RTV Odcinek nr 285
Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
Tyflo Podcast
Co jest w telewizji grane, o czym radia szumią fale.
Jeśli wiedzieć będziesz chciał, włącz po prostu RTV.
W każdą sobotę od szesnastej na antenie radia DHT
o aktualnych wydarzeniach związanych z radiem i telewizją
opowiedzą Milena Wiśniewska i Michał Dziwisz.
To muzyczne wspomnienie z drugiej połowy lat siedemdziesiątych.
Tym razem na radiowo zaczęliśmy.
W poprzednim wydaniu RTV była telewizja na początek,
no to teraz było radio.
No bo my to się staramy na przemian.
Oczywiście.
Aby istniały płodozmian i trójpolówka.
Kto pamięta, ten pamięta.
Nie zawsze się udaje, ale się staramy.
Nie zawsze mówią o płodozmianie i trójpolówce.
Nie wiem czy ty kojarzysz do czego nawiązujemy.
Szczerze powiedziawszy, no wiadomo, do uprawy pola,
ale tak poza tym to jeszcze do czegoś.
Do uprawy pola oraz strefy rock’n’rolla wolnej od Angos.
Bo zawsze doktor Wilczur mówił właśnie.
W kontekście wielojęzyczności i różnorodności.
W audycji właśnie o tym, że płodozmian i trójpolówka to są ważne elementy.
U nas też tak jest, pod różnymi względami.
Pod względami muzycznymi, no bo muzyka u nas od sasa do lasa, jak to zwykle bywa.
Pod względami tematycznymi trochę też, no bo do różnych wątków będziemy nawiązywać.
Chociaż stałość oczywiście jest taka, że zawsze R jak radio i TV jak telewizja.
Wszystko się zgadza i spotykamy się z Wami po raz 285.
Tak, to się też zgadza.
I Michał już tutaj zajawił na Facebooku.
Choć zdaje się, że ja zajawiłam pod koniec poprzedniej audycji.
Bo tydzień temu był taki weekend rozbudowany z naszym udziałem.
Byliśmy tutaj w sobotę i w niedzielę.
Dziś jesteśmy też.
No i musicie się nachapać, że tak się potocznie wyrażę tą naszą obecnością.
Nasycić się nią.
Dlatego, że druga połowa września to jest świetny czas na wakacyjną przerwę.
Oczywiście.
O ile ktoś może się na taką wybrać.
Dlatego na przerwę się właśnie udajemy.
I mamy w planie wrócić tutaj 3 października, bo to będzie pierwsza sobota miesiąca.
Na którą to sobotę i w ogóle na pierwsze dni października szykuje się jeszcze trochę medialnych nowości.
O których będziemy chcieli opowiedzieć.
Dlatego już możecie być tego pewni, że akurat w najbliższych dwóch tygodniach nie macie co wypatrywać zapowiedzi nowych audycji.
No bo ich na pewno nie będzie.
To jest na przykład czas, że można sobie sięgnąć do archiwów.
Jak ktoś nas nie słuchał, jak zaczynaliśmy 9 lat temu, to może sobie włączyć i porównać.
Albo też może tego nie robić.
Tak, bo to jest ten miesiąc, kiedy to się wszystko zaczęło w 2017 roku.
No, wyskoczyło Ci 9 września wspomnienie na tym przeklętym portalu Facebook, którego bardzo lubimy z Michałem używać ostatnio.
Ponieważ jest on wzorem pod względem dostępności dla osób niewidomych.
No i tam wyskakują wspomnienia, co się robiło tam ileś lat temu.
Dokładnie tego dnia i 9 września wyskoczyło mi wspomnienie sprzed 9 lat.
Związane z pierwszym wydaniem. A teraz już 9 lat minęło, 285 wydań też za chwilę będziemy mieli na koncie.
No i zgodnie z tym, co już powiedzieliśmy w zeszłym odcinku, tak samo jak Radio Złote Przeboje, przez rok będziemy obchodzić nasze dziesięciolecie.
Tak, oni przez rok obchodzą swoje trzydziestolecie, bo nikt nam nie zabroni.
Obchodzimy w taki sposób, że mówimy, że obchodzimy i tak wyglądają te obchody.
Ciekawe, czy przez ten rok się do setki, do trzy setki dobijemy.
Powinniśmy. Już myślę, że w przyszłym roku to powinno być do zrobienia.
Jakie są Twoje odczucia, kiedy patrzysz na nasze dzisiejsze notatki, na ich rozmiar, porównując je do tego, co mieliśmy przed sobą w tym miejscu tydzień temu?
Że jest lajtowo, zdecydowanie.
Tak, dokładnie. To znaczy, nie zrozumicie nas źle. My oczywiście bardzo lubimy to w S mówić.
I nawet lubię na swój sposób, nie wiem jak Ty, ten okres nadmiaru informacji.
Ale z drugiej strony jest to jednak dosyć absorbujące i angażujące.
I jak człowiek jest taki spokojny, że wie, że na pewno się wyrobi w tym przewidzianym ramówce,
czasie, że rzeczywiście można spokojnie o wszystkim opowiedzieć, nie obawiając się, że jakaś dygresja spowoduje, że ten program zaraz potrwa cztery godziny.
No to też nie jest to takie złe. Także przystępujemy do prezentacji tego, co dziś mamy.
My, skład niezmienny od tych dziewięciu lat, czyli Michał Dziwisz i Milena Wiśniewska.
I wracamy tam, gdzie byliśmy już w zeszłym tygodniu, bo Telewizja Polska 7 września, poniedziałek, tak w zasadzie już rozpoczęła w pełni swoją jesienną ramówkę.
Choć część produkcji wróciła też w weekend, bo i piątego i szóstego września to jej owo na antenie się pojawiło, chociaż jeszcze nie wszystko.
Tak na dobrą sprawę, no to będą się jeszcze dziś rozkręcać, właśnie o czym zaraz opowiem.
Ten ich pierwszy tydzień i te propozycje, o których mówiłam w poprzedniej audycji, zaznaczając je jako nowości, przyznam szczerze, że stały się dla mnie pewnym rozczarowaniem.
Bo zerknęłam na przykład na program Europa da się lubić – nowe pokolenie. On właśnie w zeszłą niedzielę zadebiutował.
Kiedy tutaj był odtwarzany nasz poprzedni odcinek, to mogliśmy ten program obejrzeć, kiedy był po raz pierwszy wyemitowany.
I w zasadzie zgadza się jego formuła z tym, co opisaliśmy, co przedstawiliśmy.
Natomiast w ostatecznym rozrachunku mnie to nie przyciąga i nie przekonuje.
Bo w zasadzie to jest wszystko, co już było, tylko zamknięte w takim nowym kształcie w odniesieniu do właśnie Europy, krajów europejskich, gości z różnych europejskich zakątków.
No bo mamy tam konkurencję na przykład na zasadzie, że jacyś ludzie śpiewają piosenki, nucą piosenki właśnie z tych różnych krajów w taki sposób, w jaki mniej więcej ty byś mógł to zrobić.
I na tej podstawie trzeba zgadnąć, jaka to piosenka jest.
Mam wrażenie, że już ileś razy coś takiego w telewizji oglądaliśmy.
Albo jakieś takie kalambury tylko, że słowne, że ktoś ma hasło, musi o nim opowiadać i muszą uczestnicy odgadnąć, co to jest.
Albo, że przedstawia jakieś tam trzy historie i uczestnicy muszą stwierdzić, która jest fałszywa.
Takie wszystkie konkurencje już były w wielu innych programach, więc to jest takie trochę „Kocham cię, Polsko”, tylko „Kocham cię, Europo”.
Tak jakoś to widzę, więc mi się to nie spodobało.
O ile się nie mylę, jedną z piosenek, która została tam zaproponowana właśnie do rozpoznania na podstawie śpiewania była Felicità.
Co może nam służyć jako łącznik do serialu Felicità, na który też zerknęłam w telewizyjnej jedynce.
Licząc, że będzie on wyposażony w audiodeskrypcję, nie stało się tak, jak na telewizję w stanie likwidacji przystało.
I nie zostanę tam raczej, bo nawet nie wiem, czy z audiodeskrypcją ta produkcja by mnie przekonała.
Chyba tak średnio jakoś te wątki mnie nie wciągnęły.
Dużo rzeczy tam się wydało oczywistych już od początku, inne jakieś takie naciągane.
A też bez audiodeskrypcji są momenty, kiedy trochę się trudno domyślić, co się dzieje, bo są jakieś takie długie przestoje, że sobie leci muzyczka i trudno to zidentyfikować.
A propos audiodeskrypcji i likwidacji, to również bardzo byłam rozczarowana oglądając w niedzielę program Rolnik szuka żony.
Dlatego, iż jak świat światem, zawsze miał on audiodeskrypcję, a w niedzielę nie pojawiła się ona.
Muszę jednak oddać sprawiedliwość, bo dziś została wyemitowana o godzinie 15 powtórka programu Rolnik szuka żony, w której ta audiodeskrypcja już była.
Mam wrażenie, że już przez kilka dobrych lat nie mieliśmy takich przypadków w TVP, przynajmniej w tych flagowych produkcjach, które oglądam, żeby nie była audiodeskrypcji na premierze, a była na powtórce.
A wracamy do tego, także jak coś, to może się coś takiego wydarzyć, że komuś się coś albo nie odpali podczas niedzielnej emisji, albo że na niedzielę zapomną to przygotować, ale mają jeszcze tyle szacunku dla nas widzów, że ogarniają to na sobotę.
Jeszcze w sprawie audiodeskrypcji się też wypowiedział nasz słuchacz Dawid, który również nie odnotował jej, oglądając sobie seriale w stacji TVP Seriale i też to właśnie skomentował tak jak my, że telewizja w stanie likwidacji.
Tak się właśnie sprawy przedstawiają. Coś likwidować trzeba, ale też coś do ramówki wprowadzają, żeby nie było, przecież to jest tylko stan likwidacji, a stan to proces, a nie ostateczna decyzja i do tego trwa to trzy lata.
No i w związku z tym mamy powroty do telewizyjnej dwójki na dzisiejszy wieczór, które mogłyby dokonać się tydzień temu, gdyby nie miejscowość Białe Błota, w której kończyła się trasa Lata z Radiem.
I dlatego, że wtedy ten koncert był, jest z nim związana jakaś mega drama z Edytą Górniak, która narzekała na to, że tam mikrofon coś jej nie zadziałał i w ogóle ona zrywa współpracę z TVP. Oni też potem mieli swoje oświadczenie. Nie oglądamy koncertów takich, a tam się dzieją ciekawsze rzeczy niż by się komuś mogło wydawać.
No i to wszystko już za nami, w związku z czym telewizyjna dwójka może ruszać z tym, co ma na sobotnie wieczory. No a w sobotnie wieczory będzie więcej, jeśli się da oczywiście.
A się da.
Bo my błagamy o więcej każdego dnia i wybłagaliśmy i dostaliśmy dziewiętnasty sezon Rodzinki.pl. Tak naprawdę ja nie błagałam, bo nie oglądam tego.
Ale gdyby ktoś chciał wiedzieć, no to ten serial wraca oczywiście, no bo mieliśmy jego powrót już rok temu i oni to utrzymują cały czas.
I utrzymują też tę porę emisji, czyli godzinę dwudziestą, a co konkretnie dwudziestą w sobotę oczywiście.
Przez co inny program muzyczny musiał zostać przesunięty na porę późniejszą, co się właśnie rok temu stało i to też zostało zachowane.
A co do zawartości tej dziewiętnastej odsłony produkcji, no to wiemy, że Tomek i Magda po raz drugi zostaną rodzicami, a Natalia i Ludwik będą pewnie na siebie krzyczeć
oraz będą musieli znaleźć, odnaleźć się w nowych rolach, gdy ich dorosłe dzieci coraz mocniej układają życie po swojemu.
Tyle wiemy. Nie wiem, czy musicie wiedzieć więcej. Sądzę, że to jest tak sytuacyjne, że taki opis wam wystarczy.
Także premiera dziś w sobotę 12 września o godzinie 20. No a jak już dostaniecie więcej, jeśli się da, to dostaniecie głosy.
Najlepsze podobno głosy w Polsce, bo The Voice of Poland to jest taka informacja, którą po raz kolejny usłyszymy, bo zaś startuje nowa edycja.
No i co w niej takiego nowego? Jak zawsze, jeżeli chodzi o ten program, interesuje nas to, kto będzie zasiadał, no muszę to powiedzieć,
tylko teraz żebym się nie pomyliła, kto będzie zasiadał w fotelskich trenerach. Jest to nieśmiertelny klasyk z naszego programu.
Jeżeli ktoś nie rozumie, to po prostu znaczy, że ma zaległości i musi pójść do archiwaliów.
I trzeba nadrobić te 284 odcinki.
Tak, jest to bardzo przyjemna wpadka. Mam nadzieję, że kolega nie ma mi za złe, że do niej wracamy.
Ale jak dzisiaj właśnie miałam coś napisać o trenerskich fotelach, to wierz mi lub nie, ale musiałam się dwa razy zastanowić.
Przygotowywałam już na zaś znaczniki do tej audycji.
Cytując inny klasyk, mam tę moc.
Czy fotelskie, no właśnie. No a już w tych fotelach, żeby nie było.
Zasiądzie część składu z poprzedniej edycji, ale też mamy zmianę.
Jedna pani artystka drugą panią artystkę zastępuje.
W poprzednim sezonie trenerką była Margaret, która wróciła do show po kilku latach, bo była w 2019 roku na jedną edycję i rok temu sobie wróciła.
I to tyle. Znowu jej nie będzie.
Pozostają za to natomiast pozostali trenerzy, czyli Michał Szpak, czyli Kuba Badach.
To jest chyba trzecia edycja z jego udziałem.
Są tacy, którzy są przeciwni jego strategii w programie, że on uczestnikom dobiera zbyt przestarzałe piosenki.
I dlatego oni nie mają szans zaprezentować swojego potencjału.
Ale ja tylko tak nie odczuwam, być może dlatego, że odczuwam jakąś duchową więź z panem Badachem, który prezentuje stare piosenki.
No bo sama jednak jestem bliżej tych starych piosenek.
Natomiast w ogóle nie odczuwam duchowej więzi z tym teamem na wspólnym łączonym fotelu, czyli Tomson i Baron są tutaj znowu cały czas.
I naprawdę uważam, że to powinno zostać zmienione.
Nie narzekać będę na to rok w rok po prostu.
Dlatego, że okej, oczywiście Tomson super śpiewa.
No a kiedy ostatnio słyszeliśmy o jakimś nowym przeboju zespołu Afromental?
Oni tak na dobrą sprawę żyją tym, że występują w tym Voice’ie i czasami w Opolu wystąpią tak jak w tym roku i odgrzebią jakąś swoją piosenkę sprzed nastu lat.
Ale to jest w zasadzie tyle.
Więc w tym kontekście dla mnie w ogóle są nieatrakcyjni jako potencjalni trenerzy.
I dziwię się, że są tutaj trzymani.
Już bym wolała, żeby oni stąd zniknęli, a została ta Margaret jako też przedstawicielka takiego młodego pokolenia.
To jest też dyskusyjne, czy ona umie dobrze śpiewać.
Ale dla tych najmłodszych uczestników to rzeczywiście mogłoby być bardziej atrakcyjne, żeby być w teamie u takiej artystki, która teraz odnosi sukcesy, a nie jej sukcesem jest to, że siedzi sobie w tym fotelu przez naście edycji.
Co więcej, wiemy też o tym, że jeżeli chodzi o The Voice Kids, bo tutaj jest już znany ten skład, to ich nie było w ostatniej edycji, ale oni wracają.
Jak w Voice Kids było troje trenerów, tak teraz będzie czworo, w sensie no ich liczymy jako jeden podmiot trenerski.
I stamtąd znika Blanka, będą znowu Cleo, Tribbs, dołączy Sara James, ale do tego sobie też wrócimy w swoim czasie.
No i właśnie będą panowie Tomson i Baron, czego już w ogóle nie rozumiem, bo co oni mają do tych nastoletnich dzieci, które jak to „Radio Song” było popularne w radiach, to ich pewnie nawet na świecie nie było.
No właśnie.
Jaki to ma sens. Musiałam sobie to wyrzucić. Po prostu pewnie chodzi o to, że nie biorą jakiejś dużej gaży.
No także mamy ten skład, wracając już do dużego Voice’a, no bo na tego dziecięcego pewnie poczekamy gdzieś do przełomu zimy i wiosny.
Wracając do Voice’a dorosłego, no to mamy taki skład męski, Badach, Szpak i ten team wspólny, który właśnie włada tutaj jednym trenerskim głosem Tomson i Baron.
No to skoro Margaret odeszła, to by się przydała jakaś trenerka i podobno ta trenerka była namawiana już od pierwszej edycji, aby do tego grona dołączyć, ale teraz dopiero poczuła, że to jest ten moment.
I tak oto trenerką w Voice’ie została pani Edyta Bartosiewicz. No myślę, że edycja ciekawa, decyzja ciekawa.
Też oczywiście ktoś mógłby mi tutaj zarzucić hipokryzję, że czepiam się Tomsona i Barona, że oni nic od lat nie osiągnęli, a co Edyta Bartosiewicz robi w ostatnich latach, oprócz tego, że przez lata jej nie było, a potem ciągle mówi o tym, że wraca.
Ale też porównując to, co zrobiła w swoim życiu, no to chyba nie ma czego porównywać. I są to osiągnięcia, które są bardzo znaczące dla polskiej muzyki rozrywkowej, więc takiego zarzutu tutaj nie mam, jeżeli chodzi o Tomsona i Barona.
Aczkolwiek w kontekście samego wokalu, no to mówiło się też o tym, że ona się borykała z problemami z głosem, które sprawiały, że nie była scenicznie aktywna, ale to też gdzieś tam może na psychicznym tle.
A pytanie zatem, ktoś też mógł powiedzieć, jeżeli ktoś ma takie problemy z głosem, to czy może innych trenować pod kątem wokalu. No ale chyba te kłopoty jakoś jej się udało pokonać, skoro też ma w tym doświadczenie, no to mogłaby innym doradzać, jeżeli mają jakieś takie trudności techniczne.
A czy to w tym programie jest naprawdę najistotniejsze szlifowanie każdego dźwięku? Wątpię i wydaje mi się, że nie od tego są ci trenerzy.
Na planie też są jacyś inni specjaliści od wokalu, którzy takich wskazówek mogą udzielać. No a Edyta pewnie jest po to, żeby może uczestniczyć w dobieraniu repertuaru, chociaż to też pewnie wątpliwe, plus udzielić jakiegoś wsparcia mentalnego.
No i to tyle. I chociaż nie jest artystką z tego najmłodszego pokolenia, to myślę, że będzie takie grono uczestników, którzy mogli wychować się na jej twórczości i dla których właśnie wybór takiej trenerki byłby atrakcyjny, więc to jak najbardziej jestem w stanie zrozumieć.
No ale mamy ten skład trenerów taki zasadniczy, czterech trenerów. Nie jest to jednak wszystko, bo podobnie jak w sezonie ubiegłym pozostaje ten wspaniały format Comeback Stage powered by Orange i nie zmienia się tutaj trenerka, którą jest Ania Karwan, która będzie wyłuskiwać talenty, które ci bezgustni pozostali trenerzy pominęli podczas przesłuchań w ciemno, bitew i chyba też jeszcze nokautów.
Jestem przeciwna temu formatowi, to znaczy rozumiem jego ideę, jedną jedyną, jaką jest promowanie marki Orange i tylko po to absolutnie to jest, natomiast w ostatecznym rozrachunku to po prostu jest nieuczciwe, no bo czego w zasadzie innego się mogliśmy spodziewać.
W zeszłej edycji to się tak ułożyło i powiem o tym wprost, że ostatecznie do dalszego etapu w programie za sprawą formatu Comeback Stage powered by Orange doszli uczestnicy mniej utalentowani niż ci, którzy odpadli prędzej, bo już odpadli na takim etapie, kiedy Ania Karwan ich nie mogła przechwycić.
I mieliśmy właśnie taki jakiś absurd, że mieliśmy pięcioro finalistów, wśród których była uczestniczka od Ani Karwan, która była po prostu okej, tak to nazwę, a na etapie odcinków live z drużyn innych trenerów, na przykład zwłaszcza od Margaret, która ma jakąś w ogóle mega drużynę, odpadły świetne, naprawdę fantastyczne głosy.
Ale że na tym etapie już Ania Karwan nikogo do siebie wziąć nie mogła, bo ten format tak na dobrą sprawę już się wtedy skończył, no to wyszło tak, że tamci uczestnicy zajęli w programie niższe miejsca, nie mogli stanąć w szranki z finalistami, a ta jedna dziewczyna mogła, bo tam w pierwszym odcinku po przesłuchaniach w ciemno Ania Karwan stwierdziła, że ją weźmie pod swoje skrzydła.
To by miało jedynie sens, chociaż oczywiście nie o to nam chodzi, jakby to było jakoś ustawione, że trenerzy się nie odwrócą przy jakiejś superosobie i wtedy ją weźmie Ania Karwan i doprowadzi ją do finału. No ale to też nie tak powinno być. Więc tak jak powiedziałam, wiemy po co to jest, żeby reklama Orange poszła i to tyle. I też nie spodziewałam się, chyba, że bym była zaskoczona, aby uczestnik, który za sprawą Ani Karwan dojdzie do finału, aby to wszystko wygrał. No, byłabym zdziwiona, gdyby faktycznie tak było.
Tylko, że dopatrzyłam się tutaj takiej zmiany, o której portale medialne za bardzo nie pisały, bo w poprzedniej edycji to było tak, że ten wspaniały, wybitny format przede wszystkim był przeznaczony do promocji w TVP VOD, a w telewizji on był emitowany, ale nie w soboty po tych odcinkach dwóch głównych, no bo te przesłuchania w ciemno są zawsze podzielone na dwie części, w każdą jedną sobotę, tylko jak w niedzielę są powtórki, to one tak są w okolicach południa, to były powtórki tych dwóch odcinków.
I potem sobie szło Comeback Stage. I potem o 14 była Familiada. A przynajmniej w ramówce na ten tydzień znalazłam, że to jest inaczej. Otóż, że właśnie dziś mamy dwa odcinki Voice’a, o 20.30, o 21.50 i potem o 23.05 jest Comeback Stage, ale za to jutro, jak jest powtórka Voice’a, to już Comeback Stage nie powtarzają.
Także dla mnie, która, jak wiecie, pałaby taką samą miłością do TVP VOD jak do Facebooka, no to jednak, jeżeli chcę zobaczyć, kto w tym formacie zostanie ocalony przez Anię Karwan, no to wymaga to oglądania tej telewizji dzisiaj do 23.30, czyli pójścia później spać, a było to jednak całkiem spoko, że oni pokazywali to w tę niedzielę, no bo też teoretycznie ludzie mogli najpierw, tak naprawdę zainteresowani, obejrzeć to w tym TVP VOD, prawda?
W sobotę, kiedy ten format tam trafiał, a dopiero później dla tym, którym się nie chciało, no to to było udostępniane już w telewizyjnej dwójce. A tak, no to pewnie już mało kto do tego TVP VOD zajrzy, bo po co, skoro to zostanie pokazane w telewizji, chociaż może dla niektórych to za późno i obejrzą to sobie w TVP VOD jutro. Ale po co w ogóle tam oglądać? Też zastanówmy się nad tym, jaka jest tego idea.
Prowadzący programu się nie zmieniają, bo dalej są to Paulina Chylewska i Maciej Musiał. Za kulisami będzie Jan Dąbrowski, któremu ma towarzyszyć jego żona. Także te składowe ekipy nie są zmienne. Pora emisji względem ubiegłego roku też nie jest zmienna. 3 godzina 20.30 już dziś z nową trenerką. Zobaczymy jak jej to wszystko pójdzie.
Co do innych powrotów do telewizyjnej dwójki, no to wraca jeszcze teleturniej, co do którego nabijamy się co sezon, że nigdy nie wiadomo w jakim miejscu w ramówce on wystrzeli. Ale czy oni to zmienili w kontekście ubiegłego sezonu? Już szczerze mówiąc to sama się zagubiłam. Postaw na milion. Teraz w czwartki o godzinie 20.40 od 17 września. Szczerze mówiąc nie wiem co było w tym tygodniu, że nie mogli tego pokazać. Ale właśnie od 17 września to startuje.
A dzień później wraca kolejny muzyczny program, który zmienia dzień emisji, bo na swoje muzyczne wywiady zapraszać będzie Gabi Drzewiecka. To było tak, w sezonie ubiegłym, bo od marca ten program był pokazywany, że można go było śledzić w soboty jak się kończyły tam The Voice Senior czy Voice Kids.
A tutaj być może oni stwierdzili, że samo The Voice of Poland jest długi. Jak jeszcze chcą włączać po tym to Comeback Stage, to w ogóle się to będzie kończyło o 23.30, no to w soboty nie byłoby miejsca dla tej biednej Gabi. Dlatego jej wywiady będą się pokazywać w piątki, w piątkowe wieczory o godzinie 22.15, czyli tuż po programie Kocham cię, Polsko.
No i to też nie ruszyło wczoraj, tylko ruszy dopiero w przyszłym tygodniu w piątek. Być może zastanawiacie się dlaczego nie wczoraj, a w przyszłym tygodniu. Ponieważ wczoraj miało miejsce bardzo ważne wydarzenie w telewizyjnej dwójce. Otóż został wyemitowany jubileuszowy koncert Patrycji Markowskiej z okazji jej 25-lecia. Jest mi szalenie przykro, nie wiedziałam o tym w zeszłym tygodniu, że będzie takie wydarzenie. A byśmy po prostu z Michałem zastanawiali się pół godziny, który z hitów Patrycji Markowskiej wybrać.
Żeby wam o tym opowiedzieć. Maj dużo i wszystkie są tak samo przez nas chyba lubiane. Natomiast jakoś rzeczywiście nam to umknęło. Ja dopiero po naszej audycji zaczęłam dostrzegać reklamy w telewizji polskiej. Ale sądzę, że w razie czego ten koncert pod tytułem chyba Obłęd jest do nadrobienia w TVP VOD. Także to było wczoraj i dlatego Gabi rusza właśnie w piątek 18 września o 22.15.
Wiemy, że do tego nowego sezonu, zgodnie z tytułem programu, Gabi zaprosiła takich wykonawców jak Tatiana Okupnik, Izabela Trojanowska, Urszula i Igo. Oczywiście pewnie będzie ich więcej, bo tam to chyba tak wyglądało, że w każdym odcinku było dwoje takich zasadniczych gości. I jeszcze się pojawiał taki trzeci gość, debiutant na muzycznej scenie, który mógł pokazać swoją piosenkę.
Także zobaczymy, czy taki układ zostanie utrzymany. Piątki, godzina 22.15. Tak rozrywkowo, tak muzycznie w telewizji polskiej, którą opuszczamy sądzę, że na dłużej, bo chyba z tym, co oni mieli wrócić i to, co mieli premierowego pokazać, to pokazali.
Chyba tutaj na najbliższy czas nie jest zbyt wiele szykowany, no może ten serial medyczny, bo taki przecież też jest właśnie planowany z Amazonem, o tym też już zdaje się wzmiankowaliśmy. Natomiast za chwilę wrócimy, przejdziemy do innych stacji, w których jeszcze nowości i powroty, no ale teraz tę nową trenerkę The Voice of Poland postaramy się jakoś muzycznie uhonorować za sprawą jej własnego utworu.
Oczywiście wiadomo, kiedy ona będzie się odwracać podczas występów, które będą jej się podobały, aby zobaczyć, kto się prezentuje, no to na pewno im się przedstawi, że to ja, Edyta. Rzecz jasna, sami oni będą to wiedzieć. No ale z drugiej strony może powinna przedstawić się innym imieniem. Może to coś zmieni, kiedy się dowiecie, że ma na imię Jenny.
RTV. O radiu i telewizji wiemy wszystko.
Edyta, Jenny Bartosiewicz nam pośpiewała, a my wracamy do telewizji.
Tak, jeszcze chciałam zrobić taką adnotację do The Voice of Poland, bo są już też przecieki, czy też powiedzielibyśmy dzisiaj spoilery, co do jednego z uczestników, którego dziś zobaczymy, który już ma doświadczenie, jeżeli chodzi o talent shows,
bo nie wiem, czy pamiętacie jeszcze taki wspaniały program jak Droga do gwiazd.
Chyba właśnie ten program przed laty wygrał niejaki Jarosław Weber, który później śpiewał na przykład w programie Jaka to melodia i dziś wraca po ponad 20 latach właśnie w Voice’ie.
No zobaczymy, może jednak przekona nas do tego, bo moja pierwsza myśl, nie ukrywam, była taka, że skoro jedno talent show lata temu mu nie przyniosło jakiegoś sukcesu scenicznego, mimo oczywiście świetnego głosu, który słychać w tym fragmencie, jaki został udostępniony, to czy kolejne talent show sprawi, że ten los się odwróci?
No zobaczymy, jak to się ułoży. Także nie tylko debiutanci oczywiście w programie, no ale to też oczywiście nie jest nowość, a najlepszy głos w Polsce nie musi być głosem nowym, może być takim, który już znamy, tylko z jakiegoś powodu nie mieliśmy okazji go słyszeć.
A teraz przenosimy się do grupy TVN i wybiegamy w przyszłość. To są newsy, których nie omówilibyśmy dziś w większości, gdyby nie to, że niektórzy zaplanowali sobie wakacje.
I to nie jesteś ty!
No i tu jest chyba logiczne, że to nie jestem ja. Wiecie, że nie każdy ma taką możliwość, nie w każdej pracy. No a główny TVN, bo o nim teraz będzie mowa, pod koniec września postanowił wprowadzić pewną nowość.
Nowość, a jakoby znana pozycja programowa, bo prowadzić ją będzie pani pod nazwiskiem Szelągowska, która kiedyś miała swoje totalne remonty, a teraz ma nowy program, więc będzie to Nowa Szelągowska.
Być może mogłaby to jakoś nazwać inaczej, na przykład Nowa Tosia, ponieważ jakby się ktoś nie zorientował i nie słuchał, nie oglądał tej jej słynnej wypowiedzi dotyczącej dramy z nigdy w życiu, kiedy to stanęła w obronie swojej mamy, no to przecież postać Tosi na niej była wzorowana.
To jest jej życie, a ta Joanna Jabłczyńska to się bardziej czuje nią niż ona sama i to jest creepy. No, mówi się o tym, że nie za dobrze się zadziała wokół wizerunku Doroty Szelągowskiej w kontekście tej dramy, więc ciekawa jestem, czy to jakoś wpłynie na oglądalność programu i na jego odbiór.
Oczywiście w związku z zasadą, że nieważne jak mówili, byleby nie przekręcili wiadomo czego, no to być może ludzie będą tym bardziej to oglądać. No, chociaż może nazwiska nie przekręcą, ale może powinni przekręcać imię z Dorota Natosia, nie wiadomo.
Co się będzie działo w programie Doroty Szelągowskiej, nowa Szelągowska? W sumie to co zawsze, ta Szelągowska nie taka chyba nowa, bo w każdym odcinku programu poznamy bohaterów, którzy sami decydują się zaprosić ekipę do swojego świata.
No to pewnie też tak było, no przecież Szelągowska nie oszukała ludzi, nie pukała do nich, eee ty mogę Ci zrobić remont, bo z różnych powodów potrzebują zmiany lub pomocy w aranżacji swojego lokum.
Sezon programu liczy 8 odcinków. Przypomnijmy właśnie, że ten poprzedni program Szelągowskiej prowadzony był do 2024 roku, to były totalne remonty Szelągowskiej.
Oprócz tego jeszcze to w ubiegłym roku w jesiennej ramówce zadebiutował format Pogromcy chaosu współtworzony z Agnieszką Witkowską, a jeszcze w TVN Style Szelągowska miała swój autorski program lifestyle’owy „Ej, Stara!”.
Natomiast ten program nowy, czyli nowa, a jakoby taka jak zawsze Szelągowska, będzie nadawany w niedzielę o godzinie 17.55 od niedzieli 27 dopiero września.
Czyli moi drodzy, nie jutro, nie przyszła niedziela, tylko jeszcze następna niedziela. Wy się boicie, że zapomnicie? To nie jest moja wina w ogóle.
No tak się to po prostu ułożyło. Ustawcie sobie przypomnienia w kalendarzach, że będzie pani Tosia Dorota Szelągowska, nowa albo nie nowa, w niedzielę właśnie od 27 września.
I w ogóle ten dzień, 27 września, ta niedziela będzie obfitym dniem dla osób lubiących takie lifestyle’owe klimaty, bo wtedy też stacja TVN Style rusza ze swoimi nowościami
oraz będą też w tej stacji powroty, a przynajmniej część powrotów, jakie przygotowali na jesienną ramówkę. I tak oto, jeżeli chodzi o nowości, no to są takie dwie.
Jedną z nich będzie Love the Look, czyli program, w którym moda ma stać się czymś więcej niż wyborem ubrania na ważną okazję.
Gospodynią formatu jest Joanna Horodyńska. Możecie ją kojarzyć, to jest stylistka, miała coś wspólnego z modą, natomiast w ostatnich latach była związana z kanałem Polsat Café i tam przez lat chyba już praktycznie 12 była w programie Shopping Queens. Królowe zakupów,
ale w lutym 2026 roku powiedziała, że odchodzi stamtąd, no i przeszła do kanału konkurencyjnego, podobnego, czyli do TVN Style właśnie, tam w ogóle w TVN Style jakoś tak ciągle, przepraszam, w Polsat Café to w ogóle czytam, że czegoś nie będzie.
Bo nie będzie w tym sezonie „Demakijażu” Krzysztofa Ibisza, nie będzie tej „Walki o życie” Katarzyny Zdanowicz, także u nich tak, a w TVN Style cały czas coś tutaj się jednak rozwija.
W Polsacie to jedynie ostatnio zgoda zapanowała na szczycie.
Tak, zgoda rodzinna. Wracając do nowego programu pani Horodyńskiej wraz z zespołem ekspertów pokaże jak budować styl dopasowany do sylwetki, osobowości i sytuacji, a także jak unikać najczęstszych modowych wpadek.
W każdym odcinku dwie bohaterki będą szukać kreacji na ważne dla nich wydarzenie, pomoże im w tym duet stylistów właśnie pod okiem Joanny Horodyńskiej.
To jest taki nowy format jak nowa Szelągowska, nie, że w ogóle nigdy takiego nie było.
W Love the Look swoje stylizacje przygotują najbardziej rozchwytywani i doświadczeni styliści w Polsce.
To skoro są tacy doświadczeni to po co jeszcze im nad głową będzie ta Horodyńska stała.
Będzie się można o tym przekonać właśnie od niedzieli 27 września i premiera z tego co znalazłam ma być o godzinie 12.30,
chociaż jeszcze ramówek nie ma na te dni tak łatwo dostępnych, no bo to jest ponad dwa tygodnie do premiery,
a najlepiej to się patrzy właśnie w ramówki na dwa tygodnie do przodu, ale taką informację mi się udało wyłuskać.
Mam nadzieję, że ona jest poprawna, że o 12.30 będzie można oglądać Love the Look.
A w drugiej nowości zobaczymy trzy panie, o których innej propozycji ostatnio już mówiłam.
Są to Żaneta Rosińska, Aleksandra Rogowska-Lichnerowicz i Małgorzata Tomaszewska.
Nie wiem czy kojarzycie wszyscy, że Żaneta Rosińska to jest nowa, kolejna już partnerka Króla TVN-u, czyli Kuby Wojewódzkiego.
To tak w ramach plotek-ploteczek. No ale one wszystkie trzy jesienią w TVN Style poprowadzą program Teraz one. No to właśnie one.
I w tym formacie wezmą pod lupę tematy, którymi żyją media i użytkownicy internetu. Trochę jak my czasami.
Co tydzień wybiorą z natłoku informacji to, co najmocniej przykuwa uwagę, budzi emocje, zaskakuje czy prowokuje do rozmów.
W nowym cyklu pojawią się filmowe i serialowe premiery. Mówiłam, że tak jak u nas. Sport, popkultura, świat znanych osób, modowe trendy.
No to nie. Tu mamy protokół rozbieżności. Chyba, że jest jakiś program o modzie to wtedy.
Chyba, że tak. Czy internetowe wirale. To w innym radiu. Ale czasami zahaczamy też.
Prowadzący wymienią się między innymi opiniami, skomentują najciekawsze wydarzenia i sprawdzą, co stoi za popularnością wybranych trendów.
Program zadebiutuje na antenie TVN Style, tak jak już powiedziałam, 27 września, jak to wszystko, o godzinie 17.
Przypominam, że te wszystkie trzy, czyli Rosińska, Tomaszewska i Rogowska-Lichnerowicz, to dziennikarki Dzień Dobry TVN.
Tam prowadziły taki wakacyjny cykl Projekt City, robiony właśnie razem z TVN Style.
I one zostały gospodyniami tej tak zwanej Stylowej kawiarenki. O tym programie też mówiliśmy, że on pod koniec wakacji zadebiutował w TVN Style.
I tam były nadawane materiały z tego właśnie projektu City. I tam się właśnie pojawiały jakieś rozmowy, które one w Dzień Dobry TVN prowadziły.
No a teraz dostały właśnie program, w którym one teraz będą mogły jakoś poszerzyć te swoje zainteresowania wokół popkultury, sportu, filmu i trendów i tego wszystkiego.
I to są te dwie nowości, ale oprócz tego oczywiście też powroty do stacji, bo wraca na przykład Ostre cięcie, też 27 września, ale o 11.30.
Jestem z Polski w ten sam dzień premiera o 13.30. Do zobaczenia o 16.30. Jeszcze dwie premiery będą jesienią. Zgłoś remont.
Będzie to taka edycja specjalna pod tytułem Spełniamy marzenia. I Poukładani, tylko że to wszystko, te dwie ostatnie w październiku mają ruszyć.
Tutaj jeszcze nie znamy konkretnej daty premiery.
A propos, bo jakoś tak nam się to wejście układa wokół pań działających w grupie TVN, to jedna działać nie będzie na ten moment, bo ze „Szkłem kontaktowym” pożegnała się komentatorka Aleksandra Walczak.
Dlaczego? Bo będzie teraz kobietą pracującą i zajętą wokół komentowania kampanii wyborczej.
Też szykuje się jej jakiś nowy projekt. Przypomnijmy, że Aleksandra Walczak współtworzy m.in. internetowy kanał Orientuj.się, poświęcony tematyce politycznej.
Także tym się woli zająć. Nie mam czasu ani siły na „Szkło kontaktowe”. Zwłaszcza, że boję się, że to włączę i ktoś będzie czytał jakiś swój wiersz albo inny performance artystyczny przedstawiał.
Pokroju, Pozbyć się PiS-u i weta prezydenta. Czy ty to znasz? Nie. Jezu, po audycji wchodzisz na YouTuba i wpisujesz Pozbyć się PiS-u i weta prezydenta. To jest dopiero viral. To jest najlepsza rzecz. Po to powstało „Szkło kontaktowe”, żeby to w ogóle zaistniało. Wspaniałe to jest.
Natomiast, tak jak powiedziałam, nie oglądam. Oglądam Kwiatki polskie bardziej niż to, ale jak oglądałam odcinki z panią Walczak, to już chyba o tym kiedyś mówiłam, że ona mnie tak do końca do siebie nie przekonała swoją osobowością. Trochę mi się wydawała zbyt wycofana do tego programu, aczkolwiek nie wykluczam, że może się później rozkręciła, tylko nie miałam sposobności tego zobaczyć.
A propos ludzi rozkręconych medialnie, to takimi są influencerzy. A dlaczego o tym teraz mówimy? Bo TVN postanowił influencerów zaangażować do swojego projektu w ich naturalnym środowisku, którym nie jest przecież tradycyjna telewizja.
No nie, jest YouTube, chociaż teraz to mam wrażenie, że bardziej TikTok nawet, chociaż oczywiście wiadomo, że…
No to miałam na myśli przestrzeń internetu.
Tak, tak, tak, oczywiście, oczywiście, że tak, ale tu konkretnie mowa o YouTubie, bo właśnie TVN uruchamia produkcję formatów rozrywkowych tworzonych od podstaw z myślą o YouTubie.
Dotychczas platforma ta służyła grupie głównie jako przedłużenie oferty telewizyjnej i streamingowej, a teraz ma się to zmienić. I pierwszym projektem w nowym modelu będą „Amorki”. Program randkowy prowadzony przez influencerów Grajsona i Skyrka.
Jednego ani drugiego nie znam.
Ja tylko znam Skyr tak i jogurt.
No tak, tak, jogurt to ja też kojarzę, ale Skyrka jako influ to w ogóle nie kojarzę.
Ten program zadebiutuje już jutro o godzinie 11.11 na osobnym kanale na YouTubie.
W „Amorkach” zamiast skupiać się wyłącznie na pierwszym wrażeniu i deklaracjach uczestników, program sprawdzi jak dwie osoby funkcjonują wspólnie w konkretnych sytuacjach.
Podstawowym elementem będą tzw. Próby Amora, czyli zadania mające pokazywać sposób komunikowania się uczestników, ich współpracę i wzajemne reakcje.
Partnerem kreatywnym TVN Warner Bros. Discovery przy projekcie jest Cezary „Czarek” Jóźwik, jeden z twórców kojarzonych z pierwszą falą profesjonalizacji polskiego YouTuba.
„Amorki” mają być pierwszym testem nowego modelu współpracy TVN-u z twórcami internetowymi.
Zgodnie z nim influencerzy wnoszą pomysł, znajomość swojej społeczności i odpowiadają za kreatywną stronę projektu.
Nadawca zapewnia studia, technologie i produkcje, a także wsparcie prawne, marketingowe, biznesowe oraz kontakty z reklamodawcami.
TVN zapowiada też dzień otwarty dla internetowych twórców w jednym ze swoich studiów.
Będą mogli poznać zaplecze produkcyjne grupy, przedstawić własne pomysły i rozmawiać z zespołami odpowiedzialnymi za rozwój formatów.
Celem jest wyłapywanie projektów, które mogą zostać rozwinięte w kolejne marki tworzone bezpośrednio dla platform cyfrowych.
Więc tu chyba YouTube to jest taka dopiero wprawka, a potem zobaczymy co dalej.
Coś takiego kiedyś już próbował robić Polsat, to jeszcze za czasów Ipli.
Nie wiem czy pamiętasz, że właśnie wtedy miał okazję sprofesjonalizować się taki youtuber jak Gimper.
A to nie pamiętam, że oni coś wtedy z nim robili.
Oni robili i tam wtedy właśnie to ten jego content, że tak po polsku powiem, dość mocno się zmienił.
A to było zanim on trafił tam do Tańca z gwiazdami?
Tak, oczywiście, oczywiście. O Gimperze to najpierw przecież TVN zdaje się, że uwadze zrobił taki cały materiał.
Jaki to jest niedobry twórca, bo on tak brzydko mówi na tych swoich streamach.
A potem przejął go Polsat i Polsat mu pokazał chyba trochę właśnie ten warsztat od takiej bardziej profesjonalnej strony.
I to mi się właśnie Gimper kojarzy jako taki pierwszy albo jeden z pierwszych twórców internetowych,
który miał okazję otrzeć się o te media takie tradycyjne i się też czegoś tam przy okazji nauczyć.
No to mi umknęło. A propos „Amorków”, to być może strzała Amora ugodzi też uczestników jednego programu, który wraca,
czyli programu Magia nagości. Tak naprawdę pewnie nie, bo nie o to tam chodzi.
Ten program z kolei wraca 18 września oczywiście do stacji Zoom TV, czyli w przyszły piątek.
I będzie go można oglądać o godzinie 23, no bo jakiejś by innej.
Prowadząca zostaje ta, co ostatnio, bo oni tam zmienili to w ubiegłym sezonie, czyli Julia Oleś.
No może ktoś z was lubi popatrzeć sobie jak ludzie nadzy wyglądają.
Może ktoś kocha taki wygląd, love the look. I a propos właśnie wyglądu, to my się teraz do niego odniesiemy.
I Michał jest tak kreatywną osobą, że znalazł piosenkę wielofunkcyjną po prostu,
która może nie odnosi się bezpośrednio do tych poszczególnych produkcji, ale jakoś się nam połączy.
No bo mamy love the look, program o wyglądzie, o stylizacjach modowych w swoim style.
I jeszcze mamy teraz one.
Mamy program teraz one, a w piosence zespołu Roxette można usłyszeć, że to jest she’s got the look.
To właśnie ona, no to tutaj one się nam tak najbardziej wpisują, ale cofając się jeszcze w tym naszym wejściu,
no to przecież Szelągowska, no to też jest ona.
Zgadza się.
Dorota, czy tam inne sobie imię podłóżcie.
Także wszystko nam się to tutaj spawia, nawet Magia nagości jakoś się pod to wszystko podłączyła.
Tak więc możemy sobie przypomnieć tę piosenkę, która i o wyglądzie, i o tych onych, które teraz będą,
jakoś tam to się wszystko zespoli za sprawą grupy Roxette.
Jeszcze tak nawiązując do jednego z naszych poprzednich wejść,
Dawid napisał do nas na Facebooku o tym, że postaw na milion to było nawet już w ten czwartek, bo była zapowiedź.
Wyjaśniając tę sprawę, a w zasadzie próbując, informacja, na którą się natknęłam w jednym z portali medialnych,
to była taka, że ten sezon startuje 17 września.
Ktoś to z jakiegoś powodu napisał, więc takie pewnie były jakieś pierwotne zamierzenia,
albo z takich czy innych powodów taka informacja poszła w eter, może nie do końca prawdziwa.
Więc być może oni to postanowili jednak zmienić i rozpocząć wcześniej tę emisję premierową.
Może też tak być, że odcinek czwartkowy był powtórzony, ale był z poprzedniego jakiegoś sezonu,
a teraz od 17 września zacznie się premierowa emisja.
Trudno się połapać, jeżeli chodzi o tę telewizję w stanie likwidacji.
Nie wiemy też, czy to wiele zmienia, skoro i tak w tym teleturnieju niekoniecznie udaje się rzeczywiście na ten milion postawić,
a bardziej to, żeby ten milion przegrać i go stracić.
No ale tak czy inaczej, informacja, z którą możemy Was zostawić, to jest taka, że pora emisji to jest czwartek 20.40.
A czy w ten czwartek będzie pierwszy odcinek nowego sezonu, czy jednak drugi, jakby tutaj sugerowało to, co Dawid przypuszcza,
no to pewnie dla fanów to ma jakieś znaczenie, a dla tych, którzy oglądają to okazjonalnie, to nawet można obejrzeć powtórkę sprzed 10 lat i też to nie zmienia aż tak wiele.
Także jest wokół tego małe zamieszanie. Czymże ono jednak jest wobec zamieszania, jakie zupełnie niespodziewanie w roku 2026 robi pewna szkolna lektura.
I my, Michale, o tym rozmawialiśmy w poprzednim odcinku i powiedziałeś mi, jakie jest Twoje wspomnienie z tą lekturą.
Że musiałem ją szybko przeczytać.
Takie o to, że no ale co zapomniałeś, że to trzeba zrobić. Czy Pani zadała z piątku na poniedziałek?
Nie, ja wiesz co, ja lubiłem i lubię zresztą czytać nadal, tylko ja lubię czytać to, co samemu chcę czytać i jakoś tak zwłaszcza w szkole średniej lektury to były zawsze gdzieś tam u mnie na samym końcu tej listy rzeczy, które należałoby przeczytać.
I sprawa wyglądała w ten sposób, że akurat okazało się, że w przypadku lalki to byłem nie tylko ja z takim podejściem. Jak Pani polonistka nasza z nami porozmawiała przez chwilę na temat tej książki, to lekko to ujmując i delikatnie się zirytowała i stwierdziła, że tak to nie będzie i że robimy wejściówkę na następnej lekcji, więc trzeba było lalkę przeczytać.
To było w piątek, no i okej, no to do poniedziałku jest trochę czasu, no to trzeba było przeczytać po prostu tę książkę. I no to jest całe rozwiązanie tej historii, ale rzeczywiście trzeba…
No nie, to jeszcze nie jest całe, bo nie powiedziałeś jak poszła wejściówka.
Nie, no na piątkę.
No to znaczy, że uważnie przeczytałeś i później odrobiłeś to zadanie. Ja czytałam to w ferie zimowe z wyprzedzeniem, bo porządną byłam uczennicą.
Czytałam z audiobooka, bo miałam jakiegoś takiego audiobooka na płycie z podziałem na role, że tam jeden aktor się wcielał w Rzeckiego, jeden w Wokulskiego, jedna Pani aktorka w Łęcką, a poza tego jeszcze cała ta trójka w jakieś takie poboczne postaci.
Możliwe, że tam jakiś narrator jeszcze był, tego już nie jestem pewna, bo ogólnie już od lat, jeszcze byłam u progu podstawówki, kiedy moja rodzina sobie brała za punkt honoru, żeby przy wszelkich możliwych okazjach pozyskiwać dla mnie lektury szkolne w formie audiobooków, uznając, że za lat kilka, będąc w liceum czy gimnazjum, sobie z tego skorzystam, że taka forma będzie dla mnie najbardziej przystępna.
No oczywiście wiadomo, że część książek się czytał brajlem, bo jednak nie wszystkie audiobooki miałam, plus tak wolałam, no ale lalka w brajlu to nawet nie wiem ile tomów ma, więc ten audiobook nie był takim złym rozwiązaniem.
Doszło jednak do tego, że tak właśnie bardzo wszyscy byli zaangażowani w to, żebym te audiobooki miała, że lalkę miałam w trzech egzemplarzach trzech różnych audiobooków.
Mogłaś wybierać.
Tak, więc ja wybrałam sobie taki z podziałem na role, taki właśnie najciekawszy. Oprócz tego wiem, że jeden oddałam jakiejś koleżance w liceum, której z uwagi na dysleksję trudno było się skupić na przyswajaniu tekstu poprzez takie tradycyjne czytanie wzrokiem, więc ona stwierdziła, że sobie tego posłucha.
No i pożyczyła mi to chyba na wieczne nieoddanie, bo nie pamiętam, żeby mi to oddała, ale w każdym razie ze dwie lalki prawdopodobnie w domu jeszcze mam, w tym ta, którą przeczytałam, właśnie z podziałem na role.
No i ta mnogość wersji audiobooka z książką lalka w moim domu trochę odpowiada tej mnogości lalek, jaką będziemy mieć w najbliższym czasie.
To jest w ogóle bardzo ciekawa sytuacja, bo zawsze to budzi emocje, kiedy mamy po latach powrót do takiego znanego tekstu kultury, który został już sfilmowany i tak jak przed laty zostali sfilmowani chłopi i kilka lat temu powstał ten film chłopi, no to też wszyscy się zainteresowali, jak to wyszło.
No i podobnie rzecz się ma z lalką, też wiele osób może pamiętać serial z lat 70., który zresztą teraz przypomina Telewizja Polska od niedzieli chyba 6 września w każdą niedzielę, w popołudniu gdzieś tam koło 14.30 można w jedynce tę dawną lalkę oglądać, żeby w ogóle sobie ten kontekst jeszcze rozbudować, ponieważ należało będzie to porównać z tymi aż dwiema, nie jedną moi drodzy, jak to by się można było spodziewać,
z dwiema adaptacjami lalki, które nam się objawią w najbliższym czasie, w ogóle w najbliższym miesiącu, co jest bardzo ciekawe. Nie to, że jedna wiecie teraz, druga za trzy lata, tylko akurat teraz dwie we wrześniu 2026 roku. Nie wiem jakie są do końca kulisy tego, czy tam miał być jeden projekt, a ktoś się z kimś nie dogadał i są dwa, czy to jest naprawdę czysty przypadek, jak to chyba oni oficjalnie twierdzą. Dość powiedzieć, że mamy dwie lalki.
Lalkę serialową, która to produkcja powstała dla serwisu streamingowego jednego z rzeczy i dla Netflixa oraz lalkę kinową. My w naszej audycji mówimy o tym, że o radiu i telewizji wiemy wszystko. Powinniśmy sobie jeszcze to rozbudować o serwisy streamingowe, od których oczywiście nie jest tajemnicą, że od lat nie uciekamy.
Natomiast nie zanurzamy się w świecie kinematografii raczej i nie mówimy o tym, co można na kinowych ekranach zobaczyć. Toteż my bardziej skupimy się na tej lalce Netflixowej.
Też dlatego, że jej opis i cały marketing wokół niej wydaje się, nie wiem czy ciekawszy, to ocenicie sami, ale taki, o którym na pewno więcej się mówi. No ale też oczywiście nie pozostaniemy obojętni wobec tej lalki kinowej, skoro tutaj takie zestawienie samo się narzuca.
A zatem jeżeli chodzi o lalkę Netflixa, to jej premiera przed nami już niebawem, bo 16 września, czyli to jest najbliższa środa, bo ty Michale tak kojarzysz, że środa to jest dzień tych Netflixowych premier, prawda?
Tak, tak, tak, tak.
Z Love is Blind też tak, bo nie jestem taką zagorzałą użytkowniczką, ale rzeczywiście to pamiętam. No i oczywiście przedstawię Wam tutaj pokrótce jak oni widzą tę produkcję.
To nie tak, że Wam odczytam streszczenie książki, że wejdę teraz na jakąś taką stronę. Na jakie trzy strony wchodziło, jak się chciało poczytać o lekturach w szkolnych czasach?
Ściąga onet.pl albo jakieś inne gorsze. No bo rozumiem, że każdy, nawet Michał książkę przeczytał albo w weekend, albo w tydzień i coś tam kojarzy, kto to Wokulski, kto to Łęcka, ale jakie spojrzenie na to mają twórcy serialu?
Otóż opowiada on oczywiście historię niemożliwego uczucia między Izabelą Łęcką a Stanisławem Wokulskim. Pytanie, czy ono w serialu będzie niemożliwe obustronnie?
No bo tak to brzmi, to zdanie, jakby Izabela też była nim uczuciowo zainteresowana. No a wiemy, że to nie tak, ale nie sądzę, aby oni to aż tak nagięli.
To niemożliwe uczucie będzie rozpięte między przepaścią klasową, obsesją, pragnieniem wolności i uwodzącą potęgą bogactwa.
Klasyczna fabuła zostaje rozbudowana o nowe wątki, które nadają jej rytm współczesnego serialu.
Śledztwo, rodzinne tajemnice oraz konflikty odsłaniające ukryte interesy bohaterów.
Twórcy rezygnują z romantycznego idealizowania postaci, pokazując je jako ludzi uwikłanych w sieć społecznych zależności, zniszczonych przez ambicje i pieniądze.
W tym świecie miłość nie wystarcza, a każda decyzja ma swoją cenę.
Jak podaje platforma, w centrum serialu stoi, pewnie się spodziewacie, że Stachu, tymczasem jest to Izabela Łęcka w interpretacji Sandry Drzymalskiej.
Aktorka teraz rozchwytywana, bo oprócz tego, że Izabelą Łęcką została, to została też Violettą Villas w filmie o Violecie Villas.
Dla mnie to ona będzie zawsze Łucją ze Stulecia Winnych. I chyba biorąc pod uwagę tamtą rolę, wiem, że już parę lat od niej minęła, pani Drzymalska w wielu serialach grała, ale ta Łucja to tam była taka właśnie mega wredna,
to ona do tej Łęckiej chyba pasuje rzeczywiście, jak tak o niej myślę. I jeszcze z serialu Sexify ją kojarzę.
Później nam się oczywiście nasunie wątek porównania tych obsad, czyli porównania tego, kto się będzie wcielał tutaj w poszczególne role względem filmu, no ale o filmie później.
I tutaj mamy Sandrę Drzymalską jako Izabelę Łęcką, no i ta Izabela będzie tutaj ukazana jako młoda arystokratka, która ma własny plan na życie.
Jej niedostępność i niezależność to świadomie kreowany wizerunek, choć los bohaterki wciąż jest uzależniony od kapitału i decyzji innych.
Ale tutaj chyba bardziej oni chcą w niej zobaczyć jakąś taką niezależność, która może nie do końca była obecna w tej kreacji książkowej.
Nawet na jednym z plakatów promujących produkcję, a te plakaty są nieco kontrowersyjne, no to w kontekście Izabeli pojawiło się takie hasło femme fatale czy feministka.
No oczywiście mówienie o feministce w kontekście historii XIX wiecznej wiemy, że jest na wyrost. Na wyrost oczywiście celowo, no ale może chce nas tu pozostawić z jakąś myślą.
Naprzeciw niej staje Stanisław Wokulski, grany przez Tomasza Schuchardta. To jest samotny człowiek awansu, pragnący szacunku i przynależności do elity, który myli potrzebę bezpieczeństwa i kontroli z miłością.
A Łęcką traktuje jako obietnicę życia, o którym marzy, nie jako prawdziwą osobę. To jest bardzo ciekawe. Nie będę już tutaj tak każdego słowa analizowała, no bo wiecie, pamiętam mniej więcej książkę, ale nie co do każdego szczegółu.
Ale istotnie nie będzie to takie rzeczywiście wierne w stu procentach. No ale mamy te dwójkę głównych bohaterów. Jest oczywiście także stary subiekt, czyli Ignacy Rzecki, grany przez Dariusza Chojnackiego.
Jest on oczywiście przyjacielem i partnerem biznesowym Wokulskiego. Określony tutaj jako wiejski chłopak. No ale oczywiście u Rzeckiego to musi być jakaś kwestia wieku. Taki chłopak już w ciele starszego mężczyzny, jak rozumiem. Chyba go nie odmłodzili jakoś za bardzo.
W końcu stary subiekt. Wypadałoby, żeby był stary.
I idealista, co się chyba nie zmienia. Przywiązany do prostych ludzkich wartości i wiary w szczerą miłość. No i mamy a propos też Izabeli, jej ojca, czyli Łęckiego. W interpretacji Jacka Braciaka jest on bankrutem dawnego porządku, człowiekiem, którego słabości, hazardowe skłonności i życiowe błędy zagrażają przyszłości córki.
No to chyba tam tak trochę było. Do tego też będzie nawiązywała piosenka, którą zagramy podsumowując to wejście. Obok nich pojawią się takie postaci, nie wszystkie przyznam, pamiętam z książki, ale wydaje mi się, że one tutaj nie są wymyślone, bo też w kontekście obsady filmowej wersji również większość tych imion znalazłam.
Więc będzie Florentyna, zagra ją Julia Wyszyńska, zubożała kuzynka, żyjąca cudzym statusem, Marianna, gra ją Maria Kania, dziewczyna z niższych sfer, która dzięki bezpośredniości staje się jedną z najbliższych osób w kręgu Łęckiej. Czy na pewno Łęcka miała taką osobę? Może ty lepiej pamiętasz, bo dostałeś piątkę z wejściówki.
Ale kiedy to było?
Ale czy ktoś tak był jej blisko? Może była jakaś Marianna, ale czy aż tak? Krzeszowski w tej roli Piotr Adamczyk, salonowy gracz, kierujący się wyłącznie własnym interesem. Starski, czyli Piotr Pacek, ten słynny Starski.
I tam się wokół niego, o ile sobie przypominam, rozegra ta słynna scena w pociągu, kluczowa, kiedy Wokulski się pochwali znajomością języków obcych, ale może nie będziemy więcej spoilerować, bo może jednak ktoś dostał gorszą ocenę.
Dekadencki, oportunista, dla którego pieniądz jest jedyną formą lojalności oraz Wąsowską gra Magdalena Cielecka, charyzmatyczna ikona wolności, nieosiągalny wzór dla Łęckiej, żyjąca poza konwenansami i cudzymi oczekiwaniami.
W pozostałych rolach pojawią się m.in. Monika Frajczyk, Mateusz Król, Agnieszka Grochowska, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Mirosław Zbrojewicz, Andrzej Deskur, Juliusz Chrząstowski, Radosław Krzyżowski i Henryk Niebudek.
Ten serial liczyć będzie sześć odcinków i będzie dostępny w Netflixie, tak jak powiedziałam, od 16 września. I znowu zaś będzie trzeba sobie wykupić dostęp. Ci wszyscy, którzy jak ja stwierdzili, że no już się Love is Blind skończyło, to nie potrzebuje, to jednak znowu będzie trzeba, aby być na bieżąco z dyskursem kulturalnym.
Ale w ogóle, żeby być już z nim tak zupełnie na bieżąco i aby się odnieść do tych zestawień, które z pewnością się będą pojawiały, to od dnia 30 września istnieje taka możliwość, żeby się wybrać do kina, bo wtedy będzie premiera kinowej wersji Lalki.
I teraz tak, tam w Netflixie wokulskim jest Tomasz Schuchardt, tutaj w kinie będzie Marcin Dorociński. I teraz jeżeli kojarzycie tych aktorów, to możecie sobie zostawić i pomyśleć, który bardziej pasuje. Na Izabelę Łęcką. Czy wam bardziej pasuje Drzymalska, jak w Netflixie, czy Kamila Urzędowska? Ją zobaczymy w kinie.
Jeżeli nie pamiętacie tej aktorki, może oglądaliście Chłopów, tych najnowszych, no to właśnie jest Jagna z „Chłopów”. Także te takie produkcje okołohistoryczne to jest coś, czego się trzyma. A poza tym, to powiem wam, że ta obsada tej filmowej wersji, niczego nie ujmując serialowej, bo tam też dużo takich jest aktorów popularnych, no to mamy tutaj rzeczywiście bardzo rozpoznawalne nazwiska, a chyba najbardziej zaskakujący może być odtwórca roli Rzeckiego.
Dawno niewidziany na ekranach, mój pan wraca tutaj, żeby w kinie nam zagrać starego subiekta. Także naprawdę tutaj będzie się działo. Oprócz tego, o czym mówiliśmy, Tomasza Łęckiego Ojca Izabeli grać będzie Andrzej Seweryn, którego również można usłyszeć w RMF FM i RMF Classic, jak czyta lalkę w audiobookowej wersji.
Poza nimi także Maja Komorowska, jak chyba prezesowa Zasławska, Krystyna Janda, Maja Ostaszewska, Borys Szyc, oni właśnie w rolach tych Krzeszowskich, Agata Kulesza, Karolina Gruszka, to jako ta Florentyna rzeczona, Maciej Stuhr. Także naprawdę nazwiska tutaj są takie wow.
I wy może od nas teraz oczekujecie, w ogóle zanim te obie produkcje się jeszcze pojawiły, ktoś sobie może pomyśleć, nie mam czasu na obie, lalki w ogóle po co mi to, którą wybrać, się zastanawiacie. No to spieszymy tutaj z pomocą. Oczywiście nie wiemy, ale no to co na pewno, tak przynajmniej to się jawi.
Jak Netflix chce pozycjonować swój serial, to właśnie jako takie bardzo nieklasyczne odczytanie, nowoczesne podejście, co właśnie widać we wspomnianych plakatach promujących serial. Bo już wspomniałam o haśle odnoszącym się do Łęckiej, czyli femme fatale czy feministka, ale na przykład tam się pojawiają jakieś takie określenia, jest zdjęcie tego Tomasza Łęckiego i jest takie hasło, już wiadomo skąd się biorą daddy issues.
Nie wiem, czy czujemy się kompetentni, żeby teraz tłumaczyć, co to są daddy issues, jak ktoś nie wie. No ogólnie tak może być, że niektórymi się podobają starsi mężczyźni, jakie są przystojni i widzą w nich takiego swojego daddy. Gdzieś tam wobec wokulskiego jakieś toy boy, prawda, czyli taki chłopak, który staje się zabawką. No to absolutnie nie są to określenia, które nam się kojarzą z XIX wiekiem, tylko z tym aby przemówić do współczesnej widowni, do młodzieży.
Ktoś może mieć taki zarzut, no dobra, ale teraz ta młodzież nie obejrzy, nie przeczyta książki tak jak Michał to zrobił w weekend, bo nawet im się tego nie chce i będą mieć zaburzony obraz tej książki przez tę wersję Netflixową, taką nowoczesną. No ale też Netflix nie mówi, że chce z tego zrobić po prostu lekturę szkolną i ma prawo odczytać książkę tak jak chce, a widzowie mają prawo to ocenić.
Ale wiesz co, mnie to zastanawia, w jakiej oni konwencji będą to chcieli, bo skoro idziemy w taką nowoczesność, to musieliby to jakoś osadzić we współczesności, więc pytanie czy to tak będzie.
Nie no chyba aż tak to nie, no to rozumiem, że to są hasła promocyjne plus trochę ścieżka dźwiękowa, bo na przykład w pierwszym zwiastunie brzmiała piosenka Creep grupy Radiohead, no bo ten wokulski trochę taki creep, wiadomo, za tą Łęcką, więc rozumiem tutaj to skojarzenie, także to jest pewnie kwestia samej promocji, takiej, która ma zaszokować i pewnie to robi, skoro się o tym dyskutuje.
A sama interpretacja też pewnie będzie bardziej nowoczesna, no ale to też nie jest tak, że oni ich teraz przeniosą do XXI wieku, no bo nie ma o tym mowy i raczej nikt aż tak by do tego nie podszedł.
Byłoby to ciekawe w sumie.
No ale bardziej mam odczytanie na nowo, ta Izabela taka emancypantka, to nie do końca przecież tak było, także to się zapowiada bardziej nowoczesne odczytanie, o czym można mieć różne opinie, bo ktoś może uważać, że szacunek wobec oryginału jest bezwzględny i nie można zmienić żadnej literki,
no ale wiecie, no trudno to oceniać, skoro się nie widziało. Ja na ten moment nie jestem w stanie stwierdzić, czy to będzie dla mnie przegięte, czy po prostu będzie ciekawą, nową odsłoną.
A z drugiej strony w tym kontekście wersja filmowa się wydaje, jawi się jako takie coś bardziej klasycznego, zwłaszcza ta obsada, prawda? No przeczytałam wam, przeczytałam wam Janda, Komorowska, Kulesza, więc dużo też takiego pokolenia aktorów bardziej doświadczonych, bardziej uznanych, więc być może właśnie wersja dla tych, którzy chcieliby coś takiego bardziej tradycyjnego, ale jednak już nowszego niż te seria z lat 70.
Także będzie trzeba, słuchajcie, właśnie kupić Netflixa, iść do kina, żeby być na bieżąco z tymi dyskusjami, komentarzami, bo pewnie nam się internet zaroi od porównań i żeby mieć swoje stanowisko, no to zdradzę wam jedną rzecz, jeżeli w ogóle chcecie mieć stanowisko, no to trzeba coś zrobić w tym kierunku i po prostu zerknąć na to, bo w przeciwnym razie nie bardzo jest jak mieć stanowisko.
Można też oczywiście nie mieć stanowiska jak nie ma obowiązku, jeżeli kogoś akurat lalka nie interesuje.
Z naszej perspektywy to na pewno warto dodać, że będzie audiodeskrypcja, jeżeli Netflix nie zawiedzie, a w przypadku polskiej produkcji no to rzadko zawodzi.
Jeżeli chodzi o kino, no to tutaj pytanie, czy się pojawi, pamiętajcie o aplikacji Kino Dostępne.
2.0, dodajmy, bo teraz to tak działa z tą właśnie różnicą, że przed pójściem na film sobie trzeba pobrać na telefon audiodeskrypcję do filmu, na który chcecie się wybrać, co sprawia, że już nie ma takiego lęku, jaki był, czy w sali kinowej będzie internet, bo czasami jednak nie było i wtedy można było mieć kłopot,
dlatego tutaj trzeba wcześniej się w tę audiodeskrypcję zaopatrzyć. Wchodziłam do aplikacji i jeszcze nie widzę, no ale przy tak komentowanej produkcji bym się tego spodziewała, więc na to liczę, nie ukrywam.
Zobaczymy, jak to wyjdzie. Piszcie, czy się szykujecie na te lalki, czy na wszystkie, czy na jedną z… ja na pewno na Netflixową, na kinową, właśnie to będzie zależało, czy będzie audiodeskrypcja i czy będę miała taką sposobność, aby do kina się wybrać.
Natomiast oczywiście to nie jest jedyne odczytanie lalki, jakie mieliśmy w ostatnich latach. To nie jest tak, że mieliśmy ten serial w 70-tych latach i to tyle, bo na przykład o muzyczną interpretację tej produkcji pokusił się Teatr Muzyczny w Gdyni.
Zrobił to w roku 2010. No a skoro interpretacja muzyczna, to właśnie im zawdzięczamy taką możliwość, aby muzycznie za chwilę lalkę skomentować, no bo jedyne, co mogliśmy tutaj teraz zrobić, to albo zagrać piosenkę Creep Radiohead, wiązując do tego, co było w zwiastunie, albo znowu fragment ścieżki dźwiękowej z tej dawnej serialowej lalki, ale to robiliśmy w czasie wakacji, bo już w wakacje zaczął się ten szał przecież, bo dwójka miała wtedy radiową audycję, co ma w środku „Lalka” i wtedy sięgnęliśmy po tamtą ścieżkę dźwiękową.
Dlatego teraz chcieliśmy zrobić inaczej i zabrnęliśmy do tej interpretacji musicalowej z Gdyni, którą miałam okazję obejrzeć nie tak znowu, aż niedawno, ale nie na żywo niestety, w TVP Kultura, bo pod koniec zeszłego roku, jakoś to było między świętami a sylwestrem, jakaś moja znajoma wrzuciła na Facebooka taką informację, że warto włączyć dzisiaj TVP Kultura, bo oni pokażą tę lalkę z Gdyni, więc tam ją obejrzałam.
To w ogóle też była taka interpretacja nowoczesna, też trochę na granicy performance’u momentami, no ale teatr wiadomo, że się rządzi swoimi prawami.
Niestety nie miałam tego okazji oglądać na żywo, chociaż mało brakowało, bo w moim gimnazjum, akurat właśnie mniej więcej w tym czasie, kiedy lalka miała premierę, czyli w 2010 roku, moja wspaniała polonistka była inicjatorką takich wyjazdów co kilka miesięcy do teatru muzycznego, no bo przecież nie mamy do Gdyni daleko.
I chętni uczniowie jechali w piątek popołudnie autobusem z kilkorgiem chętnych nauczycieli i oglądaliśmy spektakle w teatrze muzycznym. I tak na przykład zobaczyłam „My Fair Lady” czy „Footloose”, co naprawdę było świetnym wydarzeniem i jestem bardzo ciekawa, czy dzisiaj również młodzież byłaby chętna, żeby w czymś takim uczestniczyć, bo wtedy uczniowie gimnazjum, chociaż pewnie nie szczególnie zainteresowali na przykład musicalem jako takim, no chcieli w ogóle zobaczyć coś takiego i jeździli bardzo chętnie.
I wydaje mi się, że na Lalce oni byli wtedy też, ale ja nie mogłam pojechać, bo chyba mi się tak plan w szkole muzycznej zmienił, że w piątek miałam tam lekcję, dlatego nie miałam możliwości zobaczenia tego na żywo.
A nawiązuję do tego nie bez powodu, dlatego że główne role w tej interpretacji musicalowej zagrali Rafał Ostrowski jako wokulski i Renia Gosławska jako łęcka. Tak się ona przedstawiała jako Renia właśnie i ich za moment w piosence usłyszymy.
A z tą Renią mam takie wspomnienia, że mój kolega z gimnazjum, kiedy oglądaliśmy te spektakle, to akurat Renia Gosławska też w nich grała.
No i co tu dużo mówić, on miał krasza na Renię Gosławską, stał się jej bardzo dużym fanem, więc tak jakoś mi się to przypomniało.
To informacja, która nikogo zupełnie nie obchodzi. No ale właśnie pani Renia i pan Rafał zaraz tam będą śpiewać, czyli pani Izabela, Łęcka, panna Izabela właściwie, no i Stan Wokulski.
No bo rzecz polega na tym, że ta sytuacja finansowa u Izabeli niekoniecznie jest dobra.
Że tam ojciec szaleje.
Tak, że ojciec szaleje. No i doszło do tego, że Wokulski się w sprawę zaangażował i postanowił kupić tytułowe z tej piosenki serwis i srebra.
Pan kupił, kupiłem, no to sobie pogadali.
No i się wcale nie z tym nie kryłem.
Tak jest.
No tak jest, ze swoimi uczuciami też się oczywiście później już krył nie będzie, a co z tym Izabela zrobi, no to musicie obejrzeć, żeby się przekonać, bo może w różnych wersjach jakoś różnie do tego podejdą.
Także 16. się szykujemy na serial, przyszły weekend myślę, że będzie oglądane.
Skoro Michał tutaj ordynuje na przerwę od RTV, no to co począć, no to sobie trzeba wyrabiać opinię o tekstach kultury.
Natomiast dla tych, którzy preferują coś muzycznego, to mamy propozycje stacji radiowych.
Jedna z niej w zasadzie już się teraz zaczyna, dlatego… nie ona się już zaczęła prawie pół godziny temu, o matko, ale może akurat ktoś sobie pójdzie na kawałeczek.
No cóż, nie zabronimy wam.
Jeżeli was interesuje, co się dzieje na „Playliście” radiowej Jedynki, a tak się składa, że playlista, no to nie tylko zestaw piosenek nadawanych w stacji radiowej, w tym jedynce oczywiście również,
ale to jest tytuł ich audycji, która co jakiś czas wraca i do której Marcin Wojciechowski zaprasza gości, którzy dzielą się swoimi muzycznymi wspomnieniami.
I taką gościnią w najnowszej odsłonie „Playlisty” jest Natalia Kukulska.
Ona tutaj jest określana jako współprowadząca audycję „Playlista” na antenie radiowej Jedynki.
No i na pewno pierwszy odcinek z jej udziałem trwa właśnie, bo emisję zaplanowano na 17.
Natomiast jeżeli chodzi o „Playlistę”, to my znowu mamy taką trudność, że nie znajdujemy informacji, ile dokładnie będzie wydań z danym gościem.
To znaczy więcej niż jedno, ale czy dwa czy sześć, to już jest dla nas trudniejsze do określenia, no ale to co pewne, to że za tydzień jak włączycie, no to będziecie mieli tę Natalię Kukulską.
A przez ile jeszcze tygodni, no to chyba oni sami Wam to muszą opowiedzieć.
W każdym odcinku artystka zaprezentuje swoje autorskie wybory muzyczne, opowie o inspiracjach i utworach, które najmocniej wpływają na jej twórczość.
Dodatkowym elementem każdego odcinka będzie losowanie piosenek na setlistę zbliżającej się trasy koncertowej.
Ponieważ Natalia Kukulska teraz właśnie, bodaj świętuje jubileusz swojej dorosłej kariery, no bo to bierze pod uwagę i ma taką trasę koncertową.
Każdorazowo będzie wyciągać jeden utwór ze szklanej kuli.
No i za tą sprawą kolejne piosenki się znajdą na tej setliście. Ciekawe, czy tam po prostu wrzucą wszystkie piosenki, jakie ona kiedykolwiek nagrała.
I nawet jakieś takie ze środka płyty, których ona dawno nie śpiewała, to możliwe, że trafią na listę tych, które na koncertach będzie można usłyszeć.
Może też wrzucą jej tam te dziecięce i się nagle okaże, że musi zaśpiewać, „Co powie tata”.
Może też być tak, że ona to robi, bo przecież w Opolu na przykład nie wyrzekała się tych piosenek i je śpiewała po dorosłemu.
Tak jak wspomniałam, Marcin Wojciechowski jest tutaj głównym prowadzącym tego programu.
Także taką atrakcję ma dla nas Jedynka na sobotnie popołudnia.
Za chwilę powiemy o innej stacji, która również zaprosiła pewną artystkę, która także będzie dzieliła się swoimi wspomnieniami.
Będzie prezentowała najpiękniejsze melodie.
A my muzycznie odniesiemy się do tytułu trasy koncertowej Natalii Kukulskiej oraz oczywiście do tytułu jednej z jej najpopularniejszych piosenek.
No bo być może jak będziecie słuchać pani Natalii refleksji na temat kariery, życia, to pojawi się w waszych głowach takie pytanie.
Będziecie ją chcieli w jakiś sposób porównać do siebie. No tak przecież często mamy, prawda?
Słuchamy różnych ludzi, sobie myślimy ile mają wspólnego z nami i czy ona, ta wielka gwiazda, jest taka jak ja.
No i tak, nie pobijemy rekordu z poprzedniego tygodnia.
Zresztą zapowiadaliśmy to już na samym wstępie.
Ale tak się rozgadaliśmy trochę bardziej, przypuszczałam.
Wbrew pozorom jesteśmy przewidywalni, choć się wydawało jednak, że będzie inaczej, to jednak da się nas rozszyfrować, że lubimy pogadać i w dygresję popaść,
ale chyba to u nas lubicie, bo przychodzicie tutaj, żeby słuchać naszego gadania oraz akcentów muzycznych, no bo ta druga część audycji się wokół nich koncentruje.
I teraz, Michale, no trzeba dokonać jednoznacznego wyboru.
Tak jak ludzie będą, wiesz, obstawać po którejś ze stron lalka Netflixa albo lalka kinowa albo w ogóle tylko Bolesław Prus, tak teraz to musisz wybrać.
Natalia Kukulska czy Krystyna Giżowska?
To są bardzo trudne sprawy i bardzo trudne wybory.
Dla mnie nie. No come on, nie.
Wiesz co, tylko wziąwszy pod uwagę…
Ale nie Natalia Kukulska jak miała 10 lat i słuchała się jak śpiewała Puszka Okruszka. Nie o to nam chodzi, nie?
Wiesz co, jeszcze ewentualnie powiedzmy, że miałbym może jakiś tam sentyment do tych dwóch pierwszych płyt, bo je pamiętam dobrze, a potem to już się to wszystko tak rozmyło, jeżeli chodzi o Natalię Kukulską.
No co ty wolisz? „Nie było ciebie tyle lat” „Złote obrączki” czy „Sexi Flexi”.
No nie, no dlatego właśnie mówię o dwóch pierwszych płytach w dorosłej karierze Natalii Kukulskiej, bo potem to już tam absolutnie nie.
Więc tak całokształt to rzeczywiście Krystyna Giżowska, ale to też trzeba brać pod uwagę, że Krystyna Giżowska…
Ona też do pewnego momentu jest taka jak Kukulska.
Tak, ona też do pewnego momentu, chociaż ja muszę powiedzieć, że mi z takim radiem, do którego ja mam z kolei sentyment, czyli radiem lat dziewięćdziesiątych,
złote czasy radiofonii komercyjnej, to się kojarzą te jej późniejsze utwory, znaczy starsze utwory w późniejszych aranżacjach i to nie jest dobre.
Nie, to jest bardzo niedobre.
My wam nie zrobimy tej krzywdy, ale obawiam się jak do sprawy podejdzie Radio Pogoda, bo…
Dobra, powiem to. W wakacje miałam tak zwaną, powiem po angielsku, guilty pleasure słuchania Radio Pogoda,
ponieważ szykując dla was program RTV dowiedziałam się o istnieniu audycji Płyta na lata,
w której w niedzielę między 10 a 14 były emitowane płyty o dużym znaczeniu dla historii polskiej muzyki rozrywkowej,
jak na przykład płyta „Sing-Sing” Maryli Rodowicz, był tam jakiś album Czesława Niemena, ale akurat tego nie mogłam słuchać,
pierwsza płyta Czerwonych Gitar, no i na przykład w pierwszym odcinku autorka przyjrzała się albumowi „Rysunek na szkle”
Krzysztofa Krawczyka. Wspaniały w ogóle to jest pomysł na audycję, bo to by się wiadomo, że to jest program samograj, prawda?
Puszczasz płytę i masz godziny z głowy. Ale teraz pomyśl, jak to rozrzucasz na 4 godziny, więc dochodzimy do absurdu,
że tę piosenkę z danej płyty mamy co kilka innych piosenek i że pani Tarka albo ta druga, Kruk zapowiada, że będzie zaraz Krzysztof Krawczyk,
ale za nim on to karuzela, karuzela, a dopiero potem ten Krawczyk, więc straszny idiotyzm, tak szczerze bym powiedziała.
Tam po drodze były niby jakieś wspominki o tych piosenkach, ale też to nie było jakoś tego dużo.
Po prostu tam pani jedna czy druga prowadząca, bo one się wymieniały, mówiły co tam znalazły w internecie.
Dlaczego do tego zmierzam? No bo chociaż prezentowana była płyta „Rysunek na szkle”, oczywiście według takiej struktury,
że strona A, strona B, aczkolwiek ja tam znalazłam w internecie, że oni zamienili kolejnością stronę B z A, ale dobra.
No więc teoretycznie mówimy, że gramy ten winyl i tak dalej, to w jakiej wersji był „Rysunek na szkle”?
W złej.
Więc tym bardziej, no jak Radio Pogoda może robić takie rzeczy?
Wy, którzy powinniście się specjalizować właśnie w takiej muzyce, nie mieć po prostu tej wersji, bo jeszcze więcej piosenek z płyty,
które też zagrali w takich nowszych wersjach, te mniej popularne były w prawidłowych wersjach, no bo nie doczekały się innych.
Ale te, które już Krawczyk później nagrał, to oni se zagrali w tych późniejszych, także nie pozdrawiam.
Ktoś widocznie stwierdził, a ja pamiętam, że w radiu grało to.
Że tak było i że w ogóle nie ma różnicy, mamy to, to jest to.
I to nowsze, takie, lepiej brzmi, dobra, bierze.
Ale oni grają tak na playliście, mają inne piosenki Krawczyka, też właśnie w takich wersjach, których my nie znosimy i się boję,
co będzie z tą rzeczoną panią Krystyną Giżowską, jak oni ją uhonorują, a powinni ją uhonorować z tymi właściwymi wersjami,
bo została bohaterką kolejnej już odsłony cyklu Radia Pogoda Najpiękniejsze melodie.
Tak jak Jedynka ma tę „Playlistę”, tak oni mają Najpiękniejsze melodie i to już trwa od poniedziałku 7 września.
Artystka dzieli się ze słuchaczami stacji swoimi muzycznymi wspomnieniami.
Ta audycja jest prowadzona wspólnie z Moniką Tarką.
Cały tytuł to Najpiękniejsze melodie Krystyny Giżowskiej w Radiu Pogoda.
I program jest emitowany przez pięć kolejnych tygodni, od poniedziałku do piątku, czyli też przez pięć kolejnych dni tygodnia o 15.30.
Także, ponieważ to już było od 7 września, zaczął się ten pierwszy tydzień, no to łatwa matematyka nam mówi, że cztery tygodnie jeszcze zostały.
No ale wiecie, ile to jest Najpiękniejszych Melodii Krystyny Giżowskiej?
Ja się bałam, że ona nawet aż tyle nie nagrała, albo pogubili jej nagrania.
No bo rzeczywiście, jeszcze sporo wydań na szczęście przed nami, także mam nadzieję, że nam wybaczycie.
Audycji będzie można słuchać zarówno na antenie Radia Pogoda, jak i online na stronie radiopogoda.pl.
Program zostanie wzbogacony o materiały wideo oraz wyjątkowe archiwalia udostępniane przez samą artystkę, pozwalające zajrzeć za kulisy jej kariery.
No i to jest taka już kolejna odsłona tego cyklu, bo my zapraszaliśmy Was na takie jego wydania, w którym na przykład gościli Wojciech Gąssowski, czy Irena Santor.
Także oni to już robią któryś raz, czy Andrzej Rybiński, nawet chyba Eleni gdzieś tam po drodze była, ale to nam umknęła, bardzo szkoda.
Także fajnie, że to jest, tylko grajcie dobre wersje, ale może skoro pani Giżowska nagrała te straszne wersje w dziewięćdziesiątych, to jej to też nie przeszkadza.
Nie wiemy tego. Ponieważ ten temat nie ma puenty, to przenosimy się na koniec do Wielkopolski, do radiofonii tamtejszej, cyfrowej konkretnie.
No bo w Wielkopolsce nadaje Radio Wielkopolska, o którym nam nieraz pisał nasz słuchacz Jacek.
I to radio rozpoczęło emisję cyfrową w poznańskim multipleksie DAB+, prowadzonym przez spółkę DABCOM.
Tym samym to się stało ósmą stacją dostępną w tym multipleksie.
Ta emisja cyfrowa ma charakter eksperymentalny, jak wszystko tam.
No bo ogólnie dotychczas ta stacja była dostępna tylko analogowo, za pośrednictwem nadajników, na północy od stolicy województwa.
W tych takich malutkich miejscowościach oni mają te nadajniki, tam w Otorowie, Bolechowie, takie rzeczy, taką sobie zrobili maleńką sieć.
No i rozmieszczenie tych nadajników nie zapewniało jednak wystarczającego poziomu sygnału na terenie samego Poznania.
No a skoro Radio Wielkopolska, to by wypadało, żeby w Poznaniu było ich słychać.
No dlatego teraz już ich tam słychać, za sprawą systemu DAB+.
I oprócz, przypomnijmy, Radio Wielkopolska, tam jeszcze dostępne są w tym multipleksie Wasze Radio FM, czyli inne radio gdzieś tam z bliskich okolic, które też na takiej sieci jest oparte, w mniejszych miastach działającej.
Eska Rock, Radio Disco, Radio Mega, Radio Nuta, Radio RMF24 i Bounce Radio, no te dwie ostatnie to jest taki nabytek z okresu ostatniego półtora miesiąca, no bo mówiliśmy o ich cyfrowej ekspansji, o tym, że te dwa kanały dołączają do poszczególnych multipleksów, do tego poznańskiego także.
To skoro mówisz o cyfrowych mediach, to jeszcze taka myślę, że tylko wzmianka, bo Radio Wielkopolska lepiej słychać w Wielkopolsce, prawda?
A w całej Polsce lepiej widać w wPolsce24, bo oni się na ósmym multipleksie teraz doczekali jakości HD, o tym informuje serwis RadioPolska.pl, tam ostatnio się ten ósmy multipleks trochę odchudził i teraz…
Tak, ostało się miejsce, więc można im było dać lepszą rozdzielczość, żeby lepiej im było widać. Czy za tym pójdzie lepsza jakość informacji?
No, nie sądzę.
Cytując klasyka, nie wiem, choć się domyślam. Czy za naszą antenową przerwą pójdzie też lepsza jakość naszej antenowej prezentacji? Przekonacie się w październiku, bo, moi drodzy, musicie tu być.
3 października, dlatego, że wtedy zaprosimy na przykład na nowy sezon programu Nasi w mundurach w TTV, który w ogóle ma jakiś patologiczny skład.
Powiemy o nowym serialu HBO pod tytułem „Zmora” oraz to będzie ten dzień, to będzie ten kluczowy dzień dla naszego życia, kiedy startuje program, którego współgospodynią jest Ida, wtedy zaczyna się „Hitster”.
Musimy tu być razem, przetrwać to razem.
I będziemy z wami w kolejne urodziny telewizji TVN, zresztą.
Tak, to jest prawda. Tu też celebrowaliśmy w pierwszym naszym roku, bo wtedy akurat wypadł ich jubileusz, ale teraz nie mają jubileuszu, nie wiem czy wiedzą, że mogą świętować i tak, chociaż nie mają, bo to jest legalne.
Także to wszystko z nami przeżyjecie w październiku i już przeżyliście z nami 284 wydania, a ja, Michale, przeżyłam z tobą antenowo tyle lat.
Już wiecie, co zagramy, jaką wspaniałą piosenkę naszej bohaterki i bohaterki najpiękniejszych melodii.
W tej starszej wersji.
W tej wersji naszej, tak bliższej naszym sercom, a kolejne wydania, kolejne lata będziemy przeżywać od października w składzie niezmiennym, czyli Michał Dziwisz i Milena Wiśniewska. Do usłyszenia.
O aktualnych wydarzeniach związanych z radiem i telewizją opowiedzą Milena Wiśniewska i Michał Dziwisz.
Był to Tyflo Podcast. Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.