FreeStyle Libre

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje Tyflo Podcast.
W kalendarzu poniedziałek to jest 12. dzień października 2026 roku.
Startujemy na żywo z Tyflo Podcastem z audycją w Tyflo Radiu.
A dziś będzie taka audycja na pograniczu, no ja wiem, elektroniki, technologii i zdrowia.
Bo sobie porozmawiamy o sensorach, o sensorach, które przydają się tym wszystkim, którzy zmagają się z cukrzycą.
Dziś na warsztat weźmiemy sobie sensory FreeStyle Libri, albo Libre właściwie, chyba nawet tak się to wymawia.
I o tych sensorach opowie dziś Krzysztof Bruzda.
Witam cię serdecznie.
Dzień dobry, witam.
Tak, dawnośmy się nie słyszeli, ale jesteśmy.
Ale jesteś i no i dziś rzeczywiście do naszego wirtualnego studia przyniosłeś taki sensor i to jeszcze w dodatku na sobie.
Dokładnie tak. Historia tego w skrócie wygląda tak, że przegiąłem w pewnym momencie z pewnymi rzeczami na imprezie i wylądowałem na trzy tygodnie w szpitalu.
Także tam jakby…
Tam się pobadali wzdłuż i wszerz.
Tak, i powiedzieli, że to nie cukrzyca jeszcze, ale to insulinooporność, czyli już krok do cukrzycy.
No tak. I że warto badać sobie poziom glukozy, jak rozumiem.
Tak, i trzy tygodnie łoili we mnie tę insulinę, bo jak mi to lekarze tłumaczyli, moja trzustka prawidłowo wydzielała tę insulinę, tyle że ja po prostu przekroczyłem granicę swojego organizmu.
I po prostu tej insuliny było zdecydowanie za mało. No i się stało.
No i się stało. I w związku z tym, to lekarz ci zalecił takie monitorowanie, czy jak to wyglądało u ciebie?
Chodzi o to, że po prostu, tak jak mówię, przez te trzy tygodnie łoili we mnie trzy razy dziennie po 48 jednostek tej insuliny,
żeby ją zbić z powrotem do tego momentu, gdzie organizm już daje radę, nie?
I tą insulinę w trakcie tego zmniejszali mi co jakiś czas.
Wypuścili mnie z 20 jednostkami ze szpitala.
A teraz już nie biorę w ogóle.
I pani doktor, która mnie prowadziła, mówi do mnie:
A słyszał pan o czymś takim jak Libre?
No słyszałem, bo przecież mamy tutaj wspólnych znajomych cukrzyków.
No to sposób nie słyszeć, nie?
A gdybym panu zaproponowała coś takiego, co pan na to?
Ja mówię, dobra, nie?
Kurczę, wiem, że to jest wygodniejsze od takiego glukometra,
chociaż nabyłem sobie glukometr mówiący,
ale mówię, dobra.
No i przyniosła mi ten sensor,
zaaplikowała mi go,
no i przestali mnie kłuć, nie?
No i w tym momencie tylko na telefonie jakby sprawdzałem sobie wartości.
I jak przychodził lekarz czy pielęgniarka, to tylko:
Panie Krzysztofie, jak tam cukier? No ja tam telefon, myk.
I już im tam podawałem, ile, zapisywali i szli se dalej, nie?
Z ciekawości, bo gdzieś słyszałem takie opinie, że jednak te sensory
nie są aż tak bardzo dokładne jak ten taki standardowy poziom glukometrem,
Pomiar glukometrem. Czy to jest prawda, czy nie?
Z jakichś takich, nie wiem, może na przykład robiłeś jakieś takie porównania?
Albo słyszałeś o tym?
Jeszcze w szpitalu miałem okazję to porównać,
bo niektóre pielęgniarki, które przychodziły na zmianę,
a zapominały albo nie wiedziały, że ja tą Librę mam,
to mnie kłuły, nie?
I różnica była, no, tak przynajmniej
16 jednostek w górę lub w dół
tego pomiaru względem Libry.
I to się zdarza w sumie.
Chyba nie ma takiego sensora, który byłby
sensorem naprawdę dokładnym co do jednostki.
Tam zawsze będą jakieś przekłamania,
bo to jest tak, że ten sensor bierze
pomiar z tego płynu owodniowego,
a nie bezpośrednio z krwi.
Tak, z tego płynu śródtkankowego.
Jak dziś sobie się odrobinę przygotowywałem do tej naszej audycji, to właśnie takie mądre zdanie wyczytałem.
Że mierzy poziom glukozy w płynie śródtkankowym, a nie bezpośrednio w krwi.
Tak, a glukometr po prostu z krwi bierze, więc to jest jednak duża różnica.
Bo we krwi ten cukier jest… zanim on dojdzie do tego płynu, to najpierw się po krwi rozchodzi.
I to jest najbardziej dokładny pomiar glukometrem.
Ale no, jak się nie ma, co się lubi, no to się ma Libre, nie?
Aczkolwiek to nie jest, to od razu trzeba powiedzieć, za wygodę.
No bo bez wątpienia jest to wygoda, że mamy taki sensor,
którym możemy sobie sczytywać poziom glukozy w naszym organizmie.
To za tę wygodę się jednak troszkę płaci.
Tak, taki sensor bezpośrednio w firmie Abbott, która to sprowadza,
bo oni tego nie produkują, bo to jest wyrób amerykański.
Oni to sprowadzają stamtąd, więc u nich to kosztuje mniej więcej
koło trzech stówek, trzysta złotych, bez tam paru groszy.
Ale w zależności od tego, od kogo kupujemy, czy to jest apteka,
czy to jest gdzieś na Allegro, bo też można sobie kupić,
to ta kwota może nawet urosnąć ponad 300 zł.
To trochę dużo jest.
Zwłaszcza że taki sensor wymienia się raz na dwa tygodnie.
I uwaga, nie zawsze taki sensor…
A mnie się już zdarzyło z osiem razy,
że nie dotrwał tych siedmiu dni,
bo się wcześniej bateria wyczerpywała albo jakieś inne rzeczy wychodziły.
To wygląda w ten sposób:
Jeśli taki sensor nawali, dostajemy informację na telefon,
że coś z nim jest nie tak i jest tak zwany,
ja to pokażę za chwilę, jest taki dziennik zdarzeń,
gdzie jest wszystko opisane, co się dzieje
i na tej podstawie tam są literki,
na przykład C to jest zła bateria,
znaczy zła, wyczerpana literka
i to jest wtedy, kiedy nam ten sensor
Sensor się gdzieś naruszył i igła po prostu wyszła nam z ciała i też jest problem,
bo taki sensor już nie nadaje się do użytku po raz drugi, nie można sobie z powrotem wkłuć,
tylko już trzeba go wyrzucić. I na tej bazie tych dzienników oni wiedzą, co się dzieje,
no i przysyłają nowy. I albo się w zależności od literki odsyła, albo mówią,
Jak jest literka C, to nie każą, ale jak jest inna, na przykład I, to każą odsyłać.
Domyślam się, że do celów jakichś diagnostycznych, żeby sprawdzili, co tam się tak naprawdę stało.
Tak. I oni przysyłają kopertę. W kopercie są trzy foliowe takie worki i taka nalepka, którą się nalepia na kopertę, taka wysyłkowa.
I to jest za darmo, przesyłka darmowa.
No i tyle, nie?
No jasne.
Dzwoni się do nich na infolinię, że się to stało, że sensor nie dotrwał do dwóch tygodni.
Mówi się, co się tam stało. No i podaje się panu numer tego sensora,
bo każdy ma swój i oni to mają tam w chmurze czy gdzieś zapisane.
Także to nie ma tak, że ja sobie zadzwonię, bo chcę mieć na zapas
i udaję, że mi się zepsuł, bo oni to widzą, czy on działa, czy nie.
No i tyle.
I podaję im ten numer, podaję im literkę, która tam wyskoczyła
i oni na tej podstawie mówią, niech pan wyśle
albo dobra, niech pan nie wysyła.
My panu wyślemy kurierem kopertę i tam całe ten, nie?
No i przychodzi kurier, dostajemy kopertę,
w środku zawartości ma jakieś kupę papierów,
Te torebki, nie wiem dlaczego trzy, skoro sensor jest jeden, no i tyle.
I po prostu zalepiamy, wysyłamy i tyle. I już. I za jakiś czas przychodzi kurier z nowym sensorem.
Okej, czyli tak, taki sensor koszt 300 zł jest działający przez dwa tygodnie.
To są równo dwa tygodnie? To może być parę dni więcej, parę dni mniej? Jak to jest?
Jeśli bateria i wszystko jest okej, to jest równo dwa tygodnie.
Jeśli wszystko jest w porządku, to są równo dwa tygodnie.
Nawet jeśli bateria jeszcze działa, to już aplikacja zgłasza, że jest do wymiany, bo to…
No bo nie ma sensu tego trzymać.
Są sensory innych firm, które trochę dłużej trzymają. Ten ma 14 dni po prostu.
Okej, czyli tak w sumie na miesiąc to nie jest to tanie, bo to wychodzi 600 zł, mniej więcej.
No, muszę Ci powiedzieć, że w przypadku tutaj naszego kolegi Piotra to jest naprawdę tanio,
dlatego że on używa tak zwanej pętli i on płaci 1000 zł, bodajże chyba rocznie, czy coś,
Ale mówi, że on sześć stów to wydaje na same te sensory.
Może Piotr do nas, jak nas słucha, to się może odezwie, może zadzwoni, to więcej powie.
W każdym razie, sześćset złotych w tym przypadku to jest naprawdę niewiele.
W porównaniu z tym, co płaci Piotr, bo…
Nie no wiesz, tylko ja mówię o samych sensorach, bo to, że cukrzyca nie jest generalnie…
Leczenie jej nie jest tanie, zresztą żadnej choroby nie jest leczenie tanie i inne różne rzeczy się gdzieś tam nam dodatkowo jeszcze potrafią przyplątać i to są też jeszcze dodatkowe problemy.
Natomiast mi bardziej chodzi o sam koszt tego konkretnego rozwiązania. Za wygodę tutaj jednak musimy sporo płacić, bo powiedzmy sobie szczerze, taki glukometr to kupujesz raz,
Masz tam tylko jakieś te igły, jak rozumiem.
I paski.
I paski. To kosztuje znacznie mniej.
Zgadza się. Tylko że, no właśnie, tutaj 600 zł to jest taka cena minimalna,
bo tak jak mówiłem wcześniej, taki sensor, w zależności gdzie kupujemy,
on może kosztować nawet więcej niż te 300 zł.
No jasne, jasne. Jest też, jak rozumiem, możliwość w pewnych przypadkach,
I to chyba znacznej refundacji.
Refundacji, tak. Wtedy ten koszt spada do 50 zł, jeśli mamy to przez refundację.
I teraz, żeby dostać takie coś refundowane, to diabetolog wystawia nam taki, jakby to powiedzieć,
To nawet nie jest recepta, w sumie, taki kod,
który jest wysyłany też do lekarza pierwszego kontaktu,
żeby nie chodzić za każdym razem do diabetologa
– panie, ty już, ja potrzebuję następny, nie?
I najczęściej jest tak, no mi na przykład wypisał taki…
lekarka wypisała kod na pół roku,
więc ja mogłem sobie tam ileś tych sensorów kupić od razu, nie?
Także nie musiałem, że kończy się miesiąc, to dopiero zamawiam następne.
Mogłem sobie zamówić za jednym zamachem wszystkie.
Bo tak rozumiem, możesz sobie kupić tego więcej?
To nie jest tak, że to po miesiącu traci ważność.
Nie, nie. Na ile Ci ten kod pozwala, to tyle sobie możesz kupić.
List tam jest do wyboru. Na stronie Diabetyk24 możesz sobie z listy rozwijanej wybrać ilość, pozaznaczać miesiące i możesz sobie za jednym zamachem kupić wszystko, nie?
Jak cię na to stać? To jest tam ponad tysiąc złotych.
No tak, bo bez refundacji to bardzo drogo wychodzi.
To jest bardzo drogo.
Jakby ktoś chciał hurtem kupić…
No, bez refundacji, chyba tam widziałem pięć tysięcy, czy coś.
Będzie, tak.
Coś takiego.
Okej, no to już wiemy, ile to nas będzie kosztowało, jak to mniej więcej działa, bo o zasadzie działania to powiedzieliśmy sobie na razie w teorii.
No to teraz myślę, że warto by było powiedzieć kilka słów o praktyce. No bo co, zamawiamy taki sensor.
Załóżmy, nie mieliśmy tego w ogóle nigdy, nie mieliśmy nigdy z czymś takim do czynienia, tylko o tym słyszeliśmy.
Wchodzimy sobie gdzieś tam na stronę, zamawiamy, dodajemy do koszyka, płacimy, przychodzi nam koperta, pudełeczko, no i co teraz?
Pudełeczko nam przychodzi, gdzieś mniej więcej wielkości butelki syropu, no to mniej więcej teraz są w pudełkach takie butelki syrop, syropon, no to mniej więcej takie, mniej więcej, no lekko większe, no ale tutaj nie ma się sprzeczać o rozmiary.
Pudełko przychodzi. I w tym pudełku mamy dwa pojemniki.
Jeden pojemnik to jest taki pojemnik…
Nawet nie wiem, jak to powiedzieć.
Taka duża kopuła, że tak powiem, z nakrętką.
Odkręcamy nakrętkę i w środku mamy sprężynowy mechanizm,
który na razie nic nie robi.
Ale mamy drugi pojemnik, który jest zamknięty taką folią,
jak serki, jogurty, coś takiego.
Zrywamy folię z tego pojemnika
i ten pojemnik w formie kopułki
wkładamy w ten pojemnik, z którego zdarliśmy folię.
On pasuje tylko w jedną stronę.
Nie da się go wcisnąć w żadną inną.
Nie ma takiej opcji.
I dociskamy.
I w tym momencie dzieje się magia,
bo ten pojemnik w kształcie kopułki,
jakby ta sprężyna zasysa ten sensor
z tego pojemnika, z którego zdarliśmy tą folię.
No i możemy ją wyjąć, ten kopułkowy pojemnik.
Okej, ale właściwie po co to się dzieje?
To zaraz ci powiem.
I jak wyciągniemy, to możemy zauważyć po odwróceniu tego pojemnika kopułkowego,
że coś w środku się zmieniło. Zmieniło się to, że w środku mamy,
na samym środku kółka takiego pręcik, taką igłę, która jest sztywna zupełnie.
A dookoła, jak byśmy wsadzili tam palec, jest bardzo mocny klej.
Naprawdę, uwierzcie, mocny klej.
No i teraz, jak już mamy ten sensor w środku, bo on został, tak jak mówiłem,
zassany przez sprężynę, przykładamy to.
Tam jest powiedziane, bo ja pytałem się w ogóle na infolinii,
No bo przecież można sobie gdziekolwiek, nie? Do brzucha, gdzieś tam.
Ale powiedzieli mi, że nie.
Że to jest tak pomyślane, że to ma być zrobione w ten sposób,
że on ma być przyczepiony do tylnej części ramienia.
Może być gdzieś wyżej, niżej, ale tylna część ramienia, nie?
Tutaj, w ten sposób.
No i co? Wybieramy sobie miejsce, gdzie chcemy to mieć.
Przykładamy ten pojemnik kopułkowy do skóry i naciskamy.
I w tym momencie jest taki strzał. Sprężyna puszcza ten pojemnik i…
Ale naciskamy co? Jakiś przycisk na tym pojemniku?
Nie, nie, nie. Cały ten pojemnik naciskamy.
On po prostu wyzwala tą sprężynę, która jakby wybija ten sensor do przodu.
Ta igła, która była sztywna, wbija pod skórę i od razu łapie ten klej.
Ten klej jest wodoodporny, więc można się z tym kąpać bez problemu, nie odpadnie.
Chociaż zdarza się niektórym, którzy mają jakieś inne pH skóry,
że im to odpada, jak się spocą albo coś.
Mnie się to nie zdarzyło. Ja się z tym kąpię i nie ma problemu.
No i tyle. I to już jest jakby zaaplikowane, bo cała ta procedura po odkręceniu nakrętki z tamtego pojemnika i włożeniu i dociśnięciu aktywuje baterię w tym sensorze.
Ta sprężyna powoduje wciągnięcie tego sensora do pojemnika i aktywowanie baterii.
No i co dalej?
To jak już mamy ten sensor umieszczony na ciele,
to bierzemy sobie zainstalowaną już aplikację
i skanujemy za pomocą NFC ten sensor.
Przykładamy po prostu telefon do sensora
i czekamy godzinę, aż on się zaktywuje,
bo on sobie tam wszystko sprawdza, mierzy itd.
Ale to jest tak, że po prostu musimy tę aplikację odpalić i zeskanować?
Czy odpalamy sobie zwyczajną aplikację?
Nie, nie, musi być odpalona, bo tam jest instrukcja, jak to zrobić.
Dajemy dalej i potem jest komunikat, że zeskanuj teraz sensor i tyle.
Czy to, że on jest tak z tyłu na ramieniu, to nie jest problematyczne?
Myślę, że nie, bo wiesz, chyba ktoś sobie w stanie jest sięgnąć do tylnej części ramienia, nie?
Także to chyba nie jest aż takie trudne.
Ja sobie to wyłączę tutaj.
No i myślę, że to każdy sobie sięgnie.
Zwłaszcza, że telefon jest przedłużeniem ręki, więc tym bardziej, nie?
No tak.
No, więc…
I skanujesz ten sensor…
Tak, tam jest kod kreskowy.
Jest to, jak rozumiem, nie jakieś problematyczne, żeby to chwyciło?
Nie, bo to jest NFC, więc jakkolwiek przyłożysz, to i tak złapie.
To będzie, okej, jasne.
No i dobra, i masz ten sensor, czekasz sobie godzinkę na to, żeby się to tam wszystko przetworzyło, no i co dalej?
Tak, tam sobie czas leci na wyświetlaczu, jest podana godzina taka w przybliżeniu, kiedy będzie to gotowe, no i tyle.
I w zasadzie po tej całej aktywacji pokazuje nam się pomiar tego cukru, który mamy.
I teraz, zanim jeszcze w ogóle zeskanujemy ten sensor,
warto by było sobie skonfigurować tą aplikację,
bo ta aplikacja, to za chwilę też pokażę,
ma trochę funkcji. Między innymi ma alarmy
na obniżony cukier, na podwyższenie cukru.
To się reguluje. Ja mam ustawione tak,
Minimum, kiedy on się włączy, to jest 70.
Maksimum to jest 180.
Jak wychodziłem ze szpitala, to miałem 240 ustawione.
Ale stwierdziłem, że sobie to zmniejszę.
I sobie zmniejszyłem.
Za chwilę będą trzy miesiące, jak już insuliny nie biorę.
Więc podejrzewam, że jak mi się zapas tych sensorów skończy,
to już nie będę miał prawa do refundacji.
Bo tutaj trzeba powiedzieć sobie jasno, że tylko ci, przynajmniej tak mi powiedziała diabetolożka,
że tylko ci, którzy biorą insulinę, mają prawo do refundacji.
Reszta musi płacić.
Reszta musi płacić, dokładnie. Więc podejrzewam, że jak mi się skończą te sensory,
to już niestety będę albo musiał płacić, albo uważać.
Mam wprawdzie jeszcze glukometr mówiący, jak mówiłem.
Ten XL, czy jakoś tak on się nazywa.
Dwa nawet mam.
Bo jeden kupiłem, ale się okazało, że
tutaj nasza wspólna koleżanka Zuzia,
po babci, że tak powiem, ma też mówiący.
I dała mi go z myślą, że jest uszkodzony.
Ale się okazało, że jest dobry, tylko po prostu
Źle był ładowany. Jak kupiłem nowy, to podłączyłem go do nowej ładowarki i ożył.
Jasne. No dobrze, to w takim razie proponuję, żebyś teraz pokazał tę aplikację.
Dokładnie, już pokazujemy. Gdzie ja mam telefon?
Tego to ja nie wiem.
Ja też nie wiem, gdzie go położyłem, tak sobie myślę.
Gdzieś mi go wcięło.
A przecież rozmawiali… O, jest!
Dobrze, że się znalazłeś.
Nie no, bez problemu. Tylko wiesz, ja mam pamięć dobrą, ale krótką.
Jak gdzieś coś położę, to potem mam problem.
Ja sobie tutaj wywołam aplikację.
LibreLink, to jest ta aplikacja.
No, dzisiaj popiłem coli, popiłem różnych dziwnych rzeczy,
więc cukier mogę mieć wysoki. Zobaczmy, co my tu mamy.
Jest źle. Jest w normie.
I jak odpalimy aplikację, to mam oczywiście ten pomiar.
Słychać, słychać, słychać.
Glukoza w zakresie, czyli jest okej.
Okej, ale ty, jak rozumiem, już teraz nie musisz tego telefonu przykładać do tego sensora, tak?
Nie, nie muszę. Jedyna rzecz, kiedy trzeba go przyłożyć, to wtedy, kiedy dostajesz komunikat, że stracono zasięg, bo to jest na Bluetooth.
A, rozumiem. Czyli jakaś tam łączność na kilka metrów na pewno jest zachowana.
Po prostu nie za bardzo możesz się rozstawać z telefonem.
Dokładnie, to jest na Bluetooth. I teraz, jak to działa?
Załóżmy, że ja już wszystko mam tu pokonfigurowane, tak?
Mamy założony, przepraszam, mamy założony ten sensor.
I ja sobie przyłożę do niego telefon.
I już.
Ale nie muszę tego robić, jeśli mam wyświetlony na wyświetlaczu.
To jest tylko wtedy, kiedy po prostu nie mam zasięgu Bluetooth.
To jest taka jakby aktualizacja w tym momencie, że wywołałeś to na żądanie.
Dokładnie. I to się zapisuje w dzienniku tej aplikacji.
Ten dziennik potem pokazuje się lekarzowi i na bazie tego dziennika lekarz dalej wdraża odpowiednie leczenie.
To jest tylko w aplikacji.
Chociaż czekaj.
Szacowana wartość użytkowania czujnika wstrzykiwaczy
pod przypomnienia niezaznaczone.
Czas w zakrętę. Raporty.
Alarmy niezaznaczone. Raporty.
Raporty. To będzie chyba tutaj.
Tendencje czarne i średwie.
Szacowne użytkowanie czujnika niezaznaczone.
Wstrzykiwacz podłączony.
Przypomnienia, ustawienia, pomoc na temat niezaznaczone.
Na temat. To jest akurat od końca zaczynam.
To jest to miejsce, gdzie dzwonimy reklamować czujnik.
I co my tu mamy, jak tu wejdziemy?
Tak, tu mamy… bo to wszystko, co tutaj jest, podajemy na infolinii.
Czyli oprogramowanie…
I teraz tu mamy ostatnie trzy czujniki, czyli te numery.
No to tam jakieś literki, cyferki i tak dalej, nie?
Tak, i trzeba to po prostu podyktować.
Tak, trzeba to podyktować na infolinii.
Bez sens systemu.
I to jest jedna rzecz, którą podaję na infolinii tutaj,
a druga rzecz, którą podaję na infolinii…
Wchodzimy do pomocy i szukamy…
Dziennik zdarzeń. I tutaj załóżmy, że nam się zepsuł ten czujnik.
Odczyty stężenia glukozy zostaną wznowione przez czujnik.
Albo i nie.
Muszę sprawdzić ponownie za 10 minut.
373B11…
I tu mamy literkę P.
375P.
Co to znaczy, to nie pamiętam,
ale gdzieś na infolinii mi powiedzieli,
które to znaczy, ale już teraz nie pamiętam.
Tu jest literka P.
Czyli czujnik poszedł do wymiany.
Wróć przycisk.
I tyle, co podajemy na infolinii.
Reszta nikogo już tam nie interesuje.
I teraz dziennik zdarzeń.
To jest do informacji.
Raporty.
Tu sobie możemy zaznaczyć dokładne rzeczy dla lekarza,
czyli tendencje dobowe.
Tu sobie wybieramy zakres, powiedzmy, od do.
Czyli takie szybkie skoki, kiedy to się wydarzyło i tak dalej.
No to wiadomo, że taki uśredniony wynik.
Nie pamiętam, co to było.
No to tutaj pokazują nam się wszystkie parametry.
To jest funkcja, która współpracuje z takimi automatycznymi wstrzykiwaczami,
które działają też na Bluetooth i one jakby kontaktując się z tą aplikacją
pokazują te jednostki tam. To jest też taki dziennik jakby trochę.
Właśnie.
O właśnie!
To, co mówiłeś.
Wejdźmy sobie.
Jest to mylące, że tam jest opisane to jako niedostępne.
Tak.
Rozpocznij przycisk. Udostępnij z łatwością.
Udostępniaj raporty swojemu zespołowi opieki zdrowotnej niedostępne.
Rozpocznij. Wybierz wstrzykiwacz insuliny.
A, bo to jest jeszcze do…
No, to jest faktycznie niedostępne w takim razie,
bo to widzę, że do wstrzykiwacza się można dostać w ten sposób.
Niedostępne to niedostępne.
To trzeba byłoby pewnie coś… coś mieć, jeszcze jakieś urządzenie.
Ekran główny przycisk.
Udostępnij, z łatwością udostępniaj.
Raporty rozpocznij, wstrzykiwaj, przejdź wyżej przycisk.
Dobrze, to mamy to. I teraz tak.
Alarmy niezaznaczone. Raporty. Alarmy niezaznaczone.
Alarmy.
Alarmy.
I teraz mamy coś takiego.
Alarm wysokie, stęż glukozy powyżej 180, MGDLW.
mg/dl, czyli mililitr na…
Miligram na decylitr?
Na decylitr, tak. Coś takiego.
Tu mamy właśnie podane rzeczy.
Kiedy te alarmy się włączają.
Poniżej 70 to już jest… to już trzeba się zastanawiać i, że tak powiem, się dosładzać.
A jak już mamy, że tak powiem, wyżej 200, w moim przypadku akurat, bo mam ustawione 180,
to trzeba się odsładzać, czyli jakaś insulinka albo coś takiego, nie?
Ale tak jak mówię, ja insuliny już nie biorę, za chwilę będzie 3 miesiące.
I teraz tak…
Wróciliśmy do strony głównej i ja mam akurat Commentary, który nam mówi tylko poziom cukru.
O, nawet spada już.
Ale jeśli ja nie mam…
O, widzisz? I jak już wyłączę, to jakby sam TTS mówi mi trochę więcej niż sam Commentary.
I jeszcze te tendencje, czyli że powolna zmiana.
Tak. Także tutaj, tutaj jest właśnie… Ojejku, zamknąłem.
O, dobra, mamy.
I to jest właśnie to, że możemy zobaczyć, czy to jest szybka zmiana, wolna zmiana, wzrost, czy spadek.
Wszystko tutaj mamy zrobione. Ja szkoda, że to nie jest jeszcze bardziej dokładne, no bo tu jest wykres.
Dla osób widzących to tutaj jest wykres. Tutaj są takie strzałki, które w zależności od tego, czy jest spadek, czy jest wzrost,
To one się wychylają na wykresie. Bardziej w lewo, bardziej w prawo, bardziej do góry one są.
To osoba widząca od razu, jak na przykład lekarz się zapyta, ale niech pan spojrzy na strzałki,
czy one są wzrostowe, czy nie, czy jakieś inne, nie? I wtedy on mówi, że są takie albo takie.
Także tutaj mamy taki wykres dla osób widzących.
Dostaliśmy taki komentarz od naszego słuchacza Grzegorza. Cześć wam.
Powiem, że jest to droga zabawa, jak za jeden sensor trzeba 300 zł zapłacić, a potem go wyrzucamy.
Czy nie można tego sensora jakoś ładować choćby bezprzewodowo? Na dłużej by starczyło.
Nie da się, dlatego że to jest przede wszystkim…
Jak to wygląda? To jest wielkości pięciozłotówki mniej więcej.
Grubości może dwóch pięciozłotówek.
Niech no ja sobie tak to obejrzę.
No dobra, powiedz mi, dwie pięciozłotówki na sobie, takie.
I to jest z jednej strony, od góry mamy kod, który tym NFC
I tam jest takie miejsce, gdzie jest zamocowana ta igła.
A po drugiej stronie mamy całą powierzchnię tej pięciozłotówki
zawalone takim bardzo mocnym plastrem, klejem.
Czymś, co po prostu przywiera do ciała i trzeba trochę się namęczyć,
namęczyć, żeby to odkleić po tym, jak trzeba to wyrzucić.
Także tam nie ma w ogóle żadnego dojścia,
a nawet jeśli by zedrzeć ten plaster z tego sensora,
to tam jest lity plastik, tam się nic nie da zrobić.
No tak, ale poza tym to jest jednak jakaś ingerencja w nasze ciało
i takie nawet wyjmowanie tego sensora, potem jeszcze raz wkłuwanie,
gdzie to już nie jest sterylna ta igła, no to też…
Ale tego się nie da wkłuć, Michale.
Dlatego, że ta igła, ona tylko na początku jest sztywna taka, wiesz. Ona potem jak wejdzie pod skórę, to ona jest taka jak igła gramofonowa. Delikatna taka, wiesz. Ona już nie trzyma tej sztywności.
Jasne. A powiedz mi w ogóle, czy to jakoś jest odczuwalne, jak my się wkłuwamy z tym? Czy to wiąże się z jakimś dyskomfortem?
Nawet nie zdążysz pomyśleć.
Tego się domyślam, bo to jest raczej szybka akcja, skoro tam jest jakiś ten mechanizm sprężynowy,
ale czy to w ogóle czujesz w jakikolwiek sposób, że to Ci się wkłuwa w ciebie?
Nie, to jest igła bardzo cieniutka. Nie wiem, jak ktoś wie, jak wyglądają te lancety
do wstrzykiwania insuliny do tych penów, to mniej więcej tej grubości jest ta igła.
Czyli ona jest cieńsza od szpilki, to jest prawie włos. Mniej więcej.
No to rzeczywiście, jak rozumiem, nie wiąże się z jakimś tam…
Nawet nie mówię bólem, a bardziej po prostu dyskomfortem.
Ty nawet nie poczujesz tego, że się coś wbiło.
Ty poczujesz, jak uderzy ci w ciało ta część z klejem.
Samego wkłucia nawet nie poczujesz.
Widzisz, no to rzeczywiście jest to, no myślę, że zdecydowanie fajniejsze niż gdzieś tam codzienne kłucie się glukometrem, tak?
No, kłucie się z glukometrem, no niestety powoduje to, zwłaszcza u osób niewidomych, jak mają te palce pokłute, to potem są zgrubienia jakieś, potem traci się czucie…
No i brajla się chociażby ciężko…
No właśnie, o to chciałem powiedzieć, że po prostu traci się czucie w palcach
i ten brajl już nie jest taki, jak powinien być.
Bo to są, mówię, to się robią zgrubienia różnego rodzaju i nie jest to za fajne.
A takie coś, wprawdzie drogie, ale wygodne.
Są teraz takie urządzenia, kiedyś nasz kolega Robert Łabędzki mówił,
Tylko że to kosztowało wtedy na przedpłatę trzy tysiące z hakiem,
tak zwany stacjonarny glukometr, który mierzył jakąś inną metodą bezwkłuciową,
jakimś laserem czy czymś takim, ale to było podobno dosyć duże urządzenie.
No, ale nie wiem, gdzieś mi słuch zaginął o tym, to Robert musiałby nam…
Może to po prostu jakiś prototyp był, albo pytanie, jak bardzo się to urządzenie przyjęło.
Czy coś jeszcze a propos tej aplikacji, Krzysztofie?
Jeśli chodzi o aplikację, no to chyba tyle.
Bo tutaj nie ma w zasadzie o czym opowiadać, bo sama aplikacja służy tylko do pomiaru.
I ona po prostu, tak jak powiedziałem, jeśli masz za duży cukier albo za mały,
No to ci sygnalizuje alarmem.
Ten ton jest dość wysoki.
Gdzieś widziałem w opisie, że to jest rząd do 110-120 dB.
To w nocy, jak ci to zacznie takim tonem wysokim nawalać,
no to nie sposób, żebyś się nie obudził.
Chyba że już masz tak niski cukier, że już cię nic nie obudzi.
Tak, ale to jest cel, podejrzewam, jest celem tego alarmu, że on jest na tyle głośny, żeby rzeczywiście dał znać, że coś się dzieje i że trzeba zainterweniować w odpowiedni sposób.
Zgadza się. Szkoda, że się nie naładowałem colą, żeby wam pokazać, jak to działa.
A to może już bez przesady. Dobrze, że nam pokazałeś, jak w ogóle działa ta aplikacja. Bez przesady, żebyś gdzieś tam na swoim zdrowiu eksperymentował.
To jest tak, że to już alarm się włącza w momencie, kiedy 180 zostanie przekroczony o jedną jednostkę.
Już wtedy on się odzywa.
No tak, no bo to jest granica, tak? Więc…
Tak.
Matematyka jest bezlitosna.
Dokładnie. Ja kupiłem glukometr jakby po to, żeby weryfikować jeszcze to, co mi ta Libra wyświetla.
Dlaczego? Dlatego, że ja już mam dziewięć czujników zareklamowanych.
I one się psują w bardzo dziwny sposób.
Bo najpierw pokazują ci prawidłowy cukier,
a potem drastycznie spadają poniżej nawet 60, do 53.
Raz mi spadło do 49.
Ja mówię, matko, panika jakaś, nie?
Ale wziąłem ten glukometr.
Patrzę, 98.
No, czyli tu jest ta różnica jednak między tymi pomiarami i ona jest dość istotna w niektórych przypadkach.
Tak, ale to jest właśnie wtedy, kiedy ten czujnik już zaczyna się psuć, bo on na koniec pokazuje Ci LO, czyli to już w ogóle jest poza skalą
i za chwilę Ci wyświetla komunikat, że trwa diagnostyka, to co Ci tam pokazywałem, że za 10 minut spróbuj znowu.
I czasami sam złapie, bez próbowania, i wszystko wraca do normy.
A czasami jest drugi komunikat, że został wyłączony i wymień czujnik.
I do widzenia, już nic nie zrobisz.
Z ciekawości, czy ty w tym momencie to polegasz tylko na tych sensorach,
czy jednak czasem jeszcze kontrolujesz glukometrem?
Oczywiście, że glukometrem, ale rzadko.
Bo inaczej, jak wiem, tak jak teraz mam 150… tam ile było?
To było 153, 155 jakoś, tak?
Tak, tak.
19, 40, 145.
145. No to powiedzmy…
No bo to będzie lecieć jeszcze.
Ja mam, tak jak mówiłem, oni mnie w szpitalu faszerowali
tą dużą dawką insuliny, żeby mi z powrotem
ten cukier wrócił do normy, żeby ta granica
z powrotem została przepchnięta, bo to w ogóle to…
Jakby ci to wytłumaczyć.
To się stało tak, że jak ja tego cukru, że tak powiem, przegiąłem z cukrem,
to ta granica została przekroczona na siłę, wiesz.
I po prostu trzustka sobie tam pracowała, ale już nie dawała rady.
I oni tą insuliną zbijali mi ten cukier po prostu do tego momentu,
żeby wyrównać, żeby ta trzustka zaczęła, wiesz.
I teraz ten cukier będzie spadał, bo ja nic nie jadłem jeszcze.
Także on spadnie mi nawet pewnie poniżej 80, to z tym trzeba się liczyć.
I będzie alarm.
I będzie alarm.
No tak.
Ale coś sobie zjem, jakąś kromeczkę chleba czy coś i będzie okej, nie?
Także to tak wygląda.
No i jak mam taki cukier jak teraz, to ja nie ruszam glukometra.
Ja glukometr ruszam wtedy, kiedy jest poniżej 70 albo nawet poniżej 60, czyli już tam jest 50 parę, no to wtedy…
No to już trzeba to skontrolować, co tam się dzieje. Czy to sensor nawala, czy rzeczywiście musisz jednak zainterweniować?
Tak, zwłaszcza że nic nie czujesz, jakby nie czujesz żadnej zmiany, czujesz się okej, nie?
Ale, no, kto wie, co może się wydarzyć, tak?
Otóż to.
Więc wtedy glukometr. I w momencie, kiedy mam ponad 240, i wtedy też glukometr.
Bo nie wiem, czy on jeszcze urośnie, czy nie.
Ale jeśli mam taki cukier jak teraz, to ja nawet glukometra nie dotykam.
No tak, bo nie ma po co, bo ta wartość jest taka uśredniona, tak?
I nie wygląda podejrzanie.
Dokładnie. Przecież jak ja wylądowałem w szpitalu z cukrem 716, no to…
To było sporo.
No to było sporo właśnie. I przez dwa tygodnie mi się utrzymywał cukier powyżej 300.
Oni, tak jak mówię, dwa razy, trzy razy dziennie we mnie ładowali 48 jednostek tej insuliny.
No i to się w końcu zaczęło stabilizować po tych trzech tygodniach.
No i jest teraz jak jest, na szczęście.
Ja tą insulinę już odstawiam powoli, bo mi lekarka powiedziała, że docelowo będą dążyć do tego, żeby ją odstawić.
I tak jak na początku powiedziałem, już trzeci miesiąc będzie za chwilę, jak w ogóle insuliny nie biorę.
Mam, ale nie biorę.
Także…
No masz na wszelki wypadek.
Dokładnie.
Gdyby coś nam się zadziało złego.
Dostałem od szpitala bardzo fajny pen do podawania sobie tej insuliny.
O tyle jest on fajny, że moja mama na przykład,
tylko że moja mama ma cukrzycę,
ona ma jednorazówki te peny.
Jak już jej się skończy insulina w penie, no to do kosza.
A ja mam taki pen metalowy wielorazowego użytku,
Nie muszę tutaj wkładać nową fiolkę z insuliną i dalej można się kłuć.
Jasne. No to Krzysztofie, czy coś jeszcze à propos tych sensorów?
Czy na coś jeszcze chciałbyś zwrócić uwagę naszych słuchaczy?
Przede wszystkim jeśli ktoś dopiero zamierza tego używać,
to uczulam na to, żeby bardzo dokładnie
przykładać ten już zaaplikowany sensor,
ten pojemnik z kopułką,
bardzo dokładnie przykładać do skóry.
Bo raz mi się zdarzyło tak,
że nie do końca, jakby niedokładnie przytknąłem
i po prostu ten sensor jakby wystrzelił mi,
ale się nie wbił.
I generalnie cały sensor był do wyrzucenia już.
No to tak, na to trzeba zwracać uwagę.
Czyli po prostu takim jednym zdecydowanym ruchem przykładamy, tak?
Tak, dokładnie. Przykładamy i zdecydowanym ruchem wciskamy do oporu.
I wtedy będzie okej.
I wtedy będzie okej.
A tak to jest bardzo proste w obsłudze.
A aplikacja, jak widać, naprawdę jest prosta, nie ma tam zbyt wiele, to znaczy no szkoda, że z tymi raportami coś tu jest nie tak, bo to by wypadało jednak, żeby było lepiej dostępne, ale może po prostu tam jest kwestia, jakaś, nie wiem, Jieshuo w twoim przypadku albo coś.
Tak, ale jest sytuacja taka, bo jak ja byłem pierwszy raz u tego diabetologa, to ja dawałem tej pani telefon i ona sobie sama wchodziła w raporty i sobie przeglądała.
Wiesz co, no tak, tylko w dzisiejszych czasach, jeżeli na przykład mielibyśmy możliwość chociażby skorzystania z jakiejś teleporady, tak?
Coraz częściej są takie możliwości. No to fajnie by było temu lekarzowi w trakcie jakiegoś spotkania jednak mimo wszystko móc wysłać ten raport, żeby on sobie to przeczytał, przejrzał i dał ci ewentualne zalecenia.
Może jest jakaś opcja, tylko wiesz, no może gdzieś na szybko…
Ja tego nie potrzebowałem, że tak powiem, bo to nie dla mnie, tylko dla lekarza,
więc ja się zająłem od strony pacjenta.
No jasne, jasne. No dlatego mówię, w przypadku jakiejś takiej telemedycyny, tak?
Czasem mogłoby to być przydatne.
Ja myślę, że jest gdzieś jakaś opcja.
No ona jest, przecież ty tam byłeś, tylko co z tego, jak tego nie mogłeś aktywować?
Myślę, że to trzeba byłoby tam gdzieś pogrzebać, ale tak jak powiedziałem, ja się zająłem od strony pacjenta, od strony użytkownika.
Od takiego użytkownika, który chodzi do diabetologa, a nie robi to na odległość, nie?
Więc jak ja już jestem w gabinecie, no to wiesz, to biorę telefon i pokazuję, nie?
Jasne.
Także tak.
No dobrze, sensor FreeStyle Libre 2, bo tutaj jeszcze trzeba powiedzieć, że jest jeszcze trójka, ale trójka jest tylko w Stanach do dostania.
Jest podobno o wiele, wiele lepsza od dwójki, bo rozmawiałem na infolinii z konsultantami, to mówili, że ta trójka jest dużo lepsza.
Ma jakieś tam jeszcze inne funkcje, no ale niestety do Polski nie dotarła.
To była kwestia czasu.
No nie taka kwestia, bo ona już jest w Stanach od dwóch, trzech lat,
ale się okazuje, że oddział w Polsce jakby no nie podpisał umowy na tą trójkę.
I oni konsultanci nie wiedzą dlaczego.
Więc no cóż, nie ma trójki w Polsce, a szkoda, bo bym chętnie popróbował.
Są też jakieś inne sensory z tego, co mi mówiłeś. Jeżeli nam się nie podoba Libre, no to można próbować inny.
Dokładnie, mamy tutaj…
No to już mniejsza z tym, żebyś teraz szukał tego, natomiast rzeczywiście one są. One są dostępne.
Dlaczego ty się akurat zdecydowałeś na te konkretne?
To jest kwestia ceny, czy po prostu lekarz tak Ci polecił?
Nie, po prostu chodzi o to, że mi w szpitalu po prostu pielęgniarka to zaproponowała,
bo mieli akurat na stanie, nie?
Jasne, jasne.
I ona powiedziała, to ja tu panu przyniosę na próbę, nie?
No to i przyniosła, zaaplikowała i tak, wiesz, jak leżałem w tym szpitalu,
to po prostu używałem w ten sposób.
Żałowałem, że tak szybko mnie wypuścili.
Ale dobrze, że wypuścili i dobrze, że jednak wszystko skończyło się w miarę szczęśliwie.
A szkoda, że mnie wypuścili, bo fajnie było.
Jesteś chyba jednym z niewielu, którzy…
Tak, mi też powiedzieli w szpitalu, jedna z pielęgniarek młodych powiedziała,
że pierwszy raz widzi pacjenta, który nie chce wychodzić ze szpitala.
No cóż, i tacy są, ale dobrze.
FreeStyle Libre 2, właśnie o tych sensorach dziś na antenie Tyflo Radia opowiadał i aplikację demonstrował Krzysztof Bruzda.
Dzięki serdeczne.
Dzięki.
No i do usłyszenia, bo na pewno się jeszcze wkrótce spotkamy.
Był to Tyflo Podcast.
Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.