TyfloPrzegląd Odcinek nr 338

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
Tyflo Podcast
W tym tygodniu w Tyflo Przeglądzie
Smutna perspektywa, gdy w iPhone’ie nagle zabraknie brajla
Nowa wersja Tyflo Centrum na Androida
Trwają testy nowych mobilnych aplikacji
Pomagaczka oraz DZDN Player
Nowości w grach.
Nowy numer Tyflo Świata dostępny.
Czerwcowa aktualizacja Joe’sa przynosi synchronizację ustawień w chmurze i inne nowości.
Speech Label od Hable dostępne w sklepie Lumen.
Nowości z targów SightCity.
Wrażenia z testowania systemu e-doręczeń w mObywatelu.
Wrażenia z korzystania z Mac OS.
Poprawki dostępności w Orange Flex.
FileDentify, narzędzie do pozyskiwania informacji o plikach.
Nowa strona ze wszystkimi programami autorstwa André Louisa w jednym miejscu.
Zededit, dostępny edytor audio i wideo na iOS.
Pogorszenie dostępności WhatsAppa na Macu.
Graphene OS staje się dostępny od pierwszego uruchomienia.
Logo z IDE, oprogramowanie ułatwiające naukę starożytnej greki.
What’s My Set? Śledzenie rund ćwiczeniowych na iPhonie.
Nowości w dodatkach do NVDA.
Wszystko to, a pewnie jeszcze więcej już za chwilę. Zaczynamy!
Tyflo Przegląd jest audycją prowadzoną na żywo, więc serdecznie zachęcamy Państwa do współtworzenia go razem z nami.
Oczekujemy na wiadomości głosowe na Whatsappie oraz połączenia telefoniczne pod numerem 663-883-600, powtarzam 663-883-600 oraz zapraszamy Państwa do wyrażania komentarzy w formie tekstowej poprzez formularz na stronie kontakt.tyflopodcast.net lub z poziomu aplikacji Tyflocentrum dostępnej na systemy Windows, Android oraz iOS.
Odczytujemy również Państwa wypowiedzi zamieszczone pod transmisjami na Facebooku i YouTubie.
Zanim rozpoczniemy nasze dzisiejsze spotkanie, to moje takie pytanie do zgromadzonych tu w naszym wirtualnym studiu.
Czy wy dziś zaopatrzyliście się w coś chłodzącego do picia?
O, jest zdecydowanie tak.
Tak jest.
Chłodzi się z lodu nawet.
Tak, tak, tak.
Tak, bo informacji mamy dziś naprawdę sporo. Pogoda za oknem jest rzeczywiście letnia i to trzeba jej przyznać.
No, tak to już jest, że jak mamy lato, to myślimy, że przydałoby się trochę chłodu, a jak mamy chłód, to tęsknimy za latem.
Ale te ostatnie dni są naprawdę bardzo, bardzo upalne, więc dbajcie o siebie, to też taki apel do wszystkich naszych słuchaczy.
Pamiętajcie o tym, żeby pić wodę, no i pamiętajcie też o waszych zwierzakach, żeby też o nie zadbać,
Bo dla nich taki upał to naprawdę też nie jest nic przyjemnego.
O, za oknem właśnie słyszę, że coś na sygnale jedzie. Oby to nie zwiastowało czegoś złego.
My rozpoczynamy 338. wydanie Tyflo Przeglądu. Ostatnie czerwcowe wydanie Tyflo Przeglądu.
Witamy Was bardzo serdecznie. Koniec czerwca. Maciek wrócił. Maciej Walczak jest z nami.
Jest też Paweł Masarczyk i Piotr Machacz. I mówiący te słowa Michał Dziwisz. Witam was bardzo serdecznie również.
No i zaczynamy, bo sporo informacji w dzisiejszym Tyflo przeglądzie. To może najpierw zacznijmy od tego, co dotyka jakoś poprzednich audycji.
Więc Pawle, jak to z NVDA i z tym błędem dotyczącym kurtyny, który zgłaszał Patryk Jest. Coś tam działają, poprawiają czy dopiero poprawią?
To znaczy, dzisiaj wdrożona została poprawka dotycząca powiększenia.
Jak wiecie już z tych obszeglądów i może jak testujecie betę najnowszą, NVDA 2026.2,
NVDA bawi się teraz w powiększalnik i ten powiększalnik będzie teraz,
czy też system powiększający, będzie teraz jakoś tam rozwijany
i różne jego błędy będą też przede wszystkim naprawiane.
No i został naprawiony błąd, który powodował konflikty,
kurtyny z powiększeniem w trybie pełnoekranowym.
Jest już ta poprawka zaakceptowana, czyli jakby została włączona do kodu,
więc pytanie, czy ona się zakwalifikuje jeszcze na tą betę
NVDA, czy na
2026.3.
No nie sprawdziłem tego, muszę przyznać. Tam gdzieś jeszcze w tym interfejsie
GitHuba troszeczkę gubię, na jaką gałąź kodu dane poprawki są skierowane.
Tak samo jak nie udało mi się jeszcze odkopać.
Może ty, Piotrze, wiesz, jak z pojedynczego komitu można pobrać gotowy installer, te artefakty CI.
Bo chyba NVDA już w ten sposób wydaje swój kod.
Zobaczmy. Mamy tutaj przycisk status checks i to pewnie będzie gdzieś tam.
A, okej. Właśnie, to nie jest logiczne do końca.
Dla programistów to pewnie tak, bo to się tam wyświetla…
Więc Patryku, link będzie podany w komentarzu do tej poprawki.
Jeżeli uda nam się dokopać w czasie audycji, gdzie to jest, to damy znać
i spróbuj sobie pobrać, a może po prostu…
Dzisiaj też wyszła nowa beta, swoją drogą trzeba by zobaczyć, jakie tam są poprawki,
I może to już jest w tej nowej becie, teraz beta piąta już, 2026.2, jeżeli tam jest ta poprawka już wdrożona, ja to za chwileczkę jeszcze sprawdzę, no to w takim układzie sprawdź sobie, jeżeli masz możliwość, wiem, że nie miałeś, był tam jakiś problem tydzień temu, no przy najbliższej okazji zobacz, czy przy okazji może rzutem na taśmę naprawiło się to, o czym Ty mówiłeś.
Tak jest. No to teraz informacja ode mnie.
Otóż pojawiła się nowa wersja aplikacji Tyflocentrum na Androida.
Ta wersja adresuje kilka poprawek błędów, które zgłaszaliście,
więc mam nadzieję, że wszystko jest okej.
Ta wersja wyszła kilka dni temu i taką podstawową rzeczą,
która poprawia zachowanie Tyflocentrum na Androidzie,
jest współpraca, lepsza współpraca z Commentary.
To znaczy, przede wszystkim są odczytywane kontrolki,
które wcześniej nie były odczytywane przez ten czytnik ekranu,
są odczytywane etykietki przy polach edycyjnych
i są też odczytywane, a właściwie nie jest też odczytywany co chwilę czas
w trakcie odtwarzania Tyfloradia, co też zgłaszaliście.
I to jest oczywiście, myślę, że dobra wiadomość. Jeżeli coś tam jest jeszcze nie tak, to bardzo Was proszę o informację zwrotną.
To będę starał się to poprawiać. Natomiast też muszę powiedzieć o jednej rzeczy, o której mówił też Paweł jakiś czas temu.
Czytników na Androida zaczyna się pojawiać coraz więcej. Te czytniki zachowywać się mogą różnie.
Commentary jest, no, myślę, że
takim najpopularniejszym, alternatywnym
czytnikiem ekranu. Ma też własny silnik i
pokłosie tego własnego silnika
Commentary’ego jest niestety takie,
że ta aplikacja zwyczajnie nie nadąża
za rozwojem Androida. I to jest taka
smutna sprawa, bo
tworząc aplikację do współpracy
z Commentary gotową i także nie doprowadzając do tego,
żeby tam na przykład na TalkBacku pojawiły się jakieś problemy,
musiałem zrezygnować z kilku takich rzeczy,
które Android w obecnych czasach i w tych najnowszych wersjach
zaleca, jeżeli chodzi o otworzenie dostępnych interfejsów.
Trzeba było robić obejścia, trzeba było rzeczywiście trochę tam
pokombinować, żeby te kontrolki były odczytywane
prawidłowo. Mam nadzieję, że teraz z kolei
na TalkBacku niczego nie popsułem. Sprawdzałem
zachowanie zarówno z jednym, jak i z drugim czytnikiem.
Zresztą tu muszę powiedzieć, że też bardzo fajnie
sprawdza się debagowanie na Androidzie jakichkolwiek
problemów, bo naprawdę, kiedy podłączymy
telefon do komputera, to możemy mieć dostęp
Dostęp absolutnie do wszystkiego, też na przykład jeżeli kodujemy z agentem AI, to on ma dostęp absolutnie do wszystkiego.
On może po prostu z tym naszym telefonem robić co chce, sprawdzać co chce i też z różnych informacji korzystać.
Natomiast do czego ja zmierzam? Trochę to taka smutna informacja, dlatego że ja jestem sobie w stanie wyobrazić,
Tyflocentrum nie jest jedyną aplikacją,
która ma problemy właśnie z Commentary,
a działa dobrze z TalkBackiem.
I no niestety
Commentary jest czytnikiem,
które jest doceniane przez power userów,
przez użytkowników, którzy chcą sobie
Androida skonfigurować bardzo precyzyjnie
pod własne potrzeby,
…ale jeżeli autor nie będzie tego czytnika na bieżąco aktualizował, nie będzie wdrażał poprawek, jeżeli tłumaczenie polskie będzie też gdzieś tam kulało,
no to jeżeli te wszystkie rzeczy będą się tak na siebie nakładać, to ja się obawiam, że za jakiś czas z Commentary może zacząć się pojawiać coraz to większy problem.
No, też nie bez znaczenia jest ten fakt zamkniętości Androida, o którym się coraz to więcej mówi.
Czyli o tym, że instalowanie czegokolwiek spoza sklepu Play Store będzie coraz to bardziej utrudnione,
a Commentary cały czas tej certyfikacji od Google’a nie ma. Więc takie to moje refleksje.
No, mam nadzieję, że Tyflocentrum będzie teraz działało wszędzie równie dobrze.
A jeżeli nie, jeżeli będą jeszcze jakieś problemy, to ja bardzo serdecznie zapraszam do kontaktu.
No i postaram się poprawić w miarę swoich możliwości.
A teraz odbieramy telefon. Kto jest z nami?
Cześć Michał, z tej strony Darek. Witaj.
Cześć Darku, słuchamy.
Ja dzwonię w kilku takich sprawach malutkich.
Po pierwsze, wczoraj sygnalizowałem w grupie dostępna, albo to było przedwczoraj, już nie pamiętam.
Mianowicie pojawił się jakiś bardzo dziwny problem z powiadomieniami na Facebooku.
Ja takich powiadomień nie otrzymuję, nie widzę tych powiadomień.
Jak już wejdę w aplikację, to na dole mam oczywiście informacje,
jak sobie najadę na tą ikonę powiadomienia, że jest nowe powiadomienie,
ale zawsze jest wygodniej zobaczyć na ekranie.
Na przykład Facebook jeden nowy, dwa nowe, nie ma tego.
Kiedyś to było, cały czas, teraz tego nie ma.
Podobno nie jestem odosobniony w tym.
Mam najnowszego Facebooka, iOS-a.
Nie wiem, czy ostatnio aktualizowałem,
ale jeżeli nie jest to najnowsza aktualizacja,
to wcześniej przed najnowszą.
Czy ty zwróciłeś kiedyś na to uwagę?
Masz taki problem? Słyszałeś o czymś takim?
Bo to jest dziwne faktycznie, że coś z tym powiadomieniem.
Bez Facebookiem się ostatnio dzieją dziwne rzeczy, o czym już wszyscy mówią, to wiadomo, ale jest to kolejna cegiełka, taka troszkę…
Wiesz co, nie. Ja nie zwróciłem uwagi na to dlatego, że ja zazwyczaj Facebooka odpalam sobie po prostu z App Switchera.
I wtedy zaglądam do tej karty powiadomienia. Ja nie zamykam aplikacji, więc no siłą rzeczy nie potrzebuję go jakby uruchamiać ponownie.
Więc nawet nie zwracam uwagi na tę ikonkę. Gdzieś mam ją schowaną, po prostu wyszukuję sobie, jak potrzebuję do niego dotrzeć, to przez spotlighta i tyle, więc nie, nie zwróciłem na to uwagę.
Nie wiem, czy tu pozostali nasi prowadzący, coś zwróciliście na to uwagę jakoś?
Dostaję powiadomienia, jakby cały czas jakieś mi się tam grupy reklamują, że są nowe posty, codziennie dostaję życzenia urodzinowe, w sensie kto ma dziś urodziny, komu powinien…
Jak ktoś polubi, to nie wszystko jest.
Kiedyś więcej.
Ja mniej publikuję.
Cyfro podcastu dostaję chyba na bieżąco.
Te powiadomienia puszczo się w ogóle pojawiają.
Mam wrażenie z jakimś tam opóźnieniem.
Niektóre też w ogóle posty, jak zostały opublikowane
trzy dni temu, to ja dopiero za trzy dni
dostanę jakiś komunikat.
To się powtarzają też te powiadomienia.
Z tymi powiadomieniami samymi w sobie na fejsie pusz, czyli nie tymi wewnątrz aplikacji,
no z tymi wewnątrz aplikacji jeszcze pół biedy jakoś to w sumie jest, ale te puszki to są dziwne.
To są dziwne. Być może kwestia jeszcze sobie wejścia w ustawienia, w powiadomienia
i tam do aplikacji Facebooka, sobie wyłączenie i włączenie plakietek.
Wszystko jest włączone, plakietki też są włączone.
Znaczy nie dałem wyłączenia.
Nie, ale spróbuję, spróbuję to zrobić.
Jasne, jasne. To taka pierwsza…
Znaczy, no te powiadomienia zawsze były w miarę chaotyczne.
Ja pamiętam, że czasami taki test sobie zrobiłem, że nie ma niby powiadomień,
a jak ubijałem aplikację i ją włączałem, to nagle się powiadomienia pojawiały.
Więc to zawsze było chaotyczne, ale teraz to już w ogóle mam wrażenie,
że jest gorzej niż było.
Druga rzecz to jest taka, powiedzmy, rata do mojej audycji, o której też
A propos słuchawek OpenSwim Pro firmy Shokz,
jak to słuchawki kostne mają to do siebie, że jak leżysz na plecach,
to słuchanie nie jest tak komfortowe, żeby objąć ten pałąk, który jest…
To jest taka informacja podstawowa, ale nie powiedziałem tego.
Nie jest to takie komfortowe, jak ten pałąk masz po prostu z tyłu głowy
i po prostu chcesz sobie na przykład czegoś posłuchać leżąc na plecach,
Na przykład na materacu, na łóżku.
No, da się, ale nie jest to aż tak fajne.
No nie jest to wygodne. Nie, nie, nie. To zdecydowanie nie.
Oczywiście, pływanie na plecach, schodzić w grę być może nawet bez zatyczek.
To jest taka druga informacja.
Trzecia rzecz. Pojawiła się wnętrznego fajna opcja, która jest podstawowa,
ale tego po prostu nie było. Albo to przełączyli, albo nikt nie zgłosił.
Ja nie wiem, bo trudno mi powiedzieć.
Jeśli chodzi o branżę i dystrybucję, to jest stan umysłu, moim zdaniem, więc pozwolę sobie nie komentować tego.
Pojawiła się opcja przenoszenia wiadomości migracji między folderami i tworzenia nowych folderów.
Przed chwilą się to pojawiło, dosłownie powiedzmy 10 minut przed tym jak zadzwoniłem do Was.
Mówisz o wiadomościach SMS, tak? Czy mailach?
Można gdzieś tam przenieść.
Powiem tak, ten klient jest niezły, bo kilka rzeczy ma naprawdę super rozwiązanych.
Można by jeszcze tam kilka rzeczy udoskonalić.
Ale pojawiło się, no to jest wygodne, żeby przenieść do archiwum, to jest podstawowa funkcja.
Być może ktoś tego po prostu nie, mi tak na tabelę Instagramu nie było potrzebne, być może nikt tego nie zgłosił.
Producentowi pojawiło się to teraz i fajnie, bo
Jest to przydatne, że ta migracja, bo czasami na komputerze musiałem np. robić albo przy innym kliencie,
a teraz to można już właśnie robić z poziomu telefonu.
Więc taka informacja dla użytkowników w ogóle, że coś takiego się pojawiło.
Dosłownie myślę, że dzisiaj, bo wczoraj jeszcze tego nie było.
Dzisiaj dostałem powiadomienie o nowej aplikacji, która…
Fajnie, fajnie. Podoba mi się to, bo tego faktycznie brakowało.
Jeszcze tam kilka poprawek by się przydało wprowadzić, podstawowych po prostu.
Nikt by się nie zgłaszał do firmy, bo ten klient ma się naprawdę nieźle.
Mailowy.
Więcej powiem, kilkoma rzeczami wygrywa z takimi klientami na komputer.
Ale kilku rzeczy też nie ma i to taka informacja, że on może kiedyś się pojawia.
Ale jest migracja między folderami jeśli chodzi o maila, więc bardzo fajnie, bo…
No tak, to jest jednak podstawowa funkcja dla kogoś, kto sortuje korespondencje gdzieś tam w folderach.
Oczywiście, oczywiście, fajnie, że się to pojawiło.
Mi się na przykład bardzo podoba takie szybkie przeglądanie maili, że sobie
na przykład gdzieś tam szukam maila, powiedzmy sprzed tygodnia,
żeby nie szukać, nie przebijać, nie przebijać, to wpisuję na przykład na
klawiaturze 200 i wychodzi mi dwusetny mail od góry i mniej więcej wiem, gdzie
jestem. I powiem szczerze, to jest naprawdę fajna funkcja, której nie ma na
Na przykład na tych klientach pocztowych, czy na przykład sprzed dwóch tygodni on to wpisuje, nie wiem, 300.
No to jest fajne. Powiem szczerze, to jest naprawdę taka mała rzecz, a cieszę.
A to tak, to rzeczywiście może być wygodne w nawigacji podróżych zbiorowych.
Zresztą w ogóle pod tym względem jest to fajne, jak na przykład szukam jakiegoś numeru, nie sobie nie wpisałem kogoś.
Rozmawialiśmy na przykład 4 dni temu, no to wpisuję na przykład, wchodzę sobie w połączenia i wpisuję na przykład 122.
i 122 połączenie. I od razu jestem przeniesiony do historii połączeń.
To jest taka mała rzecz. To jest taki drobiazg, ale
tego na przykład nie ma Kapsys.
Ja ostatnio, no bo ktoś mi tam Kapsysa
udostępnił, bo się go pozbywał po prostu, bo mu zalegał i za coś tam…
Po prostu dostałem taki telefon do presu, więc sobie sprawiłem tego Kapsysa.
Myślę, kurczę…
On oczywiście dużo może i to wiadomo, o tym już mówiłem, ale jednak
Nie, jak ktoś myśli o klawiszach, naprawdę tylko o klawiszach
i szuka sprzętu w ogóle z klawiszami,
to jednak BlindShell, a tym bardziej, że w BlindShell 3
responsywność wprowadzania tekstu jest zdecydowanie większa.
W dwójce było nieźle, ale czasami to się tam uciekło,
a w trójce to naprawdę zostało rozwiązane fajnie
I pod tym względem oczywiście pojawi się pewnie Kapsys 4 niedługo, podejrzewam.
Już karencja minęła. Kiedy się Kapsys 3 pojawił?
2022? Koniec 2023? No to podejrzewam, że ponad 3 lata minęły,
więc pewnie czwórka by się już coś gdzieś pewnie…
Przydała.
Coś się pojawi na pewno.
Z lepszymi parametrami, może przydałby się też aktualny system.
Na to nie liczysz, Michał. Ja wątpię, żeby się pojawił aktualny system. Myślę, że…
Który teraz Android? Bo ja się na Android dzieję. Ile teraz jest? 16 Android?
17 jest, no. Jak 14 dodatną, to będzie dobrze.
Dobrze, Tarku. Czy coś jeszcze?
Nie, nie, nie. Dziękuję serdecznie w takim razie.
Dzięki za telefon.
Pewnie to do usłyszenia.
Do usłyszenia. Pozdrawiamy cię serdecznie.
I mamy jeszcze kilka wiadomości, które do nas przyszły.
Jest wiadomość… o, a kilka wiadomości nawet jest od Sławka.
Witajcie, z tej strony Sławek. Rzeczywiście, tegoroczne lato dało już nam na starcie popalić.
Słyszałem, że gdzieś w Słubicach, czy gdzieś to było 40 i pół stopnia, a gdzieś było 40 i trzy.
Chyba bodajże w niedzielę. Także faktycznie, daję to porządnego czadu. Pozdrawiam.
Witajcie. Z tej strony ponownie Sławek.
Ja kiedyś właśnie nie mogłem wysłać z Tyflocentrum Wiadomości Głosowej.
Teraz w Androidzie, bo korzystam z Tyflocentrum na Androida, już mogę wysłać i już wysyłam.
Wiem, że się te głosówki wysyłają.
A zaktualizowałem sobie do najnowszej wersji. Pozdrawiam.
Witajcie. Ponownie Sławek.
Tutaj mówiliśmy o komentarzach, że mogą być z nim problemy, jak tam nie będzie aktualizowany.
Ciekawy jestem, jak będzie to wszystko funkcjonowało z czytnikiem ekranu, który nazywa się Prudence Screen Reader.
Bo to jest jeden z klonów TalkBacka i na razie nagrywam się korzystając z Prudence’a.
No i mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze funkcjonowało.
A propos tych czytników ekranu, to są też różne klony TalkBacka.
Troszkę sprawdzałem tą Ferde.
A ciekawy jestem, jakie są jeszcze czytniki ekranu.
Bo też bym sobie coś, na przykład, przetestował, tak, z ciekawości. Pozdrawiam.
Cześć, Alkbacki. Zatrzymaj, przepraszam, przetrzymaj. Zatrzymaj nagrywanie.
No jest jeszcze chociażby, Sławku, TalkForward, który ma za zadanie usprawnić nawigację dla tych, którzy się z iOS-a przesiadają na Androida.
Ja się akurat o Prudence’a to jakoś specjalnie nie martwię, bo Prudence bazuje na TalkBacku.
Więc tutaj, jeżeli twórcy czegoś nie popsują, a tylko pododają usprawnienia,
no to będzie okej. Z Commentary jest po prostu inna sytuacja. Commentary ma swój własny silnik,
w którym na pewno jest zrobione dużo po to, żeby użytkownik tego czytnika ekranu
mógł sobie różne rzeczy dostosować do własnych potrzeb.
Natomiast tutaj jednak trzeba też nadążać za tymi standardami dostępnościowymi, które się pojawiają i tego byśmy sobie, myślę, wszyscy życzyli.
W tym kontekście też bardzo fajna informacja jest taka, że Google niedawno znów zaktualizował otwartą źródłową bazę Talkbacka,
bo Talkback generalnie nie jest zawsze od razu wydawany, jego nowe wersje. Ten rozwój wygląda tak, że to bardziej jest taka kwestia,
Myślę, że ten kod jest dostępny, ale to nie jest projekt otwartości żyłowej.
Google co jakiś czas, co roku z reguły,
co czasami co pół roku wypuszcza na GitHub’a publicznego
wszystkie zmiany w kodzie i właśnie rawno mieliśmy taką sytuację.
To chyba nie jest najnowsza wersja, ona chyba jest tam jedną
albo dwie konfilacji do tyłu, natomiast no fajnie,
że to się znów zaktualizowało.
Są tam też jakieś komponenty,
które są jakieś własnościowe,
Ale duża część tego kodu jest udostępniona.
Także to jest też, myślę, fajna informacja.
Witajcie, ja mam dwa pytania odnoszące Triflo Centrum.
Co by było, jak Triflo Centrum…
Czy by działało na Android TV?
A… no i to tyle.
Bo w zasadzie było jedno pytanie.
A drugie pytanie do Michała. Jakiś czas temu wysyłałem swój geść do Tyflo Centrum z Windowsa i chciałbym wiedzieć, czy wypała.
A trzecia sprawa, to witam Macieja Wodczaka o podróżnej nieobecności.
Dawidzie, Twoja propozycja a propos list dotarła, natomiast ja nie mam tak do końca przekonania, czy są nam aż tak bardzo potrzebne właśnie listy odtwarzania z różnymi audycjami, z różnymi elementami,
bo pamiętaj, że taka podręczna lista, sztuk jeden, jest i nazywa się ulubione. I do ulubionych możesz sobie pododawać różne audycje, znaczniki czasu, linki, co chcesz.
Artykuły z Tyflo Świata oczywiście też, więc taką listę masz. A czy ktoś będzie rzeczywiście tworzył sobie różne listy z audycjami?
Czy to nie jest już trochę przesada, tak sobie myślę? I ja zresztą nawet odpowiedziałem Ci na to zgłoszenie, więc to tak wydaje mi się,
Myślę, że tutaj to troszeczkę już idziemy aż w zbyt wielką, jakby zbyt wiele funkcji tej w sumie prostej aplikacji, jaką jest Tyflocentrum, ale jestem otwarty na sugestie i przemyślenia, bo może się mylę, może rzeczywiście byście korzystali z list i macie bardzo dużą potrzebę takiego właśnie usprawnienia, jeżeli tak, no to trzeba będzie o tym wtedy pomyśleć.
Dobrze, to teraz przechodzimy do kolejnego tematu, jeżeli chodzi o Ciebie, Maćku i Braila na iOS-ie.
Zabrakło Ci Braila na iOS-ie. Co to się stało?
Ano zabrakło mi Braila, bo jak to, że tak powiem, kończą się beta testy, kończy się testowanie systemów iOS,
że tak powiem, przedprodukcyjnych, prawda, tych dla deweloperów, no to z tego różne rzeczy są.
Ale ja w zasadzie nie poruszam tego tematu po to, żeby publicznie na antenie narzekać, jaki to iOS beta jest zły i żeby gdzieś tam jakoś bardzo płakać czy coś, bo wiadomo, chciałem tego, to sobie naważyłem.
Ale bardziej dlatego, żeby jakby pokazać użytkownikom jeszcze nieprzekonanym, niezdecydowanym do obsługi iPhone’a Braille’em, w sumie, ile kurczę można stracić tak naprawdę?
Ile można stracić? Jak sobie można tę pracę spowolnić, kiedy tego brajla nie ma?
Bo na przykład, chociaż i tak sytuacja nasza, powiedzmy polska, jest teraz trochę lepsza,
odkąd po pierwsze jest podczas wpisywania jest predykcja, czyli podsuwane kolejne słowa,
jakie możemy wpisywać, ale też rysuj ścieżkę, aby pisać. No, fenomenalna funkcja,
A generalnie to jest w 95% przypadków bardzo fajnie mi się sprawdza.
No czasem mógłbym sobie troszkę na nią w nielicznych przypadkach ponarzekać,
ale w gruncie rzeczy mimo wszystko bardzo ułatwia mi, ułatwia mi wprowadzanie
szerokiej treści tekstu, zwłaszcza jeżeli no chcę, żeby to nie było dyktowanie
Nie ze względów prywatnościowych zwłaszcza, tak, bo już teraz, na szczęście, o czym też jakiś czas temu mówiliśmy,
dyktowanie w języku polskim działa offline, więc jak najbardziej można to robić bez internetu,
no ale umówmy się nie zawsze, nie w każdym miejscu.
No i dotychczas temu służył mi Braille, tak, żeby…
Ajajaj, momenciek, wyciszę sobie telefon.
Żeby tą pracę generalnie sobie ułatwić.
No i po pierwsze, co ja biedny straciłem, że tak powiem,
poza szybkim wpisywaniem tekstu.
Na przykład właśnie otwieranie aplikacji.
Z dowolnego miejsca tak naprawdę, będąc na ekranie głównym,
gdzie sobie mogłem wyszukać aplikację teraz.
No to albo właśnie App Switcher, czyli ten pasek
przełączania aplikacji, czy raczej ekran zmiany aplikacji.
No albo, na szczęście ekranów mam mało, bo mam aż dwa na tych ekranach głównych,
więc do biblioteki aplikacji w miarę szybko jestem w stanie się dostać
i sobie tam wpisać konkretną nazwę.
No i ta trzecia opcja, no to powiedzmy, to jest ta Siri na przykład jeszcze,
że ja tam mówię yfne, coś tam w sensie open, otwórz, zwał jak zwał od języka,
w zależności, tak? I wtedy mi otwiera tą aplikację daną.
Ale jest to, moim zdaniem, znaczne spowolnienie pracy mimo wszystko na iPhone’ie,
zwłaszcza też w przypadku… O, nawet se kod musiałem zmienić do iPhona,
gdzie ja miałem ponad dziesięcioznakowy, tak powiem, żeby nie mówić ile,
alfanumeryczny z różnymi ciekawymi symbolami, które mogłem sobie Braille’em
wprowadzać i tak dalej. A teraz jak ten błąd występuje, że tego Braille’a nie ma,
no to trzeba było z powrotem, póki co, wrócić do numerycznego, sześciocyfrowego potulnie,
żeby po prostu zwyczajnie, mówiąc kolokwialnie, czegoś nie dostać, tak,
podczas wprowadzania długiego kodu. Więc generalnie, ja powiem w ten sposób,
nie narzekająco, tylko właśnie zachęcająco, że ci, którzy zwłaszcza jesteście na stabilnych
w tych wersjach iOS-a, albo nawet jeśli na betach to 26, a nie 27.
Ci, którzy zwłaszcza umiecie z tego brajla korzystać, umiecie jego używać,
to ja myślę, że naprawdę warto, bo wiele w życiu ułatwia, tak?
A jeszcze będąc przy głosie, a propos czegoś tam dla ochłody,
to tylko powiem tyle, że podcast też się poleca, też dba o nawodnienie słuchaczy,
bo w naszych zbiorach znajduje się po pierwsze audycja o butelkach filtrujących,
gdzie, że tak powiem, w sumie dzięki tej audycji chyba tak jakoś się bardziej do butelek filtrujących przekonałem.
A druga rzecz, wydaje mi się, że jest też podcast o soda streamie, ale tu mogę się mylić,
coś mi wyniki wyszukiwania nie mogły zwrócić, ale wydaje mi się gdzieś jakaś audycja na ten temat też była, więc…
Zdaje się, że tylko w Tyflo Przeglądzie wzmiankowałem o soda streamie.
Wydawało mi się, że coś było, ale choćby nawet Tyflo Przegląd też, także staramy się dbać, że tak powiem, o nawodnienie słuchaczy.
A co do czadu i upałów, to nawet RCB się o nas troszczy i wysyła, że w trakcie upałów tego typu rzeczy, prawda?
No i ty, Maćku, jeszcze swego czasu aplikację Good Loot prezentowałeś.
A, właśnie, właśnie, tak, Good Loot też.
Good Loot ma się dobrze w sumie aplikacja, dostępność jej się nie pogorszyła, czy się bardzo polepszyła, chyba nie.
A to może marne pocieszenie, chociaż może takie faktycznie, że się nie pogorszyła.
Tyflopodcast też się o Was troszczy. Dbajcie o siebie. Dużo lodów jedzcie. Dużo wody pijcie.
No i na razie ode mnie tyle.
A teraz odbieramy kolejny telefon. Kto jest z nami?
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Marcel z tej strony. Ja dziś tak krótko, bo macie sporo tematów i sporo też ciekawych,
Ciekawiących mnie tematów, więc nie chcę zasnąć w trakcie, jak to mi się ostatnio zdarzało.
Dwie informacje i jedna odpowiedź co do poprzedniego telefonu.
Jednego z poprzednich, jak dzwonił Darek i mówił o tych powiadomieniach na iPhone’ie.
Ja co prawda iPhone’a nie posiadam, nie używam.
Natomiast jedno takie drobne doprecyzowanie, bo jak chodzi o powiadomienia na FB,
Przynajmniej kiedyś tak było, no ja rzadko kiedy w ogóle korzystam z Facebooka,
ale chyba nadal tak jest.
Facebook nie każde powiadomienie po prostu nam też wysyła sam z siebie.
Z jakichś na przykład stron, które sobie tam obserwujemy,
gdzieś tam z jakichś profili, które sobie obserwujemy,
bo to działa trochę tak jak te wszystkie algorytmy teraz na YouTubach i tak dalej,
polecane treści.
Facebook nam wybiera na podstawie tego, aha, on tutaj kliknął, on to zobaczył, więc kto go raczej nie będzie interesował, to ja mu o tym nie powiem, a kto go może zainteresować, to dostanie powiadomienie.
Zgadza się Marcelu, natomiast fakt jest taki, że przynajmniej na zakładce powiadomienia, te powiadomienia, które tam się wyświetlają, to one się jednak powinny do nas odzywać też w formie jakichś powiadomień.
Chyba, że jest istotnie też tak jak mówisz, że jest jeszcze jakaś trzecia kategoryzacja,
czyli powiadomienia w aplikacji swoją drogą, a powiadomienia push mogą być jeszcze kolejną kategorią.
Właśnie do tego chciałem dojść. Generalnie, jeżeli w ustawieniach iPhone’a te powiadomienia wszystkie są pozaznaczane,
to tutaj w ogóle bym nie szukał problemu. Ja bym bardziej problemu szukał w ustawieniach samej apki w Facebook,
Bo jest tam zakładka ustawień powiadomień, przynajmniej na pececie i chyba na telefonach też, jeżeli dobrze pamiętam. Bardzo dawno tam nie wchodziłem.
W każdym razie, tam mamy dwa tryby powiadomień. Kiedyś były trzy… i nie, mail chyba jeszcze jest. Kiedyś były mail, push i w aplikacji.
I jakby trzeba sprawdzić, czy te rzeczy, które nas interesują, przypadkowo nie są odznacione albo się nie odznaczyły jakimś magicznym trapem.
Tak, bo to się może zdarzyć, że Facebooku zdarzy, że coś trzeba nam poprzestawiać w ustawienia.
Tak. Więc taka drobna sugestia dla Darka, jeśli jeszcze słucha, żeby sobie to tam właśnie posprawdzał.
Druga rzecz, o której chciałem powiedzieć tak na szybkości. Jako, że macie dużo tematów, to nie chciałem prezentować, już się tam bawić, bo apka jest prosta jak budowa cepa.
Kolejne małe narzędzie, którego zasadność na pewno ktoś zapyta,
więc od razu też tę zasadność uzasadnię. Masło maślane.
Wczoraj wrzuciłem coś, co nazwałem TD Sound Manager.
Czemu TD? No od TD Programs, od strony.
Jest to bardzo prosta aplikacja, stworzona na zasadzie
jest akcja, jest reakcja, jest potrzeba, jest produkt.
Generalnie wszyscy użytkownicy na pewno kojarzą ładne panele dźwięku w Windowsie 10.
Czy to ten mikser dźwięku, czy to panel ogólnie nazwany dźwięk,
gdzie możemy sobie pozmieniać ustawienia mikrofonów, głośników, schematów dźwiękowych itd.
Jak ostatnio zauważyłem, na Windowsie 11 występuje taki problem,
Powiem, że z kontekstowego menu trzeba się przeklikać dość aktywnie i wiadomo,
ja to sobie zawsze, bo na jednym laptopie mam jedenastkę, rozwiązuję poprzez
po prostu wpisanie tam snd.vol czy fmsys.cpl w kuchamianie Windowser.
No ale jak ktoś jest nietechniczny, to może nie pamiętać tych skrótów
albo po prostu nie do końca być przekonanym do tego, więc powstała
Mała, drobna aplikacja, trochę za namową znajomego,
że jakby się ucieszył, że można te skróty sobie przypisać jakoś,
która pozwala na otwarcie panelu odtwarzania tego starego
z ustawianiem właśnie różnych rzeczy na temat głośników,
otworzenie tego samego panelu na zakładce nagrywania,
żeby sobie poustawiać mikrofon,
Otworzenie tamtmiksera, miksera dźwięku, tego SNDVol.
Otworzenia tej nowej opcji, co jest od dziesiątki, która pozwala nam na przekierowanie konkretnej aplikacji na konkretną kartę.
Czyli ten mikser dźwięków, tak?
No, to się chyba jeszcze jakoś inaczej nazywa.
Osobiście nie pamiętam.
Mikser Windows jakoś tak?
No jakieś takie dziwne coś w tych nowych ustawieniach w każdym razie. Sam z tego korzystam czasami.
Ale jak ja mam się przeklikiwać przez same ustawienia, albo pamiętać tą komendę, bo tam są dwukropki i jakieś inne znaczki, to mi się nie chce osobiście, więc mam do tego skrypt, po prostu skrót zrobiony.
No i aplikacja pozwala jeszcze odciszyć audio na domyślnej karcie dźwiękowej, jakby komuś się przypadkowo coś kliknęło.
No ale teraz tak, gdybym to napisał w formie, jest sobie lista elementów, kliknij na tym Enter, to trochę głupio.
Więc tak, lista elementów istotnie jest, ale możemy schować sobie tą aplikację do treja.
Możemy wywoływać te różne rzeczy skrótami od Ctrl-Shift-1 do Ctrl-Shift-5,
odpowiednio po kolei, tak jak opisywałem te opcje.
Tak właśnie wyglądają skróty od 1 do 5.
Możemy również zaznaczyć sobie opcję, żeby apka startowała nam od razu z systemem
i wtedy zawsze będziemy mieć ją pod ręką.
Testowane na dwóch urządzeniach. Działa dobrze.
Znajomek też nie raportował żadnych problemów. To też wrzuciłem.
I swoją drogą bardzo się cieszę popularnością na Mastodonie.
Byłam tam od nie wiadomo ile, ale sporo badań dalej.
Chyba mój najpopularniejszy post swoją drogą tam, tak mi się wydaje.
No jak widzisz jest zapotrzebowanie na takie proste narzędzia.
No tak. No i to by było na tyle.
Ale, ale, ale. Skąd można pobrać? Przypomnij adres.
Okej, właśnie o tym zapomniałem, żeby przypomnieć.
Standardowo ze strony tdprograms.ovh tam jest zakładka apps albo programs.
Tak, programs, apps to jest odnośnik, że tdprograms.ovh, a ukośnik apps.
Tam jest zakładka programs i na górze listy będzie, jeżeli u kogoś nie ma,
to należy odświeżyć ctrl-5, bo to jest czysty html, jestem leniwy,
od 10 lat nie chciało mi się tego zmieniać.
No i tam wszystko jest.
I trzecia, że już o której…
Nie, nie, bo ja chciałem przede wszystkim pogratulować, bo w ogóle nie wiem czy wiesz, ale wylądowałeś w newsletterze Davida Goldfielda,
także to się rozniosło też mailem do wszystkich subskrybentów, więc to poszło daleko poza Mastodona w tym momencie.
Wow. To był mój pierwszy program faktycznie, bardzo prosty, napisany w kilkanaście minut tak naprawdę, a się rozniósł jak nie wiadomo co.
Jak widać, czasem niewiele trzeba, żeby, że tak powiem,
spełnić jakąś potrzebę ludzką. Ale z drugiej strony, z ciekawości,
czy ty jesteś też reprezentantem szkoły, że na każdy problem znajdzie się
rozwiązanie w formie narzędzia Near Softu?
Bo jest program Sound Volume Viewer i nie wiem, czy się tym bawiłeś kiedyś,
ale to jest też dość potężne narzędzie do zabawy głośnością,
Szczerze mówiąc, pierwszy raz o tym słyszę, ale trochę wyznawcą na to pewnie jest narzędzie Nearshoftu jestem, bo trochę tych narzędzi przez wszystkie lata mi się przewinęło, jak chciałem coś konkretnego sprawdzić i zazwyczaj jak mam jakiś taki bardziej zaawansowany problem, to myślę sobie, że
Zobaczmy, czy nirsowca tego nie ma i nie będę musiał klepać z czymkolwiek kodu.
No to zamknij z ciekawości, czy to jest coś, co by Ci się mogło do czegoś przydać.
Ja się jeszcze nie bawiłem, ale słyszałem o tym narzędziu ostatnio
i brzmi dość ciekawie, także możesz sobie zobaczyć.
W wolnej chwili sobie to pewnie obczaję, bo to się wydaje faktycznie interesujące,
jeżeli tam można właśnie wierszem polecenić sobie dużo fajnych rzeczy zrobić.
Okej, czyli jeszcze coś? No właśnie, ta trzecia rzecz.
Tak, trzecia rzecz. Taka drobnostka, w zasadzie przypomnienie, czulenie ludzi odnośnie Eltena,
bo myślę, że warto o tym wspomnieć, bo nie każdy śledzi fora, nie każdy też napisze na tym forum,
ale ostatnio nawet ludzie właśnie, czy to mniej techniczni, czy to jakoś nie bardzo śledzący
Rozwój projektu gdzieś tam na feedach, czyli tablicach czy w innych miejscach narzekają,
że różne rzeczy średnio działają, więc taka informacja dla wszystkich słuchających,
którzy ewentualnie ltena posiadają i użytkują. Obecnie trwają prace nad wersją 3.0.
Jest to w ogóle mocno zmieniona wersja, zmieniająca wiele pod maską, można powiedzieć,
I na stabilkach pewne opcje mogą się dziwnie zachowywać bądź dziwnie działać.
I też całe API, czyli wszystko to, czego nie widzimy,
a co odpowiada za działanie programu, które zostało przepisane i zmienione.
Stąd mogą wynikać pewne problemy.
Na betach są na bieżąco rozpoznawane.
Na bieżąco też naprawiane, więc gdyby komuś coś średnio teraz działało, to po prostu uczulam, że to jest stan przejściowy, bo trwają dość intensywne prace.
W ogóle a propos Eltena, to ja też się bardzo cieszę z tego powodu. W sumie napisałem mimochodem, że mi tam na Macu nie działa, bo ja akurat testuję,
Troszkę udaję, że testuję w sumie appkę właśnie
Eltena na Macu i tam był problem z szybkością, że ta synteza
gadała znacznie wolniej niż ja bym sobie tego życzył i coś tam
tego typu rzeczy. Fajnie to też zostało poprawione.
U mnie to już działa też bardzo spoko.
Ta dzwonienie do użytkowników jak nie działało, tak teraz
już ponoć fajnie działa.
Także no fajnie, że tam też…
No generalnie Paćku najlepiej, żeby błędy zgłaszać na grupie
No właśnie, właśnie, się tam w końcu muszę doczołgać, że tak powiem, bo coś mi trochę schodzi, ale generalnie to…
Wiesz co, to jak możesz i byłbyś tak dobry, to może by było spoko.
Jeśli będę miał tą opcję, to zrobię. No i przede wszystkim warto wtedy też przejrzeć wszystkie wątki, które tam są, bo są rozdzielone na różne fora.
Sprawy bieżące, czerwona księga, czyli jeszcze nie pokategoryzowane, ta główna, i jeszcze tam RC1 i 3.1.
Więc tam warto popatrzeć, czy któreś błędy zezgłaszalnych już tam nie są, żeby nie dublować.
Teraz troszkę czasu będę miał więcej, to myślę, że tam może coś spróbuję przysiąść bardziej.
No to wdzięczny będę, jak Ci się uda.
Okej, swoją drogą…
A jak nie, no to się tam jutro może doczołgam.
Swoją drogą dość potężna aktualizacja na iOS-a wyszła.
I na androida chyba teraz też, bo właśnie przyszło mi dzisiaj powiadomienia na mailu, jeszcze nie sprawdzałem.
Gdzie tam dodano blogi, konferencje i parę różności.
Dobrze, to na tyle ode mnie. Dziękuję i do usłyszenia jutro w sumie.
Dokładnie, bo słyszymy się jutro o 19. Androidowo będzie tym razem.
Tak, tak.
Okej, to do usłyszenia Marcelu, dzięki za telefon.
Skąd jeszcze w międzyczasie przyszło nam kilka wiadomości głosowych i tekstowych?
Jeszcze od Sławka mamy jakąś wiadomość.
Witajcie, ponownie Sławek. Chciałbym się zapytać o ten czytnik TalkForward.
Czy on jest dostępny w sklepie Google Play? A jak nie, to skąd można go pobrać, żeby go przetestować?
Bo ja na przykład testowałem ostatnio tą Ferdę, a ten TalkForward jest w języku angielskim.
Czy ma polskie tłumaczenie? Bo Ferda póki co nie ma polskiego tłumaczenia. Pozdrawiam.
TalkForward nie jest w sklepie Play. On jest poza… tylko jaki jest adres tej strony, Janika?
upsuite.eu. Już to sprawdzam, czy z myślnikiem, czy bez, bo nigdy nie pamiętam.
Już upsuite.
O, Cloudflare mnie przyblokował. Nie, mogę kupić tą domenę.
Przepraszam, więc up minus suite.
Tak, jest.
Także…
Przepraszam, że to tak trwa.
Jest. Talk forward.
Także app.myślnik.su.it.e.eu.
U-kośnik.
Talk forward.
T-a-l-k-f-o-r-w-a-r-d.
Ten link też był podany chyba dwa albo trzy tyfloprzeglądy temu.
Dokładnie.
Także w komentarz zajrzeć i tam link jest jak najbardziej.
Tak jest.
Także Sławku, no, miłego testowania, ale a czy jest po polsku?
Szczerze powiedziawszy, nie wiem.
Też nie wiem w sumie, czy został przetłumaczony automatycznie.
Mogło tak być, bo na pewno jest przetłumaczony agram.
I nie ma polskich znaków w niektórych komunikatach na przykład.
To prawda. A też, że TalkForward na TalkBacku bazuje, no to jest szansa, że tam jakieś rzeczy…
Miejscowo przynajmniej powinno być.
Tak, tak, tak.
Mamy jeszcze takie pytanie od Mojsiora.
Czy moglibyście mi wytłumaczyć, o co chodzi w opcji rysuj ścieżkę?
Tak krótko, jak tego używać, żeby wpisać jakiś wyraz?
Bo ja nie czaję tego, a czy dałoby się?
No mogę wytłumaczyć, bo też lubię tą opcję, nie używam jej często, ale korzystałem.
Otóż, polega to na tym…
To nie jest do końca jak flexy, ale trochę tutaj będziemy musieli sobie przypomnieć, jak flexy działały, czyli że mniej więcej na ekranie się uderzało w klawisze, czy teraz jest na przykład ta nowa klawiatura, nie flick-type, tylko flow-type, która na podobnej zasadzie działa, że się stuka w klawisze, mniej więcej tam, gdzie one są i wychodzą z tego słowa.
Tutaj kładziemy palec na pierwszej literze, na przykład chcemy napisać sobie wentylator, bardzo takie przydatne teraz słowo.
Albo wiatrak, żeby było krócej.
I kładziemy sobie palec na W.
Czekamy, aż on zrobi odgłos, że się przytrzymało dłużej, takie pom, pom, pom.
I chyba już wtedy, bo się nie czeka dłużej.
Dłużej się czeka na znaki alternatywne.
W momencie tego pierwszego piknięcia
przeciągamy tym palcem w tę stronę, żeby trafić do następnej litery.
Czyli od W robimy poziomą kreskę w prawo, tak, do I, potem do A i teraz ja się jeszcze w tym troszkę gubię.
Czy najlepiej będzie zjechać w dół i potem w lewo do tego A, czy wrócić na to W i potem w dół?
Ja bym chyba jednak w dół i w lewo, bo on może myśleć wtedy, że chcemy jakieś wieś, coś tam wieś, albo tak dalej.
Od tego A do T, czyli w prawo i w górę, potem delikatnie w lewo do R.
Ale to nie musi być dokładnie tak. Chodzi o narysowanie takiego kształtu na ekranie.
I on sobie z tego wyczyta, jakie słowo mieliśmy na myśli.
Jeżeli pierwsze nie zadziałało, to palcem w dół zdaje się można wybrać tam kolejne i kolejne
z tego pokrętła podpowiedzi czy jakoś tak.
No i jak już na dane słowo się zdecydujemy i zaczniemy pisać następne,
No to tam się sama wstawi automatycznie spacja.
Popróbuj sobie, czy jesteś w stanie chociaż kilka słów napisać.
Nie wiem, czy jakiegoś tego też, na którymś tych na przeglądzie nie prezentowałem
w ogóle tego rysowania ścieżki.
I chyba też jest na szufladzie, na mojaszuflada.pl u Piotra Witka
artykuł o rysowaniu ścieżki, jeżeli dobrze pamiętam.
Można nawet i filmik z prezentacją.
Tak, ja jeszcze generalnie, jak był podcast o edycji tekstów w systemie iOS,
to to jeszcze, jak to nie działo po polsku, to tak, żeby naświetlić,
Jak to mniej więcej działa też po niemiecku, to akurat wtedy pokazywałem troszkę, więc…
Ale no to też nie będzie na tyle miarodajne, co aktualne materiały gdzieś tam, nie?
Dobrze, to przejdźmy może… Aha?
Jeszcze skoro tutaj Moisture był przy głosie,
to ja też w międzyczasie sprawdziłem sytuację, jeśli chodzi o tę wersję NVDA.
Sytuacja jest znacznie prostsza, no bo przecież wszelkie zmiany,
które są już włączone do kodu, do NVDA,
Tak jest w przypadku tej zmiany, od razu mają wygenerowane wersje alfa.
Wystarczy najnowszą wersję alfa poprać.
Najprostszy sposób to adres nvda.zip ukośnik alpha.
Wchodząc z tej strony, od razu nam się zacznie popierać instalator.
Można wtedy takie zmiany przetestować.
Warto pamiętać, że to są wersje alfa,
więc to nie jest wersja 2026.2, która jest w fazie beta,
a nawet początki wersji 2026.3.
Więc tam mogą być rzeczy, które mogą być jakieś błędy, mogą być jakieś rzeczy, które jeszcze się zmienią.
Natomiast można sobie od razu taką wersję na przykład zainstalować w wersji przenośnej i ewentualnie takie zmiany przetestować.
No dobrze, to myślę, że możemy przejść już powoli do bieżących tematów, które mamy.
Piotrze, to co tam nowego w JAWS-ie?
Co nowego w JAWS-ie?
No w końcu, można powiedzieć,
Vispero zaczyna dawać ludziom powody,
dlaczego w ogóle zdecydowali się zrobić
to konto Vispero.
Natomiast niestety my cały czas z tego nie skorzystamy,
bo u nas ten system kont jeszcze nie funkcjonuje.
A kiedy już się pojawi,
to czego możemy się spodziewać,
jeśli chodzi o tę funkcję?
Po pierwsze, dla tych, którzy instalują JAWS-a w Stanach Zjednoczonych
i nie zalogowali się do takiego konta, to JAWS nam teraz łaskawie da 30 dni,
a nie 2 godziny, jak to było do tej pory.
Także będziemy mogli sobie z tego JAWS-a przez 30 dni pokorzystać.
Oczywiście funkcje, które tego konta wymagają, czyli np. funkcje AI,
nie będą dostępne, natomiast po prostu sam JAWS będzie korzystał.
Oczywiście jeśli go aktywujemy, bo aktywacja to jest jakby cały czas
To jest osobna kwestia. Natomiast ten okres, który JAWS poczeka, został wydłużony.
Mam nadzieję, że to też oznacza, że WISPERO będzie stopniowo też poprawiało stabilność działania tej funkcji,
bo słyszałem nawet takie komentarze, że ponoć dla niektórych osób, jak uruchamiają JAWS-a bez połączenia z internetem,
to ten JAWS lubi nie wystartować, co jest trochę informacją niepokojącą.
Miejmy nadzieję, że takie problemy nie będą występować, że też Vispero nad tym pracuje.
Oprócz tego komponenty JAWS-a zostały zaktualizowane do frameworka .NET w wersji 10.
Generalnie po prostu to oznacza tyle, że JAWS powinien być bardziej odporny na jakieś luki bezpieczeństwa,
które w tym środowisku występują. To jest takie środowisko programowania rozwijane przez firmę Microsoft,
…od której generalnie non-stop jakiś czas dostaje nowe wersje.
My jako użytkownicy raczej tutaj nie zauważymy jakiejś różnicy.
No poza tym, że po prostu komponenty JAWS-a, które z tego korzystają,
no powinny być bardziej podatne, jakieś łatkie błędy bezpieczeństwa ewentualnie.
I zresztą tutaj też właśnie Vispero podkreśla, że ta zmiana głównie została zrobiona
dla użytkowników firmowych, dużych korporacjach,
właśnie jest wymóg, żeby wszystko było jak najbardziej aktualne.
No i właśnie m.in. przez to to zostało wprowadzone.
Kolejna zmiana dotycząca środowisk firmowych
to jest wprowadzenie integracji z Amazon Workspace DCV Protocol,
czyli po prostu z danym podpitem od Amazona,
który też w niektórych firmach korporacyjnych,
w niektórych korporacjach jest stosowany.
I teraz JAWS z tym też działa, więc dla tych, którzy korzystają ze środowiska Amazon Workspaces,
czyli jakichś kontenerów, wirtualne maszyny itd., na których też może być Windows zainstalowany w chmurze,
to JAWS teraz będzie z tymi środowiskami działał.
Natomiast z jednym zastrzeżeniem, nie możemy użyć Caps Locka jako klawisza JAWS,
bo on na ten moment po prostu nie działa w sesji Amazon Workspaces.
Więc po prostu w takiej sytuacji warto przełączyć się na klawisz Insert,
bo on jako klawisz JAWS takiej sesji nam zadziała.
Kolejna istotna nowość to lepsze czytanie specjalnych znaków Unicode.
Czyli… o co tutaj chodzi?
No, chodzi tutaj o coś, co NVDA ma od jakiegoś czasu.
I ja przy okazji też dowiedziałem się, że ma tu też Apple,
przynajmniej na Macu, co też bardzo cieszy, bo było z tym problemem.
Mianowicie, jeśli mamy w…
Bardzo często to zobaczymy w mediach społecznościowych,
jakiś tekst napisany specjalnymi znakami Unicode.
To są często znaki matematyczne,
które przy okazji są bągrubione, mają jakąś kursywę,
wyglądają jak duże cyfry.
Bardzo często, jak ktoś na mediach społecznościowych pisze,
że coś rozpocznie się o godzinie 14,
to napisze cyferkami, które wyglądają jak przyciski
…na telefonie, na przykład. Albo właśnie, bo jakiś portal społecznościowy nie pozwala jakiegoś tekstu pogrubić,
no to jakiś fragment sobie w ten sposób pogrubią. Problem z tymi znakami jest taki, że one albo były często nieczytane,
niewyświetlane w brajdu, albo były czytane w bardzo taki specyficzny sposób, przez to, że czytniki ekranu nam podawały,
czym są te znaki. Czyli na przykład, nie wiem, takie Cześć mógłoby zostać przeczytane jako matematyczne duże pogrubione C,
Matematyczne, duże, małe, pogrubione, z, itd., itd.
NVDA od jakiegoś czasu ma funkcję,
która pozwala te znaki znormalizować,
czyli one będą konwertowane do naszych liter,
żeby były przeczytane i wyświetlone w brajlu.
Cześć.
Teraz czas doczekał się podobnej funkcji,
która będzie nam działała zarówno w przypadku syntezy
i w przypadku brajla.
i będzie to miało miejsce podczas czytania stron HTML,
czyli po prostu stron internetowych, oraz dokumentów PDF.
Czyli, to też ciekawe, z tego, co rozumiem,
w takim razie to nie będzie działało w dowolnym polu edycji, a szkoda.
No bo w przypadku NVDA, to po prostu jak sobie tę funkcję włączymy,
no to ona będzie działała wszędzie.
Więc jakby na przykład ktoś nie wykorzystał z jakiegoś klienta
do Mastodona, do Bluesky, do jakiegoś innego portalu społecznego,
No co niestety tam możemy takie rzeczy czasem napotkać.
Ale mniej więcej i tak fajnie, że ta opcja jest.
Natomiast gdyby ktoś potrzebował to wyłączyć, to nie ma problemu.
Jest taka opcja, jest ona dostępna w centrum ustawień w kategorii
WebHTML PDF w podkategorii Czytanie.
Mamy pole wyboru Tłumacz znaki specjalne.
I to pole wyboru musimy odznaczyć i wtedy ta nowa funkcja
Zostanie wyłączona.
I w końcu, ta nowość związana z kontami Vispero,
która jest gdzieś na dole listy zmian,
dlatego że na razie jest to funkcja dla członków programu
wczesnych testerów, bo tam musimy sobie wejść do tego programu,
żeby z tej funkcji skorzystać,
czyli synchronizacja ustawień w murze.
No właśnie, w końcu, jeśli mamy skonfigurowane konto Vispero,
a w użytkownicy Stanach Zjednoczonych muszą mieć to konto skonfigurowane,
to możemy po prostu, używając tego konta,
nasze wszystkie ustawienia synchronizować między komputerami.
Jest to funkcja bardzo przydatna,
zwłaszcza jeśli ktoś korzysta z komputera specjalnego,
z kilku laptopów w domu i w pracy.
Teraz możemy między komputerami
sobie ustawienia JAWS-a zsynchronizować.
Gdyby ktoś się martwił o to, że jest synchronizowane wszystko,
A możemy tego nie chcieć z jakiegoś powodu,
no bo np. na stacjonarce mamy inny układ klawiatury,
na laptopie inny, korzystamy z innych syntezatorów itd.
Nic nie ma z tym problemu,
bo można konkretne kategorie też wyłączyć.
Używając funkcji setting sync, bo tak ono się nazywa,
możemy synchronizować nasze ustawienia takie,
jak wystawienia dla konkretnych aplikacji,
wystawienia domyślne, słowniki, etykiety grafik,
Znaczniki na stronach internetowych, konfiguracje Flexible Web,
czyli takie ustawienia, które pozwalają nam modyfikować
strony internetowe przez JAWS-a, nie wiem, takie uzywanie reklam,
etykietowanie przycisków i tak dalej.
Ustawienia dla konkretnych stron internetowych,
łącznie ze własnymi etykietami, schematy dźwiękowe i schematy mowy,
też bardzo fajna funkcja w JAWS-ie, oraz profile głosowe
Między kilkoma komputerami.
Możemy też przywrócić ustawienia, kiedy preinstalujemy JAWS-a lub konfigurujemy nowe urządzenie.
I możemy też w każdej chwili ręcznie ustawienia synchronizować.
Co jeszcze warto wiedzieć?
Jest wymagane połączenie z internetem. No, kwestia oczywista.
Funkcja niestety jest dostępna tylko w regionach, gdzie jest wspierane w tym momencie konto Vispero.
Informacje o licencji nie są dołączone do ustawień.
Tak że to, czy JAWS jest aktywowany, czy nie, nie jest tutaj brane pod uwagę.
I jako funkcja uczestnicząca w programie Early Adopter,
czyli właśnie takiego wczesnego testera, może ulec zmianie
i trzeba sobie to włączyć ręcznie.
Więc musimy do tego programu się zapisać w ustawieniach w JAWS-ach
i kiedy to zrobimy, tam możemy sobie konkretne funkcje włączyć lub wyłączyć,
tak jak w flagi, na przykład w Chrome, i tam znajdziemy funkcję Setting Sync.
Tam sobie ją zaznaczamy i JAWS nam się zrestartuje
i po restarcie automatycznie zapyta nas,
czy chcemy synchronizację włączyć.
Kiedy tę funkcję włączymy,
wszelkie zmiany, które dokonamy,
zostaną automatycznie od razu wysłane do chmury,
kiedy JAWS się zrestartuje.
Możemy też w każdej chwili ustawienia zsynchronizować ręcznie.
Możemy to zrobić z poziomu menu narzędzia.
w głównym oknie JAWS-a i tam możemy sobie tę synchronizację wywołać.
Możemy też ze spoziomu przeglądarki przejrzeć zsynchronizowane ustawienia,
gdybyśmy na przykład chcieli je z poziomu strony usunąć.
Też w tej sekcji synchronizowania ustawień w chmurze
mamy przycisk Zarządzaj synchronizacją
i tam możemy konkretne kategorie odznaczyć,
gdybyśmy chcieli, żeby jakieś konkretne ustawienia się nie synchronizowały.
Jeśli korzystamy z kilku komputerów, to przy starcie JAWS-a, jeśli JAWS wykryje, że są jakieś zmiany, zada nam pytanie i możemy zdecydować, co chcemy zrobić.
Możemy odpowiedzieć tak, żeby skorzystać z najnowszych ustawień chmury, nacisnąć nie, żeby dalej korzystać z ustawień lokalnych.
Natomiast jeśli JAWS wykryje jakieś mniejsze różnice,
to zostaniemy zapytani, czy chcemy zastąpić wszystkie ustawienia
na urządzeniu z tymi z chmury, vice versa,
czyli zastąpić ustawienia w chmurze ustawieniami lokalnymi,
połączyć te dwa zestawy ustawień, jeśli np. mamy profile,
które są na jednym, ale nie na drugim,
lub po prostu synchronizację na ten moment pominąć.
No i też w każdej chwili można tę funkcję pominąć.
lub wyłączyć całkowicie.
Następnie zmiany związane z internetem.
Tutaj jak zwykle kilka rzeczy się znalazło.
M.in. na stronach internetowych,
które bardzo często zmieniają swoje treści,
JAWS powinien lepiej na tym nadążać,
kursor wirtualny powinien po prostu lepiej się odświeżać.
Informacje o numerze, wiersza i kolumny
będzie teraz częściej czytana,
jeśli nawigujemy po siatce z wyłączonym kursorem wirtualnym,
Więc w trybie formularzy.
JAWS nie czyta niepotrzebnej za bardzo ciej strony podczas nawigacji klawiszem TAB
pomiędzy generalnie polami formularza, jakieś przyciski, pola, wybory itd.
Kiedy napotkamy tzw. zerowe odstępy, to są takie specjalne znaki,
które czasami na stronach możemy napotkać,
JAWS nie jest już cichy i mówi po prostu puste.
Wiemy, że jakąś informację dostajemy, kiedy kursor się nam porusza.
Wirtualny kursor wyświetla nam wybraną wartość w polach wyboru daty, godziny,
bez konieczności wyłączania kursora wirtualnego, więc po prostu,
jak wybierzemy jakąś datę, to już nie musimy przełączać się do trybu formularza,
żeby zweryfikować, że ustawiliśmy tę datę tak, jak chcieliśmy.
Poprawiono czytanie alertów przez JAWS-a podczas wypełniania niektórych formularzy
na którychś stronach internetowych.
I poprawki dla usługi NLS-BART,
czyli Biblioteki dla Niewidomych w Stanach Zjednoczonych.
Kiedy klikamy Popierz, to JAWS nam nie gubi fokusa
i zostaje na linku Popierz.
Microsoft Office, tutaj mamy dwie zmiany.
Konkretnie w klasycznym outlooku,
jeśli wiadomość ma informację,
że jej źródło jest spoza naszej organizacji,
to w Braillu ta informacja jest skrócona do literek EXT,
więc po prostu nam zajmuje mniej miejsca w Braillu.
I wizualne podświetlanie jest teraz wspierane w nowym outlooku,
kiedy korzystamy ze szczałek do czytania wiadomości.
Czyli osoby widzące widzą, gdzie w danej wiadomości jesteśmy.
W WhatsAppie mamy jedną zmianę.
Oczywiście tutaj chodzi o nowego, webowego WhatsAppa.
naciskając kciałkę w górę na ostatniej wiadomości z historii.
Poprzednia wiadomość jest teraz prawidłowo czytana i wyświetlana w brajlu.
A propos brajla, to mamy tutaj poprawki do tablicy brajlowskiej skrótowej.
I poprawiono nawigację brajlowską w notatniku podczas czytania wierszy
zawierających więcej niż 150 znaków.
I drobne inne zmiany.
Skróty klawiszowe JAWS-a nie wchodzą już w konflikt z klawiszami do zawijania kodu w Visual Studio Code.
Jeśli uruchamiamy JAWS-a i ZoomTexta razem, ale nie w formie tego pakietu Fusion,
zamykanie ZoomTexta już nie będzie powodowało, że konto, które mamy polecenia,
Zaloguj, wyloguj się z konta Vispero w JAWS-ie, że zmienią swoją wartość.
No i też dla osób, które na początku, jeśli niechcący, wybraliśmy,
że mamy poniżej 13 lat podczas zakładania konta Vispero.
Opcje zaloguj się cały czas będą dostępne,
więc i tak możemy się zalogować i ewentualnie taką zmianę później,
taką dokonać korekty w tej informacji.
I poprawiono wizualne śledzenie, czyli też podświetlenie, gdzie jest kursor,
kiedy czytamy wyniki w Vispero Companione, czyli tym chatbocie,
który z Josem do nas przychodzi.
Także całkiem sporo różnych zmian.
Na pewno ta synchronizacja ustawień jest najbardziej atrakcyjnym powodem,
dla którego Vispero zdecydowało się na wprowadzenie tych kont.
Szkoda, że jeszcze tego nie ma w Polsce, ale na pewno to jest funkcja,
Która myślę, że wielu osobom może się naprawdę przydać, zwłaszcza jeśli korzystamy z kilku komputerów, to to może być naprawdę fajne rozwiązanie.
To się zgadza. Odbieramy kolejny telefon. Kto jest z nami tym razem?
Cześć Michał, to Mateusz Bobrów z tej strony.
Cześć Mateuszu, coś cię słabo słychać, ale zaraz spróbujemy sprawić, żebyś był słyszalny lepiej. O, może teraz.
Może teraz, halo?
Teraz to aż za. Słuchamy.
Chciałem porozmawiać, bo jestem po prezentacji zarówno Jonathana Mosena, jak i Humanware’u odnośnie notatnika Brainload e-Walls.
Widziałem prezentację Jonathana. Wszystko bardzo ładnie powiedział, zarówno o władach i o zaletach, czego nie powiedział Humanware,
bo to w końcu firma i musi mówić, że tak powiem, same superlatywy.
Ale bardzo mi się podoba, że Jonathan też wypunktował bardzo krytycznie wady tego notatnika.
Ja powiem tak, przynajmniej z mojej perspektywy i to nawet nie z mojej,
bo staram się wczuć w rolę tego użytkownika, który dopiero co też zaczyna pracę z komputerami.
Ja uważam, że to jest temat nieco przebrzmiały,
Ja rozumiem, że to urządzenie ma linijkę 32 znaków i stworzenie komórek piezoelektrycznych musi sporo kosztować.
Natomiast ja uważam, że płacenie za to urządzenie 9221 dolarów i uważam, że to jest cena zdecydowanie za droga.
Ja rozumiem, że to musi być…
9 tysięcy dolarów?
Że coś… nie, nie, coś chyba… coś chyba…
To chyba coś koło sześciu kosztowało.
A to coś… o właśnie, przepraszam bardzo za…
6 221, to jest właśnie taka cena.
Tak, nie jest cena mała, to jest prawda.
To prawda, ale te 9 to już w ogóle mnie zaskoczyło.
Ojejku, ojejku, pomyliłem się, pojechałem zbytnio, także przepraszam.
Ja uważam, że to jest cena troszeczkę za droga.
Ja rozumiem, że stworzenie notatnika musi kosztować, że dział badawczy musi na czymś zarobić,
ale to jest po prostu zwykły notatnik z Windowsem i uważam, że pierwszą wadą, no w sumie to jest
procesor pamięci ożarny Intel i to jest bateria. Pięć i pół godziny…
Może tego aż bym nie krytykował, bo to jest notatnik z Windowsem, ale to jest zbyt mało.
5,5 godziny za baterię to jest uważam wada.
Kolejna rzecz to jest, z tego co wiem, oni mówią, że przygotują jakiś nośnik do ponownego formatowania notatnika,
ale musi być przecież nośnik do ponownego formatowania, bo przecież jak nam urządzenie ulegnie awarii
Jeśli chodzi o jakieś infekcje wirusowe, to tak naprawdę możemy własnego Windowsa postawić, ale co z tego, jak nie będziemy mieli całej funkcjonalności notatnika, czyli przede wszystkim Keysoftu i tych dodatków z NVDA dla Microsoft Office, które się, tak powiem, nam dezaktywują w wstążkę.
Nie wiem, jak oni to zrobili, ale dezaktywują nam te dodatki w wstążkę do Microsoft Office.
Kolejna rzecz to jest instalacja, oczywiście mamy Windowsa 11 Pro z licencją na pokładzie.
Kolejna rzecz to jest instalacja Microsoft Office. Ja rozumiem, że musi być Microsoft Office,
ale uważam, że to użytkownik powinien zadecydować, czy go chce zainstalować, czy nie
i po drugie, czy chce mieć obraz od Humanware’a, czy obraz własny.
Ja rozumiem, że to jest prawa autorskie i tak dalej, że nie można tego softu od nich dystrybuować, bo tam jest i acapella za darmo do pobrania, i to są prawa autorskie, ale powinni stworzyć nośnik do formatowania tego Windowsa.
Ja sobie nie wyobrażam kupić za takie pieniądze urządzenia, którego nie jestem w stanie postawić na nogi po awarii.
…i przywrócić go do pełnej funkcjonalności.
Ja Michale cały czas o tym właśnie mówię.
No właśnie, ja się z tobą zgadzam.
Słuchaj, no ja jestem w stanie postawić, no chociażby tego ARM-a,
znaczy ARM-a nie stawiałam, ale robiłem użytkownikom system na czysto w laptopie.
Wywaliłem ten fabryczny Windows i na czysto postawiłem i normalnie ludziom chodzi.
Nie wyobrażam sobie mieć urządzenia z kupu u śmieci. Powinni, że tak powiem, dać użytkownikom wybór.
Jeżeli użytkownicy chcą Microsoft Office, no to niech go mają. Jeżeli nie, no to nie.
A tak, no to sieci uwiązane…
To znaczy, wiesz co, akurat tu to ja uważam, że to jest jakiś wielki faux pas, że oni instalują tego Office’a.
Jak ktoś chce używać notatnika, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ten ofis mu się przyda.
Więc o to bym się nie czepiał. Ja czepiam się zdecydowanie bardziej o to, o czym wspominasz, że po prostu nie jest dostarczane żadne medium recovery.
Producent obiecuje, że będzie i trzymamy za słowo.
W kolejnej wersji, ale obiecuję, że będzie.
No chociaż, jak nie ESD albo Vim, to niech da kreatora takiego, jaki był w Elbrailu.
Tak?
Tak. Kolejna rzecz…
No wiadomo, że ja nie lubię DOS-a, ale to nie chodzi o to, czy ja lubię, czy nie, bo ja bym tu uogólniał.
Keysoft współpracuje tylko z NVDA, a nie współpracuje z JAWS.
A są użytkownicy, szczególnie w Stanach, którzy używają JAWS-a
i to jest robione tylko pod jeden screen reader.
Także tutaj cały notatnik niestety polega.
Nie ma współpracy dobrej z JAWS-em, ale abonament jest.
Miejmy nadzieję, że producent coś z tym zrobi,
…żeby lepiej Keysoft współpracował z JAWS-em.
Ja bym się tutaj tego czepiał, bo jest jednak więcej użytkowników JAWS-ów w Stanach niż NVDA, póki co stosunkowo.
I kolejna rzecz, na której suchej nitki nie pozostawię, to stary procesor z 2023 roku.
Ja rozumiem, że urządzenie jest, jakie jest, że ono musi być tanie, żeby więcej zarobić, zrobione z tanich materiałów.
Ale słuchajcie, Intel Ultra, gdzie powinien być od razu AI, a nie jest AI, bo nie ma tych 140…
Terra Operation Per Seconds, czyli tych TOPS-ów, czyli systemu, który mógłby wykonywać wiele milionów operacji na sekundę.
To jest dopiero pierwszy procesor z 2023 roku. No jak za takie urządzenie, to ja uważam, że to jest FOPA.
No cóż Mateuszu, zobaczymy jakie będzie w ogóle zainteresowanie tym sprzętem u nas.
Bo ja tak cały czas mówię, mówię, mówię, a jakie jest wasze zdanie na temat tego Braillewoltz?
Ja uważam, że to jest takie trochę wymyślanie koła na nowy, na Windows, fajnie, że to zrobili,
ale ja uważam, żeby ten dodatnik jednak był dopracowany.
Ja myślę, że urządzenie ma dość duże znaczenie w Stanach, gdzie jednak sporo osób niewidomych,
zwłaszcza w okresie gdzieś tam szkolnym.
Głównie pracuję z notatnikami brailowskimi.
I potem powstaje ten problem, o którym my też gadaliśmy.
I nie zna komputerów, bo mają nukę na rynku pracy później.
No, dokładnie. Czyli potem to urządzenie ma ułatwić to przejście.
Ja jestem tego urządzenia ciekaw w praktyce, to znaczy bardzo chciałbym…
Już wiem, że są problemy, bo już nawet są pierwsi użytkownicy na Mastodonie,
którzy sobie to kupili.
A, to podeślij potem mi linka na Messengerze na Mastodonie, wiesz?
To nawet nie jest, że jakiś jeden post konkretny.
Po prostu jest kilka takich osób, jedną na pewno mam,
które sobie po prostu obawiam się na leczenie z własnych, znaczy obawiam się,
przypuszczam, że z własnych pieniędzy.
Jestem zdziwiony może bardziej, że ludzie tak mają.
Kupują sobie te urządzenia i
sobie to testują.
Wiem, że są jakieś już problemy różne z brajlem, że ten brajl
Gdzieś tu gdzieś się zatnie, tutaj się coś nie dosynchronizuje, tutaj coś tam.
Natomiast dużo bardziej byłbym ciekaw, jak to już konkretni użytkownicy, którzy będą to wykorzystywać do jakichś swoich tam celów,
no bo myślę, że każdy kupując takie urządzenie spodziewa się, że ono, skoro ma płynnego Windowsa, no to z czymś tam będzie działać, tak?
Nie wiem, kotomuś po prostu wystarczy Office, ktoś może się pokusi o jakieś eksperymenty z Reaperem, na przykład, i obróbką dźwięku.
Nie ma tam jakiegoś ekranu, więc nie wiem jak tam wymagania graficzne,
ale porwie się na jakieś gry. I tutaj byłbym po prostu ciekaw,
jak różne osoby testujące ten notatnik koło komputer
sobie z tym poradzą i będą w stanie gdzieś tam…
czy spełni to po prostu oczekiwania, dłuższą metę.
No bo hype jest nakręcony, to jest na pewno.
No, już na SightCity dostali nagrodę,
chociaż jeszcze nikt na SightCity chyba tego w rękach,
oprócz egzemplarzy jakichś testowych na stanowisku, nie miał.
No więc…
A to ja nie wiedziałem, że to można już kupować.
To użytkownicy chyba kupili, bo Jonathan Morrison otrzymał wersję beta,
a nie wiedziałem, że już użytkownicy kupili.
W Stanach poszły jakieś już chyba, no.
Tak, dopiero teraz pierwsze urządzenia chyba zaczęły być wysyłane.
Ja wiem, że Queen ma jedno dostać, m.in. to właśnie ludzie, które zaczęli pisać.
Tak, jest też taka pani Eden Linea, chyba, czyli Nea, która też, ona nawet monarcha sobie kupiła, właśnie, tego, Ivolva.
Także tam jest dużo postów na tym profilu właśnie o tych urządzeniach, jak one sobie działają.
Czytałem dyskusję o AppleVis, właśnie o dyskusji o AppleVis.
Dowiedziałam się o webinarium i o HumanWare i Access On.
Przeczytałam, znaczy ja wysłuchałam dokładnie Access On’a Jonathan’a.
Nie wiem, czy ty widziałeś Access On’a o Evolv’ie.
No, ja jestem trochę…
Tak, ja wysłuchałem, to jest z czerwca webinarium.
Ubiegło, ten z ubiegłego tygodnia.
I powiem ci szczerze, no ja jestem trochę, może ja, bo ja jestem takiej starej daty, ale powiem ci
Jestem trochę zawiedziony tym urządzeniem.
Zbyt drogie, zbyt… no tak jak Ty mówisz, a to ten brak gdzieś się załatnie.
A to on nie będzie za nami podążał.
Jest jakieś takie niedopracowane, czuję niedosyt i czuję niesmak.
Jak zresztą z większości produktów Humanware’a.
One się nie cieszą u mnie dobrą popularnością.
No chyba, że Victor Reader Stream.
Tak samo ten Stellar Trek.
No to powinien, nie wiem, pójść chyba do Lamusa.
No taka nawigacja, która popełnia takie błędy.
No to jest, wiesz Mateuszu, ja myślę, że w ogóle kwestia notatników.
Są to urządzenia, zwłaszcza poza Stanami Zjednoczonymi,
to są to urządzenia rzeczywiście w dzisiejszych czasach, mam wrażenie,
tym bardziej w dzisiejszych czasach, dla osób, które naprawdę mają
No wiem, dobra, to ja nie będę wam przedłużał, no chciałam się podzielić.
Dziękuję Wam bardzo, pozdrawiam i do usłyszenia.
Na Horyzoncie, przy czym jedna z tych aplikacji wyłącznie póki co dla systemu Android.
Druga, być może ta właśnie, o której mówisz, o ciekawej nazwie.
Aplikacja dostępna na oba systemy.
No więc właśnie, może sobie zaczniemy od tej ciekawszej,
bo też ciekawa koncepcja przyświecała pomysłodawcom, twórcom jednocześnie,
bo chodzi mianowicie o aplikację Pomagaczka.
A no, aplikacja Pomagaczka, która ma, no właśnie, pytanie czy aplikacja ma pomagać
sama w sobie? Poniekąd tak, natomiast bardziej jest ona takim pomostem,
takim, ja wiem, trochę uberem dla wolontariuszy. Nawet Pan, który gdzieś tam pierwszy raz
tej aplikacji wspominał. Jest to w ogóle pomysł Fundacji Geotyda jednocząca osoby niesłyszące,
słabosłyszące, niewidome, niedowidzące i głucho niewidome generalnie,
więc tam aplikacja… Mówiło się już o niej od paru miesięcy, natomiast to był taki,
I powiedzmy jeszcze trochę koncept.
Jeszcze troszkę nie wiadomo było, czy to się uda, czy nie.
No, aplikacja obecnie jest po pierwsze w TestFlighcie,
a po drugie też można się zapisać do testów dla Androida.
I aplikacja, wróbelki ćwierkają, że ma być dostępna zarówno w App Store,
jak i w Google Play Store,
powiedzmy za jakiś miesiąc, może.
To generalnie jeszcze tam parę warunków trzeba spełnić, żeby faktycznie to miało miejsce.
Natomiast, tak jak wspomniałem, aplikacja ma za zadanie łączyć wolontariuszy i osoby potrzebujące pomocy.
W tym właśnie osoby, jak wspomniałem, niewidome, niedowidzące, głuchoniewidome,
Właśnie niesłyszącej, ale też mające problemy z poruszaniem się.
Generalnie problemy motoryczne.
No polega to na tym, że my jako osoby potrzebujące tworzymy sobie zlecenie.
Generalnie, że chcemy gdzieś na przykład dojść, powiedzmy, dojechać,
załatwić taką sprawę tu i tam, w takim i takim dniu, o takiej i takiej godzinie.
bądź też może być dowolna pora.
Nadajemy też priorytet temu zleceniu,
czy to ma być zlecenie zwykłe, czy pilne.
No i w momencie, kiedy utworzymy sobie
takie zlecenie, wolontariusz, że tak powiem
po drugiej stronie, znaczy pula wolontariusz,
że generalnie ci, którzy akurat mogą,
są dostępni, dostają powiadomienie
o nowym zleceniu, że się pojawiło.
No i powiedzmy ten, komu będzie pasowało, będzie mógł takie zlecenie przyjąć
no i generalnie się umówić już z tym zleceniodawcą.
Teoretycznie powinno być tak, że szczegóły powinny się też jak najdokładniej
zawrzeć te szczegóły stricte podczas tworzenia tego zlecenia.
Też jest możliwość czatowania w tej aplikacji, wysyłania właśnie
ale też można numer telefonu, zdaje się, podać i wtedy też jeszcze tego nie ma,
ale zdaje się, że będzie też istniała możliwość sobie po prostu zadzwonienia.
Z tego, co wiem, przynajmniej na początku, ale chyba takie były też cele,
że ta pomoc ma być raczej dla potrzebujących bezpłatna.
No a co czas pokaże, no to się jeszcze zobaczy.
Można się jeszcze zapisywać do testów tej aplikacji.
Ja tylko sobie sprawdzę, żeby maila nie przekręcić.
Czekajcie, bo mi… Co się stało?
Fundacja małpa geotyda.org to jest mail…
Tak, dobra. Fundacja małpa geotyda.org, zresztą strona internetowa też
Fundacji, gdzie można uzyskać informacje o samej Fundacji, to jest właśnie
geotyda.org, ale myślę, że jeżeli się napisze na tego maila,
to będzie możliwe, można dostać linka do TestFlighta czy jeśli chodzi o aplikację dla Androida, żeby właśnie można było ją przetestować.
No inicjatywa w sumie fajna, zobaczymy co z tego wyniknie, bo na razie właśnie jeszcze jedna kwestia dotycząca stricte samej pomagaczki jest taka,
że no póki aplikacja, póki trwają testy, no to te zlecenia jeszcze nie są tak naprawdę wiążące, tak?
W sensie wysyła się, tworzy się te zlecenia, ale to bardziej chodzi o to, żeby sprawdzić przedprodukcyjnie,
czy wszystko działa, czy powiadomienia push dochodzą jak trzeba, czy wszelkie powiedzmy reakcje,
czy zlecenie jest przyjęte, czy odrzucone i tak dalej, czy do nas też powiadomienia dochodzą,
czy wiadomości i tak dalej.
No i jednym słowem, że aplikacja działa, więc na razie, póki aplikacji jeszcze w sklepach nie ma z aplikacjami,
no to nie należy się jakby bardzo wiąząco do tego,
no bardzo jakoś tam się tym przejmować, nie?
Tyle o pomagaczce, która miejmy nadzieję, że jakoś tam będzie pomagała.
Natomiast druga rzecz, i to news pochodzi z 26 czerwca,
rozesłany też do czytelników, do użytkowników DZDN-u,
do tejże naszej biblioteki, o udostępnieniu, o rozpoczęciu testów,
chociaż te testy się rozpoczęły tak naprawdę chyba w pierwszym tygodniu czerwca,
Natomiast z racji, że no też być może mało kto czyta forum i tak dalej, opublikowano wiadomość,
informację, że właśnie o tych trwających testach aplikacji DZDN Player, no zwłaszcza w obliczu tego,
co ostatnio robi Dolphin w swojej aplikacji EasyReader, gdzie jeśli się nie ma abonamentu,
No to ograniczają pobieranie książek bodajże do pięciu
i tam różne inne rzeczy, że książki sobie lubią znikać
już z tych wypożyczonych i różne inne dziwne rzeczy tam się dzieją.
No i w odpowiedzi na to DZDN postanowiło,
biblioteka DZDN postanowiła zadziałać
i stworzyć generalnie taką aplikację,
Nazywa się ona DZDN Player, no i generalnie umożliwia słuchanie zbiorów DZDN-u,
w tym, no właśnie, nie tylko DAISY. Nie ma tu ograniczenia wyłącznie do DAISY Online,
tak jak miało to miejsce z EasyReaderem. W przypadku EasyReadera, jeśli chodzi o słuchanie
z tamtej biblioteki w łatwy i przyjemny sposób,
ale też wszelkiego rodzaju, z tego co wiem,
syntetycznego mp3, które tam też sobie jest,
czy ścieżek z audiodeskrypcją, nieszyfrowanych plików
czytaka, generalnie, że też to umożliwia,
zarówno w postaci streamowania, czyli no właśnie,
streamieniowania sobie na żywo zawartości powiedzmy
danej książki, jak i można też będzie sobie
tę książkę pobrać, czyli tak naprawdę i do cuchu offline, czyli tak naprawdę to,
co gdzieś tam oferuje ten, oferował, jeszcze oferuje z ograniczeniami EasyReader.
No co, można też tak samo przeglądać nowości, wyszukiwać po tytułach i po określnikach tych
w tzw. słowach klucz. Po autorach również, po tytułach przeglądać swoje zakładki
w serwisie, czyli te książki powiedzmy dodane do przeczytania na potem,
do pobrania, przeglądać swoją półkę, czyli aktualnie słuchane książki o strumieniowaniu
bądź w pobieraniu mówiłem.
Co jeszcze ważne, będzie też synchronizacja generalnie
z odtwarzaczem online dostępnym na stronie DZDN-u,
czyli jeżeli sobie coś zaczniemy słuchać na stronie,
to to będzie nam elegancko synchronizowane w aplikacji.
Aplikacja na razie jest póki co w wersji, tzn. trwają testy na razie dla Androida, minimalny Android 10.
No i na razie póki co nie ulegnie ten stan rzeczy zmiany, tzn. na razie póki co aplikacji na system iOS nie będzie z różnych względów.
No jak admin pisze na stronie, na forum.
Po pierwsze na razie póki co żadnych urządzeń Apple’a nie posiada.
Po drugie bardzo jest mu nie w smak, cytując, płacić haracz Apple’owi
za utrzymywanie konta developerskiego.
Więc zobaczymy co, że tak powiem, przyniesie życie.
No niemniej jednak na razie…
Tylko taki mój komentarz do tego…
No to nie jest, no chyba, że jest, chyba, że to jest jakaś tam prywatna inicjatywa administratora,
żeby stworzyć taką aplikację, ale wydaje mi się, że jako DZDN, jako instytucja,
czyli Główna Biblioteka Pracy i Zabezpieczenia Społecznego, no to chyba te 300 złotych na rok,
No, otóż to.
To można by było wygospodarować na konto Apple Developera.
No właśnie, na razie to tam z tego co wiem,
no właśnie pracuje tylko ta jedna osoba,
tylko admin nad generalnie aplikacją,
nad jej tworzeniem. Pytanie, czy z
inicjatywy właśnie, tak jak mówisz, własnej,
czy faktycznie biblioteki i ewentualnie biblioteka wysłuchła
środki na, no na to konto
No właśnie, admin twierdzi też, że urządzeń Apple’owych żadnych nie ma,
natomiast, no właśnie, no też być może jakby zapukał do któregoś z orbitów
choćby nawet czy gdzieś tam coś tam jakoś po taniości. Być może by się udało,
no ale to pytanie, no to trzeba mieć, że tak powiem chęć i dobrą wolę.
Ale no tak to wygląda.
A link też będzie podany w komentarzu.
Jeśli chodzi o zgłaszanie wszelkiego rodzaju feedbacków dotyczących aplikacji,
aplikacji, no to na właśnie forum PukiCo
można wyłącznie je zgłaszać w dedykowanym do tego wątku,
no albo w odpowiedzi na maila, który został rozesłany,
no to wtedy ci, którzy dostali tego maila, to też wiedzą,
a no ci, którzy jakby się nie zapoznali, jakby nie, no to właśnie na forum
W dedykowanym wątku można się z tym zapoznać.
No i plik jest, a propos tego, że Android się powoli też zamyka i tak dalej,
no to kwestia też jest taka, że na instalację jest z zewnątrz,
no że to też jest właśnie plik APK.
No i trzeba zezwolić na instalację z nieznanych źródeł.
Tak, natomiast to już było od jakiegoś czasu, więc to nie jest jakaś nowość w przypadku Androida.
W sumie to i dobrze, aczkolwiek ja sobie też zdaję sprawę z tego, że dla użytkowników mniej biegłych może być to utrudnienie.
No, zdecydowanie. Jeszcze mało tego, aplikacja też jakby tam się nie aktualizuje i tak dalej, tylko też sobie trzeba
Trzeba każdorazowo w ten link kliknąć, każdorazowo zezwolić na te instalacje z nieznanej źródeł itd.
No i chociaż tyle, że ponoć nie trzeba się logować, bo dane wszystkie zostają itd.,
no ale ta procedura też jest jeszcze mimo wszystko żmudna, no i ten test może być utrudniony.
No, gdyby ktoś chciał sobie z tego skorzystać, no to wypozycz.dzdn.pl
slash duże d, duże z, małe d, duże n, podkreślnik duże p, w sensie player,
player.apk, więc jakby ktoś już był bardzo teraz dociekliwy i sobie chciał,
to może jeszcze raz powtórzę, wypozycz.dzdn.pl
No dobrze, to może teraz zajrzyjmy ponownie do targów SightCity.
Co tam Pawle? Cały czas nowości do nas spływają.
Tak, zgadza się.
I jakoś tak już chyba jest tradycją,
że tych nowości jest sztuk cztery,
bo ja zawsze tak filtruję z całego tygodnia te wywiady,
które wpływają na podcast Sideviews,
gdzie jednak te sprzęty są dość dokładnie omówione.
Czasem nawet pokazane, jak brzmią.
Wyławiam takie rzeczy, które…
Po pierwsze, my o nich jeszcze nie mówiliśmy
albo mówiliśmy bardzo dawno,
a nic nowego się w nich specjalnie nie dzieje.
Mówię o sprzętach, o których dawno mówiliśmy, ale coś nowego się w nich pojawiło.
Albo o sprzętach, które są po prostu nowe.
Albo o sprzętach, które są też znane, ale coś nowego się pojawiło.
Także tych wywiadów jest proporcjonalnie mniej niż tych, które tu umawiamy, niż tych, które rzeczywiście wyszły.
No więc co wybrałem na ten tydzień?
Po pierwsze okulary NIIRA, hiszpańskiej firmy Eyesynth.
My chyba o nich już kiedyś mówiliśmy przy okazji Side City parę lat temu.
Czyli okulary, które nosimy na głowie i one za pomocą takich dźwięków szumu morza,
taki biały szum, odfiltrowują nam czy gdzieś pokazują nam różne przeszkody.
Tak że po prostu musimy wysłyszeć ten szum i na niego się kierować.
One miały dwa tryby. Tryb, który tylko skupiał się na tym obrazie,
który widać gdzieś pośrodku, czyli w centrum punktu widzenia kamery.
Nie kamery, tylko naszego pola widzenia, bo tam jest używana
technologia laserowa, jeszcze jakaś, jeszcze jakaś.
Oraz tryb dookólny, szeroki, który sprawiał, że po prostu dookoła były te przeszkody i różne elementy naszego otoczenia zbierane.
No a teraz jeszcze doszedł tryb taki personalizowalny, gdzie można zarówno ten stożek tego postrzegania skonfigurować,
Odległość, na jaką ma ją te odbicia promieni laserowych, czy innych tam technologii, być zbierane.
Samo urządzenie też stało się lżejsze. Elektronika, mikrokomputer, który jest tam wykorzystywany, ma być ponoć lżejszy, więc te okulary powinno łatwiej się nosić.
No i języki wprowadzone, nowe niemiecki oraz japoński.
Urządzenie można zakupić na stronie producenta eyesynth.com w cenie 2300 euro.
No a także sprzęt drogi. Czy przydatny? Poczekajmy, aż jacyś użytkownicy się o tym wypowiedzą.
Druga rzecz, która już jest troszkę ciekawsza, a mianowicie to, co nam ma do zaproponowania
Szwajcarska firma Bones, firma, którą znamy z Milestone’a.
Natomiast tutaj nowy produkt, który nazywa się Ping Pong.
Nie ma nic wspólnego z grą w Ping Ponga, ma wspólnego wiele za to z wysyłaniem
i odbieraniem sygnału, także Ping Pong w takim znaczeniu bardziej technicznym.
Jak sprawdzamy ping i otrzymujemy pong, sprawdzamy jak szybko pakiety
gdzieś tam podróżują między nami a jakimś serwerem.
Natomiast tutaj mamy nadajnik i odbiornik.
Ten nadajnik wysyła sygnał, kiedy naciśniemy przycisk, jest to sygnał radiowy,
a odbiornik wydaje z siebie dźwięk. Koncepcja znana. Były już takie urządzenia,
które pozwalały na wyszukiwanie np. naszych rzeczy osobistych.
No tutaj jest podobnie. Mamy pilot, taki o rozmiarach 4×5, gdzieś z centymetrów,
z trzema przyciskami oraz odbiornik, który jest wielkości kartki A5.
No więc nie taki najmniejszy.
I ten odbiornik, co on potrafi?
No potrafi nam wydać z siebie dźwięki.
Tych dźwięków może wydać różnych wiele.
Ja podlinkuję w komentarzu ten wywiad z firmą Bones,
bo tam kilka z tych dźwięków było zaprezentowanych.
Ten domyślny dźwięk jest taki bardzo przyjemny,
bo ja kojarzę, że te systemy, te lokalizatory
Zazwyczaj miały taki dźwięk, no bardziej piszczący, taki właśnie jeszcze z piezoelektrycznego głośniczka.
Z jakiegoś generatora po prostu, taki sinus na przykład.
Tak, dokładnie. A tu już są pliki dźwiękowe. I ten domyślny dźwięk jest taki, no trochę jak dzwonki w tych bardziej symbionowych nokiach.
Taka estetyka bardziej łagodnych, takich syntezatorów, takie plam, plam, plam.
Ale można to zmienić. Może być gong, który nie wydawał mi się
jakiś bardzo głośny, taki…
Był też taki syntezator, taka nuta na syntezatorze, takie…
I jest tych dźwięków około 30, bo oprócz tego, że są tam efekty
dźwiękowe takie krótkie, to są też całe tła, które trwają
po kilka minut w zapętleniu, może też lecą.
Na przykład tło kawiarni zatłoczonej, na przykład tło ulicy
i tak dalej.
No i można też regulować głośność tych efektów dźwiękowych.
Dlaczego?
Ano bo oprócz tego, że można teoretycznie wykorzystywać taki system
do znajdywania jakichś zagubionych rzeczy,
no to też można taki system wykorzystać do na przykład
nauki orientacji w przestrzeni.
I można w jednym miejscu postawić na przykład ulicę
i gdzieś na tej ulicy postawić w niedalekiej odległości
Światło na przejściu dla pieszych.
I można w jakichś kontrolowanych warunkach,
w jakimś tam, powiedzmy, pomieszczeniu zamkniętym,
zorganizować sobie taką grę,
w której po prostu lokalizujemy,
mimo zatłoczonej ulicy,
gdzieś tam, gdzie tu może być światło.
Ja na przykład sobie wyobrażam,
że coś takiego by zadziałało
na tych wszystkich niewidzialnych ulicach,
wystawach i tak dalej,
w tych wszystkich miejscach,
gdzie są te pomieszczenia,
gdzie się symuluje różne warunki.
Że można by przeprowadzić takie ćwiczenie, na przykład z odwiedzającymi
i pokazać im właśnie.
No, teraz będziecie w stanie znaleźć światło.
No, ale ponoć też producent przewiduje zastosowanie tego w budynkach użyteczności publicznej,
czyli na przykład znajdowanie wejścia do jakiegoś budynku.
Wiem, że w Szwecji ponoć w ogóle dużo osób już zaczęło kupować te ping-pongi.
Iris Help Middle, czyli jeden z głównych dystrybutorów różnego rodzaju technologii
asystujących dla osób z dysfunkcją wzroku, zakupił tego trochę i byli oni też
bardzo zainteresowani i udzielali się w rozwoju tego produktu jeszcze na etapie
prototypu, bo oni już gdzieś tam w jakichś budynkach w Sztokholmie zaczęli
tego używać, także wejścia do budynków. Ale też producent na przykład
przewiduje, no nie wiem, jeżeli zapomnimy, gdzie są drzwi do naszego pokoju
hotelowego, tak, albo zostawimy sobie gdzieś ręcznik na plaży,
a nie jest to jakoś inaczej oznakowane, no to możemy sobie w ten sposób
to wywołać.
Można też przekonfigurować zarówno pilota, jak i odbiornik na jeden z trzech
kanałów i to ma pomóc właśnie w pogrupowaniu, jeżeli mamy więcej takich
odbiorników i wywołaniu konkretnej grupy.
Także tutaj takie możliwości są.
No i tutaj, myślę, zaskoczy nas cena, no bo pakiet, rozumiem, takiego jednego
nadajnika i odbiornika ma kosztować 600 euro, więc no ewidentnie widać,
że jest to raczej pod te budynki i instytucje użyteczności publicznej,
a nie dla przeciętnego konsumenta. No także taki sprzęt, taki pomysł
na to, jak udostępnić budynki. Natomiast też zagadnięto, prowadzący podcast
Po prostu zagadną przedstawiciela Bones, a co tam w milestone’ie słychać?
No i tu się dowiedzieliśmy, że już nadszedł czas, w którym można by
w tym milestone’ie powoli zacząć integrować AI.
Trochę przedstawiciel Bonesa był tajemniczy w tej kwestii,
bo nie chcą do końca, chcą tak bardzo ostrożnie mówić, co konkretnie się za tym kryje,
ale być może można by takiego AI użyć na przykład do rekomendacji książek,
które chcielibyśmy przeczytać.
W końcu Milestone współpracuje np. z bibliotekami online,
jakimiś katalogami DAISY.
Może takie AI pomogłoby nam wybrać, co chcielibyśmy czytać.
Może jakieś takie ogólne zapytania też byłyby możliwe,
ale tego dowiemy się bliżej końca roku,
bo już tak szybko ma się w Milestone’ie taki komponent pojawić.
Natomiast drugą rzeczą, o której tak nieśmiało producent wspomniał,
To byłoby radio cyfrowe oparte o DAB standard.
Tutaj taka trochę też anegdotka ciekawa, bo w Szwajcarii…
Pytanie, czy DAB, czy DAB+, to już w dzisiejszych czasach to chyba większa szansa na DAB+.
Prawdopodobnie tak, bo to się wiąże z tym, że coraz więcej rozgłośni radiowych w Szwajcarii przechodzi na DAB, pewnie plus.
I tutaj ciekawa anegdotka się pojawiła, bo został też o to zagadnięty przedstawiciel.
Podobno przez chwilę był taki plan, żeby w ogóle wyłączyć w Szwajcarii,
przynajmniej dla rozgłośni publicznych FM.
No i tak zrobiono na chwilę, po czym przywrócono to.
I powód tego jest bardzo ciekawy.
Ponoć DAP plus jako standard nie spełnia jeszcze wymogów militarnych,
wojskowych, szwajcarskich.
No tak, a DAB albo jest, albo nie ma sygnału. Tak, to prawda.
No tak, a DAB albo jest, albo nie ma sygnału. Tak, to prawda.
Takie udźwiękowione radio z dubem, bo tego nie mamy za wiele.
I gdyby to działało dobrze i rzeczywiście czytałoby zarówno nazwy rozgłośni,
jak i też informacje, to nie nazywa się RDS, tylko pewnie Journaline,
albo jeszcze jakoś, bo są dwa standardy, tak? Journaline i jakiś drugi.
Gdyby te informacje wewnątrzstacyjne, jakieś tam o utworze,
o programie aktualnie, o czymś tam jeszcze, o pogodzie,
bo były odczytywane przez Syntezę w Milestone’ie,
no to pewnie byśmy się nie pogniewali,
bo na chyba klęskę urodzaju nie możemy narzekać
w tej kwestii dostępnych odbiorników radia cyfrowego.
No więc zobaczymy, co tam Bones do końca roku
w tej kwestii wymyśli.
Trzecią firmą, którą sobie dzisiaj wybrałem,
jest White Cane I.O., czyli niemieckie laski,
I też jakieś takie dostosowywane pod chyba rękę osoby, która tego używa,
że one są bardziej gdzieś tam profilowane pod nas i tak dalej.
Bardzo ciekawe rzeczy opowiadali, opowiadał przedstawiciel tej firmy właśnie w wywiadzie.
Bo po pierwsze, oni rozmawiali z różnymi użytkownikami, przemyśliwali sobie różne rzeczy,
różne strategie, różne pomysły mieli. No i oni doszli do wniosku, że
W sumie taka laska, to nie jest typowo pomoc…
urządzenie asystujące czy urządzenie wspierające,
tylko to jest pomoc w przemieszczaniu się.
Tutaj myślę, że rozróżnienie między niemieckim słowem
hilfsmittel, jako urządzenia asystujące, jako pomoc,
pomoc dla niewidomych, a verkehrsmittel, czyli jakby środek
przemieszczania się, e-verkehrshilfe, czyli pomoc
Rozróżnienie jest o tyle istotne, że tutaj osoby, przedstawiciele firmy właśnie White Cane I.O.
chcieliby, żeby laska była traktowana na równych prawach jak różne pojazdy i środki transportu.
Czyli jeżeli ktoś nam tą laskę uszkodzi, albo sami ją sobie uszkodzimy, to traktowane jest to jako zdarzenie drogowe,
…które w jakiś sposób paraliżuje naszą możliwość dotarcia do celu.
No co się dzieje, jak jest zdarzenie drogowe z udziałem samochodów?
No wzywana jest, no wiadomo, policja, no to jak to jest jakiś wypadek poważny,
ale jak jest jakaś tam kolizja, no to też wzywany jest ubezpieczyciel,
jakiś ekspert, który oceni szkodę i w jakiś sposób rozsądzi,
kto zawinił i kto powinien teraz się do odpowiedzialności poczuć
W Niemczech funkcjonuje taka instytucja jak ADI-ACI.
Żebym teraz nie poprzekręcał.
Z pozdrowieniem dla wszystkich, którzy nas słuchają z Niemiec.
Allgemeine Deutsche Autoklub? Autofaraklub?
No tak.
I to jest takie stowarzyszenie, taki klub właśnie.
Czyli organizacja bazująca na składkach członkowskich.
Ma się taką kartę klubową wtedy.
I w ramach tego właśnie funkcjonuje
Assistance, pomoc drogowa, że można zadzwonić, jakby coś się właśnie autku stało i oni przyjadą i właśnie takie usługi jak ocena szkody i tak dalej, jakieś podholowanie nam zapewnią.
No i White Cane ma tutaj już… Oni nie chcą za wiele o tym mówić, nie chcą się za bardzo deklarować, ale są podjęte już jakieś pierwsze dyskusje, czy takie ADAC nie chciałoby się też podjąć pokrycia,
Oczywiście w ramach członkostwa danego użytkownika.
Różnych kwestii kosztów i wsparcia związanych właśnie z uszkodzeniem laski.
I inspiracją, żeby taki krok podjąć, były dyskusje chociażby z osobami,
które z uwagi na wiek zaczęły tracić wzrok.
No i z takiego wygodnego auta przesiedli się na laskę.
No i doszli do wniosku, że skoro i tak opłacali te składki klubowe,
Bo chcieliby mieć możliwość również korzystania z tego dalej,
mimo że zmieniło się urządzenie, które pomaga im się przemieszczać.
No i rozumiem, że w takiej sytuacji przyjechałoby ADAC,
przyjechałaby jakaś osoba, która by oceniła szkodę.
Nie wiem, czy miałyby takie osoby dostęp do monitoringu,
no bo czasem zdarza się, że ktoś nam tą laskę przetrąci,
nie wiem, zegnie, wyrwie końcówkę, bo coś tam gdzieś wjechał, nastąpił.
Pojechał, tyle go widzieli, nie? Czy poszedł.
Więc pytanie, czy tutaj będzie opcja na jakieś współpracy, nie wiem, z policją?
Dostęp do monitoringu? Może za dużo sobie wyobrażam.
No w każdym razie, jakaś profesjonalne wsparcie w sytuacji,
kiedy ta laska zostanie nam uszkodzona.
No, ciekawa koncepcja. Zobaczymy, czy uda im się jakieś współpracę podjąć
z jakimiś już istniejącymi strukturami, czy będą musieli stworzyć własną.
Może za rok się czegoś dowiemy, może w czasie tego roku jakieś przyjdą nowe wieści w tej kwestii.
No a co do samych lasek, to na samym SightCity pokazywany był prototyp.
Też jedna z użytkowniczek zgłosiła potrzebę posiadania takiej laski, że w sumie fajnie by było, gdyby laska była różowa.
No i mamy laskę różową, z różową pętelką, z różową tą taśmą odblaskową i z kryształkami Swarowskiego.
No bo czemu nie? Taka designerska laska dla osób, które preferują taki właśnie design i styl.
No i na sam koniec urządzenie, o którym była już mowa, przy okazji chyba Consumer Electronics Show,
czyli CES-u w Las Vegas na początku teraz roku, czyli nowe urządzenie firmy DOT Incorporated,
Mnemonic DOT. To jest drukarka brailowska do etykiet brailowskich, czyli na taśmie będą wyjeżdżały
Urządzenie jest wielkości…
Ktoś porównał do…
Chyba, jeżeli dobrze poznałem głos,
to był tam albo…
Nie, to nie był chyba Dave Williams.
To był chyba Matthew Horspool
z Braillist Foundation
i z Brailcasta, jeżeli ktoś słuchał
angielskiego na temat Bride’a.
I on to porównał do
odtwarzaczy minidisków z lat 90.
Ja nigdy nie miałem mini-disków, nie wiem.
Może ty, Michale, miałeś, bo my chyba z Piotrkiem i z Maćkiem troszkę za młodzi jesteśmy na mini-diski, ale…
Nie, nie miałem. Nie miałem, aczkolwiek miałem okazję z tym pracować w radiu przez pewien czas.
No więc taki odtwarzacz, nie wiem, ja wyobrażam sobie Discmana, ale Discman chyba trochę inaczej wielkościowo, nie wiem.
No w każdym razie, to co ciekawe, otwiera się tam takie drzwiczki i wkłada się kasetkę,
czyli nie musimy nawijać całej taśmy, tak jak w takich typowych metkownicach,
tylko mamy już gotową kasetę z nawiniętą taką taśmą, wkładamy ją po prostu do środka
i ona się będzie rozwijała, ta taśma, w miarę jak będzie nam potrzebna,
jaką tam długą wydrukujemy etykietkę.
Sterować będziemy tym aplikacją przez Bluetooth, czyli będziemy albo wpisywać, albo dyktować treści tych etykietek.
No to sprawia, że nie musimy znać się w ogóle na brajlu. Po prostu ona się wydrukuje.
No i można potem oderwać i przykleić.
Tu ma być też integracja z różnego rodzaju handlowo-usługowymi rodzajami oprogramowania.
No bo jednym z przeznaczeń tego produktu, i nie wiem czy przypadkiem właśnie, a by nie głównym,
Mają być firmy produkujące różne produkty, instytucje, które chcą obrailowić sobie drzwi, hotele, apteki, farma itd.
No i oni będą mogli do swoich już istniejących narzędzi to urządzenie zaprząc.
Urządzenie ma się ukazać we wrześniu, gdzieś koło września tego roku, także zobaczymy w jakiej będzie cenie.
Ja gdzieś kojarzę, że ono miało być jakieś tańsze,
że ono miało być w jakiejś takiej przyzwoitej nawet cenie rynkowej.
Natomiast… i nawet je widziałem na stronie tegoż właśnie
Landeshills Mittelzentrum, czyli tego dystrybutora
różnego rodzaju sprzętów z Drezna,
ale bez ceny i w ogóle jak się próbuje kliknąć w link
prowadzący do strony tego produktu, to jest jakiś błąd.
Więc albo false start, albo planują to dopiero wrzucić
Pożyjemy, zobaczymy.
No fajnie by było, gdyby było jakieś takie w miarę proste w obsłudze urządzenie do produkcji tych właśnie etykietek
na różne tam rzeczy, które chcemy sobie w brailu opisać.
No i to jest w sumie wszystko, jeśli chodzi o SightCity w tym tygodniu.
Już mogę powiedzieć, że za tydzień i za dwa mnie nie będzie.
Natomiast jak wrócę, to tych wywiadów myślę będzie dużo, dużo więcej.
No to będziemy czekać, Pawle, z niecierpliwością.
A tymczasem, zanim przejdziemy do kolejnych informacji, może kilka głosów od Was.
Proponuję najpierw posłuchajmy wiadomości głosowej od Roberta.
Nagrywanie zablokowane. Nagrywanie zablokowane. Przecisk nagrywanie 0002.
Witajcie, witajcie, witajcie.
Nagrywam się tutaj w sprawie jeszcze tej, której dzwoniłem w zeszłym tygodniu,
Czyli w sprawie tego brajla i drugiej bety iOS-a 27, okazuje się, oczywiście Robert z tej strony, nie przedstawiłem się.
I jeżeli chodzi o tą betę iOS-a 27 drugą, na szczęście działa brajl jednoręczny.
Na kanwie tej awarii można było potrenować na tym trybie jednoręcznym.
No szkoda, że nie działa ten tryb maszynowy, ale cóż, poczekamy jeszcze do poniedziałku, bo w poniedziałek będzie trzecia beta.
To pozdrawiam was i miłego dziąka dla was.
Dzięki, Robercie, za te informacje.
No, zawsze można się próbować w ten sposób ratować się.
Aczkolwiek, no na pewno nie jest to tak szybkie jak taki tradycyjny brail.
Ale na bezrybiu i tak dalej, i tak dalej.
Teraz wiadomości tekstowe.
Pierwsza wiadomość jest od Łukasza.
Cześć. Wczoraj miałem przedziwną przygodę na Blind Shellu 3.
Czytałem artykuł na temat kielichowania rur miedzianych.
Na stronie kaldo.pl i w trakcie czytania tekstu nagle wyłączył się equalizer,
a po dwóch sekundach telefon przestał gadać.
Ubiłem przeglądarkę i wróciłem na pulpit po przez dłuższe przytrzymanie przycisku czerwonej słuchawki,
lecz nic to nie dało. Telefon całkiem zamarł.
Dopiero po minucie się obudził, wypowiadając godzinę i stan baterii,
a korektor był wyłączony i trzeba go było ręcznie odpalić.
Ponownie wszedłem na tę stronę, żeby dokończyć czytanie tekstu,
Lecz przy samym końcu stało się dokładnie to samo.
Wiem, że w tym tekście między nagłówkami były jakieś zdjęcia.
Ciekawi mnie, jaka jest tego przyczyna.
Czy na stronie mógł szaleć jakiś malware?
Z góry dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam.
Ja myślę, że oczywiście tego nie można wykluczyć,
że coś tam się podpięło pod tę stronę.
Natomiast całkiem możliwe, że po prostu
strona wykorzystywała jakieś technologie
Albo po prostu takie zbitki kodu, które dla tej przeglądarki blindshellowej stały się zwyczajnie zbyt dużym obciążeniem.
Być może jakiś Javascript intensywnie wykorzystujący procesor, no a może i rzeczywiście ktoś tam się włamał i jakąś na przykład koparkę kryptowalut podpiął.
Do swego czasu było dość popularne rozwiązanie, które tak naprawdę obciążało zasoby naszych komputerów
I pozwalało komuś się naszym kosztem jakoś tam wzbogacić.
Kolejna wiadomość od Łukasza.
I jeszcze coś dla ciekawskich.
Nie miałem tego narzędzia w ręce,
ale z tego co zrozumiałem,
to kielichowanie polega na poszerzeniu końcówki rurki miedzianej.
Na uciętą rurkę nakładamy nakrętkę,
następnie wykonujemy kielich,
a potem poszerzoną rurkę nakładamy na przyłącze sprężarki
i na końcu przykręcamy nakrętkę.
W analogiczny sposób łączymy drugi koniec rurki z jednostką wewnętrzną klimatyzatora Split.
W rurkach oczywiście płynie gaz chłodniczy, dając nam przyjemny chłód w tym afrykańskim skwarze.
Dzięki Łukaszu za ciekawe wyjaśnienie tego procesu.
Dasz do nas pisze odnośnie notatnika.
Moim zdaniem Mateusz przesadza.
Notatnik jest głównie przeznaczony do notowania.
Oryginalny, nie bardzo zmodowany Windows.
Procesor jest może właśnie po to, aby trzymało to dłużej,
a gigantyczna responsywność nie jest na takim notatniku priorytetem.
Kolejna wiadomość, to tym razem od Sylwestra,
zdecydowanie laptop lub desktop i linijka.
Macie rację, taniej wyjdzie.
Kuba do nas pisze.
Witajcie. Chcę się z wami podzielić moją pasją.
Cały czas uczę się grać w Hatsune Miku Colorful Stage.
Wiem, że ta gra kojarzy się głównie z Hatsune Miku,
ale w środku jest dużo więcej muzyki, świetnych zespołów.
Są tam m.in.
Mileo, Neat, MormorJump, VividBatSquad, Wonderlands, Showtime oraz no i tu jeszcze dużo, dużo innych zespołów Kuba wymienił.
Żadnego nie znam szczerze mówiąc. Gram w to całkowicie bez VoiceOvera.
Początki były trudne, bo trzeba się bardzo skupić na dźwiękach i wyczuciu rytmu, ale chciałem się pochwalić, że jest to jak najbardziej do zrobienia.
I się cieszę, że tak się stało. Czy byłaby opcja, żebym podesłał Wam taką małą wiadomość głosową,
na której nagrałbym dla Was fragment mojej rozgrywki, żeby pokazać, jak to brzmi w praktyce.
Pozdrawiam. Oczywiście są momenty, gdzie zdarzają się pomyłki, ale każdy przecież uczy się na błędach.
Kuba, jasne, podeślij jakąś… tylko taką dość krótką, myślę, jakąś próbkę tego, jak sobie radzisz.
Pewnie, że z miłą chęcią odtworzymy.
Ja może tylko uzupełnię. Piotrze, mam wrażenie, że ty mógłbyś też tutaj wspomóc, jak ja wysiądę.
Żeby troszeczkę kontekstu podłożyć na tyle, na ile go znam. Hatsune Miku jest to postać internetowa,
japońskiego internetu, tak zwany vokaloid, czyli głos stworzony syntezatorem takim dość wczesnym
do śpiewania. To nie jest dektok, to jest po prostu instrument muzyczny, który jest ludzkim głosem,
w którym można po prostu wkładać teksty i on śpiewa.
I pod tym pseudonimem Hatsune Miku wyszło troszeczkę muzyki.
Chyba takim najbardziej znanym, że tak powiem, viralem, najbardziej takim video,
które się rozniosło w ogóle jeszcze w czasach naszej, gdzieś tam naszych nastoletnich
lat, był tak zwany Wielki Por, który potem był znany jako Holidoli, czyli po prostu
postać animowana z głosem wygenerowanym wokaloidem, śpiewająca
na tą właśnie fińską piosenkę.
Tylko, że to się dalej po prostu rozkręciło w cały prawdopodobnie trend,
więc ta muzyka, o której mówi Kuba, jest muzyką wokaloidową.
Nie wiedziałem, że jest gra, ale nie dziwi mnie to też.
I fajnie, że osoby niewidome są w taką rozrywkę w stanie grać.
Jedyne, co mnie może martwi, jak chodzi o to,
że Kuba miałby tu przysłać nam jakąś próbkę,
to jest fakt, że ta muzyka może być objęta jakimś prawem autorskim.
Tak, to jest bardzo prawdopodobne.
Hatsune Miku to jest w ogóle nawet nie tyle tylko syntezator,
bo oczywiście faktycznie głos był,
ale ta konkretna postać to w ogóle w tym momencie to jest marka.
W Japonii jest też jakiegoś jak…
Idole, tam takie postacie są bardzo kreowane.
Jak ktoś może siedzi w K-popie, to mniej więcej wiecie, o co chodzi,
że tutaj to są nawet postacie oddzielne od aktorów.
W pewnym tym rzepaku mamy do czynienia z aktorem wirtualnym.
Na tym stoi bardzo duża firma, nie pamiętam, jak się nazywa,
ale wiem, że mieli swoje początki robiąc dzwonki dla telefonów.
I oprócz tego, że mamy ten konkretny głos z Vocaloida,
to mamy tutaj jeszcze postać,
która normalnie występuje na koncertach na żywo w formie hologramu.
I całą masę produktów pobocznych, m.in. gry, też się pojawiły.
Fajnie, że to jest jakoś dostępne.
Natomiast faktycznie tutaj z prawami autorskimi może być problem, obawiam się, bo to są faktycznie bardzo popularne utwory, to normalnie jest na streamingach i tak dalej, więc no boję się, że tutaj może być faktycznie z tym problem.
Czy my tu coś jeszcze mamy? Tak, mamy kolejne wiadomości. Kaśka do nas napisała. Cześć, a czy wiadomo już w jakich miastach w Polsce ta pomagaczka ma pomagać? Maćku, czy coś?
Właśnie, generalnie dobre pytanie.
Testowano… takie wiedzy do końca nie mam.
Na początku mówiło się o Krakowie, ale to jeszcze było zanim
parę miesięcy, zanim aplikacja trafiła na Androida.
Ona była długo, stosunkowo dłużej jak na iOS.
I wtedy jeszcze zanim, no to mówiło się o Krakowie, ale generalnie pytanie czy wolontariusze, którzy sobie tam testowali i podawali na przykład Augustów i inne miasta, czy faktycznie sobie stamtąd są i czy jak to będzie wyglądało. No generalnie to jest jeszcze sprawa nie do końca wiadoma w sumie.
To zanim przejdziemy do kolejnego tematu, jeszcze jedna głosówka od Kota.
Słówka, ale niestety pogoda zrobiła swoje i u nas problemy z prądem, jak i z internetem, więc z telefonu najłatwiej będzie się nagrać.
Odnośnie tego, co mówił Pan na wystawie, gdyby ktoś się zastanawiał i nie widział nigdy miniliska,
No to jeśli mowa była o wielkości odtwarzacza przenośnego, to mniej więcej coś w stylu Walkmana, tyle że troszkę krótsze i zdecydowanie cieńsze.
Twoją drogą minidisk, fajna sprawa. O wiele trwalszy i odporniejszy na upadki, etc. niż płyta CD, ale o tym może gdzieś, kiedyś.
Tak, aczkolwiek te minidiski to wcale nie były takie bezawaryjne, niestety.
I to był ich problem, zwłaszcza jeżeli tego używało się do takich zastosowań reporterskich.
A bardzo często to właśnie w ten sposób działało, że reporter brał sobie takiego minidiska i szedł w teren.
A potem się okazywało, że nagrał jakiś materiał, chciał go wypuścić na emisję.
No a potem się okazywało, że niestety ten minidisk coś złego zrobił z tą dyskietką i no i po prostu nagrania nie dawało się odratować.
Były takie przypadki, niestety. No a jak już taki zapis cyfrowy padł, no to całe nagranie, nie tylko jakiś tam jego fragment, tylko po prostu bardzo często cały zapis nadawał się tylko do kosza.
Mamy telefon. Kto jest z nami?
Cześć, Kaśka z tej strony.
Cześć, Kasiu, słuchamy.
Cześć, ja tylko chciałam uzupełnić troszeczkę à propos White Cana,
bo właśnie dopiero teraz mi się cały przebieg dzisiejszej dyskusji
na jednej z grup, na której jestem, złączył w całość.
Ja sama osobiście tego wywiadu z tym panem Stundenfeck,
on się nazywa chyba, nie słuchałam.
Natomiast już się pojawiło, pojawiły na grupach bardzo dużo kontrowersji
związanych z tym wywiadem i nie został on bynajmniej ciepło przyjęty.
Głównie dwie kwestie, takie które, to już nie wnikam w jakieś tam antypatie
do samego producenta i tak dalej. Ja sama miałam z nim dobry kontakt
i w ogóle laska sama w sobie jest świetnym produktem i jestem jej posiadaczką.
Zadowoloną, natomiast kwestia jest po pierwsze taka, że ludzie wskazują na to,
że ile wody w rzece musi upłynąć, jak się z autem coś stanie, zanim to ADAC przyjedzie
i zanim w ogóle cokolwiek się wydarzy w tym kierunku, więc o ile proporcjonalnie
Dłuższy czas tego oczekiwania byłby, gdyby chodziło o laskę
i w ogóle o chęć potem monitorowania tego, co by się stało.
Ja osobiście uważam, że koncepcja ma coś w sobie i w ogóle podejście takie samo,
że laska jest w jakiś sposób środkiem komunikacji czy środkiem transportu.
Po pierwsze, ten czas oczekiwania, a po drugie, w niemieckim prawie
jest wyraźnie napisane, zdefiniowane zarówno to, jak laska ma wyglądać,
czyli że ma być biała, tak samo jak jest zdefiniowane to, jak mają wyglądać
O, od psa przewodnika.
Szorki.
Dokładnie, o to mi chodzi, że to jakby nie tylko jest kwestia tego,
czy nam się to podoba, czy nie, tylko w niemieckim prawie jest tak,
że jeżeli my sobie możemy swoje szorki wyprodukować gdziekolwiek indziej,
Ale jeżeli one nie spełniają pewnych wymogów kolorystycznych, to w momencie gdy mamy udział w jakimś wypadku, to ponosimy winę przez to, że nie oznaczyliśmy się odpowiednio.
Wiem, że to brzmi głupio, ale tak jest to zdefiniowane w niemieckim prawie.
No i to samo dotyczy białej laski.
Nie będę cytować tego, co ludzie mówili, co można ewentualnie zrobić z taką różową laską w przestrzeni publicznej.
Ja akurat osobiście uważam, że szkoda, bo myślę, że może dla mnie akurat nie,
Ale generalnie jest, zwłaszcza kobiet widzących, które ten wzrok straci później najzwiele,
które miałyby potrzebę dostosować sobie laskę pod torebkę, pod sukienkę, pod coś.
Taka sygnalizacyjna, na przykład stricte laska, może nawet nie do przemieszczania się, tylko taka sygnalizacyjna.
Tak, tylko, że jakby kwestia jest faktycznie, trzeba by było prawnie to przedwiniować wtedy już.
Jakby tam, nie wiem, może nie konstytucyjnie zaraz, ale jakoś tam prawie.
Co prawda w jakiejś ustawie albo w kodeksie samym może to jest zapisane pytanie po prostu, gdzie nam trzeba by było.
Instytucje dla niewidomych niemieckie, podejrzewam, że musiałyby tu nolobować na taką rzecz.
Pytanie, ile osób jest tym rzeczywiście zainteresowanych.
No właśnie, to jest pytanie chyba retoryczne.
Wiem, że to nie są pojedyncze przypadki, zwłaszcza jeśli chodzi właśnie o róż,
bo tego typu laski przecież śmigają normalnie po AliExpressie.
I wiem, że ludzie lubią sobie takie kupować i wiem, że już te dyskusje były też
A propos tego, czy taką laskę można prawnie, można jej użyć na ulicy, czy to się zgadza,
mam wrażenie, że każde prawodarstwo trochę inaczej do tego podchodzi,
ale raczej jest chyba ten konsensus, że jednak powinna być biała.
No, niestety tak. Tak jak mówię, nie chodzi mi też o to,
że ja tutaj w ogóle krytykuję totalnie, co to za pomysł,
wręcz przeciwnie, ale niestety, dopóki w świadomości…
To też jest inna kwestia, że jednak w świadomości większości społeczeństwa
laska biała musi być biała i może się zdarzyć sytuacja, że na ludzi…
Bo to też nie jest kwestia tego, czy my możemy sobie tak chodzić, czy nie możemy.
Możemy, tylko w sytuacji, kiedy naprawdę się coś stanie,
to widzący człowiek, który na nas wpadnie, może powiedzieć
a nie wiedziałem, a to nie była biała blaska, a to się nie liczy.
A z drugiej strony ja kiedyś też pływałam na basenie
i specjalnie dla osoby, która wtedy była moim przewodnikiem
kupiłam sobie czepek z tymi kropkami dziwnymi.
I ta osoba była taka zazdroszczona, że użytkownicy zwyczajni,
w sensie tacy, którzy na co dzień z niewidomymi do czynienia nie mają,
w ogóle jakby nie reagowali na to, nie było to.
Więc też myślę, że jakby się to wprowadziło w czyn
i faktycznie większa ilość producentów poszłoby w to,
Żeby wyprodukować laski o różnych kolorach, z różnym designem to by się mogło to zmienić.
Bo chyba jednak to funkcjonuje bardziej w świadomości ludzi starszych.
Poza tym z drugiej strony, jeżeli jest wypadek, może zdarzają się przypadki, że winę za to…
Poszła do niewidomego, ale kurcze, nie wiem.
Ja myślę, że jeżeli jest sytuacja, w której jest wypadek, jakikolwiek
i są dwie strony tego wypadku, to ta osoba, która jest gdzieś tam oskarżona o to,
że zawiniła i tu załóżmy, że jest to osoba widząca, wykorzysta każdy możliwy pretekst.
Więc jeżeli będzie tylko możliwość o to, żeby się przyczepić, że niewidomy miał laskę w innym kolorze, to ktoś bez wątpienia to zrobi, no bo w przeciwnym wypadku to będzie po prostu obciążony jakąś tam odpowiedzialnością.
No ich mecenaśni przecież obrońcy, o to to będzie dobrze.
I trudno mieć do kogoś pretensje, że coś takiego wykorzysta, bo po prostu będzie poruszał się w granicy przepisów prawnych.
I tyle. Nawet jeżeli wina będzie jego, ale zawsze wtedy też sąd może mieć związane ręce, bo no tak, rzeczywiście ten niewidomy to poszedł z laską nie tego koloru.
A rzetonący, brzydki szefik.
Natomiast jeszcze, jakby tu moglibyśmy godzinami dyskutować,
natomiast jeszcze, ponieważ wiem, że może niewielu ludzi w Polsce,
też w Niemczech nie jest ich za dużo, którzy faktycznie są użytkownikami
White Cana, takimi na stałe, że tak powiem, to może ja tutaj troszeczkę
Jeszcze opowiem, na czym ta fajność tej laski polega.
Pierwsza rzecz jest taka, że ona jest niezwykle lekka.
Faktycznie one są jeszcze lżejsze niż swarowskiego laski.
One są wręcz tak lekkie, jak sygnalizacyjna.
A po drugie, jakby ta rękojeść tej laski, ona troszkę przypomina banana.
Takiego może nie do końca zgiętego. Takiego lekko…
Ona jest taka… tak lekko jest wygięta.
W taki lekki łuk, tak?
Tak, tak. Ona jest właśnie taka łukowata.
jakby, i na końcu ostatniej części mamy magnez.
I teraz, żeby tą laskę złożyć, to my łamiemy ten pierwszy człon tego i w
momencie, gdy go przełamujemy, to wszystkie elementy tej laski nam się po
po prostu zapina ją w ten magnez i mamy ją złożoną.
To jest często problem z laską, z gumkami na przykład,
że sobie gdzieś tam nie zwiążemy tej gumki
i położymy potem gdzieś tę laskę i ona spadnie
i nam się rozłoży od razu cała.
No to w White Cane’ie tak nie ma.
A poza tym jakby przez tą jeszcze łukowatą rękojeść
Ona też sprawia, że bardzo fajnie tę laskę można prowadzić diagonalnie,
więc przy też chodzeniu po schodach albo jak jesteśmy w wąskim pomieszczeniu,
dużo ją łatwiej sobie złapać, dużo łatwiej z nią manewrować.
I jest też coś takiego, że ona właśnie przez to, że te części…
Tak naprawdę mamy trzy części, przy czym ta część z obręczą idealnie wchodzi w tą drugą część.
czyli mamy zamiast czterech fragmentów jednego długiego kija
i ten jeden końcowy fragment, który jest szpitem.
I to sprawia, że jak np. wchodzimy w przeszkodę,
to ta laska nam się lekko odgina na tej przeszkodzie,
co sprawia, że my mamy z tą przeszkodą taki fajny, miękki kontakt.
My nie uderzamy całym impetem, tylko naprawdę tak się fajnie odbijamy od jakiegoś tam auta, roweru czy tam coś.
Jest to bardzo fajne doznanie. Czy ono jest warte 600 euro?
Właśnie miałem zapytać o cenę, ale widzę, że tanio nie jest.
No nie, nie jest, nie jest.
To już nawet Comde-Derenda jest tańsza.
Tak. Ale z kondą też podobno one się psują. Ostatnio też doszły mnie takie suche.
Ale tego nie wiem. Ja powiem tak. Akurat tak się wydarzyło, że ja miałam troszkę szczęścia
I po prostu spróbowałam też, no ja mam lekką spastykę,
więc bardzo odczuwam też właśnie komfort tej laski.
No to, że ona jest lżejsza i że to wygięcie tak się układa pod dłoń,
więc jakby ja faktycznie odczuwam komfort w noszeniu jej.
I miałam szczęście, że wysłałam receptę i akurat dostałam bez potrzeby odwoływania się, robienia czegokolwiek.
Gdyby taka potrzeba zaistniała, to pewnie bym nie brnęła w to dalej.
bo no jednak no…
No mam, to bardzo chętnie używam, ale no…
no cenę można by było zmniejszyć.
Myślę, że jest to też kwestia
no tego, że jest to po prostu hilfsmittel, tak?
Mhm, no tak.
I jakby nie, nie, nie wiem.
Gdyby, powiedzmy, nie wiem,
Coś by się stało, koniec świata nastąpił jakiś i nagle nie byłoby pefronu i nie byłoby w ogóle dofinansowań i wszyscy producenci musieliby robić sprzęty tak, żeby każdy mógł je sobie kupić.
To by się nagle okazało, że dużo rzeczy można zrobić taniej. Ewentualnie też mogłoby się okazać, że jednak po prostu część firm wyleciałaby z biznesu. To jest też akurat prawda.
Tak, dokładnie o to chodzi. Dobrze, to ja już życzę dalszego miłego powodzenia i do usłyszenia.
Dzięki Kasiu za telefon, pozdrawiamy, dobrej nocy. No dobrze, to wróćmy do naszych tematów.
Maćku, informacja, którą teraz masz, to zwykle ja ją przekazuję, natomiast tu tym razem mnie uprzedziłeś.
A to jak chcesz to przekazać, możesz, to problemu nie ma.
Natomiast ja sobie postanowiłem w sumie, że jak już notatki przygotowuję sobie,
no to, że to, że tak powiem, ja tam wpiszę.
No właśnie, nowy numer Tyflo Świata, trzeci w tym roku się ukazał.
No i generalnie, co w nim nowego?
Troszeczkę powtórzę za Michałem Kasperczakiem, ale nie do końca, bo to też z jego uprzejmości dowiedziałem się o tym, że nowym numerze.
No i generalnie, jak to bywa, technologia służy nam do różnych rzeczy.
Między innymi tutaj Tomasz Matczak napisał artykuł o kilku dosyć dobrze funkcjonujących aplikacjach biblijnych na smartfony.
Dalej, sztuczna inteligencja, oczywiście wykorzystywana do wielu celów,
Między innymi tłumaczenie, dyktowanie, rozpoznawanie niedostępnych treści,
no a do tego m.in. służą nam rozmaite narzędzia, usługi, które wymagają
tzw. kluczy API. No i o tym, jak to sobie wszystko skonfigurować,
o tym pisze Agnieszka Juranek, która tutaj w Tyfloświecie,
na łamach Tyfloświata debiutuje. Jest to jej pierwszy artykuł.
Dalej mamy Audio Capture, czyli o tym jak nagrywać dźwięk z różnych programów w systemie Windows.
No, o tym pisze tutaj nasz redakcyjny kolega współprowadzący Piotrek Machacz.
Dalej mamy Windowsa 11 i o tym, czy można się bać tego systemu, jeśli chodzi o pracę z czytnikami ekranu, o tym pisze Kamil Żak.
No i w drugiej części już nie technologicznej, tylko prawno-społeczne aspekty funkcjonowania osób z niepełnosprawnością.
W czasie wojennego kryzysu, i to Michał dodaje, który oby nigdy nie nastąpił, procedury orzecznicze i kategorii zdolności do służby wojskowej,
planowanie ewakuacji na poziomie lokalnym, zadania samorządów w obszarze wsparcia osób wymagającej szczególnej pomocy.
O tym wszystkim pisze Michał Dębiec. No i tutaj oczywiście, żeby było wiadomo, jak te artykuły się nazywają,
jeszcze szybki spis treści. Biblia w smartfonie, to jest ten artykuł pierwszy Tomka Matczaka.
Drugi, klucze API, Agnieszki Juranek.
Trzeci, audio capture. Jak nagrać pojedynczą aplikację w systemie Windows.
Windows 11, zmiany w interfejsie z perspektywy użytkowników czytników ekranu, Kamil Żak.
Żak.
Niewidomy snajper, czyli w orzeczeniem
w Kamasze, Michała Dębca, artykuł.
I ten ostatni artykuł.
Niewidzialni na linii frontu.
Czy osoby z niepełnosprawnością
będą bezpieczne?
Także o tym wszystkim możecie poczytać
w tym wydaniu czasopisma
Tyflor Świat, które się Wam poleca.
Tak, więc możecie sobie wejść na
Ale możecie też skorzystać z Tyflocentrum.
Z aplikacji Tyflocentrum.
Tyflocentrum, Tyfloświat też się znajduje.
Jest osobna kategoria czasopismo
i tam znajdziecie najnowszy numer Tyfloświata,
jak i wszystkie poprzednie.
Także życzymy bardzo miłej lektury.
Pawle, wracamy do Ciebie ponownie,
bo Ty masz świeże spojrzenie na temat,
To jest temat, który to wiele osób intryguje i zastanawia już od lat, jak Apple ogłosiło, że w Mac OS-a jako pierwszy system wbudują VoiceOvera, to się wszyscy ucieszyli, że wow, że będzie fajnie, a potem głosy na ten temat były różne, jedni polubili, inni nie, a inni mają odczucia mieszane.
Jakie są Twoje odczucia, jeżeli chodzi o wrażenia skorzystania z macOS-a?
Postaram się nie zająć tym kolejnej, nie wiem, godziny.
Ale też nie mam tych doświadczeń jakoś bardzo jeszcze dużo.
Dla odrobiny kontekstu, udało mi się kilka dni temu
na bardzo, bardzo korzystnych dla mnie warunkach
pozyskać no już troszeczkę kilkuletniego, bo pięcioletniego
Macbooka M1 Pro.
Także jest to komputer z roku 2021, ale jeszcze wspierany, ale już na procesorze M1 na silikonie.
Także myślę, że najgorzej na tym dealu nie wyszedłem.
Jakoś tak było, że po prostu od jakiegoś czasu potrzebuję nowego komputera, a na nic się nie mogę zdecydować.
Jakoś ciężko mam ostatnio z podejmowaniem takich decyzji.
I wypadło na to, że po prostu trafił w moje ręce ten Mac.
Co też jest korzyścią dla mnie zawodową, bo dzięki temu będę mógł też dla nas
w firmie testować stronę na VoiceOverze macowym, który lubi od tego iPhone’owego
się różnić w szczegółach, jeśli chodzi o odczyt różnych elementów na stronach www.
No i też będę mógł nasz zespół przeszkolić z obsługi VoiceOvera i Maca, więc bardzo
się już na tą przygodę cieszę.
A to się bardzo przyda ludziom faktycznie.
Mówię za bardzo, kuleję pod tytułem, daj mi nawet świadomość trochę.
Zacznijmy od tego, że w ogóle deweloperzy bardzo często pracują z Macami.
Ja byłem zaskoczony tym, może nie powinienem, ale Linux to wiedziałem,
a na drugim miejscu wcale nie Windows, tylko właśnie Mac.
I zdarzyło mi się już kiedyś, że poszedłem szkolić i czytam prezentować,
w jaki sposób osoba niewidoma korzysta z czytnika ekranu na stronach,
żeby deweloperzy mieli świadomość.
Właśnie prowadziłem szkolenie w jednej korporacji i pół zespołu przyszło mi z Linuxami, drugie pół z Macami, a ja przygotowałem się pod Windowsa.
No bo Mac akurat ma ten terminal bardzo dobrze zaplanowany, zaprojektowany, no tam pod spodem jest system BSD, więc tam to rzeczywiście jako takie środowisko deweloperskie to się bardzo fajnie sprawdza, jak ktoś wie co z tym robić.
Codeksa fajnie korzystało też, ja teraz już nie korzystam, ale z Codeksa właśnie w terminalu macowym.
Wszelkie narzędzia, właśnie Codex, Claude Code są z reguły pisane pod Maca najpierw.
Prawda jest taka, że na Windowsie dopiero tak od 5, no dobra, może trochę więcej, 6-7 lat ten WSL się zaczął rozwijać,
ale Windows był do tyłu dla wielu takich zastosowań.
Tak, bo Microsoft bardzo cisnął swojego PowerShell’a,
Który oczywiście w tym takim typowo Microsoftowym środowisku jest jakimś rozwiązaniem, no ale serwery to są Linuxy i Unix-opochodne systemy.
No więc tym lepiej, żebyśmy się w tym VoiceOverze wyszkolili.
No a ja prywatnie planuję korzystać sobie z pół na pół, jak to wiele osób z Maca i z Windowsa.
Także nic tu się nie zmienia.
No i co mogę powiedzieć?
Przede wszystkim skonfigurowałem sobie tego Maca
i nie wiem, czy wiele osób tak robiło,
bo jak tak tutaj w grupie naszej,
i ty w to przeglądowej, dyskutowaliśmy, to
odniosłem wrażenie,
chociaż chyba tylko ty, Maćku, się wypowiedziałeś,
że jestem w jakiś sposób ewenementem,
że pozwoliłem skonfigurować sobie Maca z iPhona.
To znaczy nie robiłem…
To jest bardzo świeża opcja, to nie wiem,
rok, dwa lata temu weszło?
Dwa lata temu chyba, no.
Więc jak ja konfigurowałem Maca,
A że ja dziesięć lat, co powiedzmy, cały czas przenoszę to mieć.
Okej, no więc bardzo fajne doświadczenie.
To znaczy, przyłożyć trzeba było Maca do…
Znaczy zbliżyć iPhona do Maca.
Nie wiem, w które miejsce przyłożyć,
ale próbowałem wszędzie, przy dysku twardym,
z tyłu na ekranie, z boku.
W końcu gdzieś zaskoczyło i potem musiałem jeszcze
wzór na ekranie zeskanować.
Włożyć wzór na ekranie w ramkę.
Co w praktyce oznaczało wycelować dobrze aparatem, co udało się.
Bez nawet jakichś większych perypetii.
W przypadku Maca jeszcze spoko. Gorzej właśnie jak byliś miał Apple Watch.
Też się da, ale to trzeba troszeczkę mieć farta.
Ale też jest opcja parowania ręcznego.
Parowania ręcznego, tak.
A czemu jest parowanie ręcznego? Bo trochę się bałam.
Wyświetla się jeszcze cyfrowy kod, który trzeba wpisać.
Aha, jej, to się kurczę namęczyłem po nic.
Z reguły właśnie wykrywanie tych kodów Apple’owskich działa.
Tak samo nie mam problemu nigdy z zapłaceniem Apple Pay’em w przeglądarce na komputerze.
Jestem w stanie wychwycić ten wycinek aplikacji aparatem bez problemu i zapłacić.
No teraz już nie będzie musiał.
No teraz nie. Na Macu już nie.
Touch ID poleci.
Tak jest. Właśnie, Touch ID. To, że jest Touch ID to jest super.
On tam coś trochę wybrzydzał, wymyślał. A przyłóż.
A etap jeden z trzech, a połóż jeszcze raz, a połóż, połóż, połóż.
I tak ja już w końcu nie wiedziałem, czy on skanuje to w końcu, czy nie, czy on chce mieć, nie wiem,
jeden palec, dwa czy sześć. Chyba w końcu przyłożyłem trzy.
I w końcu to jakoś tam zadziałało pod różnymi kątami i tak dalej i w końcu mnie przepuścił.
Natomiast sam iPhone, no poszło to dość szybko, bo tam musiałem tylko na iPhone jeszcze tam
potwierdzić, że tak, okej, i potem na Macu tu zaakceptować zgody, tutaj coś tamtego.
I on wszystko sobie ładnie zaciągnął, czyli zaciągnął sobie przede wszystkim Wi-Fi, co
duża ulga, że nie musiałem szukać jako pierwszej rzeczy, gdzie ja mam podpiąć
Internet.
Zaimportował sobie moje konto Apple ID, oczywiście.
Zaimportował sobie prawdopodobnie też preferencje dostępności w jakimś tam
Jeszcze nie sprawdzałem na ile.
I zaimportował sobie zasadniczo karty z portfela.
Ale te karty musiałem jednak ręcznie potwierdzić.
Powpisywać im CVV-ki i zaakceptować jeszcze raz regulaminy.
On potem stwierdził przy każdej z nich,
jaka metoda weryfikacji, czy ma być telefon, czy ma być SMS z kodem.
Ja w obydwu kartach jestem w M-Banku w Polsce i w Erste Banku w Austrii.
Poprosiłem, żeby wysłał mi SMS-em kod.
Nie wydarzyło się nic.
A teraz od czapy po 24 godzinach dostałem SMS-a z RT,
że jak chcę dokończyć konfigurację karty,
to mam wejść do portfela, kliknąć kartę i zaakceptować zgodę.
No przecież już to robiłem.
No ale okej, dobrze.
Jak będzie taka potrzeba, to tam coś w tym portfelu
bardziej przy… podkręcimy.
No i w sumie bez jakiegoś większego tam
Przeszedłem użerania się z tym konfiguratorem, za chwilę miałem otwartego findera i byłem na biurku.
I co mogę powiedzieć o samym Mac OS-ie?
Ten system jest stabilny.
To znaczy, niestabilny, to jeszcze się nie zdążyłem przekonać na ile jest stabilny,
jak chodzi o jego niewykszaczalność itd.,
ale on się nie zmienia w takich podstawach.
Z podstaw, tak ja mam szanownie wrażenie,
Nie. Przynajmniej od tych pięciu lat, kiedy Mikołaj Hołysz nagrał swoje audycje.
I ja nic innego nie robię od wczoraj, tylko słucham Mikołaja i różnych audycji na temat Maca.
I mam wrażenie, że mogę jeden do jednego śledzić to, co Mikołaj mówił i te rzeczy się dalej zgadzają.
To jest prawda.
Ojej, tu coś mój internet się waha.
Tam się wiele rzeczy, powiedzmy jest, znaczy wiele rzeczy, nawet niewiele rzeczy.
Bardzo…
Nawet jak to jest dodawane, to jest dodawane, ale to, co już jest, to raczej jest…
Tak, to jest w dużej mierze, prawda, ja zaczynam swoją przygodę z Mac OS-em 10.8,
czyli to jest rok 2013 i od tego czasu te podstawowe elementy systemu,
czyli dock, czyli finder, czyli pasek menu, tam się, czyli poczta też,
to tam się totalnie nic nie zmieniło.
Czasem coś się zdarzy, no niedawno taką dużą zmianą była aplikacja ustawień,
tam się faktycznie trochę zmieniło, natomiast coś się zmieniło tak,
żeby to było bardziej po iOS-owemu, więc nawet jak ktoś by się tego uczył,
to wydaje mi się, że właśnie przez to, że to jest takie bardzo iOS-owe teraz.
To już bardziej zbliżone, tak, jak ktoś ma iPada, zwłaszcza o,
bo to też ten pasek, jeden, drugi, coś tam, że…
Gdzie w Windowsie 7 Explorator wyglądał inaczej niż w Windowsie 8.1,
niż w Windowsie 10 i niż w Windowsie 11 znowu.
W sumie chyba jedyne, co się zmieniło tak naprawdę tak, że użytkownik mógłby się poczuć zagubiony, ale to już dawno temu,
to chyba te klawisze do zmiany, szybkiej zmiany parametrów mowy, nie?
Gdzie dawniej to był tylko command, control, option, strzałki, prawo, lewo, góra, dół.
No teraz shift.
A ten shift doszedł, a teraz tamto to jest pokrętła i tak dalej.
Command, control, option, shift, strzałki?
Tak.
To jest, to z kontrolem wyjdzie strzałki, tak? To jest to samo?
Więc generalnie, nie, bardzo to jest przewidywalne.
Nawet jak się pytam ludzi, jakie mają systemy, czy podczas szkoleń, czy jakie maki.
Nawet powiedzmy, jeśli na jeszcze Intelach, pod sam ich koniec, że tak powiem,
czy pierwsze M-ki, a nie mają aktualnych systemów, bo coś tam i mają jeszcze jakieś Ventury,
powiedzmy, czy co tam było później, Sonoma chyba.
To jak najbardziej człowiek jest w stanie normalnie szkolić,
bo te zmiany są bardzo mało znaczące.
Właśnie ja mam takie poczucie, korzystając z macOS-a, jakbym był…
może nie na zasadzie interfejsu, podobieństw, ale tej takiej przewidywalności
jego niezmienności, jakbym korzystał z Windowsa XP.
Po prostu Windowsa XP było łatwo wytłumaczyć absolutnie każdemu.
Teraz mamy Windowsa 10, 11 i tam co chwilę coś się zmienia.
Tam się co chwilę coś zmienia. Właśnie dlatego ja już też nieraz słyszałem o tym, że fajnie by było zrobić podcasty o takiej konfiguracji Windowsa,
tak jak to kiedyś mówiliśmy o Windowsie XP, 7, ale od ósemki tak naprawdę tłumaczyć to jest coraz trudniej.
I też te rzeczy, które kiedyś były bardzo podstawowe i rozumiały się same przez się.
Patrz to, co dzisiaj Marcel nam pokazywał i przez co musiał napisać sobie cały program.
Rzeczy, które było bardzo łatwo wyłuskać, jeśli chodzi o dźwięk,
nagle są w jakieś dziwne menu, pod menu, pod menu, linki, łącza, panele pochowane.
Jest dużo rzeczy, które nazywa się podobnie, a robi troszeczkę co innego
albo jest dojściem do jakichś innych ustawień.
I kurcze, rozrosło się to strasznie.
Mac, mam wrażenie, pod tym kątem jest bardzo przewidywalny i to się chwali.
To jest jakby system, który ja byłbym w stanie wytłumaczyć znowu,
mam wrażenie, nawet mniej zaawansowanym użytkownikom,
przynajmniej widzącym to na pewno.
No co do VoiceOvera, to za chwilkę do tego przejdę,
bo interakcja i różne inne mechanizmy wymagają troszkę przyzwyczajenia.
Co do samego VoiceOvera, też byłem zaskoczony tym,
nie zdawałem sobie z tego sprawy, używając do tej pory tylko
iPhone’a, a Mac’a to tam okazjonalnie gdzieś oglądając,
że ten screen reader jest tak bardzo rozbudowany.
On jest moim zdaniem w pewnych kwestiach bardziej JAWS-em niż NVDA.
I to nawet mnie nie dziwi, no bo jesteśmy w Stanach,
to jest produkt amerykański i tam, zwłaszcza do edukacji,
zwłaszcza do jakiejś pracy zawodowej,
Do pewnych standardów nas Freedom czy też teraz Vispero przyzwyczaiło.
I tego VoiceOvera dostajesz razem z systemem, a nie płacisz drakońskich subskrypcji jeszcze do tego.
Tak, to prawda. Natomiast tam rzeczywiście jest dużo personalizacji w kwestii odczytywania czegoś w konkretnej kolejności.
Dużo jest jakichś takich poleceń odnośnie tekstu, że właśnie znajdź pogrubienie,
Znajdź jakiś tam atrybut tekstu, który się zmienia.
A znajdź kolor, a znajdź coś tam…
No, NVDA planuje takie rzeczy wprowadzić,
ale jeszcze tego nie zrobili.
A ja cztery lata temu czy pięć podczas zajęć z angielskiego,
podczas lektoratu sobie bardzo to namiętnie wykorzystywałem.
Zmianę koloru?
Podczas pracy. Znaczy, lektorka podkreśliła,
zmieniała kolor. Mówię, panie Maćku, czy pan sobie z tym poradzi?
Bo tu jest zmiana koloru. Mówię, tak, na spokojnie.
Mówię, zrobimy sobie, żeby atrybuty mi oznajmiały, mówię, tutaj dźwiękiem to formatowanie.
Jak coś będzie, sobie posprawdzam. Ja elegancko pracowałem z tymi ćwiczeniami wszystkimi.
Także no…
No, to są przydatne funkcje. Zależy właśnie od kontekstu.
Ale tych ustawień jest strasznie dużo, nie? Jest narzędzie VoiceOver, są pewnie jeszcze jakieś inne ustawienia VoiceOver i tak dalej.
Także, no jest to niesamowite. Łącznie z tym, że można sobie, hehe, powitanie spersonalizować. No bo czemu nie?
Jedna z kursantek sobie zrobiła wita jak gwiazdo zaranna i kto jej zabroni.
Oczywiście.
Ostatnio, no.
Ja się ograniczyłem do siema, ale może jeszcze mi coś wpadnie do głowy.
Natomiast też pod tym kątem jest VoiceOver rozbudowana jeśli chodzi o pomoc.
I to mi się tak bardzo przyda jak będę właśnie u nas w zespole koleżanki szkolił,
że można w każdej chwili wywołać pomoc.
To też nie jest samouczek, no wiadomo,
ale jest pomoc, która po pierwsze jest pomocą do wszystkiego.
Do skrótów klawiszowych, do dźwięków.
Ja nie wiedziałem, że VoiceOver ma tyle dźwięków.
Ale ma.
No podręcznik użytkownika, to też się chwali, że jest.
I tak dalej.
No i sama pomoc klawiatury, że ja w każdej chwili
mogę wywołać menu, przeszukiwalne zresztą,
które pozwala na wyszukiwanie poleceń do wszystkiego.
Czyli jest wykonywanie przy okazji, bo VoiceOver Spacja czy tam…
Enterem nawet po prostu.
Enterem też, no.
Tak. No, więc to jest gdzieś tam to.
A teraz rzecz, do której się trzeba przyzwyczaić.
Nawigacja, która wymaga przesuwania kursora VoiceOver,
to, że nie jest normą
Tabem to w ogóle, czasami gdzieś tam, ale też strzałkami.
Najlepiej to w sumie, jakbym cały czas chodził kursorem VoiceOver.
Ja wiem, że jest szybka nawigacja. Już ją gdzieś zawiesiłem.
Już mi się gdzieś nielogicznie zachowała, więc stwierdziłem w pewnym momencie,
że łatwiej mi jest chodzić kursorem VoiceOver.
Ma to też w pewien sposób sens, bo jak tylko trafię na jakieś pole edycji,
to mogę od razu pisać, nie muszę żadnego trybu przełączać.
Nawigacja z VoiceOverem jest troszeczkę jak nawigacja obiektowa w NVDA.
Czyli na Windowsie używam jak muszę, na Macu podstawowy sposób nawigacji.
I to jest coś, co wymaga troszkę wyjaśnienia i wymaga uświadomienia sobie tego,
że w systemie okienkowym, jakikolwiek on by nie był, czy Windows, czy Linux chyba też,
Wszystko, co mamy na ekranie, jest uporządkowane w jakichś większych obiektach, w jakichś kontenerach.
Polecam, odsyłam do podcastu o nawigacji obiektowej.
Czyli mamy kontener, którym jest na przykład cała aplikacja, ale tym kontenerem może być też pulpit.
Na Macu chyba nie jest to aż tak brutalne jak w NVDA.
Natomiast jest w nim aplikacja i w ramach tej aplikacji znowu mamy, nie wiem, pasek menu, pasek narzędzi, to jest wszystko osobny kontener, lista, jakiś pasek przewijania, czy tam pasek stanu, kolejna lista, jakiś panel zakładek, to wszystko można rozwijać i tam mamy pojedyncze, konkretne opcje.
Na Windowsie jest nam odpuszczone ogarnianie tego,
bo nasz screen reader, czy jest to JAWS czy jest to NVDA,
nam to po prostu spłaszczają tą całą hierarchię.
Spłaszczają oznacza to tyle, że my nie mamy świadomości co jest w czym,
my sobie chodzimy tabem, jak jest pasek zakładek,
no to chodzimy lewo, prawo po zakładkach.
Jak jest lista, to strzałkami chodzimy po tej liście.
Jak jest coś tam jeszcze innego, menu jakieś otwieramy,
no to mówi nam, że jest menu i strzałką rozwijamy.
Nie, tutaj jest to wszystko po części, to jest takie półspłaszczone,
czyli jak jest sobie, nie wiem, pasek menu, no to jest pasek menu.
Ale jak jest na przykład tabela, to w tą tabelę musimy sobie wejść,
rozwijając ją po prostu. Czyli to wejście w interakcję,
to jest tak naprawdę rozwinięcie, to jest wszystko takie jedno wielkie drzewko.
Rozwinięcie po prostu czegoś zgrupowanego.
No i sobie tam w tym baraszku jemy i wybieramy sobie jakiś element
I znowu naciskamy VoiceOver.
VoiceOver to pamiętamy…
Option i Control.
Swoją drogą, do samego nazewnictwa klawiszy.
Nie wiem, czy to Mikołaj, czy ktoś kiedyś tłumaczył w ten sposób, że…
Jest to troszkę pozamieniana logika też…
leksykalna z Windowsa.
Bo na Windowsie mamy Alt.
Czyli coś od alternatywnego, tak?
Że alternatywne, nie wiem, na przykład jak piszemy literkę L…
Ale naciśniemy Alt, w tym przypadku prawy i L,
no to mamy inną odmianę L, czyli Ł.
Więc Alt od alternatywa, alternatyw,
zmienia nam z czegoś na coś innego,
czyli jakby zastępuje nam podstawowe działanie jakimś działaniem drugorzędnym.
Tutaj, no, Option, tak? Mamy jakieś opcje do wyboru.
Możemy pójść w opcję podstawową albo opcję z Option.
Swoją drogą, polskie znaki też się wpisuje z Option,
czyli z drugim klawiszem od spacji, a nie z pierwszym.
I też te opcje nam się zmieniają.
Ja myślałem, że podobnie jest z Command, że na Windowsie Control,
czyli chce czymś kontrolować coś, chce czymś sterować.
A tu mam Command, czyli wydaje komendę, wydaje polecenie, wydaje rozkaz.
Ale chyba się ta logika nie trzyma, bo jest też Control.
Także… no…
Control został z czasów terminala.
Okej. No i też jest używany w skrócie.
Ja kiedyś słyszałem taką pogłoskę, nie pamiętam kto to powiedział,
Jakiś był inżynier Microsoftu chyba, że gdyby Microsoft w początku
zrobił sobie klawiaturę z dyrygowanym klawiszem,
to te wszystkie polecenia, które mamy na Windowsie pod kontrolem,
właśnie były pod Windowsem.
Ale że nie mieli tego dodatkowego klawisza,
a Macintosh już miał go od początku,
no to dlatego na Macu mamy właśnie polecenie z komandem,
a na Windowsie mamy większość poleceń z kontrolem.
Mhm. No, więc gdzieś ta logika jest zachowana.
Natomiast co do samej nawigacji, tu się mało używa taba i ja jestem bardzo ciekaw,
chyba dlatego się włącza pełnoobsługę klawiatury w ustawieniach, żeby osoby widzące,
korzystające z klawiatury, albo osoby z niepełnosprawnościami ruchowymi,
które używają rzeczy, które udają klawiaturę, chociaż switche mają swoje
osobne ustawienia, to nie bardzo chcę wchodzić, mogły nawigować tym tabem,
Bo Windows to jest taka, po angielsku mówić to tab first culture, czyli tam użytkownicy taba są na pierwszym miejscu, tam wszystko się załatwia tabem.
Między kontrolkami na stronie chodzi się tabem. Między jakimiś tam widgetami, nie wiem, między jedną kontrolką, a drugą w programie, między listą, a jakimś paskiem, czy paskiem zakładek, chodzę tabem.
Nie, na Macu tego taba się praktycznie w ogóle nie używa, no właśnie chyba, rozumiem, że się włączy po prostu obsługę klawiatury.
Tak, i z tym tabem to jest w ogóle ciekawa sprawa,
bo nawet domyślnie, i to pewnie o tym już słyszałeś,
w Safari na przykład, tab chodzi tylko po linkach
i po polach formularzy.
No właśnie, i to też trzeba sobie włączyć.
Natomiast jeśli chodzi o tego taba, to generalnie się go nie używa,
chyba że pracujemy z aplikacją, która była pisana na kilka platform.
I dobrym przykładem tutaj mogą być wszelkie aplikacje elektronowe,
do tego stopnia, że chyba nawet Slack w swojej instrukcji o wzłoku
Kukuj rekomenduje lepiej tabować i ja bym się z tym zgodził.
Właśnie.
Więc wszelkie elektronowe aplikacje,
które mają dobrze zrobioną usługę klawiatury,
to tam lepiej chodzić tabem.
Natomiast w aplikacjach natywnych na Maca to z tym jest różnie.
A jeśli mamy aplikację portowaną z iOS-a,
czyli to mogą być wiadomości np. z aplikacji budowanych, podcasty,
wiele aplikacji zewnętrznych, czy te, które odpalamy z iPhone’a,
Czy te, które dziś pobierzemy, które były po prostu portowane z iOS-a,
tak zwanym systemem Catalyst, no, my o tym nie wiemy.
Generalnie tam po prostu obsługa z klawiatury w ogóle nie będzie działała
i tam tylko trzeba polegać na kursorze VoiceOver.
Więc jest trochę z tym zamieszanie.
Właściwie ja się gubię w tym, kiedy mam używać strzałek,
a kiedy używać kursora VoiceOver.
Bo są apki, po których mogę chodzić z strzałkami, nawet natywne, systemowe,
a są takie, po których nie ma opcji.
No to są pewnie te, które są portowane z iOS-a,
bo tam po prostu na iOS-ie nie było tej obsługi klawiatury,
I niestety jak deweloper o to nie zadba, na przykład taką aplikacją, gdzie to zostało zadbane, to niech dobry przykład, niech będzie Mona, tam to działa fajnie, ale w większości aplikacji po prostu ta obsługa klawiatury nie istnieje tak naprawdę.
Ale na przykład jak chcesz Netflixa oglądać, nie wiem jak jest teraz, bo ja przyznam szczerze, że na, nie wiem, 3-4 miesiące temu coś chciałem oglądać na Macu, okej, niby się to udało,
Tylko tam też, jak wyskakuje, jak sobie klikniesz w odtwarzanie danego filmu, to znaczy, żeby się film, jakikolwiek serial, jakikolwiek materiał zaczął nawet jeszcze nie odtwarzać, tylko żebyś miał dostęp do tego odtwarzacza, to to tam pod Mac OS-a zostało strasznie schrzanione, bo tam nic tak w zasadzie dla VoiceOvera nie wyskakuje, tam po prostu trzeba autentycznie tabować, znaczy trzeba było jeszcze.
A tam chyba źle Aria zrobiła na tej stronie, bo tam jest jakieś okno wyskakujące, które nie dostaje fokusa i VoiceOver tego nie widzi.
Ale tak totalnie, a nigdzie na dole strony nie tego, totalnie nigdzie.
Ja gdzieś tam musiałem to tabować, żeby jakoś w ogóle dojść do odtwarza, do tych kontrolek jakkolwiek.
I potem chyba mało tego, jak próbowałem nawet w tym już okienku chodzić kursorem VoiceOver, też jakieś z tym miałem dziwne przygody.
No mniej więcej jest w tym zamieszanie. Na pewno najlepiej zacząć od kursora VoiceOver.
Ewentualnie potem można przeglądać pasek menu, czy też dokumentację,
próbować też z ciałkami chodzić, zobaczyć, może coś się udało znaleźć szybciej,
ale zawsze najpierw lepiej próbować kursorem.
No dokładnie, bo to tabowanie to nie jest norma na Macu.
No na pewno to, co jest dla mnie, muszę się przyzwyczaić, to jest chodzenie,
że od elementu do elementu nie chodzę góra-dół, jak w Windowsie, tylko lewo-prawo.
Trochę jakbym gesty wykonywał na iPhone’ie.
No bo tak byś na iPhone’ie, no dokładnie.
Coś, co mi nie działa, albo nie działa tak,
Także mogę to odtworzyć za każdym razem. To są te chyba…
szybka nawigacja ma te gesty górna i lewa strzałka
i górna i prawa strzałka do przełączania ustawień pokrętła.
I dolna, lewa, dolna, prawa, żeby wyjść i wejść w interakcję?
Tak, tylko to jak masz faktycznie tą nawigację włączoną.
No, mi to nie działa. Nie umiem. W sensie nawet w pomocy klawiatury to nie działa.
Pomoc klawiatury jest fajna, voice overka,
ale ona nie uwzględnia właśnie tych skrótów,
gdzie się wciska dwie strzałki naraz,
bo mi czyta albo jedną, albo drugą strzałkę w pomocy.
Więc albo coś zepsułem, albo nie chcą mi działać te skróty.
Nie mam pojęcia czemu. Próbowałem różnie,
że najpierw górną przytrzymuję, do tego dociskam lewą,
albo że wciskam obydwie naraz, albo że wciskam jedną.
Bo faktycznie, ja teraz też sobie na szybko przetestowałem.
Jak mam tą szybką nawigację faktycznie wyłączoną,
mi to akurat oznajmia sobie dźwiękiem, nie?
Trylium, prylium, w górę, trylium, w dół.
I wtedy jest wyłączona?
To wtedy faktycznie nie zadziała i nawet w tej pomocy
klawiatury nie zadziała, ale jak nawigacja…
Ja miałem wyłączoną, ja miałem wyłączoną.
A to faktycznie coś tu się mocno potęgowało.
No, tak samo podobają mi się gwiazdy gładzika,
tylko szkoda, że sobie ten gładzik potem ręką
zawsze przesunę i ten…
I mi się powciskają bibsy i jest problem.
W sensie, uaktywniają mi się jakieś rzeczy,
które nie miałem w ogóle ochoty ich uaktywniać.
Dlatego ja też wyłączyłem gładzik w ogóle,
bo żałuję, ale musiałem tak zrobić.
Szkoda.
No, natomiast ja dzisiaj skupiłem głównie na obsłudze internetu,
no bo pod kątem właśnie pracy.
I kurczę, tam jest parę fajnych konceptów,
które mi już od jakiegoś czasu po głowie chodziły.
Czy by nawet nie zasugerować tego, nie wiem, jako zgłoszenie na backtrackerze NVDA,
a może jak w końcu się kiedyś wezmę za vibecoding, to jakiś dodatek do NVDA do tego stworzyć.
Bo na Macu jest na przykład opcja, to się da w narzędziu VoiceOver przestawić.
Kolejność nawigacji chyba się to nazywa, to jest w sekcji www.
I… czy w sekcji nawigacja, teraz nie pamiętałem, w www.
I tam mam do wyboru kolejność dom, czyli tak jak są elementy wyplute w drzewie,
Czyli tak jak przeglądarka przekazuje voiceoverowi,
że takie elementy są na tej stronie i w takiej kolejności.
Albo jest nawigacja w grupach czy coś takiego.
Czy według grup.
I to jest niegłupi pomysł.
To znaczy, nie wiem, kojarzycie pewne…
Jak zaczynaliście się uczyć w ogóle obsługi komputera
z czytnikiem ekranu, że chyba największym wyzwaniem
była nauka obsługi stron internetowych.
I dlaczego tak było?
Ja tak miałem, bo mi wywala tyle elementów naraz,
ja tego wszystkiego nie potrzebuję.
On mi tu gada o jakichś linkach, jakiś przycisk coś tam,
a gdzie jest, nie wiem, treść strony,
albo na główek, znaczy na główkach jeszcze nie wiedziałem,
ale ja chcę czytać sobie artykuły.
A tu mam jakieś ramka taka, ramka śmaka, jakiś niepodpisany link,
jakiś przycisk, coś tam, po co mi to wszystko?
I tak mi się wydaje, taką miałem idee fix w głowie, taką koncepcję.
Czy nie byłoby łatwiej, gdyby można było zacząć od mniejszej ilości elementów naraz?
I ta mniejsza ilość elementów to byłyby właśnie regiony na stronie,
czyli punkty orientacyjne. Żeby zacząć od tego, że jest banner,
czyli to co jest u góry.
Nawigacja, czyli pewnie jakieś menu nawigacyjne.
Główne, powiedzmy na takiej oczywiście w idealnych warunkach,
że strona jest zrobiona zgodnie ze standardami i tak dalej.
Główna treść i jakaś tam stopka.
I to bym dopiero rozwijał i patrzył sobie, co tam jest w środku.
W mojej wizji to też było coś takiego, że nagłówki też są rozwijane,
w sensie, że jeżeli mamy nagłówek, jakaś zawartość i następny nagłówek,
to w ramach danego nagłówka ja mogę rozwinąć sobie ten nagłówek
i przeczytać tę zawartość pod nagłówkiem, czyli tekst znajdujący się bezpośrednio pod elementem H.
No i oczywiście wszystko, co dalej należy do… nie wiem, H1 rozwijam
i w tym są wszystkie H2 tekst, H2 tekst, ale H2 też mogę rozwijać i tak dalej,
że taka struktura drzewka, tylko że ta treść, która się znajduje pod, należy do, jakby.
I tych elementów będzie stopniowo coraz więcej.
I Mac to poniekąd robi z punktami orientacyjnymi,
…tylko zamiast to nazwać jakoś ładnie, że przeczyta, nie wiem, baner, albo nie wiem, jakaś tam, jakkolwiek by to nazwać, tak?
Część powitalna strony, nazwijmy to jakoś ładnie, human-friendly, żeby przeciętny człowiek zrozumiał.
Nawigacja, powiedzmy, że to jakieś tam menu nawigacyjne.
Główna treść czy główna zawartość.
Stopka. Nie, tam jest to podzielone na właśnie te znaczniki, na punkty orientacyjne,
Tylko on mi czyta, dla każdej grupy, absolutnie wszystko, co się w niej znajduje naraz.
Ja se mogę dopiero potem rozwinąć i tam widzę, że jest piętnaście elementów czy coś.
I… no szkoda. To się dało zrobić lepiej i to się dało bardziej pozwijać jeszcze.
Niech on pozwija na przykład listy. Niech on pozwija na przykład tabelę.
Niech on pozwija… co jeszcze mógłby pozwijać? Nie wiem, formularze.
No cokolwiek, nie?
On tego nie robi. Na dobitkę jeszcze, jak nie wiem, jest sobie nawigacja
i w tej nawigacji mam listę, która składa się z czterech elementów.
To jak ja w to wejdę i potem z tego wyjdę, to mi już nie czyta nawigacja,
bo to jakimś cudem mi przeczytał raz, tylko mi czyta lista czterech elementów.
No nie, nazwij mi to jakoś ładnie, żebym nie miał wybeszonego wszystkiego na wierzch.
Tylko tak to zrób. Ja to potem odhaczyłem, ale chyba ewidentnie czegoś nie odhaczyłem,
Bo w narzędziu VoiceOver teraz mam kategorię i jak chcę tabem przejść na to, co wcześniej działało,
na pasek zakładek i na te wszystkie opcje, bo akurat w narzędziu VoiceOver tab działa,
to on mi to schował i muszę teraz chodzić kursorem VoiceOver,
bo tabem mogę przejść tylko do pola wyszukiwania, do paska przewijania,
do przycisku pomoc i znowu do kategorii.
Nie wiem, co zrobiłem, coś zepsułem i już nie działa znowu.
Ale sama interakcja działa całkiem fajnie.
Nawet jak nie używamy tego trybu pogrupowanego,
to możemy nawigować sobie po elementach
i różne elementy, które się rozwijają,
typu właśnie punkty orientacyjne, tabele,
można je zwinąć i to jest fajne,
bo jak np. już nie chcemy nic robić w tej tabeli,
to ją zwijamy, wychodzimy z interakcji z nią.
I to jest trochę tak, że my jesteśmy na tej tabeli
i teraz od nas zależy, czy my pójdziemy w lewo
i przeskoczymy sobie do tego, co było bezpośrednio przed tabelą,
jakiś tam główek albo, nie wiem, tekst, cokolwiek,
czy pójdziemy w prawo i przeskoczymy całą tą tabelę do końca
i znajdziemy się na pierwszym elemencie za tą tabelą.
Oczywiście, jak będziemy kursorem VoiceOver wtedy od tego elementu
iść sobie w lewo lub w prawo, to będziemy łazić po całej tabeli,
po wszystkich kolumnach, wierszach i tak dalej.
Także to działa troszeczkę jak w NVDA-u,
przecinek i shift przecinek, czyli przeskok do początku
i do końca kontenera aktualnego, czymkolwiek ten kontener jest
w danej chwili.
To jest spoko.
Spoko jest też wybór rzeczy.
Do tego powstał niedawno dodatek do NVDA,
żeby nie było, jest różnica i macOS też ją rozdziela
między listą elementów, czyli to co NVDA ma,
A wyborem rzeczy.
Lista elementów pozwala nam znaleźć, nie wiem, wylistować tylko linki, albo tylko nagłówki.
I to jest też fajne tam w VoiceOverze. Możemy sobie VoiceOver, czyli…
Option, Control, jeśli się tego kiedyś nauczę, U.
I wtedy lewo, prawo przechodzimy po kategoriach. I nagłówki, linki, to, to, to, to, to, to.
I góra-dół po tych konkretnych elementach, czyli tylko po linkach, tylko po nagłówkach.
Możemy to też filtrować, wpisując konkretne litery.
A, wybór rzeczy to jest… działa lepiej niż na iPhone’ie, bo na iPhone’ie ta funkcja jest skopana dalej chyba
i wyfiltrowuje nam tylko te rzeczy, które aktualnie widać na ekranie, a nie wszystko, co się znajduje w interfejsie.
Także na jakichś długich listach jest to absolutnie bezużyteczne, chyba że się zmieniło coś.
Ale na Macu działa to super.
No właśnie. Na Macu to nie zlistuje wszystko, co jest absolutnie na całej stronie.
Więc mogę sobie wpisać, kurczę, dowolny tekst, jaki mi się tylko zamarzy
i on mi to przefiltruje i mi tam do tego przeskoczy. Bardzo szybko.
Nie tak jak w NVDA. W NVDA też jest wyszukiwarka.
Mogę nacisnąć Insert, Control, F. Napisać sobie jakiś ciąg znaków.
Enter. Przeskoczył do następnego wyniku.
Insert, F3. Do następnego.
Żeby nie było, w VoiceOverze też to jest.
Tak, w VoiceOverze też to jest.
Jest to VoiceOver F chyba, tak?
F, tak.
I VoiceOver G to jest do następnego wyniku.
A jak jest do poprzedniego?
I ten skrót generalnie to jest taki skrót macowy.
We wszystkich aplikacjach generalnie
command-G to jest szukaj następny,
command-shift-G to jest szukaj poprzedni.
No, więc jest to.
I ten chooser, to wybieranie rzeczy,
To jest bardzo fajne i ja bym to nawet chętnie widział w NVDA.
To pogrupowane pokazywanie strony, w sumie też czemu nie?
Ja muszę podkreślić, jak ten wybór rzeczy działa szybko.
Nawet ta lista elementów, gdzie pamiętam strony…
Jak ktoś pamięta, była kiedyś taka stronka,
gdzie było kilka tysięcy materiałów z audiodeskrypcją.
Jak wiecie, o co chodzi, to wiecie.
Żeby załadować listę elementów do NVDA,
pamiętam, że potrzebowało kilku, jak nie kilkunastu sekund,
przez czas, który on się lubił przywiesić.
Twitch Voice Over nigdy z tym problemu nie miał.
Ta lista się ładowała w kilka sekund.
Zresztą dynamicznie ładuje. Czasami możemy komunikować,
że ta lista już się nam otworzyła, ale nam jeszcze wczytuje kolejne elementy.
On jeszcze coś sobie musi znaleźć, ale my już możemy po tym chodzić,
już możemy szukać. Tak że działa to fajnie.
Co do tej nawigacji po grupach.
Fajnie jest sobie, to jest z tej sekcji internet, www.
Nie pamiętam, jak to jest przetłumaczone.
Warto sobie do tego przypisać skrót,
Bo domyślnie nie ma do tego skrótu.
Bo są faktycznie strony, gdzie to może być bardzo przydatne.
Gdzieś mamy komentarze, jakieś posty z religii.
Na przykład tak korzystałem, zanim dystopia na Macu się pojawiła.
Czy na GitHubie, jakieś dłuższe wątki.
W wielu takich sytuacjach to może się czasami naprawdę fajnie przydać.
Mhm.
To jeszcze jedna fajna rzecz, która mi nie chce jakoś działać.
Działa mi w sposób bardzo dziwny, a ma potencjał.
To jest szybkie wyszukiwanie, czyli, jeżeli dobrze rozumiem,
to jest item chooser, tylko że nie muszę go otwierać w sposób specjalny,
tylko przytrzymuję komand, prawy komand, a mogę to chyba przekonfigurować,
prawy komand i piszę sobie literki.
I on mi przeszukuje stronę pod kątem tego elementu, który ja chcę.
I to mi działa bardzo dziwnie, bo to skacze po pierwszej literze,
ale nawet nie do następnego elementu, który zaczyna się na tą literę,
…tylko do następnego elementu, który zawiera tę literę.
Więc nie wiem, zdarzyło mi się, że jak nacisnąłem M, to przeskoczył mi do volume.
A ja myślałem, że to będzie działać tak, że ja sobie przytrzymam command i wpiszę sobie, nie wiem…
…cup i mi przeskoczy do następnego tam przycisku, cup teraz, czy coś takiego.
Tak to kojarzę z opisu Mikołaja w podcaście.
No, a tutaj działa to dziwnie i szczerze mówiąc…
Nie wiem, o co temu chodzi.
No więc ta szybka nawigacja jakoś nie bardzo działa.
Czym jest nawigacja jednym przyciskiem?
To jest chyba Command Q? Nie, nie Command Q.
To jest wyjście. Też się muszę nauczyć, czy nie?
Tak, ale teraz tak naprawdę to zostało fajnie zastąpione przez…
Ujednolicili tą szybką nawigację,
od tam chyba dwóch wersji systemu,
Naciśnięcie równocześnie strzałek lewo-prawo
włącza ci zarówno nawigację strzałkami, jak i właśnie tym jednym klawiszem.
I to jest m.in. ta możliwość skakania sobie po nagłówkach literami,
tak jak masz w ten wideo.
No i też fajnie, że mają te przypisywanie, że można sobie kilka miejsc na stronie
zdefiniować te aktywne obszary, czy coś, i że można sobie do tych miejsc…
Rozumiem, że chodzi o to, że można do tych miejsc przeskakiwać, czy że on też będzie
informował, że coś się tam zmieniło?
To chyba to jest przeskakiwanie tylko, nie?
Chyba tak. No, więc to jest też, chyba do tego jest w dodatek też NVDA Place Markers,
jeżeli dobrze pamiętam.
Także…
no tutaj takie rzeczy różne są.
No i dalej zobaczymy, jak ten VoiceOver się rozwinie, ta przygoda.
Pewnie jakieś aplikacje zacznę tutaj sobie instalować i z czasem może będę też informował, co tam nowego na Macu u mnie się dzieje.
Zostawię Was jeszcze z jedną stroną, którą polecam, czyli Accessible University.
To jest strona, którą ja bardzo lubię, zwłaszcza do szkoleń, kiedy pokazuję osobom widzącym, na jakie to różne bariery napotykamy w internecie.
Ona jest po angielsku i kurczę, byłoby fajnie, jakby ktoś zrobił podobną stronę po polsku.
Myślę, że z AI-em to nie jest teraz dużo roboty, zwłaszcza, że można się pewnie tą stroną zainspirować
i sklonować to, co ona potrafi, bo to jest strona fikcyjnego uniwersytetu.
Ona ma udawać stronę uczelni, na której… i są jej dwie wersje.
To powstało w ogóle na prawdziwym uniwersytecie, Washington University w Waszyngtonie.
To w ogóle był jakiś projekt sfinansowany przez jakiś narodowy instytut
do spraw niepełnosprawności, jakieś inne garanty.
Ta strona ma dwie wersje. Strona przed i strona po.
Strona przed to jest strona przed optymalizacjami pod kątem dostępności,
więc tam jest mnóstwo barier, tam nic nie działa.
Tam absolutnie wszystko, co może być skopane, jest skopane.
Nie ma opisów alternatywnych dla obrazków.
Są jakieś dekoracyjne obrazki, typu jakieś kreski pionowe,
które po prostu podtrzymują układ strony.
Nie ma zdefiniowanego języka, więc wszystko jest czytane jedną syntezą,
nieważne czy jest to angielski, czy jest to hiszpański.
Tam nie ma nagłówków w ogóle.
Tam menu rozwijane, w ogóle nie wiadomo, że są rozwijane,
są rozwinięte na amen i po prostu nie da się ich zwinąć,
bo to są linki, a nie przyciski w ogóle też.
Tam kilka linków nazywa się tak samo.
Kliknij tutaj, kliknij tutaj, kliknij tutaj.
Więc na liście elementów się nie odnajdziemy.
Tam tabele nie mają przypisanych na główku w kolumn i wierszy.
Tam nie są spięte etykietki z polami edycji i z polami wyboru.
Jest kapcza obrazkowa.
Wszystko, co tylko możemy sobie wyobrazić.
Każdy jeden horror na tej stronie jest.
Po czym jest strona After?
I to jest strona, gdzie to wszystko już jest optymalizowane
…i zrobione tak, jak powinno być. Co więcej, jest ściągawka wszystkich problemów.
Jakbyśmy nie wyłapali wszystkich, to jest ściągawka, które problemy na tej stronie wystąpiły.
Pawle, już widzę, że jest repo na GitHubie.
O! No to…
No to…
No to…
No myślę, że nie będzie to jakimś wielkim problemem.
Tak, nie musi to być klon tej strony na zasadzie, że też się będzie nazywał uniwersytet czy coś.
Można sobie wymyślić jakiś inny motyw, ale uczelnia to jest bardzo fajny, myślę, kontekst.
Tam jest parę rzeczy. Tam jest tabela trendów, ilu studentów się zapisało,
na jaki kierunek w ostatnim roku, w tym roku. Tam jest taki prosty formularz zapisania się
na jakieś kierunki. Wiadomo, że na prawdziwej uczelni tak to nigdy nie wygląda.
Tak że ja ją używam tej strony do szkoleń. Natomiast ona jest właśnie fajna,
żeby sobie przetestować w takiej właśnie sytuacji, nie wiem, kupiłem nowy komputer
Uczę się nowego czytnika ekranu.
Jak on sobie poradzi z różnymi ciekawymi rzeczami na stronach.
A jak on działa z formularzem? A jak on działa z tabelą?
A jak on działa z menu i tam linki, przyciski, rozwijane listy?
Jak on działa z jakimś tam odtwarzaczem wideo, bo tam jest też filmik osadzony?
Jak on działa z czymś tam jeszcze? A i różne języki na stronie.
Więc polecam, jakbyście chcieli nauczyć się obsługi internetu
na takich bardzo typowych interakcjach,
To ja tą stronkę zostawiam w komentarzu i będziecie mogli się jej przyjrzeć.
Także polecam, jest bardzo dobrze zrobiona właśnie pod takie zastosowania.
I gdzie ja dzisiaj cały dzień, znaczy cały dzień, godzinkę czy ileś, na tej stronce
się moim makiem bawiłem.
I myślę, że jest to bardzo fajny papierek lakmusowy do sprawdzania, jak VoiceOver
z tymi różnymi ustawieniami tam sobie radzi.
No to dzięki Pawle za garść ciekawych refleksji, no bo myślę, że to nie koniec twoich przygód z Makiem, to dopiero początek, więc będziesz miał o czym opowiadać i podejrzewam, że za jakiś czas to może nawet jakiś dłuższy materiał, bo to jest zawsze ciekawe, ten temat do nas wraca i myślę, że jeszcze niejednokrotnie wracać będzie i zawsze każde świeże spojrzenie jest ważne.
Zaglądamy do waszych wypowiedzi. Tym razem będą dwie głosówki od Pawła.
Witajcie. Ja chciałem się was zapytać na temat Claude’a, a konkretnie programowania w tym Claude.
Jak byście mogli porównać to z Codeksem? Po prostu chodzi mi o jakąś taką prostą wskazówkę.
Od czego zacząć? Czy jeżeli piszemy na przykład aplikację dużą w Codeksie,
Czy warto, żeby na przykład nasz kod przeanalizował Claude, czy może zrobić on coś, nie wiem, lepiej, dokładniej?
I w jaki sposób tam się programuje? Czy też jest taki właśnie agent, jak w Codeksie, że operuje na naszym dysku twardym przez WSL-a na przykład?
Czy jak to w ogóle w tym Claude wygląda? Jak ktoś z Was ma jakiekolwiek doświadczenia, to będę wdzięczny za podzielenie się.
Witajcie. Chciałem jeszcze się Was zapytać o przystawki chłodzące do laptopa.
Czy używacie? Jeżeli tak, to jakie kupić? Na co zwracać uwagę?
Mam komputer, który ma 22 rdzenie na procesorze i pisze aplikację w Codeksie,
która te rdzenie lubi sobie wykorzystywać. I ten komputer mi się niestety trochę grzeje,
co jest irytujące na taką temperaturę. No i stwierdziłem, że po prostu trzeba mu coś jakoś pomóc.
No i nie mam doświadczenia, jeśli chodzi o tego typu urządzenia, stąd właśnie zapytam, czy korzystacie, nie korzystacie, co w ogóle jest na rynku, na co zwracać uwagę.
Pawle, jeżeli chodzi o Claude’a i tworzenie, kodowanie z użyciem Claude’a, to działa to dokładnie tak, jak Codex.
To są tak samo terminalowe aplikacje, które po prostu odpalasz i sobie działasz.
Różnica jest po prostu w modelu, jaki tam jest wykorzystywany.
W przypadku Codeksa, no to mamy czata GPT, a właściwie model GPT.
GPT od OpenAI. W przypadku Claude’a, no to są modele od Anthropica.
Natomiast zasada jest taka sama. Claude domyślnie więcej pyta. Zadaje dużo, dużo więcej pytań. Takie były moje obserwacje.
Natomiast jeżeli chodzi o działanie, o jakość, ja z Claude’a korzystałem jakiś czas temu oryginalnie od Anthropica.
No i muszę powiedzieć, że mnie rozczarował, ale to było dawno, więc tu proszę się jakby nie powoływać na to moje spostrzeżenia, bo to po prostu zwyczajnie są dane nie tak do końca aktualne.
Natomiast jeżeli…
No oni teraz robią fajnie dostępne pliki PDF na przykład, jak materiały dla kursantów, gdzie ja niewidomym stricte robiłem w tej XTQ.
Są słabowidzący, którzy jeszcze coś tam chcą w PDF-ce, bardzo mi fajnie robi dostępne.
Nawet ta utilitia, ten, no ten, walidator tych dokumentów generalnie,
co można wytestować, czy dokumenty są dostępne,
w sumie nie wywala mi przy większości rzeczy totalnie nic,
ale to na jeszcze nie o to chodzi, bo nawet z samym VoiceOverem
mi fajnie, fajnie się te dokumenty potem zrobione przez Claude’a czyta
i osoby słabowidzące oceniają bardzo fajnie kontrasty,
czcionki i te różne rzeczy, odstępy między liniami i coś tam jeszcze,
więc no, radzi sobie z Kubaniem z tutaj.
Tak, jeżeli chodzi, jeżeli chodzi o Claude’a czy GPT, ja bym powiedział, że te modele idą łeb w łeb.
Najlepiej oczywiście, ja na przykład tak teraz pracuję, konsultować jakby decyzję jednego modela z drugim,
modelu z drugim. Jeżeli mamy oczywiście taką możliwość, bo to wiadomo, trzeba mieć po prostu dostęp do tego wszystkiego.
Natomiast zawsze będzie taka sytuacja, że coś tam jednak z tych konsultacji może nam wyjść dobrego.
Natomiast, Pawle, tak realnie rzecz ujmując, jeżeli z Codeksem działa ci to wszystko dobrze, tak jak ty chcesz, jesteś zadowolony z efektów,
to jeżeli nie będziesz miał jakiegoś specjalnego powodu, żeby przenosić się na Claude’a, to ja myślę, że nie warto.
I powiem więcej. Wydaje mi się, że w drugą stronę też.
Po prostu nie ma tak do końca sensu zmieniać co chwilę technologii, zmieniać co chwilę modelu.
Chyba, że korzystamy z jakichś takich narzędzi, które pozwalają nam rootować te zapytania do różnych modeli i tak dalej.
A to jest jeszcze zupełnie inna historia.
Nieco bardziej skomplikowana.
Natomiast jeżeli korzystamy z czegoś, co nam działa,
co generuje nam kod, który się kompiluje, uruchamia
i po prostu robi to, co ma robić,
to się trzymajmy tego. Nie ma, nie ma sensu
co chwilę gdzieś tam zmieniać modeli,
bo po prostu one są porównywalne.
Ja cały czas, tak jak mówię, ja liczę,
liczę na chińską myśl technologiczną
i mam nadzieję, że tutaj te otwarte modele
I ja muszę bardzo poważnie pobawić się GLM-em 5.2, bo dobre rzeczy o nim słyszę.
Życzył. Natomiast, no, więc to tyle, a co do podkładek chłodzących, to nie wiem, czy wy macie jakieś doświadczenia, ja nie, ale moim głównym środowiskiem pracy jest komputer stacjonarny.
Ja też nie.
No, mój Mac też jakoś nie potrzebuje chyba bardzo. Może nie ma tego, bo to nie Pro tylko R-ka, ale nie potrzebuje tego.
Jasne. No dobrze, to w takim razie, w takim razie myślę, że możemy przechodzić do kolejnego tematu.
No właśnie, skoro było o wrażeniach z Maca, to teraz Maćku, wrażenia Twoje, jeżeli chodzi o system e-doręczeń w mObywatelu.
Tak, no generalnie działa to bardzo fajnie, myślę, bardzo dostępnie.
Nawet trochę lepiej dostępnie niż, bardziej dostępnie niż powiedzmy na samej stronie e-doręczenia.gov.pl,
bo choćby w zakresie dodawania odbiorców sobie do takiej korespondencji, do których kierujemy,
adresatów.
Generalnie, jeśli chodzi o w ogóle to, jak to sobie ogarnąć, też bardzo szybko
sobie to można ogarnąć, bo po wejściu w mObywatela pierwsze, co mamy w zakładce
dokumenty u samej w zasadzie góry mamy wirtualnego asystenta i potem są te
doręczenia i po wyrażeniu zgód na to, że tam dane zostaną przekazane, a już
skrzynkę do e-doręczeń mamy założoną, no to to normalnie, jak tam zaakceptujemy jakieś zgody i przejdziemy dalej,
no to już normalnie możemy sobie korzystać właśnie z e-doręczeń. Mamy wszystkie foldery jak na wiadomości przystało,
że tak powiem, jak na współczesny, że tak powiem, układ folderów, wiadomościami, prawda, odebrane, robocze, wysłane,
i tak dalej.
No i oczywiście utwórz nową wiadomość, przycisk gdzieś tam na końcu.
W każdym razie, co tam jeszcze? Ten przycisk ustawienia, w którym w sumie,
pod którym tak naprawdę możemy sobie podejrzeć nasz adres do e-doręczeń,
sprawdzić ewentualnie jaka jest nasza rola tej skrzynki.
Głównie to będzie właściciel, bo ja mam pod swoim panelem jeszcze podpięte
dwie skrzynki, że tak powiem, ludzi,
którzy sobie gdzieś tam technologicznie gorzej radzą
i gdzieś tam za ich zgodą
no to jakoś tam zarządzam powiedzmy
też tymi skrzynkami. Natomiast tutaj
w mObywatelu, póki co, to jest kwestia taka,
że możemy mieć dostęp wyłącznie do
tej naszej skrzynki, bo to w oparciu
i o PESEL i nie tylko.
W każdym razie fajnie się z tego korzysta, przegląda też te wiadomości. Jak już jesteśmy na liście odebranych wiadomości czy wysłanych, to też nam ładnie czyta, kiedy, od kogo, jaki temat tej wiadomości.
No i później, tak naprawdę, jak wejdziemy sobie już w daną konkretną wiadomość,
no to też, powiedzmy, jest odbiorca, to wszystko jest też ładnie podzielone
nagłówkami, gdzie każda sekcja, powiedzmy, też to jest osobny nagłówek,
powiedzmy, że tam odbiorca to jest nagłówek gdzieś tam jeden, później
nagłówek kolejny, gdzieś tam to jest temat wiadomości, jeszcze gdzieś tam
jak ktoś sobie wpisze, a potem jest treść powiedzmy tej wiadomości,
chyba już nie nagłówkowana, za to załączniki są też oddzielne
ładnie nagłówkiem, czyli generalnie zwykle jest tak, że w treści wiadomości
podaje się w sumie czego dane pismo dotyczy, a samo pismo już jest powiedzmy
robione, dostarczane przez instytucje w załącznikach.
No i generalnie to też jest fajna sprawa z tym załącznikiem,
bo obok tego danego załącznika, który tam jest oddzielony,
ta sekcja jest też oddzielona, jak mówiłem, nagłówkiem,
normalnie można sobie pójść w prawo do przycisku Pobierz
i wtedy właśnie, bo to jest jeszcze to, że nie można tych PDF-ów
czytać tak naprawdę wewnątrz mObywatela
i gdzieś tam się z tym na spokojnie zapoznawać,
jak to są już załączniki,
ale w momencie, jeśli sobie dany pobierz, to otwiera nam się arkusz do udostępniania,
znaczy ten arkusz udostępniania, tak jakbyśmy chcieli poprzez przycisk udostępni komuś coś wysłać, powiedzmy, nie?
I my taki plik od razu sobie możemy dać, nie wiem, właśnie zachowaj w plikach na przykład,
albo komuś go przesłać, czy sobie go jakkolwiek przesłać, no i już się z tego miejsca zapoznać.
Także samo powiedzmy odczytywanie wiadomości i potem z załącznikami jest bardzo okej.
Jedyne czego mi chyba brakuje, chyba nie ma czynności na wiadomościach, żeby na przykład ją można było od razu usuwać,
na przykład czy gdzie indziej przenosić, odpowiadać na nie. Po wejściu w konkretną wiadomość
Zdaje się na końcu szarym gdzieś tam mamy przyciski typu odpowiedź, usuń i tego typu rzeczy,
ale czynności jakoś nie kojarzę. W każdym razie sam odczyt wiadomości jest bardzo okej.
Pisać, znaczy właśnie, tworzenie wiadomości tak naprawdę też, bo też kreator tworzenia tych wiadomości,
tam też jest to fajnie ponagłówkowane,
że też odbiorca na główek i dodaj przycisk.
I w momencie jak my sobie klikniemy na przykład w dodaj przycisk,
no to pojawia nam się wyszukiwareczka, gdzie możemy sobie wpisać
kogo tam autor ma na myśli.
I idąc w prawo elegancko mamy rekordy już normalnie odczytywane,
że tam na przykład ZUS, Zakład Ubezpieczeń Społecznych Centrala,
Trala, adres ulica taka i taka i taka, adres doręczeń bla bla bla.
No i w momencie, jeżeli my sobie taki rekord wybierzemy,
oczywiście podwójnym stuknięciem, no to nam się do tej wiadomości
wstawia. Można by było zrobić tak, no to w sumie tak nie działa
w ten sposób, że to okienko nam by się nie zamykało,
ale z drugiej strony no też do wielu odbiorców raczej
Jeżeli piszemy rzadko, ale jeżeli chcemy, to możemy tych odbiorców sobie pododawać kilku,
za każdym razem przechodząc tę samą procedurę. Dodaj przycisk, wpisujemy,
idziemy w prawo, spośród tych wyników wyszukiwania wybieramy, no i tak sobie możemy te wiadomości
po… znaczy tych odbiorców pododawać. I generalnie potem też wszystko jest fajnie
dostępne, jeśli chodzi o temat wiadomości, znak sprawy, jak bardzo chcemy sobie wpisać.
Treść wiadomości, dodowanie załączników też okej.
Nie miałem w sumie potrzeby, żeby wysyłać jeszcze gdziekolwiek.
Teraz niestety, z uwagi na brak brajla, to powiedzmy tym bardziej mi się nie chce.
Natomiast wygląda to wszystko bardzo obiecująco.
I to jest kolejny powód, moim zdaniem, dla którego warto jednak się w tego
mObywatela zaopatrzeć, jeżeli tego mObywatela jeszcze nie posiadacie.
Bo niektórzy mówią, a po co mi ten mObywatel, nie?
W sumie te dokumenty to kurtynę wyłączać, jasność ekranu wchodzić,
to ja szybciej sobie wyjmę ten dowód plastikowy, coś tam i pokażę i tak dalej.
Tom legitymancy tak samo czy coś. Może i tak, ale z drugiej strony tyle rzeczy,
powiedzmy, które nam podchodziły, czy to właśnie szybkie zastrzeganie
i cofanie zastrzegania PESEL-u, czy to właśnie te doręczenia teraz,
czy zgłaszanie różnych rzeczy za pośrednictwem mObywatela,
czy jeszcze rzeczy z nowości, o których będzie później w technikaliach,
no to ja uważam, że, kurczę, naprawdę warto.
Jeszcze zwłaszcza osoby, na przykład, które nie mają komputera,
a posiadają na przykład tylko iPhona, bo tak, czy Androida,
no to kto im zabroni, prawda?
Więc w tym momencie ten mObywatel to się stawia
Daje naprawdę takim fajnym centrum do prowadzenia i te doręczenia, moim zdaniem, to tym bardziej jeszcze ułatwiają.
Nie testowałem na pikselu, jak to działa. Bym też musiał dezaktywować aplikację na iPhone’ie tak naprawdę.
Ale no zakładam, że jak pomyślano i faktycznie zadbano o tą dostępność na iOS-ie, to że na Androidzie może też być bardzo podobny i że może to działać.
Jest parę opcji, które nie działają chyba.
Kurczę, teraz już nie pamiętam, co nie działa tak naprawdę,
ale to, co nie działa generalnie, to nas wtedy przenosi na stronę e-doręczeń.
Z tego, co wiem, no ja już tego nie mogłem niestety sprawdzić,
bo skrzynkę do e-doręczeń już mam od X czasu
I to daleko przed tym, zanim ten obowiązek, znaczy obowiązek, zanim to ustawowo weszło od tego roku.
Ale generalnie możliwość ponoć, z naciskiem na ponoć, bo nie wiem, istnieje, że w mObywatelu sobie człowiek taką skrzyneczkę może utworzyć
bez przechodzenia na jakąkolwiek stronę. Że mu się powiedzmy Safari, Chrome otworzy, czy jakaś inna tam przeglądarka.
A więc, jeżeliby to tak było, no to kurczę, tym bardziej wydaje mi się, że warto.
Ogólnie moje wrażenia bardzo pozytywne. Od tamtego czasu, jak weszło, bo to dosyć świeża jest nowość,
teoretycznie do dzisiaj, jeszcze dzisiaj, jeszcze mamy wtorek, trwa wdrażanie.
U większości się już pewnie pojawiło. Natomiast jest kwestia, tak jak mówię, zeszły tydzień chyba,
Dwa tygodnie temu to się zaczyna u użytkowników, powiedzmy mObywatel rozpowszechniać,
no a że ja jeszcze od tamtego czasu nie dostałem nowej wiadomości,
to też nie wiem czy powiadomienia PUSH faktycznie będą działały,
że nowa korespondencja w e-doręczeniach jakakolwiek przyszła.
Teoretycznie też to ma z założenia tak działać, więc jeżeli by tak było,
no to tym fajniej, bo klikamy sobie w powiadomienie PUSH
z ekranu blokady z Centrum Powiadomień, czy z czego my tam chcemy.
Logujemy się do tego mObywatela i tak naprawdę już mamy dostęp do tej wiadomości bez logowania się żmudnego na te e-doręczenia.gov.pl i tak dalej, nie?
Więc no, ja będę gorąco zachęcał w każdym razie.
No, ja akurat miałem okazję ostatnio korzystać trochę z e-doręczeń, bo przyszło mi skargę pisać na PKP
i to tak się akurat złożyło, że do trzech instytucji naraz.
Taki zbieg, więc bardzo chętnie też się przekonam
a propos tego, czy rzeczywiście te powiadomienia przyjdą.
A pisałeś jeszcze takich ciekawości z przeglądarki tak normalnie?
Tak, dlatego, wiesz co, dlatego, że chciałem tam ładne pisemko stworzyć,
więc tutaj też poprosiłem AI o pomoc i rzeczywiście tak swoją drogą.
Właśnie, bo to też jest coś, z czym ludzie mają problem
i myślę, że warto o tym wspomnieć. Formatowanie to jest jedno, ale druga sprawa to jest też powoływanie się na różne rzeczy.
Oczywiście, wiadomo, jak to za jaj, tak? Trzeba zweryfikować, czy to aby nie halucynuje, czy to nie zmyśla, czy nie wprowadza nas w błąd,
więc jeżeli on się tam na coś powołuje, no to warto sprawdzić, jeżeli zależy nam na tym, żeby nasza sprawa została rozpatrzona.
Pozytywnie, ale co do zasady, to jeżeli potrzebujecie takiego właśnie oficjalnego pisma, żeby Wam coś napisało profesjonalnie, ładnymi zdaniami, w takim typowo urzędniczym, że tak powiem, żargonie, to AI to się do tego bardzo dobrze nadaje.
I naprawdę wychodzą z tego całkiem fajne rzeczy, więc jeżeli jest taka potrzeba, wystarczy po prostu opisać kontekst,
kazać zrobić ewentualnie research po jakichś tam paragrafach, jeżeli są potrzebne, żebyśmy się na coś powołali,
sprawdzić, czy on się powołuje na to, co powinien dla świętego spokoju i potem kazać zrobić z tego właśnie tak, jak mówisz,
jakiegoś ładnego PDF-a załączyć. Tu jeszcze taka uwaga, bo jeżeli coś wysyłamy, i to się zdziwiłem,
to ten dokument, który my wysyłamy, jakby tę wiadomość taką…
w tym polu edycji, którą możemy tam właśnie napisać, bo to też tak zrobiłem, że tam,
Szanowni Państwo, załączam pismo i załączniki będące dowodem w sprawie,
To oprócz tego, w elementach wysłanych, co mnie zdziwiło, mamy plik
pismo-przewodnie.pdf. Tak sobie myślę, o co chodzi? Przecież ja tego nie załączałem.
A to się okazało, że właśnie to pismo-przewodnie.pdf to jest to, co my wpisujemy
jako tę wiadomość do instytucji, do której wysyłamy za pomocą e-doręczeń jakąś tam
korespondencję. Także żebyście nie byli zdziwieni i się nie zastanawiali, yy, zaraz, ja nie chciałem załączać żadnego pismo przewodnie.pdf.
Co, co to się stało, nie? To spokojnie. To się samo zrobiło i samo po prostu nam tu dorzuciło taki plik. To nie jest nic strasznego, nic się złego nie stało.
Dobrze, to skoro mamy e-doręczenia za sobą, to może teraz trochę wcześniej niż zwykle
Pograjmy w coś. Piotrze, a w co tym razem?
W co można pograć?
Bliża się w ogóle koniec miesiąca.
To znaczy, że niebawem na stronie pojawi się zestawienie
Audiogames.net.
Ono jeszcze się nie pojawiło, no bo ono zawsze wchodzi
pierwszego dnia następnego miesiąca, ale na tyle jest
skończone, że stwierdziłem, że po prostu też opowiem
wam co nieco o tym, co w tym zestawieniu się znajdzie.
Znaczy też, jeśli chodzi o nowe gry, to informowałem
o nich na bieżąco.
To nie znaczy, że w międzyczasie nie zdążyło się pojawić kilka nowych tytułów,
żebyśmy się nie nudzili.
Między innymi z takich rzeczy, które do odstawienia jeszcze nie trafiły,
no to mamy kilka bardzo ciekawych modów do naprawdę kultowych gier.
Zaczynając od moda do gry Undertale, która jest bardzo popularną grą indie.
Nie jest może grą nową, bo pojawiła się jakieś 10 lat temu,
natomiast to, co ta gra zrobiła dla gier niezależnych,
to zrobiła bardzo dużo dobrego.
I to jest w ogóle gra, która generalnie jest w społeczności graczy
bardzo grą kultową.
Jest to gra RPG, w której docielamy się w małego chłopca,
który spada w dziurę i przenosi się do takiego
świata podziemi.
Tak najlepiej to by przetłumaczyć, że istnieją dwa światy oddzielone
barierą. Jest nasz świat, no i jest to podziemiec.
Stąd trochę wziął się tytuł Undertale.
I naszym głównym zadaniem jest powrót do domu, natomiast cała fabuła jest
dużo, dużo bardziej skomplikowana.
I co jest bardzo ciekawego w tej grze, no bo jest to generalnie gra
RPG, w której wchodzimy z perspektywy 2D i możemy rozmawiać z różnymi postaciami
i wchodzić z nimi w pojedynki. I właśnie te pojedynki są bardzo ciekawe,
bo generalnie one toczą się w formie takiej strzelanki, nawet strzelanki bullet hell, to się ładnie mówi,
czyli tam naprawdę dużo rzeczy lata i nas próbuje atakować.
Mod nam pozwala sobie z tym poradzić na kilka sposobów. Możemy po prostu sobie grę zwolnić
Wtedy będziemy słyszeć, jak te pociski na nas lecą i możemy robić uniki,
a możemy też po prostu sobie włączyć nieśmiertelność,
gdybyśmy chcieli się skupić na samej fabule.
A trochę tej fabuły jest i nawet w samych pojedynkach,
oprócz tego, że robimy uniki, mamy opcję ataku,
to mamy też funkcję, mamy polecenie act, czyli podejmujemy jakąś akcję.
Te akcje się będą różniły zależnie od tego, z kim akurat walczymy.
Natomiast ta gra jest o tyle ciekawa, że żeby ją przejść i nawet dostać najlepsze zakończenie,
jeśli odpowiednio będziemy rozmawiać ze wszystkimi postaciami, to nie możemy nikogo nie zabijać.
Możemy tą grę przejść całkowicie nie zabijając ani jednego potwora, ani jednego stworzenia, którego napotkamy.
Dialogi w tej grze są bardzo rozbudowane, ja jeszcze nie zdążyłem tej gry przejść.
Jakim cudem, też nie uniknąłem spoilerów przez te 10 lat, chociaż wszyscy o tej grze mówią.
Muzykę słyszałem, bo muzyka też jest kultowa, ale fabułę będę sobie w stanie przejść od początku do końca.
I teraz wy, przynajmniej na systemie Windows z NVDA, też będziecie w stanie to zrobić.
Na ten moment gra wspiera język angielski, no bo tylko po angielsku gra oficjalnie wyszła.
Wiem, że nieoficjalnie powstały różne fanowskie przekłady, wcale bym się nie zdziwił, jeśli polski przekład też nie powstał, natomiast na ten moment mod innych języków nie wspiera, ale wiem, że autor przynajmniej dla hiszpańskiego już coś planuje zrobić, więc jeśli będzie zainteresowanie i znajdzie się jakieś spolszczenie dla Undertale’a, to myślę, że nie będzie problemu, żeby tego moda do tej gry też tu stosować.
Z takich nowych modów, o modzie do Persony 4,
mówił w zeszłym tygodniu Patryk.
Ja też chciałem właśnie przypomnieć, że ten mod się pojawił.
Persona 4 to jest kolejny RPG, tym razem z Japonii.
Bardzo, bardzo długie przejście tej gry raz,
a mamy tutaj kilka zakończeń, zajmie nam kilkadziesiąt godzin.
I jest to gra, w której wcielamy się
To są nastolatki chodzące do szkoły gimnazjalnej chyba tak mniej więcej w Japonii.
Każdej z serii w innym miejscu, akurat właśnie w czwartej części tak to wygląda podobnie.
I jak to często bywa w takich anime i grach, za dnia po prostu musimy dbać o nasze życie w szkole.
I m.in. też związki z innymi postaciami, bo z każdym możemy rozmawiać
i też na podstawie tego, jaki będziemy mieli stosunek do wszystkich w ogół nas,
no to fabuła będzie toczyła się inaczej,
ale też to będzie miało wpływ na to, jak silni jesteśmy w czasie samej walki.
Dlaczego? Dlatego, że podczas walki
walczą z nami,
czy właściwie dla nas, można bardziej,
te tytułowe persony,
Czyli to są takie fizyczne wersje nas, takie różne, nawet może nie do końca, stworki.
Symbol naszej duszy, która walczy przeciwko wrogim cieniom.
W tej grze generalnie właśnie walczymy przeciwko cieniom.
I te persony generalnie są odzwierciedleniem naszej osobowości,
a więc to, co my robimy w grze, jak najbardziej ma bardzo duże znaczenie.
Wszystkie rozmowy, z jakimi decydujemy się brnąć związki i jaki stosunek będziemy mieli do innych postaci, jak rozmawiamy z nimi, ma wpływ na to, jak później będziemy walczyć generalnie.
I tak to wygląda. Gra jest bardzo długa, też bardzo kultowa. Natomiast ten mod jeszcze na forum oficjalnie się nie pojawił i jest to dlatego, że nad nim cały czas trwają prace.
Nie wszystkie lochy, przez które musimy w grze przejść, zostały jeszcze udostępnione,
więc to jest raczej mod dla tych, którzy lubią testować,
ewentualnie jakąś informację zwrotną dla dewelopera dać,
bo mod bardzo prężnie się rozwija od kilku dni,
czy nawet właściwie od chyba ponad tygodnia,
i pewnie kolejne aktualizacje będą się do tego moda pojawiać,
aż do momentu, kiedy nie wyjdzie wersja stabilna.
Ale jak ktoś lubi właśnie testować,
Jeśli teraz szukacie kolejnych RPGów, które warto byłoby ograć to myślę, że to może być gra warta sprawdzenia.
O jakich grach jeszcze nie mówiliśmy? Nie mówiliśmy chyba jeszcze o grze SIGINT.
To jest gra na Windowsa i na Maca. To jest zdecydowanie prostsza produkcja, to już nie jest mod dostępnościowy.
Jest to gra, w której po prostu musimy otworzyć jak najwięcej sejfów w jak najkrótszym czasie i robimy to słuchając dźwięków, które słyszymy.
Inspirowana taką grą jak Lockpick, jak ktoś pamięta od L-Works.
Jest to gra, w której mamy kilka tarczy do ustawienia.
Jeden dźwięk mówi nam o tym, że dane pole jest ustawione dobrze.
Inny, że ustawiliśmy coś dobrze, ale nie w tym miejscu,
więc musimy zamienić kolejność pól.
A ostatni dźwięk mówi, że dane pole jest ustawione całkowicie źle.
O czym jeszcze nie mówiliśmy, jeśli chodzi o różne gry.
Gra na iPhone, dla tych, którzy lubią podróże,
Race to Nowhere, czyli Wyścig do nikąd, dosłownie.
Jest to, jak pisze developer,
to gra strategiczna premium,
w której podróżujemy po świecie, musimy planować,
być bezlitosnymi i tak dalej.
Wścigamy się po różnych kontynentach,
gramy jedną z person,
tutaj znów słowo persona się, jak widać, pojawi,
i żeby przezwyciężyć maksymalnie pięciu innych graczy,
bo faktycznie to wygląda generalnie tak,
że każda postać dostaje taką właśnie personę,
taką osobowość, którą gra, której nie znają inni gracze
i każda persona ma swój unikalny cel,
który musimy w danej rozgrywce osiągnąć.
albo przeciwko sztucznej inteligencji, albo przeciwko innym osobom.
I to jest o tyle fajne, że możemy grać zarówno na jednym urządzeniu,
po prostu podając sobie iPhone’a, albo przez Internet po Game Centerze.
Gra też wspiera tryb wieloosobowy, a więc można.
I generalnie później wygląda to tak, że kiedy już tę personę dostajemy,
to poruszamy się po świecie.
Zawsze możemy podjąć decyzję, dokąd chcemy dolecieć.
Żeby wykonać misję, robimy to grając różnymi kartami,
które dostajemy w danych miejscach.
Też musimy zarządzać punktami, które mamy,
tak żebyśmy dolecieli, czy dojechali tam, gdzie chcemy.
Mamy też elementy takiej giełdy.
Możemy różne rzeczy w danych krajach, w danych miastach
Właściwie nawet kupować, sprzedawać, cały system giełdy rozbudowany.
Mamy też różne karty, którymi możemy na tą giełdę wpływać.
Także, no, gra dość skomplikowana, ale też, co ważne, na nas pełni i dostępna z VoiceOverem.
Szkoda tylko, że nie ma dźwięków. Jak ktoś lubi grę z dźwiękami muzyki i muzyką, to tutaj tego nie ma.
Ale jak szukacie takich planszówek dostępnych na iPhone, jeszcze takich, które można byłoby pograć ze znajomymi,
to jeszcze ze znajomymi widzącymi, no bo też gra ma grafiki,
To może być tytuł warty sprawdzenia.
Developer tutaj też jest na forum Audio Games,
na przykład już zbiera informacje od użytkowników.
To jest też, myślę, bardzo fajne.
Jeszcze kolejna taka gra, o której nie mówiliśmy.
Gra przeglądarkowa, bardzo prosta.
Nazywa się Acrobeat.
Rozgrywka jest bardzo prosta.
Słyszymy dwa dźwięki z odpowiednim odstępem między nimi
i musimy dokładnie, w takim samym tempie, te dwa dźwięki otworzyć
naciskając przycisk lub stukając na ekranie, bo też można grać na urządzeniu opinnym.
I z każdym poziomem po prostu ten odstęp staje się coraz krótszy,
więc jest coraz trudniej nam to przechodzić.
Pojawił się też kolejny przeglądarkowy RPG, Wolfspire,
W którym to po prostu, no nie ma za dużo fabuły.
Mamy kilka klas do wyboru i później sobie przechodzimy coraz to trudniejsze lochy.
W lochach mamy bardzo prosty turowy system walki,
więc jak tylko wchodzimy do lochu, to po prostu mamy jedno…
jeden pojedynek za drugim, aż nie przejdziemy piętra całego
albo nas nie pokonają przeciwnicy.
Mamy różne kribuny, którego możemy używać.
Możemy też nauczyć się różnych zaklęć.
No i generalnie tak ta rozgrywka się toczy.
Odnoszę wrażenie, że gra została stworzona z pomocą sztucznej inteligencji
i ktoś nie do końca zadbał o balans tej gry, bo mam wrażenie, że udało mi się na początku zaraz
nauczyć się jednego z najlepszych zaklęć w grze, bo wszystko kosztowało tyle samo
i trochę tą chyba rozgrywkę popsuć.
Ale jak ktoś takie proste RPG-i lubi, to myślę, że warto sobie sprawdzić.
Ktoś też stworzył prostego wisielca w przeglądarce, który polskiego nie wspiera,
ale już kilka innych języków, angielski, francuski, hiszpański i chyba włoski.
Tak, więc też jak można sobie sprawdzić.
I pojawiła się też nowa,
bardzo wczesnej wersji platformówka
na system Windows, The Lightborn Prophecy,
gra w stylu Metroidvania,
czyli gra, w której będziemy często musieli się cofać
do poprzednich miejsc, w których byliśmy,
…żeby różne zagadki rozwiązywać.
Projekt w bardzo wczesnym stanie.
Mamy tylko jeden poziom, jedną zagadkę do rozwiązania.
Ale autor obiecuje ciągły rozwój tej gry.
I też co ciekawe, pojawiły się dwa gry
na headsety wirtualnej rzeczywistości, MetaQuest.
To też ciekawe.
Może o nich już nie będę mówił dużo,
bo przypuszczam, że mało z was, którzy słuchają,
mają taki headset.
Nie wiem, macie jakiegoś znajomego, który ma Google VR od mecze i zastanawiacie się, co ewentualnie moglibyście na nich sprawdzić, to będzie to podlinkowane.
Kiedy to już będziecie mogli sobie wejść na stronę zestawienia, no to będzie można tam sobie to po prostu sprawdzić.
Jeśli chodzi o mody wszelkie, no to tutaj o większości modach mówiliśmy,
Ale z takich nowych ciekawek to na przykład pojawił się mod do starej, flashowej gry wywodzącej się z Chiny,
ale z tego co wiem, ona też była popularna w wielu innych miejscach.
Czyli jak ktoś zna swoje anime, no to myślę, że wiecie mniej więcej, o co tutaj może chodzić.
Naruto było u nas w Polsce jak najbardziej grane. Czy Bleach też? Chyba nie, ale głowy nie dam.
Natomiast za granicą to też jest bardzo popularne anime, które ma kilkaset odcinków.
doczekało się też wersji live action na Netflixie,
więc możecie też kojarzyć.
Anime, w którym jest walka z demonami
i z wrogimi duszami.
Ogólnie fabuła obu tych anime jest całkiem rozbudowana.
Ktoś stwierdził, że fajnie byłoby zrobić taką bijatykę,
w której postacie z obu tych serii mogą przeciwko sobie walczyć.
Tak było na początku, później też pojawiły się mody dodające kolejne postacie i ten mod dostępnościowy, który podlinkowałem tam po prostu nam udźwiękowia menu i dodaje nam kilka dodatkowych dźwięków, które nam pomogą znaleźć przeciwników podczas gry.
No to jest mod, który trzeba skompilować sobie, natomiast jest skrypt, który to dla nas zrobi, to wszystko jest udokumentowane, natomiast sama gra to jest turowy, taktyczny RPG, w którym też musimy mieć dość dobrą orientację przestrzenną,
Ale mod nam w tym wszystkim pomaga, bo mamy kursor, którym możemy się po mapie rozglądać.
Jest to generalnie też gra zinspirowana grami szesnastopitowymi,
w których dochodzimy sobie po coraz to trudniejszych labiryntach
i walczymy przeciwko różnym też potworom w takim turowym systemie walki.
O czym jeszcze tutaj nie mówiliśmy, to tak wydaje mi się, że mogłoby być istotne.
Powstaje nowa taka wieloosobowa platforma do grania w audio,
w której też możemy sobie pochodzić po takim wirtualnym środowisku.
Audio nazywa się to Entropy Cafe. To jest na system Windows.
Tutaj autor zaszczeka, że dźwięki są na razie słabe,
ale jeszcze mają być w przyszłości doopracowywane.
Nie wiem, jakie tam gry są na ten moment, chyba jakieś generalnie bardzo proste.
I jak zwykle aktualizacji mamy bardzo dużo.
Z takich ciekawszych, no to na przykład mod do Terraria się zaktualizował
i to jest taka finalna, główna wersja, jak deklaruje autor,
bo wszystkie potrzebne funkcje generalnie zostały dodane.
Mod Sound RTS Ultimate znów zaczął się też aktualizować
i nawet powstaje jakaś kampania na bazie gry Age of Empires i StarCrafta.
Więc tutaj takie zarówno klimaty science fiction i nie tylko.
Platforma Malwore Realm też się rozbudowuje.
Gra The Road to Sanctuary dostała dużą aktualizację.
To jest taka strzelanka. Kiedyś to była strzelanka,
a teraz to mamy różne misje, które musimy wykonywać.
I system audio też w tej platformie został znacznie rozbudowany.
Teraz mamy symulowane odbicia,
więc jak np. zbliżamy się lub oddalamy do ściany,
to będziemy słyszeć, jak nasze kroki czy też inne dźwięki
i się realistycznie odbijają, to też nam pewnie pomoże w nawigacji
i też będzie powodowało, że klimat powinien być dużo, dużo bardziej realistyczny.
Autorzy też przy okazji lata dają nam obniżkę 25% na dostęp do tej platformy
i też zapowiadają kolejne gry.
Ma być sequel do gry Canopy Cafe, w której prowadzimy kawiarnię.
Wiem, że w tym sequelu będziemy już nie tylko robić kawę czy herbatę,
Ale też jakieś inne przekąski, także komuś się ta gra podobała, to jej druga część zapowiada się, no, bardzo ciekawie.
Blades of Glory doczekało się. Samouczka interaktywnego, to jest wieloosobowa gra, w której akurat nie strzelamy się, ale walczymy na miecze, topory i inne tego typu rzeczy.
RS Games znów się też zaczęło aktualizować.
No chyba poczuli presję od Play Palace i Playrooma i tak dalej.
I tutaj doczekaliśmy się gry Exploding Kittens, Wybuchające Kociaki.
Bardzo fajna gra, która też od dłuższego czasu była na Playroomie.
Fajnie się w to gra z znajomymi swoją drogą, jak ktoś nie próbował.
No to polecam. Inne gry też dostały jakieś drobne aktualizacje.
W tej granie dużo gier się pojawiło, znaczy dużo gier i modów też dostało mniejsze czy większe aktualizacje.
Myślę, że o tym już jak ktoś będzie chciał, to może sobie poczekać, poczytać nawet.
Do Hearthstone’a też się szykuje kolejne rozszerzenie, które pojawi się w 9 lipca.
Do tego czasu można przez sprzedaży też paczki kupować.
Mod też się zaktualizował, natomiast autorzy na Discordzie oszczegli,
że strona główna padła i jest link do dysku Google, z którego na ten moment tymczasowo trzeba tego moda poprać,
co pewnie z czasem zostanie naprawione.
I generalnie, no, Harrison Access też cały czas na szczęście się dla nas aktualizuje.
I z innych takich fajnych wiadomości, o Rhythm Heaven mówiliśmy w zeszłym tygodniu, gra pojawi się drugiego lipca
i na pewno będzie o niej pewnie też jeszcze w lipcu podcast.
A też Steam do 9 lipca ma ogromną wyprzedaż na swojej stronie i nie tylko.
I generalnie wszystkie tak naprawdę praktycznie gry są dostępne z większymi czy mniejszymi obniżkami.
Generalnie wszystkie gry, które mają mody, jakieś zniżki, mają też gry audio, które są na Steamie i wiele więcej.
Generalnie będzie link do wątku na forum, gdzie ktoś takie najciekawsze gry zebrał.
Ale też jeśli jakaś konkretna gra was zainteresuje, to warto po prostu sobie ją wpisać do wyszukiwarki,
Bo istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ta gra też będzie dostępna z obniżką.
No i to wszystko, jeśli chodzi o grę w tym tygodniu.
A ja jeszcze chciałbym tylko zapytać, czy ja mogę, a propos Undertale’a,
czy ja mogę Metal Crusher puścić na dźwięczkach z NVDA?
To był mój dzwonek przez dość długi czas i któryś użytkownik Forum Audio Games
chyba jeszcze lata temu stworzył po prostu jeden z utworów
ścieżki dźwiękowej Undertale’a jako po prostu utworek na
bip paysonowski ten domyślny, czyli de facto z dźwięków, których NVDA używa do
paska postępu. No i ja sobie to kiedyś zostawiłem na dzwonek i pomyślałem, że skoro
mówię, że muzyka w Undertale’u jest taka znana, no to
może nie będzie problemu, jak to gdzieś puszczę sobie na chwileczkę także.
Tak, więc…
Bardzo sympatyczny.
Bardzo. Tylko w oryginale tak to nie brzmi.
No muzyka w tej grze się przyjęła do tego stopnia, że Toby Fox, czyli zarówno programista, grafik i dźwiękowiec i kompozytor w tej grze, teraz nawet później muzykę dla Nintendo na przykład tworzył do nowych gier z serii Pokémon, więc no pomogło mu to Undertale, zdecydowanie.
Dobrze, to w takim razie teraz może przejdźmy do kolejnych nowości, ale w dodatkach do NVDA.
Więc w tym tygodniu mamy cztery takie nowości.
Dwie pierwsze pochodzą ze stajni Jana Balaka.
Jest to ekspert dostępności z firmy Teseus w Czechach przy Uniwersytecie Masaryka.
I on stworzył właśnie dwie takie rzeczy, które moim zdaniem, kurczę,
NVDA mogłaby mieć też domyślnie i to jest coś, o co ludzie proszą w ogóle
i są ku temu złożone zgłoszenia na GitHubie.
Pierwsze to jest coś, co się nazywa Last Item Announcer
i tu chodzi o oznajmianie pierwszego i ostatniego elementu listy,
czyli kiedy dochodzimy do końca listy na stronie internetowej,
no to usłyszymy dźwiękiem lub komunikatem, że to jest ostatni element
I też dodane są skróty klawiszowe, które pozwalają nam przeskoczyć do pierwszego i ostatniego elementu listy.
Bo do kolejnego możemy literką I. Nie wiem, czy kiedyś próbowaliście. Ja też się tego dowiedziałem dość późno, że się tak da.
Ale się da.
A to ja akurat bardzo często.
O, widzisz.
Ja też.
Tak, tutaj jest skrót do pierwszego i ostatniego. Także, gdyby ktoś potrzebował, to można.
A drugi to jest Main Landmark Navigator.
Tak, i to jak nazwa sama wskazuje, jest przeskakiwanie do głównego punktu orientacyjnego,
czyli de facto do głównej treści strony, to o czym dzisiaj mówiłem w kontekście MAC-a.
Jost tą funkcję ma już od dawna, NVDA nie. No więc tu możemy J lub Shift-J przeskoczyć sobie
od góry lub od dołu do głównej treści strony. To jest coś, co ja zgłaszałem znowu,
Zastanawiałem się nad tym, jak to zrealizować.
Zasadniczo przeanalizowali to wewnętrznie.
Uznali, że można to zaimplementować.
Jeżeli ktoś jest chętny, to może zaimplementować.
No to pożyjemy, zobaczymy. Dodatek, jakby coś już jest.
Google Calendar Reader to polski akcent,
bo to jest wtyczka stworzona przez Piotra Tarasewicza,
który może nawet nas słucha. Pozdrawiamy.
No i jak sama zauskazuję, również jest to wtyczka do zarządzania naszym kalendarzem Google.
Ja się tu szybko zapoznam z Read Me, bo mamy opcję.
Możemy zalogować się do kalendarza Google przeglądarką internetową.
Można czytać wydarzenia z kalendarza Google na dziś i następne 7 dni.
Można zobaczyć wydarzenia na inny wybrany dzień.
Można wybrać kalendarze, których będziemy używać do czytania, tworzenia i edytowania wydarzeń.
Można przełączać się między trybem krótkim i pełnym.
Zaraz pewnie się przekonamy, czym są te tryby.
Można usłyszeć, że wydarzenie aktualnie trwa.
Można przeskoczyć wydarzenia, które już się odbyły danego dnia.
Można tworzyć wydarzenia, można je też edytować lub jedno lub więcej skasować.
No i praca odbywa się przez warstwowe skróty w NVDA.
Pierwsze logowanie wygląda tak, że po prostu
NVDA Shift G naciskamy
i to jest skrót, który wprowadza nas do warstwy kalendarza Google.
No i 0 to jest logowanie, otworzy się przeglądarka,
trzeba się zalogować i zezwolić na dostęp, wrócić do NVDA.
Znowu naciskamy NVDA SHIFT-G, no i Zero oznajmi nam znowu teraz, że jesteśmy pomyślnie zalogowani.
I mamy tutaj rozpisane też skróty te warstwowe. NVDA SHIFT-G otwiera warstwę.
I mamy następujące skróty.
Zero loguje nas lub sprawdza status zalogowania.
Jeden czyta wydarzenia na dziś.
Dwa wydarzenia na jutro.
Trzy na pojutrze.
Cztery na kolejny potem dzień.
Potem są też skróty globalne, widać, do dodawania wydarzeń,
edytowania, usuwania. Są też te tryby mowy i po prostu chodzi o to,
że krótszy tryb to jest np. 14.30 spotkanie albo do 15.00
spotkanie w toku albo tam urlop na całe dzienne wydarzenie.
I to jest, żeby szybko sobie sprawdzić kalendarz.
Natomiast dryb pełny…
No to tu mamy na przykład, od której do której godziny…
Tak, od której godziny do której. Po prostu więcej informacji jest podawanych.
Także tutaj jest całe readme. Myślę, że nie będę się rozwodził,
ale jeżeli kogoś zainteresowałem i podoba wam się praca, którą Piotr wykonał,
no to jest na GitHubie ten dodatek dostępny.
Mam nadzieję, że Piotr tu mi za złe tego nie będzie miał, że go tu rozpromowałem,
na zasadzie, że jest to już jego zdaniem gotowy produkt.
Ale widziałem, że są release’y, widziałem, że repozytorium jest publiczne,
także może się okazać komuś przydatne.
Kolejnym dodatkiem jest Write AI2 Table Navigation.
To jest też dodatek, który ktoś eksperymentalnie stworzył,
żeby udowodnić, że można z NVDA nawigować po tabelach w LibreOffice Writer.
Także jeżeli piszecie w tym pakiecie dokumenty i są tam jakieś tabele,
No to można nawigować po kolumnach i po wierszach.
I File Content Manager dodatek, który niestety jest w języku hiszpańskim,
natomiast zwróciłem go tu z uwagi na to, że dość ciekawe różne opcje ma,
jeśli chodzi o zarządzanie plikami tekstowymi w eksploratorze plików,
bo możemy za jego pomocą na przykład skopiować całą zawartość pliku
tekstowego do schowka, możemy dokleić do schowka zawartość pliku,
możemy dokleić do pliku zawartość schowka,
Możemy zamienić treść pliku na zawartość schowka.
Możemy stworzyć nowy plik z zawartości schowka.
I parę innych ciekawych operacji jeszcze wykonać.
Jeżeli któryś z tych dodatków Wam się spodobał.
Nie wszystkie są niestety, a raczej prawie żaden z nich nie jest w sklepie z dodatkami.
Także w komentarzu będą linki zarówno na GitHuba do repozytorium, jak i linki Git RLS,
żeby od razu pobrać najnowszą wersję.
To ja teraz zaglądam do waszych wypowiedzi, które mamy na naszym panelu kontaktowym.
Łukasz do nas pisze.
Cześć. Jeszcze jedno życiowe pytanie.
Czy powstanie krótka, praktyczna audycja na temat płacenia rachunków online na telefonach dotykowych?
Zwłaszcza chodzi mi o kopiowanie i wklejanie danych z poczty mailowej do aplikacji mobilnej lub strony internetowej banku.
BlindShell trzyma swoje za uszami, ale do płacenia sprawdza się bardzo dobrze.
Dzięki za oglądanie i do zobaczenia w kolejnym odcinku.
Łukaszu, ja nie wiem czy sens ma robienie audycji na ten konkretny temat w takim ujęciu, o jakim ty mówisz,
dlatego że każdy bank będzie zachowywał się jednak troszeczkę inaczej.
Każda aplikacja bankowa będzie zachowywała się trochę inaczej.
Ja powiem więcej. W dzisiejszych czasach takich tradycyjnych przelewów wykonuje się coraz mniej.
Jeżeli robisz zakupy online na przykład, no to bardzo często płaci się blikiem, płaci się zbliżeniowo.
Zbliżeniowo. Płaci się przez Apple Pay na przykład, czy przez Google Pay. O, o to mi bardziej chodziło.
I nie wiem, czy tutaj jakby ta kwestia tak rzeczywiście robienia takich przelewów, czy dałoby się ją tak uniwersalnie pokazać.
Bo ja powiem szczerze, ja najmniej właśnie z tego wszystkiego lubię wykonywanie tych tradycyjnych przelewów, zwłaszcza jak ktoś mi wyśle coś, numer konta w poczcie,
dlatego, że na przykład banki bardzo często pokazują, że ten numer konta, który wprowadziłem, jest błędny i trzeba go poprawiać ręcznie.
Czasem gdzieś tam jakieś spacje się wkleją, coś się wydarzy i no i tego typu problemy się pojawiają.
Także, no jeżeli o mnie chodzi, to tak mi się wydaje. Nie wiem, jakie jest wasze odczucie.
Są podcasty na przykład o edycji tekstu w systemach różnych app-u.
W iOS-ie staje się… Ty, Maćku, nawet mówiłeś teraz, że kiedyś taką audycję popełniłeś.
No, mechanizm działania będzie podobny prawdopodobnie.
Podobnie, nie wiem czy zaznaczyłaś coś z maila i kopiowałaś do pole edycji jakiegokolwiek, ale no to zobaczysz sobie jak działa ten rotor.
Sprawia się tak, pokazywa mi ten wybór tekstu i to tam jak sobie to ładnie ogarniać na pokrętle.
No kwestia w ogóle tu jest też taka, że po pierwsze banki, znaczy banki jak banki, w sensie dostawcy, którzy tam ten numer konta, że tak powiem swój podają.
To też, jedni piszą go ze spacjami, drudzy totalnie bez, coś tam jeszcze, no nie, tu by się jeszcze było bawić w przeklejanie tego do jakiejś aplikacji, notatki ewentualne i żeby sobie to posprawdzać, czy to wszystko jest…
Na pewno trzeba weryfikować, jak to tam się robi, zwłaszcza, że nawet strony, pewnie aplikacje też lubią sobie później to przeformatować po swojemu.
bo na przykład RST to sam chyba spację dodaje później sobie, na przykład.
No chyba tak.
Tak, dlatego wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach zwłaszcza, jeżeli tylko mamy możliwość,
to lepiej wybierać tę metodę tych właśnie szybkich przelewów.
Jeszcze mamy pytanie od Bartka.
Witajcie. Skoro poruszyliście temat doręczeń, mam takie małe pytanko.
Czy tą drogą mógłbym wysłać pismo do Urzędu Miasta, a konkretnie do prezydenta?
Dzięki za odpowiedź i oczywiście serdecznie pozdrawiam.
W kwestii bankomatów może odezwę się w przyszłym tygodniu, ponieważ dzisiaj macie bardzo dużo tematów.
Bartku, jak najbardziej mógłbyś wysłać takie pismo.
Prezydent, co prawda, może nie mieć swojej skrzynki, ale Urząd Miasta jak najbardziej i wtedy to pismo zostanie przekazane w odpowiedniej…
Tak, to jeszcze nie każdy, powiedzmy,
chociaż teoretycznie powinien,
ale nie każdy urząd, powiedzmy, jeszcze gdzieś tam
za tym chyba nadąża. Ja coś miałem ostatnio,
bo też miałem w niezbyt fajnej sprawie gdzieś tam,
powiedzmy, wezwanie na policję
i generalnie tam mówię, no wie pan,
panie aspirancie, mówię, ewentualnie e-doręczeniami coś mam.
A on mówi, nie, my niestety jeszcze nie mamy e-doręczeń.
Także troszkę tak też trzeba wiedzieć, że tak powiem, kto gdzie i dlaczego.
Nawet niektóre oddziały ZUS zdaje się, że doręczeń samych w sobie też nie mają na przykład
i też może się robić problem, nie?
No to też prawda.
Dobrze, kolejny temat.
Maćku, od ciebie.
Speech Label dostępny w Polsce.
Speech Label od Hebel? No, właśnie.
Tak, Lumen.
Wczoraj dostałem informację od
od Lumenu, właśnie na temat tychże znaczników,
jak oni to mówią, inteligentne oznaczanie przedmiotów.
No i generalnie mamy tam rzeczy następujące.
Mamy naklejki z kodami QR, gdzie możemy sobie…
Właśnie, cały zestaw składa się z dwóch rzeczy, znaczy zasadniczo składa
z aplikacji na smartfona i właśnie z identyfikatorów różnych.
I właśnie mogą to być zarówno te kody QR, jak i tagi NFC.
Takiej naklejki powiedzmy z NFC tak naprawdę.
I co? I jeszcze wszywki, guziki, które też mają w sobie taga,
A to jest drugie zdanie.
A to jest drugie zdanie.
A drugie znowu też na wilgoć, na ścieranie i coś tam.
W każdym razie właśnie działa to w ten sposób.
To już jak spora część tych różnych etykietowników współpracujących
powiedzmy z iPhone’ami czy Androidami, no bo aplikacja właśnie z Speech Label
jest dostępna zarówno na Androida jak i na iOS-a.
No i płacimy sobie za te znaczniki, tak naprawdę.
I to, co możemy sobie kupić, generalnie link też będzie w komentarzach, jak to wygląda.
Można tak naprawdę też te etykiety współdzielić z innymi użytkownikami,
które to komunikaty nagrywamy sobie głosowo, co czym jest,
Na przykład, że to jest słoik z żurkiem, a potem ten sam znacznik, jeżeli
zaktualizujemy go w aplikacji, będzie żurkiem z kompotem, na przykład.
Znaczy, słoikiem z kompotem.
No i generalnie to, jak i ktokolwiek by sobie nie przyłożył
czyjkolwiek telefon z tą aplikacją właśnie Speech Label,
no to ta etykieta zostanie mu czy to odtworzona głosowo,
A na stronie Lumenu, tutaj w mailu, tego nie wynika z tego wprost,
ale że też można infotekstowe zawrzeć, tak jak chociażby nawet w Seeing Assistant Home,
gdzie sobie drukujemy własne kody QR czy kreskowe i możemy tam…
To tutaj ponoć właśnie, że też czy to w tych tagach NFC, naklejkach NFC,
czy to w tych guzikach, w szywkach, właśnie w ubrania,
też możemy sobie takie, no te komunikaty właśnie dwojako,
czy głosowo, czy tekstowo, no i generalnie to na stronie
Lumenu, tej demonstracyjnej, jest sobie zarówno CodeQueer
z aplikacją do pobrania, znaczy do, po którego zeskanowanie
nas przeniesie na stronę, gdzie możemy sobie to pobrać,
tą aplikację, ale też jest kod tak naprawdę, który jest z jakby zaszytą tą informacją taką
demonstracyjną, tam chyba zdaje się na gry.
Ludzie sobie to mogą modyfikować, czyli tak naprawdę też aktualizować za pomocą tej
aplikacji po zeskanowaniu, no i też właśnie mogą, można się tu akurat na tym
demonstracyjnym bawić i sobie to i sobie zmieniać treść tak naprawdę tego tego kodu
tam ze skanowanego na stronie.
No i Luben podaje generalnie, bo sprzedają też pakiety
różne właśnie tych naklejek i tych
guzików i na przykład
Speech Label Starter Pack, czyli właśnie taki pakiet startowy, który
zawiera…
zawiera…
a nie, nie piszą ile.
Po prostu, że praktyczny zestaw z
etykietami QR i NFC, który zawiera tam…
pomaga organizować przestrzeń, bla, bla, bla, i to sobie kosztuje 79 złotych, więc no właśnie.
Druga rzecz to jest…
100 cienkich naklejek QR
za 89 złotych. Już może tu w opisu jakoś…
a…
odporne na zamrażanie, zmywanie
i tego typu rzeczy.
Piszą generalnie do dyskretnego oznaczenia żywności i tego typu.
Dalej mamy 25 grubych naklejek QR, czyli generalnie tamte były cienkie, te są grubsze.
Też za 89 złotych i te są właśnie odporne na ścieranie, na wilgoć i blaknięcie, łatwe do zauważenia itd.
Dalej…
25 naklejek NFC. Też jest, że tak powiem, kolejny.
To już sobie kosztuje 109 złotych, taki zestaw.
A dalej mamy…
25 naszywek NFC, czyli właśnie tych guziczków, gdzie sobie możemy naszyć na jakieś ubranie.
A to taka przyjemność już sobie kosztuje
139 złotych.
No i tutaj Lumen akurat o tym pisze, że wszywane guziki do segregowania ubrań
ułatwia właśnie segregowanie i rozpoznawanie ubrań,
segregowanie oprania, rozpoznawanie odzieży i tak dalej.
Są, jak ktoś chce, może sobie,
że tak powiem, kupić, sprawdzić, albo i nie.
Okej, no to skoro to nam już przeszło, to teraz czas na ostatni blok w Tyflo Aktualnościach
i tak jak wspomniałem, dziś prawdopodobnie właśnie no zakończymy na Tyflo Aktualnościach
ze względu na te techniczne problemy.
Bo technika nas nie lubi dzisiaj.
Tak, tak, technika nas nie lubi, z techniką mamy jakieś problemy,
W takim razie trzymajmy się po prostu tego.
Dobrze, no to drobne newsy nam pozostały.
I?
Ja mogę zacząć od moich, ale chyba Maciek…
bo myślałem, że Maciek tam ma swoje pierwsze,
ale jak Maciek…
A, czekaj, ja miałem pierwsze.
A, czekaj, dobra, bo to już…
Czekaj, o czym…
A, o tym…
Każdy miał coś…
Właśnie to jest dobre pytanie, nie?
Dobrze, to Pawle, to może ty zacznij,
a Maciek sobie poszuka.
Tak, ja sobie poszukam, bo ja się tak…
Nie ma sprawy, więc jeśli chodzi o moje drobne newsy w tym tygodniu, to jest ich kilka.
Po pierwsze, mamy coś takiego jak Graphene OS. Dla tych, którzy nie wiedzą, jest to mod.
Zmodowany ROM, czyli alternatywna wersja Androida do wgrania na różne urządzenia.
Najlepiej to ponoć działa z pikselami. Są jakieś telefony Motorola i nawet chyba z tym wgrany domyślnie,
ale na pewno są takie, na które da się wgrać ten system.
A charakteryzuje się on bardzo wysoką dbałością o prywatność.
Tam naprawdę jest mnóstwo ustawień, które można przełączyć,
różne rodzaje szyfrowania, różne rzeczy, które można sobie tam włączyć,
różne blokady, żeby aplikacje nie miały dostępu do tego,
żeby dane były zabezpieczone tak i tak dalej.
To jest właśnie główna karta przetargowa tego systemu.
No do tego stopnia gdzieś tam jest to, ma to jakiś rozgłos
i te funkcje są gdzieś tam rozpoznawalne,
że zdaje się, że we Francji była jakaś afera z tym,
że nie wiem, czy któryś z dziennikarzy,
czy któryś z mediów publicznych podało,
że ten system jest wykorzystywany,
czy mógłby być wykorzystywany przez terrorystów,
w związku z czym były dość duże naciski na twórców tego systemu,
żeby właśnie gdzieś tam jakieś ujawnić rzeczy itd.
No i ostatecznie GrapheneOS, bo chyba tam na serwerach we Francji
utrzymane były wszystkie dane, repozytoria i tak dalej
na serwerach we Francji, więc zostało to wyprowadzone gdzieś indziej.
No i teraz też wiem, że dość problematyczny jest to, ale to ogólnie przy
nieoficjalnych ROM-ach jest to problemem, że wiele aplikacji właśnie rządowych,
Przez to, że na tym systemie nie ma testów integralności Google,
po prostu nie chcą działać.
Wiem, że użytkownicy tego systemu mają z tym dość duży problem.
Natomiast do niedawna ciężko było zainstalować ten system samodzielnie,
ponieważ autorzy tego systemu bardzo chcą mieć wszystkie komponenty
na jednej konkretnej licencji.
Zdaje się, że go inkorzystają albo bezpośrednio z FOS TalkBacka,
czyli jakby z TalkBacka, tego, o którym ty jutro, dzisiaj mówiłeś,
w wersji kod źródłowy opublikowany przez Google,
albo w wersji modyfikowanej delikatnie.
Nie jestem teraz pewien, jak tam to wygląda.
Natomiast dużym problemem była dostępna synteza mowy.
Problem polegał na tym, że jedną syntezę mowy na jakiejś licencji
odwartość źródłowej, był EasePeak, znaczy był też RHA Voice, ale RHA Voice
zdaje się, że jeszcze wtedy nie wspierał, nie wiem czy teraz wspiera,
uprawnienia, które pozwalają mu uruchomić się na bootloaderze, na ekranie
bootloadera, czyli tam gdzie jeszcze system się dopiero ładuje, uruchamia i tak dalej.
Natomiast EasePeak to potrafi, natomiast EasePeak jest na licencji chyba GPL,
czy którejś takiej, która nie jest kompatybilna z tym, co by chciał
Więc był duży problem, bo przez długi, długi czas
nie była dostępna synteza mowy,
która pozwoliłaby na to, żeby ten system
od pierwszego uruchomienia już do nas zagadał.
No i trochę czasu minęło i okazało się,
że zespół Graphene OS, nie wiem na jakiej bazie,
nie wiem jak to brzmi i chyba tylko dla angielskiego,
rozwinął sobie swoją własną syntezę mowy.
Więc w ten sposób obeszli problem.
No i teraz Graphene OS będzie się uruchamiał
od pierwszego gdzieś tam startu,
już z udźwiękowieniem i syntezą,
gdy tylko sobie tego zażyczymy, z krótem dostępności.
Natomiast instalacja sama jest ponoć dość prosta,
jeżeli nie boimy się troszeczkę
bardziej w telefonie pogrzebać,
bo jest to instalator webowy, dostępny przez stronę internetową,
który kieruje nas, co mamy po kolei, jak robić
i nie wiem, czy tam też coś samodzielnie wgrywa,
żeby ten grafik na naszym telefonie gdzieś tam zaistniał,
przynajmniej na tych oficjalnie wspieranych telefonach.
Tak że no, tu jest jedna taka wiadomość.
Inną wiadomością z kolei jest aplikacja Logos ID.
Pozwala nam na naukę starożytnej greki,
ponieważ w przeciwieństwie do nowożytnego języka greckiego,
starożytną grekę się troszkę inaczej wymawia.
Są różne w ogóle szkoły, jak ją wymawiać.
wymowa erazmiańska, wymowa jakaś jeszcze inna.
Inaczej się też troszkę zapisuje, ważne są akcenty,
różne są znaczenia słów i tak dalej.
W związku z czym powstał program,
ja na githubie go dziś widziałem i wrzucam też link,
który pozwala na importowanie tekstów i pubów,
chyba jak to xteków i pdfów, oraz na odczytywanie tej greki
i na różne interpretacje zarówno syntezą angielską,
jak i hiszpańską, tak że można się bawić dowoli.
Jeżeli na waszych studiach na przykład filozofia
albo jakakolwiek klasyczna literatura coś,
pojawia wam się greka, biblioznawstwo,
to gdzieś tam myślę, że ta aplikacja może wam się przydać.
Natomiast kolejną aplikacją ciekawą jest What’s the Set
To jest aplikacja, którą stworzył Chris Wu, czyli autor aplikacji Please Don’t Rain, która nawet dostała nagrodę AppleVis jakieś trzy lata temu.
Autor, który tworzy raczej aplikacje minimalistyczne, skupione na konkretnym zadaniu, ale do granic możliwości dostępne.
kompatybilne z VoiceOverem,
z powiększeniem czcionki, z kontrastami i tak dalej.
No i tutaj aplikacja pozwala nam na zaprogramowanie sobie
okrążeń lub po prostu rund jakichś ćwiczeń.
Czyli, że teraz robimy takie ćwiczenie,
teraz przechodzimy na takie, teraz takie, a teraz przerwa
i znowu, i znowu, i znowu.
I możemy sobie w tej aplikacji to rozprogramować
i aplikacja będzie nas informowała, kiedy te poszczególne czasy nam upływają.
Także, jeżeli ćwiczycie, no to myślę, że jest to aplikacja ciekawa.
No i ostatni drobny news ode mnie, to Cloudflare,
który we współpracy zarówno z Mozilla, jak i Google, jak i Microsoftem,
czyli firmami od największych, najpopularniejszych trzech przeglądarek
w tym momencie na rynku, pracują nad protokołem PACT,
Który ma za pomocą różnych obliczeń na naszym komputerze
zastąpić w pełni potrzebę jakiejkolwiek kapczy.
No i na razie wiemy tylko, że to ma powstać, że to jest opracowywane.
Także z czasem mam nadzieję, że zobaczymy efekty.
I byłoby dobrze, bo dzisiaj już na kolejnej stronie
musiałem zgłaszać błąd odnośnie niedziałającej H-kapczy.
Także mam nadzieję, że się z tym wyrobią niedługo
i że jakiś ciekawy protokół opracują.
To ode mnie wszystko, no ale jeszcze inni mają też drobne newsy.
Tak, ja mam zasadniczo jeden, tak naprawdę jeśli chodzi o te drobne newsy.
No bo właśnie, no Orange Flex z jednej strony pewne rzeczy w dostępności poprawia,
gdzie pewne rzeczy, które były przyciskami, znaczy przyciskami tak naprawdę stopionymi,
Jakby zgrupowanymi w jeden element, z jakby innymi treściami i przez to te przyciski nie były klikalne.
Naprawił, naprawił oto Orange Flex, ale z racji, nie wiem czy to jest właśnie przywara iOS 27, tak naprawdę bety,
pewne rzeczy Flex zaczął czytać inaczej generalnie. I na przykład, zwłaszcza gdzie mamy zakładeczkę…
Start. Zaznaczone. Mój numer.
Mój numer albo grupa, gdzie mamy numerów więcej.
I takie rzeczy jak…
Tekst nie do odczytania. Nieznany język.
Plentykst nie do odczytania. Nieznany język. Przecinek.
No właśnie, cały czas…
Tak, to jest chyba coś z betą związane.
Pytanie, czy to jest beta.
Znaczy, bo tak, bo generalnie, normalnie w AIS-26
to on tam czytał na przykład przecinek, coś tam przecinek.
W sensie, że jakby coś tam w tej dostępności jakby zaczęło…
I jakby oni coś tam też pod kątem kodowym coś zrobili,
że tam zaczęło czytać właśnie przecinek, ustawienia, przycisk.
Przecinek, plan, przycisk, coś tam.
I teraz do tego nam doszło, bo ja tego nigdzie indziej nie obserwuję tak naprawdę,
tylko…
Z wygrywaniem języków tam w tej becie to się dzieją różne rzeczy,
więc tam może jest jakiś dziwny ten przecinek, jakiś dziwny znaczek.
I on to tak dziwnie próbuje…
No właśnie, to jest w sumie rzecz jedna.
Druga, to miałem mówić przy tym brajlu tak naprawdę, że no co i handoff, uniwersalny schowek też tak naprawdę w tym momencie nie działa, tak naprawdę nie.
Jak sobie chcę skopiować z Maca na iPhona coś, czy odwrotnie, czy przełączyć na przykład przeglądanie w danej aplikacji zawartość,
powiedzmy, nie wiem, przeglądam sobie stroję na jednym urządzeniu, chcę załadować na drugim, też mi to na przykład siadło.
A trzecia, w sumie pozytywniejsza rzecz, skoro w sumie technikaliów dzisiaj nie będzie,
Ale w sumie powiem o jednej, bo myślę, że warto sobie, zwłaszcza jeżeli macie stabilne iOS 26, no to 26.5.1. Było teraz 26.5.2, wyszło dosłownie dziś, no już wczoraj.
I generalnie jest to troszeczkę precedence o tyle, że Apple miało to, te poprawki, bo głównie by to chodziło o poprawki bezpieczeństwa.
i tak naprawdę tam ponad 25 chyba różnych było, gdzie mieli to tak naprawdę wydać wraz ze stabilnym IOS-em 26.6,
no ale z tej racji, że Mytos, bo Apple przy współpracy też właśnie z Anthropikiem, to że Anthropic dał im Mytosa,
między innymi w tym całym projekcie Glasswing właśnie tam kilkadziesiąt wybranych instytucji mogło współpracować,
No to właśnie wykrył ten mytos, gdzieś tam tych luk troszkę, pod kątem bezpieczeństwa.
No i generalnie Apple stwierdziło, że skoro oni już tą wiedzą, gdzieś tam dysponują, skoro w sumie wyścig zbrojeń w sumie trwa,
z pomocą AI jest jeszcze bardziej powiedzmy zacięty, a z jednej strony łatwiejszy, z drugiej zacięty i tak dalej,
No to, że oni zrobią generalnie, wydadzą powiedzmy wcześniej te aktualizacje, no i tym sposobem właśnie, głównie to się skupia na poprawkach bezpieczeństwa iOS 26.5.2.
No iOS, iPadOS i tak naprawdę macOS się polecają, że jak najbardziej aktualizować można. Z tego co było mówione, podawane do wiadomości publicznej,
Jeszcze nic z tych luk, żadna z tych luk, żaden z tych eksploitów nie został tak naprawdę wykorzystany.
No ale Apple chciało być szybsze, wydało te aktualizacje, więc w sumie aktualizować warto.
No i to w sumie ode mnie na dzisiaj tyle.
To jeszcze Piotrze od Ciebie.
Tak, a co u mnie? A u mnie znów André Louis między innymi, który to wypuścił kolejne bardzo ciekawe narzędzie.
Konkretnie aplikacja nazywa się FileDentify i jest to aplikacja na system Windows
do identyfikowania różnych plików, czy nawet całych folderów,
bo też tak można to narzędzie uruchomić.
W ogóle można je uruchomić na kilka sposobów,
bo mamy interfejs graficzny,
może się on też zintegrować z menu wyślij do w eksploratorze plików.
Mamy też wersję nabierz poleceń,
jakby ktoś chciał w ogóle uruchomione plikiem .com.
Ja nie pamiętam, kiedy ostatnio taki plik widziałem, nie w kontekście retro.
A tutaj mamy taki plik, w którym możemy różne polecenia wydawać.
Natomiast jest to narzędzie,
które nam może podawać różne informacje o plikach.
W zależności od tego, jaki plik mu zeskanujemy,
możemy dostać różne dodatkowe informacje.
Czyli w przypadku programów, czy bibliotek, czy plików DLL,
to informacje o wersji produktu, jakim instalatorem on został stworzony,
informacje o prawach autorskich.
Jeśli wskażemy mu dodatek NVDA, to też od razu nam informacje o tym dodatku może podać.
Pliki audio, wideo, obrazki,
to na plikach audio też możemy dostać informacje o formatach, o artyście,
o artyście, albumie.
To są takie może bardzo oczywiste rzeczy dla plików, nie wiem, WAV, MP3,
ale równie dobrze możemy też załadować z tego programu
jakieś pliki MIDI, jakieś stare dzwonki, jakieś moduły z AMIGI
i też różne informacje o nich dostać.
Co jeszcze jest wspierane?
Różne biblioteki do samplerów, czy generalnie instrumenty wirtualne, wtyczki audio generalnie.
I też różne informacje o nich. Możemy odzyskać kategorie, wtyczki, producenta, no generalnie jakie informacje tam są podawane.
On je szczyta. Podobnie, nawet jakbyśmy chcieli zeskanować jakąś aplikację z Maca, to też zadziała.
W sumie nie wiem, czy jakbyśmy zeskanowali plik APK też nam by czegoś nie podał.
Nie wiem, nie sprawdziłem jeszcze, ale nawet jeśli teraz tego nie ma, to pewnie dojdzie.
No, więcej informacji może być naprawdę dużo.
Aplikacja też nam wyciąga jakikolwiek tekst, znajdzie w danych plikach.
Możemy sobie wyświetlić jakiś zaawansowany widok dostępny,
gdzie jest cały, wszelki tekst wydobywany z danego pliku.
Mamy też widok Hexadecimal, tak właśnie wrogami do podglądów Hex.
Szesnastkowy, generalnie.
Tak, szesnastkowy, dziękuję.
Można sobie też tak te pliki czytać i trochę tych opcji generalnie jest.
I podobnie jak z innymi programami André, cały czas aplikacja się rozwija.
Będzie oczywiście do niej link.
Natomiast gdyby ktoś też chciał szybko zobaczyć wszystkie aplikacje i dodatki,
które stworzył André, bo ostatnio tego zrobiło się całkiem sporo,
to mamy teraz też łatwą stronę do zapamiętania.
A ona też będzie podlinkowana, onj.me, ukośnik software.
onj.me, ukośnik software.
Po tą stroną znajdziemy wszystkie aplikacje wymienione,
z krótkimi opisami i obok każdego też mamy linki
zarówno do kodu źródłowego, jak i do pobrania danej aplikacji.
Tak że warto sobie ten adres gdzieś zapamiętać,
bo myślę, że może być całkiem przydatny.
Był Windows, to teraz iOS. Pojawiła się na portalu AppleVis aplikacja zEdit,
czyli dostępny edytor audio i wideo. Nie jest to jakoś bardzo skomplikowana
aplikacja, bo tak naprawdę pozwala nam w przypadku plików wideo je przycinać,
wycinać konkretne elementy, zmieniać głośność audio i też nakładać inne
ścieżki audio i też zapisywać plik wideo do pliku audio.
Natomiast w przypadku plików audio, to też podobnie, możemy przycinać,
wycinać fragmenty i możemy miksować kilka ścieżek jednocześnie,
czyli tam możemy nałożyć jeszcze jakiś jeden plik audio na nasze nagranie.
I generalnie na tym się możliwości tej aplikacji kończą.
Natomiast atutem tej aplikacji ma być to, że wszystko jest dostępne z VoiceOverem.
I to może być powód, dla którego możecie być tą aplikacją zainteresowani.
zwłaszcza jeśli developer ten interfejs zrobił dobrze.
Jeszcze nie zdążyłem tej aplikacji sprawdzić.
Może w przyszłym Devlog Przygodzie do tego tematu wrócimy.
Natomiast na pewno ciężko jest zrobić taki fajny, przejrzysty interfejs
do edycji wideo, bo bardzo często jest tak,
że po prostu nie wiemy, co zaznaczamy.
Nawet w tej aplikacji zdjęcia czy tyktafon, gdzie ustawiamy sobie te słuchawki,
to owszem, da się to obsłużyć, tylko musimy zapamiętać,
gdzie skończył się fragment, który chcemy zostawić
i później żmudnie ustawiamy te suwaki, które pamiętam, że przesuwają się bardzo wolno.
Mamy też pakiety typu ferrite czy hokusai do plików audio,
ale po pierwsze to jest tylko do plików audio,
a po drugie to są też bardzo rozbudowane narzędzia.
A myślę, że takiego prostego przecinania zwłaszcza plików wideo, ale też audio właśnie,
myślę, że całkiem sporo osób może być tego typu narzędziem zainteresowany.
Więc warto sobie ten program pobrać.
On generalnie, tutaj widzę, że jest aplikacją darmową,
natomiast…
Miałem informację, że są jakieś zakupy wewnątrz aplikacji,
ale teraz nie mogę tej informacji znaleźć, więc chyba jednak nie ma.
Więc aplikacja generalnie powinna być po prostu zupełnie darmowa
na iPhone’a i też na iPad’a.
A propos Platformy Apple, krótka, smutna informacja.
Whatsapp na Macu dalej psuje dostępność.
Niestety, jakiś czas temu Maciek opowiadał o tym,
że nie da się łatwo zmienić szybkości otwarzania wiadomości głosowych.
Od jakiegoś czasu też były duże dosyć problemy z menu kontekstowym,
które nie zawsze chciało się wyświetlać tak, jak powinno,
i pokazywać wszystkie nam dostępne opcje.
Te problemy cały czas występują.
Obejściem na to rozwiązanie były czynności,
które podobnie jak w wersji na iPhone
dawały nam większość opcji,
tak jak zareaguj, odpowiedź, przekaż dalej itd.
Mówię było, bo w najnowszej wersji te czynności po prostu zniknęły.
Niestety. Więc tutaj też troszkę ta dostępność się pogorszyła.
Jakie rozwiązanie mamy? No ewentualnie można korzystać z przeglądarkowej wersji
tego Whatsappa, który też ma swoje jakieś bolączki, no ale generalnie da się z niego korzystać.
W zasadzie to działa spoko, tak. Ja mam tą Whatsapp Web na ten swój drugi numer firmowy
i powiem szczerze, całkiem nieźle to działa.
Tak, skoro rozmawiamy o Whatsappie, to tak przy okazji, myślę, że warto wspomnieć,
co miałoby technikaliak, ale może szybko powiem, to doczekaliśmy się abonamentu
Whatsapp Plus w Polsce za jakieś 10 złotych z hakiem miesięcznie, tam za nas za dużo nie ma.
Są dzwonki między innymi, jakiś premium, jest kilka tapet premium, można też przypinać
więcej niż trzy czaty jednocześnie i grupowo jakoś wystawiać powiadomienia
Dla kilku czatów, czy chyba dla całej grupy, to chyba już było.
Ale generalnie to są takie główne nowości z tym związane.
Jest też 30-dniowy okres próbny, gdyby ktoś chciał.
I WhatsApp też pomału będzie w końcu wchodził z nazwami użytkownika.
Już można nazwę użytkownika zarezerwować.
To można zrobić w ustawieniach konta.
Jeśli tej opcji jeszcze nie widzieliście,
to z czasem powinniście dostać powiadomienie,
które was o tym poinformuje.
Jak taką nazwę użytkownika sobie ustawimy,
to kiedy funkcja ruszy za kilka miesięcy,
To już będziemy pewni, że nasza nazwa będzie zaklepana i zainteresowane osoby będą mogły z nami się kontaktować po tej nazwie użytkownika.
Będziemy też mogli w ustawieniach prywatności zdecydować, czy np. jak dołączamy do grupy, inne osoby, które nas nie mają w kontaktach, będą widzieć nasz numer telefonu czy nie.
Więc myślę, że to wiele osób ucieszy. A gdyby ktoś nie chciał, żeby losowe osoby były w stanie się z nim po nazwie użytkownika na WhatsAppie kontaktować,
Tam nie będzie jakiegoś wyszukiwarki, że jak ktoś nam wpisze nazwę, to znajdzie.
Ale nie będzie jakiejś listy publicznej, natomiast też będzie można dodatkowo sobie ustawić klucz,
który zainteresowana osoba będzie musiała wpisać, żeby nawiązać z nami kontakt,
więc też taka dodatkowa opcja zabezpieczająca w Whatsappie będzie.
Whatsapp to nie jedyna aplikacja, która popsuła swoją dostępność trochę,
bo dzisiaj na GitHubie zauważyłem, że przycisk star,
czyli oznaczający repozytorium z gwiazdką, stracił swoją etykietę.
No też szkoda.
I na koniec informacja dla fanów sportu.
Action Audio, czyli taka dźwiękowa warstwa na mecze tenisa,
głównie popularna w tym momencie podczas Australian Open,
po raz pierwszy pojawiła się na głównym turnieju Wimbledonu,
przynajmniej na korcie centralnym.
I po raz pierwszy właśnie można sobie taką transmisję włączyć.
Generalnie to wygląda tak, że oprócz samego komentarza radiowego z audiodeskrypcją,
w dźwięku binauralnym słyszymy, po pierwsze, gdzie leci piłka.
I ona ma takie dzwoneczki, trochę golbalowe w sumie,
więc jesteśmy w stanie usłyszeć, gdzie ona leci.
I też mamy konkretne dźwięki, kiedy odbija się od czy przelatuje nad liniami,
z lewej i z prawej strony, czy obok siatki z przodu kortu.
Bardzo fajnie się to odsłucha.
Na pewno to daje inne wyobrażenie, jak sobie najpierw dziś sprawdzimy co te dźwięki znaczą.
Bardzo szybko zresztą można to wyczuć, no i fajnie się z niego odbiera.
Szkoda niestety, że dla nas posłuchać tego będzie trochę trudniej, no bo w przeciwieństwie do Australian Open,
gdzie ten streaming po prostu jest tak dostępny na stronie, każdy może sobie go włączyć.
W przypadku Wimbledonu, chociaż aplikacja oficjalna oferuje radio i to radio jest naprawdę na dobrym poziomie,
jak ktoś zna język angielski i nawet w tym roku aplikacja została się trochę bardziej dostępna,
Do ten streaming Action Audio został zrobiony w partnerstwie z BBC
i jedynym sposobem, żeby go obejrzeć, jest iPlayer,
czyli taki dopowiednik TVP VOD dla BBC, tylko że tysiąc razy bardziej dostępny.
Problem w tym, że iPlayer jest usługą dostępną wyłącznie w Wielkiej Brytanii,
a więc jeśli ktoś chce sobie tego posłuchać,
tam przy okazji też dla słuchawo-widzących ta piłka jest jakoś podświetlana,
że też będziecie w stanie lepiej jej tor lotu widzieć.
Musimy posiłkować się nawet VPN-em, bo inaczej po prostu tak z Polski sobie na iPlayera niestety nie wejdziemy. A szkoda.
A szkoda. No i cóż, i to wszystkie informacje w dzisiejszym 338 Tyflo Przeglądzie.
Miało być ich więcej, ale technika nas tu niestety trochę pokonała, więc technikalia przełożymy sobie na kolejny tydzień.
Jeżeli chodzi o dzisiejszą audycję, to już bardzo serdecznie Wam dziękujemy.
Paweł Masarczyk, Maciej Walczak, Piotr Machacz i mówiący te słowa,
Michał Dziwisz. Do usłyszenia.
Był to Tyflo Podcast. Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.