Konferencja Zero Project 2026
Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje Tyflo Podcast.
No i jako fajna godzina 7 po 7. Po 7 wieczorem, a w kalendarzu mamy 11.03.2026 roku.
No to zaczynamy. Kolejne spotkanie na żywo na antenie Tyflo Radia.
Ja nazywam się Michał Dziwisz, po drugiej stronie Paweł Masarczyk.
Witaj, Pawle.
Witajcie, witajcie.
Dziś będzie o imprezie, o wydarzeniu, na którym już swego czasu miałeś okazję być
i o którym już u nas opowiadałeś w Tyflo Radiu.
Byłeś ponownie. Mowa tu o Zero Conference, czy Zero Project Conference?
Tak, Zero Project Conference.
Zero Project Conference. Wydarzenie technologiczne, dostępnościowe.
Co to właściwie jest? Przypomnij może.
Zero Project Conference to inicjatywa właśnie takiej fundacji, powiedzmy, czy inicjatywy,
inicjatywa-inicjatywy. Jest to konferencja w ramach inicjatywy, może tak to powiem,
Zero Project, organizowanej przez między innymi fundację Essel Foundation.
Martin Essel to taka dość wpływowa i bogata osoba z niepełnosprawnością tutaj w Austrii,
Które to wydarzenie koncentruje się na tym, żeby wyłapywać takie, no czy to projekty, czy produkty,
czy znowu użyję słowa inicjatywy, na całym świecie, które mają w jakiś sposób polepszyć w szerokim zakresie
sytuację bytową osób z niepełnosprawnościami. Głównym punktem zaczepienia tego wydarzenia
są te szeroko odzwane kraje rozwijające się, czyli dużo będzie projektów z krajów afrykańskich,
dużo będzie projektów z krajów azjatyckich typu np. Indie, Pakistan, Nepal, z Ameryki Łacińskiej,
z Ameryki Południowej i różne są tematy wiodące przewodnie tych konferencji.
W tej chwili, w tym roku, dużo było o przygotowaniu na sytuacje kryzysowe.
No bo trochę takich sytuacji się wydarza. My w Polsce się obawiamy wojny, konfliktu zbrojnego.
I ta wojna istotnie w wielu częściach świata już powoli się dzieje.
Natomiast w innych rejonach świata bardziej naglącą i palącą potrzebą są katastrofy klimatyczne,
które gdzieś już tam w niektórych rejonach świata sprawiają,
jak sobie życie zorganizować w obliczu pożarów, w obliczu suszy, powodzi
i innych nagłych zjawisk przyrodniczych.
No a w innych miejscach dzieją się jeszcze inne, niekoniecznie pozytywne rzeczy.
No ale to nie znaczy, że tylko takie rozwiązania były w tym roku przedstawiane.
I to nie muszą być koniecznie rozwiązania technologiczne.
Istotnie jest ich najwięcej i ten wątek ICT jest bardzo podkreślany.
Natomiast dużo jest też wydarzeń i inicjatyw z dziedziny kultury, z dziedziny
sportu. No my już słyszeliśmy o Zero Project Award, czyli o nagrodzie, którą
otrzymał nasz Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Zastanawialiśmy się, czy słusznie swoją drogą.
Myślę, że słuchacze mogą ocenić. Ja, szczerze powiedziawszy, już ze systemem
ubezpieczeń, czy w ogóle z systemem polityki społecznej w Polsce,
wspólnego nic specjalnie nie mam, bo mieszkając w Austrii i pracując tutaj
już się nie kwalifikuję na żadne świadczenia. Leczę się również tutaj,
także gdzieś nie jest to sytuacja, zwłaszcza jeśli chodzi o transformację
w przeciągu ostatnich kilku lat, gdzie mogę tutaj, jak to teraz młodzież mawia, zrelować.
Mogę się do tego jakoś odnieść. Natomiast skoro już mówimy o award, czyli o nagrodzie,
o co z tą nagrodą chodzi? No te inicjatywy nie są zbierane tak sobie.
Te inicjatywy są zgłaszane przez cały rok. Znaczy, przepraszam, przez cały rok
można się postarać i jakoś tam swoją inicjatywę rozwinąć, żeby o taką nagrodę
mogła się starać, natomiast wtedy, kiedy jest ogłoszony termin zgłoszeń,
wysyłane są informacje na temat różnych inicjatyw, które warto by było,
żeby się tam pojawiły. I z wielu, wielu zgłoszeń, które nadchodzą,
wybieranych jest sto kilkadziesiąt inicjatyw, 150, 180, teraz nie pamiętam.
I to się tak szeroko mówi, że one są celebrowane w czasie tej konferencji
I świętuje się wraz z nimi ich sukces to, że one zostały wyróżnione.
Co to znaczy? To znaczy oczywiście to, że jest na koniec drugiego dnia tej konferencji
wielka ceremonia, gdzie wszystkie te inicjatywy są wymienione,
zaprasza się przedstawicieli tychże na scenę, wręczana jest nagroda,
oczywiście jest to nagroda uznania, to nie wiąże się z żadną nagrodą ani finansową,
ani rzeczową, po prostu jest to uznanie.
Bardziej takie docenienie, tak?
Tak, takie inicjatywy. Natomiast to nie koniec, bo przedstawiciele tych nagrodzonych
inicjatyw są również zapraszani jako paneliści na takich wystąpieniach tematycznych.
Czyli mamy wystąpienie, które trwa godzinę, półtorej godziny na jakiś temat
i mam wrażenie, że te tematy są wymyślane troszkę tak, żeby różne inicjatywy
I tak na przykład w tym roku nagrodę otrzymał zarówno Airbus, jak i lotnisko w Stambule.
No to zrobimy panel Dostępność na lotniskach. I w czasie tego panelu tam jakieś 3 czy 4 osoby
przedstawią krótko swoje działania, czyli to, co w ramach tego projektu udało się osiągnąć.
A potem będzie taka runda pytań od prowadzącego,
czyli osoba prowadząca zada jakieś jedno pytanie,
drugie, no i ci eksperci mogą tam pokrótce na nie odpowiedzieć.
No i potem jest też czas, żeby padły pytania od publiczności
zgromadzonej na sali. Tak, zgromadzonej na sali.
Bo jeżeli bylibyście ciekawi, jak to wszystko wypadło,
no to na kanale YouTube’owym Zero Project
już się pojawiają zapisy tych wystąpień.
I także można sobie też w języku angielskim to nadrobić.
No i dzięki temu możemy też poznać wiele ciekawych perspektyw.
Możemy przekonać się, jak do tematu podchodzi ktoś z Białorusi,
ktoś z Turcji, ktoś ze Stanów Zjednoczonych, a może ktoś z Polski.
To, co mnie na pewno ucieszyło, skoro już o Polsce mówimy,
to, że w porównaniu z edycją zarówno zeszłoroczną, jak i dwa lata temu,
Dużo więcej słyszałem języka polskiego i rzeczywiście było widać,
że na liście uczestników było dużo więcej osób z Polski,
albo które w jakiś sposób z Polską są powiązane.
Mieliśmy oczywiście przedstawicieli ZUS-u.
Blik też był, co ciekawe, tematem jednego z tak zwanych
fireside chats. To jest jeszcze inny format wystąpień,
bo podczas gdy te główne prelekcje odbywają się w salach,
Te sale są z reguły zamknięte, nikt nikomu tam nie przeszkadza.
To Fireside Chat, czyli dyskusja przy ognisku,
to jest takie 20-minutowe wystąpionko,
które się odbywa w głównej części, gdzie ludzie sobie chodzą.
Tam się znajduje też wystawa,
gdzie można podejść z kilkoma przedstawicieli różnych produktów,
ale nie tylko, porozmawiać.
No to tam można sobie przejść, można sobie przemieszczać między salami.
Tam jest też pewna wystawa, o której jeszcze za chwilkę opowiem.
I tam są też miejsca, gdzie można usiąść i tam są te właśnie dyskusje przy ognisku.
I to są takie 20-minutowe wystąpienia, gdzie tematem jest na przykład blik.
No i tutaj przedstawiciele któregoś z banków czy też samego blika
przez 15 minut będą opowiadać o tym, czym jest blik,
bo przecież spoza Polską o to mogą ludzie nie wiedzieć.
W jaki sposób to jest przydatne osobom z niepełnosprawnością?
No, jakiś tam mają swój pewnie tzw. pitch, czyli
taką ideę, którą chcą jakoś sprzedać, w jakiś sposób rozpromować, rozreklamować.
Z jakiegoś powodu na tej konferencji się pojawili.
Tu niestety ja mam takie wrażenie, że jeżeli chodzi o Blika, to cały diabełek tkwi w szczegółach.
A mianowicie w implementacji tego konkretnego rozwiązania.
I to jest coś, na co się skarżą użytkownicy Blika w niektórych bankach,
że po prostu tam jest za mało czasu na wprowadzenie kodu.
I zdaje się, że poszczególne banki w ramach tej inicjatywy mają pewną dowolność,
jeżeli chodzi o określanie tego czasu.
Jedni mają tam na przykład 2 minuty, inni mają 30 sekund.
I o ile, no oczywiście też wiadomo, że aplikacja musi być dostępna, żebyśmy
z jej pomocą byli w stanie odczytać ten kod, to tu jeszcze takiego problemu
trochę bym się jednak upatrywał.
Tak, to jest na pewno problem. No ja na szczęście w tych bankach, w których mam
konta bieżące, nie mam tego problemu. MBank ma dość wyrozumiały ten limit czasu.
Alior również da się obejść. Natomiast obawiam się, że tego typu wystąpienia
konferencjach, to jest średni moment na to, żeby podchodzić ze sugestiami.
Zwłaszcza bezpośrednio po takim panelu, bo na pewno w sekcji pytań z publiczności
to trochę nie pasuje do tematu i to nie chodzi o to, żeby teraz ktoś się tu
cenzurował albo że ktoś unika odpowiedzialności. Bardziej chodzi o to,
że takie panele są prowadzone wokół konkretnej jakiejś idei, czyli dyskutujemy
czy rozwiązania bankowe można uczynić w sposób dostępny jednocześnie zachowując
model biznesowy, coś tam. To są bardzo takie sprecyzowane tematy tych wystąpień
i byłoby w dobrym tonie jakkolwiek się trzymać ram tego tematu.
Potem można oczywiście prywatnie podejść sobie do kogoś z prezentujących
no i oczywiście tam coś zagadać, zgłosić itd. aczkolwiek zależy od tego
Jak ktoś jest zajęty, jaką jest osobą, im większa organizacja, tym to gorzej,
to prawdopodobnie dostajemy informację, żeby się zgłosić jakimś tam kanałem
wsparcia czy coś, aczkolwiek zależy. Mi się już zdarzało wchodzić w kontakt
z osobami z Apple na różnego rodzaju konferencjach
i zgłaszać jakieś konkretne rzeczy. Natomiast wiem, że tam jest czas
ograniczony i też te osoby, zwłaszcza z tych bardziej takich pożądanych firm,
są bardzo, bardzo zajęte i gdzieś tam biegną. Najlepiej to się już z nimi wcześniej
i najlepiej zgłosić, czemu w sumie chciałbyś się z nimi spotkać.
To jest niestety troszeczkę problem, no ale to nie oznacza, że nikogo ciekawego
spotkać nie można i ciekawej wiedzy również wymienić się nie da.
Natomiast właśnie takie fireside chaty są nawet jeszcze gorzej przystępne,
bo tam bardzo często ci prezenterzy się przypinają po prostu przez internet
i my nawet nie mamy okazji zadać specjalnie jakiegoś pytania,
A to wszystko jest w rękach akurat tej osoby, która moderuje danym wystąpieniem.
Jasne.
Myślę, że warto wspomnieć, że jesteśmy osiągalni.
Tak, jesteśmy osiągalni. Co prawda mamy jakieś dzisiaj problemy z Facebookiem i z YouTubem.
Natomiast w Tyflo Radiu i na naszym panelu kontaktowym jak najbardziej jesteśmy osiągalni.
I przez telefon zresztą też. Oraz WhatsApp 6 6 3 8 8 3 6 0 0 to jest linia do Waszej dyspozycji.
I tu się możecie z nami łączyć, możecie nam głosówki wysyłać, jeżeli tylko na to macie ochotę.
Więc bardzo serdecznie zapraszamy do kontaktu.
Tak. Tak jak wspomniałem, częścią tej imprezy, tego wydarzenia jest też wystawa,
która w tym roku okazała się dość skąpa w produkty, które można było obejrzeć.
Rzeczywiście było parę produktów, natomiast nie było tego aż na tyle,
żeby wywiadów, które dla Was przygotowałem, powstało jakoś bardzo dużo.
Niemniej jednak kilka przygotować mi się udało. No i myślę, że żeby tak poszło
chronologicznie, w kolejności, w jakiej ja nagrywałem, to przenieśmy się
do pierwszego dnia konferencji, godzina 17, kiedy to spotkałem się
Jestem z przedstawicielami firmy U-Dot z Indii i oni przedstawili mi swój produkt,
czyli taką matrycę elektroniczną do tworzenia tyflografik za pomocą myszy, komputera,
czyli te tyflografiki mogą dość szybko, dość dynamicznie powstawać.
Michale, jeżeli możemy prosić o wywiad z U-Dot.
No jestem na stanowisku firmy U-Dot, firma z Indii, która
Projektuję aktualnie urządzenie,
które nie jest monitorem braillowskim,
takim klasycznym,
a jest urządzeniem do tworzenia rysunków dotykowych
za pomocą komputera.
Nie jest to rozwiązanie pewnie nowe,
bo już takie możliwości oferuje
czy Dotpad, czy Monarch,
ale tutaj jest troszkę inne założenie,
bo to urządzenie ma być sporo tańsze.
Producenci zapowiadają,
Może ma być czterokrotnie wręcz tańsze. System generowania kropek jest stworzony przez samą firmę, w ich siedzibie, z ich materiałów, w związku z czym to ma skrócić w jakiś sposób, to znaczy ma zredukować koszty. Urządzenie jest prototypem na ten moment, nie ma jeszcze nazwy jakiejś bardzo skonkretyzowanej i na razie pilotażowo jest używane w kilku szkołach dla niewidomych w Indiach.
Przede mną leży sporych rozmiarów urządzenie.
Co to za rozmiar?
Mała przerwa… i wracamy. A to jest drugie zdanie. A to jest drugie zdanie.
Nie będę robił, bo urządzenie nie ma takiej funkcji, więc nic tym nie osiągnę, oprócz tego, że może bym tu coś zniszczył, ale tego nie chcemy.
Po lewej, jak i po prawej stronie urządzenie ma takie dość mocno wydłużone ramki.
Jest to taka ramka plastikowa i w środku tej ramki jest matrycka, na której będziemy widzieć punkty rysunku.
Więc na tej ramce, czyli na powierzchni urządzenia, tylko że po jej lewej i prawej stronie, jest komplet strzałek i klawisza OK.
On jest tam używany do różnych funkcji. Za chwileczkę będzie nam pokazywana gra, w którą można zagrać, edukacyjna.
I tu na środku mamy taką prostokątną matrycę.
Jakie jest rozmiar metryki?
60×40
60×40 punktów.
No i tutaj można różne rzeczy wyświetlać.
Teraz tutaj mamy pokazany rysunek.
Zrobiłeś coś?
Tak, mamy tu jakiś randomny rysunek.
Chcesz, żebym zrobił coś specyficznego?
Możemy spróbować zrobić…
Możemy spróbować zrobić…
Myślisz, że możesz zrobić taki mały człowiek?
Tak, mogę spróbować.
Dajcie mi chwilę, żeby to było synkowane.
Tak.
Jakby to było włączone, czy nie.
Więc ten człowieczek aktualnie powstaje na komputerze.
Jest on rysowany myszką.
You’re drawing with your mouse on the PC, right?
Więc pan rysuje tutaj myszką po komputerze,
no bo samo urządzenie jest raczej dedykowane rynkowi edukacyjnemu
i raczej ma się pojawić w szkołach, więc to rolą nauczyciela, będzie nauczyciela
wspomagającego, będzie stworzenie…
OK, I can hear some vibrations.
Oh, it’s there.
Więc to nauczyciel będzie tworzył takie rysunki.
Jest gotowy?
Tak.
O, ma ręce w górę.
Tak.
Prosta kreska jako tłów.
Można ładować pliki SVG, czyli grafiki wektorowe.
To są obrazki, takie grafiki, które są tworzone programowo.
One nie są rysowane, to nie jest obiekt, który powstaje w wyniku zrobienia
zdjęcia czy narysowania czegoś w jakimś edytorze graficznym,
Tylko to jest zaprogramowany wzorzec. Po prostu wpisane są parametry i z tych parametrów powstaje obrazek.
Do człowieczka dorysowana została czapeczka.
I słychać właśnie taką wibrację dość znaczącą, kiedy te piny się podnoszą, żeby te kropki powstały.
Wy tworzycie swoje własne zasoby, które mogą zostać zainstalowane?
Tak.
Co to są?
Specjalnie ten system ma własną konektywność wi-fi, więc nie potrzeba laptopa.
Kiedy się złączycie z internetem, mamy własną platformę naukową.
Jest to system kontroli naukowego.
Studenci mogą bezpośrednio grać w moduły z danym systemem.
Specjalnie w nauce i matce,
Stworzyliśmy cały repozytor kontentowy, który jest zbierany do twojego kursu.
W którymkolwiek kraju jesteś, w którym klasie jesteś, w trzecim czy czwartym klasie,
to twoje kursy będą dostępne na urządzeniu, w formie meczów i modułów,
więc uczniowie mogą je zagrać na powietrzu.
Dla jakich krajów… teraz zasoby są tylko kompatybilne z kursem w Indiach?
Tak, sposób w jaki tworzymy zasoby jest globalny.
W całym świecie matematyka jest matematyką.
Zrobimy to na poziomie konceptowym, a potem mapujemy to do różnych krajów.
Ale tak, teraz testowanie się dzieje w Indiach.
No wiadomo, raczej w szkołach się uczy podobnych konceptów, przynajmniej na początku,
więc te grafiki też powstały z myślą o tym, czego się najczęściej w szkołach uczy.
Istnieje możliwość zaadaptowania tego pod konkretne potrzeby w konkretnych krajach
i taki jest też plan, ale na ten moment jest to testowane i pilotowane w Indiach.
Także mamy tutaj już gotowe repozytorium, z którego nauczyciele mogą skorzystać.
Nie trzeba absolutnie wszystkich rysunków, zwłaszcza do tych podstawowych rzeczy,
Więc jedna funkcja tego urządzenia to prezentowanie grafiki.
Mówiłeś też, że są gry edukacyjne.
Czy możesz nam pokazać przykład takiego gry?
Zobaczymy, ja już się tym bawiłem wcześniej, to jest moje drugie podejście do urządzenia.
Myślę, że za chwileczkę zostanie nam wyjaśnione, o co w grze chodzi, bo my tu graliśmy w lasery.
I uczyliśmy się, jak odbija się światło, promienie świetlne, fala.
Może Robert, po prostu trzymasz?
Oczywiście.
Wyobraź sobie, że ta długorazowa lina jest mirrorem.
Jest tam lina. To jest normalne. Możesz zaznaczyć normalne?
Właściwie musisz zaznaczyć normalne, ale pozwól mi ustalić kamerę.
Tak to działa, że musisz zaznaczyć i kliknąć.
Linia pozioma, którą mam u dołu, to lustro.
Linia pionowa, to jest nasza linia orientacyjna,
wedle której się tu orientujemy.
Od niej będą odchodzić wiązki laserowe światła.
Żeby potwierdzić grze, że zrozumiałem, która linia jest która,
na tą linię orientacyjną muszę pokazać palcem,
ażeby ten palec został wychwycony,
Na ten palec musi być skierowana kamera. Urządzenie ma też swoją kamerkę.
Aha, docelowo ma być to specjalna kamera. To nie będzie jakakolwiek kamerka internetowa na przykład, czy kamerka w naszym laptopie.
Tylko specjalna kamera do urządzenia w komplecie.
Kamera nawet jest włączona. Może zajmę się chwilą.
Tak, więc na razie jest to tylko w Indii, ale powiedziałeś, że planujesz to wypełniać w innych krajach też?
Tak, więc w tym roku będziemy robić piloty w różnych krajach, względem Europy, a może w Polsce.
Ok.
Celem jest… więc coś takiego nie istnieje do tej pory.
Gdy dzieci mogą nauczyć się indypendentnie ich całej kursówki i być tak samo kompetentnymi w tych umiejętnościach.
Tak.
Celem jest to, że pokazujemy światu, że to możliwe.
W tym roku UDOT będzie złożył narzędzia na całym świecie.
Z różnych szkół błyskotornikowych i różnych współpracowników.
Co do tych współpracowników szukacie?
Szukamy szkoł błyskotornikowych lub innych instytucji, które zajmują się edukacją dla dzieci błyskotornikowych.
Bezpośrednio w szkołach okupowanych lub w szkołach specjalnych.
Które są włączone w programie nauczania.
W związku z tym firma UDOT planuje pilotaże nie tylko w Indiach, ale również w innych krajach i to jeszcze w tym roku.
W tym w krajach europejskich i niewykluczone, że również w Polsce.
W związku z tym poszukiwane są szkoły dla niewidomych lub jakiekolwiek szkoły, które byłyby zainteresowane testowaniem takiego urządzenia.
Czy byłyby to szkoły ogólnodostępne, czy specjalistyczne placówki poświęcone osobom z dysfunkcją wzroku.
Także jeżeli słuchają nas przedstawiciele któregoś z ośrodków w Polsce…
What is the best way to contact you?
We have a website. You can just go to udot.tech.
udot.tech, to jest strona internetowa tejże firmy.
Jeżeli chcielibyście wejść w partnerstwo, przetestować urządzenie,
jesteście zainteresowani, pod tym adresem można znaleźć więcej informacji.
No i rzeczywiście bardzo ciekawie to się prezentuje.
Urządzenie, które może pomóc jakoś w edukacji.
No ja jestem ciekaw, na ile to będzie konkurencją dla na przykład Monarka.
Bo Monarch jest takim topowym urządzeniem na ten moment,
które gdzieś nam oferuje możliwość tworzenia grafik dotyczących
Jest ono szalenie drogie i tutaj twórcy twierdzą, że ma to być tanie.
Ja już potem na konferencji, znaczy na jednym z panelów, gdzie oni przedstawiali to urządzenie,
usłyszałem, jaka to ma być cena. To ma być, z tego co pamiętam, 2500 dolarów.
No więc wydawałoby się, że to na pewno tańsze niż Monarch.
No około dziesięciu tysięcy, no to nawet nie cena monitora brajlowskiego.
Tak, także musielibyśmy zobaczyć… Mam nadzieję, że nie pomyliłem tego znowu z jakimś innym urządzeniem, ale chyba nie.
Więc musielibyśmy zobaczyć, jak to się rzeczywiście rozwinie. Może ktoś z jakiegoś ośrodka nas słucha i postanowi z firmą wejść we współpracę.
Natomiast widać, że jest to jakiś trend, że coś się w tym brajlu dotykowym,
w tych rysunkach, w tych grafikach dzieje, co przez wiele ostatnich lat się nie działo,
bo grafiki mieliśmy na papierze puchnącym, mieliśmy rysowane nawet jakimś dwutkiem
po staremu, mieliśmy cyrklowniki, rysowniki takie matematyczne.
Mamy teraz druk 3D, który też bardzo przyspieszył proces produkcji takich rysunków,
Ale no, mimo to trzeba poczekać, aż to się wydrukuje, zmarnować materiał,
bo jeżeli takie rysunki mają nam tylko posłużyć na jeden raz, no to szkoda trochę i tak dalej.
To znaczy, wiesz co, ja mam takie wrażenie, że o tej grafice, o takich tabletach,
które będą w stanie wytwarzać wypukłe rysunki na bieżąco,
to już się mówiło nawet i te kilkanaście lat temu,
Praktycznie jakieś, nawet może i 20, bo ja pamiętam, jak mówiło się o tych tabletach DotView, tak, to one, to one były chyba w 2008, 2007 jakoś tak nawet prezentowane i wszystko rozbijało się zasadniczo o jedną kwestię, o cenę i mam takie wrażenie, że jeżeli ktoś nie zrobi czegoś z tą ceną,
To nadal to będzie wszystko w sferze takich ciekawostek, bo jak potem
przychodzi co do czego do jakiejś seryjnej produkcji, żeby to ktoś w ogóle chciał kupić
i widzi cenę, to okazuje się, że to jednak jest droga.
Monarch staje się, że przynajmniej dobrze umie w marketing,
bo bardzo ten, znaczy Monarch, nie sam Monarch,
tylko oczywiście American Printing House for the Blind
i oni już gdzieś tam w Stanach przynajmniej prą z tym produktem,
na ile on się rzeczywiście w szkołach zadomowił, tego jeszcze nie wiadomo,
ale dużo robią wokół tego szumu. A jeżeli jednej rzeczy się nauczyłem
a propos rozwoju różnego rodzaju produktów, to ten szum bardzo często robi robotę.
Nawet jeżeli cena jest gdzieś tam zaporowa i tak dalej, to się nagle okaże,
że podjęli strategiczne partnerstwo z kimś tam, kto akurat jakieś tam pieniądze miał,
A za chwilę znowu z kimś tam, a potem coś tam jeszcze
i nagle się okaże, że okej, cenowo się wiele nie zmieniło,
ale tu na przykład już ileś tam szkół temat podjęło
i coś się tam w tej kwestii dzieje.
Przezobaczymy.
Oczywiście tańszy produkt zawsze kusi,
więc miejmy nadzieję, że Judotowi się to uda.
Miałem też wyjaśnić jeszcze, na czym polega gra,
którą mi pokazywał przedstawiciel firmy.
Tam coś nie zadziałało z kamerą, ta kamera miała wykrywać mój palec.
I chodziło o to, że miałem wskazać na tej matrycy dwa punkty.
Punkt, z którego światło wychodzi i punkt, do którego światło ma dotrzeć.
I to, co ta gra miała mi pokazać, to jest jak odbita wiązka światła
dociera z punktu A do punktu B.
Czym jest odbicie, czym jest załamanie.
I to miało być wszystko rozrysowane, miała być taka linia,
która przebiegała gdzieś tam od źródła do tego lustra,
które światło odbiło i załamało i tam gdzieś dalej do celu.
Tam była jeszcze jakaś bitwa laserowa,
tam można było w różne punkty uderzać,
żeby gdzieś tam strzelać wiązkami laserowymi
do jakichś, nie wiem, statków kosmicznych czy coś.
No to jest to, co na mnie chciało jakoś zadziałać.
Natomiast plan jest taki, żeby dało się też tworzyć
takie gry edukacyjne bazujące właśnie
Także, no, ja jestem ciekaw, co z tego urządzenia wyjdzie.
Skoro tak bardzo chcą już ekspansji i to w tym roku, no to może zaraz…
To są może gotowi, po prostu.
Może są gotowi, tak.
To teraz troszeczkę może o panelach, w których uczestniczyłem,
bo takich paneli było troszkę.
I takim pierwszym, który od razu mi się rzucił, to było rozwiązania sprzętowe
w służbie osobom z dysfunkcją wzroku.
I tam trafiliśmy na kilkoro występujących,
bo byli tam przedstawiciele firmy z Indii,
która chciała stworzyć, czy stworzyła nawet,
system OCR oparty o bardzo tanie urządzenie,
takie przenośne, które miałoby tego OCR-a dokonywać.
To była jakiegoś swego rodzaju kamera, która miała jakiś tam soft
i jakąś sztuczną inteligencję i przy pomocy modeli językowych
potrafiłaby gdzieś tam nam ten tekst rozpoznać.
Także gdzieś tutaj było to pewnie możliwe.
Zwłaszcza, że oni im opowiadali o tym, że mają tego troszeczkę,
zwłaszcza w terenach wiejskich, w Indiach.
Nie wiem, czy to jest ta firma, bo być może ją pomylę z czym innym.
Była też firma Torchit, ale to chyba nie byli oni,
bo Torchit się znowu chwalił tym, że oni mają tą swoją kamerkę
do rozpoznawania tekstu w różnych formach.
Że jest to aplikacja na telefon, że jest to kamera podpisana do komputera,
że jest to kamera zawieszana na okularach, że jest to pierścień
zawieszany na palcu, czyli coś troszeczkę jak Orcam.
Orcam też już ma różne formaty tej swojej kamerki,
już widzieliśmy go w różnych wcieleniach.
Ale tutaj jest to inna firma,
Visionary chyba jakoś tak się nazywali.
Tych rozwiązań OCR i takich bazujących na sztucznej inteligencji
do rozpoznawania tekstu, do rozpoznawania otoczenia
było naprawdę sporo.
Takim kolejnym, które ja już widziałem też rok temu
na Zero Project i też na Site City, jest MV AI, MV, M-V-I, to od nazwiska założyciela, Henry’ego MV’ego, z Belgii.
No i jest to aplikacja, możemy ją sobie już teraz zainstalować na naszych smartfonach.
Ja nawet próbowałem, tylko tam jest jedna rzecz, która mnie od tej aplikacji, przynajmniej wtedy,
kiedy jej na początku próbowałem, odtrąciła, a mianowicie abonament, na który trzeba się zdecydować od razu,
bez jakiegokolwiek okresu próbnego.
Czyli nie mogę wziąć aplikacji na 7 dni czy na 3 dni i potem zapłacić,
tylko od razu muszę się zdeklarować, że płacę za miesiąc z góry.
To mnie zniechęciło, stwierdziłem, nie, nie testuję.
Natomiast aplikacja się rozwija, potrafi już rozpoznawać tekst,
potrafi opisywać sceny, potrafi też opisywać co ciekawe emocje.
Więc tutaj była kwestia taka i to jest też temat,
No jest trochę kontrowersyjny, czyli rozpoznawanie emocji na twarzach ludzi.
Bo z jednej strony, znowu, fantastyczna sprawa dla osób niewidomych.
Możemy na przykład zorientować się, jak ktoś zareagował na jakąś naszą wypowiedź.
Czy, nie wiem, przewrócił oczami w akcie bycia zdegustowanym,
czy, nie wiem, uśmiechnął się, czy skrzywił, czy co zrobił.
Z drugiej strony, jawi się to jako narzędzie, które do jakiejś takiej analizy behawioralnej bardzo można to łatwo wykorzystać.
To jest prawda. I właśnie tak się ze znajomym, z którym siedzieliśmy na ceremonii rozdania nagród, zastanawialiśmy, że kurczę…
No właśnie, jak mądrze postawić tu granicę? Ja na to pytanie odpowiedzi nie znam, bo zarówno chciałbym korzystać z takiej technologii,
Ktoś, która mi jak najwięcej informacji da, a z drugiej strony
chciałbym też, żeby ludzie w moim otoczeniu czuli się po prostu komfortowo.
Po prostu nie bali się wchodzić ze mną w kontakt. Ale to jest znowu taka sytuacja
mieć ciastko i zjeść ciastko.
Dokładnie. Pewnych rzeczy, które po prostu są jakby pomiędzy tym wszystkim,
nie da się, mam wrażenie. Zawsze ktoś będzie poszkodowany. Albo my, albo reszta.
No i to jest też ciekawe pytanie tutaj, może nie konkretnie w tym przypadku, ale
czy wszystkie problemy społeczne warto rozwiązywać technologią, ale no…
Możemy na ten temat zrobić osobną audycję.
Tak, tylko ja właśnie zawsze mam takie z drugiej strony pytanie, no bo okej,
wszystko fajnie, ale gdyby na przykład chociażby kwestia dostępności, tak?
Takiej ogólnorozumianej, szeroko pojętej dostępności.
Gdyby ludzie byli jakby nauczeni od samego początku takiego myślenia uniwersalnego,
o tym wszystkim, że są ludzie z różnymi potrzebami, już tu abstrahując od osób niewidomych,
ale o różnych potrzebach, to przecież nie trzeba by było na przykład…
i na przykład ja, być może, miałbym zupełnie inne podejście do obecnie tej technologii,
…do sztucznej inteligencji, gdyby nie było, gdyby nie byłaby ona aż tak pomocna.
No bo nie sposób mi tego na przykład jakoś specjalnie krytykować, bo ja widzę, jak wiele jestem w stanie zrobić, jak bardzo ułatwić sobie życie.
A ktoś może powiedzieć, no ale to przecież jakieś tam kwestie związane z prywatnością, albo na przykład może komuś zabrać pracę
i jakichś wiele różnych tematów tu się pojawia.
No a ja z drugiej strony mówię, no tak, no to wszystko fajnie.
Ale gdyby wszystko było dostępne
i gdyby jakby technologia, z jakiej korzystamy,
była zaprojektowana od samego początku do samego końca
z myślą o potrzebach
wszystkich użytkowników, to nie byłoby potrzeby na przykład, żeby
robić jakieś protezy za pomocą sztucznej inteligencji.
I to jest problem.
Pełna zgoda.
MVAI wprowadziło też ostatnio jakieś funkcje nawigacyjne,
czyli opcje rozpoznawania świateł, na przykład na przejściach,
przeszkód na drogach, no i też chyba jakąś podstawową nawigację.
Więc trzeba by sprawdzić, czy nie ma tutaj podobnego przypadku jak z TIR-ą,
czyli kamerka analizuje obraz i już wie, trochę jak Google Maps,
w którą stronę mamy się udać.
I dobrze, żeśmy tu wspomnieli teraz niedawno o tych różnych etycznych
związanych ze sztuczną inteligencją, bo jednym z panelistów
właśnie na tym konkretnym spotkaniu była też firma Meta,
która dostała nagrodę za Meta Ray-Ban Glasses.
I nawet chyba wspomnieli o rozpoznawaniu twarzy
jakoś tak mimowolnie, że super, że już nie pamiętam teraz,
chyba tak, że osoby niewidome mogą rozpoznawać swoich znajomych.
Natomiast bardzo było podkreślone to, jak te okulary pomagają osobom z niepełnosprawnościami.
I to jest prawda.
Tak, była mowa o osobach niesłyszących, gdzie jest podbijanie dialogu,
że wzmacniany jest dźwięk osoby, która do nas mówi dzięki mikrofonom
w te okulary wbudowanym i tak dalej.
Wspomniane były też osoby niewidome i to do tego stopnia.
Oczywiście AI, wiadomo, opisywanie scen, ale też wspomnianym był ten aspekt
Aspekt nagrań przestrzennych, nagrań binauralnych,
że osoby niewidome bardzo lubią tymi okularami
tworzyć sobie nagrania 3D.
Fajnie, że w takim mainstreamowym środowisku,
gdzie najczęściej się rzuca hasłami chwytliwymi, typu AI,
ktoś podkreślił też ten aspekt.
No tak.
Bo to jest trochę nieoczywiste.
Wątpię, że ktoś…
To bardziej wynika z charakterystyki tych mikrofonów
niż ze świadomej jakiejś decyzji mety,
że teraz zrobimy w okularach mikrofony do nagrań 3D.
Nie, ja myślę, że właśnie ze względu na rozmieszczenie w odpowiedni sposób tych mikrofonów,
no fakt, że to nie jest na uszach, ale to jest jednak gdzieś w tych okolicach
i ta panorama jest w odpowiedni sposób zachowana.
Także było to wspomniane, no i wiele innych korzyści, które z tych okularów płyną,
były przez przedstawiciela firmy METY podkreślone.
No o samym AI też trochę było mowy.
I tu ciekawostka. Ja uważam, że na takie spotkania też warto chodzić
że nawet jak tam są mówione oczywiste oczywistości,
a umówmy się na tego typu konferencjach,
bardzo dużo jest oczywistych oczywistości,
bardzo dużo jest korporacyjnych frazesów,
bardzo dużo jest takiego reklamowania się
i podbijania troszeczkę tej swojej wiarygodności,
jak chodzi o zaangażowanie we włączenie społeczne,
w zostępność, w inkluzję.
Ale warto przyjść na takie spotkanie,
bo między wierszami dowiadujemy się ciekawych rzeczy,
Na przykład, przedstawiciel Meta stwierdził, że to AI naprawdę jest przyszłością,
wiele rzeczy umożliwia, które wcześniej nie były możliwe.
Jako przykład, mamy osobę niewidomą, która pracuje w naszym zespole,
do tej pory zajmowała się testami, czyli zgłaszała nam jakieś błędy
w dostępności naszych produktów i rozwiązywali je deweloperzy,
a dzięki AI programuje aktualnie ulepszenia dostępności w WhatsAppie.
No, to fajnie.
My wspominaliśmy o tym, że Dru Moczak, czyli rzeczywiście deweloper niewidomy,
z doświadczeniem wieloletnim w dostępności, został ostatnio zwolniony przez metę.
Został zwolniony, czy sam odszedł, nie wiem, chyba został zwolniony.
I napisał na Mastodonie, podzielił się, że cała dostępność na Whatsappie
spoczywa teraz na barkach jednej osoby, która jeszcze jest na jakimś ograniczonym kontrakcie.
Czy to jest jedna i ta sama osoba, która teraz vibe koduje dostępność w Whatsapp? Nie wiem.
Ale ja dzisiaj w Whatsapp for Business próbowałem przewinąć sobie wiadomości do tyłu,
bo przeglądałem tam jakieś wiadomości i jakoś tak fokus ląduje mi na przycisku
rozpocznij rozmowę grupową. Nie wiem, jakoś tak nie umie przewijać tych wiadomości coś ostatnio.
A cóż szkodziłoby, żeby programista, który rzeczywiście zda się na dostępności
I też ogarnia kwestie kodowania nawet
i wspierał się tym, tą sztuczną inteligencją,
bo dlaczegożby nie, skoro to pozwoliłoby mu być na przykład efektywniejszym
i mógłby na przykład wtedy kodować nie tylko dostępność w Whatsappie,
ale może zająłby się Facebookiem, bo tam…
Też.
Bo tam jest bida z nędzą teraz, jeżeli chodzi o tę dostępność.
Może tam też Vape Coding zagościł.
Albo zagościł.
Zagościł. No więc to tylko dowiedzieliśmy się od Mety.
Mnie też urzekło wystąpienie trzeciego z panelistów,
czyli pana, który nazywa się Kyle Keane.
Keane, tak jak ten zespół od Everything is Changing
i Somewhere Only We Know.
Pan, który jest, zdaje się, Amerykaninem,
przez jakiś czas był wykładowcą na MIT nawet,
po czym przeniósł się do Wielkiej Brytanii
i jest aktualnie wykładowcą na Uniwersytecie w Bristolu.
Sam jest osobą niewidomą i prowadzi badania.
Oczywiście prowadzi jakieś zajęcia z technologii wspomagających.
Jego studenci piszą pracę w przeróżnych obszarach,
jak by tam można osobom z różnymi niepełnosprawnościami życie ułatwić.
I on wyszczególnił kilka takich obszarów, w których on prowadzi…
albo on albo ktoś z jego studentów prowadzi badania i tam wspomniany był gaming,
czyli ogólnie użycie gier jako jakiegoś narzędzia, które może osobom niewidomym
pewne kwestie przybliżyć, dźwięku przestrzennego, różnego rodzaju urządzeń wejścia,
czyli jakieś tam pady, joysticki z wibracjami, różne technologie, właśnie też smartwatche,
smartfony, okulary i jedną rzecz, którą wymienił, że ona już powoli powstaje
On mówi o dwóch miesiącach, ale jeżeli mogę troszeczkę niewiary w to wtrącić, to wtrącę,
bo na tyle, na ile ja z nim też chwileczkę potem porozmawiałem,
to zbyt wielu rzeczy jeszcze nie był jak na moje pewien,
żeby ten produkt był gotowy na te dwa miesiące.
Ale może moja wiara jest mała i nie mam pojęcia, o czym mówię.
Bo co chciałby Pan stworzyć?
On by chciał stworzyć dodatek do NVDA, który będzie współpracował z jakimś
modelem językowym, wytrenowanym na zbiorowej wiedzy użytkowników niewidomych
na temat komputerów, w takim celu, żeby, no właśnie, z jednej strony pomóc
użytkownikowi w zmierzeniu się z jakimś nowym zadaniem,
a z drugiej strony, żeby to zadanie za niego wykonać. I to byłoby ponoć bardzo
Bo o co chodzi?
Może być tak, że na pewnego dnia się obudzimy rano,
włączymy sobie program, który zawsze używaliśmy tak samo od iluś tam lat,
po czym się okaże, że zrobił się automatyczny update,
zmienił się interfejs i już nie wiemy, jak wysłać maila w Outlooku,
bo wszystko się zmieniło.
I teraz taki dodatek miałby na celu przeanalizować tego nowego Outlooka
i wygenerować nam taki raport krok po kroku.
No teraz, żeby wysłać mejda, to najlepiej naciśnij taki skrót,
naciśnij tam tab, aż usłyszysz, tutaj wpisz to,
potem naciśnij tab, coś tam, aż usłyszysz, wpisz coś tam,
wyślicz, taki szkoleniowiec podręczny.
Aha.
Ale z drugiej strony ma to być też trochę agentem
i ma te pewne rzeczy umieć za nas wykonywać.
No i ja tak trochę drożyłem temat i pytałem,
Ale na jakim modelu to ma być? To ma być na modelu jakimś w chmurze?
To ma być na modelu lokalnym? I tutaj się pan trochę plątał w zeznaniach,
bo z jednej strony twierdził, że bliskie mu są tematy prywatności, bezpieczeństwa,
że on nie chciałby, żeby takie wrażliwe dane opuszczały urządzenie.
Potem twierdził, że on nie wie, czy takie modele lokalne to wyrobią z czymś takim.
Więc się zastanawiam, czy tam już istnieje jakiś prototyp.
Poza tym lokalne modele to jeszcze trzeba umieć skonfigurować.
A jeżeli użytkownik jest w stanie skonfigurować sobie lokalny model, to przypuszczam, że jest w stanie też obsłużyć wiele takich aplikacji i tym najbardziej potrzebującym, bo oczywiście wiadomo, że nam się może coś popsuć kompleksowo, jeżeli chodzi o dostępność z aktualizacji na aktualizację, ale taki problem dotyka najbardziej tych użytkowników, którzy mają najmniej wiedzy, no to ja już widzę jak ci użytkownicy konfigurują lokalne modele.
Chyba, że to będzie jakiś ONX czy coś, tak jak teraz NVIDIA próbuje opisy obrazków,
że masz to złączyć w pakiecie z dodatkiem.
No tak.
Nie wiem.
No i też on mówi, że tak ostrożnie chciałby to wprowadzać, bo on wie,
że to ma potencjał zabrać wiele miejsc pracy, jak to będzie tak działało,
no bo to będzie sobie radziło z niedostępnymi interfejsami,
a on tych miejsc pracy nie chce odbierać.
Także dużo jest takich niepewnych w tym projekcie.
Ja ją też z ciekawości pytałem, no to mówię, okej, ale jak daleko
posunie się taki model? No, przykładowo,
rozumiem, że może zanalizować interfejs aplikacji i stwierdzić,
że okej, tu jak powciskamy tab, a tu jakiś skrót,
no to przejdziemy. Ale mówię, ale osoby niewidome,
zwłaszcza takie zaawansowane, jak chodzi o technologię,
to mają dużo takich w ogóle trików, które nikomu by nie przyszło do głowy,
typu wyłączenie arkuszy stylów w przeglądarce,
typu jakieś podmienianie wartości w czymś tam,
żeby coś tam inaczej się wyświetliło.
I on mówi, że fajnie by było skorzystać i z takich ofert,
i z takich możliwości, bo nie każdy jest w stanie takie rzeczy robić.
Pytanie, jak długo będzie trwał trening takiego modelu.
Rozumiem, że użytkownicy tej wtyczki,
korzystając z niej, będą karmić też ten model.
Nie wiem. Dużo jest z tym znaków zapytania.
Sam projekt jest bardzo ambitny.
Pytałem, czy na początku będzie to działać we wszystkich językach,
czy tylko po angielsku, no to na początku angielski prawdopodobnie.
Także ja uwierzę, jak zobaczę, bo po prostu musiałbym zobaczyć
konkretny prototyp, a na ten moment to brzmi, jakby tam była jeszcze
bardzo wczesna faza planowania projektu. No ale taki jest pomysł,
bierze się za to osoba niewidoma, w związku z czym na pewno jest
to w lepszych rękach, niż gdyby robił to ktoś, kto po prostu
W przypadku do tematu się dorwał, bo robi sobie jakąś pracę magisterską czy inną.
Także zobaczymy.
Z innej beczki dostaliśmy pytanie od Sylwestra. Czy jest polska wersja Mastodona?
Tak. Interfejs jest polski, jeżeli chodzi o Mastodona, jeżeli chodzi o ten komponent serwerowy.
No i oczywiście są polskie instancje. Jest ich całkiem sporo.
Tak. Są też klienty w języku polskim. Zdaje się, że nie wiem, czy Pachli, bo ty Sylwester, jesteś chyba na Androidzie.
A Windowsowe klienty, no to raczej nie, to te Twistcake’i, Fast SM-y, TW Blue.
Ale mobilne, Pachli chyba, czy Tuski, chyba jest po polsku. Chociaż teraz nie pamiętam. Mona jest na Apple’owe platformy.
Także to są takie te. No, zobaczymy. Zobaczymy, bo na razie dużo, dużo, dużo tutaj niepewnych.
Uczestniczyłem też w drugim panelu, który był bardzo ciekawy, bo tyczył się sprzedaży detalicznej,
czyli supermarkety, terminale płatnicze, banki i tak dalej. Było tam jak zwykle kilkoro panelistów
I pierwszym, który zwrócił moją uwagę i to jest po prostu moja nieprzepracowana, tak naprawdę, nieprzepracowany żal, że nie udało mi się porozmawiać tutaj z przedstawicielami, bo się rozminęliśmy czasowo i po prostu już do nich nie dotarłem.
Czyli firma ADN z Holandii. Ja firmę ADN do tej pory kojarzyłem jako dostawców bramki płatniczej. Nie? Czy w Polsce często się płaci ADN-em na stronach?
Ja nigdy chyba nie zauważyłem.
No właśnie, oni często na cashlessie są gdzieś tam wymieniani w różnych artykułach.
Tak, no mają bramkę płatniczą.
Okazuje się też, że mają terminale płatnicze, bądź też oprogramowanie do terminali płatniczych.
I to oprogramowanie, no w myśl z Europejskiej Ustawy Dostępności,
jest już dostępne. No, terminale płatnicze dostępne powinny być.
I co ciekawe, jest dostępne w dwudziestu chyba iluś językach,
więc przypuszczam, że po polsku też.
I co ciekawe, jest to chyba pierwsze, o której słyszałem w Europie.
Implementacja JOS4Kiosk.
Bo na tym terminalu jest rzeczywiście JOS4Kiosk.
Ja pamiętam, że prezentowałem tu rozwiązania innej firmy,
która była prezentowana na konferencji w Czechach.
I tam problemem było to, jak taki terminal uruchomić,
czyli jak włączyć tą mowę.
I tam był jakiś element na ekranie, który trzeba było nacisnąć,
więc albo sprzedawca wiedział, że to tam jest i do tego służy,
albo my musieliśmy sobie to sami znaleźć.
A w ADN jest inaczej, bo tu mamy trzy opcje, jak to można włączyć.
Oczywiście też jest jakiś tam skrót na ekranie,
ale jest też możliwość, żeby sprzedawca ze swojego gdzieś tam komputera
czy z kasy fiskalnej, czy z systemu, którym inicjuje, zapośrednicza tę transakcję,
wskazał, że to ma być transakcja dostępna i wtedy udźwiękowienie zostanie włączone
przez sprzedawcę. Albo my podłączamy do terminala słuchawki na jack,
albo rzeczywiście używamy tego skrótu. No i wtedy możemy sobie wpisywać PIN,
który też jakoś tam jest oznajmiany, oznajmiana jest nam cena,
oznajmiane są nam różne opcje i można w tym sposób terminalem zapłacić.
Tak jak mówię, byłem bliski przetestowania tego, niestety się rozminęliśmy tutaj z producentem
i no już niestety nie dotarłem na czas.
No JOS4Kiosk to ma dużą szansę, że będzie w języku polskim.
Jeżeli tam nawet interfejs jest po angielsku, bo z tym spolszczeniem JOS-a
A takim globalnym, no to są jednak kłopoty, tutaj spolszcza go lokalnie Alt-X, ale synteza w postaci vocalizera to przecież jest, podejrzewam, taki komponent, który spokojnie może być tam zintegrowany, więc jeżeli nawet nie mamy tego interfejsu takiego natywnego w języku polskim, to przynajmniej będziemy mieć syntezę w języku polskim.
Tak. No to jeżeli będzie mi dane kiedyś jeszcze spotkać przedstawicieli firmy ADN,
a może trafię gdzieś na terminal przez nich wspomagany, to z pewnością się temu przyjrzę
i coś, co nieco o tym opowiem, bo są to różne rozwiązania. Są to soft posy,
czyli tak naprawdę aplikacje na smartfony androidowe. Są to dedykowane terminale.
Tam są też jakieś terminale z klawiaturą. Także oferta jest dość bogata.
Tak, mogę to powiedzieć.
To, co było też ciekawe, to było wystąpienie przedstawicieli grupy REWE,
czyli właścicieli różnych supermarketów tutaj w Austrii,
między innymi z takich ogólnospożywczych Billa.
Billa, którą bardzo lubię osobiście tu w Austrii,
bo po pierwsze jest blisko.
Mam jedną bilę, małą, zaraz za rogiem.
Mam dużą bilę, mam jak sobie 10-15 minut podejdę pieszo.
Bila ma dostępną aplikację i stronę, więc łatwo mi zrobić zakupy przez internet,
nawet jeżeli pójdę potem je odebrać. Także bardzo, bardzo lubię ten sklep.
I oni opowiadali o tym, jak wyglądała ich transformacja, jeśli chodzi o dostępność,
o tym, że z jednej strony oczywiście strony i aplikacje, stronami i aplikacjami,
ale też przy współpracy z jedną z tutaj właśnie organizacji,
które zajmują się też wsparciem firm w tworzeniu takich bardziej
inkluzywnych doświadczeń, przebudowywali sklepy. I tutaj też było trochę kwestii
takich właśnie, jak dostosować te różnego rodzaju urządzenia do potrzeb
osób z niepełnosprawnościami. I oczywiście jak chodzi o kasy
samoobsługowe na przykład, no to tutaj bardzo często mówi się
o wysokości odpowiedniej, żeby osoby korzystające z wózków mogły podjechać.
O odpowiednim kontraście i czciące liter, żeby osoby słabo widzące mogły taką kasę obsłużyć.
O jakichś limitach czasowych, żeby to tam za szybko nie wygasało.
Natomiast pytanie padło, a co z osobami niewidomymi?
Czy taka kasa mogłaby być dostępna? Czy rozważali jakieś udźwiękowienie?
No i okazuje się, że nie. Ja to też rozumiem, bo też po pierwsze my i tak potrzebujemy pomocy w supermarkecie,
żeby się zorientować i dokonać zakupów. Nie jesteśmy jeszcze na tym etapie z cyfryzacji, żeby chodzić z jakimś skanerem
między półkami i w sekundę się dowiadywać, jakie tam stoją produkty i je sobie po prostu ściągać.
Tylko jednak potrzebujemy tej pomocy.
A skoro potrzebujemy pomocy, no to po co nam też udźwiękowane kasy samoobsługowe tak naprawdę.
Ale taki inny argument, który też został podany, to jest po prostu to, że
pracownicy takich supermarketów już i tak są obciążeni gdzieś tymi dźwiękami,
które się odbywają, całym hałasem wynikającym z tego, że przez takie supermarkety
przewija się mnóstwo osób. Tu piszczą kasy, tutaj są jakieś reklamy i zapowiedzi,
Więc trudno jeszcze byłoby im dokładać syntezę mowy w kasie samoobsługowej.
Do mnie ten argument nie trafia kompletnie, dlatego że przecież kasy samoobsługowe tak czy inaczej mówią.
I one mówią dość dużo. One mówią za każdym razem, kiedy mamy jakiś tam produkt, że włóż produkt, połóż na wadze, połóż w strefie pakowania itd.
One jeszcze też piszczą, także do mnie ten argument kompletnie nie trafia, bo to jest oczywiście dobra wymówka do tego, żeby czegoś nie zrobić.
Natomiast nie zasłaniałbym się tutaj akurat dobrem pracowników, bo gdyby chodziło o dobro pracowników, to te kasy powinny mówić zdecydowanie mniej już na obecnym etapie wdrożenia.
Pytanie, czy tak jest wszędzie, bo w Polsce wiemy, że tak robi Lidl.
Ich chyba oszą. Ale w Austrii, szczerze mówiąc, nie słyszałem, żeby te kasy mówili.
A widzisz, no to może co kraj, to obyczaj.
Tak, billowe na pewno nie mówią. W Lidlu dawno nie byłem, bo ja albo szpar, albo Lidl.
Albo szpar, albo billa. Także tutaj, tutaj nie mówią. No ale okej.
Natomiast skoro już o tym mówimy, to ja bym powitał bardzo chętnie,
z otwartymi ramionami, inne rozwiązanie, które w jednej bili,
tej na szczęście, która jest dość niedaleko mnie, jakby się przejść,
w tej większej, w bili plus, jest. Ono jest z pewnego prostego powodu.
Z takiego, że ta bidla znajduje się w pobliżu związku niewidomych.
Więc prawdopodobnie z uwagi na to, że trochę osób robi tam zakupy
przy okazji jakichś pewnie szkoleń, kursów pracy,
bo Związek Niewidomych, tutaj Wiedeński,
jednocześnie jest salonem masażu i można tam po prostu masować,
będąc osobą niewidomą, i przyjść po prostu, umówić się na masaż.
No to po prostu…
Pewnie część pracowników tam też chodzi robić zakupy,
bo jest po prostu blisko.
A rozwiązanie polega na tym, że przy wejściu do sklepu, do supermarketu,
mamy linię prowadzącą, która prowadzi nas kawałeczek prosto,
potem w lewo, do słupeczka z takim zwykłym dzwonkiem mechanicznym jak do drzwi.
Naciskamy, tak długo jak trzymamy przycisk, tak długo dzwonek brzęczy.
I to jest sygnał dla kogoś z obsługi, że jest przy wejściu osoba niewidoma
i chciałaby zrobić zakupy, potrzebuje pomocy.
To różnie działa, bo to oczywiście zależy od tego, jakie jest obłożenie w sklepie.
No to nie zniweluje problemu, że jak cała obsługa jest obłożona,
no to nie ma kto po prostu fizycznie do nas podejść.
Więc wielokrotnie ten dzwonek był ignorowany, jak ja tam byłem, próbowałem,
ale też już się zdarzało, że po prostu podchodzili ludzie,
więc to pewnie zależy od pory dnia,
Pewnie zależy od tego, czym są aktualnie pracownicy zajęci.
Natomiast taki patent jest i uważam, że no nie jest zły, bo w jakiś sposób
w jednym oczywistym miejscu móc dać o sobie znać, a nie latać po sklepie,
aż się, nie wiem, namierzy kasę, potknie o kogoś w kolejce i przeprosi
i przy okazji stuknie laską w dwa kolejne regały, to jest mi głupi pomysł
Coś takiego supermarkety mogłyby mieć.
Jakiś centralny punkt, który łatwo znaleźć,
do którego właśnie są jakieś linie prowadzące
i tam żeby można było po prostu dać znać
halo, jestem, potrzebowałbym pomocy.
To prawda.
Więc tutaj tak, zresztą skoro już mówimy
o różnych terminalach i automatach mówiących,
no to gdzieś tutaj inne wydarzenie się odbyło,
czyli Szczyt Europejski Organizacji Międzynarodowej Praktyków Dostępności,
tak zwanego IAAP. W tym roku odbyło się to wydarzenie w Dublinie.
I dlaczego o tym mówię? Dlatego, że tam też był cały panel
poświęcony właśnie terminalom i kioskom i urządzeniom,
które powinny mówić. I któraś z obecnych tam osób niewidomych
stwierdziła, że w sumie to by było fajnie. Niech już te wszystkie
terminale płatnicze, bankomaty i inne kioski idą z duchem czasu
I skoro jacki typowe takie do słuchawek wyszły z użycia,
to no przecież my możemy jakoś móc się podłączyć do takich urządzeń
za pomocą słuchawek Bluetooth. Jakieś AirPodsy, jakieś słuchawki Bluetooth.
I tu bardzo fajny argument też padł, że akurat w sektorze finansowym,
bankowym te urządzenia są poddawane tak wysokim rygorom bezpieczeństwa,
że bardzo dużym ryzykiem byłoby przesyłanie jakichkolwiek takich wrażliwych informacji drogą bezprzewodową.
Bezprzewodową.
Tak, bo taki sygnał można bardzo łatwo przechwycić, stąd też raczej nie jest zbyt prawdopodobne to,
że będą jakieś aplikacje do sterowania bankomatem i tak dalej.
W związku z czym, gdyby ktoś się zastanawiał, czemu jeszcze nie możemy się wpiąć AirPodsami do bankomatu?
Przede wszystkim chociażby dlatego, że Airpods to też jest jakaś własnościowa technologia.
Za nimi stoi Apple’owa. Pytanie jak w ogóle z Airpodsami na Androidzie na przykład?
Jak one działają? Da się. Da się podpiąć.
W jakiejś tam podstawowej konfiguracji zapewne, no ale tu jest kwestia tego szyfrowania
i tej otwartości tego kanału bezprzewodowego, a z tym to rzeczywiście są problemy
Zwłaszcza z tymi urządzeniami niskoenergetycznymi, tymi tak zwanymi BLE.
To, no, je można przechwycić. Ostatnio właśnie o tym opowiadał kilka tygodni temu Mateusz Chrobok na swoim kanale na YouTubie.
Jak to wygląda i jak w sumie można się do tego dobrać. Jakieś tam były badania z tym związane.
Więc ja się sektorowi bankowemu jakoś wcale nie dziwię.
Oni mają swoje problemy w postaci chociażby skimmerów,
które niejednokrotnie są gdzieś instalowane, czyli takich nakładek
przechwytujących różne tam informacje, które my wprowadzamy,
chociażby na klawiaturze. Po co będą sobie dokładać coś jeszcze?
Dokładnie. No to może przejdźmy do kolejnego wywiadu.
Ja bym teraz proponował wywiad z firmą Hopetech,
Jest mi o tyle bliska, że znam jedną z pracownic tej firmy, która jest tutaj w Wiedniu.
Miałem przyjemność i prawdopodobnie znowu będę miał u jej boku występować w kwestiach dostępności.
A teraz jej firma HopeTech i produkt, który tworzą, również dla osób z dysfunkcją wzroku.
No i teraz mamy do czynienia z nowym urządzeniem. Urządzeniem firmy HopeTech, firma z Kenii.
Start-up, który chce dać nam nowy sposób na to, jak nawigować i wykrywać przeszkody.
Sixth Sense, czyli szósty zmysł, urządzenie, które aktualnie spoczywa na moim karku,
bo wygląda trochę jak słuchawki, jak takie tradycyjne słuchawki,
Czyli mamy pałąk, na którym jest dużo różnych przycisków i pokręteł.
I mamy dwie takie poduszki.
Tych słuchawek się nie nosi na uszach. To są takie eliptyczne, jajowate troszkę poduszki.
Materiał przypomina trochę… to znaczy jest to oczywiście z wierzchu plastik,
ale wyściełanie zarówno tego pałąku, czyli tej części, która spoczywa nam na karku,
jak i samych tych, no powiedzmy, z braku lepszego słowa słuchawek,
Przypomina mi troszeczkę tapicerkę w samochodzie.
Urządzenie służy w głównej mierze do wykrywania przeszkód.
Działa to w ten sposób, że kiedy pojawia się przede mną ktoś lub coś, co stoi mi na drodze,
to na tej części, która dotyka mojego kręgu, to taka dość twarda plastikowa część,
generowana jest taka podwójna stukająca wibracja, takie puk, puk, puk, puk, puk.
Jeżeli przeszkody pojawiają się po mojej lewej lub prawej stronie, to odpowiednio lewa lub prawa słuchawka zaczyna wibrować, albo obydwie na raz, jeżeli przeszkody są po obydwu stronach.
Aplikacja jest tu również obecna, mamy aplikację mobilną, która pozwala nam na nawigację GPS.
Myślałem, że urządzenie również podaje kierunki, ale nie.
Te kierunkowe wibracje są zarezerwowane tylko i wyłącznie dla wykrywacza przeszkód.
Natomiast instrukcje nawigacyjne są podawane nam głosowo.
Tak, więc przycisk power był na tym elemencie właśnie, który spoczywa na moim kręgu, tym wibrującym.
O, i aktualnie już wibruje mi teraz po obydwu stronach.
O, po obydwu stronach i przez chwilę tu z przodu, bo mam ludzi, którzy się przemieszczają dookoła.
O, teraz nie czuję niczego.
O, teraz ktoś jest przede mną. Muszę uważać.
Obrócę się tu trochę. Tu jest taka prowizoryczna linia prowadząca.
Taki dywanik. Taki pas dywaniku materiałowego.
Czyli taka tymczasowa linia prowadząca. Cisza, cisza, cisza, cisza, cisza.
Ale chyba zaraz się zbliżę do jakichś ludzi. Zobaczmy.
Tu słyszę ludzi. Zaraz do nich podejdę.
Powinienem ich mieć po prawej stronie.
Moc włączona.
Moc włączona.
Moc włączona.
Raz, a czasami dwa razy, więc to jest pewnie kwestia odległości.
I teraz…
Tak, i tu wibrują znowu dwie strony.
Dobra, teraz wracam.
Jest?
Okej, teraz po obydwu stronach wibruje.
Mnóstwo ludzi się tu przemieszcza.
Jest to straszne miejsce do nawigowania, muszę przyznać.
O, teraz po obydwu stronach mam przeszkody.
Tak, czyli prawdopodobnie dlatego, że nie jest połączone z telefonem urządzenie,
no to powtarza tutaj nam sekwencję power on.
Z przyciskiem tutaj, tak? To jest dla wolum?
Tak, dla wolum.
Ten przycisk, co on robi?
Ten przycisk reduzuje wibracje.
Nie jest zbyt intensywny.
Czyli to jest intensywność wibracji.
Czyli można indywidualnie dla obydwu słuchawek,
dla tych poduszek, regulować wibracje.
Aha, czyli na lewej słuchawce jest też przycisk,
który jest pokrętłem jednocześnie.
I to jest regulacja głośności po lewej stronie,
A po prawej jest to regulacja odległości, na jaką te sensory będą nam mierzyły, gdzie jest przeszkoda.
Tak, tutaj po lewej stronie, jeżeli naciśniemy, to możemy nawiązać połączenie z telefonem.
Jak ja próbowałem, to dostałem komunikat No Phone Detected, czyli telefon wykryty ewidentnie nie został.
Po prawej stronie potwierdzamy wybór odległości do przeszkody.
2500 funtów, bo firma jest istotnie z Kenii, ale ma też biuro w Londynie,
dlatego tutaj mówimy o cenach w funtach brytyjskich.
O tym urządzeniu możemy też jeszcze usłyszeć, jeżeli…
Chwilkę poczekamy, ponieważ jedna z osób zaangażowanych w projekt pracuje i planuje też tutaj testy robić w Wiedniu,
więc myślę, że jeżeli coś w kwestii tego urządzenia będzie się zmieniało, również będę o tym wiedział.
To jest strona internetowa projektu, jeżelibyśmy chcieli więcej się o nim dowiedzieć.
Thank you very much, Derek. Derek był dzisiaj osobą, która prezentowała dla nas to urządzenia.
Thank you so much.
No i tak oto mamy kolejny sprzęt. Demonstracja kolejnego urządzenia za nami.
Tak, no trochę szkoda, że nie ma tam połączenia jednak zarówno wykrywania przeszkód, jak i wskazówek nawigacyjnych tymi wibracjami.
Mogłoby być to trudno pogodzić, ale mimo wszystko jednak potencjał jest.
Skoro już takie urządzenie byłoby jedno, no to mogłoby robić te dwie rzeczy naraz.
Zobaczymy, tak jak mówię, urządzenie po części będzie też testowane w Wiedniu,
z tego co słyszałem, więc mam nadzieję, że będą za czas jakieś więcej
jakichś sensownych informacji.
Jakież to jeszcze ciekawe prelekcje odwiedziłem.
Przede wszystkim odwiedziłem ciekawą wystawę,
bo od jakiegoś już czasu firma Canon
tworzy sobie swoją technologię druku wypukłego.
I to jest druk taki, który w dotyku…
Nie pamiętam teraz, jak ta technologia się nazywa,
ale on w dotyku przypomina trochę…
Może mnie dotykałeś kiedyś. Takie dotykowe mapy Polski były.
Oj tak, pamiętam, pamiętam.
Tak, więc tam na przykład bardzo takimi falistymi liniami zaznaczona była linia morza.
Mhm, albo na przykład góry były w ogóle tak bardzo wypukłe, wypukle zrobione.
No tak, to teraz wyobraź sobie, że w ten sposób jest przedstawiona fotografia,
na której łowca wielorybów wychyla się z łodzi,
karmi wieloryba, który wystaje pyszczkiem do góry z fal morza,
opiera tę głowę, ten wieloryb, na kolanie tego łowcy,
a to wszystko dzieje się pod przepięknym norweskim niebem.
O proszę, no to rzeczywiście.
Oczytałbyś, zinterpretowałbyś taki rysunek, znaczy taką fotografię?
Obawiam się, że miałbym problem.
No jest to trudne, jest to wyzwanie i przypuszczam, że nawet mając
do dyspozycji zarówno w fornie brajlowskiej zaraz obok,
na stronie internetowej opis rozszerzony oraz historię wokół tej fotografii.
Miałem problem rzeczywiście z odróżnieniem tych elementów.
Firma Canon postanowiła otworzyć taką wystawę, która się nazywa
The World Unseen, czyli Świat Niewidziany.
I na tą wystawę wybranych zostało kilka, kilkanaście fotografii,
jakichś znanych fotografów, które zostały właśnie wykonane aparatami Canon.
I używając tej technologii druku, oni chcieli spróbować przenieść
te fotografie na formę dotykową. Z tego co wiem, były te rzeczy konsultowane
z osobami niewidomymi. Moi znajomi w Czechach konsultowali na pewno
czeską wersję tej wystawy.
Ja oglądałem, to znaczy, przypuszczam, że fotografie są wszędzie takie same,
bo to gdzieś jest koordynowane chyba w Londynie, tam też RNIB to konsultowało.
Natomiast…
natomiast ja miałem problem z odczytaniem tego.
Nawet mając ten opis, ciężko było mi powiedzieć, który obiekt był czym.
Po prostu… i to nawet nie jest kwestia do końca…
wydaje mi się gdzieś w wyobraźni przestrzennej, czy tego, że kiedyś widziałem, czy nie,
tylko nawet kwestia, jest to po prostu tych faktur, które są bardzo trudne do odróżnienia
jedna od drugiej. Gdzie zaczyna się obiekt pierwszoplanowy, gdzie zaczyna się tło.
Było to dość trudne. Niemniej jednak kilka z tych fotografii było wystawionych,
można było się z nimi zapoznać i wiem, że te wystawy gdzieś tam po świecie
Więc może kiedyś też zawitają w Polsce, to wtedy sami będziecie się mogli przekonać.
W Czechach wywołało to dość duże emocje, bo organizacja, która zajmowała się konsultacją tej wystawy,
musiała bronić się przed argumentami konkurencji, która to konkurencja nawet nie napisała,
że w ogóle sam pomysł jest do niczego, tylko jakby to zrobili takimi bardziej materiałami,
z jakimi my pracujemy. Tam papier jakiś puchnący czy inny.
To może byłoby w stanie się bardziej temu przyjrzeć.
Także wiem, że to było po prostu elementem dyskusji między osobami niewidomymi,
jak ta wystawa mogła być inaczej wykonana.
Jest to w każdym razie coś, co gdzieś tam po świecie krąży.
Ale co do jeszcze innych wystąpień, zdarzyło mi się być na wystąpieniu
dotyczącym właśnie dostępności lotnisk. To, o czym już wspominałem troszeczkę wcześniej.
I tam zarówno zaprezentowało się lotnisko w Stambule, które przy współpracy z osobami
też niewidomymi ulepszało swoją dostępność, m.in. o system samodzielnej nawigacji,
dzięki któremu za pomocą aplikacji… nie pamiętam teraz, jak nazywał się system,
który został zintegrowany z aplikacją oficjalną lotniska, ale bazuje on na jakichś właśnie
Można nawigować sobie po poszczególnych obszarach lotniska samodzielnie.
Ja jestem zawsze ciekaw, na ile taki system rzeczywiście jest w stanie mnie przeprowadzić,
gdzie ja nigdy wcześniej nie byłem na takim lotnisku od A do B.
Dużo dobrego teraz słyszę o Good Maps, bo zaczyna się aktualnie konferencja CSUN w Kalifornii
i tam już pierwsze raporty osób niewidomych o tym, że samodzielnie dodarły z jakiegoś tam punktu A do B,
nie będąc w tym hotelu Marriott wcześniej, się udały za pomocą GoodMaps.
Natomiast nie wiem, jaka technologia jest użyta tutaj. Także, no nic, trzeba by kiedyś
się wybrać do Stambułu i zobaczyć. Nie wiem, czy tam też nie jest zaoferowana pomoc wideo,
ale to chyba tylko dla osób głuchych, których potrzebują tłumacza w języku migowym
i wiele innych udogodnień. Airbus, też przedstawiciel Airbusa, był panelistą,
opowiadał o tym, jak teraz dostosowują nowe modele Airbusów,
o tym, że zarówno linie prowadzące są w kabinie zamontowane,
żeby można było dotrzeć np. ze swojego siedzenia do toalety,
no i też miejsca są ponumerowane w brajlu.
Ja z tego, co pamiętam, podrzucałem w ramach tytułu przeglądu
kiedyś ankietę Airbusa, która była w języku angielskim,
odnośnie tego, jak osoby niewidome chciałyby mieć za opisane siedzenia,
miejsca siedzące w samolotach Airbus. Także widać, że jakieś efekty tego
już się zaczynają pojawiać w najnowszych modelach tych samolotów,
a także może jeżeli będzie nam kiedyś dane takim polecieć,
to będzie można zrelacjonować, jakie były wrażenia.
Co do jeszcze innych wystąpień, to byłem na bardzo ciekawym
Fireside, czyli na ognisku, dotyczącym firmy Taobao, czy też Alibaba Group.
Bo w Chinach, no to Taobao zdaje się jest tym takim najpopularniejszym
gdzie ludzie kupują rzeczy. Nie wiem na ile jest to powiązane z Aliekspresem,
oprócz tego, że jest jeden właściciel, czy ta oferta się jakoś pokrywa,
czy tam się to czymś różni. Natomiast podobno Alibaba Group bardzo
mocno inwestuje we wspieranie sprzedawców z niepełnosprawnościami.
Także kwestie sprzedażowe są ponoć bardzo dopracowane, jeśli chodzi
o dostępność. Ta część sprzedażowa, ta obała jest też testowana
jest testowana z czytnikami ekranu, jest też testowana z innymi technologiami asystującymi
i są też ponoć materiały wideo, które mają pomóc osobom z niepełnosprawnością,
które chcą sprzedawać swoje produkty na to, żeby w to po prostu jakoś wejść
i coś sobie sprzedawać, jakieś tam swoje rzeczy, które tam wytwarzają.
To jest w ogóle bardzo ciekawe, bo te wszystkie chińskie platformy,
które są dostępne na naszym rynku, jakieś Temu, Shane’y, Aliekspresy,
to tam kupować cokolwiek, nie widząc, to naprawdę trzeba mieć dużo szczęścia
i dużo samozaparcia.
Z tego, co Arek kiedyś pisał, gdzieś na którejś z grup,
Podobno na polski rynek, na europejski rynek trafiają właśnie jakieś bardzo niedopracowane wersje, inne w ogóle tych produktów, rzekomo, wersje chińskie są super.
My tego nie sprawdzimy tak łatwo pewnie. Trzeba by się w jakiegoś VPN-a uzbroić i znać trochę język, ale tak podobno jest.
Czy aplikacje do różnych urządzeń gospodarstwa domowego czy inne rzeczy ponoć lepiej działają.
Co jeszcze ciekawego oglądałem? No byłem sobie na wystąpieniu,
gdzie prezentowane były różne rozwiązania, w tym na przykład
Instytut Geodezji w Słowenii. No i się okazuje, że w Słowenii
ten instytut, to jest główny instytut państwowy, który zajmuje się kartografią,
mapowaniem kraju itd., on po pierwsze tworzy własne mapy tyflograficzne,
które można sobie od nich zamówić, a po drugie mapują oni Słowenię pod kątem różnych cech dostępności.
Na przykład gdzie znajdują się przejścia dla pieszych z udźwinkowieniem, gdzie znajdują się linie prowadzące,
a gdzie znajdują się parkingi dostępne dla osób z niepełnosprawnościami ruchowymi itd.
Także można sobie w ogóle na stronie dostopnost-prostora.si w ogóle przeszukać Słowenię
pod kątem takich różnych elementów, no i zobaczyć, na ile one w danym rejonie,
w danym mieście, przepraszam najmocniej, po prostu występują. Tak że…
Takie nowości ze Słowenii, bardzo to jest ciekawe.
Też byłem obecny przy opowieściach firmy Teseus. Teseus to właśnie
Moi znajomi z Czech, z Brna, ktokolwiek był na ICC, pewnie kojarzy postać Radka Pawliczka,
który przewodzi czeskiej grupie. No tutaj jest to firma, która trochę się zrodziła
z Uniwersytetu Masaryka w Brnie, a teraz trochę sobie działa samodzielnie,
wyskoczyła z tamtejszego, powiedzmy, bonu tego uniwersytetu,
który nazywa się po prostu Tejreziarz. I Tezeus jest firmą, która zajmuje się właśnie
Czym ona się różni od innych firm konsultingowych, które gdzieś tam robią audyty, robią szkolenia
i pomagają firmom osiągnąć tą lepszą dostępność? To jest to, że oni mają takie założenie,
że oczywiście wytyczne są i muszą być i trzeba się ich trzymać, ale to, co jest gdzieś tam ważne,
to jest też ten aspekt, na ile te błędy, które są w tych różnych doświadczeniach cyfrowych
przekładają się na trudności użytkowników konkretnych z korzystaniem z danych technologii.
No więc jeżeli oni się biorą za audyt, no to mają taką zasadę, że okej, znaleźliśmy błąd,
oczywiście przypiszemy go do konkretnego kryterium sukcesu z WCAG, z wytycznych dostępności,
ale też wrzucimy go na skalę, na ile ten błąd jest denerwujący rzeczywiście dla użytkowników.
I tam jest trochę osób niewidomych na przykład, które testują i słabowidzących,
nie wiem czy z innymi niepełnosprawnościami też, pewnie tak.
I te osoby po prostu biorą udział w audytach i zgłaszają te błędy jednocześnie wypełniając tą rubryczkę,
że czy moim zdaniem ten błąd jest ważny. Znalazłem jakiś obrazek na stronie.
On jest, nie wiem, jakoś kiepsko podpisany. No i teraz siedzimy i obradujemy.
Czy ten obrazek jest dla użytkowników rzeczywiście taki ważny?
Czy on tego podpisu aż tak koniecznie wymaga? Czy powinien być raczej dekoracyjny?
Albo inaczej. Może jest jakiś tam opis alternatywny, który nie jest zgodny z prawdą,
albo jest zbyt szczegółowy i za długi przez to, albo za krótki.
No więc tu jest takie właśnie podejście, że w dostępności, która oczywiście jest teraz
już wymaganiem też prawnym i tak dalej, ważny jest ten użytkownik.
Ten człowiek, który na koniec dnia z tych usług będzie korzystał.
No i trochę rzeczy tam jest konsultowanych przez TZUS-a,
chociażby już wspomniany przeze mnie kiedyś Dr. Max,
czyli sieć aptek czeska, która w Polsce też jest obecna,
czy czeski sklep Superzoo, czy kilka aplikacji bankowych,
czy też aplikacja czeskiej telewizji, czeskie radio.
Także są to rzeczy, które jak tak pobieżnie na to patrzyłem,
są naprawdę fajnie zrobione.
Cieszę się, że dostaję tę nagrodę, bo naprawdę dobrą robotę robią
i oby tak trzymali dalej. Byłem też na panelu poświęconym
nowoczesnym technologiom, jeśli chodzi o orientację i nawigowanie.
Tu chodziło głównie o osoby niewidome. I co ciekawe, trafiłem na firmę,
o której w życiu nie słyszałem, a jest ona pewnie już obecna
na polskim rynku. Firma nazywa się po angielsku
czyli ośrodek czy centrum osoby sukcesu,
osoby, której się udało, nie wiem.
Jest to białoruska firma, która stworzyła system.
System nazywa się kroki na gluki, czyli po polsku kroki na dźwięki.
I to z opisu wydaje się być czymś podobnym do zarówno My Way,
czyli po prostu są bikony, które wydają z siebie odgłosy w zależności od tego,
jak tam się je apką wywoła, plus bikony, które też potrafią sterować
na przykład światłami na przejściach dla pieszych, czyli to, co robi
Toto Point na przykład. I to, co mnie zaskoczyło, to jest to, że oczywiście
to jest gdzieś tam wykorzystywane w wielu miejscach w Białorusi.
Tam jest jakoś bardzo dużo implementacji w białoruskich miastach tego systemu.
Natomiast ponoć też są jakieś implementacje, bo firmą mam też jakiś oddział w Polsce.
Michale, słyszałeś kiedyś, żeby ten system był gdzieś w Polsce?
Nie.
No ja też nie.
Ktoś mi to umknęło.
Ja też nigdy o nim nie słyszałem.
No i tutaj jest to ciekawe. Jeżeli słyszeliście, że gdzieś jest to zaimplementowane,
to dajcie znać, jak wrażenia.
Bo o MyWay się słyszy, o TutuPointie się słyszy,
no a o Steps for Sounds, nie wiem czy po polsku to ma jakąś swoją nazwę,
To jakoś tak nie bardzo.
A także tutaj taka rzecz.
Tak się jeszcze zastanawiam, na czym to ciekawym…
Ja jeszcze byłem, bo tych wystąpień było naprawdę strasznie dużo.
To, co mnie naprawdę poruszyło, to też były spotkania
między tymi różnymi wystąpieniami
i to, że po prostu była możliwość porozmawiania z różnymi ludźmi.
Dla mnie takim bardzo otwierającym oczy doświadczeniem było spotkanie
ze znajomym mojej koleżanki z pracy, który jest osobą niesłyszącą,
to jedno, ale osobą głuchą. Natomiast on pochodzi z Ugandy
i pracuje dla organizacji Światło dla Świata, Light for the World.
I to jest organizacja taka międzynarodowa z siedzibą właśnie chyba w Wiedniu,
która zajmuje się różnymi projektami pod kątem osób z niepełnosprawnością
w krajach afrykańskich, gdzie my pokazywaliśmy różne rzeczy, które robimy tutaj
w ramach Meta Labu, czyli wydruki 3D, klawiaturę Meta Braille, którą można
sobie samodzielnie złożyć i to, co zauważyłem, to to, że nie wystarczy
powiedzieć, że to jest klawiatura, którą można wykonać samodzielnie,
czy to jest druk 3D, modele są dostępne w internecie, coś tam.
Trzeba było powiedzieć, wy macie drukarki 3D też,
możecie też drukować te rzeczy u siebie w Uganda.
To jest taka perspektywa, gdzie wydaje mi się,
że trzeba po prostu wskazać konkretnie, pokazać,
że te różne rzeczy, które my tu wymyślamy,
wy też możecie je zaimplementować.
Jakby macie ku temu środki, macie ku temu sprzęt,
możecie też je robić. I rzeczywiście było widać,
że to, co ja tam pokazywałem, spotkało się z zainteresowaniem.
Pięknie patrzeć, że są takie technologie, które da się w takich miejscach zastosować.
Rzeczywiście tych środków nie ma jakoś specjalnie wiele i te osoby nie mają jakichś bardzo rozwiniętych warunków do życia.
Także mam nadzieję, że coś uda się ciekawego tam rozkręcić.
Zastanawia mnie skąd takie wątpliwości. Czy oni po prostu nie są do tego przekonani?
Czy na przykład nie byli w stanie pojąć tego, że to wystarczy po prostu ta technologia,
której używają? Przy jakiej jakby bariery?
Zdaje się, że tak. Zdaje się, że trzeba to po prostu podkreślić.
Że sprzęt, który posiadacie wystarczy do tego, żeby robić te rzeczy,
które w tym momencie Wam to pokazujemy. Tak mi się wydaje.
Trochę taka wiara w te możliwości, które się tam posiada.
Tak mi się wydaje.
I to jest też właśnie ciekawe, bo pierwszy raz w rozmowie z przedstawicielem tej organizacji
usłyszałem, że my nie potrzebujemy… My wiemy, że technologia istnieje
i nawet tej technologii nie trzeba tworzyć, bo po prostu wiele technologii już jest,
ale my potrzebujemy kogoś, kto po angielsku został nazwany
Assistive Technology Facilitator.
I o co chodzi? Powinna być taka osoba, która jest takim pośrednikiem między firmami
tworzącymi technologię, a miejscami pracy, jakimiś ośrodkami, różnymi miejscami
publicznymi, które by wskazywały, jakie te technologie, które z tych technologii
mogą być użyteczne, że one w ogóle są potrzebne, które konkretnie są dobre,
i w jaki sposób można ich użyć. I ja mówię, no, w Europie, w Stanach taką rolę
przejmują dystrybutorzy, tak, czyli firmy, które przejmują jakieś rozwiązania
międzynarodowe, lokalizują je na rodzimy rynek, tłumaczą na polski, nie wiem,
przejmują na siebie jakieś kwestie, że można od nich to kupić w lokalnej walucie,
przejmują kwestie wsparcia technicznego i konserwacji, jakąś promocję,
jakieś uzdatnianie tego do funkcjonowania na lokalnym rynku.
I on tak popiwał głową gdzieś tam, że no tak, vendors, vendors,
dystrybutorzy, no okej. Rozumiem, że tam jest kwestia tego typu,
że po prostu na tym etapie, na którym te kraje są,
potrzebna jest osoba, która będzie bardziej takim ewangelizatorem
i kimś, kto bardziej będzie wyjaśniał, co to jest, do czego to służy
i z ogromu tych technologii, które już istnieją, co opłaca się
po prostu w danej sytuacji wybrać.
Tam tak naprawdę jest bardzo znikoma świadomość w ogóle tego, że cokolwiek zrobić się da.
Tak mi się wydaje.
Że te technologii istnieją i że one są w ogóle jakkolwiek dostępne.
I no to taka… Jak słucham o tym, jak mówisz, to taka smutna konstatacja też, jaki jest w ogóle los
osób z różnymi niepełnosprawnościami, czy to wzroku, czy jakimikolwiek innymi,
które po prostu w tamtych miejscach zamieszkują.
Jeżeli nie mają dostępu, nie mają wiedzy tak naprawdę o tych technologiach,
no to jak bardzo ich życie tak naprawdę musi być ograniczone?
No z tego, co wiem, jest naprawdę ciężko.
Są jakieś bardzo ograniczone możliwości pracy w jakimś sensie chronionej.
Nie pamiętam teraz, na czym ona dokładnie polega.
czy to jest wytwarzanie jakichś przedmiotów czy coś.
Natomiast wiem, że akurat człowiek, z którym rozmawialiśmy,
bardzo chciał się z tego wyrwać i on przede wszystkim chyba
napisał doktorat w ogóle, czy przynajmniej chciał się doktoryzować,
więc ukończył studia wyższe, co ponoć też jest dość dużą rzadkością
w tych krajach, jeśli chodzi o osoby z niepełnosprawnością.
On się też gdzieś wyrwał, nawet potem za granicę.
On też pracował gdzieś tu w Europie, przez jakiś czas studiował.
W związku z czym, no to nie jest…
To nawet u nas czasami jest… Nie każdy, tak?
Wyjeżdża na przykład za granicę i tam jakieś realizuje.
Teraz jest to bardzo łatwe z Erasmusami i tak dalej,
ze wsparciem, które otrzymujemy.
Natomiast dla osoby z takiego kraju, no jest to ciężki temat.
Ale takie 30 lat temu, to też była w ogóle wyjątkowa sytuacja,
Mówię, że na przykład ktoś niewidomy z Polski wyjeżdżał do Stanów Zjednoczonych i mógł w ogóle zobaczyć, co tam jest, jak tam się żyje, jakie są te technologie, a pięćdziesiąt lat temu na przykład, to już politycznie były bardzo duże problemy z tym.
Paradoksalnie wtedy to była też i czasem większa szansa, że ktoś wyjechał.
Niekoniecznie może z myślą o tym, że będzie mu lepiej technologicznie, ale po prostu, że będzie mu lepiej życiowo, tak?
Gdzieś tam wspólnie z rodziną i dopiero potem mógł być zaskoczony, że no, tu się dużo więcej rzeczy tak technologicznie da rozwiązać.
Natomiast no tak, to były takie sytuacje, z którymi podejrzewam właśnie w tych krajach chociażby afrykańskich, to w tym momencie mogą mieć do czynienia.
Tak, tak. Wydaje mi się, że to jest…
Tak, plus warto jeszcze wziąć margines, że to może być dużo bardziej, dużo smutniejszy obrazek niż to, co my opisujemy teraz.
A to, że w tym momencie na przykład odcięto im dostęp do mediów takich, powiedzmy, zachodnich w postaci chociażby Głosu Ameryki.
Ja podejrzewam, że nie jedni niewidomi gdzieś tam słuchali sobie, tak, jakiegoś tam programu na krótkich czy średnich falach,
ucząc się nawet chociażby angielskiego, tego, na dobry początek, może nawet tego special english, tak, tego specjalnego takiego, tej modyfikacji angielskiego.
Albo żeby sobie w ogóle posłuchać o tych technologiach, co tam jest.
No to rzeczywiście, to teraz może być jeszcze bardziej ograniczony dostęp do jakiejkolwiek informacji.
Dobrze, no to przesłuchajmy ostatniego wywiadu, który ja dziś przygotowałem.
Czyli wywiadu, wracamy na stare śmieci, można powiedzieć, bo już dwa lata temu było mi dane porozmawiać z przedstawicielami firmy Kinoa.
No i teraz wracamy do Kinoa i myślę, że no zobaczmy, co tam nowego u nich się wydarzyło w międzyczasie.
Jestem na stanowisku Kinoa. To już znany projekt, bo poświęciłem mu kilka minut, a nawet kilkanaście,
jakieś dwa lata temu w poprzedniej audycji dotyczącej Zero Projectu.
No i teraz jestem znowu z twórcami rozwiązania. Dwa lata upłynęły. Co się zmieniło?
Zobacz, zobacz.
Tak, dzięki.
Kinoa Interactive Graphics. Jak to działa?
Przejdźmy do paintingu, bardzo znanym.
Tak.
To jest La Gioconda.
Okej.
Więc teraz zobaczymy sobie…
O, jest Mona Lisa.
Tak.
Zobaczymy teraz sobie jeden z obrazów bardzo znanych. Każdy pewnie zna Mona Lisa.
Ponieważ system K.I.G. pozwala na reprezentację
Teraz to jest mój telefon.
Normalnie, jeśli masz ołówki, one mogą się połączyć.
To będzie więcej informacji.
Ale tutaj użyjemy tylko smartfonu.
Nie możemy połączyć ołówki.
Nie jest to potrzebne, chcę tylko zrozumieć.
Z jednym palcem…
To jest telefon.
I obraz idzie od tej strony do tej strony.
Jeśli chcesz zrozumieć, to możesz połączyć ołówki.
Tak, czyli tak jak wspomniałem, system sam opiera się na pierścieniach, które mamy zapięte na rzepy na palcach, po jednym pierścieniu na palec.
No i w podstawowej formie tam były wybzykiwane różne litery brailowskie, na zasadzie takiej, że po prostu, nie wiem, trzy palce na raz, drugi, trzeci, czwarty, to jest tam S.
powiedzmy, że to jest serdeczny, środkowy, wskazujący, albo po kolei,
no już zależy, jak tam sobie ustawimy. I oni teraz zaczęli to rozbudowywać
i pierwszym takim zastosowaniem, które to pokazali, tak jak już opisywałem,
są obrazy, czyli dzieła sztuki różne, aczkolwiek pewnie można inne
graficzne materiały też w ten sposób dostosować.
I to jest kolejny taki system, gdzie wchodzimy palcem po ekranie
smartfona czy tabletu i na podstawie tego, co nam mówi gdzieś tam, czy jakichś wibracji,
możemy oszacować, ile miejsca na ekranie ten obraz zajmuje, jaką powierzchnię,
czyli czy jest on duży, czy zajmuje połowę ekranu, czy nie, no i gdzie jest jego granica
i kiedy już ten palec nam poza granicę wyjeżdża. Można próbować w ten sposób
wyrobić wyobrażenie o kształcie. Natomiast to, co takie systemy oferują,
to jest to, że jeżeli przejedziemy palcem po różnych częściach tego obrazu,
które są jakoś tam wcześniej w odpowiednim oprogramowaniu zaznaczone,
no to nam, po pierwsze można nam zawibrować konkretny pierścień,
żeby coś nam zasygnalizować, na przykład jakąś konkretny kolor
w takim obrazie czy jakiś tam element, a my możemy wysłuchać opisu
…tego danego elementu, który aktualnie podświetliliśmy.
Więc ja tutaj na razie jeżdżę palcem po Mona Lisie.
Tak, czyli w momencie, kiedy jeździmy po obrazie palcem, coś nam zawibruje, słyszymy krótki opis, czyli taki bardzo podstawowy, że jest to, nie wiem, twarz kobiety.
Teraz, jeżeli przytrzymamy palcem dłużej i poczekamy,
to zostanie odtworzony opis dłuższy i tam już można się rozwodzić w szczegóły
i można być bardziej ekspresyjnym. Także coś takiego na razie jest pokazane.
Tutaj z opisu za wiele nie zrozumiemy w nagraniu, ponieważ angielska synteza
próbowała czytać tekst w języku francuskim.
Mona Lisa zapytała Antirromanie, że będą sprzedawać mniej konwencji Florentyńskiej
dla mniej wyraźnych domów marszałkowskich.
Przestań, tylko jedno dotykanie.
Co się dzieje?
Jest krótka i długa opisana.
Więc, gdy obiekt odwraca się,
Możesz zapytać, jaki typ obiektu jest to, jaki jest nazwisko, a potem możesz dodać opis.
Ta obrazka została stworzona za pomocą Cloud AI.
Możesz zainteresować się kartami, kodami z jakiegokolwiek obszaru.
Tak, właśnie to jest bardzo ważne, co teraz Ibrahim na imię mówi,
bo te KIG, czyli te grafiki interaktywne,
ponoć już na tym etapie, nie do końca wiem, jak to ma działać,
bo przypuszczam, że po prostu klod, ogólny model kloda jakoś zdaniem
Ibrahima się nakarmił jakoś tam grafikami, które oni tworzyli.
Natomiast ponoć klod.ai już zna ten format KIG
i jak się go poprosi, stwórz mi KIG czegoś tam,
to on potrafi stworzyć już ten plik graficzny
Oraz te oznaczenia na ten plik, te znaczniki, które w różnych miejscach tego obrazka aktywują tą interakcję.
Nie jest to wcale wykluczone. Sztuczna inteligencja potrafi przecież chociażby tworzyć dodatki do NVDA,
więc też zna jakieś tam procedury, jak to powinno być robione. Także całkiem możliwe, że i tu gdzieś po prostu
zassała specyfikację.
Wydawało mi się to zbyt mało znane, żeby miał jeszcze dosyć dużo próbek, żeby się tego nauczyć,
a nie wydaje mi się, że możemy sobie ogólny model CLOD-a tak po prostu wytrenować, na czym chcemy.
To musiał być jakiś skill albo jakiś tam inny MCP.
Molekularna struktura, organiczny diagram.
Po prostu sobie wyobrażam.
Jakiekolwiek grafiki możemy reprezentować.
Ale weźmy bardzo interesujący przykład.
To jest mapa geograficzna.
Możesz teraz zapytać Cloud AI.
Właściwie możesz napisać do Claude’a, że daj mi mapę Kiji.
Kijino Interactive Graph Image.
Mapę Polski.
Możesz powiedzieć, że chcesz mieć główne wioski, główne miasta,
niektóre granice, a może jeszcze trochę historii.
Coś takiego.
I on ci to przyniesie.
Właściwie.
I możesz włożyć to do aplikacji, która jest wolna.
I wtedy możesz zacząć nawigować mapę.
Tak, czyli można stworzyć za pomocą CLOD-a w tym momencie grafikę czegokolwiek.
No tutaj pan już się pokusił o kilka pomysłów, od jakichś…
Biologia, chemia, schematy elektryczne.
Molekuły, po mapy państw na przykład, no mapa Polski czy Austrii, czy innego państwa.
No i myślę, że za chwilkę opowie coś bardzo ciekawego, bo opowie trochę jak działa ten system
I gdzie przydają się te pierścienia?
Tak, czyli przez to, że tych pierścieni mamy na palcach chyba trzy czy cztery,
no to możemy sprawić, że każdy pierścień może wibrować osobno.
I dzięki temu, jak tworzymy taką grafikę, to możemy na tej grafice pozaznaczać,
na przykład jeżeli jest to mapa Polski, no to możemy zaznaczyć,
że mały palec będzie oznaczał rzeki, palec serdeczny będzie oznaczał miasta główne,
palec środkowy będzie oznaczał granice albo góry, cokolwiek.
I teraz przemieszczając się palcem po tym obrazie i nawigując
twojego powierzchni, kiedy natrafimy na miasto, to zawibruje nam
na palcu serdecznym, tak jak wspomniałem wcześniej.
I to się nazywa finger legend, czyli jakby legenda palcowa,
czyli możemy wykorzystać to, że mamy tych pierścieni więcej,
żeby kilka kategorii obiektów od razu sobie wywołać
albo wiedzieć od razu, jak podświetlimy.
O, tutaj mamy miasto, o, tu jakaś góra.
I teraz trzymam palec, on mi przeczyta krótki opis,
przytrzymam jeszcze dłużej, to dostanę jakieś dodatkowe informacje,
nie wiem, liczbę mieszkańców, godło, herb, coś tam jeszcze…
i najważniejsze, budowlę.
I w ten sposób właśnie tworzy się całe mapy.
Yes, grafiki.
Dołączysz do obiektu i zanim usłyszysz, co to jest, już wiesz, czy to jest rzeka, bo to jest palce rzeki.
Tak, dokładnie, czyli właśnie podświetlając element dowiadujemy się jakiego typu on jest,
no bo zahibruje nam odpowiedni pierścień, tak jak zdefiniowaliśmy w tym KIG.
Podczas gdy podążasz za rzeką, na przykład palce miasta wibruje.
Wiesz, że rzeka płynie przez to miasto?
A, okej. Czyli możemy też badać połączenia.
Jeżeli palcem przejedziemy przez jakieś połączenie miasta z rzeką,
to możemy w ten sposób, co nam za chwilkę zawibruje,
OK, czyli ta rzeka płynie przez to miasto.
OK.
Tak, czyli tak długo jak płynę, jak jadę palcem po linii np. jakiejś rzeki,
powiedzmy Dunaju i wibruje mi palec od rzek i słyszę, że to Dunaj,
no to jadę i jestem w stanie stwierdzić OK, czyli linia jest tak długa
Tu, tu, tu, tu, tu, tu, tu, tu.
O, wpłynąłem do Wiednia. Super.
Czyli Dunaj przepływa przez Wiedeń.
I jak wykryjemy, że jakieś miasto,
może to Wiedeń, może nie,
stukamy palcem w ekran i zostanie nam odczytany ten krótki opis.
Kliknijcie dłużej i usłyszycie dłuższą opis.
Jeśli już stworzyliście, co nazywamy, file zoomu w Wienii,
przesuńcie palce w prawo i to otworzy Ci miasto w Wienii.
Przychodzisz do Wienii i zaczynasz je też nawigować.
tak zwane pliki zoomowalne i to jest po prostu więcej szczegółów
dla konkretnego obiektu, czyli możemy wejść sobie w jakiś obiekt
typu Wiedeń i przeglądać sobie, nie wiem, jakieś zabytki Wiednia,
albo nie wiem, jak przebiega ją dzielnicę względem siebie.
Także te grafiki mogą być wielopoziomowe.
Czy ta wersja, która jest dostępna dla ogólnego publicznego, może generować KIAG-i?
Nie wiem, czy to tylko w moim systemie, czy naprawdę jest otwarte. Musimy spróbować.
Basia, tutaj pan twierdzi, że nie wie, czy to u niego już tak się nauczył, że po prostu na podstawie jakichś konwersacji z nim, czy ogólnie Claude już się nauczył tego systemu?
Wcale się nie zdziwię, jeżeli jednak skoro o tym teraz wspomina, to że po prostu bazuje na tych konwersacjach, jakie miał z nim i tak globalnie to nie umie tego.
Natomiast nie jest to nic trudnego podejrzewam, żeby go, czy dowolnej sztucznej inteligencji tak naprawdę, żeby nauczyć, jeżeli gdzieś jest zapisana specyfikacja tych plików, jak je powinno się robić,
Jeżeli ta specyfikacja gdzieś jest, to zawsze można podać po prostu takiemu modelowi, czy to Claude’owi, czy Chathowi GPT ją, no i wygeneruje po prostu według tej specyfikacji taki plik.
Zapewne tak.
Ale nie zrobiłeś nic specjalnego, żeby to się stało.
Po prostu zaczęło się samemu.
Nie, ja nauczyłem Claude’a.
Okej, okej.
Spędziłem czas na to.
Zacząłeś się zrozumieć,
i kiedy jest błąd,
mówisz do niego,
naucz się, co to za błąd.
No, czyli on potwierdza to, czy ten Claude się nauczył, czyli za jakiś czas tam, jak wykryje błąd, no to naucz się, że to nie działa tak, tylko tak, po czym podsumuj, czego się dziś nauczyłeś, tylko dalej myślę, że to działa w obrębie jego własnych, tam, lokalnych konwersacji.
Bo nie można sobie wyszkolić chyba tak globalnie modelu.
No właśnie, to jest to, co teraz powiedziałem, nie?
Że powinienem na swoim koncie to zrobić.
To jest całkiem możliwe, tak, tak.
Nie jestem pewna, bo to jest bardzo nowe, nie testowałem go.
Ale przynajmniej możesz zacząć od punktu, gdzie jestem.
Bo on produkuje… on produkuje…
On produkuje całkiem dobre podsumowanie.
Wszystkie ważne rzeczy. Więc możesz zacząć od tego samego punktu,
i możesz zacząć grać z nim, na wolne.
Okej, więc jest też toolkit, który stworzyłeś,
wyprzedzany przez ciebie. Nie musisz to zrobić przez cloud.
Mam aplikację, interfejs,
Tak, czyli istnieje też oprogramowanie do tworzenia tego typu grafik, natomiast ono już wymaga obsługi przez osobę widzącą, no bo ktoś musi te, wiadomo, te graficzne szczegóły nakreślić.
Trzeba rysować. Potrzebna jest pomoc osoby widzącej.
W każdym razie, ta interfejs jest zawsze przydatna, ponieważ, wiesz,
artyficzna inteligencja nie jest całkowicie perfekcyjna.
Tak, Joe.
Taki interfejs jest potrzebny, ponieważ, no wiadomo, sztuczna inteligencja halucynuje, myli się,
no i w wyniku tego wychodzą czasem głupoty.
Oczywiście.
…halucynacje i musisz… to robi 90% pracy.
Tak.
I wciąż musisz wracać i czyścić, i zmienić…
Tak.
Ale w końcu, jestem pewien, że jeden dzień będziemy z Jeffem rozmawiać
Daj mi mapę Polski. Daj mi obraz, nie wiem, znany malarz.
Tu jest nadzieja, że kiedyś po prostu będzie to generowane wszystko bezbłędnie.
Czy to jedyne, co jest nowe w Kinoa?
Chcielibyśmy zrobić jakąś współpracę z błyskotliwymi muzykami.
Chcemy dać możliwość błyskotliwym muzykantom…
Tak, czyli jest też pomysł, żeby wprowadzić tryb, w którym po prostu będzie przekazywany tymi pierścieniami zapis nutowy.
Plan jest taki, żeby wręcz całe partytury były przekazywane właśnie Braille’em i żeby osoba niewidoma czując je, wywibrowane na palcach, mogła je od razu odgrywać z nut.
Możemy reprezentować długość notu,
zdjęcie notu…
I to będzie pierwsze zdanie,
Mówiłaś o tym, że blindy mogą czytać partizany i zagrać je jednocześnie.
Ale potrzebujemy muzyków, a my nie jesteśmy muzykami.
OK, powinieneś to i to napisać, a potem zgodzimy się o mapę palców.
Tak, OK.
Więc teraz to jest tylko prototyp systemu, prawda?
To, co teraz istnieje, wiecie o plikach MIDI?
Tak, tak, tak.
Teraz możemy już wziąć plik MIDI i go przerabiać.
I przygotować go do wkładania w wibracje.
Wszystko, co zostało, to mapowanie palców.
Czyli teraz wystarczyłoby tylko się umówić na jakieś sensowne zmapowanie tego do tych, który palec jest odpowiedzialny.
Chcemy to zrobić…
Chcemy to reprezentować.
Tą notą, tą ręką.
W ten sposób. I to zrobimy.
Ale czy to działa z plikami MIDI, gdzie jest mnóstwo instrumentów?
Bo jest dużo dźwięku, dużo wibracji.
Jeśli masz pianino i gitarę…
Na pewno, na pewno.
Więc jest tylko jedno instrumenty na ten czas.
Trzeba się skoncentrować.
Po prostu, gdyby próbować to przetłumaczyć na wibracje, to powstałaby kakofonia, wibracjnik i wiedziałby, tak, tak.
Więc na ten moment to jest raczej skoncentrowane na jednym instrumencie.
Na ten moment koncentrują się na zapisie fortepianowym.
Tak, no i potem trzeba będzie pomyśleć, jak to zaadaptować pod inne instrumenty.
Flat jest ponoć dość prosty w takiej adaptacji, no może można by rozważyć skrzypce.
Właśnie wtedy jeszcze na tym etapie wywiadu nie zrozumiałem, że ten system nie jest do końca jeszcze skonfigurowany,
więc pytałem o krzyżyki bemole, ale na tym etapie to jest jeszcze…
Są otwarci na sugestie.
Są otwarci na sugestie, tak. Słowo klucz.
No właśnie, mamy trzy wolne palce, więc można coś na nich tam zmapować,
ale też można się bawić długością tej wibracji albo jej intensywnością.
No i to pytanie, czy można na przykład w ten sposób reprezentować wartości nut albo dynamikę.
Ale no to już jest kwestia do przegadania potem.
No to już rzeczywiście musieliby sami zainteresowani się wypowiedzieć,
a to jest na tyle taki, mam wrażenie, indywidualny przypadek,
że tu też ile ludzi, tyle opinii może być.
No tak. Więc niech dadzą kupę ustawień i cześć.
Dobra, zobaczymy, co tam jeszcze ciekawego.
Możesz je używać jako funkcję.
Możemy zrobić kombinacje.
Powoli ten wywiad by się po prostu kończył.
No takie urządzenie, wiele można zrobić z tym konceptem właśnie.
Ileś tam pierścieni na palcach, wibracje i z tego co pamiętam,
to miało być też jakieś tańsze, około 60 dolarów za sztukę.
Ja będę się starał jakoś obserwować ten rozwój, bo tutaj jeden
z deweloperów również siedzi w Wiedniu, więc no jest szansa,
że czegoś więcej się o tym urządzeniu dowiem.
Ale nie wiem, no dla mnie jakoś to ten moment, ten tryb eksploracji
W tej eksploracji grafik, których nie jestem w stanie dotknąć, nie przemawia, bo chyba nie mam aż takiej wyobraźni przestrzennej, żeby…
Trzeba by właśnie tu, mam takie wrażenie, mieć też wyobraźnię dość mocną, bo to tak naprawdę cały czas i tak poruszasz się po płaskiej powierzchni telefonu.
Te wibracje ewentualnie mogą być jakąś taką dodatkową wskazówką, ale no też jakoś niespecjalnie to widzę, a na pewno jakiś bardziej złożony rysunek,
To może być już naprawdę trudne do identyfikacji. Szczególnie, że ekran telefonu nie jest dużą powierzchnią.
Może na tablecie.
Tak, na tablecie bardziej. No ja pamiętam, że kiedyś taki system ze Słowenii był jakiś czas gdzieś tam promowany,
czyli Filiv. Ja nawet z nimi prowadziłem wywiad na którymś SiteCity i to było na bardzo podobnej zasadzie,
czyli też jeździłeś palcem po ekranie, to wibrowało
I dało się wyznaczyć w ten sposób granice tego rysunku.
No i jakieś były do tego też opisy dźwiękowe.
Nie wiem, czy się to jakoś przyjęło. Już od kilku lat o tym nic nie słyszę.
Także przypuszczam, że się nie przyjęło.
Ale jak widać, próbują dalej różni inni twórcy.
To jest chyba wszystko, co ja w tym roku dla Was zebrałem.
Było dużo więcej, mam wrażenie, kwestii związanych z dysfunkcją wzroku
Mam nadzieję, że niektóre z tych produktów czy pomysłów się jakoś tam urzeczywistnią i usłyszymy o nich więcej.
Natomiast tak wygląda konferencja Zero Project 2026 w Wiedniu. Zobaczymy, co przyniesie przyszły rok. Jakie inicjatywy zostaną wyróżnione.
To jest w ogóle taka bardzo ciekawa konferencja w porównaniu do tych innych technologicznych wydarzeń,
Gdzie w zasadzie mam takie wrażenie, że na tych dużych konferencjach mamy bardzo często podobny zestaw prelegentów i podobny zestaw produktów,
a tutaj możemy poznać coś takiego nietypowego. Może nie jest to zawsze jakoś wspaniale dopracowane, przemyślane, zaprojektowane,
Ale jest to coś, co może być na pewno jakąś ciekawostką, jakąś taką inwencją.
Cały czas wokół tej dostępności się kręcąc i cały czas jednak próbując ułatwić wszystkim życie.
Przede wszystkim, że do głosu dochodzą też takie kraje, których byśmy się nie spodziewali, że tam powstanie jakaś innowacja.
Myślę, że to jest główną siłą napędową tego wydarzenia.
Tak, no więc jeśli o mnie chodzi, to by było na tyle.
To co, Pawle, za rok się wybierasz na Zero Project?
Nie planuję się nigdzie wybierać z Wiednia, jako że jestem tu, a moi pracodawcy są na tyle łaskawi,
że zazwyczaj chcą, abyśmy na takich wydarzeniach się pojawiali, albo ja w towarzystwie.
To jest niewykluczone, że tak, oczywiście dużo rzeczy może się zmienić, dużo rzeczy może się wydarzyć.
Ale myślę, że jeżeli się znowu wydarzenie wydarzy i wszystko będzie sprzyjało tak jak do tej pory, no to czemu nie?
I znowu będziesz miał okazję o czymś, miejmy nadzieję, u nas też ciekawym opowiedzieć.
Zero Project Conference tegoroczna, na której Paweł Masarczyk był i opowiadał, co tam ciekawego na tej konferencji się wydarzyło i co zostało zaprezentowane.
To był temat naszej dzisiejszej audycji na antenie Tyflo Radia.
Dzięki raz jeszcze i ja również dziękuję za uwagę.
Michał Dziwisz, kłaniam się. Do usłyszenia.
Był to Tyflo Podcast.
Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków
Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.