TyfloPrzegląd Odcinek nr 336
Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
Tyflo Podcast
W tym tygodniu w Tyflo Przeglądzie
Błąd z niedziałającymi plikami PDF w paperbacku na Maca poprawiony
Nowości z tegorocznych targów SightCity
Quill, rozbudowany edytor tekstu dla każdego
Nowości w dodatkach do NVDA.
DbDoo. Dostępna aplikacja do zarządzania bazami danych.
Clipman. Dostępny menadżer schowka dla systemu Windows.
Pogorszył się dostęp YouTube’a w przeglądarce, ale jest skrypt, który to naprawia.
Sonic Room. Rozmowy głosowe w wysokiej jakości prosto z przeglądarki.
Aperio. Wieloplatformowy i dostępny kalendarz kompatybilny z wieloma usługami.
Poprawia się dostępność webowego interfejsu Homebridge.
Nowości w Bookplayerze.
Ultra Creative Suite. Dostępny edytor wideo z pomocą AI.
AbleMIDI. Edytor MIDI dostępny w przeglądarce.
Nowości w grach.
We Francji pierwszy wyrok w sprawie zapewnienia dostępności,
A w Stanach Zjednoczonych niewidomi pozywają administrację.
Jak oglądać Mundial z audiodeskrypcją?
Chcesz sprawdzić dostępność dokumentu elektronicznego za pomocą Utility?
Wyślij go mailem.
E-doręczenia trafiły do mObywatela.
Tłumacz Google będzie mówić głosem użytkownika.
Wszystko to, a pewnie jeszcze więcej już za chwilę. Zaczynamy!
Tyflo Przegląd jest audycją prowadzoną na żywo,
więc serdecznie zachęcamy Państwa do współtworzenia go razem z nami.
Oczekujemy na wiadomości głosowe na Whatsappie
oraz połączenia telefoniczne pod numerem 663-883-600.
Powtarzam, 663-883-600.
Oraz zapraszamy Państwa do wyrażania komentarzy w formie tekstowej
poprzez formularz na stronie kontakt.tyflopodcast.net
lub z poziomu aplikacji TyfloCentrum, dostępnej na systemy Windows, Android oraz iOS.
Odczytujemy również Państwa wypowiedzi, zamieszczone pod transmisjami na Facebooku i YouTubie.
336. audycja Tyflo-Przeglądu.
Paweł Masarczyk, Piotrek Machacz, Michał Dziwisz, ja, czyli Tomek Bilecki.
Witajcie.
Witajcie.
Tak, dzisiaj jesteśmy…
Witajcie.
Czekamy oczywiście na Wasze wiadomości.
Mamy już te wszystkie… mamy już wszystkie metody tutaj pod ręką i pod kontrolą.
No i zaczynamy. Od wiadomości jeszcze z poprzedniej audycji dotyczącej Paperbacka był błąd. Już go nie ma.
Dokładnie. Błąd dość irytujący, bo tak jak wspominałem w zeszłym tygodniu,
Paperback w końcu pojawił się w wersji na macOS-a, na co wiele osób czekało.
Zwłaszcza, że na Macu ostatnio to tak średnio było z fajnymi aplikacjami
do czytania książek i zwłaszcza plików PDF.
No i o ile książki dało się fajnie już w tej wersji, która była,
otworzyć to z plikami PDF, był problem, bo brakowało biblioteki,
która te pliki otwiera. Aplikacja po prostu wysypywała błąd.
Ja problem zgłosiłem i jakiś dzień albo dwa później na szczęście
ten problem został rozwiązany.
I teraz jeśli pobierzecie najnowszą wersję, to jest ciągle wersja rozwojowa,
no to tego problemu nie ma i już normalnie pliki PDF w paperbacku na Maca
można bez problemu ładować.
Natomiast na stronie, gdzie tę wersję pobieramy, jest trochę zamieszanie,
bo mamy dwa pliki z wersją na Maca.
Jeden plik nazywa się paperback-mac.dmg i to jest wersja starsza.
I mamy plik paperback.dmg, który jest wersją nowszą.
No i to jest dla problematyczne, że na stronie oficjalnej, gdzie to wszystko się popiera,
czyli nie na GitHubie, tylko na stronie projektów na ten moment, jest właśnie ta wersja starsza.
Więc ja po prostu postanowiłem w komentarzu wysłać wam bezpośredni link do tej najnowszej działającej wersji.
A więc kiedy ta audycja pojawi się na stronie, to tam znajdziecie link, który zawsze popisze najnowszą wersję,
która ma tę poprawkę włączoną. Ja też napiszę jeszcze raz do autora i zobaczymy,
czy też w międzyczasie ten problem nie zostanie rozwiązany z tymi powielonymi wersjami.
Ale generalnie link, który tam będzie w komentarzu, zawsze będzie prowadził do tej wersji najnowszej.
I tam już bez problemu możemy sobie czy to pliki PDF, czy pliki EPUB, Markdowny,
czy wszelkie inne formaty, które PaperMac jest w stanie otworzyć.
No możemy sobie na Macu też otworzyć.
No i tak, wspominałem w zeszłym tygodniu, ale warto to przypomnieć jeszcze raz.
Też w tych wersjach rozwojowych, i to już jest na obu systemach,
jest też dostępna polska wersja językowa.
A to też myślę, że wielu z Was może ucieszyć.
No a teraz już przechodzimy sobie do audycji naszej.
To może zacznijmy sobie od ciekawego wyroku, który zapadł we Francji
odnośnie zapewnienia dostępności.
Tak, bo jak pewnie słyszeliście, my i my o tym mówiliśmy
i zdaje się też podawał tą informację Skrót Dostępności.
Francuskie organizacje osób z niepełnosprawnościami,
w tym dwie organizacje osób niewidomych,
no, zaraz po tym, jak w życie rok temu weszła europejska ustawa
o dostępności, złożyły zbiorowy pozew.
To znaczy, no to się zaczęło pewnie od upomnienia i tak dalej,
natomiast, że tak powiem, z sądem się skończyło.
Przeciwko czterem sieciom supermarketów we Francji,
czyli Carrefour, Auchan, Leclerc i jeszcze czwarta sieć, której nazwa mi teraz mknęła.
A propos tego, że niedostępne są ich strony i aplikacje, za pomocą których zamawia się zakupy do domu.
I jak to ze sądowymi sprawami bywa, trochę to potrwało, nawet nie ciągnieło się latami.
No i już pierwsze wyroki zapadły. Sąd w Lille nie wydał zapomyślnego wyroku
Względem, dla przynajmniej użytkowników, względem OSZĄ,
no bo stwierdzili, że w ramach tego, co jest zaskarżane,
no to OSZĄ pod tą ustawę nie podlega.
Już oczywiście są odwołania, apelacje, no bo zdaniem organizacji
jest to mylna interpretacja ustawy, no bo jakżeż serwis pozwalający
na dostawę zakupów do domu, no nie podpada pod ustawę,
gdzie jedną z kategorii usług ujętych jest jakikolwiek e-commerce,
czyli cokolwiek, co się sprzedaje w internecie.
Więc zobaczymy, co z tego wyniknie. Natomiast pomyślną dla użytkownika
decyzją jest ta wydana przez inny sąd, w innym mieście,
gdzie no właśnie Carrefour ma zarządzone, że w ciągu
sześciu najbliższych miesięcy musi swoje strony i aplikacje naprawić,
A każdy dzień zwłoki będzie oznaczał naliczanie tam jakiejś konkretnej kary pieniężnej.
Jest to dość ciekawe, bo jest trochę takie poczucie, mam wrażenie,
i między samymi nami zainteresowanymi, przynajmniej jak tak rozmawiam czasem,
czy tu w Austrii, czy gdzieś jeszcze w innych krajach w Polsce,
mam wrażenie, że trochę też, czy ta ustawa w ogóle coś daje
i czy realnie będziemy widzieli jakieś jej konsekwencje.
Wygląda na to, że we Francji będzie jakiś precedens,
więc pytanie, czy spowoduje to, że podobne decyzje będą też zapadały w innych przypadkach.
Pytałem moją koleżankę z Francji, jak to wygląda rzeczywiście z tymi sklepami.
Ona twierdzi, że Auchan jest tragiczna, jeżeli chodzi o zamawianie rzeczy.
Mówi, że kurczę, jest zdziwiona tym, jak bardzo źle ta strona działa,
No bo Auchan, ponoć we Francji, słynie z tego,
że przynajmniej produkty własnej marki podpisuje w brailu.
I kurcze, jeżeli tutaj robią taki krok,
no to czemu nie robią tego w kwestii,
no tak dla nas, szczerze powiedziawszy, niezbędnej w dzisiejszych czasach,
jak zakupy dostarczane przez Internet czy zamawiane przez Internet.
Także, no jak najbardziej jest to ciekawe.
Pewnie jest tam dużo więcej detali,
Nie udało mi się uchwycić, bo ani francuskiego jakoś wybitnie nie znam, ani nie znam realiów prawnych francuskich i francuskiej legislacji.
Natomiast takie rzeczy się dzieją we Francji w tym momencie, więc zobaczymy.
Natomiast z Francji przenosimy się do Stanów, no bo tam już miałaby działać, ale no właśnie nie działa.
Ustawa, która narzuca na podmioty publiczne oraz te, które z pieniędzy federalnych korzystają,
obowiązek udostępnienia już nie tylko budynków, czy w jakiś sposób ułatwienia różnych procesów,
ale też stron i aplikacji. Jest to rewelacja o tyle, że do tej pory tak naprawdę jakiekolwiek
egzekwowanie w Stanach, z tego co mi wiadomo, oczywiście ktoś kto może zna temat
W dziedzinie dostępności właśnie internetowej, no w dużej mierze się opierało gdzieś o jakieś precedensy.
O to, czy dany sąd zinterpretuje ustawę już istniejącą tak czy inaczej.
No tutaj miało dołączyć gro nowych usługodawców, w tym też usługi związane z opieką zdrowotną i bezpieczeństwem.
No i tutaj administracja prezydenta Trumpa opóźniła wykonanie tej ustawy o rok.
Te terminy ostateczne miały upłynąć 24 kwietnia,
no a teraz są przesunięte gdzieś do końca kwietnia czy nawet do maja roku przyszłego.
Taka sytuacja nie podoba się wielu osobom niepełnosprawnym,
w tym też osobom niewidomym, a przynajmniej organizacji National Federation of the Blind,
No i oni tutaj w kierunku administracji wystosowali pozew.
Także zobaczymy, czym ta historia się skończy.
Myślę, że znowu poczekamy chwilkę na jakiekolwiek rezultaty tego typu działań.
Natomiast gdyby coś się tutaj działo, to będziemy na pewno o tym informować.
Tak, mamy wiadomości. Za chwilkę je odtworzymy.
Ale jeszcze zdaniem wiadomości, to jeszcze coś dla wielbicieli wydarzeń sportowych.
Jak obejrzeć, Piotrze, Mundial z audiodeskrypcją?
No niestety nie jest tak fajnie i łatwo. Znaczy, z jednej strony jest.
Ale no nie jest tak fajnie, jakby być mogło, jak nawet było w poprzednich latach z jednego prostego powodu.
No bo zaczniłem oczywiście od tego, że głównym nadawcą Mundialu,
czy właściwie jedynym nawet w sumie w naszym kraju, jest Telewizja Polska.
A więc pierwszy nasz cel do oglądania transmisji z meczu to generalnie będą strony czy kanały TVP.
Zacznijmy może od tego, że jeśli ktoś po prostu ogląda sobie tradycyjnie w telewizji, jak macie wybór ścieżki audio,
to tutaj tak naprawdę problemu nie ma, bo po prostu można sobie, jakby ktoś chciał oczywiście z audiodeskrypcją,
to tę ścieżkę wybrać. Przynajmniej te mecze o takich godzinach wieczornych na pewno audiodeskrypcję mają.
Te o 3-4 rano, szczerze nie wiem, no bo niestety praca mi nie pozwala, żeby tak zrywać noce i oglądać mecz o takich godzinach.
Jak ktoś sprawdzał, to możecie dać znać. Na pewno te właśnie mecze o takich wieczornych naszych godzinach, to tutaj z tym problemu nie mamy.
Ale wracając do tematów stron, w poprzednich latach to generalnie z tą audiodeskrypcją na stronach nie było problemu.
Czy to było podczas EURO, czy to cofając się do poprzedniego mundialu?
Pamiętam, że ta audiodeskrypcja była oferowana…
Gorzej było z dostępnością tych stron.
Tam było fatalnie i cały czas rozmawiamy o tym,
jak to jest z tymi aplikacjami na urządzenia mobilne,
jak to jest ze stroną TVP VOD, jak to jest ze stroną sport.tvp.pl,
gdzie też te transmisje są oferowane z różnymi dodatkami.
i na przykład mamy transmisję, gdzie mamy całą atmosferę stadionu.
No to w tym roku weszłem sobie na tą stronę nawet za dnia otwarcia,
kiedy to był pierwszy mecz rozgrywany.
Byłem przekonany, że po prostu będę w stanie bez problemu przełączyć sobie
na ścieżkę polską z audiodeskrypcją.
To było na transmisji kanału PODRZĘDOWAŁPJRN,
chyba tam była ta transmisja prowadzona.
I wyobraźcie sobie moje rozczarowanie, kiedy naciskając przycisk Otwórz Ustawienia,
to jest na wersji przeglądarkowej TVP VOD, która jest chyba najbardziej dostępną opcją z tych wszystkich,
chociaż ten przycisk lubi sobie znikać, tam trzeba trochę tabulatorem od końca strony poruszać,
żeby ten przycisk się pojawił. No, wyobraźcie sobie moje zaskoczenie,
jako jedyną opcją, która mi się ukazała, to był wybór jakości.
Ja za chwilę nie mogłem nigdzie znaleźć wyboru ścieżki audio.
I zacząłem sprawdzać na wszystkie możliwe sposoby,
od narzędzi developerskich w przeglądarce,
kończąc nawet już później na dodatku
Computer Use, to zarówno na Macu i na Windowsie,
którym to po prostu poprosiłem GPT, żeby mi tą ścieżkę audio przełączył,
no i okazało się, że po prostu się nie da, tej ścieżki nie ma.
Jedyne, co się rozwija, to jest wybór
jakości transmisji.
I to jest problem, który generalnie propagowany jest
To jest nawet poza samą transmisję, gdzie wcześniej mieliśmy transmisję do kanałów otwartych,
które mamy na stronie TVP VOD, dostępne z audiodeskrypcją,
co przydawało się w sporcie też przy okazji meczy w fazie eliminacyjnej m.in.,
ale też, no wiadomo, przydaje się też w innych sytuacjach,
gdyby ktoś chciał obejrzeć coś z tą audiodeskrypcją,
to po prostu na tych kanałach na żywo tej audiodeskrypcji nie ma.
Na innych materiałach na szczęście została.
A to jeszcze przed audycją z ciekawości sprawdziłem i jeśli chodzi o jakieś pozycje,
które są w katalogu TVP VOD, gdzie ta audiodeskrypcja jest, to cały czas ją można wybrać.
Natomiast jeśli chodzi właśnie o transmisję meczy, no to tej audiodeskrypcji nie ma ani na stronie.
W aplikacji chyba też, aczkolwiek ta aplikacja jest na tyle problematyczna, że tutaj też 100% gwarancji nie mogę dać.
I podobnie na stronie TVP Sport, tam też kiedyś dało się tą ścieżkę audio podczas takich większych wydarzeń wybrać,
No, ale tej opcji nie ma.
Tam też jedyne, do czego mamy dostęp,
to jest wybór jakości i też wybór napisów.
Natomiast ciężki audio sobie zmienić nie możemy.
Jak żyć?
Jeśli ktoś ma telewizję, to wiadomo, można sobie po prostu oglądać telewizji.
Jak ktoś nie ma, no to najlepszym rozwiązaniem
jest na przykład PilotWP,
gdzie też te kanały, przynajmniej TVP1 i TVP2, można oglądać.
Jeśli tam jest akurat transmisja meczu, to nie ma problemu,
możemy sobie tam ten mecz włączyć
i tam wybór ścieżki audio jak najbardziej jest i ta audiodeskrypcja była podczas
na przykład tego meczu otwarcia, czy też później, meczu późniejszych.
Problem może być większy, gdyby mecz był tylko na TVP Sport,
bo TVP Sport w pilocie WP nie ma.
Jak ktoś korzysta z innej usługi, Polsat, tak, Polsat Box, Canal+,
to przypuszczam, że tam też tego problemu nie będzie.
A no właśnie jak ktoś nie ma wykopionego pakietu
czy właśnie Polsacie, czy Canal+,
No to pilot WP chyba jest najlepszą opcją, bo tam też można się za darmo zarejestrować
i tam po obejrzeniu kilku reklam później można bez problemu te kanały otwarte oglądać.
Natomiast jeśli komuś nie przeszkadza, że audiodeskrypcja nie jest w języku polskim,
a np. lubicie sobie tą audiodeskrypcję obejrzeć w języku angielskim, hiszpańskim,
względnie np. niemieckim, francuskim, w zależności od tego, jaka akurat drużyna gra,
To mamy jeszcze jedną bardzo ciekawą opcję, czyli podobnie jak w przypadku Euro,
jest też audiodeskrypcja oferowana przez organizatorów.
No i tym razem audiodeskrypcja jest oferowana przez samą FIFA
i możemy się do niej dostać przez aplikację mobilną.
Tutaj nie mamy serwerów Icecast, które sobie można w każdym otworzeczu wkleić,
ale to ma swój plus, bo korzystamy z aplikacji FIFA Audio Description.
Aplikacji na iPhone i Androida. Będą linki do obu wersji.
Jakby ktoś chciał już teraz znaleźć,
jak byście chcieli złapać mecz Francji,
który niepowiem się znacznie, FIFA Audio Description.
Nie powinno być problemu, żeby tą aplikację znaleźć.
Ja właśnie taką znalazłem.
Aplikacja otwiera się jak strona webowa.
I tam wybieramy jedną z transmisji, która w danym dniu się odbywa.
Nie musimy nic poza tym robić.
Ponieważ po wybraniu transmisji możemy sobie wybrać język, domyślnie się wybierze język angielski.
No i później wystarczy tylko nacisnąć przycisk play i ta audiodeskrypcja się nam uruchomi.
Ta audiodeskrypcja jest generalnie przeznaczona dla kibiców, którzy są na samym stadionie.
I to ma jeden bardzo istotny plus. No właśnie przez to, co jest zrobione przez aplikację,
…przez usługę typu IceCast.
No bo tam opóźnienia muszą być naprawdę minimalne.
I nawet jeśli my oglądamy to mecz poza stadionem,
no to naprawdę możemy zabłysnąć wśród znajomych,
bo o golach prawdopodobnie dowiemy się nawet o minutę czy dwie przed tym,
kiedy dany gol zostanie pokazany w telewizji.
Bo tutaj opóźnienia mamy na poziomie góra kilku sekund.
I to czasami nawet słychać, że jakby gdzieś tam internet działał wolniej,
No to ta transmisja może się tam zerwać, ale generalnie to nie jest bardzo stabilne.
Aplikacje oczywiście można sobie zminimalizować,
robić coś innego na telefonie i nie ma z tym problemu.
Jak ktoś ma Maca, z ciekawości też sprawdziłem,
aplikacja się na Macu otworzy,
aczkolwiek z jakiegoś powodu wybór transmisji,
jaką chcemy oglądać, nie wiem czemu, jest nierozstępny.
Musimy sobie pomóc OCR-em.
Kiedy już wejdziemy do transmisji, no to już później przycisk play
i możemy kliknąć normalnie dwójsoberem.
Na prawdziwym iPhonie, na iOS-ie tego problemu nie ma,
Więc to jest jakaś dziwna rzecz, która tylko na Maku się objawia.
Ale generalnie można z tej audiodeskrypcji korzystać.
Bardzo fajnie się to odbiera.
To jest też o tyle fajne rozwiązanie,
że w przerwach między pierwszą a drugą połową…
To nie jest tak, jak np. było przy okazji Euro,
że po prostu mieliśmy muzyczkę i nic się nie działo,
czy idziemy do studia w telewizji.
Tylko ta audiodeskrypcja toczy się dalej.
I czego się możemy dowiedzieć?
No na przykład możemy się dowiedzieć statystyk, ale możemy się też dowiedzieć bardzo ciekawych ciekawostek
dotyczących rzeczy, które akurat się mogą w przerwie odbywać, czy obiekcie, na którym dany mecz się odbywa.
Ja na przykład oglądałem mecz Hiszpanii z Wyspami Zielonego Przylądka i tam na przykład dowiedzieliśmy się o tym,
że ten stadion w Atlancie, na którym się to odgrywało, jest budynkiem bardzo współczesnym, przeszklonym.
Mamy 75 tysięcy kibiców, tu akurat stadion był w tym momencie pełny.
Jest wyposażony w taki duży ekran 360 stopni, więc to nie jest taka typowa duża tablica,
jak często spotykamy na stadionach, tylko to otacza każdego kibica i każdy ma fajny widok na tym.
Było też informacje, ile jest kibiców, jak są ubrani, jak ktoś flagami machał,
to też takie informacje dowiadowaliśmy się.
No, a przy okazji też dowiedzieliśmy się, że są tanie przekąski.
No to wiadomo, transmisja dla tych, którzy akurat są na terenie obiektu.
Ale generalnie dużo bardzo też takich ciekawych, dodatkowych rzeczy
możemy się przez tą audiodeskrypcję dowiedzieć.
Jedyny minus tego rozwiązania jest taki, że no właśnie znów przez to,
że jest to audiodeskrypcja przeznaczona dla osób,
które już są na stadionie, no to tam nie mamy zmiksowanej atmosfery stadionu.
Czyli no jak ktoś na przykład kiedyś słuchał radia Weszło FM,
to się może tego przyzwyczaić, że tam po prostu też takiego nie było
bo tej atmosfery tam był zabętlony dźwięk, tłum był opuszczony.
Więc tutaj albo po prostu sobie z tym żyjemy,
ewentualnie jakby ktoś chciał,
tak jak wspomniałem, na stronie TVP Sport
jest streaming z atmosferą stadionu.
Jakby ktoś chciał, można sobie to też w tle puścić,
ściszyć głośność i chociaż tam wtedy mamy minutę opóźnienia,
ale jakby ktoś chciał sobie tak to ogarnąć, zorganizować,
no to w sumie, jakby ktoś chciał, to też się da.
Tak że są rozwiązania.
Jeśli znacie język angielski, względnie jeden z tych innych języków,
które się akurat tam odbywają, zależnie od tego, kto gra,
no to to rozwiązanie oficjalne jest dostępne.
Natomiast gdybyście szukali audiodeskrypcji po polsku,
no to tutaj kłania się PilotWP.
Ale szkoda, że ciągle z tym TVP jest tak naprawdę coraz gorzej.
Miało być lepiej, bo mamy sytuację, gdzie aplikacja jak była nierozstępna,
tak jest nierozstępna, a na stronie jeszcze ogólnie,
podczas tych transmisji kanałów na żywo,
Z jakiegoś nieznanego dla mnie powodu zniknęła audiodeskrypcja i to trochę martwi.
No, ja cały czas mam solenne zapewnienie od Urzędu Komunikacji Elektronicznej, słowami pana prezesa,
że skarga moja jest uznana za zasadną i że będzie kontrola. I to zarówno w przypadku TVP, jak i Polskiego Radia.
Ale ja tak sobie myślę, że jeżeli Was to irytuje, a czas emocji sportowych jest takim czasem, że może to irytować kibiców, no to słuchajcie, strona PFRON-u, mojpfron.gov.pl i tam można złożyć skargę na brak dostępności, do czego ja ponownie serdecznie namawiam.
Patryk z tej strony.
Ja trochę chciałem poopowiadać o becie iOS-a, w zasadzie o betach,
bo zarówno testowałem i testuję zresztą
IOS-a 27 i watchOS-a 27, no i po raz pierwszy chyba, co się nigdy mi totalnie nie zdarzało i w przypadku IOS-a i w przypadku watchOS-a ja nie mam ochoty w ogóle wracać na stabilną wersję.
Już pomińmy to, że jest po prostu stabilniej i szybciej.
To przede wszystkim iOS naprawia chociażby jeden bardzo irytujący mnie osobiście błąd w 27, a jest w 26 nadal ten błąd.
A mianowicie jeżeli na przykład chcemy sobie przeczytać powiadomienia z ekranu blokady,
No to w trakcie czytania, kiedy VoiceOver mówi, to ekran się nam blokuje, co jest strasznie wkurzające.
To samo jest jak jakieś powiadomienie, które po prostu przychodzi, no to usłyszymy tylko jego fragment,
wtedy nam się ekran zablokuje. Czyli po prostu mówiąc to bardziej ogólnikowo,
IOS nie czeka na to, aż VoiceOver skończy mówić, żeby zablokować ekran, tylko po prostu blokuje się w trakcie wypowiedzi.
IOS 27 to naprawia. Rzecz, która bardzo mi się też spodobała, jeżeli chodzi o IOS-a 27, to pewnie o tym jeszcze nie było mówione.
W VoiceOverze jest teraz na pokrętle coś takiego,
ja teraz dokładnie nie pamiętam jak nazywa się ta funkcja,
ale ona robi coś takiego, że jeżeli na przykład
jesteśmy na Facebooku tak domyślnie
i są jakieś czynności na przykład na poście,
no to jak będziemy przeciągać palcem góra-dół,
a na przykład wcześniej mieliśmy na główki sobie ustawione na pokrętle,
No to zostaniemy automatycznie przerzuceni do tych czynności i będziemy sobie chodzić.
Natomiast ta opcja, jeżeli my ją wyłączymy, będzie robiła to, że VoiceOver będzie ignorował zupełnie to, czy są czynności, czy nie.
Jeżeli będziemy ustawili na nagłówkach, przykładem takiej rzeczy jest np. aplikacja Accessible Gram, która te nagłówki miała.
No i tam na przykład po nagłówkach można było chodzić, był nagłówek nieprzeczytany wiadomości, tam nagłówek dat z datami.
No to na przykład jeżeli mamy tą opcję domyślnie włączoną, no to jeżeli będziemy na wiadomości, to będziemy chodzić po czynnościach,
a nie po nagłówkach, na których jesteśmy ustawieni. Natomiast jak wyłączymy tą funkcję,
No to wtedy jak będziemy na wiadomościach, to będziemy sobie elegancko chodzić po nagłówkach,
a jak będziemy chcieć czynności jakiejś, no to będziemy musieli ręcznie przekręcić pokrętło.
Także bardzo przydatna funkcja, bo czasami ona może się przydać.
Jak na przykład w przypadku błędu, który zauważyłem w przypadku Safari w becie iOS 27.
Nie wiem w zasadzie, czy komuś tu się nie pomyliło coś z ekranem głównym iOS-a,
bo jeżeli staniemy sobie na jakimś linku i przeciągniemy palcem w dół,
niezależnie od tego, gdzie będziemy pokrętłem ustawieni,
to będziemy mieć czynność o tajemniczej nazwie przeciągnij.
Ja próbowałem tapnąć w to.
Przeciągnij.
I faktycznie włącza się jakiś ekran przeciągania,
gdzie niby mogę przeciągnąć coś.
Nie wiem w zasadzie co, czy ja mogę przeciągnąć jakimś łączem czy czymś.
No, co jest wybitnie wkurzające,
bo na przykład jak ja chodzę po jakiejś stronie i mam pokrętło domyślnie ustawione na nagłówki
I na przykład chcę sobie chodzić po nagłówkach po danej stronie,
no to muszę najechać palcem na coś, co nie jest łączem,
czyli na przykład na jakimś tekście albo na jakimś przycisku
i wtedy mogę chodzić po nagłówkach. W przeciwnym razie,
jeśli będę na łączach, to cały czas będę mieć tę czynność,
mijał tę czynność, przeciągnij. I tu właśnie w przypadku Safari
przydałoby się wyłączyć tę funkcję na pokrętle,
…żeby ignorowała czynność. No, tylko niestety nie można robić tak zwanych profili aplikacji, tak jak jest to w JAWS-ie, więc jeżeli ja to wyłączę na pokrętle, no to w sumie zostanie to wyłączone dla wszystkiego i potem będę musiał włączać, no bo jednak tych czynności ja używam, także nie mam pojęcia, z czym jest to tajemnicze przeciągnięcie i mam nadzieję, że to jest jakiś błąd albo coś, co się wyjaśni
i wyjaśnij może w jakimś późniejszym czasie.
Natomiast jeżeli chodzi o WatchOS, to na po prostu mój zegarek
dostał trzecie albo czwarte życie, bo takiej szybkości działania,
jak ten WatchOS działa, ja naciskam przycisk
i jest po prostu natychmiastowa reakcja od mojego zegarka.
Od razu słyszę, która jest godzina. WatchOS 26 taką miał
Kilka sekund musiałem odczekać, to od razu dotknę ekraniku, jest reakcja.
Rzecz, która jest w watchOS-ie też spoko, aczkolwiek może mylić.
Jeżeli na przykład jesteśmy na jakimś powiadomieniu i wyświetli się nam ten taki baner z powiadomieniem.
Mamy przycisk, który mylnie się nazywa powiadomienia wyłączone po polsku.
To oczywiście jest kłamstwo, bo to nie znaczy, że powiadomienia są wyłączone.
Tylko jak my tapniemy w daną rzecz, w ten przycisk, to wyłączymy powiadomienia
np. dla jakiejś… dla czegoś, czego nie chcemy widzieć.
Pytanie, czy to wyłączy się na Apple Watchu, czy to wyłączy się również na iPhonie,
bo akurat tego nie sprawdzałem. Natomiast jest takie coś.
To nie wszędzie chce działać, nie na wszystkich powiadomieniach.
Na przykład jest taka aplikacja, Boże, ja teraz nie wspomnę i nazwy na Apple Watcha,
taka tam, że znajdź chwilę dla siebie.
No taka aplikacja, która pozwala na, nie wiem, jakieś tam ćwiczenia oddechowe robić.
Wiem o co chodzi, nie wiem jak to się po polsku nazywa.
Po angielsku to jest Mindfulness na pewno.
No i w każdym razie, na przykład jak mnie wkurzają te powiadomienia w tej aplikacji,
To tam, jak nazwość tego przycisku, powiadomienia wyłączone nie ma.
Więc to nie wszędzie się pojawia, no ale wiadomo, to jest beta.
Natomiast nie ma już tego powiadomienia, który sprawiał, że miałem ochotę Apple Watcha wywalić przez okno.
Czyli jeżeli nacisnę przycisk, koronkę, żeby sprawdzić godzinę, voiceover już się nie zapętla i nie mówi w kółko
centrum, powiadomień, centrum, powiadomień, centrum, powiadomień, centrum,
To już jest naprawione, dlatego ja nie mam żadnej ochoty wracać do iOS-a 26.
Ja po prostu jestem tak zadowolony z tej… Szczerze, moim zdaniem, przynajmniej jeżeli chodzi o watchOS-a 26,
to watchOS-26 działa, w moim wniemaniu, jakby był beton, a watchOS-27 działa, jakby był stabilnym oprogramowaniem.
Ja nie wiem o co chodzi.
I to samo jest w przypadku iOS-a.
A to jest pierwsza beta.
To jest pierwsza beta.
Oby ta dobra passa trwała nadal.
Natomiast mimo Twoich entuzjastycznych tu słów, Patryku, ja przypomnę,
że to jest, tak jak słusznie zauważyłeś, beta.
Jeżeli ktoś polega na tym urządzeniu, na którym instaluje sobie ten system, to niech się lepiej jednak kilka razy zastanowi, zanim to zrobi.
Ja to w ogóle jeszcze chciałem uczulić użytkowników Apple Watcha.
Bo jak sobie zainstalujecie wersję do bety, to niestety nie przywrócicie stabilnej wersji WatchOS-a.
Nie ma takiej opcji. Jeżeli byście chcieli mieć stabilną wersję WatchOS-a, czeka Was albo wytrzymanie z tym WatchOS-em, albo wysłanie zegarka do firmy Apple.
W przypadku Apple Watcha nie ma innego sposobu. Przynajmniej tak mówi internet.
To jest prawda. Ja jestem bardzo ciekawy, czy Apple nie zdecyduje się na ten sam krok, który niedawno dokonali na iPhone’ach,
gdzie teraz mamy taki tryb uzyskiwania, jaki znamy np. z Mac’ów,
który zwoją drogą generalnie jest dostępny.
Nie znalazłem tej funkcji.
Trzeba przytrzymać przycisk…
Wyłączasz telefon i później, jak go włączasz,
to musisz cały czas trzymać przycisk zasilania przez jakieś 10 sekund.
Ale czekaj, ale przecież zasilania przecież włącza iPhone’a.
No dobrze, ale jak masz go wyłączonego,
tak normalnie to trzymasz go, nie wiem, 3-4 sekundy,
tak żeby telefon się włączył.
Żeby wejść w tryb uzyskiwania, trzeba go przytrzymać jakieś 10 sekund.
To jest też ten tryb awaryjny?
Coś w tym stylu, to generalnie na ekranie wygląda trochę…
To jest ten taki tryb, że jak do iTunesa podłączymy, to on…
No to jest poziom niżej, natomiast w tym trybie to bardziej działa tak jak
tryb odzyskiwania na Macu, gdzie normalnie tam sobie możemy włączyć voice overa
i tam wyświetla się takie menu i w tym menu możemy zastanowić,
czy system ma przewrócić dane fabryczne,
Czy ma zostać przeinstalowany system, czy ma być wyczyszczony i ma przywrócić się do poprzedniej wersji stabilnej.
A to działa po Wi-Fi? On z internetu sobie to pobierze?
Tak.
Nice.
No to ciekawe, czy coś takiego na Watcha też dodadzą.
A to muszę sobie to odpalić i zobaczyć, czy to będzie mi gadać po polsku, czy to mi zadziała w ogóle.
Nie wiem, też słyszałem, że nie wszystkim voice over na początku się chce włączyć, ale to jest beta 1, więc no tutaj…
A co zrobić jak się nie włączy na przykład?
To potem da się jakoś z tego trybu łatwo uciec?
No to pewnie kolejne dłuższe przytrzymanie przycisków zasilania.
Może z tym przyciskiem ciszę i tak jak normalnie się włączy teraz,
on pozwoli nam go wyłączyć.
Nie jestem pewien, więc to też tutaj…
Ja akurat tego jeszcze nie próbowałem włączać.
Natomiast jeśli…
Tak, ja tylko chciałem jeszcze dokończyć ten wątek wersji beta,
to no właśnie każdy korzysta z telefonu inaczej.
Ja generalnie też jakichś dźwiękowych problemów nie zauważyłem poza jednym.
I to też warto powiedzieć.
Jak ktoś ma ustawione jakieś budziki, jakieś minutniki,
to kiedy telefon jest zablokowany, mamy włączonego voice overa,
to one nie odgrywają dźwięku.
To jest problem zgłoszony.
I no właśnie, to są wersje beta.
Każdy może mieć różne doświadczenia.
Gdybyście chcieli jeszcze posłuchać o tym, co tam się zmieniło,
bo tych nowości jest dużo więcej,
W zeszłym piątek zrobiliśmy dość obszerną audycję, która o tym mówi.
Ona już jest na stronie, więc jak kogoś ten temat interesuje,
to gorąco polecam sobie posłuchać, bo wydaje mi się,
że bardzo fajnie wyszła ta audycja i tam dużo informacji możecie znaleźć.
A jeszcze chciałem powiedzieć o jednym problemie,
który ja zauważyłem na moim akurat iPhone’ie 16e.
Jeżeli mam sobie ustawioną Zośkę,
Zauważyłem, że ta Zośka, ona tak trochę jakby pompowała się, w sensie takim, że jest takie trochę wrażenie, jakby ona co jakiś czas mówiła tak raz ciszej, raz głośniej, mniej więcej coś takiego.
Nie potrafię tego pokazać, ale jest to tak jakbym przytykał głośnik, odtykał głośnik, przytykał, odtykał, przytykał, odtykał.
Może to jest powiązane z tym, że to jest taki inny profil audio tego voice-overa.
To jest też błąd, o tym mówił Arek, ja to też mogę potwierdzić, u mnie też to występuje.
Ja nie zauważyłem, że to by tam miało taki wpływ na głośność, ale może na Twoim telefonie…
Ja to tak lekko słyszę.
Ja na pewno słyszę, że ten voice-over ma mniej basów.
Generalnie takich błędów gdzieś tak drobnych, ale jednak one są.
I też jeszcze Zośka ma takie artefakty, że jak na przykład sobie flikuje szybko, to ona czasami ma artefakt w postaci wypowiadania jakichś głosek z ostatniego słowa, które wypowiadała poprzednio.
Że są takie po prostu jakby… takie dziwne artefakty. No ale to mówię, to jest błąd.
A ja się jeszcze chciałem zapytać o RH Voice’a, bo ostatnio jakoś tak…
Czy RH Voice w ogóle jest ten R-H-W-O-I-C-E, mam tu na myśli?
Czy to jest jako beta publiczna? Można do tego łatwo gdzieś dojść?
W którymś tam tyflo przeglądzie, bo ja właśnie próbowałem to znaleźć.
Tak, jest. Nie wiem, pod którą audycją teraz,
ale na pewno wysyłaliśmy linka do tego RH Voice’a.
Ale to spróbuję jakoś tam znaleźć w transkrypcji, po wyszukiwaniu czy coś.
Także w ogóle Tyflocentrum się ostatnio zaktualizował.
Taka jeszcze informacja, zaktualizował się Tyflocentrum i na przykład są poprawki,
jeżeli chodzi o czytanie artykułów dla iOS-a 27.
I tam jeszcze kilka jakichś mniejszych błędów, także kto nie zaktualizował,
to się zachęca do zaktualizowania.
Kto nie zaktualizował, to nawet powinien zaktualizować, bo Tyflocentrum w wersji poprzedniej to już straciło ważność, więc jeżeli macie włączoną automatyczną aktualizację, to teoretycznie nie musicie nic robić, bo samo wskoczy.
Natomiast jeżeli nie macie, to trzeba sobie w TestFlight’cie po prostu zaktualizować aplikację.
A propos TestFlight’a, ja strasznie nie lubię najnowszej wersji TestFlight’a, nie wiem jak wy.
Bo ja akurat lubię aktualizować sobie ręcznie aplikację, bo np. jeżeli aktualizujemy ręcznie, to jest taka fajna rzecz, że jak ją otworzymy, w jakąś aplikacji to się pojawia lista zmian, jakby tam coś się zmieniło, itd., itd., jak mamy automatyczne aktualizacje i otworzymy apkę, to ta lista zmian się nie pojawia, przynajmniej ja tak zauważyłem.
Ale co mnie denerwuje w aplikacji TestFlight, że przedtem mieliśmy na każdej, obok każdej aplikacji ikonki z aplikacją przycisk uaktualnij, a teraz jeżeli to chcemy zrobić, to musimy wejść w każdą aplikację z osobna, dodatkowo kliknąć, żeby ją otworzyć, rozwinąć i tam jest uaktualnij.
I ciekawostka to jest błąd, który tylko dotyczy użytkowników VoiceOvera, bo co ja jeszcze zauważyłem, i to nie jest związane z PETA, to po prostu była aktualizacja TestFlighta.
No bo Testfly nie jest systemową aplikacją.
Dokładnie. Wcześniej VoiceOver ładnie czytało,
jaką mieliśmy wersję poprawną i kiedy ona wygasa.
Ta informacja też jest widoczna cały czas na ekranie,
ale ktoś w Apple stwierdził, że w sumie użytkownicy VoiceOvera
nie potrzebują tych przycisków, no bo po co.
Więc to też problem, który w aplikacji opinia zgłosiłem.
I też polecam, jeśli ktoś dużo aplikacji testuje,
to też sobie to zgłosić, bo to jest bardzo irytujące.
Z tym się zgadzam.
Ja wiem Piotrze, że będą nowości w grach, ale chciałem powiedzieć o dwóch rzeczach.
Pierwsza rzecz to pewnie będziesz o tej grze mówić, ponieważ ja sam jestem autorem wątku, nie autorem moda,
o który chodzi. Chodzi o grę, gdzie zarażamy inne osoby i musimy doprowadzić do zakłady cały świat,
czyli Plague Wing, do której właśnie wyszedł mod.
No to chciałem troszeczkę ostudzić entuzjazm, ponieważ gra jest po języku polskim.
Domyślnie się uruchamia po angielsku, ale my możemy sobie w opcjach ustawić język polski.
No problem niestety z tym modem jest taki, że mimo że gra uruchamia się po polsku
czy w każdym innym języku i są nawet napisy widoczne
w tym języku.
Mod i tak będzie mówić po angielsku.
Nieważne, jaki język byśmy ustalili.
Zgłosiłem to już
autorowi. Autor mi odpisał, że ma to na liście rzeczy do zrobienia.
Także
no, jeżeli ktoś język…
chciałby w to grać, no to wtyczka Piotrka
tłumacząca się poleca.
Ja się pobawiłem też tą wtyczką. Jeszcze raz Ci chciałem pogratulować.
Zainstalowałem sobie w końcu tę Ollamę i tę Gemmę, tak jak trzeba.
I muszę powiedzieć, że na mojej 4-gigowej karcie graficznej, z tym modelem 4B,
wiecie ile mi zajmuje przetwarzanie w ogóle, znaczy tłumaczenie?
Jakieś pół sekundy.
Serio, ja usłyszę jedno kliknięcie i już mam przetłumaczone.
Słucham?
No to pięknie, to praktycznie w czasie rzeczywistym tak naprawdę to są takie bardzo znikające opóźnienia.
Tak. Co ciekawe, ja nawet próbowałem zainstalować wyższy model.
I nawet na wyższym modelu działa, to tylko wiadomo, że jest dłużej.
Ale jak się już to potem skeszuje, to jak najbardziej.
Ale jakby różnicy wielkich w tłumaczeniach to nie zauważyłem.
I kolejna jeszcze rzecz, która ucieszy użytkowników Gwiezdnych Wojen.
Ty już mówiłeś o modzie do gry Kotor, czyli Knights of the Old Republic.
No ja trochę tego moda pograłem i na pewno powiem coś,
Co wielu użytkowników ucieszy bardzo, zwłaszcza tych, którzy nie rozumieją języka angielskiego.
Bo po pierwsze, mamy do gry spolszczenie, które jest zrobione fenomenalnie, jest bardzo dobrze w ogóle przetłumaczone.
I jakby tego wszystkiego było mało, mamy inny mod, innego moda, który posiada dubbing.
I to dubbing zrobiony przez AI.
z którym obecnie gram w tę grę i naprawdę ja muszę stwierdzić, że jest on zrobiony fenomenalnie.
Po prostu, jakby mi ktoś nie napisał, że to jest AI, to ja bym nie wiedział, że to jest AI.
Bo naprawdę te głosy są zrobione świetnie i samego młoda muszę pochwalić za to, jak działa
ręczna nawigacja, jak działa nawigowanie do obiektów.
Bo owszem, możemy nawigować automatycznie, ale jest nawigowanie po bikonach.
I to działa po prostu genialnie. To jest po prostu coś, co…
Szczerze powiedziawszy, ja nie złapałem tej funkcji.
Na czymś sobie miało to nie zadziałać. To po prostu działa wszędzie.
To się nie glitchuje. To w żaden sposób gdzieś się nie zawiesi.
i naprawdę jestem pod wrażeniem, że to tak wygląda.
Także Piotrze, jeżeli grałeś, a używałeś auto-nawigacji,
to ci polecam używanie beaconów. Będziesz zadowolony z tego.
Głównie chodziłem ręcznie, że sobie włączałem tę ręczną nawigację
i faktycznie, tak jak mówisz, to działało bardzo fajnie,
natomiast trochę tych najnowszych wersji jeszcze nie miałem okazji sprawdzić.
Ale na pewno muszę tej gry wywrócić, bo mnie bardzo wciągnęła.
Niestety nie działa ZDSR i jest to problem, który nie wiem trochę z czego wynika,
bo Prism teoretycznie wspiera ZDSR-a.
W praktyce chyba wygląda to w taki sposób, że trzeba albo jakoś tego ZDSR-a dograć,
albo po prostu Kotor ma jakiś problem z komunikowaniem się z tym czytnikiem ekranu.
No ja to oczywiście zgłaszałem. Ty Piotrze też widziałem, że tam uczestniczyłeś w dyskusji.
Tak, tak. No starałem się coś zasugerować.
Zobaczymy. Natomiast to wszystko działa. Super.
I jeszcze taką rzecz chciałem tutaj powiedzieć.
A propos moda do gry Slay the Spire 2.
Najnowsza aktualizacja Slay the Spire psuje jedną bardzo fajną rzecz
…i w zasadzie użyteczną, psuje mapę, że nie możemy niestety za pomocą kontrola i strzałek chodzić po mapie i nie możemy sprawdzać ścieżek.
Ponieważ bufor nam po prostu się zawiesi na nazwie, nie wiem, przeciwnika, czy tego akurat na czym stoimy,
znaczy danej notki na mapie. Jakby nie możemy chodzić po ścieżkach.
Także jeżeli możecie, to nie aktualizujcie moda do najnowszej wersji,
bo niestety jest to popsute, a dla mnie jako…
dla mnie jest to bardzo ważne.
Planowanie ścieżek, gdzie pójść i tak dalej.
No, z obecną wersją moda niestety nie możemy tego zrobić.
Także… ale jest zgłoszone, także myślę, że autor naprawi.
Jeszcze cię chciałem o paperbacka zapytać.
A w zasadzie o te programy od tego autora, tudzież autorki, bo w sumie, nie wiem,
ona chyba się Quinn nazywa, tak?
Tak, z tego co wiemy, to autorki.
Czy ona programuje używając AI, czy potrafi programować?
Po prostu pytam z czystej ciekawości.
Ma wiedzę, z tego co wiem, potężną o programowaniu,
ale się wspomaga AI jakoś tam, w jakimś stopniu.
Tak, to jest w tych bardziej współczesnych projektach, to jest chyba pół na pół, albo tak gdzieś jedna trzecia to jest kod AI.
Okej. A jakie ona ma w ogóle jeszcze ciekawe programy oprócz paperbacka, bo tak…
Fedra, czyli klient mastodonowy.
Crafter na przykład, czyli taka webowa wersja gry Crafting Kingdom.
Kilka takich narzędzi programistycznych, coś tam było do popierania
depozytorii całych z Git’a, program zliczający
linie kodu, tam jakie języki programowania były użyte, tam kilka takich
bardziej programistycznych narzędzi.
Aha, spoko.
Bo właśnie się chcę pobawić tym paperbackiem trochę.
Zobaczyć co…
Ja polecam, to jest naprawdę bardzo dobry program.
Jednocześnie prosty i bardzo funkcjonalny, tak.
Ja nawet jeszcze kurcze wam powiem, że ja jeszcze mam starego, dobrego Curida.
Ale chyba już by tylko musiał odpuścić.
Ja powiem tak, jeśli podoba ci się Curida, to w paperbacku się od razu odnajdziesz,
bo paperack jest zinspirowany Curidam, tylko że bardziej współczesniony.
Więcej pomocy, więcej funkcji.
Także, ale to super, to się pobawię.
To w takim razie dziękuję bardzo
I życzę miłego prowadzenia audycji.
Dzięki Patryku za telefon. I do usłyszenia.
Do usłyszenia.
Mamy jeszcze kilka wiadomości.
Mamy na przykład taką mikro recenzję od Mariusza.
Tylko, że coś…
Aha, już wiadomości mam.
Cześć, tu Mariusz.
Chciałem wam opowiedzieć o sprzęcie, który mam w domu i który poleciłbym osobom niewidomym.
To jest wzmacniacz firmy Speakers, a jego model to QRC3.
Wzmacniacz jest sprzętem manualnym i dość łatwym w obsłudze przez osoby niewidome i osoby starsze.
Posiada wejście na duży dżek na 4 mikrofony 6,35 mm.
Posiada 10 potencjometrów do ustawienia basów, sopranów, trebrów, alczów i innych brzmień.
Oraz do ustawień części mikrofonów, które są podłączone do wzmacniacza.
Dalsza część mikrofonów jest ustawiona z gałeczek.
Sprzęt posiada 10 potencjometrów i 12 pokrętłów.
Dwa pokrętła są duże po prawej stronie, a z lewej strony w trzech rzędach są dwa rzędy po trzy pokrętła małe i jeden cztery.
Pokrętła służą do włączania, wyłączania basu, sopranu, balans na prawy, lewy głośnik,
Włączanie i wyłączanie mikrofonów, włączanie i wyłączanie basów w mikrofonie oraz włączanie i wyłączanie echa w mikrofonie oraz włączanie i wyłączanie o później w mikrofonie, w wokalu i w mowie.
Prawa gałka służy do głośności, druga prawa gałka duża służy do wyłączenia wszystkich mikrofonów.
Wzmacniacz posiada amfituner i wbudowane radio.
Można zaprogramować 20 stacji.
Posiada szukanie automatyczne. Nie ma szukania i programowania ręcznego.
Stacji szuka się Playem.
Wzmacniacz posiada wejście USB MP3 i odtwarza pendrive.
Niestety ma kilka ograniczeń.
Nie ma funkcji powtarzania, mieszania i wybierania losowego, ani pomieszania innych piosenek, które są nagrane na pendrive.
Nie posiada funkcji powtórz utwór i nie posiada funkcji wyłącz cały pendrive.
Ale kiedy włoży się pendrive’a, sam przeskakuje na USB i mówi po angielsku, że USB jest gotowy do działania i pendrive jest odpowiedni.
Po tych zdaniach pendrive zaczyna działać.
Wzmacniacz posiada też pilota i dodatkowe ustawienia basów i brzmień.
oraz posiada funkcję super basu i w samym pilocie można przyłączyć na audio input od razu za pomocą jednego przycisku.
Wzmacniacz posiada wejście typu banan, 8 wejść na kolumny dwudrożne.
W tych wejściach są śrubki, gdyby kable były innego rodzaju.
Nad wejściami banan przy krawędzi tylnej obudowy są dodatkowe mini wejścia typu banan.
Sprzęt zawiera sześć małych wejść na 3,5 mm na cincze prawy, lewy, kanał, góra, dół.
Można podłączyć trzy sprzęty przez cincze prawy, lewy albo sześć sprzętów na mini jacka.
Sprzęt posiada antenę do radia, ale stacje mogłyby odbierać znacznie lepiej, bo troszkę słabo odbierają ścieżki radiowe.
Jeżeli chodzi o ustawienia mikrofonów, to ma dość fajnie zrobione. Mikrofony ustały się za pomocą gałeczek i potencjometrów.
To samo głośność. Jeżeli chodzi o wejścia, można podłączyć do nich cztery głośniki na przewód typu banan dwużyłowy.
Na jeden głośnik przypadają dwa wejścia, czyli dwie końcówki kabla typu banan. Czyli można podłączyć cztery kolumny.
Wzmacniacz posiada moc minimalna 2x200W, a maksymalna 2x250W z możliwością zwiększenia mocy.
Zapomniałem dodać, że ten wzmacniacz, który posiadam, ma wbudowanego bluetootha oraz ma wbudowane udźwiękowienie, które mówi po angielsku.
Sprzęt jest częściowo udźwiękowiony. Jak się włączy włącznikiem manualnym nad wejściami mikrofonu, sprzęt zaczyna działać.
Kiedy wentylator osiągnie pełne obroty, to sprzęt mówi audio input.
Jak się drugi raz przyciśnie przyciskiem, mówi bluetooth mode.
Jak się trzeci raz przyciśnie, włączy się radio.
A czwarty raz jak się przyciśnie, to z powrotem wróci na audio input.
A jak się włoży pendrive’a, to dodatkowo wtedy wykryje nową pozycję jako USB.
Radio w tym wzmacniaczu obsługuje się za pomocą przycisku.
Programuje się Playem. Przycisk Play znajduje się pod przełączaniem stacji do tyłu.
Przycisk zegara znajduje się pod przełączaniem stacji do przodu.
Po lewej stronie jest wyświetlacz, a potem przycisk do ustawiania na audio input, USB, radio i Bluetooth.
Wentylator troszkę głośno chodzi, ale idzie się do tego przyzwyczaić.
Ten wzmacniacz posiada dodatkowo funkcję dla osób widzących wyświetlacz LCD.
Ma przycisk do ustawiania zegara oraz budzika.
Cztery lata temu za ten wzmacniacz dałem 690 zł.
Kolega mi go zamówił przez Alego.
To jest model QRC-3 Speakax. Piszę się przez E do tego zestawu.
Mam kolumny mini-estradówki firmy BBC Q8000. Piszę się BBC Q8000.
Wymiar kolumn to 52 cm na 27 szerokości i 25 długości.
52 wysokości. Moc kolm wyjściowa 2×200, minimalna 2×250, maksymalna 2×300, a muzyczna 2×330, a opór mają 8 ohmów.
Zmacniacz, który posiadam, ma od 4 do 16 ohmów. Kolumny też kosztowały 690 zł.
Z tyłu mają dwa wejścia typu banan na kabel dwudrożny oraz otwór na hak, na którym można powiesić kolumny na ścianie.
Mają u dołu otwór, żeby postawić te kolumny na stojaku.
Kolumny są ciężkie, drewniane i solidne.
Mimo, że wielkościowo nie są za duże.
Za cały wzmacniacz i głośniki plus kabel dałem około 1400 zł.
Fajny zestawik. Polecam osobom niewidomym oraz polecam DJ-om początkującym.
Jeżeli były jakieś pytania, to na nie odpowiem. Dziękuję.
Głównie, to mi przypomina troszeczkę bardziej takie urządzenie, jakim jest powermixer.
Czyli rzeczywiście coś, nie wiem czy dla DJ-ów, bo DJ-skie mixery to jest jakby troszkę…
to troszkę inaczej wyglądają, odrobinkę. Natomiast takie urządzenia, które kiedyś widziałem
w jakichś szkołach, w jakichś takich malutkich, malutkich instytucjach typu
jakiś dom kultury, chociaż wydaje mi się, że teraz też coraz więcej domów kultury
ma ten sprzęt troszkę bardziej rozbudowany, ale takie podstawowe powermixery
mniej więcej tak wyglądały, no tyle, że mało który powermixer ma
na przykład radio, to się z tym pierwszy raz spotykam.
Choć odtwarzanie mp3 to już jest też coraz częściej, no bo
Przychodzą, nie wiem, fokaliści, którzy mają jakiś podkład i z tym podkładem coś chcą sobie zaśpiewać.
Ale być może rzeczywiście, może to jest jakiś pomysł na sprzęt grający w domu.
Mamy jeszcze pytanie od Mateusza.
Mateusz pisze do nas tak.
Czy w aplikacji mobilnej Polsat Box na iPhone’a da się włączyć audiodeskrypcję i jeżeli tak, to w jaki sposób?
Ponownie się da. Pamiętam, że tutaj słuchacze, m.in. Patryk i chyba Maciek też kiedyś wspominał, że taka opcja jest.
Ja akurat z Polsat Boxa nie korzystam, więc tutaj nie pomogę, ale może jak ktoś nas słucha, to tutaj da jakąś poradę.
Z reguły takie opcje znajdziemy gdzieś obok samego odtwarzacza, czyli w tym miejscu, gdzie mamy przycisk pauza i tak dalej.
Z reguły jest jakiś przycisk ustawienia i tam powinien być też wybór ścieżki audio.
Czasem te kontrolki trzeba jakoś wyświetlić stukając w odtwarzacz. Nie wiem, jak to jest rozwiązane w Polsacie.
W przypadku pilota WP to tam czynnościami się te kontrolki rozwija lub pochowa.
Ale no, ja bym spróbował właśnie najpierw gdzieś szukać w okolicy otwarzacza,
szukać jakiegoś przycisku ustawienia i gdzieś tam powinien być wybór ścieżki audio.
I mamy jeszcze wiadomość głosową od Pawła.
Witajcie. Ja się chciałem zapytać odnośnie tyflocentrum. Czy ono będzie wznowione na iPhona?
W tej chwili beta wygasła, w związku z tym pytanko, czy będzie opublikowane w App Store.
Na Androidzie Tyflo Centrum działa świetnie.
Jedyne tylko, jakie mogę mieć tutaj zastrzeżenia, to ciągle komentary mi mówi podczas odtwarzania z Tyflo Radia,
że trwa transmisja na żywo i jest to co chwilkę powtarzane, co 2-3 sekundy,
Więc jedyny sposób, żeby słuchać was, to jest wstrzymanie mowy na komentary.
No i to chyba na razie tyle, co się chciałem dowiedzieć.
Fajnie, że jest aplikacja Tyflocentrum na wszystkie platformy.
No bo to wiadomo, zwiększa dostępność do wszystkich treści.
O, to kolejny błąd, jeżeli chodzi o komentary.
Widzę, że tu trzeba się będzie zająć tym jednak poważniej.
I popróbować przynajmniej ponaprawiać te problemy, które ludzie mają z komentary, a z Talkbackiem nie.
Natomiast co do Tyflo Centrum i co do iOS-a, to Pawle w Test Flighta musisz sobie wejść i tam masz nową wersję.
Na razie jeszcze w App Store nie ma, ale plan jest taki, żeby ją opublikować.
Także na razie wystarczy, że sobie po prostu pobierzesz aktualizację z Test Flighta.
I to tyle, jeżeli chodzi o wiadomości od Was na tę chwilę.
Jeszcze jakby są wiadomości, można powiedzieć, w przygotowaniu.
Natomiast teraz przejdźmy sobie jeszcze do jednego newsa od nas, od Piotrka,
na temat edytora. Kolejnego edytora tekstów, zaawansowanego,
ale takiego chyba dla każdego, zdaje się, takiego fajnego.
Tak rzadko, znaczy może inaczej, trudno stworzyć aplikację, która miałaby być wszystkim dla wszystkich, jak to tak można powiedzieć, ale taki plan ma Jeff Bishop z swoją organizacją Beats.
To jest organizacja podlegająca w jakimś stopniu pod American Council for the Blind, pod ACB, czyli taką jedną z dwóch dużych organizacji zrzeszających osoby niewitome w Stanach Zjednoczonych.
Jak Jeffa Bishopa mogą kojarzyć użytkownicy np. Window-Eyes,
bo swego czasu Jeff napisał bardzo dużo skryptów dla tego czynnika ekranu,
np. do Winampa, do Station Playlist, może jeszcze cofając się do tyłu,
to prowadził przez kilka lat program Main Menu w ACB Radio,
jak ktoś pamięta, a później pracował w Microsoftzie.
Był chyba jednym z głównych…
Chyba był właśnie menadżerem w sumie, zajmującym się rozwojem narratora przez jakiś czas.
Więc to jest osoba, która jak najbardziej wie, jak stworzyć dostępną aplikację dla osób niewidomych.
I teraz ostatnio właśnie zajmuje się tworzeniem różnych materiałów treningowych,
różnych takich właśnie sesji, które mają pomóc osobom niewidomym korzystać z różnych technologii.
Niedawno tam przeprowadzili np. warsztaty, jak programować używając Visual Studio Code,
GitHuba i sztucznej inteligencji.
I jednym z ich większych projektów jest aplikacja, o której teraz powiem,
czyli program Quill.
Program, który właśnie ma być takim uniwersalnym edytorem tekstu,
dostępnym głównie pod system Windows,
aczkolwiek też już pomału zaczyna być udostępniana wersja na Maca,
który faktycznie ma mieć wszystkie funkcje,
jakich byśmy potrzebowali w edytorze tekstu,
Ale zrobione w taki sposób, żeby wszystko było dla nas
jak najbardziej z czytnikami ekranu dostępne.
I tutaj trochę może nasunąć się inny projekt,
o którym ostatnio dużo mówiliśmy, czyli SonarPad.
To też jest edytor tekstu,
też w dużym stopniu tworzony przez Szuszą Inteligencji.
Tutaj jest podobnie, aczkolwiek przez to, że pracują nad tym osoby,
które też są programistami, m.in. sam Jeff Bishop
czy też ludzie z Seco Play, Sailor Arms.
Wiem, że też gdzieś tam pomagała w rozwoju tej aplikacji.
No to tutaj jakość tego kodu powinna być na takim poziomie.
Generalnie ideologia SonarPada jest taka, że do SonarPada trafia wszystko, co się da
i to nawet niekoniecznie funkcje związane z tekstem.
Tam mamy odważanie audio, pobieranie filmów z YouTube’a, jakieś mapy, jakieś RSS’y itd.
Ja tak trochę się przy okazji SonarPada to śmieję zawsze, że ja czekam, kiedy zacznę robić kawę.
To będzie bardzo dobra funkcja.
Ktoś napisze integrację do Home Assistanta oczywiście.
No tak.
A ja nie widzę.
Ja nie widzę.
Jeszcze to jest wersje mobilne w SonarPadzie ostatnio.
Natomiast Quill skupia się na jednej rzeczy, na tekście.
Natomiast stara się mimo wszystko dać nam dostęp do wszystkiego,
czego byśmy chcieli z tym tekstem zrobić.
I to wszystko zaczyna się od tego,
że w najnowszej wersji po uraniu programu
Na systemie Windows mamy zarówno wersję instalacją i przenośną,
aczkolwiek, jak to często bywa przy okazji audycji na żywo,
w międzyczasie wyszła nowa wersja,
gdzie linki do pobrania tej wersji coś nie działają, nie wiem czemu.
Będziemy, dostajemy taki kreator pierwszej konfiguracji,
który nas zapyta, co tak naprawdę my chcemy zrobić z tym programem.
Czy po prostu chcemy prosty notatnik,
czy jesteśmy, czy piszemy jakieś dłuższe teksty
i będziemy potrzebować narzędzi do redagowania tego tekstu,
nie wiem, jakieś sprawdzanie pisowni i tak dalej.
Czy jesteśmy testerem dostępności, pracujemy ze stronami internetowymi,
tutaj nam dostaną też dodane funkcje związane z backtaunem,
z HTML-em, z eksportem do różnych innych formatów.
Czy też jesteśmy programistą i planujemy korzystać z…
pisać w tej aplikacji kod źródłowy.
No i też czy chcemy korzystać z funkcji AI.
I zależnie od tego, jak my odpowiemy na te pytania,
no to ten program włączy lub wyłączy nam
Tak, żeby interfejs był albo tak prosty, albo tak zamocowany,
jakbyśmy tego potrzebowali.
I ogólnie to w aplikacji pracujemy na czystym tekście,
ewentualnie z dodatkowymi jakimiś tagami formatującymi w Markdownie.
I to jest podobnie, jak to ma miejsce w Ulyssesie.
Na Macu, jeśli ktoś korzystał,
tam też generalnie pracujemy z plikami Markdown w dużej mierze.
Ale głównym naszym systemem pracy jest taki czysty,
Niesformatowany tekst. Wszelkie formatowanie właśnie dodajemy sami, używając tagów.
To nie znaczy, że w Quillu nie możemy pracować z innymi formatami plików,
bo możemy otwierać tak naprawdę wszystko. Wszystko związane z tekstem.
Czy to są PDF-y, czy to są pliki Word, czy to są właśnie pliki Markdown, HTML.
One wtedy zostaną skonwertowane chyba używając narzędzia Pandoc,
więc to jest narzędzie dość znane. Też książki w formacie EPUB są wspierane.
No i one są właśnie otwierane i przekonwertowane takiego formatu tekstowego,
A kiedy skończymy, no to mamy też dostęp do funkcji eksportu,
które też nam pozwalają na różne formaty.
Od Markdowna, po PDF-y i PAW-y,
i kończąc nawet właśnie na plikach Microsoft Office,
tam nierawno właśnie w najnowszej wersji
dostał program funkcji eksportu do plików .docx oraz .rtf.
Możemy później te pliki wyeksportować.
W przypadku Markdowna mamy też podgląd
i to podgląd, do którego możemy bardzo szybko dostać się
klawiszem F6, tam w domyślnym wyglądzie to mamy ten wygląd
jest trochę jak w Joplinie, na przykład podzielony,
więc możemy od razu sobie sprawdzać,
co tam się z tym tekstem dzieje.
Możemy od razu zobaczyć, jak nasz plik wygląda.
Jakie mamy poza tym funkcje?
Jest tego dużo.
Tak jak wspominałem, że możemy różne rzeczy włączać i wyłączać,
to te funkcje są naprawdę rozbudowane
do tego stopnia, że mamy taką paletę poleceń.
Jak ktoś z Visual Studio Code korzystał, to wiecie, o co chodzi.
Jeśli nie, to po prostu mamy skrót Ctrl-Shift-P,
to warto zapamiętać, i ten skrót nam przeszuka wszystkie dostępne funkcje
w programie i też poda ich skróty klawiszowe.
Więc jakbyśmy nawet nie pamiętali, jak coś zrobić,
ale wiemy, że program ma funkcję np. sprawdź pisownię,
nie pamiętamy, jaki skrót do tego służy,
aczkolwiek akurat do tego to jest F7,
to jak ktoś zna Worda, to znajdziecie to łatwo.
No to też możemy właśnie z tej palety polecenie sobie to znaleźć.
No właśnie, co mamy?
Mamy sprawdzenie pisowni, które wspiera różne języki.
Możemy też pomóc sobie szóżną inteligencją, gdybyśmy chcieli.
Do tego musimy też podać własne klucze API.
I tutaj wszystkie generalnie usługi są wspierane.
Więc tam szóżna inteligencja ewentualnie może gdzieś ten tekst zredagować,
gdybyśmy tego chcieli.
Mamy sprawdzanie, możemy sobie ilość słów sprawdzać.
Mamy rozbudowany spis treści.
Możemy sobie szybko skakać do konkretnych sekcji.
Mamy taki tryb szybkiej nawigacji,
więc jeśli mamy w pliku jakieś nagłówki, łącza,
No to możemy, albo używając zarekowanych skrótów,
albo włączając sobie taki tryb szybkiej nawigacji,
tak, ale tryb przeglądania w Mbilii,
po prostu szybko po nagłówkach, po łączach skakać.
Możemy też te nagłówki przenosić.
Jeśli pracujemy nad większym projektem,
to aplikacja też może działać w takim trybie notatnika,
gdzie po prostu mamy taką strukturę drzewka
i możemy sobie foldery robić, tworzyć jakieś notatki
i później w ten sposób z tym tekstem pracować.
Oprócz plików lokalnych możemy pracować też
Na połączeniach zdanych, na przykład po Gitcie,
jak ktoś ma jakieś pliki w GitHubie.
Pamiętam, że parę lat temu wspominaliśmy o tym,
że Git jako taki protokół nie jest tylko przydatny dla programistów,
bo nawet jak ktoś redaguje dłuższe teksty,
to można sobie Gitem życie znacznie ułatwić.
I Quill też potrafi się z tym zintegrować.
Dla programistów w najnowszej wersji wleciały też
takie typowo programistyczne funkcje typu nawigacja po słowach kluczowych,
Dźwięki na wcięcia, jakby na szczytnik ekranu tego nie wspierał.
Jakieś autouzupełnianie.
Rozbudowane wyszukiwanie z wyrażeniami regularnymi.
Można sobie tzw. snippety wystawiać,
czyli po prostu jakiś krótki fragment tekstu,
nie wiem, wpisujemy imię albo adres e-mail,
jakiś słowo klucz i program nam to rozwinie na nasz adres e-mail.
Tam też jakieś można zmienne dodawać.
Wyszukiwanie wspierające wyrażenia regularne.
Więc tutaj naprawdę takie bardzo rozbudowane funkcje.
A gdyby to dla kogoś wszystko było mało,
no to można też pisać własne wtyczki.
Czy to w Pythonie, czy to w Javascriptie.
Obie opcje są dla nas dostępne do dyspozycji.
I też ta architektura tworzenia wtyczek jest zrobiona w ten sposób,
że wtyczki nigdy nie mają dostępu do rzeczy,
do których dostępu nie powinny być.
Jeśli jakaś wtyczka żąda dostępu do schowka,
do innych plików, oprócz tego, który jest otwarty,
to my będziemy o to zapytani.
Także tutaj też mamy taką izolację tych wtyczek.
Jest OCR. Na propos jeszcze importowania plików,
no generalnie tych funkcji jest naprawdę dużo,
do tego stopnia, że właśnie ten program jest przytłaczający na początku,
więc na pewno to jest aplikacja, której będzie trzeba się nauczyć
albo dostosować ją po ciebie, bo tam też można tak naprawdę
wszystko sobie skonfigurować, jakie skróty klawiszowe mamy,
jakie mam dostępne opcje i wiele, wiele więcej.
No i przez to, że jest to aplikacja tworzona przez niewidomych dla niewidomych,
no to wszystko, co robimy, będzie zawsze z czytnikami ekranu dostępne.
I wszystkie czynności, jakie dokonujemy,
zawsze będą ogłaszane przez nasz czytnik ekranu,
niezależnie od tego, co by tu nie było.
Tam są takie biblioteki używane, które są kompatybilne
tak naprawdę ze wszystkimi czytnikami ekranu.
Tak że to jest program, który ma ogromny potencjał.
I mimo to, że tutaj dostępne funkcje są bardzo duże
i tutaj deweloperzy planują na bardzo dużo
jeszcze jakieś funkcje pracy z plikami brajlowskimi,
o których zapomniałem, więc dużo tego jest,
to faktycznie cel ostateczny jest jeden,
czyli praca na tekście wszelkim,
co wydaje mi się trochę bardziej sensownym podejściem
niż to, co mamy w Sonarpadzie.
Myślę, że to finalnie może poskutkować programem,
który będzie dla nas dużo bardziej przydatny
i w ogólnym rozrachunku stabilny.
Więc mam nadzieję, że problem z tym linkiem,
który się popsuł do pobrania najnowszej wersji,
z tym się szybko uporają,
bo myślę, że warto sobie ten program sprawdzić,
zwłaszcza jeśli słuchaliście audycji o Ulyssesie
i szukaliście czegoś fajnego do pisania na Windowsie,
ale na Macu zresztą też, niezależnie od tego,
czy programujecie, czy chcecie bardziej redagować tekst,
ale niekoniecznie korzystać z pełnego pakietu Office,
Więc to, myślę, że Quill może być ciekawym rozwiązaniem.
Gdyby ktoś chciał sobie o tym programie przeczytać więcej i go pobrać,
to adres strony, który oczywiście będzie później podlinkowany,
to quill.org.
Z tej strony można program pobrać, przeczytać dokumentację,
a także dostać się do repozytoriów na GitHubie.
No bo jeszcze chyba o tym nie wspomniałem,
Ale program jest w stu procentach odwarto-źródłowy
i każdy, kto by miał jakąś sugestię,
może też pomóc projekt wspierać, zgłaszczać błędy
i wszelkie inne rzeczy, na które nam generalnie Git i GitHub pozwala.
Tak że quill4all.org.
Stamtąd można ten program pobrać i poczytać o nim więcej.
Wszedł już ten tryb, który pozwala na uproszczenie go do minimum.
Dzisiaj Jeff o czymś pisał na Mastodonie,
No właśnie w tej najnowszej wersji ma być.
Właśnie tak, że to będzie po prostu wyglądało jak zwykły, najzwyklejszy notatnik.
Tak, no mamy teraz ten kreator pierwszego startu został przeprojektowany,
to po prostu mamy kilka pól wyboru, które zaznaczamy i generalnie program nas pyta,
co chcemy w nim robić, nad czym chcemy pracować.
No dobrze, słuchajcie, mamy wiadomości głosowe i wiadomości również tekstowe.
Mamy wiadomości np. od Kasi,
które właśnie już odtwarzam.
Cześć, z tej strony Kaśka.
Ja dzisiaj tak troszkę w nawiązaniu do tego,
jak kiedyś, kiedyś tam była mowa o tym,
że czasami rzeczy…
używamy na co dzień jakiejś rzeczy
i przydają się nam one ostatecznie
w jakichś niestandardowych sytuacjach,
To ja mam dwie takie rzeczy odwrotne.
To znaczy coś, co gdzieś tam zawsze miałam,
albo przynajmniej wiedziałam, że mam.
I dopiero całkiem niedawno okazało się,
że użycie tego jest zasadne.
I pierwszą taką rzeczą jest aparat w telefonie.
I tutaj podziękowania za audycję zeszłotygodniową
gdzie nakierowaliście mnie właśnie na to,
że piksele mają bardzo fajnie zrobione wskazówki
do robienia zdjęć zwykłym aparatem.
Nie za pomocą tych wszystkich naszych udogodnień,
tapsapsy i tak dalej.
Ja właśnie całe życie wychodziłam z tego założenia,
że aparat zwykły nie jest mi potrzebny,
Bo właśnie te nasze usługi, OCR-y, które używamy do rozpoznawania tekstu czy przedmiotów, czy czegokolwiek,
no załatwiają sprawę. Natomiast aparat taki zwykły jest dużo prostszy i działa to super.
Działa to naprawdę już po otwarciu aparatu i na kierowaniu go na cokolwiek już słyszymy,
co my mamy w kadrze i podaje nam piksel kierunek,
w którym mamy przemieścić aparat,
żeby ten przedmiot cały znalazł się w kadrze.
A potem słyszymy takie pikanie przez kilka sekund
i jakby takie odliczanie i potem jest robione zdjęcie.
Działa to bardzo fajnie.
Dzisiaj co prawda testowałam troszeczkę z kopertą,
z nieotwartym listem, bo to jest taka rzecz, na którą szukam
jak najszybszego rozwiązania zawsze, żeby mogła szybko się zorientować,
jakie listy mam, nie otwierając ich. I tutaj nie wiedzieć czemu
oświetlenie było dobre, nie zareagował telefon na zbliżanie go do listu.
Być może gdyby to była cała kartka, to być może bym sobie poradził.
Jeszcze będę testować.
Natomiast druga taka rzecz, to są aplikacje taksówkowe.
Ponieważ niedawno znalazłam się w sytuacji, w której mojego przewodnikowi…
Mój przewodnik się źle poczuł i potrzebował tego,
Sprawa na szczęście nie była na tyle poważna, żeby wzywać pogotowie.
Natomiast pojawiła się potrzeba czegoś, co zawiesi go bezpośrednio do domu bez stresu.
Ja sama na szczęście byłam w sytuacji o tyle bezpiecznej, że wiedziałam, gdzie jestem.
Mogłam sama do domu wrócić.
Natomiast problem zaistniał, ponieważ byłam tak naprawdę w środku miasta.
Ale na takim, prawie że przy wejściu do parku, na ławce.
Więc jakby w pobliżu. Ja nie znam tam absolutnie żadnych numerów domów.
Nie wiem jaki tam może być numer, bo te odległości są na tyle duże,
że można byłoby się szukać.
Natomiast moja osoba, której to dotyczyło,
rozmawiając z człowiekiem, wychodziła z założenia,
że jeżeli opiszę, gdzie jest, i nie jest to, tak jak mówię, wieś,
w której jest mniej niż 100 mieszkańców,
znaczy wiecie, do czego zmierzam w każdym razie,
Jest możliwość, że z opisu, gdzie się jest,
ten dyspozytor to wywnioskuje.
Natomiast niestety tak nie było.
Czemu?
Im dłużej o tym myślę, tym mnie bardzo się dziwię.
Na początku się bardzo zdenerwowałam i zwulwersowałam
i nawet gdzieś tam miałam coś z tym zrobić.
Natomiast tak jak mówię,
Im bardziej o tym myślę, tym bardziej troszkę nie było jak.
Jest to centrala.
Kierowcy pewnie z takiego poziomu centrali też nie bardzo
mamy wpływ na to, jakiego kierowcę skierują akurat do nas,
bo bardziej jest widoczna mapa i kto jest najbliżej,
a nie to, kto zna niemiecki na przykład lepiej.
W tej kwestii było to istotne.
No i jest potrzebny konkretny adres.
I ja z pozycji dzwoniąc po prostu przez telefon,
tak jak to zazwyczaj robię, po taksówkę,
nie byłam w stanie przesłać mojej lokalizacji.
Więc jednak warto używać aplikacji, jeżeli ktoś…
A znam takie osoby, które nawet nie tyle myślą, że tak jak ja,
że jest prościej, tylko bardziej mają tak, że się boją może.
Albo właśnie wychodzą z takiego mojego założenia.
Po co? Jak jest telefon?
No więc z tym was dzisiaj…
Chociaż nie wiem, czy was dzisiaj zostawiam,
bo okaże się w trakcie audycji pewnie, ale na razie pozdrawiam.
Cześć, Kaśka ponownie.
Ja jeszcze, tak à propos audycji zeszłotygodniowej,
przetestowałam sobie dodatek tłumaczeniowy,
o którym, Piotrze, mówiłeś.
I ja tam.
I niestety w Stardew Valley przynajmniej wywala mi…
Na początku szło bardzo dobrze
I te tłumaczenia były ciut fajniejsze niż z Instant Translatora.
Natomiast po już kilku minutach gry wywalił mi błąd.
Too many requests.
Co mnie o tyle dziwi, że jeszcze nie zdążyłam wyjść z mojego domu.
Więc tak naprawdę te rzeczy, które się zdążyły,
nawigowałam po rzeczach, które już zdążyły się
Więc nie wiem, skąd mi się to wzięło,
ale jakiś to był błąd po stronie Google Translatora
i doszło do tego, że nie mogłam się w ogóle poruszać,
bo cały czas po prostu był ten error, error, error
i musiałam dodatek wyłączyć.
Ale nie wiem, tak jak mówię, czy jest to kwestia tego,
że w Stardew Valley też są mody poinstalowane
Nie chcę tu winić dodatku, po prostu mówię, co zaobserwowałam.
Podejrzewam, że to jest kwestia jakichś ograniczeń tego darmowego API.
Natomiast taka moja jeszcze ewentualnie porada, jeżeli ktoś by miał tego typu problem,
to może się przełączyć na Microsoftowy ten algorytm, tego tłumacza.
On jest może trochę gorszy. Te tłumaczenia są czasami bardziej kalekie.
Ale wydaje mi się, że jest po pierwsze szybciej, przynajmniej u mnie jest to znacznie bardziej responsywne.
No i nie zauważyłem do tej pory tego typu problemów, a zdarzały się takie momenty, kiedy dość intensywnie korzystałem z tego tłumaczenia.
Tak mi się wydaje.
Muszę porównać sobie, czy na przykład Jata faktycznie szybciej podchodzi pod limity Google Translate’a niż Instant Translate.
Instant Translate ogólnie będzie wolno podchodził pod limity, bo to jest dodatek, który trzeba wywoływać ręcznie.
Natomiast mógłbym sobie go porównać z tym dodatkiem Janika Placita w sumie, czy tam dałoby się coś zrobić lepiej.
Natomiast tam pewnie po czasie mogą po prostu takie błędy się pojawić.
Na pewno, jakby ktoś chciał się bawić Geminiem przy okazji,
to też właśnie z darmowym kluczem API to Gemini,
to tam praktycznie od razu,
bo to API jest podzoptymalizowane pod takie wolniejsze,
ale dłuższe zapytania, a nie kilka krótszych,
to tam praktycznie od razu nas może zablokować.
Co do Pixela, to super, Kasiu, że się podzieliłaś tym,
Wiem, że są te opisy w aparacie. One się ostatnio też polepszyły dla języka polskiego.
Tak zakomunikowało Google. I kurcze, przez to, że mnie długo nie było, też to wiele rzeczy, myślę, mi umknęło.
Między innymi to. Także super, że odzywacie się do nas i wypełniacie te luki, których my nie dajemy czasem rady.
Jest jeszcze ta wtyczka Advanced Translate.
To jest chyba hiszpańska wtyczka, która tych trybów tłumaczenia, to ma tam dużo.
Jakiś Google darmowy, drugi Google, trzeci jakiś klucz, czwarty coś.
I może tam można by coś popatrzeć, bo zdaje się, że ta wtyczka też ma jakiś kod otwarty.
Tak mi się wydaje przynajmniej.
Nie, w ogóle tych wtyczek to ostatnio się wysypało.
Ja też ostatnio przeglądałem, znalazłem wtyczkę z chińskiej społeczności,
która nazywała się, czy nazywa się Polyglot.
I tam też okazuje się, że jakieś modele AI są dostępne łącznie z Ollamą,
więc jak komuś by interfejs jadł, to się nie podobał.
Na Polyglot nie ma tak rozbudowanej pamięci,
a tam też jest automatyczne tłumaczenie
i tam na przykład jest ta opcja, o którą Patryk prosił,
czyli profile, które można sobie skonfigurować
z konkretnymi silnikami.
Więc opcji jest dużo i w sumie konkurencja jest fajna.
Tam tych usług jest więcej, łącznie właśnie z jakimiś Baidu,
z kilkoma chińskimi różnymi silnikami.
Także trochę tego rozwiązania jest, jak się okazuje.
No i bardzo dobrze. Konkurencji nigdy dość.
Od przybytku głowa nie bali, choć czasami rzeczywiście może być tego troszeczkę dużo.
Mamy jeszcze wiadomość tekstową od Łukasza.
Cześć. W zeszły wtorek zamówiłem, a w czwartek przyszła, poziomica Bosch Spirits Level.
Wszystko zgodne z opisem Pawła i w domu wszyscy zadowoleni.
Sygnał dźwiękowy działa, a wyświetlacz jest wyraźny i czytelny,
więc zarówno ja, jak i rodzice możemy to przydatne narzędzie obsługiwać
i śmiało wykonywać drobne prace remontowo-budowlane. Pozdrawiam.
No to fajnie, że…
To się cieszę, że tak szybko, bo to była w ogóle taka interakcja,
że ja podałem model i ty od razu, Łukaszu, kupiłeś.
Bałem się, czy jakichś drobnych różnic nie popełniliśmy w tych modelach
i że kupisz jakieś inne urządzenia o podobnej nazwie, które się okaże, że nie ma tej funkcji.
Ale cieszę się, że wszystko działa.
Tak, i że to jest dostępne rzeczywiście w Polsce i można kupić tę konkretną poziomnicę
i faktycznie to działa, no bo rzeczywiście takie narzędzia, no akurat smartfony przynajmniej na razie
ciężko zastąpić, bo teoretycznie w smartfonie są jakieś tam czujniki również poziomi
i takie wykrywające kąt, nachylenia telefonu.
Natomiast czy to jest porównywalne z profesjonalnym sprzętem, nie wiem.
Nie sprawdzałem, więc no nie wiem.
Może ktoś z Was jeszcze to sprawdzał.
Dobrze, to w takim razie chyba przechodzimy do naszych tematów.
To było już o notatniku, to teraz skoro już poruszyliśmy temat tłumacza i wtyczek tłumaczących, to w ogóle co nowego we wtyczkach do NVDA?
Oj, dużo. Dużo, bo się trochę nazbierało rzeczy, które przynajmniej ja uznałem za dość ciekawe. Niektóre to może są gadżety, bajery, ale urzekły mnie jakoś swoją prostotą i przynajmniej z opisu interfejsem, bo nie wszystko, no niestety, przetestowałem,
Jest to w sklepie z dodatkami NVDA, no więc zakładam, że opis nie kłamie jakoś za bardzo.
Chociaż wiem, że ten proces dodawania tych wtyczek to nie jest jakiś bardzo szczelny,
zwłaszcza teraz w zalewie wtyczek robionych masowo za pomocą AI przez osoby,
które nie do końca wiedzą z czego się taki dodatek składa.
I z tego, co już zdążyłem gdzieś tam wyłapać, to jest sobie na przykład dodatek,
poprawia dostępność Messengera,
który sobie interfejsuje z przeglądarką za pomocą jakiegoś tam mini-serwerka proxy.
No i ten serwerek proxy tam jakieś dane wysyła sobie czystym tekstem.
Także dzieją się tam czasem dziwne rzeczy.
Natomiast te dodatki wydają się to być bardzo jakieś takie nieszkodliwe.
Część z nich jest rzeczywiście robiona przez osoby, które wiedzą, co robią,
albo mierzą siły na zamiary, wiedząc, jakie są ograniczenia technologii AI,
więc nie deliberując, jedziemy dalej z opisami.
Pierwszym dodatkiem jest Fast Read, czyli kolejne dzieło André Louisa.
O rzeczach André będzie jeszcze Piotr dzisiaj mówił, bo to nie jest jedyna rzecz,
jaką Andre w tym tygodniu stworzył, a Fast Read jest wtyczką,
Dodaję kolejną funkcję, której Andremu brakowało z Supernowej,
bo André był kiedyś bardzo zagorzałym użytkownikiem,
a jedynym niewidomym w pełni, jakiego znałem,
który korzystał rzeczywiście z produktów Dolphina,
czyli z hala Supernowej i tak dalej.
A mianowicie chodzi o wtyczkę Fastread,
która to dodaje nam funkcję śledzenia zmian
w elemencie, na którym aktualnie postawiliśmy fokus.
To jest o tyle przydatne, że często na jakichś stronach jest jakiś, nie wiem, pasek,
jakiś proces, który się dzieje, jakiś wskaźnik, którego wartość się zmienia
i chcemy to mieć za po torendziu. Jakieś tam nazwy przycisków się zmieniają
w zależności od tego, co tam się wykonuje. W terminalu jakiś proces, że tak powiem,
się dokonuje i chcielibyśmy na bieżąco wiedzieć, co tam się czeka, jakaś konkretna linia
na przykład się zmienia, bo mamy jakieś bardzo zaawansowane wyjście,
bardzo zaawansowany jakby wynik tych działań terminala i tak dalej.
No i Dolphinowskie produkty miały taką funkcję,
NVDA do tej pory nie ma, no więc André tą lukę zapełnił
i skrótem NVDA Y możemy sobie
po instalacji oczywiście tego dodatku, taki tryb
To jest jedno.
Następna wtyczka, to jest wtyczka, o której w sumie wspominam z jednego powodu.
Ona może stać się funkcją wbudowaną NVDA.
Boundary Feedback, skoro już tu mówiłeś, Piotrze, o chińskiej społeczności,
to tutaj autorem jest Cary Rowen, czyli ktoś z społeczności chińskiej,
kto już niejeden dodatek stworzył, też niejeden kawałek kodu dla samego NVDA.
Polyglota też zresztą.
Polyglota zresztą też.
I tutaj wtyczka nazywa się Object Boundary Feedback,
czyli mamy dźwięki na początek i koniec różnych rzeczy,
po których nawigujemy.
Na przykład jeżeli sobie kursorem przeglądu,
czyli zwykłym kursorem, strzałkami, góra-dół,
przeglądamy sobie tekst jakiś, po znakach, słowach, wierszach
i gdzieś dotrzemy na początek lub na koniec.
Pola edycji na przykład.
No to kiedyś Windows XP, przynajmniej w tych standardowych kontrolkach pola edycji,
miał takie tu pum, pum, pum.
Dobrze pamiętacie? Ja bardzo pamiętam, z Mirandy na przykład.
No tutaj już Windowsy nowsze tego nie mają,
więc tutaj by się to przydało.
No i mamy.
W nawigacji obiektowej, jeżeli już nie ma obiektu w środku albo nie ma bardziej obiektów w prawo, w lewo,
w tym widoku takim drzewka, powiedzmy tak, nawigacji obiektowej, że się tam zagłębiamy w jakieś obiekty
albo je rozwijamy, zwijamy, no tutaj też jakiś dźwięczek by się pojawił.
Przesuwanie obiektów w spłaszczonej nawigacji, w hierarchii obiektów.
Tutaj też, jeżeli miałoby niczego nie być, no to też granice będą zaznaczane dźwiękiem.
Jeżeli nie ma poprzedniego lub następnego trybu przeglądania, no to też usłyszymy.
Jeżeli przy nawigacji literami w trybie przeglądania, czyli na przykład na stronach internetowych, tak,
literą H po nagłówkach, idziemy, idziemy, idziemy i brak następnego nagłówka, no to też mógłby być tu jakiś dźwięk,
że już koniec.
Jeżeli wychodzimy z jakiegoś kontenera typu lista, tabela itd.
i to jest już koniec strony internetowej, koniec tzw. dokumentu,
no to też usłyszymy dźwięki. Również przy nawigacjach po akapicie.
Również jeżeli przesuwamy się kursorem w polach edycji,
na stronach internetowych albo gdzieś w ogóle na stronach,
niekoniecznie w polach edycji i kursa nie może wyjść poza jakąś granicę,
no to też usłyszymy ten dźwięk.
Na razie nie działa to w jakichś tam listach rozwijanych, takich typowych
widokach drzewa i innych takich, powiedzmy, kontenerach, które są skończone,
mają skończoną ilość elementów, no ale nie są takimi typowymi interakcjami
gdzieś tam. No i dlaczego o tym wspominałem?
No z tego powodu, ponieważ jest otwarte zgłoszenie na NVDA, na githubie NVDA,
że ludzie chcieliby takiej funkcji i zdaje się nawet, że NV Access to wrzucił na listę
takich rzeczy, że oni akceptują, że taka funkcja może być, tylko niech ktoś po prostu
napisze ten pull request. No i Cary Rowan się zgłasza tutaj i mówi, no dobra,
w porządku, ale najpierw ja to zrobię jako dodatek, niech ludzie przetestują,
Zgłoszą jakieś swoje opinie, jak im się podoba taka implementacja i na podstawie tych uwag
będzie już implementacja rzeczywiście funkcji do samego NVDA.
Także jeżeli chcielibyście mieć takie dźwięki na początek i koniec różnych rzeczy,
no to warto się tym dodatkiem zainteresować i autorowi różne rzeczy zgłaszać,
bo będzie to miało bezpośredni wpływ na to, jak to będzie wyglądało potem rzeczywiście już domyślnie w NVDA.
Dokument reader, czyli jak sama nazwa wskazuje, wtyczka, która pozwala nam za pomocą NVDA,
bo przecież nie mamy już dostatecznej ilości programów do robienia tego,
czytać dokumenty. Także możemy sobie też teraz NVDA-em czytać wordy, epuby, pdf-y i różne inne pliki.
Listen, czyli wtyczka, która pozwala nam na odtwarzanie multimediów.
Takie wtyczki już też mieliśmy, chociażby Z-POD i chyba to nie była jedna wtyczka tego typu, mam takie wrażenie.
Natomiast tutaj mamy… mamy po prostu opcję taką, że jest sobie warstwa skrótów do nasłuchiwania.
Chyba Windows Alt N, zaraz tu zobaczę czy mamy hotkeys… Alt Windows L, tak zgadza się.
I wystarczy, że jesteśmy w eksploratorze plików,
naciskamy ten skrót i w tym momencie otwiera się nam interfejs
odtwarzacza multimediów dla tego konkretnego folderu.
I możemy sobie chodzić strzałkami, ntrm włączać,
gdzieś tam regulować głośność różnymi tutaj klawiszami.
No i możemy też zamknąć tą warstwę, a odtworzenie będzie dalej działać w tle
lub możemy ją też zastopować.
I w tym momencie wystarczy, że wystartujemy w jednym folderze.
Możemy przejść do jakiegokolwiek innego okna, np. do przeglądarki
i dalej możemy tą warstwą sterować odtwarzaniem w tym konkretnym folderze.
Czyli jakby naszą playlistą staje się konkretny folder,
który otwarliśmy w eksploratorze plików.
To może być fajne z jednej strony do odtwarzania sobie
jakichś efektów dźwiękowych.
Przykładowo mamy bibliotekę dźwięków i chcemy szybko sobie czegoś posłuchać.
No, ale jak ktoś chce, to można sobie też to wykorzystać jako taki szybki odtwarzacz,
nawet jakichś dłuższych multimediów. Mogą być jakieś nagrania,
mogą być jakieś wykłady, możemy sobie np. robić transkrypt,
sobie coś spisywać np. z takich podcastów czy z nagrań.
No, różne rzeczy możemy robić i możemy to w miarę szybko sterować.
Pomyślałem, że w sumie ciekawie skonstruowany dodatek,
więc można się nim podzielić.
No i mamy też coś, co nazywa się Text Marks the Spot.
I tutaj będę musiał posiłkować się Read Me.
Autorem tego dodatku jest Casey Matthews,
czyli też osoba niewidoma, która zajmuje się,
podobnie jak ja, audytami dostępności.
A co potrafi wtyczka?
Osoby widzące mogą spojrzeć na stronę i w sekundę lub dwie zorientować się,
gdzie zaczyna się artykuł.
W głowie wycinają sobie baner flików cookies,
menu nawigacyjne i wszystkie inne elementy,
które nie są potrzebne, a użytkownicy czytników
musieli przez nie wszystkie chodzić,
jeden po drugim.
Text Marks the Spot wykonuje
tę pracę za ciebie
i przemieszcza kursor tam, gdzie powinien być,
pomijając to wszystko.
Niewymagane jest naciskanie żadnych klawiszy.
Od tego miejsca możesz korzystać z typowych skrótów klawiszowych NVDA.
Wszystko dzieje się lokalnie, bez telemetrii, bez AI.
I mamy tutaj jakieś demo audio.
I jak to działa? Jeżeli strona się załaduje,
Adon przeszukuje strukturę strony i decyduje, jaki to jest rodzaj strony.
Trochę inaczej będzie się to zachowywało na przykład na stronie, gdzie jest artykuł,
trochę inaczej na stronie, gdzie jest po prostu lista artykułów,
a trochę inaczej, gdzie jest formularz lub strona z podziękowaniem.
Jeżeli dodatek nie jest do końca pewien, jakiego typu to jest strona,
no to nie wykonuje żadnych operacji i możemy używać sobie naszych skrótów
klawiszowych, tak jak robiło się to zwykle.
Co robi ten dodatek?
To, gdzie wyląduje nasz fokus, zależy troszkę od tego, jaka to jest strona.
Jeżeli jesteśmy na stronie z artykułem, np.
jeżeli jest to jakiś artykuł w portalu z wiadomościami, Wikipedia,
jakiś post na blogu, to kursor przesuwa się
Przesuwamy się do pierwszego akapitu i NVDA czyta.
Pomijamy menu, link przejść do treści, baner z ciasteczkami itd.
Jeżeli jest to lista, na przykład wspis czegoś,
np. strona z tytułami artykułów na jakiejś stronie z prasą,
no to kursor przesuwa się do pierwszego tytułu,
do pierwszego nagłówka, ale nawet nie nagłówka jako elementu H,
Nagłówka w kontekście wiadomości, tak? Pierwszego tytułu artykułu.
I możemy potem skanować klawiszem H.
Jeżeli jest to formularz, to jest oznajmiany
tytuł formularza i następuje przeskok
do pierwszego pola. Jeżeli jest to strona
z jakimś komunikatem o, nie wiem, powodzeniu, niepowodzeniu itd.
lub jakimś błędzie, no to kursor zostaje przeniesiony do informacji właśnie o tym komunikacie,
który ma nam być przekazany. Jeżeli jest to jakiś widget, który pokazuje nam wynik czegoś,
np. treść prędkości, test prędkości, pogoda, jakiś poziom baterii, notowania giełdowe,
no to jesteśmy przenoszeni do etykiety, czyli np. poziom baterii i strzałką w dół
Możemy zejść sobie na wartość.
Jeżeli jest jakieś pole wyszukiwania,
no to nic się nie dzieje, dzieje się domyślna rzecz,
czyli jest od razu podświetlane pole wyszukiwania.
Jeżeli mamy odtwarzacz wideo, aplikacja albo jakikolwiek kokpit,
cokolwiek, czego w dodatek nie rozpozna,
no to również nic się nie dzieje.
No i mamy tu jeszcze jakieś skróty klawiszowe.
Pytanie brzmi, można też to wyłączyć na stronie, której nie chcemy.
Możemy się domyślać tylko jak to działa. Prawdopodobnie szuka to, nie wiem, na przykład
tagu main, czyli głównego punktu nawigacji, tak, głównej treści strony.
Jeżeli jest to formularz, to pewnie szuka form, czyli też takiego elementu HTML, który
definiuje nam formularz i tak dalej.
Więc bardzo jestem ciekaw, czy to jest wszystko, co ten datatek robi, czy on jeszcze
Także wykonuje jakąś swoją własną, taką optyczną bardziej analizę.
No niby nie ma AI, więc przypuszczam, że to wszystko zależy od semantyki na stronie.
Także, no to jest też coś, co jeżeli dobrze by się rozwinęło,
no to mogłoby być ostatecznie jakąś nową funkcją w NVDA.
Ja nawet ostatnio zgłosiłem możliwość, czy dałoby się dodać opcję
przechodzenia jakimś skrótem właśnie do głównej treści strony.
JAWS taki skrót posiada, no NVDA inne czytniki ekranu nie, więc w sumie czemu miałby NVDA tego na przykład nie dostać, no jest jeden tylko element główny na stronie, znaczy główny punkt orientacyjny, no więc czemu by mu nie dać jakiegoś dedykowanego skrótu.
No ale to jest znowu robota dla kogoś kto mógłby to zaprogramować.
No i ostatnia wtyczka to Advanced Remote, NVDA Remote.
Ktoś sobie eksperymentuje z remote’em, który łączy się przez peer-to-peer,
czyli bez użycia serwera. Bezpośrednio nasze dwa komputery,
komputer kontrolujący i kontrolowany, się ze sobą łączą.
I teoretycznie powinno to być szybsze. Reakcje powinny być szybsze
niż przy takim połączeniu serwerowym, które nam dodaje jeszcze opóźnienia
w zależności od tego, gdzie taki serwer się znajduje.
Przykładowo ten domyślny serwer NVDA Remote jest gdzieś w Stanach
No to te pingi będą proporcjonalnie większe i te opóźnienia również.
Dużo lepiej to wygląda jak mamy na przykład serwer w Europie
albo jak mamy nawet połączenie w sieci lokalnej.
To już w ogóle jest bajka.
No a tutaj ma nam pomóc właśnie peer-to-peer.
Także taki eksperyment można sobie zrobić.
Też jest dodana tam funkcja rozmowy głosowej,
więc można sobie w czasie takiej sesji też rozmawiać z osobą,
której komputer kontrolujemy, to jest w ogóle jakiś ostatnio motyw,
bo powstał serwer w ogóle do, to ktoś z chińskiej społeczności
też stworzył właśnie à propos, serwer do przesyłania dźwięków
NVDA Remote i też potem chyba Brandon od Blind RSS-a
stworzył wtyczkę, która jest klientem tego serwera,
więc tu w ogóle ludzie się bawili bardzo mocno.
Tu powstał jeszcze taki program chyba SoundRem,
czyli też takie przesyłanie niskoopóźnieniowe dźwięku
między dwoma komputerami, więc no przeróżne tutaj powstają dzieła
i ludzie chyba chcą, niektórzy przynajmniej, tego, żeby dało się
jakoś dźwięk z naszego komputera przy okazji takiej sesji remote
przesyłać, no jak kontrolujemy jakąś maszyną, na której, nie wiem,
no sterujemy czy jakimś ripperem, czy jakąś technologią obsługującą
na przykład rozgłośnie radiową, no to mogę sobie wyobrazić, że tutaj
taka opcja, no nie jest bez znaczenia.
No, obserwujmy, co się będzie działo.
No tych dodatków jest tak na ten moment dość sporo.
A teraz, żebyśmy odebrali telefon, bo mamy słuchacza na linii.
Kogo witamy po drugiej stronie?
No, z tej strony Patryk.
Cześć Patryku, słuchamy.
No, ja w sumie mam dwie ciekawostki.
Jedno to jest mój eksperyment, o którym powiem zaraz,
a druga to zauważyłem na pikselu, że pojawił się
do doinstalowania oficjalny Android 17.
Jakby kogoś tam interesowało, więc można sobie już instalować
oficjalną siedemnastkę.
No, a teraz przechodząc do mojego eksperymentu
odnośnie internetu mobilnego, w trudnych warunkach.
A mianowicie, zastosowałem antenę satelitarną.
Użyłem jej jako… jakby to wytłumaczyć.
Miejsce konwertera zostało zainstalowanym modem.
No i bardzo ciekawe i spektakularne efekty udało się osiągnąć.
W ogóle Gemini mnie trochę zainspirowało, bo generalnie ja o takich patentach słyszałem,
ale nie wiedziałem, że to aż tak będzie fajnie działać i generalnie teraz w tych godzinach szczytowych
to ja prawie jestem w stanie 200 megabitów wycisnąć na pobieraniu, około 50 na wysyłaniu,
gdzie ja naprawdę mieszkam w miejscu tragicznym. Zresztą sam się, Michale, nieraz przekonałeś,
Na transmisjach, na podcastach, więc tutaj naprawdę, jak komuś się chce pokombinować,
bo generalnie jest to trudne do ustawienia, bo to jest trochę tak, jakbyśmy ustawiali
sobie antenę satelitarną. Także eksperyment ciekawy, udany, jeszcze wiadomo,
trzeba to, jak to się mówi, dopieścić do perfekcji, ale generalnie jest mega potencjał
Z takiego czegoś i ogólnie polecam, jak ktoś ma takie duże problemy z internetem.
Czyli to przypomnij, to jest co? Czego użyłeś konkretnie?
Użyłem modemu, który kupiłem od znajomego. Jest to ZTE MC889.
Jest to taka mała jednostka zewnętrzna, bo to musi być generalnie mały modem.
Malutki, żeby po prostu go zastosować jako promiennik do anteny totalitarnej w miejsce konwertera.
Czyli po prostu bierzemy sobie taką zwykłą czaszę standardową, jakąś…
Ja powiem tak, mnie to nie dziwi, dlatego że jak kiedyś, dawno, dawno temu,
miałem bardzo dobre osiągi na internecie mobilnym, kiedy miałem właśnie taką antenę paraboliczną,
no czyli tak de facto satelitarną.
Tak, bo to jest tak zwana antena paraboliczna.
Tak, tak. Czyli de facto antenę satelitarną po prostu i tam się montowało promiennik
i podpinało się to do modemu, więc no jak najbardziej i tylko jedna taka uwaga,
że jeżeli ktoś na przykład ma dobry zasięg internetu mobilnego, a chce go sobie
jeszcze bardziej poprawić…
To to przesterujemy…
Tak, to może go przesterować i może po prostu działać to jeszcze gorzej.
Ale to jest też ciekawostka, bo ogólnie ten zestaw jest bardzo silniej kierunkowy i możecie mieć taką sytuację, że macie nadajnik, nie wiem, 500 metrów od siebie, ale jest mocno przeciążony.
Ale na przykład macie nadajnik, który jest, nie wiem, 3, 4, 5 kilometrów od was i wy takim zestawem bez problemu jesteście w stanie wycelować ten nadajnik, który jest oddalony i bez problemu uzyskać fajne połączenie.
No ja tutaj w Plusie się pojawił taki dość dobrze wyposażony nadajnik S5G
i naprawdę to jest odległość 3 kilometry, niby, jak ktoś powie, no niedużo,
ale tu jest tyle krzaków dookoła, jakieś tam pagórki i tego typu rzeczy,
że naprawdę, no takie zwykłe modemy miały problem, żeby to stabilnie utrzymać,
a już nie mówiąc o zwykłym telefonie, gdzie tam tak naprawdę 3G się pojawia,
Tak naprawdę tylko, więc ja jestem w ogóle pod wrażeniem, jestem po prostu w szoku, nie?
Jestem ciekaw, jak ustawić taką antenę. No bo powiedzmy, jest sobie ktoś, kto mieszka gdzieś
no i mówi, no tak, u mnie słaby zasięg. No dobrze, kupię antenę satelitarną i…
No i musimy zalogować się do panelu administracyjnego modemu.
Jak naprawdę nabieram, co śledzić parametry sygnału?
Czyli RSRP, RSRQ i SINR.
Mamy te trzy parametry.
To wiadomo, wtedy jak ktoś…
Bez sensu, żebym ja teraz to tłumaczył wszystko.
Ale jeżeli ktoś już podejmie się do takiego tematu,
to warto z Geminim czy innym czatem GPT to przegadać.
Bo naprawdę te czaty wspominają o rzeczach,
Na które bym je wpadł, a które by mogły niewieszyć ten mój wysiłek.
Więc naprawdę warto gdzieś tam sobie to przedyskutować
z jakimś czatem i wtedy podejść do tego na spokojnie.
Tak naprawdę.
Największym problemem jest w sumie, jeśli chodzi o tę antenę,
to jej ustawienie, bo to jest mega kierunkowa wiązka.
Celujemy praktycznie jakby laserem w nadajnik, można powiedzieć.
Tu wystarczy kilka stopni i już sygnał praktycznie zanika.
No jak na razie wszystko. Będę teraz też testował tego Androida 17.
Wiadomo, to potrzeba czasu.
Bo jeszcze go nawet nie zainstalowałem, ale jak go zainstaluję,
to może coś tam się podzielę jeszcze jakimiś wnioskami, wrażeniami.
W takim razie do usłyszenia.
Do usłyszenia.
Sprawdzam jeszcze, czy mamy jakieś
wiadomości. Mamy wiadomość.
Na
naszym panelu kontaktowym
jest wiadomość od Miłosza.
Witajcie. Może pamięta ktoś moją audycję
o
Bose SoundLink Flex
z drugiej generacji?
No to zmieniam zdanie. Nie kupujcie
żadnych produktów Bose, które nadal
są wspierane. Jakiś czas temu wydali
…aktualizacja oprogramowania, która usunęła to, za co ceniłem ich sprzęt, mianowicie syntezę mowy.
Zgadza się. Nie możemy teraz sami sprawdzić poziomu naładowania baterii, nazwy urządzeń, bluetooth i kontaktów.
Nie są odczytywane dodatkowo na niektórych z moich urządzeń.
Przycisk wier funkcyjny nie pauzuje ani nie zmienia utworów od czasu zainstalowania tej aktualizacji.
Najgorsze jest to, że w changelogu nie było żadnej informacji o tym, że usunie ona TTS.
Tak więc zostałem z urządzeniem, które kupiłem dla konkretnych, unikatowych funkcji, które zabrała mi aktualizacja firmware’u.
Usuwanie funkcji z produktu o posprzedaż jest niedopuszczalne i rodzi pytań dotyczące praw konsumentów.
Te zmiany głównie wpływają na nas, niewidomych użytkowników, którzy kupili w przeszłości produkty BOSE,
głównie dla wskazówek głosowych, które produkty pierwszej generacji, w których nie są już wspierane,
produkty pierwszej generacji, które nie są już wspierane aktualizacjami, są bezpieczne.
Pewien Redditor napisał do Bose i dotarł do najwyższych szczebli, jednak powiedziano mu,
iż nie zamierzają oni przywrócić usuniętych funkcji i że usunięcie ich było rzeczą celową.
Zgodnie z ich nową strategią dotyczącą produktów, nie zamierzają oni także pozwolić na downgrade,
czyli wyłączenie automatycznych aktualizacji. Powstała ankieta, dotyczy ona słuchawek QuietComfort Ultra 2.
Jednak jeśli możecie, zaznaczcie pierwszą odpowiedź i wyślijcie.
Nie trzeba nigdy się logować, ani podawać adresu e-mail.
Zajmie to dosłownie kilka sekund.
Prosimy również o podawanie tej ankiety dalej.
I gdyby była taka możliwość, poruszenie tego tematu w Tyflo Przeglądzie.
W skrócie, dostępność.
Teraz mamy usuwanie funkcji dostępności produktów audio.
Ale co będzie następne?
No i mamy link do wspomnianej ankiety.
Jest właśnie link do ankiety, dość taki skomplikowany, to będzie w komentarzu.
Tak, wrzucimy to do naszych notatek. Ja zresztą tę wypowiedź Miłosza właśnie przekleiłem z Tyflopolski, bo przed momentem ją zauważyłem i to rzeczywiście jest bardzo niepokojąca praktyka.
Coś, co bardzo martwi, że producent do czegoś takiego się posuwa.
No i jeszcze w dodatku stwierdza, że nie ma zamiaru nic z tym zrobić.
No to tak naprawdę…
Ja sobie tutaj przy okazji wyszukałem więcej.
Tak, faktycznie, no, usuwanie funkcji, żeby uprościć urządzenie to jedno.
Usługowanie komunikatów głosowych, żeby tony, bo ludzie o to prosili.
No faktycznie, są osoby, które nie lubią komunikatów głosowych.
Ja mam wrażenie, że może to być powodowane tym, że niestety na wielu sprzętach…
Wiecie o co mi chodzi.
To są mimy z tego.
Ale faktycznie nie wszyscy to chcą, ale kurczę, dajcie tego opcję po prostu.
Dokładnie, przecież co za problem włączyć, wyłączyć i tyle.
Jeszcze ewentualnie może być też tak, że, bo zdaje się, że Bose skorzystał z jakiejś licencji na syntezę mowy, która tam była zawarta, że to nie była ich synteza, tylko korzystali z jakiegoś TTS-a.
Więc może stwierdzili, że przy okazji, skoro i tak to się nie cieszy jakąś wielką popularnością, to będą chcieli na tym zaoszczędzić.
No, ale przecież są różne syntezy w dzisiejszych czasach, też otwarte i naprawdę to nie jest moim zdaniem argument, nawet jeżeli ktoś bardzo chciałby się liczyć z kosztami, no a przepraszam bardzo, myślę, że tak duża korporacja to nie musi aż tak bardzo się tutaj z tym liczyć, że będzie to ich bardzo drogo kosztowało, na przykład wykupienie takiej licencji.
Nie jest przypadkiem tak, że przynajmniej dla tych niewspieranych już modeli
Bose w ogóle otwiera oprogramowanie jako open source i pozwala na jakieś tam modyfikacje?
Coś tak słyszałem.
Nie wiem, ale co mnie w tym wszystkim zazmierzało jeszcze bardziej, tutaj wtyczując się dalej w tą stronę,
to to, że w przypadku Bose’a to te aktualizacje oprogramowania odbywają się ponoć automatycznie.
Więc jeśli ktoś korzysta z aplikacji, a przepuszczam, że nie zna za dobrze produktów bossa,
ale pewnie tam się ustawiają rzeczy typu korektury, czyli rzeczy, które pewnie dołożytkownicy chcą sobie poustawiać,
a to przy okazji im ta aktualizacja jest wciskana na hamas, że tak powiem,
i jeśli faktycznie nie ma możliwości downgradu,
no to słabo. To naprawdę słabo.
No niestety. To mi trochę przypomina, a propos tego, co mówiliście, że to ludziom przeszkadza,
no to też taką słynną już niestety opisywano bardzo często jakieś sytuacje w zasadzie,
bo to wiele takich przypadków jest, gdzie w autobusach komunikacji miejskiej
ludzie skażą kierowcy i proszą o wyłączenie komunikatów tych głosowych
dla niewidomych zapowiedzi przystankowych.
Także no, jak widać, to co jednym pomaga, to mało powiedziane, co dla innych jest potrzebne.
Innym przeszkadza. No i tu wchodzimy jak zwykle w kwestię tego, no, co trzeba, czego nie trzeba
i jakąś, być może jakąś taką wrażliwość, prawda, ludzką na rzeczy, które może komuś przeszkadzają,
ale innemu naprawdę pozwalają w ogóle na korzystanie z czegoś takiego.
Dobrze. Patrzę jeszcze, czy mamy jakieś wiadomości.
Ale na razie nic chyba nowego tutaj nie mamy.
W związku z powyższym przechodzimy do następnego tematu.
Tutaj od Pawła.
Tutaj jakiś czas temu w audycji Sylwester pisał,
Na SightCity to już nic raczej nowego nie będzie, nic nowego nie ma, no właśnie Paweł, Ty wiesz, czy jest coś nowego na SightCity.
O, jestem w orze, coś pouciekało. No tak, możemy sobie oczywiście podyskutować o tym, na ile te nowości są gdzieś tam innowacyjne,
Ale myślę, że niektóre są dość ciekawe, więc przekazuję, bo wiem, że rok temu na przykład bardzo się gdzieś tam cieszyło jakąś popularnością.
Miałem też pytania o linki, więc w tym roku już obiecuję poprawę i zarówno dość szczegółowe opisy tych produktów,
przynajmniej tu w mcatkach uwzględniłem, ale na 100% też linki do przynajmniej strony internetowej firmy, jeżeli nie do samego produktu,
bo czasami są to produkty, które jeszcze nie pojawiły się na rynku.
No, ale postaram się, żebyście też mieli do czego się odnieść,
jak będziecie chcieli coś więcej o tych produktach poczytać,
nie wiem, zapisać się do jakiegoś newslettera i tak dalej.
No i pierwszą taką firmą, którą dziś odwiedzimy,
jest firma z Indii, firma Thinkerbell Labs,
firma, której produkt jeden…
nie wiem, czy my już go nie przedstawialiśmy tu na łamach Tych Flukt Przeglądu,
czyli Annie, system do nauki brajla,
który jest takim urządzeniem bardzo edukacyjnym,
czyli mamy dwie komórki brajla u góry po lewej,
mamy klawiaturkę na środku, taką 6- czy 8-punktową brajlowską,
głośnik, no i możemy różne tutaj…
Mamy też dłutko, takie jak w klasycznej tabliczce,
i możemy tym dłutkiem też jakieś tam literki wybijać,
żeby się nauczyć po prostu, jak to się robi dłutkiem.
I no…
jest to urządzenie, które właśnie bardzo w taki zabawowy sposób
ma nam tego Braila, pewnie głównie tym najmłodszym użytkownikom,
przybliżyć. W nagraniu z podcastu Sideviews,
które ja miałem okazję wysłuchać, były to sample,
było rzeczywiście nagrany głos ludzki, który rzeczywiście był
W takim dziecięcym bardzo stylu, takim uśmiechniętym i takim bardzo powolnym.
I opowiadał nam te różne zasady tych wszystkich gier.
A gier jest tam dużo, bo jest na przykład gra w wyścigi o literki,
czyli po prostu słyszymy dźwięk, pokazywana jest nam literka,
musimy tą samą literkę, te same punkty wystukać na klawiaturze.
I w miarę jak w tej grze postępujemy, to taki trochę bobyt,
że coraz szybciej, coraz szybciej, coraz szybciej, coraz szybciej,
aż w końcu gra nas złapie na jakiejś pomyłce
przy jakimś zawrotnie szybkim tempie.
Swoją drogą, grałem ostatnio w oryginalnego Bop It
od chyba…
Mattela? Nie, nie od Mattela.
Bobita.
I całkiem niezły w niego byłem.
Myślę, że by mi się taka gra spodobała.
Jakiś whack-a-mole, no różne takie gry, które też może klasyczne kojarzymy tylko z takim twistem brailowskim.
Jeśli chodzi o wspierane języki, no to my słyszeliśmy wersję angielską,
wspieranych jest też kilka języków, których używa się w Indiach.
No ale jako, że już przez Humanware’a, gdzieś tam we współpracy z Humanware’em,
urządzenia tej firmy wchodzą też na rynek amerykański, no to też jakiś hiszpański
powoli się będzie pojawiał, bo też na to rynek jest.
W Europie są poszukiwani teraz dystrybutorzy, więc pewnie zaczną się z czasem pojawiać.
Też języki europejskie. Cała Platforma ma też swoją aplikację i stronę www,
gdzie nauczyciele czy rodzice mogą śledzić postęp takiego młodego użytkownika
właśnie w nauce Braila. Ale to nie wszystko, co firma chciałaby zaprezentować,
bo firma też ma na swoim koncie nowy produkt,
który wyjdzie końcem tego, początkiem przyszłego roku,
czyli Taktara.
I Taktara jest notatnikiem brailowskim,
czyli urządzeniem takim, jaki już znamy.
Mamy BrailleSense’a, mamy BrailleNote Evolve’a.
Mamy tam jeszcze inne, różne rozwiązania.
A tutaj mamy notatnik,
który jest brailowski na 32 komórki.
Ma być też wersja w przyszłości 20-znakowa,
Komórki brailowskie produkowane właśnie w Indiach.
Nie są to piezoelektryczne, tylko na bazie jakiegoś magnesu,
więc całe urządzenie jest przez to troszkę większe, troszkę cięższe.
Ale za to cena ma być… zaplanowaną ceną jest 1250 euro.
Za 32-znakowy monitor z funkcjami całego notatnika na bazie Linuxa,
z tymi wszystkimi funkcjami, które kojarzymy, czyli czytnik książek,
Czyli możliwość połączenia z kilkoma urządzeniami,
na przykład będzie można sobie w takim menu przełączać się między różnymi, nie wiem,
komputerem, smartfonem, drugim smartfonem, czymś tam jeszcze.
Ma być tam też odtwarzacz, znaczy czytnik matematyki i edytor,
edytor arkuszy kalkulacyjnej, jakiś taki jakby Excel ma być,
klient poczty, jest też notatnik, również z zintegrowaną aplikacją webową,
Także możemy za pomocą innych urządzeń, jeżeli np. wolimy pisać sobie notatki na komputerze, na smartfonie,
a potem chcemy je tylko czytać w notatniku, no to możemy je sobie dosynchronizowywać z notatnikiem,
albo w drugą stronę też, czyli na notatniku piszemy, a potem takim interfejsem w chmurze sobie je wyciągamy.
Urządzenie posiada dwa porty USB-A, do których możemy podpiąć czy to jakiegoś pendrive’a, czy dysk, czy klawiaturę,
Oraz jeden port USB-C, za pomocą którego możemy to urządzenie ładować.
Ciekawe, jak to się rozwinie. Cena jest gusząca na dzisiaj.
Jak patrząc po kursach euro, to jest 5300 zł.
Ale zobaczymy, jaka byłaby ta cena finalna.
Na pewno ma to być tańsze niż wszystko inne, co na ten moment na rynku jest.
No jeżeli wierzyć temu, co było w nagraniu Annie, to no troszkę głośne są te punkty, jak się wysypują.
Nie wiem, czy aż tak głośne jak Orbit, ale słychać je.
Co my tu jeszcze mamy?
Unwired Things to jest firma z Danii, o której już mówimy od chyba dwóch lat i ich system ICON,
czyli system, gdzie jedną bazą podłączamy różne urządzenia takie użyteczne, domowe.
i synchronizujemy je sobie z aplikacją przez telefon,
na przykład różne termometry tam mają w ofercie,
wagi kuchenne i tak dalej.
Teraz do oferty dołącza też ciśnieniomierz
oraz taśma miernicza,
a w przygotowaniu już jest, nawet już niemiecki dystrybutor
miał w ręku na targach urządzenie do rozpoznawania kolorów.
Czyli wszystko, co kojarzymy
z takich typowych pomocy dla osób niewidomych,
tylko podpięte pod jedną bazę, zsynchronizowane w jednej aplikacji mobilnej.
Rollerball. I to może się przydać rzeczywiście, bo wiem, że są wśród nas osoby,
które bardzo chętnie eksperymentują z różnego rodzaju laskami,
z różnego rodzaju końcówkami. No to rollerball, czyli holenderski wynalazek,
który w sumie zaczął się jako projekt chyba na jakiegoś tam designu na uczelnie,
a stał się komercyjnym produktem, czyli kulka, ale przedzielona na dwa
ma w połowie trochę jak takie kółeczka w krześle z kółkami.
Chyba podobną końcówkę ma też tego Pathfindera,
ma też Ambutech.
No to tutaj ta końcówka Rollerball ma być właśnie po pierwsze lżejsza,
bo nie 100 gramów jak Pathfinder, tylko 79.
Po drugie cichsza.
I to ten model jeszcze cichszy ma wejść na rynek za około 2-3 miesiące.
No i to samo co Pathfinder,
czyli może też toczyć się do przodu i do tyłu.
Na ten moment istnieje model, który za pomocą tego słynnego haczyka
można podpiąć podlaski Swarowskiego oraz Ambutecha.
Natomiast do dwóch, trzech tygodni, czyli może już nawet jest,
bo te wywiady już były jakąś chwilkę temu nagrane,
powinien pojawiać się model dla śruby wkręcanej,
czyli to, co na przykład lubi Comde Terenda.
Sama końcówka kosztuje 45 euro.
Można ją kupić w sklepie pod adresem roller.eu.
Także, no tutaj możemy jak najbardziej się tym zainteresować.
Natomiast czwartym produktem, i to daleko nie pojedziemy, bo do Belgii,
jest produkt firmy KOBA Vision. My od nich może kojarzymy
Cobaz Pitch, czyli vocalizery i chyba też oni mają prawo do sprzedawania.
Nie, to Harpo sprzedaje Yvonne, ale wiem, że przez jakiś czas
Cobaz Pitch sprzedawało właśnie chyba i Yvonne i vocalizery
w wersji na SAPI. Oni też mają swoje powiększalniki
oraz urządzenia lektorskie.
No, takim najnowszym urządzeniem lektorskim,
typowym, skaner, kamerka,
chociaż jakoś przenośne ma to być,
jest EasyReader, ale nie EasyReader,
ten od Delfina, i też nie EasyReader,
ten, który już do tej pory był w ofercie.
U nich tylko EasyReader AI.
I EasyReader AI
to jest urządzenie lektorskie,
chyba pierwsze, o którym ja słyszę,
z sztuczną inteligencją offline.
I mamy tam jakiś model językowy,
który, no, oprócz tego, że te teksty
są oczywiście skanowane,
to mogą nam zostać podsumowane i mogą nam zostać, czyli jakoś będzie opisane nam ten tekst.
Ja słyszałem w nagraniu, że zeskanowano na przykład Paragon z chyba jakiegoś Lidla w Berlinie.
No i usłyszeliśmy, że jest to Paragon z firmy tam Lidl, Markt, coś tam, Gesellschaft.
I zawiera on listę zakupową oraz ceny, takie jak jajko, mleko, coś tam, coś tam.
Cena ostateczna do zapłaty to. No więc można takiego podsumowania wysłuchać.
Nie wydaje mi się, że można zadawać dodatkowe pytania o takie podsumowanie.
Można oczywiście cały tekst przeczytać również tak, jak on został rozpoznany.
Również offline dostępne jest tłumaczenie. Nie wiem, na jakie języki.
Natomiast jest. Z uwagi na to, że to wszystko dzieje się lokalnie,
no to na te wyniki tych działań trochę dłużej świadomo czeka
niż w przypadku takiego modelu, który robi to w chmurze.
No ale jest to przede wszystkim urządzenie też dedykowane osobom starszym.
A u osób starszych z łącznością z internetem różnie bywa.
Albo jest, albo jej nie ma. A nawet jakby była, no to może się zdarzyć,
że coś się rozłączy, zawiesi i tak dalej, no i już cała technologia nie działa,
jak powinna. Więc tutaj ten komponent offline jest gdzieś tam bardzo ważny.
Głosami, które wspierają to urządzenie, są również głosy a cappella,
które są jakimiś natrenowanymi modelami.
i brzmią trochę jakby naturalniej,
ale dla mnie nadal jest w nich pewien taki robotyzm.
Ja słyszałem głos niemiecki, no próbuję to być bardziej naturalne,
ale dalej brzmi jakoś tak specyficznie,
dalej trochę tak robotycznie.
No i to jest urządzenie, którego jeszcze chyba w sprzedaży nie ma,
bo nie mogę go znaleźć na oficjalnej stronie producenta,
więc podlinkowałem starego EasyReadera,
ale na KOBA Vision, jeżeli Was to urządzenie zainteresowało,
Patrzcie, wypatrujcie, bo pewnie urządzenie się z czasem pojawi.
Na ten moment to wszystko, ale za tydzień myślę, będą kolejne nowości z SightCity.
Dobrze, no to chyba zostały nam już klasyczne dwa punkty programu,
czyli zaczynamy jak zwykle od drobnych newsów.
A dzisiaj w drobnych newsach kontynuujemy wątek ciekawych programów,
Głównie pisanych przez Vibe Coding, ale nie tylko.
Pierwszą rzeczą na liście jest projekt od Jamala Mazruiego,
czyli znów osoba ceniona w społeczności,
osoba znana z aplikacji jak EdSharp m.in.
To chyba najbardziej znana u nas z jego aplikacji.
Też dużo skryptów swojego czasu pod Window-Eyes pisał.
A 40 lat do tyłu to nawet już pod DOS-a pracował nad dostępnym programem do pracowania po niewidomemu z bazami danych.
No bo tym się zajmował w pracy. Kiedy jego praca to przeniosła się na program Microsoft Access.
Kiedy zaczynał Windows wchodzić, no to ominął go awans i tego się zaczęły tak właśnie m.in. zainspirować, żeby zacząć tworzyć aplikacje dla osób niewidomych.
Już kilka takich programów do pisania baz danych stworzył.
Zaczęło się właśnie od aplikacji pod DOS-a tekstowej.
Później była prosta aplikacja na Windowsa,
napisana w środowisku AutoID.
A teraz dzięki pomocy sztucznej inteligencji
powstała nowa, jeszcze bardziej rozbudowana aplikacja
nazywająca się db.do.
Tak juzdosłownie się to pisze, jednym ciągiem.
Jest to aplikacja, która ma zarówno interfejs graficzny, jak i tekstowy.
I ta aplikacja pozwala nam na pracę z takimi najbardziej popularnymi
formatami baz danych, m.in. SQLite, jest spierane tam kilka innych.
Generalnie tutaj pracujemy na bazach lokalnych i zadanie tej aplikacji
jest jak najprostsze nam danie dostępu do zarządzania takimi bazami.
I też pokazanie, że nie tylko one mogą być przydatne dla programistów,
którzy dziś właśnie pracują nad różnymi programami,
bo mogą się nawet nam przywitać w życiu codziennym.
I na przykład takiej bazy danych dostajemy z programem Bazę
przygotowującą nas na najnowszą konferencję NFB,
która niebawem się odbędzie.
I tam mamy wypisane wszystkie prelekcje,
które będą tam się odbywać,
Wszystkich prelegendów, wszystkie stoiska opisane z godzinami.
Używając różnych skryptów i funkcji dostępnych w aplikacji,
możemy z bazą danych na różne sposoby pracować,
wyświetlać prelekcje konkretnej osoby,
zaznaczać sobie, na które wydarzenie chcemy pójść,
wygenerować spersonalizowany kalendarz w kliku HTML.
To pokazuje, na co takie bazy danych mogą nam pozwolić,
te składnia SQL.
Ale oczywiście też po prostu, jeśli już takie bazy mamy,
no to po prostu możemy z nimi pracować.
I tutaj też aplikacja edycję danych upraszcza maksymalnie,
tworząc taki interfejs składający się z list, zabel,
z list rozwijania, jeśli jakieś pole w bazie
może tylko konkretne wartości przyjąć,
to aplikacja się do tego dostosowuje.
Generalnie jeśli ktoś potrzebuje
po niewidomemu pracować z bazami danych,
no to ta aplikacja powinna nam na wszystko pozwolić.
A to też czasami może przydać się w takich mniej oczywistych sytuacjach,
na przykład i czasami na programach, gdzie czasami ustawienia są przechowywane w bazie danych.
To też czasem może nam w takiej sytuacji pomóc.
Tak, zwłaszcza w SQLite’cie to bardzo często ostatnimi czasy się zdarza,
że ustawienia tych programów są trzymane w bazie.
I no, fajnie. Zresztą w ogóle SQLite ostatnimi czasy,
to mam wrażenie, jak kiedyś traktowano ten format bazy
Jako taki tam sobie pliczek po prostu, który jest i do niczego poważnego tego w zasadzie się nie używało,
to coraz częściej słyszy się o jakichś takich większych projektach, nawet internetowych, które pracują na SQLite’cie.
Czasem po to, żeby pokazać, że się jednak da, a czasem rzeczywiście ktoś tam znajduje coś sensownego w tej bazie
i w takim, a nie innym jej zastosowaniu.
Także program można sobie poprać z githuba, github.com
ukośnik jamalmazrui ukośnik dbdo, to jest adres,
oczywiście będzie podlinkowany.
A gdyby ktoś chciał sobie to poprać bezpośrednio,
to też github.com można zamienić na githrls, czyli githrls.com
ukośnik jamalmazrui ukośnik dbdo.
Natomiast polecam sobie też po prostu na tę stronę na githubie wejść,
bo tam jest cała dokumentacja i ewentualnie najpierw tę dokumentację przeczytać,
przetłumaczyć, bo to jest wszystko w języku angielskim.
Następny program.
Paweł wcześniej obiecywał, że będzie znów André Louis.
No i proszę bardzo, jest.
Z pomocą Tylera Spivey’ego w sumie,
bo program, o którym powiem, zaczął swój żywot dawno temu.
Nie wiem już, ile lat temu.
Natomiast swojego czasu Tyler Spivey…
2014, z tego, co pamiętam. Przepraszam, że ci się wetnę,
Ale to było chyba nawet w jakimś… na Mastodonie czy w którymś Rydnie.
Czyli nawet kilkanaście lat temu, w sumie, kilkanaście lat temu.
Całkiem sporo.
Mniej więcej Tyler Spivey swojego czasu stworzył
taki bardzo prościutki manager schowka na system Windows,
w którym jednym klawiszem sobie wyświetlaliśmy taką listę.
Z listy mogliśmy wybrać sobie coś, co ostatnio było skopiowane do schowka.
I też z tego, co pamiętam, chyba ten program tę historię
zapisywał do pliku, ale głowy nie dam, bo ja akurat z niego nie korzystałem.
Natomiast korzystał z niego André.
i zainspirowany efektami, jakie udało mu się uzyskać,
tworząc dodatki do NVDA, tworząc program Sensor Readout,
który cały czas też ma się dobrze i rozwija,
postanowił trochę program Clipman,
bo tak się ten manager z Hopkins nazywał, rozszerzyć.
No i jego wersja właśnie trafiła na GitHuba.
No i w porównaniu z oryginałem, to faktycznie trochę,
nawet trochę bardzo, chciałoby się powiedzieć,
została rozbudowana,
…bo mamy tutaj funkcji całkiem sporo.
27 elementów, jak mi tutaj oznajmia czetnik ekranu.
Aplikacja w pełni przenośna, chowająca się w zasobniku systemowym.
Ikona pokazuje, czy jest włączony, czy nie,
bo też można jednym skrótem tymczasowo sobie zapisywanie wpisów w schowku wyłączyć.
To może być w niektórych sytuacjach przydatne.
Można też filtrować konkretne aplikacje.
Także jakby ktoś chciał na przykład swój menadżer haseł,
z przyczyn oczywistych, odfiltrować, żeby hasła nam się w historii nie zapisywały.
Takie opcje też są dostępne.
Mamy dźwięki, kiedy aplikacja coś wykryje,
coś zostanie skopiowane lub pominięte.
Można te dźwięki sobie personalizować.
André jest dźwiękowcem i lubi,
kiedy w aplikacjach można dźwięki stosować w sensor.
Lineocie jest podobnie i nie inaczej jest tutaj.
Globalne skróty klawiszowe na wyświetlanie historii
…i przełączanie monitorowania.
Skróty klawiszowe można konfigurować domyślnie,
natomiast te skróty też są takie całkiem intuicyjne.
Ctrl-Alt-Backslash podaje się, wyświetla nam historię schowka.
I tam później jest jeszcze właśnie jeden skrót, który nam to wyłączy.
Teraz nie pamiętam, jaki to jest skrót,
ale generalnie to są takie faktycznie całkiem przejrzyste skróty.
Kiedy już tę historię wyświetlimy, to naciskając Enter,
kopiujemy coś z historii z powrotem do schowka.
Control-C, kopiujemy, nie zamykając okna historii.
Shift-Enter, możemy sobie wpisy przypisywać.
Jeśli jest coś, co chcemy wklejać często,
to możemy coś przyczepić do góry listy, gdybyśmy tego chcieli.
Backspace’em możemy przeskoczyć do pierwszego wpisu,
który nie jest przypięty.
Jeśli mamy parę przypiętych rzeczy, możemy sobie przeskoczyć.
F2 możemy wewnątrz aplikacji dany wpis edytować.
To jest tak, że jeśli wkleiliśmy jakiś dłuższy tekst
i zanim go wkleimy, chcemy dokonać jakiejś obróbki,
to możemy wewnątrz samej aplikacji.
Ctrl-F mamy wyszukiwanie, F3 i Shift-F3.
Później możemy wyszukiwanie powtórzyć do przodu albo do tyłu.
Historia zapamiętuje nazwę komputera,
który ostatnio dodał coś do historii.
I jaki komputer dodał coś do tej historii.
I można według komputera sortować.
Dlaczego to jest?
No właśnie, bo kolejną taką ciekawą, unikalną funkcją,
chociaż Dito chyba też ma coś takiego, ale tutaj mamy to też dostępne,
bazę danych można sobie umieścić, gdzie byśmy tego chcieli,
czyli może to być np. dysk sieciowy jakiś, a może to być chmura.
I wtedy możemy kilka komputerów nakierować na taką jedną bazę danych
i aplikacja wtedy inteligentnie będzie po prostu tą historię
z tymi komputerami synchronizować.
Nawet jeśli tam kilka komputerów skopiuje coś jednocześnie,
to program jest na tyle inteligentny, że z konfliktami sobie poradzi.
Gdybyśmy się też martwili, że ktoś może w tej historii odczytać,
to program też jest wyposażony w szyfrowanie.
Możemy ustawić hasło, hasło później jest przechowywane
w bezpiecznym obszarze na hasło w systemie Windows.
Windows ma taki swój obszar, gdzie różne klucze hasła są zapisywane,
więc też jakaś losowa aplikacja nie będzie w stanie później
No i tak z taką zaszyfrowaną historię później możemy sobie po chmurze synchronizować.
Mamy też lerykowaną zakładkę, gdzie mamy rejestrze zdarzeń, zarówno z kopiowaniem i też przywracaniem z historii.
Możemy ustalić maksymalny rozmiar historii, ile mają być pisów i jak maksymalnie, ile dni mogą być w historii przechowywane.
Mamy listę aplikacji, które mają być ignorowane.
Import, export z kopii zapasowej.
O szyfrowaniu już wspominałem.
Skróty klawiszowe można skonfigurować.
Mamy dostęp do dokumentacji.
Aplikacja może startować systemem, aktualizować się sama
i wiele więcej.
Tak że jeśli szukacie takiej bardzo prostej,
ale jednocześnie dostępnej i funkcjonalnej aplikacji,
która wam pozwalałaby tak zapisywać sobie historię schowka,
to myślę, że Clipman może być całkiem ciekawą opcją,
gdyby ktoś chciał sobie ten program pobrać.
No to tutaj znów kłania się github.com
ukośnik o-n-j-lo-u-i-s ukośnik clipman.
Też tutaj, gdybyście nie chcieli przez GitHuba przechodzić,
no to można posłużyć się portalem gitrls.
gitrls.com ukośnik o-n-j-lo-u-i-s ukośnik clipman.
Wam tą aplikację w najnowszej wersji pobierze.
Następnie YouTube.
No bo jaki mógłby być tytułowy przegląd
bez czegoś, co by się popsuło jakoś ostatnio?
No i tym razem znów padło na YouTube, a tym razem w przeglądarce.
A co się popsuło?
A, no, popsuły się tytuły filmów,
które, jeśli nawigujemy sobie po nadgłówkach,
czy w sumie po liniach też,
nie są już czytane jako linki.
I też nie są czytane informacje o czasie trwania, o ilości wyświetleń.
Autora akurat możemy sobie sprawdzić pod spodem,
ale o czasu trwania już nie usłyszymy.
A wydaje mi się, że to może być informacja dość istotna.
Natomiast najbardziej irytujący jest fakt,
że rzeczniki ekranu już nie wiedzą, że dany film jest linkiem.
Dlaczego? Bo możemy cały czas na nich nacisnąć Enter czy Fosfacja
i te filmy nam się otworzą.
Natomiast ja bardzo często lubię sobie te linki, te filmy otwierać w nowej karcie, żeby nam czytnik ekranu zapamiętał pozycję.
No bo YouTube sobie lubi dynamicznie nowe filmy ładować, a jeśli otwieramy film w tej samej karcie, no to prawdopodobnie stracimy pozycję, niestety, na stronie.
A jeśli czytnik ekranu nie wie, że coś jest z linkiem, to nam nie ustawi automatycznie fokusu w tym miejscu.
A co za tym idzie, no, Ctrl Enter czy Command Enter nam nie zadziała, żeby otworzyć link w nowej karcie.
średnio chce działać menu kontekstowe.
I drugim efektem głośnym jest też to,
że nie możemy łatwo uzyskać adresu filmu,
gdybyśmy chcieli go skopiować bez wchodzenia na niego.
Więc jest to irytujące.
Obejście tymczasowe, przynajmniej na Windowsie,
jest takie, że tam nawigacją obiektową,
w jakiej można wejść w ten nagłówek
i wtedy tamten link zagnieżdżony jest właśnie w tym nagłówku
i tam czas trwania już będzie przetłumaczony,
natomiast to nam z fokusem nie pomaga.
A drugim rozwiązaniem jest skrypt
pod rozszerzenia typu Tampermonkey czy Greasemonkey.
O takich skryptach co jakiś czas wspominamy.
Warto mieć takie rozszerzenie zainstalowane w przeglądarce,
czy to jest Chrome, Firefox czy Safari, bo może często się przydać.
No i właśnie nie inaczej jest w tej sytuacji skrypt autorstwa
Sasha Cowley’ego,
czyli jednego z aktualnych programistów pracujących nad NVDA.
Skrypt, który po prostu ten problem rozwiązuje,
a więc znów będziemy mieli te linki oznajmiane
i też będzie nam automatycznie czytany czas trwania filmów skrypt.
Można pobrać z linku, który będzie w komentarzu.
Tutaj adres jest dość długi, więc nie będę mógł wam go łatwo podać.
Natomiast jeśli już macie to rozszerzenie zainstalowane w przeglądarce,
to kliknięcie w ten link powinno spowodować,
że zostanie on automatycznie zainstalowany.
Ja jestem ciekaw w jednej rzeczy, bo z tego, co czytałem,
ten problem wynika z tego, że…
Google w swojej nieskończonej mądrości
nagłówek, każdy nagłówek z filmem,
obdarzył atrybutem z jakiegoś powodu
aria-label i postanowił na tym aria-label opisać.
To sprawia, że nadpisuje się wszystko,
co w tym nagłówku jest, łącznie z tym, że tam jest link.
Bo króluje aria-label.
aria-label nadpisuje wszystko inne.
I teraz pytanie, czy na to nie zadziała też Access Hammer.
Żeby się nie bawić w Greasemonkey,
Tampermonkey i tak dalej.
OK. Access Hammer, opcja, czyli dodatek Jamesa Teja, który właśnie różne dziwne rzeczy z ARIĄ usuwa tymczasowo, żebyśmy mogli sobie przez pewne rzeczy przejść bossom stopą.
Natomiast tutaj jest opcja Kill All ARIA Label. Pytanie, czy Kill All ARIA Label nie uleczy tego?
No linki wróciły faktycznie, to pomogło, natomiast cały czas czasu trwania nie ma, ale faktycznie linki już są, więc to jest lepiej.
No okej, no to można też tak, jakby ktoś nie chciał się dowiedzieć.
Natomiast wtedy też zniknęły etykiety z przycisków, więcej opcji po każdym filmie, więc…
No tutaj też Aria tam trochę pomagała, to aria-label.
Tak, tak, tak, no to najczęściej przyciski są podpisane, aria-label, jak dla osób widzących są ikonki po prostu.
To my mamy takie swoje etykietki, no to jest okej.
No to to jest Access Hammer.
I tak na szczęście po przeładowaniu strony się pojawiają znowu te etykietki, więc to jest bardzo tymczasowe.
To jest Access Hammer, a nie jakiś precyzyjny nożyk.
Dobrze, co mamy dalej?
Zostajemy w tematach przeglądarkowych,
bo Oriol Gomez stworzył bardzo ciekawą stronę,
właściwie web-aplikację, która może być ciekawą internetową
do takich usług jak Himawari, jak ktoś kiedyś pamiętał.
To też była taka bardzo prosta strona,
która pozwalała nam utworzyć sobie taki pokój
do czatu głosowego, głównie tam czat tekstowy też był wspierany.
Natomiast Himawari od dłuższego czasu już nie ma,
ale za to mamy Sonic Room, bo tak się ta aplikacja nazywa.
Projekt jest też tutaj znów otwarty, dostępny na GitHubie.
Natomiast jakby ktoś chciał sobie po prostu z niego pokorzystać,
to Oriol ma go też uruchomionego na swoim serwerze
pod adresem meet.oriolgomez.com
myeety.oriolgomez.com
pod tym adresem tę stronę znajdziecie.
Jeśli wejdziecie na nią właśnie w ten sposób,
nie wpisując jakiegoś adresu pokoju po głośniku,
no to dostaniemy ekran, na którym możemy sobie taki pokój utworzyć.
I w sumie przejście przez tę stronę to może być fajnym sposobem
na pokazanie, na co ta strona nam pozwala.
Możemy sobie wybrać język między angielskim i hiszpańskim
i chyba francuskim.
Możemy podać nazwę pokoju i tę nazwę będą później musieli wpisać inni,
którzy będą chcieli do tego pokoju dołączyć.
Wpisujemy też własne imię, display name.
Mamy też publiczne pokoje, no bo kiedy sobie pokój tworzymy,
to możemy oznaczyć, że pokój ma być właśnie pokojem publicznym.
No i tutaj pod nagłówkiem Public Rooms możemy sobie zobaczyć,
kto akurat z tej usługi korzysta.
I widać, że tu jakiś publiczny pokój jest i nawet parę osób w tym pokoju siedzi,
więc nawet usługa cieszy się popularnością.
Pod spodem możemy skonfigurować mikrofon, mamy suwak głośności, mamy przycisk test,
możemy sobie wybrać urządzenie i tutaj mamy kilka istotnych funkcji,
jeśli chodzi o mikrofon. Mamy pole wyboru voice processing,
czyli możemy wszelkie jakieś ulepszacze włączyć lub wyłączyć.
Domyślnie są one wszystkie powyłączane i to też działa na iPhone’ie na przykład.
Mamy też pole Hi-Fi Voice. Znawia się stereo,
więc jak byśmy chcieli wejść w stereo, mamy mikrofony stereo na przykład,
to można sobie to pole zaznaczyć,
no i wtedy po prostu będziemy mieć dostęp do transmisji stereo.
Generalnie wchodzimy w kodek…
Używany tutaj jest kodekiem Opus.
Bitrate 64 kilobity, więc nie najwięcej,
Ale też przez to, że to jest opust, to nie będzie mi to tragicznie.
Bardzo przyjemny powinien być ten dźwięk.
Możemy łączyć się albo bezpośrednio poprzez P2P,
albo poprzez serwer Oriola, który te dane będzie przekazywał.
W dużej mierze dzisiaj raczej to pole…
Właśnie większość połączeń będzie w ten sposób nawiązywane przez to,
jak są dzisiaj porty blokowane, bezpośrednie połączenia
są dzisiaj niestety bardzo często niemożliwe,
ale aplikacja generalnie sobie z tym radzi.
Mamy później pole, żeby pokój był dostępny publicznie.
Jeśli to zaznaczymy, to on po prostu się na tej liście pojawi.
Później mamy pole join without microphone.
Możemy się zalogować bez mikrofonu.
I mamy przycisk join room, który pozwoli nam do pokoju dołączyć.
Kiedy już dołączymy, to co mamy do dyspozycji?
Możemy się wyciszyć.
Mamy czat tekstowy, w którym wszystkie wydarzenia są rejestrowane.
Ktoś dochodzi do pokoju, opuszcza i tak dalej.
To wszystko się pojawia tam.
Może to być czytane albo przez naszczytnie ekranu poprzez obszar dynamiczny
Aria Live lub przez syntezę, tam można sobie po prostu przełączyć,
by nam to domyślać na WhatsAppie czy tam na Macu czy na urządzeniu mobilnym,
bo po prostu nam syntezator to przeczytał, to wtedy zadziała w każdej aplikacji.
I też co ciekawe, te czaty można sobie przeglądać a la, nie wiem,
te dodatki do Discorda, do WhatsAppa czy MSN kiedyś.
Alt-1 do 0 można ostatniej wiadomości przeczytać,
podwójne naciśnięcie nam wiadomości kopiuje.
Oprócz tego mamy rozbudowane funkcje,
które nam pozwolą ze znajomymi sobie czegoś posłuchać.
Możemy odtwarzać pliki, które są na serwerze.
I tutaj co ciekawe, jest używana webowa wersja Echo Boxa.
Echo Box to aplikacja, którą Oriol stworzył na smartfony.
Od jakiegoś czasu też na GitHubie oferuje wersję przeglądarkową,
którą można sobie postawić na własnym serwerze
i też po prostu słuchać różnych materiałów.
No i tutaj właśnie też ten Echo Box jest używany,
więc jakby ktoś chciał sobie wspólnie z znajomymi obejrzeć jakiś film, serial,
coś posłuchać generalnie, to można.
I dodatkowo, nawet jak ktoś będzie coś mówił,
to mamy złagodzenie dźwięku i wtedy dźwięk tych multimediów
będzie automatycznie ściszany.
Gdyby ktoś tego nie chciał, to też można to wyłączyć.
Oprócz plików można też puścić sobie dowolny streaming
Icecast, Shoutcast, więc jakby ktoś chciał sobie radio posłuchać, można.
I możemy też udostępnić swój ekran.
Wideo chyba wtedy wysyłane nie jest,
Natomiast ta funkcja jest używana do tego, żeby udostępnić dźwięk.
Czy to z całego systemu, czy to z konkretnej aplikacji.
I to pewnie będzie działało lepiej w szeregodarkach typu Google Chrome.
Tak, w Firefoxie nie działa w ogóle. To już sprawdzone.
Okej, no to tutaj…
Czyli tutaj, gdybyśmy chcieli z tej funkcji korzystać,
no to musimy właśnie skorzystać z Chrome’a.
Także też taka prościutka aplikacja, myślę, że może czasem być przydatna.
To też jest opcja streamowania do Icecasta,
jakby że nie możemy się wyluzcić na Icecast, prawda?
To jedno. I też jest nagrywanie wielościeżkowe nawet,
także po stronie serwera.
Więc możemy też sobie…
Gdybyśmy nagrywali np. jakiś podcast,
to możemy sobie nagrać siebie i naszych gości ewentualnie
do osobnych plików i później na tych plikach pracować.
Tak że całkiem przydatne funkcje tutaj mamy.
I ostatnia aplikacja ode mnie.
To coś, co myślę, że wiele osób może ucieszyć.
Zwłaszcza tych na Windowsie, bo tutaj takich aplikacji brakuje moim zdaniem.
Mianowicie kolejne narzędzie od strony GotCarrot, czyli Aperio.
Aperio, czyli program wieloplatformowy w sumie,
bo też jest dostępny na Maca i na Linuxa oprócz Windowsa.
Czyli wieloplatformowy, modularny kalendarz, książka adresowa
i też aplikacja do list zadań.
No, nie muszę chyba tłumaczyć, do czego taki program może nam służyć,
bo pozwala nam po prostu zarządzać wydarzeniami w kalendarzu,
przypomnieniami, możemy sobie też takie listy zadań dla siebie tworzyć,
takie listy to-do, tak zwane, nawet całkiem rozbudowane,
bo możemy te listy też tworzyć sobie zagnieżdżone,
możemy dostawać o nich przypomnienia.
Sama aplikacja jest też taką aplikacją webową,
natomiast pisana w taki sposób, żeby ona nie zużywała jakichś dużych zasobów.
To nie jest Electron, tylko to jest inny silnik.
Nazywa się Tauri, to dość może techniczna informacja,
ale generalnie zamiast używać wersji przeglądarki,
która przychodzi z aplikacją, to używa już tego, co mamy w systemie.
I dzięki temu zużywa dużo mniej zasobów.
Generalnie to jest główny atut tego rozwiązania.
I teraz, co jest najważniejsze w tej aplikacji,
to jest to, że jest ona w pełni dostępna.
Mamy tutaj dużo skrótów klawiszowych.
Wszystko jest dostępne z czynnikami ekranu,
bo jest pisane przez osobę niewidomą dla osób niewidomych.
Generalnie tutaj F6 pozwala między sekcjami programu przeskakiwać
i później tabem, szałkami możemy sobie przeglądać listy wydarzeń,
sam kalendarz i inne moduły tej aplikacji.
I też myślę, że bardzo istotną kwestią jest to,
że aplikacja jest stworzona tak,
Tak, żeby była w stanie zsynchronizować się ze wszystkim, co się da tak naprawdę.
I aplikacja przychodzi do nas z wieloma wtyczkami już na start.
Łącznie na początku dostajemy lokalny kalendarz,
który możemy sobie nawet zsynchronizować na przykład, nie wiem, w chmurze,
jakieś dropboxie, jakby ktoś chciał, tylko między komputerami.
Ale też możemy podpiąć ją do wielu zewnętrznych kalendarzy.
Czy to są kalendarze takie otwartość dłowe działające na protokole CalDAV,
tutaj NextCloud na przykład z tego korzysta, czy iCloud też,
Mamy integrację z Googlem, z Microsoftem.
Do tych aplikacji na razie musimy sobie ręcznie wygenerować klucze.
Przepuszczam, że kiedy aplikacja wyjdzie już w takiej wersji bardziej stabilnej,
o tym więcej za moment, to pewnie już tego nie będziemy musieli robić.
Tutaj już jakaś integracja będzie dla nas przygotowana,
więc później pewnie będzie tylko trzeba się zalogować.
Na ten moment tutaj trzeba sobie ręcznie odpowiednie aplikacje
w konsoli deweloperskiej stworzyć.
I parę innych usług też mamy, m.in. przed wejściem do audycji rozmawialiśmy,
to np. takie usługi jak Vikunja, chyba bardziej tak się to czyta, tak?
Nie mam pojęcia jak się to czyta, ale Vikunja brzmi fajnie.
No, Vikunja, no właśnie.
Oprócz tego też Todoist, Microsoft ToDo jest wspierane serwery Exchange oraz pliki iCal.
To jest też fajne, tam można często tak sobie, takie kalendarze są udostępniane na stronach,
no nie wiem, jakby ktoś zrobił sobie na przykład mecze z mundialu albo jakieś dni wolne w danym kraju,
jakieś święta i tego typu rzeczy, no to można sobie takie kalendarze zasubskrybować
i też takie rzeczy obserwować.
Na ten moment aplikacja jest w stadium prealfa, jak to pisze Tony.
I to znaczy tyle, że chociaż generalnie wszystko powinno już działać,
to jeszcze nie mamy wersji skompilowanych.
Jakieś błędy mogą się zdarzyć, co nie znaczy, że jakby ktoś nie chciał,
to nie można sobie wersji takiej na testy pobrać.
Dlatego, że projekt jest kompilowany przez GitHub’a
…z powodu tak zwanych testów, które są wykonywane przy każdej zmianie kodu.
A takie testy też wymagają tego, żeby po prostu aplikacja się skompliowała,
żeby system zobaczył, czy wszystko jest w porządku, czy nie ma błędów.
I właśnie z takich testów można sobie taką wersję testową wyciągnąć.
I to nie podaję tego linku, bo z tego, co tutaj obserwując repozytorium projektu,
nowe wersje wychodzą praktycznie codziennie, co kilkanaście godzin.
Więc jaki link by nie podał, to by się praktycznie od razu przedawnił.
Pewnie za nie wiem po ilu dniach, tygodniach takie wersje wygasają,
tak zwane artefakty, no bo one są generalnie tymczasowe.
Więc gdyby ktoś bardzo chciał teraz sobie ten kalendarz potestować,
to trzeba na stronie GitHuba wejść na listę wszystkich tak zwanych komitów.
To jest link na głównej stronie,
na którym mamy liczbę tych komitów.
W tym momencie link nazywa się 585commits.
Wchodzimy w najnowszy, tam musimy rozwinąć przycisk status.
Tam się nam rozwinie bardzo rozbudowany rejestr zdarzeń.
Każdy system operacyjny jest skompliowany po kolei.
Musimy znaleźć odpowiednią wersję.
Prawdopodobnie na większości z was pewnie będzie Windows x64.
To też trzeba rozwinąć i tam wśród innych zdarzeń
będzie link do tzw. artefaktu, który można sobie pobrać.
I to już normalnie będzie PrickZip, który można sobie uruchomić.
Kiedy aplikacja już pojawi się publicznie,
to pewnie do tematu wrócimy, może ją jakiś bardziej szczegółowo wtedy pokażemy
w reakcjach do przeglądu i na pewno wtedy już proces instalacji będzie znacznie łatwiejszy,
bo pewnie będzie można go sobie po prostu pograć.
I jeśli inne aplikacje od strony GotCarrot są wskaźnikiem,
to prawdopodobnie też później program będzie w stanie sam siebie aktualizować.
Więc to jest jeszcze takie wczesne w stadium rozwoju.
Natomiast biorąc pod uwagę, że zwłaszcza na Windowsie
nie mieliśmy do tej pory fajnego, dostępnego kalendarza,
jeszcze takiego, który byłby w stanie się synchronizować
z innymi popularnymi narzędziami,
które często są dla nas gorzej dostępne,
to myślę, że to może być całkiem istotna aplikacja,
która może wiele osób ucieszyć, zwłaszcza tych na Windowsie,
ale nie tylko, no bo na Macu i na Linuxie też będziemy w stanie
ten program sobie uruchomić.
To wszystko ode mnie, ale tutaj tradycyjnie
to jeszcze nie jest koniec zrobnych niesłów.
Ja się jeszcze dołączę do motywu kalendarza Aperio, bo mam dość duże nadzieje.
Wiem, że duże nadzieje z tym programem, bo kurczę, kalendarz to jest akurat taki komponent
i właśnie różne listy to do, listy rzeczy do zrobienia, zwłaszcza w kontekście pracy
w środowiskach IT, gdzie bardzo ważną rzeczą jest, żeby wszyscy mieli pogląd,
kto nad czym aktualnie pracuje i jakie zadania komu zalegają, tak zwany backlog.
Czy ktoś ma dużo teraz na głowie, czy nie?
I o to się opierają te wszystkie stand-upy, jak rozumiem,
te wszystkie takie cotygodniowe różne calle, spotkania.
I czy w korporacjach, no my mamy też takie spotkanie
dwa razy w tygodniu, gdzie każdy się, że tak powiem,
spowiada z tego, co tam aktualnie ma na radarze.
I kurczę, ciężko było do tej pory znaleźć system,
który byłby dostępny, jeśli o to chodzi.
Wspomniana już Vikunja, którą ja miałem okazję przetestować w dobie jakiegoś tam
darmowego demo, które po prostu jest dostępne i każdy może wejść tak naprawdę
i się zalogować na taką testową instancję. Wygląda z tych narzędzi może nie,
że najlepiej, ale najbardziej obiecująco jeszcze z takich, które gdzieś tam są
w jakimś chyba stopniu open source. A jeżeli jeszcze będzie dedykowany
program, który będzie kompatybilny z czytnikami ekranu, to tym lepiej.
I kalendarz to jest w ogóle osobna sprawa, bo na Windowsie jest z tym tragedia.
Albo używamy Outlooka, który jest Outlookiem, to znaczy jeszcze jest Outlook klasyczny, a za chwilę będzie nowy.
Albo używamy Thunderbirda, który nie nadaje się do poważnego korzystania z kalendarza,
gdzie mam na myśli wpięcie piętnastu kalendarzy chociażby po protokole CalDAV
i synchronizowanie tego co jakiś sensowny interwał czasu.
No Thunderbird po prostu z tym nie wyrabia i się zacina.
Do tego stopnia, że nie da się tego programu po prostu używać.
jest tak zmulony, że praktycznie trzeba go ubić i odinstalować.
A do tego jeszcze z tymi wszystkimi aplikacjami w rodzaju Tudu jest jedno…
jest z mojej perspektywy na przykład, jest jeden podstawowy problem.
One powinny być na tyle wygodne i na tyle fajne, żeby chciało się ich używać
i żeby jakby wpisanie czegoś, co masz do zrobienia,
nie było bardziej czasochłonne od tego, co zrobienia wymaga.
Masz oczywiście zrobić, tak.
Tak, bo to jest bardzo duży problem. Jeżeli na przykład jest jakaś aplikacja z interfejsem webowym, która ma na przykład jeszcze niepodpisane pewne rzeczy i której trzeba używać regularnie, to to zaczyna się robić naprawdę bardzo duży problem, bo po prostu zaczynamy robić jakieś obejścia, szukać pewnych rzeczy i nie skupiamy się na samym zadaniu, tylko na tym, jak wpisać cokolwiek do systemu.
Natomiast tutaj Alt-N, nowe zadanie, wyskakuje pola edycji,
takie uproszczone okno dialogowe się wpisuje,
coś można nacisnąć, enter już się dodaje,
też można sobie tabulatorem przejść i ustawić rzeczy typu data.
Potwierdzam, że na ten moment ja na przykład korzystam w pracy z kalendarza,
naszym host, znaczy naszą jakby platformą do wszystkiego,
do maili, kalendarzy, kontaktów jest Zimbra,
która jest dostępna przynajmniej jeszcze,
bo to, co widzę, się dzieje z nowoczesnym interfejsem,
na który pewnie z czasem będą chcieli przejść, to jest masakra.
Ale na ten moment jeszcze się da.
Ale mimo wszystko sprawdzenie wolnych terminów w kalendarzu,
to u mnie jest wejście w przeglądarce na stronę,
otwarcie strony kalendarza, zalogowanie się do niej.
Okej, to mógłbym pominąć, bo mógłbym zahaczyć autologowanie.
Wejście po nagłówkach, znalezienie kalendarz.
Po przyciskach znalezienie czegoś, co jest po elemencie lista,
Bo lista to jest jedyny sensowny, dostępny widok.
Lista jest akurat zakładką.
Aktywacja listy.
Tabem muszę przejść i zaznaczyć od którego do którego dnia
chcę sobie wylistować chronologicznie
wszystkie terminy, jakie mam.
I potem muszę jeszcze wysłuchać, zwłaszcza jeżeli to są moje terminy,
no to muszę jeszcze wysłuchać, bo widzę terminy wszystkich pracowników,
nie tylko moje.
Bo filtrowanie to jest znowu osobna para kaloszy w tym interfejsie.
Nawet dzisiaj nie chcę w to babrać, więc muszę wysłuchać, czy dany termin jest mój.
Znaczy na swoje to jeszcze pamiętam, jak po początku nazwy nie kojarzę,
że coś takiego przyjmowałem, zaproszenie takie, no to czy to,
że sam sobie coś takiego zapisałem, no to to mogę pominąć,
ale zwłaszcza jak koordynuję terminy między kilkoma osobami,
to trzeba się naprawdę wsłuchać. I jeżeli dałoby się to wszystko jakoś
sensownie pofiltrować, poprzestawiać te kolumny, no to byłoby naprawdę super.
Ja tu jeszcze chcę zwrócić uwagę na jeden program, który ostatnio mam przyjemność testować.
On jeszcze CalDAV nie wspiera, ale myślę, że znakiem tego, jaka jest firma,
jest fakt, że chwilkę po moim mailu… nie, nawet nie moim, tylko osobie,
która mnie zapoznała z tym programem, a ma lepszą relację z tą firmą,
czy miała, przyszła odpowiedź w weekend. No słuchaj, w sumie fajny pomysł,
Jest czemu nie, pogadamy w poniedziałek na spotkaniu i po pogadaniu w poniedziałek
na spotkaniu była decyzja, tak wprowadzimy. Mówię o firmie Dräger Lienert,
która jest firmą niemiecką, która specjalizuje się w dostosowywaniu miejsc pracy
pod osoby niewidome. I nie chodzi tu tylko o to, że coś doradzą, że przyniosą sprzęt,
że przeszkolą. Tu chodzi o to, że oni też piszą skrypty do JAWS-a,
do różnych bardzo nietypowych programów, które mają zastosowania w różnych branżach,
że piszą też ostatnio dodatki dla NVDA
i że piszą też swoje różne programy,
które ułatwiają takie najbardziej, najpopularniejsze zadania,
jakie się wykonuje w pracy.
I jednym z takich programów jest DL Exchange Calendar,
czy DL Exchange.
To jest kalendarz, który na ten moment wspiera właśnie Microsoft Exchange
i na zasadach bety Google Kalendarz.
Właśnie CalDAV ma wejść i iCal ma wejść.
I teraz ja to testuję i no to robi różnicę,
jak tego typu skomplikowany interfejs jest optymalizowany
pod osoby z dysfunkcją wzroku.
Bo nie dość, że dostępne są wszystkie widoki,
czy to jest widok tygodnia, miesiąca, dnia, roku, no czego chcę,
że chodzę po dniach i on mi mówi na przykład
o, tutaj masz dzień, 15 sierpnia, tu jest święto
i mogę zejść w dół i posłuchać, jakie święto.
A nie wiem, teraz jest 30 maja i masz tu pięć terminów
i mogę strzałką zjechać w dół i wysłuchać, jakie to są terminy.
No to jest fajne, ale oni dodali np. dźwięki.
I jak ja szukam, czy danego dnia mam jakieś terminy, czy ich nie mam,
czyli w sensie, czy jestem wolny, czy nie,
to mogę chodzić strzałkami i na dni, gdzie mam jakieś terminy,
usłyszę jeden dźwięk, na dni, gdzie nie mam terminów,
I teraz usłyszę inny dźwięk.
Jest też specjalny widok pod linijki brailowskie,
który jest po prostu kalendarzem zrobiony w formie linijki brailowskiej,
czyli mam, nie wiem, godzina 24.00, myślnik, myślnik, myślnik,
czyli jakby 3.6.3.6.3.6.
1.00.3.6.3.6.3.6.
A potem jest któraś tam i jest termin, jest dwukropek, dwukropek,
czy jakiś inny znaczek i mam te terminy.
Co mi to daje?
Daje mi to to, jeżeli rzeczywiście szybko obsługuję monitor Brajlowski,
że ja nie muszę czytać tego wszystkiego. Ja tylko palcami jeżdżę sobie
jakakolwiek wodze po linijce i widzę tutaj szlaczki, szlaczki, szlaczki,
szlaczki, myślniczki. O, tutaj jest jakiś znaczek, taki wzorek wygląda,
jak miałoby coś się dziać. I czytam. I rzeczywiście jest termin.
Dlaczego o tym wspominam? Wspominam o tym dlatego, że sporo z Was
tworzy dla nas różne ciekawe aplikacje za pomocą AI.
Pomyślcie o tym, jak oprócz tego, że w Waszej aplikacji oczywiście dane będą podane w sposób dostępny i wygodny,
bo tam będzie, nie wiem, lista zamiast chodzenia po stronce czy coś,
jakimi jeszcze dodatkowymi mechanizmami, tu ważny jest kontakt z Waszą społecznością,
kontakt z użytkownikami, jakimi jeszcze takimi mechanizmami, na które te różne wielkie firmy raczej się nie porwą,
Bo nie jest to aż tak, jakby tą dostępność czasami trzeba zrobić,
czasami się ją tam dopieszcza, ale bez przesady,
czasami coś jest użyteczne dla jednej osoby.
Jakimi takimi specjalnymi funkcjami, które mogłyby sprawić,
że rzeczywiście nie tylko mamy dostęp do informacji ogólnie,
ale mamy szybki dostęp do najważniejszych informacji,
można by te wasze aplikacje wzbogacić?
Czy mogą to być, czy jakieś informacje da się właśnie przedstawić
w formie dźwięku? Czy jakieś dodatkowe opcje,
żeby coś ukryć, coś przefiltrować, coś przedstawić w inny sposób.
No, DL Exchange ma na przykład widok drzewa, widok listy, widok tabeli,
więc każdy może sobie wedle kontekstu wybrać, w jakiej formie chce te dane zobaczyć.
Także jak robicie jakiś projekt, który ma prezentować jakieś dane,
jakieś informacje, to pomyślcie o tym, jak można by zrobić,
żeby do tych informacji można było dotrzeć jeszcze szybciej
i najważniejsze informacje z danego elementu
wywnioskować jeszcze szybciej niż to, że przeczytam je po prostu synteza.
To jest taka moja wskazówka na dziś,
a teraz przejdę do tego, co przygotowałem w ramach drobnych newsów.
Pierwszą taką rzeczą, bo mówimy o interfejsach webowych,
jest HomeBridge.
Czym jest HomeBridge?
To jest takie środowisko, które pozwala na łączenie naszych urządzeń inteligentnych, domowych z systemem HomeKit.
Nawet jeżeli one oficjalnie tego HomeKita, czyli systemu Apple, nie wspierają.
To jest podobne jak wszystkie Home Assistanty, jak ten.
Jest kilka takich open-source’owych systemów, jak można sobie zbudować we własnym domu,
na własnym serwerze, na własnej infrastrukturze automatykę domową.
I właśnie takim systemem jest HomeBridge, tylko że on się opiera o HomeKit’a,
więc możemy sterować tymi urządzeniami z naszych iPhone’ów, Mac’ów, zegarków itd.
Do tej pory interfejs, który służył do sterowania tym systemem,
miał jakieś niezetykietowane przyciski, jakieś nieprzypisane role, kontrolki itd.
Użytkownik AppleWiz, który podpisuje się jako Rocco,
jest w kontakcie z autorem i coś tam razem tworzą.
Ponoć już najnowsza wersja jakiejś tej poprawki ma.
Kolejna nowość dotyczy aplikacji BookPlayer,
czyli aplikacji znanej chyba na iPhona do słuchania audiobooków.
Zdaje się, że kiedyś nawet nasz współprowadzący kolega Mikołaj
stworzył spolszczenie do tej aplikacji.
A doczekała się ona bardzo ciekawych rozszerzeń,
bo od teraz może się ona łączyć z serwerami Jellyfin
oraz Audiobookshelf.
Czym są takie serwery?
No znowu, na swojej infrastrukturze, na naszym jakimś komputerze,
na serwer z Windowsem, na serwerze Linuxowym, na jakimś Raspberry Pi’u,
na czym chcemy, na nasze.
Możemy sobie zachostrować, możemy sobie udostępnić całą kolekcję naszych audiobooków.
No czyli Jellyfin jest akurat bardzo ogólnie serwer też do jakiejkolwiek treści audio,
do muzyki, do podcastów, do czegokolwiek.
Audiobookshelf na przykład jest konkretnie do audiobooków.
I możemy sobie to udostępnić, no i z różnych urządzeń się do tego potem podpinać.
Na przykład z iPhone’a, właśnie z aplikacji BookPlayer.
No i mamy wtedy z naszego już znanego interfejsu
dostęp łatwy do całego serwera naszych audiobooków.
Fajna sprawa, polecam się zainteresować.
Następnie mamy aplikację Ultra Creative Suite,
czyli aplikację, którą ktoś sobie stworzył niewidomy również,
która służy do obróbki wideo.
I tu wszystko jest znowu zaprojektowane,
prawdopodobnie z AI, ale żeby było
dostępne, czyli wszystkie widoki tej
osi czasu, filmów
i tak dalej
są dostępne.
Co my tu mamy?
Mamy domyślną
kontrolkę Windows 32,
taką samą jak w eksploratorze,
plików do właśnie osi czasu
wideo.
i każdy klip, nazwa klipu, typ, czyli przecięcia, tak, punktu przecięcia w filmie,
ile on trwa, gdzie jest na osi czasu, wszystko jest czytane.
I mamy też możliwość wygenerowania sobie audiodeskrypcji dla danego fragmentu
za pomocą AI. Także mniej więcej wiemy, co robimy, jak edytujemy.
Każda zmiana, wszystko jest komunikowane przez Live Regiony automatycznie.
Wszystko da się zrobić klawiaturą. Mamy skróty klawiszowe do wszystkiego.
I mamy audiodeskrypcje generowane sztuczną inteligencją.
Także można się zorientować, co się w tym wideo dzieje, kiedy je obcinamy.
Wszystko zoptymalizowane jest też pod czytniki ekranu.
Nie testowałem, ale gdybyście się chcieli pobawić, no to coś takiego jest.
Można, że tak powiem, zaeksperymentować.
Podobnie jest z najnowszym dziełem pana Rui Batista, czyli kogoś kto pracuje też dla Tiflotecnia,
czyli dla firmy, która m.in. sterowniki wokalizerowe do NVDA dystrybuuje,
Czyli AbleMidi jest to edytor midi, czyli edytor, który pozwala nam wgrywać różne programy do kompatybilnych interfejsów, do jakichś jamach, do Rolandów i tak dalej, w sposób dostępny jednym zdanym interfejsem.
Wystarczy wejść z przeglądarki na stronę able-midi.ru i andrebatista, razem napisane .com, link będzie ci się w komentarzu.
I o tym w ogóle też była mowa chyba 2 czy 3 tylu przeglądach temu, tutaj Piotrek o tym mówił.
To jest rzeczywiście coś, co jakby założeniem jest coś,
jakby założenie jest takie, mamy jakieś urządzenie, tam na liście jest kilka,
kilka różnych interfejsów, to są z reguły trochę starsze rzeczy,
jakiś efekt delay od bossa, jakiś Korg, coś tam jeszcze,
kilka, kilka takich urządzeń z reguły efektowych
i jakiś gitarowy syntezator Rolanda GR-55,
też dość stary wynalazek.
I parametry tych syntezatorów możemy z poziomu przeglądarki zmieniać.
Tam po prostu jest cała lista tego, co można zmienić
i przeglądarka wysyła odpowiedni komunikat MIDI,
bo to z reguły w ten sposób te urządzenia się jakoś tam…
Może nie programowało, ale ustawiało właśnie przez MIDI.
No i jest po prostu specyfikacja w internecie, w internetach można znaleźć specyfikację MIDI
różnych urządzeń i w ten sposób to jest zrobione.
Ja co jakiś czas patrzę sobie tę stronę, czy tam dodali jakieś nowe urządzenia
i wydaje mi się, że na samym początku kilka nowości było, natomiast od pewnego czasu
przynajmniej tak mi się wydaje. Nie wiem, czy Piotrze sprawdzałeś?
Sprawdzać nie sprawdzałem, natomiast fajnie, że Paweł o tym znów wspomniał,
bo na Mastodonie Rui ostatnio pisał, że coś tam doszło.
Teraz nie pamiętam dokładnie jakie konkretnie sprzęty.
Jakieś Korgi chyba, między innymi, ale coś tam zostało dodane.
Tak, jest jeden Korg, już nawet nie pamiętam, co to za Korg.
I ten Roland, ten syntezator gitarowy, bo chyba też tego wcześniej nie było.
Natomiast wydaje mi się, że jak chyba tydzień czy dwa tygodnie temu sprawdzałem,
to to też chyba było.
Ale mogę, nie wiem, mogę się mylić, także…
Mniej więcej się rozwija.
Coś tam się rozwija, tak, to prawda.
No i ostatnia rzecz to poprawki jeszcze z Dnia Światowego Świadomości o Dostępności
ogłoszone w JetBrains, czyli w takim też po VS Code’zie,
chyba drugim najpopularniejszym środowisku do programowania
na różne platformy, gdzie też doszły różne rzeczy
Bardzo usprawniono nawigację klawiaturą.
Altem można teraz wejść do menu.
Można przeskakiwać po różnych paskach narzędziowych
i z powrotem do edytora.
No i też powoli zaczynają się jakieś eksperymenty
z różnego rodzaju dźwiękami,
z oznajmianiem linii, w których są błędy,
czyli to, co już znamy z VS Code’a.
Gdzie są błędy, jakieś komentarze,
gdzie są jakieś sugestie poprawek itd.
lub gdzie jeżeli coś się wydarzy, jakaś kompilacja się zakończy itd.,
też jakieś dźwięki, no to też ma powoli tam wszystko wchodzić.
To jest wszystko jeśli chodzi o drobne newsy i wszystko jeśli chodzi o mnie,
więc ja już się odmelduję i pożegnam.
Natomiast za tydzień jak zwykle już się usłyszymy
i aż już jestem ciekaw jakie nowości będziemy dla Was mieć.
No i jeszcze nie wszystko jeżeli chodzi o drobne newsy,
bo ja tu jeszcze mam na koniec do dodania jedną rzecz.
Po trzy wracamy do Utilitii, bo Utilitia w wersji 2.0 się cały czas rozwija. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji potestować, to zapraszamy serdecznie na beta.utilitia.pl.
To jest, przypomnę, narzędzie do badania dostępności stron internetowych i dokumentów elektronicznych, co też myślę, że jest dość ważną kwestią.
Jeżeli ktoś chce sprawdzić, czy dokument jest dostępny cyfrowo, to warto tam sobie zajrzeć.
Natomiast właśnie a propos tej dostępności dokumentów elektronicznych, bo ten serwis beta.utilitia.pl ukośnik dokumenty, no to już o tym mówiłem, natomiast jest nowy sposób, dzięki któremu możecie te dokumenty do Utilitii dostarczać.
Otóż wystarczy wysłać je mailem na dokumenty.maupa.utilitia.pl
i jeżeli wyślecie tam taki plik, a jeżeli nie macie zarejestrowanego konta,
to możecie ich wysłać dziesięć na godzinę, na razie jest taki limit,
to po prostu w formie zwrotnej wiadomości otrzymacie raport
dotyczący dostępności tego dokumentu lub tych dokumentów, które przesłaliście.
Więc na przykład, jeżeli Wam tak jest wygodniej, bo wolicie sobie po prostu korzystać z maila, zamiast tam pamiętać, wchodzić na stronę, bawić się z tym,
to po prostu jeżeli chcecie, żeby taki raport o dostępności Waszego dokumentu trafił bezpośrednio do Waszej skrzynki, to żaden problem.
Dokumenty.maupa.utilitia.pl. Tam należy wysłać maila.
I to teraz rzeczywiście tyle drobnych niósł.
Tak, tak, to rzeczywiście koniec drobnych newsów, ja się gdzieś tam zaoplątałem.
Mamy jeden komentarz od Pawła, który pisze tak.
Bardzo się zdziwiłem, gdy usłyszałem o braku oszczytu czasu i określenia link przy filmach na YouTubie dla bossa.
Nic takiego nie spostrzegłem. Postanowiłem to sprawdzić i okazuje się, że problem rzeczywiście występuje w NVDA,
Ale co ciekawe, w JAWS-ie jest wszystko dobrze.
Więc jak widać, sprawa jest chyba bardziej skomplikowana.
Może JAWS sobie lepiej radzi z tym błędem, który YouTube spowodował.
Może tutaj coś głębiej sprawdzają w kodzie strony.
Na pewno problem w przypadku NVDA występuje i w VoiceOver na Macu też.
Dobrze, to została jeszcze jedna porcja informacji,
Rubryka tyłkowieści, czyli nowości w grach.
No i tutaj tradycyjnie też się dzieje całkiem sporo,
natomiast dzisiaj myślę, że to nie zajmie nam dużo czasu.
Co ciekawe, dzisiaj mamy więcej nowych gier niż modów,
aczkolwiek wątek modów też się pojawi, no bo jak żeby inaczej.
Jeśli chodzi o nowe gry, a propos projektów wpisanych w jakimś stopniu przez AI,
to Josh, czy właściwie osoba podpisująca się jako Oryx,
To jest człowiek znany np. z programu AccessiWeather, chyba, tak się ten program nazywa, to jest generalnie ta aplikacja wieloplatformowa
do sprawdzania pogody na Windowsa i Maca postanowił stworzyć coś, z tego co wiem, co chciał od dłuższego czasu stworzyć, a mianowicie
symulator prowadzenia ciężarówki po Stanach Zjednoczonych. I właśnie ta aplikacja powstała, nazywa się, właściwie gra w sumie, nazywa się
I można ją pobrać na w sumie wszystkie komputerowe systemy operacyjne,
bo mamy wersję na Windowsa, na Maca i na Linuxa.
Gra jest dostępna zupełnie za darmo, rozwija się dynamicznie.
I tutaj jeśli chodzi o samoprowadzenie tej ciężarówki,
to nie jest to jakieś bardzo skomplikowane.
W pewnym sensie trochę gra mi przypomina bardziej
Pociąg i transport world simulator niż na przykład, nie wiem, Forze czy Mario Kart czy Top Speed, bo tak naprawdę jeśli chodzi o prowadzenie naszej ciężarówki, to jedyne co my musimy zrobić, to nabrać odpowiedniej prędkości, dostosowując się do limitu na drodze i warunków atmosferycznych, a potem sobie włączamy tempomat i samochód tak naprawdę nam się prowadzi sam.
Co nie znaczy, że nie mamy rzeczy, o których musimy się martwić.
No bo, po pierwsze, musimy dobierać odpowiednie towary,
tak żeby dojechać na czas i żeby zarobić jak najwięcej.
No i musimy też, oczywiście, odpowiednio tankować naszą ciężarówkę.
Musimy też pilnować godzin pracy, bo mamy odpowiednie ramy czasowe.
Jeśli je przekroczymy, to też możemy dostać jakąś karę.
Albo po prostu zasnąć za kierownicą i spowodować jakiś wypadek,
to też nie jest dobre, gdyby to miało miejsce.
Musimy też radzić sobie ze zmianami w warunkach atmosferycznych.
I tutaj ciekawostka, no jak Josh stworzył AccessiWeather,
to w sumie czemu by w tej grze też nie dać funkcji
sprawdzenia pogody w czasie rzeczywistym?
I taka funkcja jest, więc jakby ktoś chciał jechać
w faktycznych warunkach atmosferycznych,
jakie mamy miejsce, jakie mają miejsce w tym momencie
w danym mieście, przez które jedziemy,
to można sobie tę grę w ten sposób skonfigurować.
Dźwięki są syntezowane w czasie rzeczywistym, więc jeśli chodzi o muzykę, dźwięki to nie są one realistyczne, natomiast dają tej grze taki bardzo specyficzny, dość relaksujący w sumie klimat retro.
Całkiem przyjemnie się w to gra, aczkolwiek gra nie jest jakoś bardzo skomplikowana, więc jeśli ktoś by szukał czegoś takiego, przy czym można się zrelaksować,
do wersji pełnej, którą można zakupić.
Na ten moment deweloper po prostu prosi wszystkich
o sprawdzenie tej wersji domu, czy jeszcze coś by trzeba było
w niej zmienić, żeby była dla nas bardziej dostępna.
A o co w tej grze chodzi?
Historia zaczyna się od jakiegoś artykułu w gazecie,
w którym dowiadujemy się, że
lokatorka domu, który dziś był wynajmowany od pewnej rodziny
Zmarła. Nie wiadomo, w sumie prawdopodobnie została zamordowana.
Po jakimś czasie rodzina, która z powrotem do tego domu wróciła, zaczęła zauważać
dziwne rzeczy, które się dzieją na strychu. Właściwie zaczęli słyszeć dziwne dźwięki.
Z czasem spod sufitu zaczęła się jakaś coś wydobywać, jakaś substancja, która
później została potwierdzona, że jest krwią. I ktoś stwierdził, że po prostu
w tym miejscu znajduje się niespokojna dusza
i musimy dokonać egzorcyzmu.
I to właśnie w tej grze robimy.
Robimy to w ten sposób, że jesteśmy w tym pomieszczeniu
i musimy odpowiednio dla naszej pięć na pięć
rozmieszczać różne przedmioty, od krzyży po Biblię
i różańce i inne przedmioty,
Tak, aby po prostu przechodzić kolejne, coraz to trudniejsze poziomy.
Jak to musimy wykonywać? Słuchając, po prostu.
Bo ta dusza, ta dziewczyna będzie sobie po pomieszczeniu chodzić.
Na każdym polu mamy jakieś inne dźwięki, no bo generalnie w tym pomieszczeniu są po prostu różne przedmioty.
Tam w jednej stronie mamy jakiś radio, z drugiej strony mamy gramofon,
jest jakaś pozytywka, w jednym miejscu skrzypi podłoga w taki specyficzny sposób.
Musimy też po prostu nauczyć się układu tego pomieszczenia.
I na tej podstawie po prostu wiemy, gdzie musimy te przedmioty rozmieścić.
I tak samo grają osoby widzące.
To nie jest coś, co zostało wymyślone dla osób niewidomych.
Natomiast przezcałtarz stwierdził, że w sumie dałoby się to udostępnić,
tylko trzeba by menu udźwiękowyć i instrukcję obsługi.
No i właśnie to zostało zrobione.
Tutaj instrukcja została udźwiękowiona samplami.
Tutaj developer nagrał się, czytając wszystkie informacje.
Więc jakby ktoś chciał sobie tę grę przetłumaczyć, to nie da się.
Ale z drugiej strony rozgrywka nie jest bardziej skomplikowana,
więc myślę, że nawet bez tłumaczenia
większość osób powinna sobie bez problemu z nią poradzić.
I generalnie właśnie w ten sposób w tę grę przechodzimy.
Jak mówiłem, na ten moment jest tylko wersja demo,
ale lata, dzień powinna też zostać nam udostępniona wersja pełna.
Horror…
Mam nadzieję, że mnie słychać, bo tutaj coś mi…
Tak, słychać.
Wyskoczyło, dobrze.
Z horroru przechodzimy do kryminałów.
A po czemu nie?
Bo następna gra, o której chcę powiedzieć, to House of Shade
i jest to gra rytmiczna, która też na ten moment jest dostępna w wersji demo.
Pełna wersja ma pojawić się za czas jakiś.
I to, co ciekawe, też jest ciekawy w sumie pomysł na grę.
Ten sam koncept już nie jest jakiś bardzo skomplikowany.
Mianowicie jest to taka typowa, detektywistyczna opowieść kryminalna,
tylko że zrobiona w formie gry rytmicznej.
I działa to bardzo prosto.
Możemy sobie grać albo na klawiaturze, albo na padzie,
albo na ekranie detektywowym, nawet na urządzeniu mobilnym.
Wszystko jest udźwiękowane nam przez naszczytnik ekranu.
Cały interfejs gry jest dostępny zarówno w języku angielskim, jak i francuskim.
Natomiast wszystkie piosenki i cała fabuła jest opowiadana przez muzykę w języku francuskim.
Cała muzyka też w tej grze została stworzona używając szóstej inteligencji,
czyli pewnie Suno albo jakaś inna usługa tego typu była wykorzystana.
Jeśli ktoś takich rzeczy nie robi, dlatego też właśnie to zaznaczam.
Natomiast jak komuś to nie przeszkadza, to właśnie sama muzyka jest w dobrej jakości.
Jak przystało na taką opowieść detektywistyczną?
No to muzyka jest utrzymana w takich klimatach noir,
chyba to się ładnie mówi, takie jazz głównie, swing
i z tego typu muzyką mam do czynienia.
Same piosenki właśnie są w języku francuskim,
ale możemy sobie przed rozpoczęciem poziomu
otworzyć transkrypt całej piosenki,
który już na języki inne, m.in. na angielski,
został przetłumaczony i z tego poziomu
możemy sobie przeżyć, co tak naprawdę się w grze dzieje.
Bo podczas samej rozgrywki w piosence mamy zawarte czynności,
które musimy wykonywać.
W praktyce po prostu używamy czterech strzałek.
Możemy też przełączyć na tryb prostszy,
gdzie używamy zamiast czterech strzałek dwie.
I kiedy w piosence pojawiają się konkretne poradzenia,
czyli to jest tam, że postać się rusza, gdzieś idzie,
wykonuje jakąś czynność, broni się
Chyba skacze, to była czwarta czynność.
To musimy odpowiedni klawisz w odpowiednim momencie nacisnąć.
I to jest generalnie gra etniczna, więc po zakończeniu poziomu
dostajemy wynik i na podstawie tego wyniku
po prostu albo przechodzimy do następnego rozdziału fabuły,
albo nie. W wersji demo mamy dostępne trzy rozdziały.
Też za ukończenie rozdziału, jeśli zwłaszcza
ukończymy go dobrze,
nie popełniając żadnych błędów, to będziemy dostawać monety,
…które później możemy zamienić w sklepie na przedmioty, które nam mogą w grze pomóc później.
Na przykład możemy sobie kupić jakieś tarcze, które nas zabezpieczą przed złym cięciem kawisza.
Gdybyśmy gdzieś popełnili błąd, no to jeśli mamy taki przedmiot, to po prostu gra nam nie odejmie za to punktów.
Także to pomysł ciekawy. Na pewno trzeba się do języka przyzwyczaić, zwłaszcza podczas samej rozgrywki.
Natomiast można sobie faktycznie pograć i sam interfejs gry jest zrobiony naprawdę fajnie i całkiem przyjemnie się w tą grę gra.
Gdyby ktoś szukał natomiast czegoś bardziej zręcznościowego, no to co powiecie na grę hokeja powietrznego?
Air Hockey, gra, która inspirowała wiele gier typu Pong i tak dalej.
Natomiast można powiedzieć o grach typu Pong, że one jakoś bardzo realistyczne nie są.
Natomiast gra Air Hockey, bo dosłownie tak się ta pozycja nazywa,
ma być bardzo realistycznym odwzorowaniem prawdziwego hokeja powietrznego.
Do tego stopnia, że mamy kilka poziomów trudności do wyboru i sterowania,
i generalnie faktycznie wygląda tak, że możemy naszą paletką
Na boki jak i do przodu do tyłu i zależnie od tego jak mocno uderzymy o ten krążek, który nam gdzieś będzie krążył pomiędzy nami i naszym przeciwnikiem, no to on wolniej albo szybciej pod odpowiednim kątem poleci. Dźwięki też są bardzo odpowiednio realistyczne do prawdziwej gry w hokeja powietrznego.
Musimy też uważać, żeby faktycznie trafić w bramkę, no bo w tej grze też nie jest tak, że bramka to jakby obejmuje całą dolną krawędź górną stołu, tylko faktycznie znajduje się tak mniej więcej na środku i musimy w tą bramkę wcelować. Ona ma swój odpowiedni dźwięk i mamy też zasady odpowiednie, jeśli chodzi o serwowanie, gdzie umieszczymy krążek i później jak go uderzymy.
Także gra prosta, aczkolwiek symulowana dość realistycznie i generalnie całkiem rozbudowanie.
Możemy grać czy to z klawiaturą, czy z myszką, czy z padem. Gorąco polecam nie grać na klawiaturze, zwłaszcza przez to, że ta fizyka jest bardzo rozbudowana.
Mamy dźwięk binauralny i jeszcze to jest też o tyle fajna gra, że można ją sobie uruchomić zarówno na Windowsie, na Macu, jak i chyba na Linuxie też.
Na pewno na Windowsa i na Maca jest ta gra dostępna.
Tak że jak ktoś lubi tego typu rzeczy, to myślę, że polecam sobie sprawdzić.
Następna gra też jest dostępna na kilka platform,
konkretnie na Windowsa i na urządzenia mobilne.
I nazywa się Edgeborn.
Jest to gra RPG z elementami gry tekstowej,
bo generalnie cała fabuła jest nam podawana tekstem.
Czasami musimy odpowiednie decyzje podjąć.
Natomiast później sama rozgrywka toczy się w trybie pierwszej osoby.
Chodzimy sobie od celu do celu.
Mamy taką duszę nawigacyjną, dosłownie tak to można nazwać,
to się nazywa Spirit Guide, takiego towarzysza,
który nas prowadzi do następnej lokacji, do której musimy dojść.
I musimy też co jakiś czas wchodzić w walkę z przeciwnikami.
Robimy to w takim systemie w sumie à la Blind Legend.
Tutaj ta walka nie jest jakoś bardzo rozbudowana,
bo po prostu słyszymy, kiedy przeciwnik nas atakuje
i musimy odpowiednio machnąć palcem czy to w górę, w lewo lub w prawo
lub, co ciekawe, myszką.
I tutaj ta klawiszologia na wersji na komputerze mi się średnio podoba.
Wydaje mi się, że dużo bardziej sensownie byłoby dodać
do tego dedykowane skróty klawiszowe albo wsparcie dla padów,
którego nie ma, z tego, co wiem, na ten moment.
No ale tak deweloper postanowił zrobić.
I też jeśli nas wróg atakuje,
to możemy w odpowiednim momencie się obronić.
Więc walka nie jest bardzo skomplikowana, jest troszkę utrudniona o tyle,
że nasza broń z czasem będzie traciła wytrzymałość i im mniej wytrzymała nasza broń i już więcej dostała uszkodzeń,
tym mniej będzie zadawała obrażeń przeciwnikom, bo to też nie może po prostu się całkowicie zepsuć.
Więc będziemy musieli co jakiś czas kupować sobie nowe bronie.
Bronie kupujemy używając klejnotów, które zdobywamy przechodząc fabułę
i pokonując coraz to trudniejszych przeciwników.
Gra nie jest darmowa.
Mamy kilka zakończeń, więc tutaj deweloper proponuje,
żeby kilka razy sobie tę grę przejść.
W Stanach Zjednoczonych na iPhone’ie gra kosztuje 4 dolary.
Na Itch’u kosztuje 5,5.
Natomiast po polsku ta gra na iPhonie w Polsce kosztuje 20 zł, gdyby ktoś chciał sobie ją sprawdzić.
I na koniec jeszcze jedna gra mobilna, tym razem tylko dla użytkowników Androida, więc tutaj osobiście jej nie miałem jak sprawdzić,
ale jeśli denerwują nas w nocy komary, no a mamy sezon letni, więc tego jest coraz więcej,
Niestety, no to możecie sobie poćwiczyć zabijanie komarów w grze Moskwash.
Gra, która jest dostępna zarówno w wersji demo,
która ma tylko dwie lokacje odpakowane, jak i w wersji płatnej, która ma ich więcej.
I no, właśnie w tej grze po prostu, co robimy?
No, zabijamy komary, które nas zewsząd atakują.
I zabijając kolejne fale tych komarów, po prostu gra staje się coraz trudniejsza.
komarów jest coraz więcej, są coraz szybsze.
Możemy je łapać na dwa sposoby.
Albo łapiemy je z powietrzu,
słuchając tam, gdzie komara słyszymy.
Tutaj jest ponownie używany dźwięk przestrzenny,
więc powinno być dość realistycznie.
Lub czekamy, kiedy komar na nas wyląduje.
Czekamy na dźwięk bicia serca
i wtedy słuchamy dwukrotnie.
Natomiast wtedy zdobywamy mniej punktów.
Gra jest w pełni dostępna.
Dźwięk przestrzenny 3D.
Mamy haptykę.
Osoby widzące mogą grać z zamkniętymi oczyma.
I silnik audio zoptymalizowany pod jak najniższe opóźnienia,
tak żebyśmy byli w stanie te komary zabijać jak najszybciej.
I na koniec dwa mody dostępnościowe,
no bo jakby nie było, cały czas te mody się pojawiają.
Na początek Street Fighter VI, który doczekał się moda.
A to bardzo wiele osób ucieszyło, bo generalnie jest to gra, która jest dla nas w pełnym sensie dostępna,
bo oferuje w ustawieniach kilka dodatkowych opcji, które nam pozwalają takie dźwięki dodatkowe włączyć na to,
jak daleko jesteśmy od naszego przeciwnika oraz na to, czy atak dany jest niski, średni czy wysoki.
To bardzo często w takich grach się przydaje, no w Mortal Kombatzie to też jest.
Natomiast czego Street Fighter nie miał, to udźwiękowionego menu,
co w Mortal Kombatzie jak najbardziej było tutaj.
Natomiast na szczęście właśnie dzięki temu modowi
możemy sobie menu w Street Fighterze udźwiękowić.
I jest czytane wszystko, menu opcji, samouczyki, różne wyzwania,
które możemy sobie w grze odblokować, tryby wieloosobowe.
Natomiast jeszcze nie jest dostępny tryb tzw. World Hub,
w którym sobie chodzimy po takim otwartym świecie.
Możemy sobie z osobami w trybie wieloosobowym spotykać się w takim salonie gier
i stawać przed różnymi automatami i grać w ten sposób.
Nie jest też wspierany jeszcze tryb World Warrior,
czyli taki główny tryb jednoosobowy, w którym podróżujemy po całym świecie
i możemy wyzywać różnych przeciwników, tym razem sterowanych przez komputer.
Natomiast autor deklaruje, że za jakiś czas te tryby też mają być udostępnione.
I nie powiem, że bardzo na to czekam.
Gdyby ktoś chciał sobie Street Fightera 6 sprawdzić teraz, to jest dobry moment, bo gra jest dostępna na Steamie na promocji i teraz Wam powiem dokładnie ile kosztuje.
Wiem, że jest generalnie tańsza o 50%, łącznie z przepustką sezonową, która nam da też kolejne postacie, które są w tej grze dostępne, o 85 zł.
Także, no, obniżka jest znacząca, także jeśli Street Fighter 6 Was interesował, to może być dobry moment, żeby tę grę kupić.
No, promocja kończy się za dwa dni, niecałe, także to jest raczej oferta dla tych, którzy nas słuchają w tym momencie na żywo.
I jeszcze mamy jednego modułu, właściwie nie jest aktualizacja, bo powstał też mod do gry Hand of Fate.
I teraz ktoś zapyta, ale chwila, przecież już był mod do tej gry.
Właśnie Tomek Tworek stworzył takiego moda, natomiast ten mod niestety nie udostępniał wszystkiego w tej grze.
Brakowało dźwięków na niektóre pułapki, które możemy napotkać, też były problemy z czytaniem niektórych części jej interfejsu.
Natomiast tematem postanowił zająć się Rashad, czyli osoba, która jest znana z modowania gier.
To jest autor modów do takich gier jak Civilization V, takiego najnowszego, Oxygen Not Included, Against the Storm m.in.
No i właśnie też postanowił Hand of Fate’a wziąć na tapetę i jego mod po prostu jest troszkę bardziej dopracowany.
No tutaj już trochę czasu minęło od początków modowania gier, no i dzięki temu tutaj prace były znacznie szybsze.
Generalnie różnice między modem, tym pierwszym Tomka, a tym modem są takie, że tutaj mamy więcej dźwięków,
między innymi na pułapki, lepsze czytanie interfejsu, co też w wielu sytuacjach nam po prostu ułatwi sprawę.
No i generalnie powinniśmy być w stanie całą grę przejść.
Autor jeszcze do końca nie doszedł i to też zastrzega na stronie tego projektu.
Natomiast pewnie z czasem, jak będą kolejne problemy napotykane, to obiecał, że je naprawi.
No i cała gra powinna później być dla nas w pełni grywalna.
Także jeśli próbowaliście wcześniej Hand of Fate 1 przejść, ale napotykaliście problemy,
no to z tym modem powinno być z tym trochę lepiej.
No i to wszystko w tym tygodniu, jeśli chodzi o gry.
Ale to jeszcze nie wszystko, jeżeli chodzi o Wasze wiadomości.
Zaraz przejdziemy do technikaliów, ale zanim przejdziemy do technikaliów,
to wiadomości mamy dwie od Sylwestra, głosowe.
W zasadzie jedną podzieloną na dwie części.
Słuchajcie chłopcy, tak chciałem skomentować to wszystko.
Jeżeli chodzi o dostępność cyfrowa w sieciach handlowych, tzw. marketach, no to nic specjalnego po prostu.
Ja nie używam tych ze granicy sieciówek. Ja uwadzam za wadę. Po prostu ustawę o dostępności europejską.
Ma rację administracja Trumpa, że opóźnia proces wdrożenia tej ustawy o dostępności.
Po prostu, bo europejska, ta unijna ustawa o decydujności jest kulawa.
Najzwyczajniej jest kulawa i jest zbyt słaba i dlatego ja na razie to podważam.
Chciałem poinformować o trzeciej becie NVDA, bo taka wyszła.
Zajrzyjcie do bety trzeciej i poczytajcie.
Jeśli chodzi o RSS, to znaczy do Michała i do Piotrka, bo Michał może nie ma czasu, może nie da rady, to Piotrek, żeby pomógł.
Kanał RSS o gierkach, o grach. Trzeba wyciągnąć archiwalne prezentacje gier i poskładać do jednego kanału RSS o grach dla niewidomych.
Właśnie, żeby ten kanał powstał.
Jeżeli chodzi o SightCity, no to jak Piotrek, znaczy Paweł zaprezentował, to nic specjalnego.
Tam jakieś nowości, ale takie tak słabiutkie, że to mało gra.
Ale jeżeli chodzi o technikalię, bo ja chciałbym, żeby była audycja osobna od technikalia.
Będzie Piotrek o technikaliach mówił.
Ale ja bym chciał, żeby tyflo-przegląd, jego był tyflo-przegląd, tyflo-duże newsy, tyflo-drobinki, a od technikaria, technologii i techniki, to ja bym chciał, żeby była osobna audycja, żeby jak nie co tydzień, to przynajmniej co dwa tygodnie.
Taka moja propozycja, taka sugestia. To tyle do Was na razie.
A co do meczów, właśnie co do meczów, to ja niski poziom i po prostu już nie zwracam uwagi na mecze, bo była chwilę o audiodeskrypcji o meczach.
No to te mecze już niczego nie są warte. Te mistrzostwa jakieś takie black dla mnie po prostu. To takie bum, cyk, trąba.
No cóż, to znaczy, a propos tyflu aktualności i technikaliów, ja nie sądzę, żeby to był akurat dobry pomysł, żebyśmy robili audycje tylko o technikaliach, bo tak naprawdę te technikalia, o których mówimy, staramy się, żeby one jednak też mimo wszystko w jakiś tam sposób dotyczyły nas w mniejszym lub większym stopniu.
Więc tych rzeczy, których przynajmniej jakaś tam niemała część z nas korzysta.
No bo załóżmy, będzie dzisiaj temat na temat e-doręczeń w mObywatelu.
No to jest coś, co myślę naprawdę wielu użytkowników niewidomych może zaciekawić.
Dlatego, że ta korespondencja przynajmniej tych, którzy rzeczywiście samodzielnie obsługują swoją korespondencję.
No bo ja jakby rozumiem, że różne są sytuacje domowe.
Natomiast z punktu widzenia samodzielnościowego jest to temat bardzo istotny.
Zdecydowanie.
No i wiele mamy takich rzeczy, które właśnie nie dotyczą tematów tyflologicznych bezpośrednio.
Na przykład jak swego czasu InPost wprowadzał, wprowadził coś takiego, że teraz
wszystkie albo duża większość automatów, tych paczkomatów jest obsługiwane w zasadzie
Nie tylko przez aplikacje, tak? Więc to jest jedyny dla nas sposób
taki w pełni dostępny. No i kiedyś, zdaje się, były takie
paczkomaty, których aplikacją się obsłużyć nie dało.
No i to nie jest jakby tyflo news, ale jest to coś, co z punktu widzenia
dostępności ma znaczenie ogromne.
Bo np. są takie automaty, które nadal aplikacją się obsłużyć nie da.
Zdaje się Orlen, jakby część tych firm kurierskich tworzy automaty,
które nadal trzeba obsługiwać z ekranu dotykowego,
ewentualnie przycisków zamontowanych na urządzeniu.
No i w momencie, gdyby się pojawiła aplikacja, która by tym sterowała,
to też to było raczej przeniesione do technikaliów, tak mi się wydaje.
Natomiast jeśli chodzi o beta, to tutaj, skoro temat został wywołany,
to z ciekawości sprawdziłem, co tam się zmieniło
I głównie są to zmiany związane z lupą.
Tutaj można ją prawidłowo wywołać na ekranach bezpiecznych.
To faktycznie może być istotna kwestia.
Lepsze śledzenie fokusa przez lupa w Excelu
i poprawy w ustawieniach lupy.
Tu mamy zmiany dotyczące tłumaczeń.
Generalnie, jeśli chodzi o tę wersję beta,
to są takie drobne detale do szlifowania.
Dlatego my też nie będziemy mówić o tych betach,
bo przynajmniej nie mówię o nich bezpośrednio,
bo tych bet pewnie jeszcze kilkanaście wyjdzie, a może kilka.
Więc to są generalnie głównie drobne zmiany,
natomiast całą liczbę zmian to już omówiliśmy.
Jeśli chyba że faktycznie jakiś bardzo poważny błąd by się pojawił,
to pewnie byśmy wtedy o tym wspomnieli,
ale jakby ktoś był ciekawy, o co chodzi w tych nowych wersjach beta,
to są z reguły właśnie takie drobne poprawki,
te funkcje, które zostały dodane,
Dopracowują tak, aby kiedy już ta wersja pojawi się w wersji stabilnej, kiedy już ta lupa będzie dostępna, wszystkie pozostałe funkcje to tak, żeby one po prostu faktycznie działały.
Natomiast co do ustawy o dostępności i co do dostępności zagranicznych sklepów, że nas to jak za specjalnie nie dotyczy, to Sylwester poruszył taki temat, że w sumie on nie korzysta.
No i każdy ma jakby dowolność tego, w jakim sklepie robi zakupy i z czego gdzieś tam powiedzmy korzysta i w jakiej sieci na przykład.
Albo i nie w sieci, bo przecież jeszcze jest sporo różnych takich prywatnych sklepików, gdzie można sobie te zakupy przy ladzie tak standardowo zrobić.
Natomiast ja chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz, że jeżeli na przykład jakaś instytucja zagraniczna
powiedzmy jakaś sieć handlowa dostanie ponosie za niedostępną aplikację za granicą,
to całkiem możliwe, że i nam się polepszy, bo często jest przecież tak,
że te aplikacje są tak naprawdę wspólne dla całej sieci bez względu na kraj.
I zdarza się po prostu tak, że one są tylko lokalizowane.
Wprowadzany jest gdzieś tam lokalny towar, no bo wiadomo, że to się różni,
Ale generalnie to i w takiej sytuacji jest bardzo duża szansa, że my na tym także zyskamy.
Patrz, aplikacje streamingowe tutaj też, nie muszą być sklepy, tak, Netflix.
A jeśli chodzi o sklepy, no to tutaj bardzo fajny, taki prosty przykład.
Logujemy się na Amazona, mamy Captcha Audio. Logujemy się na AliExpress,
czy temu, chyba temu miałem z Rzeki, mamy Captcha typu łóż puzzla.
Już nie mówiąc o tym, że sama strona później jest bardzo słabo dostępna.
No i zwracam też uwagę, bo mogą być jeszcze osoby, które nie są tak do końca tego świadome,
że niemała część sklepów w Polsce o polsko brzmiących nazwach należą w tym momencie do spółek zagranicznych.
Chociażby Biedronka.
Dokładnie. Także to jest jeden wielki system naczyń połączonych i trudno tutaj powiedzieć co nas dotyczy,
bo to jest naprawdę ciężka kwestia.
Dobrze, sprawdzam jeszcze, czy coś do nas napisaliście,
ale na razie żadnych wiadomości nowych nie widzę jeszcze na WhatsAppa.
Sprawdzę, ale na WhatsAppie też tutaj nic nowego nie ma.
W związku z powyższym przechodzimy do technikaliów
I może zacznijmy sobie od, no właśnie, tych e-doręczeń, o których już wspominaliśmy,
które to trafiają do mObywatela.
Tak jest. I tutaj dziękuję Maćkowi, który do naszej grupy wcześniej tą informację podał.
Ona też się pojawiła w skrócie dostępności, między innymi w zeszły piątek,
także też pomału zaczyna się w naszym środowisku propagować.
Na podstawie portalu Cashless, który też tą informację podał,
na podstawie oficjalnego rozporządzenia zresztą, które dostaliśmy przez Ministerstwo Cyfryzacji,
możemy przeczytać, że Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało o udostępnieniu w aplikacji
mObywatel usługi e-doręczeń.
W nowej wersji rządowej apki użytkownik może odbierać i tworzyć korespondencję urzędową
Dzięki statusowi wiadomości można też monitorować terminy, w tym sprawdzać, kiedy pisma zostaną uznane za doręczone, oraz odbierać urzędowe potwierdzenia doręczenia, bezpośrednio w aplikacji mObywatel.
oznacza, że Polacy mogą teraz prowadzić oficjalną korespondencję z urzędami
bezpośrednio z telefonu, bez awizo i bez zbędnych formalności.
No i też dla nas m.in. bez konieczności czytania tych listów w formie papierowej,
czy jakimiś OCR-ami itd.
Tak komentuje to minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji.
Generalnie firm, państwowe podmioty będą stopniowo miały obowiązek,
żeby z tej skrzynki korzystać.
Nie wiem, jak dokładnie, kiedy, to chyba w przyszłym roku
już mają wszystkie podmioty mieć taki obowiązek.
Nie wiem, który dokładnie ten okres przejściowy wygląda.
Natomiast…
Natomiast najważniejsza informacja, kto z tej funkcji będzie mógł korzystać,
to możemy przeczytać, czy skorzystają z niej
Zarówno osoby z adresem do e-doręczeń,
jak i użytkownicy skrzynki ePUAP.
Pozwala nam usłyszeć oba rodzaje oficjalnych adresów
i wygodnie zarządzać korespondencją na swoim smartfonie.
Nowość jest dostępna dla pełnoletnich użytkowników mObywatela,
które mają dodany w aplikacji e-dowód w życiu.
Czyli tutaj też warto sobie właśnie ten E-dowód skonfigurować.
Jak podkreśla przedstawiciel resortu cyfryzacji,
skrzynka osobista w mObywatelu
zapewnia też bezpieczeństwo korespondencji,
jest zintegrowana z systemami państwowymi,
a dane pochodzą bezpośrednio z oficjalnych rejestrów,
z tym z bazy adresów elektronicznych BAE
I systemu Poczty Polskiej.
No właśnie, obowiązek obejmuje przede wszystkim instytucje publiczne i państwowe.
Od początku 2026 roku do założenia takiej ślinki są zachęcani też obywatele,
dla których nie jest to rozwiązanie obowiązkowe, natomiast tak jak wspominał Tomek wcześniej,
dla nas to może być rozwiązanie bardzo praktyczne z wielu powodów.
Można z tej funkcji korzystać z tego niezależnie od tego,
czy mamy już skonfigurowany, założony adres e-doręczeń.
Przy pierwszym otwarciu skrzynki w aplikacji użytkownik wyraża zgodę
na przekazanie danych do Poczty Polskiej
czy operatora wyznaczonego do świadczenia publicznej usługi.
Czyli po prostu jak otworzymy sobie tą aplikację,
to system będzie wiedział, że my jesteśmy zainteresowani
otrzymywaniem takich e-doręczeń.
Aplikacja sprawdza następnie, czy dana osoba ma już adres do doręczeń.
Jeśli nie, może go łatwo założyć w serwisie gov.pl.
Co tutaj jeszcze warto wiedzieć?
Jeśli użytkownik ma już adres, to możemy od razu sobie po prostu przejść do skrzynki.
Usługa jest dostępna od wersji 4.84.0 aplikacji.
Jest wdrażana stopniowo, a wszystkim użytkownikom zostanie udostępniona do końca czerwca 2026 roku.
Także jeśli tej funkcji jeszcze nie macie, to można sobie po prostu w aplikacji mObywatel sprawdzić.
No to nie martwcie się, bo na pewno do końca miesiąca, czyli w najbliższych dwóch tygodniach maksymalnie powinna się u Was też ta opcja pojawić.
A wydaje mi się, że to może być naprawdę bardzo przydatne.
Jeszcze dostaliśmy na Facebooku takie pytanie od Iwony.
Czy audiodeskrypcję FIFA można też obejrzeć przez stronę internetową?
Jeśli można, to ja takiej opcji nie widziałem, pewnie dlatego, że jest to bardziej stworzone dla osób,
które faktycznie przebywają na stadionie. Pewnie tutaj jest takie założenie, że raczej będą to osoby,
które przychodzą ze smartfonami. Ale może spróbuję poszukać, jak coś znajdę, to dam znać
w zestawie linki ewentualnie pod audycją.
I tu patrzę na kontakty
w podcast.net oraz na WhatsAppa.
Wiadomości na razie nowych nie ma,
w związku z czym przechodzimy do
następnego dniusa. Będzie krótko,
dlatego że na razie to jest tylko
taka informacja, że będzie.
A co będzie?
Będzie nowa funkcja w tłumaczu
Google, który ma w czasie takiego
tłumaczenia głosowej rozmowy, tłumaczy się głosem użytkownika.
To znaczy, ma to wyglądać tak, że ja mówię coś, jakimś głosem,
z jakąś intonacją, z jakąś emocją i Google będzie tym moim głosem,
z tą samą intonacją, z tymi samymi emocjami, próbował to przetłumaczyć
na język docelowy. W związku z powyższym to już nie będzie tylko synteza mowy,
która tak sobie tam bezdusznie mówi, ale teoretycznie ma to wyglądać tak,
że po prostu głos tej osoby, z którą rozmawiamy, przemówi do nas, wytłumaczył.
Takie technologie rzeczywiście teraz są. I ElevenLabs ma przecież ten swój dubbing,
który też w zasadzie na czymś podobnym polega, więc tych technologii jest faktycznie coraz więcej.
Zastanawia mnie, czy to klonowanie będzie odbywało się lokalnie,
Czy będzie jednak gdzieś tam na serwerze, bo Apple na przykład, no fakt, że w ograniczonej liczbie języków zrobiło coś takiego lokalnie, za pomocą jakichś lokalnych modelów, modeli.
Fakt, faktem, że to wymaga dość sporego jakiegoś tam treningu, to trzeba ileś tekstu powiedzieć i tak dalej, i tak dalej, no ale też się czasy zmieniają ciągle, jeżeli o to chodzi.
Nic tutaj nie wyczytałem na ten temat, więc ja na razie zakładam, że to będzie
jednak robione na serwerze, a nie lokalnie.
Ale może jeszcze Google nas zaskoczy w tej kwestii.
Także to chyba tyle, dlatego że
tutaj nie ma za dużo nowości w tej sprawie.
Jestem ciekaw, co będzie w momencie, gdy
całość będzie się odbywać w jakimś troszkę zaszumionym miejscu.
Czy Google będzie próbował wyizolować ten głos z szumu?
Czy jak to będzie wyglądało?
Bo ja się obawiam, że tu może być kilka dziwnych
i dość zabawnych sytuacji z tym wszystkim spowodowanym,
że ten głos będzie troszkę jakoś nie do końca dobrze tłumaczony.
Więc nie wiem, czy wniewalałbym mimo wszystko
o standardowej syntezy, zwłaszcza, że no…
wcześniej słyszałem tę osobę, która to mówi,
więc jakby znam te emocje.
I wydaje mi się, że jest tu ileś rzeczy, którym może pójść nie do końca w przewidywalny sposób, ale może jednak będzie okej.
I ostatni news, który mamy w notatkach, znowu dotyczy Google’a, nowego Androida, nowego systemu ich na zegarki. No właśnie, co tam nowego w tych systemach, Piotrze?
Tak, to jest coś, o czym już wspomniał Patryk i teraz to też pewnie nie będzie długa informacja i tutaj uspokoję trochę tych, którzy powiedzą, ale jak to?
Apple dostał audycję, która trwała prawie 3 godziny, a Android dostaje wzmiankę w technikaliach.
To jest trochę spowodowane tym, że jednak Apple i Google też troszkę te nowości wydają inaczej,
bo jednak dużo rzeczy, które my dostajemy jako nowe funkcje w Androidzie,
no przychodzą niezależnie od tego, jaką mamy wersję systemu,
No bo Google jest w stanie aktualizować te usługi Google Komponenty, czy tak jak Talkbacka, osobno.
Więc te nowości są rozłożone bardziej w ciągu roku. Zresztą mieliśmy też tutaj segment o Google IO.
No na szczęście dla równowagi w zeszłym tygodniu był zarówno podcast właśnie o konferencji Apple, jak i o Androidzie.
Ale wracając do Androida 17, no to już poniekąd wspominaliśmy przy okazji konferencji IO, co tam dokładnie się ma pojawić.
Natomiast w tym momencie oficjalnie Google już ten system wydał.
Co to znaczy? To znaczy tyle, że użytkownicy telefonów z serii Pixel
stopniowo będą to aktualizować i dostawać jako pierwsi.
No i teraz inni producenci też będą w stanie pomału swoje urządzenia też aktualizować.
No niektórzy już też jakieś wersje beta zaczęli udostępniać.
Pad Samsung, który przy okazji też w końcu pozbył się własnego TalkBaka, o tym też mówiliśmy.
No generalnie inni producenci też będą teraz mogli
tego Androida na swoje telefony pomału wypuszczać.
No i pewnie przez najbliższe miesiące, jak nie, może nawet lata,
te aktualizacje teraz będą dystrybuowane.
Na co tutaj nam zwraca uwaga Google, jeśli chodzi o Androida?
Coś, o czym chyba nie mówiliśmy do tej pory.
Będziemy mogli pracować w wielozadaniowo,
w tak zwanych bańkach, bubbles.
I to może być w sumie bardzo fajna funkcja,
Bo po prostu, jak tutaj mamy informację,
funkcja Bubbles pozwala nam zamienić każdą aplikację
w malutkie, pływające okno,
tak aby zachować nasz flow w pracy.
Przytrzymaj dowolną ikonę aplikacji,
aby skonwertować ją do takiego pływającego okienka,
które pływa nad innymi aplikacjami,
na urządzenie z dużymi ekranami.
Te okna są zadokowane
w dedykowanym pasku
na te bańki na dole ekranu,
więc możesz łatwo między aplikacjami się przełączać
jednym stuknięciem i zmieniać ich rozmiar lub je maksymalizować
na pełny ekran.
Przydatne do rozrywki i pracy, i podróży.
No, to może być fajne, czyli tak jak na iPadzie mamy ten widok,
chyba to się nazywało Split Over,
i swojego czasu Messenger miał takie chat heads-upy,
to się nazywało główki, tylko tam była wyświetlana tylko informacja
o osobie i liczbie nieprzeczytanych wiadomości.
A to może być bardziej praktyczna funkcja,
czyli np. moglibyśmy sobie coś czytać, słuchać czegoś,
ale jednocześnie mieć otwartą jakąś konwersację w WhatsAppie
czy w jakiejś innej aplikacji, czy jakiś program do rozmów,
czy może nawet coś bardziej rozrywkowego,
jakieś media społecznościowe, stronę internetową,
i jednocześnie zaglądać na to, co słuchamy, co oglądamy,
czy np. piszemy gdzieś,
ale jednocześnie sprawdzając sobie coś na stronie internetowej.
To może być bardzo fajne, zwłaszcza że telefony z Androidem,
te nowsze, to mają większe ekrany.
Jestem ciekawy, czy to będzie sensownie działało z czynnikami ekranu.
Jeśli tak, to w sumie bardzo fajna funkcja.
To może być całkiem praktyczne, moim zdaniem.
Coś może mniej praktycznego dla nas to są reakcje podczas nagrywania ekranu.
Generalnie chodzi o to, że podczas nagrywania ekranu możemy nagrać też swoją twarz,
używając kameryki selfie, możemy nasze reakcje zachować.
To może być bardzo podatne na portalach społecznościowych,
jakby ktoś chciał nagrywać właśnie swoje reakcje na różne rzeczy.
Możemy też jakieś młotki wysyłać.
Na urządzeniach ze składanych został dodany
tryb gamingowy dla składanych telefonów,
który wykorzystuje w pełni możliwości całego ekranu.
Wygląda to tak, że ekran jest zielony na pół,
Na górnej części ekranu widzimy grę, na dolnej widzimy pada wirtualnego
i możemy tą grą sterować.
Też można to skonfigurować,
ale też możemy korzystać z zewnętrznych kontrol.
Przy okazji też wydajność w grach została poprawiona.
Mamy nowe funkcje związane z bezpieczeństwem, całkiem praktyczne.
Możemy pozwolić aplikacji na tymczasowy dostęp
…do precyzyjnych danych lokalizacyjnych lub udostępnić tylko wybrane kontakty
zamiast całej książki adresowej.
To jest bardzo fajne udostępnianie konkretnych kontaktów,
to iOS miał już od dłuższego czasu, od kilku wersji.
I to faktycznie może być bardzo przydatne.
Dużo komunikatorów przy aplikacji społecznościowych
bardzo często prosi o ten dostęp.
Tutaj będziemy mogli mieć nad tym trochę większą kontrolę.
I to myślę, że może być faktycznie bardzo fajna funkcja.
Mamy też bardziej rozbudowaną funkcję
Oznacz jako urządzenie zagłupione.
Aplikacja FindHub pozwala nam zablokować takie zagłupione urządzenie
danymi biometrycznymi, więc nawet jeśli złodziej dostanie nasz kod PIN
nie będzie w stanie dostać się do informacji na naszym telefonie
lub wyłączyć śledzenia.
Ta aktualizacja też ulepsza wykrywanie zagrożeń
Czyli taki antywirus.
I tryb zaawansowanych zabezpieczeń.
No to jak ktoś chce jeszcze zabezpieczenia powiększyć.
Zabezpiecza nas przed bardzo skomplikowanymi zagrożeniami.
Zabezpieczyć… No właśnie nas po prostu zabezpiecza.
Żeby zabezpieczyć przed tym, że złodziej próbuje nam ukraść PIN.
Google zmniejszył ilość prób, jakie może dokonać,
i zwiększył czas oczekiwania między próbami.
Czyli jak ktoś pięć razy wpisze PIN,
to ten czas będzie coraz dłuższy.
Tak na iPhonie to podobnie wygląda.
Oprócz tego mamy więcej rzeczy.
M.in. ustawienie, żeby ukrywać nazwę aplikacji z ikon,
rozszerzone funkcje kontroli rodzicielskiej,
Czyli też coś, co na iPhone’ie zostało nierawno ogłoszone.
I na wszystkich urządzeniach z Androidem
dedykowano słówek głośności dla asystenta.
I lepsza kontrola nad rozbudowanym motywem ciemnym.
Osobno urządzenia Pixel też dostaną aplikację.
Pod maską Android 17 daje dodatkowe limity,
Tak, żeby aplikacje nie zużywały za dużo pamięci RAM.
To może być istotne, że mamy coraz więcej modeli służby inteligencji,
które tego RAM-u wymagają.
Więc wydajność tych urządzeń powinna być lepsza
i też żywotność baterii.
I mamy też linki ogólne nowości.
Mamy tak zwane Android Dropy, jak to nazywa Google.
To są ogólne funkcje dostępne na wszystkich urządzeniach.
I tam np. możemy się dowiedzieć, że te funkcje kompatybilne z airdroppem na iPhone
jak pomału są też rozszerzone o kolejne urządzenia.
Też w lecie, i to już też będzie na wszystkich urządzeniach,
pomału będziemy widzieć te funkcje Gemini Intelligence,
czyli generalnie różne takie bardziej agentyczne funkcje
oparte o asystenta Gemini,
które to Google zapowiedział na konferencji I.O.,
ale one też pojawią się na poprzednich wersjach systemu.
Oprócz tego mamy nowego Wear OS-a,
czyli system na zegarki z systemem Wear OS,
czyli generalnie po prostu Android dla zegarków.
I tutaj też mamy…
Na początku to będzie dostępne na Pixel Watchach,
pewnie z czasem też zegarki z serii Galaxy też tę funkcję dostaną.
Tutaj też później w lecie pojawią się funkcje związane z Gemini Intelligence,
ale oprócz tego mamy aktywności na żywo, Live Updates,
czyli bardzo podobna nazwa do Live Activities na iPhone i na Apple Watchu,
czyli funkcja, która nam po prostu będzie wyświetlała informacje takie jak
wyniki sportowe, status, dostarczenia jedzenia,
czy na przykład oczekiwania na taksówkę, postępy w treningach
i inne wydarzenia, które gdzieś się toczą
bezpośrednio na naszym nadgarstku w czasie rzeczywistym.
Mamy też Connected Device Control,
czyli lepsze sterowanie podłączonymi urządzeniami,
czyli wspieranymi słuchawkami, głośnikami i innymi urządzeniami.
I też w lecie inteligentnymi okularami.
Wiadomo, Google też wypuszcza swoje okulary,
które też właśnie mają jesienią być dostępne.
Także będziemy w stanie z poziomu zegarka zarządzać multimediami,
przełączać dźwięk między urządzeniami.
Czyli z poziomu zegarka będziemy mogli dźwięk przekierować na inne urządzenia.
To może być całkiem przydatne.
Wywoływać robienie zdjęć.
No tak, bo okulary przecież na takie rzeczy pozwalają.
I więcej.
Patrząc się na nadgarstek Gemini Intelligence,
Gemini Intelligence, które pojawi się później w tym roku,
dostanie taki bardziej inteligentny wygląd,
lepsza optymalizacja zużycia energii,
dzięki czemu zegarki z Wear OS-em 7 będą działały o 10% dłużej.
I generalnie to jest wszystko, jeśli chodzi o Wear OS-a 7,
przynajmniej wszystko, o czym poinformowało nas Google.
Linki do obu tych systemów, o tych informacjach
Znajdziecie w komentarzu, tam też możecie poczytać o nich trochę więcej.
No, a też każdy producent pewnie też będzie dodawał coś u siebie,
no bo jak wiadomo, tutaj jeśli chodzi o Androida, to też Samsung, czy właśnie Google
nawet na pikselach, czy inni producenci też ten system trochę pod własne potrzeby
modyfikują, także też po prostu warto patrzeć, co się zmieni akurat na waszych telefonach,
bo tam po prostu tych nowości może być więcej.
I to wszystko, co dla was przygotowaliśmy.
Na Whatsappie też tutaj jeszcze patrzę sobie w ostatniej chwili, czy ktoś czegoś tutaj
nie nagrał, ale nie widzę niczego. W związku z powyższym, no chyba pozostaje nam się
pożegnać. Ja tylko przypomnę, że Paweł Masarczyk, Piotrek Machacz, Michał Dziwisz
i ja, czyli Tomek Bilecki, dzisiaj braliśmy udział w Tyflo Przeglądzie.
Dziękujemy również Wam za wszystkie wiadomości, które nam wysłaliście.
No i do usłyszenia. Miejmy nadzieję za tydzień.
Był to Tyflo Podcast. Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.