Echa Przeglądów Odcinek nr 3
Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje Tyflo Podcast.
Przy mikrofonie Michał Kasperczak. To jest kolejny odcinek cokwartalnego podsumowania, przeglądu tego, co się działo trochę na antenie Tyflo Radia, Tyflo Przeglądu.
Cykl, przypominam, nazywa się Echa Przeglądu i z jednej strony omawiamy trochę to, co się wydarzyło, jakoś tam sobie z mniejszym lub większym dystansem to podsumowujemy,
ale też gdzieś tam zawsze zapraszamy jakiegoś gościa, który nam ze swojej perspektywy, nie aż tak zaangażowanej w tworzenie Tyflo Podcastu, mówi o swoich zainteresowaniach, rozwiązaniach, aplikacjach, technologiach i wszystkim czym chce.
Dzisiaj tym gościem jest Adrian Wyka. Cześć.
Cześć Michał. Witam Was wszystkich serdecznie.
Adrian Wyka z Krakowa. Powiedz może troszeczkę o sobie, czym się zajmujesz?
Głównie zajmuję się dostępnością cyfrową, architektoniczną, informacyjno-komunikacyjną i od kilku lat to jest taka sfera, w której spełniam się najbardziej, która mnie najbardziej interesuje,
najbardziej ciekawi i która daje mi też bardzo dużo takiej osobistej satysfakcji z tego, co robię, co się udaje, czasami z tego nawet, co się nie udaje, dlatego że to też jakoś wpływa na to, że mogę się dalej rozwijać, ale też wiem, w którym kierunku dalej się kierować jakby z tymi moimi wszystkimi działaniami.
To tak tytułem wstępu. Zanim przejdziemy do Twoich opowieści, posłuchamy może co nam zaprezentuje Piotr Machacz, który jak zawsze przygotował dla nas taki subiektywny, dość dokładny przegląd technologii, o których mówiliśmy w ostatnich miesiącach na łamach Tyflo Przeglądu.
Cześć wszystkim, z tej strony Piotr Machacz i zapraszam Was na kolejny krótki przegląd nowości w aplikacjach z ostatniego kwartału już po raz trzeci. Od czego sobie zaczniemy? Zaczniemy sobie od programu Clipman autorstwa Andre Louisa, o którym wydaje mi się, króciutko wspomniałem w poprzednim wydaniu Ech Przeglądu, w którym po prostu mniej więcej powiedziałem, że to jest program, który jest i zapowiada się bardzo ciekawie.
Od tego czasu ten program trochę się rozbudował. Clipman jest menadżerem schowka, jednym z wielu. Jest to generalnie kategoria aplikacji, których jest dużo. Natomiast co wyróżnia Clipmana na tle innych aplikacji tego typu, jest jego dostępność dla nas z czytnikami ekranu oraz dostępność, w sensie dostępności na jak największej ilości platform.
No bo to, gdzie możemy Clipmana zainstalować w tym momencie to już jest naprawdę całkiem imponująca lista, bo na początku Clipman był aplikacją wyłącznie na Windowsa, natomiast kiedy rozwój nad nią przejął Andre, niedługo później pojawiła się wersja na Maca i za chwilę też na Linuxa.
Co nam te aplikacje pozwalają? No przez to, że jest to menadżerem schowka, no to jego podstawowym zadaniem jest po prostu monitorowanie tego, co my wklejamy sobie do schowka i pozwalanie nam przeszukiwać te informacje i gdzieś wkleić do jakiejś innej aplikacji. Oprócz tego mamy różne filtry. Możemy na przykład sobie filtrować według tekstu zwykłego lub sformatowanego. Możemy widzieć tylko odnośniki.
Mamy też reguły wykluczania, tak żeby ktoś na przykład nie chciał, żeby dane z jakiejś konkretnej aplikacji się wklejały. To nie ma z tym problemu. Można to w łatwy sposób sobie skonfigurować. Możemy łatwo otwierać łącza i też możemy tworzyć sobie szablony, które nam na przykład takie informacje jak bieżącą datę i godzinę wkleją do dowolnej aplikacji.
Takich możliwości zmiennych nie jest jakoś bardzo dużo, ale kilka takich jest. No i też takie najczęściej używane informacje możemy sobie przypiąć na górę listy i zawsze do nich wrócić. Oprócz tych możliwości filtrowania, o których wspomniałem, to też aplikacja kategoryzuje wpisy w historii według aplikacji, więc łatwo widzimy z jakiego programu czy z jakiego urządzenia nawet przyszła jakaś informacja. To też wydaje mi się jest kwestią całkiem przydatną.
No i zostaje jeszcze do omówienia kwestia synchronizacji, która wydaje mi się właśnie czyni z Clipmana aplikacją naprawdę wartą sprawdzenia.
Clipman może synchronizować swoją historię, swoją bazę danych między urządzeniami. Można to zrobić na dwa sposoby. Po pierwsze używając jakiegoś pliku, które gdzieś udostępniamy albo w folderze udostępnionym po sieci, albo na przykład w jakiejś chmurze typu Dropbox,
lub używając dedykowanego serwera, który możemy uruchomić albo na komputerze, albo na przykład na jakimś dedykowanym serwerze. I tak wersja z Windowsa, Maca i Linuxa mogą się między sobą synchronizować.
Jeśli na przykład ktoś ma kilka komputerów z kilkoma systemami operacyjnymi i chcielibyśmy w łatwy sposób przesyłać informacje między tymi komputerami, no to Clipman może nam to zdecydowanie ułatwić.
Ale sytuacja robi się jeszcze ciekawsza przez to, że niedawno pojawiły się też wersje mobilne Clipmana, zarówno na iOS-a i Androida, i one też mogą się między tymi wersjami komputerowymi synchronizować.
Kiedyś wymagało to serwera, w najnowszej wersji, przynajmniej na iOS-ie, to nawet można to robić po prostu używając chmury iCloud.
I tutaj sytuacja robi się naprawdę właśnie ciekawa, no bo na przykład użytkownicy komputerów z systemem Windows, którzy też posiadają iPhona, mogą dostać coś na kształt synchronizacji schowka, jaką znają użytkownicy Maców.
Z tym, że tam synchronizuje się tylko najnowszy wpis z historii, a tutaj synchronizuje się nam cała historia.
Chociaż aplikacja nie może działać w tle, możemy sobie skonfigurować skróty, które możemy sobie przypisać do gestów VoiceOvera, żeby szybko skopiować ostatnią rzecz, która jest w schowku do tej historii, tak żeby ona się zsynchronizowała między urządzeniami.
No i dzięki temu Clipman stał się naprawdę bardzo ciekawą aplikacją. Czy jest idealny? Nie.
I myślę, że też jak ktoś pracuje wyłącznie w jednym systemie, w jednym środowisku, to na pewno znajdzie aplikacje, które mogą mu pasować bardziej.
Nie wiem, Launchpad na Macu też są jakieś inne alternatywy. Ma kilka rzeczy, które mi osobiście podobają się bardziej.
Są osoby, które wolą na przykład na Windowsie Ditto, które dla wielu osób może być prostszy interfejs, ale Clipman też ma kilka takich swoich bardzo unikalnych funkcji.
No i na moim komputerze, na komputerach i smartfonach w sumie zyskał stałe miejsce właśnie przez to, że to wszystko może się tak fajnie między sobą zsynchronizować.
Zostając w temacie aplikacji, które pojawiły się niedawno na urządzeniach mobilnych, szkoda by nie wspomnieć o Paperbacku od Quin, który niedawno właśnie doczekał się wersji zarówno na iPhona i Androida.
Paperback to po prostu fenomenalny czytnik książek, który do tej pory był dostępny tylko na komputery, co też znów był Windows, Mac i Linux.
Aplikacja, która potrafi czytać praktycznie wszystkie formaty plików od tych bardzo popularnych takich jak PDF, EPUB, Microsoft Word do tych mniej popularnych jak zarówno stare i nowe pliki pomocy Windows czy np. też pliki RTF.
Generalnie wspieranych formatów jest w tej aplikacji naprawdę dużo i wszystko to jest czytane w takim bardzo prostym, dostępnym interfejsie.
Jak ktoś kiedyś korzystał z aplikacji QRead, no to tutaj poczuje się jak w domu. Działa to bardzo szybko, bardzo dostępnie i świetnie sobie radzi ze wszystkimi formatami, które wspiera.
A jeśli coś z jakimś plikiem jest nie tak, to autorka bardzo szybko te błędy naprawia, o czym mogłem się osobiście kilka razy przekonać, gdzie błędy, które zgłaszałem z reguły były poprawiane następnego dnia.
I dla tych, którzy chcieliby mieć też tą aplikację na urządzeniach mobilnych, no to już można.
Na razie w fazie beta, zarówno w TestFlight i sklepie Play na Androidzie można sobie tą aplikację pobrać i testować.
I generalnie wersja mobilna Paperbacka ma wszystkie funkcje, które znamy z wersji komputerowej.
No prawie wszystkie, jeszcze nie ma na przykład zakładek, które mają wpaść w przyszłości, ale generalnie jak ktoś szuka prostego programu do czytania, głównie tutaj plików tekstowych, to Paperback naprawdę jest aplikacją świetną.
W międzyczasie na komputerach też zaczęły dochodzić nowe funkcje. Prosta obsługa plików audio, na razie jeszcze bez przyspieszania, więc jeszcze trochę jest do dopracowania z tą obsługą audio, ale już można jakieś audiobooki czy książki DAISY czytać.
Jest polska wersja językowa, która jak mówiliśmy o tej aplikacji ostatnio była w fazie beta, teraz to już jest wersja stabilna i bardzo, bardzo dużo innych poprawek.
Wersja na Maca też już nie jest wersją beta, tylko jest po prostu stabilną wersją, którą każdy sobie może pobrać i dużo takich innych drobnych poprawek.
Jeśli szukacie czegoś, co pozwoli nam wam przeczytać nawet wszystko tak naprawdę, łącznie z tymi nieszczęsnymi PDFami, to Paperback się zdecydowanie poleca, a to dopiero początek rozwoju aplikacji.
W planach np. wiem, że jest obsługa OCR, żeby czytać pliki, które są tylko obrazkami, no i kto wie co nam jeszcze Quin przygotuje.
Zostając jeszcze w temacie czytników książek, na użytkowników Maców pojawiła się nowa, ciekawa aplikacja Wonder Reader.
To jest aplikacja, która bardziej przypomina Voice Dream Readera, gdzie Paperback polega głównie na polu edycji, tylko do odczytu, które nam czyta nasz czytnik ekranu.
Choć Wonder Reader też ma coś takiego, gdybyśmy chcieli, to Wonder Reader właśnie skupia się bardziej na czytaniu przez syntezę, którą sobie możemy dostosować i później uruchomić i ona nam po prostu całą książkę czyta od początku do końca.
Mamy też do dyspozycji skróty, żeby przeskakiwać szybko między rozdziałami i tak dalej.
Ta aplikacja też jest o tyle ciekawa, że po pierwsze może nam wyświetlać też dokument w wersji sformatowanej, czego Paperback nie robi, bo generalnie Paperback wyświetla nam książkę po prostu w wersji tekstowej, ewentualnie w takim uproszczonym widoku strony internetowej.
Natomiast jeśli np. do Wonder Readera załadujemy plik PDF, to osoby widzące czy np. słabo widzące zobaczą jego oryginalny wygląd i też ma funkcje OCR używające modeli Apple’a do OCR, które są generalnie modelami bardzo dobrymi i one od niedawna też dostały wsparcie dla języka polskiego.
Tutaj też są zakładki dość rozbudowane możliwości personalizacji co i jak ma być czytane i są też jakieś funkcje AI nawet działające lokalnie, więc byśmy np. chcieli dopytywać ją o treść dokumentu, który mamy otwarty, no to Wonder Reader nam też takie rzeczy pozwala zrobić.
No i kolejnym fajnym plusem tej aplikacji jest to, że jest to aplikacja zupełnie darmowa.
Skoro jesteśmy w temacie aplikacji na Maca to też myślę, że warto wspomnieć o aplikacji Mole, która jest alternatywą np. do takich aplikacji jak CleanMyMac i pozwala nam trochę wyczyścić nasz komputer.
To znaczy np. usunąć jakieś pliki pamięci podręcznej, które mogą zaśmiecać komputer, jakieś pliki tymczasowe, zobaczyć co zajmuje najwięcej miejsca na dysku, odinstalować lub zaktualizować aplikację łącznie z jakimiś plikami, które po nich pozostają.
No generalnie są to rzeczy, do których np. możemy nawet cały czas używać aplikacji CleanMyMac, natomiast CleanMyMac jest aplikacją dość drogą, zwłaszcza jeśli kupimy sobie ją spoza abonamentu Setapp.
Natomiast Mole jest aplikacją w dużej części darmową, ma kilka modułów płatnych, natomiast płatne moduły kosztują 20 dolarów jednorazowo, więc jest to zdecydowanie mniej.
Mole do tej pory był dostępny jako narzędzie działające w wierszu poleceń, aczkolwiek wbrew pozorom właśnie to powodowało, że to narzędzie było słabo dla nas dostępne, bo korzystało z takiego dość graficznego interfejsu.
Natomiast wersja na Maca cechuje się tym, że jest w pełni dostępna z VoiceOverem.
Są jeszcze jakieś drobne problemy z focusem, które czasami lubi nam odpłynąć jak np. coś sobie zaznaczymy.
Niektóre rzeczy są ukryte pod czynnościami, o czym warto pamiętać jakbyście się po tej aplikacji rozglądali.
Na przykład zaznaczanie elementów właśnie robimy z poziomu czynności, co może wydawać się trochę mało intuicyjne na początku.
Ale jeśli już o tych rzeczach wiemy, no to możemy z tą aplikacją zrobić naprawdę dużo i podobnie jak CleanMyMac to działa naprawdę całkiem fajnie.
Z Maca przechodzimy na iOS, gdzie też kilka ciekawych rzeczy się pojawiło.
M.in. aplikacja ghostWriter Markdown, która jest prostym edytorem do sformatowanych plików Markdown, która ma kilka takich bardzo przydatnych funkcji złożonych zwłaszcza pod osoby niewidome.
Podczas wpisania takiego pliku, jeśli mamy w nim wstawiane nagłówki, gestami przesuwania palcem w lewo lub prawo trzema palcami możemy skakać między nagłówkami i to przynosi też nasz kursor.
To jest całkiem fajną funkcją, której do tej pory w żadnej innej aplikacji nie widziałem.
Oprócz tego mamy rozbudowane funkcje eksportu, możemy nawet eksportować do plików brajlowskich.
Oczywiście możemy podglądać taki plik, co pozwala nam później też czytać go w takim widoku przeglądarkowym.
Jeśli chodzi o funkcje eksportu, to mamy tutaj wszystko od wcześniej wspomnianego HTML-a, po PDF-y i EPUB-y, pliki Microsoft Word, nawet chyba prezentacje PowerPoint, a nawet pliki brajlowskie.
Także jakby ktoś chciał w łatwy sposób na iPhonie sobie pliki wyeksportować w braillu, to można.
No i też kolejny atut tej aplikacji jest taki, że jest zupełnie darmowa.
Podobnie zresztą jak kolejny program, o którym chciałbym wspomnieć, którym jest ZeroGram, a jest to darmowy i w pełni dostępny dla nas klient do Telegrama.
No z Telegramem kiedyś było bardzo źle na iPhonie, aplikacji dostępnych nie było praktycznie wcale, oficjalna aplikacja stawała się coraz gorsza.
Niedawno ta sytuacja zaczęła się diametralnie zmieniać, no bo dostaliśmy AccessibleGrama, który cały czas gdzieś rozwija się w formie wersji publicznej beta,
i jest Agram, który już jest dostępny w wersji stabilnej, natomiast jest to aplikacja płatna, a teraz jeszcze właśnie dostaliśmy ZeroGrama, czy ZeroGrama, jak kto chce,
który jest zupełnie darmowy i też generalnie jest dostępny jako wersja stabilna.
Nie jest to może aplikacja idealna, moim zdaniem największą wadą tej aplikacji jest to, jak na przykład na grę mamy wiadomości głosowe, jak ktoś bardzo lubi korzystać z głosówek,
no to tutaj na przykład nie mamy funkcji pauzy, więc nie możemy sobie nagrywania wstrzymać tymczasowo i później dokończyć.
Jak uruchomimy nagrywanie, to musimy je albo wysłać, albo usunąć. Nie mamy też wsparcia dla Magic Tapa, więc dwukrotne struknięcie dwoma palcami nie robi nic,
więc jak ktoś na przykład lubi to w AccessibleGramie grze, tam wszystko można też spersonalizować łącznie z dźwiękami, no tutaj personalizacja dźwięków nie jest też tak rozbudowana.
Do niej jednak, do takiego podstawowego komunikowania się przez Telegrama, to ZeroGram jest aplikacją całkiem ciekawą, no i tak jak wspomniałem, zupełnie darmową.
Nie trzeba też mieć do niej TestFlighta, po prostu sobie ją pobieramy z App Store’a właśnie nawet i od razu możemy z niej korzystać.
I skoro jesteśmy przy Telegramie, to użytkownicy Androida też doczekali się swojego dostępnego klienta, chociaż generalnie sytuacja z Telegramem na Androidzie nigdy nie była tak zła jak na iPhonie,
to tutaj też programiści postanowili stworzyć coś ciekawego, mianowicie jest to blindGram i jest to właśnie też modyfikacja opisanego klienta.
Ta grama, która dopracowuje kilka rzeczy jeśli chodzi o dostępność, na przykład to jak działają czynności, ale też daje kilka ciekawych funkcji, które mogą być przydatne.
Między innymi jest to lokalna transkrypcja, która normalnie w Telegramie jest dostępna wyłącznie w wersji premium, jak i funkcje AI, które jeśli przypiszemy sobie klucz API,
czy to do OpenAI, czy do Gemini, czy do jakiejś innej tego typu usługi, pozwalają nam na przykład opisywać zdjęcia, prosić o streszczenia rozmów i tego typu inne przydatne dla nas funkcje.
A skoro jesteśmy przy Androidzie, to warto też wspomnieć o tym, że wysypało się tam nam na niego kilka czytników ekranu.
Najgłośniejszy z nich to chyba Talk Forward, czyli modyfikacja znanego wszystkim TalkBacka, która ma zachowywać się trochę bardziej jak iOS.
Jak między innymi pod tym względem, że gesty są takie bardziej iOS-owe, mamy takie iOS-owe pokrętu, a więc zwracając dwoma palcami możemy sobie wybrać jednostkę nawigacyjną,
a później według tej jednostki sobie się poruszać w taki bardziej iOS-owy wybór języka, jakim czytamy tekst, co też pewnie będzie funkcją bardzo przydatną dla tych, którzy czytają w kilku językach.
Program też ma swoją zintegrowaną klawiaturę brajlowską. Jak dobrze działa? Na ten temat się nie wypowiem, bo Androida nie posiadam, natomiast zdania generalnie są podzielone.
Dużo osób jest z tego programu zadowolone. Z drugiej strony też warto pamiętać o tym, że ten program generalnie, chociaż został napisany przez kogoś,
to generalnie jest programistą i też potrafi czytać kod źródłowy, był w dużej mierze zrobiony z pomocą sztucznej inteligencji.
Także czy chcecie, żeby wasz czytnik ekranu właśnie był głównie pisany, czy modyfikowany przez AI, chociaż tutaj też dużo kodu zostało odmianego talkbacka, no to na to pytanie też musicie odpowiedzieć sobie sami.
A tego typu projektów powstało trochę więcej, bo np. też niedawno dowiedzieliśmy się o tym, że w Japonii powstał czytnik ekranu Serena bodajże.
I też niedawno pojawił się jeszcze jeden taki projekt, a mianowicie Accessimind Screen Reader. Czy on jest rozwiązaniem dobrym? Nie wiem, bo to też jest bardzo nowa sprawa.
Natomiast w świecie audio też kilka ciekawych rzeczy się zdarzyło, m.in. doczekaliśmy się programu TG Drop Deck, który zaczynał jako prosta dżinglowinica, więc mogliśmy sobie łatwo jakieś podkłady muzyczne czy dżingle puszczać na wybraną kartę dźwiękową.
I to skończyło się na takim całkiem rozbudowanym studiu emisyjnym, w którym to możemy sobie dodawać nawet całe playlisty. I oczywiście też możemy włączać nasz mikrofon, który też może być dodatkowo przetworzony przez różne efekty, zarówno kilka takich budowanych jak i inne zewnętrzne wtyczki, które mamy zainstalowane na naszym komputerze.
I też możemy później nagrywać różne źródła, czy to konkretne aplikacje, czy to konkretne karty dźwiękowe. No i później taki dźwięk możemy właśnie albo sobie wypuścić na zewnętrzną kartę.
Na Macu, bo ta aplikacja jest dostępna zarówno na Maca i na Windowsa, to w ogóle mamy… aplikacja dostaje swój własny kabel wirtualny. Na Windowsie na ten moment współpracuje z Vivi Audio Cable, ale plany są też takie, żeby dostała też swój taki dedykowany kabel.
Oczywiście jak ktoś korzysta z jakiegoś innego rozwiązania typu Virtual Audio Cable, to one też zdziałają i można sobie po prostu w ten sposób dźwięk z tej aplikacji wypuścić lub możemy bezpośrednio nadawać.
Możemy zarówno nadawać samo audio na serwisy radiowe typu Icecast czy Shoutcast, również możemy też nadawać wideo na serwisy takie jak YouTube, Twitch, Facebook, czy dowolny inny serwis korzystający z protokołu RTMP, czyli praktycznie każdy serwis wideo taki protokół właśnie wspiera i z niego korzysta.
Jeśli nadajemy wideo to możemy zdecydować co ma być wysyłane, czy obraz z komputera, nasza kamerka, czy jakiś statyczny obrazek lub tekst i generalnie właśnie z poziomu tej aplikacji możemy zarządzać całą taką naszą transmisją.
Także jak ktoś na przykład jest DJem, prowadzi własny program radiowy, albo chce po prostu coś pokazać komuś, albo właśnie nagrać się podczas jakiegoś spotkania, na przykład puścić jakieś podkłady, dżingla i tak dalej, to jest to bardzo ciekawa aplikacja zarówno na Windowsie i na Macu.
Zwłaszcza myślę, że radiowcy na Macu będą z niej zadowoleni, no bo do tej pory nie mieliśmy takiej fajnej aplikacji, która by nam też od razu pozwalała muzykę puszczać na Macu. Musieliśmy korzystać z kilku osobnych rozwiązań, żeby coś takiego dostępnego dla nas sobie skleić.
Warto też wspomnieć o tym, że autorzy projektu Quill nie śpią i cały czas rozwijają swój program, no może bardziej programy poboczne, bo sam Quill jakoś dawno aktualizacji się nie doczekał i cały czas jest to aplikacja, która wydaje mi się trochę wymaga bardziej rozbudowanej dokumentacji.
Natomiast dowiedzieliśmy się, że ma powstać Quill Mini, czyli taki prosty edytor. Chociaż Quill miał być prostym edytorem, no ale trochę się rozrósł. Nie wiem, co tam jeszcze do Quilla tego oficjalnego wejdzie. A na międzyczasie też powstają inne poboczne aplikacje i m.in. Quill Radio, która jest takim bardzo ciekawym programem do słuchania i nagrywania stacji radiowych.
Potrafi nagrywać chyba kilka stacji, też jednocześnie potrafi nagrywać do formatu oryginalnego i jest też wyposażony w Timeshift, czyli możemy sobie jakąś audycję zatrzymać i np. przewinąć do tyłu, gdybyśmy chcieli.
No takie bardzo całkiem ciekawe funkcje. Jest też chyba jakieś rozbudowanie utworów, z tego co pamiętam. No to jest też dość rozbudowana aplikacja do radia.
Gdyby natomiast ktoś szukał czegoś prostszego, no to Liam Irwin wypuścił program YARSP, Yet Another Radio Streaming Player i to jest program, który ma być zdecydowanie prostszy i tutaj sprowadza się ten program głównie właśnie do samego wyszukiwania stacji, sekcji ulubionych, które zresztą mogą mieć przypisane skróty klawiszowe.
Więc jednym skrótem możemy sobie ulubioną stację uruchomić i to tak naprawdę wszystko znaczy. Możemy też sobie wybrać jakąś kartę dźwiękową, chyba też jest jakiś prosty korektor.
No i to wszystko. To jest faktycznie program, który ma służyć tylko i wyłącznie do otwarzania radia i ma to robić dobrze zarówno na Windowsie jak i na Macu, co wydaje mi się jest takim największym atutem tej aplikacji.
I na koniec jeszcze coś dla tych, którzy lubią korzystać z różnych agentów AI, takich jak Copilot czy nawet bardziej właściwie Claude Code czy Codex lub nowe rozwiązania, które na przykład przychodzą do nas ze wschodu, ale nie lubią do końca interfejsów terminalowych, które chociaż są generalnie do nas dostępne, czasami mogą być specyficzne, czasami czytniki ekranu lubią w takich interfejsach pogadać trochę za dużo.
Gdybyście szukali dostępnego rozwiązania, które pozwoliłoby Wam takie narzędzia obsłużyć, to Blind Pilot jest takim ciekawym narzędziem, który jest w stanie podłączyć się do jednego z kilku wcześniej wspomnianych agentów, właśnie czy jest to Codex, Claude Code, OpenCode i tam kilka jeszcze innych narzędzi jest dostępnych, czy na przykład zdalnemu agentowi Hermesu, który dziś mamy na komputerze, zdalnie uruchomionego i po prostu możemy mu zadawać jakieś pytania, otwierać projekty, nad którymi pracowaliśmy, natomiast to wszystko po prostu odbywa się w takim dużo bardziej dostępnym interfejsie.
O wszystkim, co agent robi, jesteśmy informowani na bieżąco przez czytniki ekranu oraz dźwięki, to wszystko można sobie też skonfigurować i to wszystko generalnie odbywa się w takim dużo prostszym Windowsowym interfejsie, no Macowym w sumie też, bo aplikacja też jest dostępna na Maca, no generalnie tutaj zamiast takiego skomplikowanego terminala mamy pola edycji, mamy listy i w ten sposób możemy sobie z tym agentem porozmawiać i wydawać mu jakieś polecenia.
Ja właśnie kilka takich projektów właśnie z tym narzędziem już przeprowadziłem i korzysta się z tego całkiem przyjemnie. Z mojej strony to już wszystko, na to wydanie Echa Przeglądu, do usłyszenia.
A aplikacji, które wysyłałem, a może miałeś możliwość przetestowania czegoś, czy jakby nic Ci nie przypasowało albo nie miałeś na to czasu ochoty?
Wiesz co, ja Cię pewnie zaskoczę, ale miałem ochotę i miałem ciekawość sprawdzenia kilku aplikacji, ale u mnie, i to pewnie będzie zaskakujące, niestety wystąpił taki problem, że ja pracuję na Macu i jeszcze pracuję na Macu z Intelem, mam nadzieję, że to już jest kwestia miesięcy
i właściwie większość z tych aplikacji nie byłem w stanie odbywać.
Tak, dokładnie.
No tak, bo tam trochę było, była aplikacja do obsługi terminala, był jakiś nowy czytnik, Wonder czytnik na Maca.
Tak, właśnie te aplikacje do książek mnie zainteresowały, a dokładniej mówiąc do tych plików, bo jakiś czas temu korzystałem z Voice Dream Readera na Macu, ale instalowanego przez Setappa.
On już od jakiegoś czasu nie jest dostępny w tym pakiecie, więc tak pomyślałem, że to może być fajna rzecz dla mnie, żeby sobie to zastąpić.
No ale jak odpaliłem jedną, drugą aplikację i wyskoczyło mi, że jest niekompatybilne, to wtedy poczułem się jak taki dinozaur trochę w tym świecie, że mam jeszcze tego Intela i co prawda chciałbym już go zmienić.
No jakby czekam też na nową możliwość, tak to nazwijmy.
Nową możliwość zwaną zapewne samorządem aktywnym.
Trochę tak, ale też trochę na własne środki, na które też bym musiał to włożyć.
No tak, rozumiem. Ale to do tego jeszcze przejdziemy. A to może tak cofnijmy się. Czego ty w ogóle używałeś? Czego używasz?
Wiemy skąd inąd z grup facebookowych, albo nie wiemy. Kto wie, ten wie, że jesteś użytkownikiem Maca. Ale w ogóle jak to się zaczęło? Jak się w ogóle zaczęła twoja przygoda z komputerami?
Czego używałeś na początku? Czego używałeś kiedyś? Mam na myśli… i czego używasz teraz? To znaczy mam na myśli z jednej strony komputer, z drugiej strony telefon.
To tak zawsze taka ciekawa historia informatyczna.
No to moja przygoda z komputerami właściwie zaczęła się na przełomie milenium, tak to sobie nazwijmy.
Czyli rok 2000, jak nastał gdzieś na jednym z turnusów rehabilitacyjnych, doświadczyłem możliwości korzystania z komputerów.
I wtedy jakoś tak mi się zamarzyło, że chciałbym mieć taką maszynę cyfrową w swoim domu i udało mi się kupić komputer.
Najpierw to był w ogóle komputer bez czytnika ekranu, ale z systemem Windows.
To był jeszcze taki czas, że ja wtedy w miarę dobrze widziałem, na tyle, że byłem w stanie korzystać powiedzmy z loopy, albo jakiegoś powiększenia dość dużego, co prawda, ale jednak byłem w stanie z tego korzystać.
I pamiętam, że w którymś momencie udało mi się też pozyskać JAWS-a. No i tak od roku 2000 do 2014 korzystałem z różnych wersji systemu Windows.
To były laptopy, potem netbooki, potem znowu laptop. No i w pewnym momencie…
A synteza jaka do tego JAWS-a, bo to różnie też z syntezą?
Zaczynałem od takiej skrzyneczki Apollo 2.
A, jeszcze się załapałeś.
Tak, to było fascynujące doświadczenie. Pamiętam, że mi bardzo potem brakowało takiego zewnętrznego syntezatora. To było w ogóle fajne, ale ten robotyczny głos zostaje ze mną, już chyba zostanie ze mną do końca.
Ale bardziej na dobre, czy bardziej na złe?
Ja to dobrze kojarzę, dlatego że ta responsywność jak na tamte czasy tego urządzenia była całkiem niezła i też jakość tego dźwięku pomimo tego robotycznego głosu była bardzo fajna. Ja sobie to dobrze wspominam.
No ale potem gdzieś ten SynTalk, tak, 1.6 i to bardzo, bardzo, bardzo długo ze mną było. A potem powoli gdzieś ten Vocalizer wchodził i chyba te głosy takie bardziej, nazwijmy je ludzkie, gdzieś Agata, Zosia, to już była kwestia właśnie przechodzenia z Windowsa na Maca, z czego ja korzystałem jeszcze na Windowsie.
Pamiętam tak w dwóch sytuacjach z SynTalka, czyli do korzystania z komputera, ale czytałem na przykład dokumenty czy książki. Wtedy w plikach wordowskich skany jeszcze się robiło. Korzystałem już właśnie z tych vocalizerów. To była najpierw Agata gdzieś tam 20, chyba ScanSoft to się jeszcze wtedy kiedyś tam nazywało, 22 kiloherców.
Tak, RealSpeak, ScanSoft, RealSpeak, tak, tak.
Dokładnie, ScanSoft, potem RealSpeak, potem RealSpeak Direct bodajże to było, potem Vocalizer, no i potem to gdzieś tam się wszystko rozwijało, że…
Tak, jeszcze Freedom, w Polsce jeszcze oni do JAWS-a drugie takie Direct dawali, takie były głosy Loquendo, Krzysztof i co? Nie, Zosia, Krzysztof i tak, i chyba Zosia, bo to było tak, że na początku było RealSpeak Agata, jeżeli ja tam trochę się może mylę, nie pamiętam tych wszystkich niuansów i powiązań, ale generalnie było tak, że były te głosy.
Najpierw było na pewno Agata i potem zresztą Agata jako pierwsza się pojawiła jako głos z Dualem, takim screenreaderem, który Harpo rozprowadzało. Ona potem się pojawiała wszędzie indziej i potem były właśnie te głosy chyba Krzysztof i Zosia, włoskiej firmy Loquendo i one były z… o tym Loquendo niedługo coś będzie chyba w którejś z audycji, ale to zobaczymy.
I te głosy były w Mobile Speaku pamiętam i właśnie w JAWS-ie, no a potem to już tak jak mówisz, te RealSpeaki nowsze, Vocalizer i tak dalej. No czyli masz trochę taką sytuację jak ja, to znaczy o tyle jak ja, bo ja też korzystałem, to już mówiłem niejednokrotnie od 2002 do 2000, no chyba troszkę krócej, 2012, bo potem JAWS zaczął mnie zawodzić,
ale też korzystałem z JAWS-a z SynTalkiem, niekoniecznie ze Spikiem, bo jakoś tak nigdy tego Spika dobrze nie rozumiałem, zawsze moje… bo Spik był dość wrażliwy, mimo że go można było ustawiać oczywiście, ale Spik był dość wrażliwy na głośniki, na karty dźwiękowe różne i on czasami tak mocno, przynajmniej z mojej perspektywy, mocno buczał, jakoś tak nie do końca mi przypadł do gustu.
Z kolei te inne syntezy, takie bardziej ludzko brzmiące, oddziałały za wolno dla mnie, no więc ja zawsze ten SynTalk, który minus miał taki, że jednym tchem tak wszystko mówił po SAPI, no i w ogóle z JAWS-em było tak, że to był świetny program, ale ustawić jego to proste nie było, to po pierwsze.
Po drugie, spolszczony za bardzo nie był, po trzecie, lecz inaczej, spolszczony był, nie, bo to trochę zwracam honor, spolszczony był, ale przez trochę ociężałość Altixu, ale też pewną taką ociężałość Freedoma, czyli twórców, te spolszczenia przychodziły późno.
To był bardzo trudny program w spolszczaniu, tak, JAWS, ale jakoś nigdy nie miałem wielkich problemów z obsługą JAWS-a mimo wszystko i dobrze wspominam ten program, tylko że on bardzo nawet dobrze, w końcu moje główne, jedyne właściwie narzędzie takiej pracy, ale z czasem ono po prostu było zbyt wolne, zbyt ociężałe,
a pojawiło się darmowy NVDA, który mi się bardzo zaczął podobać i z tym eSpeakiem, który też oczywiście ma jakieś tam swoje wady, wady intonacji, wady czytania pewnych rzeczy, pewnych liter, no ale to mimo wszystko korzysta mi się z niego jakoś tam najlepiej. A ty o NVDA się jakoś otarłeś?
Tak, znaczy się, no właśnie to był ten moment, kiedy NVDA zaczęło się robić już takie bardziej popularne, że to była, bo w ogóle NVDA i JAWS mają trochę inną filozofię podejścia do przeglądania.
Ale tak, ale mimo wszystko, ja bym powiedział, że w pewnym sensie trochę, no dobrze, bo te kursory przeglądu pewnie, znaczy i te myszka tak, to bardziej, znaczy to nie, ale znowu to jest inna część tych skrótów internetowych i tak dalej, to mi się zawsze mocno kojarzyła z JAWS-em jednak, ten próg wejścia NVDA, to że to nie ma aż takich różnic.
Wiesz co, tak, ale jakby skróty klawiaturowe to jest jedno, nie, tylko że cały JAWS opierał się bardziej na wirtualizacji systemu, nie, czyli on wgrywał sobie do tego bufora takiego wirtualnego powiedzmy całą tą przestrzeń i on to jakoś tam wirtualizował.
Ale pamiętasz te czasy jak JAWS, znaczy tam w 2005, jak JAWS potrafił jak zły sterownik i jak się tam coś nie po kolei instalowało, jak ten jeden screen reader drugi przechwytywał i można sobie było cały system w powietrze wywalić.
Tak, to były czasy, ale pamiętam też właśnie jak instalowałeś sterowniki nie po kolei do karty graficznej.
Tak, oczywiście.
I potem wiesz, nagle okazywało się, że JAWS przestał działać i ten wyskakujący taki komunikat, że brak kompatybilności z kartą graficzną, zainstaluj ponownie, nie.
I potem planowanie właśnie, że tam sterownik przechwytywania od JAWS-a trzeba było w odpowiedniej kolejności zainstalować.
A jeszcze jak miałeś, nie wiem, jak miałeś Dolphina albo Window-Eyes, to w ogóle tragedia, to trzeba było bardzo uważać.
Ja kiedyś u kogoś tam, u znajomych byłem na wakacjach i no trochę nie zdawałem sobie sprawy, że to aż taki jest problem, a oni nawet po wyłączeniu JAWS-a po prostu ekran, nie wiem czy miał inną rozdzielczość, czy się rozwalił sterownik i po prostu oni tam bardzo źle widzieli i tak wyszło.
Na szczęście to nie była prawda, ale tak trochę wyszło, że komputer im popsułem.
Tak, pamiętam to. I właśnie to jest też ten moment, kiedy ja jeszcze trochę widziałem, to pamiętam jak JAWS się włączał, to w ogóle ekran właśnie zmieniał trochę rozdzielczość.
On się robił tak na chwilę czarny, przechodził w jakiś taki inny tryb i potem jak się wyłączało, to on znowu jakby wracał do tego.
I najlepsze były momenty kiedy, bo też miałem takie sytuacje, że ktoś miał na przykład Window-Eyes i JAWS-a, nie.
I wtedy odpalając Window-Eyes było tak, że potrafiło właśnie też ten sterownik do JAWS-a wywalić i to było dla mnie niesamowite, nie.
No tak.
Ale nie wiem, czy też masz takie doświadczenie. Właśnie ja pamiętam, że jak wchodziły te syntezatory tam Agata powiedzmy, ta pierwsza taka i ta druga, nie.
To ta responsywność, no to było coś co mnie mega przerażało i powiem szczerze, że ja wtedy jakby jeszcze jechałem na tym syntoku właśnie też dlatego, że on był najbardziej responsywny z nich wszystkich.
Ale potem kiedy Freedom wpuścił te RealSpeak’i na tym protokole takim swoim, Direct to się chyba właśnie nazywało.
Tak, tak, tak.
Wtedy byłem bardzo zaskoczony, że te same syntezatory na przykład właśnie na NVDA albo na JAWS-ie, na JAWS-ie działały dużo szybciej, nie.
Właśnie przez to, że Freedom z JAWS-em coś tam pokombinowali.
No tak, bo generalnie to był, to by nam musiała powiedzieć Patryk Faliszewski, który te tematy drąży i tam zna wszystkie szczegóły, których ja po prostu nie znam,
bo powiem szczerze nigdy mnie tematy syntez, głosów, podmian i tak dalej niespecjalnie interesowały.
Natomiast oczywiście to jest prawda, dlatego ja z NVDA używałem tylko tego eSpeaka, który jest takim czymś jak powiedzmy ta synteza, jak ten protokół Direct dla syntezatorów właśnie w JAWS-ie.
Bo to wszyscy zaczęli tym konkurować, bo Orfeu, Hal miał swojego Orfeusza, Orfeusa, czyli takiego Apollo powiedzmy programowego, który był no też takim jakby Directem.
Window-Eyes też nagle zaczął mieć w sobie jakby SMPK, syntezator SMP i potem już tam te inne syntezy właśnie niuansowe, Vocalizerowe.
No a NVDA, owszem potem pojawiły się wtyczki, płatne głosy, Vocalizer też, no ale domyślnie wiadomo był eSpeak, który mnie nie przerażał, bo jak ktoś zaczynał od Apollo to raczej eSpeak to jest tego typu technologia gdzieś tam.
Wiesz co, powiem Ci szczerze, że ja na przykład do eSpeaka nie byłem się w stanie przyzwyczaić, dlatego że jakby Apollo przez tą skrzyneczkę swoją, on miał pewną charakterystykę też tego głośnika dostosowanego, a tutaj brak możliwości ekwalizowania tego wszystkiego.
Tak trochę jak z eSpeakiem u mnie.
To powodowało, że ja naprawdę miałem duży problem, żeby się do tego przyzwyczaić i dlatego właśnie też przeszedłem na te głosy bardziej takie naturalne.
To było jakoś tak, że ja też zmieniałem, dużo testowałem i zmieniałem laptopy i już po prostu w tym 2012 chyba, mimo że kupiłem JAWS-a, to na tyle on mnie już męczył, wkurzał.
Gdzieś tam nie był, w internecie chyba szczególnie, on po prostu w pewnym momencie, teraz on troszeczkę, tego JAWS-a poprawiają i jest ponoć całkiem dobrze jak na JAWS-a.
Natomiast był taki czas, że naprawdę JAWS był w tyle i o ile oczywiście on w pewnych bardzo takich, czy bardzo.
JAWS był zawsze ukierunkowany na Amerykę, na ofisa, na porządne, na porządną pracę.
Na ofis, JAWS, Excel, Word, na ofis, czyli wiadomo, Word, Excel, Word, Excel, PowerPoint, Braille, dobra obsługa linijek brajlowskich, szczególnie fokusów.
I to były rzeczy, które były, czy są dalej dla JAWS-a bardzo jakoś tam istotne, właściwie dla twórców JAWS-a.
My w Polsce oczywiście też możemy z tego wszystkiego korzystać, bo te spolszczenia, one są też już coraz szybsze i pomoc gdzieś tam techniczna Henryk Rzepka robi co może.
No ale teraz to obawiam się, że w ogóle jak ceny powzrastały, ten model taki trochę abonamentowy, subskrypcyjny, to naprawdę już kosztuje na tyle dużo, że trzeba mieć bardzo mocne powody i bardzo mocne przyzwyczajenie,
żeby z tego JAWS-a korzystać w obliczu tego, jak mocno jednak się rozwija NVDA, jak to jest już powszechny standard, jak to jest stabilny program.
No i co? I przychodzi ten rok, tam powiedzmy u Ciebie 2014 i co?
No i wtedy pojawiają się gdzieś tam nowe systemy, bo to był ten przełom, że tam wchodziła siódemka wcześniej oczywiście, potem ósemka, potem gdzieś ta dziesiątka.
No i te systemy już na tyle zmieniały jakby swoje podejście do obsługi, że ja stanąłem jakby przed takim wyborem, że albo uczę się, bo to tak jak powiedziałeś,
JAWS już trochę nie nadążał wtedy za tymi systemami, to był taki czas, że po pierwsze muszę się uczyć nowego programu udźwiękawiającego, czyli NVDA.
Uczyć, no w sensie takim dostosowywać do jego różnych mankamentów, trochę innego podejścia, to jest raz.
Dwa, muszę się uczyć nowego systemu operacyjnego. Wyszedłem z założenia, że to jest może moment na to, żeby spróbować zetknąć się z tym Maciem, zwłaszcza,
że wtedy byłem bardzo zajarany takimi rzeczami, jak nowe technologie, jak to, że miałem iPhona powiedzmy od 2013 roku i to było takie dla mnie wow,
więc stwierdziłem, że teraz będę taki w ogóle fajny, będę miał te wszystkie uniwersalne schowki i inne takie rzeczy łączone z macOS-em,
że te systemy będą tak wspaniale współpracować i tak dalej i tak dalej, więc stwierdziłem, że no dobra, no to spróbujmy.
No i moje jakby zetknięcie z Maciem było takie, że miałem Maca i stwierdziłem, że dobra, będę korzystał z Windowsa,
a Maca będę się uczył. No i to potrwało tak powiedzmy z miesiąc, po czym Mac poszedł do pudełka.
Potem parę miesięcy później, chyba ze dwa czy trzy, mówię dobra, spróbujmy dalej, bo tam odkopałem się trochę z roboty,
jakiejś swojej takiej, która wtedy też do mnie przypłynęła i mówię dobra, no to próbujemy kolejny raz.
I znowu to się skończyło tak, że ja więcej rzeczy robiłem na Windowsie, bo po prostu one były szybciej niż chciało mi się ich uczyć na Macu.
Więc znowu wróciłem do tego Windowsa. I przyszedł bodajże rok 2015, to też był gdzieś taki marzec chyba czy coś,
czyli już rok po tym, jak zacząłem w ogóle, wiesz, po pierwsze mieć ten komputer, a po drugie jakby wdrażać się w niego.
I stwierdziłem tak, dobra, to jest ostatnie moje podejście, trzecie. I teraz zrobimy tak, że komputer z Windowsem
loduje w ogóle w pudle, gdzieś tam na szafie. Ja próbuję teraz wszystko to, co mam na Windowsie, zastąpić 1 do 1 jakimiś aplikacjami na Macu.
No i wtedy zaczęły się różne ekscesy, bo to nie było takie proste, ale stwierdziłem, że daję sobie 2-3 miesiące na to,
żeby spróbować to zrobić. Wtedy latałem po internecie ostro i pamiętam, szukałem tych zamienników, że nie wiem, program do RSS-ów,
program do słuchania radia internetowego, gdzieś tam jakieś przeglądarki, bo czy safaria, może jednak nie Safari,
do poczty, do jakichś komunikatorów, bo wtedy jeszcze był ten czas, gdzieś tam te komunikatory były dość popularne.
No i się udało. Właściwie w większości przypadków się udało. Pamiętam, że jedyne, czego nie byłem w stanie przeskoczyć,
to miałem skaner Plustek OpticBooka 4800, ten do książek taki, fajny skaner, byłem z niego mega zadowolony.
No i to był czas, kiedy na Maca pojawiły się sterowniki, ale do tej wersji z paprzej, czyli do mojego 4800 nie było.
W związku z tym pamiętam, że jak chciałem skanować, to dopiero wtedy odpalałem Windowsa, bo jakoś nigdy też nie byłem w stanie się
przyzwyczaić do tej myśli, że na Macu muszę instalować Windowsa, czy tam po Boot Campie, czy jakoś inaczej.
Teraz to jest ten czas, że być może zacznę trochę w ramach obowiązków zawodowych stawiać sobie właśnie jakąś taką wirtualizację Windowsa,
ale to też jeszcze nie na tym komputerze, który mam tylko powiedzmy w przyszłości, bo to jest kwestia tego właśnie,
że albo kupię komputer po prostu z Windowsem, ale co wygodniejsze myślę dla mnie, by było takie w ogarnianiu,
no to żeby to jednak sobie postawić gdzieś tutaj na Macu.
No więc tego skanera, wracając do tematu, nie byłem w stanie przeskoczyć, więc pamiętam chyba, że przez sześć czy siedem lat
korzystałem tak, że jak chciałem skanować, odpalałem Windowsa, tam była ta aplikacja do skanowania, skanowałem książki,
to miałem połączone bodajże jeszcze wtedy Dropboxem z Maciem, wrzucałem i wracałem do Maca.
I tak właściwie moja przygoda się z tym systemem zaczęła już tak na dobre, że jestem z nim do dzisiaj.
No i Windowsa pamiętam koniec końców, odstawiłem chyba gdzieś tam w 2019 czy 2020 roku,
jak pojawiły się w końcu sterowniki na Maca, co było dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem,
że skaner, który miał już te osiem lat chyba od czasu produkcji, ta firma, czyli Plustek, wypuścili na Maca sterowniki.
I co ciekawe, ja ten skaner mam do dzisiaj, on do dzisiaj działa i jeszcze pojawiają się aktualizacje, więc to jest niesamowite dla mnie.
A jaki był, jak oceniasz próg wejścia i w ogóle taką pracę VoiceOver a Windows?
Bo jednak to coś sprawiło, że przy tym Macu zostałeś, nie zniechęciłeś się albo może doceniłeś jednak atuty.
Jak to przez te dobre dziesięć lat oceniasz, czy po tych dziesięciu latach?
Może tak, jeżeli miałbym to oceniać przez pryzmat wszystkich narzędzi, które korzystałem na Windowsie,
to nie udało mi się takich stuprocentowych zamienników znaleźć.
Dlatego, że ja na przykład sporo robię takich też dla siebie rzeczy związanych na przykład z arkuszami kalkulacyjnymi albo dokumenty.
Nie ma się co oszukiwać, dla mnie na Macu Microsoft Word czy Excel to są programy, które są kompletnie niefunkcjonalne.
To znaczy, jeżeli ja raz wchodzę w tabelę i ona działa w taki sposób, a innym razem wchodzę w tabelę i ona działa w trochę inny sposób,
to dla mnie to jest takie średnie do obsłużenia.
Ale powiedzmy, że wszystkie rzeczy, które potrzebowałem, przerzuciłem sobie na te standardowe programy, czyli Pages, Numbers.
I one mi na tyle wystarczają jakby w tym moim życiu, że nie czuję tego braku.
Chociaż nie ukrywam, że czasami tworząc coś w takich kooperatywach z innymi ludźmi, kiedy mam współpracować na przykład z komentarzami w Wordzie,
no to frustruje mnie to niesamowicie, bo to nie działa tak, jakbym chciał, żeby działało.
A sama filozofia VoiceOvera, internetu, obsługi tego wszystkiego.
Wiem, że to się trochę zmienia, bo to zawsze zależy od konkretnej wersji systemu, bo VoiceOver idzie za systemem.
To oceniasz to na plus, z jednej strony w stosunku do Windowsa, ale w stosunku do tego, jak w ogóle systemy Apple pod kątem accessibility się rozwijają.
Co o tym sądzisz?
Znaczy powiem tak, że to jest kwestia przyzwyczajenia. Ja nie chciałbym tu też ferować, że teraz Mac jest lepiej czy gorzej,
bo pamiętam, że jak korzystałem z Windowsa, to dla mnie jedynym sposobem na przykład odczytu stron internetowych,
to był ten taki format liniowy, powiedzmy, linia po linii i wiadomo, jedna linijka, druga linijka, łączę, linijka, łączę, łączę, coś tam.
Tak, jakiś akapit, następna grafika, następne coś tam.
Tak, dokładnie, ale to bardziej w tym odczycie liniowym.
No tak.
Tutaj jest tak i właśnie to chciałem też powiedzieć o tym NVDA wcześniej, że tutaj w VoiceOverze mamy tak, że jakby jest ten przegląd obiektowy bardziej,
czyli jeżeli ja wchodzę w akapit, no to nieważne, nie interesuje mnie ile on ma linii, tylko jest odczytywany w cały sposób, w całości.
I tak samo właśnie w momencie, kiedy już przechodziłem na ten, miałbym przejść na NVDA, no to NVDA też trochę tak do tego był w stanie podchodzić,
że brał te poszczególne elementy w różnych przestrzeniach systemu operacyjnego czy stron internetowych właśnie w sposób bardziej obiektowy.
Więc powiem szczerze, że mi się to podoba. Czasami oczywiście denerwuje mnie, że nie mogę czegoś liniowo do końca dobrze przeczytać,
bo VoiceOver to jest bardzo taki charakterny synteza, czytnik ekranu bym powiedział, z tą swoją syntezą mowy.
Czasami wystarczy dać alt tabulator, wrócić do okna, drugi raz alt tabulator i pewne rzeczy zaczynają działać, które nie działały.
No ale jakby wiem, jakie rzeczy denerwowały mnie w Windowsie, no i tutaj widzę też, że inne rzeczy mnie znowu denerwują.
Więc to jest taki wybór, że albo jedno, albo drugie, bo nie ma rzeczy tak naprawdę idealnych w tym momencie.
No tak, no to u mnie z kolei to już też mówiłem wielokrotnie, tylko powiem ogólnie, że gdzieś tam próbowałem ileś razy,
kupiłem za własne pieniądze po podcastach, podkreślam za własne pieniądze, bo to wtedy nie było oczywiste, wtedy prawie mało kto miał jeszcze Maca.
W 2010 kupiłem MacBooka Pro nawet. Jakie to były ceny? MacBook Pro za 4,5 tysiąca.
No to ja cztery lata później kupowałem za sześć i to takiego wymaksowanego.
W kwietniu 2010 jak chciałem kupić ten plastikowy taki, był taki jeszcze MacBook Pro plastikowy kiedyś.
Taki nie R, bo jeszcze R to wtedy wchodziły, ale już były, a ja kupiłem Pro tego już Pro, Pro, Pro.
Nie, to jeszcze było inaczej, był MacBook R, MacBook to był chyba taki plastikowy i był MacBook Pro.
I pamiętam kupiłem tego Pro właśnie jakoś tydzień bodajże, jakoś tak blisko 10 kwietnia 2010 roku właśnie.
No i na początku z jednej strony wow, bo taka ciekawość, ale bardzo szybko zacząłem mieć problemy.
To nie działa, tamto nie działa, to mi się nie podoba, tamto mi się nie podoba.
Wszystko można, no ale tak trochę można, ale po co na zasadzie. Można inaczej, ale co ja z tego mam?
Nic z tego nie mam i właściwie komputer przestał być przeze mnie używany.
Wróciłem do Windowsa, potem miałem kolejne podejście w 2016 i w 1 Mac, w 2022 drugi Mac i absolutnie tego nie żałuję.
Te podejścia skończyły się różnie, bo potem kiedy w 2018 zmieniłem roku pracę, to jak wróciłem znowu do Windowsa na komputerze służbowym, to pomyślałem ojej, jaka ulga jednak.
Chociaż już od 2017 roku miałem taką fazę chyba od września 2017 do czerwca 2018, że mocno na tego Maca przyszedłem.
Potem w 2020 roku miałem znowu kolejną taki etap Mac przez prawie rok, ale potem jak się pojawiła masa ciekawych wtyczek do NVDA, to mówię o nie.
Jednak kurczę, ja się męczę z tym Maciem niepotrzebnie.
Jeszcze miałem kolejną taką minifazę w 2022, że bardziej komputer Mac do powiedzmy domu, a do pracy, pracy, pracy komputer Windowsowy,
ale w 2023 stwierdziłem, że to jest kompletnie bez sensu i że nie będę na siłę, a teraz jestem nawet na takim etapie, że chyba Maca po prostu…
Znaczy już właściwie to się stało, że go sprzedałem, więc nie mam w tej chwili MacBooka Air i nie wiem czy żałuję, czy nie żałuję.
Na tyle dobrze się rozwinął NVDA, te różne wtyczki, te różne inne narzędzia, że po prostu miałem też taką trochę myśl, że z racji mojego zawodu testowania,
trochę oprogramowania tego, że staram się jako redaktor Tyfloświata być na bieżąco, żeby mieć dwa systemy i to jakoś tam porównywać i umieć zrobić wszystko wszędzie na każdy sposób.
I z jednej strony tak, z drugiej strony tych narzędzi jest tyle, że nie jestem w stanie i stwierdziłem, że nie, skupiam się na Windowsie, trudno, po to są inni, którzy mają maki,
jak właśnie Piotr Witek, Ty, czy nie wiem, Piotr Machacz i Robert Hedzyk, ktoś tam jeszcze, od których się mogę miarodajnych rzeczy dowiedzieć i po prostu niech każdy się skupi na czymś jednym i tyle.
Tak na teraz to wygląda. Na pewno mi się wydaje, że jak się dla każdego, kto kupuje, czy styka się z makiem, to pierwsze co się kojarzy, jaki ładny komputer, jak ładnie gra, w sensie gra, czyli dobre audio i pierwsze wrażenie,
jakby jak Ty używałeś, jak Ty zaczynałeś, tego jeszcze nie było, bo nawet nie pamiętam, czy te systemy od razu mówiły, chyba mówiły po polsku, bo jak ja w dziesiątym kupowałem,
to jeszcze był czas, gdzie w ogóle system był po angielsku, nie było nawet tych niuansów Vocalizerów po angielsku nawet, był tylko syntezator Alex i trzeba było dokupić sobie za pięćstów Acapelę.
I ta płatna Acapela, Ania, to jeszcze się kupowało przez kartę kredytową, a to w dwadziesiątym kartę kredytową to wcale nie było oczywiste.
Nawet tych kart przedpłaconych jeszcze nie było, a jeżeli były, to ja nie wiem, czy przedpłacone, bo to kiedyś nie było tak prosto, że przedpłacona wszędzie weszła.
Więc ja musiałem kogoś prosić, żeby mi to kupił, kto miał prawdziwą kartę kredytową, a wtedy to naprawdę to było tylko dla takich bogatszych osób albo jakiejś firmy albo coś tam, to nie było takie tam powszechne jak teraz.
No tak, bo tutaj wchodzi to w grę, czym Apple od zawsze właściwie funkcjonuje tutaj na naszym europejskim rynku, czy w ogóle polskim rynku, że to jest jednak firma amerykańska i to bardzo dobrze widać,
no bo oni mają takie różne, no u nich te karty kredytowe gdzieś tam były dość popularne w pewnych momentach, więc oni właśnie tak do tego podchodzili, a jeszcze jak pochodziłeś z Polski…
To mówisz o iTunesie, akurat acapella to nie była w Apple, wiesz, bo to 20. to jeszcze AppStore nie było na Macu. Przypomnę, to był czas, kiedy jeszcze nie było, to jeszcze w ogóle nie było AppStore.
To się kupowało zewnętrznie.
To się kupowało zewnętrznie. Były takie, pamiętasz takie RSS-y, gdzie oni reklamowali takie różne strony Mac Bundle, jakieś takie Bundle Bundles, takie paczki aplikacji różne.
To jeszcze były czasy, kiedy nie było abonamentów, kiedy nie było, tak specjalnie historycznie opowiadam jak to było, nie było w ogóle uniwersalnego schowka.
To był iPhone 3GS dopiero wszedł, czyli pierwszy iPhone z funkcjami dostępności gdzieś tam. Nawet nie było, nie wiem czy, nawet chyba, nie wiem czy już był iWork, Pages i to wszystko.
Chyba było.
Chyba był, ale on w ogóle też był płatny długi czas.
Bo jeszcze w dwa dziesiątym to jeszcze nie było iClouda w ogóle, tej idei. iCloud chyba wszedł w dziesiątym, jedenastym, a przedtem to było tak, że była jakaś chmura taka, ale to też nie była chmura, która synchronizowała wszystko.
Pierwszy iCloud to w ogóle był tylko iPhone, że to synchronizuje, że jakby te aplikacje nie muszą mieć takich swoich kontenerów, tylko że tam potem przez iTunesa, tylko że one się mogą z sobą i trochę wymieniać i zapisywać dane na iCloud.
No i potem nagle szok, w którejś tam wersji, nie będę już teraz sprawdzał czy to był jedenasty rok, czy dziesiąty, czy dwunasty, że wchodzi iCloud też na Maca, czyli tak trochę jak Dropbox,
ale wpierw tylko do wymiany nie plików takich iCloud Drive, tylko aplikacji, danych aplikacji pomiędzy sobą i że wchodzi wiadomości na Maca, czyli aplikacja Messages, której kiedyś też nie było.
Mieliśmy, był komunikator, owszem, nawet to nie był FaceTime, był iChat i coś tam, był iChat, połączenie takiego właśnie FaceTime’a chyba i wiadomości i tam coś drugiego było.
To były inne systemy, one miały, to w ogóle to nie było takie zunifikowane jeszcze.
No ja tu się nie wypowiem, bo tak jak zauważyłeś, ja 4 lata później…
No to już duża różnica, nie?
Ja w ogóle w ten świat aplowskich urządzeń, no to wchodziłem gdzieś tam od chyba iPhona właśnie 3GS, to było moje marzenie, więc ten iPhone gdzieś tam kręcił mi się wokół głowy, nie?
No to nie dziwię się, a w tym Macu, no i jeszcze tak kończąc moją wypowiedź, to właśnie, że to dobre audio, ta instalacja taka, teraz to już nie jest problem,
bo w Windowsie narrator działa, no praktycznie tak samo ta instalacja, ale kiedyś to, że odpalasz tego Maca, on ci wszystko mówi, to VoiceOver, te przewodniki, możesz sobie tam zainstalować,
nauczyć się tych skrótów klawiszowych, to co nie pamiętasz rozwinąć w OH dwa razy i masz listę skrótów, szukasz coś, no to było niesamowite, to było, na tamte czasy to było takie spójne, takie sensowne.
Natomiast no potem dla mnie zaczynały się schody, że nie wiem, właśnie czytam akapit, no niby fajnie lewo, prawo, strzałki, ten gładzik potem nagle udźwiękowiony, czyli czytasz sobie tak trochę jak na iPhonie,
no i co z tego, że czytasz, jak nie możesz ostatnich dwóch linii tego akapitu przeczytać, znaczy niby możesz tam wchodzić w jakieś interakcje, w coś, jak ci się uda, jestem złośliwy trochę.
No i tu właśnie to wszystko razem, ten cały macOS, chociaż poczta zawsze prawie działała dobrze, poza jedną wersją systemu, która zawieszała, w której się mail zawieszał, no tam wiadomo, ileś rzeczy działało dobrze,
ale ponieważ moja główna praca to jest gdzieś tam operacje na tekście, jakiś word i tak dalej, no to o wiele szybciej, efektywniej, prościej działa mi się po prostu na prostym kursorze, na NVDA,
a nie na jakimś tam obiektach, wchodzeniu w interakcje, szukanie na jakichś paskach, wchodzeniu w jedną, w drugie, w trzecie, w czwarte, szukaniu czegoś, no tak to gdzieś tam mam. No a iPhone?
Ja ci się wcale nie dziwię, no bo prawda jest taka, że jak chodzi o obsługę w ogóle tekstu na Macu, no to to jest takie trochę powiedziałbym toporne i siermiężne, bo jeżeli ja na przykład jestem na stronie internetowej,
to co powiedziałem też chwilę wcześniej, jeżeli ja jestem na stronie internetowej i czasami mogę zaznaczyć coś strzałkami góra-dół z shiftem, a czasami nie i nie wiem…
No w Safari możesz, a w tych kromowych, Chrome, Edge, Firefox to nie zrobisz tego.
No to też się czasem udaje, no ale właśnie jakby nawiązując do tego, że dla mnie łatwiej jest mieć odpalonego cały czas tekst edita gdzieś w tle i robić kopię i powiedzmy ostatnią wypowiedź, wklejać i w ten sposób zaznaczać i to jest w miarę szybkie, no to też pokazuje pewien…
No to wiesz, ja w 2002, nie wiem, przed JAWS-em miałem Outspokena i oni zawsze, znaczy oni, Harpo, zawsze mówili, no to tak się, bo on nie obsługiwał tego kursora PC, czyli jakby otwierałeś maila i musiałeś go myszką czytać i przewijać ekrany, nie?
Page downem, page up, page down. No i jak zaznaczyć maila? No to naciskasz kontrol R, czyli że wchodzisz w edycję jakbyś odpowiadał na maila, zaznaczasz coś, co chcesz z tego maila, kontrol C, wykopiowujesz sobie do Worda,
dalej tam inne zaznaczasz, kontrol C i kontrol V potem i to, co wszystko sobie wykopiowałeś, zaznaczasz tam kontrol C, masz skopiowane w schowku, zamykasz tam tego, tą wiadomość mailową, nie wysyłasz jej i potem robisz z tym, co chcesz, nie?
I to była, i potem dlatego jak dostałem JAWS-a, no to było niesamowite, że naciskasz Enter i nagle wiadomość się wczytuje, jakieś, ja w ogóle wtedy nie wiedziałem jeszcze, bo wtedy tak na stronach się nie używało, nagłówków aż tak,
ale to, że nagle czytasz sobie kursorem, to zaznaczasz, jest jakiś link, aha, mówi ci link, naciskasz Enter, a on od razu tą stronę otwiera, no to to jest coś na tamte czasy bardzo takiego, było gdzieś tam rewolucyjnego, nie?
No ale też…
I to była właśnie ta wirtualizacja tych stroni, tak?
Żebym sprzedał do tego budwora, przetworzył tą stronę na dostępność i to było właśnie to, że robiło robotę po prostu.
I z tym Apple’em jeszcze pamiętajmy o tym, dlaczego w 2010 na świecie, no wiadomo ludzie poprzez tego, czy dzięki temu, że się pojawił iPhone 3GS zaczęli kupować te JAWS-y, przepraszam nie te JAWS-y tylko te Macie, ale to był jeszcze czas kiedy tak.
JAWS kosztował, nie wiem, niech będzie trzy tysiące, bliżej cztery, ale dobra, niech będzie trzy tysiące, synteza do JAWS-a drugie pięćset, bo jakiś tam Spik, SynTalk, Ivona, cokolwiek, ale to od pięćset do ośmiuset złotych, czyli około cztery tysiące kosztował JAWS.
A tutaj nagle mamy Maca, no kosztuje powiedzmy pięć tysięcy, jest dobrym komputerem, jest ciekawym systemem, potem doszła ta synchronizacja z iPhone’em, no więc ludzie sobie zaczęli mówić, no właściwie to jest całkiem, całkiem, tak?
Potem dopiero się pojawiło gdzieś tam NVDA, które było darmowe, wtedy jeszcze nie miało wtyczek, nie było sklepu, nie było coś tam, no i ludzie zaczęli się przestawiać, no a teraz to w ogóle jest, wiadomo, inny czas.
No ale powiedziałeś o tym iPhone’ie, że iPhone, a przed iPhone’em TALKS, Mobile Speak, jaki telefon?
TALKS, Mobile Speaka nie miałem i ja miałem chyba dwie albo trzy Nokia, też tak do końca tego nie pamiętam, ale chyba dwie.
Pierwsza to była N73, taka fajna, gruba, porządna cegła.
Ona takie miała niezłe, ją chwalili, miała niezłe audio, ona nie miała Wi-Fi, nie miała tam GPS-a, nie wiem czy miała, nawet chyba może nie, ale nie miała.
Chyba miała GPS-a, bo pamiętam, że korzystałem z tego, ale audio miała o tyle fajne, że ja faktycznie miałem głośniki stereofoniczne w tym telefonie,
po lewej i po prawej stronie, to w ogóle potem przejście gdzieś tam na inne telefony, które tego nie miały, to było takie dla mnie…
Niektórzy się zachwycali, design, mi się nigdy nie podobała ta E50, E51, E52, bardzo nie lubiłem tych telefonów.
One miały coś w sobie, bo były takie cienkie, zgrabne.
No tak.
Takie fajne, nie, ale właśnie jakoś jakby parametrowo one nigdy mi nie leżały tak do końca.
No ale też warto pamiętać, że sam, nie wiem, taki E52 wtedy no kosztował też dobre pieniądze, plus do tego oryginalny TALKS to było od tysiąca złotych w górę, nie,
bo tam też zależało, czy masz aktualizację, więc tutaj się robiło znowu całkiem taki pokaźny, powiedzmy, zestawik.
Oczywiście, no to wszystko… Kiedyś trzeba było wszystko płacić, teraz ktoś młodszy tego w ogóle może nie znać,
że nie dosyć, że płacisz, nie wiem, za program, to jeszcze kupujesz syntezę, nie.
Znaczy to w TALKS-ie akurat nie trzeba było, ale tam w Mobile Speaku było, że chyba speak był za darmo, a nie wiem, te głosy, już nie pamiętam,
czy tam się dokupowało, czy nie, ale no generalnie to synteza, nie, to była zawsze osobna, była to osobna część od screenreadera, tak, gdzieś tam.
No i co, i nagle ten…
A potem miałem Nokia E72, taką większą.
Z QWERTY.
QWERTY, dokładnie, no i to było w ogóle bardzo fajne, przyjemne, chociaż jakby spodziewałem się więcej, nie.
To znaczy, myślisz sobie telefon komórkowy z klawiaturą QWERTY, to będziesz zasuwał na tym, a…
No właśnie, ja się nigdy nie nauczyłem na tych małych klawiaturach pisać, to jest trudne.
No bo to jest tak malutkie, że tam ciężko, nie, ciężko. To znaczy, jak sobie to odpowiednio położyłem, powiedzmy, to trzema palcami w jednej, czy w drugiej ręce byłem w stanie to obrobić, powiedzmy, ale no to nie jest pisanie dziesięciopalcowe tak naprawdę, nie.
Mi się bardzo dobrze pisało i bezwzrokowo, dosłownie, w sensie takim, że przecież używałem kiedyś, jak nie było udźwiękowanych telefonów, to na pamięć pisałem SMS-y po prostu w Nokiach,
ale potem jak już był Mobile Speak, bo ja bardziej Mobile Speaka, chociaż był czas, że TALKS-a też używałem, nigdy nie byłem z tych osób instalujących dużo aplikacji na Symbianu, nawet w ogóle tego prawie, że nie robiłem.
Też bym mało.
Jakoś nie ten, ale lubiłem tą klawiaturę T9 i taki sposób pisania SMS-ów. Długo się nie mogłem przekonać, nawet się bałem trochę tego iOS-a, tego iPhone’a, tego ekranu dotykowego.
Do dzisiaj nie powiem, że umiem na tych klawiaturach pisać na ekranie dotykowym jakoś super dobrze, ale używam od 2013 iPhone’a i to po prostu było wow. Ja od iPhone’a 4S.
Tak, od iPhone’a 4S. No i kupiłeś tego iPhone’a i co, od razu wow?
Ja zacząłem od iPhone’a 5S, tak, ale u mnie to było od razu wow, tylko dużo wcześniej, bo ja właśnie widziałem u znajomych iPhone’a 4, potem 4S, miałem możliwość się tym pobawić i dla mnie to było niesamowite. To był dla mnie taki przeskok.
Ja pamiętam taką sytuację, że jesteśmy z kolegą i on wyciąga iPhone’a i sprawdza rozkład jazdy, powiedzmy wtedy go to stop, aplikacja.
A, oczywiście.
To była magia po prostu.
To go to stop to jest ta, nie, to jest ta, która była, nie, bo jakaś, nie, nasymbiana, nie wiem czy, nie, nasymbiana to była inna jakaś.
Nasymbiana była MMPK, tak, no i właśnie.
Ale jeszcze jakaś inna była, już nie pamiętam teraz.
No to może coś, czego nie kojarzę. W każdym razie pamiętam, że on, wiesz, wyciąga ten telefon, sprawdza rozkłady i bach i tyle.
A ja pamiętam, że wyciągałem tą swoją Nokia i zdążyłem wsiąść do autobusu, podjechać tam gdzie chciałem i to mi się tam wszystko dopiero załadowało, nie.
I to było takie dla mnie niesamowite, że, że jest system, który działa sprawnie, szybko, bo, bo te telefony działały szybko, a nie wieszały się tak bardzo.
No i to też jest to, o czym ty powiedziałeś. Ja nie instalowałem tych aplikacji na tych Nokia, chociażby z tego powodu, że one działały po prostu topornie strasznie.
To było, czekasz na coś, więc do takiej komunikacji przepaść pomiędzy tym, że nic nie możesz na telefonie zrobić albo musisz pamiętać swoją skrzynkę, gdzieś tam kontaktów, książkę kontaktów, wiesz, taką na pamięć, a tym, że możesz tu pisać SMS i dzwonić.
No, ale jakby kolejny krok przejścia z tego telefonu, chociażby z klawiaturą na dotykowy ekran w ogóle cały płaski, nie? I tego jesteś w stanie obsłużyć i możesz tutaj korzystać z tych aplikacji wszystkich, no dla mnie to było takie wow.
No i tak to trwa do dzisiaj, ale dzisiaj jakby twoje obecne takie stanowisko pracy, to co masz, czego obecnie używasz? To jest iPhone?
Teraz aktualnie mam iPhone’a 16 Pro, mam Maca, którego…
Tego Intelowskiego jeszcze.
Jeszcze Intelowskiego, tak. I to jest coś, co…
Największy problem.
Tak, to jest największy problem w ogóle, bo ja go kupowałem w roku kiedy, w roku 2020, a to był taki czas, kiedy wchodziły te M1.
No tak, bo ja chyba tak, bo ja Ciebie nawet pytałem, czy w sumie dlaczego kupujesz taki? Coś było takiego.
Tak, tak, no bo my się trochę już znamy, Michał, więc ja Twoje te historie z tymi Macami też kojarzę właśnie, że tam było jedno, drugie, trzecie podejście.
Ale nie wiem czy pamiętasz, ja wtedy, wtedy wyszły Maci na Intelu ostatnio, bodajże to był chyba czerwiec.
Ja brałem dofinansowanie z aktywnego samorządu i wtedy wszyscy jeszcze mówili, o kupujcie to na Intelu, bo to nie wiadomo jak to wszystko będzie działać.
W ogóle zanim to się rozpędzi i tak dalej, to najlepiej mieć, a nawet jak będą te nowe procesory, to przecież to wszystko będzie okej, nie?
No i to był taki rok, kiedy wyszły dwa MacBooki Pro, znaczy właśnie w czerwcu z Intelem, a dopiero w październik, listopad bodajże to był czas, kiedy wyszły na M1.
No i w związku z tym, że ja składałem o to dofinansowanie do aktywnego samorządu gdzieś tam w czerwcu, no to coś musiałem kupić.
No i stwierdziłem, że to jest dobry moment na to, no i to jednocześnie był dobry moment i jednocześnie trochę sobie strzeliłem w kolano,
bo jakbym kupił pewnie później, trochę odciągnął ten czas, odroczył ten czas kupowania komputera, no to dzisiaj pewnie byłbym w zupełnie innej sytuacji,
no bo porównując komputery z tego samego roku, czyli mój intelowski, a M1, które wtedy wyszły, no to jest duża przepaść.
No pewnie tak, choć te procesory M też idą do przodu i one, te M1 jakoś tam też się trochę zestarzały w stosunku nawet do tych M2
i tych późniejszych gdzieś tam, one dość mocno jednak idą do przodu.
Nie, no to oczywiście, bo one się rozwijają, ale wiesz już samo to, że teraz masz obsługę dla M1, a dla Intela nie masz, a mówimy o komputerach z tego samego roku tak naprawdę.
Tak, to bardzo szybko poszło, to w Windowsie tak nie jest, niby się mówi o tym ARM-ie, a o tych różnych procesorach innych i one są oczywiście,
w tej chwili już działają na tyle dobrze, że spokojnie można używać i NVDA i właściwie większości programów poza specjalistycznymi do jakichś peryferiów typu skanery, typu dźwięk, coś tam,
no ale ciągle gdzieś tam w Windowsie ten Intel trzyma się mocno, no a w Macach właściwie Intela nie ma.
A czy jak będziesz kupować nowy komputer, to raczej to będzie MacBook Pro czy Mac Mini? Jak to w ogóle u Ciebie?
Ja właśnie zdałem sobie sprawę, że kupuję komputery, odkąd przeszedłem na Maca, to tak, to jest średnia moja korzystania z tych komputerów to jest 6 lat,
więc ja chciałbym pójść w MacBooka Pro, takiego powiedzmy w miarę zgrabnego.
Czyli czternastka pewnie.
Tak, czternastka, ale też parametrowo powiedzmy gdzieś tam jakiś jeden terabajtowy i trochę więcej RAM-u, no bo powiedzmy, że wiadomo, że te modele jajowe, LLM-y,
wszystkie one jakoś to się będą rozwijać, więc lepiej tego zapasu mieć niż nie mieć.
No a w Macu, RAM-u wiadomo, nie tylko w Macu, no w większości teraz RAM-u wylutowany nie wymieni, nie dołożysz sobie RAM-u potem.
Dokładnie, no to jest właśnie to, że jakby RAM-u sobie nie dołożysz, dysk możesz sobie podpiąć powiedzmy, nie, zewnętrzny jakiś tam, choć teraz ceny są absurdalne,
ale jesteś w stanie to rozszerzyć, no ale RAM-u już nie zmienisz, więc jakby tutaj chciałbym pójść w to, bo wiem, że mi się to przyda, nie.
No tak. I z iPhona jesteś zadowolony z tego 16 Pro?
Tak, bardzo jestem zadowolony, nawet teraz jak sobie tak obserwuję te różne nowości, które wychodzą, to stwierdzam, że w sumie nie widzę powodu, żeby wymieniać.
Ten telefon działa mi ciągle szybko, zresztą ja przychodząc jakby z 10S-ki na ten telefon, to byłem bardzo zaskoczony, że on działał szybciej, ale nie aż tak szybko, nie.
Tak jakby się można było spodziewać po przejściu z telefonu po pięciu latach, więc to już nie są takie przepaści gdzieś tam.
A zawiódł Ciebie gdzieś przez te lata iOS, VoiceOver? Mam na myśli optymalizację, pewne bugi i w ogóle taki accessibility systemu, dostępność?
Wiesz co, tak na grubo to nie, ale mnie denerwują różne rzeczy, że człowiek się do czegoś przyzwyczai na przykład przez jedną, dwie wersje systemu,
a potem na przykład jest to zmieniane w jakiś sposób. Bardzo często mówi się o tym, że gdzieś jest regres tego iOS-a, że on nie rozwija się tak szybko itd.,
ale też warto sobie uświadomić dwie rzeczy, to znaczy, że te systemy są coraz bardziej rozbudowane, one potrafią naprawdę dużo więcej niż potrafiły te 6, 8, 12 lat temu,
kiedy wchodziliśmy powiedzmy, kiedy ja wchodziłem w tego iPhone’a 5S. To już jest zupełnie co innego tak naprawdę i ja też staję sobie w sprawie z tego,
że złożoność tego kodu jest jaka jest, ale to co chyba najbardziej mnie frustruje, no to jest właśnie to, że mówi się, że Apple jest taki dostępnościowo fajny,
że to uniwersalne projektowanie i w ogóle, ale to widać po prostu, że te sprzęty one tą dostępność mają trochę na doczepkę i są takie błędy,
które pojawiają się na przykład w systemie, nie wiem, z wersją X, a potem w wersji Z i ciągle masz ten błąd. I okej, ty się już przyzwyczajysz do tego,
już znajdziesz sposób, ale to jest to jak mówiliśmy o tym kopiowaniu tekstu, że ty masz sposób jak to obejść, a nie, że to działa w miarę sprawnie.
I to jest chyba taki główny zarzut do tych systemów.
Te systemy robią się niestety coraz większe i problem jest taki, że one, mi się wydaje, że kiedyś ogólnie ta dostępność, albo było mniej tego kodu,
albo było więcej specjalistów od dostępności, albo trzeba było więcej, jakoś tak do tego bardziej przykładano wagę, ale jest też takiego, że te systemy, no właśnie,
jedne błędy są naprawiane, owszem, niektóre ciekawe funkcje powstają, ale znowu pojawiają się inne błędy i to czasami są takie głupie błędy,
ja nie czuję się, powiedzmy, takim znawcą dostępności i nie mam też pamięci do szczegółów takich screen readerowych,
ale jak czytam sobie te wszystkie, no głównie AppleVis, co zostało poprawione, co się pojawiło, jaki jest błąd, słucham też tego, co mówią ludzie,
sam różnych rzeczy doświadczam, no to wiem, że to są niektóre błędy naprawdę głupie takie, to nie są jakieś nie wiadomo jakie,
że coś ewidentnie nie działa, to są takie dość proste rzeczy, które właściwie nie wiadomo dlaczego i słyszę, że nie działają i one są zgłaszane, zgłaszane latami
i to po prostu się ciągnie.
Tak, no to wiesz, na przykład na macOS-ie…
Na Macu szczególnie.
Tak, na macOS-ie błąd, który się właściwie wiele, wiele, wiele lat po prostu replikował w kolejnych systemach, no to jest chociażby Safari z przepełnieniem pamięci,
to znaczy to był błąd, który opisywany był od bardzo dawna, że masz to zajęte, zajęte, tak powiedzmy, każdy wie o czym mówię.
No i to dopiero w którymś momencie gdzieś tam zostało zluzowane i też nie na sto procent, bo zdarza się oczywiście, że one się blokują, ale to był taki moment,
że chyba po sześciu, sześciu siedmiu latach zauważono, że ja sam zauważyłem, że ta przeglądarka zaczęła wreszcie się zbierać.
Tym bardziej, że powszechnie się mówi tak dla osób widzących, że no, chociaż też różnie ludzie, ale że ten Mac, no to to jest taki niesamowity komputer, takie wow, no a my tego wow przez Safari nie doświadczamy jednak.
Tak, no ja lubię Safari, ja na przykład korzystam z Safari, ale ostatnio łapię się na tym, że częściej korzystam z Chrome’a w takich bardziej zaawansowanych aplikacjach webowych,
dlatego, że Safari na przykład semantycznie pewne rzeczy dowozi wprost, a Chrome sobie pewne rzeczy poprawia, nie?
I to jest trochę tak, że, że pewne błędy, które są w Safari i jednocześnie ta semantyczność jeden do jeden powiedzmy danego kodu, strony internetowej,
czy, czy bardziej rozbudowanej aplikacji webowej, no powoduje, że VoiceOver strasznie się, strasznie się gubi na takich rzeczach, które, no które są po prostu kuriozalne, nie?
A inne elementy systemu, mam na myśli Apple TV, zegarek, iPad, jakie doświadczenia?
Znaczy mam Apple TV 2021, ciągle czekam na nową wersję, która już tak jest ogłaszana od jakiegoś tam czasu, ale powiem szczerze, to jest chyba bardziej takie kwestia, że chciałbym już mieć nowy,
a nie, że muszę mieć nowy, bo, bo powiem szczerze, na przykład przystawka Apple TV z 20, z 21 roku działa mi naprawdę bardzo sensownie.
Śmiga tak, że, że niejeden system operacyjny w telewizorze, nie? Tak mi nie działa. Ja mam gdzieś tam przez dekoder telewizyjny, zresztą też do Tyfloświata o tym pisałem,
ono działa dużo gorzej, a jest nowszym urządzeniem od tego Apple TV albo na przykład Tizen w Samsungu w telewizorze też działa mi bardziej topornie niż, niż ten Apple TV.
Więc, no więc to pokazuje jakąś tam komplementarność, nie? Apple Watcha też mam, to jest chyba wersja 9. No i tak, no.
Ale jesteś z tych osób, która bardzo docenia i sobie nie wyobraża życia bez Apple Watcha, czy to jest coś, czego mógłbyś nie mieć i że to nie ma, nie jest jakoś super istotne, ten Apple Watch?
Znaczy ja nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale to nie jest tak, że on mi tutaj spełnia teraz jakieś takie wzniosłe rzeczy. No po prostu lubię coś mieć na ręce,
chyba jestem do tego przyzwyczajony, że są takie sytuacje, w których chcę coś sprawdzić w miarę szybko i korzystam z Apple Watcha po prostu, więc w tych momentach pewnie by mi go brakowało, gdybym go nie miał.
No ale są też takie sytuacje, w których wolę wziąć telefon na przykład, no bo tutaj wchodzą nam kolejne takie rozwiązania debilne na Apple Watchu.
Nie boję się tego powiedzieć, bo są takie rozwiązania, które są po prostu dziwne. Kiedyś wiesz na przykład działało tak, że w jakiejkolwiek aplikacji nie byłeś, to byłeś w stanie otworzyć centrum powiadomień na przykład, żeby sobie szybko wyświetlić,
albo zobaczyć godzinę w prawym górnym rogu, tam ona się zawsze wyświetlała. Od jakiegoś czasu wjechała aktualizacja i niektóre aplikacje są na fullscreenie i musisz na przykład minimalizować sobie aplikację, żeby godzinę sprawdzić,
albo podnosząc zegarek do góry, albo naciskając ikonkę na ten przycisk doka, chcesz sprawdzić godzinę. Tylko i wyłącznie godzinę, no to docierasz do tego, żeby tą godzinę sprawdzić kilkanaście sekund.
Tak, wiem. Ja nie lubię… mam Apple Watcha, ale nie lubię go. Nie lubię tego interfejsu. On jest dla mnie mimo wszystko wolny, wolny w takim swoim funkcjonowaniu, w dotarciu do różnych rzeczy.
Miałem wrażenie, że te pierwsze Apple Watche, no gorsze skąd inąd, bo teraz mam Ultra 2, działały w pewnym sensie lepiej, a teraz jest niby okej, ale nie sprawia mi to żadnej jakiejś szczególnej przyjemności.
Na pewno jest dużo takim szybszym korzystaniem z tego. To znaczy właśnie ten przykład z tą godziną, bo tak jak każdy z nas by sobie wyobrażał zegarek dźwiękowy, powiedzmy czy tam głosowy, który kiedyś tam mieliśmy.
Naciskaliśmy przycisk, wiedzieliśmy jaka jest godzina. No trochę dla mnie jakby niezrozumiałym jest to, że ja naciskam przycisk koronki i czasami dowiem się faktycznie jaka jest godzina, a czasami włączą mi się aplikacje.
I tak samo, wiesz, optymalizacja tych aplikacji różnych. Kiedyś jeszcze troszeczkę na początku, no to było, na mnie robiło wrażenie i czegoś tam używałem.
A teraz, nie wiem, ja nie rozumiem tego głośnika Apple Watcha, szczególnie w hałasie, co on do mnie gada, nie wiem dlaczego i po prostu o wiele szybciej mi mimo wszystko jest wyciągnąć iPhona i coś zrobić, sprawdzić na iPhonie niż to, że mam niby ten zegarek, niby wszystko mogę,
a właściwie realnie nic nie mogę, bo to dla mnie to po prostu jest nieefektywne.
No a rozmawiamy tu o podstawowej funkcjonalności zegarka, czyli sprawdzeniu godziny, nie?
Tak. A iPad miałeś jakoś, czy bawiłeś, używałeś kiedyś dużej iPada? Chciałbyś, nie chciałbyś, doceniasz potencjał?
No właśnie nie doceniam potencjału, to znaczy ja nie widzę, co by iPad rozwiązał w moim życiu, czego nie rozwiązuje mi telefon, nie?
I jakby byłbym w stanie sobie pozwolić, czy to na mini, czy na pro i już miałem parę takich, wiesz, sytuacji, że gdzieś mój znajomy jakiś tam miał i myślę sobie, kurde, fajne to nawet takie, no mógłbym tego do tego użyć, do tamtego użyć,
ale potem sobie tak myślę, kurcze, wywadzisz na to dwa, trzy tysiące złotych i właściwie co zyskujesz, nie?
Zyskujesz tylko i wyłącznie to, że co, że oszczędzasz baterie w telefonie, tak naprawdę, z mojej perspektywy, nie?
Bo większy ekran, no nie bardzo, dla osoby widzącej super, dla osoby niewidomej okej, jakby ja nie neguję tego, że na iPadzie pewne rzeczy jesteś w stanie wyświetlić sobie tak, że nie wiem, masz na przykład paski po lewej stronie, nie,
czy tam w aplikacjach one trochę inaczej się pozycjonują, masz to okno po prawej stronie główne powiedzmy, nie, na dole masz pole edycyjne, więc docierasz do tego trochę,
no ale czy to są tego typu rozwiązania, które gdzieś tam argumentują to, żeby wydać na to ileś pieniędzy?
W moim przypadku nie, nie, to znaczy ja jakby też nie jestem osobą, która ma na tyle dużo pieniędzy, że mogę sobie pozwolić na każdy nowy sprzęt,
więc muszę to tak przemyśleć, żeby faktycznie mieć sprzęty, które gdzieś mi się podobają, ale z których też jakby optymalnie będę w stanie skorzystać.
Brak Siri i to, że te systemy Apple, no wiemy, z jednej strony się rozwijają, ale przez to, że nie ma Siri w Europie i przez to, że nawet gdyby w Europie było,
to i tak nie ma języka polskiego, a za to mamy inne funkcje, których z kolei, których nie ma gdzieś tam w Stanach Zjednoczonych, czyli dla mnie to się wszystko wyrównuje,
trochę Apple, trochę Unia Europejska. Nie miałeś, tak jak niektórzy, takiego momentu czy momentów kiedyś frustracji, że no trochę przepłaciłeś, że to Apple,
to nie jest wcale z Applem, nie jest wcale tak dobrze jak mówią, że może warto gdzieś tam zainteresować się Androidem, bo jednak o jedną trzecią taniej,
a można równie dobrze albo prawie równie dobrze mieć dostosowany system, a może jednak mamy w tym kiedyś asystenta Google, teraz Gemini,
a tu mamy Siri, która jest po angielsku. Co o tym wszystkim sądzisz? Bo to takie są dyskusje technologiczne różne wśród osób, które się tym mocno interesują.
No wiesz co, właśnie docieramy chyba do takiego progu bólu, który mnie zaczyna bardziej boleć niż zaczyna mi się podobać.
Dlatego, że ja uważam, że to co w ostatnich miesiącach dzieje się z Apple Intelligence, nazwijmy to tak teraz Siri AI, dla mnie to jest sytuacja kuriozalna.
To znaczy, my możemy sobie powtarzać, że jesteśmy w stanie pewne rzeczy zrobić po angielsku i tak dalej, tylko czy o to tak naprawdę w życiu chodzi.
Będąc Polakiem, będąc w Polsce, kupując urządzenie za sześć tysięcy, Apple iPhone Duo, teraz wychodzi, on kosztuje dziesięć tysięcy złotych.
To jest kupę kasy i tak naprawdę my nie dostajemy większości rzeczy, które w tych urządzeniach w tym roku wchodzą.
Ja kupując iPhone’a 16 Pro kupowałem go wtedy, słysząc, że Apple Intelligence to jest kwestia miesięcy.
Tak, i że warto kupić Pro jednak.
Tak, i że warto kupić Pro, bo tam jest więcej RAM-u i to naprawdę będzie game changer za parę miesięcy.
Jesteśmy dwa lata później, AI-e jak nie było, tak nie było. Ja korzystam z Claude’a, Gemini’a, Chata, GPT wymiennie, w zależności od tego, co jest.
Jeżeli chcę skorzystać z jakiejś sztucznej inteligencji na iPhone’ie, to mogę napisać AskGPT i ewentualnie przełączać się w kontekście.
Słyszę teraz na niektórych portalach technologicznych, że Siri AI działa po polsku, tylko że działa po polsku w taki sposób, że możemy do niej po polsku pisać.
No, czyli jakby, no wiadomo, LLM’y zbierają wszystko z neta, co się dzieje, więc ten język polski jakoś tam agarnęły, ale wersji głosowych polskich nie ma, dyktowania polskiego nie ma.
Tak naprawdę w Unii Europejskiej i w Polsce nie ma, więc wszystko musimy przechodzić albo przez jakieś VPN’y, albo w ogóle nawet nie przez VPN’y, bo okazuje się, że przez VPN’a też tego nie zrobisz,
tylko musisz mieć lokalne konta, powiedzmy, na kraje, które w Unii Europejskiej nie są.
Więc powiem szczerze, że ja docieram do takiego momentu, że zaczynam się zastanawiać nad sensownością wydatkowania tak gigantycznych środków na urządzenia, które potrafią bardzo dużo mniej od tych, które są właśnie na Androidzie.
I powiedzmy do tego roku 2025, gdzie to AI w pewnym momencie jeszcze było takim trochę gadżetem, teraz zaczyna się to robić już dużym brakiem, ja uważam.
No tak, chociaż też jest pytanie, bo to można oczywiście różnie na to patrzeć, można na to patrzeć także, bo różnie ludzie wykorzystują AI.
Jedni wykorzystują tego AI do wszystkiego, inni chcą go mieć i się nie dziwię, bo trudno nie mieć AI, skoro wszyscy tego AI jakoś tam mniej lub bardziej mają
i po prostu te systemy są projektowane tak, że ten AI nam wszędzie wchodzi i staje się taką immanentną częścią systemu.
No ale można też powiedzieć sobie, że ten AI w telefonie iPhone nie jest aż tak konieczny, bo tak naprawdę właściwie mamy pod przyciskiem, albo pod skrótem, pod czymś tam.
Mamy GPT, mamy Gemini’a. Dobrze, nie jest to połączone z Siri, ale jeżeli ktoś nie używa…
Widzę też, jak był taki czas, kiedy używałem tych Maców iPhone’a, to rzeczywiście byłem zafascynowany tą taką interoperacyjnością i tym, że te systemy rzeczywiście bardzo ładnie między sobą współpracowały.
Mam na myśli, długo mi nie działał, tak jak i Tobie, ale potem zaczął działać uniwersalny schowek, potem zaczęły mi działać inne rzeczy i rzeczywiście ten przepływ Mac, zegarek, iPhone,
teraz notatki na zegarku w zeszłym roku się w końcu pojawiły, chociaż myślałem, że będę używać, to jednak nie używam,
ale to dlatego, że na Windowsa przeszedłem. No i ja wiem, że jak używałem tych Apple’i, to było wszystko takie naprawdę, ten hand of continuity.
To się ceni, jak ktoś lubi tam tego Apple’a, no to okej. Znaczy ja lubię, ja nie hejtuję Apple’a, tylko po prostu go nie używam, a widzę, że ja przez te różne narzędzia,
które sobie też dostroiłem i przez to, owszem, że iPhone’a to bardzo dużo używam, ale komputera jak mogę, to używam jeszcze więcej chyba.
Ja widzę, ile ja rzeczy tak naprawdę z tego Apple’a nie potrzebuję, skoro używam Windowsa. Co prawda chmurą moją główną jest iCloud z pewnymi minusami,
Windowsowego iClouda, no ale ja tam mam dwa tera z pewnych względów, więc tak używam, no innych chmur oczywiście też, no i iluś tam rzeczy używam,
ale no przeglądarką główną jest Chrome, więc na iPhone’ie siłą rzeczy też Google Chrome, a nie jednak Safari, no i tak dalej, i tak dalej.
I z jednej strony oczywiście ta Siri jakby byłaby super, tylko być może to by się okazało też, że to by było, znaczy nie wiem.
Nie wiem, jakby to miało działać, bo obawiam się, że kiedyś Siri to było coś prostego i o to też mam trochę może nie że pretensje,
bo rozumiem z czego to wynika, ale to nie jest wszystko takie proste, takie oczywiste, bo kiedyś Siri to były po prostu takie polecenia głosowe,
które wydawaliśmy telefonowi, do sterowania telefonem, względnie do dyktowania. I jeżeli miałoby to działać tak, jak kiedyś to działało, że mówię hej Siri,
napisz wiadomość do kogoś tam, on mówi, albo od razu nawet mogę tą wiadomość mówić, on mi szybko mówi, mówię okej wysyłaj i tak szybko przerywa, wysyła i jest okej.
No ale z czasem ta Siri też zaczęła działać, już nawet nie to jak niektórzy mówią, że głupiej, że coraz głupsza jest, to zaczęła działać wolniej.
Te modele Gemini czy, znaczy nie Gemini, to są modele Siri wytrenowane przez algorytmy takie Geminiowe, to wszystko sądząc po tym, jak miałem,
czy być może nie, ale sądząc po tym, jak trochę używałem Androida, nie działa wcale tak, znaczy to się znowu, tak jak Mac, jak mówimy o Macu,
na początku to się wydaje bardzo efektywne, a to fajnie działa, tu Google Gemini odpowie, coś tam,
ale jeżeli to ma działać tak, że coś będzie się mówiło, potem znowu z racji na przepisy, na różne inne obostrzenia pojawi się jakiś baner,
że to trzeba będzie zatwierdzać, że to trzeba będzie coś, to obawiam się, że to będzie nie tak bardzo fajne,
jak ja sobie wyobrażałem lat temu, siedem czy osiem, że mówię hej Siri coś tam i to coś tam się dzieje.
Inna rzecz, że nawet dzisiaj używam tej hej Siri do otwierania programów i do dzwonienia, ona teraz rozpoznaje bez problemu polskie kontakty w dziewięćdziesięciu procentach
i dzwoni mi, bo tam niektórzy narzekali, że wybieranie głosowe po polsku kiedyś, używam Siri, hej Siri, call, kontakt i w dziewięćdziesięciu procentach to działa.
I kiedyś było tak, że Siri właśnie tak jak mówiłem przed chwilką to było sterowanie głosowe telefonem, a teraz to jest właściwie Siri, która działa z każdą funkcją systemu
i my na tym też jako Polacy bardzo tracimy, bo skoro nie ma języka polskiego, to nie ma funkcji, które są zasilane przez Siri, a właściwie wszystko jest gdzieś tam zasilane teraz przez Siri.
Za tym idą niektóre funkcje map, za tym idzie Apple News, za tym idą jakieś tam inne rzeczy, one z różnych powodów, no oczywiście wiem, że nie tylko dlatego, że nie ma tego języka polskiego w Siri,
ale ma to duże przełożenie mimo wszystko, no i to sprawia, że nie tylko nie mamy Siri, ale no właśnie tak jak mówisz, te wszystkie funkcje, właściwie wszystkie,
no prawie, że każda funkcja systemu jest złożona u nas i to się robi problem, to się zgadzam.
Ale wiesz, to jest trochę tak, że jakby kupując sprzęt za takie pieniądze, nie? Jakby kupując iPhona kiedyś miałeś takie poczucie, że dostajesz urządzenie…
Kompletne.
Kompletne, nie? Dokładnie, ale też, że możesz na nim zrobić naprawdę fajne rzeczy i takie rzeczy, których się na przykład na tej Nokii zrobić nie dało powiedzmy, nie?
A teraz mamy takie… doszliśmy do czegoś takiego, że… bo jak ja sobie wyobrażam dobrego asystenta na moim telefonie?
No w taki sposób, że na przykład ty do mnie piszesz, tak, że piszesz do mnie na WhatsAppie albo na mailu albo gdziekolwiek, że mamy możliwość podcastu wtedy i wtedy, nie?
I ten asystent, on wie, że Michał Kasperczak napisał do mnie na WhatsAppie, że będzie podcast powiedzmy wtedy i wtedy.
Potem wysyłasz mi maila z notatkami do tego podcastu i jednocześnie wysyłasz mi na przykład SMS-em wiadomość, że no to tu masz linka do Zooma.
I wtedy ja jestem w stanie powiedzieć, słuchaj asystencie, dodaj mi podcast do kalendarza. I te wszystkie informacje się wklejają. Tu masz link, tu masz to, tu masz tamto.
I prawda jest taka, że LLM-y, one są już w stanie to zrobić, a na Siri i na iPhonie my ciągle nie jesteśmy w stanie tego zrobić.
I teraz pytanie, z jednej strony ten nowy model, który oni jakby wprowadzają, Siri AI, to mniej więcej ma na tej płaszczyźnie działać.
Tylko ty będąc Polakiem, po pierwsze w ogóle Siri tego typu nie odpalić, nawet po angielsku, no a po drugie wchodzi ten wariant właśnie języka, nie?
To znaczy ja będąc na przykład na ulicy mówię, dobra byłem umówiony na spotkanie z Michałem w sprawie podcastu, mieliśmy się spotkać tu i tu, nie?
I ona mówi, dobra nawiguję cię. Ja tak sobie wyobrażam tego typu współpracę, że to nie jest już wybierz numer do tej i tej osoby, tylko raczej to już działa tak kompleksowo.
Kontekstowo.
Kontekstowo i kompleksowo, że ja mam informacje w kalendarzu, kiedy jest spotkanie, w notatkach mam odpowiednie notatki, mam pogrupowane maile, mam to i tamto, nie?
I teraz jak sobie wyobrazisz sytuację taką, że teraz na przykład zrobiąc sobie odpowiedni skrót na iPhonie, możesz sobie wpiąć, nie wiem, po API, chata GPT, czy tam w ogóle API, OpenAI, czy jakiekolwiek inne.
Jesteś w stanie sobie zrobić zdjęcie, to zdjęcie szybko wysłać do tego skrótu, albo w ogóle po prostu przez skrót robisz zdjęcie aplikacją i jesteś w stanie dostać informacje o tym, co jest na tym zdjęciu.
Ja sobie wyobrażam to tak i to już trochę też tak działało w języku angielskim, że ty kierujesz po prostu aparat na dane miejsce i dostajesz informacje, że tu jest kartka z tekstem takim a takim, nie? Rozumiesz?
Oczywiście.
A w tym momencie dochodzi do tego, że my nawet zostaliśmy pozbawieni opcji, które były wcześniej, kiedy tej Siri AI nie było. Dlaczego?
Właśnie o to chodzi, że Siri AI wymusza komplementarność, ale komplementarność wobec tego, kiedy ta Siri działa, a jeżeli ta Siri nie działa, no to nagle się okazuje, że pół systemu nam nie działa.
Dokładnie.
Żeby tylko.
To jest właśnie to, co powiedziałeś. Dzisiaj dzwoni do mnie koleżanka i ona mówi, że w nowym 27 nie działa już jej wybieranie głosowe w ogóle.
Że korzystała z tego, tak, do tej pory, ale teraz w 27 nie działa.
Aha, rozumiem. Ale nie, że Siri, tylko to wybieranie takie inne głosowe.
Takie typowe, nie?
No to typowe. Myślałem, że to wcześniej nie działa już.
Wiesz co, ludziom się to udawało chyba jakoś odpalić. Ja też nie wiem, bo pamiętam, że ja z tego korzystałem, potem przeszedłem na Siri, bo mi to przestało działać, a widocznie to chyba jeszcze działało.
Więc to jest osoba starsza, która była do tego przyzwyczajona i jakby ja rozumiem, że wchodzą nowe rzeczy, ale jednocześnie te rzeczy u nas w Polsce nie działają i nie ma do nich dostępu, a tego typu elementy są wycinane po prostu z systemu, nie?
Ja się zastanawiam, dlaczego nie może to działać dla osób, które z tego do tej pory korzystały. No i właśnie możemy sobie, wiesz, mnóstwo takich rzeczy jakby stwierdzić, że to, co powiedziałeś, że nagle okazuje się, że ty kupujesz sprzęt za kasę i nie masz połowy systemu, dostępu do pewnych funkcjonalności w systemie, bo jest coś, co w twoim regionie nie działa.
Nie działa.
I teraz oglądając konferencję tą aplowską, przecież, która była, no nie wiem, chyba dziewiątego, tak? Dobrze pamiętam?
No tak, dwa tygodnie będzie.
Dziewiątego września, nie?
Tak, tak, tak.
To przecież tam mnóstwo super rzeczy oni mówili o tych nowych telefonach i tak dalej. Tylko, że jak sobie weźmiemy warstwę sprzętową do warstwy oprogramowania, to się nagle okazuje, że 60% w Polsce nie będzie działać.
Zobaczymy, jak to będzie w Stanach, bo Apple się trochę robi powoli w pewnym sensie jak Google. Google też zawsze wiele rzeczy mówiło fascynujących, a potem różnie to działało.
No, Apple tak jak Google nie obija swoich potem technologii, produktów, ale co do takich zapowiedzi różnych, no to się potem okazuje, że jednak no właśnie Google, które długo też obiecywało i było różnie, to teraz Google, no owszem, można powiedzieć, że tam piksele, coż niektórych rzeczy u nas nie ma,
ale pewne usługi, takie jak Gemini, jak NotebookLM, no są szybciej zdecydowanie w Polsce niż myśleliśmy i to działają bardzo sensownie.
No dokładnie.
No ale co, no można powiedzieć, co w zamian, tak? Android?
No właśnie, wiesz co, nie wiem, no bo Android, no to jest trochę, jakby, trochę co innego, bym powiedział, dla mnie, no bo ja jestem w tym systemie bardzo osadzony, no ale tak jak ci powiedziałem na początku rozmowy, że trochę z racji tego, czym ja się zajmuję na co dzień, ja się zastanawiam, czy sobie teraz nie kupię jakiegoś dobrego Androida,
to znaczy nie tylko takiego, żeby mieć do testowania, powiedzmy, dostępności, tylko właśnie takiego, żeby mieć też urządzenie, którym będę mógł się realnie, realnie pobawić.
Tylko, że muszę Ciebie troszeczkę zasmucić, że wszyscy, albo większość Androidowców mówi to, że tak naprawdę to wcale się nie przełoży, że kupisz dobre urządzenie, to będzie Ci lepiej.
W takim sensie, że Android jest Androidem, tak jak, no, iOS jest iOS-em, Apple jest Applem i wszystko jest, wszystkim można powiedzieć, technologii, ale niestety, bo to kiedyś tak było, że te tanie urządzenia działały, no wiadomo, bardzo kiepsko i pewnie dalej tak jest, że najtańsze działa gorzej niż to flagowe albo średniopółkowe.
No, ale te średniopółkowe też, no, drożeją, tak, bo w tej chwili takie średniopółkowce to już 3 tysiące kosztują, czyli też nie tak wcale mało i one są zupełnie wystarczające i w Androidzie, no, głównymi problemami Androida są jego takie ograniczenia technologiczne.
To jest technologiczne w sensie accessibility, czyli, że jest talkback i jest, no, i to jest główne ograniczenie, że on po prostu działa wolniej. Co prawda są możliwości inne, bo jest Prudence Screen Reader i jest teraz rozwijany w Europie Talk Forward, darmowy, całkiem ciekawy program z gestami trochę zbliżonymi do iOS-a, przynajmniej tak deklaruje twórca i pewnie warto się tym zainteresować.
No i ewentualnie jest ten Jieshuo Screen Reader, jak też kiedyś mówiła CSR, Commentary Screen Reader. Tylko, że no, znowu, nie każdy chce z powodów takich ideowych kupować czy wspierać program chiński.
Ja, żeby nie było wątpliwości, nie ma żadnych jakichś dowodów, żeby ten program coś śledził czy coś, nie podejrzewam, nie myślę tak, ale jednak trzeba płacić przez Paypala chińczykowi, pisać maila przetłumaczonego po chińsku na chiński, żeby on tam tą licencję aktywował.
Czasem te licencje po aktualizacji lubią zniknąć, bo tak, po prostu, bo to właśnie jest system taki segmentowy Android, to wszystko nie działa tak spójnie.
Nie każdy chce się w coś takiego bawić, w ustawianie tego CSR-a, którego się ustawia tak jak JAWS-a, czyli tych funkcji jest tam bardzo, bardzo dużo doustawiane, żeby to działało po prostu dobrze i sensownie.
Wiele można tam osiągnąć różnymi wtyczkami, różnymi, może nie hakami, ale jakimiś takimi narzędziami polecanymi na grupie telegramowej na przykład albo gdzieś tam, a tylko znanym z zagranicznej, chińskiej czy innej dokumentacji.
No i znowu, mnie na przykład, ja też myślałem o tym, a może Android, ale dla mnie głównym problemem Androida, raz, że te telefony, które oglądałem, nie podobały mi się w nich za bardzo, nie, że były złe, ale głośniki stereo w iPhone’ach i ogólnie design iPhone’a mi odpowiada o wiele bardziej.
Te telefony, jest trochę flagowych, tych Samsung Pixel z 6,3-calowym ekranem, czy Sony Xperia ta średnią albo wysokopółkowa, jedyna z czytnikami linii papilarnych z boku, no to to są telefony rzeczywiście takie małe, stosunkowo małe, więc coś tam można takiego trafić, ale one, bryła, ich taka kanciastość, twardość krawędzi, nic mi się nie podobało w stosunku.
Jakby iPhone’y trzymały mi się w ręce iPhone’a zawsze o wiele lepiej. No i czytnik linii papilarnych, który jest dotykowy. Face ID w iPhone’ie działa raczej dobrze, a tutaj gdzieś tam ten czytnik, owszem jest rozpoznawanie ekranu, ale nie do wszystkiego ono w Androidzie, nawet w Pixel’u działa tak, raz, że nie do wszystkiego je wykorzystamy,
dwa, że szczególnie w ciemnościach to nie jest takie rozpoznawanie, takie samo. Mówisz o twarzy. Tak, mówię o twarzy. No a czytnik, no to jest dotykowy element i oczywiście znamy osoby niewidome, które mówią, że jakoś można, znamy osoby, które mówią okej, spokojnie można, ale większość ludzi, tak jak rozmawiam, no to mówi, że no nie, że to jest jakiś problem, że to nie jest tak, że to nie jest problem.
Znaczy wiesz co, ja miałem możliwość korzystania przez dobrych kilka miesięcy, takich bliżej dziesięciu, z Pixel’a 8’a i mi na przykład ten telefon no bardzo nie leżał. Znaczy jakby ja jestem, no to jest właśnie to, że ja jestem przyzwyczajony do pewnej responsywności mowy, pewnej responsywności działania, która na tym telefonie właściwie nie występowała i to jest coś, co mnie odpycha jakby od Androida.
Właśnie to działanie, to znaczy, że jeżeli ja biorę teraz iPhone’a do ręki i to Face ID mam, to jestem w stanie odblokować telefon, bach i tyle. Ja tam miałem skonfigurowany czytnik linii papilarnych i nagle się okazywało, że raz nierozpoznano, drugi raz nierozpoznano i musiałem kod klepać i szybciej było wklepać kod. Trochę to o czym Ty powiedziałeś, ale jednocześnie jakby chciałbym zobaczyć właśnie działanie powiedzmy tych telefonów,
nie takich od Chińczyka typu Xiaomi i tutaj, czy tam Oppo i tak dalej. Na Google…
Chociaż żeby nie było, ja bym tych Oppo wcale nie lekceważył. One są parametrowo i w ogóle to są całkiem niegłupie sprzęty, ci powiem.
No bo tak, ale ja słyszałem tam różne jakby takie opinie co do systemu, że one są te systemy na tyle modyfikowane, że lubią sobie działać po prostu różnie.
Dlatego ja jakbym miał teraz wybierać Androida, to poszedłbym po prostu w Samsunga, gdzie mam wrażenie, że to jest najbardziej spójne doświadczenie.
Tak, chociaż na przykład też to jest ciekawe, tylko to mówi androidowiec od wielu lat, nasz też autor podcastu Rafał Kiwak i on mi opowiadał, że…
Znaczy no nie mówię tu nic, z czego mówił to też na grupie gdzieś tam, że on miał, czy ma Samsunga nowego i ma Oppo trzyletniego i kupił tego Samsunga z myślą,
że no właśnie Samsung, że to powinien być taki system dużo lepszy, dużo taki stabilniejszy, przewidywalny i pod kątem konfiguracji rzeczywiście Samsung tych opcji…
Kiedyś się mówiło, że Samsung to taki iPhone, czyli no niby tych opcji tyle nie ma. Teraz Samsung opcji konfiguracyjnych ma chyba najwięcej z wszystkich systemów,
z tych androidów modyfikowanych, ale mówi Rafał, że wcale nie ma wielkiej. Jest jakaś tam różnica, ale to tak trochę jak ty mówiłeś powiedzmy,
że iPhone XS albo jakbyś miał no to na przykład iPhone 12, iPhone 16. Jakaś tam, tak wymyślam trochę, jakaś tam różnica jest między tym Oppo a Samsungiem,
ale to wcale nie jest tak, że ten nowy Samsung działa zauważalnie szybciej, zauważalnie lepiej niż właśnie ten Oppo, to Oppo.
A jeszcze żeby było śmiesznie, co kilka tygodni, miesięcy po aktualizacji systemu gubi się licencja do Jieshuo, co na przykład w modelu średnim Samsunga,
a coś tam, którzy mają inne osoby z grupy, nie występuje. No i teraz właściwie nie wiadomo dlaczego. Dlaczego to w tym nowym S26 wydawałoby się flagowym.
Jest taki problem z Jieshuo, a w tych Samsungach tego problemu nie ma. No i to są takie dylematy androidowe.
Tak, no to są właśnie też te kwestie jakby systemu, który jest bardziej otwarty. To znaczy z jednej strony masz tych możliwości dużo, a z drugiej strony nagle okazuje się,
że jak masz im więcej możliwości i to też widać trochę po iOSie, im bardziej ten system się zaczął otwierać, tym bardziej zaczął sprawiać problemy.
No niestety tak, bo i syntezy i coś tam w samym androidzie. Musisz dobrać sobie syntezę. To nie chodzi o to czy płatną czy bezpłatną, ale musisz wiedzieć, która synteza najlepiej działa,
z jakim typem telefonu, w sensie jakimś tam głośnikami czy czymś tam. Jakoś sobie ją ustawić. Z tym czytnikiem ekranu jest tak, z tamtym jest tak.
To nie chodzi o to, że to jest jakiś problem, ale jeżeli chcesz mieć, to zawsze odpowiada nam nasz znajomy Michał, znaczy mój znajomy, no nasz znajomy tak powiem ogólnie,
Michał Dziwisz i on mówi, że jak on, że on może mieć androida, ma tego androida, ale jak chce mieć telefon do pracy, realnej pracy, to musi być iPhone, który co by o nim nie mówić, działa przewidywalnie.
A android, to nie chodzi o to, że on działa nieprzewidywalnie, że on się popsuje, że on się zawiesi, ale trzeba o wiele więcej rzeczy wiedzieć, co jak obejść, co jak użyć, żeby to było dobre.
No i ktoś powie, że a, że to tam chwila moment, coś tam dużej klikniesz, a co za problem i coś tam, no tak można mówić ze wszystkim, co za problem.
Kiedyś używało się tego telefonu bez udźwiękowania, się pisało sms i też mówiono, czy mówiliśmy, no co za problem, można się nauczyć i pisaliśmy i potrzeba było.
Tylko kiedy poużywaliśmy takiego iPhona, o to chcemy, żeby ten android działał tak samo. No i teraz są dwie grupy, no jedni mówią, że on właściwie działa tak samo i różnicy wielkiej nie ma,
tym bardziej, że te mainstreamowe aplikacje takie duże, typu Allegro, typu nie wiem, wymyśl tam jakiś booking, coś, no to one działają podobnie.
Często są takie pół webowe, pół coś tam, więc ta obsługa jest mniej więcej taka sama, tylko są inne gesty.
No mnie to też do końca nie przekonuje, bo jednak w androidzie i tej eksploracji jest więcej i idea jest stosunkowo mało aplikacji, które działają tak, że gest lewo, prawo to jest następny poprzedni element
i sporo rzeczy jest na odpowiedniku iOS’owego pokrętła, czyli na tych działaniach. To nawet google’owskie aplikacje tak do końca nie działają.
Plus ten czytnik linii papilarnych, no niestety gdybym miał taki telefon z dobrym audio, z czytnikiem linii papilarnych z boku, no to bym może pomyślał.
No jest teraz ta Xperia za 3 tysiące, co wcale nie jest tanio, no i zdzieszyło, ona ponoć działa całkiem dobrze, z talkbackiem działa średnio, no ale kupować telefon za 3 tysiące na zasadzie, że może to on będzie działał jakoś tam,
a jeszcze też to nie jest telefon flagowy i też właściwie nie wiadomo czy wszystkie funkcje tam będą działały, jak Gemini, jak coś tam, no to też mi się do końca nie uśmiecha, a zbyt dużo z kolei aplikacji…
Wiemy dobrze, że iPhone’y na całym świecie wśród niewidomych są bardzo popularne i właściwie zdominowane, tak, znaczy w sensie takim, że niewidomi jest wielka szansa, że jednak używają iPhone’ów, dlatego…
No wszystkie badania nam to pokazują.
Nie myślę o zmianie, tak, jakby niczym ten Android aż tak mnie nie kupił, choć chciałbym, autentycznie chciałbym, bo wkurza mnie czasami Apple, myślę sobie, że w jakimś fajnym Oppo, fajnym Samsungu, coś tam, ale nie.
Czytnik to nie jest dla mnie do przejścia ten punkcik czytnik linii papilarnych, tak, no mógłbym, ja nawet cieszę się, że w ogóle jest ten iPhone składany w takim sensie, że on ma czytnik z boku.
No nie kupiłbym sobie oczywiście takiego telefonu, ale mnie to akurat cieszy, bo ja nie mam problemu już w tej chwili żadnego z Face ID, ale nigdy nie byłem fanem Face ID, znaczy takim entuzjastą.
Wolałbym mieć, żeby na przykład, bardzo żałuję, że ten przycisk z boku, który jest w iPhonach, że on nie jest czytnikiem linii papilarnych też, nie, to byłoby ekstra.
Ale widzisz, to jest właśnie to, że jakby Apple nie daje Ci możliwości wyboru takich podstawowych rzeczy, a z drugiej strony masz Samsunga i Androida, który daje Ci tych wyborów aż za dużo.
I teraz stoisz pomiędzy takim wyborem, że albo Face ID, albo nic. Teraz masz Duo, albo masz Touch ID, albo nie masz Face ID. Wiadomo, że to wynika trochę z kwestii technologicznych, ale jednak nie masz tego wyboru.
I teraz Ty jako użytkownik, który jesteś do czegoś przyzwyczajony, powiedzmy byłbyś przyzwyczajony do Touch ID, wchodzi Ci Face ID i nie masz takiej możliwości, że możesz skorzystać dalej z tego Touch ID, tylko musisz się przyzwyczajać.
I teraz oni wypuszczają kolejną bryłę, gdzie Ty po iluś latach się do tego przyzwyczaiłeś, no i znowu musisz się przyzwyczajać powiedzmy do Touch ID w przycisku z boku. A z drugiej strony masz Androida, gdzie możesz sobie tu do tego zainstalować taki czytnik ekranu, tu do tego zainstalować inny czytnik ekranu, do tego jeszcze zrobić coś tam, zrobić jakiś skrypt.
Tak, ale to też nie jest takie proste, bo to kiedyś tak trochę było. A teraz się okazuje, że są telefony w Androidzie chińskim, które mają na przykład czytnik z boku. Znaczy mają czytnik niestety dotykowy, ale mają z boku jakiś taki funkcyjny przycisk. Coś jak u nas. Swoją drogą ten przycisk funkcyjny też myślałem, że go będę bardzo używać, a wcale go nie używam. Cieszyłem się na niego bardzo.
Na Watchu czy na telefonie?
Nie, na telefonie. Na Watchu też zresztą, na telefonie. Myślałem, że będę bardziej tego przycisku używać do jakichś skrótów, do czegoś, a okazuje się, że nie aż tak wcale. To taka ciekawostka. I w Androidzie też. Wydawałoby się, że ten przycisk będzie mógł być wykorzystany albo podwójne wciśnięcie właśnie przycisku power czy coś tam.
Owszem, tam pewne rzeczy można wywołać, czy jakieś tryby oszczędzania, czy jakieś tryby wyłączenia telefonu, czy coś tam z aparatem, ale nie można sobie tak prosto zrobić na przykład, że jeden przycisk to jest przycisk dostępności, czyli taki, że przytrzymujesz klawisze głośności i to włącza, włącza TalkBack, a drugi przycisk to jest na przykład włącza, wyłącza inny czytnik ekranu.
Tylko tak w Samsungu można, a w innych telefonach tak niestety nie można, czyli to też nie jest tak, że w tym Androidzie można wszystko na wszystko wymienić. System Android się zamyka, tak jak iOS się jakoś tam otwiera.
Co prawda wszyscy się cieszyli, znaczy wszyscy, mi to było obojętne, ale niektórzy się bardzo cieszyli, że otwierane sklepy są, te alternatywne sklepy z aplikacjami, o których dzisiaj już nikt nie pamięta właściwie.
Ale z kolei w Androidzie można było kiedyś, wiadomo, do dzisiaj można instalować te osobne zewnętrzne pliki APK, pliki aplikacji, ale to już też staje się wszystko coraz trudniejsze.
Zabezpieczone Androida są coraz bardziej szczelne, w takim sensie, że system nie zachęca do modyfikacji, do instalacji jakichś makrodroidów, innych aplikacji ingerujących w system i dla zwykłego albo nawet średnio zaawansowanego użytkownika
to już nie jest też takie, nie każdy ma ochotę aż tak się bawić i tego Androida rozwalać, tak, dostrajać, więc okazuje się, że gdzieś…
Wiesz, takie dostosowywanie też telefonów, mi się wydaje, że to naprawdę jest jakiś tam procent ludzi, którzy lubią sobie wszystko dostosowywać, kombinować, wiesz, no tacy zapaleńcy i wiadomo, że znajdziemy wśród ludzi,
którzy skorzystają z tych systemów też takie osoby gdzieś, ale mi się wydaje, że no raczej my chcemy tych urządzeń, powiedzmy taki przeciętny użytkownik, chce z tego urządzenia po prostu korzystać, nie?
Teraz nagle okazuje się, że na przykład dla mnie właśnie iPhone to jest takie urządzenie, które ja po prostu biorę do kieszeni i okej, być może ja nie mogę tam, nie wiem, zrobić konwersji, nie wiem, jakieś MP3 na flaki,
nie jestem w stanie postawić sobie serwera zdalnego, czegoś tam i tak dalej. Tylko pytanie, ile użytkowników robi coś takiego codziennie, nie? A na ile jest tak, że ja na przykład chcąc skorzystać, nie wiem, z rozkładu wjazdy mam apkę, odpalam ją i ona u mnie działa,
a nie zastanawiam się nad tym, czy na przykład w tym momencie nie wyskoczy mi jakieś tam kwestie prywatności na Androidzie, bo wczoraj przestawiłem inną aplikację i nagle się okazało, że coś sobie zablokowałem, nie?
Tak, i owszem, w iOS-ie też ten iOS, co mówię, coraz bardziej otwiera i pewne takie rzeczy mogą się zdarzyć, ale co by nie mówić, ileś tych aplikacji w iOS-ie przez lata jest rozwijanych, które nie zawiodły, w których ta dostępność,
albo taka dostępność, to się też z tym wiąże, też efektywność używania jest już tak dobrze zrobiona, że się nie chce zmieniać po prostu, a jeszcze komuś tak jak ty, który używasz Apple’a, no to nawet jak nie masz tej Siri, no to trochę nie masz o czym myśleć, no jakby to Apple zostanie i tyle tak naprawdę.
Dokładnie, no jakby nigdy Siri nie miałem, więc jakby w tym momencie dalej jej nie mam, nie? Nie wiem czego tracę, jakby nie wiem co tracę, bo to nie jest tak, że miałem Siri, a teraz nie mam nic, bo nagle się zrobiły jakieś tam regionalizmy powiedzmy, nie? I w Polsce przestało coś działać, co było.
Jeżeli mówimy oczywiście o Siri, nie? Bo o to mi chodzi.
No tak, oczywiście.
Do tych funkcjonalności takich powiedzmy wybierania głosowego, bo też nie o tym mówię. Ale wiesz, bardziej mi też chodzi o to, że nie wiem, mam komputer, odpalałem sobie Claude’a, nie? I piszę coś tam i ten Claude jest mi w stanie przeglądać powiedzmy system i tak dalej. No trochę byłbym, jakby chciałbym, żebym mógł tego typu rzeczy robić sobie właśnie też w telefonie, nie?
To znaczy robię zdjęcie, mam od razu analizę w systemie, nie muszę mieć zewnętrznej aplikacji do tego.
No oczywiście.
Podłączę mu jakiś katalog, on jest mi w stanie z tego katalogu robić na przykład raporty, podsumowania i tak dalej, nie? Nie wiem, czy jakąś analizę powiedzmy, wrzucam mu kilka stron, on mi jest w stanie codziennie rano z tych stron zrobić podsumowanie, tak?
Ja wiem, że ja to mogę zrobić innymi aplikacjami. No tylko, że jeżeli ktoś wprowadza w danym systemie powiedzmy pewne rozwiązania na tym poziomie takiego rdzenia systemu, no to fajnie by było, żeby można było też z tego korzystać, będąc mieszkańcem Polski, nie?
Oczywiście. No właśnie, a tak zahaczyłeś o AI-a, jak u Ciebie z używaniem AI-a, nie wiem, ewentualnie z programowaniem, bo teraz wszyscy niewidomi się coś programują, trochę się z tego śmieje, bo jakość tych programów różna, no ale dobrze jest jak jest. Jak w ogóle u Ciebie z AI-em?
Znaczy, ja ciągle mam mało czasu na to, żeby uczyć się tego AI-a tak jak bym chciał, czyli powiedzmy w tak bardziej zaawansowany sposób, ale ja używam dużo. Ostatnio przesiadłem się na Claude’a, tą wersję desktopową powiedzmy.
I to jest tak, że jest, rozumiem, to jest aplikacja Claude na Maca, tak? Osobna taka?
Tak, i nawet działa.
I to jest, i ta aplikacja taka sensowna? To znaczy taka, bardziej taka webowa, czy taka bardziej typowo aplowska, jak ona wygląda, taka w obsłudze?
Ona jest trochę webowa, a trochę aplowska. Są skróty klawiaturowe, które gdzieś tam przyspieszają pewne działania, no ale to co mi się w tym podoba, no to na przykład, że mogę sobie wiesz, dodać mu, nie wiem, katalog powiedzmy, tak?
I ciągle jeszcze na tej warstwie powiedzmy czatowania, tak? Czyli tej takiej, no, nie bardzo zaawansowanej, jestem w stanie robić większe rzeczy.
No ostatnio jakby trochę zakładałem własną działalność gospodarczą, stawiałem stronę internetową i na tym mi dużo czasu zeszło, żeby sobie właśnie stronę napisać.
Najpierw chciałem ją zlecić gdzieś tam, ale jak powiedzmy dostałem wyceny, to stwierdziłem, że spróbuję zrobić to samemu tak, żeby to było w miarę przyzwoite i żebym ja był z tego zadowolony.
W sumie to co chyba najbardziej mnie cieszy, to że pokazywałem tę stronę też osobom widzącym i jak na początku miałem takie zgłoszenia, że no, że tak widać, że to jest takie ejajowe, nie?
Takie wiesz, takie typowe, no to potem powiedzieli, że no musiałeś dużo popracować nad tym, że to teraz wygląda całkiem fajnie.
Więc to jest gdzieś taka moja satysfakcja, no ale to też nie jest jakiś taki projekt turbo zaawansowany, nie? To była strona…
A rzeczywiście musiałeś dużo popracować, czy tylko trochę powiedziałeś ejajowi coś tam i właściwie poprawił, zrobił?
Nie, bardzo dużo rzeczy musiałem popracować. To znaczy, no ja widziałem tą warstwę powiedzmy taką, to co ja chciałem osiągnąć, co mu napisałem w pierwszym prompcie, w którym momencie do tego dopiero doszliśmy.
To znaczy po iluś tam poprawkach. No i ja stronę pisałem nie tak, że dzień w dzień, prawda, ale no pisałem ją dwa miesiące generalnie.
Żeby ją doprowadzić do poziomu takiego, żebym ja był zadowolony, żeby osoby widzące, które na to patrzą powiedziały mi, że to jest fajne, spójne,
ale też żeby pod kątem dostępności tam były takie rozwiązania, które gdzieś mnie satysfakcjonują i działają mi zarówno na Chromie,
jak i na Safari, jak i na Safari w iPhonie. Więc ja widzę tam jeszcze parę takich rzeczy, które pewnie chciałbym poprawić i też trochę myślę nad tym,
jak to zrobić, żeby to poprawić. Myślę jak tą stronę dalej sobie rozwijać, no bo chciałbym ją powiedzmy trochę rozszerzyć.
Ale to też mi dało taką warstwę, wiesz, na płaszczyźnie właśnie porównania tych przeglądarek gdzieś, jak one reagują na pewne rzeczy.
Że jakby w pewien sposób musiałem obchodzić pewne błędy, na przykład w Safari, kiedy chciałbym z tej strony skorzystać na Safari,
będąc użytkownikiem Maca i Safari. Więc to jest takie, wiesz, trochę, że coś lepiej działa na Chromie, wprowadzając właśnie chociażby zapis semantyczny,
co się mówi, że pisz semantycznie, jak najbardziej zgodnie z tymi podstawami takimi i nagle się okazuje, że tutaj Safari czegoś nie przewiduje.
Albo jest taki błąd, że robiąc coś, nagle okazuje się, że naciskając to coś, co zrobiłeś, na Chromie działa fajnie, tak jak powinno i jest przewidywane i według dokumentacji,
a na Safari zachowuje się to w nieodliczalny sposób.
No gdzieś to Safari, to tak właśnie, tak się mówi trochę o Safari. No czyli jest ten, czyli na Macu ten Claude i jeszcze z jakichś innych modeli korzystasz?
Z jakichś innych typów, mam na myśli GPT i Gemini’a?
Z Gemini’a korzystałem do lipca, do sierpnia.
No bo na Macu też ponoć całkiem niezła aplikacja na Maca, Gemini’a.
Nie korzystałem z aplikacji, korzystałem z wersji webowej, tylko skorzystałem z tej funkcji zrobienia sobie takiej aplikacji, Dodoka sobie to podpisałem.
To też jest fajna rzecz, którą właśnie na Macu mogłem zrobić. Nie wiem, jak to na Windowsie?
Można na Windowsie w Chromie zainstalować jedną stronę skrót, to wtedy masz skrót po prostu na pulpicie, ale możesz zrobić aplikację i ona to jest taka, no wtedy nie wiem, YouTube czy coś.
Otwiera się strona, ale trochę tak przez system jest traktowana jako osobna aplikacja taka. To jest tak podobnie trochę.
Tak jak podejrzewałem właśnie, że pewnie to jest w podobny sposób, więc to jakoś tam działało, no ale ta aplikacja odpowiedzmy tego, jak to się nazywa?
Claude Workout czy Workstation, coś takiego. Mogę to sprawdzić za chwilę. No to powiem szczerze, że doszło do tego, że jak miałem wersję Pro, to tak teraz jestem już na Maxie, bo mi limity się tak szybko kończyły.
No tak. To ile kosztuje taki Claude Max?
450 złotych.
Aha, czyli podobnie jak GPT, bo GPT, nie wiem, jakiś tam jest jeszcze jakiś VeriMax, oczywiście ta nazwa jest inna, sobie tak mówię, żartuję. To kosztuje 1000 złotych, ale jest jakiś taki mocny za 400 właśnie chyba 20 złotych.
No i jest taki GPT+, co pewnie większość ma za 99 złotych. On też dużo może. Był czas, kiedy korzystałem z… w zeszłym roku GPT było takie wolne, kiedy korzystałem z Google’a, z Gemini’a i byłem zachwycony.
No ale potem ten Gemini jednak przestał być tak dokładny chyba, nie wiem, czy za dużo ludzi z niego korzystało, czy coś. Pojawiły się nowe…
Przestali go rozwijać jakby tak szybko też, nie nadążał.
Bo pamiętasz, był czas, były takie też newsy, że Gemini jest taki wow, że on tam ten 3.6 czy któryś tam, że on taki niesamowity i wszyscy Gemini, Gemini, Gemini, Gemini, no a teraz odwrót jest od tego Gemini’a.
Tak, ja to pamiętam trochę inaczej, to znaczy ja byłem przez rok na GPT, potem zauważyłem, że GPT zaczął zwalniać, to znaczy on był w takim, to było półtorej roku temu chyba?
Nie, w zeszłym roku w okolicy maja, czerwca pamiętam, że te wersje jakoś tak mi zwracały dużo błędów miały, nie, w odpowiedziach i tak dalej.
Więc ja wtedy zacząłem sobie przez miesiąc porównać, zwykle robię właśnie tak, że sobie porównuję przez jakiś czas, nie, te same zadania powiedzmy daję tu i tu i sprawdzam jak to działa.
I wtedy pamiętam, że Gemini mnie zachwycił i zrezygnowałem jakby z tej wersji Gemini’a, z wersji GPT i przeszedłem na Gemini’a Pro.
No a w ogóle fajne to też było, no bo tam było chyba sześć terabajtów jeszcze na Google Drive’ie coś tam, no więc tak sobie pomyślałem, że z jednej strony mam tą integrację z mailami,
z Gmail’em, z kalendarzem, z YouTube’em trochę, GPT wtedy jeszcze tego nie miał, więc tak sobie pomyślałem.
Były takie czasy, dlatego chciałem używać tego Gemini’a, bo mówię, no może kiedyś przejdę na Androida, to będzie ładnie wszystko zasilone.
Jeden system, jedno Google, tak trochę na zasadzie, no nie ma tej polskiej Siri, z Apple’em jest jak jest, no to może warto iść w Google’a na całego, no Gmail fajny,
kalendarz fajny, kontakty Google spoko, co powiem w Gemini’u to powinno się tam wszędzie dodawać, a się okazało, że wcale Gemini taki mądry nie jest,
a na przykład w GPT najnowszym, no to się okazuje, że można do kalendarza dodać, można coś tam, niesamowite rzeczy można robić.
Tak, no bo właśnie to jest tak, że w pewnym momencie GPT ruszył z kopyta, tak to nazwijmy, no i dodał te wszystkie konektory, plug-in’y i tak dalej i on się zrównał jakby z Gemini’em w pewnym momencie,
a potem w ogóle go wyprzedził, więc ja teraz znowu widziałem, że poszliśmy w odwrotną stronę, zresztą też prywatnie o tym rozmawialiśmy,
że ty mi mówisz, że na Gemini’u robisz takie i takie rzeczy, ja wrzucam pewne rzeczy na GPT, że ty robisz, a ja na Gemini’a wrzucam pewne rzeczy i okazuje się, że no widzę to odstawanie.
I tutaj z jednej strony GPT nagle wychodzi 5-1, 5-2, 5-3, 5-4, a Gemini siedzi ciągle na tym 3-0, tutaj nagle wychodzi jakiś 3-1 i to jest takie właśnie trochę toporne.
Równocześnie też widziałem, że tutaj wyszedł ten opus 5-ka na Claudzie, że to i tamto, więc stwierdziłem, dobra, jeszcze Claude’a nie miałem, sprawdzę, odpalę.
I jakby do mojej pracy spoko się to zaczęło sprawdzać i dlatego stwierdziłem, że to jest ten czas, że rezygnuję z Gemini’a, przyszedłem na Claude’a, no i to jest ten czas, że pracuję faktycznie na Claudzie,
a z GPT działam sobie po API, to znaczy jak potrzebuję, to mam te klucze porobione, gdzieś tam dopłacam do niego, znaczy wpłacam sobie te środki.
Tak, tak, tak. Ja z Claude’em miałem gdzieś tam przez Hermesa do czynienia, przez agentów, że tam pewne rzeczy z nim robiłem, ale jakoś nie zachwycił mnie, nie umiałem się z nim dogadać.
Teraz mam GPT znowu i to GPT działa naprawdę bardzo, bardzo, bardzo dobrze. A powiedziałeś o API, z jakimi aplikacjami masz spięte to właśnie to API, GPT, na przykład, jak to technicznie?
Znaczy no takim podstawowym czymś, to nie jest aplikacja, tylko właśnie mam skrót na iPhonie zrobiony do rozpoznawania zdjęć, które robię.
Aha.
Be My Eyes mi w pewnym momencie zaczął dawać takie odpowiedzi, no trochę krzywe, no bo tam też była kwestia tego, że oni byli jeszcze na czwórce, a tutaj już ja mogłem sobie wpiąć jeden.
No tak.
Więc jakby te odpowiedzi były dokładniejsze. Zresztą też własnego prompta sobie mogłem napisać, trochę nad tym promptem też pracowałem, żeby on mi dawał to, co ja chcę.
Więc mam porobionych parę takich skrótów, które na przykład, nie wiem, robiąc rzut ekranu, klikam tylko udostępnij, rozpoznaj ekran i on wie już, co ma zrobić.
Że na przykład, nie wiem, że jeżeli robię zrzut powiedzmy z jakiegoś Facebooka albo LinkedIna i tam jest zdjęcie, które nie ma opisu, no to on wie, że mam na przykład opisać tylko i wyłącznie to zdjęcie.
To wszystko da się zrobić gdzieś tam zewnętrznie, ale tutaj jest już to tak spromptowane, że mi to po prostu działa.
No na Macu mam też VOCR, czyli tą aplikację do rozpoznawania zrzutów ekranu i z tego korzystam bardzo.
Do tego, że jak, nie wiem, dodaję na kanał YouTube’owy własne filmy, to sobie potwierdzam pewne rzeczy. Jak coś jest niedostępne, to sobie też rozpoznaję, nie wiem, jakieś zaznaczenia i tak dalej.
Więc to mi bardzo usprawnia rzecz. I to są chyba dwie takie aplikacje. Kiedyś korzystałem z takiej aplikacji Plus do jakby podsumowania…
Do płacenia rachunków za plusa? Nie.
Nie, do tekstu. To było tak, że zaznaczałeś sobie, pisałeś coś, zaznaczałeś i tam pisałeś mu na przykład, no to teraz przerób mi ten tekst na wersję profesjonalną.
No i on tam leciał po ap i wypluwał ci z powrotem i można było sobie wkleić. Na tym też to miałem fajnie zrobione. Mam tą aplikację, ale zauważyłem, że ostatnio z niej korzystam bardzo mało.
Miałem też taką aplikację do podsumowań PDF-ów, no ale to wszystko są takie aplikacje, gdzie wiesz, wkrywasz tego PDF-a, dostępność tych aplikacji jest taka se, bym powiedział,
bo tam trzeba wchodzić w jakieś interakcje z różnymi rzeczami, tutaj wyświetli sobie, wiesz, interakcje z podglądem, z czymś tam więcej.
Jakbym Maca nie znał, no.
No to jest właśnie to, więc ja po prostu biorę takiego PDF-a, wrzucam teraz w Claude’a, no i mówię mu, zrób mi streszczenie i on mi robi, więc jakby mam to samo dużo szybciej po prostu.
No tak, te Claude’y wszystkie, one robią, potrafią pięknie zrobić dostępny albo jakiś dziwny plik, nie wiem, z dziwnymi znakami, nie wiem, polskimi literami, dziwnymi wierszami,
dziwnym czymś tam, to on potrafi pięknie to przerobić, usprawnić czytelność, dostępność i pewnie też wizualne aspekty i tak dalej, i tak dalej.
A takie Twoje ulubione, znaczy ulubione, a takie aplikacje, z których codziennie używasz, czy główne takie narzędzia na Macu, na iPhonie, o których chciałbyś powiedzieć, jakieś takie istotne, to co?
Przeglądarka, no to już wiemy, tak trochę na zmianę mówisz, i Chrome, i Safari, ale na iPhonie Safari?
Tak, Safari.
Mail normalny? Apple Mail?
Tak, no Poczta.
No tak, Poczta, czyli… A na iPhonie też mail normalny?
Tak, też Poczta.
Nie, że jakiś tam Outlook, iOS Outlook, czy Microsoft Outlook, coś tam, to nie?
Nie, właśnie kiedyś próbowałem Gmaila, ale trochę jakby ten interfejs, który jest w Apple’u, on jest minimalistyczny. Ja zauważyłem, że w pewnym momencie mi zaczął zależeć na tym, żeby to było wszystko sprawne, szybkie i minimalistyczne.
I jakoś też już nie czuję takiej potrzeby, wiesz, tych aplikacji mieć takich bardzo rozbudowanych.
Tak, ale pamiętasz, kiedyś mówiliśmy, że te aplikacje Apple’a, przez to, że one są rozbudowane, się robią, to są coraz gorsze, bo mówiliśmy kiedyś o tym, że nie pamiętam, czy to dotyczyło przypomnień, czy notatek, bardziej chyba przypomnień, albo czegoś, czy kalendarza,
że aplikacje Apple’owskie, iPhone’owskie, Apple’owskie, te oryginalne podcasty, że to nie są wcale aplikacje zawsze takie super intuicyjne i oczywiste.
Zgadzam się i tutaj właśnie dotykasz bardzo ciekawej kwestii, mianowicie te aplikacje, które na Macu w pewnym momencie zostały zastąpione wersjami desktopowymi, tymi portowanymi z iOS-a.
Poczta chyba jeszcze taka nie jest, albo działa na tyle dobrze, że nie sprawia takiego wrażenia i ja się tu z Tobą zgodzę.
Oni w pewnym momencie pocztę bardzo poprawili i ta poczta znowu, znaczy nie wiem, jak jest w tym najnowszym systemie, ale ogólnie poczta, był czas, że była zła, a teraz znowu od jakiegoś czasu jest okej.
Tak, znaczy ja nie zauważyłem, żeby poczta bardzo się zmieniła, nie?
Ja miałem jakiś taki system kiedyś, pół roku to było, że ona mi po prostu zawieszała, znaczy zawieszała, nie dało się korzystać.
Jak powoli się czytało maile, ale cokolwiek zrobić, nie wiem, do dzisiaj tak, zresztą jest tak w menu, chyba nie wiem, czy to też tak masz, że w menu kontekstowym wchodzimy do menu i mamy przenieść do.
I jak klikniesz przenieść do, albo coś takiego, albo jakaś taka inna opcja, to nagle on się zajęty, zajęty robi.
To ja chyba tak nie mam, ale przecież to ja nie mówię bardziej o takim zawieszaniu, bo ja miałem taki system, że jak mi się jakaś aplikacja zaczynała zawieszać, to ja przechodziłem na wersję beta.
I powiem Ci, że to bardzo poprawiało, nie?
Na wersję beta systemu Apple.
Tak, systemu Apple.
Tak, tak, tak.
I to poprawiało. Pamiętam, że miałem taką sytuację, że w ogóle ja z przeglądarki nie byłem w stanie skorzystać i to mnie tak wkurzyło, że przeszedłem wtedy na wersję ja w ogóle chyba developerską wtedy jakoś pokombinowałem.
I nagle się okazało, że to zaczęło działać, nie? I potem zostały poprawione te wersje w RC, więc w tych ogólnych i wróciłem z powrotem na wersje standardowe.
Więc ja sobie tymi systemami też tak żongluję, raczej jestem na stabilnych, chyba że coś przestaje działać, to wtedy wchodzę w wersję beta i zwykle znowu zaczyna działać.
Ale wiesz co, ja bardziej mówię o tym, że na przykład aplikacja, nie wiem, muzyka, podcasty, wiadomości.
W sumie najgorsze aplikacje.
Aplikacja zdjęcia, nie? To są aplikacje, które kiedyś wyglądały zupełnie inaczej, a teraz to są po prostu typowe wersje portowane jakby z iOS-a albo portowane z iPad-a, ja nie wiem.
Tak, to jest tak w katalinach czy coś tam, nie? Ale z tego się klawiaturą po prostu źle korzysta.
Strasznie się z tego korzysta i wiesz, kiedyś były takie skróty, że mogłeś sobie skakać tam po szczególnych miejscach i tak dalej.
Przychodzić też tymi skrótami powiedzmy Command 1, Command 2 do jakichś kolejnych wątków i tak dalej.
To działało naprawdę mega super, a odkąd oni zaczęli wprowadzać te aktualizacje, no to nagle się okazało, że masz jeden widok, skrótów właściwie brak.
Jak wejdziesz sobie do menu, wiesz, kiedyś jak wchodziłeś do menu, to miałeś tam tak typowo, nie?
Że był ten powiedzmy macOS, tam nazwa aplikacji, plik, edycja, widok i tak dalej i tak dalej, poszczególne rzeczy.
A teraz jak wejdziesz, to masz tylko dwie zakładki powiedzmy macOS, wiadomości i pomoc i cała reszta jakby robiona jest na tej warstwie takiej…
Wewnątrz tego okna.
Tak, tak.
Dochodzi w ogóle do takiego absurdu, że pamiętam, że była aplikacja FaceTime, znaczy FaceTime tak, tylko nie pamiętam czy to o FaceTime chodzi,
że wiesz, z FaceTime’a można było korzystać i też były skróty tam do wyciszenia mikrofonu, do rozłączania się i tak dalej.
A na przykład teraz u mnie, jak odpalę FaceTime’a, no to on mówi puste okno, nie?
Więc po prostu coś poszło bardzo nie tak, że właściwie z FaceTime’a nie jestem w stanie skorzystać.
Tylko też nie wiem czy z tego FaceTime’a ogólnego, czy z FaceTime’a, który jest wywoływany przy pomocy telefonu, nie?
Jak mi telefon na przykład dzwoni.
No i też pytanie, czy to jest kwestia mojego Intela, że to na przykład lepiej działa, szybciej.
Chociaż jak też wielokrotnie rozmawialiśmy o tym i mówiłeś, że miałeś na ARMY, nie? Te maki chyba.
Tak, tak, tak.
I mówiłeś, że to też działa topornie, nie?
Chociaż była różnica, jak tego maka w 22. M2 dostałem, a przedtem mak z 16. roku, no to była różnica.
Nie mogę powiedzieć, że tej różnicy nie było, nie?
I gdzieś tam to też jest…
I wiesz, co by nie mówić, ja myślę, że jak w końcu kupisz sobie tego nowego maka, to będziesz z niego ogólnie zadowolony.
Tak myślę nawet bardzo, bo jednak to będzie duża różnica.
To będzie duża różnica i odczujesz to mimo wszystko.
Nawet mimo tych pewnych problemów, jakie z VoiceOverem, czy z systemem macOS i z tym wszystkim, czego w Polsce…
No akurat z systemów desktopowych to nie dotyczy, bo tam jest problem braku języka polskiego, ale nie tego, że akurat tam nie ma Siri.
No a jakieś takie inne aplikacje, to jakby mówisz, że chcesz rozwiązania stosunkowo proste, czyli jeżeli jakieś tam, nie wiem, notatki, podcasty, przypomnienia, to właśnie te aplowskie, tak?
Aplikacje.
Aplikacje, w sensie oryginalne.
Tak, znaczy ja mało podcastowy jestem.
Rozumiem.
Więc jakby to, do czego korzystam, to mi to wystarcza, albo w ogóle na YouTubie, no bo to też bardzo często jest tak, że to jest tu i tu, więc tak.
Korzystałem, kiedyś pewnie jak rozmawialiśmy, no to ci mówiłem, że na przykład do RSS-ów korzystałem z ReadKita, potem zaczęło mnie to denerwować, no i teraz korzystam z…
A racja, ReadKit, no przecież używałem, tak.
NetNewsWire.
Tak.
To na Macu, ale na przykład nie podobał mi się wygląd na iPhone’ie.
Coś było, czekaj, ona tak źle, ona tam czytała za każdym razem, ona czytała chyba tytuł…
Coś mi w nim nie pasowało.
Nie pamiętam.
I jakby na iPhone’ie dalej korzystam z lire, to mam spięte po Feedly, nie? Po koncie Feedly.
No lire następna, przecież aplikacja wzorcowa, niemalże pod kątem takiej dostępności, funkcjonalności przez wielu niewidomych Hołubiona, a na Macu, no to jest taka właśnie aplikacja iPadowa, z której się nie da korzystać sensownie, tak?
Twitter na Macu, nie? To następny, który kiedyś był okej, a potem się zrobił taki, że właściwie korzystanie z tego Twittera na Macu, no to bez sensu, nie?
No bo właśnie to jest to, z czego my korzystamy, nie? Jako osoby niewidome. My korzystamy z klawiatury i z tego przechodzenia, no bo jeżeli korzystasz, wiesz, z gładzika, z myszki, no to sobie tu klikniesz, czy tu klikniesz, to mniej więcej podobne jest funkcjonowanie jak palcem na ekranie, nie?
Więc jakby to nie robi roboty, nie robi ci różnicy. Ale u nas robotę robi to, jak taka aplikacja funkcjonuje w połączeniu z klawiaturą. I kiedy ty musisz, wiesz, wejść w interakcję z interakcją, do interakcji z tabelą, no to już pokazuje po prostu tą przestrzeń, nie?
A w jaki sposób obsługa gładzikiem zamiast klawiaturą nie zniwelowałaby tego?
Znaczy, wiesz co, problem jest taki, że gładzik też działa w systemie interakcyjności, nie? Tak naprawdę. Osoba widząca, jak korzysta, no to ona sobie powiedzmy kliknie tu i tu i ona nie ma tej interaktywności.
A my mamy tak, że pierwsza warstwa aplikacji, no to masz powiedzmy, musisz wejść i tak w interakcję z tabelą na przykład, nie?
Czyli masz taki trzykolumnowy wygląd, powiedzmy NetNewsWire ma tak, że masz po lewej stronie masz kanały, po lewej stronie tak, z lewej strony maksymalnie masz kanały, potem w drugiej kolumnie też po lewej stronie masz artykuły, a z prawej strony masz takie duże okno.
No i teraz wiesz, dla osoby widzącej, no to jest tak, że ona sobie albo przewija tą pierwszą kolumnę, albo drugą kolumnę, albo sobie leci po tym widoku. Więc czy to robi palcem, czy robi to z gładzika, dla niej to jest jedna rzecz, nie?
Ale ty, kiedy tak naprawdę chcesz sobie przejść po na przykład artykułach, no to raz, że musisz sobie wyświetlić kanał, więc musisz wejść w tą tabelę, znaleźć ten artykuł, czyli wejść w interakcję z tą tabelą, znaleźć ten artykuł.
Potem przerzucić się na interakcję z tą drugą kolumną i znaleźć sobie ten konkretny artykuł już i go, żeby go wyświetlić też powiedzmy w tym, w tej płaszczyźnie widokowym, nie?
Więc to pokazuje, jak ważna jest też ta różnica korzystania osób widzących z danych aplikacji do tego, jak my korzystamy, nie? I są aplikacje, które są portowane z iPhona i one są robione dobrze właśnie przez to, że mają fajnie na przykład skróty klawiaturowe ograne, nie?
A z drugiej strony, kiedy tego nie masz, tak jak na przykład w aplikacjach właśnie typu wiadomości czy zdjęcia, bo one tam zostały bardzo obcięte, te skróty klawiaturowe, mówię o takim przechodzeniu pomiędzy na przykład sekcjami, nie? No to się okazuje nagle, że to jest duży problem dla nas.
No tak. A co w ogóle jest największym problemem w takim projektowaniu aplikacji z perspektywy deweloperów, użytkowników, też testerów i takiego postrzegania aplikacji osoba widząca, osoba niewidoma?
W ogóle trudno jest zaprojektować dostępną aplikację?
Zresztą łatwo na pewno nie jest, bo musisz wziąć pod uwagę no całą tą warstwę właśnie obsługi w konkretny sposób, nie? Czyli jeżeli mówimy na przykład o czytniku ekranu, nawet jeżeli to jest macOS czy iOS, no to zmienia nam się cały dostęp do tej aplikacji, nie?
I teraz jest tak, że w tych systemach projektując te aplikacje musisz działać trochę na tej warstwie drzewa dostępności, accessibility tree, i dopiero kiedy uświadomisz sobie jak to jest interpretowane przez technologie asystujące, no to jesteś w stanie zauważyć te różnice, powiedzmy, nie?
Bo weźmy prostą aplikację na iPhona, która jest zrobiona w jakimś tam języku programowania, składa się z komponentów, i teraz w momencie kiedy masz na przykład duży kontener, w tym kontenerze masz mniejszy kontener, a w tym mniejszym kontenerze masz jeszcze mniejsze kontenery, mówię na razie tak bardzo ogólnie,
uświadomimy sobie, że dla osoby widzącej każdy z tych obiektów zagłębionych w siebie, czy to jest na przykład właśnie duży, czyli powiedzmy duży widok, następnie jest malutkie menu, a w tym menu są powiedzmy przyciski,
no to dla czytnika ekranu każdy z tych parametrów musi być określony w odpowiedni sposób, bo może być taka sytuacja, i to się bardzo często zdarza na przykład właśnie w takich ogólnych aplikacjach, nie wiem, do robotów sprzątających, nie?
Albo w chińskich aplikacjach, gdzie widać właśnie coś takiego, że masz jeden taki duży kontener i czytnik ekranu bierze ci cały ten kontener jako jeden element i nie widzi już tego, co jest w środku. I pomimo tego, że ty widzisz, że tam jest na przykład, nie wiem, nowe zadanie, usuń zadanie, szczegóły zadania, to nie jesteś w stanie to w ogóle kliknąć, nie?
I z tego to wynika, że musisz zrozumieć jako deweloper tą filozofię tworzenia aplikacji i tego drzewa dostępności, jak te technologie wchodzą w interakcje z poszczególnymi elementami, żeby też je odpowiednio ograć, czy to przy pomocy dotyku, czy przy pomocy właśnie tej warstwy klawiaturowej, nie?
No być może teraz sztuczna inteligencja nam pomoże, znaczy nam, nam w sensie takim, że programistom pomoże pisać aplikacje, które jakoś będą z automatu bardziej dostępne, ale ja nie czuję się jakoś kompetencyjny. Trudno powiedzieć jak to, jak to jest, jak to będzie.
Znaczy ja mam takie doświadczenie, że niestety tak nie będzie z jednego prostego powodu. Sztuczna inteligencja jest uczona na rzeczach z internetu, które są w większości niedostępne.
I teraz, na razie jesteśmy na tym etapie, że jeżeli chcemy stworzyć dobrą, dostępną aplikację, dobrą, dostępną stronę internetową, to się musimy naprawdę o tym bardzo dobrze znać, żeby wiedzieć, gdzie on popełnił błędy.
Bo jeżeli mówimy o tym, że, no zresztą są takie badania, nie? Na przykład WebAIM zrobił w marcu tego roku badanie, tam chyba miliona stron powiedzmy, czy tysiące, nie pamiętam tej nazwy.
No i wychodzi tam na to, że dziewięćdziesiąt pięć, dziewięćdziesiąt sześć prawie procent stron internetowych, w ogóle wszystkich, jest niedostępnych. W jakikolwiek sposób. Ja nie mówię, czy one są używalne, czy nie, tylko są, jakby z teorii są niedostępne.
I w zeszłym roku to samo badanie pokazało, że było tych stron dziewięćdziesiąt cztery z haczkiem, no to pokazuje nam to, że te strony są coraz bardziej niedostępne.
Pomimo tego, że mamy sztuczną inteligencję, którą mogłaby na przykład poprawiać. No więc jak ta sztuczna inteligencja uczy się na takim niedostępnym internecie, no to ona nie może oferować dostępnych.
Tym bardziej mi chodziło o coś takiego, bo ja zupełnie się nie znam na, no nie jestem, znaczy nie jestem, no coś tam wiem jako użytkownik, jako osoba też zainteresowana tematem, ale praktykiem wdrażania dostępności nie jestem.
W ogóle się tym nie zajmuję czynnie. No i piszę teraz, będzie o tym pewnie, będziemy o tym mówić w podcastach. Robię za pomocą GPT dwa programy.
Dostrajam edytor tekstowy EdSharp po nowemu. EdSharp NG, New Generation, ale może jeszcze zmienię nazwę. Tekstowy edytor pod Windowsa. Kiedyś go jeden niewidomy użytkownik zrobił.
Jego teraz jakoś tam poprawiam, bo to jest program opensource’owy pod Windowsa. A drugi to jest od zera pisany odtwarzacz multimediów.
No to oczywiście głupio mówić coś takiego jak foobar2000, bo foobar2000 to ma masę formatów i to jest bardzo niskopoziomowo pisany program i w ogóle taki bardzo ceniony.
To oczywiście taki program nie będzie, ale chodziło mi o dostępny odtwarzacz, który będzie miał w sobie, no jak ktoś chce też tam Spotify, być może inne streamery, nie streamery tylko serwisy streamingowe,
ale będzie miał obsługę radia internetowego, bardzo ciekawie zrobione, harmonogramy, nagrywania, timeshift, rzeczy na których mi zależało, a których inne programy tak dobrze nie miały zrobione.
I takie różne ciekawe featury w nim będą, że tam np. ctrl-c będzie kopiować nazwę pliku, albo nazwę, nie wiem, streamu, a ctrl-shift-c ścieżkę, czy tam link do tego streamu, no takie ileś rzeczy jest przemyślanych naprawdę sensownie.
I tak naprawdę wszystko opierało się u mnie o dialogi, na dialogach z AI, ze sztuczną inteligencją i ja zupełnie nie wiedziałem jak to ma być zrobione.
Tak naprawdę zaczęło się od tego, że pisałem na czacie GPT o poprawie jednej wtyczki do NVDA i czegoś tam i kiedy nagle on mi rozpisał cały projekt, że można by to, to, to, to, to, to, to, no to mu powiedziałem dobrze, a czy możesz mi zrobić taki projekt aplikacji.
Zrobiłem projekt, zapisał go kilkunastu punktach w pliku Markdown, potem więcej się okazało, że nie mogę zrobić, bo z czata nie mogę, ale jakbym to robił z kodeksa, czyli z takiej wersji służącej do programowania sensu stricto, no to nagle, że on się może tam autoryzować z GitHubem, że może mogę podłączyć moje foldery na dysku, że mogę to, że mogę tamto.
No i oczywiście jestem teraz na wersji prawie że czterechsetnej, tej wersji alfa programu, którego jeszcze nie wypuszczam, ale co chcę powiedzieć, że pierwsza albo druga wersja, ja oczywiście powiedziałem, że ona musi być dostępna przede wszystkim z NVDA, ale też najlepiej z innymi czytnikami ekranu, że to, że tamto, że coś tam, coś tam i wypuścił mi pierwszą czy drugą wersję i ta pierwsza wersja była już niesamowicie dostępna,
znaczy nawet oczywiście bardziej niż później, bo później to pewne rzeczy, im się tworzy większy interfejs, z tym ta dostępność, no trzeba na nią bardziej zważać, ale ta pierwsza wersja, ona już działała tak, że menu było czytane normalnie, kontrolki, tab, wszystko było czytane normalnie, jakieś tam kontrol jeden, kontrol dwa, domyślnie jakieś sesje typu lokalne, radiointernetowe, coś tam, sam z siebie czytał bez niczego, nie musiałem mu tego mówić, pytam go skąd on coś tam,
no bo użył, bo wszyscy z reguły piszą w wxPython, a ja, on użył z jakichś tam powodów i się uparł na UI Automation i na technologię .NET i go pytam, dlaczego tak, no użyłem technologii .NET, bo będzie łatwiej i tam zaczął mi argumentować, abstrahuje czy słusznie, czy niesłusznie, no ale, że użył technologii .NET i UI Automation, która domyślnie jest NVDA, działa tak, że jakoś tak działa, że to co on zrobi, to od razu jest tam czytane i bla, bla, bla.
No i chcę po prostu powiedzieć, że być może jak się projektuje taką aplikację i powie mu, że ona ma być dostępna, użyj API Apple, użyj bibliotek takich i takich, użyj dostępności zawartej tu i tu, no to być może jestem naiwny, ale mam wrażenie, że AI tworząca jakieś tam funkcje interfejsu, zrobi od razu tak, że to będzie klikalne, że to będzie odpowiednio, te kontenery będą odpowiednio oprogramowane z VoiceOver, role odpowiednio nadane i tak dalej, i tak dalej.
Stąd myślałem, że ta sztuczna inteligencja może tu jakoś tam jednak pomóc.
Być może tak, no zobaczymy jak to się rozwinie. Ja nie przekreślam tutaj jakby też tej roli. Na pewno zaletą jest to, że ta sztuczna inteligencja może pewne rzeczy systematyzować i…
Pilnować też.
I pewnych rzeczy dokładnie pilnować i układać gdzieś tam. To znaczy nie będzie czegoś takiego, że jak ty mu powiesz, że ma być aplikacja dostępna, no to wiadomo, że w pewnym momencie możesz stwierdzić, no dobra, to zróbmy to i tamto.
Tylko, że ty jako niewidomy to sobie na to nie pozwolisz, a pytanie na co sobie deweloper na przykład pozwoli pod kątem widoczności i bardziej o tą sferę mi chodziło, że coś, co jest dostępne w pierwszym kontakcie może się nagle okazać, że wprowadzone zostaną jakieś zmiany albo ta sztuczna inteligencja zostanie poproszona o wprowadzenie czegoś, co na przykład się trochę rozjedzie z tym.
No tak. Jeszcze jakieś inne aplikacje na Macu, na iPhonie, takie główne, których używasz albo… no Facebooka nie będziemy narzekać, bo wiemy wszyscy jak ten Facebook działa, zresztą Instagram podobnie tutaj to… no szkoda, że tak to jest, tego można używać, ale to zawsze jakieś tam problemy większe lub mniejsze niestety są i trzeba je umieć jakoś tam obchodzić.
Voice Dream ciągle używasz?
Tak, pewnie.
Mało, bardzo.
Mało?
Dlatego, że ja jakby przeszedłem na subskrypcję różnych serwisów, więc jest Empik Go i ze Storytel to są takie dwie moje główne do czytania audiobooków. Voice Dreama używam do czytania dokumentów jeszcze ciągle. Jakoś jestem do niego przyzwyczajony po prostu, nie?
Rozumiem.
Pewne rzeczy mi się podobają.
A jak ten Empik Go i… bo narzekają ludzie na Empik Go chyba, chyba, że tam coś się poprawiło.
Znaczy ostatnio pewne rzeczy udało mi się chyba, tak myślę, bo ja odcisnąłem ich ostro w różnych mailach, udało mi się pewne rzeczy, udało im się pewne rzeczy poprawić i już ten główny taki błąd, który był, że w ogóle książki się na przykład z nowości nie dało wybrać, bo były dwie pod jednym kontenerem, to o czym ci zresztą przez chwilę opowiadałem, no to teraz jest tak, że już to działa.
Gdzieś tam nagłówki pewne rzeczy są porobione, przyciski wreszcie mają normalne, standardowe nazwy, karty też się w miarę normalnie nazywają, gdzieś tam te role zaczynają wchodzić, więc widać, że tutaj sporo rzeczy już zostało poprawionych na tyle, że z tego da się w miarę korzystać, nie?
A czy tam się płaci, nie wiem, jakimś, czym tam się płaci, jakiś konto sobie zasilasz, czy jak w Koleo, czy jak tam się płaci, czy to trzeba przez jakąś stronę, czy to normalnie z aplikacji można płacić, jak to w Empik Go wygląda?
Wiesz co, teraz sobie już ręki nie dam obciąć, jak to jest dokładnie, bo już ci powiem dlaczego. Dlatego, że ja miałem wykupiony abonament przez stronę i płaciłem go miesiąc w miesiąc.
A, to inaczej trochę, rozumiem.
Ale w zeszłym roku pokazała się możliwość kupienia w jakiejś promocji świątecznej takiego dostępu rocznego, 365 dni chyba, za jakąś tam śmieszne pieniądze.
No i to kupiłem, doładowałem jakby tym kodem takim, powiedzmy, podarunkowym, czy coś i teraz mam ten dostęp po prostu na rok wykupiony, nie? Więc tak to u mnie w tym momencie wygląda.
Rozumiem. A w Storytel’u chyba też jakoś tak, nie, tam chyba…
W Storytel’u też jest płatność miesięczna. Ja mam od dawna, zresztą tam kupione i w sumie powiem ci szczerze, że nie rezygnuję za Storytel’a, dlatego, że ja mam jakąś super, taką niską cenę jeszcze, bo byłem gdzieś od początku z nimi właściwie, więc ja mam jeszcze pakiet w ogóle za 30 złotych, co już jest niedostępne tak naprawdę, bo to chyba kosztuje 50 więcej, więc jest duża różnica.
Dlatego nie rezygnuję jakby z tego serwisu, pomimo tego, że Empik i Storytel się dość dublują, ale czasami w Empiku są jakieś rzeczy, których nie ma w Storytel’u, a w Storytel’u…
I odwrotnie.
I zresztą Storytel jest jakby, ja też trzymam Storytel’a, dlatego, że to jest pierwsza z aplikacji tych do czytania książek, która naprawdę ostro pojechała z dostępnością.
Czyli warto, ogólnie polecasz Storytel’a.
Tak i pod kątem dostępności tam jest tak dużo fajnych rzeczy zrobionych, jak sekcje nagłówkowe na kolejne książki, gdzieś te opisane przyciski i tak dalej. No fajne, fajne rzeczy.
Nawet już trochę im wybaczyłem to, że zmienili prędkość odtwarzania, tylko maksymalnie dwa.
A które z takich właśnie mainstreamowych, powszechnych, dużych aplikacji w ostatnim czasie się jakoś poprawiły, albo coś tak polecasz, żeby się zainteresować?
Że coś się poprawiło.
Ten Storytel.
Storytel też jest, no od lat w sumie, dwóch, trzech, to tak spokojnie. No ten Empik zrobił duży postęp w przeciągu ostatniego roku.
W ostatnich miesiącach, nawet powiedziałbym, że w ostatnich tygodniach widać bardzo duże zmiany w Hebe, na przykład do kupowania.
Aha.
Więc tam faktycznie coś się zaczęło dziać. No to są takie chyba aplikaty…
A z tych dużych, bo to też taka trochę konkurencja, Legimi. Warto, czy jeszcze nie warto, czy nie warto?
Wiesz co, nie wiem jak jest z Legimi, bo przyznam Ci szczerze, że nie mam ich konta. Miałem kiedyś na miesiąc, to było chyba, właśnie nie wiem, czy w tym roku,
w zeszłym roku, jakoś w okolicach lutego i było tak raczej, no takie trzy plus, bym powiedział, może trzy minus, ale nie było tam idealnie.
Więc jakbym miał wybierać na przykład między Storytelem a Legimi, to na pewno Legimi bym nie wybrał.
Ale to na tamten czas, teraz nie wiem jak to wygląda, bo oni też wiem, że coś tam próbowali z tym robić.
A jak zakupy, to Allegro czy Amazon?
Zależy gdzie taniej.
Aha, ale to nie wnikam, ale bardziej chodzi mi o takie kwestie użyteczności, dostępności, preferencji.
Raczej Allegro, chociaż aplikacja mobilna ciągle jeszcze…
Ja nie lubię tej aplikacji. Ludzie się dziwią, bo ta aplikacja, ja z nią mam ciągle jakiś problem za dużo powiedziany, ale ja jej nie lubię.
Kiedyś lubiłem, no korzystam z Allegro, kupuję wiadomo przez stronę, przez aplikację na Allegro.
Przez stronę, nie?
Nie, ale przez aplikację kupuję tylko, że na stronie tam jest też problem, bo głupia sprawa, też o tym kiedyś rozmawialiśmy, że nie umiem,
znaczy już teraz niby umiem, ale znaleźć przycisk kup teraz, bo on się zmienia teraz albo w kup za ileś tam, do tego dochodzą te wszystkie reklamy,
te może ciebie zainteresować, najtaniej tu, najszybciej tu, coś tam i po prostu jest wszystko, tylko nie to, co mnie interesuje, tak?
No ta strona jest bardzo przeładowana, to akurat fakt, ale ja na przykład wolę korzystać, nie wiem, jak wyszukuję przedmioty,
no to wolę wyszukiwać po stronie internetowej, a nie po aplikacji, chociażby z tego powodu, że w aplikacji masz to wszystko hurtem wrzucone, nie?
Tak, tak, oczywiście.
I tak naprawdę element po elemencie, musisz lecieć po tym wszystkim, no a na stronie internetowej zyskuje to, że mam nagłówki na konkretny produkt, nie?
Więc jakby działa to przyspieszenie. No w Amazonie na przykład jest tak, że widok webowy właściwie, ten sklep działa w systemie takim webowym
i ja go czasem lubię, a czasami mnie po prostu denerwuje, bo on nadal jest przeładany, nie?
Wiem, ale ja jakoś tego, zawsze mam problem tam z tym menu na dole, z tym klikaniem to menu użytkownika, tam potem trzeba w prawo, coś tam, żeby…
O Amazonie mówisz?
Tak, o Amazonie. Tam jest tak śmiesznie trochę to zrobione, no ale…
Tak, ale w ogóle na Amazonie jest jakaś zaburzona kolejność fokusowania mam.
Tak, tak, oczywiście.
Tak, no, że to menu, kurczę, jak dotkniesz eksploracją, wychodzi gdzieś tam na ekranie, chyba na dole właśnie, tak jak mówisz, ale jak lecisz, to nagle się okazuje, że ono z góry, więc to są takie właśnie absurdalne rzeczy gdzieś tam, które…
No i zobacz, Amazon, Amazon, wielka firma, nie? Co by się wydawało, że Amerykańcy powinni tam ich cisnąć i tak dalej, a też jakoś nie dają sobie rady, czyli to nie jest tak, że to w Ameryce wszystko jest takie super, nie? To by się wydawało.
No bo jest, wiesz, są te dwie takie, takie strony powiedzmy tego, o czym teraz rozmawiamy. No jest taka dostępność, która jest taka fajna, użyteczna w pełni, nie? A jest taka, że możesz z tego skorzystać, nie?
Jeżeli powiemy sobie o tym, że z czegoś możesz skorzystać, no to jest dużo takich aplikacji, z których jakoś, bo jakoś, ale możesz skorzystać tak naprawdę, nie? Tylko jakby fajnie by było, żebyśmy mogli z tego korzystać dość intuicyjnie, bo jeżeli, wiesz, ja mam na przykład pięć minut albo dziesięć minut jadę w tramwaju, chciałbym sobie szybko kupić, nie wiem, jakieś proszki czy cokolwiek, nie?
No to żebym nie spędzał na tym tych dziesięciu minut, tylko żebym faktycznie był w stanie to w miarę szybko i sprawnie zrobić, tak jak na przykład na komputerze, nie? A to często jest tak, że mamy ten rozjazd gdzieś tam pomiędzy…
No ale są jakieś tam dobre przykłady. Mamy to, mamy Koleo, mamy… Co jeszcze jest takiego dobrego? Koleo i ta aplikacja…
IKEA jest taka fajna, nie?
Ta aplikacja do komunikacji miejskiej, jak się ona nazywa?
Time4BUS, której ja nie lubię, ale to, że ja nie lubię, to nie znaczy, że ona nie jest dobra, tak? Tylko gdzieś tam…
To powiedz, czemu nie lubisz?
Czemu nie lubię? Nie wiem, nie umiem, bo za mało z niej korzystam pewnie.
Nie, nie, nie.
Ten jakoś, ten interfejs mi nie…
Fajnie jest też to, żebyśmy mieli możliwość korzystania z różnych rzeczy, nie?
Ale oczywiście.
Bo nie wszystko też Ci się musi podobać, nie?
Oczywiście.
Bo jest taki poziom, że może coś być na przykład dobrze dostępne, ale może dla Ciebie nie być użyteczne, dlatego że jest na przykład przeładowany, nie?
Albo jakoś tak jest… Ma jakąś tam inną logikę, taką, która sprawia, że jest… No, że mi się z niej tam nie korzysta dobrze,
ale jeżeli osoby typu Roman Roczeń, który jakoś tam to zainicjował, typu inni, większość niewidomych, mówi, że jest okej,
no to jakby nie będę z tym dyskutować, tak?
To znaczy po prostu ufam, że ta aplikacja rzeczywiście jest użyteczna i tyle, no i nie ma o czym mówić, nie?
Tak, no i jest sprawna po prostu, no. Jakby ja do tej aplikacji też pewne zarzuty gdzieś tam mam, nie?
Bo nie wszystko jesteś w stanie w niej zrobić, jakoś tam szybko i sprawnie.
Ale na tej warstwie takiej, o której chodzi w pierwszym kontakcie, czyli właśnie sprawdzenie szybko odjazdu czy coś,
no to jest naprawdę jedna z lepszych aplikacji, bardziej sensownie ogranych, nie?
A z takich rzeczy jeszcze zapytam, o których pisałeś do nas artykuły dotyczące świata i nie tylko,
to dalej korzystasz do nawigacji, nie wiem, wspierasz się Apple Mapsem?
Jak to teraz wygląda?
Tak, na pewno.
I jest to użyteczne?
Tak, dla mnie, wiadomo, że to jest aplikacja, której też się trzeba nauczyć, bo ona nie jest turbo prosta,
zresztą tak jak pisałem, nie? Tam niewiele się zmieniło od tego czasu, no ale dla mnie ta kompatybilność,
czyli właśnie chociażby zegarka z tym, z iPhonem, nie?
Że wyłączam mapy powiedzmy na iPhonie i idę potem też na zegarku, jestem w stanie sobie to gdzieś tam na szybko sprawdzić.
No i tutaj widzisz właśnie, to jest taka rzecz na Apple Watchu, która mi się bardziej podoba,
bo to przez to, że jest to urządzenie mniejsze, ten interfejs jest trochę uproszczony,
no to na przykład takie mapy też lepiej wyglądają i jesteś w stanie szybciej dotrzeć do pewnych informacji
akurat na Apple Watchu niż na telefonie, nie?
No tak, to na pewno tak. A inne takie rzeczy, o których też pisałeś, mam na myśli,
no nie będziemy mówić o systemie Sonos, bo o tym mówiliśmy niejednokrotnie przy różnych okazjach,
natomiast Orange, jak teraz dostępność aplikacji i w ogóle infrastruktury,
znaczy infrastruktury to nie, ale jakby dalej jesteś z tego Orange’a zadowolony,
z telewizji, z aplikacji do obsługi telewizji, ale też do obsługi dekodera, do płatności.
Jak to ten Orange możemy ludziom dalej polecać? Jak to wygląda?
Wiesz co, tam się niewiele zmienia, może tak bym powiedział.
To znaczy, jak było w miarę, tak nadal w miarę jest.
Pewne aktualizacje gdzieś tam wchodzą, ale no to widać, że to jest taka przestrzeń,
która raczej działa, bo działa, można by tam sporo wprowadzić różnych fajnych udogodnień, różnych rzeczy,
no ale na jakiejś takiej podstawowej płaszczyźnie da się z tego skorzystać, nie?
To jeżeli chodzi na przykład o telewizję tą powiedzmy dźwiękową.
Ostatnio oni się chwalili, że wypuścili aplikację na Tizena, ale nie wiem, mi się coś nie udało tego zainstalować, nie?
No a telewizory, ta dostępność telewizorów to też nie jest jakaś taka sprawa,
ona się jakoś chyba nie rozwija za bardzo, nie?
No niby jest ten Android TV, ale czy to jest to, czego byśmy chcieli, to też nie wiadomo.
Wiesz co, jakby na poziomie Androida TV ja się nie wypowiem, bo nie mam i nie miałem nigdy.
Ja mam Samsunga z tam 2022 roku, no i to jest też to, o czym ci powiedziałem, nie?
Że ten telewizor jest trochę nowszy od mojego Apple TV, a ja wolę korzystać z Apple TV,
dlatego że działa to po prostu sprawnie, żywawo, a ten Tizen jest taki ciężki, jest taki toporny.
Nie wszystkie te aplikacje, które na Apple TV jestem w stanie odpalić, one na Samsungu też działają.
Niektóre działają tak, że wolisz je po prostu wyłączyć.
No więc ja do takich ustawień telewizora to fajnie jakby włączam sobie głos, ten przewodnik głosowy,
ale generalnie mam go wyłączony na przykład, nie?
No tak, bo to w ogóle to jest trochę ten problem, bo kiedyś te telewizory były prostsze,
miałeś pilot taki numeryczny, te kanały pamiętałeś i przełączasz.
A przewodnik głosowy ma to do siebie, że jest totalny i o ile to jak mieszkasz samemu,
to spoko, to z kimś tak używać tego przewodnika właśnie, ale nawet ten jak mówisz gdzieś tam,
no to to jest takie trochę, no to jest inny sposób, który ja będę niedługo wymieniał o światłowód w końcu,
będę miał, więc czeka mnie telewizja internetowa i dekoder taki internetowy i nie wiem wcale,
czy jakoś tak się cieszę z tego nowego sposobu obsługi, czy on będzie dla mnie taki oczywisty,
wygodny i sensowny.
Wiesz co, no na pewno tutaj w Orange jest trochę tak, że masz taką listę podstawowych kanałów,
których jak się nauczysz numerki tych kanałów, no to nie musisz nic de facto zmienić, nie?
Aha, czyli tak możesz na pilocie, że wciskasz 1, 4 i będzie kanał 14.
Tak, dokładnie.
A to będzie, okej.
Ja tam pamiętam na przykład, nie wiem, że National Geographic, no to jest na przykład 444,
więc sobie to wklepujesz, nie?
Czyli tu jest tak jak kiedyś, nie, nie ma tego problemu, że tam jest tylko jakaś lista
i masz taki przewijany pilot, albo jakiś taki bez numerków, albo tak jak tam,
bo w tych Samsungach chyba tak jest, nie, że nie ma takich numerków, zdaje się,
na tych pilotach, czy się mylę, nowszych.
Tak, nawet w tym Samsungu, który ja mam, nie mam już klawiaturki numerycznej,
tam jest taki przycisk, który jak sobie wyświetlisz, no to przy pomocy kółka
możesz z tego wybierać te numery, nie?
Ale wiem, że nie o to ci chodzi bardziej, ci chodzi o tą taką standardową dostępność, nie?
No tak.
Tych klawiatury powiedzmy T9 tak zwanej, nie?
Tak. Czyli z tym, no tak, czyli Orange, a jak tam walka, bo to też ciekawa sprawa,
pewnie trochę nawet na jeszcze inną audycję, walka ze sprzętem gospodarstwa domowego,
z robotami sprzątającymi.
No u mnie siedzi teraz Roborock od kwietnia, którego sobie kupiłem i z którego właściwie jestem zadowolony.
Robi to, co chciałem, żeby robił. No słysząc opinię, że ta aplikacja jest super,
to ja bym powiedział, że taka super to ona nie jest. Może inaczej.
Jeżeli ktoś jakby patrzy na aplikację tylko w ten sposób, że on jest w stanie z niej,
nie wiem, włączyć, wyłączyć robota, nie? I ewentualnie go w pewnym momencie zatrzymać,
no to faktycznie jest super. Ja jakby byłem przyzwyczajony do iRobota w ten sposób,
że nie wiem, mogłem sobie nadawać strefy sprzątania wychodząc z domu,
że on mnie mógł zacząć sprzątać po określonym jakiejś tam odległości,
harmonogramy tworzyć, tworzyć też te przestrzenie, na przykład, że miałem przestrzeń,
nie wiem, sprzątaj pod biurkiem, więc mogłem to odpalić tylko i wyłącznie tą strefę.
No to tutaj bardzo się musiałem namachać z tym, żeby do tego dojść i w ogóle zrobić,
no ale jakoś tam działa, nie? Mam takiego robota, który gdzieś tam może mopować,
więc masz też te strefy ustawienia, strefy i ustawienia poszczególnych rzeczy,
takie na przykład, że możesz włączyć mopowanie, odkurzanie, odkurzanie i mopowanie,
albo odkurzanie przed mopowaniem, nie? No to tak naprawdę to są takie elementy,
które wybierasz i nie wiesz, co masz wybrane, bo nie ma tego tak zwanego zmiany stanu,
że masz na przykład zaznaczone jest to, nie? Jest suwak, gdzie możesz wybrać moc
na przykład na nawilżania podłogi, tak? I wiadomo, że ja mogę tego robota odpalić
w trybie smart albo w standardowym i on sobie wtedy sam tam dobiera jakieś rzeczy
na podstawie tego, jak on to oceni, ale jakbym chciał na przykład, nie wiem,
łazienkę posprzątać z mocą 25, no to już muszę na przykład wyłączyć VoiceOvera
i trafić sobie w ten pasek, nie? W pewnym miejscu, więc to są takie rzeczy,
które na tym poziomie, powiedzmy, jak sobie zestawisz dwa urządzenia,
urządzenie bez jakiejkolwiek aplikacji, no to pewnie na tym urządzeniu,
z tą aplikacją jesteś w stanie zrobić to samo, no tylko, że tych inteligentnych,
nowoczesnych urządzeń już nie kupuje się po to, żeby móc zrobić te rzeczy
podstawowe, nie? Tylko żeby móc też robić te rzeczy bardziej zaawansowane, nie?
Dlatego tym bardziej problem jest taki z tymi wszystkimi, no z całym takim sprzętem
AGD, z pralkami, z zmywarkami i wszystkim, że niestety te urządzenia,
nie ma, znaczy stosunkowo mało jest dobrych jakościowo nieinteligentnych urządzeń.
To idzie jedno za drugim trochę, że trudno jest kupić coś tańszego,
no potem się okazuje, że to technologicznie jest często gorsze niestety,
parametrowo, prądowo i z wielu różnych, w wielu różnych aspektach.
Tak, no to jest prawda. I wiesz, jeżeli ktoś na przykład mówi, że on poleca
kuchenki retro, bo masz pokrętło i włącznik, wyłącznik…
No to jakbyśmy BlindShella polecali.
Wiesz, to ja to rozumiem.
Oczywiście.
Tylko to jest inny poziom sprzętu trochę, nie? Bo to jest trochę tak,
że na takiej kuchence retro masz możliwość faktycznie ustawienia sobie na przykład
poziomu mocy, no ale tak naprawdę nie wiesz, jaki masz poziom mocy ustawiony,
nie? To znaczy wiesz, w którym momencie jest max, bo on ci się tam poleci,
pokrętło ci się kończy, no i jesteś w stanie tam o ileś centymetrów przekręcić lewo,
wierząc w to, że na przykład to jest połowa. No tylko, że patrząc w ten sposób,
no to na takiej kuchence dotykowej powiedzmy, no też jesteś w stanie
tą połowę sobie w jakiś sposób wyczaić, nie? To znaczy nauczysz się,
że w tym miejscu się zaczyna pasek, w tym miejscu się kończy ten pasek,
więc dotkniesz go tu i masz na środku, więc… czy włącznij w konkretnym miejscu.
Tylko problem się pojawia, kiedy chcesz zrobić faktycznie więcej rzeczy,
na przykład na kuchence retro ustaw sobie, nie wiem, timer na konkretny palnik,
no tego nie zrobisz, nie? I po to też się kupuje na przykład te nowsze urządzenia,
to jest raz, że to, że one są bardziej wydajne, no ale dwa, też możesz robić
te rzeczy i fajnie by było, żeby ta dostępność też szła i użyteczność
w tym kierunku, nie? To znaczy, że my możemy z tych funkcjonalności korzystać.
No, możesz sobie kupić pralkę zwykłą z pokrętłami, gdzie masz cztery przyciski,
powiedzmy, włącz, wyłącz i jedno pokrętło, że się nauczysz dwa razy w prawo,
że to jest program, nie wiem, bawełna, no ale możesz też kupić nowoczesną pralkę,
w której, powiedzmy, wiesz, że jak włączysz, no to masz od razu bawełnę,
dajesz tylko start, no i też możesz z niej korzystać, nie?
Tylko, że chciałbyś pewnie w pewnym momencie móc sobie wybrać, nie wiem,
że wirowanie masz takie i takie, a de facto ja posiadając pralkę z pokrętłami,
czyli taką starą jeszcze i tak bardzo często musiałem, nie wiem, sprawdzać
albo dzwonić do kogoś, jaka jest ustawiona temperatura teraz, no bo to są sprzęty,
z których nie korzystasz na tyle często, że przypamiętasz.
Pamiętasz wszystko.
Wszystko, nie?
Oczywiście. Chciałem jeszcze zapytać was o kilka rzeczy, bo często pytasz często.
Pisałeś na Facebooku, że proponowałeś pomoc w doborze, gdzieś tam w takiej usługi
doboru sprzętu, pomoc w doborze sprzętu do aktywnego samorządu komputerowego
i nie tylko. I chciałem zapytać z twoich takich powiedzmy doświadczeń,
jak to teraz wygląda? Co ludzie głównie kupują w takim aktywnym samorządzie?
Jakie mają potrzeby? No pewnie każdy inaczej, ale tak z twojej perspektywy,
jak to wygląda? Albo co, bo my siedzimy w tych technologiach dużo,
wiemy o nich jak nie wszystko, to prawie wszystko, bardzo dużo.
A ciekawy właśnie jestem z takiej perspektywy osób, z którymi miałeś do czynienia,
które niekoniecznie w tych technologiach siedzą. Co oni chcą?
Albo dlaczego coś chcą? Albo dlaczego czegoś nie chcą? Czego się obawiają?
O czym głównie myślą kupując taki sprzęt? Jak to wygląda?
Bardzo często to jest kwestia tego, że mamy jakieś przyzwyczajenia swoje
do czegoś, z czego korzystamy i trudno nam się jest jakby to powiedzieć,
trudno nam jest spróbować skorzystać z czegoś nowszego.
I to zauważyłem, że ludzie tego się generalnie boją.
To znaczy jeżeli mieli na przykład telefon z Touch ID, to oni już sobie wyobrażają,
że to Face ID tak naprawdę jest czymś, co będzie dla nich niedopuszczalne.
Też masa ludzi kupowało iPhone’y 8 albo jakie to były jeszcze?
Te SE, póki mogli. SE 2022 bodajże ostatni był.
Tak, dokładnie. No i wiesz, to jest trochę tak, że pewne rzeczy ewoluują,
ale ja też zauważyłem, że jak komuś wytłumaczyłem na przykład
no słuchaj, ale naprawdę to można zrobić w ten i ten sposób.
Ja jestem w stanie ci pokazać jak to działa i jak lepiej z tego korzystać.
A jednocześnie dostajesz urządzenie, które jest naprawdę bardziej wydajne
i cenowo też moim zdaniem bardziej korzystne, bo płacenie ileś tam pieniędzy
za urządzenie, które jest sprzed dwóch, trzech, czterech lat tylko dlatego,
żeby mieć Touch ID, to ja uważam, że takie jest trochę marnowanie potencjału
tych własnych pieniędzy. I potem się okazywało, że ci ludzie faktycznie
no byli w stanie się tego nauczyć i potem gdzieś tam też twierdzili,
że można z tego korzystać i im dłużej z tego korzystają, tym bardziej
dla nich to jest zrozumiałe i w sumie niepotrzebnie się bali.
A też zauważyłeś taki boom na… taką niechęć do Windowsa i boom na Macie?
Wiesz co, trochę ludzie chcieli sprawdzać i miałem parę takich osób,
które chciały kupić, ale też zauważyłem, że niektóre z tych osób
no nie były w stanie się przekonać i potem wyszły z tego systemu.
Albo korzystały z Windowsa na Macu, albo gdzieś tam tego Maca oddawały,
sprzedawały, więc nie powiedziałbym, że to jest takie jeden do jeden.
Trochę osób przeszło, ale to raczej są takie indywidualne preferencje,
o tak bym powiedział. No też to jest kwestia tego, o czym też ty powiedziałeś,
że jeżeli korzystasz z jakiegoś pakietu na przykład biurowego z Office’a,
no to ciężko ci się będzie do tego przyzwyczaić na Mac.
Tak.
A każdy z nas trochę inaczej korzysta z komputera.
Oczywiście.
Jeżeli wiesz, ktoś standardowo używa powiedzmy komputera do przeglądania internetu,
no to prawda jest taka, że ja tutaj często też mówię, no zastanów się,
czy w ogóle ten komputer jest ci potrzebny, no bo tak naprawdę można to robić
efektywnie na telefonie. No i są osoby, które korzystają na telefonie.
Tak, myślisz, że można to robić efektywnie, jakby jesteś zdania,
że można efektywnie na telefonie internet przeglądać?
Można. Ja wolę na klawiaturze jednak, bo skróty klawiaturowe robią nam…
Już druga, trzecia godzina nam leci.
Tak, będziemy powoli kończyć.
Już mi się język plącze. Robią nam robotę i ja na przykład uwielbiam korzystać
ze skrótów klawiaturowych, nie? Ale znam osoby, które komputera nie odpaliły
przez ileś tam lat, więc podziwiam.
No też takie osoby znam, które…
Może to też jest kwestia tego, że na przykład jeżeli korzystasz z jakiegoś serwisu
przez stronę internetową, a potem korzystasz z aplikacji dedykowanej
do tego serwisu, no to może to też jest trochę tak, że jesteś w stanie
to zastąpić gdzieś, nie?
No tak. I coś ciekawego jeszcze. Ludzie, nie wiem, skanery kupują?
Wiesz co, skanerów miałem mało. Ludzie… Linijki brajlowskie na przykład,
notatniki brajlowskie, to jest coś, co ludzie chcą i też
potem zadowoleni raczej są z takiego sprzętu.
Sam teraz też planuję kupić sobie notatnik brajlowski, bo uważam,
że to jest coś, co daje trochę inne wrażenie korzystania, nie?
Sam też pewnie, nie wiem, wydaje mi się, że ty korzystasz z linijki brajlowskiej.
Tak, korzystam.
Aktywnie. Wiesz, już samo to, że dyskretnie możesz sobie pewne rzeczy notować
albo odczytać gdzieś tam, nie? Nie masz wszystkiego puszczonego w ten jeden
kanał głosowy na uszy, czyli masz syntezę mowy, rozmówców i wszystko na raz,
tylko możesz sobie gdzieś tam pod rękami odczytać, bo to daje taką wartość
dodaną do tego, co korzystasz na zasadzie.
Ale chciałbyś prawdziwy notatnik czy linijkę z funkcjami notatnika,
bo to jednak cenowo to jest prawie, że to samo, funkcjonalnie,
znaczy prawie, że, ale nie do końca, a cena jednak jest inna, nie?
Powiem Ci wprost, że ja rozważam kupno Mantisa.
Aha, no to ja tak samo jestem w mniejszości, bo dlaczego?
W sumie temat też ciekawy, dlatego tak powiedziałem a propos notatników,
że takim typowym, pełnoprawnym notatnikiem jest w tej chwili tylko BrailleSense,
który z jednej strony jest urządzeniem fascynującym, bo nowy BrailleSense,
nie wiem na ile to śledziłeś, jest mocno androidowy, mocno jakoś tam poprawiony,
ma kółko do nawigacji, jakieś takie dotykowe sensory przy przewijaniu Brailla
i w ogóle wow, ale kosztuje tysięcy, około 20, żeby tylko, a może nawet więcej.
Była ostatnio prezentacja, co prawda urządzenia niedorobionego jeszcze,
więc to trudno powiedzieć, ale działa to dość topornie i bardzo mnie to kusi,
nie powiem, ale wtedy to jest tak, że wydajemy całą pulę właściwie
aktywnego samorządu, nie tylko na Brailla, ale właściwie na Brailla
i być może na wszystko, tak? To 20 czy tam nawet 25 tysięcy.
I trzeba być naprawdę kimś typu Robert Hedzyk, który wychwala takie urządzenie
i go funkcjonalnie, realnie potrzebuje rzeczywiście w pracy i jest z niego zadowolony.
I myślę, że trochę takich osób jest, ale to naprawdę trzeba wiedzieć,
po co takie urządzenie się kupuje. Ja niby bym chciał, ale cena mnie przeraża
i to, że tak trochę jak z makiem, że coś się wydaje, a potem by się okazało,
że wcale to takie dobre nie jest. Tańszy jest za 15 tysięcy, czy Brailliant,
około 15, to już tak upraszczam, 12-15, czy Brailliant, czy ten Braille eMotion,
który znowu właściwie z tego, co Piotr w prezentacji pokazywał, machacz,
no ma wszystko, znaczy jest linijka z klawiaturą brajlowską,
ja nie lubię tych klawiatur perkinsowskich, brajlowskich, no ale wszystkie one takie mają,
no ale linijka, która ma w sobie notatnik i jakąś mowę i odtwarzacz i głośniki
i mikrofon i androida i owszem, nie umie tyle ile BrailleSense,
nie jest taka może funkcjonalnie dobra, ale znowu designersko jest chyba
być może nawet ciekawsza i myślę, że to może być urządzenie polecane.
Natomiast no rzeczywiście problem jest taki, że ono ma tylko klawiaturę brajlowską.
Mantis, o którym wspomniałeś, to urządzenie stare, bo dość stare,
z 2022 roku, nie jest to żaden notatnik w sensie, w rozumieniu takim,
że ona ma jakiś, nie wiem, android, jakiś system specjalny, coś tam.
Ma po bluetoothie funkcję audio też jakieś, ale tylko z wejściem słuchawkowym.
Ona nie ma głośnika, ale jak pewnie wiesz, albo jak też Państwo wiedzą,
no Mantis to jest urządzenie, które ma klawiaturę QWERTY i ono,
ja przez chwilkę to miałem do czynienia z 2022 roku i mi się właściwie podobało to,
że to jest takie proste urządzenie, może trochę toporne, takie nie do końca superfajne, ładne,
ale że wiesz, bierzesz urządzenie, włączamy i możesz je bez problemu ustawić,
w sensie takim, że nie wiem, strzałki to są strzałki, enter to jest enter,
nie ma zastanawiania się, jakieś akordy brajlowskie, czy to ze skrótami,
czy z cyframi, czy obniżony, jaka notacja, jak zostało to gdzieś tam zaimplementowane.
Kto pamięta, to pamięta brailla komputerowego, nie każdy musi pamiętać te wszystkie niuanse.
A tutaj masz normalną klawiaturę, piszemy tak jak piszemy, backspace to backspace,
enter to enter, strzałki to strzałki, ctrl-s zapisuje, ctrl-o otwiera,
ctrl-n tworzy nowy plik, czyli jakby wszystkie te znane nam z Windowsa czy z Maca,
zależnie, tu jest command, tu jest control, no ale te funkcje są mniej więcej takie same.
I nagle się okazuje, że mamy prosty notatnik z plikami tekstowymi,
no i oczywiście urządzenie pracujące z obsługą polskich skrótów brajlowskich
i urządzenie, które po bluetoothie czy po kablu działa nam z tym, czego używasz,
czyli z VoiceOverem, ewentualnie z iPhone’em, z czymkolwiek.
I nagle to się okazuje trochę może toporne, trochę duże, ale całkiem sensowne rozwiązanie.
Dlatego ja jestem za tymi monitorami z QWERTY i żałuję, że tylko Mantis jest właściwie jedynym urządzeniem,
które taką klawiaturę QWERTY posiada, tak z mojego punktu widzenia.
Tak, no właśnie ta QWERTY klawiatura to jest chyba coś, co mnie najbardziej do tego przekonuje.
I powiem ci szczerze, ja to urządzenie nie widziałem i ja nie mam takiego wrażenia,
że ono jest jakieś super toporne, jakieś brzydkie. Ono jest w miarę cienkie,
w miarę takie estetycznie wykonane. No może ten kolor taki zielony trochę jest…
No od czaru bym wiedział.
Nie wiem nawet, nie pamiętam koloru, nie wiem.
Ale wiesz, to czego ja bym potrzebował właśnie w tego typu urządzeniu,
no to jest to, do czego ono powinno służyć, czyli do notowania, nie?
Prosta rzecz, że ja potrzebuję sobie coś zanotować albo wgrać pliki,
potem szybko je przeczytać. Ja nie potrzebuję w tym mieć telefonu,
odtwarzacza i innych tam różnych szmerów, bajerów, tylko ja potrzebuję mieć urządzenie,
które w sytuacjach specyficznych będę w stanie szybko włączyć, szybko coś napisać.
I takie połączenie właśnie linijki 40-znakowej z tą klawiaturą QWERTY
daje mi takie poczucie, że to będzie zrobione w miarę sprawnie i dość szybko, nie?
Mhm. No tak, to jest oczywiście, to jest prawda.
Nawet to, co powiedziałeś, że tylko jest głos po bluetoothie gdzieś tam,
no właśnie to jest kwestia tego, że ja nie kupuję tego urządzenia,
żeby teraz na nim słuchać i nie wiadomo czego, tylko żeby korzystać z tego brajla.
I dla mnie to urządzenie w tych aspektach naprawdę spełnia swoją robotę.
Mhm. A właśnie jeszcze ludzie kupują takie odtwarzacze typu SensePlayer,
ewentualnie Victor Reader Stream, czyli te playery dla niewidomych?
Pewnie tak, a może nie.
Ja nie miałem nikogo takiego.
Aha.
Więc tutaj się nie wypowiem, aczkolwiek też jesteśmy w różnych grupach
i widzimy, że ludzie to chwalą gdzieś tam i że kupują, nie?
Więc to też jest kwestia potrzeb jakby.
No to też jest pewnie trochę tak jak z tym notatnikiem u nas, nie?
Że ja kupuję notatnik po to, żeby to działo tak i tak,
a ktoś może kupuje taki player, żeby właśnie mieć typowo player,
żeby się nie zastanawiać.
No tak, bo to trochę mnie zawsze to korciło, że mnie wkurzało,
że jednak w Voice Dreamie coś musisz zastopować.
Musisz gdzieś tam znaleźć, nie wiem, przycisk do jakiejś zakładki,
do czegoś, do czegoś. No ale co z tego, jak gdzieś tam te playery wszystkie działają
albo wolno, albo głosy nie takie jak trzeba.
Ja się do głosu iPhona przyzwyczaiłem i zawsze było coś, co sprawiało,
że jednak testowałem wszystkie te playery.
Niekoniecznie chciało mi się tego realnie używać.
Choć idę, jakby doceniam, rozumiem, pochwalam, tu idź do procenta,
do zakładki, do czegoś, do czegoś. No ale co z tego?
Tak, no i wiesz, też ktoś może ci na przykład, może nam powiedzieć teraz,
no dobra, ale na iPhonie macie wprowadzanie Braille’em, więc po co wam notatnik?
No właśnie chodzi głównie o to, że może wprowadzanie mamy, nie?
Ale nie mamy odczytu, a mi na tym odczycie najbardziej zależy.
I teraz, żeby osiągnąć coś takiego, jak mam na przykład właśnie w Mantisie
czy w tego typu urządzeniach, to musiałbym podłączyć sobie do tego
linijkę brajlowską, nie? I wozić dużą linijkę brajlowską.
A jak mam wozić linijkę brajlowską, no to wolę sobie kupić urządzenie
trochę bardziej zaawansowane, czyli już na przykład z klawiaturą.
No i obejść tego, tego iPhona, w którym pewne rzeczy, no, też trochę
zajmują czasu, nie? Żeby sobie włączyć notatkę, gdzieś tam ją wyświetlić,
nowa notatka, coś tam, no to trochę czasu schodzi.
Tak, czy takie parowanie iPhona z linijką, coś, to też nie są takie rzeczy
wcale działające jakoś super niezawodnie, super efektywnie, ten braille
na iOSie. Znaczy to super, że to jest i możliwości są coraz większe
i w jedną i w drugą stronę, ale żeby to było takie dobre, efektywne,
no dobrze, jak komuś to, jak ktoś chce, to w porządku, tak?
Tak jak mówimy, no potrzeby są, potrzeby są różne.
No nic, będziemy pewnie kończyć. Ja chciałem jeszcze gdzieś tam,
ale to obawiam się, żebyśmy mogli drugą audycję zrobić.
Chciałem popytać o Twoje też zainteresowania dostępnością kultury w Krakowie,
bo chyba dużo się dzieje, jeżeli chodzi o to, o kulturę, tak, dostępną.
Tak, dzieje się sporo i to jest fajne, że może trochę takich wydarzeń jest,
ale tak jak mówisz, no to jest, myślę, że możemy się umówić na kolejną audycję
po prostu i sobie pogadać typowo kulturalnie.
No tak, a komuś, kto by do Krakowa przyjeżdżał, co polecasz z takich rzeczy,
które są najlepiej przygotowane pod kątem dostępności,
albo takich, których osoba niewidoma najbardziej, no, skorzysta.
Może sobie coś pooglądać, podotykać, nie wiem, posłuchać.
Co byś polecał?
Muzeum Czartoryskich jest fajnie zrobione, fajnie odnowione.
Tam jest fajna, zrobiona ścieżka, mamy audioprzewodnik
z całkiem nieźle napisaną audiodeskrypcją skonsultowaną.
To jest chyba jedno.
Pałac Krzysztofory to jest drugie, z czego oni mają wystawy tematyczne.
Jest jedna taka wystawa stała, ale oni mają bardzo fajne wystawy tematyczne,
więc to sobie trzeba śledzić, co tam konkretnie się pokazuje.
Generalnie mówię o całym Muzeum Krakowa, Muzeum Historyczne Krakowa.
Kiedyś to teraz Muzeum Krakowa i różne oddziały, różne rzeczy oferują,
bo tutaj jest Muzeum Podgórza, czy, czy Dom pod Krzyżem, czy właśnie
Pałac Krzysztofory. Warto sobie to gdzieś tam też śledzić.
No z takich wydarzeń, no to na przykład Teatr Słowackiego.
Jak ktoś lubi teatr, to też warto do nich pójść i sobie poobserwować,
bo nie wszystkie spektakle zawsze są dostępne z audiodeskrypcją,
ale mamy spektakle publikowane, informacje kiedy są i w głównym kalendarzu
też oni o tym informują, które spektakle, więc warto to gdzieś tam śledzić.
No dzieje się sporo, coraz więcej.
Międzynarodowe Centrum Kultury teraz jest akurat w remoncie,
ale w przyszłym roku powinni wrócić, więc jak ktoś będzie,
to też warto do nich zajrzeć, bo też bardzo ciekawe rzeczy takie
historyczno-międzynarodowe mają, więc to jest to.
No i mnóstwo innych rzeczy. No Wawel, na przykład na Wawelu
fajne makiety dotykowe powstały, są nowe wystawy gdzieś tam między murze,
też z taką strefą dostępności, audioprzewodniki w miarę okej,
więc to są takie miejsca, które mogę gdzieś tam, no tak polecić
z takim zaznaczeniem, że nie wszystko idealnie, ale naprawdę robi się,
robi się dużo i jest coraz lepiej i to warto gdzieś tam też o tym informować
i warto na to przychodzić, gdzieś to wspierać.
No to oczywiście. No nic, będziemy się zbliżać,
właściwie nie będziemy się zbliżać, zbliżamy się do końca.
Bardzo dziękuję, że przyszedłeś, że opowiedziałeś o twoich doświadczeniach
z technologią. Ja tak zacząłem wtedy o tych aplikacjach mówić
i skończyło się na Intelu, no ja z innych powodów,
ale jeszcze nie, nie przetestowałem niektórych z programów,
które bardzo mnie interesują, jak Clipman, chociażby,
znaczy mam zainstalowane oba schowki, bo Ditto na Windowsie i Clipman,
ale ten Clipman nie do końca mi przypadł do gustu,
chociaż szanuję, cieszę się, że twórca Clipmana zrobił taką aplikację,
bo ona się okazuje też, że działa coraz lepiej na innych systemach,
czyli na Mac, Windows, Linux, Windows, Mac, Linux,
ale też iPhone i też Android jakoś tam, więc, więc naprawdę robi się
coraz ciekawiej. Klient Telegrama też nam się ładnie rozwijają
i na iPhona, i na Androida. Paperback, czytnik książek na Windowsa
i na Maca i też z warstwą audio działa coraz lepiej.
Będzie, czy już jest właściwie w TestFlighcie wersja beta na iPhony,
więc może, wiadomo, różnie było, no ale może będzie taki czas,
że już Voice Dreama pożegnamy, chociaż ja mam duży sentyment
do Voice Dreama, zawsze, zawsze, zawsze miałem.
Ale Paperback’a akurat używam, to tak jeżeli chodzi, jeżeli chodzi o mnie.
No i pewnie jak się kiedyś spotkamy za czas jakiś, to będziesz miał już
tego nowego Maca, to wtedy będziesz mógł opowiadać jak tam,
o jeszcze, bo nic nie mówiliśmy o narzędziach audio, o aplikacji,
o edycji audio, gdzieś tam o kwestiach dźwiękowych i innych.
Także może za jakiś rok albo kiedyś Cię spotkamy i dokontynuujemy to,
czego nie zdążyliśmy powiedzieć w tym podcaście.
Bardzo dziękuję Ci za zaproszenie. Jestem otwarty, jak tylko będziesz
chciał mnie zaprosić, no to umówimy się i na pewno będą tematy,
bo jak widać jest ich sporo, może być ich jeszcze więcej,
więc dzięki wielkie za zaproszenie. Wam dziękuję za słuchanie.
Długo, jak zawsze, mam nadzieję, że też dość treściowo, merytorycznie,
no i ciekawie, więc zapraszam Was też na inne podcasty w Tyflo Podcaście
do czytania Tyfloświata, gdzie tutaj Michał na to odpowiada,
bo też sam często czytam te rzeczy, które podsyłasz, więc myślę,
że to są ciekawe rzeczy.
No tak, następny numer w październiku m.in. będzie o Clipmanie,
o konferencji SightCity, o klawiaturze Whisper Dictation i o Wispr Flow,
czyli aplikacji i klawiaturze do dyktowania na Windowsie, Macu i nie tylko.
To jeszcze raz dziękuję. Przypomnę, że Adrian Wyka był gościem podcastu,
który prowadził Michał Kasperczak.
Był to Tyflo Podcast. Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.