić bardzo płynnie przez długi, długi czas.
I bardzo często zdarza się nam, chcemy czy nie chcemy, świadomie to robimy, czy nieświadomie, używać tak zwanych wypełniaczy, czyli wszelkiego rodzaju i tak dalej.
I prawdopodobnie właśnie kiedy będziecie słuchać Tyflo podcastu, to tych wypełniaczy na stronie nie usłyszycie.
A to dlatego, że stworzyłem właśnie narzędzie, które materiały audio skutecznie z takich wypełniaczy odsiewa.
Po prostu wycina te wypełniacze z pliku audio.
Aplikacja jest bardzo prosta. Nazwana jest czyściciel.
No, to słowo może nie kojarzy się dosyć pozytywnie, ale tak szukałem dobrej, takiej łatwej do zapamiętania nazwy.
To było pierwsze, co mi przyszło do głowy. Zresztą ja tak właśnie mam taką wizję, żeby różnym aplikacjom nadawać takie proste nazwy typu właśnie programista, tak jak aplikacja do wyświetlania ramówek, no to tu będzie czyściciel, no bo czyści.
No i teraz pozwolę sobie pokrótce pokazać, jak wygląda interfejs tej aplikacji, żeby po prostu pokazać Wam, o co w ogóle w niej chodzi.
Spróbuję sobie włączyć RH Voice’a. O, proszę bardzo. Mamy.
I kiedy uruchomimy sobie te aplikacje, to znajdujemy się…
…po prostu na liście plików do wyczyszczenia.
I teraz tu mam przycisk…
Dodaj folder. No wiadomo, wszystko prosto, ładnie, pięknie.
Otwieramy sobie okienko do wybrania folderu,
…do wybrania konkretnych plików i możemy sobie nie tylko jeden plik, ale wiele plików za jednym zamachem wyczyścić.
Usuń z listy przycisk Alt Plus.
A jeżeli bym chciał…
Wyczyść listę?
Właśnie, usunąć zaznaczone pliki, to jest jeden przycisk do wyczyszczenia listy, jest drugi przycisk do czyszczenia po prostu wszystkich plików z listy, jeżeli byłoby ich dużo.
Opcje czyszczenia grupa.
I tu przechodzimy do rzeczy najważniejszej, czyli wybieramy sobie…
Opcje czyszczenia grupa.
Co wycinać grupa? Wycinaj fillery i ciszę, przycisk opcji oznaczone.
To jest jeden tryb.
Wycinaj tylko fillery, g, e, m, m, m, przycisk opcji oznaczone.
Myślę, że to wyjaśnia się samo.
Wycinaj tylko ciszę, za długie pauzy, przycisk opcji oznaczone.
Tak jest. I mamy wycinaj tylko ciszę, za długie pauzy, więc to są te trzy tryby pracy programu.
Kolejna opcja.
Skracanie, pauz. Lista rozwijana, umiarkowany, domyślny, dobry kompromis, zwinięte Alt plus S.
Tu są trzy presety. Ja pracuję na tym domyślnym, ale gdyby ktoś chciał bardziej lub też mniej, to też można sobie to zmieniać.
Myślę, że w którejś z kolejnych wersji po prostu dodam jakąś możliwość definiowania sobie tego.
Na razie są po prostu trzy presety, które jakoś tak metodą prób i błędów dostroiłem.
Zwarty, radiowe, zwięzłe tempo.
No właśnie.
Zachowawczy, ledwo zauważalne skracanie pauz.
Tak jest. Więc co kto woli, można sobie po prostu to wypromować.
Następna opcja.
W pole edycji zaznaczone 0.30.
Tu muszę dodać jakąś etykietkę, bo oczywiście nie dodała mi się.
To jest do poprawy.
0.30 to jest długość danego wypełniacza, czyli jeżeli jakiś dźwięk,
Jakieś… trwa dłużej niż 0,30 sekundy, no to po prostu jest traktowane jako taki wypełniacz.
No bo nie jest to coś naturalnego dla naszej mowy i powinno zostać usunięte.
I tu mamy formaty, w jakich możemy sobie te pliki zapisywać. Jest tego całkiem sporo.
Widzę, że w międzyczasie ktoś do nas dzwoni, więc sobie zaraz odbierzemy ten telefon.
Natomiast co tutaj mamy?
No właśnie, to jest standardowe narzędzie FFmpeg, które to wszystko sobie po prostu koduje,
więc nie jest to jakaś tam wielka magia.
Tu wybieramy sobie kanały, lista rozwijana, stereo zwinięte, kanały, bitrate, bitrate w kilobitach, domyślnie jest ustawione 192.
Co zapisać grupa? Tylko plik audio, przycisk opcji oznaczone.
No i tutaj mamy kilka też opcji, które myślę, że mogą być przydatne.
Tylko plik audio.
To jest dla tych, co ufają aplikacji i dla tych, którzy po prostu chcą odpalić.
Przepuścić dany plik, no i zachować to, co aplikacja uzna, że warto odfiltrować.
I to, powiem szczerze, nie działa najgorzej.
No naprawdę, aplikacja dość ładnie radzi sobie z różnego rodzaju takimi wypełniaczami.
Ale jeżeli ktoś chce mieć większą kontrolę nad tym procesem,
to oczywiście można wybrać inną opcję.
Tylko projekt reapera.rpp przycisk opcji oznaczone. Audio i projekt reapera przycisk opcji oznaczone.
No właśnie, jeżeli chcemy mieć i to i to, to możemy, jeżeli chcemy mieć tylko plik mp3, to też, czy jakiś tam inny plik oczywiście.
Tylko plik audio.
To wszystko zależy od tego, co tu wybierzemy.
I w tym momencie muszę powiedzieć o jednej istotnej rzeczy, która jest nie bez znaczenia jeżeli przetwarzamy wiele plików
i zdecydowalibyśmy się na wybranie projektu Reapera.
Jeżeli wybierzemy projekt Reapera,
to razem z tym projektem do katalogu, który wskażemy,
trafi wyrenderowany ten plik oryginalny,
ale skonwertowany do formatu FLAC.
Dlaczego?
Z takiego mianowicie powodu,
że ja oczywiście pierwszą moją myślą,
jaką, jaka była, to po prostu, no, mamy plik źródłowy,
więc wystarczy mi tylko dorzucić do niego Reapera.
Projekt reaperowski, niech on sobie tam będzie i niech po prostu on
będzie już odpowiednio przygotowany. O tym, jak on może być przygotowany, to opowiem
za chwileczkę. Natomiast okazuje się, że to
niestety nie jest dobra droga.
Dlatego, że jeżeli plik jest
jest skompresowany, jest w postaci chociażby mp3.
No to mamy taki kłopot, że te markery,
czy itemy w Reaperze są niestety
z drobnym offsetem, z drobną różnicą.
Więc nie mamy dokładnie tego samego efektu
jeden do jednego, który daje nam plik
wyjściowy z samej aplikacji.
A moim założeniem było coś takiego,
No dobrze, mamy aplikację, która zrobiła co mogła, ale dajmy na to w jakimś tam miejscu się pomyliła.
No to ja teraz nie chcę, nie wiem, ileś tam siedzieć nad tym, tylko chcę poprawić tych kilka rzeczy, które ta aplikacja zrobiła źle.
I najzwyczajniej w świecie chcę to wszystko wyedytować sobie w Reaperze i wyrenderować po prostu już zrobiony plik.
No, okazuje się, że gdybym nie szedł tą drogą w postaci wyrenderowania tego pliku flag,
no mogłem jeszcze wave’a, ale flag będzie jednak troszeczkę mniejszy,
to trzeba by było każdy taki item przesuwać odrobinkę.
I to się mija z celem. Zupełnie.
Więc tą drogą zdecydowałem się nie iść, tylko po prostu, no, kosztem tego, że
trochę więcej na dysku nam to będzie zajmowało.
Co jeszcze? No, ważna jest kwestia też taka, że po prostu im więcej tych plików, no to tym więcej będzie jednocześnie tych flaków, tych kopii w postaci pliku flak.
Także z tym też trzeba się liczyć. Jeżeli wybierzemy sobie reapera jako źródło, to na przykład mamy tutaj, wybieramy sobie tak…
Wariant projektu reapera grupa. Gotowy. Fragmenty już wycięte i dosunięte. Przycisk opcji oznaczone.
No właśnie, to jest już zrobione. To jest po prostu projekt, w którym mamy dokładnie to samo w odsłuchu, co w pliku przetworzonym przez czyściciela.
Natomiast, no w Reaperze, jeżeli załadujemy sobie taki projekt, to każdy item możemy na przykład rozszerzyć, jeżeli uznamy, że wyciął za dużo.
Albo jeżeli wyciął za mało. No to możemy na tych itemach pracować i nie ma z tym najmniejszego problemu.
Możemy też wybrać…
Fragmenty oznaczone wytnij ripple przycisk opcji oznaczone.
Gotowy.
Pomijaj fragmenty z muzyką, nie tnij, gdy gra muzyka, pole wyboru oznaczone alt plusem.
Zdarzyło się na moich testach, że taki program i ten algorytm do usuwania tych różnych wypełniaczy jest super,
ale problemem jest to, że jeżeli na przykład mamy jakąś prezentację, chociażby w naszych Tyflopodcastach gry, gdzie jest muzyka
i ktoś mówiąc na tej muzyce też właśnie troszeczkę się gdzieś tam zamyśli, zacznie używać właśnie takich wypełniaczy,
No to ten program zrobi to, do czego został stworzony, czyli zacznie wycinać też te elementy muzyczne, jeżeli mamy wszystko na jednej ścieżce.
Alternatywą oczywiście, no byłaby jakaś tam próba może pracy w projekcie, dorzucania wielu ścieżek, natomiast to jest gdzieś do przemyślenia na przyszłość.
Na razie zakładamy, że pracujemy po prostu na jednej ścieżce.
I teraz, co z tym zrobić?
Jest opcja do wygaszania tego programu, jeżeli mamy muzykę.
Oczywiście też nie byłoby dobrze zostawić to na zasadzie włącz, wyłącz,
bo nie zawsze ta muzyka, nie zawsze te dźwięki w tle są na tyle istotne,
że będzie nas to jakoś bardzo bolało, jeżeli one będą pocięte.
Bo załóżmy, że mamy jakiś ambient, mamy coś tam w tle,
Na co specjalnie nie zwracamy uwagi, czy to się tnie, czy to jest dobrze, czy to jest źle.
On nam po prostu coś tam w tle gra.
No to wystarczy, żeby po prostu zostawić to takie pocięte.
I nikomu to nie będzie przeszkadzało.
Więc tu mamy suwaczek.
Czułość wykrywania muzyki. Suwak 50 Alt Pluso.
Domyślnie ustawiony na 50%.
Jak przesuniemy sobie na stówkę to będzie bardzo czuły i nawet jakieś bardzo delikatne dźwięki w tle
będzie wykrywał jako coś, no, z czym trzeba ostrożnie,
na co po prostu nie wolno reagować.
Natomiast jak ustawimy na zero, to tak jakbyśmy te opcje praktycznie wyłączyli.
No i mamy folder wyjściowy, tu mamy przycisk wybierz,
gdzie chcemy zapisać te nasze pliki wynikowe.
I mamy uruchom czyszczenie, odpalamy i właśnie.
No i tu jest jeszcze taka dodatkowa kwestia, o której muszę powiedzieć, a właściwie kwestii jest kilka.
Po pierwsze, ta aplikacja wykorzystuje model sztucznej inteligencji i to tak naprawdę kilka modeli.
Jest jeden model do wykrywania przerw, jest jeden model do wykrywania właśnie tych wypełniaczy różnego rodzaju.
Swoją drogą on jest dla języka polskiego, czy w ogóle dla słowiańskich, jest dobry.
Pytanie, jak radzić sobie będzie na na przykład angielskiej mowie.
A dlaczego mam takie wątpliwości, to o tym powiem za moment.
Natomiast to są dwa modele.
Mamy jeszcze dodatkowy model, który jest odpowiedzialny za wykrywanie sygnałów,
które mogą być muzyką, które po prostu nie są mową.
Więc tu już mamy trzy modele, które się dociągają.
Mamy to całe środowisko Torch, Pythonowskie.
Mamy sterowniki do karty graficznej, która, no, jest bardzo mile widziana, czyli do kart NVIDIA,
które wspierają CUDA i po prostu to wszystko aplikacja dociąga sobie za pierwszym uruchomieniem.
No, wszystko fajnie, wszystko pięknie, robi co ma robić, ale to jest kilka gigabajtów.
Więc to pierwsze uruchomienie nie dość, że będzie zajmowało trochę czasu, to dwa, no to narzędzie będzie trochę potrzebowało miejsca na dysku.
Jeżeli chodzi o procesor, to jeżeli ktoś ma tylko procesor, nie ma odpowiedniej karty graficznej, no to też to zadziała.
Ale będzie bardzo wolno. Oj, bardzo wolno.
to na przykład taki, powiedzmy, tyfloprzegląd kilkugodzinny,
to w zasadzie ta operacja trwa kilka minut na nim,
a tak naprawdę najwięcej jest takich działań,
które polegają na tym, że ten plik się dekoduje, koduje,
samo wycinanie to jest ułamek tej pracy.
A, i jeszcze tu, akurat teraz nie mam wczytanego żadnego pliku
i prawdopodobnie dlatego to się tu nie pokazało,
Albo dlatego, że nie mam wybranego, my już patrzymy, o, i to jest naprawdę zabawne, jak się tak zaznaczy to pole wyboru i potem się tego posłucha.
Bo zrobiłem właśnie takich kilka eksperymentów, jak w ogóle to jest skuteczne, no i żeby też ocenić jakość tego algorytmu, czy nie wycina za dużo.
No to z różnych audycji potestowałem, zresztą nie tylko na naszych, ale też na innych.
No, potestowałem i muszę powiedzieć, że to potrafi wyciąć nawet do kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu minut z audio.
I to nie, żeby wycinało źle. Tylko po prostu, no my tyle mówiąc,
najzwyczajniej w świecie robimy tych wypełniaczy.
Niektóre świadomie, niektóre zupełnie nieświadomie.
Ale mamy narzędzie, które właśnie jest darmowe i to jest chyba jedyne takie darmowe narzędzie,
bo jakoś, nie wiem, nie wiedzieć dlaczego, ale wszyscy chcą na tym robić biznes.
Jest takie narzędzie Clean Voice AI. Ja to narzędzie testowałem, tylko muszę powiedzieć,
że w przypadku języka polskiego, to, to płatne narzędzie, to działa o wiele gorzej,
niż działa czyściciel.
W języku angielskim może działa lepiej,
ale ja potrzebowałem dla polskiego.
Ono ma trochę więcej różnych funkcji.
Można tam na przykład
jeszcze dodatkowo procesować ten dźwięk.
Można go obrabiać, odszumiać.
Ja tego nie potrzebuję.
Nasz dźwięk, co do zasady, który…
na którym pracujemy jest dość dobry.
Nie chcę poddawać go jakimś dodatkowym efektom.
No, chyba, że mam taką wyraźną potrzebę.
Więc ta aplikacja jest na razie uboga.
Będę jeszcze starał się ją rozwijać.
Będę chciał dodać jeszcze na przykład parę jakichś takich kwestii związanych
na przykład z jakimiś mleśnięciami.
Może się uda coś z oddechami zrobić.
Jeżeli oczywiście byłoby to w miarę płynne
też, żeby to albo wycinać, albo przynajmniej skracać.
No bo to też niekoniecznie zawsze jest zalecane, żeby te wszystkie oddechy wycinać, żeby to było takie bardzo sterylne.
Też ta aplikacja nie wycina wszystkiego. Myślę, że to też zachowuje taki zdrowy kompromis, że te nagrania są naturalne.
No tak jak mówię, możecie sobie posłuchać Tyflo Przeglądu 340, który jest na stronie.
RTV najnowszy, zresztą też już został potraktowany tym narzędziem.
Także można sobie sprawdzić jak to działa. Myślę, że działa dobrze.
Projekt jest u mnie na githubie do pobrania.
Jest też link do niego na mojej stronie internetowej dziwisz.net.
Tam znajdziecie, bo tak, w końcu doczekałem się swojej strony,
która działa i na której po prostu zamieszczam wszystkiego rodzaju rzeczy,
nad którymi pracuję.
Także, jeżeli chcecie, to po prostu dziwisz.net i tam sobie szukacie czyściciela.
No i możecie na nim pracować.
I myślę, że na przykład nawet to się nie tylko radiowcom czy podcasterom może przydać, to się może przydać nawet w sytuacji, kiedy mamy jakiś materiał, nie wiem, z wykładu i chcemy, żeby on był bardziej zwarty.
To też można sobie przerzucić takim narzędziem i będzie się tego, myślę, przyjemniej słuchało.
Dobrze, to tyle jeżeli chodzi o to narzędzia. Teraz odbieramy telefon. Kto jest z nami?
Witamy i słuchamy.
Tak, bo dobrze Michale, wyjaśniłeś mi tą sytuację z tym supertonikiem.
No.
Ale ja jeszcze drugą sprawę. Zainstalowałem tego Google’a TTS-a na Nvidia i pobrałem te polskie głosy.
No i nie bardzo mi się tak słucha.
Chciałem zapytać, czy są jeszcze jakieś płatne wersje polskich głosów
i u kogo to można kupić.
Jest kilka opcji, dwie o których nie wiadomo.
Po pierwsze mamy głosy Vocalizer.
One akurat w tym momencie mają taki okres przejściowy,
jeśli chodzi o to, kogo to można kupić.
Ja o tym mówiłem w poprzedniej audycji,
więc tutaj myślę, że odeślę do audycji 340
i tam szczegółowo omawiałem,
do kogo trzeba pisać. Jeszcze nie ma strony internetowej do tego.
Natomiast druga opcja to są głosy Acapela.
I można te głosy poprać ze strony acapela-nvda.com.
One kosztują tam chyba 70 euro,
z tego, co kojarzę, ale też jest 15-dniowy okres próbny.
Możesz sobie te głosy poprać, przetestować.
Jeszcze też… Tak?
Tak, ale w jaki sposób zakupić po prostu?
Bo ja nie mam pojęcia, jak będę mówił o kogoś, kto…
A przez jakiegoś występu trolla, czy to nie można by było?
Czy to głosy wokalizerzy, czy głosy Ivona w wersji SAPI od Harpo?
A czy Altix czegoś nie ma na Windowsa na przykład?
No kiedyś było Loquendo, ale czy jeszcze jest, to nie wiem.
Ale Spik jest jeszcze dostępny w Altixu, tak?
Ale czy męski, bo ja szukam takiego męskiego barwy i nie chcę tych…
Specyficznie.
No ale ja szukam takiego, żeby się mi dobrze słuchało po prostu.
Tak, tak. Chciałem właśnie o tych monitorach pokusa poruszyć, bo słyszałem, że trochę droższe będą te nowsze, ale jeszcze mi się nie spieszy.
Ale dobra taka informacja na razie, to jeszcze poczekam.
A z tymi czytnikami, jak to jest z tymi nowymi?
To znaczy, ale o co pytasz?
No, tymi, tymi, tymi, no tych książek, tym mówiąc, tam jako, tam…
No właśnie.
To nie mamy informacji, czy inni producenci też jakieś podwyżki planują.
No właśnie. Tak rozczarowany jestem tym Aplowskimi urządzeniami, że jestem okropnie rozczarowany, że tak podwyższają ceny.
I jeszcze jedno takie spostrzeżenie, to do tej skupki pamięci dam. Jeszcze powtarzam, że jest za mało producentów. Za mało zdecydowanie. I dlatego to tak drożeje.
No wiesz Sylwester, na to akurat nie mamy wpływu.
Właśnie i mi się wydaje, że ktoś to musi sztuchnąć do Europy, do Stanów i do Indii, do Chin, bo to coś będzie katastroficznie, gdyby tak ceny kury szły, a producenci będą wypadać.
A czy producenci to raczej nie będą wypadać, bo producenci po prostu mają w tym momencie naprawdę złoty czas, gdzie mogą rzeczywiście.
Tak, tylko za złoty czas zostanie jeden, dwóch, trzech, a było kiedyś dziesięciu albo piętnastu.
No właśnie i konkurencja słabnie i tyle to tak wychodzi.
No i tyle takiego postrzeżenia do tego. Dla mnie Apple teraz nie jest konkurencyjny jak kiedyś był.
Słabiej wypada. A co to do OnePlusa, że żalem, żalem i tego Realme, że wypada z rynku.
Realme w Polsce zostaje w Europie, tylko Realme wypadło z Chin.
OnePlus.
OnePlus to już w ogóle wypada z Europy. I czego zostaje? OPPO.
OPPO i Realme. OPPO jako takie bardziej telefony flagowe z wyższej półki, a Realme takie bardziej tanie.
No właśnie.
Tylko tak patrzę.
Bo nie wiem, jaka będzie sytuacja na jesieni z tymi sunsungami.
Coś wiecie jeszcze?
Na pewno będą kolejne modele zapowiedziane.
Jeśli będą jakieś istotne zmiany,
to na pewno o nich opowiemy.
Generalnie premiery sprzętu są koło jesieni.
Na pewno, jeśli chodzi o iPhone’y, Pixele mają być nowe.
W sierpniu zaprezentowane.
Były zaproszenia rozesłane po różnych redakcjach.
Więc jak będą jakieś informacje w tych sprawach,
Dobrze, i tak na razie was pozdrawiam, bo ja jeszcze nie wiem, bo jak będę miał coś to może ze tydzień w czwartek się nie odzywałem wcale.
Po prostu już mi coś tam wsiadło z komputera, syntezam i już wsiadło i musiałem odnować. Dlatego do was się nie odzywałem.
Do testowych, Kaśka do nas pisze. Testował ktoś może czyściciela na niemieckim tekście?
Kasiu, nie? Ale jak coś podeślesz, to z chęcią przetestuję.
Dokładnie o tym rozmawialiśmy przed audycją, tak swoją drogą. W sensie, bo ja mam jakieś materiały u siebie,
które nawet ostatnio coś tam obrabiałem i nie wiem, czy jeszcze mam oryginał, muszę zobaczyć.
I ten, trochę tam właśnie pohaczyliśmy i zobaczymy, zobaczyłbym sobie wtedy na ile czyściciel sobie z tym radzi.
Mówiłeś, że ten model, którego używasz…
To bardziej do słowiańskich, tak, tak. Szukałem przede wszystkim czegoś, co będzie kompatybilne z językiem polskim.
Natomiast, słuchajcie, żaden problem jest poszukać modeli, które wspierają inne języki i na przykład, żeby użytkownik mógł sobie wybrać,
Że chce pracować z angielską mową, niemiecką, czy tam jakąś jeszcze inną i odpowiedni model będzie dociągany.
To jest, wiecie, to na razie szykowałem coś takiego przede wszystkim na swoje potrzeby, ale jak będzie zapotrzebowanie, żeby zrobić bardziej międzynarodowo,
przede wszystkim jeżeli się okaże, że po prostu on sobie nie radzi z obcojęzycznymi tekstami, no to ja jestem otwarty, można rozwijać, czemu nie.
I jeszcze mamy wiadomość od Bartka, to jest wiadomość głosowa, no to posłuchajmy.
Witam, z tej strony Bartek.
Michał, taka propozycja a propos tego programu Czyściciel.
Jeżeli jak już będziesz dodawał jakieś nowe rzeczy, to może też właśnie dodaj chociażby chrząknięcia czy kasłania.
Taka moja drobna propozycja. Pozdrawiam.
No, to jest oczywiście coś, co myślę, że warto będzie dodać.
Na pewno będę szukał sposobów, żeby to jeszcze jakoś usprawnić.
Na razie dodałem to, co ja gdzieś tam najbardziej zauważam
i co chciałbym w miarę możliwości wyeliminować,
a potem będziemy dodawać kolejne opcje, bo potencjał jest.
To rzeczywiście prawda.
Dobrze, przechodzimy teraz do następnego tematu.
Jeszcze mamy tutaj dwa na liście.
Na dobry początek Poczta Polska,
która uruchamia własną aplikację mobilną.
Piotrze, co tam?
Tak, i to jest kolejna informacja, którą podesłał Maciek.
Tutaj będziemy czytać akurat z Gazety Prawnej.
Jest to aplikacja, która może być bardzo przydatna dla niektórych osób,
bo jest to aplikacja, która pozwala na obsługę cyfrowej korespondencji
bez wychodzenia z domu.
Główna funkcja aplikacji to e-doręczenia,
czyli jakby komuś interfejs zamówiony w hotelu nie pasował,
to możemy dosłownie z poczty sobie te e-doręczenia pobierać,
tylko że z wersji cyfrowej.
I mamy też funkcję e-polecone,
czyli komercyjny cyfrowy list polecony
między firmami i osobami prywatnymi.
Co ważne, dostęp do tego wszystkiego…
Będziemy mieli dostęp 24 godziny na dobę z każdego miejsca
i będziemy też mogli otrzymywać bezpłatne powiadomienia PUSH
o nowych przesyłkach.
To też myślę, że bardzo może być przydatne,
zwłaszcza w przypadku jakichś e-doręczeń.
Tak po prostu, jeśli mamy aplikację pobraną,
no to ona będzie nam w stanie po prostu powiadamiać,
kiedy taki list do nas przyjdzie.
Obie usługi posiadają moc prawną,
czyli mamy potwierdzenie doręczenia takiej wiadomości.
To też może być istotne w przeciwieństwie do zwykłego maila.
Chociaż oczywiście można poprościć o wysłanie raportu,
przeczytanie wiadomości i aplikacje do poczty mają taką funkcję,
natomiast one mocy prawnej nie mają.
Natomiast takie, czy to e-doręczenia, czy takie e-listy cyfrowe,
taką moc prawną mają,
co może oznaczać, że możemy czekać końca słynnych awiz.
Już nie będziemy musieli czekać, jak przyjdzie do nas list polecony.
Akurat jak nie będzie w domu, będziemy mogli, czy to e-doręczenie,
w przypadku mObywatela, obsłużyć,
czy takie listy cyfrowe,
które też będziemy mogli z poziomu takiej aplikacji udostępnić.
Co jeszcze warto o tej aplikacji wiedzieć?
Nie będziemy czytać cytatów, na co nam to wszystko pozwoli.
Ale pierwszy etap tworzenia aplikacji to skrzynki poleconych ich doręczeń.
Listy polecone to usługa komercyjna.
Nie wiem, jak dokładnie kosztowało wysłanie takiej usługi.
Natomiast o doręczeniach to już mówiliśmy bardzo dużo.
To są formy listów, które już są też…
Będą stopniowo wymagane od każdej instytucji w Polsce
do wysyłania swojej komunikacji.
Aplikacja oczywiście będzie dostępna
zarówno na system iOS, iOS i Android.
I z czasem też mają być kolejne usługi pocztowe,
udostępnianie, może jakieś cyfrowe wysyłanie listów,
jakby ktoś chciał, które później będą wysyłane fizycznie.
No, jakieś wszelkie inne usługi, które oferuje Poczta Polska.
Może śledzenie przesyłek, chociaż oczywiście też jest dużo innych aplikacji do tego typu funkcji,
na przykład w działań nawet.
Natomiast wcale bym się nie dziwił,
gdyby w przyszłości takie funkcje do tej aplikacji też trafiły.
Oczywiście pytanie za 100 punktów jest takie,
czy to wszystko dla nas z czytnikiem ekranu,
czy to na systemie iOS czy Android będzie dostępne?
No, mam nadzieję, że tak.
Ja mogę tylko powiedzieć, że cieszę się,
że w Polsce się już też pojawia cyfryzacja poczty,
bo ja z radością korzystam właśnie z podobnych usług w Austrii.
I to, co najbardziej mi rzeczywiście się sprawdza i działa,
to jest informacja właśnie o nadchodzących przesyłkach.
I to dosłownie działa tak, i to już mi się parę razy tak zdarzyło,
że coś zamawiałem, jakąś paczkę, czy ktoś mi przysyłał paczkę,
głównie właśnie jakieś takie towarowe kwestie.
I w momencie, kiedy paczka została nadana, ja nie musiałem nic robić.
Oczywiście, że przyszedł jakiś e-mail, ale nie musiałem dopytywać o żadne numery, przesyłki itd.
W momencie, w którym została nadana do mnie paczka, ja dostawałem pusha, że
hej, taki a taki nadawca nadał do ciebie paczkę. I w tym momencie to już było do śledzenia w apce.
Coś, co próbuję sobie aktywować i już po raz drugi czekam na list aktywacyjny,
To jest właśnie elektroniczna skrzynka odbiorcza.
I też do końca jeszcze nie wiem, jak to działa.
W sensie, kto może mi takie przesyłki elektroniczne wysyłać?
Czy tylko firmy, czy osoby prywatne też?
Tego nie wiem. Natomiast jest też opcja frankowania.
Chyba zdaje się, że po prostu ktoś może tu przyjść i podbić mi znaczek
i wrzucić do koperty i wysłać.
To oczywiście kosztuje, ale też bardzo przydatna rzecz.
Mogą przyjechać tutaj i mi odebrać jakąś przesyłkę
i spakować i wysłać, tak że ja nie muszę iść na pocztę.
To też oczywiście kosztuje tam kilka euro ekstra wtedy.
No, ale mogę sobie taką usługę do domu zamówić.
Temat, który też mi ostatnio wpadł pod radar,
to jest to, co w Niemczech jest oferowane przez poczte,
gdzie w ogóle poczta się zrosła z DHL-em,
co jest też ciekawym rozwinięciem historii.
Teraz jest wspólna aplikacja PostDHL,
gdzie można sobie zaktywować usługę informowania o nadchodzących listach.
Tak że jak ktoś wysyła do nas list,
To też zostaje powiadomienie o tym, kto wysyła do nas list,
jeżeli list jest w drodze. Sam list jeszcze chyba nie jest
dygitalizowany, ale informacja o tym, kto, to raczej tak.
A swoją drogą, jak byś, Pawle, porównał, bo mówisz, że mogą
od ciebie odebrać przesyłkę właśnie z poczty, przyjść i odebrać
taką przesyłkę, to jest w ogóle opłacalne w porównaniu do na przykład
No bo w sumie kurier też może odebrać, przynajmniej w Polsce tak jest, można zlecić tak zwany odbiór przesyłki kopertowej.
Wiesz co, jeszcze się tym nie bawiłem. To jest chyba trzy czy cztery euro, gdybym mógł tutaj przyjść i to ode mnie jeszcze odebrać.
Także nie sprawdzałem jak to robią inne firmy kurierskie, czy DHL, czy jakiś JLS i tak dalej. Także niestety Ci nie powiem.
No, ale w każdym razie, gdybyście mieli potrzebę wysłać przesyłkę, taką listowną nawet, a nie moglibyście z jakiegoś powodu udać się na pocztę, to też taka informacja, że kurierzy po prostu odbierają takie przesyłki. Odbierają kopertowe przesyłki, to nie jest żaden problem.
One też nie są jakoś super tanie, zwłaszcza w naszym przypadku, jeżeli na przykład możemy wysłać przesyłkę dla osób niewidomych.
jeżeli taki oczywiście przypadek w naszej sytuacji może być zastosowany.
Natomiast, no, fakt faktem, po prostu to tak informuję, gdyby ktoś chciał i potrzebował.
Kiedyś u nas telefon i poczta to w sumie była jedna firma.
Potem się to podzieliło na telekomunikację polską i pocztę polską,
A z telekomunikacji polskiej jest Orange.
I tak oto dochodzimy do tego, co tam Orange zmienia.
Tak, tutaj dwie informacje. Jedną też wysłał Maciek,
drugą ja znalazłem dzisiaj, aczkolwiek informacja nie jest nowa,
była opublikowana w zeszłym roku, ale chyba Gazeta Wrocławska
jako pierwsza odkopała tą informację i teraz znów zaczęto
o niej mówić. Może zacznijmy od tej informacji,
co zostanie rozszerzone, mianowicie usługa Bezpieczny Roaming,
która niedawno przez Orange została wprowadzona, nawet już w roku 2024.
Bo osoby, które mają umowę podpisaną właśnie na początku tego roku
lub później, mają to już włączone za darmo,
po prostu tak jak domyślnie,
natomiast inne osoby mogą sobie za darmo tę usługę włączyć.
Ta usługa została podszerzona o nowe kraje.
Jakie to są kraje, to zanim do tego przejdziemy,
to myślę, że warto powiedzieć, co ta usługa właściwie robi,
bo jest to bardzo fajna sprawa.
Generalnie, jeśli podróżujemy sobie po Unii Europejskiej,
No to o roaming tak naprawdę nie musimy się martwić,
bo operatorzy są zobowiązani do zaoferowania nam pakietu
w takich samych cenach, jak lokalnie.
Więc w praktyce roaming w Unii to nie powinien nas praktycznie nic kosztować.
Możemy cały czas zwolnić korzystanie z Internetu, tak jak do tej pory.
Schody zaczynają się, kiedy jedziemy do kraju poza Unią Europejską.
I to wcale nie musimy jechać jakoś bardzo daleko,
bo to są niektóre kraje bałkańskie, np. Bosnia i Hercegowina,
Czy np. Wielka Brytania, która też jest, myślę, dla całkiem sporej ilości ludzi kierunkiem popularnym.
No i co wtedy? Wtedy roaming zdaje się trochę droższy.
I właśnie w takich sytuacjach ta usługa może być bardzo przydatna,
no bo bardzo łatwo możemy sobie przez taki międzynarodowy roaming,
zwłaszcza jeśli chodzi o zużycie internetu,
nabić duże rapunki, zwłaszcza na współczesnych smartfonach,
które z tego internetu korzystają dużo i to w tle.
I co robi ta usługa? No po prostu robi tyle, że kiedy wkroczymy do jakiegoś kraju, gdzie taki roaming jest wymagany,
to jest nam automatycznie aktywowany pakiet za 15 złotych, dający nam 1 GB internetu na 24 godziny.
Kiedy my ten gigabajt przekroczymy, no to internet nam jest automatycznie po prostu blokowany i jest wyłączony do następnego dnia.
Kiedy nasz telefon znów by w następnego dnia potrzebował internetu,
to znów kolejne 15 złotych nam będzie z konta pobrane
i roaming zostanie znów włączony.
Możemy ręcznie sobie taki pakiet dokupić.
Gdybyśmy potrzebowali tego internetu więcej,
nie wykupiliśmy sobie usług dodatkowej karty SIM,
to możemy sobie po prostu taki pakiet dodatkowy dokupić.
I od teraz właśnie ta usługa została rozszerzona
o kilka, nawet kilkanaście nowych państw.
Między innymi jest to Arabia Saudyjska, Azerbejdżan,
Białoruś, Botswana, Demokratyczna Republika,
Kongo, Dominikana, Gibraltar,
Guatemala, Gwinea,
Honduras, Camerun, Kuwait,
Malediwy, Mali,
Oman, Panama, Paraguay,
Puerto Rico, RPA, Salvador, Tanzania, Uruguay, Wielka Brytania oraz Wyspa Guernsey.
Chyba dobrze to przeczytałem.
No także tutaj dużo krajów zostało na tą listę dopisaną.
No myślę, że taka najważniejsza dla wielu osób właśnie może być między innymi ta Wielka Brytania,
ale jak ktoś miał potrzebę jechać do jednego z tych innych krajów,
Jeśli macie akurat wykupiony abonament w Orange czy macie trafę na kartę w Orange,
no to możecie z tej usługi skorzystać.
I gdybyście mieli umowę podpisaną wcześniej, a chcecie z tej usługi skorzystać,
to też można po prostu wysłać odpowiedni SMS,
żeby tą usługę bezpłatnie włączyć.
Tutaj ogólnie takich SMS-ów jest kilka,
ale też można sobie tę usługę wyłączyć, jakby ktoś chciał.
I te SMS-y, te numery są wszystkie wymienione w artykule,
który będzie podlinkowany.
To jest coś, co Orange nam rozszerza, ale też Orange robi porządki.
I ta informacja pojawiła się tak naprawdę w zeszłym roku,
no ale właśnie tak jak wspominałem, dzisiaj zaczęto znów o niej mówić.
I no, można powiedzieć, myślę śmiało, że będzie wyłączony kawałek historii,
w pewnym sensie. Ale zanim o numerach, jakie zostaną wyłączone,
bo to dla tych, którzy korzystali z usług Orange na kartę
i korzystaliście z usługi rozmowy bez limitu do komórkowych
w Orange na kartę,
to ta usługa zostanie wyłączona 30 lipca.
Od tego czasu już nie będziemy mogli tej usługi konkretnej zamówić.
I do końca sierpnia będą mogły korzystać z tej usługi osoby,
które jeszcze miały jakiś cykl billingowy aktywny,
a po tym czasie już tej usługi korzystać nie będziemy mogli.
Przypuszczam, że w międzyczasie pojawiły się inne, bardziej atrakcyjne taryfy.
Jak ktoś korzysta z Orange na kartę czy innych abonamentów Orange,
to pewnie będziemy w stanie znaleźć dużo bardziej atrakcyjną ofertę.
Natomiast zostanie wyłączone bardzo dużo informacyjno-usługowych numerów,
które nam oferowało Orange.
I zresztą te numery były uruchomione tak naprawdę właśnie jeszcze za czasów telekomunikacji polskiej.
I ponadto prawo telekomunikacyjne w Polsce wymagało, żeby operatorzy takie infolinie udostępniali.
Natomiast ten wymóg jakiś czas temu został z prawa usunięty, no i bardzo szybko Orange po prostu stwierdziło,
że pod koniec roku 2027 z tej możliwości skorzysta i po prostu te numery wyłączy.
Pewnie by chcieli to zrobić szybciej, ale wymogi wymagają tego,
żeby też ze wszystkimi podmiotami, z innymi operatorami się umówili,
żeby odpowiednio zmodyfikować umowy klienckie,
w których te zapisy o tych numerach są dostępne.
Na wszystkie z tych numerów połączenie kosztowało 36 groszy za minutę.
To właściwie cały czas kosztuje, gdyby ktoś chciał jeszcze te numery sprawdzić.
A jest tutaj kilka takich numerów kultowych.
Jaką mamy tutaj listę numerów, które zostaną wyłączone?
No, jest ich trzynaście i jest to m.in. numer 1-90-50
i to jest zamówienie rozmów krajowych.
No to pewnie rzadko faktycznie używane.
Podobnie jak numer 1-90-51,
to jest zamówienie rozmowy międzynarodowej.
1-92-22 to jest zamówienie połączenia na koszt odbiorcy.
I niestety z tego też nie skorzystamy.
Jakby ktoś potrzebował, to takiej opcji nie będzie.
Nie będzie też już zegarynki pod numerem 1-92-26.
Myślę, że będę próbował stworzyć zegar na podstawie tej zegarynki.
Ten numer zdarzyło mi się parę razy zadzwonić.
On praktycznie cały czas obowiązuje,
chociaż paręnaście lat temu się głospointem zmienił.
I tej zegarynki nie będzie.
Nie będzie podobnie numeru, na który też zdarzyło mi się zadzwonić,
a mianowicie numeru z bajkami.
Zostanie też usunięty serwis informacyjno-rozrywkowy.
To jest numer 1-92-29.
Nie będzie też informacji miejskiej.
To jest numer 1-94-91.
I to ciekawe, to jest numer, na który jeszcze starsze osoby,
na przykład w Wrocławiu, cały czas dzwonią.
I nawet tam konsultanci podpowiadają im,
że jeśli na przykład poproszą o jakiś numer do szpitala,
no to oni pozyskują to z Internetu.
Można rozumieć, że dużo osób, które tak z telefonu korzystają,
zwłaszcza osób starszych, mogą nie potrafić na tyle internetu obsługiwać.
Nie będzie też numeru na bank danych, to jest numer 9493.
Nie będzie biura zleceń, numer 919497.
Nie będzie też dobrego numeru, wszystkie informacje w jednym miejscu.
To jest numer 11800.
Nie będzie też międzynarodowego biura numeru.
No właśnie tutaj dochodzimy do sedna, bo głównym tutaj nagłówkiem właśnie było to,
że już nie będzie biura numerów, no bo generalnie wszystko teraz mamy w internecie.
Numer 118912.
Nie będzie też biura numerów ogólnokrajowego.
118913.
I nie będzie usługi Poland Country Direct.
Nie wiem akurat, do czego ta usługa służy.
Natomiast na pewno jakiś kawałek historii zostanie usunięty.
W ogóle ostatnio, jeśli chodzi o takie rzeczy,
które funkcjonowały dużo,
to takie usługi zaczynają znikać.
Zegarynkę jakiś czas temu też wyłączyła Australia.
Natomiast Australia udostępniła symulator swojej zegarynki w Internecie.
Nierawno przestała działać na tych, którzy interesują się radiem.
Stacja czasowa uruchomiona przez Kanadę
…na falach krótkich. Ona też była przez chyba 80 albo 90 lat aktywna,
natomiast w tym roku postanowili ją wyłączyć. No i teraz do tego grona w przyszłym roku
dołączy tutaj nasza Polska Zagarenka. No szkoda w pewnym sensie,
ale no też rozumiem, że faktycznie, no powiedzmy sobie szczerze,
99% osób korzysta raczej po prostu z telefonu czy jakiegoś innego zegara.
Niemiej jednak jeszcze jakieś pojedyncze osoby z tych usług korzystały.
Rzecznik Orange mówił, że w 2025 roku takich połączeń było 2500, w pierwszym kwartale tego roku to było jakieś 1200.
Więc to głównie były osoby dzwoniące na to Biuro Informacji Miejskiej.
Także jeśli ktoś jeszcze nie sprawdzał tych numerów, albo może macie wspomnienia związane z tymi numerami,
to teraz może być dobry moment, żeby ewentualnie jeszcze sobie raz zadzwonić, coś poprzypominać,
no bo w przyszłym roku niedługo tej możliwości nie będzie.
Albo nagrywajcie i jest telefon, jest zabawa. My zawsze chętnie takie nagrania przyjmiemy.
Zdecydowanie tak. A jeszcze a propos usługi Poland Direct, o której Piotrze wspomniałeś,
to ja tak na szybko się upewniłem i wyszukałem informacji, na czym ta usługa polega.
I to jest coś zbliżonego do takiej rozmowy na koszt osoby, do której dzwonimy,
bo usługa Poland Direct polega na tym, że przebywając za granicą możemy uzyskać
Koszt połączenia ze wskazaną przez siebie osobą w kraju, nie płacąc przy tym za połączenie.
Koszt połączenia pokryje osoba, do której dzwonimy po uprzednim wyrażeniu na to zgody.
I połączenie realizowane, no przynajmniej kiedyś było przez telefonistkę, teraz pytanie, jak to wygląda.
Swoją drogą, te zamawianie rozmów, czy krajowych, czy zagranicznych, to też właśnie polegało na tym.
I to też jest taka ciekawostka, którą jeszcze pamiętam z lat dziewięćdziesiątych,
że niektóre numery telefonów niektórych mniejszych miejscowości,
taki najsłynniejszy przykład, który przychodzi mi do głowy,
z mojego regionu, jeszcze w roku tam powiedzmy dziewięćdziesiątym trzecim,
czwartym, piątym, to w Suszu była wyobraźcie sobie centrala ręczna
I numery telefonów właśnie w SUS-u były bardzo krótkie.
Na przykład 113 był, powiedzmy, taki numer.
I kwestia tego była taka, że pod te numery dało się dodzwonić
tylko właśnie za pomocą rozmowy międzymiastowej.
Trzeba było wykręcić wtedy, pamiętam, dziewięćset,
bo to był numer telefonu, dziewięćset.
I wtedy po prostu zamawiało się takie połączenie.
Na niektóre numery po prostu nie dało się dodzwonić za pomocą central automatycznych.
I jeszcze był jeden taki myk, to dla tych wszystkich, którzy chcieli się dodzwonić do jakiegoś radia na konkurs.
Otóż telefonistki pracujące tam właśnie w tych biurach połączeń, tych właśnie połączeń czy krajowych, czy międzynarodowych,
Międzynarodowych, no bardziej to krajowych rozmowy, to mogły jakby rozłączyć połączenie, które trwało i nas wrzucić po prostu na te linie, jakby miały priorytet.
Więc jak ktoś o tym wiedział, to podejrzewam, że niejednokrotnie jak była jakaś naprawdę mocno okupowana linia, to zamawiał sobie rozmowę międzymiastową do jakiegoś radia czy telewizji, żeby wziąć udział w konkursie.
Kwestia była tylko taka, że potem to już ci ludzie z tych właśnie stacji
wiedzieli o tym i też apelowali, żeby tak nie robić,
bo po prostu oni nie będą przyjmować takich połączeń.
Ale myślę, że przez pewien okres czasu to się ludziom udawała ta sztuka.
No ja ostatnio się dowiedziałem w ogóle i to też robiąc sobie research.
Tak jak wspomniałem, my na grupce się w różne rzeczy bawimy.
Ostatnio moim odkryciem jest operator VoIP discount, znaczy to nie jest jakieś odkrycie,
bo on istniał sobie już od dawna. To jest bardzo stary operator VoIP-owski z dużą historią.
2004-2003 rok jakoś tak.
Dokładnie. I to jest jeden z niewielu operatorów, który jeszcze potrafi, jakby nie odfiltrowuje
właśnie komunikatów różnych typu, nie ma takiego numeru itd. I można sobie dzwonić,
jak się oczywiście wie jak, to już też powoli się tego uczę, jakie są prawdopodobne końcówki
które wyglądają po formacie tak jakby mogły być prawdziwe,
ale raczej nie są przypisane.
Więc wygenerują prawdopodobnie błąd.
To się dzwoni po różnych krajach i się rejestruje komunikaty
np. z Urugwaju albo z Tajlandii.
Lokalnie nie ma takiego numeru.
Natomiast właśnie robiąc sobie taki research
a propos tego, jakie są przypisane gdzieś tam w różnych krajach
strefy numeracyjne, to się przekonałem,
Wiem, że w Szwajcarii istnieje usługa informacji telefonicznej
względnie zestawienia połączenia, specjalna dla osób właśnie niewidomych.
I nie wiem, na czym polega, czym ona się różni od typowej może.
Typowa już jest wyłączona, tego nie wiem.
Albo historycznie jakoś było tak, że osoby niewidome uważano,
że mają trudniej przez to, że nie mają dostępu do klasycznej
książki telefonicznej, nie wiem.
Może jest bezpłatna na przykład.
Prawdopodobnie tak.
I to trzeba sobie rzeczywiście wtedy wyrobić przez jedną z organizacji jakieś pozwolenie, że nasza linia jest podpięta do dostępu do takiej bezpłatnej linii.
Także to jeszcze funkcjonuje w Szwajcarii na przykład.
A propos zbierania różnych takich sygnałów, to jeszcze zwłaszcza w latach dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych,
teraz to już nie jest aż takie to atrakcyjne, ale kiedyś pamiętam, że zbierało się też sygnały tak zwanych marshrut.
To nie wiem, Pawle czy Piotrze, czy wy się załapaliście jeszcze na coś takiego jak marszruta.
Tak, dokładnie.
Nie wiedziałem jak to się nazywa.
To takie króciutkie sygnały przed tak zwanym sygnałem wołania.
I to było bardzo ciekawe. Tak, dokładnie. To połączenie wtedy było zestawiane.
I to było o tyle ciekawe, że na przykład jeżeli nasze połączenie przebiegało przez kilka central,
to mogliśmy usłyszeć sobie na przykład dwie, trzy marszruty, czasem się zdarzało.
I w ogóle te sygnały wołania potem, czyli te właśnie takie tut, kiedy czekamy na podniesienie słuchawki,
to no też brzmiały bardzo różnie, zwłaszcza jeżeli były te centrale mechaniczne.
One w bardzo, w bardzo różny sposób brzmiały, tak naprawdę każda inaczej troszeczkę.
Teraz to się ustandaryzowało już, bo to wszystko jest cyfra, więc…
Ja pochodzę z Knurowa na Śląsku i tam ja byłem w stanie odróżnić, na której części miasta się dodzwaniam, po tym jak były sygnały.
To ja też. Bo wiedziałem, że na przykład pod Wiławie to było tak, to jeszcze pamiętam do dziś, dwójka, szóstka, siódemka to była już nowoczesna centrala cyfrowa.
Natomiast jeszcze bardzo długo trójka, czwórka i piątka to była centrala analogowa.
Jedynka to były, to tam można było trafić na wszystko, bo to były okoliczne wsie,
czy jakieś małe miejscowości od Iławy, a dziewiątka to była, zdaje się, dziewiątka to nawet nie pamiętam,
co było, dziewiątka też, nie, dziewiątka była chyba też cyfrowa, ale zero, po zero to była
telekomunikacja kolejowa, więc tam też to inaczej brzmiało, bo też była inna centrala.
Oczywiście po prefiksie naszym, który też się zmieniał, bo było najpierw osiemnaście,
potem czterdzieści osiem, a potem sześćset czterdzieści osiem
i sześćset czterdzieści dziewięć, jak powstało więcej central w mieście.
No taka ciekawostka.
To jeżeli kogoś by interesowały takie tematy,
to polecam kanał na YouTubie.
Moje ostatnie odkrycie, Tons of Tons,
to się chyba pisze, Tons of Tons.
I… czy Tons nawet przez Z.
I to jest chyba z Włoch, przynajmniej lokalizacja kanału to są Włochy.
Bardzo sympatyczny człowiek, który mi odpowiada zawsze w komentarzach,
jak go właśnie pytam o różne rzeczy, który aktualnie ma taką zajawkę,
że wrzuca co tydzień kompilacje różnych komunikatów.
Właśnie nie ma takiego numeru, który ponagrywał z różnych krajów
i tam jest naprawdę wszystko łącznie z jakimiś wyspami świętego Bartosza.
A jak się popatrzy w bardziej historyczne jego filmy,
to on poodtwarzał sobie brzmienia różnych właśnie sekwencji,
tych marszrut sygnałów
z różnych lat, od pięćdziesiątych lat do współczesności
w różnych krajach na podstawie dokumentacji IT-u,
czyli tej Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej,
tak jak one były pozapisywane w standardach,
że ten kraj to ma tam ileś herców przez ileś tam,
albo dwa nałożone na siebie sygnały, jeden taka częstotliwość,
drugi taka częstotliwość i naprawdę dużo roboty
ten ktoś włożył w to, żeby te sygnały zgodnie z prawdą poodtwarzać.
Ja się śmieję, że jakby ktoś chciał zrobić jakiś, nie wiem, klient Telegrama czy inny komunikator,
który by miał dźwięki zestawiania połączeń, to można by autentycznie się pobawić i tam
zasymulować to i owo, po prostu ściągając z tego YouTube’a te efekty dźwiękowe.
Bo naprawdę sporo, sporo wysiłku poszło w to, żeby to posymulować.
Polski niestety nie ma, ale jest dużo różnych innych i no…
Brzmi to ciekawie.
A pamiętajcie poza tym, że jeszcze grupa dyskusyjna plmistc.telefonia, archiwa dostępne w aplikacji winbrowser, którą też zresztą jakiś czas temu stworzyłem,
więc jak ktoś ma ochotę powspominać, to ja serdecznie polecam sobie poczytać plmistc.telefonia i te niekończące się dyskusje, jak można przez 0,800 wejść do internetu.
Bo to kiedyś było pytanie, które naprawdę wiele osób nurtowało i czy to się w ogóle da.
Dobrze, mamy jeszcze jedną wiadomość na naszym panelu kontaktowym od Kaśki.
Cześć, z tej strony Kaśka. Ja jeszcze ten temat czyściciela troszeczkę podrążę.
Ja się nad tym zastanawiam z takiej czysto strony językowej. Jak sobie tam rozbijemy język na fonemy, morfemy i tego typu rzeczy.
Rzeczy to, jakby w językach azjatyckich, no mamy jakieś takie słowa, które, nie wiem, mogą brzmieć jak jakieś zaśmianie się, albo właśnie chrząknięcie,
albo coś takiego, co możemy nie chcieć, a są słowem. No i że model może mieć problemy z czymś takim, to rozumiem, ale szczerze mówiąc, nie wiem.
Zastanawiam się, skąd mógłby wynikać problem modelu słowiańskiego z niemieckim.
Co mógłby zrobić z tym?
Na pewno to przetestuję, jak się już pojawi pod audycją.
Link do pobrania, bo mnie to fascynuje bardzo.
I bardzo dzięki za pomysł na taką aplikację,
bo myślę, że bardzo przydatne w narzędzie dla wielu i w wielu zastosowaniach różnych.
Pozdrawiam.
No to, żebyś nie musiała czekać, to adres strony, z której sobie pobierzesz
czyściciela dziwisz.net i tam jak wejdziesz, to jest on też po prostu jako jedno z tych
narzędzi, które stworzyłem, więc tam można od razu sobie to pobrać.
No tylko uprzedzam, to trochę będzie wymagało jednak mocy obliczeniowej komputera.
Mała karta graficzna, Nvidia jest naprawdę wskazana, bo po prostu on sobie będzie na tej karcie graficznej pracował.
Także miłej zabawy i daj znać, czy udało Ci się coś podziałać i uzyskać jakieś efekty.
To tyle, jeżeli chodzi o nasze notatki i to tyle chyba, jeżeli chodzi o 341 Tyflo Przegląd.
Jeszcze we wtorek kończymy i dziękujemy Wam bardzo za uwagę.
Paweł Masarczyk, Piotr Machacz i mówiący te słowa, Michał Dziwisz.
Do usłyszenia.
Dobrej nocy.
Był to Tyflo Podcast.
Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.