TyfloPrzegląd Odcinek nr 327

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
Tyflo Podcast
W tym tygodniu w Tyflo Przeglądzie.
Ciemna, biurokratyczna strona walki o dostępność cyfrową.
Jednak czy warto się zniechęcać?
Kodeks to narzędzie nie tylko do programowania.
Potrafi na przykład naprawić popsuty serwer.
Dla formularza w loterii Blikomania
Czy aby jednak nie przesadzono?
Wywiad z Andrew Hodgsonem, niewidomym specjalistą IT.
Czy akcesoria zdrowotne od firmy Huawei powinny być pierwszym wyborem dla osoby niewidomej korzystającej z iPhona?
Warstwowe komendy Joe’sa od teraz jako dodatek dla NVDA.
Pierwsze kilkudniowe wrażenia z używania Google Pixel 10.
A gram na iOS? Już dostępny. Czy warto?
Poważny regres dostępności aplikacji Apple Numbers dla systemu iOS.
W Rossmannie podczas zakupów kupisz przy okazji akcesoria marki Beisus.
Za blisko półtora tygodnia Santander zmieni się w Erste.
Księgi wieczyste w M-Obywatelu? Jednak nie dla każdego. Będzie Ci potrzebny PESEL.
Podsumowania. Nowość na YouTubie, która im się udała.
Wszystko to, a pewnie jeszcze więcej już za chwilę. Zaczynamy!
I zaczynamy, i Wy też mam nadzieję zaczniecie razem z nami, kontaktując się na 663-883-600,
na kontakt.tyflopodcast.net na YouTubie, bo tam dziś nadajemy na Facebooku,
Nas przynajmniej na razie nie ma, no i oczywiście w naszej aplikacji Tyflocentrum, na Windowsa i iOSa.
Tak jest. No to w takim razie, no zaczynamy jak zwykle od przedstawienia, odpowiedzenia.
Kto dzisiaj od nas będzie, a będzie dzisiaj Piotr… Nie, właśnie Piotrka nie będzie.
Będzie Paweł Masarczyk, Maciek Walczak, Michał Dziwisz, ja czyli Tomek Bilecki.
Dzień dobry, dzień dobry.
Witajcie, witajcie.
No i żeby nie przedłużać, no to przejdźmy sobie od razu do newsów, czyli od
Europejskiej Unii Niewidomych, która zaprasza na webinar.
To jest od Pawła informacja.
Tak, zgadza się. I to jest moje też zaproszenie dla Was, bo będziemy rozmawiali
Rozmawiali, i to już 20 maja, w godzinach raczej dopołudniowych, o dostępie osób niewidomych, słabowidzących do rynku pracy.
Temat aktualny, zawsze, problemy są, jak zawsze. No i tutaj Europejska Unia Niewidomych i EBU chce się z tematem rozprawić.
No i będziemy opowiadać, nie tylko my, bo też będą zaproszeni eksperci,
zarówno z Unii Europejskiej Niewidomych, jak i gdzieś tam zdaje się,
że z instytucji unijnych, bo będzie też komentarza na temat strategii
zarówno Unii Europejskiej, jak i Konwencji ONZ.
Natomiast naszą rolą, moją i kilku jeszcze osób, które zostały tam zaproszone,
Zostaliśmy zaproszeni, żeby podzielić się naszymi historiami,
jak to nam się na tym rynku pracy odnaleźć udało.
Ja pracuję jako audytor, powiedzmy tester, szkoleniowiec w zakresie
dostępności cyfrowej tu w Wiedniu, więc będę opowiadał o tym.
Nie mamy za dużo czasu, żeby Wam opowiedzieć. Każda z osób dostaje
chyba jakieś 10 minut czy 15 na swoją wypowiedź.
Prawdopodobnie skupię się na tym, z czym są mimo wszystko problemy,
bo oczywiście ja jestem jak najbardziej zadowolony,
więc na pracodawcę narzekał nie będę.
Natomiast to, że jako osoba niewidoma pracuję w dostępności,
nie oznacza, że wszystko jest dostępne, wbrew pozorom.
No bo przede wszystkim pracuję też w firmie,
w której jestem jedyną osobą z niepełnosprawnością,
przynajmniej widoczną i przynajmniej ujawnioną.
Więc jako jedyny potrzebuję pewnego rodzaju technicznych dostosowań,
które mi tą pracę ułatwią, bo po prostu umożliwią tak naprawdę.
I pewnie będę troszeczkę opowiadał właśnie o tym, jakie to ciekawe
challenge’e nam się czasem pojawiają, jak próbujemy pewne kwestie obejść,
nawet i rozwiązać, bo no po prostu czasem się da.
Nie zawsze się da, natomiast często się po prostu uda znaleźć
takie rozwiązanie, żeby było dla wszystkich okej,
zarówno w tej sferze cyfrowej, jak i w tej sferze fizycznej też,
no bo chodzę do biura i w tym biurze też jakoś funkcjonować chcę,
nie tylko muszę. Więc można się zapisać, jest formularz,
który można wypełnić, no to 18 maja, więc czasu macie dość dużo.
Przysłany Wam wtedy zostanie link na Zooma, no i będzie można wtedy w tym wziąć udział
i sobie nas posłuchać. Mnie, zarówno jak i innych, którzy zostali tam zaproszeni.
Myślę, że będzie tam wiele ciekawych historii, także już zapraszam.
Oczywiście, warto wspomnieć, webinar jest w języku angielskim,
Jego znajomość jest polecana, żeby po prostu komfortowo rozumieć, o czym my tam tak naprawdę mówimy.
To teraz news od Maczka, który dotyczy walki o dostępność, bo nie zawsze jest tak fajnie i to ma swoje ciemne strony.
Ano ma, no właśnie, bo i to nawet nie od samego PFRON-u,
chociaż może poniekąd troszkę też, ale potem generalnie, bo to jest
generalnie tak, że ta ustawa z kwietnia 2024, nigdy nie pamiętam jej brzmienia
tak naprawdę, ale a propos dostępności podmiotów gospodarczych, może tak,
ich produktów i usług.
No generalnie…
generalnie jest tak, że…
no, niby się składa to zawiadomienie do PFRON-u.
Natomiast…
ale mam czasem wrażenie generalnie, że ty o czymś napiszesz,
generalnie, ale…
nie wiem, czy ktoś tam nie do końca sobie to przetworzy,
czy nie do końca przeczyta z zrozumieniem, a być może…
Mnie gdzieś to umknęło, ale nie sądzę, no bo na przykład
opatrię mam na tapecie buksy. Wspaniały serwis do rezerwacji wszystkiego,
jeśli chodzi o usługi. No i co? Generalnie zabawa z tym, że zaczęła się u mnie
trzeciego… Co my mamy teraz? Czesiego kwietnia. I cóż, generalnie tam napisałem
że chodzi o usługę też handlu elektronicznego i tak dalej, bo to oni bardzo pilnują, żeby tam im się wszystkie terminologie zgadzały, wszelkie terminy prawne i wzięte z tej ustawy i tak dalej.
No to napisałem im niby, że to chodzi o ten handel elektroniczny i tak dalej, o e-commerce.
No, po czym, po czym PFRON się do mnie zwraca, żeby doprecyzować,
o jaką konkretnie usługę chodzi. Czy chodzi o usługę handlu elektronicznego,
czy chodzi o usługę innej kategorii, nie? No to cóż, no cierpliwie trzeba było
napisać generalnie, że tak, że chodzi o usługę handlu elektronicznego,
gdyż w mojej ocenie to, to, to, czytam to. No dobra, przeszło, że tak powiem,
Jeśli chodzi o PFRON, uff, napisano, że przekazano dalej do Ministerstwa Cyfryzacji generalnie temat,
bo właśnie, bo PFRON może tutaj albo, że tak powiem, sam działać i sam jakby pewne, jakby te rzeczy nadzorować,
ale też, jeśli uzna za stosowne, no może przekazać do organów rynku nadzorującego, powiedzmy,
Czy tak jak było w przypadku Polskiego Radia do UKE, Urzędu Komunikacji Elektronicznej,
czy tak jak w przypadku właśnie tutaj BUKS-y do akurat Ministerstwa Cyfryzacji.
No i dobra. No i zostało wszystko przekazane.
No tylko znowu, znowu wezwanie do zawiadomienia, nie, wezwanie do uzupełnienia
zawiadomienia tam. O, znowu kolejne informacje.
No i znowu, chcieli wiedzieć, po pierwsze, czy później już po wejściu do tego, po wejściu tej ustawy, czy ja jeszcze zgłaszałem ten problem do BUKS-y, czy już nie.
No i chciano wiedzieć, ażebym ja to pamiętał w sumie, a tam chyba zdaje się tego w tych mailach nie wyjmowałem, które to były na tamten czas wersje systemu operacyjnego,
jaka wersja aplikacji i tak dalej, a że to był 2024 rok tak naprawdę,
no to aż zgłaszałem, tak naprawdę dawałem jakby sygnał im stricte,
że problem jest, ale nie wskazywałem wersji, no bo jakby problem się dział
w tamtym czasie, zresztą dzieje się nadal, no to siłą rzeczy jakby nie pisałem
o tych wersjach aplikacji, jakie tam,
jakie i ani systemów.
No i cóż, teraz się niby z drugiej
strony tego oczekuje, no ale,
że tak powiem, teraz troszkę drżę o to,
jak to będzie, bo po pierwsze,
no czy to, że
z jednej strony te przepisy mówią, że ja
wcale nie muszę w sumie
składać, składać stricte
skargi do
tego podmiotu komercyjnego, tylko od razu mogę PFRONT zawiadamiać i tak dalej, nie?
Bardziej się tyczy tej ustawy o podmiotach publicznych i ich stron…
serwisów internetowych i aplikacji mobilnych, tak?
A jeżeli ja składam na podmiot stricte komercyjny,
no to który świadczy usługi, powiedzmy, komercyjne,
no to tak naprawdę tego obowiązku nie ma.
No i teraz w sumie pytanie, dlaczego z jednej strony,
Dlaczego tam pani dyrektor z Ministerstwa Cyfryzacji też się gdzieś tam o to dopytuje?
No a druga rzecz, w sumie, skoro jakby problem występuje obecnie,
ja testowałem jeszcze dzisiaj, mało tego, na Androidzie też im to dopisałem,
do ministerstwa, bo generalnie wówczas jeszcze Androida nie miałem,
więc nie było możliwości, że tak powiem, w ogóle tego sprawdzenia,
no ale problem na Androidzie również występuje, jestem buksem nieszczęsnym.
Więc no miejmy nadzieję, że generalnie
przepchną to dalej, że Ministerstwo Cyfryzacji się faktycznie tym zajmie.
No i że będzie można, że będzie można,
że się będziemy mogli spodziewać finalnie no jakichś rzeczywistych poprawek, jeśli
chodzi o o to buksy.
Wiele tutaj u nas usług, powiedzmy, jest za pośrednictwem tego serwisu, a
No a jest on skrajnie nieintuicyjny, bardzo mało dostępny i generalnie, no jest ciężko generalnie, zwłaszcza jeśli by się chciało, nie wiem, odwołać wizytę.
No a odwołać to jeszcze może, ale generalnie tak zarezerwować w komfortowy sposób, w miarę szybko i tak dalej. No to z tym problem jest.
No i właśnie, w sumie to, co chyba chcę powiedzieć, to to, że oni to tak właśnie piszą, że wymagają tego czy tamtego, ale że chyba się w sumie nie warto zniechęcać.
Nie wiem, Michał, jak to było w Twoim przypadku, czy generalnie oni Cię jeszcze jakoś tam obligowali do, nie wiem, uzupełnienia jakoś tych swoich, które pisałeś, te zgłoszenia, zawiadomienia, czy tak po prostu łykali?
Jedynie dostałem takie pytanie, jakiego typu jest to usługa.
No…
A, czyli jednak.
Tak, tak. Wydawać by się mogło, że jest to oczywiste, czym jest aplikacja TVP czy Polskiego Radia.
Natomiast okazuje się, że chyba jednak to, nawet jeżeli dla kogoś jest to oczywiste, to ja to muszę stwierdzić i określić,
jakiego typu jest to usługa.
No i tak, zostałem o to poproszony, doprecyzowałem, zapytałem uprzejmie, czy jeszcze mam coś
potwierdzić, coś jeszcze uszczegółowić,
już nie, no więc
ja teraz czekam na jakieś efekty, bo
jestem żywo zainteresowany.
Ale to stricte od PFRON-u dostałeś to pytanie, tak?
Tak, tak. Jeszcze. Aha. A UKE cię tylko potem
zawiadomił, że tam wstrzymają. Że będzie tak, że będzie kontrola
i tyle. A widzisz, no to tutaj
chociaż o tyle jakoś tam łatwiej miałeś. Natomiast
Natomiast jeszcze to Ministerstwo Cyfryzacji tego czy tamtego się domaga, nie?
Także no tak w sumie ciekawie.
Co resort to obyczaj.
No co resort to obyczaj, ale w sumie i tak warto zgłaszać.
No, także tak. Ode mnie tyle w tym temacie.
To może teraz wiadomość głosowa na naszym panelu kontaktowym, która się pojawiła.
A tę wiadomość wysłał do nas Roberto.
Cześć, Roberto Lombino z tej strony.
Chciałbym ostrzec wszystkich androidowców, słuchaczy.
Wchodzę dzisiaj rano na Messengera.
Miałem w ogóle w sklepie Play jakieś ponad 20 aktualizacji, pobieram to.
Wchodzę na Messengera i nagle na liście kontaktów
Zamiast imion i nazwisk, słyszę, mam nadzieję, że będzie to dla Was zrozumiałe, coś takiego.
I tak, teraz, ja mam telefon po czesku, ale na chwilkę włączyłem polski głos na tyle, na ile było to możliwe.
Każda konwersacja w tej chwili na liście się nazywa w ten sposób.
Ja jeszcze może tutaj przekleję dokładnie ten ciąg znaków,
te cyferki i literki.
Ale to musi być jakiś kod z jakiegoś kodu źródłowego.
Nie znam się na tym.
Jak wejdziemy do danej rozmowy, to już jest dobrze.
Tam już jest u góry imię i nazwisko, ale no nie podoba mi się to i chyba będę musiał wysłać zgłoszenie do mety i was też do tego zachęcam, androidowców, bo to nie może tak być.
Przypominały mi się czasy iOS-a i samoistnego odczytywania wszystkich wiadomości z listy na Messengerze.
Także teraz mamy taką ciekawostkę i naprawdę mam nadzieję, że jak najszybciej zostanie to rozwiązane.
Pozdrawiam.
Dzięki Roberto za tę wiadomość. Tu jeszcze Roberto nam napisał dokładnie jak to wygląda.
x.2301b96b, a potem simple, text, thread, snippet, text, równe.
I już potem mamy dalej treść właściwej konwersacji.
Więc tak to dziwnie bardzo wygląda.
Współczuję wszystkim użytkownikom Androida, bo to rzeczywiście nic przyjemnego.
Patryk Mojsiewicz z tej strony.
Ja chciałem zadzwonić teraz w zasadzie, bo tak się czasami dobrze was słucha, że mógłbym potem nie mieć jak zadzwonić.
Ponieważ wiem, że Piotrka Machacza nie ma, więc pozwoliłem sobie, jeśli ty Michale oczywiście pozwolisz,
Żeby tak tematu gier nie zostawiać i żeby słuchaczy też nie zostawić z tematyką o nowościach w grach,
to chciałem spróbować jakoś, jeśli oczywiście mogę wyręczyć Piotra na tyle, na ile będę w stanie.
No to słuchamy Cię.
No to tak. No to zaczniemy od nowości, które pojawiły się w tym tygodniu.
Dużo tego nie jest, ale zaczęły się, jak to bywa w naszym środowisku, pojawiło się trochę modów, a w zasadzie można by powiedzieć, że dwa mody, o których chciałem powiedzieć.
Pierwszy mod to jest mod do gry World Box, World Box Access i World Box jest takim sandboxem, taką grą, która po prostu jest symulatorem boga, w której to możemy tworzyć sobie półnestwo, państwa i możemy być bogiem i możemy w zasadzie zrobić w tej grze wszystko,
Co chcemy? Możemy sprawić, że się wszyscy będą w tym królestwie kochać i szanować,
a możemy sprawić, że się wszyscy będą kochać, a potem możemy spuścić bombę
albo jakąś broń nuklearną i sprawić, wywołać apokalipsę.
I tak w zasadzie możemy sobie robić to, co chcemy.
Mamy kilka razy w grze.
Rasy te są…
Z tego co wiem można odblokowywać pewne, pewne rzeczy.
Natomiast o to tu chodzi w tej grze, żeby, że jesteśmy po prostu
bogiem. Sama gra jest we wczesnym dostępie i kosztuje obecnie na
Steamie 69 złotych.
A to ma jakiś cel, no bo jeżeli da się zrobić wszystko to po co?
No i nie jesteś po prostu celem, jesteś po prostu Bogiem.
To możesz zrobić jak Bóg, jak to tam jest opisane w grze, to co ci wyobraźnia.
Gra na jakiegoś zakończenia albo…
Nie, to jest sandbox.
Aha, czyli chodzi o to po prostu, że możesz sobie robić rzeczy i zobaczyć co by się stało gdyby i po prostu eksperymentować na zakończoność.
Tak, tak, tak, dokładnie coś takiego.
No i kolejny mod, tym razem od Oriola Gomeza. Mamy moda do Monster Train, czyli do takiej krawcianki, gdzie po prostu jesteśmy, jedziemy sobie piekielnym pociągiem i musimy dojechać do piekła.
No to okazuje się, nie wiedziałem o tym zupełnie, ale okazuje się, że jest gra Monster Train 2.
No i okazało się, że Oriol Gomez wypuścił nie tak parę dni temu wersję wczesną do tego moda, wczesną wersję beta również do dwójki.
Jak ktoś lubi karcianki, no to myślę, że Monster Train mogę również polecić.
I jeżeli ktoś chce testować Monster Train 2, to również można już na Oriola Gomeza znaleźć ów mod.
I jeszcze trzecia rzecz, o której chciałem powiedzieć.
Tym razem informacja pochodzi z kanału na Discordzie Accessibility Disco.
Czyli takim, powiedzmy, no takim Discordzie, w którym nie tylko, w którym pojawiają się różne mody, ludzie tam umieszczają swoje informacje.
Nie jest to w zasadzie mod, chociaż może i jest. Pojawiła się modyfikacja do gry od Nintendo, Dragon Warrior.
To jest gra o Nintendo, w tym przypadku jest mod stworzony do Dragon Warrior’a na Gamecube’a, na Nintendo Gamecube.
I to jest po prostu gra RPG duchowa, w której to fabuła mniej więcej mówi o tym, że mieliśmy jakiegoś króla,
który miał kulę światłości i ta kula światłości dawała światłość i sprawiała, że wszystko było fajnie do momentu, aż nie pojawił się władca smoków, który ukradł tą kulę i nagle zapanowała ciemność,
a my jesteśmy władcą, który musi pokonać lorda smoków i tą kulę odzyskać.
I na dzień dzisiejszy jest to mod, który działa z emulatorem BISHUFK.
Jest to emulator, który właśnie działa z grami na emulator na Gamecube.
Co do BISHUFKA, to też jest informacja z grupy, z kanału Accessibility Disco.
Jest dostępna, jest nieco poprawiona wersja emulatora BISHUFK.
W domyślej wersji, jeżeli sobie pobierzemy ten emulator,
my możemy z niego korzystać, ale on z NVDA i z czytnikami ekranu działa strasznie, strasznie wolno.
Jeżeli naciśniemy lewy Alt, żeby sobie otworzyć menu,
to nim my usłyszymy, co w tym menu jest, to jest 5 sekund delaya.
Natomiast jeżeli pobierzemy sobie tą dostępną wersję emulatora Bizhawk z tego kanału Accessibility Disco…
Nie pamiętam, czy jest link do GitHuba, ale wydaje mi się, że ja to sprawdzę i w razie czego podrzucę ten link do tego Bizhawka.
Jeżeli pobierzemy sobie tą zmodyfikowaną wersję, wszystkie menu działają bardzo dobrze i wtedy NVDA jest responsywne
I jak najbardziej ten mod do Dragon Warriora już z tym właśnie Bishawkiem po prostu sobie działa.
Jest kilka niedoskonałości w tym modzie.
Na przykład Pathfinding ma problemy z chodzącymi NPCami.
Natomiast podobno da się w to grać.
Chwilę to testowałem dosłownie.
To jest, jak ktoś lubi, turowe RPG z dużą ilością questów.
No to Dragon Warrior, myślę, że każdy o tym słyszał.
To jest gra od Nintendo, nie pamiętam z którego roku, ale mod jak najbardziej jest.
I można sobie wejść na… polecam w ogóle ten kanał Accessibility Disco na Discordzie.
Nie wiem, czy jest jakaś wyszukiwarka kanałów Discordowych.
Ale zdaje się, że Piotrek gdzieś podrzucał link do tego kanału, do Discorda, więc jak najbardziej tutaj polecam.
I teraz jeszcze troszeczkę odejdę od gier i powiem, co się dzieje w moim ukochanym czytniku ekranu, którym używam, czyli ZDSR.
Bo w ZDSR-ze ruszyły bety ostatnio wersji, która myślę, że ucieszy tych użytkowników, którzy korzystają z Braila.
Ponieważ pojawiła się wersja, która po zainstalowaniu jakichś tam sterowników powinna już wspierać monitory brailowskie.
Natomiast tu myślę, że musiałby się wypowiedzieć albo Zwonimir Stanecic, który testuje to, albo Arek Siednicki,
bo niestety ja brajlowcem nie jestem i niestety nie posiadam żadnych informacji na ten temat,
co dokładnie jest zrobione, bo po prostu ja się na tym nie znam.
Ja tylko informuję, że ponieważ ZDSR wspierał monitory brajlowskie z firmy Seica,
tak teraz z tego, co mi wiadomo, powinien wspierać tych monitorów brajlowskich więcej.
Natomiast jakie to są monitory?
No niestety tutaj nie jestem w stanie odpowiedzieć, ponieważ nie posiadam żadnego monitora brajdowskiego
i nie jestem w stanie tutaj na ten moment nic więcej powiedzieć.
Natomiast dzieje się w kwestii brajda jeżeli chodzi o ZDSR-a.
Także z zainteresowanych to zachęcam na… jest grupa telegramowa dotycząca ZDSR-a.
ZDSR Exchange Community.
Nie wiem, czy myślę, że można ją tą grupę wyszukać.
I tam myślę, że można się dowiedzieć więcej informacji na ten temat i ewentualnie zapisać się do beta testów, jeśli ktoś byłby zainteresowany testowaniem Braila w ZDESERZE.
Dobrze, także to tyle z mojej strony.
Okej Patryku, to dzięki w takim razie za informacje i growe i niegrowe, bo jak widać i wszędzie się dzieje coś ciekawego.
Okej, to do usłyszenia.
Do usłyszenia.
I do piątku. Słyszymy się w piątek.
Dobrze, to w takim razie przechodzimy do następnego newsa.
Tym razem coś dla posiadaczy NVDA, którzy chcieliby sterować komputerami innymi.
W sumie nie wiem, czy dla posiadaczy, bo sterowanie…
No właśnie, niekoniecznie.
No właśnie, jak to jest?
Tak, to mowa o nowym programie, nowym dziele Beki Gozaliszwiliego z Gruzji,
który już no niejedną ciekawą rzecz stworzył,
zarówno jeśli chodzi o dodatki dla NVDA,
jak i wiele różnych innych przydatnych nam rzeczy.
No i najnowszym jego dziełem jest właśnie NVDA Remote Companion,
czyli niezależny w sumie program
dostępny zarówno na Windowsa, jak i na Linuxa,
jak i też w jakichś już wczesnych wersjach na Androida,
który pozwala nam na sterowanie komputerem
podpiętym przez NVDA Remote.
przez wbudowaną funkcję zdalnego sterowania w NVDA.
Czemu ten program jest ciekawy?
Po pierwsze, nie wymaga NVDA,
więc bazuje na bibliotece SRAL.
To jest jedna z wielu, zresztą ostatnio, bibliotek,
które pozwalają na komunikację różnych programów
z czytnikami ekranu różnymi.
Więc jeżeli używacie czegoś innego niż NVDA,
Nie wiem, czy ZDSR też tam jest wspierany, czy jakieś inne czytniki.
No to również możecie sterować czymkolwiek podpiętym na NVDA Remote.
Po drugie, można tam mieć różne profile połączeń i podpinać się do nich jednocześnie.
To jest w ogóle tak, że aplikacja nie dość, że wspiera pliki konfiguracyjne,
które można sobie przez parametry wywoływać, czyli po prostu możemy utworzyć skrót
Albo przez wiersz poleceń wpisać, wywołać ten plik exe z jakimiś parametrami.
I zarówno możemy parametrami od razu połączyć z czymś, z takimi a nie innymi ustawieniami.
Tak samo możemy załadować konkretne pliki konfiguracyjne.
To jeszcze możemy, bo ten program domyślnie jak się otwiera,
pokazuje nam okienko właśnie wiersza poleceń, czyli terminala.
No i w tym terminalu również można różne komendy wpisywać.
Możemy właśnie tu łączyć, rozłączać, usuwać, modyfikować i tak dalej.
Natomiast możemy być połączeni z kilkoma urządzeniami, z wieloma urządzeniami, nie wiem czy jest jakiś limit, jednocześnie i skrótem, domyślnie jest to ALT CTRL F11, przełączać się między tymi wszystkimi urządzeniami, czyli jeżeli macie wiele komputerów, którymi chcielibyście w miarę szybko zarządzać, no to można.
Można, jest też skrót, żeby się przyłączyć szybko, można go sobie zdefiniować od razu na komputer lokalny, także i można też przypisać sobie skróty klawiszowe do konkretnych profili.
Także jakbyście chcieli mieć pod konkretnymi skrótami czy klawiszami funkcyjnymi różne komputery, różne maszyny, też można.
Po trzecie, jak wspomniałem, jest to na różne systemy operacyjne, więc nie tylko Windows, ale też Linux, ale też Android.
No i pewnie dalej będzie się to rozwijało na własnych zasadach.
Co ciekawe, Becka nawet w repozytorium githubowym NVDA
no zarzucił taki temat, założył po prostu ticket, w którym zgłosił,
że on by chciał, żeby NVDA miała możliwość przekazywania
za pomocą protokołu remote gestów dotykowych.
I zdeklarował się, że jeżeli NV Access to zatwierdzi
i zgodzi się na implementację, to on jest w stanie to zaimplementować.
Także piłka jest teraz po stronie NV Accessu.
Jeżeli się zgodzą, to może być całkiem ciekawie,
bo to by oznaczało, że nie tylko wtedy już ten właśnie
Remote Companion, o którym teraz mówię, ale też NVDA-RC
na iPhona, czy właśnie też na Androida, czy nawet
dwa komputery, powiedzmy laptopy z ekranami dotykowymi
połączone ze sobą, mogłyby korzystać z tych gestów,
które ma zaimplementowane NVDA.
Teraz w nowych wersjach, chyba w 26.2,
…dopiero dojdzie nowy tryb przeglądania internetu za pomocą gestów dotykowych,
czyli nawigacji po nagłówkach linka i tak dalej, ale już wiem, że będą kolejne gesty dodawane
też do rdzenia, jakie tylko się da, więc z czasem stanie się to bardzo, myślę, przyjemny sposób
na korzystanie z komputerów czy tam z urządzeń, powiedzmy, różnych, które bazując na Windowsie
No ale będzie można na przykład też z tych gestów korzystać przez remote’a na smartfonie.
No a to już jest bardzo ciekawe, no bo wtedy można de facto sterować całym sprzętem
bez jakichś obejść, symulowania klawiatury albo podpinania fizycznej klawiatury itd.
Także mam nadzieję, że NV Access tą zgodę wyrazi niebawem i że Beka ze swojej obietnicy się wywiąże.
No a tymczasem mamy program, który pozwala nam na dowolnym,
może nie na dowolnym, ale na wielu systemach operacyjnych,
na wielu alternatywnych czytnikach albo i przez SAPI,
sterować dowolną ilością komputerów i szybko się między nimi przełączać.
O, teraz już mnie słychać.
Dobrze, sprawdzę, czy mam jakieś wiadomości na Whatsappie,
ale na razie żadnych nowych wiadomości nie widzę.
Mamy jedynie wiadomość tekstową. O, nawet dwie wiadomości tekstowe mamy, bo pierwsza wiadomość tekstowa jest od Sylwestra.
Uwaga do użytkowników MacBooków, jak komuś nie włącza się i nie ładuje się, to może być zwarcie kondensatora i wtedy trzeba wymienić u serwisantów urządzeń Apple,
albo u serwisantów zajmujących się urządzeniami Apple. Nawet to się zdarza w iMacach i w Macach Mini.
A ja bym powiedział, że kwestie kondensatorów, chociażby puchnących kondensatorów, to się zdarzają nie tylko na Macach.
Kiedyś to na pecetach też było. Przecież nagminne jakieś puchnące kondensatory na płycie głównej.
Także to jest po prostu taka domena elektroniki.
I jeszcze mamy od Łukasza wiadomość.
Cześć, witajcie, znalazłem największe technikalium Anno Dominii 2026 i chciałbym, żeby ono zagościło w studiu Tyflo Podcastu.
Pochodzi z dalekich Chin, kosztuje 109 tysięcy złotych, okej, posiada 23 serwosilniki, waży 34 kilogramy i nazywa się Unitri G1,
Właściwie to tak powinno się to pewnie wymawiać.
W Polsce nazywają go Edwardem Warchockim.
Omijam szerokim łukiem ten medialny, viralowy cyrk
roztoczony wokół tego tajemniczego humanoida.
Moim wielkim marzeniem jest poznać go od strony mechatronicznej,
informatycznej, a przede wszystkim dostępnościowej.
Czy niewidomi będą mogli obsługiwać i programować takie sprzęty?
Co tam jest pod maską? Windows, Linux czy Android? Z jakich podzespołów taki wynalazek się składa?
Ciekawe, czy da się zmusić robota, żeby zatańczył disco polo bez muzyki w celu posłuchania jak pracują wszystkie silniki?
Jaka jest różnica w programowaniu i obsłudze robotów humanoidalnych i robotów przemysłowych CNC?
Pytań jest cała masa. Ciekawe ile kosztuje wynajem takiego sprzętu.
Dodam jeszcze, że według googlowskiej AI jest on programowany w dwóch językach w Pythonie i C++.
Podejrzewam, że orędzie, które wygłosił w Sejmie to wgrana MP3, coś jak balabolka.
No to jest dosyć rzeczywiście ciekawa sprawa, natomiast z tego co gdzieś tam ja właśnie o tym też trochę czytałem i słyszałem, to jest wiele takiego medialnego hajpu i tak naprawdę nic szczególnego za tym nie idzie, no bo teraz fajnie by było, żeby po prostu jakieś rzeczywiście zastosowania były takiego urządzenia, natomiast no to już kiedyś o tym mówiliśmy i to mówiliśmy ileś razy, że tak cały czas mówi się o tych
humanoidalnych robotach, ale jakoś one na mówieniu i na jakichś takich prototypach się kończy i chyba jeszcze to nie jest ten czas, żebyśmy czegoś takiego doczekali.
Tu jeszcze Łukasz do nas jedną wiadomość napisał. Nadmienię jeszcze, że PZN też mógłby ruszyć cztery swe litery, wynająć taki sprzęt i zrobić z nim tournée po okręgłach przynajmniej tych miastach wojewódzkich,
Żeby niewidomi z wielu regionów Polski mogli go obejrzeć i coś poklikać.
Ciekawe, czy w centralnym sklepie x-kom mają tego robota na stanie.
Jeśli tak, to można by się pokusić o wyjazd do Warszawy i go zobaczyć.
No tylko tak naprawdę to pytanie, co ten robot w rzeczywistości potrafi i do czego mógłby on się nam tak przydać.
Bo cena, no jest… jak na sprzęt konsumencki, to zabójcza.
I jeszcze od Mojsiora mamy jedną głosówkę.
To posłuchajmy tak rzutem na taśmę.
Witajcie, tutaj z tej strony Patryk, jeszcze raz.
Nagrywam się z aplikacji Tymno Centrum na iPhone’ie.
I chciałem jeszcze powiedzieć o dwóch informacjach,
o których zapomniałem powiedzieć, jeżeli chodzi o gry.
A w zasadzie jedna informacja to jest aktualizacja gry, o której było mówione tydzień temu, czyli gra z Super Liam, która się doczekała w wersji 1.5.1 i ta wersja dodaje nam tablicę wyników.
Więc już teraz możemy, jeśli np. gramy w tryb Boss Rush, możemy wysłać swoje wyniki na tablicę wyników i rywalizować z innymi graczami.
Jeszcze zapomniałem powiedzieć o jednym modzie, który się również pojawił.
Jest to mod do gry Football Simulator.
Jest to gra, która jest symulatorem w futbolu amerykańskiego.
Także to tyle informacji z mojej strony. Pozdrawiam.
Dobrze, to w takim razie teraz chyba czas na informacje ode mnie.
To będzie trochę też z poprzedniej audycji rzecz, bo wtedy Piotrek
Mówił o programie i teraz nie wiem czy to się czyta music separator, jakoś tak.
W każdym razie to jest program do usuwania wokalu albo podziału różnych utworów na tak zwane stemy,
czyli powiedzmy takie ścieżki, bas, bębny, reszta wokal, no w zależności od modelu, bo tych modeli jest sporo.
W takiej większości przypadków będzie to wykorzystywane do tego, żeby usuwać wokal z piosenek celem na przykład pośpiewania sobie do takiego oryginalnego podkładu z jakiegoś powodu.
No i teraz chciałbym ten program pokazać, bo ja go sobie oczywiście pobrałem, bo takie rzeczy są miłe memu sercu.
Od pojawienia się audycji,
znaczy od zeszłego tygodnia,
pojawiło się już kilka wersji
tego programu.
Jest dość aktywnie
rzeczywiście rozwijany.
I…
za chwilkę tutaj dam
symbolizator.
Jest.
Może go troszeczkę nawet
ściszę, bo podejrzewam, że będzie…
Głośność nieco głośno.
Na samym początku lądujemy na polu…
Tu mam jeszcze dźwięki.
Te dźwięki, proszę się tym nie przejmować.
To jest wtyczka, którą mam.
To jest pole, w którym możemy wpisać ścieżkę
do pliku, który chcemy przerobić.
Pliku albo folderu, bo program też wspiera
przetwarzanie wielu plików naraz.
Jeżeli wskażę tutaj jakiś folder,
to wszystkie pliki z tego folderu,
wszystkie, które zostaną wykryte
…zostaną przetworzone.
To jest przycisk, którym po prostu otwieramy okno.
Jeżeli nie chcemy wpisywać z ręki w ścieżkę,
a to myślę, że większość ludzi nie będzie tego chciało robić,
no to tu mam standardowe okienko otwierania pliku,
gdzie mogę sobie dodać tych plików kilka.
Output directory. Pole edycji zaznaczone D. Programy music separator output.
Tak, domyślnie to jest folder output w folderze tego programu, music separator.
Też mogę tutaj wybrać folder, w którym program nam zapisze.
Model. Lista rozwijana, zwinięte. Pole edycji zaznaczone B0. Former SWCKPT.
Tutaj wybieramy model, którym się program ma posłużyć.
U-hu-hu i jeszcze trochę.
On tutaj…
ten Gianluca Apolaro, on niedawno dodał
obsługę kolejnych modeli.
Jednym z takich, bo domyślny model
dzieli cały utwór na wokal, bas, bębny i resztę.
Natomiast myślę, że częściej, czy w większej ilości ludzi
przyda się coś znacznie prostszego, czyli podział na
wokal i instrumental, powiedzmy.
Jest kilka modeli, które do tego służą, np.
Wydaje się ten, chociaż wydaje mi się, że nieco lepszy.
To. To się pisze…
Podkreślacz B, A, N, D.
Podkreślacz R, O, F, O, R, M, E, R.
Podkreślacz B, E, C, R, U, I, L, Y.
Podkreślacz B, E, U, X, kropka C, K, P, T.
Dobrze. To jest właśnie… tak się nazywa ten model,
bo tych modeli tutaj na liście jest naprawdę dużo.
Enable ensemble. Multimodel fusion. Pole wyboru nieoznaczone.
To jest coś dla eksperymentatorów, którzy chcieliby wykorzystać
jakby kilka modeli naraz i wyciągnąć taką…
To, co najlepsze z każdego modelu, no to jest funkcja, która pozwala
teoretycznie osiągnąć jeszcze lepsze rezultaty, mieszając różne modele.
Nie używałem, nie wiem, nie znam.
Mamy jeszcze kilka presetów, takich predefiniowanych ustawień w programie.
I on może podzielić albo na trzy. Instrumental, wokal główny i chórki.
I w ten sposób dostaniemy trzy wyjściowe pliki.
No i w ten sposób też można sobie zadziałać.
Tu dzielimy na instrumental pogłos i wokal,
teoretycznie bez pogłosu. Różnie to działa.
Dużo… no ile się da tych…
No taki największy podział tam.
On jeszcze dzieli na chyba gitary próbuje i fortepian.
Tutaj program próbuje ścieżkę perkusji podzielić na ślad stopy, werbla,
hajchetów, tomów, blach osobno.
To jest też ciekawa rzecz.
Można podzielić na instrumental, głos męski i głos żeński.
Więc jeżeli komuś jest coś takiego potrzebne, też można to zrobić.
Tutaj można wydzielić teoretycznie ścieżkę gitary.
To jest ciekawe.
Tu można usunąć publiczność z koncertu,
klaskanie i tak dalej, i tak dalej, takie rzeczy.
To jest przygotowanie pod te wszystkie rzeczy typu RVC i tak dalej,
które wymagają surowego wokalu, takiego jak najbardziej,
więc on próbuje usunąć chórki, wydzieli sam wokal,
potem go jeszcze odpogłosować, że się tak wyrażę,
żeby był taki jak najbardziej suchy wokal bez niczego.
Ja na razie wybieram to.
No właśnie, jeżeli mamy kartę graficzną NVIDII,
taką w miarę nową, sprzed kilku lat albo nowszą,
Polecam to pole wyboru zostawić oznaczone, bo będzie dużo szybciej.
To się pojawiło w najnowszej wersji.
Do jakiego formatu chcę skonwertować? Albo do WAV-a, FLAC, FLAC albo MP3.
Ja wybieram FLAC.
To przydaje się w momencie, gdy albo mamy mało pamięci na karcie graficznej,
Albo przerabiamy jakieś długie pliki.
Można sobie ten plik oryginalny podzielić
na takie mniejsze kawałki
w celu zaoszczędzenia
miejsca w pamięci
karty graficznej. No, czasem może być tak, że
tej pamięci może nam nie wystarczyć.
Start.
Wciśnię Start.
I teraz program sobie powoli ładuje
model. Tutaj mamy
pole z
blogiem.
Dobrze.
I, jak słychać, robi się teraz już konwersja.
U mnie to potrwa pewnie… no ile to może potrwać?
Pół, czterdzieści sekund w sumie.
Utwór ma jakieś cztery chyba minuty.
To jest utwór, który często wykorzystywałem w testach jeszcze Splittera,
Jeżeli ktoś pamięta podcast o programie Splitter.
Więc tutaj też ten sam, jeden z tych utworów będę…
Znaczy, no właśnie, już się robi, już kończy się tutaj konwersja.
I za chwilkę pojawi się okno.
No.
Zrobiło się.
I teraz w folderze…
Output.
To jest utwór na licencji Creative Common,
więc tutaj nie powinno być rany.
I mam instrumental i wokal.
Zaraz tutaj jeszcze tylko uruchomię Fubara
i Fubara w takiej wersji, żeby tutaj nam zagrał.
Tutaj jest na początku wstęp,
więc ten wstęp jest instrumentalny.
Chyba już w tym momencie, w oryginale zdaje się, że jest już chyba wokal. Tak mi się wydaje.
Powinno być, tak.
I jak słychać…
Tu na pewno już był.
Tak. I jak słychać, ten podkład jest naprawdę w sensownej jakości.
No i mam jeszcze ścieżkę oczywiście z wokalem.
To sobie naprawdę dobrze poradził z tym wokalem.
A to była mp3-ka wejściowo.
I tak dalej, i tak dalej. Także ja jestem w sumie pod wrażeniem, tylko co potrafi program darmowy, podkreślmy to,
bo to jest program, który jest zupełnie dostępny dla każdego za darmo do pobrania.
Tylko że na procesorze, czyli nie na karcie graficznej,
to działanie nie zajęłoby tych 40 sekund, tylko, myślę, kilka minut, jak nie kilkanaście.
Niemniej, nawet jeżeli ktoś chciałby uzyskać jakąś wersję karaoke,
no to w kilka czy kilkanaście minut można to zrobić, tak?
I gdzieś tam sobie pośpiewać, nie wiem, poćwiczyć sobie jakieś śpiewanie czy cokolwiek.
Więc myślę, że program jest jak najbardziej godny polecenia.
No i naprawdę robi co ma robić i nie jest zbyt skomplikowany.
No oczywiście można się zastanawiać, czy taka ilość modeli to nie będzie za dużo,
bo tych modeli tu naprawdę jest… ja ich nie liczyłem, ale ze czterdzieści to będzie.
Różnych, bo to są różne modele od różnych ludzi, które mają być lepsze do czegoś,
albo do jakiegoś, nie wiem, może gatunku muzyki, czy cokolwiek,
więc można tu sobie testować. Te wszystkie modele są pobierane
do folderu models, który znajduje się w folderze programu.
Warto sobie, jeżeli właśnie testujemy sobie
ileś tych modeli, to warto sobie potem
te modele wyczyścić, dlatego że taki model potrafi zająć
600 mega, 800 mega.
Są takie modele, które ponad 1 giga zajmują, więc jeżeli pobiorę
sobie wszystko, no to ten
sam folder z modelami, no to zajmie kilkadziesiąt giga
na dysku, więc to niektórym może troszkę
Tutaj może być dużo.
Oczywiście program pobiera model tylko wtedy, kiedy on jest jakby wybrany na liście.
Dopiero wtedy jakby po raz pierwszy na początku ten model jest pobierany.
Ja go już wcześniej użyłem, dlatego u mnie nie było tego procesu pobierania modelu.
I niektóre te modele pobierają się bardzo szybko.
Natomiast znam takie modele, które pobierają się naprawdę kilka minut.
Ja nie wiem, czy one się tylko pobierają, czy one są jeszcze potem jakoś
przygotowywane do pracy, przebudowywane, nie wiem, nie mam pojęcia.
Ale jest taki proces.
No i tak to mniej więcej wygląda.
Tyle jeżeli chodzi o oddzielanie wokalu z piosenek.
A teraz, Michale, kilka słów masz o kodeksie.
Zazwyczaj mówimy o kodeksie jako o narzędziu
Głównie dla programistów, ale nie tylko.
Tak, i to jest bardzo ciekawy przypadek,
bo ty mówiłeś, że właśnie byłeś pod wrażeniem tego narzędzia,
tych niektórych modeli, które tak ładnie oddzielają wokal od instrumentów
i rzeczywiście to robi wrażenie.
To ja z kolei chciałbym powiedzieć o czymś, co na mnie wrażenie zrobiło,
jeżeli chodzi o sztuczną inteligencję,
a pracuję z tym już od dłuższego czasu
I coraz mniej rzeczy jest mnie w stanie jakoś tam zadziwić, zaskoczyć, ale jednak jeszcze się udaje.
I teraz, żeby tę całą historię opowiedzieć, to musimy się przenieść do soboty, bo wtedy właśnie mając trochę więcej wolnego czasu,
to stwierdziłem, że pogrzebię sobie na moim jednym serwerze, na którym mam trochę różnych usług,
No i chciałem sobie zainstalować jeszcze jedną kolejną usługę.
I ta usługa to był jeszcze dodatkowy VPN.
Jednego VPN-a na tym serwerze już miałem.
I miałem to skonfigurowane w ten sposób,
że dostęp do tego serwera z sieci był wyłączony.
Nie dało się do niego publicznie dobić.
Tam wejść dało się tylko po VPN-ie.
No i teoretycznie, fajna sprawa, bo bezpiecznie.
Natomiast, no, nie przewidziałem jednej bardzo podstawowej rzeczy,
że dwa VPN-y na raz, to się może coś stać.
I w momencie, kiedy zacząłem tam konfigurować tego drugiego VPN-a,
no to się nagle moim uszom ukazał taki komunikat,
I ja już wtedy wiedziałem, że będzie źle.
No i się nie pomyliłem, bo okazało się, że po prostu mogę sobie próbować się połączyć ponownie.
Myślałem, że jak chwilę odczekam, to coś się magicznie stanie, ale nie.
Cały czas po prostu to połączenie do serwera było odrzucane.
Okazało się, że po prostu te tunele, krótko mówiąc, się pogryzły tam, nie wdając się w jakieś takie nadmierne szczegóły.
No i ktoś mógłby pomyśleć, dobra, przecież jest backup, na pewno robiłeś backup, to sobie odtworzysz.
No właśnie ten serwer akurat, na którym pracowałem, ma jedną zaletę, jest tani.
I tu się jego zalety powiedziałbym, że tak troszeczkę kończą, bo tam nie ma na przykład czegoś takiego jak migawka.
Bo bardzo często właśnie różne serwerownie, hostingodawcy serwerów, zwłaszcza właśnie takich wirtualnych VPSów, dają coś takiego jak migawka.
No i taka migawka działa w ten sposób, że po prostu możemy sobie serwer przywrócić do stanu sprzed jakiegoś tam czasu.
Takie migawki zazwyczaj robione są raz na dobę, na przykład w nocy.
No i jak coś takiego mamy, to jest fajnie, bo sobie po prostu wchodzimy, klikamy przywróć, czekamy sobie trzy minutki, serwer się restartuje, wszystko działa.
Tutaj tak nie ma, tutaj jedyna opcja, bo to też nie jest tak, że ja jako użytkownik, czy administrator tego serwera zostałem pozostawiony sam sobie.
Hostingodawca ma jedną możliwość pozwalającą na naprawę tego serwera.
Jest to mianowicie konsola z przeglądarki.
I to jest dla nas nie najlepsza wiadomość, nie najlepsza informacja,
bo taka konsola z przeglądarki jest po prostu całkowicie niedostępna.
Po zalogowaniu się na tę konsolę, ja tam tylko widziałem taki element
Przedmiot klikalny, press, control, alt, delete. Tam nawet nie było pola edycji do wprowadzenia jakiejkolwiek komendy. Nic. Po prostu taki jeden elemencik, który sobie mogłem klikać i on tak naprawdę to w sumie nie wiedziałem czy cokolwiek robi.
OCR-em, no widziałem, że tam coś się wyświetla, ale czytnik ekranu tego z tej strony nie czytał, no bo to był ten protokół VNC, czyli ten taki typowo, typowo graficzny protokół za pomocą którego, no,
Dostajemy dokładnie to, co byśmy widzieli, gdybyśmy siedzieli przy monitorze tego serwera.
No to pomyślałem, że mam dość duży problem i że czeka mnie reinstalacja tego serwera, a następnie przywrócenie danych.
No bo oczywiście jakieś tam dane, które były mi niezbędne, to miałem, więc nie byłoby aż tak źle.
Natomiast, no, spędziłbym na tym na pewno kilkanaście godzin, żeby to wszystko pokonfigurować, poustawiać przez jeden głupi błąd.
Ale pomyślałem sobie, że dam jeszcze sobie szansę wyjścia z tej opresji. Spróbujmy użyć kodeksa.
Więc piszę mu, opisuję wszystko, co tam się stało, jaka jest sytuacja, co robiłem,
co trzeba by było zrobić, gdzie wejść, zostawiłem mu odpowiednie dane dostępowe
i poprosiłem, słuchaj, no zrób to, spróbuj odzyskać ten serwer.
No to odpowiedź była dobrze, to ja w takim razie tu sobie przygotuję środowisko, przygotuję sobie skrypt w Pytonie, zainstaluję sobie Playwrighta, czyli taką, no przeglądarkę konsolową można by powiedzieć, taką, taką tak zwaną Headless i słuchajcie, ja patrzę na to, on próbuje.
Po jakichś trzech czy pięciu minutach
dostałem komunikat, dobra, widzę, co się dzieje,
widzę konsolę tego serwera,
widzę, jaki jest stan,
to teraz będę się próbował zalogować.
Miał jakiś problem z zalogowaniem się
i zajęło mu to chwilę.
No, też dlatego, że tam, jak wspomniałem,
ja z punktu widzenia czytnika ekranu
Nie widziałem żadnego pola edycji do wpisywania jakichkolwiek komend.
Tam po prostu nie było nic.
Więc on z tego tak zwanego domu chyba też nie bardzo był w stanie sobie odczytać,
gdzie on w ogóle ma te komendy wprowadzać.
I na to mu zeszło trochę czasu.
Ale, słuchajcie, tak minęło pół godziny
i dobra, on coś próbuje robić.
To znaczy on próbował iluś podejść. Między innymi właśnie próbował się logować, potem stwierdził, że okej, to ja zrestartuję ten serwer, wejdę tam w odpowiedni tryb i tak po pół godziny zauważyłem, że jemu coś zaczyna rzeczywiście wychodzić.
On z tym restartem miał trochę problem, bo te oczywiście modele działają dość ociężale,
a serwer restartuje się dość szybko i to dość szybko trzeba te klawisze w odpowiednich momentach
i w odpowiedni sposób wciskać, żeby dostać się do jakiegoś tam trybu ratunkowego na przykład.
Ale jemu to się w końcu udało.
Więc efekt był taki, że mniej więcej po godzinie dostałem komunikat, dobra, widzę, że serwer działa, odpowiada na porcie 22, czyli wiadomo tam protokół SSH, mogę się zalogować, potwierdzi, że wszystko jest okej i w takim razie postaram się jeszcze go tu dodatkowo zabezpieczyć, żeby takie sytuacje nie miały miejsca w przyszłości.
A tego VPN-a drugiego, to sobie ogarniemy w jakiś tam inny sposób.
I w tym momencie, to już nie jest taka sytuacja, w której AI nam jakoś tam pomaga,
rozwiązuje nasze, no na przykład, problemy, albo jakoś ułatwia nam życie.
To już jest, no, ten przykład był taki, że gdyby nie ten kodeks,
Więc, gdyby nie to narzędzie, to ja tak naprawdę byłbym zmuszony albo prosić kogoś o pomoc i teraz to by musiał być ktoś,
kto jest w stanie też sobie jakoś radzić z tą konsolą, bo ja musiałbym prosić o odczytywanie tych różnych komunikatów.
Trzeba by było te komendy w odpowiedni tam sposób wpisywać i byłoby to naprawdę, myślę, że dosyć skomplikowane.
A tutaj, w tym momencie, udało mi się po prostu rozwiązać samodzielnie z pomocą kodeksa ten problem.
Zajęło mi to chwilę, ale myślę, że było to i tak najszybsze rozwiązanie z obecnie dostępnych możliwych.
Kiedyś, gdyby był taki problem, no to co, to albo trzeba by było kogoś prosić, a w końcu pewnie okazałoby się,
że to jest i tak za dużo roboty. I że chyba najszybciej to będzie ten serwer postawić od zera i po prostu go przywrócić, wrzucając tam odpowiednie dane.
No, a tak zajęła mi ta cała operacja, to całe działanie, mniej więcej godzinę. Także, no, ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.
Bardzo, bardzo mnie ta sytuacja ucieszyła, bo to jest takie coś rzeczywiście, co naprawdę pokazuje, jak dużo ta sztuczna inteligencja jest nam w stanie pomóc i w jak tak naprawdę takich nietypowych sytuacjach i w takich sytuacjach, w których w innym przypadku to w zasadzie nie bylibyśmy sobie w stanie z tym poradzić w ogóle. No bo jak?
Przy czym podejrzewam, ale popraw mnie jak coś, że to nie jest tak, że ty musiałeś siedzieć przez tę godzinę i coś robić.
To jest to, co ty czekałeś pewnie przez dużą większość tego czasu, w związku z czym ty mogłeś robić jakieś swoje rzeczy.
Tak, dokładnie. Ja sobie po prostu tylko, ja akurat tam czytałem to, co on robi i on generalnie robił taką tak naprawdę bardzo prostą rzecz.
Zobacz, on sobie po prostu co chwilę robił screeny, analizował te screeny i na podstawie tych screenów stwierdzał, co się dzieje na tym serwerze.
I tak naprawdę to było tyle. Ja mogłem zupełnie bez problemu pracować sobie gdziekolwiek indziej, mogłem się zajmować czymkolwiek innym.
Ja sobie w międzyczasie na obiad poszedłem na przykład. I wróciłem i patrzę, a dobra, jeszcze działa.
Ale po kilkunastu minutach widzę, że już się tak naprawdę udało.
Więc no, jest to coś, co naprawdę na mnie, mimo tego, że pracuję z tym regularnie, pracuję z tym dość długo, ale takie rzeczy robią na mnie wrażenie, bo to po prostu pozwala na zdecydowanie większą sprawczość.
To prawda.
To może się podepnę, jeśli mogę,
a propos właśnie AI i też mojej przygody
poniekąd właśnie jako szkoleniowca,
bo miałem sobie z pewną kursantką
pewną konsultację.
Ona mi też… mamy taki zwyczaj akurat
z nią konkretnie z racji takiej,
że posiada macOS jednak sporo powiedzmy
starszych, gdzieś tam od mojego, z pewnych przyczyn,
no i żebym ja sobie mógł tam na spokojnie
pewne rzeczy sprawić. Ale teraz
nie w tym rzecz. No, jakby utrwalił jej się ten zwyczaj.
No i mi napisała powiedzmy
dwa dni przed zajęciami
między innymi to, że ma problem
z konfiguracją
słuchawek generalnie.
Że z Windowsem to jej się ładnie te słuchawki
łączą, że z iPhone’em
zasadniczo chyba też, ale
że z Maciem ma problem i że ona
to sobie parowała. Widać próbowała
Czy bym jej w tym nie pomógł?
Tak myślę…
Dobra, no w sumie słuchawek nigdy w rękach nie miałem.
Tych konkretnych.
Co tu zrobić generalnie, żeby było dobrze?
No i tylko akurat ja pana GPT w trybie thinking zapytałem.
Mówię słuchaj, to są słuchawki takie, takie.
W ogóle przekleiłem te wiadomości, bo tam nie było żadnych danych
poufnych, jakichś wrażliwych, ani drażliwych, ani żadnych innych tego typu.
Więc stwierdziłem, dobra, i weź mi tu powiedz, jak teraz ja te słuchawki mam skonfigurować,
jak je mam pomódlę sparować, w ogóle zacznij mi, jak one wyglądają, nie?
No i on mi mówi, słuchaj, no to są od Creative takie i takie,
że prawdopodobnie to jest ta generacja, skoro z tego roku i tamtego,
i że skoro to są te, to najprawdopodobniej masz tak, że to masz…
Na lewej słuchawce to masz nic, a na prawej masz…
A na prawej masz przyciski takie, takie, takie w takiej kolejności, które wyglądają tak, tak, tak i tak.
No i teraz, żeby je sparować, to użyj tego konkretnego przycisku.
Instrukcja Creative’a podaje, że tam wciśnij przez tyle i tyle sekund, żeby te słuchawki najpierw włączyć.
I teraz ważna uwaga, jeżeli słuchawki nie były wcześniej sparowane, to od razu przejdą w tryb parowania.
Jeżeli nie były parowane z żadnym innym urządzeniem wcześniejszym.
Zostaną przełączone w tryb parowania, który potrwa około 60 sekund.
No i dobra, fajnie.
No ale to się go pytam, okej, a co jeżeli były?
A, no to jeżeli były, no to…
yyy… to…
Aha, bo tam do włączenia przez 4 sekundy wciśni ten i ten przycisk,
a żeby je w stan parowania wprowadzić,
jak już są połączone z innym urządzeniem, to producent
zaleca wedle instrukcji wcisnąć przez 2 sekundy.
I że się powinny właśnie wprowadzić w ten tryb parowania.
No dobra, no spróbuję. A mówię, a co jeżeli by miała ta osoba tej drugiej
generacji te słuchawki, bo wspomniałeś, że tam są. A, no to tu już producent podaje
to, to i to i to. No i ja tak sobie myślę, dobra, skoro tak, to spróbujemy.
Ja mówię tej dziewczynie wprost, ja mówię słuchaj, no tych słuchawek nie miałem
nigdy. Mówię, nie wiem generalnie co i jak. Mówię zdalnie, nie wiem czy będę
bardzo pomóc, ale znalazłem tu to i to.
No i na początku nam się gdzieś tam nie udało,
bo gdzieś tam jedną z poleceń
gdzieś tam ta dziewczyna przepuściła akurat, jakby nie
zastosowała się. A potem mówię, ale spróbuj jeszcze
przez te dwie sekundy. I potem jeszcze w te ustawienia
ma KOS-a wejść i sobie
sprawdzić, czy tam w Bluetoothie,
w sekcji Bluetooth będziesz miała te…
jest, połączyła elegancko te słuchawki, no także tutaj też z pozycji, mi tutaj szkoleniowca bardzo, bardzo, bardzo AI pomogła.
Mało tego, myśmy się potem zaczęli zastanawiać, bo ona też, powiedzmy, szkoli i mówi, no dobra, ale jakby nie nadążam czasami,
że ludzie, powiedzmy, chcą z tego i tego i tego, a ja muszę się w miarę zapoznać.
nie do końca też wiem, gdzie tego szukać, tych różnych rzeczy.
A ja mówię, to słuchaj, no mówię, kiedyś może byłby problem,
bo zwłaszcza jeśli chodzi o, nie wiem, monitory brailowskie na przykład,
no to, no to nie wiem, ja akurat mam słabą, że tak powiem,
orientację w tym zakresie, ale powiedzmy tam, gdzie szukałem,
znaczy tam odnośnie do danych modeli, no to na stronie dystrybutorów,
powiedzmy nie wiem, EC, powiedzmy Harpo i tak dalej,
i to z takimi instrukcjami stricte do pobrania
po polsku jakoś miałem problem, żeby to znaleźć.
Za to na tych anglojęzycznych stronach producentów,
stricte producentów danych monitorów, no to już prędzej.
Ja mówię, słuchaj, no to albo sobie poszukaj,
tylko do to będzie trzeba angielski,
albo no od czego masz jajkę, prawda,
że dzisiaj to ci generalnie to pomoże, właśnie tam to pomoże.
Ja też nawet wciąż sobie zrobiłem coś takiego, że… no okej, na monitorze owitowskim wypożyczonym przeczytałem sobie instrukcję, powiedzmy w miarę, że od deski do deski.
Tam po angielsku była… no, sporo mi się udało zrozumieć, ale w sumie też nie wszystko.
I sobie myślę… poprosiłem GPT, żeby mi pobrał ten plik z instrukcją, żeby mi podał linka.
No dobra, plik z anglojęzycznego właśnie z serwisu producenta się udało pobrać.
Ja ten plik sobie wczytałem, bo stwierdziłem, nie będę mu tak ufać na tak zwaną przysłowiową,
mówiąc kolokwialnie PAŁĘ, żeby mu po prostu kazać czytać ten dokument.
Mimo że on to potrafi, ja mu wolałem w sumie ten dokument wgrać.
No i go zacząłem pytać o to, czy o tamto i ładnie mi to wszystko wytłumaczył.
Ja też mówię tej dziewczynie, mówię słuchaj, no to zaprzątnij sobie,
Daj sobie pomóc, tylko pracuj na tych, na plikach źródłowych generalnie, ale niech Ci ta AI pomaga tu czy tam.
Ja mówię, ja też jak się chcę dowiadywać, powiedzmy, czegoś na szybko z zakresu Androida, powiedzmy na przykład, no bo też nie, siedzę jeszcze w tym aż tak,
a mówię, ktoś tego, ktoś czegoś potrzebuje, to mówię, też w ten sposób ogarniam.
Do tego tak naprawdę to jest najlepszy, wydaje mi się, notebook LM, bo…
Notebook LM też, no.
Bo on może łuknąć w całości dokumentację i mam wrażenie, że o ile ja o Jeminaju mam swoje zdanie,
którego nie zmienię chyba jeszcze dość długo, chociaż dziś za jedno będę pod koniec audycji chwalił Google’a,
bo im coś wyszło w końcu. Natomiast wyszedł… To, co im na pewno wyszło, to jest Notebook LM.
To jest bardzo dobre narzędzie do takich rzeczy. Tam po prostu wrzucamy sobie całą instrukcję albo w ogóle kilka instrukcji do monitorów brailowskich, do jakiegokolwiek urządzenia czy urządzeń i możemy sobie zrobić taki po prostu notatnik, taką bazę wiedzy.
Potem wystarczy, że tylko będziemy pytać o konkretne rzeczy i naprawdę te wyniki będą pozytywne i raczej nie będzie konfabulował.
Chociaż jak mu dasz tych źródeł za dużo, bo ja też się spotkałem, ja próbowałem eksperymentalnie dostępnego Apple’a notatnik zrobić, tak.
Swojego czasu na grupę dawałem linki i tak dalej, ale…
Znaczy, notatnik jeszcze wisi, ale poniekąd pomysł zarzuciłem.
Ano to dlatego, że pomimo posiadania płatnej wersji, pozwalającej zamieszczać do 300 źródeł,
No mi przy siedemdziesięciu to zaczął tak zwalniać.
Po pierwsze zwalniać, że tak powiem, jeśli chodzi o pracę, o przetwarzanie,
no bo jednak miał tego sporo i różnych transkryptów i źródeł, powiedzmy,
stricte internetowych. Ale przy osiemdziesięciu, tam osiemdziesiąt dwa źródła
chyba mam obecnie, bo styrdziłem, no to ja chyba się w to nie będę dalej bawić.
Po prostu zaczął mi mieszać fakty, zaczął gdzieś tam, mimo wszystko właśnie, halucynować.
No tylko ja też zaznaczam, że to było ponad pół roku temu, więc być może…
No właśnie, tam się też mogło coś zmienić i też mogło się zmienić, jeżeli chodzi o szybkość działania tego.
Ja raczej nie tworzyłem nigdy tak rozbudowanych notatników.
Ja zwykle wrzucałem sobie do takiego notatnika na przykład kilka źródeł z konkretnych rzeczy,
z konkretnych dziedzin i po prostu pytałem wtedy i naprawdę, ja bardzo dobre efekty uzyskiwałem.
No ja jak miałem powiedzmy te trzydzieści źródeł, na przykład jeszcze czterdzieści, to też byłem mega zadowolony z tego.
Naprawdę czujnie to jakby weryfikowałem, sprawdzałem, w sensie nie musiałem niczego sprawdzać, bo powiedzmy to, co człowiek wie, to wie,
ale się nie mylił. A już właśnie przy tych siedemdziesięciu, jak mówię, zaczął sobie zwalniać, przy osiemdziesięciu zaczął już powolutku
No nie wiem, może jeszcze mu kiedyś dam szansę, zwłaszcza teraz to mi się może bardzo przydać.
Zwłaszcza, że jeden tu chce, powiedzmy, androida, ten tamten chce taki notatnik, a ten jeszcze chce co innego, że tak powiem.
No to może być fajną pomocą. No i mówię tej dziewczynie, mówię, słuchaj, fajnie się z tym będzie zaprzyjaźnić, mówię,
bo to ci w twojej pracy też może bardzo fajnie się przysłużyć i nie warto się tego absolutnie bać, no nie?
Pozytywne przygody z AI w swoim fachu w tym momencie też zaliczyłem.
To teraz odpocznijmy sobie troszeczkę od sztucznej inteligencji.
Blikomania, czyli konkurs blika i wymaga tutaj pewnych działań z naszej strony.
I tutaj dostępność została zrobiona, tylko pytanie, czy nie jest jej za dużo?
I to byłoby pytanie jeszcze przed audycją w pełni uzasadnione, ale odkryłem coś
ciekawego, bo… a w ogóle to może skoro… bo tak, bo gdyby nie powiedzmy temat
dostępności, to to by poszło do technikaliów, więc może zacznijmy sobie na początku
od tego, może nie czym jest Blikomania, bo myślę, że tutaj większość z nas wie,
A jeśli nie, to powiem krótko loteria, dzięki której można za płatności blikiem we wszelkiej formie wygrać.
W tym roku można wygrać 8 razy po 100 tys. zł jako nagroda główna. Raz w tygodniu właśnie jest do wygrania 100 tys. zł.
No i jako nagroda dnia, że tak powiem, są czeki blik do wygrania na kwotę 200 zł.
Czyli generalnie 100 tysięcy to stricte powiedzmy w gotówce, w sensie na przelew, w sensie przelewem, ale że w formie faktycznych pieniędzy takich no lądujących powiedzmy na koncie.
A te 200 złotych to są czek i blik do wykorzystania czy to w sklepach powiedzmy internetowych, w sklepach przy kasie czy do wypłaty gotówki z bankomatu i tak dalej.
No i generalnie promocja, znaczy promocja, loteria ruszyła sobie w tym roku 9 kwietnia.
Zgłoszenia będą przyjmowane do 3 czerwca, czyli do 3 czerwca włącznie będzie się można zarejestrować,
a potem to już po tak zwanych ptokach i tylko losowania, które potrwają do 10 lipca.
No i generalnie z tą blikomanią mieliśmy do zeszłego roku problem taki,
Ok, no, formularze dało się ładnie wypełnić,
jeśli chodzi o wprowadzanie naszych danych.
Z tym problemu zasadniczo nie było,
ale był problem, jak to tradycyjnie bywa,
niestety, a szkoda, że tak bywa, ale bywa,
jeżeli chodzi o zaznaczanie wszelakiego rodzaju ptaszków,
regulaminów, zgód i tak dalej na przetwarzanie danych.
To nie wiem, dlaczego jest z morą generalnie wielu powiedzmy gdzieś tam serwisów i aplikacji między innymi również.
Było do zeszłego roku Big Omani, w tym roku się to poprawiło, ale też, co zauważyłem, no formularz jest nazbyt gadatliwy.
Naprawdę, nazbyt gadaltywy, ale co odkryłem w sumie dosłownie przed audycją, to zachowanie jest tylko na iPhonie na przykład.
Na Machu już tego nie obserwuję. Ja myślałem generalnie, że ktoś bardzo pojechał po WCAG, generalnie a propos też osób z różnymi go rodzajami…
no, ograniczeniami poznawczymi, kognitywnymi właśnie,
żeby im właśnie wszystko szczegółowo wyjaśniać,
do czego dane pole służy, po co coś i tak dalej.
I tak sobie myślę, no może to było po to zrobione.
Ja może, ja może to w sumie tak zademonstruję pokrótce, bo…
Ja mam inną teorię, ale…
A czy ja teraz już, powiedzmy…
Słyszałeś mojego iPhona, nie?
Tak jest.
Dobra. No i teraz uwaga.
Właśnie.
No właśnie. I tak się to ciągnie przez…
Przez cały czas, ale co jest dla nas w tym momencie ważne?
I gdzie jest po lewej… O, w końcu jest.
To? Problem generalnie był, że tego co się zaznaczyć nie dało,
znaczy nie było to oznajmiane do zeszłego roku.
A ponadto…
O, i to się też w końcu da zrobić. Jak i inne zgody, tak samo się da zaznaczyć i tak dalej.
Więc postęp jest, ale cały czas ta sekcja zawiera formularz, bla, bla, bla, możesz go…
Ja nie wiem, czy to nie jest coś, co się zaczęło nagle w iOS-ie 26.4.
Bo ja na wielu stronach obserwuję,
na pewno w bardzo losowych miejscach zaczyna mi się odzywać ten dźwięk więcej zawartości.
Co jakiś czas…
Nie, nie, ja tego dźwięku tutaj nie mam.
Masz, pada wam.
Ale to są…
Czekaj, to…
To takie uderzenie, takie…
Takie stukanie.
Tak…
Aha, no.
Tak.
O kurczę, to jest faktycznie to.
Okej.
Tak.
I…
Ja już mam zboczenie zawodowe. Zawodowe to jest coś z iOS-em 26.4,
bo ja to na zupełnie stronach, które są poprawnie zrobione,
też jakieś takie dziwne. Dziś wypełniałem przykładowo
nasz tutaj formularz, prawda, firowy, który wypełniają wszyscy,
którzy z Tyflopodcastem współpracują i Tyfloświatem,
czyli dane osobowe. Jest to formularz Google,
taki sam od wielu, wielu lat i też wiele tego typu rzeczy,
Mam wrażenie, mi czytało, więc tam jest jakaś kwestia, pewnie czegoś w elemencie formularza.
Moje zboczenie zawodowe sprawia, że mam ochotę zajrzeć w kod takiej strony i zobaczyć, jakby,
jak to jest skonstruowane od strony technicznej. HTML-a, zagnieżdżenia elementów, co jest do czego
przypisane.
Właśnie pytanie, czy tam nie jest jakieś grupowanie nadmienne, użyte.
Ewentualnie to, co było moim takim tropem, to jest właśnie, bo tu Tomek powiedział, że od sztucznej inteligencji będziemy odchodzić, ale ja bym się wcale nie zdziwił, jakby ktoś próbował dorobić dostępność za pomocą sztucznej inteligencji.
I gdybyśmy mieli tutaj z przesyt znaczników ARIA, po prostu, bo to jest akurat prawda i to trzeba te wszystkie, no wszystkie, na pewno OpenAI, na pewno GPT, trzeba bardzo pilnować,
bo jak jemu się powie, że ma być accessibility, to on bardzo lubi używać ARIA.
Wszędzie, gdzie się da, używa ARIA i efekt tego jest taki, że na przykład po kilka razy jest odczytywany dany element.
Okej. No tylko wtedy to zachowanie też by się powielało na Macu, no nie?
A tutaj na Macu ładnie wszystko, w sensie bez tej gadatliwości, tylko wszystko ładnie opisane, w sensie, no poprawnie.
Dlatego pytanie, czy iOS czegoś nie robi inaczej, bo to jest zawsze potem też w naszej pracy audytorów zadanie.
Jak coś, któraś kombinacja czytnika ekranu systemu operacyjnego
przeglądarki dziwnie czyta.
Przekonać się, czy to nie jest jakaś dziwna rzecz
w tej konkretnej kombinacji.
Przykładowo, Apple coś zrobiło w voiceoverze,
ale tylko na iPhone, a takie rzeczy się dzieją.
I rzeczywiście, jak się trochę poszuka artykułów,
dużo o tym, że voiceover na Macu
interpretuje, nie wiem, taki, a nie inny element
inaczej niż voiceover na iPhonie.
I to jest błąd, który zgłaszano Apple’owi od wielu lat,
ale Apple sobie go nie naprawił, więc tak po prostu jest.
I potem po prostu się gdzieś tam oszacowuje,
na ile to jest utrudniające życie użytkownikom,
czy meldować to w ogóle jako barierę,
no bo twórca strony nie jest odpowiedzialny za to,
że Apple’owi nie chce się naprawiać błędów.
Mówmy się szczerze, twórcy czytników ekranu i przeglądarek
też mają w tym równaniu swoje zobowiązania
I po ich stronie też leży pewna odpowiedzialność za to, żeby pewne rzeczy były zrobione.
Standardy WCAG obowiązują zarówno twórców stron, tam gdzie one powołują się na to jakieś lokalne zobowiązania prawne,
jak i twórców samych rozwiązań, które z tego korzystają.
Czyli tutaj i NVIDIA ma pracę domową do odrobienia, i NV Access, i Vispero, i Firefox, Mozilla, i Apple.
Bywa czasem tak, że coś jest dziwnie czytane,
bo konkretna przeglądarka ma błąd albo czytnik ma błąd.
Ja jestem jeszcze na tym etapie pracy, gdzie mnie takie rzeczy fascynują.
I ja lubię sobie dokopywać się do tego, jakby po czyjej stronie leży błąd.
Powinienem to zgłosić na jakimś GitHubie czy nie?
Może za jakiś czas będę miał już tego dość,
bo właśnie iOS, niestety, jak lubię ten system
i jak ogólnie lubię pracować z iPhone’ami,
tak bardzo niepewnie się czuję testując stronę.
bo tam zawsze dzieją się jakieś nietypowe rzeczy,
które nie do końca wiem, czy powinienem uznawać za błąd
po stronie kogoś, kto strony stworzył, czy po stronie Apple’a.
Jakieś symbole dodatkowe są czytane, które większość czytników
po prostu pomija. Fokus przeskakuje w jakieś nieoczekiwane miejsca,
w zależności od widzimisię, czasami przeskoczy na pasek adresu,
czasami na ten dolny pasek, tam gdzie jest udostępnić zakładki itd.,
Bo tak, czasem sobie słychać jak VoiceOver hop, hop, przeskakuje nad czymś,
bo jest coś nietypowo zaimplementowane. I niestety przez to, że no Apple ma,
znaczy, jak się nazywa WebKit, ten silnik, którego korzysta Safari,
ma swojego otwartego, ma swoją bugzilla, czyli taki serwis, gdzie można publicznie
zgłaszać i przeglądać, co ludzie zgłaszali. No ale np. przez to,
że nie da się tam włączyć powiadomień mailowych,
to ciężko mi się śledzi to, co robię w przypadku innych silników
i czytników ekranu, na bieżąco.
Co już zostało zgłoszone, co zostało rozwiązane,
co jest w trakcie rozwiązywania i na jakim etapie.
No i po prostu potem kończy się to tak, jak się kończy,
że no, tej wiedzy po prostu nie mam.
Natomiast bardzo możliwe, że tutaj iPhone coś ten…
Czy ten forum jest publicznie dostępny?
W sensie ja muszę wejść przez bank, czy mogę przez stronę?
Właśnie jestem na tej stronie.
Zaraz zajrzę z ciekawości z mojego laptopa.
No, jakbyś mógł w sumie.
I przyjrzę się z ciekawości, co tam w kodzie się dzieje.
Może się podzielę z Wami jakąś ciekawostką na temat Ari.
Ostatnio bardzo lubię takie tematy roztrząsać.
To jeszcze tak około dostępnościowych rzeczy
i tego, co się w zasadzie zadziało.
No właśnie, nie do końca wiem, co się zadziało,
Ja miałem mówić o Numbersie w drobnych newsach. Generalnie, że Numbers zaliczył poważny regres dostępności.
No i istotnie jeszcze w sobotę tak było, bo tam sobie w końcu się zabrałem za pita, żeby w końcu tam te ulgi sobie powpisywać i to tamto.
No i fajnie mi się to robi z Numbersem, jak sobie odpowiednio człowiek arkusz ustawi, żeby wszystko ładnie podliczał.
Dobra, robię na Macu, ale akurat pewne rzeczy chcę, żeby mi ktoś powiedział,
a do tego celu ja się będę musiał przejść z iPhone’em.
No i otwieram ten arkusz na iPhone’ie i o zgrozo, no wszystkie komórki,
które są puste, to oznajmia, że są puste, wszystko fajnie, ale wszystkie te,
w których miałem jakiekolwiek dane wpisane, on mi po prostu czytał komórka,
komórka, komórka A ileś, komórka B ileś tam, komórka, komórka, komórka.
Nie czytał zupełnie, co tam jest. Po wejściu w tryb edycji, po wejściu w tryb tylko do czytu, po aktywowaniu danej komórki było odczytywane zupełnie nic.
No i sobie myślę, o kurczę, coś tu się podziało niedobrego, to ewidentnie trzeba Apple’owi zgłosić.
Natomiast wyszła wczoraj beta systemów. Wyszły bety systemów Apple 26.5, beta druga.
No i niby nic, niby poprawki błędów, niby stabilności i niby testowane jest to, co było testowane w pierwszej becie,
więc nie ma sensu o tym dłużej mówić. Natomiast, no to niby nic. Nie wiem, czy się nie przerodziło w to,
że nawet teraz, w trakcie audycji, bo chciałem dokładny komunikat przytoczyć, a nie parafrazować,
okazało się, że nagle wszystko jest znowu pięknie, automagicznie, automatycznie czytane,
więc ja myślałem, szczerze mówiąc, że to numbers, generalnie, że tam coś skopano,
bo aktualizacja jakoś była bodaj w zeszłym tygodniu,
Więc zwaliłem to na kark stricte aktualizacji numbers, ale ja odpalam dzisiaj i dzisiaj wszystko działa prawidłowo.
Więc no ciekawe, szukaj tu diabełtki w szczegółach.
Także tak to niestety wygląda.
I jeszcze tutaj chciałem Robertowi podziękować.
Roberto, dobrze, że powiedziałeś, ostrzegłeś ludzi, jeśli chodzi o tego Messengera.
Ja to potwierdzam na pikselku.
Generalnie jest istotnie, jak mówisz,
ale woli uzupełnienia jeszcze podam, żeby się ludzie nie nacieli.
To jest wersja 554.0.0.59.70.
Także to jest to.
I na iOS-ie na Facebooku, w iOS-ie w aplikacji facebookowej
Był błąd przez jakiś tam kawałek czasu, dwóch lub trzech tygodni, że aplikacja po odświeżaniu na głównej osi czasu się nam bezwstydnie, perfidnie crashowała.
Zamykała się, ulegała awarii, jak kto woli wysypywała się i trzeba było ją odpalać i tylko to się działo na głównej osi.
A teraz, i też, nie wiem, czy Facebook coś, bo parę aktualizacji Facebooka też było,
przez formularz stricte dostępności ja to zgłaszałem, natomiast nie…
przez trzy tygodnie czy przez miesiąc, nawet ponad może, nie przynosiło to żadnych
efektów. Wziąłem się, zdenerwowałem, delikatnie mówiąc, zgłosiłem przez stricte
pomoc w aplikacji Facebooka, nie przez formularz dostępności, opisałem co i jak.
No i dzisiaj ja sobie obserwuję, że problem mi ustąpił, więc nie wiem czy to znowu kwestia bety, czy to kwestia wersji Facebooka.
Na wszelki wypadek też powiem, że to jest wersja 557.0 aplikacji w App Store, właśnie wersja aplikacji Facebook.
Więc jeżeli słuchacze, słuchacze drodzy, potwierdzicie, że problem się rzeczywiście naprawił i ustąpił, że Facebook naprawił, to się istotnie ucieszę, a jeżeli zaprzeczycie i będzie dalej błąd, no to się nie obrażę, a wręcz będę wdzięczny, że wyprowadzacie z błędu, bo tak jak mówię, być może to jest niestety beta.
Także na Messengerze potwierdzam, niestety problem jest do najnowszej wersji, bodajże z wczoraj.
Androidowcy nie aktualizujcie rzeczywiście tego Messengera, bo się wam zrobi bigos, jeśli chodzi o czaty.
To ja teraz zaglądam do waszych wypowiedzi na naszym panelu kontaktowym.
Mamy i tekstowo, i głosowo. Od tekstowych zaczynamy, bo tu jeszcze Łukasz nam napisał,
Też a propos tego robota, że teraz trochę pomarudzi na koniec.
Fajnie jest rozbawić ludzi takimi wynalazkami, lecz czy nie lepiej byłoby za te pieniądze stworzyć prostą dostępną pralkę,
klawiszowy telefon z Androidem 16, czy program pocztowy dostępny dla wszystkich, żeby pisanie maili nie było drogą przez mękę.
Pozdrawiam. Tylko Łukaszu, ja nie mam takiego przekonania, że ten robot, o którym ty mówisz,
To jest coś, co jest prezentowane jako coś mającego jakby pokazywać rozwiązanie problemów z dostępnością.
Bardziej się mówi o tym, że to jest po prostu taki gadżet, który pokazuje jak bardzo daleko już jesteśmy, jeżeli chodzi o cyburgizację tak naprawdę.
Tak bym to ujął.
I tu jeszcze DJ Graco do nas pisze.
Heja, heja, pisze Zapki, Tyflo, Centrum na Windowsa. Po raz pierwszy, tydzień temu, nie miałem okazji słuchać audycji, ale odniosę się do jednej rzeczy.
Ty, Michale, mówiłeś, że u Was tradycją na Wielkanoc to barszcz na bogato. To u nas, a właściwie w mojej rodzinie, taką tradycją jest chrzanówka.
Zupa chrzanowa na bazie wędzonki, można do niej dać cokolwiek, jajo, kiełbasę, ale równie dobrze jeść samą.
Ma konsystencję takiego troszeczkę kremu. No i jest bardzo dobra. Też na to zawsze czekam, bo raz w roku tylko jest.
To taka troszeczkę tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie od mojej rodziny, od strony mamy.
No ten barszcz to też nie jest coś, co w moim regionie się jakoś bardzo regularnie spożywa, że to wszyscy jedzą.
To z tego, co wiem, to jest generalnie z Lubelszczyzny, bo to mój dziadek właśnie z tamtych stron pochodzi i on to przywiózł tutaj.
I to była ponoć, bo ja akurat dziadka nie miałem okazji poznać, ale to była właśnie jedyna rzecz, jaką dziadek gotował i jaka mu rzeczywiście wychodziła po prostu.
No więc ten przepis właśnie mojej mamie przekazał.
Ale to też nie jest tu na Warmii i Mazurach, gdzie jestem.
To nie jest też taka potrawa, która by była naszą regionalną specjalnością.
I DJ Graco pisze dalej.
Co do Messengera i dziwnego ciągu znaków, to problem występuje zarówno z Talkbackiem, jak i CSR, którego używam.
Więc to nie wina czytnika raczej, tylko coś popsuli w Messengerze.
Ale miejmy nadzieję, że w kolejnej aktualizacji to naprawię.
Zniknęła za to opcja transkrypcji głosowych, bo jeszcze niedawno miałem, a teraz nie mam.
Coś kombinują…
DJ Gra, co pisze dalej.
W CSR jest o tyle lepiej, że tam kursorem jak się podjedzie, to obok da się odczytać imię i nazwisko,
ale faktycznie jest to bardzo niefajne.
No i mamy jeszcze wiadomość głosową od Roberta.
No cześć, tu Roberto jeszcze raz.
To teraz w sprawie Blikomanii.
Nie jest tak różowo jak mówiliście w audycji.
Bo ja wypełniałem ten formularz w zeszłym tygodniu.
I wypełniłem wszystko co trzeba.
Zaznaczam zgody, klikam tam dalej.
Nic się nie dzieje.
Jak to?
Próbuję na Windowsie, próbuję na Firefoxie.
Nic to nie daje.
Na Androidzie ostatecznie chyba nie spróbowałem, ale spróbowałem najpierw na iPhone’ie.
Tak, to się okazało.
To nie był nawet komunikat o ciasteczkach, tylko jak się kliknęło dalej, to się tam pojawił jeszcze taki dialog
potwierdź, że wszystkie dane są prawidłowe.
Tak na wszelki wypadek.
I do tego dialogu wcześniej nie byłem w stanie dojść żadnymi tabami F6 w Chromie w Firefoxie z NVIDIA.
Pytanie, czy mogłem w ogóle do tego dojść, bo ja nie wiedziałem, że ten dialog tam jest.
A na Androidzie też próbowałem. Tak, próbowałem i tam mi się też w ogóle nie udało do tego dojść.
iPhone to była jedyna opcja, gdzie mogłem do tego dialogu
właśnie jakkolwiek wejść w Safari i tam kliknąć to, co trzeba.
Już nie pamiętam, co to było. Potwierdzam chyba coś takiego.
Ale na Windowsie ani Chrome, ani Firefox dla NVIDIA
jakby nie wysyłał żadnej informacji, że ten dialog się pojawił w ogóle.
I teraz już ciężko powiedzieć…
Znaczy, ja mogę w sumie tam teoretycznie jeszcze wejść i wypełnić to,
ale…
No…
Taki był problem i po prostu ja już się zastanawiałem, klikam dalej i co?
I znowu te pola nie są zaznaczone?
Czy co, więc…
Komuś się chciało,
ale niestety znowu czegoś nie zrobił tak jak trzeba.
Pozdrawiam.
I to na ten moment tyle wiadomości od Was, przynajmniej na naszym panelu kontaktowym.
Ale to zdecydowanie nie tyle, jeżeli chodzi o newsy od nas, bo teraz w dodatkach tutaj widzę informacje na temat wywiadu ze specjalistą IT, niewinnym specjalistą.
Tak jest. To był wywiad, który się ukazał i to muszę sobie zajrzeć na stronę.
To jest angielska, brytyjska taka organizacja, Technology Association of Visually Impaired People.
To jest taka organizacja, która właśnie publikuje różnego rodzaju tego typu treści.
Zdaje się, oni też prowadzą różnego rodzaju szkolenia.
No i ostatnio mieli takie spotkanie z niejakim Andrew Hodgsonem.
To jest człowiek, który, no, pracuje w informatyce, w branży IT od około dwudziestu lat.
Zdaje się, że on przede wszystkim działa w usługach chmurowych.
Natomiast on w ogóle opowiadał też o swoim życiu, o tym, jak rozwijał swoją karierę,
No i jak wygląda to teraz? To kilka takich refleksji z tego wywiadu, z którym miałem okazję się zapoznać, to też w tym momencie mogę przedstawić.
No między innymi właśnie Andrew, którego ja osobiście kojarzę z takiej listy dyskusyjnej, nad której jestem od wielu, wielu lat.
Czyli to jest taka lista, na której ruch jest bardzo mały.
Natomiast tam już dyskutuje się o takich rzeczywiście profesjonalnych zastosowaniach.
IT, administracja serwerami, zarządzanie różnymi usługami.
I tam ludzie z branży się, że tak powiem, wymieniają tymi swoimi doświadczeniami
w zakresie dostępności różnych rzeczy.
No i właśnie, to zdaje się, Andrew też taką listę założył.
Natomiast on opowiadał, że w tym momencie, w dzisiejszych czasach, jeżeli chodzi o w ogóle pracę w IT, to poprawiło się zdecydowanie, jeżeli chodzi o kwestie dostępności.
Bo tak naprawdę, no on w tym momencie pracuje przede wszystkim w usługach chmurowych.
Największą, jakby dla niego i z jego perspektywy taką barierą, to było po prostu konfigurowanie serwerów ręcznie.
…że trzeba było iść gdzieś tam do serwerowni, coś w tej serwerowni podziałać,
poprzepinać jakieś kable, może można było się zwyczajnie pomylić,
a w tym momencie to tak naprawdę wszystko polega na pracy w wierszu poleceń,
na pracy w linii komend, więc wystarczy te komendy znać, wiedzieć co chcemy zrobić,
no i o tę tak zwaną warstwę sprzętową, warstwę hardware’u to się absolutnie nie musimy martwić.
No to rzeczywiście jest coś w tym, bo tu naprawdę, jeżeli znamy te wszystkie polecenia albo po prostu potrafimy się dobrze wspomagać różnymi narzędziami związanymi chociażby z AI, to można sobie naprawdę całkiem nieźle radzić.
Andrew też opowiadał o tym, jak w ogóle wygląda jego środowisko pracy, z czego korzysta i tu tak naprawdę odpowiedź z wszystkiego, co się da.
Korzysta z trzech czytników ekranu, korzysta z narratora, z Joe’sa i z NVDA, wymiennie, w zależności od tego z czego aktualnie skorzystać może, albo po prostu na co pozwala mu środowisko w jakim pracuje, bo czasem są to takie już naprawdę korporacyjne środowiska z różnego rodzaju obostrzeniami, więc nie zawsze wszystko można zainstalować i odpalić.
Opowiadał też o swojej edukacji, o tym, że przeszedł też przez edukację właśnie typowo w ośrodkach dla niewidomych, natomiast później też uczęszczał do szkoły masowej i tak stwierdził, że o ile rzeczywiście te ośrodki dały mu takie podstawy, to zdecydowanie lepiej czuł się i zdecydowanie bardziej podobało mu się już po prostu w tych szkołach ogólnych, ogólnodostępnych, masowych.
innymi słowy. Jeżeli chodzi o to, do czego w tym momencie on używa AI, używa sztucznej inteligencji,
to wymienił kilka takich rzeczy i tu muszę powiedzieć, że rzeczywiście wcale się nie dziwię, że z tego,
że w tym wyręcza się gdzieś tam sztuczną inteligencją, bo to są takie rzeczy, które są w stanie nam naprawdę
dość mocno sprawę ułatwić. Jeżeli ma jakieś wystąpienie,
Jeżeli ma potrzebę przygotowania jakiejś na przykład prezentacji multimedialnej,
to mimo tego, że PowerPoint jest jakkolwiek obsługiwalny,
no to opowiadał o tym, że zdecydowanie woli po prostu wprowadzić tekst
i jakiś wzór prezentacji podrzucić i kazać całość przygotować sztucznej inteligencji.
I ponoć te wyniki są naprawdę całkiem fajne.
Też opowiadał o tym, że czasem musi pracować z tak zwanymi narzędziami Business Intelligence.
To są narzędzia, z którymi ja też kiedyś miałem do czynienia.
Ja akurat miałem okazję trochę pracować na Business Intelligence od Oracle.
Andrew akurat pracuje na BI-u od Microsoftu, czyli Power BI.
Tak nazywa się to oprogramowanie.
I w tym właśnie narzędziu, tak jak opowiadał, no bardzo pomaga mu sztuczna inteligencja.
w obsłudze tego narzędzia, bo na czym w ogóle polega praca z Business Intelligence?
To są zazwyczaj po prostu takie programy, w których generuje się różnego rodzaju raporty.
My dostajemy tak zwane kostki OLAP. To są takie graficzne…
Graficznie to rzeczywiście ponoć wygląda jak kostka.
I możemy sobie tymi kostkami kręcić, obracać, ustawiać
I różnego rodzaju parametry naszego biznesu, czyli na przykład parametry sprzedaży,
możemy sobie w ten sposób analizować. Wizualnie pięknie.
Bardzo to ponoć ułatwia zarządom takie szybkie sprawdzanie różnego rodzaju kwestii,
co na przykład jak się sprzedaje, w jakim okresie, jakie towary najlepiej rotują,
jakie najsłabiej i tak dalej, i tak dalej.
No problem jest w tym, że ktoś te raporty musi przygotować, no i tego oczywiście nie robi zarząd, tylko zarząd zleca, że chcemy takie i takie raporty, potrzebujemy takich i takich danych, no i ktoś to potem musi klikać.
No i właśnie Andrew jest też między innymi jednym z tych, którzy klikają, a że te interfejsy, takie właśnie narzędzi Business Intelligence, no one jednak są mocno nastawione na grafikę.
Ja pamiętam, że Oracle miał wersję taką uproszczoną, tylko że to uproszczenie polegało też na funkcjach, które zostały bardzo mocno uproszczone i ja jako niewidomy, posługujący się czytnikami ekranu, byłem w stanie wygenerować sobie kilka naprawdę prostych raportów, a to się absolutnie nijak miało do tego, co był w stanie wygenerować ktoś, kto posługiwał się wzrokiem, więc tam była naprawdę przepaść.
Tu okazuje się, że w Power BI-u edytujemy czy zarządzamy tymi wszystkimi raportami w formie plików JSON.
I jeżeli wiemy jak te pliki edytować i wiemy jak i co tam w odpowiedni sposób dodać,
no to możemy sobie bardzo ładnie i bardzo fajnie to generowanie takich raportów usprawnić.
No i do tego ponoć bardzo dobrze nadaje się sztuczna inteligencja,
Która akurat w przypadku Andrew to jest Microsoft CoPilot, on może tego używać, no ja podejrzewam, że właśnie dlatego, że to jest takie środowisko korporacyjne i no mają podpisaną odpowiednią umowę z Microsoftem.
Ten CoPilot z tego co ja wiem to nie jest jakiś fantastyczny, no niby to są modele od OpenAI, ale chyba takie dość mocno ograniczone.
I ten Copilot, ale ten Copilot ma jedną właśnie taką zaletę, że Microsoft go wszędzie wciska i bardzo dużo firm posiada po prostu licencję na Copilota.
No i ta firma, czy te firmy, w których tam Andrew pracuje również są te, po prostu te licencje tam dostępne.
No i w takiej sytuacji właśnie tak to, a nie inaczej wygląda.
On jest w stanie sobie pracować za pomocą tych narzędzi, za pomocą tego wszystkiego.
Tak właśnie wygląda jego codzienny, obecnie codzienna praca.
To jest albo CoPilot, albo, albo właśnie te narzędzia BI, albo też po prostu zarządzanie różnego rodzaju usługami chmurowymi.
No, w ten sposób to jest, tak to działa. Jeżeli o Andrew chodzi, to ten cały wywiad w formie po prostu pliku mp3 jest dostępny na stronie,
do której link podamy w komentarzu, więc jeżeli będziecie mieli ochotę, no to będziecie mogli go sobie posłać.
Oczywiście wywiad jest w języku angielskim. Też ta jakość tego dźwięku jest, powiedziałbym, taka średnia, więc trzeba się mocno wsłuchać.
Natomiast rzeczywiście jest to wywiad ciekawy, bo pokazuje taką karierę kogoś, kto rzeczywiście, no, w tym IT działa.
Jeżeli ktoś się interesuje informatyką, interesuje się IT i taką pracą w IT, no to w tym momencie może to być dla niego jakąś tam inspiracją, bo po prostu widać, że jest to możliwe przy oczywiście odpowiedniej determinacji, no i też jeżeli życzliwych ludzi na swojej drodze spotkamy, bo to bez wątpienia jest bardzo, bardzo znaczącą kwestią.
A tymczasem odbieramy kolejny telefon. Kto jest z nami?
Cześć Rafale, słuchamy.
Witam, witam. Mam takie pytanko.
W którymś tam Tyflo przeglądzie, tam nie wiem w którym,
były wspominania o wtyczce do przeglądarki Google Chrome,
która będzie powodowała, żeby skróty klawiszowe
YouTube’a np. do odtwarzania, ta literka K, co pauzuje i odtwarza, i przewijanie itd.
Też działała na innych stronach.
Czy tylko na playerze.pl itd.
Tylko co to dokładnie było? Ja szczerze mówiąc nie pamiętam.
Mi też umknęło, wiem, że Piotrek o tym mówił i to gdzieś jest też w moich jakichś zakładkach.
Trzeba będzie przejrzeć notatki. Mogę zajrzeć i jak do tego dotrę, to podam nazwę.
Powiem też, w którym to było odcinku, bo na pewno w komentarzach jest link.
No właśnie, tylko właśnie nie pamiętam, w którym to właśnie odcinku właśnie.
Próbowałeś szukać po jakichś słowach klucz? Bo pewnie w transkrypcie.
Znalazłby się transkrypt, w którym było o tym mowę.
Możliwe, możliwe, bo właśnie, bo to próbowałem i też chyba się tego znaleźć nie mogę.
A to było chyba daleko, bo nie wiem, to było miesiąc, czy dwa miesiące temu.
A to trochę tych komuś było, no nie?
I było łatwiej Wam gdzieś to znaleźć, bo pewnie szybciej będzie.
I to gdzieś na Whatsappie byście mogli napisać.
Jak tylko będziemy mieli chwilę, to postaramy się poszukać. Natomiast na pewno nie teraz.
Rafale, dziś prowadzimy audycję i teraz na pewno się tym nie zajmiemy.
Podejrzewam, że jeżeli tylko nie zapomnę, to postaram się zrobić to jutro.
Ale tutaj nie mogę też obiecać, że to będzie natychmiast.
Teraz są ważniejsze rzeczy, którymi się po prostu musimy zająć prowadząc audycję na żywo, prawda?
Aha, to się przypomni, jasne, jasne, okej.
Dobra, to dzięki.
Dzięki za telefon, pozdrawiamy, do usłyszenia.
Następnym tematem, który mamy, to są akcesoria od firmy Huawei
i aplikacja, jak rozumiem przynajmniej z tej notatki,
aplikacja na iPhone’a, która… no właśnie jaka jest?
Westchnienie mówi chyba wszystko, prawda?
Ale żeby cała relacja nie sprowadziła się tylko do westchnięcia,
to troszeczkę opowiem.
Generalnie historia zaczęła się w ogóle od tego,
Ja przez powiedzmy tutaj trzy lata albo cztery żyłem sobie w błogiej nieświadomości,
że wcześniejsza aplikacja służąca do obsługi wagi łazienkowej,
którą mi tam swego czasu dawno temu sprezentowano na imieniny,
że aplikacja do tejże wagi przestała być wspierana, mało tego, że jej nie ma w App Store.
A dowiedziałem się o tym dopiero po przenosinach na iPhone’a 17, tego tu obecnego mojego,
w którym jeszcze w międzyczasie musiałem z pewnych przyczyn zresetować ustawienia prywatności,
a co za tym idzie uprawnienia wszelkich aplikacji do różnych rzeczy, w tym do Bluetootha,
w tym do znajdowania w pobliżu w sieciach lokalnych i tak dalej.
No, kluczowy tu jest lootów w całej historii.
Generalnie aplikacje tą starą,
które już na co nie pamiętam, bo i tak jej nie ma,
to jeszcze instalowałem na iPhone’ie SE2-220,
bo mniej więcej to się jakoś tak zbiegło,
że w tym czasie dostałem tę wagę,
albo nie, nawet jeszcze na tym SE2-16.
No i ta aplikacja sobie była, transferowała się ładnie z ustawieniami,
z wszystkim, bo backupy iCloud,
Potem bezpośrednie przenoszenie z iPhone’a na iPhone.
No i wszystko fajnie, no dopóki właśnie nie trzeba było resetować tych ustawień prywatności.
No i generalnie finał był taki, że w ogóle mi się aplikacja z wagą nie łączyła.
Sobie myślę, o co chodzi, dlaczego?
No pewnie problem z Bluetoothem, pewnie problem z uprawnieniami.
No dobra, ale w takim razie przeinstaluj aplikację i co?
No i nic. I aplikacja nie zapytała.
Tam w pewnym momencie pewnie zaszły jakieś zmiany w ogóle w integracji generalnie z różnymi uprawnieniami po stronie iOS-a.
No a aplikacja była ostatni raz aktualizowana dwa lata temu. No i sobie myślę, albo jakoś tak.
I sobie myślę, no dobra, pobiorę ją jeszcze raz z App Store’a, zobaczę w ogóle kiedy były ostatnie nowości i tak dalej.
No ale nigdzie tej aplikacji nie ma. I zastanawiam się, ale co jest?
No i pytam ja Gemini’a a propos…
Gemini’a. Wtedy chyba jeszcze Gemini’a.
Jak się przeprosiłem z GPT to…
Ale chyba wtedy jeszcze Gemini’a.
I się go pytam, o co właściwie chodzi.
A no, o to, że w 2021
wsparcie dla starej aplikacji się zakończyło.
No i Huawei zmigrował
wszystkich użytkowników do aplikacji
Huawei Zdrowie Europa.
No to się nazywa w polskim App Store zdrowie Europa.
No i myślę, dobra, okej, no skoro tak, jak mózg to mózg.
No i wszystko by było fajnie, tylko po pierwsze, logowanie się do aplikacji, które zaczęło być ode mnie wymagane,
ten cały HSID, właśnie Huawei’a, który był wymagany.
Nawet nie pomogło to, żeby się na przykład mogłem zalogować kontem Apple’a,
bo mogłem, bo mogłem się kontem Google’a zalogować,
bo mailem i tak dalej.
Trzeba było podać jeszcze swój numer telefonu.
No i okej, numer telefonu podać, nic wielkiego.
Kod z SMS-a wprowadzić, też nic wielkiego.
No ale potem jeszcze dochodzi do tego…
reCAPTCHA dźwiękowa.
Czy nie, CAPTCHA chyba dźwiękowa, tak.
W każdym razie, która…
która też działała bardzo różnie.
Finalnie mi się jakoś udało wypełnić, ale
samych schodów takich na starcie
generalnie różnych było dziwnych.
Gdzie mi to do końca
zaskoczyć nie chciało.
Tak naprawdę. No a potem już jak
aplikacja została powiedzmy
skonfigurowana,
znaczy zainstalowana,
konto założone, zalogowane do
tej aplikacji,
uprawnienia poudzielane,
wszelkie bluetoothy tego świata
powiadomienia i innego typu rzeczy.
No to zaczęły się schody troszkę natury dostępnościowej, bo
po pierwsze aplikacja ma sporo przycisków niezaetykietowanych mimo wszystko,
albo zaetykietowanych bardzo niejednoznacznie, w sensie nie do końca nawet
znając jakoś tam angielski, nie jest się w stanie wywnioskować do końca co
dany przycisk oznacza, który jest skopany, kolokwialnie mówiąc.
Największy grzeczek dostępności był tam też taki, że…
Nie, do największego zaraz przejdę.
Jeden z większych.
Był taki, że przy bodaj konfiguracji profilu,
ja już tego teraz nie pamiętam, gdzie to było,
tam był jakiś taki alert się pojawił,
gdzie trzeba było przejść do przycisku OK
i go kliknąć, tapnąć.
No, niby nic wielkiego. Byłoby nic wielkiego, gdyby kursor nie skakał jak pijany zając.
W sensie on… Ja już byłem prawie przy przycisku OK, już prawie łapałem tego kicającego zajączka,
aż to nagle bach, trach, ciach i z powrotem mnie przenosiło na pierwszy element ekranu,
generalnie na całą górę, tak? I tutaj trzeba było wykazać się nie lada refleksem, żeby jakkolwiek to…
przyłapać tego zajączka, przyłapać ten przycisk
i szybko sobie kliknąć ten OK. Jak już się to w końcu zrobiło?
Chyba pięć minut kląłem i próbowałem to zrobić. Jeden głupi przycisk,
w końcu się to udało zrobić i od tamtego czasu
dzięki Bogu już nic mnie nie prześladuje w tym zakresie,
ale po pierwsze intuicyjność tej aplikacji generalnie,
jak pewne ustawienia są poukrywane, jak do pewnych rzeczy
Czy trzeba się dokopywać?
Zwłaszcza jeśli chodzi, na przykład,
chcę sobie troszeczkę zrzucić,
bo, że tak powiem,
życie mnie troszeczkę do tego zobowiązało,
zdrówko i tego typu.
No okej. Chcę sobie ustawić
po Bożemu cel,
że tak powiem, wyznaczyć sobie cel,
do którego chcę,
że tak powiem, zrzucić nadmiary.
No i…
No i nic bardziej prostszego, prawda?
A niestety nie.
Nie da się tego zrobić w oczywisty, namacalny sposób, bo po pierwsze,
wszystkie kilogramy, które się wyświetlają, od tam powiedzmy dziesięciu wzwyż,
są oznajmiane jako jeden element dla voiceovera i nic się z tym zrobić nie da.
Mało tego, rozpoznawanie ekranu u nas też w polskim działa jak działa,
no w tym wypadku nie działa wcale.
No i tym się nie mogłem też posiłkować, poratować, żeby to jakoś sensownie ogarnąć.
Nie wiem, co ja zrobiłem, że się udało. Trzeba było gdzieś zaznaczyć, że nie chodzi o utrzymanie, nie chodzi o wzrost kilogramów, tylko o spadek.
Potem coś na suwaku procentowym poklikałem, poprzesuwałem, że mi się ustawiła powiedzmy w miarę ta liczba kilogramów, do jakiej chcę.
To i tak nie było to, ale już lepszy rydz niż nic i ustawiłem jakość, ale też żeby do tego dojść, to chyba mi to zajęło, nie wiem, z piętnaście, dwadzieścia minut tak naprawdę i to jeszcze przy warunkach bardziej sprzyjających, bo też nie wiem, dlaczego mi aplikacja dodatkowy wpis dodała, tam jeden czy dwa, jeśli chodzi o kilogramy, że niby sobie ważę 11 kilo, co jest nieprawdą i początkowa waga była 11 kilo
No i teraz bądź tu człowieku mądry, co tu zrobić.
Usunąć tych wpisów z aplikacji też nie do końca się da.
Znaczy da się, tylko trzeba bardzo, to wymaga większej troszki gimnastyki i tak
przeklikania się, przechodzenia przez ten interfejs.
Jedynym plusem w sumie z tej całej zabawy, z tej całej migracji do nowej aplikacji jest to, że
teraz ta aplikacja… Chciałoby się rzecz teraz, no.
Inni producenci to już mieli spory czas temu,
jak widać Huawei też, ale ja o tym nie wiedziałem,
bo nie miałem konieczności.
Integracja z Apple Health, z aplikacją zdrowie,
gdzie faktycznie, jak jej zezwoliłem na dostęp
i na odczyt i na zapis danych,
ona faktycznie sobie wszystko podsumowuje,
sprawdza sobie, przepraszam,
a propos właśnie wyniki snu,
Różne tego typu rzeczy. Sprawdza sobie
treningi i tak dalej, moją aktywność.
No, ale też zapisuje wagę.
Więc… Ale mało tego, że zapisuje właśnie wagę,
to zapisuje te wszystkie ilość wody w organizmie
i masę mięśniową, tamte rzeczy typu
tkanka tłuszczowa i tak dalej, procentowa,
coś tam tego typu rzeczy.
Więc chociaż jedyny plus z tego jest właśnie taki,
Czy ja bym polecał bardzo koniecznie, jeśli chodzi o urządzenia w tym momencie tej marki, wszelkie noszone, zwłaszcza zdrowotne akcesoria?
No chyba jednak niekoniecznie, więc jeżeli póki to się nie zmieni, dostępność tej apki, ja też się zbieram do tego, żeby tam do nich napisać,
bo na liście życzeń i rzeczy do zrobienia trochę rzeczy mam.
W końcu też to chyba zrobię.
Ale no, póki ta dostępność się nie poprawi,
a oczywiście no z racji, że i tak tą aplikację posiadam,
no to i tak będę śledził jej rozwój i aktualizację siłą rzeczy,
no to też jak coś się ruszy, to się podzielę.
I być może chciałbym mieć nadzieję
i chciałbym zaczekać momentu, żebym rzeczywiście
mogę tą aplikację śmiało zarekomendować.
No ale teraz niestety póki co nie mogę.
No i to niestety tyle.
A szkoda, bo i waga fajna, w sumie funkcjonalna, a i stosunkowo tania była względem tych innych, powiedzmy, producentów.
I pokazuje to w miarę dokładnie i tak dalej. I ta aplikacja poprzednia, która była, no, mimo że nie integrowała się ze zdrowiem Apple’a,
To mimo wszystko, biorąc sobie bilans zysków i skrad, wychodziła bardziej na plus niż ta nowa…
No chociaż ta integracja ze zdrowiem się w sumie broni, więc tak to wygląda na dzień dzisiejszy.
Dobrze, to w takim razie teraz coś dla użytkowników może JOS-a, może NVIDIA,
bardziej którzy zazdroszczą użytkownikom JOS-a.
Skrótów warstwowych, bo pojawiła się wtyczka, która ma ten problem rozwiązać.
Zgadza się. Ktoś, kto podpisuje się jako Matthew A.D.H.
tę wtyczkę stworzył. No i co wtyczka nam umożliwia?
Jeżeli używaliście JOS-a, to pewnie kojarzycie, że jest tam taka warstwa,
którą można uaktywnić skrótem JOS, czyli INSERT LOOP CAPSLOCK i SPACIA.
No i potem się wpisuje różne literki i się wywołuje różne opcje.
No, NV Access często narzeka na to, jak próbujemy im tam zasugerować
jakieś nowe funkcje, które powinny być przypisane do jakiejś tam klawiszy.
Domyślnie, że te klawisze to się powoli kończą,
że coraz ciężej jest wynaleźć jakiś skrót.
To się też często objawia, kiedy instalujemy sobie dużo dodatków
i widzimy nagle, że kilka dodatków korzysta z tego samego skrótu.
No to tutaj jest jakaś próba, żeby NVDA miało taką właśnie warstwę,
w którą trzeba wejść i sobie jakieś funkcje wywołać.
No i co my tu mamy?
Mamy sobie dodatek, który pozwala na to, że jak naciśniemy NVDA Alt i Spację,
no to usłyszymy piknięcie i jesteśmy w warstwie.
Możemy oczywiście ten skrót sobie też zmienić.
No i możemy sobie, będąc w tej warstwie…
Przepraszam, tu miałem się wyciszyć chyba.
Coś zdziałać. I jak to coś zdziałamy?
Zdziałamy tak, że naciskamy jeden z przypisanych tu klawiszy.
Slash pokazuje nam listę comment.
natomiast mamy tutaj pierwszą warstwę,
w której mamy następujące skróty.
F11 włącza tymczasowo lub wyłącza kurtynę.
C odczytuje tekst, który aktualnie znajduje się w schowku.
D włącza lub wyłącza audio ducking,
czyli wyciszanie dźwięków systemowych, kiedy mówi synteza.
H otwiera okno historii mowy.
Tylko nie wiem, czy tu wymagany jest dodatek speech history,
czy po prostu ten dodatek ma swoją.
Ctrl N przełącza odczytywanie powiadomień systemowych.
S przełącza między trybami mowy.
Czy ma być mowa, czy na żądanie, czy wyłączona, czy dźwięki.
Shift S przełącza tylko między mową na żądanie i wyłączoną.
T włącza warstwę nawigowania po tabelach i to jest coś, co już też mieliśmy w jakichś innych dodatkach,
czyli że możemy po prostu chodzić strzałkami lewo-prawo i góra-dół po tabeli.
Lewo-prawo kolumny, góra-dół wiersze i home-end i page-up, page-down,
przeskakiwanie do tam pierwszej, ostatniej kolumny i tak dalej.
V aktywuje warstwę dostrojenia głośności.
Tu możemy dostrojać głośność systemu, głośność NVDA.
No i mamy te konkretne, potem rozpisane już różne warstwy, które są tam dalej,
czyli jak korzystać z tabeli, jak korzystać z głośności, jak korzystać z przełączania kart dźwiękowych,
bo też możemy w tej warstwie przełączać karty, możemy też przełączać tą funkcję podziału dźwięku na kanały,
czyli w którym, że w lewej słuchawce ma być NVDA, a w prawej dźwięki albo na odwrót.
No i to są właśnie takie rzeczy, które tu są dodawane.
Coś, co bardzo to imituje dość blisko to, co jest dostępne w JOS-ie.
No oczywiście nie ma tu jeszcze OCR-a, różnych sztucznych inteligencji,
rozpoznawania twarzy w kamerze i tak dalej.
No bo sam NVDA potrzebuje dodatków, żeby takie rzeczy mieć.
Natomiast to, co pewnie ja bym zrobił, gdybym tworzył sam taki dodatek,
to pozwoliłbym na większą personalizację tych warstw.
Czyli po pierwsze pozwoliłbym stworzyć więcej niż jedną warstwę,
na jakiś inny skrót, no bo skoro insert alt spacja otwiera jakąś warstwę,
to w sumie jaki problem, żeby insert control spacja otwierało inną, tak?
No a po drugie, żeby te warstwy można było personalizować,
czyli jak już jestem w środku, no to mogę sobie przypisać,
która litera robi co i czy po rozwinięciu jakiejś warstwy
tak naprawdę nie otwiera mi się warstwa z kolejnymi komendami,
które sobie sam stworzyłem, czyli taki cały system menu
mogę sobie potworzyć, który robi rzeczy najróżniejsze,
No bo w końcu NVDA, dzięki dodatkom, dość potężnym programem może się stać i na naprawdę wiele rzeczy może pozwolić.
Zwłaszcza, że tego typu design tak naprawdę odciążyłby sporo skrótów klawiszowych, których możemy nie potrzebować do funkcji, których naprawdę korzystamy rzadko.
Może kiedyś samo NV Access decyduje się na wprowadzenie czegoś takiego jako opcji wbudowanej.
Jest to pytanie, czy pójdą w to, czy…
Mam nadzieję, że nie jest to jakiś patent Vispero,
że firma nie może sobie tego tak o NV Access,
nie może sobie tego tak po prostu wprowadzić.
Także trzeba będzie zobaczyć,
jak dalej ta wtyczka się rozwinie,
ale gdybyście już chcieli kilka skrótów sobie odciążyć,
z których za często nie korzystacie,
no to jest teraz do tego już dodatek.
I tu jeszcze pytanie na naszym panelu kontaktowym się pojawiło. To Tomku, do Ciebie, od DJa Graco, a czy w tej aplikacji do STEM-ów jest UVR albo Demux? Z góry przepraszam, jak pytania się powtarzają, ale miałem małe opóźnienie i nie słucham na bieżąco.
Tak, jest zarówno… czy są? Nie no, jest model UVR-owy i jest dużo modeli demuxowych, od jedynki do czwórki, kto co woli, kto co lubi.
Także, no jest tego dużo naprawdę.
I tyle, jak rozumiem, jeżeli chodzi o chatot i pytania.
Ja jeszcze sprawdzę w takim razie, czy są jakieś na Whatsappie tutaj wiadomości, ale na Whatsappie nie mamy.
Wydaje się, że jednak Tyflo Centrum dość mocno tutaj jednak…
Przejęło.
Tak, przejął funkcje kontaktowe i dobrze.
Tak.
Po to ta aplikacja jest.
To ja może jeszcze się podzielę, bo oczywiście nie byłbym sobą, gdybym po prostu do źródła tajemnicy się nie dokopał.
Już wiem, czemu formularz w Blikomanii cały czas powtarza nam,
to jest część formularza, możesz ją pominąć i tak dalej.
O, świetnie. No?
Otóż, wyobraźcie sobie.
Cały ten formularz, łącznie z nagłówkiem, który o nim wspominał,
łącznie z tym właśnie tekstem, który swoją drogą jest tekstem
tylko pokazywanym czytnikom ekranu. Widzący tego nie widzą,
że tu jest formularz, możesz go pominąć.
I ten link do pominięcia formularza również nie jest osobą widzącym,
Jest zawinięty, to znaczy no, musiałbym zrobić tu mały wykład o HTML-u,
ale jest zawarte w strukturze całego kodu, jakby jest to w środku elementu regionu,
section tak zwanego, czyli regionu, dzięki któremu możemy dotrzeć do tego formularza
dość szybko nawigując na przykład na pokrętle iPhona po czymś takim jak
lub w NVDA literką D.
I to jest fajne, bo możemy dotrzeć szybko do formularza,
aczkolwiek tych znaczników na tej stronie jest tak dużo,
że chyba szybciej będzie na główkami, tak szczerze mówiąc.
Tu się ktoś bardzo, bardzo postarał o znaczniki.
No i ten znacznik ma swoją nazwę, nazwą jest formularz rejestracyjny
i ta nazwa jest rzeczywiście odczytywana.
Techniczna ciekawostka, jest opisany tak zwanym atrybutem
Czyli masz Michale rację, tutaj aria była stosowana.
To, co już nam potrzebne zupełnie nie jest.
To jest to, że ktoś na tym elemencie właśnie section, czyli na tym regionie
postawił też aria-description albo raczej aria-describedby,
czyli element opisujący ten znacznik.
I powiązał ten znacznik właśnie elementem, atrybutem aria-describedby
z tym akapitem, gdzie jest napisane, to jest sekcja formularza,
Możesz ją pominąć. Normalnie takich elementów, jak sekcje, się nie opisuje,
no bo gdzie ten opis miałby być odczytany? Z reguły tego typu opisy są odczytywane
np. na elementach interaktywnych, typu linki, przyciski, na polach formularza.
O, może czasami, jak jesteście w polu edycji w trybie formularza,
to słyszycie coś typu imię, pole edycji albo, nie wiem, data urodzenia, pole edycji.
Wpisz tutaj datę w formacie ddmmrrrr, albo tam dzień, miesiąc, rok i tak dalej.
I te podpowiedzi, które mają nam pomagać i widzącym pomagają w wypełnieniu jakiegoś pola poprawnie,
są podpinane właśnie przez ARIA Described By do tych pól, żeby w trybie formularza
były te podpowiedzi od razu czytane. Nie, że musimy wyjść z trybu formularza,
zjechać strzałką, przeczyta nam ten tekst i znowu wejść do formularza i tak dalej.
Bardzo często się też tak podpina komunikaty o błędach.
Np. imię pole edycji, podana wartość jest niepoprawna.
Albo e-mail pole edycji, wpisz poprawny adres e-mail.
Ten atrybut jest po to, żeby w takich sytuacjach
bez wychodzenia z trybu formularza były przeczytane nam te opisy.
Ktoś wpadł na pomysł, może to był AI,
że element sekcji, czyli punkt orientacyjny,
też tak podpiszemy, bo czemu nie?
Nie. I teraz większość czytników ekranu, czyli NVIDIA,
przypuszczam, że JAWS również, z tego, co mówisz, Maćku,
VoiceOver na Macu również, omija to po prostu,
no bo nie ma sensu, żeby taki opis, podpis był czytany,
bo on się nie odnosi do elementu, tylko do kontenera,
do jakby opakowania na różne inne elementy.
Więc nie ma sensu czytać tego opisu, nie jest to zgodne z wytycznymi,
nic tego nie obsługuje. No, Apple wpadł na pomysł,
To jest, że na iPhone’ie, a jakże, i mam wrażenie, że to jest rzeczywiście jakaś nowość od iOS-a 26.4,
bo tu zacząłem słyszeć dużo takich nagle opisów.
Będziemy sobie respektować te atrybuty, bo czemu w sumie nie, czego efektem jest to,
że jako że każdy element tego formularza jest zawarty w tym elemencie sekcji,
no to przy każdym elemencie będziemy ten opis czytać, no bo przecież jeżeli ten opis odnosi
opakowania, to do każdego jego elementu.
Więc będziemy sobie to radośnie czytać.
Ot i cała zagadka rozwiązana. Dziękuję.
No i teraz pytanie moje brzmi następująco.
Gdzie w sumie to zgłosić komu, żeby, że tak powiem,
wybić z głowy? Czy Blikomanii generalnie tam uderzać?
Powiedzmy, czy Appleowi?
Ja myślę, że tak. Ja myślę, że to najszybciej to chyba
Będzie po prostu opcja zasygnalizowania tego twórcom Blikomanii.
No, Apple jednak ma chyba nieco większą bezwładność, a tym bardziej, że Blik jako taki,
no to przecież chwali się dość mocno tym, że oni uwzględniają kwestie związane z dostępnością.
No tylko, że szkoda, że cały czas ten czas potwierdzenia transakcji jest taki krótki generalnie.
Nauczyłem, to jest spoko, ale w ciągu dwóch miesięcy spotkałem trzy osoby, które mi powiedziały, że one się w sumie boją płacić tym blikiem.
Tylko, że to chyba już zależy od banku konkretnego. Różne banki mają różne czasy.
Tak, też tak mi się wydaje, że to są jakieś ramy, być może umowy, być może nie wiem co.
Ale to też jest ciekawe, bo jak tam jeszcze w ówczesnym BZWBK nawet, zdaje się, próbowałem o to walczyć, to mnie odesłali do Blika.
Blik mi stwierdził, że to zależy od banku, no i to było takie klasyczne odbijanie piłeczki, taki ping-pong.
No bo to też może być tak, że jakby nie wszyscy w banku mogą tak naprawdę wiedzieć, co jest czyje.
I teraz pytanie, czy to by się nie nadawało również pod zgłoszenie, pod jakiś
PFRONT, czy coś, tak? Pytanie…
Ja bym zaczął w ogóle, czy Blinkomania ma jakąś deklarację dostępności?
Nie patrzyłem.
Szczerze mówiąc, też nie.
To zobacz, czy ma. Jeżeli nie ma, no to warto odezwać się do jakiegoś głównego
działu technicznego i zobaczyć, jak zareagują, bo to jest…
Oczywiście ja nie jestem deweloperem, tak, więc nie wiem, na jakim frameworku,
na jakich narzędziach oni pracują.
Więc może to wynika z jakiejś biblioteki, której użyli i to jest ciężko ruszyć.
Ale wydaje mi się, że jest to dość prosta poprawka do wprowadzenia,
bo to jest kwestia usunięcia jednego atrybutu, który jest nadmiarowy, z kodu.
I cześć. I będzie okej. Więc nie powinno im to zająć dużo czasu.
Jednocześnie, bo to chyba nie jest to zgodne z wytycznymi, żeby przeglądarki
interpretowały taki atrybut, ale proszę nie cytujcie mnie, to nie jest porada
Ja bym to też zgłosił na backtrackerze webkita books.webkit.org.
To jest backtracker wszystkiego, co jest związane z Safari.
Jak, co w Safari działa, zarówno na Macu, jak i na iOS.
Jest to otwarty backtracker, czyli jak ty coś zgłosisz, to twoje zgłoszenie
widzą wszyscy i mogą się do dyskusji przyłączyć i też widzisz,
czy będzie jakiś postęp, czy ktoś z Apple się odezwie itd.
Więc można też tą kwestię na backtrackerze webkita po prostu zgłosić i zobaczyć, co z tego wyjdzie.
Aha, a czy tą kwestię potwierdzania danych potem nieszczęsnych i tak dalej, tam się coś w kodzie udało wyczytać?
Bo to, o czym Roberto mówił, że jemu się nijak na Windowsie ani na Androidzie nie udało wywołać tego obszaru z potwierdzeniem danych.
Ja zauważyłem coś takiego na Macu, że to się udaje, tylko żadne w sumie okienko się nie pojawia i nic w ogóle.
Jak sobie kursor stoi na przycisku dalej, wesoło tak sobie stoi, ale jak się cofnę do nagłówka,
tam właśnie formularz rejestracji, ten powiedzmy pierwszy nagłówek, który się stricte do formularza odnosi,
To idąc sobie w prawo z voice-overem, normalnie mam kwestię potwierdzenia tych danych przeglądu i potem bodaj link albo przycisk edytu i nie pamiętam.
W każdym razie na Macu to mi faktycznie bezproblemowo działa, no to niemal bezproblemowo, no bo jeszcze faktycznie tam kursor powinien, powinno to jakoś zostać zanonsowane, nie?
Ale… ale… technicznie się w sumie pojawia.
Nie wypełniałem tego formularza, więc jeszcze do tego kroku nie dotarłem.
Nie zdziwię się, jak ktoś coś poukrywa, np. aria-hidden albo jakimś innym atrybutem,
który miałby teoretycznie ukrywać rzeczy niewidomym niepotrzebne.
W praktyce bywa różnie.
Tak, to jest bardzo niepotrzebne potwierdzenie danych.
Dobrze, słuchajcie, proponuję przejść do następnego tematu.
Maćku, ty masz piksela od kilku dni, piksela dziesiątkę. Jakie wrażenia?
No mam piksela od kilku dni, dokładniej rzecz ujmując od zeszłej środy,
czyli tak idealnie jak się zeszły tyfloprzegląd skończył.
No i tak, generalnie jako użytkownik, w sensie ja, po prostu, we własnej osobie
I to jeszcze osoba fizyczna, nieprowadząca działalności, załóżmy na chwilę.
To byłoby wszystko fajnie. Generalnie nie miałbym w ogóle się do czego przyczepić, nie?
Bo korzysta się fajnie, ale się w sumie przyczepię, bo oprócz tego, że jestem użytkownikiem,
no to też w szkole, no to też staram się niejednokrotnie stawiać w pozycji początkującego,
generalnie totalnego laika, który mało ogarnia, mówiąc kolokwialnie albo wcale.
No i co w takiej sytuacji użytkownik by?
No i szczerze mówiąc, ja myślałem, bo że…
ja myślałem generalnie, że ta konfiguracja,
stricte konfiguracja tego piksela,
że ona będzie prostsza. W sensie, że ona przede wszystkim,
że… bo inni producenci okej,
mogą sobie iść na ustępstwa,
mogą powiedzmy sobie coś tam przeinaczać, nie wiem,
modyfikować tego Androida, jak im się żywnie podoba, no ale Google, no spodziewałbym się w sumie, że jednak jakoś tam się, powiedzmy, zachowa i no i ta konfiguracja de facto będzie dostępna dla każdego, a nie do końca jest, to znaczy technicznie jest, bo Talkbacka normalnie włączysz, głosy Google’a się elegancko odezwą, to jest okej, wszystko technicznie rzecz ujmując jest poprawnie,
No właśnie, nieszczęsne języki i to jest odwieczny problem i ciekaw jestem, kiedy ten odwieczny problem Androida się skończy.
Że dopóki Wi-Fi nie będzie aktywne, tudzież transmisja danych komórkowych, to on sobie z automatu nie podociąga wtedy pakietów, nie podociąga sobie języka itd.
Bo to mnie cały czas boli, że jest sobie niemiecki, bez, że tak powiem, urazy do języka i tak dalej.
Jest angielski, jest francuski. Nie ma w tym wszystkim polskiego, jak i tych głosów.
No i to okej, no z pozycji powiedzmy mnie, użytkownika znającego ten angielski w stopniu jakimś tam,
większym chyba niż mniejszym, no to sobie poradziłem. No tylko co użytkownik, który totalnie
tego angielskiego albo, albo bardzo mało.
To jest jedna rzecz.
Druga rzecz, już bardziej powiedzmy
taka
dla użytkowników mających dwie karty
SIM w telefonie.
Zwłaszcza dla mnie, który sobie prowadzi
działalność. Mam na iPhone’ie także mam
i e-SIM prywatny i e-SIM ten firmowy,
na którymi ludzie dzwonią, jak czegoś ode mnie chcą,
służbowego, z którymi nie mam bliższych relacji.
No i na iPhone’ie mam ładnie odczytywane,
że powiedzmy, jak połączenie przychodzi,
no to jest P komórka na przykład, czy P iPhone jako prywatny,
w sensie nazwałem sobie swój prywatny
i iBlindExpert jako firmowy.
No i komórka, i iPhone, coś tam,
Jak połączenie przychodzi?
W rejestrze połączeń w historii generalnie też jest od razu odczytywane na iPhone,
który, z którym numerem była nawiązywana interakcja, tak?
W historii wiadomości, w sensie w wiadomościach, wątki wiadomości też ładnie są odczytywane.
Czy SIM Eyebrain Expert, czy SIM prywatny i tam wiadomości później.
A tutaj spotkało mnie bardzo niemiłe zaskoczenie, rozczarowanie,
że to zupełnie, ale to zupełnie dla tego beka nie jest dostępne.
Etykiety jak najbardziej sobie można było nadać w ustawieniach karty SIM i tak dalej,
natomiast totalnie to nie było odczytywane.
I jak zainstalowałem sobie SIM-a prywatnego, tak się go na razie,
Póki to stamtąd pozbyłem, bo się na tyle zirytowałem, może jeszcze wrócę.
Ale to tak, powiedzmy, wrażenia moje jako moje, w sensie…
Czyli zarówno i użytkownika, i jako szkoleniowca są takie dosyć mieszane,
bo jeszcze przełknąłbym temat taki, że podczas rozmowy telefonicznej,
to do czego jestem przyzwyczajony na iPhonie, bardzo jestem przyzwyczajony,
A Talkback chyba tego nie obsługuje. No, mnie się nie udało do tego dokopać.
Mianowicie, że jak się derwie telefon od ucha, odsunie, to że się automatycznie przełącza na tryb głośnomówiący.
Albo, że klawiaturka, jak jest możliwość, w sensie jak jest potrzeba wybrania czegoś tonowego, że się nie włącza automatycznie.
No i okej, można sobie się nauczyć, gdzie są te przyciski na przykład.
I z tym problemu nie ma. No, fajnie.
Tylko jeżeli mamy, powiedzmy, jakieś bardzo hałaśliwe miejsce,
a nie mamy słuchawek żadnych, bo akurat nie mamy w tym momencie,
no to trochę mamy problem, jeśli potrzebujemy po pierwsze się przełączyć na głośnik
po to, żeby sobie włączyć klawiaturkę, na przykład, bo chcemy coś wybrać to nowo,
bo akurat potrzebujemy jakiejś infolinii, bo stoimy na przykład pod paczkomatem,
a tam jest ruch jak w ulu, jeśli chodzi o auta na przykład, nie?
No i takie rzeczy, które wydawałoby się, że są prozaiczne i się czepiam trochę, sprawiają, że ja stricte jako użytkownik, osoba stricte fizyczna, większego problemu bym nie miał, ale znowu osoba prowadząca działalność i szkoląca, to ja problem mam duży.
No i w sumie tak samo jeśli chodzi o przenosiny danych, o migrację.
Bo tak, jak ktoś ma Samsunga na przykład, to jest sprawa o tyle prosta i nie.
To też zależy. Jak mawiałem, psychologowie i nie tylko, to zależy,
bo można zeskanować kod QR wyświetlany na tym drugim urządzeniu,
Tak, na które się chce przemigrować, na to drugie zdaje się.
Znaczy, no w każdym razie jest opcja wyłącznie skanowania kodu QR,
a tak jak w przypadku Apple’a, mamy jeszcze parowanie ręczne
za pomocą wyświetlania kodu jednego urządzenia na drugim
i wpisywania go na tym pierwszym i tak dalej, że możemy sobie
to wszystko zrobić ręcznie. Tutaj nie, tutaj jest tylko kod QR.
No i da się to zrobić. Problemu w sumie większego ja akurat nie mam,
ale są ludzie, którzy mają, no i też w tym momencie, co oni zrobią.
Ale, no to jest jeszcze pół biedy, jak mawiają klasycy, bo…
Druga strona tego medalu też jest taka, że jak przenosimy dane z Android,
z iPhone’a na Androida, tak jak w tym przypadku ja z iPhone’a siedemnastki na Pixela,
no bo żeby mi się kontakty przeniosły, wiadomości i aplikacje i różnego innego, tego typu rzeczy.
No to, jak wbiorę tego iPhona, to ja bym się spodziewał, że też, no nie wiem, może jakiś kod QR, może jakaś aplikacja do przenoszenia.
No okej, też, ale najpierw to mimo wszystko trzeba wybrać sobie ten, wybrać sobie Wi-Fi. Zdaje się zalogować się do konta Google najpierw,
A dopiero potem następują przenosiny.
I to jeszcze bez kabla nie pójdzie, bo mimo, że jest aplikacja Android Switch, bodajże to się nazywa, czy jakoś tak, do pobrania w App Store,
no to jak już wejdzie się w tą aplikację, to między urządzeniami jest nawiązywane połączenie bezpośrednie, jeśli chodzi o Wi-Fi.
jest taka ta sieć direct, wi-fi direct chyba się to nazywa,
ten, ten, ten protokół cały, nie pamiętam, ale no chyba tak.
No i na tej, na tym etapie też występuje błąd generalnie,
że się te urządzenia połączyć, sparować nie chcą,
nie chcą się podłączyć do tej sieci,
co skutkuje tym, że wywalany jest non-stop błąd,
no i nie da się tych danych przenieść.
chyba, że domyślnie generalnie niby Google rekomenduje podpięcia dwóch
iPhone’ów, spięcia ich jednym kablem USB-C i wtedy to się wszystko fajnie
poprzenosi, bo niby szybciej, bo niby co kabel, to kabel i tak dalej.
No ale ja koniecznie chciałem, ja koniecznie chciałem po Wi-Fi.
No i niestety się nie dało. Trzeba było tego kabla użyć.
Więc takich rzeczy, na których, na które w sumie nie napotkałem,
mając w sumie iPhone’a i transferując dane między iPhone’ami,
no niestety napotkałem na Androidzie, przenosząc, przenosząc, przenosząc
dane z właśnie iPhone’a na Androida.
No to, co jest plusem i to, co się jeszcze zmieniło na przestrzeni roku,
bo chyba wcześniej tego nie było.
Okej, no odbieranie połączeń powiedzmy i odrzucanie dwuklikiem
Dwóch palców było. No dobra, okej.
Ale na przykład zdaje się, że nie było dyktowania.
W Gboardzie, w klawiaturze Gboard
też właśnie na modłę iPhona powiedzmy,
czyli też dwukrotne stuknięcie dwoma palcami
rozpoczyna i kończy dyktowanie.
No i widzę, że tutaj idą te zmiany na plus,
ale kurczę, jeszcze tyle ile
jakby jest do zrobienia, w zakresie w sumie samej dostępności to jeszcze trochę jest.
I mimo, że już jestem w stanie bardziej tego androida polecić ludziom,
takim troszeczkę może bardziej niż początkującym, no tak jeszcze tak całkiem początkującym,
którzy by mieli sobie sami ogarniać i przede wszystkim mieszkającym w Polsce,
Chyba jeszcze nie. Chyba jeszcze to nie jest ten etap, w sumie.
No ale, no cóż, no pożyjemy, zobaczymy. Mówię, dzieje się dużo.
Powiedzmy QuickShare i AirDrop też współpracują ze sobą.
Kwestia integracji różnych ekosystemów jest.
Obsługa eSIMów jest, dwóch.
Wi-Fi callingów, nie wi-fi callingów i tak dalej, tych rozmów przez wi-fi.
Także, no, dzieje się na plus, ale chyba jeszcze nie na tyle,
żebym ja mógł dzisiaj z czystym sumieniem powiedzieć,
niezależnie, który telefon wybierzesz, początkujący użytkowniku,
będzie ci dobrze, nie wiem, czy się ze mną zgadzacie, czy też nie.
Natomiast, no, takie jest moje. I właśnie, i co ciekawe jeszcze,
jedna rzecz, ostatnia. Na Samsungu, co ciekawe, i to starszym,
o bodajże, mamy dwa dwudziesty szósty rok,
o powiedzmy pięć lat, czy tam cztery,
głosy Google’a są całkowicie responsywne,
w sensie one, no, reagują
naprawdę tak jak trzeba. A na pikselu, w jednym aspekcie,
one się lekko wieszają i
tak powiedzmy na około, nie wiem, półtorej, dwie sekundy
Gdy to mamy tak zwanego laga, w momencie jak chcemy przełączać jednostki nawigacji, w sensie trzema palcami w prawo, w lewo, ten między słowami, znakami, wierszami, powiedzmy tam, elementami sterującymi, linkami itd.
Tu coś się ewidentnie przywiesza, tu coś jest ewidentnie nie tak.
Te rzeczy wszystkie pozgłaszałem do Google’a no i mam nadzieję, że zostało naprawione.
Rozpoznawanie twarzy jeszcze. To na Samsungu działać mi nie chciało, skonfigurować tego nie chciałem, nie dało się nijak.
Na Googlu, na Pixelu skonfigurowało się w zasadzie bez żadnego problemu. Mało tego, w sposób, mam wrażenie, trochę nieco bardziej komfortowy niż na iPhonie.
Nie trzeba było ani głochom kręcić, ani nic z tych rzeczy. I też od razu włączyło się to takie, nie wiem jak to się dokładnie na Androidzie nazywa,
Ale to, co na iOS-ie jest, to, żeby iPhone nie wymagał uwagi, czyli tego patrzenia na ekran.
Chociaż z jednej strony tak, a z drugiej strony i tak to trzeba oczy mieć otwarte.
I w nocy ci tego na przykład nie rozpozna, jeśli chodzi o rozpoznawanie twarzy, bo za mało światła.
Tak w ciągu dnia rozpoznaje to niemal bezbłędnie, ale i tak w większości gdzieś tam te oczy trzeba mieć otwarte.
Może nie stricte patrzeć, chociaż Google mówi tam, patrz prosto w obiektyw i coś tam, ale jakoś to działa, jest okej.
Czytnik ekranu, czytnik linii papilarnych, no też generalnie to rozwiązanie pod ekranem, które jest chyba mimo wszystko nie jest aż tak wygodne jak Touch ID.
Chociaż jak już się człowiek nauczy w nie trafiać, to jakoś to jest, ale i tak chyba moim zdaniem to Touch ID jest szybsze, mimo że mamy te wskazówki głosowe,
Teraz przenieś palec w górę, nieco w prawo, naciśnij czytnik mocno i coś tam.
Okej, to wszystko jest, ale no nie wiem, czy to jest aż tak ergonomiczne.
Działać? Działa, korzystać można, no ale…
I w swoim stylu postawię tu kropkę właśnie za tym ale.
Ja mam kilka uwag, to znaczy tak, bo większość, myślę,
użytkowników początkujących, początkujących, czyli takich,
którzy dopiero zaczynają przygodę taką z technologią,
Pewnie nie będzie przenosiło danych z telefonu, bo go wcześniej nie mieli.
Tak można założyć.
Teraz druga kwestia. Ja wiem, nie każdemu się przyda,
ale jednak asystent, czyli w tym momencie Jeminaj,
który jest w stanie ustawić budzik, zadzwonić do dowolnego kontaktu,
ustawić sporo rzeczy, ustawić jakieś przypomnienia, notatki,
i tego typu rzeczy bez tak naprawdę,
czy niemal bez dotykania ekranu.
Odblokować telefon, powiedzieć, no wiadomo, kwestia,
tu nikomu nie chcę powłączać niczego.
I po polsku możemy się z telefonem posługi porozumiewać,
co w przypadku iPhona na razie nie jest możliwe.
Być może, kiedy jeżeli faktycznie prawdą
okażą się te plocki, że Gemini ma zastąpić Siri,
i to będzie po polsku i w ogóle, i w ogóle.
No to wtedy rzeczywiście tutaj też będzie punkt dla Apple’a.
Na razie tutaj Google może…
To jest punkt dla Google’a, tak.
Może być tej kwestii lepszy.
No i ostatnia kwestia to jest kwestia powiedzmy wszelkich…
Ja wiem, że to nie jest do końca coś, co początkowy użytkownik ogarnie,
Ktoś by musiał mu to zrobić.
Ale chociażby zainstalować alternatywny
alternatywny ekran główny.
No bo przecież w Googlu można to zrobić w Androidzie.
Tych ekranów też jest troszkę.
Ja w tej chwili nie wiem jak wygląda kwestia tych ekranów, które są robione pod
początkujących użytkowników.
To akurat całkiem nieźle jest.
W sensie nawet ten Googla tutaj to całkiem w sumie sobie.
Też była aplikacja chyba telefonu, która była taka bardzo też pod takich początkowych użytkowników.
I mam wrażenie, że tutaj dobrze jest się mimo wszystko wypowiedzieć o telefonie,
gdy się z nim więcej czasu spędzi, bo czasami właśnie można zainstalować coś,
ewentualnie zobaczyć jeszcze kilka rzeczy
przez jakby dłuższy okres czasu.
Tak samo jak ja miałem iPhone’a przez pierwsze kilka dni
no i chciałem go użyć, chciałem go używać jako telefon
i przez te pierwsze kilka dni mi bardzo dużo rzeczy w nim przeszkadzało.
Po czym z czasem zacząłem sobie ogarniać różne rzeczy,
bo wcześniej po prostu nie do końca wiedziałem, że one są,
mimo tego, że wydaje mi się, że nie jestem początkującym użytkownikiem,
natomiast każdy system ma jakieś swoje różne ułatwiacze,
które… do których trochę trzeba samemu sobie dojść,
no bo każdy ma troszeczkę inne oczekiwania od tego systemu.
No, tylko wiesz, tylko generalnie kwestia doinstalowywania różnych rzeczy, no nie?
Kwestia, powiedzmy, tego, że ten czytnik ekranu jest bardziej responsywny od tego,
na przykład, który trzyma więcej możliwości, czy ekrany główne, czy te aplikacje od telefonu,
To jest to, że po prostu o tym trzeba wiedzieć, jak sam słusznie stwierdziłeś.
I wiesz, powiedzmy tak jak ty czy ja, okej, okej, no wszystko jest spoko, nie?
Bo dla nas stricte Tomka Bileckiego, Maćka Walczaka, tam innych, to wszystko jest spoko.
Tylko wiesz, ja tutaj jestem cały czas z pozycji szkoleniowca i gdzieś tam kogoś,
który się gdzieś tam wiecznie stawia w pozycji tego, który stara się zrozumieć
tego początkującego, nie? Rozumiesz, jakby, co mam na myśli, nie?
Że jakby masz iPhone’a,
który większość z rzeczy, powiedzmy,
daje ci faktycznie na starcie i praktycznie mało co gdzieś tam o tym musisz
wiedzieć. No a tu jednak, żeby tak korzystać z tego,
tak wycisnąć z tego, powiedzmy, maksa i mieć z tego taką, tak, taką przyjemność,
to jednak troszkę się tam trzeba podowiadywać i podoktoryzować
Chciałem zapytać Ci troszeczkę, żeby osoba, która się bardziej na tym zna,
żeby też wskazała, pomogła, zainstalowała, zrobiła.
Tak, to prawda. Z drugiej strony nie każdy ma szansę mieć iPhone’a,
bo nadal iPhone’y to są telefony zasadniczo kierowane,
sytuowane jako telefony premium przez Apple’a.
I jakby okej, jest telefon seria E, ale to nie są telefony za tysiąc złotych.
Natomiast androidowy telefon naprawdę można kupić za tysiąc złotych, nawet za osiemset złotych.
Okej, on nie będzie bardzo szybki, ale w momencie kiedy ktoś nie spina mu się wszystko tak fajnie
nie wiem, na przykład wykorzystał już aktywny samorząd czy z jakiegokolwiek innego
powodu nie jest w stanie sobie kupić iPhone’a, to trochę może nie mieć innej
możliwości, chcąc nowy telefon oczywiście.
No właśnie i mając to powyższe na uwadze to
to ja teraz też będę chyba bardzo starał się aktywnie w sumie tam do tego Google’a
pisać na tyle na ile to będzie też możliwe, żeby kurczę i obserwować rozwój tego
Mimo, że mówię i tak na przestrzeni, bo ja tam używałem ponad 10 lat temu tego Androida, to się bardzo dużo na plus zmieniło.
I ten próg wejścia, jeśli chodzi o różne niedostępności tego typu, znacznie zmalał.
Ale jeszcze te rzeczy, o których wspomniałem, a choćby nawet właśnie brak możliwości tej polskiej konfiguracji, kiedy tam nie mamy Wi-Fi i tak dalej.
Zobaczymy, co dalej się z tym będzie działo. Ja też bardzo kibicuję zresztą, bo nie ukrywam, że fajnie jest mieć wybór, jak największy.
I po pierwsze, jeśli chodzi o ekonomię, żeby to się spinało, ale też w ogóle o preferencję wyboru.
I tak się różnice w sumie zacierają coraz bardziej w widzącym, jeśli chodzi o kwestie wizualne.
Ale i teraz te aplikacje nasze, powiedzmy rządowe, różne tam, choćby nawet to bardzo chyba
układowo przypominają te iOS-owe na Androidzie.
M-Obywatel też w ogóle.
Więc, no to ja tym bardziej bardzo kibicuję tym rozwiązaniem dostępnościowym.
Żeby to faktycznie się stawało coraz bardziej pomocne, żeby to tym bardziej służyło.
Tak sobie myślę.
A tymczasem odbieramy telefon. Kogo witamy po drugiej stronie?
Cześć, Kaśka z tej strony.
Witaj, słuchamy.
Ja tutaj do Maćka a propos drobiksela.
Do paru rzeczy się tutaj chciałam odnieść.
Po pierwsze, jeżeli chodzi o ten gest,
ten, który jakby spowalnia syntezę,
czyli trzema palcami w prawo,
poruszanie się po znakach, słowach itd.
To nie jest typowy gest androidowy do tego.
W sensie, owszem, możemy uzyskać ten efekt poruszając się trzema palcami,
ale to działa wolno, przyznaję.
Natomiast gestem, który był do tego używany jako pierwszy,
to jest palec w górę i w dół.
To nam przemieszcza po parametrach.
A to prawda. I co? I faktycznie to działa szybciej, jest responsywnie?
Tak, to działa responsywnie.
U mnie to bardzo szybko działa, możesz sobie sprawdzić.
Bo myślałem, że jedna i druga. Dlatego się wcześniej nie odzywałem.
Ja w ogóle nie korzystam z tych trzech palców prawo w lewo.
Natomiast jakoś mi się mniej z tego wygodnie znowu korzysta.
Jakoś tam. I sobie to przypisałem w ogóle do czego innego.
Ale skoro mówicie, że tak…
Bo na wokalizerze dla odmiany, bo ja mam wokalizera,
to właśnie ten prawo-lewo działa mi z kolei bardzo fajnie.
Ja z kolei mam, jak piszę Braille’em, to muszę się będąc w trybie
jakiegoś tam formularza czy w trybie pola edycji używać tamtych gestów,
tych trójpalczastych i bardzo mnie nieżygodnie z tego korzysta.
Druga kwestia to te nieszczęsne kontakty w kartach SIM.
Może to nie jest złote rozwiązanie, ale czy próbowałeś, Maćku,
Jakbyś mógł sobie te kontakty blind-ekspertowe
stworzyć sobie dwie grupy kontaktów.
Prywatne i blind-ekspertowe.
I na te blind-ekspertowe sobie przypisać inny dzwonek.
No wiesz co, z tym to się jeszcze tak nie bawiłem,
bo mówię, że kwestia tego, co mam tutaj, nie?
Ale skoro mówisz, że tak…
To by w jakiś sposób może rozwiązało twój problem.
To jest po drugie…
Pośrednio może.
Myślę, że jest to w jakiś sposób.
A generalnie ten cały problem z Wi-Fi…
Ok, każdy ma inne doświadczenia.
Ty to opisałeś jako trudne.
Natomiast ja bym tutaj chciała…
Mówisz o tym w sposób taki, który trochę odstrasza użytkowników.
Ja oczywiście to mówię jako użytkowniczka zdeklarowana androida,
która nawet miałaby iPhona w szufladzie
i nie jest w stanie się przesiąść absolutnie i nigdy w życiu.
Znaczy, dobra, może nie nigdy w życiu, bo to jest takie radykalne bardzo,
ale dużo musiałoby się wydarzyć, żebym ja przesiadła się na iPhona
pomimo tego, że umiem z niego korzystać
I jak musiałam, to na nim pracowałam.
Natomiast kwestia tego Wi-Fi, to generalnie mamy tak,
jeżeli się przełączymy na powiedzmy niemiecką klawiaturę,
to to echo klawiszy w miarę odpowiada polskiemu.
To jest po pierwsze. Jest to na pewno lepsze niż angielskie echo,
bo ono dla użytkownika, który nie zna angielskiego totalnie,
No i tutaj mało jest ludzi, którzy naprawdę nie wiedzą, że A to jest Ej.
A poza tym mamy klawisze w tym samym miejscu, więc naprawdę jest to kwestia do przejścia.
A poza tym jest jeszcze jedna rzecz, którą da się zrobić, z tym że…
chyba nie do końca jest to jednak łatwe.
Jeżeli mamy inny telefon albo inne urządzenie z Wi-Fi,
to możemy spróbować na nim udostępnić kod QR do Wi-Fi drugiemu urzędzeniu.
I wtedy też jakby sprawa jest o tyle rozwiązana, że nam się, jak złapie nasze Wi-Fi,
no to nam się to przełączy już.
Chociaż właśnie, właśnie, bo ja chyba tak zrobiłem i mi się o dziwo nie przełączyło.
Coś kojarzę, że chyba na Samsungu mi to zadziałało.
A co ciekawe na pikselu, bo ja cały czas uparcie miałem angielski,
dopóki nie skonfigurowałem sobie wszystkiego i rozpoznawania twarzy,
i odcisku palca, i różnych dziwnych rzeczy potrzebnych,
do momentu, dopóki nie wszedłem sobie w settings i tam w systemowe
i tam nie zmieniam języka. Ciekawe.
Pierwsze, ja mam starszego piksela, bo ja mam szóstkę A,
A po drugie, już dawno nie konfigurowałam niczego od podstaw, więc teraz już nie pamiętam, a mam tych telefonów google’owych kilka i to też jest kwestia taka, że jeżeli już mamy telefon podpięty do konta Google jakiegoś, to te dane nam się naprawdę z szybkością światła wręcz przenoszą.
To z backupu pewnie gdzieś tam też ładnie idzie, nie?
Tak, tak, tak, tak, to wszystko. Nawet ja sobie przypominam, że przy ostatnim, właśnie przy tym telefonie, który teraz mam,
bo przedtem miałam cztery, a które mi się… no niestety padła mi bateria w nim,
ale był to telefon działający. Jego problem po prostu był taki, że
no bateria się rozładowywała w tak szybkim tempie, że no nie byłam w stanie
z nawigacją się poruszać, więc no trzeba było telefon wymienić,
Ale przy włączonych obydwóch telefonach to pamiętam,
że nawet chyba mi się pojawił komunikat, że znalazłem
podobny telefon podpięty do Twojego konta Google wcześniej.
Chcesz to zachować? I pamiętam, że nawet ustawienia talkbackowe
jakieś mi się, które bym się nie spodziewała zupełnie,
ogarnęły same, że ja tam prawie nie musiałam nic robić.
Więc jakby teraz mówić z pozycji takiego początku,
to też nie pamiętam.
Znaczy, trudno jest mi mówić, bo już dawno tego nie robiłam.
Mamy kwestię tego nieszczęsnego…
Na to ja też narzekam bardzo mocno.
Odsuwania telefonu od ucha i jakby…
Czy mamy pole wyboru do tego, żeby tam wybrać jakieś tonowe wybieranie?
Tam jest coś takiego, pokaż klawiaturę, coś tam.
Ale rzeczywiście jest to tak, że zależnie od sytuacji,
czasami nam się talkback wycisza i mówi to tak cicho,
że naprawdę nie…
No, jest to trudne, tak?
To jest bardzo trudna kwestia rzeczywiście,
jeżeli nie mamy słuchawek,
bo chyba nic tego nie jest w stanie okiełznać.
Niestety.
Jak już jestem przy głosie, to zapytam ciebie, Maćku, czy tobie właśnie to rozpoznawanie twarzy na tym pikselu działa?
Wiesz co? Za dnia, jak faktycznie jest światło, to to w dużej mierze mi działa.
Czasem tam wykrzaczy, że nie rozpoznaną twarzy, to prawda.
Właśnie, ale co wtedy się dzieje, gdy nie rozpozna?
Możesz pin wprowadzić, czy zostajesz bez…
Zacząłeś tak kiedyś, że nie wiem, że totalnie nie możesz nic?
Nie, tak, nie, super.
Wiesz co, pin…
Pin tak, tylko w sensie przeciągnięcia dwoma palcami w górę
i wtedy ja ten pin mogę wpisać.
On tam mówi, że to jest miejsce na pin, coś tam bla, bla, bla.
Tak, tak, tak, dobra.
Tylko wystarczy, że troszeczkę się ciemniej zrobi. On już mówi, że nie ma światła, znaczy za mało światła i już użyje odcisku palca.
Nie, nie, bo pytam z tego, że ja się swego czasu tutaj, nawet tutaj chyba pytam, o to zastanawiam się, czy robić sobie odcisk palca, czy właśnie Face ID.
Jedno i drugie, myślę, że warto faktycznie.
Okej, no ja mam palca, odcisk zrobiony, ale może kiedyś się odważę i przetestuję w takim razie. Okej, dobra, super.
Zwłaszcza, że jak sobie zrobisz to rozpoznawanie twarzy, w sensie on tam instruuje, umieść telefon nieco niżej, a nie, jednak trochę dalej, potem nieco niżej.
Jak już chwyci, to powie… nie, jakoś to po angielsku mi to mówi, ja to po angielsku konfigurowałem jeszcze, ale w każdym razie tłumacząc na polskim, mówi, to wygląda dobrze, no i twarz gotowa i fajnie.
Dosłownie coś takiego, tak jakby ci fotkę po prostu robił, nie wiem, co on to robi.
No i elegancko się udaje.
Okej, okej.
Dobra, to mam nadzieję, że tutaj moje wskazówki jakoś się przydały komuś
i zachęciły ludzi do tego, żeby jednak z tego Androida korzystać,
bo ja jestem jak najbardziej za tym, żeby był jak największy wybór telefonów.
No to prawda.
Właśnie, no to teraz widzę, że…
Zdecydowanie.
Ale no i tak jest.
Nawet się cieszę.
Mamy fajne wprowadzenie Braille’a, mamy…
A to prawda, działa całkiem fajnie.
Więc mamy dużo fajnych rzeczy i przede wszystkim nie mamy pokrętła,
z którym ja absolutnie manualnie sobie nie radzę.
Nie, pokręcła to by mi właśnie brakowało. To jest fajne.
No właśnie dużo fajniejsze są kwestie.
Dlatego ja te trzy palce w prawo, w lewo ubóstwiam.
Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka, słuchajcie.
No chyba właśnie, że tak. Więc już tu nie rozbudzimy się nad tymi…
Dzięki bardzo i…
To dzięki Kasiu.
Do usłyszenia.
Do usłyszenia.
To przechodzimy teraz z Androida do iOS-a, ale nie, jeszcze nie przechodzimy, bo jeszcze tutaj widzę wiadomości od Łukasza.
Jeszcze pytanko do Michała. Czy ten serwer, który Ci się zepsuł, to fizyczny komputer, czy jakiś dysk chmurowy?
Jak się zakłada VPN, co to są te tajemnicze tunele?
Ani jedno, ani drugie, bo to nie był ani dysk chmurowy, ani nie był fizyczny komputer, to był tak zwany VPS, czyli komputer, no można powiedzieć, że w chmurze, ale nie taki dysk chmurowy, jak na przykład mamy Dropbox czy Google Drive,
tylko po prostu wirtualna maszyna, która gdzieś sobie tam siedzi na zdalnym komputerze, który jest gdzieś w serwerowni, no i można sobie po prostu na tym pracować.
Wirtualizacja to jest akurat dość częsta obecnie praktyka, że mamy na przykład jedną mocną, mocarną, fizyczną maszynę, którą się po prostu kroi na ileś różnych kawałeczków i w zależności od tego, ile użytkownik zapłaci, tyle dostaje, czy tam pamięci operacyjnej, mocy procesora, powierzchni dyskowej, czy też na przykład łącza.
Natomiast jeżeli chodzi o tunele VPN, to jest to coś takiego, najkrócej mówiąc i najprościej całą rzecz tłumacząc, to jest po prostu taka nasza sieć lokalna, tyle że przez internet.
To znaczy, że spinamy sobie takim wirtualnym łączem, o widzę, że ktoś do nas jeszcze dzwoni, ale to odbierzemy za chwilę, że spinamy sobie wirtualnym takim łączem,
Dzień dobry, dzień dobry wieczór, Sławek z tej strony. Ja też szybciutko o pikselu. Używam piksela 9a.
Używam też równolegle iPhona.
I powiem tak.
Jak dla mnie osobiście,
bo używam tych systemów od bardzo wielu lat,
Android jak najbardziej tak,
ale nigdy nie Pixel.
Uważam Pixela za jednego z najgorszych
telefonów androidowych.
Niby dostępny, niby…
ale responsywność kiepska.
Ostatnio bawiłem się
tak krótko, ale
OnePlusem chyba
12 to był.
No to bił go na głowę. Samsung G23, stary model, też bije go na głowę responsywnością.
Więc te piksele to… miał być to taki Mercedes, jak to się mówiło powszechnie,
taki iPhone na Androidzie. A dla mnie to nie jest żaden iPhone na Androidzie.
Da się korzystać. Ja nie wierzę, że się nie da. Bo się da. Ale taka trochę męka.
To też bardzo ciekawe refleksje.
Kurczę, niby od Google’a, niby się wydaje, że te pieniądze są świetne.
Ja używam bardzo wielu telefonów, używałem wcześniej na przykład w 2019 roku kupiłem sobie OnePlus 6T i on, co dziwne, przy wstępnej konfiguracji przemówił talkback po polsku, od razu po wyciągnięciu z płytawka, bez Wi-Fi, a tutaj na Pixelu to się nie zdarzyło, więc właśnie z Androidami to jest tak, że trzeba wiedzieć co się kupić.
Android to jest takie pudełko czekoladek. Nigdy nie wiadomo, co się trafi.
Widzący mają zupełnie inną perspektywę.
Tam się liczą zupełnie inne rzeczy, więc tutaj pewnie byłoby inaczej.
Natomiast z naszego punktu widzenia no to, no to
te Motorola naprawdę chodzą ładnie.
One mają oczywiście swoje problemy, ale
co innego wybacza się telefonowi za 1300 złotych, a co innego za 3000 złotych.
Dokładnie, nie wychodzi na to ciśnąć Google’a.
Pixel 9 nie jest taki drogi, on tam kosztuje około 2000 zł, dwa z lekkim może okładem.
Ale mimo wszystko uważam, że gdyby to miał być mój główny telefon, to by poszedł do zwrotu natychmiast.
Ale że jest to telefon dodatkowy, no to sobie go tam używam do swoich tam celów, takich a nie innych, multimedialnych.
Teraz tylko w ramach szkoleniowych, żeby aktualizować wiedzę w sumie, więc powiedzmy, że…
Mogę powiedzieć, to naprawdę ten piksel, który Maciek ma w tym momencie, to naprawdę ma przyzwoity mikrofon. Naprawdę to ładnie słychać.
A no tak, ja się na Telegramie nagrywałem.
Dokładnie.
On ma bardzo dobry mikrofon i ma pewne swoje plusy. Ja nie mówię, że on nie ma plusów, bo pewne swoje plusy ma.
Jeszcze co do tego odblokowywania twarzą i tą ciemnością, to właśnie mówi, że jest za ciemno.
Bo on w ogóle to robi na innej zasadzie niż iPhone.
iPhone robi skan twarzy 3D w podczerwieni.
On nie potrzebuje niczego.
Może być ciemno i do tego jak Maćku mówiłeś, że nie musisz kręcić głową.
No bo on taki prosty skan wykonuje.
iPhone wykonuje skan 3D, więc musisz tą głową pokręcić.
I dlatego możesz też autoryzować dzięki temu Apple Pay’a i tak dalej.
Natomiast w przypadku aplikacji bankowych,
Ja akurat używam banku Millenium. Nie da się autoryzować tej… zalogować się do banku przez tą google’ową, przez ten Face ID google’owy, tak powiedzmy. Tylko odciskiem palca albo kodem.
No właśnie też zauważyłem. No gdzieś to logowałem do Niemobywatela. Gdzieś tam, czy do właśnie Santandera. Coś takiego, że gdzieś tam i aż się zdziwiłem, że w ogóle mnie otwarz nie prosił, tylko od razu palucha.
O ile on Ci pozwoli zapłacić, jak już masz podpiętą kartę do portfela google’owego,
on Ci pozwoli zapłacić używając twarzy, ale nie pozwoli Ci zalogować się do aplikacji bankowej.
Twarzą.
To też jest ciekawe. A tak korzystając z okazji, bo tak mnie troszkę Kasia natknęła,
naprowadziła a propos tego przypisywania sobie dzwonków do grup kontaktów itd.
A czy da się zrobić tak, w sumie, i to by było poniekąd pośrednie jeszcze bardziej fajne rozwiązanie problemu niż kontrakty,
no bo często gęsto dzwonią do mnie na firmowy, mimo wszystko numer nieznany, tak? I jak ja odbieram…
Dokładnie.
No to muszę znać kontekst i wiedzieć, jak się przedstawić. I teraz pytanie, czy stricte pod kartę SIM generalnie da się jakoś dzwonek przypisać?
Powiedz, że jak ktoś dzwoni na ten numer, to się odzywa ten?
Szczerze na to pytanie nie wiem, nie umiem odpowiedzieć, bo nigdy tego nie testowałem.
Nie miałem takiej potrzeby, to tutaj nie będę się mądrzył, bo nie da na to.
Jasne, no.
Ok, ale jeszcze mam jedną taką sugestię a propos aplikacji TyfloCentrum, która jest
świetna, bardzo mi się podoba na iPhone’ie, tylko ma jeden bug chyba zauważyłem.
Jak się ona zainstaluje i jest tam powiedzmy na ekranie głównym, to cały czas przy niej
Malutka taka kropeczka, która nie jest anonsowana przez Wojscowera w żaden sposób,
ale ona jest widoczna. I to zawsze, to się ta kropeczka pojawia,
jak aplikacja coś robi w tle, to ona chyba nic nie robi, tam jest chyba jakiś tylko błąd.
O widzisz, to nawet tego człowiek nie wychwycił, będąc…
No właśnie, bo z tego co rozumiem, no to ty resztkowcem jesteś
i jakby to wychwyciłeś po prostu.
Dokładnie, tak, tak, tak.
Bo zazwyczaj takie kropeczki się pojawiają w aplikacjach,
albo używa mikrofonu, albo używa GPS-u albo czegoś tam.
I tutaj właśnie tam jest taki błąd, że chyba to trzeba jakoś poprawić.
Widzisz. No to pewnie jak się kodeksowi powie co i jak,
no to w sumie dobrze, że mówisz.
No to tyle z mojej strony. Miłej edycji. Dzięki.
Panowie, dobrej nocy.
Dzięki, dobrej nocy.
Czy mamy drugi telefon? Chyba nie, tak mi się wydaje.
Nie, na ten moment nie.
Jeszcze mamy za to jedną wiadomość i też od Łukasza.
Jeszcze wielkanocna wiadomość.
Jak w pierwszy dzień świąt skończy się barszcz, to w poniedziałek
mama zawsze robi pyszną chrzanówkę na startym korzeniu chrzanu
z jajkiem, kiełbasą lub boczkiem i szklanką białego wina.
Pyszna, gęsta zupa na Wielkanoc lub chłodny dzień.
Smacznego.
Takie mamy wiadomości.
Sprawdzam, czy coś jest jeszcze.
Coś jest.
To jest głosówka,
ale to chyba jeszcze za chwilkę odtworzymy.
A tymczasem przejdźmy sobie do następnego tematu,
jakim jest aplikacja z kolei na iOS-a,
o której też coś już wspomnieliśmy, ale Agram w końcu pojawił się w App Store.
Tak, ukazał się pierwsza wersja Agrama, na którego już czekaliśmy od jakiegoś czasu,
wiedzieliśmy, że jest w produkcji. Niektórzy nawet mieli już ten przywilej
przetestować go w wersji beta, w test flightie, tych osób nie było za wiele,
ale wszystko to nie jest już ważne, bo wersja 1.0 ukazała się w App Store
Mamy klienta z Telegrama, który potrafi całkiem sporo, bo mamy oczywiście możliwość przeglądania czatów, pisania w tych czatach, czytania, wysyłania zagłączników, wiadomości głosowych, prowadzenia też połączeń, audio, chyba też wideo.
Wideo też już są?
Nie sprawdzałem.
Nie.
I weryfikacja dwuetapowa.
Jest też trochę ustawień.
I jest też trochę typowych pod dostępność funkcji.
Przykładowo możemy sobie ustawić tak, by MagicTap zaczynał i stopował nam nagrywanie wiadomości głosowej
oraz ją od razu wysyłał.
Wiadomości głosowe możemy również nagrywać i wysyłać,
W ten sam sposób możemy też wiadomości odsłuchiwać, czyli albo kiedy już puścimy jedną, to Magic Tapem ją możemy spauzować, wstrzymać, albo też możemy po prostu przyłożyć telefon do ucha i wiadomości zaczną się odtwarzać.
Kilka rzeczy też VoiceOver nam automatycznie może oznajmiać, na przykład wiadomości nowe, które przychodzą w aktualnie otwartym czacie, na przykład też informacje o tym, że ktoś pisze.
Mamy wsparcie też dla tematów w czatach, czyli jeżeli czat jest tak zwanym forum
i ma różne podsekcje tematyczne, no to można się między nimi też przełączać,
co u mnie jakoś nie do końca mam wrażenie, jak chcę działać.
I nie jest to niestety jedyna rzecz, która nie chce mi działać.
I to chyba nie tylko mi.
I nie tylko Tobie, Pawle, niestety.
Niestety program ma też błędy.
one się powoli… trwają próby ich naprawy.
Mówię trwają próby, ponieważ udało mi się wślizgnąć do bety,
agrama, i widzę, że próby są podejmowane.
Taką pierwszą kwestią, która…
w ogóle może zacznę całą tą opowieść od tego,
że jestem pod ogromnym w cudzysłowie wrażeniem tego,
jakim wyzwaniem programistycznym,
nawet przy obecnym rozwoju modeli językowych dużych, generatywnych,
sztucznej inteligencji, jest Telegram. Po prostu to trzeba mieć talent, żeby stworzyć
infrastrukturę, protokół oraz program, który, nieważne czy za to bierze się osoba, która
w 100% wszystko promptuje i nie ma doświadczenia w programowaniu, czy robi to osoba, która
o sobie pisze, że ma w programowaniu 20 lat doświadczenia, a AI używa jedynie jako pomocnika,
którego pracę później jest w stanie zweryfikować,
napotykają ona dokładnie te same problemy.
Ja właśnie mam takie wrażenie, że naprawdę te efekty
w przypadku Agrama jak Accessible Grama
są bardzo podobne.
I ja bym powiedział, że nawet miejscami jest tak,
że Accessible Gram działa lepiej.
Miejscami Agram wydaje się, że działa lepiej.
No przede wszystkim Agram się nie wysypuje
z byle jakiego powodu.
Tu nie wiadomo w sumie tak naprawdę dlaczego, natomiast jakby problemy tam, gdzie one występują, to występują w obu aplikacjach, chociażby kwestia z powiadomieniami.
Tak, powiadomienia, które… Ja się zastanawiam, na czym problem polega, no bo ja rozumiem, że system powiadomień PUSH stworzony przez Apple
Istnieje po to, żeby nasze aplikacje mogły jakąś tam swoją sesję zameldować na serwerze
i żeby dało się sprawdzać, czy na tym serwerze, z którego bierzemy np. z serwera Telegrama
bierzemy jakieś informacje o wiadomościach, czy tam coś nowego się znajduje
i nam to wypchnąć jako powiadomienie.
No z jakiegoś powodu Agram, żeby tą funkcjonalność osiągnąć,
Musi sobie zalogować drugą sesję, która służy tylko i wyłącznie do tego,
żeby zbierać powiadomienia z serwera. Nie różni się to niczym,
bo również tą drugą sesję logujemy za pomocą apki Agram,
ale jest po prostu druga sesja osobna od samej aplikacji.
Podobno nic ona tam nie przechwytuje. Janik podkreśla na każdym kroku,
bo jest to aplikacja, przypomnijmy, Janika Placjara,
czyli osoby odpowiedzialnej za wszystko, co wychodzi ze stajenia Appsuite,
czyli aCAPTURE, aSCAN i tak dalej, Agram na Maca,
no i kiedyś NVIDIA Translate wtyczka na przykład.
Więc podkreśla Janik, że jemu też zależy na prywatności,
on nie chce żadnych danych zbierać
i gdzie się ta prywatność będzie stosować.
Natomiast potrzebna jest jakaś druga sesja, która zbiera powiadomienia.
Były próby w ostatnich dniach, żeby tej sesji nie mieć,
no efekt był taki, że powiadomienia po prostu nie przychodziły.
To znaczy akurat ty, Pawle, masz to szczęście, że się załapałeś na Test Flight’a, ja muszę powiedzieć, że ja się na Test Flight’a nie załapałem i ja używam tej wersji z App Store’a, to tutaj do powiadomień w ogóle nie mam szczęścia, bo tych powiadomień zwyczajnie po prostu nie jestem w stanie uaktywnić.
Jakieś niby były próby, podejrzewam, że to już będzie wymagało wypuszczenia przez Janika kolejnej wersji do App Store’a
i wtedy być może będą te powiadomienia działały.
Na razie, jeżeli ktoś kupi wersję Agrama w tym momencie
i pobierze tę pierwszą publiczną wersję, no to po prostu
powiadomienia PUSH nie będą działać.
Ja powiem więcej. Ja trafiłem na bardzo dziwny błąd,
o którym zresztą pisałem też na grupie, pisałem autorowi.
Mianowicie… i to był taki błąd, który, no, moim zdaniem
Mógłby rodzić poważne konsekwencje, tak już abstrahując od wszystkiego.
Bo miałem włączoną funkcję przykładania telefonu do ucha i dyktowania.
Znaczy, nie dyktowanie, tylko po prostu nagrywanie głosówek za pomocą tej właśnie funkcji.
Funkcja fajna, tylko działa na razie jakoś bardzo dziwnie,
…bo głosówkę potrafiła mi nagrać, kiedy telefon przyłożyłem do ucha, będąc na liście czatów i potrafiła wysłać na chyba ostatni aktywny czat.
A później, kiedy wszedłem w inny czat, to potrafiła wysłać też głosówkę, kiedy przyłożyłem telefon do ucha i chciałem nagrywać na ten konkretny czat.
to potrafiła wysłać tę głosówkę w zupełnie inne miejsce.
Ja zauważyłem szybko, że coś jest nie tak, bo łącznie z uruchomieniem nagrywania
zaczęła się odtwarzać jakaś głosówka.
I okej, ja rozumiem, że tutaj to jest jeszcze program o bardzo wczesnej wersji,
natomiast takie sytuacje, jeżeli się dzieją, to mogłyby mieć na przykład
bardzo poważne konsekwencje w kwestii jakiejś prywatności.
Znaczy, no załóżmy, że nagrywamy komuś wiadomość głosową, którą chcemy, żeby ona była przeznaczona tylko dla niego, tak?
No zazwyczaj właśnie po to komuś nagrywa się wiadomości prywatne, a ta wiadomość leci zupełnie gdzie indziej.
Więc to jest moim zdaniem bardzo poważna sprawa.
Muszę spróbować przyłożyć telefon do ucha na liście czatów, bo to zaczęło tą pętlę, tak szczerze mówiąc.
Ja już dałem radę tą aplikację wykrzaczyć, to już chyba teraz jest naprawione, ale…
Próbując uruchomić klawiaturę braillowską, bo tam czasami się coś nie skoordynowało.
Teoretycznie, jak jest pokazana klawiatura tradycyjna, otwarta jest w pole edycji,
no to ta funkcja z przykładaniem do ucha, żeby nagrywać, powinna się dezaktywować.
To działa różnie. Teraz już chyba lepiej w betach.
Miałem taką sytuację, że bardzo szybko chyba otworzyłem klawiaturę,
przyłożyłem ręce tak, żeby otworzyć klawiaturę braillowską tym gestem,
gdzie się stuka dwa razy dwoma palcami po dwóch stronach ekranu.
No, apka się skraszowała na przykład, tak, i to był taki motyw,
który przewijał się przez kilka ostatnich bet, on już teraz się powoli jakoś tam klaruje,
na razie tego nie mam, że w ogóle otwieranie, wie, czatów z dużą ilością wiadomości,
z dużą ilością nowych wiadomości, po prostu czatów,
po prostu czatów z czymkolwiek nieprzeczytanym, wykrzeczało apkę.
Tak że działy się takie rzeczy. Teraz, tak jak mówię, jest już w tym lepiej.
Mój największy ból na ten moment, w ogóle, mi w ogóle powiadomienia działały od kopa.
Nawet w tej wersji oficjalnej w App Store. Wiem, że w tych dniach, kiedy my to testowaliśmy,
Janik też coś pisał, że on ten serwer, którego używał jako tej drugiej sesji do powiadomień,
restartował, coś tam w nim ulepszał, więc możliwe, że po prostu niestety miałeś, Michale, pecha
i nie udało się tej sesji już potem zarejestrować.
Nawet jeszcze wczoraj, więc ja po prostu
próbuję co jakiś czas. A próbowałeś reinstalować apkę?
Nie. Z ciekawości. Tego nie, tego nie próbowałem.
Bo może tam jak raz coś się nie uda, to może coś się zapisze.
To byłby fajny test, bo możemy wtedy zgłosić błąd, że
po prostu jedno niepowodzenie przekreśla
już naprawdę całość
dla zapisanych danych
apki, więc trzeba by zobaczyć.
Może to coś da.
Natomiast mój największy teraz błąd, jaki ja obserwuję,
to jest to, że po prostu jest…
Również Accessible Gram też go miało, tylko w trochę innym wydaniu,
że bardzo niestabilnie działa lista wiadomości.
Chyba ty, Michale, próbując jeszcze z postmasterem,
też miałeś z tym problemy, z tego, co pamiętam.
Po prostu przewijanie wiadomości do starszych…
Tak.
Próba nadganiania jakiegoś czatu, gdzie mamy dużo nieczytanych,
To już powoli tam się pojawia jakiś znacznik, że, nie wiem, 150 nieprzeczytanych.
No tylko co z tego, jak za chwilę potem sfokusuje mi się jakaś wiadomość sprzed
dwóch miesięcy, ja potem przesuwam w prawo, za chwilę przeskakuję na najnowszą
z jakiegoś powodu. VoiceOver wykonuje takie odgłosy,
jakbym przewinął milion stron,
więc jestem nagle w styczniu, przewijam w prawo i za chwilę znowu jestem na pasek
przewijania ileś tam stron, tak jak bym był na końcu, a jeszcze jest masa wiadomości,
Zdarzyło się już to w teraz najnowszej becie, o czym chyba Arek Świętnicki
pisał jeszcze na grupie Accessible Grama, że do takich widoków właśnie list,
wiadomości i tak dalej, gdzie jest bardzo dużo elementów,
dużo bardziej sprawdza się nie SwiftUI jako biblioteka,
tylko jednak ten starszy jeszcze trochę aplowski UIKit.
No i niby teraz już lista wiadomości jest w UIkicie w Agramie przepisana,
A mimo to zachowuje się to dokładnie tak samo, co mnie zdziwiło.
Myślałem przez chwilę, że coś mi z aktualizacją nie wyszło, ale chyba nie.
Więc będzie to diagnozowane, przypuszczam, dalej.
To, co na pewno w Agramie jest fajne, a propos błędów,
to jest to, że jest tam bardzo sprytny system zgłaszania tych błędów.
Po pierwsze, jest on zintegrowany z appką, więc mamy go w ustawieniach.
Jeżeli my zgłaszamy błąd, to on jest zapamiętywany,
czyli my widzimy wszystkie błędy, które kiedykolwiek zgłosiliśmy
i one mają też swoje statusy i też istnieje opcja, że Janik
może z nami podjąć kontakt i po prostu prosić o jakieś
dodatkowe informacje albo jakiś komentarz zostawić
i my możemy odpowiedzieć. Super sprawa. Ja już doczekałem się tego,
że kilka moich błędów zostało rzeczywiście rozwiązanych w betach
i dostawałem wtedy też powiadomienia push z apki,
że po prostu błędy zostały jakoś tam, zmienił się ich status.
Także fajnie, oby więcej programów coś takiego robiło,
bo to naprawdę ułatwia, jak można w tak prosty sposób zgłaszać
i śledzić, co się z tymi błędami dzieje.
Po drugie, kiedy chcemy zgłosić propozycję nowej funkcji,
to jest to propozycja publiczna i wszyscy mogą na nią głosować.
I wtedy widzimy, które to propozycje są najpopularniejsze,
jak sobie radzi nasza propozycja,
No i Janik ma też spokojną głowę, może sobie spriorytetyzować te różne funkcje
pod kątem tego, czego ludzie najbardziej się domagają.
Pytanie można by sobie zadać, czy appka w takiej formie, jaką opisaliśmy,
powinna już wyjść w App Store? Co więcej, czy powinna wyjść jako aplikacja płatna?
Tą decyzję pozostawimy myślę każdemu do rozważenia osobiście. Ja kupiłem.
Nie wiem, mimo tych różnych błędów mam jakieś takie zaufanie, że mamy do czynienia z człowiekiem, który wie, co robi, tylko po prostu zadanie jest dość trudne, ale nie wiem. Dajmy temu miesiąc, dwa i zobaczmy, jaki będzie postęp w tych bardzo podstawowych kwestiach.
Ja po prostu mam tylko nadzieję, że nie będzie to historia podobna jak w przypadku Fluxa.
Bardzo bym tego nie chciał, żeby tu historia się powtórzyła i mam rzeczywiście nadzieję, że autor po prostu będzie aktywnie rozwiązywał te problemy.
No widać, że widać zresztą ruch na grupie Agrama, że jest dość duży, że tam po prostu…
Janik też odpowiada dość sprawnie na te komentarze, na te wiadomości, więc to też nie wygląda tak, że
użytkownicy są zostawieni w takiej jakby niewiedzy. Kontakt z autorem jest naprawdę bardzo, bardzo fajny.
Natomiast, no po prostu też trochę szkoda i to jest mój taki zarzut, że Janik bardzo, bardzo ograniczył
ilość użytkowników w TestFlight’cie.
I dość szybko wypuścił jednak te wersje z tak naprawdę małą liczbą użytkowników,
którzy mieli okazję to przetestować.
Bo przecież gdyby nawet… bo oczywiście wiadomo, że tutaj też mogło chodzić o to,
żeby po prostu aplikacja dość szybko została zmonetyzowana.
Natomiast przecież TestFlight jako taki, tego nie da się trzymać w nieskończoność.
To znaczy można oczywiście tam podbijać kolejne wersje i tak dalej.
Natomiast gdy… tak sobie myślę, że gdyby więcej użytkowników tak dogłębniej przetestowało te aplikacje,
czy nawet autorowi wysłało logi, to przynajmniej części tych błędów takich naprawdę dość rażących, początkowych, dałoby się uniknąć.
Ja trochę rozumiem politykę autora z tego względu, że on też się do tego przyznał
i to jest też droga, którą ja wpadłem do tego test flighta, bo ja go nawet nie prosiłem
o to, żeby być tam włączonym. Janik ma taką politykę, że on nie chce traktować
test flighta jako furtkę dla ludzi, którzy po prostu chcą się pobawić z nowymi funkcjami.
I jest coś w tym, co też się obserwuje przy tych naszych eksperymentach,
które mamy z różnymi aplikacjami, czy Accessible Gram, czy Listen SDR,
Axel, Pong i tak dalej, że okej,
prościej jest wylądować w TestFlight niż w AppStore,
więc używa się trochę TestFlight.
Ten TestFlight stał się trochę takim drugim AppStorem,
że po prostu tam, stąd się po prostu bierze aplikację, jak się ma link.
Ale kończy się to tym, że sporo osób,
nawet nie wiemy do końca prawdopodobnie ile osób korzysta z tych apek,
no bo ktoś gdzieś znalazł linka,
nie wiem, w cyfroprzeglącie, zarejestrował się itd. i nie wysyła żadnych raportów.
Z drugiej strony, obserwując np. to, jak wiele zgłoszeń różnych było na grupie Accessible Grama,
ja myślę, że jednak zainteresowanie ludzi działającym i sprawnym komunikatorem
właśnie dla Telegrama na iOS jest duże i ludzie naprawdę chcieliby po prostu zgłaszać te błędy.
I ja myślę, że tutaj, no, tej sytuacji by nie było.
Tu bardziej, no, w przypadku akcesji blograma było to po prostu, że autor doszedł tak trochę do ściany z tym wszystkim.
Ludzie zasypywali go wręcz zgłoszeniami błędów, zgłoszeniami jakichś problemów z działaniem aplikacji.
Więc, no, myślę, że tu jednak można by było liczyć na dość duży odzew społeczności.
Tak, tylko się to jest też problem. Jakby to jest błogosławieństwo i przekleństwo,
że z jednej strony masz dużo ludzi, którzy zgłaszają rzeczy,
Z drugiej strony nagle jesteś zawalony dość ogólnymi
sugestiami przede wszystkim nowych funkcji,
bo to już też widziałem w grupie właśnie Agrama.
I to jest też trochę problem, że jest nagle lawina,
że jeszcze dobrze nie działają powiadomienia
i przewijanie wiadomości chociażby,
a ludzie już się domagają ankiet albo administrowania grupami.
I sposób, w jaki ja się dostałem do bety,
Może trochę opiszę. Ja zacząłem w ogóle zgłaszanie jakiegokolwiek
feedbacku od błędów, od raportów błędów i zgłaszając te błędy
po prostu robiłem taką typową procedurę, którą się robi
w przypadku testowania oprogramowania, czyli podałem kroki, które trzeba
wykonać, żeby błąd wystąpił, czyli po pierwsze otwieram czat,
po drugie przykładam czat, który posiada nieprzeczytane
Po drugie, przykładam telefon do ucha.
Po trzecie, pozwalam tej wiadomości wybrzmieć.
Po czwarte, czekam, aż zacznie się nagrywać nowa wiadomość.
Po piąte, odsuwam od ucha itd.
Potem opisuję, co się dzieje,
jakie jest zaobserwowane zachowanie.
A potem, co bym chciał, żeby się działo.
I to jest taki format, który programiści bardzo lubią.
On jest przede wszystkim bardzo łatwy do odtworzenia
dzięki temu ten błąd.
Tego bardzo Apple uczy w tym feedback assystencie.
Tak, i to jest bardzo ogólnie, wam polecam tą procedurę.
Jak cokolwiek zgłaszacie, zwłaszcza błędy.
Wiem, że nie zawsze tak się da, że czasami są błędy, które ciężko uchwycić,
ale naprawdę to programistom ułatwia robotę, też to ułatwia robotę.
Potem przypuszczam AI, bo programista może sobie taki szablon gdzieś tam przekleić
albo poprosić AI o zrobienie jakiegoś automatycznego testu,
może odtworzenie jakiegoś scenariusza, przeanalizowanie kodu pod konkretnym kątem.
Wyłapie się też jakieś niuanse, na przykład może się okazać,
że zrobiliśmy coś w jakiejś konkretnej kolejności,
która sprawiła, że… Wtedy to by tak jak ty, Michale, tak?
Że to nie jest tak, że Agram losowo wysyła sobie wiadomości, gdzie bądź,
tylko prawdopodobnie… Ja się to sprawdzę.
Jak przyłożysz telefon do ucha na liście czatów i coś wyślesz,
a potem otworzysz jakikolwiek czat i spróbujesz wysłać coś innego,
to coś tam. I bardzo często ta kolejność tych kroków ma znaczenie.
I jeżeli chcecie się, w cudzysłowie oczywiście,
przypodobać twórcy jakiegoś programu,
to możecie to zrobić w ten sposób.
I właśnie to się stało tutaj.
Ja kilka takich błędów zgłosiłem na czacie
i nikt do mnie prywatnie napisał w ogóle
hej, bo widziałem, że zgłaszasz błędy tak,
że można je łatwo odtworzyć.
Czy chciałbyś być w becie?
I ja mówię okej,
zobaczę na ile mi czas pozwoli
jakoś dokładnie testować wszystko,
ale na ile mogę, na tyle pomogę.
I to, co ja też robię, co praktykuję, ja piszę z Janikiem aktualnie prywatnie,
to skupiam się na jednej kwestii naraz, czyli nie działają powiadomienia,
to piszemy w te i we w te. Okej, dobra, teraz mi nie działa, teraz mi się wysypało,
teraz coś tam. I czekam na nowy build, sprawdzam, sprawdzam, sprawdzam.
Okej, powiadomienia już działają, to teraz skupmy się na tej liście wiadomości,
która się nie przewija. I w tym stadium, w którym ta appka teraz jest,
Będąc jej testerem, zwłaszcza wewnętrznym,
na tym bym się po prostu skupił,
zamiast na zasypywaniu kolejnymi i kolejnymi funkcjami.
Trochę pomaga w tym fakt, że jest ta opcja w ustawieniach,
bo rzeczywiście może sobie Janik to uporządkować
i zostawić na chwilę, kiedy już będzie gotów wprowadzać nowe funkcje.
On i tak wprowadza nowe funkcje, to też warto zaznaczyć.
Ale samym sensem jakby testowania w TestFlight rzeczy
jest chyba na ten moment właśnie wyeliminowanie,
takie doimentnie i taka współpraca dość iteratywna
i na bieżąco z autorem konkretnych właśnie błędów,
tych najbardziej takich drażniących.
I z tego względu trochę nawet rozumiem,
że Janik jest zapobiegawczy przed robieniem z testflighta
tak naprawdę drugiego po prostu wydania appstore’owego,
gdzie nagle zleci się ileś tysięcy osób
i każdy będzie jeszcze tym mekanizmem feedbackowym,
Ojej, z Accessible Grama znam tą historię i z innych projektów,
które miałem okazję dzięki Axelowi testować.
Mój telefon często eksploduje, dostaję 5-10 powiadomień o crashach.
Bez jakiegokolwiek objaśnienia, czym te crashy są,
bo ktoś po prostu kliknął sobie wyślij, bez wpisania feedbacku.
Albo feedback received, feedback received i dostaję milion powiadomień,
bo ludzie zaczynają zgłaszać funkcję.
Także…
Z tego względu trochę rozumiem, niemniej jednak no też masz, Michale, w tym trochę racji,
że pewnie gdyby ta grupa była troszkę szersza, no tylko jak osiągnąć ten balans
między ludźmi, którzy zaczną cię zasypywać po prostu ogólnie chciałbym to,
chciałbym tamto, to mi nie działa, a ludzie, którzy rzeczywiście są skłonni
z tobą współpracować krok po kroku i testować konkretne poprawki
konkretnych rzeczy.
To też prawda.
Tak, tak. Ale fakt faktem, no, myślę, że tu rzeczywiście jest szansa w końcu, żebyśmy dostali działającego klienta Telegrama.
No, ja powiem tak, jeżeli chodzi o moje jakieś tam próby i postmastera, wziąwszy też pod uwagę coraz to większe limity gdzieś tam OpenAI na kodeksa,
Tak, na korzystanie z tego narzędzia.
Obawiam się, że ten projekt będzie musiał jeszcze troszkę poczekać, a może nawet i dłużej,
bo po prostu, no, moja diagnoza jest taka, że to dałoby się zrobić,
ale wymaga to przeprojektowania dosłownie każdego ekranu Telegrama pod kątem voiceovera.
No nie ma innej metody. Tam po prostu trzeba wejść w każdy ekran,
Przemyśleć, jak to ma wyglądać, jak to ma działać, a tych ekranów jest dużo, wbrew pozorom.
Dobrze, to ja proponuję, żebyśmy telefon odebrali, bo mamy kogoś na łączu. A kto jest z nami?
Cześć wam.
Cześć Grzegorzu.
Cześć. No właśnie, w ogóle się trochę pogubiłem w co powiedzieć.
No w ogóle wcześniej chciałem nagrać głosówkę na tym tyflocentrum na Windowsa,
ale no, że mi tam gada, że mikrofonu nie chcę wykryć ani nic,
Coś, co bym zmienił w ustawieniach i zasadniczo…
No nie wiem, ale… no dobra, no używam tej wersji z Eksce, co nie?
Nie ze sklepu, bo sklep mam uwalony.
Nie wiedzieć czemu, ale dobra.
No ale to, co chciałem powiedzieć odnośnie kodeksa,
Wcześniej miałem się odnieść, ale się nie nagrało.
Więc teraz ten kodeks to nie tylko do oprogramowania,
bo sam i kontenery stawiałem, i jakieś konfiguracje serwera.
Nawet mi SSH postawił na Windowsie, żebym miał z telefonu dostęp.
Przez SSH, więc no naprawdę ten kodeks to potrafi różne rzeczy, niekoniecznie z programowaniem, więc tutaj no to bardzo fajnie.
To co tam właśnie robię…
No właśnie odnośnie tych limitów, no to jest właśnie to, że…
że ja…
co co ale z końcem kwietnia to na razie zarzucę w ogóle, bo…
kupowanie kodeksa, bo to jednak stówa to…
to trochę, no jak dla mnie, no…
za dużo, żeby tak w miesiąc, w miesiąc tak…
Grzegorzu, prawdopodobnie jeżeli te wszystkie różnego rodzaju tanie konta, a rzeczywiście kiedyś OpenAI zdecyduje się ubić, to jedyną sensowną, taką najtańszą kwotą, jaką będzie płacenie za kodeksa, to…
400 złotych tam jest.
Tak, to będzie 100, ale euro, czy tam dolarów.
Dolarów, nie.
Tak, to będzie najtańszy sensowny pakiet, także…
Właśnie, to już jest tak a propos, czy nie?
Jest, już możesz sobie kupić.
No i właśnie zacząłem…
Miałem dwa syntezatory do rozgrzeżenia, czyli Syntelk i stara Iwona na Androida,
ale niestety nie dam rady, zwłaszcza z tym pakietem za 100 zł.
To jest mała masakra, ale rozpocząłem stworzyć.
Jestem menadżerem plików, aspiruję Amigowskim menadżerem plików.
Inspirowany, tak? Inspirowany Amigowskim menadżerem plików.
Tak to używam Total Commandera, tylko z Total Commanderem się zdarzyło coś takiego, że nie wiem czy ja coś poprzestawiałem czy co.
Już mi się nie chce szukać gdzie, co tam się stało, że nie widzi mi różnych plików.
Co ciekawe, to nie chodzi o pliki jakieś ukryte, systemowe, tylko to są normalne pliki.
Natomiast eksplorator plików mi normalnie te pliki widzi, więc nie wiem o co chodzi.
A dobra, to sobie napiszę własny menadżer plików.
Jak mi się uda, choć wątpię, że mi się uda go skończyć, to go wrzucę na githuba.
Androcego wyraźcie, bo raz to ponoć jest taki język najszybszy chyba,
że najwydajniejszy pod Windowsem, więc to tak myślę, że…
No i udało mi się to coś, no naprawdę to działa, działa nieźle,
tylko że jeszcze tam parę poprawek muszę tam zrobić,
może funkcji dodać, no i spoko.
Kolejna rzecz to…
Kolejna rzecz to…
Tomek pokazywał ten program do rozdzielania wokalu od muzyki.
To powiem, że to naprawdę…
Ja kiedyś tam, nie wiem, z rok…
z dwa lata temu może taki online’owy był.
Takich to tam kilka było, tych online’owych, tych rozdzielaczy.
No to tam były jakieś artefakty zniekształcenia, co nie?
A tutaj to… no nie wiem, może Tomek powie, że to tam…
No nie słyszałem, żeby tam jakieś takie typowe zniekształcenia
po procesie oddzielania wokalu od tego… od muzyki.
To zależy co, jaki jest materiał, bo rzeczywiście są takie piosenki, w których działa to gorzej.
Niemniej, rzeczywiście nie znam darmowej alternatywy tej jakości.
No to naprawdę, nie wiem, ja bym to z hip-hopem by się poradziło.
Ja myślę, że nie byłoby jakiegoś wielkiego problemu, jeżeli o hip-hop chodzi, bo tam w sumie…
Tak, to znaczy w ogóle to jest po prostu coś, co odciela wokal od muzyki.
Ja próbowałem tego na bardzo różnych stylach i na jakichś starych numerach z lat czterdziestych
i nie ten akurat, ale podobny próbowałem na w ogóle jakichś nagraniach robionych
Telefonem w ogóle gdzieś na koncercie i też dało radę.
Albo nawet na nagraniach, gdzie po prostu był sobie w pokoju jakiś jeden, który gra,
jakiś drugi, który śpiewa i też jakoś oddzieliło.
Ale tutaj, jak właśnie tutaj, co pokazałeś, w tym przykładzie, tak dobrze?
Czy to różnie bywało?
No w tym przykładzie, no to był jeden przykład jakiejś jednej piosenki.
Natomiast testowałem ten i podobne algorytmy na różnych numerach i to rzeczywiście jest coraz lepsze.
No właśnie, to wiecie, spróbuję to wypróbować, choć ja nie mam właśnie żadnej NVIDII,
no chyba, że też jest wersja na Maca, to może to jeszcze na Mac.
Jest, tak.
A, jest. No to dobrze.
Trzecia sprawa, to właśnie odnośnie tej dyskusji Pixela.
Kto to był? Sylwek? To bym się tak za bardzo nie zgodził.
Ja akurat mam Pixela 9 Pro i na porównywanie do jakiegoś OnePlusa
Akurat ja miałem to w myślach, żeby akurat u OnePlusa chyba 13 Pro czy coś kupić.
Tylko tam coś mnie odwlekło od OnePlusa. Coś od kogoś usłyszałem.
Coś mi się tam nie spodobało, więc wypełniałem bramę tego Pixela 9 Pro.
No i powiem, że to nie jest tak, że to źle chodzi.
To naprawdę chodzi. Aktualizacje są. Talkback ma te rozpoznawania wszystkie obrazu, gdzie minajem ekranu. Wszystko te różne funkcje, więc tutaj tego.
I co do rozpoznawania…
Pytanie czy jest różnica między 9a i 9pro jeśli chodzi o procesor i o powiedzmy tam tego typu wydajnościowe rzeczy też.
Ponoć RAM, no bo w PIXEL-u RAW to jest 16 RAM-u, a w A to będzie 8, może jeszcze 12 jest, choć nie wiem, ale co do procesora, to procesor powinien być taki sam wszędzie w danej serii.
W dziesiątce słyszałem, że procesor ma być lepszy, bo tamte procesory tensora były robione przez Samsunga w dziewiątce, w ósemce, w siódemce itd.
A w dziesiątce ma być przez TSMC. Tak, tak, tak, tak się…
Więc tutaj ma być właśnie lepiej, wydajniej i tam kultura termiczna ma być tam lepsza.
Choć nie powiedział, żeby ten piksel się tam jakoś grzał.
Motorola E30 Pro, którą miałem na Snapdragonie 8G1,
No to się grzało bardziej.
No więc tego…
Co do rozpoznawania to twarzy…
No poza tą wadą, że
w nocy nie rozpoznaje.
No to
normalnie mObywatele
do mBanku, do
Revoluta, do wszystkiego
tą twarzą się można zalogować.
No i potem
jeżeli jesteś w tym banku
to można też autoryzować
jeżeli ma się tam włączoną
I też tworzą, tak?
Tak, tak, normalnie.
No więc…
No w innych telefonach, typu właśnie jakieś OnePlusy, Samsungi, to może to faktycznie nie działać,
ale w Pixelów normalnie do M-Banku, bo ja mam w M-Banku, normalnie się loguje, tworzą.
Czy jakieś przelewy, czy jakieś bliki, to też tworzą.
M-Obywatel też twarzą, Revolut też twarzą w godzinę, no i oczywiście płacenie w różnych Google Play’ach czy jakichś Google Pay’ach, gdzieś tam gdzie jest Google Pay czy w sklepie Play jakąś aplikację czy coś, no to normalnie też twarzą wszystko działa.
Tak, ja sobie teraz z Revoluta testowałem i doładowanie konta Google Pay’em, no twarzy mi nie rozpoznało, ale ewidentnie chciało twarz, to prawda.
No bo mówię, najlepiej to w dzień działa.
Bo jak jest tak już zmierz, to już jest problem, a jak jest nocno, to w ogóle…
Ale też trzeba przyznać, że jak się już fajnie człowiek nauczy na ten odcisk palca trafiać, to fajnie, szybko, fajnie, szybko działa. To tak.
No tak, to też. No to też fajnie. Ludzie to tam coś się bali, że właśnie ten czytnik palców w ekranie, ale to nie jest aż takie.
Można się nauczyć.
Często to za pierwszym razem to wchodzi. Jak nie za pierwszym, to za drugim.
Ale to zazwyczaj za pierwszym.
Więc tutaj jest naprawdę spoko.
Może mimo wszystko troszkę mniej niż gdybyś miał Touch ID,
ale też fajnie te wskazówki. On faktycznie w czasie rzeczywistym
Tak, tak.
No, powiedz tego. No to tak tyle miałem do powiedzenia.
Cześć, z tej strony Kaśka. Po raz kolejny jeszcze taka refleksja a propos Androida,
Która mi przedtem uciekła, na co trzeba by było naprawdę Google’a cisnąć,
to poprawienie edycji, w sensie kopiowania, wklejania, bo fajne jest to,
że Google dużo wprowadził gestów też do zaznaczania, wycinania, wklejania,
jak one są trudne, manualne, nie. To jest inna kwestia, na ile wychodzą,
na ile nie, ale są one wprowadzane tylko w polach edycji,
czyli jeżeli piszemy maila, to możemy coś tam z tego tekstu,
który piszemy, sobie wykopiować, wkleić, wyciąć itd. Natomiast
bardzo denerwujące jest to, że ciężko jest z pozycji użytkownika
Androida wykonać tak prostą operację, jak wykopiowanie numeru
telefonu np. ze środka maila i wkleję niego w pole edycji telefonu, czyli aplikacji Telefon,
ponieważ ta, już obserwując od tego, że ta aplikacja nie ma pola wkleju takiego czystego,
tylko możemy ewentualnie w polu wyszukiwania kontaktów jakiś numer wpisać.
Ale właśnie, w momencie, gdy jesteśmy w treści maila,
to gesty, które nam służą do zaznaczania, wycinania i wklejania tekstu,
zwyczajnie nie działają.
Jedyna opcja, jaka jest, to jest donawigowanie się
z poziomu tych gestów do nawigacji po słowach, wierszach, liniach itd.
do tekstu, który chcemy wykopiować i wtedy otwieramy sobie l-komp w górę i w prawo.
Otwieramy sobie dockbacka i tam wybieramy skopiuj ostatnią wypowiedź.
I dopiero tam, z tej pozycji, można tę ostatnią wypowiedź wkleić.
Jeżeli mamy coś dłuższego, chcemy znaczyć, albo coś w ogóle innego chcemy.
To jest bardzo źle w Androidzie rozwiązane.
Teraz już naprawdę pozdrawiam.
Tutaj rzeczywiście komentary przeszło.
To ma duże możliwości, jeżeli chodzi o zaznaczanie,
ale to jest Sklinder, którego instalacja nie jest banalna.
Ale to w ogóle iPhone też ma podobny problem.
Bo to niekiedy działa, bo ten wybór tekstu niekiedy działa
na stronach internetowych chyba dosyć fajnie działa, ale już bodajże w treściach
SMS-u na przykład nie do końca, w mailach chyba bądź jak chce działać.
Ogólnie w aplikacjach i to jest chyba też doświadczenie podobne do tego,
jakie mają osoby widzące w ogóle, bo osoba widząca chyba też nie może
sobie zaznaczyć, czego jej się żywnie podoba w dowolnej apce.
Dowodem na to jest chociażby to, że w aplikacji przykładowo Mona,
czyli kliencie mastodonowym, jak chcemy sobie coś wykopiować z posta,
to musimy wybrać na pokrętle z akcji…
Jak to jest? Zaznacz tekst czy jakoś edytuj tekst, coś takiego.
I wtedy ten post wyświetla się w takim specjalnym widoku,
w którym już te akcje edycji po prostu działają.
I chyba w ogóle apki mają coś takiego, że po prostu trzeba wejść w jakiś specjalny tryb do zaznaczania i to dla widzących jest tak samo, chyba.
Ale to jest prawda, że właśnie zaznaczanie czegokolwiek, skądkolwiek, no…
nigdzie nie jest tak naprawdę proste.
To jest sposób, o czym mówiłeś, Pawle, a propos mony, to w iOS…
Ale zobacz, dopiero w iOSie 26 bodaj, w 18 chyba tego jeszcze nie było.
Też się ten Apple bardzo chwaliło, że tam teraz możesz wybierać
właśnie tekst z wiadomości, którą już, w sensie w iMessages,
czy w sensie w aplikacji wiadomości, nie? I tam też na podkrętle
jest dokładnie to i potem wybór tekstu.
No właśnie, wybór tekstu.
Kiedyś była taka fajna apka na Androida, ja przypuszczam, że teraz
to już tego typu rozwiązania nie będą działać, no bo
Google bardzo mocno poograniczał to, w jakich sytuacjach
można użyć usług ułatwień dostępu.
Dostępu, deweloperzy kiedy mogą ich używać.
Ale jeszcze jakieś 10 lat temu
była przepiękna aplikacja
Universal Copy.
Bardzo ją lubiłem.
To była aplikacja, która
miała cały czas,
ona się meldowała właśnie jako usługa ułatwień dostępu.
Można było ją aktywować.
I ona, a chyba w centrum powiadomień
czy gdzieś tam umieszczała
taki pływający przycisk.
W dowolnej apce w jakiej byłem
mogłem sobie jakiś element podświetlić
i wybrać sobie ten przycisk.
I on sprawdzał, co on teraz pod fokusem
i wyświetla, albo nawet cały widok, cały ekran
wyświetlał mi w formie polu wyboru.
I mogłem sobie przełączyć, czy chcę,
żeby polem wyboru był każdy znak tego tekstu,
każde słowo, każda linijka itd.
I po prostu zahaczałem sobie pola wyboru, checkboxy
i klikałem sobie tam jakieś opcje,
kopiuj, udostępnij, cokolwiek, przetłumacz chyba nawet było,
I to się wtedy rzeczywiście kopiowało.
Piękna aplikacja, no szkoda, że już takie rzeczy chyba…
Chyba, że się mylę, to mnie poprawcie, nie działają.
Ale kiedyś były takie fajne aplikacje na Androida.
Pewnie ciekawym pomysłem byłoby stworzenie systemu wtyczek do Talkbacka.
No ale to chyba… to nie wiem, czy się tego kiedykolwiek doczekamy.
A pytanie, czy ta appka, o której ty, Paweł, mówisz,
Czy ona była dostępna też w PlayStorze, czy ją z APK się instalowało?
Nie, nie, nie. Była w PlayStorze normalnie.
Aha, okej.
Wtedy jeszcze.
Tak, to prawda.
Dobrze, w Tyflowiesiach została nam jeszcze jedna rubryczka,
standard, który pojawia się chyba w każdej audycji, czyli drobne newsy.
Tu jest jeden news od Piotrka, reszta od Pawła.
Od Maćka, ale tak…
Może dlatego Maciek się nie odzywa, bo chyba nie wywołałeś.
Ale nie, spoko Pawle, ty mów, bo ja o Numbersie już sobie mówiłem wcześniej.
Tak? Okej, to cóż tam się wydarzyło w międzyczasie?
Mój osobisty news tego dnia, do którego co jakiś czas wracam,
no bo jestem klientem, poprawia się dostępność o banku.
Nareszcie, jak widać, dało się to zrobić.
Nie wiem, czy kosztem bezpieczeństwa, czy jakoś inaczej po prostu,
ale zaczynają się poprawiać pola edycji w apce M-Banku.
Ja to już obserwuję na ekranie przelewów, ale na razie tylko krajowych,
czyli jak chcę zrobić tradycyjny przelew, w którym muszę podać numer konta itd.,
to pola edycji na wszystko, na numer konta, na kwotę, na tytuł przelewu
są normalnymi polami edycji. Co to oznacza?
Ale mówisz o aplikacji, mówisz o stronie?
O aplikacji, na iPhona przepraszam już tą szczegółami.
Okej, bo ja się tak zastanawiałem, o co chodzi, że poprawa
dostępności na Androidzie w ogóle jest
dobrze po prostu. Okej, przepraszam,
chodzi o iPhona. I tutaj
był taki problem, że rzeczywiście były pola edycji, które
nie zachowywały się jak pola edycji. Co prawda
Wojcower tam czytał, co jest wpisane, klawiatura się pojawiała,
my mogliśmy pisać, ale nie działało to jak pole edycji w sensie.
Nie działał brail, nie dało się przesuwać kursorem,
więc jeżeli popełniliśmy jakąś literówkę w połowie tytułu przelewu,
to musieliśmy usuwać cały tytuł tak naprawdę i pisać od początku.
Bardzo to było męczące.
Edytowanie powtarzających się przelewów,
np. żeby uzupełnić obecny miesiąc itd.,
Również było męczące. No teraz to naprawili i już te pola edycji są takie tradycyjne, jak powinny być i da się wszystko wpisywać.
Gdzie jeszcze tych pól nie ma i gdzie są jeszcze te stare, takie niestandardowe, to są przelewy blik.
Jak rzeczywiście wysyłamy komuś przelew na numer telefonu, to tam jeszcze widać te stare pola edycji.
W tradycyjnych przelewach są one już nowe. Mam nadzieję, że mBank to gdzieś tam jeszcze uzupełni.
Mam wrażenie też, że jest dużo więcej takich jakichś właśnie też tekstów pomocy,
jakichś takich opisów danego pola i tak dalej, tam coś, coś pouzupełniano jakieś etykietki,
więc tam cały czas praca wre i coś się zmienia.
Miejmy nadzieję, oby ten trend, że na lepsze, dalej gdzieś tam był.
Poprawia się też sygnał.
Sygnał wprowadza ostatnio dość dużo poprawek dostępności.
Na iPhone’ie przynajmniej, no teraz poprawia się doświadczenie użytkownika, kiedy się zakłada nowe konto.
Tam pewne rzeczy będą lepiej poopisywane.
Dalej czekam i nadziei nie tracę, że będę mógł w końcu kiedyś znowu, tak jak kiedyś to się dało,
zmieniać sobie aparat w czasie rozmowy wideo trwającej, a nie tylko zanim się połączę.
Teraz trochę ciekawych programów.
Mamy program autorstwa Ariana Czołtchariego.
To jest jedna z dwóch osób, które współtworzą m.in. FEDRĘ,
czyli klienta Mastodona. Program nazywa się Boot Swap
i jest to dostępny menadżer wpisów rozruchu systemowego,
czyli zamiast modyfikować jakieś pliki, wpisywać komendy w wierszu poleceń,
Mamy interfejs graficzny, w którym możemy sobie po prostu te wpisy przeglądać,
przesuwać w górę i w dół, alt strzałką w górę, alt strzałką w dół itd.
i zarządzać, usuwać je też deletem. Także możemy zarządzać w jakiej kolejności,
kiedy, jakie tam systemy nam będą się uruchamiały, jeżeli mamy ich kilka
Na naszym komputerze.
Jest też aplikacja, którą ktoś polecał.
To nie jest aplikacja, zdaje się, tworzona przez osobę niewidomą,
ani nie jest też ona jakoś nowa specjalnie,
ale ktoś ją ostatnio polecił.
Ona też się pojawiła w newsletterze Davida Goldfielda.
David Goldfield w ogóle zaczął znowu wysyłać maile,
więc teraz znowu będzie dużo jakichś różnych newsów pewnie.
Czyli Flashnote. Aplikacja, która jest takim podręcznym notatnikiem.
Można sobie ustawić skrót klawiszowy, tym skrótem szybko ten notatnik wywołać,
wpisać jakiś numer telefonu, który ktoś tam próbuje podyktować,
czy jakiś inny numer przez telefon, wpisać go szybko na komputerze,
żeby nie musieć otwierać, a tu notatnika, a tu czegoś tam jeszcze.
I możemy to potem zamknąć, to się tam gdzieś zapisze,
takie skrawki różnych informacji, możemy tym potem też zarządzać.
Także jeżeli ktoś często notuje sobie jakieś takie szybkie informacje
No to Flashnote może nam w tym na Windowsie pomóc.
Tutaj trochę mniej pozytywna wiadomość.
Zoom od 16 maja razem z reCAPTCHA
chce też wprowadzić hCAPTCHA.
No jak hCAPTCHA działa, to może wielu z nas się już przekonało
czy na Discordzie, czy w wielu innych miejscach.
Co prawda jest tam ciasteczko dostępnościowe,
które możemy sobie na maila dostać i wgrać.
Jak będziemy mieli szczęście?
Tak, nie zawsze przyjdzie e-mail, nie zawsze to działa.
U mnie ostatnio, mimo że sobie wprowadziłem to cookie, to dalej nie chciało mnie przez kapcze przepuścić.
Także słaby to deal.
Te opcje alternatywne, czyli jakieś tam dźwiękowe, tekstowe i inne kapcze, też nie zawsze są dostępne.
Nie wiem, czy to zależy od tego, jak dany portal to zaimplementował,
czy, nie wiem, odwiedzi mi się hackup, czy ponoć od tego, jak kto zaimplementował.
Pytanie, jak zaimplementuje to Zoom. Pytanie też, co oznacza,
że jest recaptcha i hackaptcha, czy to będą wyświetlane, nie wiem,
losowo, czy w różnych procesach będą różne captcha zaimplementowane.
Ja, szczerze mówiąc, nigdy jeszcze nie trafiłem na recaptcha w Zoomie.
Przypuszczam, że to się dzieje, jak chcemy się pewnie, nie wiem,
albo zalogować, albo stworzyć konto.
Ja zawsze trafiałem raczej na taką weryfikację użytkownika na zasadzie, że jak się loguje z jakiegoś nowego adresu IP i Zoom mnie nie rozpoznaje, to po prostu jestem proszony o podanie kodu z maila jako dodatkowego zabezpieczenia.
Na reCAPTCHA też nigdy nie trafiłem.
Okej, no to zobaczymy, czym się to wprowadzenie hackupczy skończy.
No wiem, że na pewno w anglojęzycznej sferze dość dużo osób niewidomych panikuje.
Ja to też rozumiem, bo hackupcza jest bardzo kapryśnym rozwiązaniem.
Także tutaj, jeżeli Zoom to wprowadzi, to mogą być tego różne konsekwencje.
No i tutaj teraz jeszcze dwie takie szybkie wrzutki aplowe.
Easy Audiobook. Ciekawa apka o tyle, że jest to prosty otwarcie audiobooków,
tam w sumie wiele nie ma. Możemy sobie załadować audiobooka z plików,
możemy sobie go odsłuchiwać, będzie zapamiętywane, gdzie skończyliśmy.
Możemy sobie też ustawić jakiś tam sleep timer. Co tu jest ciekawe,
tą aplikację stworzył człowiek, który ma już starszego i tracącego wzrok ojca,
Który to ojciec z technologią to sobie różnie radzi i wymaga dość dużo wsparcia.
No więc autor tego rozwiązania stwierdził, że w sumie on stworzy apkę,
którą będzie można sterować za pomocą linków.
Co to znaczy? No jest schemat linków, tam Easy Audiobook, dwukropek chyba ADD.
W opisie aplikacji ten schemat jest rozpisany.
Takiego linka można odpowiednio spreparować.
Można go wysłać komuś na, nie wiem, WhatsAppa, iMessage,
na jakiś komunikator, czy na jakimś miejsce,
gdzie ta osoba wie, jak tą aplikację obsłużyć.
Ta osoba klika w tego linka i aplikacja Easy Audiobook się otwiera
i sama sobie zaciąga tego audiobooka, albo go usuwa,
albo ustawia sobie sleep timer.
Każdy parametr tej aplikacji może być personalizowany przez linki.
To może być ciekawa opcja.
Ja się zastanawiam, na ile to dla Ciebie byłoby, Maćku, na przykład ciekawe.
Czy masz takich kursantów, którzy są na tyle niepewni, jak się jeszcze uczą
gdzieś tam na przykład iPhona, że nie poradzą sobie na przykład
z nawigowaniem po stronach jakiejś biblioteki, na przykład EZDN,
albo z nawigowaniem po aplikacji pliki, po strukturze plików i folderów
i trzeba ich wspierać właśnie tak, że po prostu gdzieś im na przykład
wystawisz książkę w zipie i konstruujesz takiego linka właśnie
Właśnie według schematu, którego im wyślesz na jakiś komunikator,
który są w stanie obsługiwać już i oni sobie mogą kliknąć i ta książka im się
sama załaduje albo potem sama się usunie. Widzisz, nie wiem, widziałbyś np.
jakiś rynek zbytu na taką aplikację u swoich kursantów? Czy to jednak
ludzie na tyle szybko się uczą tych różnych koncepcji, że raczej czegoś
takiego potrzebować nie będą?
Nie wiem, szczerze mówiąc. To chyba temat bardziej do przemyślenia,
gdzieś tam do przetrawienia, bo tak teraz na szybko mogę powiedzieć tyle,
że raczej zaczynamy sobie gdzieś tam od takich podstaw
i na tyle sobie gdzieś tam ćwiczymy i jak ja mam tę pewność,
że oni to wiedzą, że potem sobie jakoś tam,
mniej lub lepiej lub gorzej, z naciskiem chyba nawet na lepiej,
I w sumie radzą, więc…
Ale ciekawa w sumie też ta opcja.
To może kiedyś, gdyby ci się trafiła osoba,
która będzie takiej pomocy potrzebować, to już wiadomo.
Ja uważam, że to jest całkiem fajny sposób.
Easy Audiobook. Będzie link w notatkach.
Tak że spokojnie sobie to znajdziesz.
Ja to znalazłem w Google, jak wpisałem Easy Audiobook on the App Store.
Pierwszy wynik z góry.
To jest fajna koncepcja, żeby sterować aplikacjami za pomocą linków.
Właśnie pod kątem takiego uczenia kogoś iPhona czy przechodzenia przez różne etapy tego wdrażania się mieć taki zestaw apek, którymi możesz w razie czego komuś tam posterować przez linki.
Ciekawa sprawa.
Od słuchaczy mamy wiadomości. Mamy podziękowanie on Łukasza a propos VPN i VPS.
Natomiast Sławek wysłał link do Universal Copy, do Play Store’a.
Czyli ta aplikacja jeszcze jest.
Tak, tylko pytanie, czy jest jeszcze aktualizowana.
Ja to sprawdzę za chwileczkę. Dzięki Sławku.
Jak ona się ma w kontekście właśnie tych różnych ograniczeń,
które ostatnio Google narzuca?
No właśnie, ja to mogę w sumie sprawdzić,
bo mam telefon z Androidem, choć nie najnowszym Androidem,
więc to też może tutaj mieć jakieś znaczenie.
Natomiast dobrze wiedzieć, że w ogóle jest taka jeszcze ta aplikacja.
To prawda. Ja jeszcze szybko tylko, bo nie skończyłem jeszcze jedną rzecz,
tylko się podzielę i się też pożegnam już,
bo na mnie czas i jutro obowiązki też wzywają.
Ostatnia rzecz, którą wrzuciłem, to jest otwarty list
od głównego prowadzącego podcast Oxytude,
czyli francuski podcast o dość podobnym formacie co nasz tytuł Przegląd,
czyli taki cotygodniowy przegląd nowości technologicznych,
z którego ja też bardzo często lubię czerpać różne ciekawostki,
w którym to prowadzący, właśnie Filip Bohun,
w dość gorzkich słowach opisuje swoją relację z produktami firmy Apple
i wyraża dość głęboką frustrację tym, w jakim stanie aktualnie jest voiceover
i dostępność w Apple, jak bardzo te systemy są nietestowane,
Jak bardzo firma Apple od lat ignoruje, zarówno zgłaszane w trakcie testów beta,
jak i przez użytkowników wersji stabilnych, różnego rodzaju błędy.
Jak bardzo widać właśnie takie zaniedbania w kwestii Brailla,
że mimo wielu lat i tego, że coraz więcej osób interesuje się produktami tej firmy,
no to wielu rzeczy, które już w czytnikach z długoletnią tradycją ekranu,
Na przykład wsparcie Braila rozbudowane, możliwość skryptowania,
żeby obejść niedostępne aplikacje i tak dalej.
Nie są dobudowywane zapytania.
Czy Apple w ogóle jeszcze się przejmuje osobami z dysfunkcją wzroku?
Czy to wszystko, co tam się dzieje,
to jedna wielka PR-owa i marketingowa pokazówka?
Więc dość chłodne słowa tam lecą.
Natomiast jest to frustracja, którą wielu użytkowników też dzieli.
Pytanie, co taki list otwarty zdziała.
Myślę, że podobne obserwacje też wynikają na przykład z tych ankiet AppleWiz,
które co roku są udostępniane, a portal AppleWiz raczej ma dość bliskie,
może gdzieś bliższe pewnie niż prowadzący właśnie podcast, relacje z firmą Apple
i mają tam jakieś kontakty, więc przypuszczam, że jeżeli oni nic jeszcze nie zdziałali,
to nie wiem czy tutaj kolejny list otwarty coś da, ale każda inicjatywa
Warta jest podbicia, tak mi się wydaje, zwłaszcza w takich ważnych sprawach.
No więc, jeżeli temat jest Wam gdzieś bliski, to możecie to udostępniać w swoich mediach społecznościowych.
Możecie zasypywać tym listem accessibilitymaupaapple.com, też jest taka możliwość.
I jakieś działanie podjąć, a nóż Apple wysłucha.
No to ja będę się już odmeldowywał.
Dziękuję Wam bardzo za bycie tutaj dzisiaj z nami.
No i do usłyszenia znów.
Do usłyszenia Pawle, dzięki.
Dobrze, zostały nam teraz technikalia i w technikaliach mamy wiadomości dwie.
Najpierw może tech drobinki od Maćka, bo tutaj kilka tych jest.
Od tego troszkę będzie, to prawda.
Natomiast jeśli chodzi o tego Universal Copy, sprawdziłem 14 grudnia minionego roku,
No, tam cały czas się coś dzieje w takim układzie.
To jednak nie jest taka bardzo porzucona apka, tylko faktycznie.
Natomiast przechodząc do tych drobinek, co my tu mamy na radarze.
A no, generalnie news jakoś u mnie troszkę przeleżał,
bo nie wiedziałem, nie miałem dosyć sensownych tych drobinek,
żeby to tak sobie pogadać.
Pogadać techdrobicznie
w każdym razie
Rosman
generalnie chodzicie
na zakupy do Rosmana, prawda?
Ci którzy chodzą, to sobie
szamponik kupią, to inne rzeczy
natomiast
teraz, od pierwszego
kwietnia zasadniczo już można
kupować
urządzenia marki
Baseus
jak to tam się czyta, w każdym razie
tego znanego producenta
powerbanków, wszelkiego rodzaju ładowarek,
kabli i tak dalej. No to
właśnie od pierwszego, przy okazji, kwietnia,
przy okazji codziennych, tam, różnych zakupów,
mniej lub bardziej drobnych można sobie
takie w Rosmanie zanabyć. Jakby ktoś sobie życzył.
A druga generalnie taka
informacja to też a propos, okoła
androidowa. Nie wiem też
Na ile to będzie na razie póki co szeroko wdrażane, ale ci, którzy mają, mieli, mają Samsungi, no to ponoć aplikacja do sms’owania generalnie samsungowa znika
i ma być zastępowana przez tą aplikację Google Messages, właśnie wiadomości Google.
No, ponoć spora część użytkowników nie kryje rozczarowania.
Podobno, że właśnie tam sporo więcej opcji personalizacji jest i różnych opcji,
jeśli chodzi o konfigurację. No i na tę okoliczność podobno Google przygotowuje
też aktualizację swojej aplikacji.
No to prawda, od paru dni, tam co, nie wiem, codziennie, co dwa dni, to tam jakaś drobna aktualizacja teraz wychodzi też z tej apki.
No i generalnie to na razie się skupiają bardzo na różnych wizualnych rzeczach, żeby użytkownikom Samsungów było lepiej.
cytując Google’a, żeby czuli się jak w domu, co im wyjdzie, zobaczymy.
Ponoć właśnie od lipca rozwój aplikacji zostanie zaniechany tej samsungowej.
Dalej, generalnie OpenAI i aplikacje na macOS, jeśli chodzi o ich produkty,
czyli zarówno czata GPT jak i kodeks, ten graficzny jak i kodeks CLI, ten terminalowy, jak i czat GPT, jak również Atlas, przeglądarka, ich OpenAI mówi, że jeżeli nie zostaną te wersje tych ich aplikacji zaktualizowane,
to no niestety od 8 maja aplikacje te mogą przestać działać generalnie,
mogą się przestać łączyć z serwerami generalnie i jakkolwiek może być problematyczne
wykonywanie jakichkolwiek działań w tych aplikacjach wszystkich, no włącznie z aktualizacją.
Więc, no teraz jeszcze można tak naprawdę do 8 maja sobie ich apki uaktualnić i no potem wiadomo też będzie można, tylko stricte pobierać ze strony, ze stron czy to jeśli chodzi o te graficzne apki zwłaszcza.
No tam powodem jest podobno firma trzecia. Generalnie OpenAI jakby tutaj na to do końca wpływu nie ma.
na kwestię bezpieczeństwa, powiedzmy, tej firmy trzeciej.
Już się tam generalnie dogadali, no tyle, że w starszych wersjach
oprogramowania pewne luki, bodajże chodzi o synchronizację danych,
o różne tego typu rzeczy, że może być jakiś tam problem
i na tyle krytyczny, na tyle poważny, że OpenAI zdecydowało się zaorać,
że tak powiem, mówiąc kolokwialnie, wersje aplikacji starsze.
Dalej, no właśnie, do klientów Santander’a wieść się rozniosła, już taka oficjalna z konkretną datą, bo wiedzieliśmy, że drugi kwartał, drugi kwartał, drugi kwartał i drugi kwartał bieżącego roku, ale kiedy dokładnie, to nie było to wiadome, ale od minionego tygodnia, bodaj od połowy tygodnia już wiemy, że Santander faktycznie zmieni się w Airsoft.
od weekend między 24 a 26 kwietnia, wtedy to generalnie zostanie zastąpiona.
Dotychczasowa strona internetowa suntunner.pl sobie zniknie w niebyt,
chociaż może jakieś przekierowania do niej będą, kto to wie.
W każdym razie nowa strona to będzie rst.pl, aplikacja w App Store’ach
i Google Play’ach tego świata również zmieni nazwę na rst.
Wiadomo wizualnie szata graficzna
się zmieni, tego i owego, placówki zmienią
swoje logo, wówczas bankomaty i to tamto.
Więc od weekendu
właśnie 24, 26
właśnie nastąpi
ten rebranding, ta zmiana, te pierwsze etapy
rebrandingu. No i oczywiście
bank tutaj podkreśla, żeby jak zwykle nie dać
się oszustą i tak dalej, że wtedy mogą być wykorzystywane,
może być wykorzystywane zamieszanie związane z tym rebrandingiem, ze zmianą
nazwy, logotypów i tak dalej i żeby, broń Boże, wtedy nie podawać nikomu
żadnych haseł, żadnych numerów kart, loginów i tak dalej, zwłaszcza że pod
pretekstem, nie wiem, aktualizacji tych haseł, zmiany loginów, bo że skoro
To trzeba tam podjąć działania.
Absolutnie nie. Generalnie Santander, jak ostrzega w swoich komunikatach, żadne zmiany nie są wymagane.
Również pod względem formalno-prawnym w umowach z klientami i tak dalej.
Do wygaśnięcia wszelkie karty kredytowe, debitowe będą działać.
Numer rachunków też bez zmian i tak dalej.
Więc gdyby ktoś coś gadał, zwłaszcza ze wschodnim akcentem, to go pogonić i koniec.
Chociaż oni teraz się uczą coraz bardziej, już mają ten polski akcent taki całkiem fajny, więc tym bardziej, że trzeba mieć nabaczności, zwłaszcza w dobie AI, klonowania głosów i tego typu rzeczy.
Sami tydzień temu słyszeliście, jak można głos klonować z bardzo krótkiej…
Tak, a no właśnie, bo Michał Kasperszak nam czytał ten…
Tak, tak, tak.
To prawda, to prawda.
A wystarczyła jego jedna wiadomość do mnie na Telegramie, także…
Tak, ja tak byłem ciekaw, czy w tym tygodniu będzie mój skanowany.
No, w każdym razie…
Kiedyś zrobimy, spokojnie.
I się nie dać, że tak powiem, tym, że oszustom.
Dalej, mBank i również kwestia bezpieczeństwa.
Mianowicie iOS od wersji 8, wróć, Android od wersji 8 w dół
i iOS od wersji 17 w dół.
Tam aplikację mBank również powoli będzie wygaszał, to znaczy nie będzie jej aktualizował, no i zachęca do zmian jednak.
Nie podano jakichś przejściowych terminów i tak dalej, kiedy dokładnie ta aplikacja zostanie wyłączona,
ale w komunikatach się pojawia już, że do klientów, że jeśli mają starsze urządzenia ze starszymi systemami, których nie da się…
Albo zaktualizować system należy, a jeśli już się nie da, no to delikatna sugestia, żeby ewentualnie może już to urządzenie wymienić, bo wkrótce funkcje aplikacji mogą przestać działać, a z upływem czasu całkiem aplikacja może całkowicie przestać działać, logowanie i cała reszta.
Oczywiście podyktowane względem bezpieczeństwa.
Dalej…
Świat finansowy to bardziej…
to troszkę na pograniczu dostępności, ale niekoniecznie.
Znaczy, zależy jak kto na to patrzy, dosłownie patrzy.
W tym również osoby słabowidzące, bo…
ale i widzące w ramach komfortu.
Do aplikacji wreszcie ING.
Do aplikacji moje ING.
ING Bank Śląski dodaje funkcję, znaczy tryb ciemny dodaje generalnie.
Długopodobno, ponoć użytkownicy się o to prosili latami, od 15 kwietnia będzie to już możliwe.
Zasadniczo od dzisiaj właśnie, bo już mamy po północy 15.
Aplikacja podobno nie będzie musiała być w ogóle nijak zaktualizowana.
To się po prostu zadzieje od tak, no zwłaszcza pewnie dlatego, że tam część spora tej części aplikacji to tak naprawdę jest strona webowa ładnie opakowana w aplikację.
No tam z dodatkowymi funkcjonalnościami, no ale… więc pewnie dlatego będzie można w ten sposób to wprowadzić bez aktualizowania całej aplikacji.
No i generalnie będzie sobie to można włączyć w ustawieniach zarówno wymusić ten tryb ciemny jak tudzież jasny,
…ale będzie też można wybrać zgodnie z ustawieniem systemu, więc jeżeli mamy też ustawiony tryb automatyczny, czyli powiedzmy w ciągu dnia jest tryb jasny, a w ciągu nocy, jak się ściemnia, no to również się staje tryb ciemny, tudzież w ciemniejszych pomieszczeniach, wówczas ta aplikacja podobno się ma dostosowywać i podobno ma też być przyjemniejsza dla oka i tak dalej, tak dalej, interfejs ma być jeszcze bardziej ujednolicony, uspójniony, spójny, ujednolicony i tak dalej…
Dalej. I to będzie ostatnie moje, że tak powiem, słowo na dzisiaj.
Słowo wieczyste. Księgi wieczyste w M.Obywatelu. No, są z nami od pewnego czasu.
No, ale też nie wiedziałem, że tak powiem, kiedy i gdzie to sensownie upchnąć,
bo nie miałem drobnych wniosów, technikaliów. W każdym razie, tak, od jakiegoś czasu
Tu mamy Księgi Wieczyste w M-Ubywatelu, do której się dostaniemy z pozycji usług i tam sprawy urzędowe.
Księgi Wieczyste. No, tylko jest jeden haczyk. Znaczy inaczej. Może zacznę od tego, że po pierwsze możemy się zapoznać
z taką Księgą Wieczystą, ale też możemy pobrać różne dokumenty, odpisy z Ksiąg Wieczystych.
Również w aplikacji, ponoć, możemy zapłacić za te dokumenty różne, w tym z użyciem Apple Pay, Ablika, kart i tak dalej.
Natomiast jest jeden haczyk, trzeba posiadać PESEL.
PESEL posiadać to na pewno trzeba, natomiast w tej Księdze Wieczystej trzeba posiadać PESEL.
To znaczy ten PESEL musi być jawny w Księdze Wieczystej.
Jeżeli aplikacja podaje, że dla Twojego PESELu…
Teraz parafrazuję, bo nie pamiętam komunikatu.
Ale jeżeli nie ma, nie wyświetlają się tu Księgi Wieczyste,
co znaczy, że PESEL w księdze nie jest jawny i wszelkie tego typu sprawy należy wyjaśnić ze swoim sądem rejonowym.
Więc, no, można dotychczas to uzyskać. Natomiast, co będzie można, i to też jest jakby jawnie o tym się mówi,
No to też, jeżeli DPSL, powiedzmy, to bardziej będzie miało znaczenie dla spółek, powiedzmy, jeżeli udziałowcy dani będzie można uzyskiwać odpis z KRS-u i tak dalej, o właśnie udziałowcach, zwłaszcza o sobie samym, tam gdzie tak naprawdę nasz PESEL widnieje,
Jeśli powodzi nam się tak dobrze i mamy kilka, że tak powiem, spółek, jesteśmy w kilku spółkach udziałowcami, no to ten KRS to wszystko integruje też i w aplikacji M-Obywatel będzie to sobie można wszystko podglądnąć, podejrzeć. Także ode mnie to tyle. Ja bardzo dziękuję za uwagę.
A propos jeszcze tych ksiąg wieczystych, to taka ciekawostka. Ostatnio właśnie ojciec mi opowiadał, bo też widział, że są takie możliwości, no to stwierdził, że a, sobie sprawdzi, co tam ciekawego a propos działki, którą tam posiadają rodzice moi.
No i okazało się, że w Księgach Wieczystych, właśnie w tym, w aplikacji M-Obywatel, jest czterech różnych właścicieli tej działki, zupełnie innych, więc to jest w ogóle bardzo ciekawa historia.
No oczywiście w sądzie ta wersja, która Księgi Wieczystej jest poprawna.
No to zgłosił ten przypadek taki do administracji jakby M-Obywatela,
na co się pojawiła informacja, że oni to biorą z rejestrów zewnętrznych
i za bardzo nie są w stanie nic z tym zrobić.
Także taka historia i ciekawostka.
No to widzisz, to akurat u mnie się nie pojawia nic.
Mimo, że powinno się pojawić, bo tak się akurat składa, że się powinno pojawić.
Tyle, że z kolei nie ma tam ujawnionego mojego numeru PESEL, także no tak.
I dlatego mi się nie pojawia nic. W drugą stronę poszło.
To różne to takie historie. To jeszcze może zajrzyjmy do waszych wypowiedzi,
bo tutaj mamy kilka ich, się nazbierało tego troszkę.
Bobi do nas pisze, witam.
Aplikacji do urządzeń Mesmet, takich jak ciśnieniomerze Bluetooth, też już nie ma w App Store.
Za to aplikacja do obsługi modemów ZTE.
ZTE ma, a nie ZTE, ZTE.
Ma po zalogowaniu jako zadanie uwierzytelniające człowieka do rozwiązania pewien quiz.
Polega na tym, żeby wycelować obrazkiem w ramkę.
No i możemy sobie celować dosłownie na ślepo, bo nic innego nie pozostaje, jak łód szczęścia i dzika radość, kiedy się komuś uda trafić. Pozdrawiam.
To bardzo dostępne.
Tak, bardzo dostępne. Tu Sylwester proponuje, że skoro, Maćku, masz telefon z Androidem, to może by tak stworzyć aplikację Tyflocentrum na Androida, na przykład razem z Arkiem Świętnickim.
Ja nie umiem, mogę testować.
To byś musiał się z kodeksem jeszcze jakoś dogadać. Póki, wiesz, póki jeszcze się da.
Póki jeszcze to jest w miarę tanie, bo jak będzie drogo, to już będzie zupełnie inna historia.
To tanie śmiało zimy chyba nigdy nie przejdzie, także nie.
Następna wiadomość od Bobiego.
Katarzyna dotknęła sedna tematu, czyli osoby z iPhonem nawet nie wiedzą wielu rzeczy,
że można by je w androidzie zrobić. I o tym samym mówił pan Tomasz, czyli o dłuższym obyciu z telefonem.
Więc Maciek, zanim zgłosi cokolwiek do Google’a, to niech najpierw pisze do starych androidziarzy i dopiero kiedy oni powiedzą,
że czegoś się nie da, to wtedy można zgłaszać ewentualne błędy. No ja się nie do końca z tym zgodzę, bo…
Ale to nie są błędy, tylko bardziej sugestie.
Bo jeżeli coś jest nieoczywiste dla użytkownika, to znaczy, że tego nie ma.
Dokładnie. Nie chodzi o to, żeby się doktoryzować, bo jeżeli tak by to miało działać, to ja proponuję sobie przeprowadzić taki eksperyment myślowy,
że w tym momencie wszyscy na przykład z komputerów korzystamy jak w początku lat dziewięćdziesiątych, czyli na przykład wpisując komendy.
Jest to na pewno efektywne, jak ktoś te wszystkie komendy zna.
Tylko ile osób by chciało w ten sposób pracować?
Więc ja tu myślę, że to, jeżeli coś jest nie do końca takie intuicyjne,
to znaczy, że po prostu jednak ten UX tak zwany trochę nam tu nawala.
Tak, ja tak jak mówię, ja to będę podkreślał.
Jako użytkownik, ja to bardzo rozgraniczam, jako użytkownik, jako ja,
Mogę wiedzieć, ale jako ktoś, jako szkoleniowiec, jako ktoś, kto się stawia w pozycji początkującego nie, no i dlatego zgłaszam, nie? W ten sposób.
A wtedy tak.
Potwierdzam, bo sam nie korzystam i mam tylko jedną kartę, więc nie odniosę się.
Trzeci punkt, potwierdzam, to też jest jedna z funkcji, których mi brakuje z iPhona.
Mówię to jako były użytkownik, ten tryb głośnomówiący.
Do iphonów jednak nie wrócę już, więc jakoś muszę przeboleć tę stratę i nauczyłem się z tym żyć.
Po czwarte, co do migracji, to ja wszystko robię ręcznie,
A jeśli chodzi o kontakty, to na iPhone’ie jest aplikacja My Contacts Backup, która do pliku CSV eksportuje kontakty i można je potem na Androidzie zaimportować.
Migrowałem jednak w 2022 roku, bo przesiadałem się z iPhone’a SE w 2016 na Xiaomi Redmi Note 11 Pro 5G.
Jeśli chodzi o przenoszenie danych między Androidem i Androidem, to ładnie to działa, tylko polecam powyłączać opcje w stylu ustawienia systemowe albo aplikacje.
Bo jeśli się ma nakładkę innego producenta, czyli na przykład MIUI, to mi się mnóstwo śmieci poprzenosiło z tej nakładki i musiałem robić od zera konfigurację.
Zostawić tylko historię połączeń, wiadomości i w sumie tyle.
Nawet nie zaznaczałbym ustawień systemowych.
Jeśli przenosimy z Samsunga na Samsunga, czy Pixela na Pixela, to nie widzę problemów.
Dyktowania nie używałem zarówno w iPhonie, jak i w Androidzie.
Nie lubię dyktować, jestem z tych osób, która jednak woli coś ręcznie napisać.
Może jestem dziwny, bo większość ze środowiska dyktuje, no ale ja taki jestem i tyle.
Z tego co wiem, to tylko Samsungi obecnie mają polski głos na starcie i one gadają,
więc jakbym miał polecać osobie nietechnicznej Androida, to Samsunga tylko i wyłącznie w tym momencie.
No ale też porobili te rzeczy z tymi procesorami w S26, co jak dla mnie jest skandaliczne,
więc tylko S25 na ten moment polecam.
Talkback ogólnie zawsze był dla mnie zamulasty i dlatego na co dzień używam CSR.
Nie wiem, kto używa głosów Google, przecież to czasami tak zangielszcza, że masakra.
Już lepiej zainstalować EasePeeka albo RH Voice, działa to znacznie responsywniej.
Nawet vocalizer jest na Androida, tylko wiadomo, trzeba przybulić, ale nie mocno.
A propos czytnika linii papilarnych, to Xiaomi miałem na włączniku i to była super sprawa.
Mniej mi się podoba w ekranie na pikselu, ale nauczyłem się w nie trafiać po jakimś czasie.
Co ciekawe, w CSR nie są odczytywane te podpowiedzi, gdzie przenieść palec.
A nie wrócę, dlatego że nowe iPhony nie mają Touch ID, plus nadal to jest bardziej zamknięty system,
a na Androidzie mogę zrobić więcej bez bawienia się zabawkami Apple typu iTunes.
No to poczekaj jeszcze trochę.
Jeśli będziesz mieć, Maćku, do mnie jakieś pytania, to ja już nie odpowiem w tej audycji, bo idę spać i piszę to przed snem, zatem dobranoc wszystkim.
Ale DJ Graca jeszcze do nas pisze kolejną wiadomość, czyli jeszcze nie usnął.
A propos android… launcherów na androida, to dla mnie najbardziej podobny do tego iPhone’owego to nowa Launcher, a jego to przypadkiem nie skończyli już tworzyć?
Czy tam się coś zmieniło?
Nie wiem, czy jakaś aktualizacja nawet niedawno wyszła, ale co to jest?
To się mówiło o tym, że się nowa miał skończyć, no ale jak się rozwija…
Może ktoś to przejął? Nie wiem.
No to dobrze.
Nie obserwuję tego, szczerze mówiąc.
No coś czytałem też.
No i tutaj a propos nowy, gra co pisze.
Można sobie ustawić doc, ilość ikon w siatce, folder i tak dalej.
Nie znalazłem innego takiego ekranu głównego, który byłby tak podobny do iPhone’owego.
Łukasz jeszcze do nas pisze.
Jeszcze Was pomęczę. Skoro o Androidzie mowa, to pamiętajcie, że na tanich telefonach z lżejszym systemem
Go Edition nie działa klawiatura brailowska.
Po kliknięciu zmień metodę wprowadzania pojawia się napis klawiatura brailowska.
Nie działa, ponieważ telefon nie obsługuje gestów wielostykowych.
Tata ma Samsung’a A16, a mama Infinix’a Smart 8 i niestety problem jest ten sam.
A ja na najczarniejszą godzinę kupiłem Motorole G05 za trzy stówki i jest to całkiem fajny,
responsywny telefonik, bateria 5000, brail działa, puszczam na nim transmisję na żywo z Tyflo Podcastu.
Założyłem też M-Obywatela, ale wybaczcie, nie zrobił na mnie wrażenia.
Wyjęcie plastikowego dowodu z portfelika na dokumenty jest po prostu szybsze. Gdyby dodali cyfrową wersję orzeczenia o niepełnosprawności, to miałoby to duży sens.
A tak, to według mnie jest to urzędowy gadżet wychwalany jak ten robot cyborg. Wiele rzeczy trzeba dopracować i trzymam kciuki za zespół IT, żeby robili solidną robotę i rozwijali aplikacje.
Tak jest. I ostatnia nowość, którą przygotowaliśmy, dotyczy YouTube’a, bo YouTube czasami robi różne fajne rzeczy, czasami trochę mniej fajne, ale zdaje się, że ty, Michale, trafiłeś na coś, co rzeczywiście może się przydać.
Tak, w końcu zrobili coś, co im wyszło. Chociaż oczywiście też nie do końca i nie tak stuprocentowo jakby to mogło działać,
ale na YouTubie od pewnego czasu zaczęły się pojawiać streszczenia. Streszczenia generowane automatycznie z różnych filmików.
Nie zawsze one są, nie wiem od czego to zależy, bo na jednych się pojawiają, na innych nie i one się pojawiają tylko w zakładce aktualności,
Ale jak tak sobie scrolluję tego YouTube’a i tam patrzę, co mi tam algorytm wyrzuci,
no to te streszczenia pozwalają jakoś tam zdecydować, czy to może być coś, co chcę oglądać,
czy jednak to będzie coś, czego oglądać nie chcę.
Te streszczenia są w języku polskim, są one takie naprawdę dość fajnie przygotowane,
no i jest adnotacja, że te streszczenia są generowane automatycznie.
Także, no, tak naprawdę to tyle na ten temat, bo wiele więcej tutaj nie da się o tym powiedzieć.
Jeżeli u was w aplikacji YouTube to się pojawiło, no to myślę, że będziecie z tego zadowoleni.
Ja oczywiście wolałbym, żeby to było przy każdym filmiku, żeby to na każdej karcie,
bo na przykład na karcie subskrypcji nie widziałem tego, tylko w aktualnościach.
Więc myślę, że…
Ale wiesz co?
Ale to mój szostroj, mój szostroj aplikacji.
Na stronie…
Ciekawe, czy da się to sprawdzić…
Jakoś…
To jest dobre pytanie, bo…
Bo mówi się o tym…
Nie wiem, czy to już w Stanach funkcjonuje,
czy jeszcze nie, szczerze mówiąc.
Coś mi się kojarzy, że w Stanach i w Indiach
chyba, ale to tak
z piątej, sześćdziesiątej, w każdym razie, że
Ask Gemini tam ma działać.
Na filmikach stricte,
jak już sobie oglądasz, to możesz
sobie kliknąć w Ask Gemini
i wtedy od razu na… możesz na bieżąco gdzieś tam z tym filmem de facto w interakcję wchodzić
i tak dalej zadawać pytania co do konkretnych, powiedzmy, nie wiem, klatek, momentów i tak dalej.
Więc może tu coś próbuje Google eksperymentować? Nie wiem.
Swoją drogą, a propos takich opisów różnych, trochę audiodeskrypcji i podobnych rzeczy,
Jakiś czas temu na grupie telegramowej poświęconej sztucznej inteligencji, czyli jest AI, jest zabawa, jeden z użytkowników,
tak, stwierdził, że zrobi sobie taki eksperyment i potestuje, jakby to było opisywać filmy kodeksem.
No i da się. Oczywiście wiadomo, że to wszystko jest takim…
No, jest to, jest to oderwalne od fabuły tego filmu, to nie jest taka sensowna audiodeskrypcja, bo przecież ten model sztucznej inteligencji nie ma kontekstu tego filmu, nie zda imion bohaterów i tak dalej, tu trzeba było jakiś, by background wprowadzić, pytanie skąd go wziąć, żeby to jakoś sensownie działało, natomiast, no, rzeczywiście te modele potrafią sobie całkiem fajnie radzić, jeżeli chodzi o opisy i taki
I przygotowanie opisu dla takiego filmu, który tam trwa, powiedzmy, kilkanaście minut, to też trwa kilkanaście minut.
Nie trwa jakoś bardzo długo, więc jest to też ciekawa rzecz.
Jeżeli chcecie się tak pobawić, to możecie sobie na przykład przygotować taki właśnie opis w pliku TXT.
Można sobie go też, na przykład, by było przygotować, podejrzewam, w pliku SRT i gdzieś odpalić.
Ja na taki wpadłem pomysł, akurat tego nie testowałem, ale żeby na przykład puścić najpierw Whispera,
poszukać jakichś dziur w filmie, gdzie nie ma warstwy dialogowej, albo jeszcze dodatkowo na przykład,
gdyby może nakarmić sztuczną inteligencję takimi treściami z tej listy dialogowej,
To może dałoby to jeszcze jakiegoś tam trochę więcej kontekstu temu narzędziu przy tworzeniu takiej audiodeskrypcji.
No temat jest otwarty też zresztą w Dostępniku kilka wydań temu.
Jacek Zadrożny pisał o tym, jak bawił się to z kolei Geminiem bodajże i tworzył audiodeskrypcję.
No tam oczywiście podszedł do tego jak poważniej, bo przygotował też odpowiedni i to całkiem rozbudowany
A i też miał całkiem ciekawe efekty.
Także no ta sztuczna inteligencja jak widać potrafi analizować wiele różnych treści.
Mi pomogła z serwerem, audiodeskrypcję jakąś tam też jest w stanie robić.
No, pytanie co jeszcze?
No ja pamiętam ten UpToSee swego czasu jak pan mi developer przysłał
jeszcze to był swego czasu nieodźwiękowiony zupełnie filmik.
Nie, totalnie nie miał warstwy dźwiękowej.
No i tylko po prostu w jaką wizualną… Film nie my, a jakże?
No i pobrałem to sobie, wrzuciłem Jebinajowi i w dwie minuty…
On tamten filmik sobie trwał, tak, to nie było, że…
Tylko sobie trochę trwał i tak, nie wiem, w półtorej minutki chyba,
czy jakoś tak, ten wers… bodajże w tej wersji pro zrobił mi generalnie
co tam, że tak powiem, się dzieje, cały właśnie opis.
Niemal, powiedzmy, klatkę po klatce w sumie.
Tylko właśnie, to był nie my, tam było dużo tekstu tak naprawdę i tło w sensie, otoczenie i tego typu rzeczy, cała warstwa obrazowa, wizualna.
Pytanie właśnie, czy by sobie poradził z warstwą dźwiękową jakkolwiek. To jeszcze trzeba by przetestować.
No bo GPT chyba jeszcze nie, jeśli z tego co mi wiadomo, to chyba to jeszcze, się o tym mówi, że audio też ma jakoś tam przetwarzać, obsługiwać i tak dalej, ale to chyba jeszcze nie ten moment.
A Jemina, no mam wrażenie, że tak. No skoro pliki audio jak mu wrzucisz z powiedzmy podcastów czy czegoś tam, tylko no z zastrzeżeniem, że mu trzeba te pliki lokalnie wgrać,
bo w sensie z kompa mu wysłać, bo se nie potrafi pobrać, tak jak z kolei GPT se poprawi pobrać, ale nie potrafi ich przetworzyć.
Ale notebookowi LM możesz wrzucić filmik z YouTube’a na przykład.
Tak, Gemini, tak, notebookowi tak, temu. Geminiowi stricte linka do YouTube’a też,
ale jakbyś na przykład mu chciał dać, no nie wiem, tyflopodcast, ale audio ze strony tyflopodcastu,
No to już na pewno Jeminaj będzie miał z tym problem.
LM teraz nie pamiętam…
Ja testowałem kiedyś na Tyflo Podcastach i poległ na długości.
Aha. Nie, to widzisz, to jak ja mu pobrałem, to…
Chociaż nie, on tam chyba chciał faktycznie, żeby to było, miało tam poniżej 200 megabajtów.
Coś takiego, ale…
Tak, ja próbowałem to obejść po prostu konwertując do niższego bitrate’u, ale nie, wyłożył się, bo testowałem na jakimś takim długim tyfloprzeglądzie kilkugodzinnym, także…
Aha, aha. No ale właśnie tu ja miałem takie doświadczenie, że z linku jako takiego w sensie, no mówię, do YouTuba chciał, do artykułu jak najbardziej wiadomo, że też, no bo to jest tekst,
ale do stricte gdzieś zachostowanego gdzie indziej poza YouTubem to coś tak mu nie bardzo doszło.
Ale transkrybować i wyciągać kontent i kontekst potrafił jak najbardziej.
Tak jest.
No to fajnie. No dobrze, to co?
Wydarzyło się coś może jeszcze w trakcie audycji?
Może wydarzyły się jakieś rzeczy?
Może ktoś coś ciekawego jeszcze znalazł w trakcie?
A jeżeli nie, no to kończymy chyba dzisiejszy Tyfla Przegląd.
Tu jeszcze patrzę, czy nie mamy na Whatsappie wiadomości,
W związku z powyższym, kończymy dzisiejszy cyfrowy przegląd.
Ja tylko przypomnę, że Paweł Masarczyk, który już troszkę wcześniej nas opuścił,
Maciek Walczak, Michał Dziwisz i ja, czyli Tomek Bilecki, braliśmy udział w audycji.
No i oczywiście dziękujemy Wam, słuchacze, za aktywny udział i do usłyszenia,
miejmy nadzieję, za tydzień.
Był to Tyflo Podcast.
Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.