TyfloPrzegląd Odcinek nr 330
Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
Tyflo Podcast
W tym tygodniu w TyfloPrzeglądzie
Aplikacja Val już dostępna
Ruszyły testy PiccyBota na okulary Meta
Masz słuchawki Sennheiser AMBEO i nowego iPhone’a?
Nie wyrzucaj ich, kup przejściówkę
Humanware ujawnia nowy stacjonarny odtwarzacz książek.
Blind RSS i inne programy Brandona Bracey’a mają nowy dom.
64-bitowy NVDA zbliża się wielkimi krokami. Wersja RC1 została wydana.
Nowa wersja Bookworm.
Cosimo, nowa dostępna aplikacja pod Windows do tworzenia fiszek.
Accessible Sensor Readout
Dostępne sprawdzanie podzespołów komputera
Sporo zmian w Ableton Move 2
Nowości w grach
Notepad++ dostępny na Maca
Ale czy na pewno?
Wszystko to, a pewnie jeszcze więcej już za chwilę.
Zaczynamy!
TyfloPrzegląd jest audycją prowadzoną na żywo,
więc serdecznie zachęcamy Państwa do współtworzenia go razem z nami.
Oczekujemy na wiadomości głosowe na WhatsAppie oraz połączenia telefoniczne pod numerem 663-883-600, powtarzam 663-883-600 oraz zapraszamy Państwa do wyrażania komentarzy w formie tekstowej poprzez formularz na stronie kontakt.tyflopodcast.net lub z poziomu aplikacji TyfloCentrum dostępnej na systemy Windows, Android oraz iOS.
Odczytujemy również Państwa wypowiedzi zamieszczone pod transmisjami na Facebooku i YouTubie.
Dzień dobry, dzień dobry. Trzydziesta, trzydziesta audycja Tyflo Przeglądu się właśnie zaczęła.
Piotrek Machacz, Paweł Masarczyk, Michał Dziwisz i ja.
Dzień dobry, wieczór. Witajcie.
Tomek Bilecki, witamy. Dzisiaj zapraszamy również do kontaktu.
Formy kontaktu są takie jak zwykle.
No i żeby nie przedłużać, no to zacznijmy sobie jeszcze od informacji z poprzedniej audycji,
w zasadzie od komentarzy. Nie, od informacji na temat aplikacji VAL.
VAL, tak. Dokładnie. VAL, czyli Voice and Alarm, to jest po prostu zegarenka na platformę Apple.
I to naprawdę bardzo porozbudowana, która jest w stanie zasymulować tam zarówno takie zegary, które dzwonią,
jak i takie, które mówią godzinę na wiele różnych sposobów.
Jest to generalnie aplikacja, która, jeśli pamiętacie może taką aplikację Steve’s Talking Clock na system Windows,
no to wal jest kompatybilna ze wszystkimi zegarami stworzonymi właśnie pod tą aplikację.
Więc już na start ta biblioteka dostępnych zegarów jest naprawdę imponująca,
Ale aplikacja też ma kilka dodatkowych schematów,
tak to myślę można nazwać,
metod chyba tak to się w aplikacji nazywa,
na tworzenie bardzo realistyczne zegary
bijące, wygrywające kuranty na przykład.
W zeszłym tygodniu mówiłem o tym,
że aplikacja była dostępna w App Store w ramach przedsprzedaży,
miała się pojawić 4 maja.
Równo 4 maja ta aplikacja już pojawiła się oficjalnie.
U nas to było o 1 w nocy,
przynajmniej wtedy mi przyszedł e-mail.
No już więc cena przedsprzedażowa się skończyła.
Wcześniej aplikacja kosztowała 20 zł, teraz kosztuje 30.
Ale jest i muszę powiedzieć, że po prostu działa.
I działa naprawdę dobrze.
I też te zegary, które z nią przychodzą w standardzie,
też muszę przyznać, że są naprawdę taktowne.
I myślę, że pokrótce pokażę wam interfejs tej aplikacji,
bo z jednej strony nie jest dużo do pokazania,
z drugiej strony aplikacja ma dużo funkcji,
Myślę, że będziemy tę funkcjonalność omawiać tak pokrótce.
Przełączę syntezę na polską.
Aplikacja generalnie nie jest spolszczona,
ale interfejs nie jest bardzo skomplikowany.
Myślę, że sobie poradzimy, wam trochę opiszę, jak, co, gdzie i jak.
Pokażę aplikację na przykładzie wersji na Maca,
No bo po prostu będzie ją lepiej słychać, ale na chwilę też później zajrzymy do iPhone’a.
Mam nadzieję, że moją syntezę już słychać.
Tak, słychać.
Fajnie. Dobrze, to jeszcze troszkę może zmienimy.
I generalnie deweloper bardzo fajnie dostosował aplikację do realiów obu systemów.
I tak na iPhone’ie aplikacja generalnie działa używając powiadomień PUSH.
Więc przy pierwszej instalacji przechodzimy taki kreator, którym wybieramy sobie
Jeden z domyślnych zegarów. Możemy sobie wszystko odsłuchać,
testować, jak często mamy dostawać komunikaty o godzinach,
czy to ma być co kwadrant, co pół godziny, co godzinę.
Ustawić sobie ewentualnie jakiś czas ciszy i przyznajemy powiadomienia.
Natomiast na Macu, przez to, że aplikacje mogą sobie działać w tle,
no to takiej konieczności nie ma.
Po prostu aplikacja nie używa powiadomień,
a po prostu siedzi sobie na pasku menu.
Więc sobie teraz przejdziemy do paska menu.
I mam tu informację z bieżącą godziną, 8.12.
Naciskamy sobie w ospacja i wyświetla nam się takie proste menu,
w którym to. Mogę poprosić, żeby aplikacja mi podała godzinę obecną.
Tu mogę zresztą wynacisnąć.
I tutaj mam zainstalowany jeden z głosów Andre Louisa
ze Steve’s Talking Clock, oryginalnego.
Też w głównym oknie można sobie przypisać
Skrót klawiszowy, domyślnie ten skrót to jest Command F12,
więc tutaj trochę nawiązanie do Windowsa.
Ten skrót zresztą też mogę pokazać.
Proszę bardzo, godzina jest mi czytana.
I co mamy jeszcze w tym menu?
Wyłącz powiadomienia, więc gdybyśmy chcieli
tam aplikację tymczasowo wyciszyć, to po prostu możemy to stąd zrobić.
Command przecinek ustawienia, zaraz sobie to otworzymy.
No i wyjście, Command Q.
Wchodzimy do ustawień. W ustawieniach na Macu mamy cztery zakładki ogólne.
Harmonogram. Zarządzanie zegarami.
I pomoc, to jest Command 4. Na iPhone’ie mamy jeszcze zakładkę alarmy,
której na Macu nie ma. Tutaj deweloper chyba stwierdził, że chyba więcej sensu ma
ustawianie budzików na iPhone’ie. Swoją drogą budziki też są traktowane,
Tak jak mówiłem w zeszłym tygodniu, są tak naprawdę na równi z budzikami systemowymi i używają tego nowego API, które w iOS-ie 26 zostało oddane, więc te budziki będą w stanie przebić się przez, na przykład, tryb Nie przeszkadzać.
Nawet gdybyśmy rozmawiali przez telefon, słuchali czegoś, to ten budzik na pewno zawsze powinien się odezwać.
No i co mamy na tej zakładce?
Mamy obszar przewijania.
Uruchamiaj z systemem.
Zapobiegaj usypianiu, więc gdybyśmy chcieli podłączyć sobie naszego Maca
do jakichś głośników i chcemy, żeby zawsze nam ta godzina była czytana, wygrywana,
no to możemy sobie nawet to pole po prostu zaznaczyć i w tym momencie
komputer nie będzie przechodził w tryb śpienia.
Możemy ustawić głośność.
A proszę bardzo, właśnie nam minął kwadrans po ósmej.
I nam ładnie aplikacja to przeczytała.
Hotkey for reading. Heading.
Hotkey for reading. Heading.
Możemy ustawić skrót klawiszowy.
Shortcut configuration.
Ten skrót można sobie zmienić.
Heading.
On i 2.
Heading.
I tutaj możemy sobie wybrać,
jaki zegar ma być używany na wszystkie automatyczne komunikaty.
Można też osobno ustawić zegar, który ma być używany,
kiedy ręcznie naciśniemy ten skrót.
Zegary, jakie przychodzą z aplikacją, zaraz pokażę,
kiedy przejdziemy do tej sekcji zarządzania zegarami, myślę.
No właśnie, czytaj, co. I możemy sobie tutaj wybrać co kwadrant,
co godzinę, co pół godzinę.
Nie ma opcji co trzy kwadranse, bo ktoś bardzo chciał,
ale generalnie takie najbardziej potrzebne opcje są.
No właśnie, tutaj możemy…
No właśnie, tutaj generalnie w każda opcja jest opatrzona dość szczegółową pomocą.
Można ustawić inny głos na czytanie godziny skrótem klawiszowym.
Ja bym na przykład chciał, żeby mówił mi, na przykład…
A chyba tutaj na Macu nie mam wszystkich zegarów zaimportowanych.
Chciałem tutaj wybrać taki bardzo typowy, taki zegarek stary, ale dobra.
Można wybrać sobie kartę dźwiękową, na jaką te komunikaty mają iść.
Czy aplikacja podąża za systemem, jeśli chodzi o format 12- albo 24-godzinny?
To jest w tym momencie niezaznaczone, więc obok mamy pole…
Czyli: czy aplikacja ma używać formatu 24-godzinnego?
Tak słyszeliście, mówiło 8.15 p.m., a gdybym to sobie zaznaczył, no to…
Mamy godzinę 20.16 i tak faktycznie jest to w tym momencie czytane.
Tutaj mógłbym sobie ustawić, co w Steve’s Talking Clocku też było,
żeby każdy interwał był odgrywany przez inny zegarek.
Czyli np. o pełnej godzinie mówi inny zegar,
o kwadrans po mówi inny itd.
Można sobie to przypisać.
W sekcji harmonogramu to w ogóle można się bawić,
że na konkretne dni np. można sobie przypisać zegary,
albo nawet na konkretne pory roku np.
bardzo chciałbym w okresie świątecznym
jakiś inny zegarek sobie wybrać.
Jak? Czy między cyframi mają być dodawane takie cisze?
Jeśli jakiś zegarek jest źle skompilowany,
źle przecięte są pliki, to można sobie to tutaj skonfigurować.
Właśnie tutaj mamy opis tej opcji.
Czy mają być mówione, gdy zegarek nam podaje pełną godzinę,
słowa AM, PM?
Jakby ktoś nie chciał tego, żeby mówiło na przykład, nie wiem,
it’s eight o’clock, no to można sobie to zaznaczyć.
To jest ciekawe,
bo często zegary mają też taki dodatkowy dźwięk,
który jest odtwarzany po podaniu godziny.
Jeśli tę opcję zaznaczymy, to ten dźwięk będzie zsynchronizowany tak,
że ten dźwięk będzie odegrany równo o pełnej godzinie,
czyli na przykład w radiu jest podawana godzina,
później mamy kilka sygnałów dźwiękowych
i na takim dłuższym sygnale mamy pełną godzinę.
Tutaj sobie też tak to można zsynchronizować.
Dla zegarów, które mają kuranty, to też można skonfigurować tak,
że ten kurant zacznie się odgrywać kilka sekund przed pełną godziną,
natomiast pierwsze uderzenie zegara, pierwsze wybicie godziny
właśnie też będzie padało na moment, kiedy faktycznie mamy pełną godzinę.
System quarters. System quarters off.
Właśnie, tutaj można ustawić własne inne zegary na każdy kwadrant.
I mamy przycisk jeszcze tutaj: wesprzyj autora, gdybyśmy chcieli.
To są jedyne zakupy wewnątrz aplikacji. Jakbyście to zobaczyli, to się nie martwcie.
To generalnie służy do tego, gdyby ktoś chciał poza tym…
poza kosztem aplikacji, czyli tym 30 zł, dorzucić jeszcze autorowi aplikacji,
dorzucić później z tego miejsca, to można to zrobić.
Harmonogramy są bardzo rozbudowane, więc nie trzeba się zatrzymywać za długo.
Ale tak najprościej można sobie ustawić okres,
To jest, kiedy aplikacja ma nic nie mówić, te godziny ciszy, tak zwane.
Scroll area. No routines, schedules. Routines, schedules.
Ale też możemy sobie rutynowy jakiś harmonogram ustawić,
że np. nie wiem, aplikacja nam będzie mówiła tylko w weekendy,
a nie w czasie pracy, albo właśnie od poniedziałku do piątku,
tylko, nie wiem, po godzinie 15, jak już nie pracujemy, np.,
a w weekendy przez cały czas.
No tutaj można sobie jeszcze bardziej to doprecyzować.
Add overrides. No overrides. Add temporary overrides for one-time date ranges
or recurring overrides for repeating calendar patterns.
I jeszcze tymczasowo można sobie te rutyny nadpisać.
To tak, jak mówiłem, np. ktoś chciał sobie inny zegarek ustawić na święta
albo na jakąś inną okazję,
no to tutaj naprawdę można bawić się z tymi harmonogramami.
Na iPhone’ie nawet też do nich można sobie budziki napisać.
Add recurring calendar override button.
The schedules here take precedence over quiet hours.
I mamy opis, jak one działają.
Routine schedule. Overrides and applies to scroll area.
Więc jeszcze zajrzymy do zakładki zarządzania zegarami.
I tutaj mogę wam pokazać wszystkie zegary, które z aplikacją przychodzą.
I mamy tutaj tabelkę, naciskamy spację, żeby usłyszeć.
Podgląd. Enterem wybieramy zegarek jako domyślny.
I teraz domyślnie tak, dostajemy dwa głosy mówiące, dwa zegary mówiące.
Mamy głos żeński.
Mamy głos męski.
A potem mamy różne zegary bijące.
Mamy taki zegar, który wybija na gongu co pół godziny.
Nie wiadomo, która byłaby godzina tyle razy, by nam wybiło.
Przez to, że zbliżamy się w pół, to wszystkie próbki są właśnie na pół godziny nam odgrywane.
Tutaj mam te głosury, które ja sobie zaimportowałem.
Głos Andre Louisa.
Swoją drogą, jakby ktoś chciał te własne zegary,
ze Steve’s Talking Clock na przykład, no to na forum AppleVis, tam w wątku ktoś wrzucił link do takiego dużego archiwum ZIP, w którym tam kilkadziesiąt tych zegarów jest, więc można bardzo łatwo je zaimportować, bo aplikacja jest w stanie taki cały plik ZIP połknąć i automatycznie te wszystkie zegary zaimportować, jeśli o import chodzi, w ogóle to na Macu, no wiadomo, możemy importować po prostu wskazując na konkretny katalog lub plik.
Natomiast na iPhone’ie możemy też właśnie robić to w ten sposób.
Możemy eksportować całe zestawy ustawień.
Mamy taką funkcję kopii zapasowej, ale też mamy serwer.
I to jest coś ciekawego. Po prostu możemy uruchomić serwer
i wtedy nawet z komputera na Windowsie możemy załadować znów taki jeden katalog
lub kilka, jeden plik zip lub kilka i aplikacja nam jest w stanie
wszystkie zegary jednocześnie zaimportować,
co właśnie na iPhone’ie testowałem i to mi zadziałało.
I tutaj wchodzimy w kilka kurantów.
Aplikacja przychodzi z jeszcze dwoma zegarami.
Jeden z nich ma trzy różne melodie, które może odgrywać.
I to jest pierwsza z nich.
No i to jest akurat melodia na kwadrans.
Tutaj mamy, oprócz takich kurantów westminsterskich,
najbardziej znanych, do których zaraz pewnie dojdziemy,
tutaj mamy jeszcze kuranty St. Michael,
świętego Michała z tego kościoła i u Whittingtona,
To jest jakaś katedra chyba w Anglii.
Generalnie kuranty na wielu zegarach dość popularne.
I tutaj też na pełnych godzinach, oczywiście, oprócz tego kurantu,
który też na każdy kwadrat jest inny, jest nam godzina wybijana.
Westminster, Colonial, Building, Method 11, Traditional Chime.
Właśnie tutaj kilka kurantów westminsterskich mamy.
Tutaj mamy chyba zegar, który tu jakiś kurancik wygrywa.
I mamy kilka takich mniejszych zegarków.
I to jest ten, który ma trzy różne opcje.
Na pewnych godzinach to jest jeszcze lepiej słychać.
Generalnie z tego poziomu możemy sobie te zegary ustawić.
Mamy jeszcze menu kontekstowe.
I tu jest ciekawe, mamy komunikat, dodatkowe informacje są dostępne,
bo bardzo często z tymi zegarami przychodziły jakieś pliki dokumentacji,
które pisało na przykład skąd dany zegar pochodzi, kto go stworzył,
pliki tekstowe, jakieś readme.txt to z reguły to było.
I aplikacja, chociaż to nigdzie nie jest udokumentowane, to widzi te pliki
i jak taki zegarek importujemy, to informuje nas, że jest dostępne
więcej informacji i jeśli taki plik był gdzieś dostępny, no to z poziomu…
Na Macu, na iPhonie, to mamy pod czynnościami.
Możemy sobie te informacje wyświetlić.
I mam informacje, skąd ten zegarek pochodzi.
Natomiast w sekcji pomocy mamy opisane, to jeszcze pod spodem mamy…
Mam przycisk import.
Mamy eksport.
I możemy…
Taki cały zestaw ustawień też sobie wyeksportować.
Natomiast na zakładce pomoc, której już pokazywać nie będę,
można sobie poczytać, jak się tworzy nowy zegar,
jak wszystkie funkcje generalnie działają.
Tutaj ta dokumentacja jest dość szczegółowa.
Więc jeszcze sobie przełączę głowę.
Zwrotem, żeby już nam nie przeszkadzała.
I zanim zakończymy omawianie tej aplikacji,
Nie słychać, mam nadzieję, już w syntezy?
Już nie.
Okej.
To jeszcze na moment muszę wyłączyć, nie przeszkadzać,
bo to nam chyba zakłóci działanie aplikacji na iPhone’ie.
Bo, no właśnie, na iPhonie aplikacja działa używając powiadomień push.
Natomiast co ciekawe, gdyby ktoś chciał, żeby też ustawić sobie jakiś konkretny głos
…na czytanie godziny, gdybyśmy chcieli konkretny zegarek sobie ustawić.
Tak opisywałem w zeszłym tygodniu.
Aplikacja ma do tego skróty i skrót sobie można przepisać.
Czy to do klepnięcia w plecki iPhone’a,
czy do przycisku akcji z boku, gdyby ktoś taki przycisk posiadał.
No i słuchajcie, to po prostu działa.
Proszę bardzo, mogę nawet zademonstrować.
I to działa praktycznie natychmiast.
I przez to, że to przychodzi jako powiadomienie,
to nam telefon zawibruje, jak użyjemy tego polecenia.
Ja teraz sobie jeszcze aplikację otworzę, żeby pokazać wam zakładkę z budzikami.
I już po prostu będziemy chyba wszystko mieli opisane.
No, interfejs generalnie jest bardzo podobny.
Tutaj też mamy cztery karty. Na tej głównej stronie też mamy informację, kiedy będzie następny komunikat.
Musimy ewentualnie jeszcze, Piotrze, zwolnić trochę syntezy.
Tak, już.
Tak, oj.
Tu mam informację, kiedy będzie następny komunikat.
Mały przycisk.
Podaj godzinę.
To zresztą też można wywołać magic tappem.
Tutaj można wyłączyć szybko wszystkie komunikaty, gdybyśmy chcieli.
I możemy od razu przejść do ustawień.
Tutaj harmonogram wygląda podobnie jak na Macu.
No i możemy sobie ustawić budzik.
Mamy przycisk dodaj w prawym górnym rogu.
Mamy przycisk zapisz.
Mamy taki tradycyjny Interface 2 Wybieracze,
Może sobie ustawiamy godzinę.
Można sobie ustawić opis.
Czy ma być użyty dźwięk budzika z danego zegara, który mam ustawiony.
Albo można sobie wybrać.
Co ciekawe, w tej aplikacji zegarki mogą definiować kilka dźwięków budzika.
Jeśli jakiś zegar tak ma, to tutaj możemy sobie jeden z nich wybrać.
Czy mamy mieć opcję drzemki?
Po ilu minutach ta drzemka ma nam się z powrotem włączyć w budzik.
I mamy powtarzanie.
Można sobie wybrać dni i tygodnia.
Czyli w tej aplikacji, jeśli tej opcji nie zaznaczymy
i ustawimy budzik, który się nie powtarza,
…to on nam automatycznie z listy budziku alarmów zostanie usunięty.
Chyba, że sobie to zaznaczymy, to wtedy będzie zachowywało się tak,
jak w domyślnej aplikacji zegara na iPhonie,
gdzie po prostu nie będzie już powtarzany,
ale nam zostanie na liście w stanie wyłączonym.
I po prostu my wtedy możemy sobie ten budzik jeszcze raz włączyć.
I w ten sposób generalnie możemy sobie budziki ustawiać
i w ten sposób to się wszystko konfiguruje.
No generalnie aplikacje są do siebie bardzo podobne.
Na iPhonie aplikacja bardzo intensywnie korzysta z czynności,
kiedy na przykład przeglądamy różne dostępne zegary,
tam też właśnie magic tapem sobie wywołujemy,
czyli to jest dwukrotne struknięcie dwoma palcami podglądanego zegara.
Z poziomu czynności możemy dostać się do tych innych opcji dodatkowych informacji,
zmienić nazwę, dostosować przecinanie sampli.
I to się przydaje, kiedy jakby ktoś chciał sobie własne kuranty np. jakieś dodać,
no to już jest generalnie opisane w pomocy, jak się budziki czy zegary właściwie do tej aplikacji tworzy.
No i deweloper planuje cały czas stały rozwój, wiem, że jakieś kolejne sugestie się pojawiają.
Co ciekawe, kiedy tworzymy rutynę, to w ogóle aplikacja może też używając naszej lokalizacji
dostosować się do czasów wschodu i zachodu słońca i np. przestać wysyłać nam powiadomienia,
No i z moich testów to działa i to naprawdę działa całkiem fajnie, nawet na iPhonie, gdzie z tymi powiadomieniami było różnie, a tutaj deweloper faktycznie się postarał, zaraz tutaj to wyłączę, żeby już nam co kwadrans na żywo nie szły te komunikaty, ale jak widać tutaj na Macu też to po prostu działa naprawdę całkiem fajnie.
To ja mam od razu pytanie.
Jakie są aktualnie możliwości,
co można spersonalizować, tworząc własny zegar?
Rozumiem, że można nagrać sample na godziny i minuty.
Rozumiem, że jest rozróżnienie na zegary bijące i zegary mówiące.
I teraz pytanie brzmi, czy to się jakoś łączy?
W sensie można oczywiście do zegarów mówiących nagrać
sobie każdą godzinę i każdą minutę od 0 do 12,
zresztą do nawet 24, do 59 minuty, tak?
Nie wiem, czy aż tak można.
Na pewno można nagrać na każdą godzinę
i nawet każdy kwadrans w danej godzinie.
Czyli kwadrans po pierwszej może być osobno,
kwadrans po drugiej i tak dalej.
Okej, ale i tak potrzebujesz sampli,
żeby uznawiać godzinę kiedykolwiek, nie?
Bo jak chcesz wywołać skrótem godzinę,
Skądś muszą być sample na godzinę i na minutę.
No tak, wtedy faktycznie mam sample na każdą minutę.
Nie wiem, czy aplikacja pozwala nam na nagranie innych sampli
na same godziny.
I to chyba będzie coś, z jaką bym musiał do dewelopera napisać,
bo to w języku polskim może stanowić problem.
Znaczy, ja się zastanawiam bardziej,
bo jeżeli np. mówi, że jest 20.15 albo nawet 20.20,
To czy on czyta? Jest. Dwudziesta.
W sensie, it’s twelve.
Czy to jest ten sam sample, czy jest inny na…
Można zrobić tak, można zrobić tak.
Są dwa warianty.
Właśnie, bo może w ten sposób dałoby się jakoś to ogarnąć.
No w każdym razie, gdyby w ogóle można było nagrywać swoje sample,
no to być może dałoby się zrobić polską wersję.
Właściwie już da, czy nie da się?
Można importować własne.
Można, tak, tylko nie da się wewnątrz aplikacji nagrywać,
Ale jak nagra się sample na komputerze na przykład, no to…
To inne pytanie. OK, czyli mamy na godziny, minuty PM, AM.
Mamy dźwięk poprzedzający oznajmianie godziny,
o pełnej i o kwadransie, o pół.
Mamy też dźwięk budzika, tak?
Tak.
OK, jest jeden dźwięk, tak? Czy jest ich więcej?
Jeden na zegarek.
Można kilka sobie ustawić na budzik
i wtedy po prostu użytkownik może sobie wybrać.
Okej, ale czy pak danego zegarka ma już swój dźwięk budzika?
No może mieć, tak.
Może mieć kilka nawet.
A, kilka, okej.
No to teraz się jeszcze zastanawiam, to jest to, co właśnie powiedziałeś,
czyli nie można mieć sampli na bijące zegary,
żeby o każdej godzinie był inny.
Co byłoby o tyle fajne?
Można.
Akurat to też można.
Tak, bo to też jest tworzone pod zegary, które tam, bardzo popularne takie zegary chyba w Japonii, tam Seiko chyba tworzyło, które wygrywają różne melodie na 12, no i…
O tym myślałem. Albo w tasie zegary…
Też.
Albo inspirowane radiem, że masz na przykład, nie wiem, zapowiedzi godziny konkretnej, jak zaczynają się wiadomości w jakiejś stacji radiowej.
A to ciekawy pomysł na zegar w sumie. Tak, to jak najbardziej można zrobić do tego stopnia, że dokumentacja pisze, że można zrobić 12 sampli,
Ale jakby ktoś bardzo chciał zrobić 24, to też się da.
Okej. No to jest właśnie…
Teraz mi się już przypomina, była taka aplikacja na Symbiana, DvBip,
która pozwalała właśnie na takie rzeczy
i był gotowy pack na przykład z Radia Z,
że minęła właśnie któraś tam w Radiu Z.
I można było tego używać po prostu jako oznajmienia co godzinę.
I to było właśnie też to z tym piknięciem chyba trzy razy
czy coś przed samą godziną.
To piknięcie też można sobie nagrać, rozumiem.
Tak, tak.
Jest dźwięk na przed, jest dźwięk na po, jest dźwięk na kwadranse.
No i też jak się robi taki zegar, który na każdą godzinę ma inny sampl,
to też właśnie można osobne sample na kwadrans po każdej godzinie sobie ustawić.
Czyli bardzo tak można nawet dźwiękami go spersonalizować sobie, żeby on cokolwiek robił.
Jest to ciekawe. Myślę, że to jest jakaś taka pokusa,
żeby zacząć samplować te różne zegarki, które są dla niewidomych
i nie tylko. Czy wokół tego jest jakaś społeczność zbudowana,
która, powiedzmy, nagrywa te zegary? To znaczy, okej, są kompatybilne
zegary ze Steve’s Talking Clock, jest jakiś oficjalny format
Upkeeval, ale czy jest też jakaś społeczność, która się wymienia
Na przykład zegarami, że gdzieś jakby te zegary są tworzone nowe.
Można je skądś oficjalnie ściągać, czy trzeba szukać po mediach?
Aplikacja jest bardzo świeża, bo ona tak naprawdę dopiero wczoraj się pojawiła.
Natomiast autor na Mastodonie pisał, że planuje dodać jakąś zakładkę
społeczności wewnątrz aplikacji. Więc niebawem w przyszłości
będzie jakieś bardziej publiczne repozytorium. Na ten moment właśnie
generalnie na Mastodonie można szukać. Ktoś już na przykład zrobił,
Widziałem zegar, który skonwertował wszystkie dźwięki, tak jak na Apple Watchu,
może sobie stawić ptaszki na każdą godzinę.
No to już jest w wersji zegara na walę.
Szkoda, że wiele moich zegarów takich ciekawszych padło.
Miałem kiedyś zegarek… ptasi. Mój dziadek miał kiedyś zegar,
który też jakimś takim elektronicznym, bardzo podstawowym czipem grał
Westminstera, niby nic wielkiego, ale ja mam sentyment.
No dużo różnych ciekawych. Jakieś miałem… były takie popularne kiedyś.
Przynajmniej ja miałem do takich dostęp koguty, które budziły budzikiem
i tam w różnych językach ten budzik był.
Tam jakieś po hiszpańsku, po angielsku, po niemiecku.
Że on tam coś zagdakał i powiedział tam Guten Morgen czy coś na przykład.
No, ciekawe różne rzeczy istniały.
Ciekawe, jak się społeczność rozkręciła.
Jestem ciekaw, jakie były różne zegary na świecie.
I takie fizyczne, i takie elektroniczne.
Mam nadzieję, że się ludzie w to wkręcą. Fajnie by było.
Ja też. Przedsprzedaż była dość duża, więc zobaczymy, co będzie.
Dobrze. Piszecie do nas. Bardzo nas to cieszy. Mamy komentarze.
Mamy komentarz od Sylwestra, który nas prosi, żebyśmy przeczytali komentarz
z poprzednią audycją dotyczący okularów Ray-Ban.
Ja zajrzałem na ten komentarz Sylwestra i tam w zasadzie Sylwester pisze tylko o tym,
że rzeczywiście testuje, potwierdza, że jest język polski
no i że na razie są niedociągnięcia,
więc to tak naprawdę potwierdza tylko to,
o czym Piotr pisał, Piotr Witek,
w artykule opublikowanym w jego szufladzie i w Tyfloświecie.
Mamy jeszcze komentarze tekstowe,
na przykład od Michała.
Cześć, mam pytanko.
Co do gry Glory Frontline,
jeśli dobrze to czytam, ale chyba tak,
Gram sobie w chapter jeden i pierwszy poziom, no i respons po jakimś czasie.
Nie mogę trzymać palca na ekranie, żeby strzelać.
Wcześniej mogę sobie trzymać palec, a to mi strzela automatycznie.
Po tych około dwóch minutach, czy w jednej, muszę klikać jednak pojedynczo palcem.
Nie wiem, dlaczego to występuje. Czy ktoś może mi, proszę, powiedzieć, jak to zrobić?
Czy muszę levelować staminę, czy może broń?
Byłbym wdzięczny za odpowiedź.
Swoją drogą, piszę z aplikacji TyfloCentrum z Windowsa.
Świetnie mi się z niej, z tej aplikacji…
chyba korzysta miało być.
Chyba tak.
Więc pytanie, czy ktoś tu grał w tę grę?
Bardzo dawno.
Bardzo dawno.
To jeszcze, skoro jesteśmy w tym temacie, to ja jeszcze może jedno,
jeden komentarz à propos gier, bo tam widzę, że jeszcze na naszym panelu są komentarze inne,
ale ten będzie dotyczył też gry i jest z YouTube’a.
I tu Matiusz do nas napisał i napisał tak.
Witajcie, kiedy dojdzie się do części, ale ten…
Kiedy dojdziecie do części gra, to mam pytanie. Jak zainstalować poprawnie i gdzie znaleźć całą specyfikację do modyfikacji do gry Skyrim z polskim dubbingiem i z interfejsem? Takie pytanie od Matiusa.
To jest modyfikacja, o której słyszałem, ale ona jakoś bardzo publicznie dostępna nie jest.
Może… chociaż nie, na którymś gdzieś na forum AudioGames kiedyś chyba to było zamieszczone,
więc pewnie tam trzeba byłoby po prostu w wyszukiwarkę AudioGames wpisać Skyrim i tam by się to znalazło.
Ja jeszcze osobiście akurat tej modyfikacji nie instalowałem. Może tutaj ktoś ze słuchaczy się wypowie,
bo z tego, co wiem, to parę osób to testowało.
Natomiast jeśli chodzi o samą grę i jej polski dubbing,
to przepuszczam, że jeśli ją po prostu sobie na przykład kupimy
na Steamie i pobierzemy,
to Steam powinien automatycznie polską wersję pobrać.
Jeśli nie, no to we właściwościach gry na Steamie samym
można wybrać język i prawdopodobnie tam opcja polski
Wtedy ten dubbing też powinien się pobrać.
Mam jeszcze komentarze od Łukasza.
Cześć. Metale różne tu były, roboty wrażenie robiły, innowacje podziwiały i o dostępności rozmawiali.
Przemysłowa wiosna. Czy warto przyjechać tu na to pytanie? Chyba nie trzeba odpowiadać.
Na tegorocznych targach obróbki metali w Kielcach było kilka nowości.
A między wierszami dziesiątki nowinek smaczków, a między dziesiątkami, no właśnie, smaczków i technikaliów,
na przywitanie robot do spawania laserowego i jego drugi towarzysz z pistoletem lakierniczym.
Łączy je to, że oprogramowanie do nich zostało napisane przez co-pilota, oczywiście na wirtualnej maszynie z Linuxem.
Niesamowitą ciekawość wzbudził robot służący do wycinania otworów pod śruby
Za pomocą palnika plazmowego.
W ogromnych elementach konstrukcyjnych, słupy, belki, szyny…
Sporo czasu spędziłem na stanowisku z ruchomymi prowadnicami przewodów i ogromną ilością przeróżnych wtyczek i złączy dla maszyn przemysłowych.
Ethernet, gruba skrętka, profinet czy Euromap 67.
Prawdziwą bestię pokazała japońska firma Mazak.
Tak, Mazak.
Była to tokarka CNC współpracująca z robotem o udźwigu do 250 kg, który wkładał i wyjmował materiał z maszyny, a potem przedmuchiwał uchwyt tokarski z opiłków.
Tokarka i robot pracowały na autorskim systemie operacyjnym Mazatrol. Umysł rozjaśniły też przykłady powykręcanych przenośników taśmowych znanych z różnych fabryk.
Uwagę przykuł też mały robot pobierający wiertła do drewna i umieszczający je w znakowarce laserowej, która wypalała na nich cyfry oznaczającą grubość, np. 6, 8 czy 10 mm.
Wisienką na torcie była wielonarzędziowa wykrawarka młotkowa służąca do wybijania w blaszę otworów o różnych kształtach, napędzana silnikiem o mocy 9 kW.
Skok narzędzia wynosi pięć centymetrów, a stół roboczy, na którym kładzie się blachę, porusza się w poziomie w lewo, w prawo, przód, tył.
Z boku znajduje się okrągły stół z magazyn narzędzi.
Pokazanie tego dwudziestotonowego inteligentnego potwora zajęło półtorej godziny czasu.
Ale najciekawszym eksponatem była mała, komputerowo sterowana maszyna do mocowania frezów w oprawkach stożkowych
Zazwyczaj frez w oprawce mocuje się za pomocą małej śrubki przykręcanej kluczykiem imbusowym, a w tej technologii na początku obliczany jest czas podgrzewania zależny od grubości frezu, natomiast następnie dane wprowadzane są do komputera, potem laser wypala na oprawce przypisany do każdego narzędzia kod kreskowy, dzięki czemu nie trzeba za każdym razem wklepywać cyferek.
Bierzemy oprawkę, skanujemy kod, a następnie umieszczamy w uchwycie, gdzie znajduje się bardzo mocna cewka indukcyjna i wciskamy start.
Oprawka jest podgrzewana do zaprogramowanej temperatury. Po 5 sekundach frez sam wypada i operator wkłada do oprawki nowy.
Potem cewka się wyłącza, oprawka stygnie i kurczy się, dzięki czemu frez się zaciska jak wiertło w wiertarce.
Cała operacja trwa około dwunastu sekund.
Frezy nie parzą, ponieważ są wykonane z bardzo mocnej stali,
która nagrzewa się o wiele wolniej niż oprawka.
Na koniec, nasi kochani chłopcy przemysłowcy.
Znowu pokazali umiejętności, tworząc na żywo autentyczne
i niezwykłe pamiątki, dające mnóstwo radości.
Na przywitanie. Piękny wielkanocny świecznik
lub uchwyt na kielicha z imieniem i świątecznymi życzeniami.
Kontynuacja wspaniałej przygody z produkcją słuchawki o imieniu Asia.
Rok temu powstały cztery, a w tym roku też prasa krawędziowa i znakowarka Razelowa
wkroczyła do akcji i zrobiła dwa nauszne imienniczki.
Mazak stworzył specjalnie dla mnie fajną zabawkę na zmysł dotyku.
Tak zwany labirynt, ale największe marzenie jednak się nie spełniło.
A uwierzcie mi, było bardzo blisko.
Chodziło o wypalanie napisów w alfabecie Braila na plastiku za pomocą lasera.
Niestety zabrakło jednego komponentu do programu sterującego odpowiedzialnego za wielkość liter
i maszyna nie wykonała wymarzonego projektu.
Chcieliśmy wypalić asię na stoliku od słuchawki bezprzewodowej,
a do tego kilka pamiątnowych napisów na plastikowych tabliczkach,
żeby rozdać znajomym.
Pomysł nie wypalił, ale pomysł nie poszedł na marne.
Wręcz przeciwnie.
Firma potrzebowała kogoś, żeby ocenił, jak znakowarka wypalała napisy w brajlu.
Znaleźli właśnie mnie.
Przywieźli z Niemiec wypalony laserem dowód osobisty.
Okazało się, że literki są zbyt małe,
a na dodatek program nie umie wpisywać znaków liczby i duże litery.
Pokazałem na przykładzie leku, że litery powinny być większe.
Operatorzy zaakceptowali moje uwagi i zadeklarowali, że dopracują program i za rok lub dwa lata, miejmy nadzieję, że śmiało będzie w ciągu kilku sekund wypalać napisy w brajlu.
Swoją drogą, to ja tu od razu wejdę Ci Tomku w słowo i ja myślę Łukaszu, że może warto by było, żeby producentom zaprezentować ten dokument, który opracowała Fundacja Prowadnica.
Co prawda to dotyczy punktów brailowskich w druku 3D, ale są tam myślę, że dosyć istotne informacje dotyczące pewnych standardów.
Jakimi punkty brailowskie się charakteryzują, jeżeli chodzi o ich wielkość, odległości między tymi punktami, to jest wszystko konkretnie opisane.
Dawid i spółka zrobili naprawdę kawał dobrej roboty i myślę, że to może być dla osób, które są zainteresowane drukiem brailowskim w jakiejkolwiek formie, być po prostu użyteczne.
Tak, to prawda. Zwłaszcza, że no właśnie, jeżeli jesteś takim kimś,
kto właśnie lubi sobie pojeździć po różnych tego typu wystawach,
to myślę, że to może być naprawdę też bardzo ciekawa rzecz,
bo rzeczywiście ja trochę się zapoznałem, chociaż nie bardzo,
bo tam właśnie było bardzo dużo takich technikalów,
ale tam są naprawdę podana wielkość punktu brajlowskiego
i odległości rzeczywiście między tymi punktami.
Bardzo, bardzo fajne.
Kontynuując komentarz Łukasza.
Spotkania odbyły się na bardzo wysokim poziomie,
więc wycieczkę uważam za udaną.
Było przewspaniale i do zobaczenia za rok.
Jeżeli macie jakieś pytania, to dawajcie śmiało.
Pozdrawiam.
I jest jeszcze drugi komentarz Łukasza.
Labirynt opiszę wam za dwa tygodnie,
ponieważ mam sporo pracy
i jeszcze się nim nie bawiłem.
Okej, jeszcze jest Adrian.
Testuję aplikację TyfloCentrum. Wszystko działa dobrze. Gratuluję.
Dwa pytania.
Czy będzie opcja pobierania audycji do trybu offline?
Drugie pytanie. Co trzeba wpisać w wyszukiwarce Astora,
aby pobrać aplikację do zegarów?
Aha, App Store’a. Dobrze.
Aplikacja się po prostu nazywa VAL.
Pytanie, czy ten, co nie jest za krótka nazwa,
będzie oczywiście pełny link do App Store’a w komentarzu,
ale nawet pod poprzednią audycją jest link do wątku na AppleVisie,
w którym link do App Store’a jest podany.
Więc możesz zawsze wejść sobie po prostu na stronę TyfloPodcastu,
znaleźć poprzedni TyfloPrzegląd, on już na stronie jest,
I tam w komentarzu znaleźć link do tej aplikacji.
Jeżeli natomiast chodzi o pobieranie podcastów do trybu offline, to myślę, że tak.
To po prostu jest kwestia tego, że trzeba pewne jeszcze rzeczy dorobić do wersji iOS-owej TyfloCentrum.
Ale myślę, że to wszystko w swoim czasie.
Na razie trwają prace nad TyfloCentrum na Androida.
On już bliski jest do publikowania oficjalnie w sklepie Play, także jak tylko to się uda, to myślę, że będzie można zacząć jakby finalizować też kwestie związane z iOS-owym TyfloCentrum i tymi rzeczami, które gdzieś tam dotarły do mnie, że warto poprawić albo usprawnić.
Sylwester jeszcze nagrał informację, że chodzi mu też o komentarz dotyczący opłaty reprograficznej, która rzeczywiście wchodzi. Znaczy, czy wejdzie, to zobaczymy, jak to będzie wyglądało.
No właśnie dlatego niespecjalnie na razie wiadomo, jakkolwiek to skomentować. No bo jeżeli wejdzie, to rzeczywiście używane przez nas urządzenia nowe taką opłatą będą objęte.
Ale, no, jak i wszystkie inne tak naprawdę.
Tak, znaczy, no, bo słuchajcie, jakby, ilość rzeczy, która być może się zmieni,
jest dużo większa niż rzeczy, które się już zmieniły.
A że i tak mamy tych newsów bardzo dużo, to myślę, że nie ma,
nie ma co dyskutować nad kwestiami, które być może się zmienią,
a może się nie zmienią, a jeszcze nie wiadomo, jak się zmienią.
Poczekajmy na to, aż rzeczywiście to wszystko będzie wiadomo dokładnie, co i jak.
I myślę, że wtedy będzie można…
Zwłaszcza, że chyba do tego tematu to już jest któreś z kolei podejście.
Z tego, co ja śledzę media, nie uważam się tu za jakiegoś znawcę,
ale to już o COVID-u była jakaś dyskusja i nic się nie wydarzyło.
Znaczy, jakieś dyskusje to już było kilkanaście lat temu, nie?
Tak, no bo to tak naprawdę…
Dyskusje tak, tylko że bardziej chodzi o to, że to się tam coraz głośniejszy robi ten temat gdzieś tam.
To tak naprawdę chodzi po prostu o uaktualnienie listy tych urządzeń, które taką opłatą powinny być objęte, żeby to przystawało do dzisiejszych czasów.
Dokładnie, bo chyba na chwilę obecną są jakieś kasety magnetofonowe, jakieś takie rzeczy, więc tu nawet nie ma chyba kart pamięci, pendrive’ów.
Dokładnie, dokładnie. I tutaj oczywiście zawsze pojawia się taka dyskusja, czy to słuszne, czy nie i tak dalej, ale to jest jakby dyskusja już poza naszymi tematami, jeżeli oczywiście będzie taka sytuacja, że ta opłata wejdzie, jeżeli chodzi np. o smartfony czy tego typu urządzenia, to będą one objęte, natomiast wziąwszy pod uwagę fakt,
Jest, że zwłaszcza sprzęt specjalistyczny, który, no być może byłby taką opłatą też objęty, jako na przykład, nie wiem, urządzenie pokroju komputera, albo, albo jakiegoś innego tego typu,
to wziąwszy pod uwagę fakt, że i tak te sprzęty są objęte dofinansowaniem, to nasz wkład w to będzie naprawdę minimalny. A na razie to, tak jak Tomek powiedział, no to wszystko to są plany i założenia.
Mamy jeszcze wiadomości. Napisał do nas użytkownik Graco.
Ja przychodzę do Was jak zwykle z newsami docenczącymi Messengera.
Jeśli chodzi o stronę, nic się nie zmieniło, więc tu nie będę nic rozwijać.
Natomiast apka na Androida doczekała się aktualizacji i poprawili i zepsuli dwie rzeczy.
Co poprawili? To nazwy wątków. Są wreszcie odczytywane tak jak powinny.
Co zepsuli? To przewijanie wiadomości w czatach.
Jak flickujemy w prawo albo w lewo,
to wiadomości nie przewijają się automatycznie i trzeba to robić ręcznie.
I rzeczywiście, przynajmniej kwestie z poprawą odczytywania
nagłówków czasów potwierdzam, też u mnie się to poprawiło.
Jeszcze jedno.
Chciałem się odnieść do mety i do Facebooka i do regresów dostępności, które tam się pojawiają.
To ostatnio Jakub Broznik na Małym Studiom nie zwrócił uwagi na coś bardzo przykrego moim zdaniem,
mianowicie problem, który będzie dotyczył bardziej przedsiębiorców, a przynajmniej osoby, które zarządzają
stronami na Facebooku, używając aplikacji Business Manager, chyba to się nazywa.
Po prostu tam zniknęła możliwość dodawania tekstu alternatywnego do zdjęć.
I jeśli ktoś chce takie teksty dodawać, to trzeba się przełączać na konto prywatne i tam po prostu zmieniać źródło tego posta i potem przełączać się z powrotem.
To znaczy, co do, w ogóle co do mety i co do tego, dlaczego te różne rzeczy się dzieją,
są pewne poszlaki, by stwierdzić i by mieć jakieś takie przypuszczenia, z czego to wynika.
To znaczy, ostatnio dość głośno jest o takim trendzie wśród największych korporacji,
A meta bez wątpienia do takich należy.
Jak mierzyć skuteczność pracy programistów?
I teraz w związku z tym, że mamy sztuczną inteligencję,
to jest jakiś wręcz bardzo duży wyścig,
żeby zespoły programistów przepalały jak największe ilości tokenów
i w ten sposób mierzy się wydajność danego,
czy programisty, czy danego teamu. I ponoć jest tak, przynajmniej gdzieś tam te technologiczne portale,
które opisywały te sytuacje, to że jest to, no w ten sposób jest właśnie tak, że teraz wdraża się różnego rodzaju funkcje.
Jakieś, no powiedzmy, że poprawki, czy jakieś nowe rzeczy, którymi dyryguje się tak naprawdę zużyciem sztucznej inteligencji.
No bo chodzi o to, żeby jak najwięcej rzeczy różnych,
czy jak największą ilością rzeczy różnych do danych można się było pochwalić.
I być na samej górce tej tabelki, że tak, że my teraz bardzo intensywnie
korzystamy ze sztucznej inteligencji. Tylko ja się tak zastanawiam nad jednym
i tak sobie myślę i w głowę zachodzę, czemu nikt na to nie wpadł,
Że, że przecież sztuczna inteligencja oprócz tego, że może programować to naprawdę sporo tokenów można by było przepalać na testowanie.
Między innymi na testowanie dostępności. Bo się da. Nie wszystko, ale, ale się naprawdę da.
I dlaczegożby nie robić tego, bo tu mam wrażenie, że ludzie z mety ewidentnie tego nie robią.
Zrobiliśmy coś, dobra, jakieś tam mniej więcej testy przeszły, to jedziemy z tym na produkcję i mamy kolejne jakieś tam rzeczy odhaczone.
Tak to ostatnio wygląda.
I mam jeszcze jeden komentarz, też od użytkownika Graco.
Jeszcze jedno. Od tygodnia już prawie używam nowego launchera.
Zrobiłem sobie import z nowej i póki co ja przynajmniej jestem zadowolony.
To dzięki za przypomnienie, bo rzeczywiście gdzieś mi to wyleciało z głowy,
a też chciałem to przetestować, więc być może za jakiś czas również dołączę
do grona użytkowników tego właśnie launchera. Zobaczymy.
I jeszcze jedna jest wiadomość tekstowa od Roberta.
Hej, w sprawie zegara VAL na iOS pojawia się jako pierwszy w wynikach wyszukiwania.
Jeśli wpiszemy w App Store, tak, V-A-L, Wojce Alarm.
I mamy jeszcze wiadomości głosowe, ale je pozwolicie odtworzymy po tym,
Jak powiemy coś, może my pozwolicie, bo troszeczkę już tutaj tych waszych wiadomości było,
to może teraz news od Pawła, który…
Pawle, ty masz kilka takich nowych doświadczeń z technologią.
Tak, i to jest w ogóle chyba taki nowy blok.
Ja nie obiecuję, że on będzie się regularnie pojawiał, no bo nie co tydzień mam się czym dzielić,
Ale z drugiej strony chciałbym Was też zachęcić,
bo często do nas dzwonicie albo z jakimiś odkryciami czegoś nowego,
o czym mogliśmy jeszcze nie słyszeć, albo z pytaniami o coś, co nie działa.
A ja chciałbym zachęcić, mam nadzieję, że się tutaj inni współprowadzący
ze mną zgodzą, nawet pod kątem tego, że nie wiem, że audycje staną się
może przez to za długie i tak dalej, ale myślę, że byłoby to bardzo fajną
praktyką, jakbyście zaczęli się dzielić, jeżeli oczywiście macie ochotę
W jakiś sposób was, wami, nie wiem, wstrząsnęło, zszokowało,
ale pozytywnie zaskoczyło, siedzi wam w głowie.
Chodzi o takie codzienne sytuacje, w których technologia już znana,
nie jakaś specjalnie nowa, wam pomogła.
Może ktoś nie wpadł na to, żeby użyć czegoś w takiej sytuacji,
w jakiej użyliście tego wy,
A może to rzeczywiście pomóc, wykorzystując
chociażby te różne aplikacje, różne rozwiązania,
które my tutaj podajemy, bo my często coś wrzucimy,
jakąś informację, po czym wieki nic nie słychać o tym,
czy to się w ogóle rozwija, wieki też nie słychać
o tym, czy w ogóle ktoś tego używał.
A ja myślę, że byłoby fajnie się dowiedzieć, że
dzisiaj udało Wam się za pomocą dodatku do NVDA,
Zdziałać coś, czego nie bylibyście w stanie inaczej.
Ja myślę, że to byłoby całkiem fajne, mieć takie repozytorium praktyk,
co za pomocą już istniejącej technologii byliście w stanie
ciekawego zdziałać. No więc ja zacznę.
Przez długi, długi czas jakoś nie… to nie, że nie ufałem,
Teraz stosuję, ale chyba troszeczkę zliberalizowałem.
Zasady ograniczonego zaufania, jeśli chodzi o opisy zdjęć
robione sztuczną inteligencją. Ja wiem, że one są całkiem niezłe,
że to się wszystko jakoś też polepsza z czasem
i gdzieś te modele nowe są trenowane na nowych danych
i gdzieś to powinno być wszystko dużo bardziej wiarygodne
i coraz mniej powinno być błędów. I wiem, że one jeszcze nie zniknęły.
Natomiast jak człowiek mieszka sam i jest czasem podstawiony pod ścianą,
no to korzysta z rozwiązań, którym na co dzień nie ufałby
w takiej sytuacji albo aż w takim stopniu.
Wydarzyła mi się ostatnio awaria w moim zlewie w kuchni.
Odpadła rączka od kranu.
Już teraz wiem, że to się nazywa mieszadło, to jest kran,
ale uchwyt mieszadła zamontowany na trzpieniu.
Sztuczna inteligencja bardzo tutaj po profesorsku podeszła do wyjaśniania zagadnienia.
No i postanowiłem skontaktować się z firmą, w której mam wykupione ubezpieczenie tutaj na mieszkanie, które wynajmuję.
No, celem dowiedzenia się, na jakich zasadach i czy w ogóle mogę tutaj na jakąś pomoc hydrauliczną liczyć.
Sam proces tego, jak to wyglądało, nie będę się wgłębiał,
bo nie on tu jest przedmiotem.
Natomiast w pewnym momencie zostałem poproszony
o kilka zdjęć tej awarii, która nastąpiła.
No więc stwierdziłem, OK, be my AI.
I zrobię sobie fotkę najpierw tej rączki, która odpadła.
Oczywiście od tej dolnej strony, tam gdzie ona powinna być zamocowana,
No i otrzymałem informację o tym, że na zdjęciu jest element kranu,
metalowy, metalowa rączka i pokazany jest otwór,
który powinien być zamocowany na trzpieniu mieszacza.
Ja mówię, no dobrze, to brzmi jak to, co chciałbym pokazać.
I rzeczywiście zostawiłem to zdjęcie.
Dobrze, to jeszcze fotografuję ten kran z góry, żeby widzieli
jak jest uszkodzony, co odpadło, w którym miejscu,
bo może im to jakoś tam panom fachowcom pomoże.
No i zrobiłem jedno zdjęcie.
Zostało wszystko bardzo dokładnie opisane.
Cały mój zlew, co się w nim znajduje.
No oraz, że widać kawałek kranu,
który posiada ślady gdzieś tam uszkodzenia.
No więc ja napisałem…
Okej, to zdjęcie ma posłużyć jako dowód u mojego ubezpieczyciela,
jako po prostu ewidencja szkody, która się wydarzyła.
Czy takie zdjęcie może być? No i trzeba bym powiedzieć,
jeżeli chcesz użyć tego zdjęcia przy zgłaszaniu szkody,
no to byłoby lepiej, gdybyś skierował aparat bardziej
w stronę dziobu kranu…
Dziobem to byłoby chyba potem, ale żebym skierował w stronę
Zrobił to zdjęcie z trochę większej odległości
i bardziej skierował kamerę właśnie na to uszkodzenie.
No, na tyle, na ile umiem. Postarałem się skierować.
Ja to zazwyczaj robię tak, że w ogóle przykładam…
Ktoś mi kiedyś udzielił bardzo ładnej porady.
Wieki temu, chyba z 10 lat, 12 temu, jak zaczynałem jakieś przygody
z jakimś KNF Beriderem i pytałem, jak tam osoby niewidome
skanują tekst. I ktoś powiedział
przyłóż
kamerę bezpośrednio do środka kartki,
a następnie zacznij ten telefon podnosić
tak, żeby znaleźć się na wysokości twoich
rąk wyprostowanych…
rąk zgiętych w łokciu, czyli telefon mam trzymać
w obydwu dłoniach zgiętych w łokciu. No i tak nawet
na tej wysokości powinno być okej. To jest oczywiście porada bardzo
O tyle niedokładna, że każdy ma inną długość rąk.
Czy też przedramion, więc no różnie, ale mniej więcej chyba dzięki tej poradzie
nauczyłem się w jakiś sposób ten telefon tak podnosić, żeby
było widać ten obiekt, który chcę sfotografować.
Plus oczywiście mam Be My AI, no więc mogę
weryfikować cały czas po opisach, tak, czy widoczne jest to,
co chciałem, żeby było uchwycone.
On sobie pamiętał kontekst, więc
Nie musiałem mu kolejny raz pisać, że słuchaj, to jest do ubezpieczenia,
czy teraz jest okej i tak dalej, tylko to rzeczywiście powiedział,
teraz widać całe uszkodzenie. Widać element, na którym powinna być
zawieszona rączka, który to element jest urwany, widać też ślady
zardzewienia, coś tam, jakieś takie szczegóły mi tam podał.
Jeżeli chcesz mieć bardzo dokładnie skompletowane zdjęcia
pod zgłaszanie szkody, dobrze by było, gdybyś jeszcze zrobił
Tu chyba pojawiła się informacja, bliżej dziobu kranu,
tak aby był widoczny cały kran oraz miejsce z uszkodzeniem.
No i też powiedział właśnie, że pod innym kątem, żebym właśnie też
z dużej ilości odległości to zrobił, no i przesunął bardziej stronę dziobu kranu.
No więc postarałem się też to tak zrobić. No i tu już otrzymałem informację,
tak, teraz widoczny jest kran, tu jest uszkodzenie.
Zdjęcia, które wykonałeś, mogą posłużyć jako ewidencja szkody.
Ja te zdjęcia wysłałem zarówno do koleżanki w pracy, jak i do mojej mamy.
No i otrzymałem bardzo pozytywne opinie a propos tych zdjęć,
że naprawdę świetnie są zrobione, aż niektórzy byli zdziwieni,
jak mi się udało to zrobić aż tak dobrze.
No więc wysłałem je do już firmy, której ubezpieczyciel zlecił
wykonanie naprawy i dostałem jeszcze prośbę,
a mógłby pan jeszcze zrobić zdjęcie rur, jak są podpięte,
jak ten zlew jest podpięty do kanalizacji.
Mówię, to tutaj będzie pewnie
ciężej, bo
no to jest już
zamontowane u mnie
pod szafką w zabudowie.
W tej samej szafce, gdzie jest też kosz na śmieci.
Więc tam jest troszeczkę z definicji ciemniej.
No ale spróbuję, zobaczymy. Może
światło słoneczne, dzienne się tu przebije
też. No i zrobiłem to
zdjęcie też tak z pewnej
odległości od powiedzmy
boku tej rury.
Czyli nie od przodu, tam gdzie to U się zgina, tylko tak bardziej z boku samej rury,
jakby lewego ramienia tego U. No i dostałem informację, że zdjęcie przedstawia
przyłącze kanalizacyjne w kształcie litery U oraz widoczne są też gwinty
i śrubki czy coś takiego. No tutaj AI założył, że po prostu ja chcę to zrobić jako dowód
na to, że coś mi tam przecieka woda albo jakieś są zacieki. Więc mówi,
Nie widać żadnych śladów zacieków, więc jeżeli chcesz,
aby było to widoczne, zrób jeszcze pod innym kątem coś tam.
No tu już nie ukrywam, że spasowałem i stwierdziłem,
jeżeli oni chcą po prostu mieć zdjęcia, jak to jest przyłączone,
no to wyślę takie i przynajmniej zapytam, czy takie może być.
No i na to już odpowiedzi nie dostałem.
Dopiero potem, jak rozmawiałem już z przedstawicielką tej firmy
przez telefon, to zapytałem, czy to zdjęcie,
Wszystko z tym zdjęciem było okej, no i również dostałem pozytywną odpowiedź,
także jestem pod wrażeniem tego, że jesteśmy w stanie teraz zrobić sobie zdjęcia,
które mogą w takich sytuacjach pomóc całkiem sami.
No i to jest jedno doświadczenie, a drugie doświadczenie o funkcji,
o której pewnie mówiliśmy, że jest, ale nie wiem, czy ktoś opowiadał,
jak jej używał. Jak wiecie, mam dwa numery telefonu,
Polski i Austriacki. I chciałem mieć też dwa WhatsAppy.
Do tej pory rozwiązywałem to tak, że numer polski, tak jak od dawna miałem podpięty pod WhatsApp zwykły,
a austriacki pod WhatsApp for Business, który nie wymaga w ogóle tego, żebyśmy zakładali jakąś firmę,
potwierdzali tożsamość itd. Po prostu można go sobie zainstalować de facto jako drugą instancję WhatsAppa
i używać zupełnie innego numeru.
Od jakiegoś czasu WhatsApp wprowadził funkcję dodawania kilku kont.
Konkretnie prawdopodobnie dwóch, no bo na iPhonie można mieć dwa numery aktywne naraz.
Nie wiem, czy da się więcej.
I ja postanowiłem, jakoś tak grzebałem w ustawieniach WhatsAppa,
uporządkować te sprawy i po prostu pozbyć się WhatsAppa for Business,
bo po co mi on, i ten numer sobie przerzucić do WhatsAppa zwykłego.
To, co się dzieje, kiedy wybierzemy opcję dodaj konto, tam w ogóle ta opcja w ustawieniach, co ciekawe, jeszcze nie jest spolszczona, ona się nazywa add account.
Więc ten przycisk jest jeszcze po angielsku, natomiast wszystko w środku jest po polsku.
Zaproponowano mi przerzucenie tego numeru prosto z WhatsApp for Business.
I tutaj nie musiałem już tego numeru wpisywać, musiałem go tylko wybrać.
No i przyszedł kod i była też informacja, że wszystkie dane biznesowe, czyli jakiś katalog, godziny otwarcia
i tam inne rzeczy, które mogłem w związku z działalnością swoją tam mieć,
gdzieś tam może się okazać, że zniknął.
Ja się na to zgodziłem, no i przyszła informacja, że będzie…
Aha, że chcieliby mojego maila jako taki drugi gdzieś tam element weryfikacji.
Ja się na to zgodziłem, oni chyba wcześniej chcieli też jakiś klucz,
Ja tego klucza akurat nie miałem jakoś tam skonfigurowanego,
więc to na ten moment pominąłem, więc poprosili o maila.
Na maila przyszedł kod potwierdzający, przepisałem.
No i się to wszystko zsynchronizowało. Moje czaty zostały przerzucone.
Szczerze mówiąc, nie patrzyłem, czy mi przeniósł się też dane,
np. głosówki, których jeszcze nie odsłuchałem.
Natomiast co zaobserwowałem?
Bardzo uciążliwy błąd, kiedy przełączamy się między dwoma kontami,
No bo teraz musimy się przełączać. Trochę jak kiedyś się przełączało profile w gadu-gadu.
Czyli jak otworzymy WhatsAppa, to domyślnie pokazuje nam się lista czatów z tego konta,
które ostatnio było aktywne. Jeżeli chcemy przejść na to konto drugie,
to musimy przejść znowu do zakładki, która się chyba nazywa Ty, ta ostatnia zakładka
w WhatsAppie, w aplikacji iPhone’owej, o tej mówię. Tam jest opcja chyba Switch Account,
Właśnie jeszcze niespolszczona.
Możemy wybrać drugi numer.
Przełączy nam się konto.
I tu dzieje się coś bardzo niefajnego,
bo przez długi, długi czas
cokolwiek byśmy nie zrobili,
jakikolwiek gest nie zostanie wykonany,
czy dotknięcie bezpośrednio elementu,
czy przesunięcie gestem lewo-prawo,
odczytywany jest z automatu komunikat.
Przełączono na…
I tutaj nasz numer telefonu,
ten, na który przełączyliśmy.
I to przez jakąś dobrą chwilę
nie chce zniknąć,
Więc przez tą chwilę No WhatsApp jest nieużywalny.
Podobnie jak Messenger, kiedy się otworzy czat i on zaczyna nam czytać na potęgę wszystkie nieczytane wiadomości.
Natomiast jak już się to opanuje, no to widzimy wtedy znowu do przełączenia
wszystkie czaty z tego drugiego konta.
Nie musimy się martwić o powiadomienia, bo te właśnie nam się pokażą
Nieważne z jakiego konta przyjdą. Z tą tylko adnotacją,
że jeżeli one są z tego drugiego konta niż to, które aktualnie mamy,
powiedzmy, aktywne, no to tam jest jeszcze dopisana po takiej strzałce
zawiniętej w prawo, po takiej emoji, nasza nazwa wyświetlana z tego drugiego
konta. U mnie to jest bardzo niepomocne, bo na obydwu kontach się nazywam
Paweł Masarczyk, no ale powiedzmy, że w tym koncie, na którym jestem
zalogowany, tej adnotacji nie ma, no więc po tym mogę się zorientować.
Problem jest jedynie przy udostępnianiu czegoś na WhatsAppa, bo o ile się nie mylę to jeżeli wybiorę z arkusza udostępniania właśnie WhatsAppa,
no to pokazane mi są czaty z tego konta, który jest aktualnie aktywny. Nie wgłębiałem się jakoś bardzo, ale obawiam się, że może nie być w opcji przełącz.
I to jest kurcze trochę szkoda, bo ja bardzo często operuję na tych dwóch kontach dość szybko, czyli powiedzmy chcę wysłać jeden link
do kogoś z numeru polskiego i do kogoś z numera austriackiego,
no tutaj może być z tym autentycznie problem.
No i pod tym względem trochę jest ta funkcja niedopracowana.
Natomiast tak poza tym, to na ten moment wszystko działa świetnie.
Także jeżeli również macie podobnie jak ja dwa numery,
no to myślę, że mogę spokojnie polecić.
Swoją drogą, skoro już tak, Pawle, też wspomniałeś o sztucznej inteligencji,
to też mogę od razu wspomnieć,
Przy czym mi ostatnio Codex z kolei pomógł.
Mianowicie, i to też taka informacja dla tych wszystkich, którzy korzystają z Bitwardena.
Bo, słuchajcie, od kilku dni zaobserwowałem taką sytuację, że przeglądarka Google Chrome strasznie zaczęła mi spowalniać.
I to w kilku konkretnych miejscach.
W pasku adresu i w polach edycji.
Do tego stopnia, że strony dawało się przeglądać,
ale po prostu wchodzenie w interakcję z jakimkolwiek
polem formularza czy nawet poruszanie się
po pasku adresu za pomocą strzałek lewo-prawo
To graniczyło nieomal z cudem.
Na Firefoxie tego problemu nie miałem, na Brave’ie tego problemu nie miałem, no to Codex do dzieła.
No i Codex metodą właśnie eliminacji, a trochę tych wtyczek miałem.
Najpierw pogrupował mi je na podstawie jakichś tam swoich założeń,
dlaczego one mogą powodować konflikty z NVDA
I potem zaczął je eliminować.
Zaczął eliminować taką wtyczkę, taką wtyczkę, takie grupy.
I prosił mnie po prostu za każdym razem o testy.
No i co wyszło? I co się okazało?
Że właśnie wtyczka Bitwardena niestety robi jakieś problemy,
jeżeli chodzi o kwestię współpracy z NVDA.
Nie wiem, czy na przykład widzący użytkownicy
Mają z tym problem czy nie.
Może to też być na przykład wypadkowa jakiejś jeszcze innej wtyczki, ale nie wygląda na to.
W moim przypadku po prostu, no, tę wtyczkę musiałem na razie dezaktywować i Chrome wrócił do swojej sprawności naprawdę bardzo, bardzo fajnie.
Ale to rzeczywiście było takie fajne, że odeszła mi jakby ta konieczność ręcznego debugowania, wyłączania tych wtyczek, testowania, grupowania.
Ja po prostu tylko miałem sprawdzić, czy teraz jest okej, czy jest większy problem,
a w międzyczasie mogłem zajmować się zupełnie innymi rzeczami.
Nie musiałem zaprzątać sobie tym głowy, bo sobie ten Codex gdzieś tam w tle działał
i zarządzał tą przeglądarką. Ja mogłem korzystać z innych aplikacji bez problemu.
Ja mam taki ślepy strzał, jeśli chodzi o tego Bitwardena. Ja akurat na Firefoxie czy Safari
Problemu nie zauważyłem. W Safari mam inny problem, gdzie jak próbuję uzupełnić hasło, a akurat mój sejf nie jest jeszcze odblokowany, to tam otwiera się polo hasło, w wyskakującym oknie nam wpisze hasło, to on potem nie pamięta, na jakiej stronie był, co z Firefoxem problemem nie jest, ale mniejsze z tym.
Tam w ustawieniach jest takie coś, nie wiem jak to się nazywa, ale generalnie chodzi o auto uzupełnianie poprzez menu.
I to menu działa tak, że kiedy jesteśmy w polu edycji, to tam NVDA czyta taki komunikat, że jest dostępne menu auto-uzupełniania, można to menu otworzyć strzałką w dół.
Ja to wyłączyłem, bo używam skrótów klawiszowego albo menu kontekstowego, a ten monit mnie denerwował. Jestem ciekawy, czy to nie to.
Bo to by faktycznie się włączało w polach edycji.
Można by to jeszcze sprawdzić i zerknę na to. Natomiast najdziwniejsze jest to, że to się stało ostatnio.
Dosłownie tam kilka dni temu, wcześniej tego problemu nie było.
I tak nagle bardzo…
Jakaś aktualizacja zapewne i tu coś po prostu zostało popsute, jeżeli chodzi o tę wydajność.
Mamy telefon, więc odbierzmy. Ktoś z nami po drugiej stronie?
Dobry wieczór, Milena z tej strony.
Dobry wieczór, słuchamy.
Nawiązując tutaj do waszej dyskusji, ja wam powiem jeszcze lepszą też sytuację.
Tak mamy Bitwardena z chłopakiem i np. jak wchodzę w pole formularzy,
ja wciskam Ctrl, Shift, S, żeby się zalogować do tego jakby Bitwardena,
żeby tam sobie to hasło i tam dane logowania sprzytało.
A u niego ten skrót nie działa.
U niego działa jakiś skrót Ctrl, Shift, Y.
I to też jest ciekawa historia, czemu się tak stało.
I tak naprawdę nie wiemy, więc nie wiemy, macie tylko problemy.
Każdy ma różnego rodzaju problemy.
To jest jedna kwestia, a ja dzwonię tutaj z kwestią odnośni regionalnego systemu ostrzegania.
Fakt, że jakiś czas temu minął, a ja o tym zapomniałam właściwie i zrobiłam tak jak mówiliście,
właśnie odinstalowałam aplikację całkowicie, zainstalowałam ją ponownie,
sobie skonfigurowałam wszystko tak jak trzeba, czyli tamte moje województwa i tak dalej
i powiem wam, że teraz już działa.
Więc co to było? Nie wiadomo.
Bardzo ciekawa, bardzo ciekawa historia.
Niestety, czasem po prostu nie da się odkryć do końca w czym leży problem.
Dokładnie, ale no cieszę się, że działa, bo faktycznie…
No tak, bo to przydatne jest.
No ważne informacje są, tak.
Oczywiście.
I te powiadomienia się normalnie pokazują, jest ich dość dużo na ciągu dnia, więc…
No, więc jest tak jak było i tak jak powinno być.
Super.
No to tyle ode mnie, to chciałam powiedzieć to wszystko.
Dziękuję i do usłyszenia.
Dzięki za telefon, do usłyszenia.
Mamy oczywiście jeszcze wiadomości tekstowe,
wiadomości głosowe.
No to jeżeli wcześniej czytałem wiadomości,
to teraz może kilka głosówek. Najpierw od Pawła.
Witajcie. Chciałem się zapytać,
czy testowaliście inne rozwiązania
odnośnie programowania za pomocą
sztucznej inteligencji, oprócz Codexa,
czy najlepiej się trzymać właśnie jednej platformy,
bo najwięcej widzę osób używa właśnie Codexa.
Mi Google podpowiedział edytor, który się nazywa Cursor,
podobno dostępny dla naszych czytników ekranu,
ale że właściwie stawiam dopiero jakieś nieśmiałe pierwsze kroki
W programowaniu, więc tak naprawdę szukam rozwiązań i też zaczynam od Codexa, skoro tak najłatwiej.
Ale zapytać nie zaszkodzi. Czy nie testowaliście na przykład Antigravity bądź Claude’a? Jak z dostępnością tych platform?
To znaczy może zacznijmy od kursora, bo z tym będzie najkrócej. Ponoć właśnie nie jest dostępne.
Ja osobiście nie testowałem, ale mam znajomych, którzy testowali i ponoć z tym jest źle.
Co ciekawe w ogóle…
Taka sprawa, że Cursor to jest taki bardziej edytor do kodowania, który się wspiera AI, a nie taki agent jak Codex.
I to też warto o tym pamiętać.
Tak, ale on chyba też tam potrafi jakieś procesy wywoływać sobie, tam można też z nim pracować jak z agentem, tak mi się wydaje w jakimś stopniu.
W ogóle, co ciekawe, Cursor, podobnie zresztą jak Antigravity,
to są aplikacje na bazie Visual Studio Code,
które w samym sobie jest bardzo dostępne,
natomiast te nakładki, które to producenci tam robią,
to właśnie z tym jest ciężej.
No i właśnie, jeśli chodzi o Antigravity,
bo ja tak sobie ostatnio to testuję po części przez to,
że ostatnio Google bardzo hojnie rozszerzył przestrzeń
na dysku Google w planie AI,
więc ostatnio właśnie intensywnie Geminiem coś tworzę.
Może w przyszłym TyfloPrzeglądzie już pokażę efekty tej pracy,
bo coś fajnego przygotowuję pod NVDA.
Natomiast właśnie testowałem trochę Gemini CLI,
czyli narzędzie bardzo podobne do Codexa,
też działające z wiersza poleceń,
które, co ciekawe, ma swój tryb dla czytników ekranu.
Mówiliśmy kiedyś o tym w TyfloPrzeglądzie.
Da się z tego korzystać, natomiast to jest trochę gadatliwe,
zresztą podobnie jak Codex, więc tam najlepiej poczekać chwilę,
jak on skończy myśleć, zanim coś zrobimy.
Natomiast Antigravity to już jest coś bardziej zbliżone do kursora.
To jest też edytor, też na bazie Visual Studio Code’a zresztą,
które sam sobie jest bardzo dostępne.
Natomiast te części, które dodał do niego Google,
no bo Antigravity jest produktem google’owskim,
są, bym powiedział, używalne, ale tam też zdarzają się rzeczy,
które mogłyby być bardziej dostępne.
Dziś przewijanie konwersacji działa trochę dziwnie.
To taki panel zarządzania agentami, chyba się to nazywa.
Tam mamy historię konwersacji wszystkich.
Też mógłby gdzieś działać lepiej,
kiedy nam na przykład prezentuje jakiś plan implementacji,
tak zwany, jeśli zaczynamy tworzyć jakiś projekt,
tam możemy obuzdarać jakieś pytanie,
zwłaszcza jeśli podajemy jakieś bardziej złożone zadanie
i korzystamy z tych modeli myślących,
tak modeli PRO w tym przypadku,
Na początku może zaproponować jakiś plan implementacji.
My ten plan sobie możemy otworzyć.
Osoby widzące mogą tam konkretne akapity zaznaczyć,
na przykład dodać jakieś komentarze.
Dla nas ta część dostępna nie jest.
Natomiast też tam czasami ci komersacje się jakoś dziwnie przewijały.
Czasem parę razy trzeba przejść do pola edycji, przejść do góry,
bo tam ostatnie linijki się mogą załadować po chwili.
Ale generalnie jakoś da się z tego korzystać.
Ja właśnie przez Antigravity tworzę ten projekt, nad którym pracuję.
I da się generalnie z tego korzystać.
Mogłoby być tam parę rzeczy zatykietowane lepiej,
ale da się z tym pracować.
Jak ktoś bardzo nie chce wiersza poleceń,
Jak ktoś bardzo nie chce wiersza poleceń, woli pracować w takiej stronie internetowej,
to polec jest całkiem okej.
Podobnie zresztą, jeśli chodzi o Claude Code’a,
tam też mamy dwie wersje.
Mamy tę wersję typowo pod wiersz poleceń,
natomiast Claude Code też niedawno pojawił się
w formie takiej aplikacji webowej,
podobnie zresztą jak Codex.
Claude Code’a przeglądarkowego nie testowałem,
ale znam kogoś, kto właśnie tak pracuje.
Nie pracuje przez wiersz poleceń, tylko przez tę aplikację.
I ta osoba generalnie ponoć jest z tej wersji przeglądarkowej zadowolona.
Więc ewentualnie też tutaj jakieś opcje też są.
Ale jeśli Codex się sprawdza, to też, wiadomo, jest też całkiem spoko.
Prawda jest taka, że każdy, kto gdzieś tam decyduje się na współpracę z AI przy kodowaniu,
czy w ogóle przy jakichś działaniach, no też będzie miał swoje preferencje.
Ja na przykład nie znalazłem niczego innego i niczego, może inaczej, niczego lepszego od Codexa.
I dlatego trzymam się Codexa.
Natomiast jak ktoś by posłuchał, w jaki sposób ja pracuję i jakie ja mam różne triki, o których zresztą opowiadałem przy okazji audycji, którą robiliśmy z Patrykiem a propos Codexa i też nie opowiedziałem o wszystkim, to się za głowę złapie.
że co w ogóle ten człowiek robi i w jaki sposób, i po co, i ja tak nie chcę.
A ja chcę i taki sposób pracy mi bardzo odpowiada, ale to też dlatego, że no ja się nie boję terminala
i dla mnie na przykład korzystanie właśnie z terminala nie jest absolutnie niczym problematycznym
i po prostu dla mnie, dla mnie to jest wygodne. Na przykład to, że mogę sobie pracować jednocześnie
na przykład na kilku Codexach, które mam odpalone w skrinie.
Mam skonfigurowane to tak, że się przełączam między nimi.
Jak jeden skończy, to jeszcze nawet mi wyślę jakieś tam dźwiękowe powiadomienie.
No tylko to wszystko to jest metoda jakiejś tam pracy,
dostosowywania sobie tego środowiska. To tak na pewno nie jest,
jakby ktoś tak jakby wszedł z marszu do tego i stwierdził
a, to ja też tak chcę i też tak będę miał.
Bo ja musiałem sobie to środowisko pracy przystosowywać naprawdę, no, chwilę czasu.
A tak intensywnie z Codexem pracuję chyba od października. Jakoś to wtedy tak na większą skalę zacząłem się z tym bawić.
I rzeczywiście, no, od tamtego czasu intensywnie, bardzo intensywnie z tego korzystam.
Testowałem Claude’a, nie podszedł mi. Mówię o Claude Code CLI, o tym z wiersza poleceń.
Jakoś za dużo gadał, w sensie za dużo tych różnych takich komend, za często się pytał o różne rzeczy.
Mimo tego, że ja mu kazałem zrobić jakąś jedną konkretną rzecz i zezwoliłem mu na to, to i tak się pytał o wykonywanie różnych komend.
Testowałem też jeszcze Chińczyka, konkretnie Qwena, Qwen Code i też on mi się bardzo kojarzy właśnie z Claude’em.
On też taki jest naprawdę dość przegadany, te wszystkie jakieś tam informacje, co on robi i to takie, ja bym powiedział takie bardzo rozrywkowe,
Tak, że tam na przykład… już teraz nie jestem w stanie przytoczyć konkretnego stwierdzenia, jakie on tam z siebie wypluwał,
ale to nic nie wnosiło, a to był taki bardziej marketing niż cokolwiek mądrego, co by ten model miał do powiedzenia w trakcie, kiedy on tam
przetwarzał jakieś informacje. Także z mojej perspektywy nie ma na ten moment nic lepszego od Codexa, ale to jest moje zdanie,
A jak słychać, no ile osób, tyle opinii.
Trzeba sobie tak naprawdę wypracować coś własnego,
bo ktoś może powiedzieć, że mu zdecydowanie lepiej się pracuje z tym,
a na przykład, czy na przykład z modelami Google’a.
I myślę, że tak naprawdę po owocach ich poznacie,
czyli jeżeli ktoś tworzy jakieś rozwiązania,
które po prostu działają i używa jakiegoś danego modelu,
czy danej technologii i osiąga z tego tytułu jakieś tam sukcesy, jakieś efekty.
To znaczy, że wybrał sobie dobry zestaw, że po prostu jest w stanie się z tym
narzędziem w odpowiedni sposób dogadać.
Tak. To nie koniec wiadomości od Was.
Mamy jeszcze wiadomość np.
od Sylwestra.
Ale część już weszła przed weekendem majowym.
Już rozporządzenie część weszła i prawdopodobnie druga część niedługo wejdzie.
Jak rozumiem, chodzi o opłatę reprograficzną?
No…
Jakby ciężko tu w ogóle dyskutować na ten temat.
Dokładnie.
No, bo część weszła, część nie weszła.
Sylwestrze, gdybyś mógł jakieś konkrety w tej materii podać, albo na przykład, nie wiem, jak ty się do tego w jakikolwiek sposób odnosisz, co tobie to zmienia,
bo nie chcemy się też jakby stawać serwisem informacyjnym kraj-świat bez jakiegokolwiek osadzenia w tej naszej rzeczywistości i w kwestiach, które mogą być dla nas istotne,
Wiadomości z kraju i ze świata to możecie mieć włączając sobie dowolny serwis informacyjny.
Tak jest. Natomiast wiadomość, która jak najbardziej jest zdecydowanie tutaj osadzona w naszych realiach, przesłał do nas Mariusz.
Dzisiaj jest 5 maja, Dzień Równości Osób Niepełnosprawnych. Czym jest Dzień Równości Osób Niepełnosprawnych?
Dzień Równości Osób Niepełnosprawnych to dzień, w którym każdy człowiek niesprawny i sprawny szanuje drugiego człowieka.
Nieważne, czy nie widzisz, czy nie słyszysz, czy jeździsz na wózku, czy leżysz w wózku, czy rozumiesz, co się do ciebie mówi, czy nie rozumiesz,
czy jesteś nerwowy, czy spokojny, czy dużomówny, czy małomówny, czy coś potrafisz, czy nie potrafisz.
Ważne jest to, żeby człowiek człowieka szanował i nie był dla niego wilkiem.
Ważne jest to, żeby ludzie byli sobie pomocni i dla siebie kochani.
Ważne jest to, żeby każdy każdego człowieka szanował
i dzielił się z nim tym, co ma, i mu pomagał.
Ważne jest to, żeby osoba niewidoma, która ma jakieś talenty,
Podzieliła się talentami z osobami, którzy tego nie potrafią.
Jeden potrafi obsługiwać komputer, a drugi potrafi grać na organach
i budować z klocków. Jeszcze inny potrafi brać udziały w przedstawieniach.
Jeżeli będziemy się szanować, świat będzie łatwiejszy i piękniejszy,
a życie będzie dla nas fajniejsze i lżejsze.
Nasza niesprawność nie jest powodem do wstydu, a czasami do dumy.
Osoby niepełnosprawne lepiej wykorzystują swoje talenty niż osoby sprawne.
Często zdarza się tak, że osoba, która ma wszystko, jest zdrowa, silna, bogata,
nie wykorzystuje swoich możliwości i popełnia życiowe błędy.
Osoba niepełnosprawna dąży do sukcesu i do osiągnięcia swojego celu.
I dlatego w dzisiejszym dniu przestrzegam innych, żeby nikt drugiemu nie dokuczał,
nie wyzywał i nie obliżał. I żeby każdy każdemu pomagał nie tylko w Dniu Równości
Osób Niepełnosprawnych, ale również w każdym dniu, który nadejdzie.
No i myślę, że w tej materii bardzo dobrze sprawdza się
TyfloPodcast i Tyfloprzegląd również,
także gdybyście też chcieli jakąś audycję u nas
w TyfloPodcastie opublikować, no to myślę, że Michale…
Zapraszamy, oczywiście.
Myślę, że jeszcze warto też a propos tego dnia zaznaczyć,
że on jest też znany z tego, co widziałem na przykład
tu w niemieckojęzycznych mediach społecznościowych
jako Dzień Protestu Osób z Niepełnosprawnością.
I rzeczywiście o Austrii nie wiem, ale w Niemczech wiem,
że takie czy protesty, czy właśnie wydarzenia
podkreślające tę dumę, o której wspomniałeś, Mariuszu,
są zaznaczone, były organizowane.
I warto też wspomnieć o tym,
że szacunek wzajemny do siebie nawzajem to jest jedno
i to jest bardzo ważna sprawa, ale też zauważenie tego,
że pewne problemy nas dotykające są problemami systemowymi.
I wymagają po pierwsze zmian pewnych postaw społecznych,
po drugie rozwiązań na poziomie polityk różnych,
nie tylko państwowych, ale też właśnie firm i tak dalej,
żeby po prostu pewne rzeczy zadziałały.
Tak jest. I ostatni chyba komentarz jest od Stefana.
Tydzień temu Tomasz w jednym zdaniu powiedział,
że pełno jest do kupienia tanich kart dźwiękowych
Niech proszę poda jeden przykład, bo ja szukałem na własną rękę i z różnymi czatami AI, no i nic nie znalazłem.
Co by było tanie, miał wejście stereo.
Tak, kartą na USB zwykłe, USB-A, jest na przykład coś takiego, co nazywa się AXAGON, A-X-A-G-O-N, A-D-A-17.
To jest taki malutki, plastikowy coś.
To ma dosłownie, nie wiem, dwa na trzy centymetry albo jeszcze mniejsze.
Z jednej strony ma USB, z drugiej strony ma dwa jacki.
Jedno wyjście, drugie wejście.
Natomiast jeżeli poszukujesz czegoś na USB-C,
to zdaje się jest jeszcze w sprzedaży karta Unitek,
Y chyba 248.
Na pewno jest 248 i zdaje się, że tam jest ten Y.
Teraz modelu dokładnie nie pamiętam.
Ta karta wygląda odrobinkę inaczej.
Jest metalowa i ona tak wygląda troszeczkę bardziej premium.
Też ma dwa jacki.
Jedno wejście właśnie stereo, drugie wyjście stereo.
Znaczy słuchawkowe.
Obie karty kosztują w granicach kilkudziesięciu złotych.
Także myślę, że mam nadzieję przynajmniej, że coś takiego będzie okej.
Jeszcze sprawdzę, czy mam jakieś wiadomości na przykład na WhatsAppie.
Co w międzyczasie, jak będziesz Tomku sprawdzał, odbierzemy telefon, bo mamy słuchacza na linii.
Ktoś z nami po drugiej stronie.
Cześć Michał, z tej strony Darek.
Cześć Darku, słuchamy.
No ja mam dwa pytania. Pierwsze pytanie, może ktoś z was to rozgryzł.
Ja nie ukrywam, że kakofonia muzyki, która towarzyszy graniu w gry,
jest tak duża, że nie jestem w stanie po prostu korzystać z syntezy.
Ja mianowicie mówię o tym, co polecaliście tydzień temu,
o tych planszówkach, szachy, warcaby.
Wy mówiliście o wersji iOS i wersji androidowej.
Ja znalazłem wersję na komputer, chciałem się tym pobawić.
I zainstalowałem plik do tych planszówek.
Wy to umieściliście, to zainstalowałem.
Chciałem sobie tę aplikację otworzyć.
Po czym muzyka, która leci w tle jest tak głośna,
że po prostu nie jestem w stanie przebić się przed nią
i wejść do jakichś ustawień.
Jakbym znał jakiś skrót klawiszowy, jak ją ściszyć,
może wy właśnie wiecie jak to zrobić,
Pewnie bym się pobawił dalej, ale czy macie na to jakiś pomysł?
Tak, na pewno zgadzam się. Po pierwsze zgadzam się właśnie.
Wybór muzyki jest bardzo niefortunny. Po drugie, można ją wyłączyć w ustawieniach.
A po trzecie, korzystasz z NVDA, rozumiem?
Tak.
No to NVDA Shift D przełącza systemowe złagodzenie dźwięków.
I po prostu możesz sobie wymusić, żeby NVDA po prostu dźwięk gry ściszył
i wtedy można spokojnie przejść do ustawień i tę muzykę wyłączyć.
Nie, ja rozumiem, ale… Aha, i tam się da. Rozumiem.
No tak, tak. O, faktycznie.
Bardzo proste rozwiązanie, o którym nie pomyślałem.
No tak, faktycznie. Jest to jakiś pomysł.
No tak, ta muzyka to… Nie wiem jak w wersji na iOS na przykład.
Może się pobawię.
Ale nie wiem, czy tam też jest to tak rozwiązane.
Tam się akurat też to… No jest to dziwne, o tak powiem.
Przepuszczam, że taki, pewnie tam podobny patent może pomóc ewentualnie.
No tak, tak, ściszę sobie.
Poziom jest tak niewalający, powiedziałbym, że nie spodziewałem się tego.
Ale dzięki, faktycznie proste rozwiązanie, na które nie wpadłem.
Drugie pytanie też do was, do was wszystkich.
Jak wy teraz korzystacie z Messengera? Mówię o wersji komputerowej.
Ja od bardzo wielu lat korzystałem ze strony Facebooka,
nie ze strony Messenger, tylko ze strony Facebooka klasycznego.
I było wszystko dobrze, ale ostatnio coś takiego dziwnego się stało
przy jakiejś aktualizacji czy zmianie, nie wiem co się stało,
ale jak teraz korzystam z Messengera i chcę sobie przejść po…
po prostu przewinąć wiadomości, to kursor mi skacze niemal jak na iPhonie.
Ja nie wiem, co się dzieje. Przecież ta strona facebookowska, mówię o tym duszym facebooku, działała dobrze od bardzo wielu lat, a teraz coś się zmieniło i praktycznie te wiadomości jest trudno czasami nawet przewinąć. One jakoś tak skaczą. Nie wiem, czy spotkaliście się z tym może, czy z takim problemem?
Ja ujmę to w ten sposób. Z Messengera staram się korzystać jak najmniej i jeżeli tylko mogę, wybieram alternatywny komunikator, bo po prostu z tego korzystać się na dłuższą metę.
Okej, rozumiem.
Tak, przy tych użytkownikach, ale teraz z kolei z odświeżaniem
konwersacji są jakieś problemy. Na iOS-ie na całe szczęście
jakoś to pływanie się uspokoiło, przynajmniej u mnie, na tyle,
na ile potrzebuję. I jeżeli ja potrzebuję, jeżeli ktoś już
rzeczywiście do mnie pisze na tym Messengerze i jest potrzeba,
żeby mu odpowiedzieć właśnie tym kanałem, bo nie mam z tą osobą
innego kontaktu, to po prostu robię to z poziomu telefonu,
Bo ja nie mam cierpliwości do korzystania z tego z poziomu komputera, po prostu.
Rozumiem, a czy ktoś z pozostałych uczestników TyfloPodcastu zetknął się z tym problemem?
Ja ostatnio w kwestii komunikatorów się przestawiłem bardzo na mobilne rozwiązania, więc przepraszam najmocniej, ale nie pomogę.
Ja mogę podpowiedzieć to samo, co mówiłem przy okazji, jak rozmawialiśmy, jak te nagłówki zniknęły, czyli zamiast próbować korzystać z tego przez tryb przeglądania, to przejść w tryb fokusu i z pola wiadomości cofnąć się Shiftem, bo ja teraz nie przypomnę sobie ile razy, natomiast kiedy dojdziemy do tej listy wiadomości, to tam można strzałkami po prostu wiadomość po wiadomości się potem poruszać, natomiast pewnie będzie niestety tak, że czasem nawet przez sam fakt, że strona się załadowała,
A dwa tygodnie temu jeszcze było tak ładnie. Tak to fajnie działało w tej wersji przeglądarkowej.
Tak fajnie się korzystało. A teraz coś dziwnego. No trudno. Oczywiście, że trzeba będzie się przesiąść.
Ale czasami ktoś jednak pisze na tym Messengerze.
No dokładnie. Ja osobiście najbardziej sobie w tym momencie chwalę Telegrama.
I dla nas jest to ze względu na mnogość tych alternatywnych komunikatorów.
Na to, że rzeczywiście Telegram pozwala na korzystanie z aplikacji zewnętrznych.
Dla nas jest to najwygodniejszy w tym momencie sposób komunikacji takiej wieloplatformowej.
Wiadomo, że problem jest w tym, że nie wszyscy nasi znajomi z Telegrama korzystają.
Telegram też nie ma najlepszej sławy. Gdzieś tam.
Więc jest to też coś, co na przykład część osób może zniechęcać do tego komunikatora.
Natomiast dla nas, z perspektywy dostępności, to w tym momencie nie ma niczego lepszego.
No, oczywiście, ale ja tutaj mówię o takiej sytuacji, że jednak czasami się ludzi szuka przez Facebooka.
No, ja zgadzam się z Tobą. Tak, tak, oczywiście.
Ja się w pełni, Darku, z Tobą zgadzam, tylko sam widzisz, jak jest.
Ja wiem, no BlindShell jakiś swój komunikator Tandem udostępnił, a ja tego jeszcze nie testowałem, przyznam szczerze.
Tylko z kim to będziesz chciał testować? To jest jeszcze większy problem niż w przypadku Telegrama, żeby kogoś namówić na instalację czegoś nowego.
No, jak najbardziej. Ale po prostu z czystej ciekawości zastanawiam się jak to działa na przykład między Blind Shellem a iPhone’em.
Może sam się… Nie no, ja mam ten sam numer na dwóch telefonach akurat. To odpada, bo…
Ale może się pobawię kiedyś, faktycznie. Zobaczę jeszcze, pomyślę o tym.
Tak z czystej ciekawości, jak ten Tandem się sprawuje, po prostu zobaczyć, czy to jest wygodne, czy to jest na przykład tylko wygodne dla Blind Shella, a na przykład dla iPhone’a nie wiadomo.
Dobra, dzięki wielkie za podpowiedzi i na pewno skorzystam właśnie za chwilę, testując te planszówki, bo zwłaszcza warcaby mnie ciekawią, bo jeżeli to są stupolowe, to fajnie byłoby sobie pograć.
Wersja jest stupolowa na iPhonie.
Nie ukrywam, byłoby to coś nowego.
Tylko tam jeśli chodzi o wersję na iPhone’a, nie wiem czy wspominałem, też warto o tym jeszcze raz przypomnieć,
że oni generalnie tej gry w App Storze nie opublikowali, więc tam trzeba sobie ten plik IPA zainstalować ręcznie narzędziem sideload.
O tym kiedyś Michał opowiadał, nie wiem w którym TyfloPrzeglądzie pokazywał tę procedurę instalacji,
ale to też uczulam, że tego w App Storze nie ma.
Tak, tak, tak, to o tym do tego ja właśnie najpierw sprawdzam na komputerze, jak te gry wyglądają i po to. Jasne, oczywiście, oczywiście. Dobrze, dziękuję wam za podpowiedzi, w takim razie i do usłyszenia.
Dzięki Darku, do usłyszenia, pozdrawiamy.
I ostatnią wiadomością, jaką na razie przynajmniej tutaj widzę,
to jest prośba Sylwestra, żebyśmy powiedzieli o stacjonarnym odtwarzaczu książek.
No dobrze w takim razie, to jak to wygląda?
Bo tu rzeczywiście Wiktor… nie tak? Jaka to firma jest?
Tak, Victor Reader Stratus 2, więc to jest kontynuacja serii,
która już była od 15 lat, nawet, co ciekawe, jak możemy przeczytać.
I jest to faktycznie taki odtwarzacz bardziej stacjonarny,
który ma trochę większe głośniki i większe przyciski.
Aczkolwiek to jest cały czas urządzenie przenośne,
więc ja trochę sobie wyobrażam coś, co wygląda trochę jak takie radio,
taki boombox trochę, bo producent pisze, że to waży jakieś 800 gramów,
więc to też jest generalnie urządzenie przenośne,
ale Victor Reader Stream, które się zmieści w kieszeni,
to to zdecydowanie nie jest właśnie.
No, natomiast pierwsza wersja tego urządzenia to faktycznie była nastawiona na odbiór takich książek dystrybuowanych m.in. na płytach CD.
I co ciekawe, ta wersja cały czas jest dostępna w sprzedaży, mimo to, że pojawiła się wersja druga, no dlatego, że po prostu wersja druga jest bardziej zoptymalizowana pod treści cyfrowe.
I tutaj nie mamy już napędu na płytę,
bo ponoć nawet z tymi napędami jest coraz większy problem z dostępnością.
Pamiętam, Paweł kiedyś przytaczał jakiś wywiad od paru lat temu.
Co ciekawe, na szczęście tego pierwszego stratusa sprzedają.
Natomiast w tej drugiej wersji mamy większy nacisk na dystrybucję cyfrową,
a więc oczywiście mamy Wi-Fi, mamy wszystkie usługi online.
Myślę, że w tym polskie usługi też się tam pojawią,
bo już jest wymieniony język polski jako jeden z języków wspieranych,
więc jeśli nie teraz, to pewnie w przyszłości z DZDN-u
też się będzie dało na to urządzenie książki pobierać.
Jest też opcja podłączenia jakiegoś pendrive’a czy dysku na port USB.
I co ciekawe, jest też slot na kartridż.
Nie, to nie jest konsola do gier,
ale w niektórych krajach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych,
taka metoda dystrybucji książek istnieje,
gdzie po prostu biblioteki dla osób niewidomych mogą książki dystrybuować na kartridżach.
Kartridże, na które, co ciekawe, pracownik biblioteki na przykład może nadpisywać.
Są specjalne urządzenia, które się podłącza do komputera i w ten sposób można taki kartridż nadpisać.
Nie wiem, czy to jest używany ten sam standard, którego używa amerykańska biblioteka NLS.
Czy HumanWare wypuściło jakiś taki bardziej międzynarodowy?
Czy jeszcze w jakichś krajach te kartridże będą używane?
Czy tam w innych miejscach jest jednak nacisk większy na łączność po Wi-Fi czy po USB?
Mniej więcej takie opcje mamy do dyspozycji.
Co możemy przeczytać na stronie producenta?
Victor Reader Stratus 2, czyli multimedialny odtwarzacz oferuje prosty,
ale też rozbudowany dostęp do książek DAISY,
książek audiobooków, muzyki i plików komputerowych, plików tekstowych
Z większej ilości źródła niż kiedykolwiek.
Z jego szerokim dostępem online, intuicyjną nawigacją,
czterema przyciskami, czyli mamy takie strzałki do dyspozycji,
i zintegrowany czytnik kartridży.
Możesz łatwo cieszyć się treściami zarówno online, jak i offline,
czyli po internecie i bez internetu,
tutaj kontynuując wątek tłumaczenia różnych pojęć.
Urządzenie zostało zaprojektowane tak,
Aby być zarówno praktyczne, jak i dostępne.
Stratus II jest idealnym urządzeniem na stolik
do codziennego czytania i rozrywki.
No to co? Przejdźmy sobie do specyfikacji.
Tutaj pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy, to może zanim przejdziemy dalej do specyfikacji,
to już mamy wymienioną cenę.
I urządzenie zostało wycenione na 655 dolarów
Na polskie to jest około 2400 zł, no w sumie 2340 na dzisiejszy kurs walut, więc tak to wygląda.
Co jeszcze możemy wyczytać? Urządzenie jest wyposażone w rączkę, która nam pozwoli je łatwo przenieść.
Bateria będzie nam starczyć na 20 godzin słuchania, więc całkiem sporo.
Wszystko ładuje się przez dwie godziny, więc nie jakoś bardzo długo i ładujemy to urządzenie poprzez port USB-C, więc tutaj każda ładowarka tak naprawdę nam zadziała.
Też interfejs został zaprojektowany tak, żeby był prosty zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych użytkowników, do tego stopnia, że mamy duże przyciski.
Mamy też strzałki, o których wspominał producent, ale też mamy taką klawiaturę numeryczną do bardziej zaawansowanej nawigacji.
Mamy też w zestawie nakładkę, którą możemy sobie założyć.
I wtedy interfejs jest maksymalnie uproszczony do tego stopnia,
że po prostu przypomina magnetofon.
Przynajmniej opisuje HumanWare.
Więc gdybyśmy chcieli maksymalnie uprościć urządzenie,
to, nie wiem, play-stop, przewijanie,
jakaś podstawowa nawigacja, głośność,
no to taka opcja też jest.
I można po prostu fizyczny interfejs uprościć.
Oczywiście jak to przystało na urządzenie z serii Victor Reader, to mamy rozbudowaną nawigację po treściach, zarówno w plikach tekstowych, jak i w książkach możemy nawigować, po akapitach, po rozdziałach, po sekcjach, po nagłówkach, wszystkie możliwości nawigacyjne są dostępne.
Mamy dostęp do podcastów, do muzyki, którą mamy dziś nagraną,
do książek Daisy, mamy szybki klawisz informacyjny,
który nam zawsze powie, gdzie jesteśmy w danej książce,
czego akurat słuchamy.
Mamy pomoc klawiatury, która też na wszystkich urządzeniach
Victor Reader wcześniej była dostępna.
Duże przyciski, o tym już wspomnieliśmy.
Wbudowana synteza mowy oczywiście, tutaj tradycyjnie też już jak w poprzednich urządzeniach mamy dostęp do głosów acapella, więc tutaj polskie głosy też jak najbardziej są.
Mamy rozbudowane możliwości nawigacyjne, dostęp do bibliotek DAISY online, czyli tutaj polski DZDN też powinien być wspierany.
Nawigacja po folderach, po plikach, po konkretnych jednostkach czasowych, w plikach audio, w plikach tekstowych, też można nawet słowa pojedyncze literować.
Zapamiętywanie pozycji, zakładki, też w każdym trybie multimediów są wspierane.
Zmiana prędkości otwarzania też jest wspierana.
Mamy usypiacz, więc można sobie ustawić, żeby urządzenie po jakimś czasie się wyłączyło podczas słuchania.
Klawisz informacyjny, którym zawsze podaję informacje o pojętym, pozostałym czasie, ilości nagłówków, gdzie akurat w danej książce jesteśmy itd.
Bateria ładuje się w tej pół godziny. Działa przez 20 godzin w trybie samolot, czyli jak mamy włączone Wi-Fi, słuchamy czegoś przez Internet, to ten czas jest skrócony.
Lista wspieranych języków jest bardzo duża i m.in. język polski też na tej liście jest.
Mamy też wymiary fizyczne i to jest 21,5 x 21,6 x 4,06 cm i waga to jest około 1,9 kg mniej więcej to urządzenie.
Wspiera kartridże, USB, TTS, wspiera książki DAISY Audio i MP3, wspierane formaty DAISY zarówno DAISY 2 i 3.
Wspierane formaty audio: AAC, FLAC, MP3, OGG Vorbis, Speex i WAV.
Natomiast synteza Acapela dostępna jest dla plików tekstowych w formacie BRF, DOCX,
czyli pliki Microsoft Word, RTF, TXT, HTML, XML.
Co ciekawe, nie mamy tutaj książek EPUB, a to mnie trochę zaskoczyło.
Mam nadzieję, że to jest tylko po prostu coś, co zostało w specyfikacji pominięte, a jeśli nie, to coś, co może dałoby się jednak do tego urządzenia dodać, bo wydaje mi się, że to też jest coś, co byłoby przydatne.
No i też ładowanie przez USB-C i mamy też jack na słuchawki 3,5 mm, więc gdybyśmy nie chcieli słuchać na głośnikach wbudowanych, no to nie ma problemu, można do tego urządzenia też sobie podłączyć słuchawki.
No i to wszystko, co wiemy na temat tego urządzenia.
Ono chyba generalnie, przynajmniej w Stanach, już w sprzedaży dostępne jest,
więc jeśli polski dystrybutor, czyli to prawdopodobnie będzie firma Harpo,
zdecyduje się na sprzedaż tego urządzenia w Polsce,
no to ono też myślę, że dla tej chwili powinno u nas też się pojawić.
I mamy znowu wiadomości od Was.
Mamy wiadomość, pytanie w zasadzie od Sylwestra,
który pyta się Michale, czy Ciebie za tydzień faktycznie nie będzie.
Nie będzie mnie, nie będzie na żywo na pewno TyfloPrzeglądu, to już też wiemy.
Ale być może coś będzie nagranego i wyemitowanego dla Was w późniejszym czasie.
Także tutaj jeszcze myślę, że ten temat jest do ustalenia.
A jeżeli nie, no to zrobimy sobie po prostu tydzień przerwy.
Tak jest. Pisze do nas jeszcze Bartek.
W temacie Messengera chciałbym powrócić do problemu, który już występuje od jakiegoś czasu.
Chodzi o iOS. Gdy poruszam się po liście aktywnych osób i chcę którąś z nich otworzyć, VoiceOver czyta imię tej osoby oraz, że jest aktywna, ale stukając dwa razy palcem, konwersacja się nie otwiera.
To jest wiadomość od Bartka i mam jeszcze wiadomość od Natalii.
Cześć, dwa tygodnie temu Roberto mówił o problemie w Messengerze na Androidzie.
Dzień później pojawił on się u mnie.
Mam na myśli ten problem z losowymi ciągami znaków cyfry i liter zamiast imion, nazwisk i nazw grup.
U mnie problem naprawili, natomiast zauważyłem kolejne dwa.
Na Windowsie 11 na stronie nie mogę w ogóle wejść do żadnej konwersacji o kilku dni.
Na telefonie nie mam tego problemu. Na komputerze niestety występuje drugi problem, który zauważyłem dzisiaj.
Na telefonie z Androidem nie mogę przewijać konwersacji, bo po wejściu w nią…
A, po wejściu w nią. Tak, o tym mówiliśmy i chyba tyle, jeżeli chodzi o wasze wiadomości.
Sprawdzam jeszcze WhatsAppa, ale na WhatsAppie też nic nie widzę, w związku z powyższym możemy przejść do kolejnego newsa dotyczącego tym razem słuchawek Sennheisera.
Konkretnie Sennheiser Ambeo to w zasadzie są bardziej w naszym przypadku mikrofony niż słuchawki.
Zgadza się.
W każdym razie, no właśnie, dla tych, którzy mają nowe iPhone’y z USB-C, no te słuchawki są na Lightning, więc teoretycznie nie powinno to działać, ale…
Ale może to działać i ja mam to przetestowane w praktyce. Zresztą za moment mały dowód rzeczowy zaprezentuję, że to rzeczywiście działa i ma się dobrze.
A rzecz cała w małej przejściówce, którą sobie kupiłem.
Na Allegro kosztowało mnie to tam siedemdziesiąt kilka złotych.
I to jest oryginalna przejściówka od Apple.
I to może być ważne. Nie testowałem jakichś tańszych przejściówek z USB-C na Lightning.
Być może są i… no na pewno są, ale pytanie jak one będą działać.
Stwierdziłem, że jednak wolę mieć spokój i po prostu kupić sobie tę przejściówkę, która jest sygnowana logo Apple.
I ona rzeczywiście działa. Taka przejściówka to jest w zasadzie taki krótki kabelek.
Krótki kabelek z jednej strony ma męską wtyczkę USB-C, z drugiej strony żeńską wtyczkę Lightning.
No i po prostu podłączamy sobie ten port Lightning właśnie z tych słuchawek.
Czy z jakiegokolwiek innego urządzenia, bo no przecież Lightning to było z nami przez ileś lat,
więc myślę, że nazbierało wam się trochę tego sprzętu, który może chcielibyście wykorzystywać.
Może jakieś mikrofony do iPhone’a, może jakieś inne urządzenia, które działają właśnie na Lightning.
No, a dzięki takiej przejściówce, przynajmniej w tym konkretnym przypadku, będzie to działało.
Jeszcze taka mi w ogóle myśl przyszła do głowy, ale no teraz już raczej nie będę się tym bawił, a prawdopodobnie bardziej po powrocie ze swojego urlopu.
Czy na przykład dzięki temu, że teraz mamy tę przejściówkę, to dałoby się taki zestaw podpiąć do Androida i jak on by tam się zachowywał? Przypuszczam, że będzie to działało.
Słyszałem, że tak.
No właśnie, więc w sumie ten zestaw nie był jakiś bardzo drogi, on też nie jest jakoś specjalnie nowy, bo to jest zestaw, który oryginalnie przez Sennheisera był wypuszczony w 2017 roku, więc to już jest, no, sporo lat, natomiast jeżeli macie gdzieś tam w szufladzie schowany taki zestaw i zastanawiacie się, co z tym można zrobić, czy w ogóle jeszcze do czegokolwiek się to przyda,
No to nie wyrzucać, kupić sobie taką przejściówkę i, przynajmniej z tego co testowałem, to działa.
A że to działa, to teraz krótka demonstracja. Zapraszam na kawkę.
No, i tak to brzmi za pomocą tych mikrofonów. Może kogoś to zainteresowało.
Wiadomo, tutaj przestrzeni w tym nagraniu jakoś niewiele było.
Było, natomiast działa, jak słychać. Nagrywałem, to jeszcze tylko dopowiem, z użyciem aplikacji Just Press Record na iPhonie.
Urządzenie bezproblemowo jest wykrywane przez system. Co prawda jest widoczne jako przejściówka.
To urządzenie jest jakoś tak nazwane wcześniej. Mam wrażenie, że to inna nazwa tego była i rzeczywiście odpowiadająca nazwie tych słuchawek.
Teraz jest to po prostu tam Apple przejściówka, USB-C, jakoś tak to urządzenie się nazywa, no ale robi co ma robić i po prostu działa.
Ja jeszcze może coś dopowiem, bo też akurat z takiego zestawu korzystam. Nawet już udało mi się parę rzeczy nagrać do tego podcastu w tym zestawach.
Na przykład recenzja głośnika Tribit, czy tam próbki do recenzji MacBooka. Właśnie, to do MacBooka też taki zestaw można podłączyć i to też zadziała.
Jeszcze co do tych przejściówek, to chciałbym się tylko podpisać pod tym, że lepiej kupić tą przejściówkę oficjalną od Apple’a.
Faktycznie ona jest droższa, ale wiem, że ludzie z przejściówkami innych firm mieli różne problemy.
Wiem na przykład, że ktoś próbował na przejściówce Ankera, też niby firma dobra, sprawdzona, no generalnie dobre akcesoria tworzą.
A tutaj były problemy tego typu, że np. niby słuchawki były przez system wykrywane,
ale był używany ten mikrofon, który jest przy pilocie słuchawek.
Ten taki do rozmów, a nie te mikrofony binauralne.
Więc zdecydowanie lepiej używać tej przejściówki od Apple’a,
która właśnie, co jest ciekawe, nie tylko działa z urzędzeniami Apple,
bo spokojnie można te słuchawki podłączyć do Maca, do Androida
i nawet, chociaż tego nie sprawdzałem, ale ponoć do Windowsa też i to zadziała.
To w takim razie teraz kolejny temat.
Teraz coś dla tych, którzy robią, czy chcą,
muszą zrobić różnego jakąś prezentację.
Do szkoły czy gdzieś. No i jest sposób,
żeby taką prezentację zrobić w przeglądarce.
Tak, to znaczy zrobimy ją w dowolnym edytorze tekstu,
ale wyświetlimy ją w przeglądarce.
No i chodzi o system Reveal.js, który pozwala nam na robienie prezentacji w HTML-u za pomocą składni Markdown.
O Markdownie podcast już nagrywałem swego czasu, więc składnia tam tak naprawdę się nie różni za bardzo, bo używamy już znanych konceptów.
Jedyne, co się różni, to to, że musimy to przekonwertować
potem na właśnie taki HTML, który zawiera to wszystko,
czego trzeba, żeby ta prezentacja nam się ładnie
w przeglądarce wyświetliła.
To jest system, którym się bawię już od jakiegoś tygodnia,
może i nawet dwóch, bo czeka mnie niedługo wystąpienie.
Właśnie teraz w weekend będę po raz pierwszy coś takiego
na konferencji Accessibility Club Summit w Würzburgu, w Niemczech,
takiej dotyczącej właśnie dostępności.
I tutaj zarówno jak chodzi o tematykę tego wystąpienia,
jak i o system, troszkę tutaj pozwoliłem się zainspirować tym,
co na konferencji Pragma.conf przedstawiał Arek Świętnicki,
bo Arek przedstawiał swój system pracy,
który w dużej mierze bazuje na dźwiękach,
na pobieraniu różnego rodzaju informacji,
no właśnie nie mową, tylko już specjalnie skonfigurowanymi
alertami dźwiękowymi. Ja będę mówił o tym, jak osoby niewidome
mogą sobie radzić na stronach internetowych
właśnie za pomocą dźwięków lub zmodyfikowanych
właściwości mowy, więc czy to w JOS-ie, czy przez wtyczkę
earcons and speech w NVDA, czy różne inne systemy,
jako taką ciekawostkę
dla widzących programistów, którzy mogą o tym nie wiedzieć
i designerów stron.
Natomiast też postanowiłem się zainspirować
trochę, bo Arek prezentował,
co prawda pisał w Org Modzie,
w Emaxie, swoją prezentację
i w Latechu.
No a ja piszę w Markdownie,
bo Markdown jest mi gdzieś bardziej,
jest mi bliższy, bardziej znam składnie
i wiem, co w nim robię.
No i używam też
Znanego programu Pandoc do konwersji tejże prezentacji na HTML.
I teraz to jest temat, który może być prosty, a może być bardzo, bardzo trudny.
I tutaj jest właśnie cały szkopuł, no bo zaczynamy bardzo prosto.
Tworzymy sobie plik, może być w notatniku windowsowym, może być w Notepadzie,
w czymkolwiek, w czym lubimy pisać,
Który zaczyna się od tak zwanego bloku metadanych.
Tam piszemy rzeczy, które będą w naszym slajdzie tytułowym
i które będą trochę definiowały całość prezentacji.
Czyli tam możemy zawrzeć tytuł tej prezentacji,
tam możemy zawrzeć autora, czyli nas, datę stworzenia.
Chyba nawet da się ustawić tam język,
czyli ten plik wynikowy ma mieć zdefiniowany język,
co oznacza, że po prostu czytniki ekranu się przełączą
na właściwą syntezę, a nie wiem, Chrome będzie w stanie nam,
czy Firefox ostatnio też, czy Safari, taką prezentację przetłumaczyć
na nasz język, jeżeli nie jest w naszym języku.
No i dalej piszemy po prostu nasze slajdy jako markdown.
Każdy nagłówek, pod którym znajduje się jakaś treść, jest nowym slajdem.
Ja postanowiłem pisać moje slajdy, czy tytuły moich slajdów,
jako nagłówki poziomu pierwszego.
Także po prostu jest krzyżyk, spacja, tytuł slajdu, enter.
Prezentacje na tego typu konferencjach, takich zawodowo-naukowych,
które nie są prezentacjami, nie wiem, produktu,
tylko po prostu są de facto notatkami,
czy są takim skrótem notatek, skrótem naszych myśli,
którymi się po prostu podpieramy,
żeby po pierwsze osoby widzące miały na co patrzeć,
żeby pewne nieznane słowa czy nieznane nazwy
były też napisane, a nie tylko wypowiedziane, żeby później było się do czego odnieść.
One nie muszą być jakieś bardzo wyfiołkowane graficznie, to znaczy one powinny ładnie
wyglądać, powinny być jakieś litery na jakimś tle.
Można oczywiście używać obrazków, jak kto potrzebuje, ale nie zawsze jest to wymagane
czy konieczne. I dzięki temu wystarczy, że skorzystamy z szablonu i w tym bloku
o którym wspomniałem, możemy też wpisać, jakiego motywu chcemy użyć.
I tutaj RevealJS ma kilka wbudowanych. Ja polecam motyw Night,
bo motyw Night z tego, co z koleżanką w pracy, która jest u nas ekspertką
od właśnie dokumentów, dostępności dokumentów też i prezentacji,
doszliśmy do wniosku, że ten motyw zapewnia najlepszy kontrast,
najlepszy stosunek, liter w stosunku do tła.
W związku z czym, to jest ten motyw, którego ja używam.
No i dalej piszemy sobie te slajdy.
Na każdym slajdzie coś tam może być.
Jakiś tekst, jakaś lista.
W takich prezentacjach bardzo ludzie lubią listy,
czyli jak sobie nasze myśli wymieniamy w punktach.
Na niektórych slajdach zamieściłem też pliki audio,
bo będę pewne rzeczy prezentował z nagrań.
Zamieściłem też obrazki, tam gdzie uznałem za stosowne,
żeby coś zilustrować.
Głównie są to zrzuty ekranu, aczkolwiek w pewnym miejscu wstawiłem akordeon.
Był mi potrzebny, żeby zilustrować trochę kontekst.
Jest to oczywiście też pewien rodzaj żartu, ale…
Potrzebowałem takiego obrazka, tutaj z Wikipedii sobie obrazek ściągnąłem.
Chat GPT mi go również opisał.
Jeszcze porównałem ze sobą widzącą, dla pewności wszystko jest okej.
Mogę wstawiać obrazek.
To wszystko robimy oczywiście standardowymi tagami markdownowymi.
Tekst piszemy jako tekst, możemy go sobie tam gdzieś pogrubiać, pochylać itd.
Listy od myślników, zarówno obrazki jak i dźwięczki.
Wstawiamy wykrzyknik, otwarcie nawiasu kwadratowego, jakiś tam opis,
który będzie potem… okazuje się, że właśnie nie tylko opisem alternatywnym,
ale też podpisem zdjęciowym.
Tu jeszcze muszę pokombinować, jak wstawić tylko opis alternatywny,
bo na przykład, jeżeli wstawiam obrazek, który wziąłem z Wikipedii,
no to byłoby w dobrym tonie, a nawet licencja tego wymaga,
podać po prostu źródło, z którego wziąłem,
czyli czyjego autorstwa jest to zdjęcie, skąd wzięte itd.
No i wtedy w opisie alternatywnym chciałbym mieć coś innego,
a w podpisie zdjęcia już coś innego.
To wtedy NVDA czyta: figura, koniec figury i tak dalej.
Czy ilustracja?
Czekaj, to jest teraz ilustracja chyba.
No i w ten sposób sobie napisałem prezentację tych slajdów.
Tam wyszło z 11-12.
No i skompilowałem sobie to do HTML-a Pandokiem.
To jest część, która jest trochę trudna,
bo tego Pandoka trzeba sobie zainstalować.
Ma też swoją wersję webową, że nie trzeba używać wiersza poleceń,
bo standardowo Pandoc to jest program używany w wierszu poleceń,
który ma mnóstwo parametrów.
Ja zazwyczaj piszę Pandoc, myślnik t, spacja, re, we, al, j, s,
czyli to, do jakiego formatu chcę to skonwertować,
re, will, j, s, minus, myślnik s, to znaczy standalone,
czyli wszystkie rzeczy, które mi są potrzebne,
żeby ta prezentacja się ładnie wyświetlała i działała,
Są w tym jednym pliku html, który nam wyjdzie, nie muszę niczego
dostawiać w osobnym folderze itd.
No i potem już nazwa pliku .md, czyli ten plik markdownowy,
w którym mam te moje notatki, kod mojej prezentacji.
Myślnik O, no bo chcę output, chcę żeby do jakiegoś pliku mi to wypluło.
No i nazwa pliku wynikowego .html.
No i naciskam Enter, to się robi.
Jest też wersja webowa, aczkolwiek…
Na dłuższą metę, tak powiem szczerze, nie wiem, czy nie jest szybciej rzeczywiście pracować w wierszu poleceń.
Przynajmniej ja, wprowadzając dość szybko zmiany, gdzie co chwilę coś poprawiam w tej prezentacji,
mam wrażenie, że dużo szybciej to w ten sposób idzie.
Ale jest wersja pandoc.org.pl, z której można skorzystać.
Tam są te wszystkie opcje, o których mówię, również dostępne jako po prostu przyciski
w normalnym interfejsie.
No i…
Zrobił nam się plik HTML.
No i co się teraz dzieje?
Otwieramy go sobie, otwiera nam się w naszej domyślnej przeglądarce.
No i czytnik ekranu podaje nam w pasku tytułu tytuł,
ten, który podaje się w metadanych, i oznajmia aplikacja.
Aplikacja to jest taki twór na stronie,
w który trzeba wejść albo enterem, albo tabem.
Ja wchodzę enterem, no i wtedy mi się aktywuje tryb formularzy,
no bo aplikacja oznacza, że tu mamy własne sterowanie klawiaturą.
Aplikacją są np. dokumenty Google, aplikacją jest np. Playroom.
Wtedy już nie nawigujemy po stronie normalnie,
w trybie takim przeglądania, gdzie mamy nagłówki, tabele itd.,
tylko po prostu strzałkami, tabem.
W tym przypadku jest to błąd, bo jak najbardziej
my możemy ten tryb formularza sobie wyłączyć.
Insert spacją w NVDA i mamy piękny slajd w HTML-u,
który nam się ładnie czyta. Jest tytuł pod nagłówkiem i to wszystko, co my
napisaliśmy, jest jako normalnie strona w przeglądarce.
Osoby widzące widzą to jako jeden pojedynczy slajd.
Gdzieś z boku jest też widok wszystkich slajdów, to się tam gdzieś da wyłączyć.
Natomiast mamy przyciski pod zawartością slajdu, pod tym wszystkim, co tam w danym
slajdzie napisaliśmy i osadziliśmy. Mamy ładne przyciski Previous Slide i Next Slide
I możemy nimi przełączać się między slajdami, więc jak skończymy referować jeden slajd,
naciskamy na next slide i przechodzi do następnego.
Możemy też wejść w tryb formularzy znowu i strzałkami przesuwać te slajdy.
Jeżeli już np. znamy treść na pamięć, a nie mamy żadnych multimediów do odtworzenia,
to możemy po prostu przerzucać slajdy. NVDA nam wtedy przeczyta tytuł tego slajdu,
więc wiemy, na co się przestawiliśmy. Jeżeli mamy jakieś multimedia, np.
No to pokaże się nam po prostu osadzony odtwarzacz, taki typowy, htmlowy.
Więc będzie przycisk odtwarzaj, będzie wycisz, pasek postępu, tam gdzie możemy przewijać itd.
Także tutaj da się tym również sterować.
Obrazki mają swoje zdjęcia i opisy alternatywne.
No i w ten sposób możemy przeglądać slajdy.
Takie slajdy mają tą zaletę, że możemy je, jeżeli mamy jakiś swój serwer www,
coś na czym możemy wystawić plik i ten plik się potem z linku podanego otworzy,
no wystawić na jakimś naszym właśnie serwerze, podać link komukolwiek
i ta osoba może sobie ten link otworzyć w przeglądarce i przeglądać nasze slajdy.
Za chwilę w praktyce powiem, czemu to nie jest takie proste i hop siup.
Natomiast w idealnym świecie tak to działa.
Ja też tak zrobiłem, bardzo byłem zadowolony z siebie,
no bo te slajdy zaczęły mi się wyświetlać,
wszystko, nawigacja działała pięknie.
Do ostatniego slajdu mogłem poprzewijać.
No więc skonsultowałem sprawę z moją koleżanką,
która stwierdziła, że ładnie to wygląda,
motyw jest świetny, obrazków nie trzeba,
bo tekst jest na tyle duży, że przykuwa uwagę.
Ale jednocześnie jest to tak duży,
że nie widać całego slajdu bez przewijania.
A przewijanie z jakiegoś powodu z klawiatury nie chce działać.
Bo jak używam, normalnie przewija się strony,
osoby widzące tak przewijają albo rolką od myszki,
albo strzałkami góra-dół.
No a tutaj strzałki góra-dół, zarówno jak i lewo-prawo,
zarówno jak i page up i page down, przerzucają slajdy.
No więc pytanie, jak bym tu mógł jeszcze przewijać.
Ale okej, no to mówię, dobrze, no to spróbuję jakoś zmniejszyć czcionkę i nagłówką,
bo nagłówki są przede wszystkim bycze, ale też samemu tekstowi,
który ponoć jest no za duży, jak nad czym powinien być.
Okazuje się, że nie jest to takie proste, bo RevealJS, ani też Pandoc,
nie przewidują prosto w Markdownie jakiejś swojej własnej składni na rozmiar czcionki,
Więc tu już trzeba się bawić troszkę w HTML.
Co ja zrobiłem?
Zrobiłem to, że w metadanych włączyłem taki blok,
który pozwala na osadzenie czegoś w nagłówku.
A w nagłówku pliku HTML często są też style.
No a w stylach można określić bardzo szczegółowo,
jakie konkretnie elementy mają mieć jakie właściwości wizualne.
to jest ten tak zwany CSS, który obok HTML jest taką najważniejszą warstwą tego,
nie tylko co strony zawierają, ale też jak wyglądają.
No więc muszę przyznać, że tutaj bardzo, bardzo mi pomagał też chat GPT,
bo ja sam CSS-a jakoś tam kojarzę, ale żeby samemu w nim się odnajdywać
i pisać klasy i tak dalej, próbowałem nawet, nie, że nie próbowałem
i nie osiągałem tego rezultatu, który chciałem.
Więc po pewnych przeprawach udało mi się zrobić tak,
że mój markdown zawiera teraz taką deklarację,
że przy tworzeniu tej prezentacji mojej w nagłówku pliku HTML
wynikowego ma wsadzać takie linijki CSS-u,
Żeby wszystkie elementy, które są nagłówkami H1, czyli poziomu pierwszego,
miały taką, a nie inną wielkość czcionki, a wszystkie elementy, które są akapitami
oraz elementami listy, czyli P i L i, czyli w zasadniczu cały tekst, którego ja używam,
mają mieć inną wielkość czcionki. No i się udało. I teraz mam gotowy plik Markdown.
I to jest właśnie fajne w tego typu prezentacji. Ja to mogę zrobić raz.
Ustawiam to sobie pod siebie, pod mój styl pracy i styl prezentowania rzeczy.
I potem mogę w tym samym pliku po prostu zamieniać treść.
I pisać sobie te różne moje slajdy, teksty i tak dalej.
To się może różnić, ale podstawy pozostają takie same.
Tak, i dzięki temu na przykład możesz sobie za każdym razem,
jeżeli na przykład będziesz reprezentował firmę, w której pracujesz,
jeżeli macie na przykład jakieś papeterie, jakieś formatki
tworzone do prezentacji, co jest bardzo częstą praktyką.
To można sobie zrobić raz taki wzór,
odpowiednie style, w odpowiedni sposób to ostylować
i potem już po prostu tylko rzeczywiście
wkładać nowe treści do tych prezentacji.
To prawda. Przez CSS rozumiem, tak?
Bo Markdown sam chyba nie pozwala na to, żeby…
Bo to musiałbym wtedy obraz w tle, tak?
Tak, musiałbyś przez CSS coś takiego prawdopodobnie zrobić ewentualnie jako jakiś obrazek w tle, ale to też raczej stylami wtedy trzeba by było.
No właśnie tak sobie to wyobrażam, że to musi być CSS-em.
No więc tak. Więc mamy to gotowe i rzeczywiście prezentacja się już nam wyświetla.
Ale oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie powymyślał sobie jeszcze jakichś dodatkowych wyzwań.
I też nie byłbym sobą, gdybym nie napotkał na jakieś problemy.
Bardzo się ucieszyłem, że to wszystko się tak ładnie kompiluje.
Jest jeden plik HTML, w którym wszystko jest zawarte
i skrypty Javascriptu się ładują ze zdalnych serwerów
i mam w style CSS osadzone.
Cud, miód i orzeszki.
I teraz chciałem to wystawić ludziom na świat,
żeby mogli sobie po prostu na tą prezentację wejść
i sobie ją przeglądnąć.
Udostępniłem na jednym serwerze, na którym miałem dostęp.
No i nie da rady. Czemu nie da rady?
Bo wiele serwerów blokuje wykonywanie zewnętrznych skryptów Javascriptu.
Javascript, dla tych, którzy nie wiedzą, na stronie robi to,
że strona nie tylko coś zawiera i jakoś wygląda,
ale też coś na niej się dzieje, jakieś funkcje się wykonują.
Na przykład mogę w HTMLu zdefiniować jakiś przycisk.
Ten przycisk nawet ma kilka podstawowych zachowań,
które twórcy z standardu HTML, bo HTML to jest standard,
na który się umówili ludzie, którzy go tworzyli,
i twórcy przeglądarek i tak dalej.
Więc jest parę zachowań domyślnych, przewidzianych,
typu nie wiem, wyślij formularz, do którego ten przycisk należy,
no, coś tam jeszcze zrób.
No, ale Internet dużo bardziej ewoluował,
no i przez to też te nasze interakcje są dużo bardziej złożone.
Więc jeżeli chcemy, żeby ten przycisk coś robił,
Wysłał jakieś konkretne zapytanie, a jednocześnie odebrał potem jakąś informację.
Chcemy, żeby coś się zadziało w wyniku tego, że ten przycisk naciśniemy.
No to ten JavaScript jest nam potrzebny.
Więc żeby wyświetliła się ta cała ładna aplikacja.
Żeby on nie wypluł mi wszystkich slajdów naraz, jako na główki.
Żeby on przerzucał te slajdy.
Miał jakieś tam pewnie swoje efekty animacji.
I różne inne funkcjonalności udostępniał, żeby to był pokaz slajdów,
a nie ładnie sformatowany HTML,
no to potrzebny jest JavaScript.
No i te skrypty, ja je mogę wrzucić razem z tym plikiem,
a mogę mieć co jeden plik HTML, w którym mam powiedziane,
ten skrypt załaduj z tej stronki, ten z tamtej, ten z innej
i się niczym mogę nie przejmować.
No ale ja to wykorzystuję po to, żeby zrobić sobie prezentację.
Ktoś złośliwy może sobie wykonać na tym wirusa
Tak? Albo przejąć kontrolę nad moją maszyną, dokonać ataku przez jakąś podatność.
Więc dobrą praktyką bezpieczeństwa jest teraz deaktywowanie wykonywania tego typu
skryptów na większości serwerów, o ile nie masz konkretnej potrzeby,
żeby to robić. No i rzeczywiście, ja na tych serwerach, do których mam dostęp,
taki problem mam. Więc nie jest to takie łatwe, żebym sobie tę moją prezentację
Ale pytanie, czy to jest kwestia serwera, bo przecież Javascript jako taki jest wykonywany po stronie przeglądarki, a nie po stronie serwera.
Więc mi się wydaje, że to bardziej jakaś kwestia polityk bezpieczeństwa, na przykład może ewentualnie brak certyfikatu tego bezpiecznego połączenia SSL.
Nie wydaje mi się, bo raczej tam, gdzie
próbowałem, ten certyfikat jest,
bo też po HTTPS-ie to wszystko się odbywa.
I co ciekawe, lokalnie wszystko mi działa.
Na innym serwerze, na którym próbowałem, działa.
Na tym konkretnym nie.
A to jest ciekawe, to jeszcze jakieś tam
dodatkowe regułki muszą być pewnie gdzieś.
Tak, i konsola JavaScriptu mi pluje, że jest
Content Security Policy.
Oczywiście mógłbym to pewnie jakoś ponadpisywać
w przeglądarce, ale no nie o to chodzi.
No to nie będę teraz prosił pół świata, żeby relaksowali swoje polityki bezpieczeństwa,
bo ja chcę im prezentację pokazać.
Więc pewnie coś w konfiguracji serwera sprawia, że przeglądarka czegoś nie lubi.
Jakieś być może agresywne filtrowanie różnych rzeczy.
Tak, więc tutaj warto na to spojrzeć.
Ponoć takim najprostszym sposobem, żeby tak od kopa to jakoś wystawić,
są strony na GitHubie, czyli GitHub.io.
Trzeba znaleźć się na git, stworzyć repozytorium, do tego repozytorium wrzucić te pliki i mieć nadzieję, że to się wszystko odpali.
Może się tym zajmę i wtedy będę mógł Wam pokazać moją prezentację.
Na ten moment jeszcze tego nie zrobiłem.
Drugie wyzwanie, które sobie postawiłem, to oczywiście musiałem wyczytać o tym, że jest wtyczka do RevealJS, która nazywa się Multiplex.
I tutaj ja uważam, że to jest w ogóle rewolucja jak chodzi o prezentowanie też w sposób dostępny.
Bo jedna rzecz, że oczywiście te prezentacje są w HTML-u w przeglądarce,
więc można sobie po prostu przeglądać na dowolnym urządzeniu.
Ale inna rzecz, że te prezentacje nie synchronizują się,
Czyli ja mogę sobie te slajdy przerzucać i Wy sobie możecie te slajdy przerzucać
i nagle się okaże, że nie jesteśmy na tym samym slajdzie
i Wy patrzycie na coś innego, ja mówię o czymś innym.
Multiplex pozwala na to, że ja mogę być sterującym,
a Wy możecie być widzami i ja Wam te slajdy przerzucam.
I one się w tej przeglądarce Waszej, przynajmniej w teorii, też przerzucają.
No i to jest cała droga przez mękę, jak to skonfigurować,
bo się okazuje, że to kiedyś była oficjalna wtyczka w RevealJS-ie,
teraz już nią nie jest, ergo Pandoc jej nie posiada,
więc po mojej stronie leży odpowiedzialność, żeby ją dołączyć.
No i żeby to zrobić, no to ten domyślny szablon Pandoca,
z którego powstaje ten HTML, z którego ja potem korzystam,
tego nie obsługuje, więc muszę ten szablon zmodyfikować
i korzystać z tego zmodyfikowanego, bo inaczej nie pójdzie.
I to wszystko, przekonałem się o tym po kilku godzinach spędzonych z czatem GPT,
który… on mi co prawda sugerował, że tak się też da,
ale też mnie starał się przekonać, może nie było to najbardziej
rekomendowane, ale uparłem się na tą ścieżkę, więc on mnie po niej prowadził,
że to się da dołączyć coś przed nagłówkiem,
przed… na końcu tego elementu z treścią, czyli body, w HTML-u,
atak, aśmak i myśmy się nakombinowali. A taki wariant, to już próbowałem,
Tamto, tylko po to, żeby on mi na koniec powiedział, że się nie da.
Że jednak nie… Wiecie, przeprowadził mnie przez ileś błędów.
Ja mu te błędy przeklejałem, opowiadałem mu, co ja już zrobiłem,
jakimi komendami, jak teraz wygląda mój plik.
I on mi cały czas sugerował, nie?
To jeszcze spróbuj to, to jeszcze spróbuj to.
Aż w końcu doszliśmy pod ścianę i on stwierdził,
no nie, no rzeczywiście się nie da.
Najlepiej zrób to po prostu cały szablon.
Nowy. No…
Potem przeczytałem, bo ja też zgłosiłem to na GitHubie Pandoka,
Fajnie byłoby, gdyby Pandoc oferował w jakiś sposób uproszczony
opcję włączenia tego i tej wtyczki, bo to może być naprawdę fajna rzecz,
zwłaszcza, tak jak mówię, dla dostępności,
no to autor Pandoca mi odpisał właśnie dokładnie to samo.
I gdybym pewnie przeczytał tę odpowiedź i podszedł do tematu od tej strony,
no to bym zaoszczędził sobie tych kilku godzin.
Natomiast tak, jak to było zrobione,
się namęczyłem, żeby się tylko dowiedzieć,
że po prostu autor Pandoka miał rację.
I tu szkoda, że mnie J.P.T. wcześniej nie odwiódł od tego
i nie stwierdził, że to w ogóle…
Nawet nie, że to jest trudniejsze, niepolecane, nierekomendowane,
tylko po prostu niemożliwe.
Więc tutaj szkoda.
Pewnie nie zajmę się tym od razu,
tylko już jak wrócę z konferencji,
nie będzie od tej prezentacji zależało to, czy prezentacja pójdzie gładko czy nie.
Natomiast potencjał tego jest ogromny.
Po pierwsze, bo jako osoby niewidome możemy mieć już gotowe takie pliki
i sobie po prostu nawet napisać jakieś skrypty BAT
i w ogóle mieć te szablony, to wszystko gotowe
i sobie samemu robić prezentację już potem ze wzorca.
A po drugie, możemy te prezentacje dostarczać w dostępnym formacie.
Możemy je dostarczać w HTML-u, który jest najbardziej dostępnym formatem dokumentów,
w jakim można sobie wyobrazić, więc one są zarówno ładne wizualnie
i fajnie się je prezentuje, jak i są też dostępne z czytnikami ekranu
i bardzo wygodne w przeglądaniu. Co więcej, jeżeli uda mi się
opatentować ten Multiplex, a na pewno dam Wam o tym znać,
jak mi się już to gdzieś uda przetestować, no to będziemy mieli
gotowy zestaw narzędzi, żeby tak naprawdę dostarczać prezentacje
też zsynchronizowane, no bo na ilu już byłem w różnych webinariach,
konferencjach, właśnie jakichś spotkaniach, to prezentacje były zawsze czymś,
co było pokazywane na rzutniku, co było pokazywane przez udostępnianie ekranu.
Ewentualnie ktoś mi to potem wysłał jako osobny plik, jak o to ładnie poprosiłem.
Natomiast teraz jedyną w sumie aplikacją, która potrafiła nam w Przeglądarce
prezentację pokazać na tym właściwym slajdzie, na którym prezentujący jest,
No a teraz my tak naprawdę możemy podać komuś link do prezentacji na początku spotkania
i ta osoba może sobie tą prezentację spokojnie śledzić w przeglądarce.
I nie wymaga to jakichś rozwiązań kosztownych typu, tak jak my pokazywaliśmy,
Nie RIM, tylko z tej samej stajni,
Scribe for Meetings.
Tylko rzeczywiście, na własnych warunkach, na własnym serwerze,
za kompletną darmoszkę, można taką prezentację po prostu zrobić.
I jest to niesamowite.
Jak ty, Pawle, o tym opowiadasz, to ja już mam w głowie pomysł na narzędzie,
Dzięki któremu można by całą procedurę jeszcze uprościć.
Tak.
Czyli wrzucasz, bo to jest super.
To, o czym mówisz, to już po prostu…
Już mi się podoba, jak to słyszę.
Natomiast całym problemem jest tak naprawdę Pandoc.
Tak.
I całym problemem jest to, o czym ty mówisz w kontekście
No, zabawy z tym plikiem JS i z tą całością, ale gdyby stworzyć narzędzie, które po prostu pozwala na wsadzenie tam treści, niech by już w tym markdownie, no bo to, myślę, że od tego nie odejdziemy, a poza tym to jest fajny format dla nas, jako dla osób…
Tak, ja nie chcę od niego odchodzić, on jest bardzo dobry, jego się łatwo zmienia po prostu.
Nawet jak chce slajdy przearanżować, przerzucić w inne miejsce, dużo mniejsze prawdopodobieństwo, że coś zepsuje,
dużo mniejsze niż w PowerPoint’cie.
Dokładnie, natomiast jakby cała ta kwestia, jeżeli dałoby się to uprościć na zasadzie takiej, że wsadzamy tam ten markdown,
ewentualnie jakieś multimedia i jakiś system nam przygotowuje z tego prezentację, daje linka,
Bo zakładam, że będą to prezentacje, które po prostu ludzie i tak będą chcieli udostępniać jakoś tam publicznie.
I generowany jest taki link. I za pomocą tego linka można to komuś przekazać i wszyscy, którzy ten link mają, po prostu oglądają,
a jedna osoba jest, dajmy na to, tym prelegentem, więc załóżmy, ona ma ten swój jakiś inny link.
No to byłoby super. I gdzieś mam już coś takiego w głowie.
I też się chętnie zmierzę z tematem, bo wydaje mi się to świetnym rozwiązaniem.
No, polecam. Właśnie tutaj widzę też, bo ja patrzyłem na konstrukcję tego pluginu.
Tam trochę polecimy techniką. Pod maską chodzi po prostu o to, że
ten HTML, którym ty jesteś prelegentem, zawiera po prostu secret.
Ten secret musisz znać Ty, ale zawiera też ID i to ID musi być identyczne dla Ciebie
i dla wszystkich, którzy oglądają.
I serwer ma być też zdefiniowany, który zestawia to połączenie między Wami.
Są takie publicznie dostępne serwery.
Jest oficjalny serwer na przykład oferowany przez sam plugin.
Natomiast można też postawić swój, jeżeli chcemy mieć infrastrukturę niezależną.
To jest taki IOSocket, którego zadaniem jest tylko zapośredniczyć to połączenie
i wymieniać zdarzenia, czyli przesunąłem slajd, wróciłem na slajd i tak dalej.
Także Michale, jeżeli chcesz się zmierzyć, to zachęcam, ja chętnie skorzystam z takiego
rozwiązania, jeżeli ono będzie już działać. I myślę, że moje w przyszłości prezentacje
będą dokładnie w ten sposób wyglądać. To się też da później przekonwertować jakoś
Pandoc potrafi też takie rzeczy.
Ja próbowałem bezpośrednio z Markdowna do PowerPointa,
bez jakichś tam opcji konfiguracji specjalnych,
bo się nie wczytywałem w szczegóły.
No, ponoć wyglądało to strasznie,
ale wynika to z tego, że pewnie nie podokonfigurowałem sobie tych styli,
żeby to jakkolwiek wyglądało.
Co by się stało, gdybym z Reveal.js-a HTML-owego
zrobił bezpośrednio PowerPoint Pandokiem?
Dobre pytanie. Trzeba by sprawdzić.
Wiem, że Pandoc potrafi takie rzeczy.
Pandoc potrafi też na przykład przejąć styl z innego PowerPointa do naszego PowerPointa.
Takie rzeczy również można robić,
więc przypuszczam, że gdyby było jednak zapotrzebowanie na klasyczne PPT,
to można też to zrobić.
Fajne jest też to, że w takich slajdach,
te slajdy są podlinkowane,
więc można podać na przykład komuś link bezpośrednio do konkretnego slajdu.
To jest też mega fajna rzecz.
Fajny system i opowiem myślę o wrażeniach, jak już będę po zaprezentowaniu czegoś nim po raz pierwszy.
No i może zmierzymy się w międzyczasie też tu z Twoją pomocą, Michale, z Multiplexem.
Tak, bo to jest rzeczywiście coś, co myślę, że da ludziom bardzo fajne możliwości.
Zwłaszcza, że na przykład jeżeli chodzi o dźwięk chociażby, o system,
Jeżeli mamy na przykład jakieś szkolenia, robimy jakieś szkolenia, to z perspektywy odsłuchu, to najlepszą platformą jest Zoom.
I wszystko fajnie, tylko on jest beznadziejną platformą do udostępniania treści.
Bo jeżeli udostępniamy ekran, to dla osób niewidomych jest to kompletnie niedostępne, trzeba te treści dostarczać w jakiś inny sposób.
No ale Teams ma dźwięk jaki ma i słuchanie tego dłużej niż kilkadziesiąt minut, no nie należy do przyjemności.
Więc temat fajny i myślę, że się tym trzeba będzie jakoś zająć, a teraz zajmujemy się odbieraniem telefonu, bo mamy kogoś na linii. Kto jest z nami?
No cześć wam, tu Grzegorz Turek.
Cześć Grzegorzu, słuchamy.
No bo właśnie tak przesłuchywają się tej waszej dyskusji na temat tam serwerów, prezentacji itd.
No ja akurat, niestety, Codex mi się skończył, bo też bym tu w temacie pomógł, ale tak do Pawła mam prośbę.
Niech wejdzie mi na stronę jestem.gejowski.uk.
Tam nieważne, tam nie ma żadnych treści jakichś obscenistycznych ani nic.
Tylko to jest taka testowa strona, tylko chciałbym jakby powiedzieć,
o co tam chodzi, w czym to jest robione i jak to fajnie działa, co nie?
No, bo to co ja tam zrobiłem, to normalnie ja to zrobiłem właśnie za pomocą Codexa.
To akurat stoi na frogu, a frog, no to jakby coś takiego własnego postawić.
No tak myślałem nad mastodonem, ale to za grube.
W ogóle cokolwiek by tam było za grube.
Ale to co ja tam zrobiłem na tym serwerku…
Pamiętajmy tylko, że Frog to jest serwer praktycznie rzecz biorąc darmowy, bo on tam 5 złotych kosztuje i to jest opłata wieczysta, że tak powiem i to jest to samo, co Mikrusy to oferuje Jakub Mrugalski i to jest serwer na przykład, no nie na Frogu akurat, bo TyfloPodcast stoi na Mikrusie, ale rzeczywiście stoi na tej właśnie infrastrukturze.
No i jak ja sprawdziłem jakie on ma parametry, 250 megaramu, jakiś tam procesor jakiś słaby, co on tam w ogóle zrobił?
Chciałbym jakiegoś tam bloga postawić, co ja tak do zabawy, no.
No i tam na początku Gemini, ChatGPT, coś tam mi podpowiedziały tego, ale no dobra.
Coś tam było, że któryś z tych mi podpowiedział, że coś można na języku Go postawić.
No i dobra, na tym swoim serwerze, że akurat tam nie wiem jak ty, Paweł, czy masz tam dostęp do roota na tych serwerach, bo to jest istotne.
Nie, nie, nie, nie. Ja mam dostęp, mam podpięty po prostu folder, do którego jak wrzucę pliki, to one są po prostu podlinkowane i dostępne.
To jest wszystko do czego mam dostęp.
Nie, nie, nie, to nie moja zabawka.
Tam nie ma dostępu do panelu admina, po prostu linku nie ma,
bo to tak specjalnie zrobiłem, tylko po prostu z palca wpisuję.
I mogę się logować przez passkeys. Zrobił mi to Codex normalnie.
No i o co chodzi? Można byłoby tego Codexa poprosić,
Poprosić, żeby stworzył właśnie taki program specjalnie dla ciebie,
żeby te prezentacje jakoś tam…
Że wrzucasz plik, ten markdown, on to przerabia na właśnie ten HTML
i po prostu link puszczasz,
po prostu ci generuje link w panelu admina,
Pewnie by się dało tak zrobić, że jak ty przerzucasz te slajdy, to ci ludzie, co mają ten link, to pewnie też te slajdy by się przerabiały.
To jest to, Grzegorzu, o czym ja mówię.
Tylko to, jakby tu już myślę, że nie będziemy aż tak bardzo szeroko szli w kwestie związane z technikaliami.
Natomiast ja chciałbym powiedzieć o jeszcze takiej jednej rzeczy, o której warto zawsze myśleć, jeżeli realizujemy takie projekty, które, zwłaszcza, które będą projektami serwerowymi i od których będzie potem zależało coś, co będzie wykorzystywane przez innych.
Bo też musimy pamiętać o tym, że jeżeli udostępniamy jednak jakąś usługę, to fajnie byłoby, żeby zapewnić jej albo długą,
Trwałość, albo przynajmniej to, że taka usługa będzie zachowywać się w miarę stabilnie.
Czyli albo po prostu jakkolwiek ogarniamy administrację tym serwerem naszym,
albo staramy się wykorzystywać narzędzia, które są dostępne najlepiej w formie bezpłatnej,
albo na które możemy sobie pozwolić. I na przykład wydaje mi się, że tu jest to dość istotne,
O czym mówił Paweł, czyli można wykorzystać dość fajnie GitHuba i akcje związane z GitHubem.
Ja bym na przykład właśnie odchodził tu od stawiania tego wszystkiego gdzieś tam u siebie,
pisania wszystkiego od nowa. To nie ma sensu. Najlepiej po prostu wykorzystać gotowe technologie,
które już są. I ja skłaniam się ku takiej filozofii, bo trzeba też pamiętać o tym,
Oczywiście, tak jak ty stworzyłeś ten system CMS, który jest i on na pewno działa i jest wszystko fajnie, tylko to jest trochę wymyślanie koła na nowo, a pytanie na ile jest to potrzebne, wymyślanie takiego koła na nowo, a po drugie, ile w takim systemie jest różnego rodzaju kwestii związanych z jakimiś lukami bezpieczeństwa.
No tutaj to aż, nie no, no nie no, ja logowanie właśnie mam przez passkeys i w ogóle i myślę, że to jest bezpieczne i no i to jeszcze przez Cloudflare idzie, więc…
No i to myślę, że właśnie to, że się zabezpieczyłeś Cloudflare’em to jest największe, jakby największy bezpiecznik tego wszystkiego,
No niestety, ale jeżeli robimy coś z użyciem AI, to trzeba mieć świadomość tego, że ta sztuczna inteligencja może popełniać jakieś takie błędy, które mogą prowadzić do różnego rodzaju luk bezpieczeństwa.
Oczywiście wiadomo, że jak pisałby to człowiek, to też do tego może dojść i też mogą być takie sytuacje.
I dlatego wydaje mi się, że jeżeli decydujemy się na coś, na rozwijanie jakichś projektów,
to najlepiej, w miarę możliwości, jak najwięcej czerpać z tych kawałków kodu,
z tych bibliotek, które już są. Żeby ta sztuczna inteligencja tylko miała jedno zadanie.
Skleić to, co jest i stworzyć z tego coś, co będzie działać.
Niech ona najmniej, jak się tylko da, pisze swojego kodu.
Niech on po prostu jest wykorzystywany tylko tam, gdzie to jest faktycznie niezbędne.
No to znaczy on ten właśnie Codex, on ściągał te biblioteki do tego Go, co nie?
Tego języka programowania. To jest język kompilowany.
I to jest co ciekawe, że on właśnie za pomocą tego Go, tego…
Nie wiem jak to nazwać…
Coś jak Python, tylko że to jest kompilowane, co nie?
No jasne.
Że on sobie to pościągał, co tam…
Tworzył normalnie taką stronę, gdzie mogę wrzucać, nie wiem…
Wrzucę link do mp3, no to mi od razu przerobi na odtwarzacz.
Wrzucę link, gdzie jest na końcu mp4, to on mi przerobi na odtwarzacz.
Wrzucę link z Facebooka, to on mi przerobi na taką miniaturkę z Facebooka.
Z drugiej strony, na przykład jeżeli masz potrzebę stworzenia swojej strony internetowej,
to zawsze można na przykład skorzystać z jakichś statycznych generatorów treści.
No, można, ale ja tak, no po prostu tak…
No jasne, chciałeś, chciałeś popróbować i fajnie, że coś takiego wyszło.
To rzeczywiście, no jak widać, można robić sporo różnych ciekawych rzeczy, ciekawych projektów.
Natomiast, no, ja też tak uczulam, że nie zawsze wszystko trzeba budować od nowa,
A już totalnym absurdem dla mnie ostatnio ja sobie śledzę taki Reddit vibe coding.
I tam ja mam wrażenie, że tam po prostu część ludzi, bo ja aż w to po prostu nie wierzę, co czytam, co ludzie wypisują.
I na przykład ostatnio ktoś się bardzo żalił, że stworzył menedżera haseł, który dał sobie, jakby używał on
…i używało kilku jego znajomych i po kilku dniach ktoś im ten menadżer haseł po prostu schakował.
No, jak dla mnie, na przykład, to jest jedna z gorszych rzeczy, które można dać do stworzenia sztucznej inteligencji.
A jeszcze pomyśleć, że ktoś dał to ludziom, być może nie do końca świadomym, jako usługę.
No, moim zdaniem to jest gruba nieodpowiedzialność.
I dlatego też tak trochę uczulam na to, co robimy i w jaki sposób.
Bo oczywiście fajnie, teraz mamy naprawdę fajne możliwości.
Można powiedzieć, że Codex jest nam w stanie, czy jakakolwiek, sztuczna inteligencja
jest nam w stanie stworzyć wszystko i możemy zrobić dużo różnych ciekawych rzeczy.
Natomiast po prostu to też wszystko musi być jakkolwiek przynajmniej przemyślane.
Po co coś robimy? Jak to robimy? Jak chcemy to ludziom udostępniać?
I nad tym się naprawdę myślę, że czasem po prostu warto też zastanowić.
No tutaj w tym przypadku z tym menedżerem haseł to jest naprawdę można KeePassa użyć, no bo jest.
A jeszcze co ciekawe, to ten ktoś w przyszłości chciał na tym zarabiać.
Aha, no tak. Jeśli chodzi o to, co ja stworzę. No dobra, no bym postawił tego Mastodona, ale ten Frog to taki słabiutki, że to no trudno, no dobra, no to…
To znaczy myślę, że jakbyś postawił sobie Mastodona jako swoją instancję prywatną z jakiegoś obrazu Dockera, bo Frogi zdaje się obsługują Dockera, to dałbyś radę.
Nie, nie. Jeśli chodzi o instancje Mastodona, to też mam postawioną, ale u siebie na kompie, co nie mam postawioną.
Generalnie słyszałem, że Mastodon akurat jest dość zasoborzerny.
Ja nawet chciałem postawić na tym Frogu LinkStack, czy jak się to nazywa?
Takie coś do wrzucania tych linków do social mediów, coś takiego jest.
To nawet to nie poszło.
To nawet…
Chodziłem, nie wiem, po dwa, trzy zakładki i po prostu brak pamięci.
Co jeszcze tak tylko a propos Mastodona, bo mi się przypomniało i to muszę powiedzieć.
Dość mocno trzeba uważać, jeżeli ktoś by tak sobie pomyślał i też w dobrej wierze,
że ktoś, że odpalamy instancję publiczną Mastodona. Z tym trzeba bardzo uważać,
Bo ostatnio czytałem, że właśnie publiczne instancje Mastodona stały się siedliskiem różnych użytkowników wrzucających tam materiały multimedialne o treści takiej, no za którą można by było mieć naprawdę poważne kłopoty.
Więc już może nie będę tego jakoś bardziej rozwijał, natomiast jest to problem.
I też trzeba na to bardzo uważać.
No bo w sumie w końcu to Mastodon zdecentralizowany.
Dokładnie, więc jeżeli tworzymy sobie taką instancję, to raczej lepiej na własny użytek.
A jeżeli publiczną, to już naprawdę musimy kontrolować po prostu, co tam się dzieje.
No to akurat na Grzegorz Gojowski UK, no to akurat to tylko ja mogę tam posty pisać.
No i okej. I to jest prawidłowe. Dobrze Grzegorzu, bo rozmawiać moglibyśmy długo, a tematów jeszcze mamy sporo.
Także dzięki w takim razie za telefon i za podzielenie się swoją tutaj kolejną stworzoną rzeczą. Do usłyszenia.
To jest.
Mamy oczywiście jeszcze wiadomości od Was na stronie.
Piszecie do nas i z aplikacji i ze strony.
Graco napisał, z dostępnością napędów nie jest aż tak źle.
Pełno jest slimów, chociażby na Allegro.
Gorzej jest z napędami klasycznymi 5,25 cala.
To już tak, są problemy, a jeszcze żeby wyrwać dobry napęd
To już w ogóle ciężko.
Ja tylko wytłumaczę.
Slimy to są napędy na USB, które mają być przede wszystkim cienkie.
One swego czasu były tworzone z myślą o laptopach,
czyli chodzi o to, żeby one się zmieściły do torby z laptopem.
Dało się coś takiego wziąć i żeby to było jak najbardziej przenośne.
A te 525 to jest napęd, który wsadza się do komputera stacjonarnego.
To są te napędy, które siedzą sobie w komputerach.
I mamy jeszcze komentarz od Martyny.
Dużo rozwiązań jest, zaczynając od aplikacji hasła po prostu.
Jeśli masz już te hasła zapisane w murze Apple’owskiej,
w tej aplikacji hasła, która przychodzi systemem,
No to wystarczy, że zainstalujesz sobie aplikację hasła na system Windows.
To jest tutaj, że w sklepie Microsoftu, to jest jedna część, tą aplikację musimy sobie poprać, żeby to się synchronizowało.
Tam też można wtedy tymi hasłami chyba zarządzać. Nie wiem, jak jest zależnością tego rozwiązania po tej stronie,
ale myślę, że powinno to być używane. To jest jednak Apple, raczej tragedii nie powinno być.
Natomiast druga część serdy, też warto sobie pobrać rozszerzenie do przeglądarki,
żeby też w przeglądarce, czy to by jest Chrome, czy Firefox, czy coś innego,
żeby te hasła też były wpisywane na różnych stronach, na które chcesz się zalogować.
I to też po prostu w sklepie z rozszerzeniami danej przeglądarki,
czyli Chrome, WebStore, czy w Firefoxie, to jest w menu narzędzia,
Sekcja dodatki. Też trzeba pobrać rozszerzenie.
Teraz nie pamiętam, czy ono się nazywa Hasła Apple, czy Hasła iCloud, jedno albo drugie.
Może też wewnątrz aplikacji hasła będą linki.
No i po instalacji tego rozszerzenia już będziemy mieć dostęp do tych wszystkich haseł.
To jest jedno rozwiązanie, a drugim jest przejście na jakąś wieloplatformową aplikację,
wieloplatformowego menadżera haseł.
Tutaj też opcji jest dużo. Od Bitwardena, o którym już tutaj wspominaliśmy,
o którym też swojego czasu na łamach Tyfloświata napisałem artykuł.
Choć to mi interfejs się trochę od tego czasu zmienił, ale cały czas jest to
mimo wszystko rozszerzenie, aplikacja dostępna i ona jest też dostępna za darmo,
co też myślę jest istotne. Ale kilka innych opcji też jest One Password,
który też cieszy się dostępnością. To chyba są takie dwa najbardziej
Patrzę, co jeszcze mamy. Mamy jeszcze wiadomości na WhatsAppie.
Tu jeszcze jest Mariusz. Mam do Was pytanie.
Czy będę mógł zrobić audycję o narzędziach do tworzenia muzyki,
które posiadam w domu i na warsztatach terapii zajęciowej?
Dokończę nam audycję od miłu równości osób niepełnosprawnych
i doślę Wam resztę podziału.
Dzień u nas jest podzielony na dwa. Drugi dzień to przygotowanie utworów.
O tym dniu, przeze mnie własnych kompozycji, które sam wymyśliłem, własne melodie i słowa, czyli tekst.
Używam klawiatury Casio CTK-200 dla dzieci. Stary, ale działa.
Ja tylko, Mariuszu, bo Ty wysyłałeś do nas materiały różnego rodzaju.
I też, żeby cię jakoś tu, no, nie zniechęcać, ale jednak, no, muszę to powiedzieć, bo już kontaktowałeś się z nami na WhatsAppie.
I te materiały po prostu, no, były w takiej jakości, że one nie do końca nadawały się do emisji.
I taką mam też prośbę, że jeżeli przygotowujecie jakieś materiały, co do których, no, nie umawiamy się jakoś wcześniej,
To zanim zaczniecie je nagrywać, to sprawdźcie swój sprzęt, to jak wam to wszystko działa, czy ten dźwięk nie jest przesterowany, czy ten dźwięk jest dobrze słyszalny, bo po prostu czasem no szkoda waszej pracy, na pewno ciężkiej i zaangażowania, kiedy dostajemy coś, no czego się po prostu będzie źle słuchało.
Dobrze, patrzę, czy to wszystko…
Wydaje mi się, że coś tu jeszcze mieliśmy.
Tak, mamy jeszcze pytanie od Łukasza.
Jeszcze pytanie, które tydzień temu nie doszło.
Jak zostać geekiem? Jak zdobyć taką profesję?
Ile się na tym zarabia? Słowo to po raz pierwszy słyszałem
w audycjach Laptopy i smartfony
dwa tysiące dwadzieściesze oraz smartfony
wczoraj i dziś.
Geek to nie jest profesja,
to jest po prostu określenie
człowieka, który
bardzo dobrze się obraca
w tych technologiach, jest takim
fanem tej
technologii nowej,
więc to nie jest żadne profesjonalne
określenie.
I tyle, jeżeli chodzi o
rzeczy, które mamy od was, przynajmniej na tę chwilę.
No, a teraz jeszcze jeden news, tym razem ode mnie.
Chodzi o Ableton Move, to jest
tak zwany groovebox od firmy Ableton.
Jest to pierwszy ich produkt tego typu, czyli taki
syntezator, powiedzmy, sprzętowy
normalnie, który służy albo jako taki, jak to się mówi czasami,
peryferyjny czy taki dodatkowy syntezator na scenie, w którym można sobie
odtwarzać jakieś dodatkowe dźwięki do głównego występu,
albo można go użyć jako takie podręczne coś
do tworzenia takich szybkich, jak to powiedzieć, notatek muzycznych,
Takich utworków małych, czegoś takich, gdzie można sobie usiąść gdzieś, nie wiem, w poczekalni, w autobusie, w pociągu i coś sobie tworzyć, bo to jest jednak dość przenośna.
I do Ableton Move wyszło niedawno nowe oprogramowanie w wersji 2.0,
Więc skoro zmiana głównego numerka z przodu no to prawdopodobnie,
można się spodziewać przynajmniej, że jest rzeczywiście dużo zmian,
no i faktycznie tak w tym przypadku się zdarzyło.
I mamy tak, przede wszystkim jakby to istotne dla nas,
zaktualizowane udźwiękowienie, czyli duża część komunikatów,
które do tej pory odczytywania nie było,
czyli na przykład ustawienie tempa,
tzw. kwantyzacji i jeszcze kilka innych rzeczy,
zaczęło być odczytywane.
W końcu, chciałoby się powiedzieć.
Do otwierania tych setów, które stworzymy,
bo to się tak nazywa set,
to coś, co tworzymy sobie w Ableton Move.
Jeżeli chcemy je otworzyć w programie Ableton Live,
bo to jest też program tego samego producenta,
rozwijany zresztą od wielu lat, ze dwadzieścia będzie,
no to teraz jest wymagana wersja 12.4, żeby te sety otwierać,
czyli rzeczywiście najnowsza wersja tego programu.
To, co rzeczywiście jest chyba największą nowością
dla większości użytkowników, również widzących,
To są tak zwane ścieżki audio.
Do tej pory było tak, że w Ableton Move można było otworzyć ścieżki z wbudowanych syntezatorów,
czyli albo podłączamy klawiaturę, albo gramy na tak zwanych padach,
które ten Ableton Move w sobie już posiada i sobie tam coś gram, to się zapisuje
i można to sobie potem jakoś odtwarzać, zmieniać, modyfikować.
Teraz doszły ścieżki audio, czyli mogę wrzucić jakiś plik muzyczny,
no nie wiem, pierwsza rzecz, która mi przychodzi do głowy,
no to nie wiem, ścieżka wokalna albo ścieżka jakiejś pętli perkusyjnej,
bo pętli też w internecie jest bardzo, bardzo, bardzo dużo.
I to wszystko można sobie wrzucać na takie ścieżki audio,
na ścieżki z plikami dźwiękowymi
i też te ścieżki sobie dołączać do tych naszych setów.
Te wszystkie rzeczy audio, które sobie wrzuciliśmy do Move’a,
mogą być synchronizowane z tempem projektu.
To znaczy, jeżeli tworzę sobie jakąś muzykę,
ma tempo, nie wiem, 130 BPM, czyli uderzeń na minutę,
pobrałem pętlę z internetu, która ma tempo 140.
No, Ableton Move będzie starał się wykryć w jakiś sposób,
jakie tempo jest tej pętli.
Może to zrobić na dwa sposoby.
Albo analizując nazwę pliku, bo często w nazwie pliku…
Znaczy, często te pętle w nazwach plików już mają napisane tempo, zapisane tempo.
Jeżeli Ableton Move wykryje taką właśnie informację w nazwie pliku,
no to dostosuje to tempo do naszego…
do tego, który jest w tym secie, który sobie tworzę.
Natomiast jeżeli tego nie ma, no to spróbuję na podstawie długości pliku
jakoś odgadnąć takie tempo.
No i też w ten sposób dostosować to sobie do naszego tempa projektu.
Dodatkowo, oprócz tempa, możemy sobie zupełnie niezależnie zmieniać
wysokość dźwięków, tych pętli, które sobie importujemy do naszego projektu.
Tam jest z tego, co wiem, wykorzystywany taki algorytm, który nazywa się Bungee.
To jest dość nowa rzecz, nowy algorytm, który jest dostępny na komputery PC,
Maki, na Androida, na iOS-a, no i w związku z tym, że Ableton Move to jest
Raspberry Pi, no jak widać też na tę platformę jest dostępny ten algorytm.
On jest nawet w wersji darmowej, nawet open source’owej,
chyba gdzieś, zdaje się, na GitHubie, i wersja płatna.
Oczywiście ciężko powiedzieć, ile kosztuje ta wersja,
bo to nie jest efekt taki dla każdego.
To jest biblioteka dla programistów, którzy chcieliby
w swoim programie dodać możliwości
przyspieszania albo zwalniania, podwyższania, obniżania
wysokości dźwięku bez zmiany tempa.
No i takie coś właśnie jest dostępne, jak się rzekło, w dwóch wersjach.
Dodatkowo, jeżeli mam podłączony albo nawet mikrofon wbudowany,
to też można do tego wykorzystać, bo Ableton Move ma wbudowany mikrofon.
Tak czy inaczej, podłączony sprzęt do wejścia liniowego lub mikrofon
można teraz w czasie rzeczywistym przetwarzać przez te efekty,
którymi dysponuje Move, więc można sobie podłączyć coś do Move’a i nie wiem, przepuścić przez pogłos,
przez echo, przez tam inne efekty, które tam są.
Został dodany również nowy efekt, Erosion, czyli taki coś, co powiedzmy, że pogarsza jakość
dźwięku, czyli dodaje jakiegoś przesteru, obniża często tych próbkowania albo ilość bitów,
Tworzy takie lo-fi, jak to się określa, czyli taki dźwięk trochę a la bardzo retro i taki zepsuty.
No to się czasem przydaje. Niektórzy coś takiego robią.
I drugim efektem jest auto-shift, czyli zmiana wysokości dźwięku.
Jak podłączam, nie wiem, mikrofon czy cokolwiek i po prostu zmieniam wysokość dźwięku, który przez ten efekt przechodzi.
Oprócz tego jest coś takiego, co nazywa się Link Audio.
I to jest możliwość przesyłania dźwięku bezpośrednio z Ableton Move
do programu Ableton Live.
Może to być po USB-C, ale, co ciekawe, można tego dokonać również przez sieć.
Teoretycznie nawet Wi-Fi, natomiast producent zaleca jednak używanie USB-C,
no bo to jest najbardziej stabilne połączenie.
Myślę, że mogłoby być jakaś sytuacja, w której można użyć czegoś takiego po sieci bezśrodowej.
Fajnie, że coś takiego jest.
I zostały dodane również nowe dema przez producenta, które pokazują nowe efekty,
pokazują działanie ścieżek audio,
jakieś tego typu rzeczy, po prostu, no, żeby było wiadomo,
że coś takiego jest i jak to działa.
I ostatnią taką rzeczą jest regulacja długości nagrywanego klipu,
powiedzmy, to znaczy chodzi o sytuację, w której mam nagraną jakąś,
powiedzmy, ścieżkę albo nawet jakiś kawałek utworu i mogę sobie
ten kawałek utworu zgrać do pliku dźwiękowego
i na przykład wrzucić na jedną ścieżkę.
To się przydaje na przykład w momencie, gdy chciałbym wykorzystać więcej niż
maksymalna ilość ścieżek, jaką dysponuje Move, czyli cztery.
I na tych czterech ścieżkach nagram sobie jakieś bębny, bas, coś tam.
Potem mogę to zwrócić do jednego pliku i ten plik mogę wrzucić na jedną ścieżkę
i dogrywać do tego kolejne takie ścieżki.
I można jakby regulować maksymalną długość,
w jakiej chcemy nagrywać ten plik.
Czy to miały być dwa takty, cztery, osiem,
to chyba szesnastu jest maksymalnie, tak mi się wydaje.
I to są główne nowości w wersji 2.0.
Tam jest jeszcze powiedziane, że poprawki błędów i inne usprawnienia, więc być może jeżeli ktoś też miał jakieś błędy, to może któryś z nich został naprawiony. Nie wiem.
Na pewno będę testował tego mówa.
Mamy telefon, mamy telefon, więc odbierzmy. Kto jest z nami tym razem?
Patryk z tej strony.
Witaj, słuchamy.
No to tak, to w pewnym sensie poczułem się wywołany do tablicy, ponieważ zostałem zapytany o Skyrima.
Tutaj padło pytanie, ale to odpowiem na to pytanie za chwilę.
Natomiast tutaj jeszcze chciałem, ponieważ już tutaj to są tematy związane z dźwiękiem,
no to ja chciałem również się poniekąd zapytać…
Patryku, przełącza ci się chyba głośnik z zestawu Głośnomówiące.
A teraz?
No to tak, to właśnie jeżeli chodzi o wyciąganie wokali, to mam takie dwa pytania.
Pierwsze to jeżeli na przykład, bo ja się spotkałem jakiś czas temu, już teraz dokładnie nie pamiętam, które to modele,
Ale ja się spotkałem z tym, że jeżeli mamy plik mp3 z jakimś wokalem i np. wyciągniemy sobie wokal i np. chcemy, żeby ten wokal sobie mieć osobno,
no bo np. chcemy sobie z nim coś zrobić itd., itd.
On w mp3, 320 kbps, ja się spotkałem z tym, że on brzmiący dobrze,
jak jest zresztą cały utwór, ale po wyciągnięciu tego wszystkiego,
tego wokalu, ten wokal sam w siebie, on się po prostu zaczął gotować.
Dodam tylko, że to było dość dawno i ja do końca tego nie pamiętam,
który to był model, natomiast właśnie się chciałem zapytać,
Tomek, z Twojej perspektywy wygląda, jeśli chodzi o wyciąganie z mp3.
Czy on nie stanie ten wokal po prostu wyciągnąć w taki sposób ładny,
jeżeli chodzi o jakość? Czy to jednak może się czasami gotować,
jeśli to jest mp3? No bo wavy to wiadomo, tutaj nie ma jakby o co pytać.
Właśnie, natomiast jeżeli właśnie chodzi o mp3, czy ty miałeś do czynienia z samym wokalem.
Mi chodzi po prostu sam wokal, sama ścieżka ze wokalem wyciągnięta.
Jak to brzmi, brzmiało u ciebie?
Ale to nawet przecież Tomek pokazywał ostatnio, kiedy prezentował te aplikacje z różnymi modelami.
I tam właśnie ta próbka, na której pokazywał, to była właśnie mp3.
Aha.
I ten wokal był w porządku, moim zdaniem.
Znaczy, w tym Music Separatorze jest tak, że tam jest ileś różnych modeli.
Teraz w ogóle weszła wersja 1.3. Tam zostały dodane kolejne modele,
więc teraz jest… Ja nie liczyłem tego, ale myślę, że z 50 to będzie.
I naprawdę one mają bardzo różną jakość, są trenowane pewnie na różnych materiałach.
Części z nich, to nawet nie bardzo wiem, do czego one służą.
Więc naprawdę ciężko mi to jakoś powiedzieć.
W każdym razie na pewno jest sporo tutaj do odkrycia.
No to będę musiał w takim razie jeszcze popróbować to.
Natomiast jeszcze mam taki ciekawy pomysł a propos zastosowania tego.
I ciekawe, czy to zadziała, chociaż to też podlega pod wokal.
Miałem przykładem piosenki, na której chcę to zrobić,
o czym zaraz powiem. To jest piosenka Zbigniewa Wodeckiego
Hałpy welcome to. I powiem, o co mi chodzi.
Pod koniec piosenki jest taki, nie mogę to nazwać,
taki sample podłożony, gdzie jest jakby imitacja sztucznej imprezy.
Ja to tak nazwę, gdzie tam po prostu słychać jakiś niby tłum,
jakieś tam dzwonki dzwoniące itd.,
to się kiedyś takie coś w piosenkach stosowało.
Ja po prostu chciałem zobaczyć z czystej ciekawości
na tej piosence, czy uda mi się wyciągnąć tylko to,
czyli żeby zostawić wokal, zostawić instrumenty
I po prostu wyciągnę ten moment, gdzie jest ta imitacja tej sztucznej imprezy,
żeby po prostu posłuchać, czy ci ludzie coś tam gadają,
czy to jest jakieś takie… czy coś tam w ogóle jeszcze słychać w tym.
Bo bardzo mnie to ciekawi. Obawiam się, że to się może nie udać,
bo on to może traktować jako wokal i to po prostu z wokalem może przyjść.
Sam jestem ciekawy, czy przy parkowaniu tej piosenki, AI by to było w stanie wydobyć coś takiego.
Wiesz co, tam w presetach chyba nawet był jakiś preset, który miał za zadanie wyodrębniać…
Ale wiecie o co mi chodzi z tą piosenką, nie? Jest tam taki moment…
Tak, na samym końcu. Tak, to ja wiem.
Tak, tylko tam chyba oprócz głosów, tam chyba są jakieś… nie pamiętam…
Jakieś dzwonki, tak.
Tak, właśnie o tym mówiłem.
I to jakby już nie wlicza się w głos.
Także to też trzeba o tym wiedzieć.
Natomiast ja widzę jeszcze jedno rozwiązanie,
bo to, przynajmniej niektóre z tych modeli,
dobrze też działają na takim zwykłym głosie.
To znaczy, jeżeli mam na przykład jakiś materiał,
w którym jest rozmowa, w jakimś szumie.
I on też potrafi nieraz dość dobrze oddzielić rozmowę od szumu otoczenia.
Więc tu też można, myślę, do tego użyć programu.
Choć oczywiście są do tego dedykowane programy, również za darmo.
Niemniej myślę, że to też może być jednym ze sposobów na coś takiego.
Nawet widziałem jeden model,
który starał się oddzielić główny wokal od wokalów pozostałych.
I wrzuciłem tam kawałek wywiadów z Rechy
sprzed chyba trzech lat, już nie pamiętam,
w którym mówił ktoś,
coś tam tłumaczył o linijkach chyba czy czymś takim
i gdzieś w tle to się troszkę mieszało
z jakimś innym głosem, który też coś mówił,
ale zupełnie nie do nagrania, tylko tak po prostu telefon to złapał.
I rzeczywiście ten algorytm postarał się oddzielić ten głos główny mówiącego
od tych głosów innych, więc do podcastingu również coś takiego
może się, myślę, nieraz przydać.
O to dzięki. To w takim razie ja się tym pobawię.
Właśnie. I ewentualnie… bo naprawdę bardzo mnie to zda ciekawe.
Albo na przykład jak jest, nie wiem, przypuśćmy piosenka koncertowa,
wersja piosenki Przeżyj to sam, gdzie na przykład śpiewają ludzie
z tym wokalistą z Lombardu. I jestem bardzo ciekawy, czy dałoby się
wyciągnąć właśnie Grzegorza Stróżniaka z tego i na przykład
Zostawić ten sam tłum, który se śpiewał przeżyj to sam.
Są presety na wydobywanie osobno wokalu i tłumu z nagrań koncertowych.
Nie pamiętam jak się ten preset nazywa, ale tam też coś takiego widziałem.
No, może zobaczyć.
Dobrze, a teraz już odpowiadając na pytania Raposca i Rima.
Jak to wygląda? Ja powiem w ten sposób, bo tam chyba było pytanie
Z czym to się je? Jak się w to gra? Co tam zainstalować?
No i też skąd pobrać tego moda i samą grę chyba?
No to nie jest mod. To są dwa mody.
To znaczy, instalacja tego moda to jest po prostu…
To nie jest prosta rzecz, to mówię od razu.
Tomek Tworek po prostu, który jest twórca modów
To już teraz technologicznie, to po prostu do mnie powiedział, że weź mi to zainstaluj, bo ja siedziałem i ja nie umiałem tego zrobić, bo naprawdę instalacja modów do Skyrima to jest po prostu trzeba zainstalować mody, które są wymagane do tego, żeby mody dostępnościowe działały, trzeba zainstalować API, trzeba zainstalować różne rzeczy.
jest do tego manager taki najbardziej spotykany do tych operacji,
to jest mod organizer, on się nazywa.
Powiększość tych modów pobiera się przez taką stronkę,
nie Sourceforge, tylko Nexus.
Nexus ma swój własny manager modów,
Ale do Nexusa, żeby można te rzeczy wszystkie pobrać,
i tak trzeba mieć konto.
Pobieranie z Nexusa to też jest dość na pierwszy rzut oka.
Jeśli ktoś nie do końca wprawnie posługuje się stronami internetowymi,
to ta strona też jest trudna, bo ona też pokazuje różne reklamy,
jakieś takie różne rzeczy.
Natomiast jak już uporamy się z tym modem,
Mamy dwa mody dostępnościowe.
Mamy Skyrim NVDA TTS, który nie dość, że dodaje mowę do wszystkich rzeczy,
to jeszcze dodaje oprócz tego autonawigację.
Jest jeszcze drugi mod, który się nazywa Skyrim Access,
który dodaje całą resztę,
Czyli jakiś dodatek, który czasem odtwarza dźwiękowo, kiedy chodzimy za questem.
Taki dźwięk, gdzie jest po prostu quest marker, który czyta plecak, który czyta jakieś takie rzeczy.
Jest to bez sensu zrobione, bo zamiast po prostu jednego moda mamy dwa mody.
No i niestety, tutaj muszę powiedzieć, że jeżeli ktoś szybko się nudzi,
mimo że Skyrim to jest gra, którą ja uwielbiam, bo to jest gra, która ma ogromny otwarty świat,
to jest gra, która naprawdę jest grą RPG, która daje bardzo ogromne możliwości,
jeżeli chodzi o eksplorację w ogóle wszystkiego i o zdobywanie questów
i o stęp dnia i nocy, i w ogóle takie rzeczy, ja kocham to.
Natomiast ja powiem tak, jest to mod, który bazuje na autonawigacji.
Ta autonawigacja w obecnym stanie,
to się po to działa bardzo wolno.
To potrafi się zglitchować, to się po prostu potrafi zatrzymać.
Wczoraj wyszły wersje tych modów, które to poprawiają.
Są jakieś dźwięki pod niektóre rzeczy, jak np. dźwięk, gdzie są drzwi, np.
dźwięk, gdzie są MPC, dźwięk, gdzie są przedmioty. To my słyszymy, ale to my słyszymy
w momencie, kiedy już jesteśmy w zasięgu tego. Natomiast jeżeli my chcemy
podążać za jakimś zadaniem czy za jakimś obiektem, to wszystkiego musimy
Nie możemy używać autonawigacji. I niestety przez to, że ten świat jest bardzo, bardzo duży,
czasami wzięcie na przykład nam zadania jakiegoś pobocznego, to on musi przejść przez pół świata,
co czasami mi zajęło naprawdę… Ja czekałem 45 minut, aż ta postać dojdzie.
Jeszcze musiałem sprawdzać, czy ta postać doszła, czy ona się czasem gdzieś nie zacięła.
Bo rozumiem, że ani fast travel, ani na przykład wsparcie na jeźdź konne nie jest wspierane przez tą autonawigację, żebyś mógł sobie po prostu konia załatwić jakiegoś.
Koń jest, no tylko trzeba to zdobyć. Fast travel też nie jest dostępny w Skyrimie od początku, to musisz też jakoś zdobyć.
Więc na samym początku, ja powiem szczerze, że ja naprawdę, ja zrobiłem parę zadań, ale ja się tak zmęczyłem,
Powiem tak, ja to już też napisałem na forum AudioGames.net.
Jeżeli lubisz testować, nie boisz się testowania, to możesz tego Skyrima kupić,
bo to jest stara gra i ona jest dość tania.
Ale jeżeli oczekujesz gry, która cię wciągnie, która cię nie znudzi
i jakby przeszkadza, oczekujesz gry, która będzie działała stabilnie, nie.
Nie, ja tego nie polecam.
Nawigacja…
Generalnie skończyło to się tak, że cały czas postać pływała,
nawet kiedy wchodził do budynku, cały czas było słychać chlupanie
i chodził…
Tak, bo on chodził z wejścia do wyjścia, z wejścia do wyjścia.
Czytanie, nawet czytanie zapisu gry ponownego nie naprawiło problemu.
W końcu to się jakoś naprawiło po wejściu w dialog z jakimś NPC-em.
Ale faktycznie, no jeszcze jest wyrzut opracowania.
Przez to, że tak jak wspomniałeś, to jest bardzo duży świat,
Niektórzy będą mieć problemy z przejściem z tutorialem nawet.
To ja tak na szczęście nie miałem tak dobrze.
W każdym razie mam jeszcze takie pierwsze pytanie, natomiast od razu o Ciebie zapytam.
Jeśli grałeś, to zapytam, jeśli nie, to nie będę.
Krótko, czy grałeś w grę Against the Storm?
Nie.
No to okej, to w takim razie pytania nie będzie, bo skoro nie grałeś,
Po prostu tyle teraz ciekawych rzeczy, akurat jakieś takie zarządzanie, to nie są może do końca moje klimaty.
Widziałem jak inni grali.
Moje też nie, ale…
Ale próbuję, że tak powiem.
Po prostu zastanawiałem się nad tym, czy Polana to jest jedna kratka, czy to jest kilka kratek.
Jeżeli ktoś nas słucha, to może ktoś ci podpowie.
To się dowiem. Natomiast nie wiem, czy ty Piotrze widziałeś a propos Forzy.
Przeszedłem sobie ostatnio na Steam’a i zobaczyłem, że tam w kwietniu się jakiś news pokazał, jeżeli chodzi o Forcę, że tam oznacz sobie kalendarz, że coś tam, że za chwilę w Forcy się coś ma pojawić.
To jest kwietnia news. I czy coś jakby wiesz więcej? Czy do Motorsporta jakaś aktualizacja się może będzie szykować albo jakieś wydarzenia albo coś?
Prawdopodobnie tutaj bardziej chodzi o to, że teraz chyba za kilka dni ma wejść Forza Horizon 6.
I tutaj już też niestety wiemy, zanim ktoś zapyta, czy gra będzie dla nas dostępna, no raczej nie.
Bo tutaj kanał na YouTubie, którego nazwę mi teraz uciekło, to jest słabowidzący streamer, YouTuber…
Steve Saylor.
Dziękuję. Właśnie, Steve Saylor testował wersję poglądową tej gry i niestety, chociaż jakieś udźwiękowienie jest, to to po pierwsze to udźwiękowienie nie działa nam na mapie, czyli problem z poprzedniej części Forza Horizon, tak, a po drugie nie mamy żadnych dźwięków na nawigację, więc nie mamy tych asyst z tej pełnej Forzy.
Możemy sobie włączyć samochód, nam będzie sam się prowadził, ale jaka w tym frajda, no ale niestety dostępna to dla nas nie jest.
I przepuszczam, że tutaj o to raczej chodziło.
Natomiast może wejdzie do Motorsporta jakaś aktualizacja?
Nie podniebałbym się. Było bym też bardzo zaskoczony pozytywnie,
ale jednak z tego co słyszałem, to tam chyba już praktycznie nikt nie pracuje.
Może to się zmieni.
Teraz tam były duże zmiany w zarządzie Xboxa.
Nadzieja umierała ostatnio itd., więc może…
Ja muszę zainstalować i sprawić,
czy tam w tym co nowego nie ma jakichś wydarzeń.
Bo może wydarzenia jeszcze jakoś działają?
Czy to też już nie działa?
Tak, w realizacji nie widziałem, jedyne co tam widziałem na Steamie to tam wydarzenia tworzone przez społeczność, tam opublikowali na Steamie w tej sekcji co nowego, więc…
Natomiast jeszcze chciałem powiedzieć o grze, o której nie mówiłeś jakiś czas temu, a w zasadzie o modzie do gry, o którym nie wspominałeś,
a który może się przydać i to może się przydać fanom piłki nożnej,
A w zasadzie, no właśnie, nie do końca takiego futbolu jakiego znamy z FIFA,
czy znamy z jakiegoś tam… z tego co oglądamy w telewizji,
bo mamy moda do gry Football Simulator.
I to jest w ogóle gra, w której gramy w futbol amerykański.
Nie wiem teraz jaka… to się nazywa Soccer?
Taki ten amerykański futbol?
Nie, oni to po prostu nazywają futbol. Soccer to oni nazywają naszą piłkę nożną.
No w każdym razie to jest futbol amerykański.
Futbol to jest dla nich futbol amerykański, a Soccer to jest dla nich futbol europejski.
Aha, czyli to jest coś innego. Natomiast jest mod do…
takiego symulatora, gdzie po prostu mamy…
to nie jest jakiś tam menadżer taki jak przeglądarkowy.
Nie, to jest normalna gra, w której tworzymy sobie drużynę,
tworzymy sobie stadion, możemy grać w jakieś sezony.
I to jest właśnie futbol amerykański.
Szczerze nie grałem w to, bo nie do końca też wiem,
jakie są zasady takiego futbolu amerykańskiego,
ale jest coś takiego, jest taki mod.
Ten football simulator jest w ogóle we wczesnym dostępie,
więc tam cena jest też jakoś dość mała, nie za duża.
Nie wiem, czy Piotrze słyszałeś o tym akurat.
Jak nie, to jest na audiogamesie w playtesting bodajże.
Chyba słyszałem, nie wiem czy to w poprzednim miesiącu nie było.
Teraz nie przypomnę sobie, to ostatnio trochę tego wyszło,
ale tak, na pewno to widziałem.
Jeszcze taka informacja a propos Hadesa II,
ponieważ ostatnio Hades II dostał aktualizację,
która spowodowała, że przestały działać mody dostępnościowe,
ponieważ po trochę zmian zaszło.
Tomek Tworek, znany jako Irin, wydał wersję modów w wersji 1.7,
Której to w zasadzie już powinno w większej rzeczy działać?
Bo mieliśmy przez dwa tygodnie taką sytuację, że to nie działało.
Teraz wydaje się, że powinno to działać. Nie testowałem.
Ale myślę, że kto by chciał, to wystarczy sobie uruchomić,
Jeśli ktoś ma mody r2modman, ten taki aktualizator do modów i te mody powinny się zaktualizować ze wszystkimi komponentami.
Dobrze, to myślę, że tyle ode mnie.
Okej Patryku, to dzięki w takim razie za telefon. Dobrej nocy.
Dobranoc.
To jeszcze nie wszystkie wiadomości, które od Was mamy.
Od Łukasza mamy. Dzięki wielkie za tą poradę z dokumentacją od Dawida.
Przyda się. Za dwa tygodnie będę na plastpolu i jak będą fajne spese od tam po druku
zainteresowanym brajlem, to śmiało przekażę. No i bardzo się cieszymy, bo
Rzeczywiście, no, wkrzewienie takiej wiedzy gdzieś tam, że się tak wyrażę, w narodzie,
zwłaszcza wśród specjalistów, no to tego brakuje, bo wydaje mi się, nie wiem jak wam,
że jednym z takich większych problemów dostępnościowych nawet to jest niewiedza.
Niewiedza ludzi na takim wstępnym etapie, że trzeba to zrobić.
Bo gdy przychodzi już produkt finalny i są zgłaszane uwagi, to wtedy okazuje się, że trzeba cały projekt zmienić i wtedy koszty rosną bardzo.
No, tak to wygląda. Jeszcze sprawdzam, czy mamy jeszcze coś na panelu kontaktowym, ale na panelu kontaktowym nie widzę już nic.
W związku z powyższym, no chyba przechodzimy do naszych…
Jeszcze sprawdzam, czy tutaj mamy jakieś…
Ja się szczegętnie włamię, bo też w ostatniej chwili dorzuciłem coś,
co mi umknęło w czasie prowadzenia notatek.
A jest to fajna rzecz.
Otóż ktoś taki jak Michaela Dulcha ze Słowacji,
która też jest ekspertką od dostępności szkoli,
ale też szkoli osoby niewidome z zakresu technologii,
prowadzi swojego bloga po słowacku, technologiebezzraku.sk i też się ostatnio bawi AI i programowaniem.
Stworzyła bardzo przydatne narzędzie, które nazywa się GitHub Release Search i ono jest bardzo dostępne w języku słowackim.
Link będzie podany oczywiście w naszej audycji, ja go mogę już teraz też podać.
technologiebezzraku.sk
slash github-search.html
I to jest bardzo proste w działaniu strona, bo tam w polu wyszukiwania,
który jest, a nazywa się ono, i zaraz Wam to powiem,
nazowaplikacje, no czyli nazwa aplikacji.
Porada jest taka, żeby wpisać od razu jakby autora, slash i nazwę, tak jak w GitHub podaje to w formacie swoich adresów, linków do repozytoriów.
No ale umówmy się szczerze, kto takie rzeczy pamięta? Ja na przykład wpisałem fastplay i no co prawda nie pierwszy wynik z góry, ale pod kolejnym znalazłem repozytorium Masona z fastplayem.
Inna sprawa, że on w ten sposób nie wypuszcza przez releasy nowych wersji Fast Playa,
więc w ten sposób to sobie nie poradzimy. Natomiast przy NVDA, np. wpiszemy NVDA,
to jednym z pierwszych wyników jest właśnie NV Access NVDA. Zaraz to nawet zrobię.
N, V, D, A.
Tu jest N, V, D, A. Naciskam Enter.
I usłyszałem, że zobrazono 10 wpisów.
I mamy tutaj listę,
Listę, która nawet jest nazwana
nájdené repozytoria, czyli znalezione repozytoria.
No i mamy to na tej liście są nagłówki.
Mamy NV Access NVDA, nagłówek poziomu trzeciego.
Pod spodem, NVDA, The Free and Open Source Screen Reader for Microsoft Windows,
czyli opis repozytorium.
Wersja Release 2025-3.3.
I dalej. Datum wydania 16 lutego 2026.
I pod spodem mamy sťahovanie, czyli ściąganie, grupa.
I mamy stiahnij NVDA 2025.3.3.exe
Podane jest, zastanawia się, ile megabajtów, jaki jest rozmiar i możemy nacisnąć Enter i to się pobierze.
Jeszcze mamy otworzyć repozytorium, czyli możemy przejść do repozytorium na GitHubie.
I nahlásiť problém, czyli zgłoszenie błędu.
No i potem mamy kolejne wyniki, akurat Bookworm się wyświetla jako drugi wynik po wpisaniu hasła NVDA.
No, potem NVDA Remote gdzieś dalej.
Także i można ładować dalej kolejne wyniki.
Ta stronka jest fajna, aczkolwiek ma jedno ograniczenie.
Przez to, że Michaela tam podała swój klucz na API do GitHuba,
no to możemy wspólnie chyba jako użytkownicy tej aplikacji
zrobić 60 wywołań, czyli 60 rozumiem wyszukiwań
albo jakichś zapytań, na godzinę chyba?
Więc niby dużo, zależy ile osób na to wsiądzie.
Jest też opcja, żeby podać swój własny klucz do GitHuba,
no ale trzeba go sobie najpierw wygenerować w ustawieniach GitHuba
i po prostu wpisać sobie Secret
i jest do tego przycisk tam pod wyszukiwarką.
Także można również to zrobić i mieć swój własny limit API.
Oprócz tego, że jest GitRLS, o czym też przypominamy zawsze, jak widzicie link
do czegoś, co my podajemy w naszych notatkach, gdzie jest to na githubie,
czyli github.com, to tę część hub możecie zamienić na rls, tak żeby było
gitrls.com i wtedy automatycznie się zacznie coś tam pobierać,
jeżeli jest to w taki typowy sposób wydane. Natomiast jeżeli nie macie
pod ręką linka, pamiętacie, że było na githubie, pamiętacie, że o tym
Wiecie, jak to się mniej więcej nazywa, ale linka nie macie pod ręką,
no to z tej strony właśnie możecie sobie to, jest szansa, że sobie to będziecie mogli wyszukać,
no i tam od razu pobrać najnowszą wersję.
Zaraz jeszcze odtworzę wiadomość, którą dostaliśmy, ale to jeszcze za chwilkę.
Na razie przejdźmy sobie do naszego stałego punktu programu, jakim są drobne newsy.
Może zanim, to jeszcze jeden news, który był przed drobnymi newsami, czyli kolejne nowości związane z okularami Meta Ray-Ban, tym razem z kącika zewnętrznych aplikacji.
Meta i deweloperzy szumnie zapowiadali, że pomału tych aplikacji będzie coraz więcej i do tego grona dołączył PiccyBot.
Na razie w fazie zamkniętego beta testu, do którego przypuszczam, że jak ktoś ma te okulary, to pewnie można do dewelopera napisać i się jakoś dostać.
Natomiast to jest powodowane tym, że to SDK, czyli narzędzie, które pozwala
deweloperom pisać aplikacje, które korzystają z okularów meta, jest też
samo w sobie w fazie beta, no to deweloperzy nie mają na ten moment
dostępu, chyba nawet licencja tego zabrania, żeby publicznie takie aplikacje
publikować, dopóki to samo narzędzie z fazy beta nie wyjdzie.
Niemniej jednak, PiccyBot, jak wiecie, to jest bardzo ceniona aplikacja na urządzenia mobilne,
do opisywania zdjęć, filmów, nawet ponoć na najnowszych wersjach plików PDF.
Ja to jakoś przeoczyłem. Zresztą teraz jakieś PDF-y można ładować,
ale tutaj przy okazji rozmowy deweloper pisze, że taka opcja też ponoć jest dostępna.
Natomiast jeśli chodzi o okulary, no to tutaj głównie skupiamy się
na rozpoznawaniu w czasie rzeczywistym, czego PiccyBot chyba do tego momentu nie miał.
Oczywiście mogliśmy załadować film i on został nam opisany.
Natomiast teraz też można sobie po prostu, jeśli mamy okulary, opisywać to, co się dzieje na żywo.
To wszystko wiemy dzięki podcastowi Double Tap, który przeprowadził wywiad z deweloperem PiccyBota.
No i też, co podkreśla deweloper, to jest jeszcze beta.
Jest jeszcze beta, dlatego że jest trochę rzeczy, które trzeba będzie dopracować.
Co ciekawe, tutaj deweloper ujawnił, że same okulary integrują się lepiej w systemie iOS.
Tam jest to dopracowane lepiej.
A z drugiej strony, sama funkcja rozpoznawania wideo,
która w tym momencie działa na bazie modelu Gemini 2.5 Flash.
Działa lepiej na Androidzie.
I tutaj musi jakoś kompromis znaleźć,
żeby to działało jak najlepiej na obu systemach,
to oponęć jakoś ma miejsce.
Natomiast przez to, że to jest taki używany model, a nie inny,
że to wszystko odbywa się przez Internet,
bo tutaj aplikacja musi pobrać strumień od okularów,
to idzie przez Wi-Fi, a następnie wysłać to na serwery Google,
a następnie dostać odpowiedź,
…a następnie ją przeczytać na głos.
No to opóźnienia w tym są.
Jak tutaj Jacek Pawełoper pisze,
to na początku wszyscy właśnie czuwali ten efekt
WOW, tak, rozpoznawanie na żywo.
Ale jednak tutaj są opóźnienia.
Przeskóra na przykład do rozwiązania średnio
może się sprawdzić w sytuacji
na przykład do nawigacji.
No tutaj faktycznie raczej
tego typu narzędzi do
nawigacji bym nie używał. Chociaż są firmy,
które w tą stronę idą. Inna sprawa, że ten
model Gemini 2.5 no nie jest
Najnowszy mamy Gemini 3 w wersji Flash, natomiast to jest model jednak trochę droższy i na to też developer zwraca uwagę, że prawdopodobnie kiedy ta funkcja wyjdzie z fazy beta, no to będzie prawdopodobnie trzeba wdrożyć jakiś osobny abonament, jakąś osobną subskrypcję na to, bo to trochę tokenów zużywa i no niestety to po prostu swoje kosztuje i jakoś trzeba będzie tą usługę utrzymać.
Ewentualnie myśli nad przejściem na jakiś model lokalny.
Jeśli coś takiego sensownego się pojawi,
na ten moment jeszcze nie wiadomo, jak ta funkcja będzie wyceniona,
kiedy już to wyjdzie z fazy beta.
Tu robi się konkurencyjnie, bo np. aplikacja Orion ostatnio…
W podcaście Dawida była demonstrowana, która też taki tryb ma.
Było coś jeszcze napisane przez dewelopera z Indii pod tajemnicą,
że kilka tych aplikacji jest, które z tych ogólarów korzystają.
Na ten moment to wszystko też w Polsce chyba nie zadziała.
Jeśli Be My Eyes nie działa, to te funkcje jeszcze też,
ale może w przyszłości to się zmieni.
Nie wiem właśnie, jak to jest z tym SDK, kiedy mamy ustawiony region na Polskę.
To też będzie trzeba z tym zobaczyć, ale to jest cały czas wszystko w bazie beta.
Ale fajnie, że generalnie takie funkcje są rozwijane i jednak meta na te okulary otworzyła dla deweloperów.
A sam deweloper PiccyBota też zaznacza, że generalnie aplikacja jest otwarta też na współpracę z innymi okularami,
od innych producentów. Jak tylko coś ma, mikrofon, głośniki, kamerkę, jest w stanie połączyć się z telefonem,
jest jakieś SDK, narzędzia, które pozwalają deweloperom się skontaktować z tymi okularami,
Jeśli coś z tym obrazem zrobić, to bardzo chętnie wdroży też wsparcie dla innych okularów, które okularami meta nie są.
Więc to był PiccyBot, a może teraz faktycznie przejdziemy do drobnych newsów, których też tutaj się troszkę nazbierało.
Głównie to będą nowości dotyczące różnych aplikacji.
A propos GitHuba. Brandon Bracey, osoba, której możecie nie znać z imienia,
ale z jego aplikacji już jak najbardziej, bo m.in. stworzył Blind RSS,
czyli aplikację, w której już powstał podcast.
Stworzył też np. własnego klienta do pobierania torrentów.
Też stworzył wtyczkę Orca Remote, czyli NVDA Remote dla Orki,
jakby ktoś chciał na Linuxie korzystać.
Jeśli ostatnio próbowaliście tę aplikację pobierać,
to może zauważyliście, że wszystkie linki przestały działać.
I długo zastanawiałem się, co się stało.
W międzyczasie też w ogóle ogłosił, że Blind RSS na Macach się pojawił i na Linuxach.
Coś chciałem Wam o tym powiedzieć, nie mogłem.
Dlaczego? A dlatego, że GitHub zbanował Brandonowi konto.
Nie wie do dziś, dlaczego. To nie jest zresztą pierwsza sytuacja.
Wysyłał jakieś pull requesty do projektów.
Chyba coś tam z NVDA między innymi.
I jakaś automatyzacja.
Tam pewnie jakiś bot stwierdził, że tam było coś źle zrobione, nieodpowiednio.
No i pierwszy raz udało mi się konto odzyskać,
a drugim razem już minął ponad miesiąc.
Jak konta nie było, tak nie ma po prostu.
Tak, i Brandon się bardzo skarżył na to,
że jest bardzo utrudniony kontakt z Microsoftem.
Z GitHubem.
Tak, z GitHubem de facto.
Tam jest po prostu kłopot w tym.
I on do tej pory nie wie, co się stało.
Co się stało, tak.
I dlaczego tak się stało, a nie inaczej.
Natomiast cały czas aplikację chce rozwijać
i ludzie co się chcą pobierać, tam dużo osób zwracało się do niego z pytaniami,
gdzie to teraz można pobrać. I dlatego po prostu zdenerwował się
i postanowił utworzyć sobie nowe konto na GitHubie.
I teraz wszystkie jego aplikacje znajdziecie właśnie pod tym nowym kontem,
które znajdziecie pod adresem github.com
ukośnik srrebi.dev, srrebi pisane przez dwa R
i dev pisane przez V.
I to, kiedy wejdziemy na tę stronę,
Trzeba też kliknąć na łącze repositories i tam znajdziemy wszystkie jego repozytoria.
I stamtąd ewentualnie możemy przejść czy to do Blind RSS, czy do Orca Remote.
I te linki ewentualnie możecie sobie później do GitRLS przykleić.
Ewentualnie użyć tej strony, o której wspomniał Paweł.
Jestem bardzo ciekawy, jakby tam się Blind RSS wpisało,
czy po prostu nie wyskoczy.
To może być łatwiejsze w sumie na ten moment.
Ale też będzie podlinkowany ten link, który od razu nas przeniesie,
Was właściwie, do tej sekcji Repozytoria.
I tam, jeśli chcielibyście znów sobie Blind RSS-a pobrać,
zaobserwować te projekty znowu, bo np. ja je sobie dodałem do
tak zwanych projektów z gwiazdką, dzięki czemu później dostaję powiadomienia,
no to też przestało działać, no po prostu konto zniknęło,
więc też jak ktoś sobie to gdzieś pozaznaczał,
no to trzeba znów przejść na tę stronę.
i po prostu sobie te projekty znów polubić.
No bo warto. Tak, Blind RSS jest naprawdę fajną aplikacją między innymi.
Teraz NVDA. NVDA bardzo szybko zbliża się do 64-bitowej
migracji, która jest coraz bliżej, bo doczekaliśmy się już pierwszej
wersji tak zwanej Release Candidate NVDA 2026.1.
Co to znaczy?
Mieliśmy fazę beta. Bet było chyba 14 albo 15, więc nawet nie mówiliśmy w każdym TyfloPrzeglądzie o tym, co w tych nowych betach się pojawiało,
bo to generalnie były drobne jakieś poprawki w tłumaczeniach i jakieś naprawione błędy, które były wykrywane przez użytkowników.
Natomiast wersja RC, Release Candidate, czyli to jest dosłownie kandydat wydania, czyli to jest wersja, która, jeśli nie zostaną odkryte jakieś błędy,
to najpewniej, bo nie wiem dokładnie, jak tutaj wygląda harmonogram NV Access,
już będzie tą wersją, która zostanie wypuszczona jako wersja stabilna.
I kiedy to się stanie, to już sprawdzając aktualizację,
korzystając ze stabilnej wersji NVDA, to już tę nową wersję dostaniemy.
Ogólnie ta aktualizacja przynosi kilka bardzo fajnych zmian.
To, co ja zapamiętam, to to, że błędy pisowni podczas czytania,
nie tylko podczas pisania mogą być oznajmiane dźwiękami.
I mamy też poprawki w Add-on Store, czyli tym sklepie z dodatkami.
Tam też się wyświetlają rezultaty skanów antywirusowych.
Mamy od razu podczas pobierania aktualizacji
czy instalowania dodatków informacje o tym, co się zmieniło w tych dodatkach.
To też bardzo fajna rzecz, której wcześniej nie było.
Mamy zintegrowanego MathCAT-a do wyrażeń matematycznych.
Myślę, że do nowości w NVDA 2026 jeszcze wrócimy, kiedy ta wersja już się pojawi finalnie.
Ale też, tak wspominaliśmy, to jest wersja, która nam popsuje kompatybilność z dodatkami.
Więc zanim ewentualnie tę wersję zaktualizujecie,
warto zobaczyć, czy wszystkie dodatki, z których korzystacie, zostały zaktualizowane.
Ewentualnie możecie mieć potrzebę, żeby sobie ręcznie dodatki poaktualizować.
Zobaczcie, ewentualnie można sobie zainstalować nawet tę wersję RC, w sumie zobaczyć, czy wszystko Wam będzie działało jako wersję przenośną, osobno.
Wszystkie dodatki, z których korzystacie, zainstalować, zobaczyć, czy wszystko zadziała.
Ja zawsze mam, jeżeli chodzi o NVDA i jak jest taka jakaś grubsza zmiana, to ja zawsze mam inny patent.
On mi się sprawdza, że aktualną instalację NVDA tworzę sobie jako wersję portable
I jak już mam zabezpieczoną w ten sposób tę wersję, która wiem, że działa, to wtedy po prostu instaluję nową wersję i sprawdzam, co się stanie.
Jeżeli coś pójdzie naprawdę nie tak, to sobie po prostu przywracam z tej wersji przenośnej. Tam też jest opcja, kiedy uruchomimy sobie NVDA w wersji przenośnej, żeby po prostu ją zainstalować.
Wtedy można to w ten sposób zrobić i to jest najszybsza, przynajmniej z moich takich doświadczeń, ścieżka, żeby sobie to wszystko przetestować.
A to jest bardzo dobry pomysł, jak sobie można to zabezpieczyć. Generalnie, tak jak obserwuję to, co się tam dzieje, to spodziewałem się, że będzie gorzej.
Zwłaszcza jeśli chodzi o syntezatory, a tutaj trochę tak mieliśmy ten słynny rok 2000, kiedy wszyscy mówili, że komputery przestaną działać,
a po prostu deweloperzy się wyrobili z tym tak przed czasem, że nic się nie stało w praktyce i tutaj chyba mamy podobną sytuację, bo
Głosy SAPI 5, zarówno te starsze, też cały czas działają, RH Voice już się zaktualizował,
Vocalizery też, jeśli chodzi o syntezatory, więc to są takie najważniejsze kwestie, gdzie faktycznie to przejście na 64 bity ma znaczenie.
Ciekawe, czy w moim Apollo będę musiał coś poprawiać.
Nie wiem, ale myślę, że nie powinno być, a nawet jeśli, to jakieś pewnie drobne
zmiany. Eloquence też, dla tych, którzy lubią Eloquence, a to tam mamy dwa dodatki,
oba już też się zaktualizowały. Jedyne, które mi chyba nie działa na ten moment,
to jest AI Content Describer, czyli do opisywania zdjęć przez AI, ale to jest
też dodatek jeden z wielu, który można zastąpić, ale tam też widzę, że autor
go cały czas rozwija, więc pewnie kiedy ta wersja pojawi się jako stabilna,
to będzie naprawione, więc generalnie z moich to, co ja zauważyłem, to w praktyce wcale nie będzie tak źle z tym przejściem na 64 bity.
To był NVDA, a następnie aplikacja, która mnie trochę zaskoczyła, że dostała aktualizację, bo długo, długo, długo nic się z nią nie działo, a tutaj nagle niespodzianka.
Jeśli chodzi o czytanie książki na Windowsie, to mówiliśmy o paperbacku ostatnio, bardzo dużo.
I tak sobie zapomnieliśmy, że kiedyś było jeszcze inne narzędzie,
które było popularne, mianowicie Bookworm,
który właśnie, tak jak wspomniałem, aktualizowany nie był,
a tutaj niespodzianka, bo doczekał się nowej wersji.
Więc jeśli komuś bardzo pasował interfejs Bookworma
i chcielibyście dalej z tej aplikacji korzystać,
to mamy aktualizację i głównie ta aktualizacja
to przynosi nam na przykład zmiany w lokalizacjach na różne języki,
Między innymi został dodany język hiszpański,
poprawki dla języka fińskiego, chińskiego,
portugalskiego, francuskiego i gruzińskiego.
Oprócz tego, to już takich bardziej istotnych zmian,
mamy nowe silniki OCR.
Np. został dodany internetowy silnik OCR Baidu.
Został dodany silnik OCR Vivo.
Tutaj chińska społeczność się uaktywniła.
Z OCR-a korzystałem wiele razy i to często nawet lepiej niż ten mechanizm Windowsowy.
Z OCR-a korzystałem wiele razy i to często nawet lepiej niż ten mechanizm Windowsowy.
Mamy wsparcie dla klawiszy multimedialnych, dla sterowania odtwarzaniem TTS,
więc jak sobie słuchamy książki przez syntezę, to po prostu przyciskami Play, Pause na przykład na klawiaturze
możemy sobie zatrzymywać odtwarzanie. Fajna sprawa.
Dodano opcję zawijania wierszy w interfejsie graficznym.
Dodano sortowanie zakładek.
I pozwolono na importowanie metadanych książek z plików QRD,
I pozwolono na importowanie metadanych książek z plików QRead,
więc jak ktoś na przykład sobie coś czytał w QReadzie,
postęp swój z QRida zaimportować.
postęp swój z QReada zaimportować.
więc to też ciekawe, że tutaj obie aplikacje
coś takiego dostały.
Natywnie, czy osobnym narzędziem?
Powiem, że było osobne narzędzie do tego do Paperbacka.
A możliwe, a możliwe, że tak było.
No i też menu pomoc została dodana opcja co nowego,
Więc można sobie z poziomu Bookworma przeczytać, co się zmieniło.
Mamy też poprawki dotyczące otwierania konkretnych formatów,
m.in. jak śli, który plik ePub albo Word, który złożyliśmy, został zmieniony.
To już będzie działało prawidłowo.
Poprawiono otwieranie plików Word, które coś przestały działać.
m.in. jeśli plik EPUB albo Word, który otworzyliśmy, został zmieniony.
I mamy też kilka poprawek dotyczących czytania plików e-mail.
Tutaj konkretne tagi, które nie zawsze działały, zostały naprawione.
Może tutaj aż takie szczegóły się nie będziemy wczytywać.
Ale na przykład w komentarzu też możemy oznaczać,
żeby komentarz dotyczył konkretnego wiersza,
na przykład, a nie całej strony.
To też w feedbacku, bo tutaj też po prostu możemy
bardziej precyzyjnie sobie komentować.
I mamy poprawki dotyczące nawigacji.
Pomiędzy komentarzami i to, że komentarze nie zawsze się zapamiętywały
odpowiednio ze swoimi plikami.
Czasami te komentarze się lubiły zgubić. To też zostało naprawione.
I takie ogólne poprawki.
Sprawdzanie aktualizacji zostało dopracowane i powinno działać lepiej.
Poprawiono wczytywanie różnych syntezatorów mowy.
Nie powinno już aplikacje wysypywać…
Kiedy aplikacja wysyła zapytanie do sieci,
odpowiednio się identyfikuje. Są też jakieś zmiany wewnętrzne
i zamieniono etykiety przycisków powiększania na pasku narzędzi,
żeby były bardziej czytelne.
To zmiana dla osób słabowidzących, która też powinna być istotna.
Mamy aktualizację różnych bibliotek.
Generalnie to jest wszystko, jeśli chodzi o paperbacka.
Generalnie to jest wszystko, jeśli chodzi o Paperbacka.
Boże, przepraszam, Bookworma tym razem.
Może nowy Paperback też niebawem się jakiś pojawi.
Ewentualnie jeśli jeszcze jej nie sprawdzaliście,
może chcecie sobie porównać, to aplikacja jest zupełnie darmowa.
Będzie link w notatkach.
Można sobie z GitHuba Bookworma pobrać.
A teraz kilka nowych aplikacji, które się pojawiły.
Społeczność nie próżnuje.
Między innymi mamy nową aplikację do tworzenia fiszek na system Windows,
która działa w natywnym interfejsie.
Aplikacja nazywa się Cosimo.
I jest to narzędzie, które myślę, że może być bardzo przydatne,
zwłaszcza dla tych, którzy uczą się nowych języków,
bo pozwala nam nie tylko sobie takie fiszki tworzyć,
ale też później je sobie powtarzać w systemie Space Repetition.
Ja w ogóle byłem święcie przekonany, że to zostało jakoś przetłumaczone
na język polski, ale nie.
Okazuje się, że po prostu mówi się metoda spaced repetition.
Jakby ktoś narzekał na to, że mało tłumaczymy znaczeń,
czyli to takie powtarzanie po odpowiednim czasie,
tak by to można było luźno przetłumaczyć.
Generalnie to jest taka metoda, która wykorzystuje algorytmy
w taki sposób, że kiedy mamy fiszkę, uczymy się jakichś słówek,
Generalnie to wygląda tak, że aplikacja nam czyta jedną stronę jakiegoś słowa,
na przykład, no nie wiem, kod po polsku.
No i musimy, uczymy się angielskiego, tak się zastanawiamy, jaki jest ten kod
i stwierdzamy, że wiemy.
Najpierw mówimy aplikacji, jak pewni jesteśmy tego, że wiemy.
Następnie fiszkę odwracamy,
no i później mówimy też, musimy sami aplikacji powiedzieć,
tak, odpowiedziałem dobrze, nie odpowiedziałem źle.
Na tej podstawie aplikacja sobie tam liczy różne rzeczy,
…statystyki i później przy kolejnych sesjach nauki z daną talią fiszek,
którą sobie utworzyliśmy wcześniej, aplikacja wie, z którymi słówkami
nam było gorzej i te słówka będą pojawiały się częściej do momentu,
kiedy aż w końcu je wykujemy odpowiednio. No i wtedy te słówka będą pojawiały się
po prostu rzadziej, a będą nam proponowane inne. I generalnie na tej zasadzie
po prostu pomaga nam lepiej ten materiał odpowiednio się nauczyć.
To jest metoda bardzo lubiana, która jest ponoć bardzo skuteczna,
popularna m.in. w aplikacji Anki.
To jest chyba najbardziej popularna aplikacja do fiszek,
która niestety z dostępnością ma średnio.
Więc tutaj też powstaje taki internet.
Wiem, że też są pomysły, żeby zastanowić samego Ankiego,
poprawić. Floyd Bayer zapowiadał, że coś chce z tym zrobić,
więc kto wie, czy w przyszłości nie będziemy mówić o tym,
że Anki sam w sobie stał się dostępny.
A ten moment, jak ktoś szuka takiej aplikacji,
i konkretnie właśnie na komputery no to warto sobie Cosimo sprawdzić.
i konkretnie właśnie na komputery, no to warto sobie Cosimo sprawdzić.
Zostając jeszcze na komputerach z systemem Windows,
Andre Louis stworzył kolejne narzędzie,
którzy chcieliby zobaczyć, co się wewnątrz waszego komputera dzieje.
oczywiście z pomocą GPT, które może się przydać tym,
jakie temperatury mają wasze podzespoły,
nie wiem, procesor, kartę graficzną itd.,
w jakim stanie są wasze dyski twarde i SSD,
albo np. co się dzieje z waszymi wentylatorami,
albo ewentualnie nawet, żeby prędkość tych wentylatorów zmienić,
bo do tego nie było za bardzo dostępnych narzędzi.
No i właśnie dlatego powstała aplikacja Accessible Sensor Readout,
czyli dosłownie dostępne czytanie sensorów.
Oczywiście aplikacja na system Windows,
która po pierwsze pozwala nam takie informacje sobie przeczytywać
w bardzo prosty sposób, bo po prostu mamy dwa drzewka.
W pierwszym drzewku sobie wybieramy,
czy chcemy przeglądać wszystkie statystyki,
czy konkretnie chcemy się skupić na przykład na temperaturach,
na wentylatorach, czy na dyskach,
czy na pamięci RAM, na procesorze.
I po prostu wewnątrz drzewka możemy sobie później
te wszystkie komponenty w taki bardzo prosty sposób przeglądać.
Tutaj na niektórych komputerach jest wykrywanych
dużo wentylatorów więcej, na innych mniej.
która, i tu już też zaznaczam, nie działa wszystkim.
Tutaj na niektórych komputerach jest wykrywane
dług wentylatorów więcej, na innych mniej.
Do sterowania wentylatorami, żeby czytać sensory z płyty głównej,
tam też jeszcze trzeba jedno narzędzie zainstalować.
Aplikacja nas o tym poinformuje, kiedy ją uruchomimy po raz pierwszy.
I tutaj też użytkownicy na Mastodonie się wymieniali z postrzeżeniami,
że u jednych widzi więcej,
U innych widzi mniej, nie każdy ma dostęp do sterowania wentylatorami,
więc jeśli ktoś takiej aplikacji szuka, to trzeba to sobie zainstalować,
że nam aplikacja te wentylatory zatrzyma.
Oczywiście też nie musimy od razu jeśli boimy się,
że nam aplikacja tę wentylatorę zatrzyma.
Domyślnie to jest powyłączane, tylko nam wyświetlają wyniki
tych różnych sensorów.
Ewentualnie jeśli chcemy wentylatorami sterować,
to musimy sobie to włączyć ręcznie.
I teraz coś na platformy.
Na koniec dwie informacje.
Po pierwsze, Perspective Transcribe,
aplikacja, o której mówiłem kilka przeglądów temu,
kiedy była przez Taylor Arndt zapowiedziana,
już została wydana na wszystkie platformy Apple.
Jest to bardzo fajna aplikacja do generowania sobie transkryptów,
skupiająca się na tym, że my sami sobie robimy notatki.
I to z każdego miejsca,
bo możemy czy to na iPhonie, czy to na Macu,
czy to nawet na Apple Watchu sobie coś nagrać.
I aplikacja nam automatycznie później w tle
która będzie generowała transkrypty,
z którymi też później możemy sobie porozmawiać, byśmy chcieli.
A w wersji premium, która to jest objęta abonamentem,
które też co ciekawe nam daje dostęp do innych aplikacji z tej serii,
jak Perspective Intelligence, to taka druga aplikacja,
która pozwala nam rozmawiać z różnymi modelami językowymi,
zarówno tymi Apple’owskimi, jak i na przykład z Gemmą,
która działa lokalnie nawet na iPhone’ach.
Te obie aplikacje dostajemy
W ramach jednego abonamentu, więc jeśli sobie to wykupimy, to dostajemy jedno i drugie.
No i wtedy, oprócz tego, co wymieniłem,
to do naszych transkryptów też mogą być dodawane np. listę zadań,
które sobie postawiliśmy.
Ta aplikacja może wykryć, że musimy coś tutaj zrobić i nam ustawić przypomnienia,
wyciągnąć jakieś podsumowania, jakieś główne punkty tego, co powiedzieliśmy.
Też abonament pozwala nam ładować pliki audio i je też transkrybować.
Aplikacja wspiera zarówno te modele Apple’owskie,
które akurat polskiego nie wspierają,
ale też są dostępne inne modele, czyli pewnie jakiś Whisper,
który już jak najbardziej nam pozwoli
polskie teksty, tekst po polsku właściwie nawet,
też sobie rozpoznać.
I na koniec aplikacja a-Shell, pisana a-myślnik-shell,
o której kiedyś chyba komentował Michał Molek swoją drogą.
Czyli taki, można powiedzieć, linuksowy terminal na iOS-a,
który nam dostarcza kilka takich najbardziej znanych linuksowych narzędzi,
w tym na przykład SSH, Pythona, Ruby, Lua,
takie języki programowania, środowiska, GitHub,
nawet jakieś kompilatory, jakby ktoś chciał, w formie natywnych binarek,
czyli dzięki natywnym portom działa bardzo szybko, szybciej niż na przykład iSH,
A to może otworzyć jakieś ciekawe możliwości.
Więc jakby ktoś chciał sobie na iPhone’ie coś w terminalu porobić,
to połączyć je z danymi komputerami albo z poziomu iPhone’a sobie
coś, co wymaga terminala zrobić,
to a-Shell może być bardzo ciekawym rozwiązaniem,
które nam na to może pozwolić.
To wszystko ode mnie, ale tutaj widzę, że jeszcze Paweł przygotował kilka rzeczy.
Tutaj jakieś widzę rozszerzenia.
Tak, dwa rozszerzenia do przeglądarek bazujących na Chromium.
Pierwsze to, no, taki ulepszony tryb czytania, bo Chrome gdzieś tam jakąś taką funkcję ma, ale to bardziej Firefox.
Ja mam wrażenie, że to cały czas jest w jakimś trybie eksperymentalnym, bo to się raz pojawia, a raz znika w Chromie ten tryb czytania.
No to tutaj jest to dodatek, który dodaje dokładnie tą bibliotekę z Firefoxa i jakby interfejs z Firefoxa.
Także możemy tam sobie z pałaska narzędziowego otworzyć, możemy nawet skrót klawiszowy przypisać.
I możemy nawet tą treść zapisać sobie w markdownie właśnie w HTML-u, wydrukować, przesłać dalej, albo jako screenshot.
Możemy też sobie dostosować oczywiście kolor czcionki, rozstrzelenie tekstu i tak dalej.
Także jeżeli potrzebujecie trybu czytania, to możemy też sprawić, aby strony się automatycznie ładowały z tym trybem.
Natomiast to polecam, a drugi dodatek to dodatek, który użytkownikom Sunoo.ai pozwoli na ściągnięcie wszystkich piosenek, jakie stworzyliście na swoim koncie, na raz.
Także gdyby miało się Wam to przydać, to polecam i ja już na dziś będę się żegnał. Także do usłyszenia w kolejnym odcinku.
No to na razie, że tak powiem. Mamy wiadomości, mamy…
Sylwester pisze do nas z aplikacji TyfloCentrum i prosi o potwierdzenie tego,
że przeczytaliśmy, że dochodzą te wiadomości.
Działa wszystko, Sylwester, działa, działa. Przetestowane.
Tak jest. I mamy jeszcze wiadomość głosową.
Muszę tu się odnaleźć, ale już się odnalazłem.
Wiadomość od Kasi.
Cześć, z tej strony Kaśka.
Ja mam dzisiaj serię takich krótkich pytań.
Po pierwsze, jak, gdzie można dowiedzieć się o najbliższych
audycjach TyfloPodcastu?
Bo szczerze przyznam, że odkąd nie mam tyflosa, to te informacje
umykają i już zdarzyło mi się, że nawet stosunkowo niedawno
Była audycja o Androidzie i chętnie udzieliłabym się na żywo,
ale nie wiedziałam, że audycja jest.
A jakoś nie do końca się zaprzyjaźniłam
z mechanizmem kanałów na WhatsAppie.
Jakoś nie wiem, nie przychodzą mi do nich powiadomienia.
Jakoś nie umiem z tym za bardzo.
Czy jest ewentualnie jakiś inny sposób?
Poza tym podlinkowaliście ostatnio też linka
do TyfloCentrum na Androida.
Aczkolwiek ja nie do końca rozumiem, jak ten plik pobrać.
Co tam konkretnie, bo tam się pojawia, wydaje mi się, kilka różnych plików.
Ja nie bardzo się odnajduję w tym, szczerze mówiąc.
A też moje ostatnie pytanie jest a propos takiej wypowiedzi,
która zaistniała mi tu sobie przed chwilą.
Mianowicie, słucham was sobie i myślę, że nie tylko ja mam tak,
że przychodzi dużo powiadomień różnych na telefon.
I nagle telefon mi się złączył, bo okazuje się, że któreś z tych powiadomień,
które zignorowałam, bo stwierdziłam, że jestem zajęta czymś innym
i nie słucham, nie odczytuję tego, co mi tam przychodzi,
A mam ustawione tak, że nie mam czytanych powiadomień na zablokowanym ekranie,
bo mnie to denerwuje. Właśnie zignorowałam powiadomienie o baterii,
która jest już bardzo niska, na niski procent.
I właśnie pytanie, czy da się w Androidzie, właśnie dlatego tutaj,
Ponieważ Tomek jest tą, tak chcę zapytać o to teraz.
Czy da się jakoś ustawić właśnie na przykład inny dźwięk powiadomienia o rozładowanej baterii?
Chodzi mi o przypasowanie konkretnych dźwięków do konkretnych zdarzeń, które się dzieją.
Pozdrawiam, dobrej nocki. Słucham dalej.
To ja może odpowiem na te dwa pierwsze pytania.
Kasiu, żeby cię nie męczyć już z naszym GitHubem i z plikiem APK,
to wyślij na WhatsAppa swojego maila, którego używasz w Play Store, w koncie Google.
Ja po prostu dodam cię do tych naszych na razie zamkniętych testów aplikacji TyfloCentrum,
Za pomocą których, no, Google jakby weryfikuje, że ta aplikacja do czegokolwiek się nadaje i żebyśmy potem mogli ją opublikować w sklepie.
Jak tego maila od Ciebie dostanę, to po prostu dodam Cię i wyślę Ci link, za pomocą którego będziesz normalnie ze sklepu Play mogła sobie to na spokojnie zainstalować.
No i właśnie, ramówka TyfloRadia będzie chociażby dostępna dla Ciebie wtedy z poziomu aplikacji TyfloCentrum.
Ale jeżeli ktoś nie chce aplikacji TyfloCentrum, to na przykład jest i nie chce mediów społecznościowych,
to jest jeszcze kontakt.tyflopodcast.net. Tam można sobie przeczytać ramówkę.
Ja ją też publikuję, no wiadomo, na Facebooku, na Telegramie naszym, na Eltenie,
na… gdzie jeszcze ją publikuję? Na WhatsAppie. No właśnie, ale z WhatsAppem to tam jakieś problemy są z tymi kanałami.
I czasem to przychodzi, czasem nie.
Więc jest tych miejsc troszkę, za pomocą których można się dowiedzieć,
no ale tak naprawdę to myślę, że najwygodniejsza będzie właśnie aplikacja TyfloCentrum.
A teraz a propos dźwięków powiadomień na Androida,
to ogólnie dźwięki powiadomień na aplikacji da się zmieniać.
I to jest jeden z takich powodów, dla którego no rzeczywiście ten Android u mnie,
Mimo tego, że mam dwa telefony, no to jednak Android, no bardzo go używam jednak często.
Właśnie z tego powodu. Bo można sobie w ustawieniach wejść do aplikacji.
I tylko nie do listy aplikacji, tak po prostu, nie wiem, z ekranu głównego, tylko właśnie w ustawieniach.
Dlatego, że tam możemy wejść w chyba właśnie powiadomienie, albo dźwięki powiadomienia,
Ja już nie pamiętam dokładnie, w co tam trzeba było kliknąć.
I tam w zależności od aplikacji jest jeden lub więcej tak zwanych kanałów powiadomień.
Niektóre aplikacje mają jeden, niektóre kilka.
Aplikacja chyba Google do tych kanałów to ma w ogóle kilkadziesiąt
i do każdego z nich można przyporządkować osobny dźwięk, każdy można wyciszyć
i tak dalej, i tak dalej. I to jest bardzo fajne.
Jeżeli chodzi o powiadomienia o baterii, to to jest chyba aplikacja System.
Tylko nie pamiętam, czy ta aplikacja widnieje na tej liście aplikacji.
Ja nigdy jeszcze nie robiłem sobie dźwięku osobnego na niski poziom baterii,
choć może to jest dobry pomysł, bo rzeczywiście też rzadko,
ale jednak zdarza mi się, że przeoczę sobie właśnie coś takiego.
Tak czy inaczej, no na przykład ja mam ustawiony inny dźwięk na powiadomienia z banku.
No bo to jest jakby na tyle ważna sprawa, tak sobie uznałem, że no dobrze by było, żeby o wszelkich
powiadomieniach z, no takich bankowych, jeżeli tylko oczywiście no czuwam jakby, no to żebym wiedział.
Więc tak rzeczywiście jest.
No i…
No i fajnie.
No i niestety w iOS-ie tego się zrobić, o ile mi wiadomo, nie da…
To potwierdzam, niestety.
Tak, w Androidzie jest to możliwe.
Bardzo liczę na to, że w jakiejś wersji iOSa w końcu będzie się dało coś takiego zrobić.
No bo już abstrahując od tego, że ktoś lubi, chce i w ogóle,
no ale na przykład w przypadku bankowości,
No to już troszeczkę zahaczamy o kwestie bezpieczeństwa na dobrą sprawę.
Z tego powodu właśnie mi to nie przeszkadza, bo ja korzystam z aplikacji, która ma inny dźwięk.
A to ja niestety tak nie mam i właśnie równie dobrze ten dźwięk może tam nie znaczyć
o mikrofarówka skończyła grzać obiad, ktoś strzelił gola albo właśnie była nieudana próba logowania na przykład.
No i muszę po prostu sprawdzić.
Ja kojarzę z kolei, że raczej smartfony androidowe mają swój dźwięk z ładowującej się baterii.
Mój Pixel 7a na przykład ma takie bababam i to ja zawsze wysłyszę, to już wiem, że mi pada Pixel.
A nie, to na Motoroli jest standardowy dźwięk systemowy, tutaj nie ma żadnej zmiany.
Sylwester jeszcze pyta się, czy aplikacja Magda jest płatna.
Podejrzewam, że tu chodzi o głos do RH Voice’a.
To jest głos darmowy.
Natomiast też taka prośba do Was słuchaczy.
Jeżeli… bo domyślam się, że ta wiadomość została podyktowana.
Sprawdźcie, jeżeli dyktujecie, sprawdźcie, jak ta wiadomość jest pisana.
Zdarzają się wiadomości, w których ciężko się domyślić w ogóle, o co chodzi.
One są pisane z błędami systemu dyktowania, bo te systemy też się potrafią mylić.
Jest jeszcze druga wiadomość, która nie ma treści od Sylwestra.
Dobrze, to skoro były już nowości w aplikacjach, to może teraz przejdźmy sobie do nowości z gier.
Tak, no tradycyjnie był koniec miesiąca, a więc mamy kolejne zestawienie z AudioGames.net.
Natomiast nie będzie tego jakoś bardzo dużo, bo tradycyjnie też staram się was informować na bieżąco,
więc może dzisiaj skupimy się bardziej na aktualizacjach.
Ale zanim, no to jeśli chodzi o nowości, Arcade Room, czyli te minigierki od Riola Gomeza w stylu retro, to się cały czas rozwija. Tam cały czas nowe gry dochodzą swoją drogą, więc tak jak omówiłem o tym tydzień temu, tam było 10 gier, teraz jest 16. Doszedł jakiś taki test tonów, jakiś Beatstar w stylu retro też doszedł, gdzie musimy powtarzać nuty odpowiednio, naciskając chyba strzałki.
Więc tam też cały czas nowe gry się pojawiają, warto sobie tą stronę co jakiś czas sprawdzać, bo tam dużo się dzieje.
O czym nie mówiliśmy jeszcze, jeśli chodzi o nowe gry?
Na przykład o grze Echo Tower.
Jest to gra łącząca elementy akcji, łamigłówki i dungeon crawler, czyli chodzenia po labirentach.
Generalnie w tej grze głównie naszym zadaniem jest wydostanie się z kolejnych, coraz to trudniejszych poziomów labiryntu.
Mamy do dyspozycji taki… coś w stylu sonaru, który nam może wysyłać odpowiednie echa,
dzięki czemu wiemy gdzie są ściany, gdzie są otwarte przestrzenie i musimy sobie po prostu przez ten labirynt przejść.
To wszystko jest ubrane w taką bardzo trochę śmieszną fabułę, tutaj jest to gra udźwiękowiona w języku angielskim i francuskim.
Nie jest to jakoś bardzo długie do przejścia.
Natomiast taka gra też się pojawiła.
Pojawiła się na Steamie.
Jest wersja demo, natomiast wersja pełna kosztuje 23 zł na Steamie.
Na ten moment.
Czy będziemy na tyle odważni, żeby przejść całą wieżę tytułową Echo Tower?
No to już zależy od Was.
Teraz kilka gier na iPhone’a, takich bardziej łamigłówkowych.
Trochę te gry, przynajmniej z opisu, mi przypominają Sudoku,
tylko takie nawet bardziej skomplikowane.
Między innymi gra Hashi Island Bridges.
To jest ta i zresztą kolejna gra, o której powiem,
to są kolejne gry, o których wiemy dzięki Matthewisowi,
czyli osobie podpisującej się jako DLG na forum AudioGames.net,
który cały czas kontaktuje się z deweloperami i to z powodzeniem,
jak widać, bo cały czas kolejne gry są udostępniane.
Codzienne zagadki z mostami hasi.
Połącz ponumerowane wyspy z jednym lub dwoma mostkami.
Spełnij wymagania liczby na każdej wyspie
Tak, żeby cała plansza była połączona.
Każda cyfra pokazuje, ile mostów musi styknąć się z daną wyspą,
czyli na wyspie mamy numer.
Mosty układamy albo poziomowo, albo pionowo.
Możemy maksymalnie dać jeden lub dwa mosty pomiędzy wyspami.
Mosty nie mogą się przechodzić przez siebie
i ostateczna sieć musi połączyć wszystkie wyspy.
Po prostu musimy odpowiednio tak te mosty postawić, żeby wszystko było ze sobą połączone tak, jak tego sobie życzy akurat dana plansza.
Następna gra nazywa się Akari Glow Light Up Puzzles i to jest gra, która jest nie tylko dostępna na iOS, ale też na Android.
Idea jest podobna.
Tutaj mamy też w tej grze samouczek.
I o co w tej grze chodzi?
Oświetl każdą komórkę używając tylko logiki.
Ustawiaj odpowiednio żarówki,
dopasowując je do odpowiednio ponumerowanych ścian
i rozwiązuj 900 ręcznie stworzonych zagadek.
Oprócz tego codzienne wyzwania każdego dnia.
Jak gramy, układzimy żarówki na białych polach.
Światło porusza się po prostej linii, dopóki nie napotka ściany.
Każda biała komórka musi być oświetlona.
I ponumerowane liczby muszą łączyć się idealnie.
Muszą mieć koło siebie daną liczbę żarówek.
I dwie żarówki nie mogą świecić na siebie.
No więc tutaj też taka gra na logiczne myślenie.
Tutaj też Derge pisze, że zawodoper postarał się, żeby gra też odpowiednio wykorzystywała
m.in. czynności. I to zarówno na iPhonie, jak i na androidzie.
A propos takich kolekcji minigier, tutaj też kilka rzeczy się pojawiło takich bardziej
A propos takich kolekcji minigier, tutaj też kilka rzeczy się pojawiło, takich bardziej
kościanek, m.in. Minigames of the Counting Box.
Tutaj mamy kilka takich gier, gdzie odkrywamy cyfry, rzucamy kościami.
To też taki jeden z pierwszych projektów nowego programisty.
Była gra…
Była gra w…
Było już o grze Bored.
O tym mówiliśmy wcześniej.
Natomiast Nathan Smith też powrócił
do tworzenia aplikacji i gier.
natomiast nie pod marką GMA Games,
którą też niedawno wykupił, a po prostu pod swoją marką.
I stworzył nam dwie nowe
gry, mianowicie stworzył nam dostępną grę
na system Windows w Go.
I też stworzył grę
w warcaby, więc tutaj też mamy kolejną grę
dostępną warszawy, więc jeśli bardzo to się nie sprawdzi, to może właśnie
Accessible Drafts, bo tak się akurat ta gra nazywa, może będzie działała lepiej.
Natomiast to jest niestety gra tylko na Windowsa i…
nie wiem czy tutaj jest grafika w sumie, chyba jest.
Teraz coś na przeglądarki, mianowicie gra Goblin Inc.
I to jest gra z serii gier bezczynnych, więc po prostu musimy odpowiednio zarządzać, akurat w tej grze, goblinami, żeby odpowiednio się wzbogacać i przechodzić kolejne poziomy.
Zaczynamy w goblina, który sobie tylko zawsze w życiu wiedział, jak robić jedno, pracować dla kogoś innego, ale nagle znalazł książkę.
Książka wypadła, zaczął czytać i zrozumiał, że jak można się bardziej uniezależnić, m.in. zdobywając pieniądze.
I tak tutaj ta gra się zaczyna. Bardzo często gry tego typu nie mówią na początku za dużo, tylko musimy rozgrywkę odkrywać sami i tutaj jest nie inaczej.
Zostając w klimacie gier przeglądarkowych, mamy grę AI Manager,
która ma mało wspólnego ze sztuczną inteligencją,
a więcej, z piłką nożną.
I tutaj już mówimy o naszej piłce nożnej,
bo jest to gra, w której zarządzamy po prostu drużyną piłki nożnej.
Gra jest ponoć bardzo rozbudowana.
Na forum już widziałem rozbieżne opinie.
Jedni mówią, że jest bardzo skomplikowana,
inni mówią, że jest jednak za prosta.
Więc przypuszczam, że jest gdzieś po środku w takim razie.
Idąc na logikę.
Projekt powstawał przez 8 miesięcy.
Został stworzony przez niewidomego programistę,
który ma 25 lat doświadczenia w programowaniu.
Gra została przetestowana przez inne niewidome i słabowidzące osoby,
więc powinna być dostępna.
To samym już było od początku priorytetem.
Wszystko jest udźwiękowe, działa z klawiatury, działa z czytnikami ekranu,
bo jest to gra przeglądarkowa i nawet co ciekawe,
Na smartfonach można ją sobie zainstalować jako aplikację tak zwaną PWA, czyli po prostu jak w Safari sobie klikniemy na udostępnij, znajdziemy opcję dodaj do ekranu głównego, to po prostu możemy sobie też na smartfonie grać.
Mamy dostęp na ponad 22 tysiące graczy,
w wiele krajów lig zarówno narodowych i międzynarodowych.
Aczkolwiek, co ciekawe, to już ktoś wytknął to.
Niestety polskich lig nie ma,
więc jakby ktoś chciałby sobie jakąś drużynę z Ekstraklasy poprowadzić,
no to niestety na ten moment nie ma.
Ale gra się bardzo dynamicznie rozwija,
więc może w przyszłości te nasze kluby zostaną dodane.
No bo jacyś zawodnicy pewnie już są,
Wielu Polaków gra w zagranicznych ligach.
Mamy turnieje narodowe, międzynarodowe.
Mamy rynek, gdzie zarządzamy finansami i całym zespołem, więc tutaj generalnie po prostu musimy wszystko odpowiednio się zarządzać.
I mamy bardzo rozwinięte symulowanie samych meczów, ze szczegółowym komentarzem.
Nawet włącznie, że są nawet konkursy rzutów karnych symulowane,
no generalnie ten system symulacji samego meczu jest rozbudowany.
Mamy też funkcje AI, które możemy sobie włączyć,
jeśli dodamy własny klucz API, które są używane do generowania
wiadomości związanych ze światem piłki nożnej,
generowanie raportów po meczu, czy rozmawianie z graczami.
Gdybyśmy chcieli z jakimiś graczami sobie porozmawiać z jakiegoś powodu,
No to też, dodając klucz API, można sobie pograć.
Gra jest ponoć łatwa, nawet zarówno tych, którzy już grali w takie gry,
mają doświadczenie, jak i tych, którzy chcieliby takiej gry spróbować.
Podobnie powstała jeszcze gra Gradient Bang,
w której to jest w ogóle gra totalnie oparta
przeciwiecznie do poprzedniej gry na AI.
Nawet tutaj z AI rozmawiamy.
I musimy w tej grze zarządzać kolonią.
Sterujemy naszym statkiem, żeby też jakoś się rozwijać naszą kolonię,
budować obronę i tak dalej.
Natomiast to jest ponoć gra bardzo otwarta,
czyli tutaj bliżej jest chyba do platform typu Placing,
gdzie sobie tworzyliśmy własną fabułę używając AI.
Tak to ja rozumiem, więc jeśli lubicie takie rzeczy,
To można ewentualnie sobie taką grę sprawdzić.
Też dużo modów powstało.
O tym już też w większości tych modów wspominaliśmy.
Dużo się dzieje, jeśli chodzi o wszelkie mody.
W aktualizacjach właśnie, jeśli chodzi o mody,
to tutaj dużo aktualizacji się pojawiło.
O tym, że Super Liam się zaktualizował, to chyba już mówiliśmy.
Zresztą też mamy tutaj różne poprawki błędów.
Dostało dużą aktualizację, która poprawia system walki.
To jest taka wieloosobowa gra, w której walczymy, ale na miecze,
tarcze, nie na broń palną. W każdym sezonie mamy inną erę.
Wcześniej mieliśmy chyba starożytną Grecję, a teraz wchodzimy w epokę
wikingów, więc będziemy walczyć jak wikingowie, używając odpowiednich
broni i też grając w takie tryby, gdzie gramy w zespole przeciwko
No to będziemy walczyć przeciwko różnym potworom znanych z nordyckich mitów, nordyckiej mitologii.
No i też system walki został rozwinięty, mamy nowe możliwości obronne i generalnie gra powinna działać znacznie szybciej.
Adventure to Fate, czyli bardzo dobry RPG na iPhone’a też się zaktualizował.
Tutaj mamy nowe rozszerzenie, wulkaniczne, które dodaje cały nowy obszar,
a w nim setki nowych potworów i przedmiotów, które możemy zdobyć.
O tym, że mod do Hadesa II już Patryk wspominał, mod do Slay the Spire też się zaktualizował
i tutaj do drugiej części Slay the Spire.
Konkretnie nas może nawigować do jakiegoś miejsca, które sobie na mapie wybierzemy.
I też mamy poprawki do trybu multiplayer, tam też więcej rzeczy jest czytane.
Więc to też jest, wydaje mi się, kwestia istotna.
Mod do Against the Storm też się właśnie aktualizował.
Między innymi został przetłumaczony na wiele nowych języków.
Chyba w tym język polski zresztą też.
I mamy inne drobne poprawki błędów.
Mod do gry Melatonin, tworzony przez Miłosza Nowickiego,
który zresztą już parę razy u nas podcasty różne nagrywał,
też się zaktualizował i m.in. mamy audiodeskrypcję tu daną.
To minigame Melatonin to jest gra rytmiczna trochę podobna
w pewnym sensie do Beats & Bobs w sumie,
więc jak Beats & Bobs wam się podobało,
to Melatonin też myślę, że warto sobie sprawdzić.
Mod do Heroes’ów w trójki też się zaktualizował
i tutaj kolejne budynki są wspierane,
m.in. Kowal jest wspierany o tym,
że Hearthstone się zaktualizował, to już mówiliśmy.
Coś o takich bardziej rozwiniętych modów to chyba to są takie najważniejsze, wydaje mi się, zmiany generalnie.
O, może jeszcze tutaj TableEx, czyli takie też gry karciane, planszowe, które też działają na urządzeniach mobilnych, zarówno na iPhonie, na Androidzie, jak i na Windowsie.
Tak, iPhone, Android i Windows.
Mamy nową grę, Zombie Revenge, w której to drużynowo musimy
odprzeć inwazję zombie i przetrwać jak najdłużej.
Oprócz tego mamy szybki ekran pomocy.
Można pisać do ludzi, którzy mają
tryb konta ustawiony na prywatny.
Też Axel Pong się zaktualizował, co też myślę, że wiele osób ucieszy.
I został dodany tryb arcade, czyli taki zręcznościowy,
w którym to mamy też takie power-upy,
czyli takie przedmioty znane z Dragon Ponga.
Nasza piłka może stać się niewidzialna
i możemy dodać tarczę, która naszą bramkę będzie broniła.
I też możemy na przykład podpalić niewidzialną piłkę,
odbić ją od tarczy i utrudnić życie później przeciwnikowi.
Mi się te tryby osobiście bardzo podobają.
Wydaje mi się, że to poprawia dość prostą rozgrywkę,
jaką jest generalnie Pong.
A dzięki temu gra, moim zdaniem, jest bardziej dynamiczna.
Jak ktoś woli grać w czystego Ponga,
to ta opcja cały czas w Axel Pongu też jest dostępna.
I jeśli jeszcze chodzi o gry, to tutaj pojawiła się jedna jeszcze gra
od Marco Salsiccia i Chancey Fleet,
którzy ostatnio też przez GPT tworzą różne rzeczy.
Ktoś chciał sobie poćwiczyć język angielski.
Mamy grę Word Bob, w której to musimy tworzyć trzy literowe słowa
przez dwie minuty na takiej planszy pięć na pięć, w której się będą różne litery pojawiać.
I po prostu musimy na te litery jak najszybciej naciskać, żeby tworzyć jak to najdłuższe słowa.
Najlepiej tak, żeby używać liter, które gdzieś koło siebie się znajdują
i wtedy dostajemy za to więcej punktów.
Po tych dwóch minutach też mamy planszę najlepszych wyników.
Możemy zobaczyć, jak nam poszło w porównaniu do innych graczy.
I ta gra ma całkiem wdzięczne dźwięki, kiedy sobie grałem, więc też bardzo przyjemnie się w to gra.
No i to wszystko.
Ale to nie wszystko, jeżeli chodzi o wasze wiadomości, bo do nas piszecie, nagrywacie się i zacznijmy sobie od wiadomości,
którą nagrał do nas Michał Kasperczak.
Michał Kasperczak.
Wiadomość, jak dla mnie z ostatniej chwili,
chyba że dopiero u mnie ta aktualizacja
i aktualizacje z App Store’u przyszły,
mam na myśli aplikację Ether,
znany wielu użytkownikom odtwarzaczy stacji radiowych.
Teraz wersja 3.0 się pojawiła
I taką zauważalną zmianą z perspektywy użytkowników voice-overa jest to,
że po kliknięciu w daną stację nie otwiera nam się odtwarzacz, tylko dalej jesteśmy
na liście stacji radiowych, tak jak w aplikacji, nie wiem, Broadcast albo V-Radio.
No, kto co lubi. Ja akurat, ponieważ często te różne stacje przeglądam,
To mi się to podoba.
I tam na pokrętle się też pojawiło gra i stacje,
przenieść w górę, przenieść w dół, to oczywiście było wcześniej.
Więc chyba żeby dostać się teraz do AirPlaya i tak dalej,
to trzeba klasycznie na dole przed kartami wybrać odtwarzacz
i po prostu włączyć, co trzeba.
No chyba że centrum sterowania.
Ale ta lista, muszę powiedzieć, jakoś tak ciężko troszeczkę,
topornie chodzi, bo mam wrażenie, że zostało wprowadzone coś,
Wiesz co, no niby to była poprawka dla użytkowników voice-overa,
tak było napisane, ale takie nadgorliwe poprawki, jak dobrze wiemy,
nie zawsze są dobre, chociaż znowu, no ludzie są też różni.
O co mi chodzi? O to mi chodzi, że aplikacja czyta nam liczbę elementów,
na którym elemencie, z ilu elementów jesteśmy.
Ja w ogóle na początku nie mogłem zrozumieć, o co chodzi.
I on mi czyta 1, 1 z 37, 2, 2 z 37,
37, znaczy jakoś tak. I potem TyfloRadio, 37 z 37.
I szczerze, bo on to tak ładnie czytał, on to voice-over,
to czyta jakoś tak jednym tchem. I nawet nie jestem pewny,
czy tam wszystko dobrze czyta. Mnie to męczy, tak? Nie wiem,
może to jest, może to gdzieś można wyłączyć. Zaraz sprawdzę
w ustawionych aplikacji, może tam coś takiego zostało wprowadzone,
ale jakoś tak nie, niezbyt mi się to podoba. Ale to,
że nie ma odtwarzacza i że można sobie klikać i po prostu odtwarzać
poszczególne stacje, jak w innych aplikacjach.
A naprawdę dzisiaj myślałem o tym, żeby do twórcy pisać w tej sprawie.
Także ogólnie ja się cieszę.
I mamy jeszcze wiadomości, wiadomość tekstową od Łukasza.
Pytanko do Darka. Czy ty masz Blind Shella 2 czy 3?
Pamiętaj, że Tandem jest na trójce. Przypomina mi on programik z lat dziewięćdziesiątych.
Prosty, w miarę szybki i mało funkcjonalny. Nie ma możliwości przesyłania multimediów.
Instalowałem u mamy na Infinixie Smart 8 i umordowałem się z tym linkiem.
A potem jeszcze ceremonia rejestracji z mailem włącznie. Pozdrawiam.
Także pytanie jest i…
A to swoją drogą takie trochę smutne, bo wydawało mi się, że ja tak zrozumiałem,
Myślałem, że to aplikacja ma pomagać m.in. takiej osobie niewidomej,
która ewentualnie chciałaby zachować kontakt z widzącą rodziną.
A wyobrażam sobie sytuację, gdybym np. chciał komuś wysłać zdjęcie,
bo potrzebuję z czymś pomocy.
No właśnie.
To jest trochę dziwne dla mnie, ale może przez to interfejs został uproszczony.
Ale no nie wiem. Wydaje mi się, że to byłoby przydatne.
No na pewno, bo ja sobie też wyobrażam sytuację, w której ktoś coś wysyła,
Właśnie z taką prośbą. Zobacz, czy to zostało dobrze zrobione.
No, tak. Mam jeszcze wiadomość głosową Sylwestra.
Michale, mam do Ciebie prośbę, żebyś masz mojego maila.
sylweksorlowski2małpa.gmail.com
I jak chcesz, to możesz wrzucić na Play Store’a, czy tam Google Play
I to będzie właśnie to TyfloCentrum.
Właśnie żeby było na Google Play czy tam Play Store’ze.
I możesz wrzucić.
Bo jak powiedziałaś, że tak tej kasi, ta… mój możesz wrzucić.
To ja będę testował najwyżej.
Chciałem o tym Markdownie powiedzieć,
bo jak w telefonie mi trochę źle się napisało,
Czy ten program jest płatny, czy jest darmowy?
To nie jest program.
Tak, to nie jest w ogóle program.
Natomiast to od razu już mówię, Sylwku, za chwileczkę dodam Twojego maila, bo akurat mam otwartą konsolę Playa i za chwileczkę też wyślę Ci link, dzięki któremu będziesz mógł sobie TyfloCentrum pobrać.
Także nie ma najmniejszego problemu.
I mamy jeszcze wiadomość tekstową od użytkownika LordKiller.
Mam pytanko. Nie grałem zbyt wiele w gry przeglądarkowe.
Czy takie gry mogą mieć dźwięki?
I czy ten football manager, o którym mówił Piotrek, ma dźwięki?
Ja nie lubię gier, które nie mają żadnych efektów dźwiękowych.
Dzięki za odpowiedzi. Miłego prowadzenia audycji.
Jak coś jeszcze, to się odezwę.
To tak, co do tego menadżera, nie wiem, bo jeszcze nie sprawdziłem.
Natomiast ogólnie, czy gry przeglądarkowe mogą mieć dźwięki?
Jak najbardziej. Na przykład te gry Oriola Gomeza,
to są dobrym przykładem gry, które takie dźwięki mają.
Generalnie to też zależy, jak ktoś takie gry przeglądarkowe pisze,
bo jedni tworzą takie gry bardzo proste, które po prostu są jakby
zbiorem stron internetowych,
ale współcześnie przeglądarki to są w stanie
naprawdę bardzo realistyczne gry tworzyć,
gdzie mamy nawet dźwięk binauralny.
Nie wiem, czy pamiętasz Cycle Path.
Właśnie chciałem to powiedzieć.
Właśnie tak.
To był właśnie, swoją drogą, taki pierwszy projekt
właśnie z to już wspomnianego dzisiaj Kevina,
który chciał zobaczyć, a w sumie na co dzisiaj stać
te współczesne przeglądarki.
No i okazało się, że na bardzo dużo.
Tak, bo tam chyba chodziło o to, z tego co pamiętam, że się jechało motorem
i trzeba było mijać różne…
Mijać samochody, tak.
Samochody.
I tam naprawdę był bardzo ładnej jakości dźwięk binauralny.
Naprawdę bardzo miło się tego słuchało.
I była jeszcze gra chyba przeglądarkowa, zrobiona chyba przez BBC,
nie wiem czy pamiętasz.
A to jeszcze we Flashu było, tak?
Tak, we Flashu.
We Flashu też powstało dużo gier audio, to też prawda.
Tak, także da się, naprawdę da się robić sporo.
Dobrze, no to w takim razie przechodzimy chyba do technikaliów.
W technikaliach mamy w sumie jedną wiadomość
i to jest wiadomość od ciebie, Piotrze,
na temat takiego programu znanego zwłaszcza ludziom, którzy zajmują się programowaniem.
Notepad++, który… no właśnie.
Tak, ciekawa sytuacja, bo to jest program, który generalnie powstał już w roku 2003
i od tego czasu jest cały czas rozwijany na otwartej licencji, to też trzeba zaznaczyć.
Natomiast jest to bardzo lubiany, prosty edytor tekstowy.
Z jednej strony prosty, z drugiej strony bardzo rozbudowany, bo można do niego różne wtyczki instalować.
Jest bardzo często używany przez programistów jako zamiennik szybszy i bardziej funkcjonalny systemowego notatnika,
co pewnie w czasach Windowsa 11 jest jeszcze częstsze. Coś tak czuję.
Natomiast to jest aplikacja na Windowsa. Zawsze była to aplikacja używająca natywnych Windowsowych kontrolek,
więc trudno byłoby ją na inne systemy przeportować. Co nie znaczy, że ludzie nie próbowali.
I teraz niedawno obiegła nas informacja i to na tych wszystkich dużych portalach Apple’owskich.
Ja to zauważyłem na przykład na portalu MacRumors, ale to nie była jedyna strona,
która o tym informację opublikowała.
Gruchnęła informacja, że jakiś developer przeportował Notepada++ na Maca.
I to mamy nawet taką szumną stronę internetową.
Strona cały czas działa zresztą.
notepad-plus-plus-mac.org
Z tej strony aplikację można sobie pobrać, zresztą ona też jest dostępna na GitHubie.
Bo jak to powstało? Po prostu między innymi z pomocą sztucznej inteligencji, która
dostała kod wersji Windowsowej, została poproszona o to, żeby stworzyć wersję na Maca.
Natomiast tam też chyba jakieś później poprawki zostały tego dokonane.
Nie wiem ile tam było pracy AI, ile było pracy ludzkiej.
Natomiast zanim przejdę do tego, co było później, jakby ktoś był ciekawy, jak jest
z dostępnością tej aplikacji nie jest źle; interfejs jest faktycznie natywny, jedyna rzecz, która nie działa, to jest autouzupełnianie.
Jeśli Wam na tym zależało przy programowaniu, to jest wyświetlone jako takie pływające okienko i VoiceOver po prostu nam niestety tego nie czyta.
Ale generalnie aplikacja dostępna jest. Ale ile to ma wspólnego z oficjalnym Notepadem++?
Bo deweloper tej oficjalnej wersji na Windowsa
Nie ma nic przeciwko temu, żeby ludzie modyfikowali aplikacje, tworzyli różne wersje.
No zresztą tutaj wszystko jest na licencji GPL-3, więc to jest licencja otwarta.
Natomiast co tutaj zostało zrobione, to ta aplikacja na Maca użyła tej samej nazwy, dosłownie.
No adres on jest inny, ale na przykład też zostało użyte logo.
I to wszystko zostało zrobione bez pozwolenia autora.
I tutaj to użytkownicy bardzo szybko zauważyli, zaczęli kontaktować się zarówno z deweloperem tej Macowej wersji, jak i tym deweloperem oryginalnym.
Temu deweloperowi się to nie spodobało i napisał do dewelopera wersji na Maca, żeby zmienił nazwę, usunął ten znak towarowy, to logo, tak, żeby ludzie nie byli wprowadzeni w błąd.
Na co deweloper na początku nalegał, że może jednak się dogadamy, że po prostu rozszerzymy zasięg aplikacji itd.
No to nie przeszło. Nawet skończyło się na groźbach sądowych. Na szczęście to zostało rozwiązane bardziej polubownie
i faktycznie nazwa się zmieniła; jak teraz wejdziemy na tę stronę, to treść się nie zmieniła.
Natomiast sam projekt teraz nazywa się NextPad++, a nie Notepad++ jak do tej pory.
Czyli czy mamy Notepad++ na Macu? No w pewnym sensie tak, ale nie do końca, bo teraz też jest nazwa inna, też wtyczki wszystkie są niekompatybilne.
To jest też nic dziwnego, no bo wtyczki na Notepad++ to są po prostu też pliki DLL kompilowane stricte pod system Windows.
Ale to też pokazuje, że jeśli widzimy, że tak nagle pojawia się
jakaś aplikacja na inny system, której do tej pory nie było,
to warto kilka razy sprawdzić, czy ta aplikacja faktycznie pochodzi
z oryginalnego źródła, bo tutaj akurat nic złego się nie stało.
Z tego, co wiem, ta aplikacja nie ma jakiegoś złośliwego kodu.
Ludzie sprawdzili kod źródłowy.
A inna sprawa, że AI to faktycznie pozwala teraz szybko takie rzeczy robić.
Patrz, jak jest rozwijany FastPlay. Natomiast tam to był zabieg przemyślany.
Ale no, warto czasami takie rzeczy sprawdzić.
Dziwne, że też wszystkie media tak, to przynajmniej niektóre to bardzo szybko podchwyciły.
No, warto takie rzeczy jednak weryfikować samemu.
No nie wiem, jak bym zobaczył, że Krzysztof Total Commandera wypuścił na Maca, to pewnie też bym od razu pobrał.
Ale no, kto wie, co będzie w przyszłości.
Ale po prostu do końca to Notepad++ na Maca nie był.
Natomiast może komuś się ta aplikacja przyda.
Interfejs jest całkiem przyjemny.
Pytanie, jak teraz te obie aplikacje będą się rozwijały?
Czy to jakąkolwiek popularność zachowa po tej sytuacji?
Bo też wyobrażam sobie, że wiele użytkowników, zresztą słusznie,
może trochę być zniesmaczonych tym, jak deweloper do tematu podszedł.
I to wszystko, co dla Was przygotowaliśmy.
Jeszcze Sylwester pyta się nadal o Markdowna.
Sylwestrze, Markdown to w ogóle nie jest program.
To jest, tak jak już Michał powiedział, system znaczników,
czyli można powiedzieć taki system zapisu pewnych rzeczy,
które potem będą odczytywane przez różnego rodzaju programy.
Tak naprawdę w tym Markdownie opisujesz to, jak tekst, czym dany fragment tekstu jest.
Czyli na przykład, jeżeli coś ma być nagłówkiem, to w odpowiedni sposób się to oznacza.
Jeżeli coś ma być tabelą, to też w odpowiedni sposób.
I jest to na tyle prosty system, bo na przykład HTML jest systemem bardziej skomplikowanym.
Markdown to jest coś podobnego, jakby do tego samego rodzaju rzeczy, jak HTML.
HTML to też nie jest żaden program, to jest po prostu system zapisu pewnych elementów tekstu.
Tak samo Markdown też jest systemem zapisu, na który się umówili, nie wiem w sumie kto go stworzył,
ktoś się tam umówił i teraz niektóre programy potrafią z niego korzystać.
Tak, tych Markdownów też jest, taka ciekawostka tych odmian Markdowna też jest ileś.
One co do zasady w podstawowej części są ze sobą kompatybilne,
ale są różne jakieś tam rozszerzenia, na przykład do jakichś bardziej złożonych konstrukcji.
Dokładnie, także to jest tylko właśnie forma tego, jak oznaczyć, że tu jest nagłówek
albo tabela, albo lista, albo cokolwiek takiego, ale to jest tylko, wyłącznie to coś takiego, co można i w notatniku napisać na dobrą sprawę.
No, także mam nadzieję, że udało się nam to jakoś wytłumaczyć.
Jeszcze taka informacja, którą akurat prywatnym kanałem od Michała Kasperczaka też dostałem,
Ale myślę, że warta wzmianki, że pojawiła się w App Store aktualizacja AccessibleGrama, czyli tego płatnego klienta Telegrama.
No i sporo poprawek. Ja już też widziałem, że Jannik właśnie pisał o tym, że tam sporo poprawionych rzeczy jest, że do danych jest sporo nowych funkcji.
Więc jeżeli ktoś ma, no to myślę, że warto zaktualizować.
Ja będę też aktualizował na pewno i testował.
Bo jest szansa, że aplikacja będzie się rozwijać i oby tak rzeczywiście było.
I tu jeszcze dosłownie w ostatniej chwili od Mariusza jest jeszcze informacja na WhatsAppie.
W Blind Shell Classic 2 mam aplikację czytnik RSS bez logowania się.
Portal założony przez braci Karnowskich. Aplikacja ma 12 kanałów i każdy kanał jest podzielony na pozycje.
Informacje odczytuje się w przeglądarce.
RSS to jest system, który jest trochę takim systemem, który można odczytać w przeglądarce.
No i tak, chyba tyle.
Dobrze, kończymy chyba dzisiejszy TyfloPrzegląd.
Paweł Masarczyk, który już troszeczkę wcześniej nas opuścił,
Piotrek Machacz, Michał Dziwisz i ja, czyli Tomek Bilecki,
braliśmy udział dzisiaj w audycji.
Dziękujemy również Was, z drodzy słuchacze, wkład w audycję.
No i do usłyszenia, no właśnie, kiedy do usłyszenia…
Na żywo na pewno za dwa tygodnie.
A co będzie w kolejnym tygodniu, co będzie za tydzień?
Czy jakiś Tyflo Przegląd nagrany powstanie?
To się okaże, tak naprawdę.
Tak jest.
Dobrej nocy.
Życzmy dobrej nocy.
Był to Tyflo Podcast.
Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.