RTV Odcinek nr 276

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje
TyfloPodcast
W każdą sobotę od 16 na antenie Radia DHT
o aktualnych wydarzeniach związanych z radiem i telewizją
opowiedzą Milena Wiśniewska i Michał Dziwisz
To już dobrze wiemy, o czym będziemy mówić. Ten podkład zdradza wszystko, intro zdradza jeszcze więcej.
Ale zanim przejdziemy do tego tematu, to chciałem cię zapytać, czy ty miałaś w dzieciństwie tak, że zastanawiałaś się,
jakby to było, jakby ten telewizor rozebrać, wejść tam do środka i zobaczyć, jak to jest, że ci wszyscy ludzie tam siedzą,
jak oni się tam wszędzie, jak oni się tam wszyscy mieszczą w tym jednym pudełku.
Ha, dobre pytanie. Może i taka myśl mi przeszła przez głowę, ale chyba nie była ona jakoś bardzo intensywna.
Domyślam się, że w twoim przypadku mogło być bardziej tak, biorąc pod uwagę twoje zamiłowanie do techniki,
że kombinowałeś, jak to tam może funkcjonować.
I zaskoczę cię. I zaskoczę cię. Właśnie nie. Ale ja się złapałem na czym innym. Zupełnie na czym innym.
Były takie urządzenia jak faksy.
Aha, średnio o to pamiętam.
No właśnie. I dla mnie to się wydawało zdecydowanie bardziej magicznym urządzeniem niż telewizor.
No bo ten telewizor to jakoś dość szybko załapałem, o co w nim chodzi, że tam są jakieś lampy, które coś tam wyświetlają itd., itd.
Ale ten faks, że wkładasz do jednego urządzenia kartkę i na drugim urządzeniu, na drugim końcu świata nawet,
wychodzi kartka i jest ten sam tekst, to było dla mnie zdecydowanie bardziej zastanawiające.
I ja tak sobie myślałem, jakby to było, jakby do tego faksu włożyć co innego niż kartkę.
Czy ten sam numer by się udał? To bardziej mnie zastanawiało.
I dobrze, że ja już wiedziałem, że to tak nie działa, kiedy u nas w domu pojawił się faks.
Bo mógłby tego nie przeżyć.
A ja nie miałam chyba tego? Nie przypominam sobie przynajmniej, żeby faks był jakoś szczególnie u nas użytkowany.
No, także taka to była magia.
U nas akurat był tylko dlatego, że mój ojciec miał przez pewien czas home office, zanim to było jeszcze modne.
Bo nie miał swojego fizycznego biura. Więc tak, więc u nas w domu było trochę takiego sprzętu.
Także akurat miałem do czynienia z faksem i tym, jak to działa, ale jakoś tak pamiętam, że właśnie w dzieciństwie
usłyszałem o tym faksie i ten fakt mnie bardzo zaintrygował, że tu się coś wkłada i to po prostu jest kopiowane
jeden do jednego i wysyłane zupełnie gdzie indziej.
A w roku 2026 magia jest taka, że siedzimy sobie przed naszym sprzętem, korzystając z naszych komputerów.
Tak.
Będąc w różnych miejscach, rozmawiamy ze sobą, słyszymy się nawzajem, komunikujemy się.
I to działa.
A jeszcze na dokładkę, wy wszyscy słyszycie to na antenie radiowej, będąc w jeszcze zupełnie innych miejscach niż my.
Zgadza się. Widzisz, jak się technika posunęła do przodu.
Myślałem, że powiesz, że w 2026 czy tam w 2025 to mieliśmy jedynie Magię nagości.
No, akurat nie wiem skąd to skojarzenie tutaj u ciebie.
Jaka magia.
Było ono zaskakujące. No, jak pierwszym twoim skojarzeniem z magią jest Magia nagości, to może przejdźmy do magii telewizji i magii radia.
No, w dzisiejszych czasach to trudno, żeby magia się kojarzyła z czym innym, tak jeżeli chodzi o nazwę. Ale rzeczywiście.
RTV, numer…
No chyba, że ktoś ma tyle lat, co my, to magia liter jeszcze.
No tak, tak, tak. A swoją drogą Podcastex.
I pan Wojciech Pijanowski i jego teleturnieje różnego rodzaju, jeżeli was to interesuje.
A interesujecie się mediami, to myślę, że warto tam zajrzeć i sobie posłuchać, co chłopaki opowiadają na temat różnych teleturniejów prowadzonych przez Wojciecha Pijanowskiego i wymyślanych zresztą przez niego również.
276. wydanie magazynu RTV. Od razu powiem, zanim zdążysz mnie o to zapytać.
Dobrze, dobrze. Wiesz, bo się bałam, że przez ten czas naszej nieobecności przestaniesz ogarniać, zagubisz się w kalendarzu i w liczniku, ale na szczęście umiesz czytać, więc sobie znalazłeś szybko, jaki to jest numerek.
Znalazłem, znalazłem.
I wy mogliście się zastanawiać, jeżeli komuś umknęła ta informacja, jakże to, że nas nie było tak długo, ale jesteśmy, ale wracamy już, powiedzmy, że w pełni sił, no prawie.
Kolega zdecydowanie w pełni sił, bo odpoczął sobie szczęśliwie, natomiast kiedy słyszeliście nas ostatnio, to zdaje się, że powiedziałam wam nawet coś takiego, że kiedy usłyszymy się po raz kolejny po tej naszej przerwie, to będę już do was mówiła moim normalnym głosem.
Zdążyłaś wyzdrowieć i zachorować znowu?
Coś w tym rodzaju, kiedy już byłam tak blisko, sądziłam, że to już ten moment, że przegoniłam przeziębienie.
To objawy mi się pojawiły ponownie, więc albo to był nawrót tego samego, albo coś zupełnie nowego, bo czemu nie, kto zabroni.
Także już i tak jest oczywiście lepiej, ale jeszcze jakieś artefakty głosowe mogą się pojawić.
Cały maj tak chodzę, musicie mi to wybaczyć, no ale my w maju się słyszymy po raz drugi, w maju usłyszymy się też po raz trzeci, bo też już mamy taką pewność, że usłyszymy się w przyszłym tygodniu, bo mamy już plany dotyczące informacji, jakie wam wtedy przekażemy.
No i maj to też jest czas kojarzący się z wydarzeniem, do którego nawiązanie już nam podpowiada ten podkład.
Zaraz będziemy o tym opowiadać. Przypomnijmy jeszcze tylko tyle, bo nie było nas przez dwa tygodnie, to mogliście zapomnieć. Może tak się stało, że ten program prowadzą Michał Dziwisz i Milena Wiśniewska.
No i chyba możemy przejść do tego, do czego trzeba przejść, bo minął tydzień od finału, emocje trochę opadły, można trochę popodsumowywać.
I w ogóle to wydanie będzie w dużej części takie muzyczne, za tydzień też sporo muzyki będzie. I na początek zadam ci, Michale, takie podstawowe pytanie. Czy jesteś Bangarangą?
Chyba nie.
No widzisz, bo teraz dużo osób twierdzi, że jednak stało się tą Bangarangą. Zresztą może to i dobrze. Artur Orzech, zapowiadając Darę z Bułgarii, mówił o tym, że to taki bezsensowny tytuł.
I przytoczył inne tytuły zwycięskich piosenek eurowizyjnych, które mają średnio sens, tylko po prostu są chwytliwe. A ja wam ostatnio w audycji powiedziałam, że to jest słowo z języka jamajskiego, które oznacza bunt.
Więc wcale to nie jest takie bez sensu i przekaz, że jestem buntem, jest taki niecałkiem pozbawiony sensu. Ale chyba nie chciałabym rozpoczynać od wątków tego, co poza Polską w konkursie Eurowizji.
Chociaż na ogół tak było chyba. Wydaje mi się, że rok temu obrałam taki tok narracji, że najpierw podsumowywałam to, co ogólnie związane z wynikami, ze zwycięstwem, a potem przeszłam do wątku polskiego.
Ale tutaj, jeżeli jakkolwiek, będąc daleko od Polski i nawet od samej Europy, docierało do ciebie, co tam się dzieje wokół tej Eurowizji, no to na pewno zgodzisz się ze mną, że ten polski wątek też dostarczył nam całkiem spore emocje.
Polski wątek stał się wątkiem międzynarodowym. I to nawet poza europejskim, tak bym powiedział.
Też. Więcej tych emocji niż niektórzy spodziewali, ale zacznijmy od tych rzeczy przyjemnych, bo już widzę do czego ty tutaj nawiązujesz.
Tak jak powiedziałam i tak jak wy wiecie, nie słyszeliśmy się w zeszłym tygodniu. To też nie było okazji porozmawiać pomiędzy półfinałem a finałem.
A kiedy was zostawiliśmy dwa tygodnie temu, to w takich nastrojach niepewności, bo spekulacje dotyczące potencjalnego awansu Polski do finału konkursu, no właśnie, były spekulacjami.
Nie można było tutaj mówić o pewności, bo zakłady bukmacherskie wskazywały, że albo Polska awansuje gdzieś tam z dołu tej finałowej awansującej dziesiątki, albo w ogóle z tym awansem się pożegna.
I my tak naprawdę w tej niepewności byliśmy do samego końca trzymani, dlatego że odczytywanie tych wyników tego, które kraje wystąpią w sobotnim finale, prezentujące się w ramach finału, to się odbywa zawsze w kolejności losowej.
Rok temu był ten taki system, że pokazywali trójki i z tych trójek wskazywano, które państwo awansuje, ale odeszli od tego w tym roku i po prostu było, że pierwsze państwo to ktoś tam, drugie to ktoś tam.
No i tak dotarli prowadzący do tego dziewiątego państwa i dalej w tym gronie nie było Polski.
No to już zaczęliśmy przypuszczać, wiele osób zaczęło przypuszczać, że chyba się spełnił ten najgorszy scenariusz i że chyba Alicja się z awansem pożegna.
Zwłaszcza, że jeszcze nie była wyczytana Portugalia, a sądzić byłoby można, że taki utwór spokojny, mimo wszystko, chociaż Portugalia prezentowała piosenki na wyższym poziomie, to że jednak znajdzie swoich odbiorców i że jakimś cudem Portugalia awansuje.
Tymczasem to nie Portugal, a Poland zostało odczytane jako ostatnie. Wyobraźcie sobie być taką Alicją Szemplińską i osobami z delegacji, i tancerzami, i być na skraju zawału serca, kiedy czekasz właśnie do ostatniego momentu, a się potem dowiadujesz, że to jednak jesteś ty.
Bardzo współczuję tego. Oczywiście wiadomo, że piszą się na takie scenariusze, starając się o udział w takim konkursie, niemniej nie była to z pewnością komfortowa sytuacja, ale sam występ Alicji, kiedy już dotarło do nas więcej informacji, jak on będzie wyglądał, jego 30-sekundowy fragment prób, potem jakieś tam inne wycieki, to się spotkało z bardzo dobrym przyjęciem, jeżeli chodzi o ten aspekt wizualny.
Opisywałam wam wtedy kwestię tej pochylni, na której tańczą tancerze. Ciekawostka, tak naprawdę na scenie podczas polskiego występu nie było także Alicja plus czterech tancerzy, tylko była tam jeszcze jedna osoba, bo był człowiek, który był pod tą pochylnią, bo on ją montował i nie zdążyłby spod niej wyjść, więc on trzy minuty spędzał pod właśnie naszym scenicznym rekwizytem. Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny.
No, także Alicja miała to szczęście, że mogła sobie potem w środę, w czwartek odpocząć, wystąpić w piątek na próbie jurorskiej, w sobotę na kolejnej jeszcze próbie i w samym wielkim finale, ale skoro już mówiłam o tym półfinale, to odniosę się do tego, czego dowiedzieliśmy się po koncercie finałowym, dlatego że wtedy publikowane są szczegółowe wyniki, na podstawie których możemy się dowiedzieć,
z którego miejsca kraj awansował do finału, jak blisko pozostałe kraje były do tego awansu, ile punktów od widzów, od jurorów w półfinale, w finale, wszystko to jest zapisywane w szczegółowych tabelkach i my po półfinale tego nie wiedzieliśmy, no ale już zamknijmy ten wątek półfinału.
Otóż z tych tabelek, które się ukazały w sobotę na niedzielę, dowiedzieliśmy się, że Alicja, przypomnijmy, której wyrokowano, że no pewnie w ogóle nie awansuje do finału, wygrała ten półfinał u jurorów. U widzów miała czwarte miejsce, co łącznie dało drugą lokatę w tym półfinale za Izraelem.
I co teraz? Drodzy bukmacherzy, hello. Znaczy oczywiście znów przy tym przypomnę, nie ma czegoś takiego jak mityczna loża buków, to po prostu obstawiają fani, których gust nie zawsze pokrywa się z gustami widzów czy też jurorów.
I rok temu też mieliśmy taką sytuację z Łotwą, która też jakoś tak była nisko u tych bukmacherów, a potem wygrała cały półfinał, także Alicja zrobiła dokładnie to samo. I co, było się obawiać? Nie było się zupełnie czego obawiać.
I teraz zapraszam, poproszę o komentarz tych wszystkich, którzy mówili: piosenka nieeurowizyjna, zbyt amerykańska, nie ma sensu wysyłać kopii Beyoncé na Eurowizję, trzeba wysyłać gatunki, które się sprawdzają, które są bardziej kojarzone z Europą.
No okej, jurorzy docenili tutaj świetny wokal, ale jak widać widzowie docenili też, skoro to było czwarte miejsce. Potem w finale to się trochę ułożyło inaczej, ale o tym za moment.
Bo w nocy z piątku na sobotę było ustalanie kolejności startowej, a jeszcze wcześniej po swoim półfinale Alicja wylosowała, czy w finale wystąpi w pierwszej połowie, w drugiej połowie, czy jej los zostanie całkowicie oddany w ręce producentów, czyli ten tzw. producer’s choice.
No i Alicja wylosowała drugą połowę, więc też już dobrze, bo zawsze jednak chyba lepiej w tej drugiej połowie, lepiej się jest zapamiętanym, chociaż to nie musi mieć takiej prostej korelacji z samymi wynikami później.
No ale bo wiadomo, że to będzie ta druga połowa, konkretnie Alicja wystąpiła jako osiemnasta. No, zaśpiewała znów świetnie, wystąpiła super i czekaliśmy na wyniki, bo tutaj mogło wydarzyć się absolutnie wszystko.
I już od wielu lat, tak naprawdę od dwudziestu trzech lat, polskim widzom towarzyszyło jedno marzenie, żeby wreszcie na wizji padło takie hasło jak: 12 points go to Poland. Ponieważ ostatni raz na wizji Polsce 12 punktów przyznano w 2003 roku, kiedy nas reprezentował zespół Ich Troje z piosenką Keine Grenzen i Niemcy dali nam wtedy 12 punktów.
Ciekawe dlaczego? Może to mieć jakiś związek z tym, że tytuł utworu był Keine Grenzen oraz Michał Wiśniewski oczywiście się w Niemczech promował, i od tego czasu zdarzyła nam się jakaś dwunastka, ale to było w półfinale tam od San Marino, jak mieliśmy jakąś ustawkę z nimi, a te półfinałowe nie są przedstawiane przecież na wizji.
Od widzów chyba też po drodze się jakieś zdarzyły, ale od jakiegoś czasu tak jest, że ta punktacja, która jest przedstawiana właśnie przez rzeczników krajowych, to jest punktacja od jurorów, więc na ten moment, żeby w ogóle na wizji padło 12 punktów idzie do Polski, no to musiałaby być to dwunastka jurorska.
No i tak ludzie liczyli przez tych wiele lat. W zeszłym roku niejeden był już pewien, że na pewno Justyna Steczkowska dostanie chociaż jedną dwunastkę. Nie stało się tak, nawet nie była blisko tego. A tymczasem przychodzą punktacje.
Przychodzi punktacja niemiecka i pada informacja, że 12 punktów idą do Polski. Także pięknie to się w ogóle tutaj zatoczyło to koło, że ostatnia dwunastka przed przerwą była od Niemiec wtedy i teraz pierwsza była od Niemiec.
I kiedy wszyscy byli w euforii, prezentował swoje wyniki kolejny kraj, czyli Belgia i od nich również dwunastka poszła do naszego kraju, od belgijskich jurorów. W ogóle w półfinale to Alicja chyba była u wszystkich belgijskich jurorów na pierwszym miejscu.
Także nasi najlepsi przyjaciele teraz tu są. Poszło kilka kolejnych punktacji, dalej Alicja gromadziła punkty, o tym zaraz powiem, ale pojawiła się punktacja mołdawska i tutaj kolejna dwunastka, a jeszcze na sam koniec tego wszystkiego, bo taka jest tradycja, punkty prezentował kraj gospodarz, czyli punkty jurorskie z Austrii i od nich też poszła dwunastka.
Czyli jak nie mieliśmy dwunastek, w tym dwunastek jurorskich przez tyle lat, to Alicja, w którą wielu nie wierzyło, zapewniła nam cztery takie dwunastki. Jedna z tych dwunastek, czyli mołdawska, została okupiona sporą dramą. Tutaj ma w notatkach takie hasło jak afera mołdawsko-rumuńska. Nie wiem, czy do Ciebie dotarły jakieś odpryski tej dramy.
Zupełnie nie.
To jest gorsze, a jak nie gorsze, to przynajmniej podobne do tych naszych dram, dlaczego nam Ukraina nie daje punktów, a my im dajemy coś tam, coś tam. Chodzi o to, że Mołdawia, sąsiadująca z Rumunią, dała nam dwunastkę, Rumunii dała trzy punkty.
I Rumunii, którzy mieli ogromną chrapkę na bardzo wysoki wynik, który im się udało osiągnąć, bo ostatecznie to jest trzecie miejsce, nie mogli się totalnie pogodzić z tym, że sąsiednia Mołdawia nie dała im dwunastki, bo przecież powinni, bo przecież przyjaźń między narodami i uwarunkowania historyczne.
Nawet pani prezydentka Mołdawii Maja Sandu wypowiedziała się w tej sprawie, że ona tutaj jakoś nie będzie oceniać, ale najważniejsza jest przyjaźń między narodami. Z tego wszystkiego aż podał się do dymisji przewodniczący telewizji mołdawskiej, bo on stwierdził, że w ogóle się nie utożsamia z tymi wynikami jury i tak nie może być.
Pani, która była właśnie rzeczniczką tej komisji mołdawskiej, też stwierdziła, że takie to było dla niej straszne, że musiała podać dwunastkę dla Polski, a nie dla Rumunii, bo tak się w ogóle nie powinno wydarzyć.
Chciałam zapytać, drodzy Rumunii, czy wy rozumiecie, i w sumie niektórzy ludzie z Mołdawii też, czy wy rozumiecie zasady konkursu, w którym bierzecie udział? Bo chyba właśnie to jest głosowanie jurorskie, żeby ograniczyć wsparcie diasporowe, sąsiedzkie, polityczne.
I jeżeli jurorzy mołdawscy zagłosowali w ten sposób, że to Alicję ocenili najwyżej, to widocznie uznali, że na to zasłużyła.
Mam natomiast dziwne przypuszczenie, że już ich więcej nie zaproszą.
Pewnie nie, tak, bo już też zaczęli się tam doszukiwać niektórzy ich jakichś prorosyjskich powiązań, no bo tam Mołdawia to jest, wiecie, taki kraj z taką sytuacją, że tam niektórzy po rumuńsku, niektórzy po rosyjsku i że ten jeden chłop to gada po rosyjsku właśnie, czyli on jest prorosyjski w ogóle.
Co to w ogóle tam się dzieje?
I dlatego na Polskę głosował.
Dokładnie, dokładnie, dokładnie, brzmi bardzo legitnie, prawda?
Tak, tak.
Także niektórzy jurorzy się tam tłumaczą, dają konkretne argumenty, że na przykład na tej próbie jurorskiej pani z Rumunii zaśpiewała trochę słabiej, dlatego została słabiej oceniona, bo to też nie każdy o tym pamięta, że jurorzy nie oceniają tego samego występu co widzowie, tylko dzień wcześniej, a wtedy się wszystko może zdarzyć i ten występ może zabrzmieć zupełnie inaczej.
Także jest to trochę śmieszne, trochę śmiech przez łzy. Na grupie fanów rumuńskich po prostu już im tam tak odwala. Ludzie piszą, byłem fanem 30 lat, ale teraz już się obraziłem i nie będę.
Oni specjalnie nas uwalili, bo nie mamy hali, gdzie byśmy mogli konkurs zorganizować. A najlepsze jest jeszcze to, że różnica między drugim a trzecim miejscem, czyli między Izraelem a Rumunią w klasyfikacji ostatecznej była tak duża, że dwunastka od mołdawskiego jury nie zmieniłaby wyniku dla Aleksandry, ona byłaby na trzecim miejscu tak czy tak.
Im po prostu chodzi o sam fakt, że się postanowili poobrażać. Ale my dziękujemy Mołdawii, jakby super, że oceniliście uczciwie, tak jak uważaliście, i że nie daliście się temu szaleństwu, ale teraz w przyszłym roku ktokolwiek byłby w mołdawskim jury, to ty myślisz, że ten ktoś będzie odważny, że jak stwierdzi: najlepsza była piosenka hiszpańska, to że na nią zagłosuje? No nie, już teraz będą zobligowani, żeby głosować na tych Rumunów.
Oczywiście, tak będzie. No chyba, że ktoś będzie znowu w tym jury chciał pojawić się tylko raz, bo to już podejrzewam, że będzie bilet w jedną stronę, głosowanie na kogo innego niż Rumunię.
A to nie jest w ogóle duży hajs, bo właśnie wiemy o tym, że głosowanie, uczestnictwo w jury, mołdawskim przynajmniej, to była stawka na nasze jakieś 211 zł, więc aż tak się chyba nie opłaca, żeby potem wszyscy się mieli znienawidzić w sąsiednim kraju.
A nie wiem, czy pamiętacie taką sytuację, jak w 2022 Polska się obraziła na ukraińskie jury, że nam nie dało punktów za Ochmana, przecież to był ten rok, kiedy my ich tak wspieraliśmy, bo wojna, więc rok później ukraińskie jury dało nam sześć punktów w finale.
I okej, teoretycznie można byłoby uznać, że zasłużyliśmy, ale za co było tych sześć punktów? Za Bejbę, prawda?
A więc czy aby te punkty nie były na zasadzie: Polacy, żeby już Polacy nie gadali znowu, no 12 dać Bejbie bez przesady, no ale nie możemy tego tak uwalić, więc damy im jakoś tak w połowie, żeby nie było dramy.
Jury nie dyskutuje w ten sposób nad punktami, jak powiedziałam teraz, ale to też przejdziemy do tego za moment, jak będziemy przy tych kontrowersjach, o których ty już też zahaczyłeś.
Jeżeli chodzi ogólnie o punktacje w innych krajach, o punkty przyznane Alicji Szemplińskiej, to poza tymi dwunastkami dostała też punkty od innych narodów.
I to teraz sobie podsumujemy, bo no te punkty są jurorskie, wyświetlane przecież w tabelkach podczas konkursu.
Artur Orzech tam mniej więcej na bieżąco próbował o tym informować, ale żeby sytuacja była jasna, bo też nie wszystko można wtedy odnotować, to przypomnę, że 10 punktów Alicja dostała w finale z Litwy i Grecji,
8 punktów ze Szwajcarii, Australii i Łotwy, 6 punktów z Włoch i Finlandii i Portugalii, 5 punktów z Estonii, Czech i Wielkiej Brytanii, 2 punkty z Gruzji i Chorwacji,
a jeden punkt z Malty, Czarnogóry, Armenii i Serbii. Więc całkiem ładnie się tutaj uzbierało. To jest razem 133 punkty i jak zostały przedstawione te wyniki, to Polska była na siódmym miejscu u jurorów.
Więc naprawdę wspaniale i absolutnie nie ma tutaj czego krytykować. Ja skupiam się w prezentacji punktów na tych punktach z finału.
O półfinale to Wam tylko tak powiedziałam ogólnie, że prawie wygraliśmy półfinał, a już nie przedstawiam tych konkretnych punktacji, żeby aż tak bardzo się nie rozdrabniać, no bo najważniejsze są te punkty, które doprowadziły do tego ostatecznego wyniku.
No i czekaliśmy na punkty od widzów, apetyty nam trochę urosły. Trzeba było zejść jednak na ziemię, dlatego że Alicja od widzów dostała 17 punktów. No to tutaj widocznie jest spadek, bo w półfinale, no to przecież było drugie miejsce.
Ale nie nam jednym to się zdarzyło, że kraj ma super wynik w półfinale, potem w finale trochę gorzej, bo jednak dochodzi więcej piosenek, te punkty się inaczej rozkładają.
Też jest tak, że w tym roku na skutek tych rezygnacji, o których Wam ostatnio mówiłam, zabrakło krajów, które intensywnie nas z reguły wspierały, typu Irlandia, Holandia.
Pewnie z nimi mielibyśmy wynik cokolwiek lepszy, porównywalny do innych naszych startów, bo nawet powiedzmy Kasia Moś miała tych punktów więcej w ostatecznym rozrachunku od widzów, mimo że przez jurorów była oceniona słabo.
Tutaj było 17 punktów, jeden z reszty świata, dwa z Szwecji i z Włoch, trzy punkty z Litwy, cztery z Niemiec i pięć z Wielkiej Brytanii. Także faktycznie takie diasporowe te punkty są trochę, w tym finale o nas zapomniano, jeżeli chodzi o widzów, bo też chyba było sporo takich piosenek, jak to ludzie mówią, takich televote baitów, takich piosenek angażujących widza.
Gdzieś tam może Polska w tym przepadła, bo wiedzieliśmy, że to jest propozycja trochę bardziej artystyczna i że jeżeli mamy liczyć na większą ilość punktów, to raczej od jurorów niż od widzów, z tym się liczyliśmy od początku.
A i chyba promocja wśród Polonii nie była jakaś szczególnie dobra. Polonia chętniej głosuje na znane nazwisko, a Steczkowska to jest bardziej znane nazwisko niż Szemplińska. Ona jest jakoś w miarę kojarzona, ale wciąż to jest jednak zwyciężczyni The Voice.
Czyli jak sobie to wszystko dodamy, 133 plus 17 da nam to 150 punktów, czyli 12 miejsce w ogólnym rozrachunku. Zrównanie się więc z werdyktem, z wynikiem Krystiana Ochmana z 2022 roku. No jak na to, że mieliśmy nie awansować do finału, to chyba naprawdę całkiem spoko i nie ma co gadać.
Z taką piosenką, która faktycznie nie była typowo skrojona pod te najwyższe lokaty, to uważam, że ten wynik jest super i możemy być z niego dumni. Czy możemy być tak bardzo dumni z innych osób związanych z Eurowizją i wątkiem polskim? Sami sobie odpowiedzcie.
Jeszcze dwa tygodnie temu, jak mówiliśmy o Eurowizji, to nie wiedzieliśmy, kto będzie w tym roku rzecznikiem polskiej komisji jurorskiej, czyli przedstawi na wizji te punkty, które polscy jurorzy przyznali poszczególnym piosenkom i przekaże informację, że 12 points go to coś tam.
Rok temu była to Ola Budka, co wtedy już było pewnym zaskoczeniem, no bo ona w TVP czasami się pojawia, jakiś koncert poprowadzi, ale mimo wszystko jest…
Ale ona jest bardziej z radiem kojarzona niż z telewizją.
Tak, ale jest kilku innych dziennikarzy telewizyjnych związanych z TVP, którzy działają w kierunku muzycznym typu Gabi Drzewiecka, to też było dla mnie zaskoczeniem, że to jest akurat Ola Budka znów.
Bo można byłoby sięgnąć po jakieś inne osoby, po byłych reprezentantów, po jakąś osobę z preselekcji.
No ale to była znowu Ola Budka.
Fanom to się nie podoba, bo wiecie, to jest trochę rozbieżna grupa często.
Fani Eurowizji i słuchacze Radia 357.
I mnie właśnie bawią te komentarze, kto to jest? Co to za mimoza? Skąd oni ją wzięli?
Bo chyba ludzie tu by chcieli, żeby taka osoba się zapisała w historii i zrobiła jakąś akrobację, jak przeczyta te punkty.
Bez przesady, to są po prostu podać punkty i tyle.
No ale nie rzecz w tym, kto podaje punkty, ale kto przyznaje i co wychodzi, jeżeli chodzi o podsumowanie tych jurorskich punktów.
Dlatego, że Ola przekazała na wizji taką informację, że 12 polskich punktów jurorskich idzie do Izraela.
To już pewnie o tym słyszeliście.
No tak.
I to był jedyny taki kraj, Polska była jedynym takim krajem, który przekazał dwunastkę jurorską temu właśnie państwu.
No i rozumiecie, jest kontrowersja, bo wiele osób uważa, nie brak opinii, że… Uwielbiam ten sposób narracji z dawnego TVP.
Nie brak opinii, że Izrael to państwo, które nie powinno uczestniczyć w Eurowizji, z uwagi na to, że dopuszcza się ludobójstwa i tortur.
Nawet ostatnio mieliśmy taką sytuację. Kto śledzi, ten wie, jak zostały potraktowane te osoby, które tam przepłynęły z pomocą humanitarną.
I zdaniem wielu nie powinien on być tak obficie wspierany w głosowaniu komisji jurorskich.
Tylko, że to ma też drugą stronę, bo zawsze nam przecież chodzi o to, żeby jurorzy kierowali się swoim profesjonalnym osądem, gustem,
chociaż przede wszystkim właśnie profesjonalną opinią dotyczącą wokalu, piosenki i innych takich czynników, a nie aspektami tego, z jakiego to jest kraju.
Przecież przed chwilą właśnie był wątek Mołdawii i Rumunii, prawda? No i to jest sytuacja trudna.
Nie wiem, znaczy to nie jest ostateczne wyjście, żeby nie było Izraela w tym konkursie, no ale na ten moment on jest.
I faktycznie sytuacja, gdybym była jurorką, mogłaby być dla mnie w pewnym sensie trudna, dlatego że jak najbardziej muszę to stwierdzić,
że reprezentant Izraela ma bardzo dobry wokal i miał piosenkę, która tak czy inaczej mogła się podobać, bo wcale nie była złą piosenką.
Jeżeli ktoś Izrael umieszcza na ostatnim miejscu, porównując wokal tego pana do innych wokali i piosenkę do innych piosenek,
no to ewidentne jest to, że chciał w ten sposób pokazać swój brak akceptacji dla udziału tego kraju w konkursie.
No ale jeżeli mamy Izrael w polskim jury na pierwszym miejscu, no to chyba znaczy, że został on tutaj obficie obsypany punktami.
Od razu w takim razie pojawiły się pytania, kto w ogóle w tym jury był, natychmiast do odpowiedzialności te osoby, które były i które ich zatrudniły.
Trzeba od razu tu powiedzieć, że w jury nie było Oli Budki, bo niektórzy ludzie nie kumają i zaczęli do niej wypisywać na Instagramie,
jak w ogóle śmiałaś takie coś przekazać. I Ola Budka już od razu tej samej nocy wydała oświadczenie, że nie zgadza się na hejt, który popłynął w jej stronę,
bo ona tylko przekazywała punkty, a absolutnie nie była odpowiedzialna za ich przyznawanie. Kto w takim razie punkty przyznawał?
Eliza Orzechowska. Było sporo memów, że specjalnie aż Eliza Orzeszkowa wstała z grobu, żeby przyznać punkty, bo nie było komu.
Ale to jest Eliza Orzechowska, reżyserka, scenarzystka oraz twórczyni telewizyjna, współpracująca m.in. z TVP Kultura.
Tak przeczytałam, bo może nie znaliście. Ja też nie. W ogóle przypominam, że to jury zostało w tym roku poszerzone do siedmiu osób,
także będzie ich więcej niż zawsze, bo zawsze było pięć. Filip Kuncewicz. Tego też nie znałam, ale to jest kompozytor.
Viki Gabor przedstawiać chyba nie trzeba, zaraz do niej wrócimy. Stasz Kukulski, no to on ubiegał się o reprezentowanie naszego kraju na Eurowizji w tegorocznych preselekcjach.
Poza tym Opole, Szansa na sukces i wszelkie inne okazje, gdzie można było jego wokalu posłuchać.
Wiktoria Kida, wokalistka, którą poznaliśmy w tamtym roku w Mam talent i kilka jej hitów rzeczywiście pojawiało się intensywnie w polskich stacjach radiowych.
Jasiek Piwowarczyk, to jest osoba znana tym, którzy oglądali ostatniego Voice’a, bo go wygrał. I Maurycy Żółtański, ja go też nie znałam, ale to jest producent i kompozytor.
Podobno współpracował z Matą? Coś tak mi się obiło o uszy. No i w takim razie pojawiają się pytania, za czyją sprawą ten Izrael się znalazł na pierwszym miejscu?
Czy oni wszyscy go wygłosowali na pierwszą lokatę? Jak to w ogóle działa? Trzeba zacząć, że to działa tak, że my nie wiemy dokładnie jak zagłosowała Eliza Orzechowska, a jak zagłosował Maurycy Żółtański.
Dlatego, że te głosy są podawane anonimowo, są przyporządkowywane do literek. Jest juror A, B, C do G. Juror może ujawnić swoje punkty, ewentualnie chyba TVP coś tam się może na niego wkurzyć i nie zapłacić mu pieniędzy wtedy.
Więc czysto teoretycznie może, jeżeli się z tym liczysz, bo chyba mogą być ewentualnie takie konsekwencje. Natomiast z uwagi na bezpieczeństwo jurorów nie jest tak jak w poprzednich latach i nie jest podawane, że tak głosowała pani Orzechowska.
Jeżeli ona będzie sama chciała, to nam powie, ale ona nie powiedziała. Jedna osoba nam powiedziała, o czym za moment. Więc to jest pierwsza rzecz. I druga, że to nie działa tak prosto, że są podliczane te rankingi wszystkie i mamy, że aha, czyli 100 punktów łącznie otrzymał Izrael, więc on jest na pierwszym miejscu.
92 punkty od wszystkich jurorów otrzymał ktoś tam, więc jest na drugim miejscu. To jest liczone przy pomocy jakiegoś ich algorytmu, bo chodzi o to, że jeżeli mamy 7 jurorów i jeden z jurorów oceni jakąś piosenkę bardzo słabo, a u wszystkich ona będzie wysoko, to żeby nie pozbawiła ta jedna nota piosenki szansy na wysokie miejsce.
Czyli pewnie wyliczają jakoś średnią, te wyższe się mogą liczyć jakoś bardziej, niższe mniej i tak im to ostatecznie wychodzi. Więc to nie jest taki prosty rachunek, że podliczamy i mamy 100 punktów, to się właśnie przekłada na 12 punktów itd. To jest jakaś bardziej specjalna matematyka.
No ale w ogóle to jest jeszcze takie ciekawe bardzo, że na ogół te wszystkie wyniki jurorskie, wyniki widzów się pojawiały w nocy z soboty na niedzielę, a tutaj szło to strasznie powoli. Te wyniki jeżeli chodzi o finał dotyczący tego jak głosował który juror, dostaliśmy nie z soboty na niedzielę, tylko dopiero w poniedziałek wieczorem.
Ciekawe to jest bardzo dlaczego. Czyżby tam jakieś hocki-klocki zostały wykryte, nie wiadomo, o co chodzi. Rano w poniedziałek odezwał się management Viki Gabor, który wydał oświadczenie i napisał.
Udział Viki Gabor jako jurorki w szeroko komentowanym głosowaniu podczas konkursu piosenki Eurowizji 2026 dotyczył wyłącznie aspektów muzycznych. Spekulacje na temat ukrytych znaczeń pozostawiamy bez komentarza.
I trochę nie wiadomo, po co oni to napisali, bo wieczorem, jak już się ukazały wyniki, to Viki Gabor odezwała się we własnej osobie i powiedziała, że to ona jest jurorem, bo jednego takiego mieliśmy, który umieścił Izrael na ostatnim miejscu.
Więc nie wiem, po co ten komentarz był, czy oni w ogóle gadali z tą Viki, jak ona zagłosowała, czy nie, ale ogólnie Viki wrzucała nawet jeszcze rok temu sporo takich propalestyńskich treści na swojego Instagrama, więc można wnioskować, że ona faktycznie w ten sposób zbojkotowała udział Izraela i pokazała, co o tym myśli. Niekoniecznie.
Pewnie nie było tak, że faktycznie uznała, że ta piosenka Noama była najgorsza. No bo come on.
Bardziej taki manifest. No ale jak widać algorytm jak miał zadziałać tak zadziałał.
Dokładnie, widzicie o co chodzi? Ostatnie miejsce tu. I algorytmem też się tłumaczyli inni jurorzy, czyli np. pan Kuncewicz, który już wypowiedział jako pierwszy w nocy z soboty na niedzielę. Mam tutaj cytat z niego, ale chyba bez sensu to całe jest czytać.
Ogólnie właśnie jemu chodziło o to, że tu jest ten algorytm, że każdy głosuje indywidualnie w tajemnicy i że można to było sprawdzić 5 minut, ale widocznie każdy kto to zrobił, kto się odezwał w tej sprawie krytycznie wobec niego,
to właśnie nie zweryfikował, na jakiej to zasadzie działa. I podobnie Jasiek Piwowarczyk, który jeszcze dołożył do tego wszystkiego, że on się kieruje wartościami chrześcijańskimi, bo jest głęboko wierzący i może jego zdaniem tutaj zabrakło właśnie jakiejś bardziej dogłębnej analizy,
bo on wydał oświadczenie i jeszcze w RMF-ie coś gadał, więc tak już łącząc te wypowiedzi wszystkie, no to jeszcze powiedział, że z perspektywy czasu widzę, że zabrakło większej wrażliwości i wyczucia.
Mogę jasno powiedzieć, że nie przyznałem wygranej Izraelowi w swoim indywidualnym głosowaniu. W swoich ocenach kierowałem się wyłącznie gustem, smakiem muzycznym i artystycznym.
Jako chrześcijanin, człowiek głęboko wierzący, nie zgadzam się i nigdy nie podpiszę się pod żadną formą przemocy, nienawiści ani krzywdy wyrządzanej innym ludziom.
No i tutaj jest jeszcze o tym, że oczywiście, jak to niestety bywa w takich przypadkach, dostaje jakieś przykre komentarze też w kierunku jego rodziny, więc na to nie ma jego zgody.
To jest oczywiste i nigdy nie powinno mieć absolutnie miejsca.
Ale zaraz to się okaże, że nikt nie głosował, a nagle te 12 punktów jednak się pojawiło.
To ci powiem, jak to było. Było tak.
Był sobie juror F, jeden juror, który uznał Izrael za najlepszy występ i przyznał mu właśnie najbliższą notę.
Były kolejne dwie osoby, to byli jurorzy A i E i oni umieścili ten kraj na drugiej pozycji.
Był juror C, który umieścił na trzeciej.
Pozostali członkowie B i D już umieścili dalej, ale to było w czołowej dziesiątce.
No i właśnie mamy ostatnią osobę, jurorkę G, czyli Viki Gabor, która go uplasowała na samym końcu swojego rankingu.
Czyli widzicie, tylko jedna osoba umieściła na pierwszym, nie wiemy kto, a i tak to było pierwsze miejsce.
Tak czy inaczej, inni mieli tutaj bardzo wysokie lokaty, nie ma nowych odpowiedzi od innych jurorów.
Też ta pani Orzechowska, Żółtański, oni nie są tacy social mediowi, a Wiktoria Kida to występowała wczoraj w Sopocie
i ponoć bardzo było widać, że uciekała przed dziennikarzami, czyżby wolała uniknąć pewnych rozmów na pewne tematy.
Może tak właśnie być.
Piszcie, co wy sądzicie, jak jury powinno postąpić w tym przypadku.
Ja bym chyba zrobiła tak, żebym starała się jakoś tutaj pogodzić jedno z drugim.
I mimo tego, że faktycznie jakbym odcięła te wszelkie konteksty, to piosenka Izraela byłaby rzeczywiście jedną z tych, która podobałaby mi się bardziej.
To nie byłabym w stanie umieścić jej wysoko z powodów wiadomych, ale też umieszczenie jej tak zupełnie na ostatnim miejscu może trochę podważałoby moje kompetencje.
Jeżeli uznałabym, że Izrael na przykład wystąpił gorzej od pani z Cypru, która fałszowała tak, że myślę, że niejedna osoba na imprezie karaoke zaśpiewała w swoim życiu lepiej.
Więc pewnie starałabym się to jakoś pogodzić i wrzucić ten Izrael jakoś w połowie, tak żeby to jakoś wyważyć.
Chociaż i tak nawet jeżeli by to była połowa, miejsce typu piętnaście, no to nie byłoby to miejsce numer dwadzieścia pięć i ono mogłoby wpłynąć na to, że ten Izrael by się znalazł wysoko, bo inni jurorzy by tak go punktowali.
Wiadomo, że się będą pojawiać takie głosy, że jurorzy zostali opłaceni przez Izrael i coś tam. No nie idźmy w te teorie spiskowe.
Ale czasami pewnie się warto zastanowić, co wypada, co będzie dobrze widziane i jakoś wyważyć te kwestie artystyczne z tymi innymi kwestiami.
Ale tak jak powiedziałam, największym problemem jest to, że ten Izrael po prostu tu jest, bo jakby go nie było, to by się nikt nad tym nie zastanawiał.
Nikt się również od lat nie zastanawia, do kogo pójdzie dwunastka od telewidzów z Polski.
Michale, nie wiem, czy to wiedziałeś już w notatkach, czy tak byś sam na przykład strzelił, do kogo poszła polska dwunastka w finale od widzów.
Nie mam pojęcia.
To jest bardzo łatwy kłopot.
Ukraina?
Oczywiście, że tak i tak będzie zawsze, bo ta diaspora się będzie zawsze wygłosowywać.
Już są znowu moje ulubione dyskusje, że Ukraińców trzeba byłoby wykluczyć, jak są w stanie wojny, ale znowu Wam to będę tłumaczyć.
Przecież ta diaspora tutaj w sporej części zostanie i skoro jest taka zmobilizowana, to będzie dalej i tak po prostu jest również w innych krajach.
Nie będę Wam przedstawiała całego rankingu jurorskiego, jeżeli chodzi o Polskę, jak również rankingu polskich telewidzów,
bo domyślam się, że i tak większości tych piosenek możecie nie pamiętać po tygodniu, jeżeli obejrzeliście show raz albo obejrzeliście półfinał i finał.
Więc po prostu zainteresowani znajdą sobie taką listę w internecie, a wielu osobom by to mogło zbyt wiele nie powiedzieć.
No ale właśnie, skoro mówiliśmy tak szczegółowo o wątku Polski, no to chyba czas byłoby omówić, jak generalnie ta klasyfikacja przebiegła i kto się znalazł na szczycie.
A typowania nasze i typowania fanów, bukmacherów, cokolwiek w tym roku nie pokryły się z tym, jak to się ostatecznie ułożyło.
I na ogół to bywało tak, że kiedy przed konkursem Wam mówiłam o potencjalnych typach do wygranej i wymieniałam kilka krajów,
to w tym gronie znajdował się kraj, który ostatecznie uplasował się na szczycie.
Ale czy pamiętasz, żebym ja wtedy wymieniła w tym gronie Bułgarię?
Jakoś nie bardzo.
Pamiętam, że mówiłam Finlandia, Australia. Tamten fragment audycji to jest taki z cyklu rzeczy, które źle się zestarzały, prawda?
Bo mówiłam, że to się tam rozegra. Finlandia, Australia, ten Izrael cały czas może wygrać. I było znowu bardzo blisko.
Ale o Bułgarii nie było mowy. I faktycznie to tak naprawdę zrobiła się sprawa świeża w ostatnich dniach.
Mam wrażenie, że po występie półfinałowym Bangaranga poszła w viral, więc nie jest dziwne, że widzowie tak na nią ochoczo głosowali.
To mnie też w ogóle nie zaskakuje, że ta piosenka mogła się widzom spodobać.
To, że jury oceniło ją tak wysoko, to też mnie aż tak nie zaskakuje, bo trzeba było docenić to, że DARA z Bułgarii bardzo dobrze śpiewa, jednocześnie dobrze tańczy.
Nie każda osoba umie połączyć te umiejętności.
Ale czy spodziewałam się, że ten utwór zostanie aż tak bardzo doceniony przez jurorów, że znajdzie się u nich na pierwszym miejscu?
No chyba aż tak bym nie pomyślała, bo sądziłam, że to są inne piosenki, które będą do tego faworytem.
A Finlandia, która była do tego typowaną, też się zakończyła na miejscu szóstym.
Australia też się otarła o podium.
Także było to w pewnym sensie zaskakujące.
Wniosek nie słuchać bukmacherów, nie słuchać fanów, bo potem te rzeczy mogą się jakoś inaczej rozgrywać.
To jest pierwsza taka sytuacja od 2017 roku, kiedy tego samego zwycięzcę mają i widzowie, i jurorzy.
Bo często tak było, że jurorzy mieli jednego, a widzowie drugiego zwycięzcę.
W ostatnich latach tak było, że to właśnie jurorzy nam wybierali wygranego, bo u widzów jakoś te wyniki się tak układały, że ostatecznie to oni nie zdecydowali.
Ten Izrael tak jakoś silnie był podsycany w ostatnich latach, wiemy o co chodzi.
Czasami się tak zdarzało, że u widzów wygrało jedno państwo, u jurorów drugie.
A jak to wszystko podliczyć, to w ogóle wygrywało trzecie, które było, powiedzmy, drugie w obu rankingach.
Także DARA jest taką prawdziwą zwyciężczynią, bo wygrała u jednych i u drugich.
Ale tak naprawdę to my w pewnym sensie też się możemy czuć zwycięzcami, bo nie wiem czy ty wiesz.
Przypomnijmy, że Polska dostała cztery dwunastki od jurorów w finale, a Bułgaria dostała ile?
Też cztery.
Też cztery.
Też cztery i dostaliśmy najwięcej. Także jeżeli chodzi o te maksymalne noty, to się zrównaliśmy ze zwycięską Bułgarią, co myślę, że jest fajną ciekawostką.
Liczyłam się z tym właśnie, że to się znowu tak potoczy, że ten Izrael dopnie swego i wygra, bo u widzów znowu dostał dużo punktów, choć nie aż tak dużo jak w ostatnich latach.
I byłabym ciekawa, jak to się faktycznie rozłoży, i co roku jest ta ciekawość, a co wtedy będzie, co zrobi Europejska Unia Nadawców, jakie będą dalsze losy konkursu.
I to jest chyba taka odroczona przepowiednia, to się kiedyś w końcu może wydarzyć.
Niektórzy twierdzą, że to się nie wydarzy, że jak nie wygrali teraz to już nie wygrają wcale.
Ale myślę, że to może się kiedyś stać, że tak się punkty ułożą, że ten Izrael wygra i wtedy nie wiadomo co się wydarzy, co będzie.
Też zobaczymy jaka będzie polityczna sytuacja, jaka będzie sytuacja w samym Izraelu.
Ale na ten moment to jest jeszcze odroczone i fajnie, że Eurowizja wędruje do kraju, w którym nie była, czyli do Bułgarii.
Najprawdopodobniej do Sofii, bo Sofia ma infrastrukturę, ma arenę, żeby to przeprowadzić.
Są inne miasta, które też by chciały, wiecie, Eurowizja w Złotych Piaskach, rozumiem, o co tu chodzi, ale oni tam chyba nie mają takiej możliwości, takich aren.
Więc raczej to będzie Sofia, bo już też tak zostało ogłoszone w noc po wygranej.
DARA by chciała, żeby to było w Warnie, bo ona się tam urodziła, ale no chyba do tego nie dojdzie.
I raczej Eurowizja powędruje do Sofii. Ciekawe jak ona wtedy wypadnie, bo to jednak, wiecie, nie jest taki kraj zachodni, bogaty.
Tylko wracamy na Bałkany z konkursem po niemal 20 latach.
Także faktycznie będzie ciekawie obserwować ten konkurs, w którym kraj organizujący pewnie będzie chciał wypromować siebie, swoją lokalną kulturę, ten koloryt, folklor.
To rzeczywiście jest interesujące.
Też kraj nie taki drogi, więc wielu fanów się będzie cieszyć, że będzie ich stać, żeby tam pojechać, chociaż pewnie ceny podskoczą i tak.
Więc ostatecznie, skoro ludzie tak wybrali, skoro jurorzy też tak wybrali, skoro to poszło w viral i się podoba, już tam zaczyna powoli być chyba grane w jakichś stacjach radiowych, no to okej.
Nie będę tego krytykować, chociaż może piosenka nie jest tą moją ulubioną.
I absolutnie, kiedy wygrywała w preselekcjach, to mi przez myśl nie przeszło, że to może wygrać cały konkurs.
Przypomnę, bo ostatnio, kiedy prezentowałam wam skrót piosenek, to powiedziałam o tym tak w kilku słowach, że Bułgaria miała bardzo ciekawy sposób wyboru reprezentanta.
Oni wrócili do konkursu po nieobecności od 2022 roku. Wrócili i od razu wygrali.
A wrócili w taki sposób, że zaprosili największe gwiazdy swojego rynku muzycznego i z jakiegoś powodu oni się wszyscy tam pozgadzali.
Czyli wyobraźcie sobie, że my robimy preselekcje, do których się zgłaszają sanah, Dawid Podsiadło, Doda, jacyś raperzy, ci, których się najbardziej u nas słucha.
I w pierwszej części każdy z nich zaśpiewał piosenkę ze swojego repertuaru. Jaką bądź. Nie było tam nowych piosenek.
I część odpadła. Potem w drugim odcinku znowu to samo, śpiewali swoje inne piosenki.
Strasznie to bez sensu, bo w ogóle po co słuchać jakichś innych piosenek, jak najważniejsza jest ta na Eurowizję.
No i była raczej mowa o tym, że wygra DARA, bo jest najpopularniejszym nazwiskiem.
Faktycznie ona wygrała ten drugi odcinek. Potem za dwa dni poszła do śniadaniówki i powiedziała, że ona to się chyba wycofa z tego wszystkiego,
bo dostaje bardzo dużo hejtu, że nie umie śpiewać, że w ogóle się nie nadaje i ona się chyba wycofa z tego reprezentowania kraju.
Widzicie jaki los bywa przewrotny. Hejtowali ją, że się prawie wycofała, a teraz wygrała.
Ale faktycznie się nie wycofała i zaprezentowała trzy piosenki. Bangaranga jako ostatnią i rzeczywiście jak dla mnie to było widać, że tamte piosenki to są takie tylko zapchajdziury.
Byle było.
A byle było, a że w jej głowie od początku było to, żeby to Bangaranga była tym utworem, bo ten utwór zaczął powstawać już jakieś trzy lata temu.
Także to długo bardzo było szykowane. W ogóle plotki o tym, że DARA miała reprezentować Bułgarię, to już były od kilku dobrych lat,
bo to jest faktycznie głośne nazwisko na tamtejszym rynku muzycznym, a kto wie, teraz po tym zwycięstwie może zyska sławę też w innych krajach.
Także takie to są ciekawe akcenty i w ogóle jeszcze bardzo ciekawy akcent, nie wiem czy do Ciebie to dotarło, był związany z inauguracją Eurowizji.
Bo jak się zaczął półfinał to był prezentowany taki filmik, tam chodziło o takiego chłopca, który dorastał, przeistaczał się w dorosłego człowieka.
Jego życie cały czas się splatało z tą Eurowizją, z tym, że był jej fanem, oglądał ją tam sobie na kanapie z bliskimi.
I ten mężczyzna i później nagle ten mężczyzna się pojawił przy fortepianie i śpiewał fragment jednego z eurowizyjnych przebojów.
Dołączyła później do niego dawna zwyciężczyni, Vicky Leandros. No i w rolę tego mężczyzny wcielił się aktor.
Aktor ów to Roman Frankl. Michale, czy coś w Twojej głowie?
Niespecjalnie, rozjaśnij proszę.
To jest polski aktor, rozumiecie to. Więc w ogóle wow rzecz, że polski aktor tworzy Eurowizję.
Bo on mieszka w Wiedniu, dzieli swoje życie zawodowe między Wiedeń a Polskę.
Jest on synem Marii Koterbskiej.
A polskim widzom szczególnie znany może być z serialu Klan, w którym wcielał się w rolę Stiepana Wójkowicza.
Rozumiesz to? Stiepan Wójkowicz odwalił Eurowizję.
No!
Nie spodziewałeś się tego skrzyżowania w uniwersum?
Nie, nie, nie, absolutnie.
Szkoda, że Artur Orzech o tym w ogóle nic nie powiedział.
Ja coś gdzieś przed konkursem czytałam, że to będzie, ale potem zapomniałam.
Nagle potem wszyscy się o tym rozpisali, ale myślę, że i tak za mało uwagi poświęcamy temu, że wiecie, mogli sobie zatrudnić każdego aktora.
Stwierdzili, że Roman Frankl im najbardziej pasuje, Stiepan Wójkowicz, miłość Krystyny Lubicz.
No i super. I mamy się tym chwalić, nie tylko Alicja osiągnęła coś super na Eurowizji.
Oczywiście.
Roman Frankl też osiągnął super rzecz na Eurowizji. Jesteśmy dumni, że mamy takich dwóch reprezentantów.
Pewnie.
Bójmy się tego słowa, tak było.
Tak jest.
Piszcie nam, jakie są wasze wrażenia związane z konkursem, z występem Alicji, z jej wynikiem.
Co sądzicie o tej kontrowersyjnej sprawie Izraela? W ogóle o samym zwycięstwie. Jak wam leży ta zwycięska piosenka?
Wątki eurowizyjne będą u nas wracać prędzej niż za rok.
Bo już mamy wybranego reprezentanta na Eurowizję Junior, bo w tym roku to się odbyło przez Voice Kids.
Zwycięzcą tego programu został Wiktor Sass. I to on pojedzie na Maltę, bo już wiemy, że na Malcie 24 października odbędzie się Junior.
Strasznie wcześnie, bo Europejska Unia Nadawców wymyśliła sobie taki projekt jak Eurovision Asia.
I to będzie w listopadzie, więc trzeba było miejsce zrobić. I dlatego Juniora robią w październiku.
Ale my chyba teraz nie będziemy temu Juniorowi jakoś czasu poświęcać, o tym, czy Wiktor to dobry wybór, czy nie.
Myślę, że jeszcze będzie czas pogadać. A tak naprawdę najważniejsza jest piosenka, której jeszcze nie znamy.
Bo to, że on umie śpiewać, to oczywiście, że umie. Czy się spodziewałam innego zwycięzcy tego Voice’a? Tak.
O Wiktorze trochę zapominałam w trakcie tego programu, ale jego ostatnie występy mnie przekonały, że śpiewać potrafi.
A najważniejsze jest to, żeby umiał pokazać to w swojej piosence, która dla niego będzie napisana.
Także do tego będziemy wracać i będziemy liczyć na powtórzenie sukcesu Alicji przez jej młodszego kolegę.
Ale oczywiście, wiadomo, bez presji. Bo nie to w przypadku Juniora jest najważniejsze.
A teraz możemy się oddać temu tanecznemu nastrojowi. Wrócimy zaraz z kolejnymi informacjami muzycznymi.
A teraz będzie buntowniczo. I wszyscy dzięki DARZE z Bułgarii staniemy się Bangarangą.
O radiu i telewizji wiemy wszystko.
Było eurowizyjnie, to teraz będzie jubileuszowo.
Tak. I w dalszym ciągu muzycznie, tak jak wam powiedziałam. A wiecie co jest najgorsze, jak kończę zawsze mówić o Eurowizji?
To zawsze zastanawiam się nad tym, czego zapomniałam wam powiedzieć. Ale chyba dużo powiedziałam. Przez godzinę. Prawie.
Wiadomo, że mogłabym jeszcze bardziej w szczegółach analizować same wyniki. Które państwo, które miejsce.
No ale jak nie wszyscy mogą pamiętać poszczególne utwory, to nie wiem, czy to miałoby taki sens. Zainteresowani sobie wyszukają.
Staliśmy się Bangarangą. I to jest najważniejsze.
Wymodliliśmy sobie wynik Alicji. Kto tam uważał, to się modlił. I to też jest najważniejsze.
A my przechodzimy do innych akcentów muzycznych, bo to, że jesteśmy po Eurowizji.
To, że się skończył sezon talent shows, bo większość już miała swoje finały.
To nie znaczy, że w weekendowe wieczory będziemy się nudzić przynajmniej na razie.
Bo tych akcentów muzycznych i atrakcji będzie przez pewien czas przynajmniej jeszcze trochę.
Bo na dzisiejszy wieczór mamy dla Was w sumie trzy propozycje muzyczne.
O jednej mówiliśmy już całkiem sporo dwa tygodnie temu.
Dlatego, że festiwal polsatowski w Sopocie, Polsat Hit Festival, zaczął się wczoraj.
To też omówiliśmy go jeszcze na chwilę przed odlotem, cytując klasyka, odlotem Michała.
Także to wczorajszy dzień za nami, koncert radiowy Przebój Roku, jubileusz Skawińskiego z Tkaczykiem oraz wspomnienie Krzysztofa Krawczyka.
Dziś w takim razie tylko w dwóch słowach powiem, że mamy koncert, gdzie się podziały tamte prywatki.
Oraz koncert zostawili nam piosenki, czyli utwory artystów, których już z nami nie ma, w nowych interpretacjach.
A jutro wiadomo, że kabarety.
Jeżeli chcecie sobie dokładnie przypomnieć, kto tam występował i kto ma wystąpić w czasie tych dni, które nam zostały,
to jak się ta audycja skończy, to sobie klikacie na przykład na YouTubie lub w TyfloPodcast, lub w Mixcloud,
gdzie znajdujecie poprzedni odcinek, czyli 275, i tam to było omówione.
Także to jest jedna opcja. Dziś przed godziną 20, 19.55, Polsat zaczyna.
Ale 10 minut wcześniej rozpoczyna ktoś inny swoją muzyczną atrakcję.
Michale, bo nie żebym ja tutaj szczególnie wypominała, akurat miałeś okazję w tym roku, w tym miesiącu, niedawno całkiem, kilkanaście dni temu,
świętować swoje urodziny cokolwiek okrągłe.
Czterdzieste, zgadza się.
To nie są takie urodziny jak te, o których zaraz będziemy mówić, no ale okrągłe.
No i więc jak minie 10 lat, to czy masz na przykład jakąś koncepcję jak, w jakim otoczeniu chciałbyś świętować swoją urodzinę pięćdziesiątę?
Nie mam na razie.
No bo jesteś radiowcem, więc może na przykład dla ciebie najlepszą opcją na obchodzenie pięćdziesiątki byłoby poprowadzenie jakiejś audycji specjalnej pod tytułem
Michał Dziwisz pięćdziesiąt.
Może na przykład. I wziąwszy pod uwagę, że dość wcześnie miałem ten swój pierwszy kontakt z mikrofonem, to to wcale niewiele mniej lat obecności antenowej mojej by było.
No, to jest prawda.
Także Michał jako radiowiec być może chciałby właśnie w radiu świętować, ale przypuszczam, że nie tylko.
A pani Agnieszka Chylińska jako wokalistka swoją pięćdziesiątkę postanowiła właśnie celebrować z fanami, z widzami TVN-u.
To myślę, że oczywiście to jest tylko jedna z imprez, jakie postanowiła wyprawić, no ale w takiej będziemy mogli już dziś uczestniczyć.
Odbyła się ona w Atlas Arenie w Łodzi i jest przedstawiana jako wyjątkowy koncert z okazji pięćdziesiątych urodzin Agnieszki Chylińskiej.
Jak czytamy w opisie, to wieczór pełen wzruszeń, muzycznych niespodzianek i spotkań z zaproszonymi gośćmi, którzy wspólnie z artystką będą świętować jej jubileusz.
Na scenie pojawią się specjalne atrakcje przygotowane z myślą o publiczności.
Wydarzenie stanie się nie tylko celebracją okrągłych urodzin, lecz także podziękowaniem Agnieszki za wieloletnią więź łączącą ją z fanami.
Tak więc tyle wiemy. Jak widzicie, same ogólniki, kogo ona zaprosiła na imprezę, czy właśnie np. kogoś zaprosiła, żeby tam z nią pokroił tort i jeszcze wystąpił w duecie, tej wiedzy nie mamy na teraz.
Wiemy, że impreza zaczyna się od 19.45 i trwać będzie do 22. Także sami ocenicie, czy długa impreza, czy krótka.
To w sumie pani Agnieszka będzie musiała trochę tych swoich utworów wygrzebać. Nie tylko te największe hity, bo gdyby tak było, to myślę, że to byłoby trochę krótsze.
Chociaż oczywiście liczymy się z tym, że będą reklamy i pewnie jakieś jeszcze pogadanki, anegdotki.
I swoją drogą będzie to, jeżeli ona rzeczywiście tak będzie sięgać po swoje dawniejsze przeboje jeszcze z grupą ONA, to będzie to stylistycznie bardzo różnorodna impreza.
Bo połączcie sobie hity z czasów ONA z tymi jej późniejszymi…
Z takim disco-popem.
Disco-pop, właśnie. Także od 19.45 w TVN-ie będzie się działo. No i my pomyśleliśmy sobie, jakby tutaj można było panią Agnieszkę podsumować muzycznie, całą jej działalność.
No bo oczywiście my nie wypominamy wieku, ona sama o nim wprost mówi, ale też sporo lat już na scenie, to można się pokusić o takie podsumowania.
No więc jedną frazą, którą być może pani Agnieszka mogłaby podsumować swoją działalność, a może nie, to byłaby fraza, czy warto było szaleć tak.
Druga fraza to byłoby takie stwierdzenie, że zawsze będę winna. Prawda?
No ale jest jeszcze trzecia fraza. Być może zgodzą się z nią fani Agnieszki, którym jej twórczość, chociaż nie zawsze może nam się tak wydawać, ci fani, których ta twórczość skłania do wzruszeń.
Ich zdaniem Agnieszka to jest, jak sama wyśpiewała w swojej piosence, Królowa Łez.
Będziemy świętować teraz dalej, chociaż mam takie wrażenie, że jednak w trochę innym stylu.
Tak, no różne można dzisiaj świętować okazje i sobie sami wybierzecie za moment, a faktycznie, tak jak powiedziałeś, w innym stylu, inna też stacja i trochę później ta impreza się zaczyna.
W ostatnich miesiącach Telewizja Polska postanowiła niejako przywrócić tradycję organizowania beneficów, bo mieliśmy przecież w okresie świąt wielkanocnych benefic pana Gąsowskiego.
W zeszłym roku, jeśli się nie mylę, odbył się ten benefis Bohdana Łazuki, to było tak, i jednym z gości na tamtej imprezie z kolei był pan Wiesław Ochman.
I mam takie wrażenie, że wtedy Telewizja Polska się zorientowała, bo chyba niejeden widz wtedy pomyślał, ale jakże on się trzyma, przecież on ma niemal 90 lat, a w jakiej on jest formie życiowej, wokalnej.
No to trzeba kuć żelazo i teraz panu Wiesławowi taką imprezę wyprawić.
No i właśnie dziś ona zostanie pokazana pod hasłem Wielka sława to żart – Benefis Wiesława Ochmana.
Jakby ktoś w ogóle nie kojarzył i z nazwiskiem Ochman kojarzył tylko Krystiana, oczywiście przypomnijmy zbieżność nazwisk nieprzypadkowa.
No to dziadek Krystiana, czyli Wiesław, to wybitny tenor, występował na najważniejszych scenach operowych świata.
Od nowojorskiej Metropolitan Opera, po mediolańską La Scala i wiedeńską Staatsoper.
No tam oczywiście rozsławiał nasz kraj, a słynie nie tylko z muzycznego kunsztu, ale także z poczucia humoru i scenicznych anegdot.
A podczas benefisu artysty widzowie poznają również jego pasję do malarstwa, rozwijaną od lat 70. oraz działalność filantropijną.
Wieczór uświetnią znakomici goście, a wśród nich, jak wiadomo, to chyba oczywiste, wnuk tenora, czyli Krystian Ochman, Justyna Steczkowska, Eleni, Andrzej Poniedzielski, Grażyna Brodzińska, czyli osoba też ze świata opery, operetki,
Bohdan Łazuka, czyli to jest rewizyta tak zwana, a także Adam Zdunikowski, Renata Dobosz, Ewa Warta-Śmietana, Jakub Milewski, Daria Sawczuk i Katarzyna Bocheńska.
Przyznam, że ich nie researchowałam, no ale to skoro ich tak dobrze nie znamy, to mogą też to być jakieś osoby z tego operowego, operetkowego świata.
A wydarzenie to poprowadzi Filip Jaślar, także wiecie co? No bo wy się pewnie zastanawiacie, co wybrać. Czy prywatkę w Polsacie, czy urodziny Chylińskiej, czy imprezę u Ochmana.
Chociaż nie jestem jakąś taką szczególną fanką opery, operetki, to ten skład gości, on chyba mnie przyciąga najbardziej z tych imprez wszystkich.
I nie wykluczam, że zajrzę do pana Wiesława, bo te anegdoty mogą być całkiem ciekawe, jak będzie wracał do jakichś dawnych czasów i coś tam przywoływał.
Emisja odbędzie się w dwóch częściach, pierwsza o 20.30, druga o 21.45.
Tak więc piszcie, jaki jest wasz wybór na dziś. Polsat, TVN, TVP2, czy w ogóle komisarz Aleks.
Nasz wybór muzyczny jest taki, żeby oczywiście głos pana Wiesława teraz na antenie zabrzmiał i będziecie mogli się przekonać, że naprawdę jest w świetnej formie wokalnej również.
Sięgniemy po nagranie właśnie z tego zeszłorocznego benefisu, benefisu Bohdana Łazuki, kiedy to pan Wiesław wystąpił ze swoim wnukiem Krystianem.
Dziś też w duecie się mają zaprezentować, zobaczymy w jakim utworze, posłuchamy jak wtedy zaśpiewali i wsłuchajcie się i dawajcie znać, czy jesteście w stanie dostrzec podobieństwo głosów pomiędzy wnuczkiem i dziadkiem.
O radiu i telewizji wiemy wszystko.
To jest cały czas program RTV na antenie, Radia DHT i cały czas u nas muzycznie. No zapowiadaliśmy, że dziś dużo będzie na muzyczne tematy.
Tak, nie opuścimy tego wątku, bo naprawdę aż zaskakująco sporo tych muzycznych wydarzeń jest teraz w stacjach telewizyjnych.
Powiedzieliśmy o tym co dziś, a teraz się przeniesiemy na poniedziałek, co może być troszkę zaskakujące, bo z reguły takie wydarzenia mają miejsce w weekend.
Ale jak pamiętam lata ubiegłe, to gala Fryderyków, bo o niej teraz będziemy mówić, odbywała się niekiedy również w środku tygodnia i teraz też tak będzie.
Od już zeszłego bodaj roku Telewizja Polska ponownie transmituje to wydarzenie. Na ogół to chyba był kwiecień, no wiadomo, w covidzie tam chyba się przesunęło na sierpień.
Teraz maj, poniedziałek 25 maja i to już od razu powiemy, telewizyjna jedynka, godzina 20.30.
I to jest tyle co chyba wiemy o samej gali i tak z takich jej organizacyjnych elementów, bo dziś oboje podjęliśmy się tego wysiłku, żeby dla Was zgromadzić jakieś informacje co do tego wydarzenia.
I oczywiście to nie jest tak, że zaraz skończymy to wejście, bo omówimy to co wiemy jeżeli chodzi o nominowanych do Fryderyków, ale tak liczyliśmy, że dowiemy się nieco więcej niż wiemy na ten moment.
Mam wrażenie w ogóle, że te Fryderyki są trochę słabo promowane. O ile na przykład jeżeli chodzi o festiwal w Opolu, który będzie na początku czerwca i my za tydzień będziemy o nim opowiadać.
To ja po prostu co rusz widzę jakiś post na Facebooku TVP, tak o tych Fryderykach to w sumie, że będą i tyle, a dni nie zostało dużo, bo tylko dwa.
Jakby jeszcze oni odsłoniali te wszystkie karty, ale mogłyby być odsłonięte. Odsłonięte są karty już dawne jeżeli chodzi o nominowanych.
Skupiamy się tutaj na muzyce rozrywkowej. Kiedyś tak było, że była jedna gala dla muzyki jazzowej i rozrywkowej, ale teraz jazzową oddzielono i ona już miała swoją galę w kwietniu.
Klasyczna zawsze była oddzielnie, no bo wiadomo, że to by nie pasowała za bardzo, więc ona już też swoją galę miała w kwietniu.
Także została nam tylko muzyka rozrywkowa. 14 o ile się nie mylę kategorii w jej ramach. I tak pokrótce sobie opowiemy kto może liczyć na statuetkę.
Co nie znaczy, że te osoby wszystkie, które tutaj wymienię będą na tej gali występować, albo że wystąpią wszyscy laureaci głównej nagrody, bo to tak w ogóle nie działa i nigdy nie działało.
Bo to jest zupełnie osobna rzecz kto wystąpi. Te zbiory się pokrywają częściowo, to znaczy ci nominowani, ci którzy zaśpiewają, ale to zobaczycie w dalszej kolejności.
Jeżeli chodzi o kategorie, no to tradycyjnie mamy album roku pop. I tutaj o nagrodę się starają na przykład IGO, Kuba Badach, Maryla Rodowicz. Niektórzy mogą się zdziwić, to ona nagrywa nowe rzeczy, no ale tak, nagrała rok temu przecież z gośćmi płytę Niech żyje bal, na której w duetach zaprezentowała swoje wielkie przeboje.
I sporo z tych duetów się spotkało z ciepłym przyjęciem. Wiktor Dyduła, także i Zalia z płytą Serce, o której to Zalii w ostatnich miesiącach bardzo faktycznie jest głośno. I my też o niej mówiliśmy, bo w jednej ze stacji radiowych audycję dostała nawiązującą do tego tytułu płyty Serce. To był pop taki zwykły, ale jest jeszcze alternatywny. I tutaj na nagrodę mogą liczyć BOKKA, Fisz Emade Tworzywo, Kacperczyk z płytą Wszyscy jesteśmy Kacperczyk.
Nie wiem, czy ty jesteś Kacperczyk. Od dzisiaj jesteśmy Milena Kacperczyk i Michał Kacperczyk. I wszyscy Kacperczyk. I wszyscy wy też jesteście Kacperczyk.
Kasia Lins, no to być może słyszeliście, że ona jako obywatelka K.L. nagrała swoje interpretacje utworów Grzegorza Ciechowskiego, no i Mela Koteluk z płytą Harmonia.
Jest też album roku hip-hop, no to wiecie, że tutaj oczywiście wydamy swój werdykt. Michale, Kuban, czy Pezet, czy PRO8L3M, czy Quebo, czy Zdechły Osa? Wszyscy tak samo bardzo.
Wszyscy tak samo.
Kacperczyk.
Tak, Kacperczyk.
Kacperczyk.
Album roku rock i blues. Tutaj jest Błażej Król za płytę Popiół, Lady Pank, Luxtorpeda. Czy ty wiedziałeś, że Luxtorpeda, ten zespół, nagrał płytę Mój trup jest większy niż twój?
Nie.
Bardzo to jest dobre. Nie wiedziałam, nie wiem dlaczego mi to umknęło.
WaluśKraksaKryzys. Tematy i wariacje, taka płyta, i chyba mi z tego wszystkiego najbliższy, Wiraszko. Tak młodo się nie spotkamy. Jakiś czas temu wysłałam Michałowi linki do piosenek Michała Wiraszki, żeby zdecydował, czy mają być grane w DHT. Nie podjął decyzji do dzisiaj.
Ale linki zostały, więc w końcu muszę się zmierzyć z tematem.
Życzymy większego entuzjazmu grona przyznających Fryderyki, bo przypomnijmy, że to nie jest tak, że jacyś widzowie sobie to przyznają, tylko Akademia Fonograficzna, czyli ci, którzy dostali nagrody w poprzednich latach, mają też prawo głosów takiej Akademii i mogą decydować o przyznawaniu tych nagród. Także to są takie nagrody stricte branżowe.
Album roku metal, no to tak samo się znamy. Na przykład Behemoth, Coma, bo Coma zagrała koncert na PolandRocku i to za to, a także Hostia, Turbo, no dobra, wiecie o co chodzi.
Album roku muzyka alternatywna, no to nazwa zespołu Błoto jest bardzo alternatywna, hoshii, Kury, Michał FOX Król i Variete.
Album roku muzyka korzeni.
Jedyne co kojarzę to Kury, to głosuję na Kury.
No raczej. A jesteś w Akademii Fonograficznej?
Jeszcze nie, ale może czas by aspirować.
Bo to też, no znaczy dziennikarze muzyczni tam też mogą decydować coś, o ile kojarzę dobrze, ale to chyba jeszcze, no…
To chyba jeszcze nie ten etap.
Trzeba aspirować.
Znana nam z preselekcji eurowizyjnych Basia Giewont z płytą Szeptucha.
Znany z zeszłorocznych preselekcji CHRUST z płytą Przed zmierzchem.
A także Vavamuffin, no bo też muzyka korzeni było, nie było.
Warszawskie Combo Taneczne i Warszawska Orkiestra Sentymentalna.
Jeżeli chodzi o album roku muzykę ilustracyjną, to nie będę tak tutaj bezpośrednio przywoływać, bo możecie nie kojarzyć tych filmów, czy tych spektakli, z których pochodzi ta muzyka.
Ale przywołam jedno, jak powiem takiego autora: Jerzy Rogiewicz.
To czy coś ci to mówi?
Zupełnie nic.
Ale myślę, że wielu osobom też nic, ale jednocześnie tych wiele osób w tamtym roku podśpiewywało sobie pod nosem
Ależ piękna jest Adamczycha bez Andrzeja.
No tak.
Czyli generalnie chodzi o całą muzykę z serialu 1670, sezon 2.
I to wspaniała piosenka, która jest znana, nawet jeżeli ktoś serialu nie oglądał, jak ja, to słyszał ten utwór.
Niektórzy twierdzą, że oni to tak celowo zrobili, bo ten serial jakoś tak wyszedł, że to było po wyborach.
I chodziło im o to, żeby pokazać, że bez Andrzeja, wiecie o co chodzi.
No ale w sumie nie ma Andrzeja, jest Karol, więc nie wiadomo czy udało się trafić z tym przekazem.
To było tyle o albumach.
Teraz single roku.
Dotychczas chyba, jeżeli dobrze to pamiętam, to była po prostu jedna kategoria single roku.
A teraz podzielili to na style muzyczne.
No i dobrze, żeby więcej utworów docenić.
W popie mamy takie piosenki.
Słuchaj teraz, bo coś można ewentualnie do DHT wrzucić, chociaż niektóre chyba tu są.
Daria Zawiałow i Artur Rojek w piosence Dziwna.
Kuba Badach w Układ otwarty.
Kuban… a tego jak się czyta?
A tego F-A-V-S-T.
Favst mam czytać?
Czy się mam opluć?
Favst albo może jakoś Wiwst?
Ale masz F na początku, to gdzie chcesz Wi?
F-A-V-S-T.
A no to F-I-W-S-T.
No jakoś tak.
I Zalia w piosence kyoto.
Dobrze, że te wiadomo jak czytać.
Natalia Przybysz z piosenką Ramen.
I sanah z Krzysztofem Zalewskim w piosence Eviva l’arte.
Niektóre już są w DHT albo były w RTV jak Ramen od Natalii Przybysz.
Single roku, pop alternatywny i rock.
Jakby było sensownie te rzeczy zestawiać.
Czyli takie piosenki, które nie pasowały do popu, ale nie pasowały też do hip-hopu i nie było ich gdzie wsadzić.
I to są Błażej Król.
Trzy krótkie, trzy długie, trzy krótkie.
Daria ze Śląska. A może jeszcze się da?
Fisz Emade Tworzywo, Niemoc.
Fukaj i Vito Bambino Zabiorę Cię Tam.
To ja znam dobrze, bo moje dzieci słuchają tego.
I nawet u nas w szkole był taki konkurs, że każda klasa mogła zaśpiewać piosenkę jaką chciała.
I jedna klasa sobie wybrała piosenkę Zabiorę Cię Tam właśnie Vito Bambino i Fukaja.
Także nawet nie najgorzej znam tekst. Coś tam mam w głowie.
I Kasia Lins ze swoją wersją piosenki Śmierć w bikini.
I single roku hip-hop będziemy tutaj wybierać.
No i z Bedoes 2115, z Kubi Producentem, piosenką Kamień z serca.
Kacperczyk, Kukon i Zorza z piosenką Moja wina.
Kuban, Mrozu i Favst.
Zanim spadnie deszcz, O.S.T.R. z piosenką SAM.
I Quebonafide i Sobel z piosenką NORADRENALINA.
Jak macie typy to dawajcie znać.
Wszyscy jesteśmy Kacperczyk, tak?
Tak, oczywiście.
Teledysk roku, no to tutaj też tak samo będziemy wybierać,
ale tylko wam powiem, bo może ktoś akurat z was widzi,
albo ktoś komuś opisywał te teledyski i będziecie wiedzieć o jakie chodzi,
ale też po prostu jakie piosenki mają fajne teledyski w ostatnim roku.
Więc Daria Zawiałow i Artur Rojek, Dziwna.
Oczywiście to jest przede wszystkim nagroda wtedy dla tego, kto teledysk stworzył,
a nie dla samych autorów piosenki, bo oni mają swoją kategorię single roku.
Kuban, Mrozu i Favst, Zanim spadnie deszcz.
Kasia Lins, Śmierć w bikini.
Bedoes 2115 i Kubi Producent, Kamień z serca.
I sanah z Krzysztofem Zalewskim, Eviva l’arte.
Jest też fonograficzny debiut roku, tutaj więcej nominowanych,
wśród nich m.in. pszona, on wczoraj występował w Sopocie.
Zuta, którą TVN bardzo lubi promować.
Kuba i Kuba, a także Sad Smiles, czyli zespół, który wystąpił w ostatnim Must Be the Music.
Jest jeszcze taka kategoria Artysta Roku, przy której napisano, że nominowani są wszyscy wykonawcy z powyższych kategorii, z wyjątkiem kategorii Teledysk Roku.
No, bo jednak tutaj nie chodzi o twórców wizualnych, tylko o tych, którzy uraczyli nas swoją twórczością muzyczną.
Także te kategorie co roku są trochę inne, bo pamiętam lata, w których była osobna kategoria Kompozytor Roku, Autor Roku, Producent Roku, Najlepsze Nowe Wykonanie,
bo tu właśnie była taka kategoria, w której w poprzednich latach by umieszczono taką Kasię Lins za tę interpretację Ciechowskiego,
ale tutaj nie ma takiej, więc po prostu Kasia jest wraz z nowymi utworami.
Pytanie, na ile to sprawiedliwe, sensowne, długo by pewnie o tym dyskutować.
No, ale jak się to będzie przedstawiało na samej gali?
Jeszcze raz przypomnę, poniedziałek, 20.30 w TVP1 i na kanale TVP na YouTubie.
I kto wystąpi? Będzie to spora część artystów, których już wymieniłam, czyli Krzysztof Zalewski, Pezet, Daria ze Śląska, Zalia, Kasia Lins, Michał Wiraszko, duet Kuba i Kuba oraz pszona.
Szczególnym momentem wieczoru będzie występ Anny Marii Jopek, która złoży muzyczny hołd Stanisławowi Soyce,
bo jeszcze jest coś takiego jak Złoty Fryderyk i pana Stanisława postanowiono pośmiertnie uhonorować tą nagrodą w kategorii muzyki jazzowej i rozrywkowej, no bo w obu tych dziedzinach działał.
Zawsze, ale to zawsze przy tej kategorii Złotego Fryderyka przyznawanego pośmiertnie pojawia się ta myśl,
Serio nie można było pomyśleć wcześniej, że Soyce trzeba dać nagrodę, tylko teraz, kiedy on już nie ucieszy się tą nagrodą.
Pomyślano o tym na szczęście przy zespole Lady Pank, bo oni dostaną Złotego Fryderyka teraz za muzykę rozrywkową, no i okej.
A jeżeli chodzi o prowadzącego prowadzących gali, to była to dzisiaj kwestia dyskutowana przeze mnie i Michała,
bo gdzieś tam w odmętach internetu pojawiło się takie hasło jak Gabi Drzewiecka,
ale to może bardziej dlatego, że ona prowadziła to kiedyś, prowadziła też konferencję związaną z tym wydarzeniem.
Ale czy ona to będzie na 100%, to nie wiemy, a moglibyśmy już coś wiedzieć, skoro to jest poniedziałek, a jest dzisiaj sobota.
No właśnie.
Także tak to wygląda.
Nie wiadomo gdzie, nie wiadomo kto, ważne, że będzie.
Tak, przeczytaliśmy, że w Warszawie, bo to też takie ciekawe, dlatego że w poprzednich latach ta gala wędrowała na przykład do Szczecina, pamiętam,
do innych też miast, teraz jest w Warszawie, ale jakoby oni nie podawali informacji konkretnie, jakie studio, jaka sala koncertowa, czyli pewnie tak, wiecie.
Ten kto ma wiedzieć, ten po prostu będzie wiedział.
Także nie wykluczamy, że jeszcze nie powiedzieliśmy Wam wszystkiego, że jeszcze będą jacyś występujący tam artyści, ale o nich powiedzą na przykład jutro.
No i co Wam możemy jeszcze powiedzieć?
Piszcie nam Wasze typy dotyczące tych nagrodzonych, za kogo Wy byście tutaj trzymali kciuki, bo tutaj kwestia jest otwarta i na pewno sporo artystów ma szansę, żeby wyjść nawet z więcej niż jedną statuetką, jak to często bywa, ale zobaczymy jak to się rozłoży.
My na ogół, kiedy prezentujemy utwory podsumowujące tematykę Fryderyków, to się staramy nawiązywać do kilku elementów. Po pierwsze, żeby to były te utwory właśnie zaliczane do utworów roku, czyli nominowane w kategorii singiel roku.
Po drugie, żeby to byli artyści, którzy na tej gali się mają zaprezentować, bo wtedy będzie szansa, że któryś z tych utworów zabrzmi.
No i po takie dwie artystki, po utwory takich dwóch artystek postanowiliśmy sięgnąć. Tak się mówi już od jakiegoś czasu, od kilku miesięcy, że kto ma na tak zwanym ficie, czyli kto zaprosi do muzycznej współpracy artystkę o pseudonimie Zalia, no to ten już ma gwarantowane, że ten utwór będzie walczył o miano sporego przeboju.
I tak też się stało, skoro piosenka kyoto, którą pani nagrała z kolegami, Kubanem i tym drugim, co go nie umiemy powiedzieć, musimy galę oglądać w poniedziałek po to, żeby się dowiedzieć.
No skoro ta piosenka została nominowana w kategorii singiel roku pop, no to zdecydowanie do tych hitów roku się zalicza, a pani Zalia ma na gali wystąpić, więc może to zaśpiewa albo jakiś inny swój przebój, gdzie właśnie wystąpiła na ficie.
No ale mamy jeszcze ten singiel roku pop alternatywny i rock i tam nominowana jest Daria ze Śląska, która ma też na gali wystąpić. Być może wykona właśnie tę piosenkę, z którą ją nominowano, czyli a może jeszcze się da.
RTV. O radiu i telewizji wiemy wszystko.
I to cały czas program RTV na antenie Radia DHT. Swoją drogą mieliśmy taką informację od naszego słuchacza Dawida, że testuje Prime Video i tam okazuje się, że jest audiodeskrypcja.
To super. My o innym serwisie streamingowym to chyba później i pewnym programie, który teraz ogląda cała Polska z wyjątkiem Michała.
Ja chwilę oglądałem, przepraszam bardzo.
To później się tym podzielisz, bo nie chcemy przerywać tego wątku muzycznego, bo dzisiaj mamy muzyczne wydarzenia aż trzy, w poniedziałek mamy Fryderyki, a we wtorek mamy kolejne muzyczne wydarzenie, tym razem w Polsacie.
I się pewnie zastanawiacie o co chodzi, dlaczego w środku tygodnia jest jakiś koncert znowu. No ale trzeba ogarnąć to, że we wtorek jest 26 maja.
Czyli wy już wiecie, że wtedy nasze mamy mają swoje święto i Polsat będzie transmitował koncert z tej okazji.
To takie coroczne wydarzenie odbywające się w Toruniu. Kiedyś to TVP pokazywała. Możliwe, że w Polsacie to było już też.
I wystąpią tutaj popularni artyści oczywiście, którzy wykonają zarówno swoje utwory, jak i nowe aranżacje przebojów z dedykacją dla wszystkich świętujących kobiet.
Usłyszymy wzruszające i przepełnione miłością hity, które łączą pokolenia.
Na liście wykonawców znaleźli się Doda, Michał Wiśniewski, Alicja Szemplińska, Viki Gabor, Halina Mlynkova, Ania Wyszkoni, Piotr Kupicha, Pectus i boski Rafał Brzozowski.
A ponadto trzeba to sobie wszystko pomnożyć razy dwa, jeżeli chodzi o tych wykonawców, bo wszyscy oni mają wystąpić w towarzystwie swoich mam.
Także taka sytuacja. Nie wiem, czy koniecznie wszystkie utwory będą musiały być o mamach, bo nie wiem, czy jest ich aż tyle.
Zresztą nie wiem, czy oni znają ten utwór, który my zaraz zagramy, ale to się okaże.
A koncert poprowadzi Tomasz Wolny, ale nie mamy informacji, żeby robił to z mamą.
A artystom będzie towarzyszyła orkiestra Grzegorza Urbana.
Emisja, tak jak powiedziałam, odbędzie się w Polsacie w dwóch częściach.
Pierwsza tuż po milionerach o 20.35, no bo nie ma farmy, coś trzeba puszczać.
A druga o godzinie 21.40.
No i zastanawialiśmy się tutaj, co dla was zagrać takiego, bo koncert nazywa się Nie ma jak u mamy, więc ta piosenka już była i to pewnie nie raz.
I to wiele razy, tak.
Jest sporo tych takich ogranych piosenek o mamach, które trochę jest grać bez sensu.
To było Mamo, nasza mamo, czy Przyjedź, mamo, na przysięgę.
I na pewno w Dniu Matki dla mamy nie należy grać utworu zespołu Genesis, Mama.
No jest też A Ja Wolę Moją Mamę, ale to też już było wiele razy.
Dlatego Michał trochę pogrzebał w naszej płytotece.
Tak jest.
I postanowił wam podrzucić i może Polsatowi podrzucić, jakby im brakowało inspiracji na ten lub przyszły rok pewien pozytywny całkiem utwór o mamie.
Zgadza się, bo teraz sobie posłuchamy Waldemara Koconia.
Taki artysta sceny polskiej, który nawet ponoć miał jakiś program w stacjach polonijnych na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, bo zdarzyło mu się wyemigrować.
Program bodajże nazywał się Kocoń przed północą.
Tak do rymu.
Ale miał też piosenkę o mamie w swoim repertuarze i teraz właśnie utworu Uśmiechnij się Mamo posłuchamy.
I to jest ten moment, że w końcu możemy opowiedzieć o tym, o czym mieliśmy opowiadać w lutym.
Od lutego czekaliśmy z informacją, z piosenką, wszystko było wtedy przygotowane i się nagle dzień przed dowiedzieliśmy, że nie możemy powiedzieć, ale teraz wreszcie wyjdziemy na zero.
Tak, bo to wina tego TVN-u, który w ostatnim momencie z Krzysztofem Stanowskim nie podpisał umowy, ale znalazł się Polsat, słuchajcie, znalazł się Polsat i Polsat ogarnął wszystko, i dzięki temu już od środy możecie oglądać przynajmniej w części miejsc i na satelicie też zresztą Kanał Zero TV w wersji właśnie tej telewizyjnej.
A cóż mamy w tej ramówce Kanału Zero, który wystartował właśnie w środę? Przede wszystkim mamy programy na żywo, czyli tak jak na YouTubie i tutaj mamy poranek od godziny ósmej, a co ciekawe na YouTubie to chyba od siódmej jest poranek w Kanale Zero.
I też mamy poranne rozmowy o godzinie dziewiątej, o godzinie osiemnastej w Kanale Zero mamy Przekaz dnia, czyli podsumowanie dnia w kilku blokach tematycznych.
Tak, o godzinie dwudziestej stacja będzie emitować Godzinę Zero, a w poniedziałki Ground Zero z generałem Rajmundem Andrzejczakiem i Sławomirem Dębskim, i w piątki będzie Świat od zera Arlety Bojke.
Tak dziwnie to wszystko jest poukładane, ale domyślam się z tego wszystkiego, że ta godzina Zero to będzie we wtorki, środy i w czwartki, a w poniedziałki i piątki po prostu te dwie pozycje programowe.
W soboty, począwszy od dziś, o godzinie dziesiątej nadawany jest Tygodnik Polityczny. To program, w którym Jacek Prusinowski rozmawia z przedstawicielami najważniejszych sił politycznych o najważniejszych wydarzeniach minionego tygodnia.
No i w pierwszym odcinku pojawili się Krzysztof Bosak, profesor Andrzej Zybertowicz, Paulina Piechna-Więckiewicz, Tobiasz Bocheński oraz Paweł Bliźniuk. Audycja jest emitowana na YouTubie i w telewizyjnym kanale Zero TV, a tematem dominującym w pierwszym odcinku była kwestia wojsk amerykańskich w naszym kraju.
Natomiast oczywiście kanał Zero to nie tylko audycje na żywo, mają sporo programów nagranych, no i tutaj będą one uzupełniać tę ramówkę, no bo w końcu trzeba czymś zapełnić ten pozostały czas, kiedy nadawać na żywo nie będą.
I będzie to między innymi Komentarz Zero, Technologiczne Zero, Naukowe Zero, Dietetyczne Zero, Gospodarcze Zero, Zero ściemy, a mogłoby być Ściema Zero. Zero znieczulenia, Niepoprawnik, będą liczne debaty i Zero absolutne. Nie zabraknie także programu Mazurek i Stanowski.
Zresztą właśnie program Mazurek i Stanowski pojawił się w pierwszy dzień emisji programu o godzinie 20. Ja Ci powiem, że ja akurat nawet sobie czasem zerknę na Mazurka i Stanowskiego, ale to dlatego, że ja mam sentyment do programu Ale plama. Nie wiem, czy Ty pamiętasz.
Nie, tylko znam nazwę. No tu brakuje jeszcze oczywiście tego, żeby któryś z prowadzących wziął gitarę i zaczął śpiewać, bo to były właśnie takie elementy, tak, jak tam śpiewali potem, że Jan Maria Rokita robił Zapaprodkę na przykład i takie inne różne piosenki, ale ten tak zwany vibe jest podobny i to zresztą mam wrażenie, że nie tylko ja zauważyłem,
bo już ileś takich memów na Facebooku widziałem, że właśnie porównują program Mazurek i Stanowski do Ale plamy. Także…
Tylko czy to jest zamierzone podobieństwo?
Chyba nie. Nie, nie, nie sądzę. Nie sądzę, żeby to było zamierzone podobieństwo.
Jeżeli chodzi o to, gdzie w ogóle można oglądać Kanał Zero TV, no to od startu stacja dostępna jest w ofercie Polsat Box i Netii. Kanał można oglądać na pozycji 0 na listach kanałów tych operatorów. Stało się to za sprawą przeprogramowania dekoderów, natomiast tam jeszcze na iluś innych pozycjach też można oglądać, ale po co to w ogóle wymieniać.
Wciśnięcie 0 i będziecie mieć Kanał Zero, to jest najprostsza droga, żeby ten kanał uruchomić. Współpraca Grupy Polsat Plus z Kanałem Zero TV nie ogranicza się jedynie do zajmowania miejsca na transponderze satelitarnym Polsat Box i sprzedaży czasu reklamowego, bo przedstawiciele Cyfrowego Polsatu pytani przez wirtualnemedia.pl zdradzili,
że firma pomaga nowej stacji w sprawach technicznych i budowaniu zasięgu u innych operatorów. No jacy są dobrzy i pomocni. U operatorów takich jak CANAL+ i Orange Kanał Zero TV ma być dostępny kilka dni później, jeszcze nie wiadomo kiedy dokładnie się to stanie.
A swoją drogą przecież był początek taki, że CANAL+ to w ogóle był inicjatorem tego, żeby Kanał Zero z YouTuba przeszedł do telewizji. Jak to się wszystko zmienia. No i jeszcze taka informacja, że niektóre części programu Kanału Zero dostępne są tylko na YouTubie, co ułatwi stacji lokowanie produktów.
No tak, bo tam jest tego dużo, a w programach informacyjnych i publicystycznych dotyczących bieżących wydarzeń politycznych i społecznych w tradycyjnej telewizji jest zakazane lokowanie produktu. Także no po prostu będzie trzeba tam na to uważać. I jakieś wpadki ponoć właśnie były takie realizacyjne, jeżeli chodzi o pierwsze dni.
Bo oni tam próbują zasłaniać, tak? Tak, tak, tak. Próbują to zasłaniać, próbują tam kombinować. No to jest wiadomo. Z internetu przejście do telewizji nie jest wcale takie proste. Zresztą tam była też sytuacja taka, że chyba właśnie u wspomnianego Jacka Prusinowskiego, jego marynarka była jakaś w takich kolorach,
które na YouTubie ponoć nie sprawiały problemów, ale w telewizji tradycyjnej był to jakiś problem. Więc tak, więc tutaj jakieś takie kwestie dotyczące no tych spraw wizualnych. Tu rzeczywiście dobrze, że Polsat pomoże, bo oni jednak mają doświadczenie, jeżeli chodzi o tematy już takiej tej linearnej telewizji.
No tak się Krzysztof Stanowski zarzekał, że nie, on tam, że telewizja to już umiera, że to już jest koniec telewizji tradycyjnej, a tu proszę nagle się okazuje, że próbuje, no i jak na razie mówi, że na razie nie będzie walczył z pozostałymi stacjami telewizyjnymi, bo on się na razie będzie uczył, ale potem to kto wie. Zobaczymy.
Zobaczymy. Piszcie, czy oglądaliście, ja nie miałam okazji, znaczy oglądaliście już w samej telewizji, bo to na YouTubie to sobie popuścić wiadomo, że zawsze można, ale czy już zaznaliście tego, że włączacie telewizor, klikacie zero i on tam jest. No to słuchajcie, zanim przejdziemy do tego, co muzycznie wybraliśmy już w lutym i leżało w naszym folderze przez ponad trzy miesiące, to jeszcze odniesienia jednak do tej telewizji tradycyjnej.
I przeniesiemy się teraz do Telewizji Republika. Czy związek jednego z drugim jest taki, że Telewizja Republika dorobiła się teraz nowego zagranicznego reportera w Stanach Zjednoczonych, którego niektórzy właśnie mianują zerem? Może i tak być. Powinniśmy zagrać wystarczą cztery ziobra, a Polska będzie dobra. Wspaniała jest ta piosenka, ale może kiedyś jeszcze, dziś będzie inaczej.
Powiemy sobie o tym, że w Telewizji Republika jest nowy program pod tytułem Po dwunastej. Oczywiście jest nadawany o 16.45. Nie, tak naprawdę to nie jest. To jest program, którego gospodarzem jest Adrian Klarenbach, który prowadzi już wcześniej nieco podobnie nazywające się programy, bo jak się powie, że ma Po dziesiątej i Po jedenastej, to myślę, że pewne podobieństwo dostrzegasz.
Owszem.
Są one emitowane od poniedziałku do piątku. W przyszłości Klarenbach miał też program Po dziewiątej. Także kiedyś miał Po dziewiątej, teraz Po trzynastej. My od przyszłego tygodnia tak naprawdę…
Po szesnastej.
Będzie nazywać się Po szesnastej. Zmieniamy nazwisko na Kacperczyk i nazywamy się Po szesnastej.
Dlaczego tak? Wypowiedział się w tej sprawie ten, który ostatnio… Właśnie ciekawe, czy jak udzielał tej wypowiedzi, to był w spodniach, prawda?
Tomasz Sakiewicz, prezes i redaktor naczelny stacji, wprowadzenie Po dwunastej tłumaczy wysoką oglądalnością programów Klarenbacha. Adrian rewelacyjnie się ogląda, a widzowie mieli niedosyt.
Wypowiedz się w tej sprawie, miałeś niedosyt, że sobie myślałeś: obejrzałem Po dziesiątej, Po jedenastej, jeszcze bym Po dwunastej obejrzał.
Wiesz co, wziąwszy pod uwagę, że ja to wolę jednak sobie trochę pospać, to zanim się człowiek rozbudzi i zacznie funkcjonować, to po dwunastej to mógłby być dopiero pierwszy program, który bym obejrzał.
No właśnie, to też jest taki argument dla ciebie, widzisz. Przypomnijmy, że pan Klarenbach jest zajęty w Republice, bo prowadzi piątkowy program Agora Klarenbacha.
Pojawia się w programie Piachem w tryby i w Radiu Republika prowadzi audycję Tu się mówi. No ale w takim razie coś trzeba było w tej ramówce pozamieniać, bo w związku z prowadzeniem Po dwunastej, program Republika w samo południe, bo taki był, i ty myślisz, że on zniknął, nie?
No bo bez sensu, prawda?
No.
Otóż ten program przesunięto na trzynastą i teraz mam nadzieję, że nie czytałeś notatek.
Nie czytałem.
Mam pytanie dla ciebie. Na jaką nazwę zmienił nazwę program W samo południe, który przesunięto na trzynastą?
Po południu, znaczy tam po trzynastej.
Nie, teraz nazywa się Republika Prawie w samo południe.
Aha, no to…
Nie wymyślilibyście tego.
Bo to jest takie, że prawie już naprawdę robi wielką różnicę. Gdyby to się jeszcze zaczynało o dwunastej dziesięć, to bym rozumiała, prawda?
To Prawie w samo południe. Albo jedenasta pięćdziesiąt pięć. Ale trzynasta to już w ogóle, to nawet już nie jest Prawie.
Jaka jest wasza definicja Prawie, bym poprosiła? Wiem, że to pojęcie względne, ale mimo to.
Prawie robi wielką różnicę.
No ale właśnie już jakąś gigantyczną w ogóle.
Chciałabym jeszcze wypowiedzieć się na temat telewizji polskiej. My już o nich powiedzieliśmy w kontekście muzycznym, ale tak zupełnie donikąd nam nie pasowała ich informacja ze sfery bardziej informacyjnej, więc przekażemy ją teraz.
Otóż kanał TVP Info wprowadził do ramówki cykl przygotowywany wspólnie z siedemnastoma publicznymi rozgłośniami regionalnymi.
Od poniedziałku do piątku, zwykle około godziny siódmej, czyli w ogóle Michał jest bez szans, ale prawdę mówiąc ja też, prowadzący program poranny w stacji TVP Info łączy się z jedną z rozgłośni.
W kilkuminutowym wejściu antenowym przedstawiane są między innymi najważniejsze wydarzenia z regionu, które będą omawiane na antenie radia.
Cykl jest nadawany równolegle w radiu i w telewizji, no i z okazją do takiej wzajemnej promocji, bo TVP Info u siebie promuje rozgłośnię regionalną, a regionalna promuje u siebie TVP Info.
No i dotychczas pojawiały się, jak to Press odnotował, łączenia między innymi z mazowieckim radiem RDC i Radiem Białystok, ale przez ten cały tydzień pewnie tego jeszcze było więcej.
I ten cykl ma też być emitowany w wakacje. Nie ma on jakiejś swojej nazwy chyba, ale ciekawy w sumie sposób na promocję i na jakąś taką… jakieś takie współdziałanie telewizji i radia, że na przykład nie zrobili tego na zasadzie w radiowej Jedynce są wejścia, prawda, z Radia Kraków albo Radia Białystok, tylko właśnie w TVP Info z jakiegoś powodu.
Dobrze, nie będzie puenty do tego tematu. Puenta jest ogólnie do naszego życia, do tego kanału, który wystartował. Oczywista, od lutego czekała, ale teraz będzie. Wreszcie po prostu bilans musi wyjść na zero. Pero, pero.
RTV. O radiu i telewizji wiemy wszystko.
Skoro było tyle o telewizji, to teraz będzie przez chwilę o radiu.
Czekaj, czekaj, czekaj, bo my sobie obiecaliśmy.
Jeszcze pewne nawiązania, bo potem zapomnimy.
A właśnie, streaming jeszcze, jeszcze.
Musimy, do streamingu. Wiem, że tutaj takie ładne przejście miało być, że tam było nawiązanie do radia w ostatnim temacie, ale radio było po drodze. No ale cóż, wobec ślepej miłości my możemy począć. Bo cała Polska w tym jest. Oprócz Michała, który w tym nie jest.
Ale ja byłem na początku, przepraszam bardzo. Zacząłem oglądać.
Wierzmy. Love is Blind. Program w Netflixie, o którym ostatnio mówiliśmy. Zapowiadaliśmy go, że 6 maja zostały udostępnione pierwsze odcinki. Już teraz są dostępne wszystkie poza jednym finałowym, o czym zaraz powiem.
No i spytałam dzisiaj Michała, czy oglądał, dlatego że teraz każdy kanał typu commentary na YouTubie znajduje się omawianiem tego, więc myślałam, że my też możemy sobie zrobić nasze własne commentary i pokomentować. Ale się okazało, że…
I nawet zacząłem to oglądać szybciej niż ty, bo już zaspoiluję, że ty sobie w końcu Netflixa wykupiłaś, żeby to obejrzeć.
Tak, tak. Wydarzyło się tak.
Tak, tak. Natomiast…
A kiedy ty zacząłeś oglądać, że wiesz, że szybciej niż ja?
Po naszej audycji.
A cóż, po naszej audycji?
Stwierdziłem, dobra, trzeba obejrzeć, bo to był przecież dzień premiery, kiedy my tę audycję nagrywaliśmy.
No to już jest, to sobie włączę, sprawdzę i włączyłem, i sprawdziłem. I nie dotrwałem do końca pierwszego odcinka, tak mnie wynudził.
Ale ja jakoś właśnie nie czuję tego tak. Dla mnie może inne sekwencje później tam były bardziej nudne, typu to, czego też nie lubię w ślubie od pierwszego wejrzenia, czyli wybieranie sukien ślubnych i garniturów.
Te niektóre sceny z wakacji w Grecji może też niezbyt wiele wniosły, ale to jak tutaj ludzie ze sobą rozmawiają i jaki dają właśnie vibe, jak to użyłeś w poprzednim wejściu, więc pozwolę sobie na ten anglicyzm.
I też, że nawet w takich kabinach jakieś dramy się między nimi mogą pojawić, to to całkiem mnie wciągnęło.
To nie jest tak, że jestem zachwycona, nie wiadomo jak tym programem, bo wiadomo, że tam jest sporo elementów reżyserii na zasadzie: jak już na przykład to małżeństwo przez jakiś czas jest, to słuchajcie, zorganizujcie sobie jakąś atrakcję, albo my wam pewnie nawet zapłacimy, ogarniemy jakiś tam skok ze spadochronem, cokolwiek.
A potem macie spędzić czas ze sobą i pogadać o tym małżeństwie, co ono wam dało, czy coś w tym rodzaju. No to wiadomo, że to jest tak, no ale oglądamy reality show nie pierwsze w naszym życiu, więc się z tym liczymy.
Były te trzy takie wrzutki z odcinkami. Pierwsza, gdzie było pięć odcinków, to były te rozmowy w kabinach, zaręczyny i wyjazd na wakacje, to było pięć odcinków. Potem tydzień później wleciały cztery odcinki na to wspólne mieszkanie i w zeszłą środę wleciały śluby.
I teraz wyczekiwaliśmy, bo wam mówiłam dwa tygodnie temu, że nie jest jeszcze znana data odcinka reunion, czyli tego, w którym spotykają się oni po roku, czy też myślę, że tutaj to będzie niespełna rok, bo te śluby to były w lipcu, bo tam jedna z uczestniczek wspominała datę, no to śluby były w lipcu, to kiedykolwiek nagrali ten reunion, no to rok jeszcze nie minął.
Także oni niespełna roku się spotykają i się wtedy dowiemy, co tam między nimi, czy są razem, może ktoś już jest w ciąży, może ktoś w ogóle sobie znalazł kogoś innego, ale z ekipy programu, albo poza programem, albo cokolwiek. No wszystkiego tego się dowiemy, ale nie wiedzieliśmy jeszcze kiedy. Myślałam, że będzie trzeba czekać do kolejnej środy, bo wszystkie te odcinki w środę wlatywały, a teraz uwaga, jest zmiana, słuchajcie, jutro, niedziela, godzina dziewiętnasta, wlatuje reunion.
I to jest zawsze właśnie najciekawsze, jak to wszystko po czasie się ułożyło. I mamy już zwiastun tego odcinka, w którym padają pytania kluczowe, zadają je tam prowadzący: Andrzej Wrona i Zosia Zborowska-Wrona, jego żona i współprowadząca też tam się oczywiście odzywa. I tam padły odpowiedzi na pytania kluczowe.
Jeżeli oglądaliście, to wiecie, że to są pytania ważne. Na przykład, komu Kamil poza Julią chciał jeszcze dać czekoladki, jeszcze kiedy byli w kabinach. Oraz, co takiego Jacek powiedział Julicie na wakacjach w Grecji, że ona powiedziała, że to tak już niemal skreśla tę relację i nie sądziła, że między nimi coś później będzie.
Właśnie potem i tak tym małżeństwem byli. Może nie będę mówiła, co było dalej, bo nie wszyscy jeszcze mogli oglądać odcinek ślubny, ale padła tam sugestia, że on powiedział coś bardzo grubego, ale nie było informacji, co. No i pytanie, czy on na to odpowie, ale wszyscy zastanawiają się, co Jacek powiedział Julicie w Grecji.
To w ogóle jest bardzo ciekawe, bo nie oglądałam nigdy żadnej zagranicznej edycji i sobie myślałam: serio oni się będą zaręczać? Jak się pewnie jakaś jedna para zaręczy, to w ogóle będzie już dobrze, dwie maks. A tutaj się okazało, że w programie oglądaliśmy pięć par. Nie wszystkie potem dotarły do ślubów, ale ogólnie oglądaliśmy pięć par, które się wyłoniły i które się zaręczyły.
Co by się wydawało, że dużo i co ci ludzie tacy szaleni, że tak się zaręczają, ale pamiętajmy o tym, że zaręczyny to jest jedyna opcja, żeby zobaczyć tę osobę, która potencjalnie im się spodobała na podstawie głosu, charakteru rozmowy.
No tak, a potem zawsze można powiedzieć nie. Zaręczyć się można, zawsze można je zerwać. To jeszcze nie jest aż takie zobowiązanie, to jest tutaj po prostu jedyna opcja. A więcej ci powiem i to jest ciekawostka, że tak na dobrą sprawę było więcej jeszcze par, które się zaręczyły, chyba jeszcze pięć kolejnych, bo ogólnie tam występuje piętnastu singli i piętnaście singielek.
Ale my tutaj nie widzimy wszystkich uczestników, niektórzy ewentualnie się przewijają w jakichś setkach. I po umieszczeniu w Netflixie tych pierwszych odcinków kolejne pary zaczęły informować w social mediach, że one też się zaręczyły, ale Netflix po prostu podejmuje decyzję, w które pary najlepiej im zainwestować, które najlepiej rokują na sukces albo na potencjalne dramy zapewne.
I to te pary później zabierają na wakacje, a reszta, no może, do widzenia.
Już się zaręczyliście, to okej, ale już tak właśnie, już poza kamerą.
Jedna para przyznała, że byli na Sycylii na wakacjach, więc pytanie, czy oni sami stwierdzili, że jadą, czy Netflix powiedział, dobra, nie zainwestujemy w Was w programie, bo już nie mamy miejsca tam w tych willach w Grecji, ale możemy Wam zaoferować Sycylię, jak już chcecie, bo ewentualnie też macie jakąś szansę.
Wiesz, i tak sobie myślę, że nawet te pary, które gdzieś tam nie są przez te kamery śledzone, to też mogą mieć nawet lepszy czas na to, żeby się po prostu poznać i w bardziej naturalny sposób. I coś rzeczywiście wtedy może z tego bardziej nawet wyjść.
No ale właśnie chyba wychodzi na to, jeżeli dobrze interpretuję, no chyba, że ktoś nam jeszcze czegoś nie powiedział, ale chyba tym parom nie wyszło. Oni tam piszą, że nasza znajomość trwała jeden dzień, ale pojechaliśmy na wakacje i w sumie to tyle. Także akurat chyba, jeżeli tak faktycznie było, jeżeli wszystkie pary nam tę całą prawdę powiedziały, no to Netflix tutaj podjął dobrą decyzję, bo tamte pary jakoś, no trochę przynajmniej ze sobą pobyły, ale mówię, może nie wszyscy oglądali śluby.
Piszcie, jak wam się to widzi, bo audiodeskrypcja jest, a jak ktoś się w ogóle w to wciągnął, to są przecież dostępne sezony z innych krajów, w których nie ma niestety audiodeskrypcji, ale jest lektor. I na przykład ja sobie wczoraj przed pracą odpaliłam, bo akurat mi się wyświetlił sezon Love is Blind: Habibi.
Czyli kręcone w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie na przykład jest jeszcze taki element, no bo tam mamy to poznawanie się w kabinach, zaręczyny, wakacje, wspólne mieszkanie, ale żeby doszło do ślubu, to w sezonie Habibi musi być jeszcze zgoda rodziców. Także to jest właśnie taka kulturowa ciekawostka. I tam typ pyta dziewczynę w kabinie, co sądzisz o mężczyznach, którzy mają po kilka żon? Także ciekawe jest sobie obejrzeć, prawda?
To coś z zupełnie innego rejonu świata.
Zupełnie innego kręgu kulturowego.
Tak.
To prawda.
Także jutro reunion, cała Polska wstrzymuje oddech, bo się dowiemy, co z tymi parami, czy przetrwały po tych ślubach, czy nie, może ktoś do kogoś wrócił. Wiecie, było właśnie piętnaścioro singli i singielek, tyle samo, to na przykład może tak być, że ktoś się spiknął z jakąś inną osobą, z której tej osobie się fajnie gadało w kabinie, prawda?
Ale ostatecznie się nie zdecydował ten ktoś na tę osobę, a się gdzieś tam po programie spotkali, bo na przykład była taka impreza, na którą przyszły wszystkie pary, ale przyszli tam też single i singielki ci niewybrani.
Teoretycznie tam wtedy coś się mogło zamieszać.
I tak się w sezonach dzieje.
No tam akurat zdrada zadziała się wcześniej. Krzysiu, kto wie, ten wie, że on tam nie mógł się zdecydować między dwiema dziewczynami z kabin, z jedną się związał, im nie bardzo szło, więc później spotkał się z tą drugą i sprawdził w naturze, jak to tam im jest.
Krzysiu nie ma teraz dobrej opinii wśród Polaków, no bo zdradził. Także Polska tym żyje, oprócz Michała, Instagram tym żyje, oprócz Michała i mnie, bo nie używam Instagrama.
Ale może się przekonasz jeszcze.
No może.
Możesz wrócić do czegoś.
Tak, jest to wciąż.
Możesz coś robić i tego słuchać, bo jakbyś obejrzał to jutro, to byś mógł się zastanawiać, co Jacek powiedział Julicie, ale teraz nie mogę się z tobą zastanawiać nad tym, bo nie oglądałeś.
No tak to jest właśnie. Myślę, że będzie drugi sezon tego, bo zgłosiło się 6000 kandydatów podobno.
To jest taka ciekawostka, która została ujawniona w podcaście Chłop i Baba, dlatego że Kaja Gołuchowska, prowadząca, zna tam jakichś ludzi z Netflixa i ona im napisała różne swoje pytania.
Na przykład się dowiedziała tego, że chociaż chyba w sezonie Habibi to padło, u nas nie pamiętam, ale że ogólnie jest 10 dni na pobyt w tych kabinach, czyli w 10 dni się musisz zdecydować, czy się zaręczasz, czy nie.
Także faktycznie jak się wahasz, to już może lepiej się zaręczyć, a potem zerwać.
Natomiast w pierwszym dniu każda osoba odbywa randkę z wszystkimi singlami, czyli masz 15 razy 15, 225 randek, każda po 8 minut.
I potem oni decydują z kim by się chcieli spotykać na dłużej, te randki wtedy już mogą mieć nawet po parę godzin.
Jeżeli dwie osoby siebie wpiszą na listę, że tak, chcę się spotykać z tą i tą osobą, no to wtedy i ta randka jest im organizowana.
Także jak się ktoś zastanawiał chociaż nad częścią tych kulis, no to tak to właśnie wygląda.
Miłość jest ślepa, piszcie, czy się zgadzacie z tą myślą, czy oglądaliście w ogóle ten program.
A my teraz przeniesiemy się zgodnie z obietnicą do medium, które też wzroku nie potrzebuje, aby można było być jego użytkownikiem.
Mam na myśli radio, a konkretnie Radio TOK FM, które ma dla nas dwie nowości.
Na sobotę właśnie tak się składa, więc sobie pomyślicie, a dzisiaj jak mnie nie interesują te koncerty w telewizji, to sobie posłucham nowości w TOK FM.
Otóż nie, bo one już pojawiły się, bo to pasmo takie bardziej przedpołudniowe i prawie w samo południe jak to w Republice.
No ale w kolejną sobotę będziecie mogli skorzystać. Wspólna sobota.
Michale, to o nas. My spędzamy wspólną sobotę ze sobą i ze słuchaczami, chociaż wirtualnie.
Ale Wspólna sobota to też tytuł audycji TOK FM.
Dwugodzinne pasmo łączące tematykę podróżniczą, kulturalną i społeczną.
Program prowadzą Anna Sobańda z Tokfm.pl oraz Rafał Turowski z Chillizet.
Zaczyna się, moi drodzy. Jeszcze niedawno byście pomyśleli, a to on się przetransferował z Chillizet do Agory, coś tam dzieje się, no i to samo.
Jedno i to samo.
Tak, zabiorą słuchaczy w świat nieoczywistych rekomendacji i rozmów, bez przewodników i presji, obowiązkowych miejsc do odwiedzenia czy filmów do obejrzenia.
Za to z otwartością na nowe zjawiska, trendy i perspektywy.
Audycja jest emitowana w soboty od godziny dziesiątej do dwunastej.
Ostatnio w tym paśmie swój program miał filozof i publicysta Tomasz Stawiszyński, ale on po dziesięciu latach zakończył współpracę z Radiem TOK FM.
A druga audycja to Czas rodziców i to jest program, który z dużą dawką zrozumienia humoru i autentyczności podejmuje temat rodzicielstwa.
Ula Malko, mama i psycholożka dziecięca oraz Krzysztof Horwat, tata i dziennikarz TOK FM wraz z zaproszonymi gośćmi będą podejmować tematy związane z dziećmi.
Program będzie emitowany w każdą sobotę od godziny trzynastej do czternastej, czyli nazwijmy to wprost prawie w samo południe.
Obie te audycje premierowe pojawiły się już dziewiątego maja, czyli miały po trzy odcinki, no ale będą kolejne, więc na pewno będziecie jeszcze z tego mogli skorzystać.
A już naprawdę na zakończenie Michał wam opowie o tym, z czego będą mogli lokalnie skorzystać mieszkańcy Małopolski, prawda?
Konkretnie Bochni, bo jak informuje serwis radiopolska.pl, programu należącego do Diecezji Tarnowskiej Radia RDN Małopolska można już słuchać na dodatkowej częstotliwości 97,0 MHz.
Tak jest. Ogłoszenie z częstotliwością w Bochni ukazało się w Monitorze Polskim 15 kwietnia tego roku i dotyczyło ono rozszerzenia posiadanej już koncesji na program o charakterze społeczno-religijnym.
Diecezja Tarnowska była jedynym wnioskodawcą. Wnioskowali, dostali, no i mają i mogą nadawać na kolejnej częstotliwości. I to była ostatnia informacja w dzisiejszym wydaniu magazynu RTV.
Na dziś skończyliśmy, a już szykujemy się, tak jak powiedziałam, na kolejną audycję. W poprzedniej wam zapowiedziałam, że ta dzisiejsza będzie zawierała m.in. opis pewnego koncertu poświęconego twórczości nieobecnego już wśród nas piosenkarza, bo sądziłam, że… inaczej, nie sądziłam, że zgromadzimy aż tyle informacji do dzisiejszego wydania.
A że ten koncert odbywa się za tydzień, a dzisiaj mieliśmy informacji sporo, za tydzień też się ich troszkę zapowiada, to o tym koncercie Świat w Obłokach opowiemy za tydzień. Już materiał czeka. Ponadto czeka do przygotowania przeze mnie informacja na temat festiwalu w Opolu i już Michałowi zapowiedziałam poza anteną, co musimy zrobić.
Przesłuchać piosenki. Przesłuchać tych piosenek wszystkich kandydujących do miana najlepszej premiery i utworów, które wystawili debiutanci, więc wybierzemy coś z tego, zobaczymy czy w mniejszych, czy w większych bólach i zobaczymy też, co jeszcze przygotujemy. Natomiast jeżeli chodzi o to, czym dzisiaj zwieńczymy, no to nawiązywać będziemy do soboty. Tak, tylko do sobotniej nocy.
Właśnie. Nie będzie tu Gorączka sobotniej nocy. Nie, nie, nie. No bo te dwa programy w sobotę są nadawane, te dwa programy w TOK FM. Jeden z nich znaczy: Wspólna sobota, więc szukaliśmy piosenki okołosobotniej, ale ten wybór trochę był trudny, bo klimaty były cokolwiek, rozumiem, imprezowe i nie zawsze takie…
W sumie też będzie taka imprezowa, aczkolwiek przynajmniej fajna piosenka, bo z naszej bazy.
Tak, tak, tak.
Mogły tutaj zabrzmieć, tylko nie znaleźliśmy właśnie utworu nawiązującego do południa w sobotę, prawie w samo południe, bo właśnie w tym mniej więcej miejscu będą nadawane te audycje, tylko będzie właśnie o sobotniej nocy, no ale ta sobotna noc już niedługo, więc się będziecie mogli do niej przygotować i spędzić ją z mediami, z tymi propozycjami, o których powiedzieliśmy. A co konkretnie wybrałeś?
A wybrałem piosenkę niejakiej Sandi Thom, Saturday Night. To jest piosenka, którą zresztą regularnie możecie u nas słyszeć na antenie Radia DHT i tą piosenką się z wami żegnamy w 276. wydaniu magazynu RTV i to już wiemy, że będziemy z wami za tydzień, także do usłyszenia za ten tydzień. Właśnie mówią wam Milena Wiśniewska i Michał Dziwisz.
Co jest w telewizji grane, o czym radia szumią fale, jeśli wiedzieć będziesz chciał, włącz po prostu RTV.
W każdą sobotę od 16 na antenie Radia DHT o aktualnych wydarzeniach związanych z radiem i telewizją opowiedzą Milena Wiśniewska i Michał Dziwisz.
Był to TyfloPodcast. Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.