TyfloPrzegląd Odcinek nr 331

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje Tyflo Podcast.
Witamy serdecznie w 331. odcinku TyfloPrzeglądu. Dzisiaj wyjątkowo, że tak powiem, jedziemy z nagrania, bo Michała nie ma.
Jak zresztą wiecie, pisał o tym we wszelakich biuletynach, więc przejęliśmy tę rolę my we dwóch. Dzisiaj Piotr Machacz i Paweł Masarczyk.
Witajcie, dobry wieczór, dzień dobry, zależy kiedy nas słuchacie.
Dokładnie, witajcie. Maj rozkręca się na dobre.
Tu za oknem we Wiedniu słoneczko.
W Polsce zakładam, że nie inaczej.
No, jak my to nagrywamy, tutaj u nas wiatr silny.
Słońce się schowało.
No, deszcz i burza w ogóle w poniedziałek.
I też nagrywałem podcasta, żeby było śmiesznie,
ale na szczęście nie przeszkadzało to jakoś bardzo.
Natomiast, no, tyle o pogodzie.
A my dzisiaj mamy tutaj ze sobą mnóstwo newsów, co prawda dziś nie ma headów,
ale są rozdziały, więc możecie sobie, no tak jak zazwyczaj to bywa,
po tematach skakać. Także ja myślę, że warto zacząć od tego,
co jeszcze dotyczy poprzedniej audycji, bo jedna drobna aktualizacja się pojawiła.
Wspomniałem o narzędziu GitHub Release Search, które stworzyła Michaela Dlhá.
I tak się akurat zdarzyło, że ją zainspirowaliśmy, więc warto czasami mówić o różnych rzeczach w TyfloPodcaście, bo się okazuje, że nigdy nie wiadomo, kto tego słucha.
A słucha nas np. Andrzej Rosik i on dał znać Michaeli, że wspomnieliśmy o tym narzędziu.
No i doprowadziło to do tego, że narzędzie jest już dostępne po angielsku, więc mimo, że język słowacki do polskiego jest dosyć podobny, to pewne różnice są.
I teraz z tymi różnicami już nie trzeba się męczyć.
Można użyć sobie narzędzia po angielsku, który jednak w tych kwestiach
technologicznych chyba jest nam dość dobrze znany.
Także gdybyście chcieli
przeszukać GitHuba, poszukać.
Ja myślę, że to jest takie narzędzie, które warto sobie zapisać w zakładkach,
albo skrót na pulpicie, jak kto lubi, bo dosyć często mówimy o
aplikacjach, które trzeba pobierać z GitHuba, jak ktoś nie chce zapamiętywać
Tutaj mamy taki fajny, prosty interfejs.
Wystarczy wpisać nazwę aplikacji
i to się powinno znaleźć.
Ja się śmieję. Teraz bardzo
kontrowersyjny take.
Opinia, która może podzielić
społeczność, ale z takimi
narzędziami, no to GitHub
to nowe Dobreprogramy.
No trochę tak.
Można tak wyszukiwać, tylko
Adware się nie ściąga.
Ani żadne toolbary.
No dobrze, no to w takim razie skoro już z takim przytupem zrobiliśmy wstęp, no to może warto przejść do rzeczy, które już stare nie są, tylko nowe.
A nie, bo jeszcze wyszła przecież stabilna wersja NVDA. Piotrze, chciałbyś coś powiedzieć o tym?
Tak, tydzień temu NV Access nas trochę w balona zrobiło, bo pojawiła się ta wersja Release Candidate.
Nie pamiętam kiedy ona wyszła, my ten podcast nagrywaliśmy w poprzedniej, czy transmitowaliśmy kilka dni po tym, jak ta wersja RC, czyli taka przed wersją finalną się pojawiła.
I chyba nawet następnego dnia, jak ta audycja, czyli TyfloPrzegląd 330 się zakończyła, gruchnęła informacja, że NVDA 2026.1 pojawił się w wersji stabilnej.
Ja wtedy obiecałem, że przytoczymy chociaż pokrótce coś, takie najbardziej istotne zmiany w tej wersji, bo wtedy tego nie zrobiłem.
No to myślę, że skoro ta wersja się pojawiła, to warto to zrobić, a potem przejdziemy do tematu, który pewnie będzie nurtował wielu z Was, a mianowicie co z dodatkami, do których się na pewno przyzwyczailiście, jak z ich kompatybilnością.
No to od tego zaczniemy może właśnie, co się zmieniło i czytając z listy zmian oficjalnej po polsku, możemy dowiedzieć się, że ta wersja zawiera czytanie treści matematycznych w MathCAT,
które jest wbudowane w NVDA.
Wprowadzono kilka ulepszeń mowy.
Błędy ortograficzne i gramatyczne
mogą być raportowane
za pomocą dźwięku
zamiast mowy podczas czytania.
Możesz teraz konfigurować NVDA tak,
aby było odczytane
wszystko po pomyślnym rozpoznaniu
treści, na przykład w Windows
OCR, czyli wykonamy OCR, to nam NVDA
automatycznie wszystko przeczyta.
NVDA nie zgłasza już odczytu języka jako nieobsługiwanego, gdy syntezator obsługuje język, ale nie konkretny dialekt.
NVDA obsługuje teraz 64-bitowe głosy SAPI 5.
Wsparcie Braille’a również zostało ulepszone.
Teraz nadal działa po przejściu na bezpieczne ekrany, takie jak ekran logowania lub okno kontroli konta użytkownika.
Komunikaty NVDA z lokalnego komputera są teraz wyświetlane w brajlu podczas sterowania komputerem za pomocą zdalnego dostępu.
Błędy ortograficzne i gramatyczne, a także liczba pozycji na liście w trybie przeglądania, czyli w internecie, mogą być teraz wyświetlane w brajlu.
Dodano także inne poprawki błędów związane z brajlem, w tym w Microsoft Outlook i Libre Office Writer.
W trybie przeglądania, w przeglądarkach internetowych, NVDA nie traktuje już kontrolek o szerokości czy wysokości 0, jako niewidocznych.
Pozwoli to na dostęp do wcześniej niedostępnych treści, dostępnych tylko dla czytnika ekranu na niektórych stronach internetowych.
Nieprawidłowe linki nie uniemożliwiają NVDA już odczytywania treści w Google Chrome i innych przeglądarkach
opartych na Chromium.
Podświetlacz trybu przeglądania
pojawia się teraz w wynikach
rozpoznawania treści, np.
podczas korzystania z Windows OCR.
W Microsoft Word dodano nieprzypisane
polecenie szybkiej nawigacji służące
do przeskakiwania do odnośników.
One są też pokazywane na liście
elementów, czyli to jest skrót
NVDA F7.
Od teraz możliwe jest przeglądanie
wyników skanowania antywirusowego
W przypadku dodatków, które go zawierają, możesz także zobaczyć dziennik zmian dodatku.
To jest bardzo fajna zmiana. Po prostu mamy teraz menu przycisku szczegółów przy każdym dodatku.
Teraz jak np. wychodzą nowe wersje, to nie musimy wchodzić np. na stronę autora, żeby sobie to odczytać.
Została poprawiona niezawodność aktualizacji dodatków w tle.
Do okna dialogowego ustawień NVDA dodano nową kategorię
prywatność i bezpieczeństwo. Poziom logowania oraz pole
zezwalające organizacji NV Access na zbieranie statystyk
użytkowania NVDA zostały przeniesione do tej kategorii z kategorii
ogólne. Ustawienia kurtyny również zostały przeniesione do tej
kategorii widoczność. Ustawienia kurtyny są teraz
niezależne od profilu konfiguracyjnego, a interfejs NVDA został przetłumaczony na język khmerski, ciekawe, nie słyszałem jeszcze o tym języku, nawet nie wiem, czy wiesz, jaki to jest rejon świata.
To jest język w Kambodży zdaje się.
Dzięki, czyli nie Afryka.
Dodano tablice brajlowskie: grecką międzynarodową, węgierską, norweską, portugalską ośmiopunktową i słowacką.
Lokalizacja emoji na język luksemburski została dodana.
Wprowadzono też wiele innych poprawek, błędów i ulepszeń.
M.in. wydajność została poprawiona na komputerach ARM, na przykład.
Co też może ucieszyć osoby, które korzystają z wirtualnych maszyn.
No, dużo fajnych zmian, te kwestie związane z dodatkami,
to oznajmianie błędów pisowni i dźwiękami zamiast mową.
To coś, co mnie w NVDA bardzo irytowało, fajnie, że zostało naprawione, przy okazji też w Braille’u można te błędy widzieć, nie korzystając z dodatków, też wydaje mi się, że to jest bardzo fajna zmiana.
No i to jest, tak jak wspominaliśmy, nie wiem już ile razy, pierwsza wersja NVDA, która została przeniesiona na 64-bity, w dużym skrócie, co po prostu znaczy tyle, że NVDA nie jest w stanie łatwo komunikować się z niektórymi bibliotekami,
czyli programami typu syntezatory mowy starsze, czy niektóre sterowniki monitorów.
Są sposoby, żeby to obejść, ale takie dodatki muszą zostać do tego zaktualizowane.
Bałem się, że to będzie duży problem. W praktyce okazało się to trochę tak jak kiedyś,
jak ktoś pamięta ten problem milenijny, kiedy mieliśmy rok 2000,
mówiło się, że wszystkie komputery przestaną działać.
Może właśnie przez to, że mówiło się o tym od miesięcy,
Tak naprawdę w ciągu kilku dni od wydania tej wersji większość dodatków już została zaktualizowana, a te, które nie zostały, w dużej mierze to są jakieś drobne zmiany, które muszą zostać dokonane w kodzie.
W przypadku niektórych dodatków wystarczy tam zezwolić na kompatybilność,
a dla tych, których to by nie zadziałało, tutaj mówię o syntezatorach
takich jak, nie wiem, RHVoice, Vocalizery, nawet Eloquent,
nieoficjalne sterowniki, jak ktoś korzysta, to te dodatki już
tak naprawdę zostały zaktualizowane. Ja myślę, że te wszystkie najbardziej
popularne dodatki, przynajmniej te, z których ja korzystam osobiście,
już zostały zaktualizowane oficjalnie. Niektóre nieoficjalnie,
Oficjalnej aktualizacji nie dostał dodatek, który nie działa, czyli dodatek Zegar.
To ciekawe, ale już tam mówię, że nieoficjalnie jakieś poprawki się pojawiły, więc pewnie
Zakładam, że w sklepie z dodatkami to się pojawi.
No a sytuacja z syntezatorami mowy też właśnie, o to się obawiałem najbardziej.
W praktyce skończyło się bardzo dobrze, bo właśnie już RHVoice, Vocalizery działają.
Głosy SAPI 5 i starsze SAPI 4 też natywnie działają.
Na szczęście nie zostało usunięte, ale przed aktualizacją, jak to często mówimy, warto najpierw przejrzeć wszystkie dodatki, które macie zainstalowane i sprawdzić, które mogą być niekompatybilne.
Przed aktualizacją warto sobie przejść do tego add-on stora, to jest w menu narzędzia, przejść sobie na zakładkę aktualizacji i z tego miejsca wszystkie dodatki przed aktualizacją samego NVDA zaktualizować.
No i też przed aktualizacją, tak jak sugerował Michał w zeszłym tygodniu,
warto sobie też, znów z menu narzędzia, utworzyć kopię przenośną
tej wersji NVDA, którą mamy, zapisując nasze ustawienia.
Później ją możemy zaktualizować.
I gdyby jakieś dodatki Wam przestały działać, na których polegacie,
no to wtedy będziecie mieć łatwy sposób, żeby do tej poprzedniej wersji
sobie wrócić, no bo można wtedy tę wersję przenośną znowu sobie uruchomić
i z poziomu tej wersji przenośnej ją zainstalować jeszcze raz i wtedy wrócimy do tej wersji poprzedniej.
Jeszcze jedna fajna zmiana, o której chyba nie wspomnieli tutaj w tej sekcji ogólnych zmian,
a propos takich fajnych rzeczy, a propos dodatków.
Kiedy kopiujemy nasze ustawienia do ekranów logowania, tam w menu ogólnych ustawień jak są do tego opcje,
to w końcu mamy możliwość wybrania, które dodatki chcemy skopiować.
Więc jakbyśmy np. chcieli, żeby nam na ekranie logowania mówił np.
RHVoice, jakiś ulubiony głos, który mamy zainstalowany jako dodatek,
ale nie chcemy też kopiować tam kilkanastu gigabajtów innych dodatków, których na
ekranie logowania potrzebować nie będziemy, jakichś innych syntezatorów np.
No to teraz można. Wystarczy po prostu, kiedy tę opcję wybierzemy,
NVDA nas zapyta, które dodatki chcemy skopiować.
Tam wystarczy zaznaczyć tylko te, których faktycznie będziemy na ekranie
logowania potrzebować, no i NVDA tylko te dodatki nam skopiuje.
Bardzo fajna zmiana. Także, czy warto aktualizować?
Myślę, że tak, ale na pewno najpierw sprawdźcie,
czy wszystkie dodatki, na których polegacie działają,
bo z tym może być różnie.
Dokładnie. No ja już nie mogę doczekać, aż wejdzie w końcu
ten framework, jak już wejdzie ten mechanizm,
dzięki któremu te dodatki nie będą musiały być
co chwilę aktualizowane, że to będzie tam trochę bardziej
centralnie zarządzane.
Miejmy nadzieję, że przez to, że to będzie trochę bardziej ograniczone środowisko,
to potencjał tych dodatków gdzieś tam nie ucierpi.
To jeszcze są czasy, które gdzieś tam nadejdą.
Tymczasem ze świata czytników, ekranu i różnych przydatnych narzędzi
przenosimy się do kolejnego świata przydatnych narzędzi.
Tym razem w kwestii audio i tutaj zacznę od czegoś, co ja
Odkryłem dzięki zresztą hiszpańskiemu blogowi Tecnoconocimiento Accesible, z którego mamy TCA, różnego rodzaju narzędzia, aczkolwiek dzisiaj nie są to narzędzia TCA, ale też znanego hiszpańskiego twórcy Héctora Beníteza, tego, który zrobił na przykład WASAPI Audio Recording, Tienda para NVDA, czyli sklep z dodatkami pierwszy, zanim był jeszcze oficjalny, no i wiele różnych rzeczy, z których pewnie mieliście już okazję skorzystać, Z-Radio, Z-Pod, te dodatki do NVDA, do obsługi
i do odtwarzania multimediów, podcastów i radia.
No natomiast, co?
Mamy w tym momencie nową jego zabawkę, czyli Audio Recorder Pro.
No i tu Héctor również wskoczył na ten wagonik, na który już wskoczyli inni
twórcy, czyli program do nagrywania wszystkiego pod Windowsem.
Możemy nagrać oczywiście mikrofon, możemy nagrać dowolną kartę dźwiękową,
ale możemy też nagrać dowolną aplikację.
Więc bardzo jest to podobne wszystko do rozwiązania AudioCapture,
czy też do rozwiązania, które zdaje się tworzył też Axel,
chyba też się tutaj chwalił tym swoim programem do nagrywania.
Możemy konfigurować profile, profile różnych parametrów,
format, próbkowanie i bitrate.
Możemy dodawać różne aplikacje do miksu.
Możemy programować też cały harmonogram, kiedy te nagrania mają się uruchamiać.
Co ciekawe, możemy też przekierowywać aplikacje na konkretne karty dźwiękowe
i do tego stopnia, że one mogą grać na dwóch kartach jednocześnie,
więc jest to dość przydatne, kiedy mamy jakieś wirtualne kable.
Co ciekawe, nikt jeszcze nie zaprogramował AI-em żadnych wirtualnych kabli
albo jakiegoś zamiennika wirtualnych kabli.
To jest też ciekawe, bo albo mamy Virtual Audio Cable, który jest płatny,
albo mamy VB Audio Cable, który jakoś niby działa, niby jest,
ja już miałem z nim różne problemy, także gdzieś tam fajnie jakby powstało
jakieś rozwiązanie, które jest dostępne w 100%, darmowe możliwie,
Jakoś tam stabilnie, ale może to jeszcze przed nami.
Natomiast tu możemy też te nasze różne konfiguracje
strumieniować sobie na lokalny strumień audio,
czyli aplikacja robi na przykład to, co robiła do tej pory aplikacja
Stream What You Hear. Była taka aplikacja, która potrafiła
dowolną kartę dźwiękową wystreamować, stworzyła nam ad hoc
lokalny strumień po HTTP, który kończył się tam na MP3 albo WAV.
Można było go wrzucić w dowolny odtwarzacz w dowolnym innym urządzeniu
w sieci lokalnej i było to streamowane.
Teraz możemy to zrobić z dowolnym zestawem procesów z naszego Windowsa
plus własnym mikrofonem, plus czymś tam jeszcze.
Także można się bawić do woli.
Też są różne opcje.
Mamy piknięcia na rozpoczęcie, zakończenie procesu.
Mamy globalne skróty klawiszowe, także jest dużo różnych ciekawych tam funkcji.
Jedną z ciekawszych cech tego programu jest to, że jest on dostępny też w języku polskim.
Jest to oczywiście tłumaczenie maszynowe, które jeżeli tylko uważacie, że jest niedoskonałe,
można pewnie poprawić i wysłać autorowi do podmiany.
Narzędzi takich nigdy dość, także zachęcam, bo myślę, że warto sobie przetestować
i mieć takie narzędzia w swojej kolekcji.
No a teraz Piotrze, jeszcze nie opuszczając dźwięku,
Ty nam zaprezentujesz rozwiązanie, które pomoże nam w procesie,
który był do tej pory dość uciążliwy, czyli poprawna instalacja oraz aktualizacja
na bieżąco wszystkiego, co jest nam potrzebne, żeby w sposób dostępny korzystać z Reapera.
Tak, proces był o tyle irytujący, że chociaż Reaper, czy np.
OSARA, czyli narzędzie, które nam udźwiękawia tego Reapera w fajny sposób, ma mechanizmy sprawdzania aktualizacji, no to to są mechanizmy, które działają na zasadzie, no mamy informację, że jest nowa wersja, ale kliknięcie „przejdź do strony pobierania”, no właśnie, przenosi nas na stronę, potem musimy i tak ten plik pobrać ręcznie, skopiować w odpowiednie miejsce, uruchomić instalator, to jest czasochłonne i to osobno dla Reapera, osobno dla samej OSARA-y, ewentualnie może jeszcze dla jakichś innych komponentów, bo na przykład użytkownicy JAWS-a to jeszcze muszą aktywować skrypty.
I bardzo szybko się to zbiera, tych komponentów jest dużo.
I chociaż niektóre z tych rzeczy można było do tej pory zautomatyzować w jakimś stopniu,
przynajmniej jeśli chodzi o samego Reapera, no to Reaper jest w wingecie na Windowsie, czy na Homebrew, na Macu.
No to z OSARA-ą już był problem większy, zwłaszcza, że tam instalator OSARA-y jest dość specyficzny,
przez to, że tam skróty klawiszowe są podmieniane.
Na szczęście powstało narzędzie, które nam w tym wszystkim pomoże.
Nazywa się ono Rabbit.
Jest autorstwa Toniego Bartha, czyli osoby, która już dużo fajnych rzeczy dla dostępności zrobiła.
Zarówno na swoim kanale na YouTubie, czy tworząc różne skrypty do Reapera i też inne narzędzia.
No i czym jest Rabbit?
Rabbit jest graficznym narzędziem do instalowania nawet od zera i aktualizowania zarówno samego Reapera,
jak i wszystkich modułów, które mogłyby być dla osób niewidomych przydatne, żeby ułatwić sobie z nim pracę.
Co też jest fajne, aplikacja jest dostępna zarówno na system Windows, jak i macOS.
Ma bardzo prosty interfejs graficzny. Oprócz tego też jest wersja na wiersz poleceń,
jakby ktoś chciał sobie, nie wiem, z jakiegoś skryptu na przykład dołączyć aktualizowanie wszystkich komponentów z Reaperem związanych.
Ja pokażę na pokrótce ten interfejs graficzny.
Akurat to pokażę na Macu, natomiast interfejs na obu systemach jest praktycznie identyczny, więc tutaj będę je omawiał jednocześnie, tylko sobie tutaj muszę przerzucić scenę, oczywiście też zmienić głos, który mam nadzieję, że jest słyszalny.
Tak, tak, tak, jak najbardziej, jest. Kontynuuj.
To otwieramy sobie Rabbita.
Tutaj też informacja dla użytkowników na Macu.
Na Macu aplikacja nie jest podpisana,
więc przy pierwszym uruchomieniu musimy tam
w preferencjach zezwolić na uruchomienie aplikacji
lub użyć skryptu, który też z aplikacją
przychodzi zresztą w pakiecie, który sobie pobieramy.
Tutaj mam ten pakiet zlokalizowany, pobrany.
Mamy polecenie najpierw otwórz mnie, dosłownie.
I po prostu możemy sobie tę aplikację, to polecenie, uruchomić.
Właściwie najpierw przenieść aplikację, uruchomić to polecenie i ona nam też ten atrybut kwarantanny tak zwany usunie.
No bo też można to po prostu z poziomu ustawień systemowych w sekcji prywatności to zrobić.
Kiedy już to zrobimy? Na Windowsie po prostu mamy plik exe przenośny, który sobie wystarczy gdzieś skopiować i uruchomimy.
To dostaniemy takie oto okna.
Ale ja sobie to otworzę jeszcze raz, bo to nie jest pierwszy krok.
I co mamy na początku?
Mamy listę rozwijaną, w której możemy wybrać,
Z jakim Reaperem tak naprawdę chcemy pracować?
Bo aplikacja nam domyślnie wykryje, jeśli już mamy Reapera zainstalowanego.
Ja akurat mam zainstalowanego, więc on mi go automatycznie wykrył.
Natomiast mogę sobie tę listę rozwinąć.
Mamy też polecenie: utwórz lub zaktualizuj przenośną wersję Reapera.
Gdybym też Reapera nie miał zainstalowanego, no to po prostu tutaj miałbym opcję,
żeby po prostu Reapera po cichu zainstalować.
Przez to, że już mam Reapera zainstalowanego,
No to aplikacja mi obecnie tę wersję wybrała.
Gdybym przełączył to na wersję przenośną, to tam możemy też wskazać ścieżkę, gdzie ta wersja przenośna się znajduje.
O właśnie w tym miejscu mam tutaj pole do wpisania ścieżki do tej wersji przenośnej.
Mamy przycisk przeglądaj, też do tego służący.
Target details. Text: REAPER installation path: /Applications/REAPER.app, version 7.72; scripts path: /Users/piotr/Library/Application Support/REAPER. Writable: yes.
I tutaj mamy informację, jaką wersję Reapera wykryła aplikacja, do jakiego katalogu muszą być zainstalowane wtyczki, takie jak OSARA.
Mamy też informację, czy aplikacja ma dostęp do tego katalogu, tutaj wszystko się zgadza, więc tutaj mamy takie informacje.
I mamy tutaj, to jest w formie takiego kreatora.
Mamy przycisk wróć.
Mamy przycisk instaluj, który jest niedostępny, bo to jest pierwszy krok.
Mamy przycisk dalej.
Na Windowsie oczywiście możemy użyć skrótu Alt N.
Na Macu zresztą Command N też chyba zadziała.
Mamy przycisk zamknij, gdybyśmy chcieli anulować.
I też możemy wybrać język.
Aplikacja na ten moment jest dostępna w języku angielskim i niemieckim.
Właśnie tylko mamy na ten moment te dwa języki.
Dobra, przejdźmy dalej.
No i mieliśmy komunikat: sprawdzanie najnowszych dostępnych wersji.
I w tym momencie mamy, na Macu to jest tabelka,
na Windowsie to będzie widok drzewa,
konkretnie to jest widok drzewa z polami wyboru.
I co mamy w tym drzewku?
Zobaczmy.
I no tutaj mamy różne komponenty wymienione.
Mam Reapera i tutaj pole wyboru jest domyślnie nie zaznaczone.
Taka aplikacja mi powiedziała, że mój Reaper nie zostanie naruszony,
bo mam zainstalowaną wersję 7.72, a najnowsza to jest właśnie też 7.72,
więc tutaj aplikacja nie widzi powodu, żeby tutaj coś zmieniać.
Gdyby była nowsza wersja dostępna, no to to pole byłoby automatycznie zaznaczone
I mógłbym sobie tutaj Reapera zaktualizować.
Schodzimy w dół.
OSARA, will update.
You have 2026-5-2, latest is 2026-5-12.
Checked checkbox, has alternate items.
Tutaj mam OSARA-ę i tutaj aplikacja mi mówi,
Tutaj mam OSARę i tutaj aplikacja mi mówi,
że to, że OSARA moja zostanie zaktualizowana,
bo nie mam najnowszej wersji.
Domyślnie to w wolę wyboru się nam automatycznie zaznaczyło.
Schodzimy dalej.
SWS Extension. Won’t touch.
Mamy rozszerzenie SWS, to jest taka dodatkowa wtyczka, nie stworzona stricte dla osób niewidomych, ale dodaje bardzo dużo przydatnych funkcji do Reapera i z niektórych z tych funkcji korzystają domyślne skróty klawiszowe, które mamy dostępne w OSARA-ze, to też z poziomu Rabbita możemy te rozszerzenia SWS sobie zaktualizować, no to tutaj po prostu ta aplikacja też to sprawdza.
Mam najnowszą wersję, więc to pole u mnie jest nie zaznaczone. Schodzimy dalej.
ReaPack, to jest coś w rodzaju sklepu z dodatkami,
czy tam add-on store’a dla różnych skryptów do Reapera.
I z tego ReaPacka można na przykład sobie pobierać różne jakieś dodatkowe wtyczki,
różne efekty, różne przydatne skrypty, które nam w niektórych sytuacjach
Między innymi też są jakieś przydatne skrypty dla osób niewidomych, które na przykład pozwalają łatwo wstawiać całe akordy do projektu nad którym pracujemy i tam wiele innych skryptów jest.
Tutaj z tym związanym jest jeszcze jedna opcja, którą znajdziemy w oknie programu, bo Tony też ma własne repozytorium do ReaPacka, w którym takie skrypty dostępnościowe się znajdują.
I Rabbit nam może automatycznie to repozytorium do naszego Repacka dodać i też można takie pole sobie zaznaczyć.
ReaKontrol. Won’t touch. You have 2026.2.16.100. Latest is 2026.2.16.100. Unchecked checkbox. Has alternate items.
ReaKontrol to jest wtyczka, która będzie bardzo przydatna dla tych z was, którzy posiadają kontrolery firmy Native Instruments,
które, jak wiadomo, bardzo dużo nam pomogły, jeśli chodzi o dostępność wielu wtyczek audio.
Natomiast one natywnie z Reaperem nie działają tak dobrze, jakby mogły.
No i dzięki temu właśnie powstała wtyczka ReaKontrol, zresztą napisana przez Jamie’ego Teha,
czyli tę samą osobę, która napisała OSARA-ę, która nam po prostu dodaje kilka dodatkowych poleceń,
które powodują, że przyciski na tych kontrolach, nie wiem, play, nagrywanie, po prostu z Reaperem działają,
bo domyślnie to nie ma miejsca.
No i dlatego z tego poziomu Rabbita też ReaKontrola można sobie zainstalować lub zaktualizować.
U mnie też to pole jest nie zaznaczone, no bo mam najnowszą wersję.
Wersja.
No właśnie, tutaj mam też to, o czym mówiłem,
mianowicie mogę sobie dodać to repozytorium Tony’ego do ReaPacka.
I to jest wszystko, co mam na Macu.
Natomiast na Windowsie Rabbit jeszcze może nam pomóc w dwóch rzeczach.
Mianowicie, jeśli wykryje, że mamy zainstalowanego JAWS-a,
No i to też nam po prostu Rabbit w tym może pomóc. Może nam automatycznie tego FFmpeg-a pobrać i zainstalować i też gdyby jakaś nowa wersja się pojawiła, to też go może zaktualizować.
Co mamy oprócz tego drzewka?
AutoPack details.
Text ReaKontrol.
Won’t touch.
You have OSARA keymap.
Replace your current keymap
with latest OSARA keymap.
Checked checkbox.
OSARA, tak jak wspominałem na początku, ma swoje skróty klawiszowe
i instalator nas na początku zawsze pyta,
czy chcemy podmienić nasz zestaw skrótów z tym, który przychodzi z OSARA-ą.
Kiedy instalujemy OSARA-ę po raz pierwszy, to warto to zrobić.
Natomiast w przyszłości, gdybyśmy też skróty pozmieniali,
A wiemy, że dana aktualizacja OSARA-y akurat nie zmienia nic w skrótach klawiszowych.
No to tutaj możemy zdecydować, czy instalator OSARA-y ma nam te skróty podmienić.
Domyślnie to pole jest zaznaczone. Warto na to zwrócić uwagę.
W instalatorze też na domyślnie jest chyba przycisk tak zaznaczony.
Więc jeśli planujemy OSARA-y aktualizować i nie chcemy stracić naszych skrótów,
a wiemy, że skróty w OSARA-ze się akurat nie zmieniły, no to warto sobie to pole odznaczyć.

No i tutaj właśnie mam informację, co ta opcja robi.
I taka tutaj informacja, że jak to pole odznaczyłem,
to jest dla zaawansowanych użytkowników.
Gdyby coś się w przyszłości zmieniło, to ja odpowiadam za to,
żeby ewentualnie jakieś nowe polecenia sobie ręcznie dodać.
No i znów klikamy next.
Na następnym ekranie po prostu aplikacja nam powie, co zostanie zrobione.

No i tylko mam informację, że jedyne co zostanie zrobione to jest aktualizacja OSARA-y i skróty klawiszowe nie będą podmienione.

No i tym razem przycisk install już jest dostępny, więc sobie go nacisnę.
I akurat coś poszło nie tak, bo to jest…
A, no tak, oczywiście, no bo przecież…
No bo przecież w Reaperze akurat nadaje swój głos.
No to wiadomo, że aplikacja nie była w stanie podmienić plików.
Gdyby była w stanie to zrobić, tutaj pewnie była odmowa dostępu,
tak system zablokował, to właśnie warto Reapera zamknąć.
Zresztą swoją drogą, to sugestia do niego poleci,
żeby sprawdzić, czy Reaper jest akurat uruchomiony
Przed uruchomieniem aktualizacji, bo to może być przydatne na obu systemach.
Mniej więcej, gdyby Reaper nie był uruchomiony i ta instalacja by się powiodła,
no to dostałbym o tym informację. Zresztą też są paski postępu podczas pobierania tych komponentów i ich instalowania.
I na końcu też mamy przyciski, które pozwolą nam albo po prostu aplikację zamknąć,
lub jeśli wiemy, że od razu też chcemy coś w Reaperze zrobić, to też mamy od razu przycisk otwórz Reapera.
Więc też po takiej aktualizacji możemy bardzo łatwo sobie przejść do Reapera i po prostu od razu rozpocząć pracę.
No bardzo nam to życie ułatwia, jeśli chodzi o aktualizację.
Zawsze ociągałem się z aktualizacją OSARA-y właśnie przez to, że to było tak toporne.
To znaczy, no trzeba było faktycznie gdzieś tam wejść na stronę, te pliki pobierać,
a tak po prostu praktycznie jednym kliknięciem mogę sobie wszystko od razu zaktualizować.
To jest o tyle fajne, że nowe wersje zarówno Reapera i OSARA-y wychodzą dość często, bo jest tak, że co kilka dni, a czasem co kilka tygodni na przykład nowe wersje Reapera i OSARA-y wychodzą, no i teraz dzięki temu narzędziu to mogę je aktualizować jednym kliknięciem tak naprawdę.
To są przydatne narzędzia. Fajnie, że takich instalatorów jest coraz więcej.
Ja tymczasem przyjrzałem się czemuś, czemu tutaj chyba się dość dawno nie przyglądaliśmy.
Mówiliśmy o tym, jak działają telefony Infinix, jak chodzi o dostępność.
Natomiast trochę źle się dzieje, jeśli chodzi o urządzenia na pewno OnePlus,
czyli system OxygenOS 16, a że na Oxygenie też bazuje ColorOS,
który na przykład jest stosowany w Realme czy Oppo, to istnieje też szansa,
że te problemy w najnowszych wersjach tych wersji systemu również się pojawią.
Donosi o tym autor bloga V.I. Tech gdzieś w Indiach.
Mianowicie problemy są dwa.
Problem numer jeden polega na tym, że po prostu przestały działać,
przestały dać się sterować wszelkiego rodzaju suwaki w ustawieniach.
Począwszy od suwaków głośności, czy dźwięków powiadomień, czy alarmów
Przez Suwaki wszystkie możliwe
w dostępności, takie jak wysokość głosu, balans audio przy aparatach słuchowych,
po wszystko inne, co możemy znaleźć z kontrolką Suwaka.
I o ile jeszcze te głośności,
dźwięków podstawowe da się jakoś kontrolować, to jest też taki znak czasów
Geminiem i tutaj porada najlepsza jest taka, żeby
użyć Gemini’a, no to po prostu tych innych suwaków dostępności już kontrolować się nie da.
No i to jest dość duży problem, bo jednak na tej kontrolce suwaka dość dużo rzeczy polega.
Pytanie w ilu jeszcze miejscach jest to zepsute. Natomiast tutaj taki wystąpił problem.
Drugim problemem jest to, że nie da się odblokować tym takim typowym gestem
przesunięcia dwóch palców w górę na ekranie blokady ekranu.
Jeżeli mamy jakieś nieprzeczytane powiadomienia na tym ekranie i tutaj ta porada, którą autor bloga zamieszcza, to jest, aby zjechać dwoma palcami w dół, a nie w górę i z tej belki, która się pojawi, prawdopodobnie są to szybkie ustawienia, wybrać opcję otwórz ustawienia i w ten sposób można się z ekranu blokady wydostać, co też brzmi na bardzo uciążliwe rozwiązanie.
No szkoda. Współczuję wszystkim użytkownikom tych telefonów teraz.
Miejmy nadzieję, że sytuacja zostanie gdzieś tam w najbliższym czasie opanowana.
Natomiast to nie koniec, niestety, złych wieści, jak chodzi o Androida,
bo zdaje się, Piotrze, ty masz jakieś informacje na temat reCAPTCHA-y i zmian, które tam się pojawiają.
Nawet bym powiedział, że to nie są dobre wiadomości nie tylko dla użytkowników Androida,
Tak naprawdę chyba dla wszystkich niewidomych użytkowników internetu tak naprawdę.
Bo co się dzieje? No…
Sztuczna inteligencja jest bardzo dobra w rozwiązywaniu CAPTCHA.
O tym wiemy, nawet chyba sami sugerowaliśmy, jak czasami można poprosić
GPT czy tam inne modele, żeby nam w takich sytuacjach pomagały.
No i to stanowi problem, bo takie usługi agentyczne,
Bardzo często teraz mogą dla nas różne rzeczy wykonywać, kupować różne rzeczy, m.in. zakładać konta.
No i firmy mogą chcieć jakoś się przed tym zabezpieczyć.
Pomysły są różne. Niedawno słyszałem też, że powstają takie CAPTCHA, które np. wymagają tego, żeby kliknąć w odpowiednim momencie w mrugającym kółku.
A wiadomo, że taka sztuczna inteligencja, która co jakiś czas robi zdjęcia, to nie jest w stanie tego łatwo zrobić.
No i też do tematu włączyła się firma Google z dość dużymi aktualizacjami do
swojej bardzo znanej i jak dla nas do tej pory bardzo dostępnej usługi
ReCAPTCHA, aczkolwiek to nie do końca tak się nazywa, bo
ten pakiet nowych funkcji zostaje wdrożonych w ramach czegoś co Google
nazywa Google Cloud Fraud Defense, czyli to jest część ich pakietu usług
Czyli to jest obrona przed defraudacją, tak jak to wynika z nazwy.
Oszustwem.
Tak, przed oszustwem. Właściwie bardziej.
I chodzi tu po prostu o to, żeby zabezpieczyć wszelkie usługi
przed jakimiś problemami z różnymi usługami, z zakupem jakichś rzeczy.
Generalnie w sytuacji, gdzie chcielibyśmy jakiś formularz zabezpieczyć CAPTCHA,
Właśnie jakieś złośliwe boty, na przykład, nie dostały się do czegoś, czego byśmy nie chcieli, żeby się dostały.
To wszystko można sobie, może autor strony sobie uruchomić w miejscach wysokiego ryzyka.
Jest to oparte o nową wersję reCAPTCHA, czyli usługi, która do tej pory działała tak, że dostawaliśmy pole wyboru,
tak nie jesteśmy robotem, zaznaczaliśmy to pole i tak naprawdę to było wszystko.
Nawet nowsze wersje tej usługi działają w tle, tylko mamy takie logo, tak weryfikowane przez reCAPTCHA, w międzyczasie Google sprawdza różne rzeczy, to jak nawigujemy po stronie, czy mamy jakieś ciasteczka zainstalowane, tak, mają gdzieś nasze adresy IP pewnie w bazie, no i w ten sposób są w stanie ocenić, czy jesteśmy robotem, czy nie i bardzo często to wygląda tak, że po prostu, zwłaszcza jeśli korzystamy, nie wiem, z przeglądarki Chrome, no to to po prostu przejdzie i my nawet CAPTCHA nie dostaniemy, natomiast mogą czasami być sytuacje, nie wiem, jeśli na przykład
na przykład nasz adres IP, tak zwany, jest używany przez kilku użytkowników, to często, coraz częściej ma miejsce, może korzystamy z jakiegoś VPN-a, korzystamy z przeglądarki, która ma jakieś zabezpieczenia, które zabezpieczają nas przed śledzeniem, na przykład, no to czasami możemy być poproszeni o wykonanie jakiegoś zadania.
Do tej pory zadania polegały na tym, że osoby widzące wybierały sobie obrazki pasujące, tam wszystkie znaki drogowe albo wszystkie hydranty trzeba było zaznaczyć.
My wybieraliśmy zadanie audio.
Generalnie musieliśmy transkrybować np.
jakieś fragmenty filmów z YouTube, a m.in.
tak chyba najczęściej było.
Fragmenty, które swoją drogą były po
angielsku z reguły, co mogło też stanowić problem dla m.in.
dla Was mieszkających w Polsce.
No to się zmienia.
Jak to teraz będzie wyglądało z tą nową wersją reCAPTCHA? Jeśli deweloper ją włączy,
Jeśli korzystamy z urządzenia mobilnego, to ta weryfikacja będzie odbywała się używając specjalnych funkcji, które są dostępne w mobilnych systemach operacyjnych.
Na iPhonie od iOS-a bodajże w 17 albo 16 Apple takie API dodało właśnie do takich celów, żeby weryfikować, że użytkownik to jest użytkownik, a nie jakiś bot.
Czy to na iPhonie, czy na Macu zresztą też i ta nowa reCAPTCHA będzie z tego korzystała.
Natomiast na Androidzie sytuacja się trochę komplikuje, bo urządzenie będzie musiało po pierwsze mieć zainstalowane usługi Play.
Po drugie, przejść proces atestu urządzenia, czyli po prostu Google sprawdza, że nikt w tym urządzeniu nic nie kombinował, że nie ma roota tak zwanego, czyli po prostu oprogramowanie nie było ruszone w jakiś sposób.
Jaki to może mieć problem? Po pierwsze, wszelkie jakieś mniejsze firmy, które produkują urządzenia, które mogą nie mieć weryfikacji Google Play, to tutaj nie będą wspierane.
Jakby ktoś na przykład chciał jakiś inny system na smartfonie sobie zainstalować, który nie jest iOS-em czy Androidem, ale bliżej domu,
no to na przykład użytkownicy BlindShellów mogą mieć duże problemy, między innymi, no bo one, tak jak już wiele razy mówiliśmy w tylu przeglądach,
nie mają typowo usług Play, więc na pewno atestacji nie przejdą, więc jeśli ktoś będzie próbował coś zrobić na przeglądarce BlindShella w internecie
A drugi problem to dotyczy wszystkich, którzy korzystają z przeglądarek na jakimkolwiek komputerze, bo jeśli Google stwierdzi, że nasz komputer wymaga weryfikacji, to ta weryfikacja będzie wyglądała w taki sposób, że na stronie musi wyświetlić się kod QR i my to będziemy mogli sprawdzić.
Musimy zeskanować na urządzeniu mobilnym, które taką weryfikację może przejść.
Nie każdy może być w stanie w łatwy sposób zeskanować kod QR z różnych powodów.
Może to nam np. zająć kilka sekund i być łatwe, jeśli kod jest duży, mamy dobre oświetlenie.
A może to nam zająć kilka minut, bo właśnie mamy problem z oświetleniem, kod jest mały.
Możemy nie wiedzieć o tym, że np. jest przysłonięty przez jakieś inne okno, to mi się już parę razy zdarzyło.
A możemy po prostu być w takiej sytuacji, że nasz komputer nie ma ekranu albo nie możemy trafić.
No ale właśnie ten problem z tym, że nie wszyscy mają ekran przy swoim komputerze, to jest problem.
Nie mówiąc o tym, że teraz powstają notatniki brajlowskie, czy to BrailleNote’y te nowe,
czy jakieś BT Speak, które też po prostu ekranów nie mają.
No i w takich sytuacjach taki komputer w weryfikacji w ogóle nie będzie w stanie przejść.
Nieciekawie się zanosi sytuacja, jeśli chodzi o te CAPTCHA-y.
Z jednej strony rozumiem, dlaczego Google to robi.
To jest faktycznie problem, który postępuje, jeśli chodzi o to, że sztuczna inteligencja jest naprawdę bardzo w stanie agresywnie wchodzić na różne strony i wyciągać z nich różne informacje.
Ale z drugiej strony to może powodować dla nas problemy dostępnościowe.
Tak jak wspomniałem, dlaczego takie skanowanie kodów, czy brak usług Play może dla wielu osób stanowić problem, zwłaszcza takich mniej zaawansowanych technicznie.
No a po drugie pytanie, na jakie usługi ewentualnie też będą decydować się administratorzy strony, jeśli nie reCAPTCHA, która kiedyś była usługą dla nas w miarę dostępną.
Jest ta usługa Cloudflare’a, ale też ona, jeśli na przykład ktoś korzysta z VPN-a, to to lubi zablokować, a też nie wszyscy, zwłaszcza ci administratorzy, którzy na przykład nie chcą wysyłać wszystkich danych do Cloudflare’a,
No to mogą nie chcieć z tej usługi skorzystać, jeśli z Cloudflare’a ogólnie nie korzystają.
No i zostaje hCaptcha, która reklamuje się jako ta prywatna alternatywa dla reCAPTCHA.
I bardzo możliwe, że kolejne firmy będą się na hCaptchę decydować, ale o dostępności hCaptchy chyba mówić za dużo nie muszę.
No to jest ta usługa, która, jeśli jesteśmy osobą niewidomą, wymaga od nas, może jeśli nam się uda, rozwiązania zadania tekstowego,
jeśli dana strona to włączyła, a 90% stron niestety tego nie włącza.
Jeśli tego nie mamy, no to zostaje nam użycie tak zwanego ciasteczka
dostępnościowego, które w większości przeglądarek współczesnych nie działa.
A nawet żeby takie ciasteczko dostać, to nieraz musimy podać nasz adres
e-mail. To ponoć od niedawna też jeszcze musimy wysłać
SMS-a z naszego numeru telefonu na numer
znajdujący się w amerykańskiej strefie numeracyjnej.
A przypuszczam, że wysłanie SMS-a na przykład z Europy nie jest darmowe.
Nawet jeśli taki numer jest darmowy.
Więc, no, nieciekawie się dzieje niestety.
To prawda. Trzeba będzie zobaczyć, trzeba będzie zobaczyć jak to się rozwinie, jakie
będą dla nas tego konsekwencje, kiedy już zostanie to wprowadzone.
Ostatnio skanowałem kod QR znowu do Apple Pay w przeglądarce i to wyszło mi zaskakująco szybko.
Naprawdę te kody muszą być dostatecznie duże, że jestem w stanie telefonem złapać, ale to nie rozwiązuje problemu.
Trzeba będzie popatrzeć, co to się dalej wydarzy.
No i wygląda na to, żeśmy się szybko uporali z naszymi newsami, także czekają nas już tylko pakiety.
Pierwszym takim pakietem są nowości w dodatkach dla NVDA
i tym razem nie prowadzę ich ja.
To ty Piotrze masz w tym tygodniu dla nas nowości w tym zakresie.
Tak i trochę tych dodatków się nazbierało.
To jest też wydaje mi się bardzo, bardzo fajne.
Może żeby też ta część była ciekawsza,
co niektóre z tych dodatków pokażę, albo czemu nie.
Wszystkie dodatki, które pokażę, są kompatybilne.
Chyba wszystkie dodatki, o których powiem, są też w add-on store, czyli w tym sklepie z dodatkami, do którego można dostać się z menu narzędzia.
Więc jeśli któryś z tych dodatków Was interesuje, to możecie sobie go od razu pobrać.
Oczywiście one też będą wszystkie podlinkowane, ale zaczynamy od pierwszego dodatku drobnego, ale coś, co akurat bardzo mi się podoba.
Jeśli ktoś lubił, czy to JAWS, czy to Windows 8, czy np. VoiceOver na Macu też może być tak skonfigurowany,
po załadowaniu strony mówią nam, jak duża jest dana strona, ile ma linków, ile ma nagłówków, ile ma pól w formularzu,
No to powstał dodatek do NVDA, który nam coś takiego też oferuje.
Nazywa się WebPage Reporter.
Można sobie go włączyć z ustawień.
Z ustawień można zdecydować, zresztą mogę wam powiedzieć,
można zdecydować, jakie
elementy strony
mają być uwzględniane
w tym wyliczaniu.
Możemy być informowani o liczbie nagłówków, linków,
przycisków, pól w formularze, punktów orientacyjnych i też możemy sobie wpisać
strony internetowe, na których dodatek ma być wyłączony.
Gdybyśmy nie chcieli, na przykład, żeby nam na, nie wiem, na YouTubie mówił,
ile dana strona ma elementów, to nic, nic trudnego, można sobie to zrobić.
Jak to działa w praktyce? No to proszę bardzo, będzie demonstracja.
Wejdźmy sobie na przykład na stronę Tyflo Podcastu.
Wejdźmy w stronę Enter.
No i proszę bardzo, dostałem informację, że strona ma jakieś 50 nagłówków, ponad 170 linków
i mamy też różne pola, formularze i parę przycisków.
Także jak ktoś chciałby się tak w miarę szybko zorientować o tym,
Co na danej stronie się znajduje, to bardzo łatwo można sobie tym dodatkiem to sprawdzić.
Następny dodatek autorstwa Nikoli Jovića, bardzo też przydatny.
Dodatek, który spowodował dyskusję na Mastodonie m.in., że to w sumie powinna być funkcja wbudowana w NVDA i też w sumie z tym zgadzam.
Mianowicie, jeśli ktoś korzystał kiedyś ze skrótu NVDA-C do czytania zawartości schowka,
Jeśli schowek ma więcej niż 1024 znaki, to po prostu NVDA nam o tej zawartości nie powie, tylko będzie informacja, że schowek zawiera dużą ilość tekstu i to jest cała informacja, którą dostaniemy.
A jak popatrzymy sobie na to, co na przykład nam oferują chińskie czytniki ekranu, tam mamy jakieś nawigacje po wierszach, aktywowanie łącza, to możemy trochę zazdrościć, jeśli akurat np. z ZDSR-a nie korzystamy.
Dodatek Enhanced Keyboard Reading może nam dać namiastkę takich funkcji, przynajmniej jeśli chodzi o czytanie tego schowka.
Bo po prostu nam nadpisuje skrót NVDA C, który nam normalnie schowek czyta.
I jeśli liczba znaków w schowku przekroczy, no domyślnie jest to 1024 znaki, natomiast w ustawieniach NVDA w sekcji, którą ten dodatek dodaje,
Możemy zmienić dokładnie, jaka ta liczba jest.
Jeśli jest więcej niż te 1024 znaki, ja sobie po prostu tutaj zaznaczę
całą stronę Tyflo Podcastu i teraz nacisnę NVDA+C, żeby przeczytać schowek
i zobaczymy, co się stanie.
I proszę bardzo, po prostu mam zwirtualizowaną zawartość schowka.
To jest czysty tekst, wiadomo linki, jakieś formatowanie nie jest zachowane,
A czy z ciekawości, jakbym zaznaczył w trybie natywnego zaznaczenia w przeglądarce tego z formatowaniem, to skopiowałby mi formatowanie?
A wiesz co, zobaczymy. Tego jeszcze nie próbowałem, ale zobaczymy.
Włączymy sobie to.
Aktywne zaznaczanie. No i zobaczmy.
No nie, jakieś kreski pionowe się pojawiły, których wcześniej nie było, ale…
Jakieś puste linie, ale tak.
To mogłoby być w sumie.
No to też kolejna sugestia ewentualnie w sumie.
Ja na pewno chciałem zasugerować, żeby nawet
przecież same linki były klikalne.
Bo wydaje mi się, że już samo to
by w wielu sytuacjach pomogło.
I co mamy dalej? Dalej mamy coś, co
przyda się użytkownikom monitorów braille’owskich.
Braille Essentials. Dodatek,
który jest
kontynuacją dodatku Braille Extender,
o którym wiele razy chyba
wspominałem, zwłaszcza w podcaście o
dodatkach do NVDA. No jest to
Dodatkowe funkcje, personalizacji, działania monitorów, wyświetlanie emoji, jak mają być nieznane znaki, których nie ma w naszej tablicy, pokazywane, jak mają być informacje o kontrolkach, pokazywane, historia mowy, dodatkowe skróty klawiszowe, pokrętło do nawigacji, wyświetlanie większych ilości formatowania, ten dodatek generalnie oferuje dużo funkcji, ale średnio nadążał z rozwojem samego NVDA.
Dlatego Joseph Lee, bardzo znany w społeczności, postanowił rozwój tego dodatku skontynuować, właściwie stworzył tak zwanego forka, czyli po prostu wziął kod i go trochę zmodernizował pod inną nazwą, właśnie Braille Essentials, dodatek generalnie kompatybilny, zarówno z najnowszą 32-bitową wersją NVDA, czyli 2025.3, jak i oczywiście najnowszymi 64-bitowymi wersjami NVDA, więc jeśli korzystacie z monitora braille’owskiego,
No to wydaje mi się, że to jest dodatek z kategorii tych must have, które po prostu każdy powinien sobie pobrać, bo on faktycznie przynosi kilka bardzo fajnych rzeczy.
Następnie kolejny dodatek przydatny do nawigacji w internecie, natomiast dodatek, który ma jeszcze kilka drobnych błędów, które musiałyby być poprawione.
Tym razem z chińskiej społeczności NVDA, nazywa się Content Priority Reading i jest to dodatek, który skrótem, domyślnie to jest NVDA+Ctrl+Shift+Y, bo ten skrót sobie musiałem zmienić.
Pozwala nam przełączyć kolejność czytania informacji na stronach internetowych i to jest coś, o co któryś z Was, z naszych słuchaczy pytał niedawno.
Czy dałoby się w NVDA zrobić tak, żeby informacje na stronach internetowych były czytane tak jak w JAWS-ie, kiedy nawigujemy strzałkami góra-dół?
Czyli na przykład, żeby nie było link przejść do nawigacji, tylko żeby było przejść do nawigacji link.
I właśnie generalnie to po prostu ten dodatek robi.
Wszelkie informacje o kontrolkach, czy to są nagłówki, czy to są linki, czy to są tabele, czy to są listy, czy to są punkty orientacyjne,
są czytane na końcu, a nie na początku przed zawartością tekstową.
Natomiast ten dodatek troszkę psuje na przykład informacje o tym, kiedy opuszczamy jakieś kontenery, nie wiem, opuszczamy listy na przykład, bo zamiast komunikatu koniec lista na przykład dostajemy po prostu informację lista, nie wiemy czy to jest początek czy koniec listy, więc tam jeszcze jakieś drobne błędy w tym dodatku są, natomiast myślę, że one też za jakiś czas powinny być naprawione, jeśli zostaną.
A to jest też kolejny, wydaje mi się, bardzo praktyczny dodatek, który może wielu osobom się przydać.
I ostatni dodatek na dziś to właściwie nie jest do końca nowy dodatek, a jest to aktualizacja dodatku istniejącego.
Jeśli pamiętacie, dodatek OpenAI od m.in. autora tego samego dodatku, co Braille Extender zresztą,
to był taki bardzo praktyczny dodatek do używania różnych funkcji czata GPT z poziomu NVDA
W takim bardzo prostym interfejsie, który też miał tryb konwersacji, mogliśmy tam się dopytywać, była nawet transkrypcja Whisperem, tam parę innych opcji dodanych i tam były skróty, żeby na przykład szybko opisać obiekt pod nawigatorem NVDA, pod fokusem.
No ten dodatek długo był nieaktualizowany, bo autor skupił się na rozwoju aplikacji Basilisk LLM, która oferuje takie rzeczy w takim bardzo prostym graficznym interfejsie.
Bazylisk cały czas się rozwija do takich bardziej rozbudowanych funkcji AI.
Natomiast jeśli ktoś szuka takiego dodatku właśnie do prostej konwersacji,
opisywania rzeczy i tak dalej, ale też właśnie z historią rozmów,
tak żebyśmy też mogli mieć to wszystko w przenośnym NVDA,
no to ten dodatek do OpenAI znów zaczął się aktualizować.
Zmienił nazwę, teraz nazywa się AI Hub,
bo po prostu teraz wspiera wszystkie najbardziej popularne modele.
Od OpenAI, Gemini, jest Claude oczywiście, jest Grok jak ktoś lubi i też są wszelkie modele lokalne, które możemy sobie na przykład używając Ollamy uruchomić.
Jest też DeepSeek, no generalnie dużo tych wspieranych usług jest.
No i mamy te wszystkie funkcje, o których wspomniałem, ale też na przykład jest dostęp do funkcji TTS, jakby ktoś chciał generować mowę tymi modelami, przynajmniej tymi, które to wspierają.
Jest cały czas transkrypcja, jest też tryb asystenta głosowego, więc jakby ktoś wolał zadawać pytania głosowo, no to też można.
I też do takiej konwersacji, którą aktywnie prowadzimy, możemy wklejać załączniki ze schowka. To jest też bardzo fajnie zrobione.
Więc jakby ktoś nie chciał instalować w dedykowanej aplikacji do takich zadań AI, tutaj oczywiście musimy mieć swój klucz API,
ale szukacie czegoś z takim bardzo prostym interfejsem, no to to jest bardzo fajny dodatek.
Wiem, że ogólnie takich dodatków w AI teraz wychodzi mega dużo i można bardzo łatwo się w tym pogubić.
No to jest jeden z pierwszych takich dodatków. Fajnie, że on cały czas się rozwija i ma, moim zdaniem przynajmniej, bardzo przejrzysty interfejs.
Do wszystkich funkcji też mamy dostęp z poziomu menu narzędzia i też jeśli chodzi o skróty klawiszowe, nie ma ich jakoś dużo.
Mamy jeden skrót, żeby otworzyć okno rozmowy, a drugi skrót, żeby zadać pytanie przez mikrofon i trzeci, żeby opisać element pod nawigatorem NVDA i chyba to tak naprawdę wszystko.
Więc no też tutaj nie ma aż tyle nauki, co z niektórymi z tych nowych dodatków, które niedawno zaczęły się pojawiać.
No i to wszystko, jeśli chodzi o dodatki, przynajmniej na ten tydzień, ale pewnie w przyszłym tygodniu pojawią się kolejne, więc jeśli korzystacie z NVDA, no to warto nas słuchać dalej.
Jak najbardziej. I to nie jest koniec, jeśli chodzi o gdzieś, powiedzmy, takie drobniejsze tutaj pakiety wiadomości, no bo jak zwykle mamy też drobne newsy, to może ja zacznę tym razem od moich, żeby ci, Piotrze, dać trochę odpocząć.
I co my tu mamy? Mamy QuickMaila, którego chyba, Piotrze, ty też chwilkę testowałeś, czyli od Kelly L. Ford, klient mailowy, który też pozwala nam na Windowsa.
Możemy obsługiwać różne nasze skrzynki, głównie oparte na IMAP-ie. Gmaila da się podpiąć, co prawda, ale procedura jest dość nietypowa, bo trzeba udać się najpierw do ustawień i wygenerować sobie hasło aplikacji.
Ja myślałem, zresztą chyba Piotrze też, z tego co rozmawialiśmy prywatnie, że ta opcja jest wyłączona, a tymczasem widać, że dalej jest i dobrze się ma.
Mamy też Microsoft, tam już jest OAuth, czyli można normalnie się zautoryzować z kontem Outlook.
Pewnie iCloud by też zadziałał w podobny sposób, czyli wygenerowanie aplikacji, jakiegoś hasła.
No i różne inne skrzynki, które na IMAP-ie bazują. Coś Piotrze byś chciał powiedzieć, bo testowałeś troszkę?
Co mogę o tej aplikacji powiedzieć? To jest aplikacja, która ma potencjał, żeby bardzo szybko stać się moją ulubioną aplikacją.
To nie jest jakiś bardzo rozbudowany klient na ten moment, tam np. nie ma ekranu ustawień, tam połowę rzeczy musimy ręcznie zmieniać w pliku INI na ten moment, więc tam jeszcze jest dużo rzeczy do zrobienia.
Ale co już działa? Działają foldery, działa lista wiadomości, która ma zarówno tryb taki wątkowany i zwykły, wyświetlanie wiadomości w widoku HTML, można też na wiadomości odpowiadać i można pisać.
Tworzyć nowe wiadomości.
Tutaj też jeszcze parę rzeczy trzeba by poprawić, bo jak klikamy odpowiedź, no to fokus nam ląduje w polu Do, a nie w polu treści wiadomości.
Więc tutaj jak ktoś się przyzwyczaił do tego, że od razu można pisać, to tutaj jeszcze trzeba to dopracować.
Natomiast co mi się w tej aplikacji bardzo podoba, to po pierwsze to, że to jest aplikacja bardzo szybka.
Aczkolwiek chyba wiadomości jakoś nie są lokalnie zapisywane, to jest wszystko pobierane dynamicznie z serwera, chyba też powiadomień nie ma.
Ale jest szybko i też, co jest dla mnie bardzo fajne, tego na przykład nie ma, czy w Thunderbirdzie, czy w Outlooku, mamy podgląd wiadomości na liście wiadomości, tak na przykład to ma miejsce na Macu, czy tak jak to miało miejsce w tej klasycznej aplikacji Poczta, którą Microsoft postanowił ubić na rzecz webowego Outlooka i to jest po prostu, moim zdaniem, właśnie nawet tylko w sumie z tego powodu, bo mi akurat na tym bardzo zależało w aplikacji do Poczty, zwłaszcza jak czytam dużo listów,
No to jest świetna sprawa.
I to faktycznie działa. Mam nadzieję, że to się będzie dalej rozwijało.
Ja jestem ciekaw, czy sobie radzisz z dużymi skrzynkami i dużą ilością wiadomości, bo to jest często problem.
No ja mam na moim Gmailie wiadomości cofające się do roku 2008.
I autor sobie z tym poradził.
Trochę tak jak na przykład, no nie wiem, jak to jest w mediach społecznościowych,
gdzie po prostu program pobiera 100 najnowszych wiadomości i musimy sobie klikać czytaj więcej.
Nie wiem, a właśnie chyba też wyszukiwania nie ma.
Więc jakby ktoś chciał mieć dostęp do wszystkich, wszystkich wiadomości,
no to tego też na ten moment nie mamy.
No to może być problem, zwłaszcza dla ludzi, którzy mają dość duże archiwa.
Tak, dobra rzecz.
Lubią sobie tę pocztę potem przeszukiwać i wyszukiwać w niej informacji.
No ale zobaczymy jak aplikacja się rozwinie.
Natomiast to nie wszystko co powstało, bo powstała też aplikacja Station Scout
autorstwa Josha Tubbsa, czyli tej osoby znanej jako Orinks, też od AccessiWeather,
na przykład od Portkey. Jest to aplikacja, która potrafi monitorować stacje radiowe.
Możemy użyć sobie Radio Browsera, chyba jeszcze jakiegoś katalogu,
nie pamiętam teraz, czy TuneIna, albo po prostu Radio Browsera,
albo po prostu podać własny URL do streamu.
Przypuszczam, bo nie jestem tego pewien, że jeżeli stacja podaje takie informacje,
informacje o utworach, bo chyba nie ma tam wbudowanego Shazama,
aplikacja zbiera sobie tytuły wszystkiego, co było grane i pod koniec takiej sesji,
bo możemy sobie po prostu włączyć taką sesję nagrywania,
możemy też zaprogramować, żeby o którejś godzinie konkretnej
to się samo uruchomiło i zatrzymało, te wszystkie utwory mogą zostać tam
dodane do playlisty w Spotify.
Jeżeli słuchacie jakichś setów DJ-skich,
albo radia, gdzie leci dużo piosenek, które wpadają Wam w ucho,
one się też wyświetlają jako metadane, stacja je podaje,
to możecie z takiej aplikacji skorzystać.
W sumie fajne, rozwiązuje to jakiś problem.
No i jako ostatnie, wiemy, że od macOS-a 27, jeżeli dobrze pamiętam, powoli Apple zacznie zarzucać wsparcie dla aplikacji Intelowych.
Nie wiem, czy się tu Piotrze pomyliłem, chyba dobrze mówię.
Siedem albo osiem.
Więc skoro już znamy taką datę graniczną, to powstało narzędzie, które pomoże nam się z takimi aplikacjami do tego czasu uporać, czyli sprawdzi jakie mamy aplikacje bazujące jeszcze na tej infrastrukturze Intelowej, czyli tych używających tego mostka Rosetty, która nam pozwala na korzystanie z tych aplikacji, mimo tego, że nasz Mac to już infrastruktura Apple Silicon.
Pozwoli nam przejść albo na ich odpowiedniki w wersji silikonowej, jeżeli takie istnieją, albo na alternatywy.
Te alternatywy, co ciekawe, też są tworzone przez społeczność.
To znaczy społeczność określa, jaka aplikacja może być dobrym zamiennikiem czegoś, co aktualnie używamy,
a co nie jest już rozwijane, czyli nie będzie kompatybilne z silikonem.
To ciekawe, jak dostępne będą te alternatywy, ale ponoć można się wymieniać jakimiś komentarzami ze społecznością.
No i aplikacja trochę też wprowadza taki element grywalizacji, bo cały czas działa w tle, więc jeżeli nawet byśmy sobie zainstalowali, czy to z App Store’a, czy z pliku DMG bezpośrednio, czy przez Homebrew, coś Intelowego, no to od razu dostaniemy o tym powiadomienie, że ta aplikacja za jakiś czas już może być niekompatybilna.
No i też pokazuje nam aplikacja taki element grywalizacji, różnego rodzaju wyniki, takie rankingi, na ile już zdążyliśmy w stu procentach przesiąść się na wszystko silikonowe.
Także jeżeli w takiej jesteście sytuacji, że już wiecie, że za ten rok gdzieś to wsparcie zacznie siadać, no to może warto się przyjrzeć, które aplikacje warto by było wymienić.
To wszystko jeśli chodzi o drobne newsy, no więc teraz czas na nowości w grach.
No jeszcze ja mam drobne newsy.
Więc tutaj też jeszcze zanim gry, to zostaniemy może w klimatach macowych na chwilę.
Bo tutaj też kilka innych jeszcze aplikacji powstało, np.
powstała kolejna aplikacja z rodzaju aplikacji AI, które nam mogą różne rzeczy opisywać.
Ta aplikacja nazywa się Describee.
Tak chyba to się powinno czytać.
Describee, pisane właśnie przez dwa E.
Od Tony’ego Gebhardta.
I jest to program, który pozwala nam zrobić rzut ekranu,
czy to całego ekranu, czy tego co mamy pod fokusem,
i opisać, możemy też opisywać zdjęcia,
czy pliki podświetlone w finderze.
I też z menu kontekstowego,
z każdego menu kontekstowego możemy sobie różne rzeczy opisać i jak już np. jakiś obrazek opiszemy, to możemy go od razu zapisać na pulpit z opisem, czy na biurko właściwie, na Macu to się mówi, z tym opisem od razu już wtopionym w plik do tych metadanych.
Musimy wygenerować sobie też klucz darmowy do Gemini.
Program pobieramy z Dropboxa i program też nie jest podpisany chyba.
Tak, mamy informację, że aplikacja nie jest podpisana, więc też musimy z poziomu ustawień systemowych
zezwolić na uruchomienie aplikacji po raz pierwszy. I też za pierwszym razem musimy zezwolić
na nagrywanie ekranu, a później już aplikacja powinna działać normalnie.
Więc są podobne funkcjonalności jak VOCR, ale gdyby ktoś z VOCR-a nie chciał korzystać, no to mamy też alternatywę.
Ale skoro o VOCR-ze mowa, to ostatnio opowiadałem Wam o tym, jak to Chi Kim stworzył dodatek do NVDA,
który pozwala np. chatowi GPT przejąć sterowanie nad naszym komputerem i w czymś nam np. pomóc.
Swoją drogą, a propos wątku, który Paweł niedawno rozpoczął, tutaj praktyczne zastosowanie rzeczy, o których mówimy,
To ja niedawno miałem potrzebę skorzystania z tego dodatku, żeby kliknąć w parę niedostępnych przycisków w aplikacji, której nawet OCR mi nie pomagał.
I ten dodatek mi pomógł właśnie. Dałem mu zadanie, tam trzeba było kliknąć na parę rzeczy, było opisane w co trzeba kliknąć, tylko po prostu nie dało się tego zrobić w dostępny sposób.
No dodatek sobie akurat z tym poradził.
To było na Windowsie, natomiast zapowiadałem, że VOCR też niebawem takiej funkcji się ma doczekać.
No i właśnie się doczekał, w najnowszej wersji beta VOCR-3, jest to konkretnie VOCR 3.0.0 beta 4.
Mamy właśnie funkcję Computer Use do dyspozycji, która działa analogicznie do tego, jak to wygląda w dodatku z NVDA.
Mianowicie, skrótem CMD-CTRL-SHIFT uruchamiamy tę funkcję COMPUTER USE,
w której zostajemy poproszeni i musimy tam wpisać, co chcemy, żeby komputer dla nas wykonał.
Następnie w każdej chwili możemy to działanie wstrzymać lub wznowić skrótem CMD-CTRL-P.
I też skrótem CMD-CTRL-S możemy przełączyć czytanie komunikatów asystenta,
Aplikacja ma nam mówić, co akurat asystent dla nas robi.
Mamy informacje na końcu, po wykonaniu zadania, ile zostało zużytych tokenów i ile to nas kosztowało.
Oprócz tego zawsze będzie wykorzystywane okno pod fokusem, a nie pierwsze widoczne okno,
co może być przydatne w Safari na przykład, to powodowało problemy do tej pory.
Jeśli jakieś okienko się wyświetli, to fokus zawsze trafi do tego okienka.
Pola na prompty, czyli zapytania do sztucznej inteligencji zostały powiększone.
Menu ustawień zostało trochę inaczej ułożone.
Mamy dedykowane podmenu na OCR i dla funkcji AI.
Edytor presetów AI, czyli możemy sobie prompty zapisywać, jest bardziej dostępny.
Mamy też przekład na język norweski i mamy drobne poprawki błędów.
Także jeśli z VOCR-a korzystacie, to warto sobie tę najnowszą wersję pobrać,
bo to jest faktycznie funkcja, która może nam w niektórych sytuacjach uratować życie.
Może nie dosłownie, ale faktycznie może być przydatna.
Był Mac, to może teraz coś dla komputerów z systemem Windows, konkretnie dla laptopów Lenovo.
Mówiłem jakiś czas temu, że narzędzie, które zarządza skrótami, klawiszami funkcyjnymi na laptopach,
bo tutaj mówię o tak skrótach z klawiszem FN, które nam zmieniają jasność, wyłączają Wi-Fi,
włączają tryb samolot, wyłączają kamerkę itd., może mówić nam co się dzieje,
ale to narzędzie działa tak, że działa tylko wtedy, kiedy jest uruchomiony narrator.
Z innymi czytnikami ekranu to po prostu nie działa.
Okazuje się, że aplikacja po prostu sprawdza, czy plik narrator.exe jest uruchomiony lub nie.
Jeśli jest, no to mówi nam przez SAPI, jeśli nie, no to po prostu komunikaty nie są czytane.
Jest na to obejście, było do tej pory, mianowicie po prostu musieliśmy sobie podmienić jakiś plik
i nazwać go narrator.exe, uruchomić, no i wtedy mogliśmy oszukać narzędzie, że akurat mówi do nas Narrator.
I wtedy powiedziałem, że byłoby fajnie, by ktoś po prostu taką aplikację stworzył.
No i właśnie tego zadania podjął się Brandon Gross i stworzył Lenovo Access Utility Tool.
Programik nazywający się narrator.exe, no bo jakże inaczej.
Który po prostu przychodzi sobie w zasobniku systemowym z jednym poleceniem,
menu kontekstowym, żeby programik zamknąć.
Który po uruchomieniu powinien spowodować, że te klawisze funkcyjne będą czytane.
Narzędzie działa, z tego co wiem, na większości komputerów.
Nie działa na słowackim Windowsie, co ciekawe, bo tam Narrator ma jakąś inną nazwę
pliku wykonywalnego, co ponoć spowodowało problemy.
Po polsku wydaje mi się, że tego problemu nie powinno być, no bo u nas Narrator to Narrator cały czas.
Ale też laptopa Lenovo nie posiadam, więc nie miałem okazji sam tego narzędzia sprawdzić.
Ale jeśli takiego laptopa posiadacie, to warto sobie ten program pobrać, bo to jest naprawdę bardzo fajna rzecz.
Zdarzyło mi się parę razy pomagać osobom, które niechcący, nawet nie wiedząc np. sobie wyłączyły Wi-Fi takim klawiszem funkcyjnym, po prostu o tym nie wiedząc.
Więc jeśli mamy takie narzędzie, które by nam pomogło zapobiec jakiejś sytuacji, no to myślę, że warto to zrobić.
Fajnie, że firma Lenovo w ogóle dodała coś takiego do swoich laptopów, chyba jako jedyni.
Szkoda, że to tylko z Narratorem działa.
No fajnie byłoby gdyby też oni po prostu
zaktualizowali te swoje narzędzia, żeby też
monitorowały np.
NVDA, JFW dla JAWS-a,
może nawet dla ZDSR,
a w sumie Lenovo jest chińskie, więc
czemu nie. No ale na ten moment
możemy sobie pomóc tym narzędziem.
Jeszcze jedna drobna uwaga: jeśli to narzędzie jest
uruchomione, a my byśmy
chcieli skorzystać z prawdziwego narratora,
no to najpierw musimy to narzędzie
wyłączyć, no bo ponoć kiedy ono
jest uruchomione, to Narrator nam się nie uruchomi, więc też warto o tym pamiętać.
Zostajemy w tematach Windowsowych i wracamy do aplikacji, o której było w zeszłym
tygodniu. Accessible Sensor Readouts, czyli programu od Andre’a Louisa, który pozwalał
nam szybko sprawdzać informacje o stanie podzespołów naszego komputera, m.in.
temperatury, zużycie procesora, karty sieciowej, dysków i wiele innych rzeczy oraz na
niektórych wspieranych modelach też sterować wentylatorami komputera, np. gdybyśmy chcieli, żeby one pracowały np. bardziej wydajnie.
Od tego czasu aplikacja miała bardzo, bardzo dużo aktualizacji, bo przeskoczyliśmy od wersji 1.0 do 3.2, to jest chyba najnowsza wersja, chyba że w międzyczasie wyszła jeszcze jakaś nowsza wersja.
Oczywiście, że wyszła. Teraz mamy wersję 3.3.0, więc no tutaj aplikacja bardzo się dynamicznie rozwija.
Ogólnie mamy jeszcze więcej informacji wyświetlanych.
Bardziej szczegółowe informacje o podzespołach, o urządzeniach USB,
o drukarkach, o stanie kart sieciowych, czy to jest Ethernet, czy to jest Wi-Fi,
o urządzeniach USB, o urządzeniach audio i wiele, wiele więcej.
Mamy też wtyczki dla różnych komputerów, jeśli wbudowane narzędzia,
które tam są zainstalowane, nie wykryły naszej płyty głównej,
Jeżeli nie mamy informacji o wentylatorach, nie możemy nimi sterować, to powstało kilka wtyczek, które dla niektórych komputerów mogą pomóc.
Na przykład użytkownicy laptopów Asus, użytkownicy laptopów Framework, użytkownicy laptopów HP.
Są teraz wtyczki, które można do aplikacji zainstalować, które powinny pomóc.
A tak bardziej też ogólnie to aplikacja ma kilka dodatkowych, bardzo przydatnych funkcji, m.in. można sobie przypisać globalne skróty klawiszowe,
Bardzo możliwe, że w momencie, kiedy słuchacie tej audycji, tam pojawiło się jeszcze więcej funkcji.
Więc jeśli szukaliście jakiegoś fajnego, darmowego narzędzia, które pomoże wam sprawdzić na przykład,
czy wasze podzespoły w komputerze się nie przegrzewają, chcielibyście sobie takie globalne skróty klawiszowe
na przykład do tego ustawić, które by nam pozwoliły to przeczytać, to polecam sobie właśnie tę aplikację pobrać,
bo ona na to pozwala i wiele, wiele więcej.
Kolejna aplikacja, która rozwija się bardzo dynamicznie, to SonarPad,
który doczekał się nowej aktualizacji i nowej strony internetowej swoją drogą.
A mianowicie teraz można ten program pobrać ze strony sonarpad.com,
więc bardzo prosty adres do zapamiętania, www.sonarpad.com.
Jest to, no zaczęło się od prostego edytora tekstu, ale teraz to też aplikacja, która pozwala nam słuchać podcastów, tworzyć sobie audiobooki, czytać pliki syntezą, czytać kanały RSS, przeglądać YouTube’a i wiele, wiele więcej.
A od najnowszej wersji też słuchać radia, bo mamy katalog Radio Browsera zintegrowany i możemy sobie stacji radiowych słuchać.
I też korzystać z map, konkretnie sobie generować wskazówki dojazdu do danego miejsca,
które mamy dostępne albo w wersji tekstowej, które możemy sobie wydrukować.
Swoją drogą, w ogóle też drukowanie zostało dodane jako nowość oraz można wygenerować
sobie graficzny plik mapy, na przykład gdybyśmy chcieli go wysłać osobie widzącej.
Nie wiem, z jakiej usługi korzysta ta funkcja, no to też wydaje mi się, że są funkcje,
które wykraczają jednak za prosty edytor tekstu, ale no to akurat już…
Jeżeli Emacs nas czegoś nauczył i chyba tak to zostawię.
Tak, to prawda. Coś, co bardziej mi się z edytorami tekstu kojarzy, to też mamy tłumaczenie i tłumaczenie może działać albo przez Google’a, albo przez GPT-a, jeśli dodamy klucz API lub przez Gemini.
Tutaj też oczywiście musimy własny klucz API dodać. Jeśli z Gemini korzystamy, to też może nam dokument, czy to zaznaczenie, czy cały dokument streścić, a to też wydaje mi się całkiem fajne.
Z tej strony można tę nową wersję pobrać, chyba też zresztą z poziomu aplikacji samej, bo ona ma mechanizm do aktualizowania, też po prostu sobie tę wersję można pobrać.
I na koniec wracamy do motywu notatników brajlowskich na chwilę dosłownie.
Mówiłem ostatnio dużo o nowych BrailleSense’ach, a teraz wiemy więcej o BrailleNote’cie Evolve, czyli notatniku brajlowskim opartym o system Windows 11.
Bo zaczęły pojawiać się demonstracje.
I to w dwóch miejscach.
Po pierwsze podcast Davida Woodbridge’a,
który właśnie od jakiegoś czasu pracuje
dla HumanWare’a, oddziału australijskiego
tej firmy.
Oraz na oficjalnym kanale HumanWare
na YouTubie zaczęły pojawiać się
demonstracje.
Podcast Davida już zawiera pięć części
chyba, pięć albo sześć, które
pokazują pierwszy start urządzenia,
wygląd fizyczny, jak wygląda menu główne.
To są takie bardziej szczegółowe demonstracje.
Natomiast nagranie na kanale YouTube HumanWare to jest taki webinar, bardzo podobny w sumie do tego co Selvas Healthcare zorganizowało do BrailleSense’a, w którym to możemy trochę więcej zobaczyć jak wygląda ten interfejs i tak jak wspominał producent, wiemy jak się z tego urządzenia korzysta.
Mamy ekran główny KeySoft, który przypomina gdzieś ten interfejs klasyczny tych pierwszych BrailleNote’ów, które miały całkowicie autorską nakładkę.
No i też było pokazane, jak wyglądają dodatki, które są instalowane do aplikacji z pakietu Microsoft Office, czy jest Word, czy Outlook.
One generalnie upraszczają interfejs w taki sposób, żeby on wyglądał bardziej tak, jak na przykład wyglądał system menu w edytorze tekstu czy w programie pocztowym w BrailleNote’ach oryginalnych.
Mamy uproszczone menu, mamy dodatkowe skróty klawiszowe dodane, więc jak ktoś nie chce korzystać ze wstążki, no to nie musi.
Generalnie właśnie to było demonstrowane, jak to wszystko też działa z wbudowaną wersją NVDA, no działa to całkiem sensownie.
Natomiast oczywiście też ten klasyczny interfejs jest cały czas do dyspozycji, jak ktoś chce normalnie po prostu z tego pełnego interfejsu Office’a korzystać, to też je mamy do dyspozycji.
Było też pokazane, jak działa edytor wstawienia równań matematycznych w Braille’u,
który, co ciekawe, też na ten moment wspiera standardy angielskie, czy to standard Nemeth, czy standard UEB, czy standard francuski,
ale też zostało zapowiedziane, że w kolejnych aktualizacjach ma też zostać dodany LaTeX.
I to jest też fajne. Jak ktoś LaTeX-a się nauczył akurat, żeby wstawiać równania matematyczne do, no na przykład do plików Word, bo pracujemy na jakiejś pracy naukowej, na przykład wykonujemy tutaj, no to urządzenie jest bardzo kierowane na rynek edukacyjny, ale nie tylko, no to z poziomu BrailleNote’a będziemy mogli bardzo łatwo to zrobić.
Czy to mnie do końca przekonało? No to każdy musi sobie odpowiedzieć sam, czy faktycznie, jeśli decydujemy się na notatnik brajlowski, czy lepiej jednak iść w stronę Androida.
Ze spersonalizowanymi aplikacjami czy po prostu instalujemy Windowsa, no każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy, o czym zresztą HumanWare też mówiło, też podawali powody dlaczego zdecydowali się na taki krok na tym nowym notatniku, więc jakby ktoś chciał sobie porównać jak jeden i drugi producent do tematu podchodzi, no to teraz właśnie u obu z nich mamy po prostu taką możliwość i możemy to w miarę łatwy sposób zrobić.
Dobrze, no to teraz przejdziemy do gier.
Tak, właśnie miałem mówić, bo to był przedtem taki troszkę falstart, no a teraz, teraz rzeczywiście już gry.
Teraz gry, a w grach też się dzieje całkiem dużo.
Tradycyjnie głównie w departamencie modów dostępnościowych, gdzie kolejne hity, i tutaj myślę, że mogę spokojnie tego określenia użyć,
Zostały nam udostępnione i takim największym hitem prawdopodobnie jest mod do gry Sid Meier’s Civilization, konkretnie do piątej części tej serii.
To nie jest część najnowsza, najnowsza jest część siódma, która generalnie jakoś nie jest bardzo lubiana.
Może powstanie w przyszłości mod do szóstki, natomiast piątka została nam udostępniona.
Przez osobę podpisującą się jako Rashad na forum Audiogames.
Jest to osoba, która pisze mody bardzo wysokiej jakości.
Na przykład udostępnił nam mody do gier takich jak Against the Storm czy Oxygen Not Included.
Więc takie bardzo rozbudowane gry.
No i nie inaczej jest w przypadku z serii Civilization, która, jak można się domyślić z nazwy,
jest serią, w której to budujemy własną cywilizację.
A właściwie to nawet wygląda to w ten sposób, że wybieramy sobie jedną z prawdziwych osób z historii świata.
Jest ich tam ponad czterdzieści, chyba czterdzieści pięć z tego, co pamiętam.
I sobie prowadzimy taką cywilizację od czasów starożytnych po współczesność, gdzie nawet lecimy w kosmos.
Więc jesteśmy w stanie zobaczyć, jak technologia i wszystko generalnie ewoluuje.
Wygląda to tak, że trochę tak jak, nie wiem, czy w Sound RTS-ie, czy np. jak ktoś grał Time of Conflict, mamy jednostki różne, które nam mogą różne budynki budować, różne zadania wykonywać.
Czy to są np. jakieś, jacyś robotnicy, którzy nam różne rzeczy budują, czy koloniści, którzy stawiają nowe miasta, czy różne jednostki bardziej takie wojskowe, czy to np. statki.
Rozwijamy naszą cywilizację i z czasem, kiedy będziemy się rozwijać,
to będziemy mogli podejmować różne decyzje, czy to społeczne,
decydując się na przykład, czy idziemy bardziej…
Generalnie wszystkie aspekty, jak można taką cywilizacją rządzić,
są dostępne, czy to takie bardziej demokratyczne, czy monarchijne,
czy jakieś bardziej autokratyczne i one mają wpływ na różne statystyki,
No i też wchodzimy w kontakt z innymi cywilizacjami, czy to współpracując, budując wspólne drogi i pracując razem, czy to oczywiście też walcząc, no i z czasem w kolejnych poziomach gry, w bardziej współczesnych czasach, no to nawet mamy takie rzeczy jak ONZ odzwierciedlone i tam też różne decyzje możemy wspólnie podejmować.
Gramy zarówno w trybie jednoosobowym, jak i wieloosobowym.
To, co ja tak bardzo pokrótce opisuję, to to jest wierzchołek Góry Lodowej,
bo tam też mamy bardzo rozbudowany system ekonomii i wiele, wiele więcej.
To jest bardzo ceniona seria i bardzo skomplikowana.
No i na to wszystko, tak jak wspominałem, mamy różne osoby historyczne.
Każdy z nich ma swoje unikalne bonusy.
Między innymi jest Kazimierz III swoją drogą, także też jest polski akcent, podobnie zresztą jak w samej grze, bo sama gra nie jest przetłumaczona na jakoś dużo języków, ale polski na tej liście jest.
Mod Język Polski też wspiera, ba, nawet mamy audiodeskrypcję dla filmu, który nas wprowadza do gry. Mamy taką scenkę na logo firmy i tam taka pierwsza scenka i to też przez autora moda zostało
zaudiodeskrybowane, więc to jest też bardzo fajny akcent.
Jeśli lubicie takie gry, polecam sobie to sprawdzić.
No gra, w momencie kiedy my to nagrywamy, jest dostępna w promocji.
Natomiast promocja trwa do 14 maja, więc prawdopodobnie kiedy już tego słuchacie, to ona się skończy.
Ale co mogę podpowiedzieć, jeśli będziecie tę grę kupować?
Warto kupić sobie zestaw ze wszystkimi treściami, z tą edycją kompletną,
bo mod niektóre z tych treści wymaga.
To jedno, a też wychodzi generalnie taniej, jakbyśmy mieli te wszystkie treści kupować osobno.
No można ewentualnie kupić sobie klucz taniej.
Gdzieś też na forum Audio Games trwają przynajmniej dwa konkursy, gdzie jakby ktoś chciał tę grę wygrać,
to tam można swoje imię dorzucić.
Jak macie konto na forum Audio Games, to możecie sobie to tam też po prostu ewentualnie spróbować.
A no już uda wam się tę grę wygrać.
Sam mod wspiera wszystko w takim podstawowym trybie, zarówno jedno jak i wieloosobowym.
Niestety nie wspiera scenariuszy, czyli takich trybów bardziej kampanii, które możemy sobie w grze uruchamiać.
I nie wspiera też innych modów. Może w przyszłości to zostanie dodane.
Natomiast autor zaznacza, że przez to jak ta gra została stworzona, to wsparcie do innych modów jest utrudnione,
więc jeśli to się pojawi, to może w jakiejś dalekiej przyszłości,
I na ten moment plan jest taki, żeby skupić się na innych rzeczach.
Sam mod generalnie rozwija się naprawdę bardzo dynamicznie.
Zostajemy w tematach około modyfikacji,
bo powstał też mod do drugiej części gry Monster Train,
czyli takiego roguelike’a trochę inspirowanego na przykład Slay the Spire,
W którym to jedziemy sobie dosłownie piekielnym pociągiem, który gdzieś przewozi ostatnią iskrę, ostatni fragment piekielnego ognia, dosłownie.
I musimy używając różnych demonów, różnych stworów go bronić.
Wygląda to podobnie trochę, jakbym miał tę grę porównać, co jakby Hearthstone połączony ze Slay the Spire, gdzie w danym pociągu mamy kilka pięter.
Na tych piętrach możemy grać stronników z naszej talii i też rzucać różnymi zaklęciami.
I ci stronnicy walczą przeciwko stronnikom naszego przeciwnika.
W międzyczasie mamy różne bossy, mamy taki element roguelike’owy, że wybieramy jedną z kilku ścieżek.
No i na podstawie tego co wybierzemy to możemy natrafić na jakieś sklepy, na jakieś bardziej lub mniej pozytywne wydarzenia.
Generalnie tak rozgrywka wygląda.
Zarówno pierwsza, jak i druga część z tej serii ma też fenomenalną ścieżkę dźwiękową.
I mod do drugiej części został rozpoczęty przez Oriola Gomeza i został rozwinięty przez społeczność.
I ten mod do dwójki jest bardziej dopracowany.
Mamy tutaj taki system buforów, podobny zresztą do tego, co jest np. w modach…
do serii Slay the Spire, więc nawet gra się w tę drugą część łatwiej niż jedynkę, natomiast pewnie też za jakiś czas podobne rzeczy do moda do jedynki też myślę, że będą dodane, bo to faktycznie wydaje mi się system, który się sprawdza, także jak już może przeszliście jedynkę, chcielibyście teraz sobie sprawdzić sequel tej gry, no to można, warto sobie go też pobrać.
Może zostając w temacie modów, tutaj jeszcze to mam na końcu, ale myślę, że to też warto dokończyć.
Mamy też moda do gry BeamNG Drive, czyli gry…
No może nie do końca wyścigowej gry, w której możemy sobie jeździć różnymi samochodami, tam od małych do nawet takich dużych samochodów ciężarowych.
To jest gra generalnie w otwartym świecie i mod pozwala nam, po prostu nam czyta interfejs gry.
Możemy sobie wybrać mapę, możemy sobie wybrać samochód i sobie po tym świecie jeździć.
Natomiast na razie jeszcze nas po trasach nie prowadzi. Może w przyszłości coś takiego będzie dodane.
Napisałem do autora, czyli do Brandona Grossa, który dzisiaj zresztą się pojawił w audycji w innym kontekście.
I powiedział mi, że spróbuje coś zrobić w tej sprawie. Czy się uda, nie wie.
Ale na pewno tutaj będzie coś robione. Mamy natomiast wykrywanie przeszkód.
I też przez to, że w tej grze jest bardzo realistycznie odwzorowana fizyka
i też chodzi dużo o niszczenie tych samochodów, jakieś skakanie różnymi rampami i tak dalej.
No to mod akurat też nam może podawać dużo informacji, czy to mową, czy dźwiękami
o tym, jak ten samochód leci, jeśli się na przykład obróci,
jeśli coś zostanie zniszczone, to co i w jaki sposób.
No i to wszystko też jest określone tym, że
Oprawa dźwiękowa w tej grze też jest naprawdę bardzo, na bardzo wysokim poziomie i bardzo realistyczna, więc mam nadzieję, że
ten mod się będzie dalej rozwijał. Jak ktoś lubi samochody, to można sobie pograć, ale jeśli szukacie konkretnego jakiegoś celu i faktycznie takiego
prowadzenia po wyścigach, no to jeszcze nie jest ten moment. Mam nadzieję, że w przyszłości to też będzie dla nas dostępne.
Co jeszcze mamy? Jak ktoś lubi sobie pograć w MUD-y i macie Maca i zastanawialiście się, jakim programem ewentualnie można by to zrobić, to Aaron Hewitt, który na początku zapowiedział, że generalnie nie planuje nic takiego stworzyć, przynajmniej na platformy komputerowe, niedawno znów zaczął interesować się Macami,
Bardzo ciekawą recenzję MacBooka na swoim blogu niedawno opublikował.
No ale też przy okazji chciał sobie pograć właśnie.
No i postanowił przepisać swoją aplikację, którą niedawno stworzył na Androidzie, czyli
aplikację MUDPie, no też właśnie na Maca.
Jest to bardzo rozbudowany i bardzo dostępny klient do grania w MUD-y, który
ma rozbudowane skróty klawiszowe do czytania wiadomości, do tworzenia buforów na
różne typy zresztą tych wiadomości.
I też rozbudowany system tworzenia skryptów, które np. nam pomogą takie bardzo rozbudowane paczki dźwiękowe do konkretnych modów tworzyć.
Jak ktoś grał np. Alter Aeon czy Cosmic Rage, zresztą właśnie do Cosmic Rage’a głównie też ten program powstał,
no to mniej więcej wiecie o co chodzi, że tutaj mamy takie bardzo rozbudowane dźwięki podczas grania w takie rzeczy.
No i używając MUDPie’a właśnie możemy sobie na Macu też takie rzeczy zaprogramować.
I na koniec mówiliśmy w poprzedniej audycji o grze WordBopper,
czy WordBop chyba się w przeglądarce nawet nazywało.
I była to gra przeglądarkowa, w której tworzymy coraz dłuższe słowa z losowych liter,
które dostajemy na takiej siatce. Mamy dwie minuty na słowa w języku angielskim.
Wersja natywna na iOS-a, czyli WordBopper, od tego samego autora, czyli od Marca Salsiccii.
Mam nadzieję, że to przeczytam.
No właśnie, jak ktoś ma iPhone’a, to można sobie za darmo tę aplikację pobrać z App Store’a.
Będzie podlinkowane. Bardzo prosta, przyjemna gra.
Jakby ktoś chciał sobie angielski poćwiczyć, to fajny na to pomysł.
I jeszcze na koniec jedna gra przeglądarkowa od Quinn.
A mianowicie, jeśli ktoś pamięta taką grę na iOS-a czy Androida jak Crafting Kingdom,
w której to tworzymy coraz to bardziej skomplikowane przedmioty,
tam na przykład najpierw budując sobie tartak, który nam wytwarza drewno,
z drewna możemy później tworzyć różne przedmioty, czy to jakieś wędki i inne rzeczy,
które później sprzedajemy i tymi przedmiotami też możemy tworzyć inne,
następne przedmioty, tak coraz to bardziej skomplikowane łańcuchy logistyczne,
No to Quinn stworzyła grę Crafter przeglądarkową, która jest rozbudowaną i darmową wersją Crafting Kingdom, w której też właśnie mamy ponad 100 budynków do odblokowania i tak można różne rzeczy sobie tworzyć.
Mamy różne misje, które nam będą generowane, żeby rozgrywka za każdym razem była też dla nas ciekawsza i to wszystko jest oczywiście stworzone bardzo dostępnie z czytnikami
ekranu.
Jednak czego ta gra na ten moment
nie ma, to dźwięki, ale Quinn
nie wyklucza, że dźwięki do tej gry też
w przyszłości zostaną dodane.
Także jeśli lubicie takie rzeczy,
to warto sobie też Craftera
sprawdzić. No i to wszystko, jeśli chodzi o gry.
Tak, no to teraz czas przejść do
technikaliów. I w technikaliach pierwszy
news należy do mnie, bo
okazuje się, że
może nie w Markdownie, ale ogólnie w pliku tekstowym
da się zapisać nie tylko
prezentacje, tak jak wyjaśniałem to ostatnio, ale też formularze.
I tutaj może o prezentacji wspomnę tylko, że wszystko przebiegło pomyślnie i prezentacja się zarówno wyświetliła, jak i pokazała to, co miała pokazać.
Tam w paru miejscach coś się zacięło. Jest tam taka funkcja, że jak się naciśnie literę B w trybie prezentacji, to prezentacja jest spauzowana
I osoby widzące mają komunikat, tak,
wznów prezentację,
a my dalej widzimy slajdy, więc tu jest troszeczkę taki rozłam
i to jest coś, czego nie wiedziałem. Natomiast jeszcze trochę
tę prezentację modyfikowałem po drodze i okazuje się,
że im więcej tego tekstu napiszemy, tym bardziej on się nie mieści
na ekranie, więc trzeba to też kontrolować. I jeden taki sposób,
na jaki w sumie wpadłem, żeby sprawdzić, czy ten tekst
wyświetla się w całości, tak jak ja go sobie zaplanowałem, to jest użyć OCR-a w NVDA i rzeczywiście on wtedy mi przeczyta ten tekst, który optycznie jakby na ekranie widać, a nie to, co on jest w stanie wykryć tam w przeglądarce.
Także taka rzecz się wydarzyła, no i ogólnie prezentacja przebiegła pomyślnie, także polecam, bardzo fajny sposób na tworzenie prezentacji.
Natomiast formularze, to jest dzieło austriackiego programisty Simona Reppa, którego miałem zresztą okazję spotkać podczas jednego ze szkoleń, które prowadziłem.
I gość tworzy wiele różnych rzeczy, w tym na przykład taki generator stron statycznych dla muzyków, dla osób, które chcą promować swoją muzykę,
czyli Faircamp, taka trochę alternatywa do Bandcampa, gdzie ludzie mogą też sprzedawać swoją muzykę.
No a to rozwiązanie, o którym ja chcę dzisiaj mówić, nazywa się Zeroform i pozwala na tworzenie formularzy przez plik tekstowy.
Plik o rozszerzeniu Whisp, czyli plik kropka whisp, w którym piszemy nasz formularz.
I tu warto się zapoznać z przewodnikiem, który podlinkowałem, bo tam jest napisane, co w takim pliku może się znajdować i co to będzie oznaczało.
Możemy wpisać sobie tytuł takiego formularza, np. piszemy title, spacja, title, spacja i tytuł.
Potem w drugiej linijce intro, spacja albo intro, enter.
Jakiś taki tekst powitalny, który np. wyjaśnia o co chodzi w naszym formularzu czy w naszej ankiecie.
Enter, intro, enter. To jest np. cały ten tekst.
Potem możemy wprowadzać różne pola.
A na ten moment mamy do wyboru pola jednokrotnego wyboru i wielokrotnego wyboru oraz pola tekstowe.
No i to znowu piszemy tekst, spacja, line albo tekst, spacja, blok.
I line to jest po prostu pole edycji jednoliniowe, takie że jak naciśniemy Enter to nie wstawi się nowa linia, w ogóle nowa linia tam nie może wejść.
A tekst, blok to pole tekstowe wielowierszowe.
Możemy już wstawiać nowe linie i pisać ile nam się podoba.
Potem piszemy text.title, to jest tytuł takiego pola.
Text.prompt to jest instrukcja dodatkowa jak je wypełnić.
Tak samo możemy zrobić select, spacja single albo select, spacja multiple.
No i pod spodem znowu SELECT TITLE, SELECT PROMPT i potem możemy robić SELECT OPTIONS, coś tam SELECT OPTIONS, SELECT OPTIONS.
Jeżeli wybraliśmy… aha, no właśnie, no i możemy też ustawić czy pole ma być wymagane, czy nie.
Możemy też ustawić w jaki sposób formularz ma zostać wysłany. Także tego typu rzeczy mamy.
Możemy zainstalować sobie ten program na Windowsa.
Jego się obsługuje również w wierszu poleceń, więc on nam się doda do tej ścieżki systemowej.
Po takiej standardowej instalacji, a więc jak już mamy gotowy taki plik,
to w tym folderze z tym plikiem, czyli przez Alt+A czy Alt+D wchodzimy do paska adresu,
piszemy CMD Enter i otwiera nam się wiersz poleceń.
No i piszemy zeroform, zeroform, czy zeroforma nawet chyba to jest,
spacja, nazwa tego naszego pliku, Enter.
No i przy założeniu, że wszystko jest dobrze.
Generuje nam się cała struktura HTML, czyli plik HTML plus kilka tam plików pobocznych,
które są nam potrzebne, żeby się różne dodatkowe rzeczy załadowały.
No i otwieramy plik HTML i w nim możemy sobie ten formularz wypełnić.
Wszystkie pola jednokrotnego wyboru to przyciski opcji,
Pola wielokrotnego wyboru to pola wyboru, po prostu checkboxy.
Także możemy sobie to wypełnić.
Po czym są różne opcje, jak możemy taki formularz wyeksportować.
Możemy go zapisać jako plik TXT, który będzie miał wszystkie odpowiedzi zanotowane.
Plik CSV, gdyby ktoś chciał to na przykład do Excela sobie wczytać jako taką tabelkę
albo do jakiegoś innego systemu informatycznego na przykład,
Gdzie te odpowiedzi będą mogły być przetwarzane. Tak samo plik JSON.
Możemy też skopiować te odpowiedzi do schowka.
Możemy w takim formularzu też zdefiniować jakąś instrukcję,
gdzie ten formularz ma zostać wysłany.
Możemy na przykład napisać, że wyślij mi ten formularz na adres mailowy
taki to a taki. Także można coś takiego zrobić.
I to w dużym skrócie tyle.
Jest wersja też zaawansowana, gdzie można ten formularz zrobić w PHP i wtedy jeżeli mamy jakiś serwer obsługujący PHP, to możemy tam też ten formularz zamieścić.
Ciekawe rozwiązanie, zwłaszcza że autor jest bardzo sympatycznym człowiekiem i raczej będzie to rozwijał, tak że już mu zgłaszaliśmy z drugim znajomym błędy,
Pola formularza nie są połączone, nie mają etykiet, tylko te rzeczy, które piszemy w title i w prompt, są po prostu nagłówkami zwykłymi z tekstem.
I tam miałem jeszcze parę różnych sugestii, także z ciekawością będę obserwował, jak ten system się rozwija.
No i dwa ostatnie newsy, Piotrze, należą do ciebie, czyli Native Instruments, który już oficjalnie został przejęty,
No i Apple i systemy 26.5, także zapraszam.
Dokładnie, no to może zacznijmy od tego Native’a, bo tak akurat już mam tutaj stronę otwartą.
No mówiłem, już nie wiem, to będzie ponad miesiąc temu, kiedy też informacja obiegła internet, że Native Instruments ma poważne problemy finansowe,
które spowodowały konieczność restrukturyzacji.
Restrukturyzacja zakończyła się w taki sposób, czego też zresztą wiele osób się spodziewało.
Co też zresztą sama firma zapowiadała, że prawdopodobnie planują się komuś sprzedać.
No i znaleźli kupca na całą firmę, zarówno samego Native Instruments, jak i też firmy poboczne, które Native Instruments niedawno wykupił.
Też jakiś czas się mówiło, że one będą jakoś traktowane osobno. No nie.
Firma InMusic, to jest amerykańska spółka, właśnie wykupiła Native Instruments.
A co za tym idzie też, stało się właścicielem firm iZotope, Brainworx i Plugin Alliance.
iZotope, Plugin Alliance to też firmy, które, zresztą podobnie jak sam Native Instruments, produkują wtyczki.
No o tym, kim Native Instruments jest, jeśli ktoś interesuje się tworzeniem muzyki czy obróbką dźwięku,
No to już chyba mówić nie muszę, zresztą podobnie jak z iZotope’em zresztą.
Są to firmy dla nas o tyle istotne, że NKS jest standardem w przemyśle, to po
pierwsze. No i też jest dla nas bardzo dostępny, zwłaszcza jeśli chodzi o ich
kontrolery z serii Komplete Kontrol nawet.
Więc kim jest InMusic?
Jest to duża spółka, która stopniowo zaczyna na rynku audio rozpychać się coraz bardziej,
wykupując różne firmy zajmujące się szeroko pojętym tworzeniem, ale też odtwarzaniem muzyki.
Bo są też właścicielem takich firm jak Akai, to myślę, że ktoś interesuje się też tworzeniem muzyki.
To będzie bardzo znana firma, która tworzy samplery, m.in. Moog.
Czy to już w ogóle pierwsze elektroniczne syntezatory, tak naprawdę to właśnie były syntezatory Mooga.
Oprócz tego Denon, Numark, Rane oraz M-Audio. M-Audio produkuje też kontrolery MIDI.
No i Native Instruments teraz stało się częścią tej firmy.
No i oczywiście mamy te informacje od prezesa obecnego Native Instruments,
Wszystko cały czas będzie rozwijane, że nie powinniśmy się o nic martwić.
No i tak na krótką chwilę to myślę, że faktycznie martwić się nie musimy.
Pytanie, co będzie w przyszłości i co się stanie z dostępnością produktów Native Instruments.
To jest pytanie, na które tak naprawdę nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.
Mogę powiedzieć tak ogólnie.
Inne firmy spod tego parasola InMusic nie cieszą się jakimś dobrym…
Ich produkty nie są zawsze najbardziej dostępne, zwłaszcza jeśli chodzi o produkty Akai.
Tam z tym mogło zdecydowanie być lepiej.
Oni jakoś o dostępność swoich produktów do tej pory nie dbali, w przeciwieństwie do Native’a.
Więc tutaj pytanie, przepraszam za efekty dźwiękowe, nie pozdrawiamy psa.
Pytanie, co będzie, jeśli by ewentualnie doszło do jakiejś restrukturyzacji, kto by został, a kto na przykład zajmie się rozwojem danych produktów.
Bo jeśli zostaną ludzie z Native’a, albo ci, którzy to przejmą, będą cały czas o tę dostępność dbać,
No to ona cały czas będzie na wysokim poziomie.
Jeśli akurat te osoby, ci na przykład menadżerowie zostaną zwolnieni,
czy programiści, którzy orientują się jak ten sprzęt działa,
no to obawiam się, że może wtedy być różnie.
Ale na ten moment nie wiemy nic i jeśli nawet coś się stanie,
to to będzie powolny proces.
Możemy też zachować bardziej optymistyczny wariant,
w którym nic się nie stanie i produkty cały czas pozostaną bezpieczne.
Bezpieczne i dostępne.
Na pewno, jeśli ktoś taki sprzęt Native’a kupił, to nie musicie martwić się, że to jakoś przestanie działać, no bo bardzo dużo osób z tego korzysta.
Pytanie, co będzie w przyszłości.
Między innymi, na przykład, jeśli chodzi o serię Maschine, czyli to są tak zwane beatboxy trochę, czy grooveboxy nawet bardziej, tak jak Ableton Move, o którym niedawno dużo mówił Tomek.
No tu z jednej strony widzę w takich komentarzach, że użytkownicy Maschine’a są bardzo lojalni i też nie chcieliby się przesiadać na inne urządzenia tego typu.
Maschine też jest bardzo ściśle zintegrowane z komputerami, a mówię o tym dlatego, że Akai, czyli inna firma, która jest pod szyldem InMusic, tworzy serię MPC tak zwaną.
I to są też grooveboxy podobne jak Maschine, tylko że one są bardziej zintegrowane, one same w sobie są takim urządzeniem, które mają więcej przetwarzania na samym urządzeniu.
Z tą różnicą, że też miałem wrażenie, że ta seria MPC jest chyba bardziej popularna niż Maschine’y.
No i w tym tutaj widzę trochę takie małe ryzyko, że może InMusic twierdzi, że no w sumie MPC sprzedają się lepiej, to nie wiem czy to mogą z Maschine’ów zrezygnować.
No to byłoby dla nas złe, o tyle, że seria MPC dostępna do nas nie była.
Nawet nowsze modele były wyposażone w ekrany dotykowe i tam dostępności nie było.
Więc dużo niewiadomych. Na pewno jeśli ktoś korzysta ze sprzętu Native’a, to nie musimy się martwić, że to przestanie działać.
Miejmy tylko nadzieję, że istniejące produkty cały czas będą rozwijane i że ich dostępność będzie też zachowana.
Na ten moment wszystko cały czas pozostaje w sprzedaży.
A co będzie w przyszłości?
No to po prostu będziemy musieli poczekać i zobaczymy, co się będzie działo.
To był Native i jeszcze iOS i inne systemy Apple.
Tutaj to są dosyć drobne aktualizacje,
Systemy w wersji 26.5, które to w dużej mierze przynoszą poprawki błędów, łatki dostępności, łatki bezpieczeństwa.
Jeśli chodzi o dostępność, to generalnie AppleVis zauważył jedną zmianę, mianowicie na iOS-ie i na iPadOS-ie zresztą też VoiceOver ponownie widzi tekst piosenek w Apple Music.
Więc jakby ktoś chciał sobie karaoke zorganizować, poczytać tekst piosenek, no to znów to jest dla nas dostępne.
Natomiast bardziej ogólnie mówiąc o tych systemach, no to np. zostały dodane nowe tapety z serii Pride, czyli tutaj celebrujące osoby LGBT.
Oprócz tego, z takich bardziej istotnych zmian, to też zostało dodane szyfrowanie, szyfrowane wiadomości RCS.
RCS to jest taka nowa wersja SMS-ów, tak można powiedzieć, która wspiera wiele funkcji, które znamy, czy to z iMessage,
czy to na przykład z WhatsAppa, czy jakieś większe załączniki,
raporty dostarczenia wiadomości, informacje kiedy ktoś wiadomość pisze,
reakcje, no generalnie tak współczesne SMS-y.
I to byłoby wszystko fajnie, gdyby tylko nasi polscy operatorzy
się w końcu wzięli do pracy, żeby ten RCS w Polsce na iPhone’ach udostępnić,
a z tym cały czas jest źle. Tutaj portal tabletowo znów zapytał operatorów.
Już dwa lata minęło od tego jak RCS trafił na iPhone’y
I cały czas, no generalnie, Orange napisał, że sprawdzają, czy coś się uda zrobić, Plus napisał krótko, że cały czas funkcja jest niedostępna, to jak ktoś ma Plusa, to już o tym wiedzieliśmy.
Najwięcej powiedział Play i T-Mobile. No Play generalnie ma jakieś własne usługi RCS, które działają tylko na telefonach Huaweia i Samsunga.
No T-Mobile, zresztą tak mówili dwa lata temu i teraz cały czas tak mówią, że
pracują nad tym, żeby to wdrożyć. To jest nawet na etapie dość zaawansowanym.
Natomiast nie wiedzą dokładnie, kiedy zostanie to dodane, bo to wymaga
zmian zarówno po stronie ich infrastruktury, dostawców, ale też
muszą przejść jakiś proces weryfikacji, certyfikacji nawet u samego Apple’a.
Coś musi zostać po tej stronie zrobione.
A też przez to, że tam jakieś dodatkowe dane mogą czasami być
przy okazji takich wiadomości RCS wysyłane, adresy IP m.in.
to też prawdopodobnie będzie musiał zostać zaktualizowany regulamin,
że jeszcze dział prawny będzie musiał się w to włączyć.
Ale no tutaj T-Mobile dał najbardziej szczegółową informację,
jak dokładnie ten proces będzie przechodził.
Natomiast no szkoda, że to cały czas idzie tak wolno,
bo bardzo chciałbym mieć RCS-y, to to faktycznie byłoby fajne.
Między innymi przez to, że aplikacja Wiadomości jest jednak aplikacją bardziej fajnie dostępną.
Tutaj jak widać z WhatsAppami, z Messengerami to jest różnie, ale jak ktoś chce takie współczesne funkcje komunikacyjne,
no to właśnie z tych aplikacji najlepiej cały czas korzystać.
I zostając w temacie takich nowości ciekawych, to funkcja dostępna tylko dla osób znajdujących się w Unii Europejskiej,
jak najbardziej się w Unii Europejskiej znajdujemy.
Jest dodane wsparcie dla lepszej komunikacji z różnymi akcesoriami, które nie są Apple Watchami i AirPodsami.
Między innymi smartwatche innych firm będą mogły otrzymywać powiadomienia, czy też Live Activities,
czyli takie powiadomienia, które na ekranie zostają nam dłużej.
i też będą mogły szybciej się parować jak AirPodsy.
Czyli jeśli przyłożymy do iPhone’a słuchawki innej firmy,
je po prostu otworzymy, no to ten proces parowania rozpocznie się
automatycznie, podobnie jak z AirPodsami.
Te funkcje będą dostępne wyłącznie,
tak jak wspomniałem, dla tych, którzy mają telefon
znajdujący się w Unii Europejskiej i konto Apple
też założone, czy tam skonfigurowane
w regionie tego konta na Unię Europejską.
A też jeśli chodzi o przekazywanie powiadomień na inne smart urządzenia, no to też możemy przekazywać powiadomienia tylko na jedno urządzenie, więc jeśli mamy sparowane z telefonem zarówno Apple Watcha i jakiś inny smartwatch na przykład, no to tylko jedno z tych urządzeń będzie w stanie takie powiadomienia otrzymywać.
No i oczywiście też, żeby to wszystko działało, to producenci akcesoriów też muszą po prostu aktualizować swoje akcesoria.
Jeśli jeszcze chodzi o pozostałe systemy operacyjne, czyli tutaj macOS-a czy watchOS-a,
No to tutaj po prostu mamy generalnie drobne jakieś poprawki błędów.
No i też luki różne bezpieczeństwa zostały załatane.
Ponad 50 różnych luk bezpieczeństwa zostało załatanych.
Aczkolwiek według Apple żadna z nich nie była wykorzystywana publicznie na szczęście.
Ale jeśli chcecie zachować jak największe bezpieczeństwo Waszych urządzeń,
no to po prostu warto sobie te systemy zaktualizować.
Zwłaszcza, że z tego co wiem, nie wprowadzają one jakichś błędów dostępnościowych, no raczej jak coś, to przynajmniej w przypadku Apple Music na przykład to raczej naprawiają.
No i to by było wszystko jeśli chodzi o dzisiejszy TyfloPrzegląd. Taki on jest, troszkę krótszy niż zwykle, bo tylko nas dwóch i tyle newsów ile udało nam się zebrać.
Od przyszłego tygodnia wszystko wraca znów do normy, także za niedługo znów usłyszymy się w naszym tradycyjnym formacie na żywo.
No a tymczasem żegnamy się z wami. Piotr Machacz i Paweł Masarczyk. To był 331. odcinek TyfloPrzeglądu. Do usłyszenia.
Był to Tyflo Podcast. Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.