Echa Przeglądów Odcinek nr 1

Pobierz napisy w formacie SRT
Pobierz napisy w formacie VTT
Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego prezentuje Tyflo Podcast.
Dobry wieczór, nazywam się Michał Kasperczak i będę co czas jakiś,
najpewniej co kwartał, co trzy miesiące, prowadził taki cykl,
który nazwaliśmy Echa Przeglądów. Można powiedzieć Echa Tyflo Przeglądu,
Echa tyfloprzeglądów, echa kwartału, echa tyfloprzegląd-suplement.
Można różnie o tym myśleć. Chodzi o to, że w tyfloprzeglądach
jest bardzo dużo różnych ciekawych i sensownych informacji,
ale czasem brakuje przestrzeni, żeby je na spokojnie
albo po jakimś nieco dłuższym czasie skomentować,
do pewnych rzeczy wrócić, sprawdzić co, jak, w jaki sposób,
Dlaczego tak, a dlaczego inaczej? Albo dlaczego jednak nie, a wydawało się, że tak?
Coś jest używane, pożytkowane. Dlaczego coś się sprawdza, albo coś się nie sprawdza?
Jak w ogóle można, w jak różny sposób można podchodzić do technologii,
do korzystania i korzystać z komputera, z telefonu i tak dalej, i tak dalej.
Goście audycji będą różni. To będą osoby, które zwykle występują
…ale też będę starał się jakichś gości zewnętrznych, nie aż tak bardzo związanych z tym, co dzieje się na bieżąco, zapraszać.
Ale to jeszcze nie dzisiaj.
Na razie my się rozkręcamy i dopiero jakieś wiadomości na Whatsappie, kontakt proponowałbym, prosiłbym po godzinie 20.
A dzisiaj w podcaście wezmą udział… to może przedstawcie się.
Michał Dziwisz, Piotr Machacz, Tomek Bilecki.
No i cóż, bez zbędnych, bez wstępów, zaczniemy.
A może jednak będzie coś w rodzaju, nie wstępu, ale takiego,
jak w ogóle korzystacie na co dzień?
Waszym głównym źródłem pracy, funkcjonowania w technologii
jest co? Komputer, telefon, jak to wygląda?
Takie podstawowe narzędzia. Jak to u was jest na dzień dzisiejszy?
U mnie zdecydowanie jednak komputer.
To znaczy, no, jednak szybkość pisania, szybkość przeglądania chociażby internetu
na komputerze jest duża, choć na przykład YouTube’a bardzo często jednak oglądam
czy słucham na… jednak na smartfonie.
W sumie nie wiem czemu.
Jeżeli już ma mi coś grać, jakiś film, no to lubię sobie wstać, coś zrobić i tak to wygląda.
Chyba, że znowu mam przeglądać na przykład ileś różnych filmów, bo chcę, nie wiem,
sprawdzić test jakiegoś sprzętu, czy instrumentu, czy nie wiem, czego jeszcze.
I wiem, że tych filmów będzie bardzo dużo i będę chciał je bardzo szybko przejrzeć.
I to jest komputer, jak rozumiem, jak się domyślam, z systemem Windows i NVDA.
Tak, tak jest.
ESPIC?
Nie, RH Voice.
RH Voice Nathan.
Aha, a telefon to na dzień dzisiejszy bardziej Android cały czas?
Mam jedno i drugie, ale częściej korzystam z Androida,
A iPhone to jest do…
Czasami YouTube’a posłucham na iPhone’ie.
Też nie zawsze.
Co jeszcze?
No to zależy chyba trochę.
Rozumiem. Dobrze, no a teraz Piotr, jak u ciebie?
U mnie to jest…
Powiedział podobnie, ale może takim spodziałem…
Nie wiem, 60 na 40 komputera, może 70 na 30,
ale jednak na telefonie też robię dużo.
No bo ja akurat jeszcze w życiu zajmuję się takimi rzeczami,
że jestem poza domem i kiedy jestem poza domem w większą część dnia,
czyli od rana do popołudnia,
no to wtedy moim głównym narzędziem jest smartfon,
którym gdzieś jakieś informacje sobie organizuję.
Czy to jest coś YouTube’a, ale to są głównie wiadomości,
to są głównie jakieś media społecznościowe,
gdzie praktycznie cały czas obserwuję różne rzeczy
i sobie gdzieś zapisuję rzeczy, do których chciałbym wrócić,
czy to na typo przeglądy, czy na inne tego typu kwestie.
YouTube też, aczkolwiek jeśli chodzi o YouTube’a,
to ostatnio nawet mam tak, że…
Właśnie to jest podobnie, jak mówił Tomek,
jeśli robię jakiś research, coś szukam informacji,
no to wiadomo, że na komputerze jest łatwiej.
Jak oglądam coś dla przyjemności,
Na smartfonie, zwłaszcza coś na smartfonie, to jest Airplay,
to się wieczorem znów przydaje, kiedy zasypiam, no to się Airplay przydaje.
Ale też aplikacja YouTube’a na iPhone’ie ostatnio ma problemy
czasem z fokusem, kiedy jakieś posty się pojawiają.
A najnowszy problem, który mnie bardzo irytuje, to niemożliwość
czytania opisów, które po prostu na VoiceOver’a zniknęły.
Więc z tym jest różnie, ale generalnie to właśnie do takiej
przeglądania różnych rzeczy to telefon.
W pewnym sensie też, ale tutaj z jakiegoś głębszego researchu,
to znowu się komputer jednak przydaje, no bo mamy wyszukiwanie lepszej możliwości
nawigacji ponad długość.
No oczywiście. I komputer to jest u ciebie Apple.
Tak, w dużej części Apple, ale też komputer z Windowsem jest,
no między innymi przez to, że jednak też dużo interesuję się kwestiami
związanymi, no między innymi z grami, gdzie Windows się przydaje.
Tak naprawdę moje stanowisko jest tak, powiedział, podzielone.
I w tym komputerze Windows to jest to NVDA, SPIG, RH Voice, English Team Leader? Jak to wygląda?
Głównie NVDA, a jeśli chodzi o syntezatory, no to dla angielskiego Eloquence, dla polskiego RH Voice i teraz na wszystkich platformach.
W sumie jeśli chodzi o polski, no to RH Voice w końcu.
Na iPhone’ie też?
Też, tak.
A, no proszę. Dobrze, a Michał, jak u Ciebie?
Jeżeli o mnie chodzi, to w kwestiach zawodowych, kwestiach związanych z pracą, to zdecydowanie komputer.
Komputer stacjonarny. Mam po prostu swoje stanowisko pracy, przy którym jestem teraz i jeżeli robię cokolwiek związanego z pracą.
Poza w zasadzie jedną czynnością, którą od czasu do czasu zdarza mi się wykonywać na telefonie, to jest odpowiadanie na maile.
Bo jeżeli mam takie właśnie jakieś wiadomości, na które mogę odpowiedzieć dość szybko,
gdzieś tam się przemieszczając, to akurat wysyłam je z poziomu telefonu.
Natomiast tutaj głównie praca, to jest komputer, rozrywka.
Powiedziałbym, że po części też komputer, ale ten smartfon jednak dość intensywnie
do konsumowania różnego rodzaju treści, czy to YouTube, czy jakieś inne multimedia, czy książki.
No to zdecydowanie tutaj pod tym względem to urządzenie się spokojnie do tego nadaje.
I też media społecznościowe, aczkolwiek to tak jest powiedziałbym pół na pół,
bo media społecznościowe pokroju tych, które mnie rzeczywiście interesują, czyli Reddit i Mastodon,
To jest komputer, natomiast to, co jest takim zabiciem czasu z reguły, czyli Facebook, to jest telefon.
I komputer to jest Windows 11, NVDA i nieśmiertelne Apollo.
I syntezator Apollo, a iPhone to jest iPhone po prostu i…
I Zosia.
I Zosia, głos Zosia.
Tak jest.
No to u mnie wygląda tak, że ja też jakbym miał wskazać komputer czy smartfon,
to w pierwszym rzędzie jednak komputer. Chociaż szybciej pewne rzeczy takie ogólne,
jak chce się tak wstępnie zorientować, no to jednak to jest gdzieś tam na początku
dnia iPhone, czyli szybkie też jakieś tam odpowiedzi na maile.
Akurat ja używam, to już podpowiem, bo nie jest to żadna tajemnica.
Michał, zawsze promujesz i lubisz tego Outlooka i iOS, ja z kolei Apple Mail.
U mnie podobnie.
Aha, ja ten klient mailowy na iPhonie.
Oczywiście właśnie Facebook, na którym mimo wszystko dla siebie znajduję
dużo informacji. Nie używam Mastodona, Reddita i tak dalej.
Może dlatego, że nie przygotowuję tylu rzeczy,
czy nie uczestniczę czynnie w tych poprzedlądach,
więc nie przygotowuję rzeczy, które są tylko na nichzowych platformach,
jak właśnie Mastodon i Reddit.
Twitter to też kiedyś oczywiście tak,
ale teraz tej aplikacji Twitter for iPhone nie używam.
Chociaż Spring na iPhone jakoś tam ciągle dostępny jest.
YouTube, tak wszyscy mówimy o YouTubie.
Jeżeli YouTube, to miło wszystko w komputerze,
dlatego że ja sporo rzeczy jakieś tam kolekcjonuję,
ściągam i potem sobie słucham jako side-loadowane,
czyli dodatkowo wrzucane pliki audio do aplikacji podcastowej Kastro.
I dlatego używam YouTube’a w komputerze i wtyczek różnych do NVDA,
prostszych, mniej prostych do pobierania pewnych rzeczy.
Ale jeżeli chodzi o YouTube z iPhone’a, o czym też w swoim czasie powiemy,
no to używam aplikacji Unwatched for YouTube,
która mi się bardzo sprawdza, bardzo podoba,
chociaż ostatnio jakoś używam jej mniej.
I to jest iPhone głos Zosia. Natomiast jeżeli chodzi o komputer, to jest Windows 11, oczywiście, NVDA,
synteza S-PIC, bo jakoś inne głosy nie do końca umiem się na nie przestawić.
Czego tam jeszcze używam? No, mam też Maca, którego jakoś teraz trochę mniej go pożytkuję,
mniej go używam, ale też do pewnych rzeczy, jakiegoś tam sprawdzania poczty,
innych aplikacji jak najbardziej się sprawdza.
Chociaż mówię, no teraz używam go mniej.
Także jak miałbym powiedzieć, podsumować,
no to tak, to jednak komputer zdecydowanie,
choć oczywiście w telefonie grę o tych aplikacji mam,
bo czytanie książek, mimo że zawsze mówię,
że jakoś tak będę bardziej czytał w paperback,
w aplikacji znakomitej, zresztą pod Windowsa,
do czytania książek, to jakoś tak staję na tym,
że z Voice Dream’a słucham w słuchawkach kostnych
Aftershocks jakiś tam, nie Aftershocks, Shocks.
To już są te nowe, to są te nowe Shocksy, zresztą bardzo, bardzo dobre.
No i to tak tyle ogólnie. Chciałem się zorientować,
jak to gdzieś tam wygląda, do czego się będziemy odnosić dalej
No to taki pierwszy temat, pewnie dość duży, który sobie wymyśliłem,
to jest kodowanie, tworzenie aplikacji przy pomocy sztucznej inteligencji.
Bo to o tym teraz wszyscy mówią. Powstają różne bardzo ciekawe aplikacje,
inne zyskują dostępność, wtyczki do NVDA powstają, jedne lepsze,
drugie gorsze. I tu pewnie będę głównie Michała pytał i gdzieś tam Piotra,
jeżeli chodzi o gry Tomka, jeżeli chodzi być może o te kwestie muzyczne,
choć wiadomo, że to jest taki tylko podział symboliczny,
bo to wyjdzie nam w rozmowie. Chciałem zapytać, jak to w ogóle jest,
na ile to rzeczywiście jest coś… Czy to już jest rzeczywiście czas,
że bez znajomości kodu można takie aplikacje zacząć pisać?
Do jakiego momentu można dojść? I co tak naprawdę trzeba wiedzieć?
Co może być atutem, co może być jakąś pułapką?
Jak to, Michał, z perspektywy twojej takiego projektanta, trochę różnych rozwiązań wygląda?
Ja bym powiedział, że tak naprawdę sky is the limit, bo ogranicza nas w dzisiejszych czasach tak naprawdę przede wszystkim nasza pomysłowość.
I jeżeli byś mnie zapytał, czy bez kodowania, bez umiejętności kodowania można napisać aplikację,
Ja bym powiedział zdecydowanie tak. Natomiast jeżeli pytanie byś postawił, czy bez wiedzy, jakiejś takiej technicznej, informatycznej, bez jakiegoś chociaż takiego ogólnego pojęcia o tym, jak działa komputer, jak to wszystko się zachowuje, jakie są zależności między poszczególnymi elementami tego zestawu, który będzie wykorzystywała nasza aplikacja,
Czy bez tej wiedzy da się napisać aplikację? Powiedziałbym, że jest to odwrotnie proporcjonalne, czyli im więcej, im mniej wiesz, tym będzie to trudniejsze, o tak bym to nazwał.
Albo, żeby było łatwiej, to im więcej wiesz, tym będzie to prostsze. Ale też jest, moim zdaniem, niezwykle istotną kwestią, żeby w ogóle…
Jeżeli bierzemy się za tworzenie jakiejkolwiek aplikacji z użyciem sztucznej inteligencji,
ale gdzieś tam współpracując z programistami, którzy kodowali różne rzeczy tak tradycyjnie,
rzegłbym, to powiedziałbym, że to też jest dosyć istotne, żeby wiedzieć i znać chociaż trochę
specyfikę tego, co my chcemy stworzyć. Bo ta sztuczna inteligencja, którą będziemy kierować na wygenerowanie nam jakiegoś kodu,
jeżeli nie damy jej specyficznych instrukcji, jeżeli nie powiemy, jak coś ma zrobić, to ona zrobi, jak uważa.
I im bardziej problem jest niszowy,
to tym bardziej może ta sztuczna inteligencja,
po prostu kolokwialnie mówiąc, popłynąć
i wygenerować różne bzdury.
Chociażby takich kilka rzeczy z brzegu,
którymi przychodzą na myśl.
To jest temat dodatków do NVDA,
które to dodatki nie są jeszcze
Aż tak bardzo udokumentowane, jak to się powinno tworzyć,
a przynajmniej ta sztuczna inteligencja jeszcze jakiś czas temu
tego do końca nie wiedziała i wychodziły naprawdę takie bzdury,
że kod w Pythonie był w porządku,
ale samo stworzenie dodatku jako pliku NVIDIA addon
to było bardzo dużym wyczynem dla tej sztucznej inteligencji.
Teraz już jest zdecydowanie lepiej.
No i też kwestia dostępności.
Sztuczna inteligencja, jeżeli powiesz jej, że ma zrobić coś w sposób dostępny,
a jak jeszcze dodasz, że to ma być dla niewidomych, to bardzo będzie usilnie wszędzie ładować ARIA.
Czyli ten taki mechanizm, który czytnikom ekranu jeszcze w dodatkowy sposób
będzie opisywał np. zawartość strony internetowej.
No bo to się przede wszystkim na stronach internetowych te znaczniki ARIA stosuje.
I oczywiście ARIA jest świetna. ARIA jest naprawdę potężna i daje niesamowite możliwości.
Tylko z jakiegoś powodu pierwsza zasada dotycząca stosowania ARIA brzmi, jeżeli nie musisz, nie używaj.
Bo po prostu możesz zrobić więcej złego niż dobrego.
No i potem wygląda to tak, że na przykład te formularze stosowane przez… generowane przez sztuczną inteligencję
potrafią być przegadane, jakieś długie komunikaty potrafią się pojawiać.
Albo na przykład, że coś, co mogłoby być zrobione prościej jest, no, dosyć mocno skomplikowane.
Ale dobijając do brzegu, tak, ja stworzyłem ileś narzędzi, ileś różnych rzeczy,
które są mi w stanie czy to pomóc, czy po prostu spełniać jakąś tam konkretną funkcję,
robić konkretne
działania, konkretne zadania.
I ja nie napisałem
ani linijki kodu
przy tworzeniu tych
rozwiązań. Więc tak,
to jest możliwe.
A czy to ma znaczenie jakiego modelu
i jakiego typu tej inteligencji
się używa? To znaczy, czy to jest Google,
czy to jest Cloud, czy to jest GPT,
czy to właściwie po prostu te modele
z sobą jakoś tam konkurują i teraz jest
tak, za tydzień będzie tak i właściwie
Jak to jest z perspektywy naszej, jeżeli chodzi o dostępność tej infrastruktury czy rozmawiania z danym czatem? Jakie to są możliwości?
Czy to jest przeglądarka, czy to są jakieś aplikacje, czy to są jakieś środowiska terminalowe?
Jaka tu jest bariera wejścia i jakie kompetencje trzeba mieć na początek?
To znaczy przede wszystkim to jest tak, czy to Gemini, czy to gdzieś tam Clot, czy GPT, to są modele, tak jak wspomniałeś.
Natomiast mamy jeszcze coś takiego, jak te tak zwane agenty, systemy agentowe, czyli to jest coś, co pracuje na tym modelu językowym,
Natomiast jest to coś, co ma dostęp do naszych plików.
Bo początkowo, jak się w ogóle początkowo pisało programy ze sztuczną inteligencją?
Na przykład w czacie GPT. Wchodziłeś sobie na czata, normalnie na tę stronę,
czat.gpt.com albo do aplikacji, napisz mi program, który będzie robił to, to i to.
No i klikałeś Enter, działo się magiczne mielenie pod maską,
No i dostawałeś plik, który albo musiałeś skopiować do notatnika, zapisać go w odpowiedniej formie, albo czasem już potrafił ten plik być skompilowany nawet.
Zdarzało się i tak. Bardzo często był to po prostu skrypt w Pythonie, który robił jakąś konkretną rzecz.
No i teraz, to był początek, ale problem z tym był taki, że na przykład okazywało się, że tam coś nie działa.
No to piszesz do tego czata, słuchaj, nie działa mi to, to i to, to weź to popraw.
Dobra, słuchaj, błąd jest w tej funkcji, tej i tej, popraw to i zrób to.
No i wszystko fajnie, tylko teraz ja nie po to używam sztucznej inteligencji.
No dobrze, a jak ja bym mu powiedział, nie, no to ty popraw i daj mi nową wersję.
Dałby, dałby, tylko konsekwencją tego było to, że bardzo szybko zapełniało ci się
Tak zwane okno kontekstu. I to okno kontekstu i to jego zapełnienie powodowało to, że ten czat stawał się coraz mniej responsywny,
coraz wolniej odpowiadał. Ten czat bardzo szybko był dużych rozmiarów, ciężko się po nim nawigowało, więc ogólnie nie polecam.
Natomiast, kiedy mamy takiego agenta, czy to od Googla Gemini CLI, czy code od Antropica, czy kodeks od OpenAI, to różni się to od takiego czata tym,
że ten program uruchamiamy lokalnie na naszym komputerze, dajemy mu dostęp do plików,
Możemy spowodować, że on w tych plikach będzie tam sobie mieszał, będzie edytował te pliki i uruchamiał narzędzia na naszym komputerze.
I to jest tak naprawdę cało jakby to, dlaczego to ma szansę działać sprawniej.
Bo to nie jest tak, że teraz cały kod tego programu wysyłany jest do serwera, do tego modelu.
Nie, on, jeżeli ma potrzebę sprawdzenia czegoś, to uruchomi sobie odpowiednie narzędzie,
bardzo często np. RG, czyli takie narzędzie do przeszukiwania,
albo tam jakieś inne, no w zależności od tego, co potrzebuje.
I on sobie wyszuka konkretną rzecz w tym kodzie,
żeby do tego modelu przesłać tylko jakąś małą porcję danych.
Żeby podać taki…
Mhm, no, no, no.
Żeby podać taki praktyczny przykład, czym to się różni,
No to już mieliśmy przykład tego podawania na czacie, że coś nie działa.
No to przykład z mojego życia,
gdzie akurat używałem Gemini’a w tym przypadku.
I chciałem uruchomić sobie program na Macu,
który był testowany tylko pod Windowsem,
ale był pisany w taki sposób, że stwierdziłem,
że to ma duże prawdopodobieństwo, że uda się to w miarę łatwo
przeportować na Maca.
I co ja zrobiłem? Otworzyłem sobie tę sesję czatów
w tym programie Gemini CLI w tym przypadku.
I powiedziałem mu tak, zrób tak, żeby ten program uruchomił się na Macu, żeby ten program uruchomić, wpisz to polecenie, zobacz jaki błąd wyskoczy.
I on to właśnie sam zrobił. To też wygląda tak, że kiedy takie narzędzie pierwszy raz próbuje coś na naszym komputerze zrobić, zmienić jakiś plik, uruchomić coś, to my jesteśmy o to pytani.
Przynajmniej w przypadku Gemini tak to działa. W Klodzie, Kodeksie, to też jest podobnie rozwiązane.
Dostajemy komunikat typu AI chce uruchomić to i to polecenie.
Zezwól raz, zezwól do końca sesji albo odmów.
No i rozdałem mu zezwól. On sobie czytał jaki błąd tam wyskoczył i na podstawie tego błędu,
tak jak człowiek dosłownie, no bo w tych błędach z reguły pisze błąd na tej, na tej linii i taki błąd.
No to on już wie, okej, czyli ja muszę tą i tą linię sobie znaleźć, przeczytać.
No i właśnie później to się postępowało tak, jak mówił Michał.
Tak, bo on po prostu ma dostęp do tego wszystkiego, do czego my byśmy mieli dostęp,
tylko on ma jeszcze dodatkowo dostęp do dokumentacji, umie ją szybko przeszukiwać,
jest w stanie analizować jakieś logi, różnego rodzaju informacje, które się pojawiają
gdzieś tam w naszym komputerze, więc jest w stanie bardzo sprawnie, ale jeżeli nawet nie szybko, to z dużym uporem doprowadzać do tego, że coś nam zacznie działać.
I to jest też myślę, że ważna rzecz, o której tu przy okazji warto powiedzieć, że te agenty nie tylko mogą służyć do tego, żeby pisać kod.
Ja na przykład, jeżeli coś mi się dzieje, jeżeli mam jakąś tam potrzebę
wykonania jakiejś operacji na komputerze, z którą miałbym problem,
to ja po prostu daję polecenie kodeksowi, bo ja akurat korzystam z kodeksa
i on po prostu robi konkretną rzecz. Na przykład, taka prosta rzecz.
Miałem arkusz kalkulacyjny, który był arkuszem z jakiegoś powodu uszkodzonym.
Po prostu otwieram go w Excelu, były tam nałożone filtry i te filtry powodowały to,
że kiedy chciałem się tych filtrów pozbyć, to się zawieszał Excel.
I teraz wrzucam ten plik do kodeksa i każę mu go po prostu naprawić.
Zdiagnozować najpierw, co jest przyczyną problemu i teraz, kiedy on ten problem odkryje,
kiedy go zdiagnozuje, no po prostu zaleci, zaproponuje jakąś tam poprawkę.
No i ja mogę się na to zgodzić albo nie, albo w ogóle mu po prostu kazać sobie,
weź to popraw i już. I on to zrobi. I była sytuacja taka, że miałem uszkodzony plik,
Za chwilę nie był uszkodzony.
A na ile te środowiska, agenty, właśnie o tym CLI to w ogóle nie wiem,
ale o kodeksie troszeczkę wiem, ale ogólnie o to zapytam.
Na ile to jest dostępne? W jaki sposób tutaj możemy pracować z tym?
To generalnie…
Z perspektywy takiej osoby mniej, bo zaraz pewnie będzie o terminalu,
Ale wiem, że gro osób w ogóle nie wie, co to jest terminal,
w ogóle w taki sposób nie funkcjonuje.
CLI to dosłownie po prostu znaczy interfejs na wierszu poleceń.
Więc to się wiąże z tym po prostu, to jest ten interfejs tekstowy.
Tak w Windowsie mamy wiersz poleceń, na Macu mamy terminal.
To są narzędzia, które w tym interfejsie się otwierają.
Więc generalnie to po prostu nam się otwierają takie duże okienko tekstowe,
w którym my wpisujemy jakieś polecenia czy po prostu zapytanie do tego AI.
Ewentualnie mamy pojedyncze skróty klawiszowe,
a generalnie to polega na wpisywaniu poleceń.
I nam to sztuczna inteligencja odpowiada.
I my sobie możemy te odpowiedzi czytać po prostu klawiszami
podglądu naszego czytnika ekranu.
Czy to z MVDA mamy skróty do czytania poprzedniej, następnej linii.
Czy to w ZDSR-ze, czy to na Macu.
VoiceOver też to ma, ale lepiej używać tego TDSR-a,
czyli alternatywnego czytnika ekranu.
Generalnie takie narzędzia są proste, bo są tekstowe,
ale bardzo często tego typu aplikacje też mają dużo rzeczy,
które powodują, że czytniki ekranu
mogą czasami się zachować trochę dziwnie.
I są rzeczy, które warto ewentualnie czasem sobie skonfigurować,
żeby to działało lepiej, bo one mogą na początku mówić dużo,
bo tam nie tylko dostajemy tę odpowiedź,
ale jednocześnie gdzieś tam na dole nam się zmienia liczba zużytych tokenów,
Znaczy to okno kontekstu, o którym mówił Michał.
Nam rośnie czas sesji.
I z reguły czytniki ekranu domyślnie
zachowują się tak, że będą nam po prostu
wszystko czytać, więc warto sobie, albo na chwilę
z okna wyjść, albo sobie
wyciszyć.
Też powstały
pomocnicze skrypty,
na pewno takie skrypty powstały, które mogą nam otworzyć
dźwięk, kiedy AI pyta
nas o coś.
W kodeksie to pod Windowsem
nawet już ponoć działa
Mała tak, że jeżeli kodeks skończy pracować, to odgrywa jakiś dźwięk.
Z tego co wiem, bo właśnie, z tego co wiem, bo ja akurat mam zupełnie inny system pracy
i już mogę powiedzieć dlaczego, mianowicie dlatego, że po prostu długie sesje z kodeksem przynajmniej,
ja nie wiem jak wygląda to w przypadku Kloda, czy w przypadku Googla, bo jakoś testowałem
Jeden model i drugi i jakoś nie mam do nich przekonania, chociaż ja wiem, że się wszyscy Antropikiem zachwycają, zwłaszcza…
Generalnie to tak, mówi się, że Klod i Kodeks są na czele, jak tutaj wcześniej Michał pytał, z czego ludzie najczęściej korzystają.
Tam mówi się, że Klod, Kodeks są najlepsze i Dżemina gdzieś tam jest trochę w tym momencie do tyłu, ale to się też co chwilę zmienia.
Tak, zwłaszcza teraz jest powszechny zachwyt Klodem, dlatego że Antropik nie zgodził się na warunki rządu Stanów Zjednoczonych,
Tak, a OpenAI nam podpisało z nimi odpowiednią umowę, jeżeli chodzi o ten Departament Obrony i to jest taka też trochę, powiedziałbym, polityczna kwestia.
Natomiast, tak poza tym, to te dwa modele naprawdę są dobre. Ja po prostu wolę pracować z kodeksem, lepiej mi się z nim pracuje, aczkolwiek on ma jeden bardzo duży problem na Windowsie.
Mianowicie taki, że przy dłuższej pracy z nim to okienko konsoli staje się zwyczajnie nieresponsywne.
Po prostu zaczyna to wszystko się zamrażać. I jak na przykład…
I wtedy co trzeba zrobić? Po prostu wyjść i uruchomić? Czy to się nie da tak wyjść?
Właśnie w pewnym momencie to stanie się… dojdzie do tego, że będziesz musiał ten terminal zamknąć.
Potem go otworzyć, ewentualnie spróbować przywrócić tę sesję, no i zobaczyć, co się stanie. Czy to pomoże, czy nie pomoże. Może być różnie.
Raczej powinno to pomóc, aczkolwiek nie wiem, bo jak mi się zdarzyło tak parę razy, to ja stwierdziłem, że ja nie chcę tak pracować i tak nie pracuję.
Ja pracuję, wykorzystując środowisko WSL, które to zresztą ma też swoją jedną dosyć dużą zaletę,
mianowicie taką, że przynajmniej kiedyś, teraz to już ponoć jest lepiej, chociaż mam wrażenie, że jednak nadal trochę są to pewne różnice.
Kodeks, czy model GPT radzi sobie lepiej z poleceniami Linuxa niż Windowsa.
On PowerShell’a zna, czyli PowerShell to jest ten taki język skryptowy Windowsa,
ale lepiej radzi sobie z Bashem, czyli tym językiem powłoki Linuxa, gdzie tam można sobie pisać skrypty.
I on sobie po prostu z tymi poleceniami radzi lepiej, popełnia mniej błędów,
a jeżeli chodzi o WSL-a, no to ja mam, ja korzystam jakby też nie bezpośrednio z wiersza poleceń,
Nie tylko korzystam z programu Putti. Ten program Putti to jest takie narzędzie wykorzystywane przez administratorów bardzo często do pracy zdalnej na serwerach i ono ma jedną podstawową zaletę, po prostu nie ma tych problemów, co wiersz poleceń Windowsowy i się to zwyczajnie z NVDA nie zawiesza, nie zamraża.
Ja mogę mieć otwarte sesje po kilkanaście dni, a tak mam i mogę bez problemu z tym pracować.
Czyli tutaj dodatkową barierą jest jednak, albo inaczej, ułatwieniem,
które sprawiło, że tobie tak efektywnie, szybko, wydajnie i dobrze
korzysta się z tego kodeksa, jest jednak to, że wiedziałeś coś o
a. obsłudze terminala, b. WSL-u, c. narzędziu Putti.
Że bez tego jest jednak komuś, kto by chciał zacząć, mam wrażenie
Sporo trudniej.
Dlatego, tak jak mówię, im większy ten techniczny background, tym łatwiej jest to wszystko, w to wszystko wejść.
Ale z drugiej strony też po to właśnie dzielimy się swoją wiedzą w Tyflopodcastach, w Tyfloprzeglądach, czy gdziekolwiek.
I opowiadamy o tym. I ja absolutnie nie ukrywam swojego jakiegoś tam setupu, który dla mnie jest efektywny.
I ja już spotykam się niejednokrotnie z takim podejściem, że najpierw to jest, a po co mi to, a to jest źle, a to nie działa, ja tam chcę prościej.
A ja wtedy mówię, a ja chcę wygodniej, ja jestem człowiekiem wygodnym, ja nie lubię pracować na czymś, co po prostu działa źle.
I mi to musi działać dobrze, żebym ja chciał z tego korzystać.
No i potem jak się na przykład okazuje, że komuś rzeczywiście tam coś polecę,
żeby sobie skonfigurował tak, a nie inaczej, to za jakiś czas to słyszę,
no słuchaj, faktycznie, to działa lepiej, to działa sprawnie i po prostu teraz
to się chce z tego korzystać.
Ja myślę, że to jest trochę też tak, że jakbyśmy szukali, nie wiem, jakiegoś
porównania, jakby osobom widzącym, które wiedzą tylko, że jest Enter, Escape
i może Alt F4 mówić, że wszystko można zrobić z krótami klawiszowymi
i pewnie można, ale jak ktoś 20 lat używał właściwie tylko myszki,
wszystkie YouTuby, jakieś interaktywne szkolenia, samouczki,
oparte były na tym, czego my niewidomi nie czujemy,
nie lubimy, przeciąganiu, upuść na myszce itd.,
no to takie mówienie, to oczywiście jest prawdą,
tego nie reaguję w żadnym razie, ale takie mówienie,
No to teraz się naucz skrótów klawiszowych.
Tu alt, ctrl, tu shift, tu coś tam.
Jest cała logika tych skrótów.
O, albo tak jak pismo Braila.
Ono też jest w sumie logiczne.
W sumie…
nie takie trudne, tylko rzeczywiście
trzeba się go nauczyć
i jakoś zacząć używać, obojętnie
czy czytamy palcami, czy oczami
patrzymy na te i analizujemy
te kropki, nie? Myślę, że to jest jakaś bariera.
Zgadza się, tylko ja
dodam jeszcze jedną rzecz,
W dzisiejszych czasach problemem nie jest dostęp do wiedzy, bo dostęp do wiedzy to my mamy tak naprawdę na wyciągnięcie ręki.
I nie trzeba nawet chodzić po internecie, bo wystarczy zapytać naszego modelu językowego, z którego korzystamy, czy to będzie czat GPT, czy to będzie cokolwiek innego,
Jak zrobić jakąś konkretną rzecz, a jak nam coś nie wychodzi, to można napisać, że no słuchaj, tu nie wychodzi, tu się pojawia taki błąd, jak ja mam coś konkretnie zrobić.
I jeżeli ktoś po prostu chce, no to to zrobi. Jeżeli nie, no to będzie szukał powodu.
No być może tak, chociaż ja dalej gdzieś tam się troszeczkę upieram,
ale być może rzeczywiście się upieram, nie jestem przekonany, że w ogóle mam rację,
że gdzieś tam jest tak, że się musimy tutaj, no ale trudno być może, musimy skupiać się
nie tylko na jakiejś tam progu wejścia, że co my chcemy, jak zrobić tą aplikację,
jak chcemy, żeby ta aplikacja działała, jakie mają być polecenia,
Bo to są jakieś tam angielskie i te polecenia czata, i tam kwestia tego modelu.
Ale też jeszcze to, jak ogarnąć się w tym terminalu, czyli w tej infrastrukturze,
która jest zupełnie obca i nieadekwatna do sposobu pracy 90% niewidomych użytkowników.
To ja powiem na to tylko tyle. Zawsze masz alternatywę, możesz nauczyć się języka programowania.
I tak będziesz musiał poznać ten terminal, i tak będziesz musiał poznać ten terminal w precyzji później, więc to jest i tak najprostsza ścieżka.
No to jest akurat prawda. Na pewno pomaga trochę też myślę posiadanie wyobraźni, na przykład jeśli nawet pod kątem jak my chcemy, żeby ta aplikacja wyglądała, logicznie co ma robić, jakie ma mieć ekrany,
Bo im więcej my jesteśmy w stanie powiedzieć temu modelowi,
no to tym bardziej to będzie wyglądało, zachowywało się tak, jak my tego chcemy.
No a Tomek, ty co o tym sądzisz? Jak ty do tego podchodzisz?
Znaczy ja w ogóle ostatnio bardzo mało działam z kodeksem, także…
mało tutaj mam do powiedzenia, tak prawdę mówiąc.
No ale miałeś na przykład okazję pisać jakieś skrypty, powiedzmy,
które pomagały Ci tam chociażby przy tym mikserze, tak?
Tak, no i to rzeczywiście działało.
Natomiast mam wrażenie, że Wy z tego korzystacie dużo bardziej,
dużo częściej niż ja, ostatnio przynajmniej.
Ja sobie ciągle obiecuję, że wrócę do tego, wrócę, wrócę,
bo mam co robić z tymi modelami.
Jedyne, co rzeczywiście mi się przydało, ale tu z kolei właśnie Dżeminaj najlepiej się sprawdził,
to znaczy, gdy robiłem te dotyflopodcastu, dotyfloprzeglądów czasówki.
Jak dostawałem od Ciebie, Michale, plik MP3 i tekst
i trzeba było zrobić czasówki, czyli
powstawiać rozdziały w konkretne czasy audycji,
to Gemini jakoś najlepiej sobie poradził z tym,
żeby mi wskazywać te czasy.
Oczywiście to nie było tak do końca w stu procentach,
ale bardzo mnie to przyspieszyło pracę.
Natomiast GPT…
GPT w ogóle robił mi coś dziwnego.
i potrafił mi na przykład rozpisać, kiedy tematy pojawiały się w zapowiedziach, w której sekundzie.
Natomiast później zaczął w ogóle coś dziwnego zmyślać.
Tu mam wrażenie, że mamy kwestię tego okna kontekstu, bo Jamie Nye od początku się chwalił,
czy tam od dość dawna, że ma chyba milion tokenów okna kontekstu.
Dwieście pięćdziesiąt sześć tysięcy, te pozostałe modele mają.
To jest jedno, a druga rzecz jest taka, że Gemini też od początku był tworzony jako model multimodalny.
Po polsku to po prostu znaczy tyle, że on rozumie audio, może tak to nazywać, albo wideo zresztą nawet,
bo Gemini też jest bardzo dobry w audiodeskrypcji.
Nie, to znaczy ja mu nie wkładałem w ogóle audio, ja mu tylko wkładałem…
A to był tylko transkrypt.
Transkrypt z zaznaczonymi czasami…
Aha, no to nie, to zdecydowanie w takim razie chodzi o kontekst, no to tak.
Więc, ale nawet, no, 250 tysięcy tokenów to jest dużo,
bo jeżeli to nawet są, powiedzmy, dwie, trzy litery, no to wychodzi,
że to spokojnie powinno się zmieścić w tym kontekście, tak,
a się jakoś nie mieściło.
Więc nie wiem, co tu się dzieje, bo kilka razy próbowałem
I naprawdę mam wrażenie, że Gemini jakoś najlepiej się trzyma treści dużych dokumentów.
Jeżeli pracuję z dokumentem tekstowym, z książką, z czymś,
to jeżeli chodzi o wyszukanie jakiejś informacji w tym dokumencie,
to mam wrażenie, że najlepiej poradzi sobie z tym właśnie Gemini.
No nie na darmo notebook LM, też Google działa tak jak działa.
Działa coraz lepiej, nie?
Ja już właściwie z YouTube’a jakieś tam filmy, takie większe.
Jak nie chce mi się słuchać jakiegoś podcastu, który jest na YouTube,
to tylko tak sobie streszczam. I to się generalnie sprawdza.
Natomiast jak wygląda… no to jakby trochę wiemy, że bez jednak takiej wiedzy…
Nie chcę tego nazywać specjalistycznej, ale wiedzy nieco innego
Takiego sposobu pracy niż go znamy, no po prostu się nie da, żeby bez jakiegoś takiego, a nie innego kołdzystania z terminala, czy z WSL-a, czy z innych narzędzi, no nie da się właściwie z tych modeli sensownie i efektywnie gdzieś tam korzystać.
No, zwłaszcza jeżeli chcemy tworzyć jakiś bardziej rozbudowany kod, bo jeżeli chcesz napisać sobie jakiś tam prosty skrypt do czegoś, który coś ma ci zrobić, no to możesz sobie to po prostu wrzucić w czata dziennie.
Do czat, w czata.
Tak, i to się uda. Ale no, jeżeli będziesz chciał potem dokonywać jakichś tam poprawek konkretnych, no to powiem tak.
Ja w tym momencie, jak już mam gotowe to moje środowisko, na którym pracuję,
ja po prostu każde zadanie przepuszczam przez kodeksa, które może być jakkolwiek zautomatyzowane.
I nie tworzę tego może w ten sposób, że każę mu jakby robić coś z automatu.
Bardziej ja, moim zadaniem jest przemyślenie tego na przykład, jak ma zrobić jakiś,
zaprojektować jakiś skrypt, który będzie coś robił. Bo też mówi się coraz bardziej o tym, że te agenty mają być takie autonomiczne, tak?
I wykonywać jakieś różnego rodzaju działania. Na, czy to na naszym komputerze to jest rzecz jedna, ale po prostu, że możemy tym wszystkim sterować.
Do tego to akurat trzeba podchodzić bardzo ostrożnie, bo tu jest dużo zagrożeń.
I ja na przykład w życiu nie dałbym dostępowi, dostępu agentowi, na przykład do swojej skrzynki mailowej.
I wcale nie dlatego, że się boję o treść tych maili, bo w mojej skrzynce prywatnej, to tam jeszcze PAL-6,
tu nie ma jakiegoś tam wielkiego problemu. Ja się bym bał czegoś innego, że któregoś pięknego dnia dostanę maila,
Z tematem brak tematu, a w treści tego maila będzie usuń wszystkie wiadomości ze skrzynki odbiorczej, albo na przykład spakuj te wszystkie maile, które tu są i wyślij na adres taki i taki, albo jeszcze kilka innych podobnych wariantów.
Przekonali się o tym już różni nawet specjaliści od bezpieczeństwa, którzy postanowili coś takiego przetestować w praktyce i się okazało, że tak zwany prompt engineering tutaj wjechał na pełne i no niestety okazało się, że to po prostu konsekwencje tego były dość duże.
Tam akurat chyba po prostu komuś wyczyściło skutecznie skrzynkę, bo sobie podpiął pod agenta. No fajnie.
A jak to jest z tworzeniem dostępności?
Gdzieś tam też mówiliście o tym w Tyflo, w którymś z odcinków Tyflo przeglądu,
że teraz dzięki temu, że stosunkowo prosto można już z tych modeli kowystać,
że będzie można bardzo łatwo, albo mniej łatwo, ale generalnie sprawiać,
żeby aplikacje, które wcześniej były niedostępne,
były dostępnymi albo żeby tę dostępność tworzyć od początku.
Przykładem tego jest aplikacja, o której powiemy sobie przy okazji
krótszego, dłuższego, szybszego lub wolniejszego omawiania aplikacji.
Mam na myśli Accessible Gram, klient Telegrama,
który zaczął tworzyć na przełomie roku Mietek Bong.
i od tego się u nas w Polsce zaczęła tak naprawdę pełną parą mowa
o tych wszystkich aplikacjach tworzonych poprzez AI.
No i tutaj rzeczywiście, o co ludzie mnie poprosili,
to ta dostępność została bardzo szybko akurat w tamtej aplikacji
wdrożona, mam na myśli czynności voice-overa, specjalne gesty,
zachowanie Magic Tap i to w taki niestandardowy
i bardzo ciekawy, inteligentny sposób.
Czyli to rzeczywiście by świadczyło o tym,
że można to napisać i taki model ma dostęp
i, no nie wiem, jak do Androidowej,
ale do dokumentacji Apple z tego wynika,
że dostęp ma i umiał coś takiego zrobić.
Oczywiście, że tak, ale to jest też
i to potwierdza to, o czym mówiłem,
mianowicie, że dobrze jest być specjalistą
w danej dziedzinie. My jako użytkownicy
technologii asystujących, jesteśmy poniekąd specjalistami w dziedzinie tych technologii.
My wiemy, czego oczekujemy. Umiemy te nasze oczekiwania precyzyjnie zdefiniować i określić.
I tutaj, jeżeli na przykład będziemy podchodzić intencjonalnie do zaprojektowania aplikacji,
która będzie miała być dostępna i której nacisk będzie położony właśnie na dostępność,
to ta dostępność będzie zrobiona bardzo ładnie.
I tu oczywiście. Natomiast warto też pamiętać,
że dostępność nie jest wszystkim.
Przede wszystkim potem chodzi o to,
żeby ta aplikacja np. działała stabilnie.
I np. Accessible Gram ma problem właśnie z tym do tej pory.
Bo to jest, no zbudowanie komunikatora internetowego
jest rzeczą niezwykle trudną.
I tu już wydaje mi się, że trzeba mieć trochę więcej wiedzy na temat tego, jak to wszystko działa.
Ja próbowałem zabrać się do tego tematu od drugiej strony, czyli rozbebeszyć oficjalnego klienta Telegrama i wdrożyć w nim dostępność.
No i ja mam z kolei problem z drugiej strony, bo właśnie aplikacja działa stabilnie, ale po prostu udostępnianie każdego ekranu i wgryzanie się w ten kod
Udostępnianie, w sensie sprawianie, żeby ten ekran miał wszystkie cechy
accessibility, a dla nas w praktyce, żeby dobrze z voice-overem działał.
Dokładnie, dokładnie. Akurat ja się skupiam na voice-overze.
Wiem, oczywiście.
I tutaj po prostu zaprojektowanie tego każdego ekranu i rozprucie tak naprawdę
tej warstwy wizualnej tej aplikacji, to jest zadanie na bardzo, bardzo
I tak z perspektywy spędzenia nad tym kilku tygodni, to muszę powiedzieć, że wcale się nie dziwię, dlaczego ten Telegram nie jest natywnie dostępny.
Tam zaciągnięto tak duży dług, jeżeli chodzi o technologię i jej brak dostępności, że…
A teraz to już jest…
Znaczy, no po prostu trzeba naprawdę dużej determinacji, jak nie miałbym co robić,
to podejrzewam, że to jeszcze parę tygodni by było, ale no robić co mam i tym się gdzieś tam zajmuję
od czasu do czasu, próbuję coś z tym robić, ale to nie jest rzecz trywialna.
I tu po prostu no wymaga naprawdę dużo, dużo pracy.
No i tak, jeszcze kończąc temat, chciałem poruszyć temat,
zanim przejdziemy właśnie do opisywania tych różnych aplikacji,
bo trochę bardzo ciekawych rzeczy się zadziało.
To ja znowu jestem z tych osób, które gdzieś tam będę troszeczkę,
może nie tyle marudził, ale będę ostrożny też w polecaniu
takich aplikacji różnych, tworzonych przez sztuczną inteligencję
Albo w ogóle takich domowych, gdzieś tam niszowych zupełnie projektów osobom, które nie są…
Nawet nie chodzi, że są niezaawansowane, bo nawet korzystają z komputera całkiem dobrze,
ale w bardzo takim standardowym środowisku pracy, czyli nie wiem, mail, przeglądarka, office,
jakieś tam powszechnie znane programy. O co mi chodzi? Bo tak z mojej perspektywy,
Z perspektywy, którą ja, chociaż na pewno dzięki wam,
dzięki tyfloprzeglądom, dzięki też GPT,
ale bardziej dzięki przeglądom i dzięki podcastom
się sporo nauczyłem i pewne rzeczy umiem zrobić.
Tu podziękowania dla Pawła Masarczyka,
który pewne rzeczy mi tłumaczył i Michał też dla ciebie
i też dla innych osób.
Ale z perspektywy osoby, która nie siedzi aż tak w technologii,
co, moim zdaniem, może być problemem,
kiedy taka aplikacja, którą ktoś zrobi, jest stworzona.
Po pierwsze, jej pobieranie z GitHuba.
One wszystkie są na GitHubie.
Ludzie przeciętni technologicznie, standardowi, jak słyszą GitHub,
w ogóle nie rozumieją, o co z tym chodzi.
Albo nie chcą, albo mają jakąś barierę, albo się gubią.
Często to wynika z tego, że rzeczywiście na tej stronie projektu nie ma bezpośrednich linków do pobrania.
Czasem jest kod, czasem jest jakaś wersja, która jest historia wersji.
Czasem są wersje, które są… jest jedna wersja, która po prostu jakoś tam jest nadpisywana.
Z tym pobieraniem jest bardzo różnie.
Drugi problem, na jaki natrafiam, w cudzysłowie dystrybuując, pokazując ludziom takie aplikacje,
to jest to, że aplikacje nie mają certyfikatu, one nie są podpisane.
Więc jak uruchamiamy plik, to Windows mówi, że może to być jakieś zagrożenie,
czy na pewno chcesz uruchomić.
Niektórzy się tego boją, pytają, nie wiedzą, a dlaczego tak,
a to na pewno, jeżeli tak jest, to może lepiej nie,
to nie wiadomo, co to jest.
Kolejny problem to jest brak jakiejś zależności
czyli brakujących elementów, plików DLL, bibliotek, komponentów,
jak zwał, tak zwał. Przy czym to oczywiście nie jest wina twórcy aplikacji,
bo twórca robi to poniekąd hobbystycznie, robi to dla siebie,
często coś udokumentuje albo nie udokumentuje, bywa z tym różnie,
ale często jest tak, że czytamy, że YouTube czy coś tam ci zadziała,
ale to musisz doinstalować taki komponent i pół biedy, kiedy jest powiedziane,
gdzie on ma być wrzucony, ale czasem jest powiedziany
przy okazji wersji Portable,
a potem się pojawi wersja instalacyjna i już nie wiadomo,
czy to ma być w folderze AppData coś tam, AppData coś tam,
czy ma być w folderze systemowym,
czy w ogóle trzeba dowiązać jakąś zmienną i coś tam jeszcze.
Potem się okazuje, że jakaś funkcja aplikacji niby ma być wow,
niby ma działać bardzo dobrze,
Bardzo dobrze, ma po prostu działać, a okazuje się, że nie działa
i program się na przykład zawiesza.
To są takie problemy, na które…
Aha, a nie zawsze jest możliwość zgłoszenia prostego błędu.
Ja oczywiście rozumiem, że nie każdy musi te problemy być helpdeskiem
i rozwiązywać rozmaite, dziwne problemy,
czy reagować na swego rodzaju brak wiedzy,
kompetencje użytkownika końcowego, to jest jasne,
ale z drugiej strony naraża się też jakoś tam na frustrację,
że ludzie pewne programy instalują.
Jest mówione w naszej czy w innym podcaście, audycji,
o, fajna aplikacja, coś tam, coś tam,
a potem się okazuje, że temu nie działa, bo to,
tu nie działa, bo w innym języku,
tu, że gdzieś tam jakiś pakiet i coś tam, coś tam.
No a skąd można znaleźć rozwiązanie?
A, było na Mastodonie albo było na Reddicie czy gdzieś tam w jakimś changelogu umieszczonym na GitHubie pod czymś tam.
No i to są takie myślne problemy, które sprawiają, że gdzieś tam, przynajmniej z mojej perspektywy,
one mnie może nie jakoś bardzo zniechęcają do tych różnych aplikacji,
o których będziemy sobie też jakoś troszeczkę więcej mówić za chwilkę,
Ale jak ludziom, kilku osobom pokazywałem, to słyszałem,
a nie to GitHub, a nie to coś tam. No i można powiedzieć,
no ich strata, no w pewnym sensie tak, ale zwracam uwagę też
na tą drugą stronę medalu, nie słuchacza tyfloprzeglądu,
albo w ogóle osobie, która tyfloprzegląd tworzy,
której kompetencje są znacznie powyżej średniej u nas
…i w ogóle gdzieś tam w technologiach. No i co, co, co o tym sądzicie?
Parę rzeczy to istotnie tutaj słusznie wypunktowałeś.
Natomiast ja mogę powiedzieć, że no, jeżeli tak ze swojej perspektywy,
że no, tworząc jakieś narzędzie, to po prostu oddaję ludziom je w takiej formie,
w jakiej ono jest.
Ktoś będzie chciał z tego korzystać?
Super. Nie?
To nie.
No i tyle.
Ja staram się, żeby te rzeczy,
które robię, były jak
najprostsze. Staram się
reagować na
wykryte błędy.
Na przykład
w aplikacjach, które ja
tworzę, chociażby teraz Tyflocentrum,
zaraz przejdziemy właśnie do
Do kwestii tych podpisów. Chociażby w Tyflo Centrum jest możliwość zgłaszania błędów.
Już dziś na przykład pojawił się pierwszy, nawet nie błąd, tylko sugestia od użytkownika.
Dostałem propozycję wprowadzenia jednej funkcji. Funkcja jest wprowadzona, czekam na certyfikację
nowej wersji w Microsoft Store’ze sytuacja rozwiązana.
Tutaj kwestia certyfikatów.
No, warto pamiętać o tym, że jest coś takiego jak Microsoft Store
i ten Microsoft Store pozwala na publikowanie naszych aplikacji
podpisanych cyfrowo.
Jest to proces nieco bardziej sformalizowany niż umieszczenie tego
No, na Githubie. Ja będę powolutku swoje wszystkie aplikacje portował do sklepu Windows.
Mam nadzieję, że wszystkie się uda w ten sposób przeportować, bo jest to zdecydowanie prostsze dla użytkowników.
Aczkolwiek, to też nie jest do końca tak, bo spotkałem się z paroma takimi opiniami
Tam sklep Windows, a ja nie chcę sklepu Windows.
Ja szczerze mówiąc nie lubię interfejsu sklepu Windows.
Bo ludzie nie lubią tego sklepu, no to prawda.
No dobra, ale to winget, spacja, install, to jest w aplikacji.
Już. No ale ludzie się boją terminala, tak?
Super, no to się może wreszcie zdecydujcie, o co chodzi, tak?
No tak, ale jest tak. Wiesz, o co chodzi?
Ludzie wiedzą, co to jest winget? No, nie wiedzą.
No to sklep Windows, no.
Ja naprawdę, no nie da się jakby zrobić tego prościej, a jeżeli będzie, a jeżeli na przykład chciałbym dystrybuować te aplikacje podpisane cyfrowo w takiej formie pliku egze,
to niestety trzeba pamiętać o tym, że to są koszty certyfikatów. I trzeba, i ktoś za te certyfikaty musi zapłacić.
Koszt takiego certyfikatu dla projektów open source to jest, zdaje się, 300-ki rocznie? Jakoś tak… w certum.
Nie pamiętam teraz, ale to nie są jakieś bardzo małe pieniądze. No i teraz, wiecie, jak Microsoft daje mi to za darmo,
no to ja będę korzystał z tego, że daje mi za darmo i po prostu wrzucam to w takie miejsce.
Ja myślę ogólnie, że jeśli chodzi o jakość aplikacji, jakość tego wsparcia, jakie my dostajemy,
to nie są nowe problemy, które nagle się pojawiły przez to, że mamy AI.
To są problemy, które były wcześniej, tylko że one były na dużo mniejszą skalę.
Mieliśmy programistów, którzy po prostu, a tak o coś szybko napisali i sprawdzili to na swoim sprzęcie
i tak puścili bez dokumentacji w świat.
Mieliśmy też takich, którzy jednak swoje projekty przemyśleli,
dali jakąś dokumentację, sprawdzili to na kilku komputerach,
zanim to gdzieś zostało się już zamknięte, jakieś prywatne wersje beta.
No tego teraz przez to, że dostęp do tworzenia aplikacji
stał się dużo łatwiejszy, to po prostu mamy tę sytuację
na skalę kilkukrotnie wyższą. Dlatego tak się wydaje,
że jest tego więcej.
Tak, wiesz, dostęp jest łatwiejszy, więc propagacja,
rozprzestrzenienie tych aplikacji jest dużo większe
I przez to oczekiwania ludzi też są większe, bo każdemu się wydaje,
o, jak tak szybko, jak tak prosto, no to jakaś funkcja może być za dwa dni,
no ale potem za dwa dni jest funkcja, ale znowu nie ma dokumentacji i tak źle,
i tak niedobrze, nie? A kiedyś była jakaś aplikacja, ktoś nad nią pracował,
były dwie wersje na rok, no to jak były dwie wersje na rok,
to mógł na stronie umieścić co nowego, mógł nagrać sam jakiś tam podcast,
no i właściwie wszyscy byli zadowoleni, tak, jak były dwie wersje rocznie
danej aplikacji.
Ale tak na dobrą sprawę, jeżeli chodzi o dokumentację, właśnie ja spotkałem się z taką opinią,
bo sam szczerze powiedziawszy o tym bardzo często zapominam, o tworzeniu dokumentacji
takiej dla użytkownika, bo dokumentacji to mam dosyć sporo przy tych ludziach.
Opinie, że nikt nie czyta potem dokumentację.
Tak, natomiast kwestia jest też tego taka, że AI analizując kod jest w stanie nam przygotować dokumentację.
No właśnie, bo też, z drugiej strony, to też nie jest tak czarno, jak tutaj mówię.
Te projekty na GitHubie, lepiej, gorzej, one są jakoś tam opisane.
To też nie jest tak, że, nie wiem, tam nic nie ma, tak?
Że w ogóle my się wszystkiego musimy domyślać.
To jakby też, tak to brzydko też nie jest.
Dokładnie, tylko kwestia jest po prostu tego, że ta dokumentacja
nawet wygenerowana przez AI, ona będzie, no jakaś, no…
Taka techniczna bardziej.
Wiecie, problem jest w tym, że tworzenie tak naprawdę dobrej dokumentacji to też jest sztuka.
Oczywiście.
To nie jest tak, że każdy sobie siądzie i napisze instrukcję.
Trzeba też odpowiednich umiejętności.
Tu przydałyby się jeszcze na przykład jakieś obrazki dla użytkownika,
który jakoś tam się wzrokiem posługuje.
Opisanie tych tak zwanych scenariuszy użytkowania,
że aby zrobić to, to kliknij tu.
A w ogóle przewidzieć, że użytkownik może chcieć zrobić to i w takim miejscu, to im bardziej złożona aplikacja, to ten proces tej dokumentacji wymaga więcej czasu, a autor bardzo często jest jeden.
No i tutaj tak naprawdę też mi się wydaje, mamy w sumie dwie ścieżki, jakie można podjąć.
No bo albo właśnie piszemy dokumentację, albo po prostu, kiedy piszemy aplikację,
to staramy się zaprojektować jej interfejs w taki sposób, że ta dokumentacja po prostu
nie będzie potrzebna, bo to wszystko jest na tyle przejrzyste, że po prostu jesteśmy
w stanie się tego domyślać, bo mamy wszystko, czy to pod tabem, czy to pod płatkiem menu,
czy te kontrolki są w jakimś logicznym w miarę miejscu, no i wtedy też użytkownik
będzie w stanie po prostu to ogarnąć, zrozumieć, jak ta aplikacja działa.
Adam, aplikacje, które rzeczywiście dobrze działały i były naprawdę super,
były wszystkie te aplikacje, one były pisane przez różne osoby,
ale te wszystkie aplikacje z niewidzialnymi interfejsami
do tych wszystkich Twitterów, czyli Twitter, potem The Cube,
Chicken Nugget, TW Blue.
I to były takie aplikacje, bo raz, że one tam chyba miały
takie dźwiękowe informacje, taki help dźwiękowy,
dwa, że miały listę eskortów klawiszowych,
Trzy, że było tam jasno właśnie napisane, co po prostu dana funkcja robi.
I one, mam wrażenie, od początku działały.
Oczywiście w sytuacjach jakichś specjalnych na pewno coś nie działało komuś.
Ale generalnie było tak, że one od instalacji właściwie raczej nie sprawiały problemu.
Ja tak przynajmniej tak to pamiętam.
Swoją drogą minęła pierwsza godzina i dostaliśmy już na przykład pytanie
Czy można do nas dzwonić? No to myślę, że można do nas dzwonić.
Można. Już można. Teraz już można.
Chociażby dzięki aplikacji Tyflocentrum.
To może zaczniemy od tego Tyflocentrum.
Tak jak już mówimy, no to może…
Michał, jest Tyflocentrum. Przypominamy, że jest.
Jest Tyflocentrum. Tyflocentrum zarówno na Windowsa jak i na iOSa
oraz przy okazji na Maca.
Chociaż ta dostępność na Maca to jest taka nieco bardziej utrudniona, w związku z tym, że jest to aplikacja po prostu uruchamiana z kodu iOS-owego.
Tu trzeba by było zrobić oddzielną tak naprawdę aplikację, podejrzewam, żeby to było lepiej i żeby to lepiej działało.
No ja nie mam jej niestety na czym testować, więc tu obawiam się, że na razie do tego nie dojdziemy.
Aplikacja jest, ma się dobrze. Teraz aktualnie jeszcze tu dopieszczam tę wersję Windowsową. Dochodzą jakieś tam kolejne drobne poprawki.
No i cóż mogę rzec, jako taką ciekawostkę, bo jak w ogóle wyglądał ten proces odświeżenia tyflocentrum.
Arek Świętnicki napisał to już kilka lat temu aplikację, która no jakoś tam działała.
A tamten czas też nie była zła.
Dokładnie, dokładnie.
Arek zresztą opisywał w ogóle proces swojej pracy nad tą aplikacją, jak to wszystko wyglądało.
To była taka jego wprawka programistyczna, kiedy uczył się Swifta.
I rzeczywiście, jak na projekt kogoś, kto zaczynał swoją przygodę, to naprawdę ta aplikacja działa całkiem fajnie.
Potem Arek zajął się innymi rzeczami i temat ucichł.
Natomiast potem, no w momencie kiedy pojawiło się, pojawiły się narzędzia AI, to ja stwierdziłem, że kurczę, no to Tyflocentrum fajnie by było odkopać i dodać trochę różnych funkcji i żeby po prostu było to dla ludzi, no i zajęło mi to chwilkę, kilka dni rzeczywiście trwało, trwał rozwój Tyflocentrum na iOS-a do tej postaci jaką mamy teraz,
A teraz potem tam jeszcze jakieś zawirowania z publikacją w App Store, bo przekazałem to Arkowi.
Myślę z zasady, że skoro to jest jego aplikacja, to jeżeli chce to, to niech ją publikuje.
Natomiast jako takie możliwości sztucznej inteligencji, to ja bym powiedział nawet a propos tworzenia aplikacji na Windowsa.
Bo Tyflocentrum na Windows, stworzenie tej aplikacji, na bazie tego, co miałem, jeżeli chodzi o iOS-a, zajęło mi dwa dni.
W piątek zacząłem, z soboty na niedzielę wypychałem pierwszą wersję do Microsoftu do certyfikacji.
I jak tak na przykład, no dobrze, i jak to opisałeś? Czym tak, jeżeli pamiętasz tak ogólnie, to znaczy jak opisałeś,
Jak ją przedstawiłeś chatowi, żeby stworzył taką, a nie inną aplikację?
Nie, nie, to nie tak, bo pytasz o Windowsa.
Tak, tak, tak, tak.
Już mogę ci powiedzieć, jak wyglądał mniej więcej ten prompt.
Przede wszystkim stworzyłem nowy katalog na potrzeby tej aplikacji
i w tym katalogu nadałem uprawnienia odpowiednie
W katalogu Tym A Tym masz aplikację Tyflo Centrum napisaną w iOSie, w Swifcie, na iOSa.
W sensie pliki kodu, tego pliki kodu w Swifcie.
Tak, tak, tak, dokładnie. Chcę, żebyś napisał mi na bazie tej aplikacji i zawartej razem z nią dokumentacji, aplikacje o tych samych możliwościach oraz funkcjach na systemu Windows.
Docelowo będę publikował ją w Microsoft Store, więc przygotuj mi kod tej aplikacji zgodny z polityką Microsoftu, jeżeli chodzi o publikację.
Zadbaj też o dostępność dla użytkowników niewidomych, posługujących się czytnikami ekranu, gdyż będzie ta aplikacja używana przede wszystkim przez osoby niewidome. Enter.
I już nie dawałeś mu żadnych tam dokumentacji dostępnościowych,
jakichś najnowszych, nie wiem, czegoś, sam sobie to…
Mam podpięty, jeszcze dodam, taki serwer MCP z dokumentacją,
to się nazywa Context 7 i on ma różnego rodzaju taką dokumentację
programistyczną, więc on może do tego sięgać, ale to chyba nawet
nie było mu to aż tak bardzo potrzebne. I poczekałem chwilę,
Wypluł mi pierwszy kod tej aplikacji, który po prostu potem sobie zainstalowałem.
Wypluł kod, to znaczy…
Zrobił.
Tak troszeczkę cisnął. Rozumiem.
Zrobił.
Ale to on go wrzucił na ekranie, czy…
Nie, w nickach. On zrobił całe środowisko, odpowiednią strukturę folderów,
odpowiednią jakąś tam dokumentację jeszcze sobie przy okazji napisał.
No i oczywiście jeszcze to tak patrzę na ten kod i to wszystko napisał, jak tutaj było informacja, że to się ma jak najlepiej prezentować w sklepie Microsoft, to oczywiście napisał to w języku C-Sharp, czyli tak jak najbardziej natywnie się dało.
Tak, dokładnie, dokładnie, bo to jest .NET i jest to właśnie stworzone w C-Sharpie. No i ten po prostu po jakiejś tam dłuższej chwili dostałem po prostu informację, dobra, zrobiłem, możesz testować.
Największym problemem to była tak naprawdę instalacja tej aplikacji, bo jeszcze wtedy nie miałem certyfikatu, więc musiał sobie tam wygenerować jakiś certyfikat.
Ale on tego egzeka już Ci zrobił? Nie, nie. Egzeka nie zrobił.
Wiesz co? Nie. To znaczy on go zrobił, ale trzeba było jeszcze to zainstalować w systemie, te aplikacje.
A tu był problem z tym instalatorem MSX, bo ten instalator wymaga certyfikatu.
I teraz musiałem wygenerować swój certyfikat lokalny, którym po prostu podpiszę te aplikacje.
No bo nie miałem jeszcze tego certyfikatu, nie miałem kodu podpisanego przez Microsoft.
Więc musiałem sobie podpisać własnym certyfikatem, no ale on mi o wszystkim mówił,
że słuchaj, tu jest taki problem, że tego się nie da zainstalować, bo nie ma certyfikatu.
No dobra, no to zrób mi certyfikat. Okej, zrobiłem. To teraz zainstaluj, wydaj ileś tam poleceń w konsoli.
Ale ja nie chcę wydawać tych poleceń, zrób mi skrypt, który to zrobi za mnie.
Dobra, zrobiłem, uruchom PowerShell’a z uprawnieniami administratora, wpisz ścieżkę do tego i tego skryptu, tam jeszcze z parametrem install i jakby tyle.
Musiałem po prostu uruchomić jeden skrypt w PowerShellu, który instalował tę aplikację i po prostu wchodzę do menu Start, Tyflo, Centrum, Enter, odpala się aplikacja, mogę testować i zgłaszać uwagi.
I co, było dostępne w sensie accessibility? Tak, ogólnie.
Tak, problemów było kilka, ale to takich naprawdę drobnych. Trochę on za bardzo rozwlekał ten interfejs tej aplikacji.
Za dużo tego wszystkiego było pod tabem.
Ja chciałem, żeby ta aplikacja była bardziej zwarta.
No to już taka typowo UX-owa robota.
No tak, tym bardziej wiemy, jakie te nowoczesne aplikacje,
one takie są ze sklepu z reguły, niestety.
To jest problem jakichś grów, niegrów.
Szkoda, bo to można by… ale jest jak jest, tak?
No Teamsy chociażby, no wszystko właściwie.
No ale tutaj mamy właśnie różnicę między osobami,
które by po prostu tak od razu wydały tą pierwszą wersję,
Tak jak o, już zrobione, a jednak osobą, która tutaj…
To o czegoś więcej chce.
Bo ta aplikacja robiła, co miała robić. Tam wszystko było już gotowe.
To nie było tak, że coś nie działało. Tam wszystko działało.
Tylko kwestia teraz po prostu, żeby posiedzieć nad tym interfejsem.
No tak, ale mogło działać lepiej.
Dokładnie, dokładnie. Na przykład w pierwszej wersji aplikacji
zdublowane były przyciski do odtwarzania.
I to co ciekawe był przycisk odtwórz tam, przewiń do tyłu, do przodu i tak dalej, a potem jeszcze dodatkowo był play, forward, rewind i tak dalej.
Trzeba to było posprzątać, poogarniać. Zajęło mi to tak naprawdę resztę tego całego procesu tworzenia, a potem no co, wieczorem z soboty na niedzielę już po prostu tylko wysyłka do Microsoftu do certyfikacji.
A tu nie ma ikonek.
A tu nie ma ikonek, tak. Po pierwsze wysłałem to właśnie z soboty na niedzielę.
Microsoft nie pracuje wtedy, jak widać. Dostałem informację w poniedziałek,
że drogi użytkowniku, ale jak Ty chcesz publikować aplikacje w naszym sklepie,
to Ty się ogarnij i dodaj ładną ikonkę, która będzie wyróżniać tę Twoją aplikację
spośród innych. No to dobrze.
Ale w sumie też ciekawe, że sztuczna inteligencja sama na to nie wpadła, że nie ma ikonki, a powinna być, bo mogłaby, czy niekoniecznie.
Wiesz co, no tak, no, znaczy, no, podejrzewam, że… To znaczy, nie, ikonka była, tylko była taka tzw. generyczna.
I o to się Microsoft przyczepił, że to nie jest unikalna ikona dla aplikacji.
I co wtedy robimy? Drogi czacie GPT, wygeneruj mi proszę tu ikonę dla aplikacji taką i taką, zgodną z wytycznymi Microsoftu, aplikacja Tyflo Centrum, będzie to aplikacja do podcastów i do czytania, do słuchania podcastów, do czytania artykułów i tak dalej, i tak dalej, tu cały opis.
Najpierw opisz mi wygląd tej ikony, opisz jak ona będzie wyglądać, dlaczego taka, a nie inaczej, a potem wygeneruj.
No to najpierw mi opisał, zaakceptowałem tę ikonę, okej, przygotuj mi proszę paczkę z tymi ikonami, taką jakiej wymaga Microsoft. Zrobił.
No gratuluję, aplikacja jest znakomita, gorąco polecamy, bo to jest najpewniejsze, najbardziej sensowne źródło informacji.
z portalu Tifloświat, oczywiście z serwisu Tiflo Podcast,
no i przede wszystkim możliwość kontaktu z nami, rozmowy, tak,
czytania podcastów, słuchania podcastów.
Komentarze też tam są.
No właśnie jeszcze komentarzy nie ma, one tam przez chwilę były,
ale potem…
Ale będą, generalnie.
Nie no, będą, będą. To wszystko będzie.
Wszystko będzie, to jest po prostu…
Problem jest taki, że po prostu ta certyfikacja też chwilę trwa
i na przykład jak ja wypuszczam jakąś jedną wersję,
to potem muszę czekać do następnego dnia albo tam do kilku godzin,
żeby ona się dopiero pojawiła.
I wtedy jak ona się pojawia, no to Wy możecie ją sobie zaktualizować.
Mamy telefon, więc może odbierzmy.
Odbieramy.
Tak. Kto jest z nami?
Momencik. Cześć, cześć. Już telefon przykładam,
Bo tutaj słucham radio, ale już ciszę i będę Was słuchał na słuchawce.
To my Ciebie, Mateuszu, słuchamy.
Raczej my Będziemy słuchać.
Tak, ok. Cześć wam i całej. Cześć Piotrze i Tomku. Cześć goście. Witam wszystkich.
Pierwsza taka rzecz, która jest dosyć nowa i dosyć świeża i dla nas przydatna.
Fakt, że po angielsku, ale takie smaczki to są tylko po angielsku.
Już odbyły się dzięki Donatanowi Mouzenowi dwa szkolenia z zakresu technologii dostępnościowej w NFB, bo oni co jakiś czas…
Mateuszu, ale to nie jest tyfloprzegląd.
Właśnie, czy to ma jakiś związek, bo nie lepiej na wtorek?
Dobrze, bo okej, tylko myślałem, że to są echa przyglądu.
No nie, nie, nie, jeżeli to mam…
Oczywiście, tylko że… nie, nie, echa to w sensie takim, że…
Nie, nie, echa, czyli jakby trochę takie podsumowanie i zwrot,
jakby taka kompilacja tego, o czym mówiliśmy przez trzy miesiące,
co nam z tego zostało.
Jasne, jasne.
Jasne.
Jasne, dobrze, dobrze. Przepraszam, to w takim razie będę czekał na wtorek.
I powiem Wam, co się wydarzyło we wtorek w takim razie.
Dzięki Wam bardzo, pozdrawiam Was i do usłyszenia.
Teraz myślę przejść do aplikacji, która zrobiła w pewnym sensie albo nie w pewnym sensie,
zrobiła furorę, czyli do z jednej strony Accessible Grama, a w ogóle do Telegrama,
który nam w Polsce wrócił jako możliwość, jako komunikator, który staje się dla nas
znowu dostępny.
Ja nawet bym powiedział, że za granicą też.
A, też za granicą.
To znaczy może inaczej. Wrócił. Bo ty mówisz z perspektywy osoby…
Która korzysta z iPhona, bo dla użytkowników androida jest na przykład grupa Tyflopolska, która jest już od dawna i użytkownicy androida z telegramem w ogóle nie mają problemów i nie mieli praktycznie nigdy.
Ale wiesz co, wydaje mi się, że odkąd w zeszłym roku Whatsapp się poprawił na androida, to spotkałem się z takimi opiniami, że ludzie używali telegrama, no bo ten Whatsapp na androidzie był gorszy, a odkąd Whatsapp się zrobił całkiem sensownie na androidzie dostępny,
A jednak w Polsce to jest… ludzie używają z Messengera i WhatsAppa.
On się niewiele zmienił w tamtym roku.
No zmienił się. Więcej chyba jest czytane.
No czynności doszły, nie?
Czynności doszły. To jest dużo.
I kursor nie skacze.
Znaczy, on skakał, poniekąd skacze dalej.
Najgorszy, przynajmniej w mojej ocenie, problem WhatsAppa jest taki na Androidzie,
że nie ma tam czegoś takiego, że przesuwam palec w prawo i mam następną wiadomość.
Tylko mam tam od kogo, przycisk odtwórz, suwak, znowu od kogo, coś tam i dopiero następna wiadomość, znaczy znowu od kogo i tego flikania jest dużo.
I teraz na iOS-ie teoretycznie nie, ale jeżeli odtwarzam jakąkolwiek wiadomość, to wszystkie przewijania się do niej, że tak powiem przyklejają, więc trochę znowu mam coś takiego.
No tak, ale generalnie powiedzmy w 90% przypadku to nie ma.
No i ludzie po prostu…
To zależy jakie są wiadomości, jeżeli tekstowe to nie ma rzeczywiście jak są głosówki.
I powiedzmy chcemy sobie tę głosówkę ominąć z jakiegoś powodu, bo to nie wiem…
Jest kilka grup, które po prostu mają tak szeroki zakres tematyczny,
że nie o wszystkim chcemy słuchać, tak? No i wtedy się robi trochę problem.
No w ogóle w grupach jest tak, że im więcej w danym czacie wiadomości
Jakikolwiek by nie był komunikator, to w tym się zakopiemy.
I osoby widzące, z tego co wiem, to też jak widzą,
tam jest na grupie 80 wiadomości, też się w tym gdzieś tam gubią.
Na to chyba nie ma siły po prostu, a u nas to wiadomo jest jeszcze gorzej.
Trochę tak, tylko mimo wszystko inaczej to działa,
jeżeli masz jeden flik, jedna wiadomość.
Jasne.
I na 80 wiadomości masz, powiedzmy, 80 flików do stu,
A inaczej, gdy na jedną wiadomość masz 4-5 flików i się robi tych flików 400.
Na te same 80 wiadomości.
No ale wróćmy do tego Telegrama.
Oczywiście, że Telegram na Androidzie zawsze był dostępny i to jest prawda.
Nawet też jakieś alternatywne klienty powstawały.
No ale rzeczywiście, ponieważ w Polsce jest tak, że rządzi Whatsapp i Messenger
albo Messenger i Whatsapp, bo to chyba w takiej kolejności,
No to siłą rzeczy gdzieś tam mniej ludzi, może nie mówię o środowisku niewidomych,
ale mniej ludzi z tego Telegrama gdzieś tam, mam wrażenie, korzysta.
No i tu teraz, bo Piotr powiedziałeś, że nie tylko w Polsce, ale za granicą
ten Telegram gdzieś tam się na nowo objawił, co też chyba ma związek
z zamknięciem czy z wygaszeniem Whatsappa Desktop.
Czy może przemianą Whatsappa Desktop na…
O tak, przemianą na aplikację tą nową, elektronową.
Myślę, że jeśli chodzi o WhatsApp i Telegrama, to jest trochę tak, jak mówił Tomek,
w takim sensie, że jeśli jakieś społeczności były głównie złożone z użytkowników
korzystających z Androida, ewentualnie Windowsa, no to tam Telegram miał się świetnie.
Ale jeśli jakaś grupa chciała się komunikować, gdzie więcej było użytkowników
systemów Apple, ewentualnie to było jakoś bardziej podzielone,
no to tam z Telegramem był problem. I na pewno użytkownicy Apple
mieli z Telegramem większe problemy.
No i co? I mamy teraz aplikację na iPhone’a, Accessible Gram,
to jak na razie jedyną, która ma swoje wady…
Ale działa.
Ale działa.
Ale działa i rzeczywiście działa naprawdę całkiem fajnie,
poza jakimiś takimi sytuacjami, że się wywraca,
przynajmniej jeżeli chodzi o czaty,
bo tam jakieś inne są też problemy z połączeniami głosowymi.
Ja też, tak analizując w ogóle kod Telegrama, to muszę powiedzieć, że no my do sporej, sporej rzeczy i sporej ilości różnych funkcji też nie mamy dostępu i nawet o nich nie wiemy.
Ja podejrzewam, gdyby tak przekopać tego Telegrama wzdłuż i wszerz, to naprawdę jeszcze całkiem sporo różnych funkcji by się znalazło, chociażby Telegram pozwala na transmisję na żywo w kanałach.
Tak, tak. Kto o tym w ogóle słyszał?
I ja powiem szczerze, no ja z Telegrama korzystałem już od wcześniejszego czasu, nie tylko kiedy się pojawił Accessible Gram.
Ja korzystałem przez Unigrama przede wszystkim, pod Windowsem. Ja naprawdę bardzo doceniam ten komunikator dla nas.
Przede wszystkim kwestia dobrego dźwięku.
Tu nie popsuto, nic. Tu naprawdę ten dźwięk jest okej.
Ale też są inne różne bardzo fajne funkcje, zwłaszcza w tym telegramie premium,
jak chociażby tłumaczenie na język polski tak naprawdę dowolnego czatu.
No działa to świetnie. Wrzucam sobie po prostu w dany czat jakby zaznaczam
automatyczne tłumaczenie na język polski i to po prostu jest tłumaczone w czasie rzeczywistym.
Te wiadomości przychodzą już do mnie praktycznie w języku polskim, więc działa to super.
Takie jakieś czaty zagraniczne, a trochę tych czatów jednak jest, w których uczestniczę,
to bardzo mi się to podoba, że nie muszę się zastanawiać, jaki to jest język w zasadzie,
Ja po prostu czytam sobie. I to tłumaczenie jest naprawdę dobre.
Zdaje się…
Tu są zdania podzielone, to nie do końca wiem.
Z jednej strony słyszałem gdzieś, że to jest jakiś wewnętrzny model językowy,
Telegrama, który tłumaczy.
A gdzieś ostatnio słyszałem, że to po prostu Google Translate jest tam podpięty.
Mhm. A jakie jest teraz dalsze…
Jakie są dalsze, bo już tak nie śledzę tej grupy, dalsze losy?
Jak rozwija się Accessible Gram, coś tam doszło, czy to po prostu są łatane te błędy i jakby pracuje się nad stabilnością programu? Jak to teraz wygląda?
Pojawił się użytkownik, który ma pracować nad poprawą stabilności tej aplikacji.
Ja próbowałem, niespecjalnie mi to wyszło, ale też nie poświęcałem temu aż tak bardzo wiele czasu,
więc tu zdecydowałem się przekazać stery innym.
No i cóż, na razie te prace zostały wstrzymane, dlatego że temu użytkownikowi zwyczajnie wysiadł MAC
i nie może pracować dalej nad Accessible Gramem, więc na razie to tam się za specjalnie nic nie dzieje.
Natomiast, no, po prostu trzeba czekać. No i też w kolejce czekamy, czekamy na agrama, co prawda to będzie aplikacja płatna, no, ale autor jest programistą, tak, on wie, o co chodzi w programowaniu, więc nawet jeżeli będzie się wspierał narzędziami do sztucznej inteligencji, bo to też jest przecież tak, że programiści, którzy potrafią pisać kod, to wykorzystują tego typu narzędzia w dzisiejszych czasach,
Więc nawet jak on się będzie wspierał, to jeżeli coś tam będzie nie tak, to on będzie wiedział, gdzie zajrzeć i co poprawić, żeby było okej.
A Agram to jest, to możesz Piotr opowiedzieć coś więcej?
Tak, no bo Agram to jest aplikacja, która jeśli mamy Maca, jest już dla nas dostępna.
I ta nowa, ta wersja na Maca chyba cała rzecz jest darmowa.
I to jest program, który jest fajny.
Niektóre rzeczy są rozwiązane inaczej niż w Accessable Gramie.
Ja na przykład cały czas czekam na możliwość personalizacji dźwięków,
które w Accessable Gramie stoją na bardzo wysokim poziomie.
Możemy wszystko tak naprawdę zmienić i nawet importować własne dźwięki,
gdzie w Agramie mamy jeden dźwięk systemowy na wszystko,
który też równie dobrze może przyjść z innej aplikacji.
Ale przez to, że jest to natywna aplikacja na Macu,
no to ona działa bardzo szybko.
I te wszystkie najważniejsze dla nas funkcje,
czyli czytanie wiadomości, odważanie wiadomości głosowych,
ze zmianą prędkości załączniki, są i działają.
To z pewnością najważniejsze, jeśli chodzi o komunikator.
Ale on też ma kilka bardzo fajnych rozwiązań,
które bardzo mogą się spodobać użytkownikom iOS-a,
których nawet w WhatsApp nie ma.
Myślę tutaj o tym, jak ta aplikacja wspiera funkcję AI,
bo ona też ma funkcję AI, konkretnie dwie.
Może tłumaczyć, ale tłumaczenie odbywa się używając technologii lokalnych,
albo może to być tłumacz aplowski,
albo możemy sobie zaciągnąć model lokalny,
model chyba tam…
Dżem albo kłen jest stosowany. Dżema to nawet całkiem fajnie tłumaczy.
I też mamy transkrypcję wiadomości głosowych,
która w przeciwieństwie np. do WhatsAppa,
który języka polskiego nie wspiera,
Telegram tutaj w Polsce jak najbardziej jest wspierany, bo do tego jest używany model Parakit od NVIDIA.
I to jak myślę, że spokojnie też na przynajmniej tych nowszych iPhonach, które mają więcej pamięci RAM,
też będzie się w stanie uruchomić, a to będzie bardzo fajna funkcja.
Czyli z Telegrama warto gdzieś tam promować, warto z niego korzystać,
bo ja się trochę bałem też, że będę dostawać, bo kiedyś tak było jeszcze,
jak Telegram był w miarę dostępny na iPhonie, jako tako dostępny,
Kiedyś to tam dostawałem jakieś brzydkie, takie spammerskie wiadomości, czaty.
Teraz tego, powiem szczerze, w ogóle od stycznia używam.
Od początku, no nie wiem, dziesiątego czy któregoś tam stycznia
zainstalowałem tego, pierwszą wersję, pierwszą,
pierwszy raz zainstalowałem w ten sposób Accessible Grama.
I generalnie problemów z jakimiś czatami nie mam, tak?
Oni też z tym walczą. Ja dostaję, ja dostaję.
Ja też dostawałem.
Co jakiś czas, ale…
O widzisz, dostawałeś, ale też jest lepiej.
Jest tego coraz mniej, ale też warto sobie zmienić ustawienia prywatności i taką podstawową rzeczą, którą warto sobie zrobić, to zmienić kto może nas zaprasza do grup i ustawić sobie albo to na opcję znajomy i znajomość, tam ludzie w kontaktach, albo po prostu, że musimy dodawać się do grup ręcznie, bo faktycznie to wyglądało tak, że bardzo dużo dostawałem zaproszeń do jakichś oszu z krypto głównie.
Ale to z tych aplikacji, które nie są oryginalnym klientem, to można zrobić z Unigrama albo z…
W Unigramie, chociaż to nie jest klient oficjalny, to można, bo generalnie Unigram pozwala wszystko odmienić,
natomiast na urządzeniu mobilnym to po prostu trzeba to w Telegramie zrobić.
Jest to o tyle problematyczne, że zakładki są niedostępne i tutaj trzeba pomóc sobie rozpoznawaniem ekranu,
żeby przejść na tą zakładkę ustawienia i sobie to wyłączyć albo ewentualnie sobie Unigramem pomóc i to przystawić.
Po prostu.
Czyli na Agrama, na iOS-a po prostu czekamy.
I tu nie wiemy, co dalej.
Zakładam, że niedługo będzie.
A jeszcze był jakiś…
To Paweł mówił, Masarczyk, klient Telegrama.
Dziwny, pod Windowsa…
Znaczy, dziwny.
Te, te akces chyba.
Ale to tak chyba program jakoś nie…
U nas się nie przyjął, mam wrażenie.
Chociaż, nie wiem, ktoś to testował, może?
Ja nie testowałem, ale z tego co pamiętam, to tam jest jeszcze prostszy interfejs.
Tak, bardzo prosty program, bardzo przyjemny.
Tylko że… Fakt, że nie byłem na stronie i nie wiem, czy on się…
Wiem, że ludzie z nim mieli jakieś, w ogóle tak pisali na grupie,
też problemy takie techniczne, że tam nie wszystkim chciał działać.
Ja spróbuję, czy on mi się… bo może…
Ja go spróbuję uruchomić. Czy on mi się uruchomi?
O, jest jakiś update available, więc może się uda mi go nawet update’ować,
ale to tak troszkę przy okazji, więc jak coś…
A, to jakieś translacje. No nic, to chyba…
To się rozwija jakoś, no to dobrze.
No tak, update now, więc trochę poczekam, co tam ewentualnie i potem powiem.
O, okej, bardzo szybko.
A, PowerShell coś tu pewnie nam instaluje.
Okej, ostatnia próba, jak nie to…
Dobrze, to najwyżej do tematu wrócimy.
O, Welcome to the Access jednak coś…
Bardzo chcę być pokazany, jak widać.
Dobra, wrócimy. Najwyżej.
Aplikacja bardzo prosta, pod altem miała menu, korzystało z niej się bardzo generalnie szybko,
Ale rzeczywiście wielu funkcji nie miała, tak?
To taki bardziej klient do czatowania.
I nawet chyba tam głosówek nie było.
Tylko po prostu same czaty tekstowe.
Tak to z programem T-Access.
Na Maca też jeszcze mówiłeś, że jakiś klient,
coś tam było jeszcze na Maca innego chyba, nie? Do Telegrama.
Nie, no to właśnie ten Agram był taki.
Oprócz tego to mieliśmy Twiscake’a.
A, okej.
No i XSW Grama też się da odpalić, ale nie polecam.
To już lepiej jak Grama.
A Twiscake działa jeszcze, gdyby ktoś chciał korzystać?
Tak, natomiast Twiscake też od jakiegoś czasu aktualizowany.
Nie jest, jest obiecywana wersja druga,
ale ona też jakoś na razie to nic nie słyszymy.
To teraz tak.
Kolejna aplikacja, to może jak już od razu jesteśmy przy firmie,
Która tworzy Agrama to aplikacja do nagrywania dźwięku.
A Capture, tak? Też taka nagrywarka na Maca.
No i tutaj w ogóle jest bardzo ciekawa sytuacja.
Tutaj mogę, myślę, zespojlerować przyszły Tyflo przegląd,
bo kiedy ja tą aplikację sprawdzałem
i kiedy my o niej mówiliśmy po raz pierwszy,
to była taka bardzo prosta aplikacja do nagrywania dźwięku
za jakieś 15 euro,
która pozwalała nam w takim bardzo prostym interfejsie
Jeśli dla kogoś audio hijack był zbyt skomplikowany, bo mieliśmy możliwość układania tych sesji, to jest trochę skomplikowane.
No to tutaj wystarczy, że po prostu sobie z list rozwijanych, z pól wyboru sobie zaznaczamy.
Chcemy dźwięk z tej aplikacji czy z wszystkich aplikacji? Tak, nie.
Chcemy dźwięk z mikrofonu? Tak, nie.
Chcemy, żeby nam się głosowar nagrał? Tak, nie.
Do jakiego formatu? MP3, WAV czy M4A?
No i tak sobie to konfigurujemy, po czym możemy jednym skrótem z dowolnego miejsca to nagrywanie uruchomić lub zatrzymać.
I później, od razu jak nagrywanie nam się zakończa, to aplikacja nam automatycznie otwiera folder, w którym te nagrania mamy.
Można je albo zapisywać do jednego pliku, że wszystkie mamy te źródła w jednym pliku, albo do osobnych plików, to się przydaje później podczas obróbki tego materiału.
No i jeszcze aplikacja potrafiła nagrywać dźwięk z iPhone’a
Jeśli iPhone’a podłączyliśmy sobie kablem, to nie działało ze wszystkim
Chyba niestety rozmowy tak nie można nagrać
Ale niektóre aplikacje w ten sposób dałoby się nagrać
Ale to było wcześniej, bo ja teraz przeglądałem sobie przed audycją
Apple Fisa i okazuje się, że Acapture się rozwija
I to się rozwija bardzo prężnie
I teraz to ta aplikacja, no będę musiał sprawdzić ją jeszcze raz, bo trochę zyskała na możliwościach, do tego stopnia, że to w pewnym sensie może być konkurencja dla Hijacka w niektórych sytuacjach, bo dostaliśmy po nagrywaniu, dostaliśmy taki swojego rodzaju mikser, możemy sobie te źródła dodawać na takiej, jak rozumiem, siatce, liscie, regulować ich głośność, no nawet możemy sobie włączyć ducking, czyli złagodzanie dźwięku,
Dźwięki do pozostałych aplikacji, które się nagrywają, mogą się ściszać.
Mamy też nagrywanie wideo.
I tutaj też można kilka źródeł sobie nagrywać.
To na przykład moglibyśmy sobie zrobić,
i to ponoć jest jakoś wiarytastępnie rozwiązane,
zrobić sesję, bo teraz też można takie sceny,
to się nazywa tutaj, zapisywać scenę,
gdzie widać na przykład nasze zdjęcie z kamerki w rogu,
ale ogólnie na ekranie nagrywa się nam dana aplikacja.
Mamy też funkcje transkryptów, które doszły.
Tego wcześniej nie było.
Aplikacja od razu może generować transkrypty.
Mam informację, że te transkrypty potrafią być rozdzielane na mówców.
Więc jak to wcześniej było prosta alternatywa dla Hijacka,
to teraz z tego nagle wyrosło rozwiązanie konkurencyjne do Hijacka.
Jeśli to cały czas kosztuje te 15 euro, co kosztowało wcześniej,
No to na pewno będę musiał tą aplikację sprawdzić jeszcze raz,
bo to się w międzyczasie zdążyło bardzo rozrosnąć.
Patrząc tutaj na forum, to dzięki sugestiom użytkowników, które…
Pytanie, czy przez to ten interfejs się nie zrobił taki zbyt skomplikowany,
no ale pewnie zadbali o to, żeby tak nie było, bo…
Jest informacja, że można powrócić do tego prostego widoku.
Bo głównym problemem albo zaletą audio hijacka jest to,
że on po prostu ma taki… Choć bardzo dostępny.
Oni naprawdę… Amoeba bardzo dba o dostępność
i też słucha użytkowników niewidomych, użytkowników voice-overa,
podkreśla to może nie na każdym kroku, ale kiedy tylko coś tam wdroży.
Zresztą podobnie jak twórcy Lunch Bar,
to takie aplikacje zawsze cenione jeszcze w tych czasach
dobrej, świetlanej przyszłości, nagród tych, które akcesji Apple Viz dawał,
to zawsze pamiętam, Audio Hijack i Lounge Bar tam królowały.
I dodatkowo w Audio Hijacku jest tak, że tam naprawdę trzeba wiedzieć,
co, jak się chce robić i te sesje…
No nie jest to taka aplikacja też prosta w użytkowaniu,
o, tak bym tego działał. Trzeba się dużo naklikać,
wchodzić w interakcje, w różne paski wybierać elementy,
gdzieś przechodzić dalej.
Do nie wszystkiego są skróty klawiszowe, więc do wielu rzeczy są,
ale do innych to klikanie voice over kursorem wskazane niezbędne wręcz.
A tu może będzie po prostu szybciej trochę.
Tak, ja tutaj patrzę, że trochę cennik się zmienił, tak à propos,
ale to i tak wychodzi taniej niż hijack, bo mamy teraz dwie wersje.
Mamy standard i pro. I to nie są subskrypcje, to też myślę ważna informacja.
W wersji standard dostajemy…
Ale w hijacku też nie ma jakby co.
Nie, to prawda.
W wersji standard dostajemy tą funkcję miksera.
Dostajemy soundboard.
O, to też nie wiedziałem, czyli mam dżinglownicę jeszcze.
Transkrypcję.
Presety, czyli możemy zapisywać
te nasze konfiguracje.
Dodawanie znaczników podczas nagrywania.
O, to też bardzo fajna funkcja.
No na przykład, jak ktoś sobie rozdziały chciał zrobić.
I mamy wersję Pro.
Wersja Pro kosztuje 35 euro.
Też jednorazowo.
Można też później sobie to kupić.
Jakby ktoś najpierw kupił tę wersję standard i potem chciał przeskoczyć do wersji pro,
to tam można wtedy 15 euro zapłacić i przeskoczyć sobie do wersji pro.
Dostajemy nadawanie i tutaj do wszystkiego, zarówno serwisów audio i wideo,
bo jest wymienione Twitch, wideo, ale też mamy Icecasta i ogólnie protokół RTMP,
więc do wszystkiego, co takie wideo może przyjąć, to można nadawać.
Tutaj nawet jest napisana informacja, że na przypadku Twitcha
Na przykład są też funkcje takie jak czat wspierane.
Pytanie, jak to wszystko dobrze działa.
Bo jeśli to działa dobrze, to naprawdę to może być bardzo ciekawe rozwiązanie,
zwłaszcza że narzędzie typu OBS,
to jest program do nagrywania wideo,
da się je obsłużyć po niewidomemu,
ale one nie należą do rozwiązań intuicyjnych.
A jeśli tutaj to wszystko jest dostępne faktycznie i to działa,
to zrobiło się bardzo ciekawie.
No, a w Windowsie, jak to wygląda? Mamy pewnego rodzaju konkurencję,
bo ta aplikacja ciągle może mniej i to jest aplikacja innego autora.
Mam na myśli Capture Audio, tak?
Audio Capture, tak.
Audio Capture.
Tak, i to jest program, no tym razem darmowy,
autorstwa Masona, którym dzisiaj jeszcze kilka razy będzie.
I jeśli ktoś potrzebuje nagrywać sobie dźwięk
na Windowsie z konkretnych aplikacji,
To ta aplikacja stanowiła nie lada rewolucję,
bo ona też ma takie naprawdę rozbudowane możliwości, jeśli chodzi o nagrywanie.
Możemy sobie znów nagrywać dźwięk z mikrofonów czy innych źródeł audio.
Możemy nagrywać dźwięk z całego systemu lub z jednej lub kilku wybranych przez nas aplikacji.
I znów tutaj możemy sobie skonfigurować to tak, że ten dźwięk będzie się zapisywał
do jednej ścieżki, do jednego pliku audio,
czy do osobnych ścieżek, gdybyśmy chcieli sobie to później
jakoś wyedytować.
Co tam jeszcze mamy?
Mamy oczywiście kilka formatów audio do wyboru.
Możemy sobie włączyć odsłuch,
że np. zamiast nagrywania używamy tej aplikacji,
żeby dźwięk z mikrofonu z kliku aplikacji
puścić sobie na jakiś kabel wirtualny.
Wiem, że w najnowszej wersji też można konfigurację
Takie profile tworzyć chyba też jest.
Ale co byłbyś, albo ktoś z was używałby tej aplikacji?
Czy to jest coś, co wam w ogóle nie jest do niczego potrzebne?
Ja, gdybym pewnie pracował więcej na Windowsie
i potrzebował coś na tym Windowsie nagrywać,
to bym to stosowanie używał.
Przez to, że więcej jednak pracuję na Macu
i jeśli coś nagrywam, to akurat właśnie mam raczej sesję w Hijacku porobione,
no to to nie używam, ale to nie jest wina jakości aplikacji.
Ale też skoro o Hijacku mówimy, to też tutaj warto powiedzieć,
że to nie zastąpi Hijacka, po części dlatego, że, no tak mówię,
no jest mniej funkcji, że to darmowa aplikacja,
ale też po części dlatego, że jednak niestety możliwości Windowsa,
jeśli chodzi o zarządzanie, przechwytywanie dźwięku,
nie są tak rozbudowane jak na Macu i na przykład tak na Hijacku,
Jeśli nagrywamy jakąś aplikację,
to możemy spowodować, że ta aplikacja zostanie wyciszona.
O, i zaraz o tym właśnie będę mówić.
No to po prostu aplikacje na Windowsie nie mają takich możliwości.
Tak, to właśnie dla mnie jest główny problem.
Aplikację po pierwsze zainstalowałem, przetestowałem.
Trochę ma dla mnie taki dziwny, nie do końca logiczny,
rozumiem ten interfejs, ale to już powiedzmy,
że dyskusje o interfejsach, gustach i różnych tam…
No to dobrze, jest jak jest. Natomiast ja wtedy, bo to był też taki czas,
kiedy w styczniu zdecydowałem, że znowu z Maca gdzieś tam przechodzę bardziej na Windowsa,
że i tak na tym Macu wystałem z Windowsa przez Parallels, głównie, że ten Windows
mimo wszystko jest mi bliższy, mimo że Maca doceniam. No, ale szybko się zawiodłem,
bo miałem nadzieję, że to będzie taki mini audio hijack pod Windowsa,
tym bardziej, że ja nie używam audio hijacka do jakichś bardzo nie wiadomo
Nie pamiętam o jakich przepływów, tylko po prostu nagrywałem dużo rzeczy z różnych źródeł internetowych
i zależało mi na tym, żeby nagrywać w tle, czyli nagrywam, a coś jest wyciszone, tak jak powiedzmy w Tapin Radio.
Nagrywam radio, jest ono wyciszone. Tak tutaj w Audio Hijacku miałem swoje timery, swoje sesje, swoje coś tam.
No i chciałem to samo zrobić w Windowsie, czyli nagrywać z YouTube’a albo z innego czegoś, niech będzie strony internetowej, coś.
Ale tak, żebym mógł równocześnie nie słyszeć tego.
Albo najwyżej sobie szybko sprawdzić, czy to się nagrywa,
czy już się skończyło, czy mogę wyłączyć.
Ja oczywiście wiedziałem, że z tym zawsze wszystkie aplikacje
miały problem.
Te wszystkie Wasapi, Recording, jakieś tam inne,
które się zresztą bardzo mi zawieszały.
I zawsze miałem z podobnymi aplikacjami…
Wcześniej tam była Virtual coś, to kiedyś Arek pokazywał,
To była jakaś nie najgorsza, ale te wszystkie aplikacje działały jak takie piezomakowe,
no tak dość podobnie. I miałem trochę nadzieję, że aplikacja, o której mówimy,
będzie sprawowała się lepiej. No i ona rzeczywiście sprawuje się lepiej,
o tyle, że robi, co ma robić. Wydaje mi się, że się nie zawiesza, nagrywa,
no ale niestety nagrywa tak, że wszystko słyszę i na to rozumiem nie ma rady
i tego się w Windowsie w żaden sposób nie da rozwiązać.
Także, no to jest taki… niestety.
No w moim przypadku to ja po prostu używam miksera, jeżeli mam potrzebę, żeby coś nagrać, żeby coś zarejestrować, to…
No to wiesz, to zupełnie jest inaczej, jak masz dwie kamery technikowe, albo jak masz mikser, to w ogóle tam inaczej się… inaczej się pracuje.
To, to, to jakby wiadomo, nie?
No nic, to teraz następna aplikacja.
To tak tylko pewnie krótko, bo to w poniedziałek o tym mówiliśmy,
ale też aplikacja, być może aplikacja roku, to nawet będzie Witchcraft.
No, zdecydowanie.
Dla mnie to jest jednak duża zmiana,
jeżeli chodzi o działanie, o pracę, o taką produktywność
na komputerze.
Dobrze, ale kiedyś była, ale było
do NVDA kiedyś jakaś wtyczka, aplikacja
WinSwitcher i jakaś tam jeszcze jedna. To nie używałeś tego?
Wiesz co, jakoś nie. Jakoś nie…
No to ja też jakoś… Z jakiegoś powodu mi to
nie chciało działać albo działało mi tu źle. Tak, mi działało niekonsekwentnie,
nieefektywnie.
To się zgadzam. Natomiast z aplikacją
oczywiście ja się zgadzam, że aplikacja Witchcraft jest znakomita
Pewnie będzie jeszcze lepsza.
Ja akurat z nią miałem problem taki, że nie dobrałem sobie,
nie umiałem sobie dobrać odpowiedniego klawisza.
No i stała mi się taka rzecz dziwna, techniczna,
o której musiałem pisać Arkowi,
że przypisałem sobie lewy klawisz Control jako wyzwalacz
i ten klawisz Control działa mi tak, jakbym naciskał Alt,
prawy Alt-O, do tego stopnia, że naciskając Alt
Zrobiłem sobie, i to mi na początku działało,
Control-Shift równa się, zrobiłem O na Worda,
no tylko, że ten Word to działa mi jak lewy Control-O
i jak prawy Alt-O.
I potem już niestety to Control równa się,
które miało mi otworzyć konfigurację aplikacji,
już nie chce mi działać.
No i próbowałem, aha, bo zrobiłem, żeby się uruchamiała z systemem,
Więc musiałem potem to jakoś tam z rejestru kasować.
Ona też niestety chyba uruchamia wiele instancji,
znaczy pozwala na uruchomienie kilku instancji.
I potem się okazało, że tych instancji
miałem uruchomionych za dużo.
Nie ma takiego zabezpieczenia.
No ale też działo się dziwne rzeczy,
bo dobrze, z rejestru ją wyrzuciłem,
czyli powinno być okej.
Usunąłem, bo to jest aplikacja Portable,
Usunąłem folder z aplikacją, rozpakowałem nową wersję,
tą, która się jakiś czas temu pojawiła.
Otworzyłem ją z folderu i dalej jest to kontrol.
Czyli tak jakby on gdzieś to trzymał, nie tylko w pliku konfiguracyjnym,
ale gdzieś jeszcze. Jak to jest możliwe? Nie wiem.
No ale mam z tą aplikacją jakiś właśnie problem.
Rzeczywiście, jak prawie Windows masz na klawiaturze, to jest dobrze.
Szkoda, że nie można zastosować jakiegoś Control Windows
albo Shift Windows, albo prawie Control Shift,
albo że nie działa to tak jak na Macu w RCMD,
że dwukrotne naciśnięcie i przytrzymanie
powoduje nam tworzenie z tym…
To, co teraz się robi z Shiftem.
To są jakieś niuanse, kwestie interfejsowe,
Mamy też kwestię tego, na ile, jak Windows przechwytuje klawiaturę,
bo to z tego, co Arek opowiadał, nie są to rzeczy ani proste, ani oczywiste,
też mocno zależne od skill leadera, być może od posiadanej klawiatury.
Nie wiem, ale będę się musiał do Arka odezwać, bo na razie aplikacja jest dla mnie nieużywalna, niestety.
Ale tyle, co się zdążyłem zorientować, działa ona bardzo szybko i jest super.
Bardzo płynnie, tak.
Także gratuluję.
Ktoś jeszcze coś na temat Witchcrafta?
Chyba nie, dlatego przechodzimy do kolejnej aplikacji.
To pewnie, Michał, bardziej z Twojego podwórka troszeczkę,
bo się jakoś w to zaangażowałeś. Blind RSS.
Tak, Blind RSS, aplikacja, która się cały czas gdzieś tam rozwija
i cały czas dochodzą jakieś, nie wiem czy nowe funkcje,
bardziej powiedziałbym poprawki pewnych rzeczy.
Ja tu się cieszyłem na nową funkcję, ja tu patrzę w połowie marca,
zagnieżdżone te podfoldery doszły.
Ale to kto co lubi. Kto co lubi, to tak wiadomo.
No to dobra funkcja, co chcesz.
Ja na przykład jak mam kanały sortowane według języka, to to jest dla mnie świetne,
bo wcześniej miałem angielski, polski, teraz mogę mieć tak angielski, technologia ogólna,
gaming, coś tam innego, w polskim też tak, technologia, wiadomości ogólne, sport,
coś tam jeszcze, więc akurat to jest fajne.
Tak, to jest bardzo fajna funkcja.
A to co to, używasz tego, do Piotra, używasz tego czytnika pod Windowsem,
Czy używasz RSS-ów głównie z tą aplikacją, czy po prostu tylko jak pod Windowsem?
Tylko jak pod Windowsem. W praktyce cały czas muszę się przesiąść na jakąś usługę.
Kiedy w końcu postawię jakiegoś mini-fluxa, ciągle planuję to zrobić,
żeby mieć możliwość synchronizacji, to pewnie tak zrobię.
W tym momencie korzystam z nich z Explorera, który synchronizuje się między Maciem i iPhonem.
Dopóki tak z tego korzystam, to Windows mi się nie synkronizuje.
Więc raczej wiadomości czytam na Machu.
Co jest mnie faktu, że Blinder SS jako aplikację bardzo lubię.
Jej interfejs jest bardzo przemyślany.
I to, jak się te artykuły czyta, jak on ten tekst w tle wydobywa,
jest naprawdę fajnie zrobiony.
Tak. Trochę szkoda, że ten tekst od razu…
Pewnie nie ma takiej prostej możliwości, że on nie jest nawigowany, że to jest tylko taki czysty tekst.
No ale powiedzmy, że no dobra jest, to nie mówię, że to jest…
Też brakuje mi tam trochę skrótów klawiszowych i ona mi działa, powiem szczerze, na moim komputerze
w mojej konfiguracji dosyć wolno, tak jakoś ociężale.
Im więcej tych kanałów jest, tym ona mi jakby nie czuje takiego efektywnego działania.
To jest i tak już lepiej niż było.
Bo ja próbowałem to jakoś tam troszeczkę optymalizować.
A, ci potwierdzasz problem, jaki jest.
Tak, problem tam był. Problem był.
I to jakiś czas temu ten problem był naprawdę duży.
Kwestia jest tego taka, że tam pod spodem jest baza danych.
Tam jest SQLite.
I ta baza, ona po prostu, no nie była zoptymalizowana.
Teraz już zaczyna działać to, mam wrażenie, lepiej.
I u mnie nie odczuwam tego,
Tak, żeby to się jakoś bardzo moliło, bardzo zawieszało.
Natomiast, fakt faktem, kiedyś to usunięcie na przykład jakiegoś kanału,
to na usunięcie jednego kanału, to jeszcze tak w okolicach stycznia,
to trzeba było sobie poczekać na przykład, nie wiem, dwie minuty.
Usuwałeś kanał i trzeba było czekać.
Bo po prostu transakcje w bazie danych tyle trwały.
Bo to się tak może wydawać. Co to jest kilka kanałów?
Ja mam dwieście ileś.
To ja mam chyba dwieście kanałów i dwieście podcastów pewnie będzie.
Tak.
w tej bazie, a to jest SQLite, więc baza, która, no, wytrzyma, ale mogą być pewne problemy i jak będziemy mieli coraz więcej tych danych, także udało się to jakoś optymalizować.
Ale ta aplikacja ogólnie działa dobrze.
Tak, tam cały…
Aczkolwiek ja też tam zauważyłem, że tam jest ileś różnych bibliotek. Jakieś YouTube DL, coś tam jeszcze, FFMPEG.
Tam ileś jest tego, nie wiem, co jest w ogóle używane,
ale ja też się obawiam, że ta aplikacja przy starcie
to włącza sobie ileś różnych tych, dołącza sobie ileś tych bibliotek.
To wszystko musi wstać, to wszystko musi się załadować
i wszystko po to, żeby czytać recesy…
I słuchać podcastów.
Ale wiesz, to właśnie przez to, że chyba ludzie,
że ona ma podcasty i też ten taki player podcastowy,
Tak, ja gdybym, ja na przykład gdybym miał te aplikacje robić od początku, to zupełnie inne założenia bym przyjął.
Ja na przykład robiąc te poprawki, miałem jeszcze ileś innych pomysłów, bo tam na przykład jest kwestia taka,
i to jest bardzo duży problem moim zdaniem, że wypchnięcie na przykład jakiejś jednej poprawki
w zakresie ekstrakcji tekstu z jakiegoś portalu, to wymaga przebudowania całej aplikacji.
Tak naprawdę. To tak nie powinno działać. To powinno być zupełnie inaczej zrobione. Ja to już wiem, bo też przecież robiłem aplikację programista, tak?
Gdzie tam parsowanie różnych treści, to jest na porządku dziennym. I ja mam zupełnie inny pomysł na to. No ale autor tu poszedł taką ścieżką, nie będę mu tego psuł, bo potem jeszcze coś by się zepsuło innego i musiałbym to naprawiać.
Ja już po prostu, dobra, wolę tego nie ruszać, co mogłem, to pomogłem.
No ale cóż, tam na przykład cały czas jest problem, przynajmniej u mnie, z updaterem.
Ten updater po prostu nie działa, za każdym razem trzeba pobrać nowego
relisa z GitHuba, żeby to działało.
W ogóle te wszystkie aplikacje, one są takie podobne, bo w kolejnych
kilku aplikacjach, o których będziemy zaraz mówić, są chyba jakieś takie same
Fajnie, że one wszystkie pobierają, umożliwiają słuchać, pobierać,
wyszukiwać podcasty, tylko to jakoś tak działa dziwnie, że wpisujemy nazwę podcastu,
on nam wyświetla kategorię i po dodaniu jakiegoś podcastu do naszej aplikacji,
on nam z tego okienka wychodzi i znowu musimy wchodzić, wpisać to coś tam
i znaleźć określoną kategorię i wyszukać podcast, który nas interesuje
i tak w kółko. I to pewnie wynika z jakichś ograniczeń tego komponentu,
który został do wyszukiwania albo komponentu, interfejsu,
bo w kilku innych aplikacjach, mam na myśli SonarPad i FastPlay,
o którym za chwileczkę, miałem podobne w rewolucji.
Także bardzo to takie było dla mnie nie do końca, no, niefunkcjonalne.
No, ale aplikacji życzymy powodzenia i myślimy, że no co, dobrze, że powstała,
bo nie było dobrego RSS-a na Windowsie.
To jest moim zdaniem najlepszy w tym momencie czytnik RSS dla Windowsa.
Nie ma lepszego.
Znaczy ja wróciłem trochę do wtyczki do NVDA, nie pamiętam jak ona się nazywa.
To była ta początkowo czeska, a potem po angielsku wtyczka.
Ona się nazywała RSS Reader, czy jakoś tak.
I ona w tej chwili działa bardzo dobrze.
Ma trochę inną filozofię, znaczy inne skróty klawiszowe,
inaczej trochę działa, bo tam się bazuje bardziej na
Escape’ie, Enterze i Backspace’ie,
który wrzuca tekst do archiwum,
a to archiwum to jest tak nie kosz,
tylko to jest taka lista do przeczytania,
czy lista ulubionych, jak zwał, tak zwał.
To dwa pytania. To od razu dwa pytania.
Masz tam te 200 RSS-ów i czy ma to foldery?
Ma na pewno, mam te 200 RSS-ów, czy ma foldery, nie pamiętam, może być tak, że nie ma.
No właśnie, dla mnie aplikacja, czy narzędzie bez folderów to…
Zaraz sprawdzimy.
Nie, to nie jest coś, czego ja chcę używać, bo po prostu nie w każdym momencie chcę się zajmować każdym debatem.
Nie, nie ma.
No to nie, to dziękuję.
Jeszcze upewnię się, co tam jest w tworzeniu.
New, new feed, add channel, aha, z bazy, properties, import from opml,
chyba, że jakby wtedy z opml-a, może by wtedy weaknęła foldery.
Znaczy inaczej, no, foldery można dorobić, to nie jest kwestia.
No, może, no nie, z tej wtyczki nie dorobisz chyba, no bo masz add, no masz add feed.
Nie, no, dorobisz we wtyczce.
No, tylko ja mam inny problem z tymi wtyczkami i generalnie z NVIDIA.
NVIDIA jest czytnikiem ekranu. Czy ja naprawdę potrzebuję w czytniku ekranu
czytnika RSS?
No, to jest w ogóle kolejny problem, że odkąd jest AI…
Ale nie, to już nawet było wcześniej. Zaczęły powstawać te różne,
bardziej dziwne, dublujące się wtyczki właśnie do NVDA.
Z jednej strony tak sobie myślę, tak, masz rację,
ale plus jest tego taki, że jeżeli te wtyczki działają dobrze,
a często jest tak, że rzeczywiście działają dobrze,
to wtedy wszystko mamy tak niejako w jednym systemie.
Przenosimy się na inny komputer
albo chcemy zrobić wersję Portable albo komuś ją dać,
Jeżeli nie mamy tam jakichś bardzo…
No chcemy z tymi kanałami, ze wszystkim.
I tam po prostu w tym LVDA jest wszystko.
Tak. I to ma swoją zaletę.
Bez wątpienia taką, jaką wskazałeś.
Natomiast to niesie za sobą też pewne wady.
Oczywiście.
Pod tytułem chociażby mnożenie bytów w postaci skrótów klawiszowych,
gdzie na przykład może się okazać,
że wtyczki dublują te same skróty klawiszowe, to jest rzecz jedna.
A to często tak jest z tymi wtyczkami, to jest duży problem, oczywiście.
No właśnie. I potem, żeby to wszystko ogarnąć, albo na przykład, że wtyczki jakoś tam gryzą się między sobą.
Bo pamiętaj i pamiętajcie wszyscy, że decydując się na używanie jakiegoś narzędzia jako wtyczki do NVDA,
to tak naprawdę powodujemy to, że ten program uruchamia się nam z NVDA.
że to nie jest tak, że na przykład chcę czytać RSS-y,
włączam program do RSS-ów.
Bo teraz mam czas i teraz będę czytał RSS-y.
No nie. Teraz się okazuje, że
cały czas mam włączony ten program do RSS-ów.
Bo on mi się po prostu uruchamia razem z NVDA.
Każda wtyczka…
Zajmuje miejsce.
Ja też jestem bardzo ciekawy, ile to wtedy
po pierwsze zajmuje pamięci RAM,
no bo jeśli mam jakąś bazę danych, no to pewnie
to też z czasem nasz NVDA będzie
A czy też to nie będzie miało wpływu na wydajność samonamyśleń?
No bo jeśli to tam jest zaimplementowane, że to jest wszystko w jednym wątku,
ja mam cały czas w pamięci Jotera, jak ktoś pamięta, czyli…
To nawet było przydaje, jak widać, skrypty do Jossa,
które spopularyzowały w ogóle ten koncert niewidzialnych interfejsu do Twittera.
I tam było tak, że jak ten Joter pobierał nowe tweety,
to my o tym wiedzieliśmy. Nie dlatego, że był dźwięk.
Dźwięk też był, ale przez to, że Joss się na kilka sekund zawieszał.
Tak, to jest wszystko kwestią jednego wątku i na przykład w Blind RSS-ie właśnie mieliśmy problem z jednym wątkiem.
Kiedy było usuwanie chociażby tych artykułów z bazy, co mi się udało właśnie wykryć. Wszystko było wypchnięte do jednego wątku i teraz dla tych wszystkich, którzy nie wiedzą o czym my tak naprawdę mówimy,
to myślę, że warto powiedzieć, że po prostu polega to na tym, że jeżeli wykonuje się w danej aplikacji jakaś operacja,
I wszystko jest wrzucone tak jakby do tego jednego wątku, to nie może się wykonać nic innego.
I wtedy nam się aplikacja zawiesza. I bardzo często to jest powodem, bo po prostu aplikacji nie możemy zlecić wykonania jakiejś innej czynności.
Bo się na przykład teraz musi przez dwie minuty usuwać artykuł z bazy.
Aha. Jeszcze a propos wątków, mi się przypomniało w tej aplikacji Audio Capture Windowsowej, tam też mi się nie do końca podobało to, że miałem uruchomionych…
A nie, miałem ruchomioną w sumie jedną stronę, którą chciałem nagrać z Kroma,
ale lista tych źródeł to było ileś Kromów, takich nieopisanych,
w sumie nie wiem dlaczego, więc nie wiem skąd on wziął te procesy w Kromie,
co to było, że tam było z osiem rzeczy w Kromie i tak za bardzo nie wiedziałem
w sumie, co mam nagrać. To pamiętam, że też było dla mnie jakoś tam
problematyczne. No ale może to już, nie wiem, zostało poprawione,
Bo znowu to wynika jakoś tam ze specyfiki właśnie systemu Windows.
Także ja bym był tak ostrożny przed tymi wszystkimi wtyczkami, które tak radośnie wrzucamy sobie do NVDA.
Ja wiem, że fakt obecności sklepu z dodatkami to kusi, żeby sobie tam naładować po prostu tego wszystkiego.
Tylko jak wam wtedy NVDA nagle przestanie działać, albo może nie aż tak drastycznie, a nagle zacznie zachowywać się…
Ale pamiętasz, ja miałem taką akcję, miałem takie coś w styczniu, że musiałem na nowo cały NVDA,
że gdzieś mi się pogryzły wtyczki i miałem ewidentny problem taki, którego nie rozwiązałem sensownie
i od nowa jakby instalowałem.
No pamiętam, dlatego też uczulam wszystkich, żeby nie popełniali Twojego błędu.
I pół wtyczek poszło.
I jeżeli na przykład zastanawiacie się nad zainstalowaniem danej wtyczki,
No i to warto naprawdę rozważyć, czy jest mi to potrzebne, bo ja teraz, żebym nie był źle zrozumiany, ja nie mówię, żeby nie używać wtyczek.
Wtyczki są bardzo potrzebne, wtyczki ułatwiają pracę z różnymi programami, ale to nie chodzi o to, żeby teraz wejść do sklepu, zaznaczyć wszystkie wtyczki, dodam.
I teraz będę miał tak funkcjonalny NVIDIA, że po prostu będzie świetnie. Może się okazać, że NVIDIA zdecydowanie na przykład nam zwolni.
Oj tak.
No, a czy funkcjonalny był albo jest dla was odtwarzacz Fast Play?
Kolejna nowa aplikacja.
My w ogóle tak jeszcze nie powiedzieliśmy, że niektóre z tych aplikacji,
no w sumie, chociaż nie, wcześniej nie, ta jest pierwszą taką,
to one są wpisane równolegle na Maca i na Windowsa,
czego też kiedyś nie było.
Tak, i to w ogóle, jak ta aplikacja powstała, to jest też ciekawe.
To jest jedna z kilku aplikacji od Masona.
I jak on to zrobił, to właśnie zrobił bardzo podobnie do tego,
jak Michał pisał Tyflocentrum.
Wydaje mi się, że wersja na Windowsa była pierwsza,
natomiast później… no właśnie, aplikacje można napisać
tak jakby na dwa sposoby. Można użyć bibliotek, które pozwalają
na takie wieloplatformowe… tworzenie wieloplatformowych aplikacji.
Python i WX Widgets to chyba najbardziej popularna kombinacja.
Tak np. programista powstawał.
Ciekawiło kogoś też dużo im to odwiskie,
jak np. wiele aplikacji w tym środowisku powstało.
Ma to też swoje wady.
WX Widgets to jest to środowisko dostępne,
pythonowsko-windowsowe, gdzie są często takie aplikacje,
z których nam się dobrze kowysta.
Tak, bo jego założeniem jest,
Większość kontrolek ma po prostu być natywnymi kontrolkami danego systemu operacyjnego.
W teorii. W praktyce jest z tym różnie, ale generalnie no właśnie przez to te aplikacje są tak fajnie dostępne.
Chociażby kwestia drzewa z NVIDIA i kontrolek drzewa i NVIDIA. Oj, namęczyłem się z tym.
Trzy widoków listy, co ciekawe. Na przykład tutaj dowiedziałem się, że to drzewko na Macie i Linuxie jest natywne,
a na Windowsie jest właśnie niestandardową kontrolką. Znów listy są na odwrót. Niektóre typy list.
Jest zamieszanie z tym.
No i między innymi właśnie tego Mason stwierdził, nie no dobra, to ja po prostu dam mu kod jednej wersji i wersja na Windowsa jest wpisana w C++.
Wersja na Maca jest wpisana w Swiftie, więc tutaj mamy natywny interfejs.
I teraz tak, co jest fajnego w Fastplayu?
Fastplay to jest odtwarzacz, który pozwala nam ładować pliki, ładować foldery, możemy też w nim słuchać radia i możemy w nim słuchać podcastów.
Można też słuchać YouTube’a, natomiast przez to, że tam YouTube co chwilę psuje, i to nie jest nawet wina, wydaje mi się, Mejsona czy tych aplikacji, tam te komponenty dodatkowe po prostu bardzo szybko się deaktualizują.
Tak, to wszystko działa na YouTube DL i to jest kwestia tego, że wersja YouTube DL wychodzi co chwilę jakaś nowa.
To trzeba by było naprawdę jakoś zadbać o aktualność tego, aktualizację.
I sprawdzanie jak to potem…
Dokładnie.
Ale to czy sugerujesz, bo ludzie nie lubią zazwyczaj tego YouTuba przez strony, różnie z aplikacją YouTube na iPhone, o czym było na początku dzisiaj programu.
Ale czy sugerujesz, żeby się nie cieszyć obecnością, bo to wszystkie te aplikacje dla niewidomych, jeszcze kiedyś pamiętacie taki Media Player Pro był, no coś tam, one poszły właśnie w implementację obsługi YouTube’a.
Czy sugerujecie, żeby raczej się nie cieszyć na tego YouTube’a za bardzo?
Ja bym się nie cieszył, bo to jest po prostu taka zabawa w kotka i myszkę.
YouTube’owi, czyli alfabetowi Google, zależy na tym, żebyś korzystał z YouTube’a przez stronę albo przez aplikację, a nie żebyś używał jakichś zewnętrznych narzędzi i oni z tym walczą.
To jest po prostu kwestia tego, że czasem im się przypomni, że trzeba walczyć mocniej, a czasem przez jakiś tam moment odpuszczają.
Teraz, kiedy jeszcze mamy do tego wszystkiego AI, które na pewno tam jest wykorzystywane w obchodzeniu tych zabezpieczeń Google’a i w drugą stronę w uszczelnianiu tych zabezpieczeń, jeżeli chodzi o YouTube’a, no to może być to jeszcze bardziej zacięta walka, ale ja bym się generalnie nie cieszył, bo jest to podejście i narzędzie nieoficjalne i ono może działać, a potem może nie działać i nie wiadomo jak długo.
A też może być tak, zależnie od tego, jak my te materiały odważamy,
że możemy zostać zaflagowani,
a to nam po prostu nawet może odciąć dostęp do strony
na przykład na 24 godziny albo dłużej.
Bo na przykład jeśli będziemy szybko przełączać się między filmami
i to narzędzie będzie za każdym razem wysyłać zapytania,
popisz to, popisz tamto,
no to w pewnym momencie YouTube może nam wyrzucić błąd.
To znaczy, na stronie to by się wyświetliła kapcza
albo prośba, zaloguj się, żeby potwierdzić, że nie jesteś robotem.
Takie narzędzia średnio mogą to zrobić.
Możemy mu podać ciasteczka z naszej przeglądarki, czasami, ale to wtedy ryzykujemy, że może nam konto zablokować.
Więc, no, ja bym się właśnie też tym nie cieszył.
Ale wracając do Fast Playa, bo on nie tylko YouTubem żyje, co jest fajnego w tej aplikacji?
Mason tam postanowił zrobić coś, co on nazwał dwoma wirtualnymi słowakami.
I to w uproszczeniu działa trochę tak, jak odtwarzacze fizyczne książek dla osób niewidomych.
Więc mamy coś takiego, że na jednym słówaku wybieramy sobie kształkami…
Zresztą, z kropka przecina gadałyśmy, kształkami góra-dół wybieramy sobie
i o ile chcemy skakać.
5 sekund, minuta, 5 minut,
jeden utwór, 5 utworów, jeden rozdział.
A potem kształkami lewo-prawo możemy sobie po tej jednostce skakać.
Drugi słówak to są różne efekty.
No, oczywiście mamy głośność, ale potem mamy szybkość.
I tutaj do szybkości mamy bardzo fajne algorytmy,
od Google’a akurat tutaj zaimplementowanych,
więc to przyspieszenie działa naprawdę fajnie.
Ale mamy też kompresor.
Możemy sobie, jeśli mamy jakiś bardzo cichy materiał
albo taki, gdzie jest coś bardzo cicho,
potem nagle bardzo głośno, możemy sobie to wyrównać.
Możemy sobie jakieś pogłosy nałożyć, jakby ktoś bardzo chciał.
Generalnie mamy kilka takich efektów.
I to jest o tyle fajne,
że ta aplikacja ma globalne skróty klawiszowe.
My tak globalne skróty klawiszowe możemy sobie ustawić,
ale przez to, że tam mamy zaimplementowane te słowaki,
to my możemy sobie z ich skrótów zrobić mniej,
ale cały czas mieć dostęp do bardzo dużej ilości funkcji.
Bo tak byśmy chcieli sobie, czy to w Winampie, czy w Fubarze,
czy w jakiejś innej aplikacji, zrobić globalne skróty klawiszowe
na sterowanie utwarzaczem.
To musimy mieć osobny skrót na play, pauza,
głośniej, ciszej, następny utwór, poprzedni utwór.
Jak byśmy chcieli jeszcze przewijanie do przodu, do tyłu,
No, to byśmy musieli sobie zrobić jeszcze dodatkowe skróty.
A tutaj możemy sobie zrobić jeden skrót na play, pauza,
a potem tylko zrobić skróty do…
Wybierz następną jednostkę do przeskoczenia,
wybierz poprzednią, przeskocz do przodu, przeskocz do tyłu
i ewentualnie drugi zestaw skrótów na te suwaki,
żeby sobie głośność zmienić czy np. żeby nam aplikacja czytała tytuł,
artystę, otwarzonego utworu itd.
Dopełnia tego wszystkiego fakt,
że możemy też w plikach sobie wstawiać zakładki.
Aplikacja też zapamiętuje naszą pozycję odtwarzania
i to dzięki temu ta aplikacja jest fenomenalna do słuchania audiobooków
czy jakichś dłuższych materiałów, nie wiem, jakieś audycje dłuższe
czy na przykład też, nie wiem, jakiś filmek
czy seriale, gdyby ktoś sobie zgrał do plików audio.
Wspiera rozdziały w podcastach, przynajmniej jak podcasty są pobrane,
jak są na serwerze, to jest tym różnie.
Wspiera nagrywanie, więc możemy sobie to, czego słuchamy,
nagrywać, byśmy chcieli.
Nagrania można też planować, aczkolwiek tą funkcją się nie bawiłem.
I…
No i też można jednym skrótem zmienić urządzenie, z jakiego są odtwarzane.
I to jest wszystko, co ta aplikacja potrafi.
Natomiast ona po prostu działa naprawdę stabilnie.
I ja z tej aplikacji korzystam dość intensywnie, zwłaszcza na Macu,
bo ona bardzo świetnie mi się właśnie sprawdziła do tego,
co powiedziałem przed chwilą, czyli do słuchania głównie książek.
Po prostu świetnie się na tym słucha książek.
A myślę do końca tak, bo na Macu mam trochę podobną aplikację z pakietu Setup,
aplikację Elmedia Player Pro, która mi pamiętała pozycję czas w pliku,
więc dzięki temu po uruchomieniu… i miała też jakieś tam przyspieszenie,
choć oparte na jakimś gorszym, mniej wyraźnym algorytmie.
Więc to było na Macu.
Z kolei na Windowsie używam aplikacji PodPlayer,
z której jestem ogólnie bardzo zadowolony.
Ona jest specyficzna, ale zasadniczo mi się też sprawdza.
Natomiast tutaj z tym FastPlayerem miałem problemy.
Najpierw to była tam wersja Portable,
potem znowu jakieś update’y niedziałające,
potem pojawił się instalator.
No i tak, problemy były takie, że niektóre z bibliotek
coś mi tam kazał doinstalowywać.
Nie wiedziałem, nie rozumiałem do końca co, gdzie, o co.
Zresztą nie było tam napisane, o co chodzi i coś mi nie działało.
Potem z radiem z kolei miałem problem taki,
że niektóre stacje radiowe odtwarzały ją się bez problemu.
Inne znowu nie.
I to z tego, co konsultowałem, nie wiadomo dlaczego,
bo link wydaje się okej w innych aplikacjach działa.
I to wygląda tak, że program wtedy coś tam…
Nawet nie pamiętam, czy wyświachał.
Stacja nie może być odtworzona. OK.
I program się zawieszał.
To znaczy, trzeba było go ubijać.
Tam było, anuluj, zamknij program.
Więc trzeba było go z procesów wyrzucać.
I to mnie trochę zniechęciło.
Akurat do podcastów za bardzo nie potrzebowałem.
Jeszcze jakaś funkcja nie do końca mi się podobała.
Ale nie to, że ona była obiektywnie zła.
Bo tak jak mówiłeś, program jest ciekawy i na pewno wart uwagi,
przynajmniej sprawdzenia, jak u kogoś się będzie spisywał.
Ale w moim realnym zastosowaniu, działaniu on się nie sprawdził.
Trochę mi w ogóle przypomina Artax. Kiedyś był taki niemiecki,
płatny odtwarzacz. Właśnie trochę podobnie działający,
traktujący… Znaczy inaczej, bo on jeszcze trochę jak jakiś
albo inne programy, o których będziemy mówić na iPhone’a,
ale on też służył i miał zakładki, miał audiobooki,
miał jakąś taką zaawansowaną nawigację, informacje o plikach,
dużo różnych ciekawych rzeczy.
No ale z tego Artaxa już też nie korzystam,
bo on był traktowany przez system Windows jako potencjalny wirus.
Nawet kiedyś zniknął, był usunięty, ale to już dawne czasy.
Także ja tak z tym fast playem powiem szczerze nie do końca,
ale nie chcę jakoś programu przekreślać.
Swoją drogą dostaliśmy taką informację od Sylwestra,
że Audio Capture jest w Microsoft Store do pobrania.
O, to ciekawe.
A czy ktoś może… bo ty, Michał, testowałeś tego fast playa w ogóle?
Nie, nie, nie.
Bo używasz na co dzień Fubara, Winampa?
Do słuchania plików audio Winampa.
Winampa?
Tak, cały czas.
A dlaczego nie Fubara?
Z przyzwyczajenia.
Myślę, że dlatego, że wtyczka do NVDA ma skróty klawiszowe i ci mówi total time i tak dalej.
Nie, nie, absolutnie nie.
Po prostu przyzwyczaiłem się do Winampa, do tego układu już tyle lat,
więc korzystam cały czas z Winampa.
A czy ktoś z was testował aplikację, bodajże jakąś z Niemiec, aplikację Multideck?
Cisza. Ja wczoraj sobie ją na chwilę odpaliłem. Zresztą tak poniekąd za twoją namową.
No i cóż mogę powiedzieć. Aplikacja działa rzeczywiście, aczkolwiek ja nie widzę dla tej aplikacji
i u siebie specjalnego zastosowania, po prostu.
Znaczy, no pomysł jest ciekawy, bo to jest taki trochę mikser.
Jeżeli ktoś by chciał miksować pewne rzeczy i naraz, jak rozumiem,
puszczać albo z wyciszeniem, albo z przechodzeniem jednego w drugie,
albo w ogóle naraz, albo pojedyncze strumienie.
I idea jest taka, że ona może kontrolować
albo naraz wszystkie, albo pojedynczo.
Można się przełączać pomiędzy dziewięcioma zdefiniowanymi strumieniami.
Te strumienie, no to jest, może być plik audio
i może być niby YouTube, albo strumień internetowy.
Przy czym właśnie, ani YouTube…
No, YouTube nie.
Strumień internetowy tak, ale YouTube nie.
A strumień, ale nie w sensie, że nie działa?
O to chodzi?
To znaczy, no, nie działa.
YouTube nie działa, ale strumień tak.
Aha.
A na czym testowałeś?
Na Tyfloradiu.
Tyfloradiu. No sprawdzę, bo mi te strumienie,
właśnie część strumień też nie chciała działać.
No bo to wiesz, może kwestia na przykład jakiegoś, nie wiem,
czy protokołu, czy czegoś…
Tak jak mówię, nie pochylałem się jakoś bardzo nad tą aplikacją,
natomiast wrzuciłem, jako ten, który pamiętałem,
adres Tyfloradia. Sprawdzę, czy działa. Wrzuciłem jakiegoś YouTube’a.
O! YouTube nie działa, Tyfloradio działało.
Mhm. No i generalnie, mimo ta aplikacja…
Aha, i ona miała, mam wrażenie, w pierwszej wersji, w styczniu,
dużo lepsze skróty klawiszowe, jakieś takie przełączania,
a tutaj ten interfejs jest taki dziwny.
zupełnie mi się on nie podoba.
I znowu, tak troszkę podobnie jak w tym Audiocapture,
pomyślałem sobie, że dzięki temu mógłbym monitorować
ileś strumieni albo internetowych, albo stacji radiowych
i nagrywać sobie bardzo szybko audycję,
które chcę, tak, że mam uruchomione…
tak jakbym miał uruchomionych dziewięć tapinów,
w sensie dziewięć instancji aplikacji tapin radio
i bardzo szybko przełączać się między stacjami radiowymi.
że ja się radiem, audycjami interesuję,
to by było coś dla mnie,
że mam uruchomione np. jedynkę, dwójkę, trójkę, tok FM,
radio jakieś, radio Poznań i tylko sobie skaczę Ctrl-5,
odciszam, sprawdzam, czy to jest to i nagrywam.
Albo, bo nie pamiętam, czy ta aplikacja…
Ale chyba ma możliwość przełączenia na inne urządzenie audio.
No to w ogóle, że steruję z komputera odtwarzaniem radia w taki sposób, tak?
Czyli, że mam no właśnie dziewięć streamów jakichś, które jeżeli jeszcze byłyby
YouTubem albo strumieniami, wprost z przeglądarki,
no tylko też w przeglądarce na ogół trzeba kliknąć play.
Nie jest tak, że to z reguły jest strumień, który nam od początku zadziała, tak?
To jest kolejna kwestia, kolejny problem.
Czyli tak też nie do końca.
Akurat tam jest dość duża dokumentacja, dużo szczegółów.
Fakt, że takie, które nie do końca mnie interesowały,
o jakiejś technikalia, o kompilowaniu kodu, o czymś tam.
No ale chyba aplikacja w pierwszym rzędzie jest pomyślana
jako taki mini-mixer do opuszczania iluś rzeczy, kilku rzeczy naraz.
Ale co nie zmienia faktu, że w pojedynczo też można takiej używać.
No tylko, że właśnie, żeby to wszystko chciało działać tak,
jakby my… Też ma jakieś profile.
No muszę jeszcze dać szansę potestować.
Dużo o niej Paweł w którymś odcinku opowiadał,
mam wrażenie, dość entuzjastycznie,
ale no jakoś tak dalej nikt też nie dopytywał,
nikt nie testował, więc chyba aplikacja
Ja tak troszkę przeszła bez echa,
no ale trafiła na naszą audycję tą,
a jak będzie dalej, czas pokaże.
Inni nie używaliście tej aplikacji, Tomek i Piotr.
Nikt tego nie patrzył. Nie? Co to jest?
Nie, nie, nie.
No a teraz Mastodon.
Mastodon, który…
Nie tylko Mastodon, bo też Blue Sky,
Pojawił się FastSF, dobrze?
FastSM.
FastSM. O, to rozumiem, że używasz, skoro tak znasz nazwę.
Nie.
Nie, ale nazwę pamiętasz.
Ale nazwę pamiętam. Nie używam, aczkolwiek miałem nawet taką próbę podejścia do FastSM,
jak chciałem założyć konto na BlueSky.
BlueSky, ja też chciałem.
No i jak BlueSky ma hakapcza jako zabezpieczenie, to ja dziękuję bardzo za możliwość korzystania z tego serwisu.
No ja na BlueSky normalnie jakoś tam w końcu założyłem konto, ale nie mogłem się zalogować na tym BlueSky’u i nie wiem dlaczego w aplikacji…
i dlatego trochę, a głównie pod BlueSky’a ją zainstalowałem.
Ja właśnie też chciałem sprawdzić, ale skończyło się na tym,
że korzystam dalej z TW Blue do Mastodona po prostu.
I testowałem z niej i testowałem na Macu i na Windowsie, jeżeli chodzi o Mastodon.
Wydaje mi się, ja też nie jestem jakimś czynnym użytkownikiem w ogóle Mastodona,
ale chyba aplikacja robi, co ma robić i to z naddatkiem.
Jest bardzo okej, tak mi się wydaje.
Tak, ona robi to, co ma…
Jeszcze może powiem, ja też się zainstalowałem głównie do Blue Sky’a.
No na Blue Sky’a jakoś muszę się przyzwyczaić.
Tam mało kogo obserwuję, więc dużo bardziej korzystam z Macedona.
Na Macedonie robi to, co ma.
Ma dużo funkcji, których byśmy się mogli spodziewać.
Tutaj też są wspierane załączniki.
Wszystko generalnie działa.
Ale ja akurat właśnie do mediów społecznościowych jakoś zawsze…
Nawet jeszcze z czasów Twittera, ja nadwolałem do interfejsy graficznej.
Ja byłem jednym z tych osób, które korzystały
z takiego japońskiego klienta do Twittera, Twin.
Nie wiem, czy ktoś pamięta.
Bardzo specyficzna aplikacja, ale mi się ona akurat jakoś podobała.
No i później na Macu to też był Night Owl, czy tam Yoru Wukuru.
No to używałem tego, tak.
No właśnie.
No potem Spring, teraz, wiadomo, ze Springa przeszły do Mony.
Natomiast teraz na Windowsie
Bardziej korzystam z Fedry, która też jest nową aplikacją, która nierawno wyszła.
Ona jeszcze ma swoje braki, tutaj brakuje najbardziej mi chyba wsparcia
do załączników jakichkolwiek w tym momencie.
Ale Fedra jednak ma bardziej logiczne skróty klawiszowe.
I jednak tutaj, jak ktoś się tych skrótów nauczy,
no to można z tego korzystać szybko,
ale dla mnie te domyślne skróty w FastSM są bardzo nieintuicyjne.
Też brakuje mi…
Mamy tam bardzo rozbudowane opcje konfiguracyjne szablonów,
jak to wszystko ma być czytane.
To jest wszystko jak w tych Twiscajkach i innych podobnych, co były.
Tak, aczkolwiek nie możemy sobie ustawić,
żeby daty były czytane skrótowo.
Zawsze musimy słyszeć 2026, 03, 26, 21,
którą mamy teraz, nie ważne, 21.
I tak mamy daty wszędzie czytane, co też mnie trochę irytuje.
Wiem, że tam też są problemy z wydajnością.
Jak ktoś ma dużo postów, to ponoć aplikacja lubi…
A propos wykorzystywania jednego wątku.
Jak ktoś ma słabszy komputer, to ludzie narzekają na to,
że jak jakiś post przychodzi, to wentylatory się rozpędzą
na kilka sekund, że aplikacja lubi się przywiesić.
A rozumiem, że Fedra to jest tylko klient Mastodona,
to nie jest BlueSky.
Tak, to jest tylko klient Mastodona.
Natomiast gdzie FastSystem jest klientem wieloplatformowym
napisanym pod wyjściem z Pythona.
Aczkolwiek, co ciekawe, ten interfejs niewidzialny jest tylko na Windowsie.
Na Macu musimy korzystać z tego interfejsu graficznego.
No to Fedra jest aplikacją natywną pod Windowsa,
ale przez to, że jest właśnie pisana tak bardziej natywnie,
no to jest dużo lżejsza i trochę ma inną filozofię działania.
Tak. I z tego korzystam na co dzień.
To jest też kolejna aplikacja od Masona.
Podobnie zresztą jak FastSM, natomiast gdzie FastSM jakoś mi się nie przyjął,
to FastGH mam skonfigurowane, żeby mi startowały systemem,
bo to jest świetny sposób, żeby sobie ułatwić i nawet sprawdzać to,
co się dzieje na GitHubie, czy to z naszymi repozytoriami,
czy to z repozytoriami, które my sobie dziś dodaliśmy do ulubionych,
tak zwane ogwiazdkowane repozytoria.
Gwiazdki zostawić i później możemy sobie takie repozytorie obserwować.
Czy u użytkowników, których obserwujemy.
I to działa dużo fajniej, dużo szybciej niż na stronie GitHub’a.
I to jest też aplikacja, która jest dostępna zarówno pod Windowsem i pod Maciem.
I to jest też taki bardzo prosty interfejs, bo tutaj znów to jest VX,
więc są natywne kontrolki i mamy kilka takich zakładek i mamy po prostu listę.
I my sobie na tej liście możemy nacisnąć na czymś Enter i po prostu dostajemy kolejne opcje i tak możemy sobie zaglądać głębiej.
Ja na przykład mogę sobie, tak zresztą szukam nowości Tryfla Przeglądu, na pierwszej zakładce mam strumień aktywności.
Tutaj mam informację o tym, co robią użytkownicy, których obserwuję.
I na przykład mam pierwszą informację, że pojawiają się aktualizacje na przykład związane z Tryflocentrum.
Michał Dziwisz wydał wersję 0.1.3 Tyflot Centrum Windows.
I ja mogę na tym nacisnąć Enter sobie.
Od razu mi się otwiera sekcja Releases,
czyli ta sekcja z nowymi wersjami.
Tu też mi się od razu otwiera lista.
Mam tą wersję.
Mam informację, że ona się pojawiła dwie godziny temu.
Ja sobie przechodzę tabem z pole edycji,
w której mam dodatkowe informacje.
Tutaj mam od razu changelog, czyli zmiany.
Dodano zapamiętywanie ostatniej głośności otwarzań.
Od razu widzę, co się w tej aplikacji zmieniło
i ewentualnie mogę sobie tutaj od razu przejść do…
Mam przycisk zobacz szczegóły, mogę od razu sobie nawet tą nową wersję pobrać.
Więc jak ktoś nie lubi stron,
tylko woli taki bardziej okienkowy interfejs,
no to to się sprawdza bardzo fajnie.
Można też sobie włączyć powiadomienia,
więc aplikacja działając w tle może nam po prostu
dymki wysyłać, kiedy coś się w jakimś repozytorium zmieni.
Jeśli utworzyliśmy sobie jakiś raport,
Czy mamy dostęp do naszego repozytorium?
No to możemy też z tym wchodzić w interakcję.
Możemy z tej aplikacji komentować, odpisywać na komentarze.
Możemy sobie przeglądać listę zmian w kodzie komitów,
tak zwanych, to jest fajny sposób, żeby zobaczyć,
co się w jakiejś aplikacji zmieniło.
Tak, no po prostu to jest coś,
co akurat do mojej pracy bardzo się przydało
i u mnie się to bardzo przyjęło.
Ja sobie będę musiał to w końcu skonfigurować,
bo tak naprawdę, mimo tego, że bardzo aktywnie korzystam z GitHuba,
to jeszcze po dziś dzień tego nie zrobiłem, ale rzeczywiście
no to jest coś, co naprawdę może być przydatne.
Czyli to jest dla takich też osób dobrych właśnie, które nie do końca GitHuba ogarniają,
które łatwiej by chciały komuś coś odpisać, zgłosić uwagę,
sprawdzić, co jest nowego, nawet jak nie są takimi użytkownikami czynnymi
i zaawansowanymi GitHuba detektywy jesteś.
Bo tam, jak rozumiem, można się zalogować tym naszym kontem
i mamy wtedy możliwość zarówno odczytu,
Mhm.
Pierwsze wersje i to jest…
Ja się zastanawiam, bo to jest też…
Zaczęło się od tego, że miał być taki prosty edytor tekstu
z funkcjami takimi programistycznymi,
Po czym autor zaczął dodawać do niego funkcje z programowaniem czy z edycją tekstu
zdecydowanie niezwiązane. Takie rzeczy typu konwersje czy generowanie audiobooków
jeszcze rozumiem. To RSS-y czy podcasty, to nie wiem co do końca mają robić
w edytorze tekstu.
I w ogóle obsługa plików audio, bo to jest taka chyba jakaś idea, że nie wiem,
uruchamiasz jeden program i to, nie wiem, trochę ten Emacs przypomniało,
Chociaż oczywiście to jest trochę z przymrużeniem oka.
W sensie takim, że wszystko jest w jednym programie.
Jest edytor, naciskasz Ctrl-O i możesz otworzyć plik tekstowy,
możesz otworzyć PDF, który będzie skonwertowany na tekst,
a możesz otworzyć plik MP3, który będzie odczytany.
Albo jeszcze z odpowiednim skrótem klawiszowym
sprawdzić aktualny kanał RSS,
który czytany jest także do bieżącego…
Nie, do bieżącego nie. On otwiera plik.
Nie, on do pliku chyba tego, gdzie jest kursor,
wkleja po prostu tekst albo podcast możemy odtwarzać
i jakoś tam go nawet przyspieszyć, play, pauza, coś takiego.
Ciekawa idea, dziwna trochę dla mnie, bo to takie wszystko we wszystkim.
No nie wiem.
Nikt więcej nie testował, rozumiem. Nie patrzyliście tej aplikacji.
No nie, ja zwyczajnie nie widzę zastosowania dla siebie, aczkolwiek na przykład tam widziałem, że na Eltenie to kilku użytkowników było o nią zainteresowanych.
I też mówiłeś, że na Tyflosie chyba dość dobrą populację…
Nie, mówiłem o tym, że na Tyflosie ludzie bardzo dopytują, bo ja tak trochę nie rozumiałem…
A, bo aplikacja jeszcze ma to, że F5, F6 czyta nam głosem Sapi,
taki trochę Voice Dream Reader.
I mówiłem o tym, że na Tyflosie cieszą się ciągle popularnością aplikacje
i są pytania o te wszystkie balabolki i konwersje tekstu na audio.
A tutaj jeszcze chyba w ogóle jest wsparcie
do tych głosów neuronowych Microsoftu.
Tak, tak.
I tworzenia tych audiobooków, taki właśnie z określonym…
Pomijanie ciszy, określone tam znaczniki pozwalające nam sterować
generowaniem tego audiobooka albo czytaniem.
Jest to ciekawe pewnie. Ja akurat w taki sposób nie pracuję
i program ma ileś ciekawych funkcji.
Nawet myślałem, czy go nie zacząć troszeczkę używać,
bo i właśnie konwersja, i zakładki, i jakieś tam funkcje
Takie, a nie inne, na tekście, jedne lepsze, drugie gorsze.
No ale śledzę program z dużym, może nie z dużym,
ale z jakimś zainteresowaniem, bo rzeczywiście aplikacja
rozwija się porządnie, chyba najbardziej z tych wszystkich,
o których teraz mówimy. No ale co dalej, to nie wiem.
Ja dlatego troszeczkę tej aplikacji mniej używam,
bo wróciłem, znaczy wróciłem, no wróciłem,
bo cały czas używałem edytora, moim głównym narzędziem pracy.
Nie jest notatnik Windowsowy, który się zawiesza.
Nie jest Notepad Plus Plus, który ma spore plusy,
jest bardzo lekki, ciekawy, ale też nie wszystko mi w nim odpowiadało.
Ja całe życie, 8 lat, od 8 lat używam Ed Sharpa,
edytora Ed Sharp.
I poprosiłem Michała o pomoc w skompilowaniu nowej,
oczywiście za pośrednictwem AI, nowej wersji Ed Sharpa
z określonymi funkcjami. No i dzięki temu dostałem Ed Sharpa,
który przede wszystkim nie na siłę nie otwiera plików w Windows 1250,
tylko tworzy pliki tekstowe, unicodowe. Otwiera je z różnych formatów.
posiada klawisze skrótu do, po pierwsze do nagłówków,
czyli możemy CTRL, SHIFT 1 do 6 stworzyć nagłówek
w postaci hash, hash i spacja i tak dalej, czyli nagłówki markdownowe.
I NVDA nam to ładnie czyta. Możemy stworzyć listy,
czyli z zaznaczonego tekstu albo w ogóle jeszcze z niewpisanego
To jest lista numerowana albo punktowana,
czyli myślnik albo ispacja, albo jeden kropka, dwa kropka itd.
Te listy mogą być zamieniane, czyli jedna na drugą,
albo włączane, wyłączane, czyli usuwane.
Może być usuwanie całe formatowanie Markdown z tekstu.
Może być zaznaczone…
Aha, jest wsparcie zakładek, w sensie, że Control-Tab działa zawsze,
ale teraz kontrol 1 do 9 to jest tak, jak w jakichś otwartych plikach po kolei.
I jest lista dziewięciu nasztywno zdefiniowanych plików pod skrótem klawiszowym.
Czyli otwieramy jakiś plik, naciskamy Alt Shift, niech będzie 1 i pod pozycją 1
mamy zapisany plik taki. Otwieramy inny plik. Chcemy, żeby był pod Alt Shift 6.
naciskamy Alt Shift 6 i potem pod Alt 6 przywołujemy
i plik nam się elegancko otwiera.
Czyli to jest takie kolejne takie presety, kolejne quick select,
tak zwał, tak zwał, tak troszkę jak to jest w sprzęcie audio,
bo AdSharp ma swoje ulubione, listę ulubionych pod Alt L,
ale tu mamy jeszcze pliki ulubione inne, takie…
Hot Files bardziej.
Takie Hot Files, takie Hot Files, tak.
No i to są generalnie funkcje, które dotychczas wymyśliłem, które Michał zrobił, za co jeszcze raz bardzo dzięki.
Myślę, że czas będzie za… tam powiedzmy, jak uda się jeszcze wytropić jakieś błędne, to tym kodem się podzielić.
Tak, jeszcze nowości wprowadzimy.
Na githubie zresztą właśnie oryginalny kod, a preview, tak, oczywiście.
Naciskamy Escape i możemy nawigować po tekście tak jakbyśmy byli w trybie
czytania NVDA, nagłówki i tak dalej, i tak dalej.
Generalnie to on tam trochę się przywiesza i gdzieś ten kursor tam różnie to działa,
powiem szczerze, ale nie, że działa źle, ale nie tak do końca efektywnie,
ale no to chyba taki urok po prostu.
No i jeszcze ma wskazywanie błędów w pisowni.
Tam akurat do tego potrzebna była wtyczka do NVDA z jakiegoś powodu, z kwestia chyba
tej kontrolki, która tam była użyta. A jak próbowałem użyć nowszej, to nie działał
ten program tak wydajnie, jak działać powinien. Natomiast, no to jest właśnie to,
że autor tego EdgeSharpa, Jamal Mazri, ileś tam lat temu, bo on już się tym
Nie zajmuję, ale ileś lat temu wrzucił ten kod na GitHub’a,
ja sobie po prostu mogłem ten kod pobrać, sprawdzić, przeedytować,
zobaczyć, co tam jest, wrzucić do AI’a i wdrożyć te poprawki,
które Michał zaproponował.
No ja ciągle niczego lepszego od Ed Sharp’a do tekstówek nie znalazłem,
do nawigacji po akapitach, do nawigacji po takich sekcjach,
No, różne, różne rzeczy. Ulubione pliki, zakładki.
A jest jeszcze Wikipedia swoją drogą w tym EtSzarpie.
Ale to ona jest nowa?
Tak, wpisujesz…
A ja o tym wiem? To ja o tym nie wiedziałem nawet.
No to widzisz, to nie wiem. Zdaje się, że Ci mówiłem.
Wyświetla Ci się Wikipedia, wpisujesz hasło do Wikipedii i otwiera Ci się w pliku tekstowym.
O, to muszę sprawdzić.
Informatowany Markdownem.
To było to Alt-W, nie?
Sprawdzę, czy jakieś tam inne…
Dobra, sprawdzę to.
O, popatrz, to nie wiedziałem.
Także, no, plany są dalsze oczywiście,
jeżeli chodzi o rozwój
tego Ed Sharpa, bo to program
chyba…
wiem, że trochę osób go używało kiedyś.
Także może
jakieś zainteresowanie będzie.
No to teraz, nie wiem, czy coś powiemy o WISP Flow, o dyktowaniu,
czy to właściwie temat, który we wtorek został, bo to było bardzo niedawno,
ale dla mnie też taka aplikacja, znaczy dla mnie, dlatego, bo ja dużo dyktowania
muszę używać i używam, ale myślę, że aplikacja, która…
jeżeli jeszcze bardziej nie zepsują dostępności, która nie jest wybitna,
ale może być jeszcze gorsza, no to jest to nowość,
bo mieliśmy na Windowsie to dyktowanie Handy, na Macu też,
na Macu Whisper, pomijając natywne dyktowanie,
ale nie mieliśmy dyktowania sensownego głównie na iPhone’a,
bo klawiatura Whisper nam przyciszała voice-overa,
wchodził on w taki tryb telefoniczny i właściwie trudno było
…dyktować efektywnie, wyjść potem z tego, zatwierdzić to dyktowanie.
A teraz mamy coś, co przepuszcza, ignoruje dźwięki voice-overa,
co przede wszystkim sensownie nie działa.
Albo w bardzo dużej mierze ignoruje dźwięki voice-overa, bo czasem nie.
Ale z reguły tak, powiedzmy 10 prób, 9 ignoruje, a przy tej dziesiątej potrafi coś tam…
I co, dosłownie Ci całego voice-overa przepuściło tam, że…
Potrafi. Settings, coś tam, button. Tak, tak, tak, potrafi. Czasem.
No ale co, klawiatura, myślę, że jest to ważna aplikacja, prawda?
To jest aplikacja, dzięki której ja rzeczywiście zacząłem ponownie dyktować,
bo wcześniej to pisałem Braille’em, zresztą nadal to robię w niektórych przypadkach,
natomiast w mojej opinii dyktowanie na iOS-ie to się nie nadawało kompletnie do niczego.
To znaczy okej, no, podyktować jakąś krótką wiadomość, która będzie, to można. I też jeszcze dobrze, żeby nasi znajomi wzięli poprawkę na to, że my dyktujemy, ale dajmy na to, przychodzi mi jakiś mail, na który, no, muszę odpisać w miarę składnie.
To naprawdę, jeżeli ja miałem na tego maila odpisać, to wolałem napisać to brajlem, niż potem poprawiać to dyktowanie.
A jeszcze też trzeba pamiętać o tym, że synteza iOS-owa nie jest tak transparentna, ja przynajmniej nie mam do niej takiego zaufania,
że słuchając tego tekstu wychwycę wszystkie błędy, bo już parę razy widziałem coś takiego, że po dyktowaniu tekstu,
Kiedy wydawało mi się, że wszystko jest okej i kiedy czytałem sobie tego maila, na przykład w elementach wysłanych, to się za głowę łapałem, co on tu zrobił.
No nie, to nie w ten sposób. Więc no po prostu używałem Braila, a teraz naprawdę mogę spokojnie dyktować i wstydu nie ma.
Ja tylko się mogę pod tym podpisać, że dyktuję dużo.
Jakoś nigdy się do końca do brailla nie przekonałem i to dyktowanie, nawet po angielsku działa źle.
Generalnie to dyktowanie iOS-owe to działało tak, że bardzo często ewentualnie nagrywałem głosówki.
Jeśli chodzi o odpisywanie takie maila, to właśnie tutaj, bardzo podobnie jak mówił Michał,
Dużo bardziej mogę temu WhisperFlow i Flowowi nawet zaufać.
Mimo to, że trzeba się przełączyć z powrotem do tej aplikacji,
to już mam 10 dni okres próbny i codziennie praktycznie
przynajmniej raz jak nie z reguły części z tej aplikacji korzystałem
i już tam kilkaset słów zdążyłem nabić.
No nie, to ja już właściwie w każdej sytuacji prawie rzeko wystam.
No i generalnie się sprawdza. Oczywiście też złapałem ją na jakichś tam błędach, na jakimś tym, no ale to wiadomo, no to nie jest rozwiązanie idealne.
Słynne whisperowskie, dziękuję za uwagę.
Ale to nawet już nie o to chodzi. Tam po prostu pewne elementy jakieś tam były…
Tak, oczywiście. No zwłaszcza jakieś nazwy własne, jakieś wtrącenia z obcego języka. No bywa, bywa. I to trzeba też mieć gdzieś tam z tyłu głowy, że jednak to dyktowanie zawsze będzie dobrze.
Jest ciekawa, bo ona, jeżeli możemy ją tak skonfigurować,
że ona historię dyktowania trzyma i to czasami jest dobre,
bo to czasem się może nam do czegoś przydać. Ma swój słownik.
Z tego słownika nie korzystałem też. Ma listę snippetów,
która nie chciała mi działać, czyli mówię jedno, a ona ma dyktować drugie.
Ale nie wiem, czy to może dlatego, że powiedziałem po angielsku,
a miała po polsku przeddyktować. Muszę to zgłębić, jak to powinno działać,
Zmiany, jeżeli są wprowadzane, to też są takie zmiany jak w cudzysłowie
lubimy w Google’ach czy gdzieś tam, czyli że poprawiono ogólną wydajność
albo jakąś tam ergonomię, jedyne coś tam w Androidzie były te zmiany
lepiej opisane, a tak to nie wiemy, co tam nowego jest w kolejnych wersjach.
No i strona internetowa pełna takiego marketingu, egzaltacji, trochę takiego
…szumu informacyjnego.
Średnia dostępność, niezbyt przyjemny interfejs.
Głupi, znaczy głupi, może i mądry,
bo to trzeba się skupić i to przejść,
ale taki samouczek, którego na początku w żaden sposób nie można
ani zlekcewa…
I zlekcewały go nie warto, a pominąć też nie można.
Nie da się.
Samouczek to był biedy, ale te rzeczy, które na początku,
na szczęście później to już przestało wyskakiwać,
ale te rzeczy, które wyskakiwały na klawiaturze.
Jak ja kiedyś skończyłem coś lektować i chciałem po prostu zminimalizować klawiaturę,
przełączyć się na klawiaturę polską, żeby coś później poprawić.
A tutaj mi chamsko wyskoczył pop-up, czyli wyskoczył komunikat.
Jej, gratulujemy, piąty dzień używasz aplikacji.
I to tak, no po co to?
No tak, to takie dziwne, takie to…
I pewnego… tak, czyli to jest to.
Na Androidzie ponoć tam jakoś działa, jeszcze nie mam takiej pewności,
Zdanie są podzielone, tak? Jednym działa, innym nie działa.
I to teraz też pytanie. Czy to wynika z tego, że na przykład…
A Tomek testowałeś może na Androidzie?
Szczerze mówiąc, nie. Ja w ogóle raczej nie dyktuję.
Ja właśnie jestem tym człowiekiem, który używa Brailla na gminie w telefonie.
Okej, to nie będziesz miał przyjemności z tego. No to spoko. Rozumiem.
To, to nie. Natomiast na Windowsie pewne ostrzeżenie było na grupie Cyflopolska.
I w skrócie dostępności Hubert też o tym pisał. Ja zresztą wrzuciłem informację.
Bo na to trzeba uważać.
Powiesz może?
Tak, no mogę powiedzieć. Generalnie sprawa rozbija się o to, że właśnie Hubertowi
po instalacji Wisp Flow przestała gadać NVDA.
Wcześniej po prostu była kompletna cisza. Okazało się, że z jakiegoś powodu ta klawiatura wyciszyła mu wszystko w systemie.
No i teraz, tak jak mówię, ja sobie zainstalowałem tę klawiaturę. U mnie tego problemu nie było.
Ale jeżeli coś takiego się dzieje, to trzeba zachować naprawdę szczególną ostrożność, bo po prostu jeżeli ktoś nie ma na przykład nikogo widzącego,
Nie używa linijki brailowskiej, no to może się znaleźć w takiej sytuacji, że po prostu odetnie się całkowicie od możliwości korzystania z komputera, a to nie są żarty.
No tak, powolutku, jeszcze nie, ale będziemy się zbliżać, no jeszcze nie do końca audycji, bo troszeczkę nam zostało, no ale bliżej niż dalej.
RH Voice iOS.
W końcu. Ja się z tego strasznie cieszę, bo te głosy, zwłaszcza tutaj głos Natana, do którego się na Windowsie przyzwyczaiłem,
No on po prostu jest fajny, można go bardzo fajnie przyspieszyć.
Jest wyraźny, ma dużo więcej góry niż na przykład vocalizery,
ale jednocześnie ta góra nie jest tak denerwująca jak w e-speak’u na przykład.
To są kwestie opersonalne oczywiście, ale ja tak zawsze odnosiłem wrażenie,
że jednak mimo wszystko te wszystkie RH voices są jednak przyjemniejsze dla ucha
I jak tylko zauważyłem, że ten kod pojawił się na GitHubie,
bo to się od tego zaczęło, że ta aplikacja w App Store była już od jakiegoś czasu.
Natomiast ona tylko wspierała kilka konkretnych języków.
Tam był język albański, język macedoński i później też luksemburski doszedł teraz na święta.
Innych języków nie było.
No i to się zmieniło w momencie, kiedy ten kod źródłowy został opublikowany.
Cały czas tylko z tymi językami.
Ale tutaj od czego jest sztuczna inteligencja?
I tutaj znów to wyszło spod ręki Axela Mieczysława,
który po prostu postanowił dodać wszystkie brakujące języki i głosy.
No tutaj też nie wszystkie języki działają cały czas.
Na przykład z angielskimi głosami jest problem, one po prostu działać nie chcą.
Natomiast jeśli chodzi o głosy polskie, no to one faktycznie są dostępne.
I zarówno na iOS-ie i na Macu to po prostu działa.
Można te głosy fajnie przyspieszyć. Są bardzo responsywne.
Wydaje mi się, że nawet bardziej responsywne niż vocalizery.
A czy one są? Bo może ja tak jestem trochę tam właśnie uprzedzony.
Trochę to zainstalowałem, potem usunąłem, bo VoiceDream bardzo mi na siłę przejmował,
Mimo, że miał głos Zosia, to mi czytał R.H. Voice’em.
Ale a propos tego, co Michał mówiłeś,
że synteza, vocalizer nie jest taka wyraźna.
Czy R.H. Voice ogólnie jest bardziej wyraźny?
Moim zdaniem tak. To jest pewnie też kwestia subiektywna.
Ale tutaj dwie kwestie.
Po pierwsze, tutaj nie mamy słowników w ogóle.
To jednym się może spodobać, innym nie.
Tutaj zawsze będziemy mieli Wojce Owera,
tutaj zawsze będziemy mieli Iphoena, Iphonea nawet.
Wszystkie wyrazy będą czytane tak.
Tutaj nie mamy przetwarzania jakiegokolwiek godzin czy dat,
czy nawet jak mamy liczby tysięczne rozpisane z pacją.
Do tego to się musiało też bardziej przyzwyczaić,
że np. jak mamy kilka tysięcy,
mamy jakąś kwotę np. napisaną ze spacją,
to on nam nie powie, powiedzmy, 2500,
Dwa pięćset, bo mamy tutaj spację.
Natomiast…
Tak, moim zdaniem zdecydowanie te głosy są bardziej dokładne.
Zwłaszcza jeśli chodzi na przykład o wymowę polskich znaków,
na przykład różnice między E i E, O, M i O, tego typu kwestie.
One, moim zdaniem, w RFHW są dużo bardziej wyraźne
i to się przydaje podczas pisania na przykład,
czy jakiejś korekty na przykład.
To muszę dać szansę po raz kolejny.
Przynajmniej jeśli chodzi o głos Natana.
Myślę, że z innymi głosami będzie podobnie.
Ja akurat z Natana korzystam,
ale to generalnie, moim zdaniem, jest dużo bardziej wyraźnie.
Mhm.
I druga nowość od ciebie, o której chciałeś powiedzieć, to jest…
To było coś… ten jakiś dodatek?
NVR-ce.
Tak.
Ale chciałbym jeszcze jedną rzecz a propos RH Voice’a.
Mhm.
Bo też osoby, które jeszcze tego nie instalowały, to mogą o tym nie wiedzieć.
RK Voice, tak samo zresztą jak ESPiC chyba, ma momentami, nie wiem od czego to zależy,
większe przerwy między, nie wiem, zdaniami, czy fragmentami może nawet zdań,
niż really speak, znaczy niż wokalizer, przepraszam.
Podobno to wynika z jakichś nieprawidłowości
tam w przetwarzaniu czegoś przez iOS.
Nieważne zresztą.
Dla niektórych może być ważne to,
że niektóre wypowiedzi przez to będą miały sporo albo nie.
W środku pauz, które dla niektórych mogą być bardzo takie uciążliwe.
One nie są bardzo długie, ale one są.
I rzeczywiście one mogą stanowić dla niektórych pewien problem.
Więc też warto o tym powiedzieć.
Tak, tam Wojsower dodaje takie sztuczne dodatkowe pauzy tagami.
Tak, z ESPIC-iem tak pamiętam właśnie, dlatego z tego ESPIC-a zrezygnowałem jakoś.
Nowe Havocie to jest podobnie, można to trochę zredukować specjalnym sylwakiem, natomiast faktycznie to jest trochę właśnie kwestia tego, jak tu voiceover dodaje te pauzy.
To też dzieje się trochę inaczej na iPhone i Macu swoją drogą. Na Macu mam wrażenie, że tych pauz jest trochę mniej, ale one też czasami występują.
Natomiast NVDA-RC, to jest kolejna i chyba już ostatnia dzisiaj aplikacja od Masona, która też mi dużo uprawiła produktywność.
Czyli to jest po prostu NVDA Remote, czyli zdany dostęp NVDA na platformy Apple, na Maca i na iOS-a.
Dlaczego to jest fajne? No to jest fajne z kilku powodów.
No tak najprostsze, jeśli chodzi o Maca, no to po prostu mogę z poziomu Maca sterować swoim komputerem z Windowsem.
Czy zresztą, i to jest bardzo fajne,
mogę z poziomu Windowsa też połączyć się z VoiceOverem na Macu
i to ma jakieś swoje drobne bolączki, bo to jak on sprawdza,
jaki tekst był ostatnio wypowiedziany, to nie jest idealne rozwiązanie,
ale jesteśmy w stanie też tak zdalnie z Maciem się połączyć.
Ale głównie właśnie to wykorzystuję do łączenia się z poziomu Maca
…z moim komputerem z Windowsem, czy żeby pomóc innym osobom,
na przykład, gdyby coś się popsuło, akurat chce szybko się zalogować z Maca.
Kiedyś to był problem, to wymagało odpalania wirtualnej maszyny.
Teraz po prostu problemem nie jest. Wszystko działa tak, jak powinno.
Możemy sobie osobne ustawienia głosu na to skonfigurować.
Możemy sobie wybrać, jaki głos mam mówić, z jaką szybkością.
I to po prostu działa. Możemy wysyłać schowek.
Jedyna rzecz, którą musimy sobie zrobić,
Nie możemy używać klawisza Caps Lock jako Caps Lock,
no bo to jest związane gdzieś z Maciem,
to jak ktoś korzysta z wirtualnych maszyn,
to ten problem znacie i autor to rozwiązał w ten sposób,
że z poziomu ustawień możemy sobie wybrać jeden z modyfikatorów,
czyli możemy sobie ustawić,
że któryś z klawiszy Control, któryś z klawiszy Command czy Option
nam podczas tej zdalnej sesji będzie służył jako klawisz Caps Lock.
Ale MVJ-RC jest też dostępny na iPhonie.
I to jest jeszcze fajniejsze, bo to nam po prostu pozwala z poziomu telefonu
podłączyć się czy do Maca, ale oczywiście bardziej nawet do Windowsa
czy nawet zresztą do Linuxa, bo niedawno też do MVJ-Remote’a wyszła wtyczka do orki.
Więc nawet jakby ktoś chciał, teraz można Linuxem w ten sposób sterować.
I to, jak to wszystko zostało zrobione, naprawdę został ten interfejs przemyślany.
Bo wykorzystuje wszystkie możliwe gesty,
na jakie nam voiceover wspiera.
I też zresztą możemy je sobie do własnych potrzeb przepisać.
Czyli na przykład, no możemy mieć kilka profili.
I generalnie, nawet jeśli nie mamy pod ręką klawiatury bluetooth,
bo możemy oczywiście, jak mamy klawiaturę podłączoną do telefonu,
no to wtedy normalnie sterujemy z poziomu tej klawiatury komputerem.
Ale jeśli nie mamy, no to domyślnie to wygląda tak,
że możemy sobie wyświetlić klawiaturę ekranową
…na klawiaturze wysłuchiwać litery i one zostaną wpisane.
Na klawiaturze mamy kilka przycisków, które nam mogą nacisnąć Tab, Shift, Tab.
Tam jeszcze było Backspace, Escape, Alt.
Ale też możemy po prostu to robić gestami.
Przesuwając czterema palcami góra, dół, lewo, prawo, naciskamy ściałki.
Wykonując ten gest potarcia dwoma palcami, ten gest wróć, naciskamy Escape.
Możemy też sobie dodać dodatkowe klawisze z poziomu czynności.
I w ten sposób, naprawdę sensownie, można po komputerze się poruszyć i jakieś zadania na nim wykonywać.
Więc to jest po prostu bardzo przemyślana aplikacja.
I ona jest dostępna na jakiejś stronie internetowej?
Na ten moment to jest TestFlight. Nie wiem kiedy to się pojawi w AppStore, ale to jest generalnie publiczny link.
Nie wiem, w którym tefloprzeglądzie to jest w tym momencie,
ale generalnie jak ktoś znajdzie ten link do tego TestFlighta,
to wystarczy po prostu do niego dołączyć.
Aha, a ta aplikacja jest na iPhone i na Mac?
Jako jedno, tak.
Tak, akceptujemy to zaproszenie raz na dowolnym urządzeniu
i później po prostu możemy sobie, czy to z iPhone’a, czy z Mac’a…
A interfejs, jak to wygląda na Mac’u?
Czy to jest jakieś menu, czy potem jak to uruchamia się
Jak to wygląda? To jest…
To wygląda trochę tak…
Mamy na początku, na starcie, książkę adresową.
Po prostu możemy sobie ulubione serwery zapisywać do ulubionych.
No bo to jest też logiczne.
Nie chcielibyśmy z poziomu klawiatury na telefonie,
zresztą na iPhonie to wygląda podobnie.
Wpisywać za każdym razem adresu komputera.
Więc mamy taką listę ulubionych.
A kiedy się z komputerem połączymy,
no to od razu jest nam przechwytywana klawiatura
no i na ekranie mamy przyciski.
Wycisz mowę zdalną, wyślij schowek, rozłącz i tak dalej.
Na Macu klawiatury ekranowej nie mamy, bo nie potrzebujemy,
więc tam od razu, jak coś naciśniemy, to skróty będą przesłane.
Natomiast na iPhonie mamy klawiaturę ekranową.
Zastanawiam się, jak możemy spersonalizować sobie,
jakie skróty klawiszowe mają być widoczne.
To teraz krótko.
Dodatki dwa do NVDA.
Terminal Access i dodatek do kopiowania tabel,
Pomijając te downloadery i inne różne dziwne, to były takie najbardziej chyba teraz funkcjonalne, które się pojawiły.
Ktoś, znaczy z mojej perspektywy może tak, ktoś testował, używał…
Ja nie miałem potrzeby jeszcze kopiowania żadnych tabel, więc tego nie użyłem.
Jeżeli chodzi natomiast o Terminal Access, szczerze powiedziawszy, ja tak nie bardzo widzę jego zastosowanie.
To znaczy, ja wiem, że tam jest sporo różnych funkcji i możliwości.
Chodzi o to, żeby ułatwić pracę w terminalu, ale mi się w terminalu pracuje dobrze.
Z tym, co ma NVDA. Tak niespecjalnie widzę, w czym by mi to miało jakoś bardzo życie ułatwić.
Zwłaszcza, że na przykład dla mnie największym problemem, jeżeli chodzi o pracę w terminalu,
To jest kopiowanie dużych porcji tekstu z aplikacji.
Jeżeli na przykład mam jakiś tam output z czatu z kodeksem i to jest ileś ekranów.
I teraz chcę sobie to gdzieś tam powiedzmy, no wrócić do tego i na przykład skopiować.
I ja sobie rozwiązałem ten problem we własnym zakresie i to był tak naprawdę największy mój kłopot.
Rozwiązałem sobie przez odpowiednie dostosowanie
Screena do swoich potrzeb.
Screen to jest taki stary program,
który w latach siedemdziesiątych
był chyba rozwijany.
Jeszcze na systemach Unix.
I on po prostu pozwala na uruchomienie kilku okien
i przełączanie się pomiędzy nimi
właśnie w terminalu.
I on ma jeszcze wiele różnych ciekawych funkcji.
Ja sobie po prostu odpowiednio zmodyfikowałem
pliki Screena, pliki konfiguracyjne.
I teraz on ma tak zwany taki copy mode, ja tam sobie wchodzę, zaznaczam, co mi jest potrzebne,
używam innego skrótu i to mi się kopiuje do Windowsowego schowka z poziomu WSL-a, więc…
No ale być może, wiesz, jesteś jedyną osobą, która tego screena używa i tych narzędzi, nie?
I pewnie dlatego…
Wiesz, ale tak jak mówiłem, wiedza jest na wyciągnięcie ręki, ja przecież tego też nie mam w głowie.
Ja to wszystko po prostu pracuję sobie z AI, pytam, dostaję odpowiedzi.
A z takich aplikacji, o których dużo się mówiło w zeszłym roku, a tak naprawdę
trudno powiedzieć czy się, znaczy zakładam, a zobaczymy zresztą, przyjęły się
albo nie przyjęły, Flux, jeżeli dobrze to wymawiam, klient radia, podcastów,
Multimediów Spotify’a i wszystkiego na Windowsa i na iOS-a coś podobnego,
tylko bardziej może nie Spotify, a cała reszta, czyli Echo Box.
Te aplikacje z przełomu roku, one się u was przyjęły, nie przyjęły?
Jak to wygląda?
Flux, krótko, wyrzucone pieniądze.
Tak, ja mam wrażenie, i to tak ogólnie chyba w całej społeczności…
Dużo szumu, a…
Flux, to tak, tutaj deweloperzy, to się tak ładnie…
Dużo szumu, jak to się ładnie teraz mówi. Dużo hype’u.
To miała być rewolucja, jak to pisali autorzy.
Okazało się, że połowa funkcji nie działała.
Wersja na Maca była, pamiętam, bardzo niedopracowana.
Nie pamiętam, co było z nią nie tak, bo było dużo z nią nie tak.
Jechał gdzieś…
Mam wrażenie, że ta aplikacja była zapomniana.
Zwłaszcza, że niedługo po Fluxie wyszedł Fast Play,
który przyjął się dużo bardziej.
Jeśli coś, to użytkownicy właśnie poszli tam,
ewentualnie do Blind RSS, jakby ktoś potrzebował podcastów,
bo on podcasty też wspiera.
Na Macu też są jakieś rozwiązania.
Natomiast Echo Box, to tak, jak najbardziej u mnie się Echo Box przyjął,
bo to jest aplikacja, która ma za zadanie być trochę jak Fast Play,
tylko że na iPhone’ie w pewnym sensie.
Chociaż Echo Box u mnie był nawet pierwszy.
No bo to jest aplikacja głównie przystosowana
do słuchania dłuższych materiałów, typu audiobooki.
Nawet tutaj, co ciekawe, są wspierane książki Daisy.
I import całych folderów.
Właśnie.
Dla iOS-a nie było czegoś takiego.
No i właśnie dlatego Oriel Gomez developer w aplikacji stworzył.
Chciał sobie od razu cały serial skopiować na iPhone
czy książkę jako folder i po prostu ją sobie odtwarzać.
I od tego się zaczęło.
I tutaj też mamy kilka bardzo ciekawych rozwiązań na nawigację.
Tutaj znów aplikacja, która bardzo fajnie wykorzystuje gesty voice-overa,
bo trzema palcami góra-dół możemy sobie wybrać jednostkę nawigacyjną.
Tutaj znów mamy tak 5 sekund, 10 sekund, minutę.
Tam też można te jednostki skonfigurować.
A potem trzema palcami prawo-lewo, niezależnie od tego,
gdzie jesteśmy w interfejsie, możemy sobie po tym pliku skakać.
Znów mamy efekty, więc jeśli coś jest za cicho,
Mamy kompresor, mamy korektor, który w fast playu zresztą też jest, więc jeśli coś jest dla nas niewyraźne, albo coś się zbuczy, jakieś dźwięki, które chcielibyśmy przytłumić, możemy tutaj korektorem sobie pomóc.
Mamy coś, co bardzo się przydaje, jeśli np. słuchamy tego samego materiału na kilku urządzeniach, na komputerze i na smartfonie.
i chcielibyśmy się odnaleźć.
Echo Box na iPhonie ma funkcję skocz do czasu,
którego z jakiegoś powodu odtwarzacze na iPhonie generalnie nie mają,
a to właśnie w takich długich materiałach się naprawdę przydaje.
Więc tutaj też to jest bardzo fajne.
No i generalnie też jest twarcie dla radia.
Można sobie dodawać linki.
Tam chyba też jakieś szukanie w katalogu jest, ale tutaj głowy nie dam.
Ale głównym atutem tej aplikacji jest to,
No bo można ładować całe foltery.
Można po prostu wklejać materiały przez aplikację pliki.
Ale też, i tutaj jest ukłon do użytkowników Windowsa,
mamy serwer.
Serwer www, który sobie możemy z aplikacji uruchomić.
I kiedy go uruchomimy, to wyświetla nam się adres.
Musimy być na tej samej sieci Wi-Fi.
Na tej samej sieci ogólnie.
I kiedy z poziomu przeglądarki na komputerze
No to też możemy sobie cały folder znów z materiału
załadować więc jak ktoś nie ma Maca gdzie mamy AirDropa
które generalnie takie operacje znacznie ułatwia, to
Echobox jest naprawdę świetnym rozwiązaniem i
zdecydowanie ułatwia nam wklejanie materiałów.
Ja się tylko Echoboxem nie zainstal… nie zainteresowałem
dlatego bo Fubar ma możliwość wrzucania folderów po
FTP i się po prostu tak do tego przyzwyczaiłem bo gdyby nie
To podejrzewam, że już bym tej aplikacji używał, ale no właśnie, pewne przyzwyczajenia to druga natura człowieka.
Ja z klientami FTP nie mam najmniejszego problemu. Używam na co dzień i w zasadzie file zille to mam otwartą praktycznie cały czas,
bo ciągle gdzieś tam coś grzebie, więc dla mnie to jest po prostu takie naturalne, że okej, chcę coś wrzucić sobie na iPhona,
To po prostu wrzucam po serwerze FTP Fubara. Ja powiem więcej. Ja nawet czasem, jak mam potrzebę przerzucenia jakichś danych z komputera pod Windowsem na iPhone’a tak po prostu, to ja sobie to przerzucam przez Fubara, przez FTP Fubara, a potem sobie wyciągam to do plików.
A nowe Macbooki, mam na myśli Macbooka Neo, czy myślicie, że to jest dla nas jakoś ważny, tak tani komputer jako wejście w macOS-a, jeżeli ktoś potrzebuje?
Czy to raczej jest rozwiązanie za tanie? Jakie są w ogóle pierwsze…
Nawet nie za tanie mi się wydaje, bo to nie jest kwestia, że tam za tanie…
Nie, w sensie taki skrót, nie?
Z tego, co wiem, to chyba lepiej byłoby, dla większości ludzi oczywiście, bo pewnie nie dla wszystkich,
kupić sobie jakiegoś używanego powiedzmy MacBooka, nie wiem, R pierwszej generacji,
bo to z tego, co wiem, są dużo mniejsze pieniądze
I można też w ten sposób próbować wejść w ten świat maka.
Poza tym, no też to będzie działało nie tak znowu długo,
ale te owidy w laskach, nie pamiętam gdzie jeszcze,
mają jeden lub dwa maki właśnie te z M1
i można je chyba do miesiąca albo do trzech miesięcy wypożyczyć.
I myślę, że trzy miesiące to jest już na tyle dużo czasu,
że można się jakoś tam zapoznać z tym systemem
i tak bardzo wstępnie zdecydować, czy chciałoby się w to iść.
Mam takie wrażenie.
Więc nie wiem, czy te MacBooki Neo z naszego punktu widzenia są jakąś, nie wiem, rewolucją.
Z mojego punktu widzenia na pewno nie. Ja wiem już, jakiego błędu nie popełnię w przyszłości
i że jeżeli będę kupował sobie jakiegokolwiek Maca, będzie to Mac Mini.
Bardziej mi też chodziło, już wstrachując od wydajności, ale też o to, że jednak,
Wydajność to okaże się. Ja myślę, że ona wbrew pozorom nie będzie.
Zależy oczywiście do czego. Ale że może nie być wcale taka zła,
jak to się może gdzieś tam wydawać. A mamy jednak do czynienia
z bardzo lekkim, małym komputerem. Takim notatnikiem bardziej.
Taka jest prawda. Ja bym trochę dał szansę, ale to taka szansa,
a jak jest, to nie wiem.
Wiesz, to wszystko zależy od tego, jakie kto ma potrzeby.
Ja sobie zdaję sprawę też z tego, że na przykład moje potrzeby są bardzo specyficzne, bo ja raczej nie interesuje mnie laptop.
Tak bym powiedział. Mnie interesuje coś, co ja mogę sobie, powiedzmy, zintegrować ze swoim ekosystemem tak, żeby mi się tego dobrze używało.
No właśnie, a tutaj na przykład dobrym przykładem, komu ten komputer może odpowiadać, niech będzie Marko Cejek, który na przykład przyszedł się z MacBooka Air z procesorem M.2 na takiego MacBooka Neo.
I on z tego komputera jest bardzo zadowolony, bo on tak mu właśnie po prostu wykonuje jakąś prostą obróbkę audio od jakiegoś podcastu, no i takie przeglądanie internetu i do tego wszystkiego ten MacBook mu działa.
Dlaczego się na niego zdecydował?
M.in. dlatego, że ten komputer jest mały.
Nawet mniejszy od MacBooka Air,
dlatego że on ma trochę węższe ramki.
Bo ten ekran jest 13 cali, gdzie MacBook Air ma 14 cali,
ale przez to ekran jest mniejszy.
Nie, 13. Air ma też 13.
A nie 14 teraz?
Wydaje mi się, że… Nie, 13 i 15.
Są dwa Airy, duży i mały.
OK, no na pewno MacBook Neo ma jeszcze węższe ramki,
no minimalnie ten ekran jest jeszcze mniejsza, może o pół cala na przykład.
Przez co ten komputer jest węższy, lżejszy i jeszcze bardziej przynośny.
I on właśnie z tego powodu, w sensie Marco, jest z niego bardzo zadowolony.
A wiemy coś o dostępności…
Chociaż to już bardziej kwestia na tyfloprzegląd w sumie,
nowe Samsungi, jakieś nowości chyba?
Bo kiedyś tak zawsze było dużo szumu, też dostępnościowego szumu,
bo coś tam Samsung wprowadzał czy coś Google przy okazji Samsungów.
Teraz mam wrażenie, że tak jak ogólnie te Samsungi nowe S26
to jest tylko taka w sumie kontynuacja lepsza, gorsza, no raczej lepsza,
to chyba też pod kątem perspektywy naszej o niczym nowym nie słyszeliśmy, prawda?
Nie, żadnych informacji na ten moment nie ma,
no bo one cały czas mają tą najnowszą wersję One UI,
To jest chyba wersja 8.5, może albo 6, tak?
Więc pewnie jeśli o czymś usłyszymy,
to pewnie przy okazji OneUI 9, co będzie bliżej lata,
może coś na Globalny Dzień Świadomości i Dostępności
będzie powiedziane na ten moment.
Akurat tym razem faktycznie czasami po czasie konwersji
były jakieś takie nawiązania do kwestii dostępności.
Tym razem nic takiego nie było.
Może ta poczta głosowa z funkcjami AI,
która nam może te transkrypty przygotowywać,
Ale ona nawet z polskim sobie średnio radzi z tego, co czytałem.
To tak, to jest prawda.
Czy o czymś jeszcze powinniśmy powiedzieć?
Coś z waszej perspektywy się sprawdziło albo nie sprawdziło?
Tak, choć jest to coś, co zainteresuje pewnie niedużą grupę słuchaczy,
bo chodzi tutaj o instrumenty.
I nie wirtualne, tylko takie sprzętowe.
Chodzi o Ableton Move, czyli instrument typu tak zwany groovebox.
To jest coś, co wygląda… znaczy jest wielkościowo…
Ja niedawno sobie wpadłem na pomysł, że to jest bardzo podobne…
znaczy rozmiarowo podobne do klawiatury takiej komputerowej
bez bloku numerycznego, tak mniej więcej oczywiście.
Bo tam są jeszcze pokrętła, które z tego wystają,
Ale to jest ten rząd wielkości i teraz to nie ma zwykłych klawiszy, tylko takie gumowe pady, jest ich 32, to ma w środku zainstalowany Raspberry Pi czwartej generacji i, co najważniejsze w tym przypadku,
W tym roku można tam rozszerzać to o różne własne modyfikacje.
I w tym roku, chyba w lutym, wyszło coś, co nazywa się Move Everything.
Teraz to zostało przemianowane na, nie wiem, czy ja to dobrze mówię, Szfung?
bo to się S-C-H-W-U-N-G.
Więc nie wiem, czy przez W to się powinno czytać, tak czy inaczej.
Jest to taka nakładka, która w bardzo dużym stopniu zmienia możliwości tego instrumentu.
Bo teraz tak, ten instrument służy do tworzenia raczej muzyki elektronicznej,
W zasadzie takich pomysłów, takich szkiców muzycznych, do grania też na żywo,
w taki właśnie specyficzny sposób na padach, czyli to często się gra
jakimiś perkusyjnymi brzmieniami. No i oryginalnie Ableton Move,
czyli to urządzenie, ma wbudowany bardzo specyficzny screen reader,
który polega na tym, że należy się połączyć
z jakąś siecią Wi-Fi, na przykład z naszym telefonem.
W telefonie wejść na stronę move.local.screenreader
z minusem w środku,
zczytać taki kod, który się znajduje na ekranie
jakimś programa odczytu tekstu, wpisać go do telefonu
i wtedy można rzeczywiście…
i wtedy komunikaty screenreadera są przekierowywane
Dlaczego to zostało w ogóle zrobione w taki dziwny sposób?
Z kilku powodów.
Po pierwsze, w związku z tym, że to urządzenie jest
m.in. przystosowane do gry na żywo,
no to nie bardzo można dopuścić do sytuacji,
w której z głośników dużych,
nie wiem, na jakimś koncercie,
leciałby sobie screen reader do publiczności,
a to urządzenia nie ma dwóch osobnych wyjść audio.
na których, nie wiem, można by na jednym puścić skinnider,
na drugim, nie wiem, instrument.
To ma po prostu jednego małego jacka wyjściowego,
przez które wychodzi wszystko.
I koniec.
To ma kilka wbudowanych syntezatorów,
które można znaleźć w programie Ableton Live
w takiej wersji albo okrojonej, albo nie.
Ale to są takie syntezatory raczej proste,
Przy czym też tylko jeden z nich na chwilę obecną
ma pełną edycję swoich parametrów,
czyli można tworzyć brzmienie od zera.
Reszta ma do ośmiu parametrów,
które można sobie jakoś tam regulować,
no ale osiem parametrów to jest bardzo mało.
Z reguły syntezatory mają ich kilkadziesiąt, czasem więcej.
No i ta nakładka, ten szwung,
jakby z naszej perspektywy,
Po pierwsze, ma wbudowany pełnoprawny screen reader.
Ja zresztą mogę teraz włączyć to urządzenie.
Ja je podłączyłem w tej chwili do mojego miksera.
Właśnie je włączyłem, za chwilkę powinno się załadować
i powinien eSpeak angielski za chwilkę tutaj nam przemówić
i on będzie przemawiał właśnie z urządzenia Ableton Move.
Oprócz tego…
O właśnie, zaczęło to gadać.
Dobrze.
I teraz, jeżeli będę sobie naciskał,
wybierę ścieżkę pierwszą,
on tu od razu mówi, jaki tu mamy zestaw perkusyjny.
Druga ścieżka. I mamy rzeczywiście…
jakieś tam brzmienia.
Druga ścieżka. Jakiś sampler.
Mam tu jakiś bas załadowany.
Na czwartej mam takie dziwne brzmienie i jeszcze jest trzecia ścieżka.
Mi Slot 3.
To jest właśnie wgrana ten slot z tego całego Szfunk.
I Szfunk ma kilkanaście syntezatorów, albo już ponad dwadzieścia różnych.
Do tego znacznie bardziej rozbudowany sampler.
nawet poniekąd dwa albo i trzy samplery.
Jeden taki…
W sumie dwa.
Dość podobne do tych,
które znajdują się w…
wbudowane są w Ableton Move.
Oprócz tego ma odtwarzać
tak zwanych soundfontów.
To są dość leciwe pliki najczęściej
wykorzystywane w kartach samplaster,
ale niektórzy…
Znaczy, są ludzie, którzy
…tworzą całkiem rozbudowane brzmienia do tych soundfontów
i można wtedy jakieś akustyczne instrumenty elektroniczne, różne, różne, różne.
I jest również odtwarzacz sampli w formacie SFZ.
Ten format też jest nowszy, jest znacznie bardziej rozbudowany
i tutaj naprawdę można…
Ja tutaj wgrałem sobie jakiś fortepian na przykład w tym formacie.
Mogę zresztą tutaj sobie spróbować załadować…
I teraz tak.
Synth, teraz jest akurat Dexed, czyli Dexed to jest
to jest emulacja Yamahy DX7,
ale tych syntazatorów to jest naprawdę sporo. Airplay,
czyli może być to, no właśnie, można się połączyć
iPhone’em czy jakimś AI urządzeniem z tym i przez to odtwarzać
jako Airplay, jakieś dźwięki.
Jakiś tam, nie pamiętam do czego to jest syntezator.
To jest do takich 8-bitowych brzmień.
To jest właśnie ten Dext, czyli emulacja Yamahy DX7.
Taka dość wierna, na tyle wierna, że można ładować
oryginalne banki brzmień do Yamahy DX7.
To jest syntezator tak zwany granularny.
Ładuje się tam sample.
Potem można go ciąć na takie mikro kawałeczki i tam robić z nimi różne rzeczy.
Tu znowu jakiś syntezator.
Wejście liniowe, obsługa wejścia liniowego, na które potem można sobie dodawać jakieś efekty,
bo tu też są wbudowane jakieś echa, chorusy, pogłosy, coś tam jeszcze, no ileś jest tego.
Plus obsługa wtyczek w formacie CLAP. Bardzo ciekawe.
Bo to jest w ogóle coś takiego, co przyda się raczej posiadaczom starych syntezatorów Rolanda,
bo to pozwala na wgranie oryginalnego ROM-u do Rolanda JV-880.
To jest syntezator z początku lat 90-tych.
I stworzenie z tego właśnie takiego Rolanda, tyle że no to właśnie wymaga posiadania takiego ROM-a.
To jest sampler perkusyjny.
To nie pamiętam.
Znowu coś, co wymaga…
To jest w ogóle ciekawe.
Jeżeli ktoś ma Access Virus B,
to jest syntezator, legenda
z przełomu lat 90-tych, 2000-tych
do tworzenia muzyki elektronicznej.
Jeżeli ktoś ma taki syntezator,
może znowu zgrać z niego
w jakiś sposób jego ROM,
wgrać do tego i użyć to jako
Właśnie taką emulację takiego syntezatora.
To, co jest w ogóle ciekawe, to jest odtwarzacz stacji radiowych.
No właśnie.
Weird Dreams, nie pamiętam, co to jest.
WebStream, odtwarzacz YouTube’a, SoundCloud’a,
kilku różnych serwisów,
z nawet dostępną obsługą wpisywania,
Search to jest bardzo rozbudowany, darmowy syntezator.
Chyba jeden z najbardziej rozbudowanych syntezatorów darmowych.
Oczywiście w stu procentach tutaj dostępny dla nas.
SFZ Player.
Dobrze. Mam tutaj załadowany SFZ i teraz…
Dobrze, spróbuję to załadować.
Mam załadowany fortepian.
I rzeczywiście, fortepian jest na tyle dobry, że jeżeli słabo uderzę w klawisz,
ma sample takiego cichego grania.
Nawet ma tzw. really samples, czyli dźwięk puszczenia klawisza.
Więc bardzo rozbudowany fortepian,
który tutaj mogę sobie wgrać do tego instrumentu.
No i rzeczywiście jest to coś niespotykanego w tym momencie,
zwłaszcza w takiej cenie, bo kosztuje to około 2 tysięcy złotych ten Ableton Move.
No i z tą nakładką, którą też bardzo łatwo zainstalować robi się naprawdę
bardzo wszechstronnym, bardzo takim uniwersalnym.
Mam też…
To jest też biblioteka z kolei brzmień perkusyjnych,
tylko że mi się to z jakiegoś powodu nie załadowało chyba.
Aha, wiem o co chodzi, dobrze.
O, jest. I znowu, mam tutaj bębny, które brzmią ładnie, to są akustyczne, to jest akustyczna perkusja.
I znowu, uderzam słabo, no to mam dźwięk takiego słabego uderzenia w werbel.
Jeżeli mocniej uderzę, no to mam już takie brzmienie mocniejsze.
I to jest zupełnie darmowa biblioteka dostępna w sieci perkusji.
Takich bibliotek w formacie SFZ też jest kilka różnych.
Akurat wgrałem to. Ta biblioteka ma w ogóle chyba 200 czy 300 mega.
Fortepian ma ponad 1 gigabajt. No i udało się załadować, jak widać.
A czy na tym się wygodnie z Twojej perspektywy, gdyby ktoś chciał rzeczywiście używać tego do grania?
Czy na tych padach to się wygodnie gra?
W pewnym sensie nie.
To znaczy…
Na tym się gra w bardzo specyficzny sposób, bo…
Te pady są ułożone w czterech rzędach, po osiem.
No i jeżeli ja sobie przejdę przez te pady po kolei w jednym rzędzie…
Oczywiście to wszystko da się zmieniać.
W następnym rzędzie…
druga oktawa.
Mogę sobie oczywiście zmieniać to,
jaka to jest skala.
Dobrze. Major, czyli skala…
no, majorowa, czyli durowa.
Albo molowa.
Mała przerwa…
I tych skal jest bardzo dużo.
Różne, różne te skale są.
Tego naprawdę sporo.
Oprócz tego mogę zmienić, czy to ma być C-dur czy na przykład G-dur albo B-dur.
No i można jeszcze zmienić, żeby to było, jak to mówią, chromatyczne.
Znaczy, jak to mówią, no chromatyczne.
I wtedy mogę jakby każdy dźwięk po prostu uzyskać.
Natomiast, no właśnie.
Od A, 8 i wtedy jeżeli mam to chromatycznie, no to mam pierwszy rząd.
Drugi rząd.
Trzeci.
No właśnie.
Czyli mam niecałe dwie oktawy. Bardzo jest to taki moment, no…
Bo te pady, tak rozumiem, to są takie kwadraty, tak?
To tak, to bardziej prostokąty niż kwadraty.
Natomiast to jest właśnie bardziej do grania takiego…
Na przykład na perkusji bardzo się ładnie na tym gra, dlatego że właśnie tutaj po prostu wystarczy, że uderzę w ten pad i to po prostu gra, tak?
Gdzie tu mam jakiś talerz, powiedzmy?
No, troszkę musiałem tutaj znaleźć, ale…
Dość wygodnie się na tym gra.
W każdym razie, no to jest właśnie głównie do odtworzenia muzyki elektronicznej.
Natomiast ten szfunk
bardzo rzeczywiście rozszerza te możliwości tego instrumentu.
Nawet jest tutaj ten algorytm, on się nazywa Splitter.
Nie wiem czy pamiętacie, kiedyś miałem taką…
Zrobiłem taką audycję już kilka lat temu o takim pierwszym algorytmie do
dzielenia utwory na poszczególne sekcje, czyli wgrywamy normalny plik w, nie wiem, w mp3, w wavie, we flaku
i można z gotowego utworu, z gotowej piosenki ją podzielić na osobno wydobyć wokal, bębny, powiedzmy perkusję, bas i resztę.
I ten splitter, no, są oczywiście dużo lepsze algorytmy od tego splittera.
Niemniej, ten splitter został zaimplementowany właśnie w tym szfungu,
co oznacza, że mogę, nie wiem, pobrać sobie jakąś piosenkę na to urządzenie
i usunąć z niej wokal. Może nie w najlepszy sposób, jaki jest,
No ale mogę to zrobić w urządzeniu za dwa tysiące, ale nie ma takiego instrumentu sprzętowego, które oferowałoby taką możliwość w takich pieniądzach.
Jak rozumiem, jakaś taka bardziej szczegółowa audycja o tym będzie.
Na pewno się pojawi. Mam nadzieję, że już niedługo.
Ja nawet planowałem zrobić wcześniej, ale nie było tego szfunga,
bo to naprawdę jest kwestia ostatnich, nie wiem, miesiąca, dwóch.
To jest bardzo świeża sprawa, to się ciągle rozwija.
Tam ciągle się pojawiają jakieś nowe syntezatory.
No i naprawdę jest to bardzo, bardzo ciekawe.
Też powstało drugie takie rozszerzenie,
które zresztą chyba zostało wchłonięte przez ten szfung,
który nazywa się Move Anything DJ.
Czyli, no właśnie, do przekształcenia move’a
w deck dj, taki podwójny deck dj.
I teraz w tym szfungu też można to zrobić.
Jeszcze się tym nie bawiłem w żaden sposób.
Natomiast myślę znowu, że tutaj takim największym ograniczeniem
Jest jedno wyjście, czyli np. nie mogę zrobić tak, że mam screenreadera i powiedzmy jakiś odsłuch tych piosenek na jednym wyjściu i tutaj sobie, nie wiem, ustalam jakieś miksy, jakieś coś, a na tym głównym wyjściu puszczam to wszystko ludziom.
No po prostu to są ograniczenia sprzętowe.
Ableton Move ma po prostu jedno wyjście jackowe, no i tyle.
Natomiast gdyby ktoś chciał faktycznie grać w taki wygodniejszy sposób,
to Ableton Move ma USB zwykłe, pod które mogę podłączyć sobie
klawiaturę sterującą. I to jest zwykłe USB, to nie jest MIDI,
To w sumie dobrze, dlatego że teraz zdecydowana większość współczesnych klawiatur nie ma
wyjścia MIDI, tylko właśnie USB i w związku z tym, że tu tak naprawdę jest jakiś Linux
wbudowany, no to tu są jakieś tam sterowniki do takich standardowych urządzeń MIDI i myślę,
że większość klawiatur sterujących można tutaj podłączyć.
Ja podłączyłem kilka i działało, więc mogę sobie podłączyć, nie wiem,
właśnie jakiś syntezator, jakiś pianino cyfrowy, cokolwiek i skorzystać
z tych brzmień, które są wbudowane w Ableton Move albo są właśnie
z tego dodatku szfung. No i mogę sobie rozszerzać możliwości,
powiedzmy, tego fortepianu, który mam. Oto coś znajduje się
Dodatkową taką rzeczą, która też coraz częściej jest wykorzystywana
na różnego rodzaju takich, no w grze takiej na scenie,
to jest na przykład sytuacja taka. Mam sobie fortepian, no niech będzie cyfrowy
albo żywy, wszystko jedno. Gram sobie na tym fortepianie.
Ale od czasu do czasu chciałbym, oprócz tego, że gram na fortepianie,
wypuścić jakiś dźwięk, na przykład, nie wiem, czy kojarzycie, w niektórych
baladach są takie dzwoneczki na samym końcu, takie bardzo łagodne.
Więc do Abletona Move’a mogę wgrać taki dźwięk, takich dzwoneczków,
zaprogramować to, znaczy zaprogramować, no po prostu ustawić to w ten sposób, żeby
to było na tam którymś padzie, no i w momencie, gdy chcę ten dźwięk
sobie dograć, no to po prostu naciskam ten pad i no ten dźwięk mi się po prostu
odzywa i mogę sobie urozmaicić występ, nie wiem, jeżeli jestem
akompaniatorem i komuś, nie wiem, z jakąś wokalistą sobie, sobie gramy,
no to mogę w ten sposób zrobić. Mogę na tego Ableton Move’a wykorzystywać
jak automat perkusyjny. No, różne, różniste, mogę do różnych scenariuszy
mogę wykorzystywać to urządzenie, takich albo live, albo właśnie do tworzenia
takich szkiców muzycznych, tylko trzeba pamiętać, ograniczeniem są tutaj cztery
ścieżki. Więcej niż cztery ścieżki nie da się zrobić.
Da się to trochę obejść, bo da się na przykład
zgrać sobie
partię jakiegoś instrumentu i potem ją wrzucić jako jeden z sampli na pad
i wtedy mogę sobie wyzwalać tych sampli kilka i w ten sposób mogę
tych ścieżek mieć niejako troszeczkę więcej.
Więc no tutaj jest sporo takiego, no, tu nie ma jednego scenariusza wykorzystania.
Z drugiej strony jest kilka takich, no może i trochę ograniczonych.
No ale jest to myślę na pewno, przynajmniej dla niektórych, bardzo ciekawe urządzenie.
I chyba trochę jedyne w swoim rodzaju. Już nawet abstrahując od dostępności,
ale w ogóle na rynku to ciężko będzie znaleźć coś takiego.
Widzę, że to jest rewolucja. Świadczy fakt, że kiedy ta nakładka zwłaszcza się pojawiła,
to w społeczności niewidomych użytkowników zaczęli to kupować nawet ludzie,
którzy zbytnio muzykom się nie interesowali, albo ludzie, którzy tak myśleli,
a może kiedyś się nauczę na czymś grać.
Po czym po prostu bardzo z tego byli zadowoleni.
Ja w ogóle myślę, że o tym Abletonie to mogłaby powstać albo osobny podcast,
albo jakaś seria, albo coś. Rzecz jest ciekawa i na pewno
no to nie jest na taki odcinek zbiorczy, tylko na jakby cały osobno, na coś osobnego.
Natomiast myślę, że tu warto po prostu zapowiedzieć, że jest coś takiego,
wyszło coś takiego i… Oczywiście.
No myślę, że jeżeli ktoś właśnie interesuje się tworzeniem muzyki
elektronicznej i chciałby coś takiego robić i niekoniecznie używać tego komputera,
To jest jakiś dobry start.
Także zachęcamy do śledzenia i dziękuję oczywiście za prezentację
i zachęcamy do śledzenia naszych mediów,
Tyflopodcastu, Tyfloświata, na pewno podcasty,
artykuły na różne tematy dalej będą się pojawiać.
I tak zakończymy. Chciałem podziękować za dzisiejszy podcast.
w którym wzięli udział Michał Dziwisz, który nas zrealizował,
Piotr Machacz i Tomek Bilecki.
I Michał Kasperczak, który…
Tak, prowadziłem i się z Państwem żegnam.
Był to Tyflo Podcast.
Pierwszy polski podcast dla niewidomych i słabowidzących.
Program współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wszystkie nagrania publikowane w serwisie tyflopodcast.net są dostępne na licencji CreativeCommons - Uznanie autorstwa 3.0 Polska.
Oznacza to, iż nagrania te można publikować bądź rozpowszechniać w całości lub we fragmentach na dowolnym nośniku oraz tworzyć na jego podstawie utwory Zależne, pod jedynym warunkiem podania autora oraz wyraźnego oznaczenia sposobu i zakresu modyfikacji.